19 lotów HEAD na pokładach Gulfstreamów G550. Bez rozgłosu [NEWS DEFENCE24.PL]

27 września 2018, 09:50
Duda Gulfstream Waszyngton
Para prezydencka po przylocie do Waszyngtonu na pokładzie Gulfstreama G550. Fot. Jakub Szymczuk / KPRP

Od prawie dwóch miesięcy bez rozgłosu wojsko znów wozi najważniejsze osoby w państwie – prezydenta, premiera oraz marszałków Sejmu i Senatu – na pokładach samolotów odrzutowych. Pierwszy lot o statusie HEAD z wykorzystaniem Gulfstreama G550 odbył się 6 sierpnia. Do tej pory odbyło się już co najmniej 19 takich misji, zarówno krajowych, jak i zagranicznych – wynika z ustaleń Defence24.pl.

Chodzi o loty HEAD z wykorzystaniem samolotów. Status ten przysługuje maszynie, na pokładzie której jest prezydent, premier albo marszałek Sejmu lub Senatu. Nieprzerwanie od lat mogą oni podróżować na pokładach śmigłowców z 1 Bazy Lotnictwa Transportowego w Warszawie. Loty tych osób odrzutowymi samolotami wojskowymi nie odbywały się co najmniej od czasu rozwiązania 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego (co nastąpiło z końcem 2011 r.), a prawdopodobnie także od katastrofy smoleńskiej (10 kwietnia 2010 r.). Po katastrofie a przed rozwiązaniem specpułku jego samoloty wykorzystywano natomiast do mniej znaczących misji, np. przewozu żołnierzy do kontyngentów (po Smoleńsku tak zrotowano jedną zmianę PKW w Kosowie) lub podróży zagranicznych ministrów (np. latem 2011 r. ówczesnego szefa MSZ Radosława Sikorskiego oraz załogę Tu-154M ogłoszenie decyzji o rozwiązaniu pułku zastało w Afganistanie).

Prezydent, premier oraz marszałkowie Sejmu i Senatu korzystali w ostatnich latach także z innych maszyn wojskowych, jak np. turbośmigłowych samolotów transportowych C-295M. Głośne swego czasu były np. loty premier Beaty Szydło z Warszawy do Krakowa. Nie każda taka misja ma jednak status HEAD. Prócz ważnego pasażera (jednej z czterech osób zajmujących najważniejsze stanowiska państwowe) konieczne jest także spełnianie kryterium misji oficjalnej.

Regularnie natomiast odbywały się loty prezydenta, premiera oraz marszałków obu izb parlamentu na pokładach samolotów Embraer 175 wyczarterowanych od PLL Lot. Są to jednak maszyny cywilne, a nie wojskowe.

Do przewozu VIP w listopadzie 2016 r. MON kupiło dwa małe samoloty Gulfstream G550, a w marcu 2017 r. – trzy średniej wielkości Boeingi 737. Oba Gulfstreamy i jeden Boeing zostały dostarczone w ubiegłym roku. Od tego czasu ich załogi szkolą się, by móc wykonywać loty HEAD. Jednym z wymogów, jaki muszą spełnić piloci, jest odpowiednio wysoki nalot, czyli liczba godzin spędzonych w powietrzu za sterami.

Na początku sierpnia MON potwierdziło, że trzy załogi Gulfstreamów G550 spełniają warunki do wykonywania lotów HEAD. W sumie w wojsku jest obecnie 6 załóg, czyli 12 pilotów z uprawnieniami do lotów tymi maszynami (nie wszyscy mogą latać "z HEAD-ami"). Nie było dotąd oficjalnej informacji, kiedy odbył się pierwszy lot HEAD na pokładzie G550. Ani MON, ani żadna inna instytucja wojskowa nie wydała w tej sprawie komunikatu. Defence24.pl nie otrzymało też odpowiedź na pytania w sprawie lotów o statusie HEAD wysłane ponad tydzień temu do Dowództwa Generalnego RSZ.

(AKTUALIZACJA: 2 października DGRSZ odpowiedziało, że w sierpniu i wrześniu załogi samolotów z 1 Bazy Lotnictwa Transportowego wykonały łącznie 22 loty o statusie HEAD)

Niemniej w źródłach w wojsku Defence24.pl ustaliło nieoficjalnie, że do tej pory samoloty G550 były 19 razy wykorzystywane do lotów o statusie HEAD, zarówno na trasach krajowych, jak i zagranicznych. To stan na koniec ubiegłego tygodnia, więc niewykluczone, że odbyły się jeszcze kolejne takie misje. Możliwe, że 20. lot o statusie HEAD na pokładzie G550 odbył się z udziałem marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, który w środę był w Budapeszcie. Nie udało się jednak potwierdzić, czym podróżował marszałek. Wiemy natomiast na pewno, że co najmniej raz – dwa tygodnie temu do czeskiej Pragi – udał się on z oficjalną wizytą na pokładzie Gulfstreama.

Na pewno lotem HEAD nie była podróż prezydenta Andrzeja Dudy w tym tygodniu na sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Prezydent tym razem poleciał samolotem rejsowym, choć tydzień temu, gdy składał wizytę w Białym Domu, za Atlantyk podróżował na pokładzie Gulfstreama. PAP podała wówczas, że był to pierwszy lot tej maszyny z prezydentem na pokładzie.

Jednak pierwszy w ogóle lot G550 o statusie HEAD odbył się 6 sierpnia. Pasażerem był premier Mateusz Morawiecki. To on najczęściej korzysta z nowych maszyn – poinformowało jedno ze źródeł Defence24.pl.

Gulfstreamy są wykorzystywane intensywnie. Raz zdarzyło się, że tego samego dnia odbyły się dwa loty o statusie HEAD. Do tego należy doliczyć rejsy z innymi pasażerami, bowiem G550 nie służą i nie będą służyły wyłącznie prezydentowi, premierowi oraz marszałkom obu izb parlamentu. – Przy tak dużym obciążeniu samolotów, należałoby rozpatrzyć zwiększenie floty – powiedział Defence24.pl jeden z oficerów, który zastrzegł sobie anonimowość. O możliwości zwiększenia floty małych samolotów do przewozu VIP-ów mówił w ubiegłym roku ówczesny wiceszef MON Bartosz Kownacki. Nie wiadomo, czy resort nadal rozważa ten pomysł.

Dlaczego żadna instytucja nie ogłosiła, że najważniejsi ludzie w państwie już latają Gulfstreamami? Że wojsko odzyskało zdolność do wykonywania misji transportu specjalnego na pokładach samolotów odrzutowych, utraconą po katastrofie smoleńskiej i rozwiązaniu specpułku? Tego nie wiemy. Być może uznano, że nie ma się, czym chwalić. – To powinna być najnormalniejsza rzecz na świecie – mówi o lotach VIP jeden z urzędników z Pałacu Prezydenckiego.

Jeszcze gdy szefem MON był Antoni Macierewicz (odwołany w styczniu 2018 r.), w resorcie na poważnie się zastanawiano nad uroczystym pierwszym lotem z udziałem prezydenta Dudy. Miał się on odbyć około 11 listopada ubiegłego roku nad Warszawą (jak powiedział wtedy jeden z oficerów: "dookoła Pałacu Kultury"). Pomysł sceptycznie przyjęło otoczenie Dudy, w obawie, że może to pogorszyć notowania prezydenta w sondażach opinii publicznej. Przez lata bowiem zakup nowych samolotów do przewozu VIP-ów kolejne rządy odkładały głównie ze strachu przed reakcją obywateli napędzaną przez prasę brukową. To być może także jest część odpowiedzi na pytanie, dlaczego wojsko nie pochwaliło się, że najważniejsze osoby w państwie latają już Gulfstreamami.

Zanim pomysł zaproszenia prasy na pierwszy lot HEAD ostatecznie upadł (bo najpierw nie było przeszkolonych załóg w wyznaczonym terminie, a potem Macierewicz i jego ludzie musieli odejść z MON), kilka razy się ewoluował. Gdy w ubiegłym roku Duda zawetował ustawy dotyczące sądownictwa, na których zależało PiS, jeden z ówczesnych wiceministrów rzucił pół żartem, pół serio: – No to chyba pierwszym pasażerem będzie pani premier. Chodziło oczywiście o Beatę Szydło, która jednak jako szefowa rządu nie doczekała rozpoczęcia lotów HEAD z wykorzystaniem Gulfstreamów.

MON kupiło dwa G550 za 440,5 mln zł netto (czyli ponad 538 mln zł z uwzględnieniem podatku, który płaci strona Polska). Umowa obejmowała ponadto pakiet logistyczny, dokumentacje techniczną, szkolenie pilotów i personelu naziemnego oraz wsparcie eksploatacji.

Gulfstream G550 to typowy samolot dyspozycyjny. Jego masa startowa wynosi 41 ton, a zasięg maks. sięga 12,5 tys. kilometrów. Samoloty dostarczono w konfiguracji 16-miejscowej. Jednym z wymogów polskiego MON było to, aby samolot był w stanie przelecieć z Warszawy do Nowego Jorku bez międzylądowania z minimum ośmioma pasażerami na pokładzie. Jednak – jak informował przy okazji podpisania umowy płk Michał Marciniak, który odpowiadał za ten zakup – G550 potrafi odbyć taki lot z 14 pasażerami na pokładzie. Co więcej, z tą samą liczbą pasażerów, przy prędkości ekonomicznej, samolot może dolecieć z Warszawy do Kalifornii.

G550 są wyposażone m.in. w system identyfikacji swój-obcy, wyposażenie medyczne i systemy poprawiające widoczność w trudnych warunkach atmosferycznych.

Drugi z trzech zamówionych Boeingów 737 został w ubiegłym tygodniu odebrany przez stronę polską w tzw. wersji green (bez zabudowanego wnętrza poza kokpitem). Zapowiadał to w programie SKANER Defence24 płk Michał Marciniak.

Po odbiorze maszyna przeleciała ze Seattle na zachodnim wybrzeżu USA do innych zakładów Boeinga na wschodzie tego kraju, gdzie zostaną zamontowane dodatkowe zbiorniki paliwa, wymagane kontraktem przez polski MON. Następnie samolot zostanie przebazowany do Europy, gdzie jego wnętrze zostanie zabudowane w konfiguracji z salonką, oznaczoną przez producenta BBJ2 (od Boeing Business Jet).

Odbiór ostatniego B737 (znów w wersji green) przewidziany jest na grudzień. Następnie również tę maszynę czeka zabudowa dodatkowych zbiorników paliwa oraz konfiguracja przedziału pasażerskiego.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 20
Reklama
Boczek
sobota, 29 września 2018, 21:05

bolo, czwartek, 27 września 2018, 18:54 bolo, abstrahując od tego, że generalnie jestem po twojej stronie, to wierz mi, łatwiej jest kupić boeinga czy airbusa rządowego VIP, niż granatnik. Dam ci przykład. Dokumentacja kontenerowca to kilka kilkanaście segregatorów, dokumentacja korwety to kilka palet. Budżet (w stoczni) wydziału logistyki (projekt korwety czy fregaty) to drugi największy po wydziale "maszynkarzy" - a ci, to 200-300 tys godzin konstrukcyjnych. To też pokazuje ile wysiłku i kosztów pochłania przygotowanie dużego projektu zbrojeniowego, albo jego przeciąganie ### Dlatego jakiekolwiek zrywanie będących już w pieline projektów jest karygodne i musi mieć naprawdę solidne podstawy. Aby zobrazować koszty dla polskiego podatnika - zerwanie H225M, M+C i przeciąganie (de facto zerwanie) KI można porównać z zakupieniem i realizacją Narwi (po części Wisła, ale to za wysoki regał) na poziomie 500-1000 efektorów, modernizacją 100 Leo i następnie zniszczeniem tego co zostało zrobione. Dam przykład od sąsiadów. Zerwanie (jeszcze nie - oficjalnie) MKS180 i stające przed Niemcami ponowne rozpisanie przetargu, oznacza dla niemieckiego podatnika stratę w wysokości do 0,5-1 mld € - ca. tyle pieniędzy na projekt zostało już wydanych. One ponownie wrócą, bo start nie jest od zera, ale na dziś taki jest status i jeżeli projekt zostałby ostatecznie zerwany to będzie to oznaczało efektywne zrealizowanie strat. Naturalnie dla niemieckiej gospodarki 1 mld € to orzeszki ale "ziarnko do ziarnka..." - i u nas zbierze się też miarka.

K.
sobota, 29 września 2018, 18:14

n@ti@ To nie jest nowomoda tylko standard . Po mieście jeżdżą nie tylko rowerami ale także transportem miejskim . Co w tym dziwnego ? To tylko urzędnicy a nie władcy absolutni . W Wielkiej Brytanii korzystają z samolotów MRTT jeżeli nie potrzebuje ich akurat wojsko i z samolotów rejsowych narodowego przewoźnika . Porównywanie nas do Stanów jest śmieszne .

podporucznik rezerwy kwatermistrzostwa (logistyki)
sobota, 29 września 2018, 16:59

Jeżeli chcemy Polski wysokorozwiniętej gospodarczo, naukowo i zamożnej, to powinniśmy podnieść płace miesięczne dla rządu i sędziów szczebla centralnego (SN, NSA i TK) ok. 3 razy, a wojewodów i prezydentów miast powyżej 0,5 mln. ok. 2 razy, zatrudnić więcej policjantów i dać im znakomite wyposażenie (równe w walce z narkotykami nawet poziomowi agencji wywiadowczych), każde policyjne auto i patrol pieszy powinien mieć czytnik odcisków palców, do tego więcej dronów do skrytego śledzenia aut i więcej helikopterów H145 dla policji i dla pogotowia ratunkowego. Także dla rządu i wojewodów helikoptery dyspozycyjne. Te potworkowate Gulfstreamy zastąpiołbym Falconami 8X, aby miliardami oszczędności w używaniu w porównaniu do kupionych Gulfstreamów 550 pokryć powyższe wydatki na helikoptery, sprzęt i wyposażenie. Gulfstreamy opyliłbym komuś. Do rządu, do policji, do sądownictwa potrzebujemy ludzi ponadprzeciętnie inteligentnych. Dopiero w następnym kroku warto zadbać tak jak Niemcy o wybieranie najlepszych do rządzenia krajem oraz zdolnych do łapania przestępców. Tu nie ma co żałować pieniędzy, bo się zwracają z nawiązką. Natomiast żałowanie rządowi samolotów to szkodliwa małostkowość.

n@ti
sobota, 29 września 2018, 11:46

@Bardzo Jasnowłosa. a ile lat żyjesz na tym świecie? Sprawy demograficzne to kwestie kilkudziesięciu lat. Z tymi rowerami nie popadaj w skrajności. To taka nowomoda europejska. Trump wydaje X mln na bastię a żaden senator czy kongresmen nie bredzi o rowerach.

Bardzo Jasnowłosa.
piątek, 28 września 2018, 16:20

@jan z Polski Próbuję zrozumieć Pańską logikę. Proszę mi pomóc: jeśli w wyniku dalszego sprawnego zarządzania państwem Polska będzie co prawda nadal 38 milionowa ale zauważymy, że na miejscu zostało 26 milionów dzieci, uczniów, studentów, emerytów, tzw. pracowników wszystkich sfer budżetowych oraz 3 miliony Ukraińców w biedronkach i gastronomii a reszta rodaków czyli już 32 miliony, będzie jeszcze liczniejszą Polonią, czyli będzie płacić podatki na samoloty rządów innych państw... to czy nadal będzie się Pan tak bardzo martwił o polską godną reprezentację? Byle nie na rowerach. A tak przy okazji o NACISKU na GODNĄ reprezentację: premier Holandii odwiedzając króla Holandii dojeżdża na rowerze. Niezrozumiałe, prawda? W państwach skandynawskich fakt korzystania przez wysokich urzędników podczas pracy ze środków komunikacji dostępnych wszystkim obywatelom to norma. Gdy u nas głowa państwa spotyka się kurtuazyjnie z hierarchią Kościoła a z lotniska do pałacu arcybiskupa jest 8 km, wszystko we własnym kraju nieogarniętym wojną i terroryzmem, to kawalkada dziesięciu luksusowych aut specjalnych o łącznej wartości dobrych kilku milionów złotych, plus karetka, plus umundurowany i uzbrojony oddział specjalny w wozie bojowym, blokuje miasto absorbując do tego 70-90 policjantów z drogówki wraz z ich pojazdami. To chyba satysfakcjonująca Pan, godna reprezentacja mocy naszego państwa?

-CB-
piątek, 28 września 2018, 02:41

Przez jakiś rok, góra dwa, będzie spokój, bo wszyscy są świeżo po szkoleniach za granicą. Później wróci "normalność", czyli oszczędzanie na wszystkim, fałszowanie wpisów, brak odpowiednich uprawnień pilotów itp. itd. Za to rozkazywanie pilotom przez polityków trwa ciągle i nieprzerwanie.

ekonomista
czwartek, 27 września 2018, 21:08

Te Gulfstreamy po 220 mln netto (270 mln brutto) to jeszcze ujdą. **** Choć lepiej by było dołączyć się do zamówienia LOT-u, bo LOT może kupić samoloty z około 50 zniżką. Czyli B737/A320 po jakieś 200 mln za sztukę netto. Embraer E195-E2 zapewne za jakieś 100 mln. **** Ale te VIP-owskie Boeingi, po około 650 mln za sztukę netto absolutne porażka!!!!!

sojer
czwartek, 27 września 2018, 21:05

Normalność nie powinna być powodem do dumy... Morawiecki zapewne będzie latać Embraerem do końca roku, a później wrócą do LOT. Do USA dla małej delegacji lub do bezpośredniego lotu do Washington DC (gdzie LOT nie lata) G550 doskonale się nadaje. Oczywiście jak Duda poleciał rejsowym Emirates do Australii to był skandal, że drogo... mógł przecież jechać rowerem.

bolo
czwartek, 27 września 2018, 18:54

nie jestem przeciwnikiem posiadania tych samolotów ,ale proszę mi powiedzieć jakim cudem udało im się rozpisać i rozstrzygnąć ten przetarg wtak krótkim czasie?! Bo już inne przetargi nawet tak prozaiczne jak granatnik przeciwpancerny ślimaczą się w fazach analityczno-koncepcyjnych. Dziwne, co niektórzy to nawet powiedzieliby że to sprawka agentury (rosyjskiej chyba).No ale przecież teraz rządzą jedyni słuszni patrioci w polityce-reszta to zdrajcy

Gts
czwartek, 27 września 2018, 18:31

Green conditions - unpainted and without the internal fittings. Bierze sie stad ze podkladowa farba jest zielona, wiec wyposazenie wewnetrzne bedzie montowane w firmie trzeciej na zamowienie klienta.

gonzo
czwartek, 27 września 2018, 17:47

Ciekawe w który momencie i kto zainstaluje w tych samolotach podsłuchy?

Zbych
czwartek, 27 września 2018, 17:10

Bardzo dobra decyzja. Politycy będą latać porządnymi samolotami".

JanKo
czwartek, 27 września 2018, 16:52

Opozycja negatywnie nastawiona do dalszych zakupów maszyn, tak samo jak do budowy mostów, zamiast których planują budowę kładek rowerowych przez Wisłę.

bender
czwartek, 27 września 2018, 15:16

@Darek: ja tam pamiętam, że premier Tusk to jeździł pociągami, za to prezydent Kaczyński z upodobaniem latał tupolewem nad morze przeciążając kolegów z 36 SPLT do tego stopnia, że porzucili służbę i dzięki temu do dziś żyją. Brak organizacji zastąpiony nieustanną improwizacja jest zresztą charakterystyczny dla obecnego obozu władzy: patrz wypadki kolumn samochodowych dobrej zmiany.

podporucznik rezerwy kwatermistrzostwa (logistyki)
czwartek, 27 września 2018, 15:10

Polecam film Hollywood pt. "Sully" o tym jak stado gęsi zniszczyło oba silniki samololotu pasażerskiego, który uratował się lądując na rzece Hudson w Nowym Jorku. Nasi politycy wybrali Gulfstreama 550 z USA, choć oznacza mniej bezpieczeństwa dla ich własnego życia i zdrowia niż posiadający 3 silniki samolot Falcon 7X z przemysłu lotniczego UE. Pozór: bo ten trzeci silnik podrażał Falcona o ok. 10 mln. euro i dostawa Falcona byłaby o 6 miesięcy później. _______ Falcon 7X jest bezpieczniejszy od Gulfstreama 550 także dlatego, że ląduje np. na lotnisku biznesowym London City Airport i na setkach innych lotniskach o krótkim pasie startowym, czego nie jest wstanie robić Gulfstream. Oznacza to, że Falcon w razie zagrożenia łatwiej wyląduje bezpiecznie na krótkiej drodze lub małej wolnej luce na autostradzie itp. niż Gulfstream. ______ Falcon 7X jest bezpieczniejszy także dlatego, że dzięki oparciu o fly-by-wire jest technologicznie o całą generację nowocześniejszy niż Gulfstream. _______ Przewaga technologiczna Falcona oznacza także mniejsze zużycie paliwa przez Falcon 7X pomimo trzech silników oraz mierzone miliardami euro niższe koszty używania Falcona 7X niż Gulfstreama 550 w ciągu 30 lat cyklu życia samolotu. _______ Polscy politycy chcieli koniecznie kupić samolot z USA nie patrząc na nic, a efektem tej postawy był brak krzesła dla prezydenta Dudy przy podpisywaniu wspólnej deklaracji w czasie wizyty u Trumpa w zeszłym tygodniu. To żałosne, a pieniądze na większe koszty używania Gulfstreama politycy wzięli np. z pieniędzy na finansowanie Centrum Zdrowia Dziecka, a więc niedługo będzie kolejna zbiórka publiczna na leczenie jakiegoś dzieciaka.

jan z Polski
czwartek, 27 września 2018, 14:47

Bardzo dobre posunięcie - należy dokupić w odpowiednim czasie : po wyborach czytaj na wiosnę . 38 milionowe państwo i 20 milionów poza granicami Polonii - powinno być godnie reprezentowane . Malkontentom polecam rowery - też pojazd ...?

Ja
czwartek, 27 września 2018, 13:28

A dla żołnierzy - nowe malowanie hełmów stalowych..

Polish blues
czwartek, 27 września 2018, 12:45

Pytanie do znawców tematu - co oznacza ww. quot;wersja greenquot; czyli bez zabudowanego wnętrza poza kokpitem? Jak należy to rozumieć?

Darek
czwartek, 27 września 2018, 12:13

Autor zapomniał napisać, że premier Donald Tusk namiętnie latał Casą do Gdańska a nawet woził nią raz? ,,kolegęquot; córki swojej, natomiast minister wszech czasów Bogdan Klich, który swego czasu oświadczył, że polskiej armii czołgi są zbędne latał Casą również co tydzień do Krakowa. Ale rozumiem, że to było poprawnie polityczne i głośne nie było...

3m
czwartek, 27 września 2018, 12:07

Jeszcze więcej samolotów VIP, te zakupy to im szybko idą

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama