Reklama

Francuska oferta stoczniowa w Warszawie

13 lipca 2017, 19:14

Francuski koncern stoczniowy Naval Group zorganizował w Warszawie dzień przemysłu. Spotkanie to miało na celu bliższe poznanie oczekiwań i określenie możliwości współpracy z polskimi firmami przy realizacji programów budowy okrętów dla Marynarki Wojennej RP i innych odbiorców.

Jak podkreśla Naval Group, rozmowy dotyczyły głównie włączenia polskich dostawców i wykonawców we współpracę przy produkcji i serwisowaniu okrętów podwodnych, których budowę w Polsce oferuje francuski koncern. 

Propozycja Naval Group ma według deklaracji obejmować wykonanie 80 proc. prac związanych z budową trzech (lub czterech - jak informował Antoni Macierewicz podczas prezentacji Koncepcji Obronnej RP) okrętów podwodnych typu Scorpène, które można uzbroić w pociski manewrujące SCALP Naval zdolne razić cele naziemne w promieniu ok. 1000 km. Oferta zakłada również transfer technologii oraz polonizację jednostek. Skonstruowane w kooperacji francusko-hiszpańskiej okręty tego typu zostały wybrane przez Indie, Chile, Malezję i Brazylię. 

Czytaj więcej: Kownacki w Berlinie o programie Orka. Decyzja w ciągu najbliższych tygodni?

Przedstawiciele koncernu podkreślają przy tym, że trwa już współpraca z polskimi dostawcami wyposażenia okrętowego. Samo porozumienie z Polską Grupą Zbrojeniową, które jeszcze DCNS podpisał na początku br., służy wypracowaniu ram współpracy w zakresie obronności morskiej, zwłaszcza w zakresie programów „Orka”, „Miecznik” oraz „Czapla”, a także zakłada transfer technologii oraz udział polskiego przemysłu stoczniowego w realizacji wymienionych projektów.

Czytaj więcej: Morskie porozumienie DCNS i PGZ. "Transfer technologii i współpraca" [Defence24.pl TV]

Podobny dzień przemysłu ma też zostać zorganizowany dla przedsiębiorstw z Pomorza.

Naval Group (dawniej DCNS) to producent okrętów nawodnych i podwodnych, zarówno konwencjonalnych jak i atomowych (w tym strategicznych jednostek z pociskami międzykontynentalnymi pełniących służbę w systemie odstraszania Francji). W 2016 r. francuski koncern został wybrany jako strategiczny partner odpowiedzialny za dostawę dwunastu okrętów podwodnych typu Shortfin Barracuda dla sił morskich Australii. Koncern otworzył również nową siedzibę w Adelajdzie, skąd będzie się kierowało realizacją całego programu.

Czytaj więcej: DCNS: Orka może zostać zbudowana w Polsce [Defence24.pl TV]

 

 

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 61
Maniek
piątek, 14 lipca 2017, 11:57

Może ktoś obeznany w temacie wyjaśnić dlaczego pod uwagę nie są branek okręty z USA które od razu by były przystosowane do tomahawk. Tylko się myśli o Niemieckich i Szwedzkich które trzeba dostosować. Bez głupich komentarzy, tylko metoryka.

Davien
piątek, 14 lipca 2017, 15:03

Może z tak prostego powodu, że USA nie produkuje i nie posiada konwencjonalnych OP.

Jastalos
piątek, 14 lipca 2017, 14:58

Usa produkuje tylko okręty atomowe

Victor
piątek, 14 lipca 2017, 14:57

Bo USA nie robi okrętów podwodnych z napędem konwencjonalnym. Po prostu. A atomowych się nie sprzedaje nikomu.

Boczek
piątek, 14 lipca 2017, 14:47

Bo USA nie ma technologi budowy klasycznych, a jedynie nuklearne. Ponadto to, byłoby to siodłanie konia przez głowę - podporządkowanie OP produktowi, który jest drugorzędny. Trochę przerysowując - podstawowym uzbrojeniem OP są torpedy, drugim - od momentu jego zaistnienia IDAS, który czyni 212 niemożliwym do zwalczenia z powietrza ale i z powierzchni, bo może wyeliminować (nie zniszczyć) fregatę czy korwetę z walki, trzecim miny i ich skryte stawianie i dopiero teraz CM. CM czy SSM odpalane z WT są naturalnie też ważne, ale nie aż tak, aby podporządkowywać OP temu zadaniu. Każdy OP można do tego celu przystosować i trzeba, bo będzie to ważny element wsparcia, z możliwością precyzyjnego niszczenia celów lądowych - np. Woroneże, ale nigdy klasyczne OP nie będą jakąś forma boomera i ich CM nigdy nie będą spełniały funkcji zmasowanych ataków.

lo
piątek, 14 lipca 2017, 14:19

Są dwa typy projektowania i budowy okrętów: pod morza i pod oceany. Resztę dopowiedz sobie sam.

Matt
piątek, 14 lipca 2017, 14:09

USA nie produkuje OP o napedzie klasycznym.

Jastalos
piątek, 14 lipca 2017, 14:03

Usa produkuje tylko atomowe okręty podwodne

LOL
piątek, 14 lipca 2017, 13:47

A jakie okręty konwencjonalne produkuje USA?

KajaK
piątek, 14 lipca 2017, 13:34

Bo amerykanie mają okręty oceaniczne z napędem atomowym?

PIK
piątek, 14 lipca 2017, 13:27

USA nie ma w ofercie okrętów konwencjonalnych

Seba
piątek, 14 lipca 2017, 13:20

Dlatego że USA nie produkują okrętów z napędem diesel-elektrycznym tylko atomowym.W dodatku okręty typu Wirginia są za duże na Bałtyk.

realista
piątek, 14 lipca 2017, 11:39

byle dalej od francuskich producentów.... już przed II wojną dostarczali nienajlepszy sprzęt i zmieniono dostawcę niszczycieli na stocznie angielskie. Poważny problem to bariera językowa (lepiej opierać się o angielski - współpraca z USA i Wlk. Brytanią). No i podejście Macrona do Polski - niezbyt życzliwe....

akh
piątek, 14 lipca 2017, 17:56

Popatrz, a w przypadku (notabene bardziej tu pasujących) okrętów podwodnych tuż przed samą wojną zrezygnowano z renomowanych holenderskich stoczni na rzecz ... no nie uwierzysz... FRANCUSKICH. Czy to cokolwiek zmienia w podejściu do obecnej oferty. Nie - to historia bez związku.

Victor
piątek, 14 lipca 2017, 15:02

A podejście Polski do Macrona to życzliwe? Bądźmy trochę obiektywni. Jak nas minister spraw zagranicznych fotografował się z jego konkurentką? Trochę się nazbierało problemów. Pytanie czy OBIE strony chcą je rozwiązać.

R3D3
sobota, 15 lipca 2017, 01:01

Bez jaj... niemieckie okręty są znacznie lepsze niż francuskie i lepiej się spisują na Bałtyku, tak bardzo różniącym się od Oceanów i Morza Śródziemnego... a SCALP Naval lepiej nie brać do nas.... zresztą francuzom ufać nie można... w przypadku napaści na Polskę zachowają się "pragmatycznie" jak w 1939 roku... sprzedadzą nasza skórkę byle drożej...a potem wyjaśnią: "nie zdążyliśmy bo nas zaskoczyli"... będą wspierać może ruch oporu aby się sami na przyszłość zabezpieczyć i aby polacy narobili kłopotów potencjalnemu wrogowi Francji a nawet "stworzą polską armię we francji" aby jak w 1940 roku za uzbrojenie na wyposażenie tej armii sprzed 20 lat naliczać "pożyczkę wojenną" dla Polski po kosmicznych cenach... Szczerze dobrze Waszczykowski wypalił jak mu zarzucono, że Macron mówił, że zdradzamy Europę: "niech Francuzi wyjaśnią o co chodzi z tą zdradą bo my nie wiemy, jak żyjemy nikogo nie zdradziliśmy"...

anakonda
sobota, 15 lipca 2017, 14:42

nieufać francuzom trzeba ale z innego powodu ,połowa ich sprzyja polsce a druga jest przeciwna wiec jakiekolwiek kontakty z nimi sa zależne od wachan nastrojów społecznych ,a na to nie możemy sobie pozwolić.Do dzis pamietamy jak francuzi nie wysłali nam zakupionych czołgów podczas 2 wojnu św ani nie zwrucili gotówki ale też trzeba pamietać ze nasze okrety zbudowane we francuskich stoczniach tj wicher i burza spisywały sie naprawde dobrze w działaniach wojennych

nie tylko parametry techniczne
sobota, 15 lipca 2017, 13:58

Okręty francuskie możemy eksploatować samodzielnie. Tymczasem Polska nie ma technologii regeneracji platynowych elektrod "zatrutych" CO, więc eksploatacja będzie całkowicie uzależniona od kosztownego niemieckiego serwisowania. Technologia francuska jest bliższa okrętom atomowym (inny jest tylko sposób wytwarzania pary), więc w przyszłości łatwiej będzie przejść na okręty atomowe. A w 1939 Niemcy zachowali się jeszcze gorzej niż Francja (i z III Rzeszą mieliśmy podpisany traktat pokojowy!!!!) - przypominam, gdybyś tego nie pamiętał...

KrzysiekS
sobota, 15 lipca 2017, 00:02

Jak pokazuje wybór HIMARS w programie HOMAR nie ma znaczenia czy dana jednostka jest najnowocześniejsza wybrano przecież najstarszą (a na pewno lepsza technologicznie i przy pełnym tranferze technologi była oferta Izraelska), sądzę że przy wyborze OP zadziałają podobne czynniki.

rydwan
sobota, 15 lipca 2017, 14:47

nie wiadomo jaki transfwr technologi przewidywał kontrakt na LYNXA ale jeśli chodzi o atuty sciśle wojskowe to LYNX jest jak pół HIMARSA ze swoim mikroskopijnym ładunkiem a jedynym atutem pozostaje odległość co niekoniecznie musi byc atutem przemawiajacym za zakupem tego systemu

mccp
czwartek, 13 lipca 2017, 19:26

Jaką mamy pewność, że wśród wykradzionych rok temu 22 tysięcy stron szczegółowej dokumentacji technicznej Scorpene nie było planów oferowanych w ramach Orki okrętów?

Davien
czwartek, 13 lipca 2017, 21:47

dane, które wyciekły pochodziły z 2011r więc planów Scorpene dla nas tam na pewno nie było.

LOL
czwartek, 13 lipca 2017, 21:29

A jeśli były "plany" to co? Nie masz pojęcia o co w tym chodzi i które informacje są krytyczne, a które nie, prawda?

WP
sobota, 15 lipca 2017, 17:32

Mam nadzieję że nie weźmiemy zardzewiałych niemieckich U-botów tylko tym razem kupimy Francuskie uzbrojenie

Realista33
sobota, 15 lipca 2017, 17:42

tez jestem za Scorpene z pociskami manewrujacymi o zasiegu 1000 km. Wszystko oby tylko nie niemieckie. swoja droga czy ktos sie orinetuje jak zachowauja sie okrety japonskie??

kil
piątek, 14 lipca 2017, 09:25

DCNS to Państwowa ale francuska firma. Która miała "prywatyzować" doprowadzona specjalnie do upadłosci Stocznie MW w Gdyni. Ten numer zreszta od 27 lat nasze polskojezyczne rzady przeprowadzały cały czas. Wybrac Szwedów i ich A-26, wysłac konstruktorów ( młodych) niech sie uczą. 300 km morzem to nie przeszkoda do wspólnej produkcji kokretów podwodnych. Utrzec osa makaronowi

Boczek
piątek, 14 lipca 2017, 12:45

"oprowadzona specjalnie do upadłosci " - duża fantazja. DCNS nigdy ale to nigdy nie był zainteresowany przejęciem - "prywatyzowaniem" SMW. Podobnie jak i żaden inny koncern. Tak czy tak, cena nie była interesująca - nawet części SMW, które mogłyby zachodnie koncerny wykorzystać w części projektów dla MW, a potem dla własnych projektów. Dlatego jedynie TKMS rozważał takie rozwiązanie związane z rozwinięciem centrum serwisowym i mógłby - jako jedyniy z pełnym portfelem zamówień, zarówno na podwodne jak i nawodne - być potencjalnie zainteresowany, ale cena była nieinteresująca. Po zmianie władzy, a szczególnie po ekscesach naruszających konstytucję i ład prawny, w obliczu niepewności i ryzyka wynikającego z braku pewności co do ram prawnych, takie rozważania upadły i teraz całe ryzyko inwestycyjne musimy ponieść sami. Sprawa jest dosyć prosta - możemy dla nich budować, czy wspierać ich w budowie dla ich kontraktów zarówno nawodne jaki podwodne, ale najpierw musimy z nimi zrealizować własne projekty, aby się tego i współpracy z nimi nauczyć. Problem polega jedynie na tym, że ani SAAB ani DCNS takich zamówień nie mają. SAAB ma bardzo ograniczaną ofertę i jeszcze nigdy w taki sposób nie współpracował (niechlubny Collins jest wyjątkiem) i nigdy swoich OP nie eksportował. DCNS nie ma na OP zamówień innych niż z III świata - aktualnie zadnych - i żadne sekcje nie będą z Polski wożone na druga półkulę. Nawet dla budowanych we Francji - jak Malezja - nikt nie będzie woził sekcji przez 3 morza. Dlatego takie poniesione przez nas inwestycje nie zostaną wykorzystane. Jest to jedynie możliwe przy współpracy z TKMS - a sygnały wysyłają dosyć wyraźne. A26 - stoi pod znakiem zapytania, ponieważ koszty wymknęły się spod kontroli. Projekt został zatrzymany (jedynie nr. 1 jest na razie realizowany) i musi przejść ponownie przez parlament. SAAB po prostu przy pierwszym podejściu okłamał parlament co do kosztów. - nie otrzyma od Niemców ani Francuzów (w ograniczonym zakresie również Norwegów) najnowszych technologii w przypadku napędu, sonary, peryskopy etc., Szwecja takowymi nie dysponuje. Kupując A26 kupujemy, technologie Niemieckie albo Francuskie, ale z 2 ręki. - nie otrzyma od Niemców i Norwegów systemu IDAS - systemu dużo ważniejszego od manewrujących - Stirling odchodzi od lamusa. W żadnym projekcie na świecie ostatnich 10-15 lat nie jest brany pod uwagę. Na wet w Japonii posiadającej licencję nie. Wszystkie projekty koncentrują sie na ogniwie paliwowym. - Szwecja jeszcze nigdy nie zintegrowała ani jednego jakiegokolwiek missile na swoich OP. Inaczej niż Francuzi, a szczególnie Niemcy z Norwegami, którzy maja tu największe doswiadczenie. Jeszcze raz powtórzę. A26 będzie technologicznie 20-30 lat za "starym" 212A i nic tego nie zmieni, bo 212 jest w pełni stealth, jakimi ani A26 ani Scorpène nigdy nie będą. Wynika do z konstrukcji, napędu i AIP, co powoduje że 212 nie posiada sygnatury: - IR, czy może lepiej cieplną. Przykład - niemiecki Permasyn pracuje bez chłodzenia! - wyjątkiem pełnej mocy. Niemiecki AIP to temperatury ca. 80°C. Francuskie i Szwedzkie to 900 °C! - akustyczna. Niemiecki AIP jest bezgłośny z minimalnym serwisowaniem i de facto nie wymaga remontów - CO2. Tylko 212 ma ZERO - Galwaniczna. Tylko 212 ma ZERO, a przede wszystkim - magnetyczna, która w przypadku 212, wykonanego ze stali amagnetycznej, jest pomijalna. A należy wiedzieć, że świat OP stoi na rozdrożu, bowiem na dalekim wschodzie (Japonia, Korea?) opracowano MAD tak czułe, że nie ma teraz technicznie możliwej głębokości, na której można by się ukryć - są 4 razy bardziej czułe i wszystko wskazuje na to, że wszystkie przyszłe OP będą budowane ze stali amagnetycznej. W przypadku 212CD (kto wie czy nie razem z D, N, NL, I), będziemy mieli do czynienia z przepaścią technologiczną pomiędzy A26 i 212CD - ale i Scorpène. I... Szwecja jest krajem neutralnym i jakakolwiek współpraca wsparcie w przypadku W jest wykluczona. Internowanie tak. A jak Szwedzi reagują, kiedy Rosja tupnie nogą widzieliśmy w '80 - 27 październik 1981 i schwytanie rosyjskiego S-363. I na koniec. Kiedy w końcu w Polsce dotrze do świadomości, że SAAB nie posiada żadnej specjalnej technologii OP; - kadłub (spawany w sposób nieakceptowalny - patrz Collins), - Stirling - 4-5 razy większy niż niemieckie ogniwo - przestarzały CMS 9LV - przestarzałe torpedy ... i to wszystko! Cała reszta - czyli serce OP, Szwedzi muszą pozyskać - albo w Niemczech, albo we Francji, albo USA czy w Wielkiej Brytanii. Tym samym popadamy w cały łańcuch zależności - bez możliwości wsparcia przez inne państwa korzystające z technologii niemiecko-norweskiej (Turcja, Grecja, Włochy, Portugalia, Norwegia czy ewentualnie Holandia).

Gggg
piątek, 14 lipca 2017, 12:06

Szwedzi nie mieli i nie mają doświadczenia w konstrukcji ubootów. A nam zależy na zakupie jednostek bo produkować ich nie będziemy bo i po co?

Maciej
niedziela, 16 lipca 2017, 11:26

wielu czytelników zauważyło szczególną aktywność osoby ( lub grupy osób) podpisujących się "Boczek" . We wszystkich postach bardzo nawoływane jest by wybrać niemiecki OK 212 a lub 212 CD . Dlaczego mamy płacić za OP od Niemiec skoro oni nam czyli Polsce i Polakom w ramach odszkodowań wojennych są winni około 2 bilionów €.

mc
niedziela, 16 lipca 2017, 15:58

Dwie sprawy: - rozumiem że Niemcy dadzą nam "w prezencie" OP w ramach odszkodowań wojennych, podobnie jak stało się to z OP dla Izraela... nawet nie będę komentował - "słabe" - Niemcy mają w służbie 6 OP typu 212A, ale mają problemy z obsadzeniem ich załogami, ale... "Przecieram szklaną kulę" i widzę że Niemcy oddają nam w leasing U-31 i U-32, proponując dodatkowo, że jeśli wygrają przetarg na nasze OP, to zainstalują na nich wyrzutnie rakiet (zapewne wykorzystamy NSM-y)

Boczek
niedziela, 16 lipca 2017, 13:24

...a co stoi na przeszkodzie po prostu obalić moje argumenty - 2 biliony €, to nie był argument. Tym bardziej, że wojny Szwedzkie pozostawiły większe spustoszenie. No i przecież Rosjanie wywołali razem z Niemcami II WS - też muszą być coś wini ...czy nie?

Neptun
niedziela, 16 lipca 2017, 13:10

Ty tak na poważnie z tym, że za powinni nam dać okręty za darmo i jeszcze przeprosić? Jak rozumiem dotyczy to także Szwedów za potop szwedzki i Francuzów za olanie nas w 39.

hainz
niedziela, 16 lipca 2017, 11:58

niemcy nie sa juz nam nic winni,po co ten temat walkowac i macic w glowach?

Polak
piątek, 14 lipca 2017, 09:11

Jak rządził Siemoniak, byłem pewien, że jeśli w postępowaniu biorą udział NIEMCY, to zawsze oni zgarną całą pulę, a jeśli nie biorą, to zgarnie ją ten kogo Niemcy wskażą. Odkąd rządzi Macierewicz, jestem m pewien, że jeśli w postępowaniu biorą udział AMERYKANIE, to oni zgarną całą pulę, ale już chociaż ciekawie to wygląda gdy Amerykanów w postępowaniu nie ma. Kiedy doczekam czasów kiedy NIE BĘDĘ miał pewności kto wygra?

Marek
poniedziałek, 17 lipca 2017, 10:40

Amerykanie nie produkują konwencjonalnych okrętów podwodnych.

box
piątek, 14 lipca 2017, 18:17

Niby racja ale różnica jest jeszcze taka ze w przypadku wojny, niemcy i Francja pierwsze by nas wystawily do wiatru, a jak dobrze pójdzie to jeszcze by pomogly ( oczywiście nie nam), a w przypadku usa istnieje szansa ze przynjanniej coś zrobią, wiec sam sobie odpowiedz na pytanie czy lepiej robił ten co stawiał na tych pierwszych czy ten co stawia na stany, bo chyba nie muszę mówić że samym bez broni atomowej raczej będzie nam ciężko dać radę

X
piątek, 14 lipca 2017, 12:13

Teraz masz inną loteryjkę: nie wiesz co zostanie kupione, czy zostanie, 10 sztuk czy1000, do 2030 czy od 2030, itd. Więc nie narzekaj :))).

polak mały
piątek, 14 lipca 2017, 10:56

Jak będziemy mieli broń jądrową. Wtedy będzie można w spokoju, bez politycznych kontekstów dokonywać wyboru dostawców uzbrojenia. A na razie musimy brać od tych, którzy dają najwięcej wartości dodanej. W przypadku USA to jest wzmocnienie sojuszu i gwarancji pomocy w razie W.

AA
wtorek, 18 lipca 2017, 12:32

Mam dla Was dobrą wiadomość: Antek będzie pozorował rozmowy w sprawie zakupu OP tak jak ze wszystkim, a może jeszcze bardziej, dzięki czemu nie dokonamy tego bezsensownego zakupu OP mają "odstraszać, ale kogo i przed czym (30 pół tonowych latających bomb?) toż ten sam efekt da zamaskowanie ruchomych wyrzutni na lądzie i ich ciągłe przemieszczanie. 30/4 lub 6 daje 5-6 ruchomych wyrzutni, które dadzą ten sam efekt za ułamek kasy Acha rozpoznania dla OP ani wyrzutni lądowych to i tak nie mamy

jaś
wtorek, 18 lipca 2017, 17:22

A Google Earth ? :)

witte
wtorek, 18 lipca 2017, 16:03

Ale OP oprócz przenoszenia Rakiet manewrujących ma jeszcze szereg innych środków bojowych i mnóstwo innych zadań. Rakiety są tylko dodatkiem do czegoś co jest wielozadaniowe i potrzebne (z rakietami czy bez), zaś koszty zastosowania rakiet na okręcie są praktycznie żadne (pociski w cenie torped, brak wyrafinowanych systemów kontroli strzelania czy rozpoznania dedykowanych specjalnie dla rakiet manewrujących). Ponadto okręt w morzu jest trudny do wykrycia i zniszczenia i nawet gdy tych rakiet nie ma na burcie to i tak (o ile są one na uzbrojeniu) przeciwnik musi założyć ze je przenosi. Koszt zakupu i eksploatacji dywizjonu rakiet manewrujących to kilkaset milionów złotych plus kolejne kilkaset na jego eksploatacje i obsługę w skali całego życia systemu. W przypadku rakiet na OOP te koszty nie występują.

karol123
piątek, 14 lipca 2017, 07:35

DCNS wygralo 50mld kontrakt na budowe nowych jednostek (12) dla Australii. Jedna z marchewek byla oferta wykonania okolo 90% budowy w Australi przez Australian Submarine Corporation w Adelaidzie. Jednakze 20 czerwca 2017 DCNS poinformowalo komisje senacka, ze NIE planuje bezposredniego udzialu ASC w Adelaidzie w pracach konstrukcyjnych. Ma natomiast ochote przejac niesprecyzowana ilosc jej pracownikow ('absorb'). Co to konkretnie oznacza nie jest dokladnie wiadome natomiast istnieja powazne obawy o los okolo 1400 pracownikow w Adelaidzie i zwiazane z nimi przyszle serwisowanie tak nowych okretow jak i istniejacych jednostek klasy Collins.Jak widac firma moze z klienta zrobic wiatraka i ...... Reasumujac, poki niczego nie ma 'na papierze' nalezy zachowywac czujnosc klasowa bo wrog nie spi.

Boczek
piątek, 14 lipca 2017, 14:50

Z tego co wiem, to nie ma jeszcze umowy i kto wie czy TKMS nie wróci do gry - nie wiem tylko czy są jeszcze zainteresowani.

lo
piątek, 14 lipca 2017, 14:24

czy to nowość na rynku światowym jak i francuskim. Dość powiedzieć o sprawie Austria-Airbus-Francja ws. samolotów. Austria twierdzi, że co innego zamawiała a co innego dostała. Niemiecki łapówki w Gracji to wielka saga. Od OP do Leo. Szwedzi tez potrafią smarować w sprawach swoich Grippenów.

Obywatel PL
niedziela, 16 lipca 2017, 20:04

Sprawa wyboru właściwego okrętu podwodnego jest chyba prostsza niż wielu się zdaje. Przynajmniej w teorii. Obecny rząd, po strategicznym przeglądzie obronnym uznał, że Polska na wzór między innymi rosyjski, będzie budowała swój bąbel antydostępowy - A2AD. Temu celowi ma być też podporządkowana między innymi dostawa OP. Nowe okręty podwodne, nie mają służyć tylko do zwalczania innych jednostek pływających, ale mają też dysponować potencjałem odstraszającym i umożliwiać np. robienie wyłomu w systemie A2AD przeciwnika. Stąd to rakiety będą najpewniej decydujące. A problem jest ponoć taki, że Amerykanie jak na razie nie palą się do tego aby sprzedać na Tomahawki. W takim przypadku, z pola gry znikają raczej Niemcy, bo sami własnych rakiet nie posiadają. Francuzi byliby ok, ale trzebaby dokonać transferu technologii produkcji tychże rakiet, bo partner ten jest raczej mało pewny, co pokazała historia. Nie wiem, czy SAAB mógłby zaoferować jakieś rakiety do swoich okrętów. Jeśli nie, to pozostaną tylko Francuzi.

Szpinak
poniedziałek, 17 lipca 2017, 22:02

A na czym polega mniejsza pewność Francji niż USA? Tylko nie pisz ze chodzi o 39r.

KrzysiekS
poniedziałek, 17 lipca 2017, 21:32

KrzysiekS->Obywatel PL Produkcja kilkudziesieciu rakiet jest bezsensowna już lepiej od razu kupić z pewnym zapsem.

Taki jeden z wioski
niedziela, 16 lipca 2017, 22:16

Z tymi Niemcami nie byłbym taki pewien. Na wyprodukowanych przez Niemców koreańskich okrętach podwodnych Typ 214, zamontowano koreański system Hyunmoo-3. Gdyby więc nie udało się kupić Tomahawków, to może warto pomyśleć o licencji na rozwiązanie koreańskie? Możnaby je zamontować pewnie tak na okrętach niemieckich jak i szwedzkich. Nie ograniczałoby nas to do zakupu rozwiązań francuskich.

Szymon
poniedziałek, 17 lipca 2017, 12:40

Heh. Nam potrzebny jest okręt podwodny następujących parametrów: - policzony na Bałtyk, tak jak u Szwedów - z ogniwami jak u Niemców - zintegrowany z rakietami jak u Francuzów Niech zrobią konsorcjum i w ten sposób każdy coś zarobi.

Jasio
sobota, 15 lipca 2017, 13:11

W Polsce nie liczy się jakość uzbrojenia tylko to żeby "zrobić dobrze" Amerykanom jak pokazuje program Homar.A że tu niema oferty amerykańskiej bo nie budują klasycznych OP to wygrają Niemcy.

kungalu
sobota, 15 lipca 2017, 12:54

Czy ktoś może rozsądnie wytłumaczyć na czym polega konieczność tak rozbudowanej floty polskich okrętów? Do czego nam łodzie podwodne? A może tańsze byłyby jakieś drony? Bałtyk to nie jest wielkie morze i da się zniszczyć cele morskie rakietami i artylerią z polskiego lądu. Więc w pierwszej kolejności powinniśmy wydawać pieniądze na odpowiednie rakiety i artylerię. Ja nie mówię -zero marynarki wojennej, ale nie przesadzajmy tam z wydatkami, bo to jest nieuzasadnione skubanie podatnika.

Boczek
sobota, 15 lipca 2017, 23:07

"...tak rozbudowanej floty polskich okrętów?" ???? Przecież my mamy MW jedynie szczątkową; - 2 bezzębne, drogie i nie nasze OHP - 3 mogące kąsać, ale bezbronne Orkany - 4 (-1) konające Kobbeny i jeden zamieniający się w rdzę Orzeł Reszta nie ma większego bezpośredniego znaczenia obronnego. W skrócie. Absolutne minimum w pierwszym kroku (nierozdzielnie zarówno OP jak i nawodne) to; - 3 OP - docelowo 5-6 - wielkości jak oferowane. W czasie pokoju; rozpoznanie, nasłuchiwanie, tworzenie map podwodnych, bibliotek sygnatur jednostek potencjalnego wroga w celu programowania inteligentnych min. (np. aby zaprogramować dopuszczalną ilość przejść danej jednostki nad miną), prezencja, nie tylko na Bałtyku, pokazująca potencjalnemu agresorowi, że ukąszenie może mieć miejsce tysiące kilometrów od właściwego konfliktu. W czasie W; skryte minowanie, akcje specjalne, blokowanie szlaków (Rosja jest potwornie zależna od Bałtyku, tym samym odbiorcy jej produktów (szczególnie ropy), którzy byliby ofiarami konfliktu - przypominam, jak w czasie wojen szwedzkich, Holendrzy zaczęli finansowo i politycznie wspierać Polskę, bo blokada Gdańska psuła im biznes. OP wiąże nieprawdopodobne siły przeciwnika w przypadku podejrzenia o operowanie w pobliżu, a szkody przez nie wyrządzane są wysokie, a nakłady w tym momencie tak niskie, że nieporównywalne z żadną inną formacją, tak że jest to pod względem koszt-efekt najbardziej "tani" środek, pomimo wysokich inwestycji początkowych. - 4 duże korwety Miecznik (docelowo 6-8, lub potem inne, mniejsze czy większe w zależności potrzeb - w sumie docelowo 2 duże ca. 120 m, 4 średnie 95 m i 4 małe 70-80 m) - jak oferowane ca. 95 m - de facto lekka fregata. W czasie pokoju; patrolowanie, prezencja i przypadku państwa jak nasze, które staje się potentatem eksportowym (my idziemy podobną drogą jak Niemcy), stała i natychmiastowa gotowość zagwarantowania w punktach zapalnych (piraci, terroryzm, rewolucje, upadek państwa) bezpieczeństwa przepływu towarów szlakami morskimi. W czasie W; blokowanie swobody poruszania się statków i okrętów nieprzyjaciela, blokowanie szlaków morskich, dostępu do wybrzeża - z wody i powietrza. Ich własna OPL stanowi już formę OPL wybrzeża. Zabezpieczenie i ochrona misji OP - np. w przypadku awarii, ich ochrona od strony morza, lądu i powietrza, misje specjalne. Zabezpieczenie dostaw towarów do portów. ...ot tak na szybko...

Marek T
sobota, 15 lipca 2017, 18:56

Największe szanse przetrwania na Bałtyku mają właśnie okręty podwodne.

b
sobota, 15 lipca 2017, 12:05

Ma ta oferta na nasze szczescie, takie same szanse jak inne z Burkina Faso, Bangladeszu czy Albanii.

Harry
czwartek, 13 lipca 2017, 22:33

Francuzi nie sprzedają swoich technologii. Tak było z NEXTERem, Tak było z CARACALem i tak będzie z ORKĄ!

Eryk
czwartek, 13 lipca 2017, 22:30

2 lata temu DCNS był "pewniakiem" na jakieś 80 % jako dostawca "Orki" po fochach jakie zrobili politycy francuscy ich szanse spadły do 5 %. To 3 z wielkich kontraktów jakie przeprowadza Polska który stracili (śmigłowce- Airbus, wisła - MBDA , Orka - DCNS). Francja Polskę traktowała jak bantustan i się na tym sromotnie przejechała. Ale Macron wytłumaczy jakoś francuskim robotnikom brak miejsc pracy.

mysz uczy myszy
piątek, 14 lipca 2017, 01:06

a my przepłacimy trzy razy za amerykański sprzęt, obetną nam fundusze unijne o połowę. Kopiemy się z koniem i przegramy.

Janek znad morza
sobota, 15 lipca 2017, 10:25

Zobaczycie - jedynymi "okrętami" jakie kupi Polska będą gumowe "pontony abordażowe", które obsługiwać będzie elita WOT, uzbrojona w broń krótką z magazynów, scyzoryko-latarki operacyjne 1000 zł/szt, oraz bejsbole.Na nic innego nie będzie pieniędzy, bo dlaczego miały by być?

Edmund
sobota, 15 lipca 2017, 19:30

Skoro już kierujemy się polityką to przynajmniej wybierzmy najlepsze oferty w ramach politycznego pola manewru: 1. OP - Niemcy, 2 - Narew - Francja (CAMM ER, azotek galu AESA), 3 - Wisła, samoloty, śmigłowce, Homar - USA, 4 - kierowane pociski 122mm Accular - poprawa osiągów Feniksów, elementy Narwi, współpraca przy ASOP, PPK Spike - Izrael

Obywatel PL
niedziela, 16 lipca 2017, 19:37

A nie lepiej Leopard 3 z Niemcami i Francją, okręty podwodne od Francji, ale produkowane w Polsce i pod warunkiem pozyskania w ramach offsetu zdolności produkcji oferowanych wraz z okrętami rakiet, Narew w oparciu o offset z Narwi i Homara, ale jednak jako członek konsorcjum MEADS. MEADS, to USA, Niemcy i Włochy, Niszczyciel czołgów - włoski Centauro 2, a w zamian za centaura, offset pod postacią azotku galu (udziałowcem producenta Centauro 2 jest Leonardo).

xyz470
niedziela, 16 lipca 2017, 11:42

Mam może nie identyczny, ale podobny pogląd w tej sprawie. Takie cztery kierunki współpracy mają duży sens.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama