Zapad kontra Dragon. 1:0 dla Rosji w wojnie propagandowej [OPINIA]

OPUBLIKOWANO: Czwartek, 12 Października 2017, 10:24

Białorusko-rosyjskie manewry Zapad-17 zostały przez propagandę rosyjską wykorzystane perfekcyjnie. Pod tym względem toczące się w tym samym czasie i formalnie większe polskie ćwiczenia wojskowe Dragon-17 wypadły pod względem medialnym słabo. 

Jednym z celów manewrów Zapad-17 było pokazanie po raz kolejny, że Polska jest przewrażliwiona na punkcie Rosji i nerwowo reaguje nawet wtedy, gdy za jej wschodnimi granicami nie dzieje się nic niebezpiecznego. Dlatego cały rosyjski aparat propagandowy specjalnie podsycał atmosferę, informując o siłach, jakie wezmą udział w tych ćwiczeniach, szczegółowo relacjonując proces przygotowań oraz później sam przebieg manewrów. Ważny był nawet dobór terminu ćwiczeń, który „dziwnym trafem” zbiegł się z kolejną rocznicą agresji Sowietów na Polskę 17 września 1939 r.

Działania te przyniosły zamierzony efekt. Polscy politycy i niektórzy wojskowi wyrażali zaniepokojenie charakterem i możliwymi celami Zapadu, informowali kraje zachodnie o zagrożeniu, w jakim znalazły się z powodu tych „potężnych” ćwiczeń kraje bałtyckie i Polska oraz ponownie podkreślali konieczność zwiększenia obecności NATO uzasadniając to coraz bardziej agresywnymi poczynaniami wojsk rosyjskich. Doniesienia te powtarzali później niektórzy zachodni wojskowi i politycy, wskazując, że Zapad-17 mogą być postrzegane jako „poważne przygotowanie do wielkiej wojny”.

Czytaj też: Gen. Pavel o Zapad-2017: "Poważne przygotowanie do wielkiej wojny"

Tymczasem manewry Zapad-17 głośno się zaczęły i cicho się skończyły. Rosjanie oczywiście relacjonowali je tak, jakby chodziło o największe ćwiczenia wojskowe w roku, gdy tymczasem tak naprawdę uczestniczyło w nich oficjalnie tylko 13000 żołnierzy. Nawet biorąc pod uwagę, że realnie w serię ćwiczeń prowadzonych przez Siły Zbrojne FR brało udział więcej żołnierzy to i tak nie było ich prawdopodobnie aż tak dużo jak podczas lutowego niespodziewanego sprawdzianu gotowości bojowej.  Dla porównania w cyklicznych manewrach Dragon-17 wzięło udział ponad 17000 żołnierzy, 3500 jednostek uzbrojenia i sprzętu wojskowego z Polski, 9 państw sojuszniczych i 2 krajów partnerskich NATO.

Fot. mil.ru

Rosjanie mogą pokazać teraz, jak "spokojnie" przyjmowali polskie ćwiczenia oraz jak Polacy "nerwowo" zareagowali na ich, przecież formalnie mniejsze, przedsięwzięcie. Dodatkowo władze na Kremlu mogą podkreślać, że o ile rosyjsko-białoruskie wojska działały standardowo, to polskie jednostki wojskowe współdziałały z jednostkami batalionowej grupy bojowej NATO oraz amerykańskiej pancernej brygadowej grupy bojowej, które przybyły do Polski w ramach wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu, więc z nastawieniem "antyrosyjskim". Trzeba jednak pamiętać, że równolegle z manewrami formalnie określanymi jako Zapad-17 przez Rosję odbywały się inne ćwiczenia na dużą skalę, prowadzone w sposób skoordynowany w Zachodnim i Południowym Okręgu Wojskowym Rosji, z udziałem "dziesiątek" tysięcy żołnierzy, jak podkreślał dowódca US Army w Europie gen. Ben Hodges.

Zapad-17 – tylko jedno z wielu, wrześniowych ćwiczeń rosyjskich

Z punktu widzenia wojskowego ćwiczenia oficjalnie określone jako Zapad-17 nie miały tak naprawdę większego znaczenia dla Rosji. Białoruś od dawna jest bazą i sojusznikiem dla rosyjskich wojsk i tak naprawdę wcale nie trzeba było tego po raz kolejny pokazywać. Samo połączenie się systemów dowodzenia i obrony przeciwlotniczej było przygotowywane od kilkunastu miesięcy i na pewno było już wcześniej kilkakrotnie sprawdzone. Zapad-17 był więc bardziej propagandowym pokazem możliwości dla VIP-ów i dziennikarzy niż rzeczywistym sprawdzeniem współdziałania.

Biorąc pod uwagę politykę globalną Rosji, o wiele ważniejsze były np. niewielkie manewry „Zaścitniki drużby 2017” (ros. „Obrońcy przyjaźni”), w których obok rosyjskich żołnierzy z Wojsk Powietrznodesantowych wzięła również udział kompania spadochroniarzy z Egiptu. Te dwustronne ćwiczenia były o tyle interesujące, że po raz pierwszy zorganizowano je na terytorium rosyjskim.

W manewrach „Zaścitniki drużby 2017” we wrześniu 2017 r. po raz pierwszy wzięła również udział kompania spadochroniarzy z Egiptu. Fot. mil.ru

„Zaścitniki drużby 2017” odbywały się w tym samym okresie co Zapad-17 – od 9 do 22 września br. Zostały jednak zorganizowane o wiele dalej na wschód, na poligonie Rajewskim w Kraju Krasnodarskim. Egipcjanie w czasie swojego pobytu byli przyjmowaniu jak sojusznicy, korzystali z rosyjskich samolotów transportowych Ił-76 i jedynie przy przylocie i powrocie do kraju musieli użyć własnego samolotu C-130. Od razu pojawia się wiec pytanie, co jest ważniejsze z punktu widzenia polityki światowej: próba przeciągnięcia na swoją stronę Egiptu czy kolejne, niewielkie manewry przy polskiej granicy?

Niepokojące dla Polski powinny być również, praktycznie niezauważone u nas, ćwiczenia, które Rosjanie przeprowadzili pod koniec września br. w rejonie poligonu Chmieljowka w obwodzie kaliningradzkim - kilkadziesiąt kilometrów od polskich granic. Około 400 rosyjskich żołnierzy ćwiczyło tam desantowanie z morza na opanowaną przez przeciwnika plażę. W manewrach wzięło udział jedynie dziesięć jednostek pływających, samoloty i śmigłowce lotnictwa morskiego oraz dwadzieścia pojazdów należących do wojsk brzegowych i pododdziałów inżynieryjnych, ale Rosjanie trenowali wyraźnie scenariusz operacji wymierzony przeciwko swoim najbliższym sąsiadom.

Czytaj też: W odpowiedzi na Dragona - desant Floty Bałtyckiej

Cała rosyjska armia ćwiczy

Takich ćwiczeń w Rosji tuż przed oraz w czasie Zapadu (który odbywał się od 14 do 20 września) było o wiele więcej. Były one również relacjonowane przez rosyjski resort obrony, ale nie tak intensywnie jak w przypadku manewrów białorusko-rosyjskich formalnie określonych jako Zapad, nastawionych na wywołanie zdenerwowania w krajach Zachodu.

Tylko w przeddzień Zapadu, 13 września 2017 r. Rosjanie informowali o przeprowadzeniu ćwiczeń, w których wzięło udział ponad 13100 żołnierzy (w tym ponad 1000 specnazowców) i 3200 sztuk techniki wojskowej oraz ponad 60 statków powietrznych, a więc więcej niż oficjalnie uczestniczyło w białorusko-rosyjskich manewrach przez cały czas ich trwania:

  • Podniesiono alarm i wyprowadzono na poligon ponad 2000 żołnierzy i 500 sztuk techniki wojskowej z obwodu orenburskiego w Centralnym Okręgu Wojskowym. Aktywna faza ćwiczenia odbyła się 14 września br. z wykorzystaniem m.in. czołgów T-72B3, systemu kierowania i łączności „Strielec”, kompleksu Walki Radioelektronicznej „Borisogliebsk-2”, dronów „Orłan-10” i „Lier-3”, samolotów wsparcia Su-24M i śmigłowców Mi-24;
  • Na jednym z poligonów obwodu kaliningradzkiego prowadzone było ćwiczenie jednostek brzegowych Floty Bałtyckiej. Ćwiczenie to było połączone z faktycznym strzelaniem przez pododdziały zmechanizowane i artyleryjskie. W różnych epizodach manewrów wzięło udział około 1000 żołnierzy i 100 sztuk techniki wojskowej (w tym bojowe wozy piechoty BMP-2, czołgi T-72, samobieżne armatohaubice „Akacja”, „Goździk” i „Hiacynt” oraz rakietowe systemy ognia salwowego „Grad”. Z powietrza wsparcia udzielały śmigłowce Mi-24 i samoloty Su-24 lotnictwa morskiego;

W obwodzie kaliningradzkim 13 września br. przeprowadzono ćwiczenie jednostek brzegowych Floty Bałtyckiej połączone z faktycznym strzelaniem przez pododdziały zmechanizowane i artyleryjskie. Fot. mil.ru

  • W obwodzie samarskim podniesiono stan gotowości bojowej w pododdziałach Wojsk Specjalnych Centralnego Okręgu Wojskowego. Ponad pięciuset żołnierzy Specnazu wzięło później udział w pokazowym ćwiczeniu taktyczno-specjalnym. Komandosi mieli za zadanie pokonać wielokilometrową trasę obciążeni pełnym ekwipunkiem. Epizody ćwiczenia przewidywały m.in. uwolnienie zakładników, ewakuację cywilów z wyższych pięter domów, transport rannych, szturm i rozminowanie budynków oraz strzelanie na krótkich dystansach. Ćwiczenie obserwowali przedstawiciele sztabu generalnego i akademii wojskowej Uzbekistanu, którzy zapoznali się w ten sposób ze sposobami działania rosyjskich Wojsk Specjalnych. Jest to pierwszy efekt dwustronnego porozumienia pomiędzy delegacjami ministerstw obrony Rosji i Uzbekistanu, jakie zawarto pod koniec sierpnia 2017 r. w Taszkiencie;

W obwodzie samarskim podniesiono 13 września br. stan gotowości bojowej w pododdziałach Specnazu organizując pokaz dla wojskowych z Uzbekistanu. Fot. mil.ru

  • Pododdziały Specnazu Centralnego Okręgu Wojskowego z obwodu nowosybirskiego ćwiczyły w zachodniej Syberii desantowanie ze śmigłowców Mi-8 AMTSz w nieznanym terenie. Wcześniej w wybranych jednostkach Wojsk Specjalnych podniesiono gotowość bojową. W ćwiczeniu wzięło udział około pięciuset żołnierzy i 30 sztuk specjalnej techniki wojskowej. Poszczególne grupy Specnazu były zrzucane ze śmigłowców z pułapu około 600 m;
  • Pododdziały łączności Floty Bałtyckiej przeprowadziły planowe, praktyczne szkolenie w warunkach poligonowych w obwodzie kaliningradzkim. W ćwiczeniu wzięło udział 400 żołnierzy i około 30 sztuk mobilnych środków łączności;
  • Na Dalekim Wschodzie (w Kraju Chabarowskim i obwodzie amurskim) przeprowadzono ćwiczenia rosyjskich wojsk kolejowych Wschodniego Okręgu Wojskowego. W ich trakcie zorganizowano m.in. przeprawę promową o długości 37,5 m oraz zakończono budowę połączonego mostu kolejowego o długości ponad 1 km wzdłuż rzeki Zeja przy użyciu mostu ramowego (REM-500) i pływającego mostu kolejowego NŻM-56. W ćwiczeniu wzięło udział 1200 żołnierzy oraz 450 sztuk techniki wojskowej;
  • W Kraju Chabarowskim przeprowadzono taktyczne ćwiczenie pododdziałów zmechanizowanych, artyleryjskich i przeciwlotniczych Wschodniego Okręgu Wojskowego. W manewrach wzięło udział 700 żołnierzy oraz 100 sztuk techniki wojskowej – w tym czołgi T-72B, bojowe wozy piechoty BMP-2, wyrzutnie „Grad”, artyleryjskie, samobieżne zestawy przeciwlotnicze „Szyłka” oraz armatohaubice „Goździk”;

W Kraju Chabarowskim 13 września br. przeprowadzono taktyczne ćwiczenie pododdziałów zmechanizowanych, artyleryjskich i przeciwlotniczych Wschodniego Okręgu Wojskowego. Fot. mil.ru

  • W trybie alarmowym podniesiono w powietrze około 30 statków powietrznych lotnictwa Floty Pacyfiku stacjonujących na Kamczatce. Wykonano w sumie 100 wylotów z wykorzystaniem samolotów Tu-142MZ, MiG-31, Il-38 i Il-38N, An-26 oraz śmigłowców Ka-27 i Mi-8;
  • Na poligonach Wschodniego Okręgu Wojskowego zrealizowano taktyczne ćwiczenia pododdziałów artyleryjskich, w których wzięło udział ponad 7000 żołnierzy i 2000 sztuk uzbrojenia. Rosjanie wykorzystywali m.in. bezzałogowe aparaty latające do kierowania ogniem samobieżnych zestawów artyleryjskich i rakietowych: „Akacja”, „Goździk”, „Grad” i „Tornado-G”.

Na poligonach Wschodniego Okręgu Wojskowego w połowie września br. zrealizowano taktyczne ćwiczenia pododdziałów artyleryjskich, w których wzięło udział ponad 7000 żołnierzy i 2000 sztuk uzbrojenia. Fot. mil.ru

Z innych komunikatów resortu obrony wynika wyraźnie, że manewrach realizowanych na terenie całej Rosji w okresie od 14 do 20 września br. uczestniczyło kilkakrotnie więcej żołnierzy niż w Zapad-17. Tylko w ćwiczeniach Floty Północnej w połowie września wzięło udział dwadzieścia okrętów nawodnych, dziesięć okrętów podwodnych (atomowych i o napędzie diesel-elektrycznym), około dwudziestu jednostek pływających wsparcia, do trzydziestu statków powietrznych, ponad pięć tysięcy żołnierzy i marynarzy Floty Północnej oraz ponad trzysta jednostek sprzętu i uzbrojenia. Oznacza to, że tylko w rejonie Arktyki działała połowa sił, jakiej użyto w manewrach Zapad-17.

Były też rzeczywiście interesujące wydarzenia, pokazujące nowe możliwości wojsk rosyjskich. Tak było np. pod koniec września, gdy pododdziały ulianowskiego zgrupowania Wojsk Powietrznodesantowych przeprowadziły pierwsze ćwiczenie taktyczne z użyciem dużej liczby bojowych pojazdów desantu: BMD-4M i BTR-MDM „Rakuszka”. Głównym zadaniem była nauka działania w bardzo trudnych warunkach terenowych. Uczestnicy ćwiczyli więc w złych warunkach pogodowych, w zalesionym i bagnistym terenie oraz wykonywali nawet stukilometrowe przemarsze po polnych drogach obwodu ulianowskiego.

Pod koniec września br., pododdziału ulianowskiego zgrupowania Wojsk Powietrzno-Desantowych przeprowadziły pierwsze ćwiczenie taktyczne z użyciem dużej liczby bojowych pojazdów desantu: BMD-4M i BTR-MDM „Rakuszka”. Fot. mil.ru

Z jednej strony pokaz polskich, a z drugiej rosyjskich możliwości

Ćwiczenia Zapad i Dragon były pokazem możliwości ćwiczących w niej wojsk oraz sprzętu, jakie w czasie ich trwania wykorzystywano. To między innymi dlatego dostęp do poszczególnych epizodów mieli dziennikarze, a na trybunach zasiedli dygnitarze oraz obserwatorzy. Różnica w przekazie była jednak widoczna.

W przypadku Rosjan wszystko oczywiście odbyło się zgodnie z planem i zakończyło sukcesem. W przypadku Polski oficjalnie przyznano się, że powodu pogody trzeba było odwołać desant ponad trzystu spadochroniarzy na lotnisku w Szymanach (batalion żołnierzy z 6 Brygady Powietrznodesantowej musiał więc lądować na samolotach).

W trybie alarmowym 13 września br. podniesiono w powietrze około 30 statków powietrznych lotnictwa Floty Pacyfiku stacjonujących na Kamczatce. Fot. mil.ru

Rosjanie zupełnie przeciwnie, chwalili się tym co mieli najlepsze - w tym przede wszystkim sprzętem i wyszkoleniem specjalistycznym specjalnie dobranych w tym celu jednostek wojskowych. W Polsce natomiast jednym z najważniejszych i najczęściej wskazywanych epizodów (w tym przez Ministra Obrony Narodowej) był udział żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej w walce o lotnisko w Szymanach.

Efekt takiego „egzaminu” ludzi pełnych entuzjazmu, ale źle wyszkolonych mógł być tylko jeden, i ten co najmniej kilkuletni falstart dobrze opisał Inspektor Szkolenia DGRSZ gen. bryg. Andrzej Danielewski: Jednak, żeby (żołnierze WOT - przyp. red.) stali się takim prawdziwym wojskiem, potrzeba jeszcze paru lat i troszeczkę czasu spędzonego i w ławkach szkolnych, i na poligonach. Równie krytycznie o swoich podwładnych wypowiadał się Dowódca WOT gen. bryg. Wiesław Kukuła: Musimy dalej pracować nad komunikacją i synchronizacją działań. Troszeczkę mi to nie grało.

Niewiele lepiej było przy porównaniu sprzętu. Przykładowo strzelania bojowe w Ustce Polacy przeprowadzili z wykorzystaniem zestawów rakietowych S-125 NEWA SC oraz Grom oraz armatami przeciwlotniczymi ZU-23-2 kalibru 23-mm. Rosjanie w obwodzie leningradzkim ćwiczyli załogi wyrzutni rakiet taktycznych Iskander-M i starszych Toczka-U, a na poligonie Kapustin Jar odpalili rakietę manewrująca z wyrzutni Iskander-K.

Fot. mil.ru

W Dragonie pokazowy nalot bombowy przeprowadziły samoloty Su-22, a nad poligonem latały śmigłowce Mi-8 i Mi-24. Rosjanie zadbali natomiast o to, by w różnych epizodach Zapadu było głośno o udziale ich najnowszych samolotów Su-35S i Su-30SM oraz helikopterów bojowych Mi-28N, Mi-35 i Ka-52. I nie ma tu znaczenia, że były to pojedyncze sztuki statków powietrznych. Ważne, że zostały pokazane i to na oczach wielu obserwatorów, którzy tłumnie zjechali się na „groźne” dla całej Europy manewry. O polskim Dragonie w zagranicznych mediach wspominano przy tym w bardzo ograniczonym zakresie, bez wchodzenia w szczegóły, głównie w oparciu o notatki prasowe MON. 

Rosjanie standardowo nie chwalili się ewidentnymi wpadkami jak np. nieudanym działaniem swojego lotnictwa w dniu 14 września br. Resort obrony przekazał tego dnia dwa różne komunikaty, że w ramach ćwiczenia Zapad-17:

  • sprawdzono dyżurne samoloty rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych Zachodniego Okręgu Wojskowego podrywając w powietrze ponad 20 różnego typu statków powietrznych (Su-34, Su-35S, Tu-134, An-26, Mi-8 i Ka-52). Samoloty działały z wyłączonym urządzeniami rozpoznania „swój-obcy” miały za zadanie unikać wykrycia przez system obserwacji technicznej oraz obrony przeciwlotniczej;
  • wojska obrony przeciwlotniczej Zachodniego Okręgu Wojskowego (w obwodzie leningradzkim) odparły „atak lotniczy”. Rosyjskie stacje radiolokacyjne wykryły ponad 20 celów powietrznych, które wykonywały lot w bezpośrednim sąsiedztwie warunkowej granicy powietrznej z wyłączonymi systemami identyfikacji i nie odpowiadały na zapytania przesyłane drogą radiową.

Z obu tych komunikatów wynika wyraźnie, że żadnemu z ćwiczących, rosyjskich statków powietrznych nie udało się uniknąć wykrycia przez radary, że zostały one namierzone i „teoretycznie zestrzelone” (przez systemy S-300, S-400 i „Pancyr-S”).

Fot. mil.ru

Niebezpieczna dla Polski „rusofobia”

Ćwiczenia takie jak Zapad-17 nie powinny być powodem do strachu, ale lekcją dla naszych wojskowych, w jakim stanie są rosyjskie wojska i jak obecnie działają. Słusznie wspominał o tym np. dowódca operacyjny RSZ gen. dyw. Sławomir Wojciechowski, który wskazywał, że Zapad jest dobrą okazją, żeby przyjrzeć się pewnym procesom, mechanice, relacjom w siłach zbrojnych Rosji. Należy więc z tego korzystać obserwując i rozpoznając sposób działania rosyjskich wojsk, a później uwzględniając to w szkoleniu i wyposażaniu własnych wojsk. 

Fot. mil.ru

Ciągłe i bezproduktywne straszenie Zachodu Rosją jest bardzo na rękę władzom w Moskwie. Polska coraz bardziej traci bowiem swoją wiarygodność, jako źródło informacji o rosyjskich zamiarach i nawet jeżeli coś się rzeczywiście zacznie dziać za naszą wschodnią granicą, to kraje zachodnie zareagują na nasze apele z dużą nieufnością i z opóźnieniem. A opóźnienie czasu reakcji NATO jest właśnie tym, o co Rosjanom w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.

I nie ma tu znaczenia, że inni też byli zdenerwowani białorusko-rosyjskimi ćwiczeniami. Niepokój na temat ćwiczenia Zapad wyrażany głośno przez niemiecką minister obrony jest bowiem o wiele mniej niebezpieczny niż takie same obawy wygłoszone przez naszych polityków. Należy mieć bowiem świadomość, że w razie rzeczywistej sytuacji kryzysowej to nie z Berlina, ale z Warszawy powinny popłynąć pierwsze ostrzeżenia. I powinniśmy zrobić wszystko by zostały one usłyszane i wzięte poważnie pod uwagę.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

68 komentarzy

januszek 94 Sobota, 14 Października 2017, 9:17
Nie jestem ani rusofobem jak i fanboyem - lecz z perspektywy Polaka urodzonego w województwie STALINOGRÓD a to rok 1955 ! Taki posiadam wypis ze szpitala gdzie matka mnie powiła . A teraz do konkretów - Generałowie , politycy , media swoje - a gospodarka USA swoje ! Temat dyslokacji i wykładania kasy na sprzęt z lat 70-80 z zasobów po pustynnej akcji w Iraku wciąż zaskakuje i co lepsze zachwyt iż wojsko polskie , odkupi sprzęt po remoncie od tak bliskiego sojusznika jakim są podobno nasi nowi okupanci na życzenie władz , nie poprawia mi humoru. Propaganda sukcesu zawsze budziła moje zdziwienie iż można kogoś tak rolować - Tramp chce sprzedać nam badziewie stojące u nich na pustyni w Newadzie i tyle i aż tyle ? Na zachodzie w państwach gdzie problemem jest najazd ( uchodżców ) emigranci nie wiadomo czy zarobkowi czy kolonialni by zasiedlić i rozmnożyć się ( jak stonka czy szarańcza ) EUROPĘ ? USA dalej napiera by dalej mącić gdyż jako kraj stacza się na NR. 3-4 . Wojny a te prowadzi od kilkunastu lat na różnych polach świata - finansując dodrukowując swój sławetny Dolar $ ! Kiedyś te wojny zrujnują ich całkowicie - każda wystrzelona rakieta pocisk kosztuje i to nie mało , każde utrzymanie w pełnej gotowości wojska w różnych bazach lądowych czy same lotniskowce - to przeogromny koszt . Gospodarka tak wyeksploatowana nie wytrzyma , a park maszynowy produkujący na rzecz wojska nie produkuje na zaś ? Inne kraje leżące w Europie zdają sobie sprawę iż szpirala zbrojeniowa pomiędzy USA - ROSJA , to ogromny wydatek by nie rzecz ograniczający rozwój danego kraju . Cel jaki sobie obrało USA a mieli Rosje w garści - należało się w słuchać jak PUTIN prosił o wolny handel od Władywostoku aż po Lizbonę o przyjęcie wojska rosyjskiego w struktury NATO . Dziś gdy bez wyboru innego Putin stawia mimo wszystko przy pomocy niektórych państw zachodnich na rozwój gospodarczy , ale też na podniesienie swego wojska jako narzędzie mobilne - poprzez modernizację starych rozwiązań sprzętowych czy nowych czasami lepszych od rywali . Taka specyfika wojska Rosyjskiego ( CCCP ) ! Automatycznie podniósł i nam poprzeczkę zbrojenia i nie tylko nam . KTO wygra - a KTO przegra tą rywalizację w sprawie uzbrojenia - oczywiście większość państw nie posiadających najważniejszego zabezpieczenia w postaci bomby atomowej - mogą mówić iż są na straconej pozycji . Niewielu ją posiada i to jeszcze w ilości aby zasypać dany kraj czy region ? Dlatego w tamtym czasie USA w dobie po Jelcynowskiej - nie wykorzystały tak słabej Rosji by ją kontrolowac umiarkowanie w ciągając ją w różne struktury Europejskie ? Teraz możemy się już tylko przyglądać jak rozgrywają z powrotem zimnowojenne szachy ?
dim Sobota, 14 Października 2017, 23:27
USA pozostawia pieniądze na zbrojenia głównie u siebie w kraju. Często rozmyślnie wywołując też ich redystrybucję do stanów biedniejszych i z większym bezrobociem

Hmm...
a ta próba zrównania "stalinogrodzkiej" pozycji mieszkańców Polski, z okresu poprzedniej zimnej wojny, do pozycji Polaków w obecnej zimniej wojnie ? Hmm... jakby ją określić... ?

Pozdrawiam :)
Redrum Piątek, 13 Października 2017, 16:04
Łatwo być ekspertem po fakcie. Ciekawe czy był gdzieś na D24 poradnik dla polityków, wojskowych i mediów jak zachowywać się w obliczu nadchodzącego ZAPADU. Co mówić, pisać, pokazywać a czego nie. Prawdą jest, że niektórzy przedstawiciele rządu lub wojska reagują nazbyt impulsywnie na rosyjskie wrzutki medialne i dyplomatyczne zaczepki, ale czyż nawet ten fachowy portal też nie bywa czasami ofiarą rosyjskich manipulacji? Wystarczy od czasu do czasu przytoczyć wieści od TASS czy któregoś z ichnich dzienników, by stać się nieświadomie narzędziem w rękach machiny propagandowej.
Moim zdaniem Polska wcale nie tak źle poradziła sobie z problemem Zapadu 2017. W wyrażaniu nieufności wobec tych manewrów wcale nie byliśmy odosobnieni, wszakże podobne stanowisko przedstawiał sam Stoltenberg. Nie rozumiem też, dlaczego mamy wstydzić się naszych ćwiczeń Dragon i dlaczego w ogóle porównujemy ich zakres do Zapadu? Czy ktoś spodziewał się, że Wojsko Polskie użyje w tych manewrach sprzętu w jakości i ilości równemu rosyjskiemu? Róbmy swoje, ćwiczmy sami, ćwiczmy z sojusznikami i przestańmy z takim roztrzęsieniem reagować na to, jak to potraktują Rosjanie.
Zoomer Piątek, 13 Października 2017, 11:03
Cyt. << Rosjanie mogą pokazać teraz, jak "spokojnie" przyjmowali polskie ćwiczenia oraz jak Polacy "nerwowo" zareagowali na ich, przecież formalnie mniejsze, przedsięwzięcie. >>
Można by się z tym twierdzeniem zgodzić gdyby nie agresywna polityka Rosji, która pokazała w ostatnich latach, że lepiej w jej przypadku "dmuchać na zimne" niż ponosić koszty zaniedbań i lekceważenia.
Polska w mediach rosyjskich jest celowo lekceważona i pomijana, a nasze siły zbrojne są wciąż prezentowane jako "telewizyjne". W mojej ocenie nie jest to wcale zła sytuacja - pomaga nam rozwijać swoje zdolności w cieniu lekceważenia Rosjan i Rosji.
Wszystko byłoby więc dobrze gdyby nasz faktyczna skuteczność w modernizacji SZ była większa, a co za tym idzie efektywność w wydawaniu środków na bezpieczeństwo. Ale to już zupełnie inna bajka...
Odrębną kwestią jest jednak polityka informacyjna Polski. Autor zarzuca mediom promowanie informacji sensacyjnych i negatywnych. I z tym w pełni się zgadzam. Jednak nie dotyczy to tylko ćwiczenia Zapad.
Obserwując poczynania naszych sojuszników w obszarze medialnym uważam, że już najwyższy czas, aby w tej dziedzinie w Polsce również coś się zmienić - może zacząć certyfikować dostęp mediów do źródeł wojskowych?
Negatywna kampania medialna ma przecież kolosalne znaczenie na postrzeganie SZ nie tylko przez polskie społeczeństwo, ale też przez społeczeństwo międzynarodowe.
(i jeszcze raz dim) Piątek, 13 Października 2017, 6:32
Poza tym nikt nie wskazywał w zasłyszanych, oglądanych przeze mnie newsach, na "panikarską" Polskę. Choćby dlatego, że tu się Polski niemal nigdy nie cytuje.

Tu nawet, gdy polski myśliwiec sprawdza samolot rosyjskiego ministra, podaje się, że był to "amerykański F-16".

Czyli także i tym razem podawano - a to już przy każdej okazji newsów o manewrach ZAPAD 17 - że NATO czy konkretni zachodni politycy jednoznacznie kwestionują wiarygodność rosyjskich danych o liczbie żołnierzy i sprzętu. Plus cytowane zawsze zaniepokojenie bezzasadnie poważnym rozmiarem przygotowań Rosji.

W ogóle nikt już dziś nie postrzega Rosji jako potencjalnego rzetelnego partnera. Raczej trwają dyskusje na ile Rosja jest zagrożeniem, w jakim stopniu.

A wobec tego, że informacje o manewrach Dragon napłynęły relatywnie bardzo późno i napływały krótko, postrzegane są raczej jako normalne, sprawdzające ćwiczenie, konieczne wobec "Zapadów".

Czyli Autor... bezzasadnie czarnowidzi.
AWU Piątek, 13 Października 2017, 13:54
@dim:
Masz zupełnie rację. Aczkolwiek Rosja nie pozostaje w mediach tematem nr 1 , niemal wszystkie informacje o niej są negatywne. Gdzieś między KRLD a Iranem. Dzięki Putinowi Rosja uplasowała się w lidze "krajów łajdackich". Nikt nie kwestionuje potrzeby odpowiedzi na działania agresywne. Polska ani kraje bałtyckie w kontekście Rosji nigdy nie zostały oskarżone o nadmierną "panikowość" zwłaszcza jeśli fanatycznie neutralne kraje jak Szwecja i Finlandia czują się zagrożone. Zadziwia mnie jednak że Moskwa/Rosja która przez 500 lat swej historii zainwestowała horrendalne sumy w korupcję i określenie słabych punktów światowych Demokracji do dziś zdaje się nie rozumieć Istoty Demokracji. Słynny brytyjski historyk Taylor powiedział "nasza cywilizacja zbudowana jest na fundamentach greckiej filozofii, rzymskiego prawa i chrześcijańskiego miłosierdzia". Wykładający na Królewskiej Akademii Wojskowej Kingston prof McGillivray stwierdził iż rosyjska cywilizacja oparta jest na azjatyckiej" filozofii ":ukradnij od sąsiada; " prawach" Czyngis Chana i "miłosierdziu" Iwana Groznego.
Podpułkownik Wareda Piątek, 13 Października 2017, 19:13
AWU!

(...). " ... prof. McGillivray stwierdził, iż rosyjska cywilizacja oparta jest na azjatyckiej "filozofii": ukradnij od sąsiada, "prawach" Czyngis-chana i "miłosierdziu" Iwana Groźnego".

Panie AWU!
Przyznaję, bardzo ciekawe stwierdzenia. Od razu widać, że prof. McGillivray, to bardzo łebski facet! Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem!
W tej sytuacji, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zaproponować Panu przestudiowanie (chociażby pobieżne) historii Wielkiej Brytanii i odpowiedzieć, przynajmniej sobie, na pytanie: jakimi zasadami kierowali się Brytyjczycy w kontaktach z innymi cywilizacjami, narodami, ludami i nacjami?
Przy okazji chciałbym Pana poinformować, że dla mnie, studiowanie historii Wielkiej Brytanii było zawsze wielką pasją.
Pozdrawiam Pana.
AWU Sobota, 14 Października 2017, 2:49
Panie pułkowniku,
Zapewniam Pana iż prof McGillivray znał Rosję nie tylko ze studiowania (znał biegle rosyjski) ale z własnych doświadczeń. Po wojnie był jednym z oficerów łącznikowych w Odessie nadzorujących wymianę jeńców alianckich na obywateli sowieckich deportowanych do ZSSR na żądanie Rosjan najczęściej wbrew ich woli gdyż trafiali prosto do gułagów o ile nie byli rozstrzeliwani w porcie odesskim i w większości nie byli to bynajmniej "własowcy" czy służący w innych formacjach niemieckich lecz prości sowieccy jeńcy i robotnicy przymusowi. Jego meldunki dot wydarzeń których był świadkiem jak również składane mu przez wyzwolonych jeńców alianckich były utajnione na 50 lat. Jeszcze raz podkreślam iż Alianci siłą deportowali obywateli sowieckich ze względu iż alianccy jeńcy byli zakładnikami Rosjan, i deportacje nie dotyczyły nikogo kto twierdził obywatelstwo RP czy krajów bałtyckich przed 1939r (dzięki temu deportacji uniknęli m.in. żołnierze SS Galizien).
Aby uświadomić sobie "jakimi zasadami zasadami kierowali się Brytyjczycy" wystarczy krótka wizyta w UK. Od razu można zauważyć iż żyją tam ludzie ze wszystkich byłych kolonii. Było regułą że w momencie uzyskiwania przez te kraje niepodległości często wbrew woli większości społeczeństwa każdy na kogo było stać starał się załapać na "ostatni brytyjski statek". Najnowszym przykładem Hong Kong gdzie ponad 90% ludności przeciwna była utraty statusu kolonii brytyjskiej.
Jeśli usiłuje Pan insynuować paralelę między "brytyjskim kolonializmem" a rosyjską dominacją połowy krajów Europy przez ponad 40 lat, to według pańskiej teorii w Rosji mieszkałoby dziś miliony obywateli krajów byłego RWPG którzy wyjechaliby do tego "raju" wraz z ostatnim transportem Armii Czerwonej !!!
PiotrEl Sobota, 14 Października 2017, 16:48
Rosja jest drugim po USA celem migracji! Miliony obywateli dawnego ZSRR tam mieszka i nie dostaje zasiłku tylko pracuje np. 3 mln Ukraińców (życie w kraju "okupanta") do 1 mln Gruzinów - to samo. Cała Azja Środkowa żyje z tego co zarobi tata czy syn w Rosji. Uwagi prof. McGillivray to czystej wody rasizmem - bliski nazistowskiemu. W Afganistanie mieszkańcy tęsknią do Rosjan - mają porównanie do działań światłych obywateli UK i USA . O Polakach dużo gorsze opinie można zebrać od dużo większej części naszych sąsiadów ....
dim Piątek, 13 Października 2017, 6:22
Poza tym zupełnie nie podzielam skrajnego czarnowidzenia Autora, w kwestii co "widziano" na Zachodzie.

Po pierwsze, poza samą Rosją, czy mediami lokalnej komuny, nikt nie ośmieszałby się cytowaniem oficjalnych ruskich komunikatów. Pokazywano właśnie wszędzie i po bardzo wiele razy tę wpadkę ze śmigłowcem...

Z polskich manewrów pokazano piękne zdjęcia ze strzelań Newy i nikt nie zajmował się tym, czy może jest to system wiekowy ? A może jednak modernizowany ? Skoro mówimy o publicznych, powszechnych wiadomościach medialnych, z reguły zachowujących dystans do wszystkiego, co niewidowiskowe.
bender Piątek, 13 Października 2017, 13:32
Dokladnie tak, caly artykul jest wyssany z palca, nie ma zadnego polskiego oddzialywania na zachodnia opinie publiczna przez wojskowa propagande, ale faktem jest, ze sojusznicy przyjeli nasza narracje o rosyjskim zagrozeniu. I to juz killa lat temu. Jesli czegos mozna zalowac, to tego, ze rola sojusznikow w manewrach nie byla tak duza jak w Dragon-15. I ze zamiast cwiczyc realne scenariusze to robiono teatrzyk pod polityczne oczekiwania MON
dim Piątek, 13 Października 2017, 6:10
Sytuacja przeciwna do zaistniałej - NATO zbagatelizowało Zapad 17, wystraszone państewka bałtyckie nabrały wody w usta, Ameryka zajęła się swoimi sprawami czy "ważniejszym" dla niej Pacyfikiem... Europolitycy spanikowani i tłumaczący "potrzebę opartego o realizm, rozsądnego kompromisu".

Rosjanie jasne, że zrobiliby wtedy co im się tylko podoba, niewiele inaczej niż na Krymie. A wojska, dostępne do użycia pod pozorem Zapadu, w zupełności by im do tego wystarczyły.

Po prostu nie dano im tej szansy.

==========================================
O Krymie wiadomo było na co najmniej trochę dni naprzód, niż zaczął się dziać. Ale każdy europejski czy amerykański polityk, cywilny czy wojskowy udawał, że tego nie widzi. "Bo cóż można poradzić ?"

Już nawet po bezproblemowym zagarnięciu Krymu, pamiętam jak kanclerz RFN "przestrzegała" Rosjan, że jeśli zajmą więcej, mogą otrzymać sankcje gospodarcze. Czyli Krym akceptowano ad hoc ! I jasne, że Rosjanie i tak zajęliby także Mariupol, może także Odessę, gdyby nie ten nieoczekiwany opór ochotników.

Czyli przypomnę - już przed agresją na Krym, po prostu było ją widać nadchodzącą. Telewizja grecka pokazywała nam co się dzieje, prywatne youtuby filmowały przygotowania, dowożenie sił specjalnych śmigłowcami do baz na Krymie itd. NIKT NIE ZROBIŁ NIC !
Fun funów z USA Czwartek, 12 Października 2017, 21:02
"Ciągłe i bezproduktywne straszenie Zachodu Rosją jest bardzo na rękę władzom w Moskwie. Polska coraz bardziej traci bowiem swoją wiarygodność, jako źródło informacji o rosyjskich zamiarach i nawet jeżeli coś się rzeczywiście zacznie dziać za naszą wschodnią granicą, to kraje zachodnie zareagują na nasze apele z dużą nieufnością i z opóźnieniem. A opóźnienie czasu reakcji NATO jest właśnie tym, o co Rosjanom w tym wszystkim tak naprawdę chodzi: I to jest szczera prawda. Rosja rozegrała NATO jak "pajacyka". Te autorytatywne elaboraty m. in. na tym forum jak to Rosja zaatakuje (tylko nie wiadomo gdzie ale "niechybnie'podczas 'Zapadu"), te "wynurzenia" szeregu znafców, itd. itd. A do tego te dosłownie "cotygodniowe" alarmy z Ukrainy jak to za dosłownie godzinę ruskie czołgi przejadą Kijw i dojadą do .... Paryża. Żenada!!!
bender Piątek, 13 Października 2017, 13:58
Alez jezt dokladnie na odwrot! Nie ma przyzwolenia na rosyjskie awanturki, sankcje sa utrzymywane, odstraszanie militarne kontynuowane. Wiarygodnosc polityczna Rosji jest bliska zeru.
obalaczmitow Piątek, 13 Października 2017, 21:09
A tak konkretnie to Rosja odzyskała Krym, buduje tam elektrownie, drogi, nowy port lotniczy, wybudowała linie przesyłowe, buduje most, rozmieściła systemy obrony - i jaki to " brak przyzwolenia" - w zasadzie to cały świat poza działaniami pozornymi nie zrobił komplenite nic - bo co mógł zrobić?
W Syrii obroniła Asada i jedność kraju - wbrew temu co chcieli Amerykanie czy Francuzi - więc jaki brak przyzwolenia.
Świat kupuje od nich coraz więcej broni, ziarna, gazu, ropy. Świat buduje u nich nową fabrykę mercedesa.
Więc poza grupka roumowych rusofobów i ich bajań tak naprawdę Rosja robi co chce. I ten upadający od 4 lat kraj właśnie zgromadził największe rezerwy walutowe od 4 lat i największy zapas złota od czasów ZSRR.
Więc co tutaj nie napiszecie jedynie z czego możemy się cieszyć że ropa jest po 50 dolarów - bo gdyby była po 100 dolarów to Rosja byłaby już lata świetlne do przodu w technologii i broni.
Upadający kraj buduje nowy Kosmodrom, nowy typ rakiet, nowe kapsuły załogowe / z kompozytów/ , nowe samoloty odrzutowe cywilne i wojskowe, nowe samoloty transportowe, największe lodołamacze na świecie.
Więc wasze codzienne wypisywania o upadającej Rosji w kwesti zderzenia z faktami są co najmniej śmieszne.
Odstraszanie militarne? to po prostu gramy w ich grę - aby dotrzymać im kroku musimy wydać 10x więcej / oczywiście na kredyt/ i tak już zadłużone po uszy państwa mają z tym problem. Każdy dolar wydany na stacjonowanie wojsk w Europie to jeden dolar mniej na modernizację armii.
I te super Abramsy z pustyni - bo innych już nie ma.
Oni i tak muszą wydać kasę na armię - bo mają wielkie skarby w ziemi i po prostu muszą je chronić. Do tego po Turcji i "próbie demokratycznej zmiany władzy" bo się nie podobała "Panu Świata" czy też po wywołaniu puczu i "demokratycznej zmianie władzy " na Ukrainie i próbie ustanowienia baz USA na Krymie - Rosja wie że "Pan Świata" nie cofnie się przed niczym w realizacji własnych celów.
A wróbelki ćwierkają że za rok ma się pojawić nowa waluta internetowa do rozliczeń międzypaństwowych ZABEZPIECZONA ZŁOTEM -- poczekamy zobaczymy.
Rosja Chiny - będą się rozliczać we własnych walutach, Rosja Turcja - we własnych walutach, Syria - Iran - we własnych walutach, poczekamy zobaczymy.
Oni mają napisany plan na 20 lat a nie na rok jak nasi politycy.
A to wszystko co się dziej to pokłosie II wojny światowej i jej skutków - Rosjanie nie zapomnieli - u nich w metrze jeżdżą pociągi przypominające o II wojnie, u nich nie zapomniano o 9 Maja, - ich krzywd nie wymazano pięniędzmi z UE.
I niestety tak naprawdę II wojna się jeszcze nie skończyła - niestety.
Realista Czwartek, 12 Października 2017, 20:21
Ja tam nie wiem, ale tak fatalbej praay jak dziś Rosja na tzw. zachodzie nie miała nawet po Traktacie Brzeskim. Nawet jeśli Zapad 17 był tam jakimś drobnym propagandowym sukcesem, to generalnie Putin raczej na plus nie wychodzi. A i z tą potęgą militarną bym nie przesadzał. Mimo reformy i dozbrojenia Rosja musi wydawać miliony rubli na wypisywanie po wszelakich forach, że "gdyby tylko chciała...".
obalaczmitow Czwartek, 12 Października 2017, 19:30
To już nie lament to histeria zachodnich "ekspertoff". Co do wyborów i ataku hakerskiego - to już jest żałosne - a kto kazał amerykanom czytać i wierzyć w te ogłoszenia? Gdyby włamali się do systemu wyborczego i sfałszowali wynik wyborów a oni umieścili ogłoszenia na facebooku- i to ma być atakiem? Skoro społeczeństwo USA można zmanipulować ogłoszeniami na facebooku? - to co to pokazuje? A kto amerykanom bronił umieszczać własnych ogłoszeń - to już jest lament.
Będą oskarżać Rosję o umieszczanie ogłoszeń na portalu społecznościowym natomiast jak sami kupują media i piszą w nich dzień w dzień własną prawdę to jest ok?
Rosjanie pokazali broń o której eksperci nie mieli pojęcia. Nikt nie miał pojęcia o stosowaniu sztucznej inteligencji w systemie samoobrony Ka-52 / automatyczna identyfikacja celu/ , pokazali autonomiczne roboty do przeładunku broni, systemy walki elektronicznej, nawet zmodernizowane T90, T72 i T80 to dla tych ekspertoff szok.
A u nas - terytorialsi zajmowali lotnisko - co wyglądało jak ćwiczenia harcerzy.
Walą Kalibrami w Syrii , budują nowe czołgi, modernizują stare, organizują mistrzostwa świata , olimpiadę i mają 17% PKB zadłużenia, Syria zweryfikowała na plus jakość ich broni - po czołgi, OPL, samoloty ustawiają się kolejki chętnych.
Irańczycy nie mogli kupić ich samolotów bo USA nie zgodziło się na ich sprzedaż bo mają w sobie systemy amerykańskie ale już własne chcą im wciskać.
A Turcja i Iran właśnie porozumiały się w sprawie transakcji za ropę w ich własnych walutach z pominięciem dolara, to samo będzie robić Rosja w handlu z Chinami gazem i ropą - więc pewien proces się rozpoczął.
JW Piątek, 13 Października 2017, 8:11
Sztuczna inteligencja w Ka-52? Automatyczna identyfikacja celu? Właśnie wszyscy widzieliśmy popis ten sztucznej inteligencji w rosyjskim wydaniu jak ostrzelała postronnych widzów. W zwykłym smartfonie jest aparat fotograficzny który ma funkcę automatycznego rozpoznania twarzy.
Już w 2013 r. koncern Boeing zademonstrował w F-16 technologię pozwalającą samolotom wykonywać samodzielne loty. Podczas testów samoloty wyposażono w sztuczną inteligencję, która potencjalnie czyni z nich niezależnych zabójców. Amerykanie przetestowali technologię opracowaną przez koncern Lockheed, producenta F-16, pozwalającą robotom podejmować decyzje i samodzielnie wykonywać misje bojowe. Jak na razie ich celem jest wsparcie żywych pilotów przez roboty w ramach programu Loyal Wingman.
Niedawno w USA odbyło się ćwiczenie projektu Have Raider II, podczas którego roboty pilotujące maszyny samodzielnie zaplanowały, a następnie przeprowadziły symulowane naloty na cele naziemne chronione przez obronę wroga. Oznacza to, że samoloty same reagowały na działania wroga i podejmowały decyzje pomimo utraty łączności z bazą. Co więcej, maszyny musiały sprostać awariom symulującym szkody powstałe na skutek ostrzału z ziemi. W sztuczną inteligencję opracowaną przez DARPA wykorzystują w Stanach Zjednoczonych od dawna drony, śmigłowce AH-64E Guardian Apache, samoloty, a przede wszystkim F-22 i F-35.
Lightning II autonomiczne rozpoznaje cele powietrzne i naziemne, a dzięki SI może prowadzić do boju całą grupę bezzałogowców. Dzięki takiemu rozwiązaniu człowiek może koncentrować się na najważniejszych aspektach misji, a resztą zajmuje się w F-35 sztuczna inteligencja.
Często słyszymy jaka ta Rosja silna i jak ile to nowoczesnego sprzętu wprowadza do linii. Jednak jak twierdzą eksperci więcej w tym propagandy niż prawdziwych informacji.
tomuciwitt Czwartek, 12 Października 2017, 23:38
“ budują nowe czołgi, modernizują stare, organizują mistrzostwa świata , olimpiadę “ a co jest w tym takiego nadzwyczajnego ? Zawsze to robili , robią i będą robić .
“po czołgi, OPL, samoloty ustawiają się kolejki chętnych. “ - to porównaj z kolejką po f-35 .
“mają 17% PKB zadłużenia” - już Ci to wytknąłem w innym temacie ale powtórzę : od 2008 r. to zadłużenie wzrosło o 130 % a PKB zmalało o 23 % . W latach 2013 -2015 musieli ratować Rubla uszczuplając rezerwy walutowe o blisko 200 mld $ .To wcale nie jest powód do dumy. Rosja jest zakładnikiem cen ropy i słabości swojej waluty .
“A Turcja i Iran właśnie porozumiały się w sprawie transakcji za ropę w ich własnych walutach z pominięciem dolara, to samo będzie robić Rosja w handlu z Chinami gazem i ropą - więc pewien proces się rozpoczął.” Oczywiście , że pewien proces się rozpoczął. Gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie o tym procesie to byś wiedział , że akurat Rosja może na tym najwięcej stracić a odbędzie się to bez uszczerbku dla gospodarki i finansów USA .
Po pierwsze - na giełdach ropa jest notowana w $ bo jest to najbardziej płynna waluta na świecie i dopóki taką będzie to cena najważniejszych surowców będzie notowana w $ .
Po drugie - od wielu lat jest tendencja do odchodzenia od dolara w transakcjach międzynarodowych . Może to osłabić dolara .Problem jest taki , że 60 % rezerw walutowych na świecie jest w $ i jeżeli dolar znacząco osłabnie to i rezerwy właścicieli też stopnieją ( w tym Rosji co zmniejszy możliwości interwencyjne CBR ) . Poza tym , amerykańskie obligacje to papiery dłużne , które są bardzo popularne w koszykach innych państw. Chiny mają tego tak dużo , że wręcz same stają się powoli odpowiedzialne za wartość $ .
Po trzecie - odchodzenie od $ to jego osłabienie czyli wzmocnienie innych walut w tym Rubla. A Rosji najbardziej zależy na tym , żeby dolar był mocny na rynku międzynarodowym bo wtedy jej dochody z eksportu wyrażone w Rublach są większe. Oczywiście zwiększa to koszty importu rosyjskiego i inflację ale jak pokazują ostatnie lata wolą ponosić tego koszty niż reformować finanse państwa . Chiny też nie mogą dopuścić do znaczącego osłabienia $ bo wtedy stracą zyski z eksportu do USA.
Po czwarte - sami amerykanie są zdania , że $ jest za mocny i korekta byłaby mile widziana.
Po piąte - Chiny chcą wprowadzić CNY to rozliczeń międzynarodowych . Jest to proces naturalny zważywszy wielkość gospodarki. Jest to akceptowane międzynarodowo czego wyrazem było włączenie CNY do SDR Miedz. Fund. Walut. MFW nawet wyemitował obligacje w juanach , które oczywiście były wykupione przez chińskie instytucje finansowe .
Wejście CNY do koszyka SDR na lata 2016-2020 odbyło się kosztem EUR , JPY i GBP a nie dolara co świadczy o rozważnym , wynegocjowanym i pokojowym wejściu Chin do rozliczeń międzynarodowych . A co to oznacza dla Rosji ? Jeżeli transakcje Rosja - Chiny będą rozliczane w ich walutach to znaczy , że w najbliższej przyszłości Rosja będzie miała problem z kursem nie tylko w stosunku do $ ale i do juana .
I tak na koniec . Poruszyłeś temat odchodzenia od dolara więc chyba masz jakieś przemyślenia na ten temat ( tylko błagam nie ogólniki tylko konkrety ) Systematycznie udowadniam Ci , że się mylisz i piszesz bzdury a Ty konsekwentnie unikasz odpowiedzi . Nawet trochę to rozumiem bo przy niektórych Twoich absurdach ciężko się upierać . A żeby było zabawniej to powiem Ci , że niekoniecznie wszystko ( a może wszystko ) co napisałem powyżej jest zgodne z prawdą :) !!! Sam zacząłeś temat waluty no to dawaj . Może teraz w końcu odpowiesz i podyskutujemy a nie znikniesz .
bumbum Czwartek, 12 Października 2017, 19:13
Jednym z celów manewrów Zapad-17 było pokazanie po raz kolejny, że Polska jest przewrażliwiona na punkcie Rosji i nerwowo reaguje nawet wtedy, gdy za jej wschodnimi granicami nie dzieje się nic niebezpiecznego. - -Ale przecież to praweda. Więc o co kaman?
Gawrobryk Czwartek, 12 Października 2017, 17:33
Jest jeszcze inny powód, dla którego Polska niestety poniosła propagandową porażkę. Przekazy medialne z ćwiczeń Dragon były żałosne. 2-4 czołgi, 2 Su-22 (zabytek), telepiące się Langusty (chyba 4), 2-4 Rosomaki, zabytkowe śmigłowce w liczbie 4-6, kilkunastu żołnierzy, desant komandosów, ale po lądowaniu... Mój Boże przecież to wymarzony i łatwy cel. Taki przekaz powinien być zabroniony. Pokazuje mizerię i zachęca do agresji. Sądzę, że nawet z takim sprzętem można było zrobić lepsze ujęcia i poprawić dynamikę. Propaganda, to też oręż.
f-71 Piątek, 13 Października 2017, 12:42
...i pokazać potencjalnemu przeciwnikowi najsilniejsze "karty"... Właśnie pokazywać to, co i tak znają.
Gawrobryk Sobota, 14 Października 2017, 20:33
Zapewniam, że Rosja nie pokazała wszystkiego...
dim Piątek, 13 Października 2017, 6:45
Tyle, że praktycznie nikt z telewidzów zachodnich newsów się na tym nie zna, ani nie rozpozna modeli i roczników. Dla nich są to 15- sekundowe migawki filmowe, nic więcej. Właśnie Zapad 17 przebił się do świadomości jako "Rosja robi się niebezpieczna", to już nie są tylko spory graniczne czy Krym ! Przy tym Rosja jest niewiarygodna i podstępna - dociera to z newsów do telewidza już nawet w tej mojej, zawsze najbardziej rusofilskiej Grecji.
Gawrobryk Sobota, 14 Października 2017, 20:42
Ten przekaz będzie miał wpływ na opinie w demokratycznych społeczeństwach i na wybory, które będą się tam odbywać. Zwyciężać będzie strach - "Lepiej z Rosją nie zadzierać"... "Lepiej nie bronić Europy Środkowej, która jest zbyt słaba aby za nią nastawiać karku"... Inaczej będzie jeśli pokaże się siłę i wytworzy przekonanie o własnych możliwościach. Tyle tylko, że od ponad ćwierćwiecza pieniądze na obronę idą na socjal. Ale od czego mamy zdolnych filmowców. Nie lubię propagandy, ale to też jest broń.
Zenon Czwartek, 12 Października 2017, 17:31
Autor chyba nagina fakty ku swojej tezie. Zapad 17 był poważną klęską Rosji, bo dał usprawiedliwienie natowskim zbrojeniom. A usprawiedliwienie zbrojeń jest niezmiernie ważne w państwach demokratycznych. Co więcej, to zdecydowana postawa sojuszników, zapowiedzi wzmocnienia potencjału amerykańskiego, zakupy uzbrojenia w państwach zagrożonych przez Rosję doprowadziły do tego, że Zapad 17 zaczął się od fanfar, a skończył skowytem.
Na tym polega zwycięstwo propagandowe Zachodu. Więcej - na tym polega zwycięstwo propagandowe jastrzębi z Zachodu.
QDark Czwartek, 12 Października 2017, 23:23
Dobre spostrzeżenie, niestety mało o tym się mówi.
Niezależny Czwartek, 12 Października 2017, 21:14
Właśnie to chciałem napisać, Zapad to porażka, po pierwsze Rosjanie pokazali ze oprócz kilku nowoczesnych egzemplarzy uzbrojenia wciąż to liczna acz przestarzała armia a dwa takie wymachiwanie szabelką nakręca zbrojenia z których Rosja nie stety nie bedzie miała profitów a większość kasy przeznaczonych na zbrojenia popłynie do USA.
AWU Czwartek, 12 Października 2017, 14:28
Wg rosyjskich mediów straciliśmy pierwszą pozycję w rankingu "rusofobów" na rzecz amerykańskich Demokratów "którzy nie potrafią się pogodzić ze zwycięstwem Donalda Trumpa i nie pozwalają mu załagodzić relacji z Rosją". Śledząc głowne światowe media (również francuskie czy niemieckie) łatwo zauważyć że od dłuższego czasu informacje o Rosji dot polityki, spraw społecznych czy gospodarki są niemal wyłącznie w tonie negatywnym. Rosjanie sobie na to uczciwie zapracowali nachalną i wręcz chamską propagandą i atakami cybernetycznymi na demokracje. Chyba do tej pory nie zdają sobie sprawy że ingerując w proces wyborczy USA dokonali cybernetycznego "Pearl Harbour" i że Amerykanie (z obydwu stron Kongresu) nie odpuszczą. Za kilka tygodni Kongres ujawni tysiące płatnych ogłoszeń które zostały umieszczone przez Rosjan na portalach społecznościowych FB/Twitter/Google podczas wyborów, ogłoszeń których jedynym celem było jątrzenie i pogłebianie podziałow. Wobec rosyjskich "mediów" jak RT TV czy sputnik wprowadzono prowizje "Foreign Agents Registration Act" ktory oryginalnie uchwalono w 1938r w celu zwalczania hitlerowskiej propagandy. Jest to bolesne gdyż stacje te na terenie USA (sputnik podobnie jak w Warszawie zatrudnił do retransmisji w Waszyngtonie małą lokalną rozgłośnię) zmuszone będą do informowania widzów/słuchaczy iż reprezentują rząd rosyjski. RT zmieniła nazwę z "Russia Today" aby ukryć tę zależność. Generalnie może się wydawać że Amerykanie działają powoli lecz jednak konsekwentnie i w tym przypadku bezlitośnie. Pierwszym który publicznie "zmieszał z błotem" i odmówił uznania RT i Sputnika za jakąkolwiek formę "mediów" był prez Macron i co ciekawe zrobił to w obecności Putina.
Same manewry Zapad i Dragon były opisane w mediach światowych lecz zwięzle i rzeczowo, odnośnie Zapad narracja podkreślała że po pierwsze Rosjanie kłamią odn ich rozmiarów i po drugie Rosjanie lubią maskować inwazję pod pozorem manewrów i obawy Ukrainy czy krajów wschodniej flanki NATO są uzasadnione. Jednak manewry te pozostały w cieniu sytuacji na półwyspie koreańskim i dochodzenia w Kongresie USA. Wydaje mi się iż o wiele więcej uwagi poświęcono ćwiczeniom w Szwecji partycypacji USA, Francji , Niemiec i innych krajów NATO. Podkreślono iż ćwiczenia "Aurora" bezpośrednym rezultatem zachowania Rosji i zagrożenia jakie stanowi wobec neutralnych Szwecji i Finlandii? N.b. jak podała AFP kilka dni temu nowy ambasador Rosji w Helsinkach udzielił pierwszego wywiadu fińskiej prasie który rozpoczął z typowo rosyjską finezją od grózb wobec tego kraju "jeśli będzie zbliżać się do NATO"!
tak tylko... Czwartek, 12 Października 2017, 14:05
Ach, jeszcze jedno, byłbym zapomniał. Z niezwykłym zadowoleniem oczekujemy na dalsze medialne nagłaśnianie rosyjskich ćwiczeń wojskowych. Są dla nas dobrą okazją do tego by nagłaśniać temat rosyjskiego zagrożenia na forum NATO celem wzmocnienia jego wschodniej flanki. Jeszcze kilka takich medialnych ćwiczeń i na prawdę będziemy mieli wystarczającą ilość sojuszniczych wojsk na naszym terytorium. Prosimy o kolejne medialne ćwiczenia...
realpolitik Czwartek, 12 Października 2017, 20:02
Powinniśmy wzmacniać się sami, a nie liczyć na "sojuszników", dla których liczą się tylko ich własne interesy.
bender Piątek, 13 Października 2017, 13:22
Po 2 latach samowzmacniania wydaje mi sie, ze jestesmy troche slabsi. Na szczescie sojusznicy sa z nami
tak tylko... Czwartek, 12 Października 2017, 13:54
Proponuję nieco refleksji. Z historii wojen polsko-rosyjskich jakie miały miejsce przez ostatnie 500 lat ( w zasadzie jest to nasze nieustanne przeciwstawianie się rosyjskiemu "Drang nach western", no może z wyjątkiem krótkiego epizodu z czasów Żółkiewskiego kiedy byliśmy gospodarzami Kremla) jak mantra powtarza się jedna zależność: polskie wojska wyszkoleniem i kunsztem bojowym znacznie przewyższają swoich wschodnich sąsiadów. Począwszy od bitwy pod Orszą, po przez kampanie Batorego, "potop" rosyjski z połowy XVII w (Połonka, Lachowycze, Basia), okres okres księstwa warszawskiego, wojny 1831 roku, aż do wojny z 1920. To są niepodważalne fakty potwierdzane przez historyków i pamiętnikarzy z epoki.Jak ktoś ma inne zdanie w tej kwestii i twierdzi, że to Rosjanie górowali nad nami wyszkoleniem, to chętnie zapraszam do dyskusji.
Wnioski z ostatnich ćwiczeń też są symptomatyczne, my dyskutujemy o swoich błędach, a oni są pewni swojego mistrzostwa. Efekty takich postaw przekładają się na realne wyszkolenie oddziałów.
Jeszcze nigdy nie zdarzyło się w naszej pięciowiekowej historii wojen, aby żołnierz rosyjski był lepiej wyszkolony, niż żołnierz polski...
Mających inne zdanie zapraszam do dyskusji.
piotr Czwartek, 12 Października 2017, 19:32
I niestety mylisz się. Wojny XVIII wieku, począwszy od wojny w obronie tronu S. Leszczyńskiego czy działań konfederatów barskich pokazały przewagę nie tylko liczebną, ale również w wyszkoleniu zwykłego żołnierza, jak i dowództwa po stronie Moskwy. Również wojna w 1792 r., miała taki, a nie inny przebieg nie tylko ze względu na liczebną przewagę Moskali. Również materiałową, w wyszkoleniu i doświadczeniu. To tak odnośnie historii.
tak tylko... Czwartek, 12 Października 2017, 21:57
Ma Pan rację o tyle, że w czasach wojny o sukcesję polską, aż po reformy Sejmu Czteroletniego wojskowość polska praktycznie nie istniała. W wojnie o tron Leszczyńskiego oraz podczas Konfederacji Barskiej występowały śladowe ilości jednostek regularnych. Dopiero w wojnie 1792 można mówić o regularnych wojskach Rzeczpospolitej. Pomimo bardzo krótkiego okresu jaki mieliśmy na odtworzenie i wyszkolenie armii, nawet te nieostrzelane jednostki w niczym nie ustępowały rosyjskim. Swoją wartość i wyższość bojową te same jednostki potwierdziły dwa lata później podczas insurekcji kościuszkowskiej.
bumbum Czwartek, 12 Października 2017, 19:15
Bo tak było!!
A jesteś gotów postawić swoją głowę że tak jest obecnie?
Może żołnierz lepszy ale czy mający lepsze wyposażenie?
Prosty Sołdatmen Czwartek, 12 Października 2017, 18:38
Można by podyskutować, pytanie czy to ma sens dyskutować o tym co było 400 lat temu ? Bitwę pod Grunwaldem też wygraliśmy, co nie znaczy że jesteśmy silniejsi od Niemiec dzisiaj...

Jeżeli ktoś próbuje porównywać te dwie armie, polską i rosyjską dzisiaj, no to nic tylko się można śmiać i nic więcej i to przez łzy, inna sprawa że wydaje się że 140-milionowa Rosja nie ma ochoty raczej na okupację 38-milionowej Polski, skoro nawet na okupację całej Ukrainy też nie mają ochoty, więc...
bender Piątek, 13 Października 2017, 13:19
Chcialem tylko zauwazyc, ze w bitwie z lipca 1410 roku zadne Niemcy czy nawet owczesna Rzesza nie braly udzialu.
Październikowy Czwartek, 12 Października 2017, 20:47
Rosja ma cień tej armii co za ZSRR a w '81 obawiali się wejść i zająć Polskę mając na pamięci opór polskiego podziemia w II wojnie. Afganistan to byłby pikuś. A teraz 70 procent ich lotnictwa jest uziemione tak że i Polska na nich za mocna. Bo chińską granicę trzeba dobrze i stale strzec.
zeus Piątek, 13 Października 2017, 10:06
Mylisz się. Rosja faktycznie ma słabszą armię niż kiedyś ale nadal jest silne i zajęcie Polski dla nich to byłby dziś pikuś. To nie jest tak, że nie zajęli Ukrainy bo nie dali rady. Zajęcie Krymu tłumaczą tym, że to kiedyś było Rosyjskie, że tam mieszkają Rosjanie, i ci ludzie nie chcą być częścią Ukrainy. A zajęcie całego państwa mogłoby oznaczać wojnę światową. To tak jak z Hitlerem. On na początku zajmował tylko te ziemię, które mógł jakoś wytłumaczyć na arenie międzynarodowej.
polak mały Czwartek, 12 Października 2017, 12:35
Nie oceniałbym możliwych wariantów reakcji członków NATO na działania Rosji, na podstawie informacji w mediach. Pamiętajmy, że NATO, to nie tylko polityka, ale i siła militarna. Jako taka ma własne rozbudowane możliwości rozpoznania. Wobec tego dowódcy NATO doskonale byli poinformowani o Zapad '17. Wiedzieli jakie siły zostały przemieszczone i co w danej chwili robią. Podstawowy problem to możliwość przerodzenia się manewrów w agresję. Ale w tym przypadku raczej nie było takiego niebezpieczeństwa. Wobec tego wszystkiego politycy powinni się zachowywać bardziej rozsądnie i nie straszyć ruskiem niepotrzebnie.
Jestem pewien, że jeśli ruscy rzeczywiście by coś planowali, to w dzisiejszych czasach nie byliby w stanie ukryć swoich zamiarów. Zostałyby one rozpoznane dużo wcześniej. Żeby mogło dojść do agresji musi być odpowiednia sytuacja polityczna - czyli np. faktyczne czy wyimaginowane przyczyny do casus belli, jakiś zatarg graniczny, sytuacja konfliktowa itp. Drugi warunek - przygotowanie wojskowe, w tym logistyka. A przygotowanie ataku na wsch. flankę NATO to nie jest kaszka z mlekiem. Nie wystarczy wsadzić żołnierzy do samolotów a czołgi przewieźć pociągami. Dlatego nie da się takich przygotowań ukryć i jeśli kiedykolwiek rusek zdecyduje się na to szaleństwo, NATO będzie miał czas zareagować.
hawaiian Czwartek, 12 Października 2017, 11:47
Raczej ruscy sami strzelili sobie gola. Zrobli propagandowa burze, pokazujac calej europie swoje agresywne zamiary. Jeszcze pare takich "sukcesow" a Szwecja z Finlandia poprosza o akcesje do NATO.
Zawisza_Zielony Czwartek, 12 Października 2017, 11:36
Tyle ze dla niektórych na zachodzie nazwa Białystok brzmi bardziej egzotycznie niż Mombasa. Nastroje opinii publicznej dziś kształtują media i w tym zakresie włodzarze kremls odnieśli sukces. Wszak to co jest oczywiste dla nas dla innych juz być nie musi. A przekaz medialny był dość jednoznaczny.
ZSMW Czwartek, 12 Października 2017, 11:27
Przepraszam pana redaktora - a jaki to niby nowoczesny sprzęt miała pokazać Polska? Jakie nowe samoloty czy śmigłowce albo systemy przeciwlotnicze - tego nie ma nie było i nie będzie!?
dimitris Piątek, 13 Października 2017, 6:50
Wiesz, ale to jest jednak kardynalny błąd / wpadka / kompromitacja propagandy ze strony Polski, że przekazy docierały do zachodnich pism fachowych w stylu "Polacy ćwiczyli posowieckie systemy opl", a nie że gruntownie zmodernizowane już systemy.

Osobiście uważam, że za takie błędy w MON winny lecieć głowy osób odpowiedzialnych za propagandę m/narodową. Nie wiem kto to jest, ale wykonał swą pracę fatalnie. Nawet w ogóle nie wykonał !
Rain Harper Czwartek, 12 Października 2017, 11:14
W artykule zapomniano o utracie samolotu szturmowego i incydencie z ostrzelaniem obserwatorów przez Ka-52.
ansuz Czwartek, 12 Października 2017, 11:04
"Rosjanie mogą pokazać teraz, jak "spokojnie" przyjmowali polskie ćwiczenia oraz jak Polacy "nerwowo" zareagowali na ich, przecież formalnie mniejsze, przedsięwzięcie."

Przecież każde dziecko na świecie wie, że nasze wojsko nie jest w stanie poważnie zagrozić Rosji a rosyjskie hordy mogą nas zgnieść, gdyby NATO nie zareagowało. Dlatego tez strach Polski jest całkowicie uzasadniony a Ruscy nie mają sie czego obawiać.
Halder Czwartek, 12 Października 2017, 14:48
Ansuz: nie ma żadnych rosyjskich hord. To już nie są czasy ZSRR, kiedy ruskich czołgów były tysiące, a armia lądowa liczyła miliony żołnierzy. Już by nas nie nakryli czapkami jak to było jeszcze 20-30 lat temu. Po reformach rozpoczętych pod koniec pierwszej dekady lat 2000, armia rosyjska stawia w coraz większym stopniu na ruchliwość, manewrowość i elastyczność. Widać to choćby po Syrii czy właśnie Ukrainie. Oczywiście ciągle odstajemy, ale warto mieć na uwadze, że to już nie nieprzeliczone szeregi czerwonoarmistów.
ansuz Czwartek, 12 Października 2017, 23:19
Jednak z naszej polskiej perspektywy Rosja ma nadal "nieprzeliczone szeregi czerwonoarmistów", którymi może zalać Polskę. Po za tym Ruscy nie szanują życia cudzego i własnego, więc mogą nie przejmować się stratami, co udowadniali w każdej wojnie w której brali udział. To nie jest odwaga pojęta w zachodnim rozumieniu, to raczej bezmyślny instynkt, jak u owadów.
Podpułkownik Wareda Czwartek, 12 Października 2017, 12:37
ansuz!

1/ (...). " ... każde dziecko na świecie wie, że nasze wojsko [tj. Wojsko Polskie] NIE JEST W STANIE POWAŻNIE ZAGROZIĆ (podkreśl. moje) Rosji ... ". (...).

Panie ansuz!
Hmm, nawet nie dociekam, czy Pan cokolwiek wie na temat współczesnych sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej, ze szczególnym uwzględnieniem rosyjskich wojsk lądowych oraz lotnictwa? Pomijam już rosyjską marynarkę wojenną, której także - w żadnym przypadku - nie można lekceważyć, a szczególnie jej flotę atomowych okrętów podwodnych z międzykontynentalnymi rakietami balistycznymi uzbrojonymi w głowice jądrowe na pokładach. Tylko głupcy i ludzie kompletnie nie zorientowani w sytuacji polityczno militarnej na świecie, pozwalają sobie na lekceważenie swego (swych?) potencjalnego przeciwnika!
Z treści Pańskiego, dzisiejszego komentarza wynika jednoznacznie, że nie jest Pan w stanie nawet wyobrazić sobie, czym zakończyłby się ewentualny (zakładam teoretycznie), konflikt zbrojny między Polską, a Rosją!
Dlatego proszę łaskawie przyjąć do wiadomości, że podczas hipotetycznego konfliktu zbrojnego pomiędzy oboma krajami, Wojsko Polskie nie będzie w stanie: nie tylko POWAŻNIE ZAGROZIĆ ROSJI, ale w ogóle cokolwiek zrobić, aby w jakikolwiek sposób, samodzielnie zatrzymać atak wojsk rosyjskich na Polskę! Niech Pan się nawet nie łudzi!

2/ (...). " ... rosyjskie hordy mogą nas zgnieść, gdyby NATO nie zareagowało". (...).

No cóż, jeżeli pominiemy idiotyczne określenie "hordy", to generalne - Pana uwaga wydaje się słuszna. Jestem skłonny przyjąć takie założenie i rozumowanie.
Dlatego też, Panie ansuz, nie pozostaje nam, czyli Polsce, nic innego, jak tylko maksymalne dążenie do stałego umacniania i zwiększania możliwości i zdolności obronnych NATO. Polska, będąc świadoma swych rodzimych możliwości militarnych, zapewni sobie niepodległość - jedynie w ścisłym i konsekwentnym współdziałaniu z NATO. Niestety, innej opcji nie ma!
ansuz Czwartek, 12 Października 2017, 14:26
@Podpułkownik Wareda: "Polska, będąc świadoma swych rodzimych możliwości militarnych, zapewni sobie niepodległość - jedynie w ścisłym i konsekwentnym współdziałaniu z NATO. Niestety, innej opcji nie ma!"
--------------------------------

Polska ma alternatywę, znacznie pewniejszą niż NATO! (Oczywiście paktu NATO powinniśmy sie trzymać pazurami, ale musimy mieć plan "B".)

Aby czuć sie całkowicie bezpiecznie potrzebujemy 50-100 głowic termojądrowych (nie małych taktycznych). Do tego środki dystrybucji i jednoznaczną doktrynę użycia tej broni. Tylko tak będziemy krajem nie do ruszenia dla potencjalnego, śmiertelnego, barbarzyńskiego wroga! Tyle głowic wystarczy, po 5 na każde największe miasto wroga), aby nikt nie myślał o zaatakowaniu nas. Przelana krwią swoich przodków, walczących na każdym froncie zasłużyliśmy aby dzisiaj posiadać broń jądrową i czuć sie całkowicie bezpiecznie.
Podpułkownik Wareda Czwartek, 12 Października 2017, 23:32
ansuz!

1/ (...). "Aby czuć się całkowicie bezpiecznie, potrzebujemy 50-100głowic termojądrowych ... ". (...).

Panie ansuz!
Wielokrotnie na forum D24, była omawiana (żeby nie powiedzieć: wałkowana!) sprawa ewentualnego dostępu Polski do posiadania broni jądrowej oraz technicznych środków do jej przenoszenia. I wydawałoby się, że na ten temat już wszystko powiedziano i wyjaśniono. Niestety, co pewien czas, któryś z internautów wraca do tematu, o którym już wszytko napisano na forum. Pan jest kolejnym tego przykładem.
Wobec powyższego, przypomnę Panu - w bardzo skondensowanej formie - rzecz podstawową, a mianowicie:
w dającej się przewidzieć przyszłości, Polska nie uzyska jakiejkolwiek zgody na posiadane broni jądrowej, ani tym bardziej, technicznych środków do jej przenoszenia. I nie ma potrzeby co pewien czas do tego wracać.
Ponadto, niech Pan spróbuje wyobrazić sobie, jaki byłby ewentualny koszt pozyskania 50-100 głowic termojądrowych, ich przechowywania i utrzymywania w gotowości do użycia oraz koszt uzyskania, przechowywania i utrzymywania w stałej gotowości bojowej arsenałów jądrowych i technicznych środków do przenoszenia broni jądrowej. Do tego dochodziłoby całe, niezwykle kosztowne, zaplecze logistyczne, kadrowe i inne.
Czy Polskę byłoby na to stać? Czy nasz budżet byłby w stanie to udźwignąć? Już sama ilość głowic termojądrowych, o których Pan wspomina, przekraczałaby możliwości Polski! A gdzie tutaj inne koszta z tym związane.
A także, w chwili obecnej spośród państw członkowskich NATO, arsenały jądrowe nadal posiada jedynie USA, Francja oraz Wielka Brytania. I nic nie zapowiada, aby w przyszłości inne kraje członkowskie NATO, posiadały arsenały jądrowe. Przynajmniej, mnie nic o tym nie wiadomo. Ale nawet, gdyby Polska "jakimś cudem" uzyskała dostęp do broni jądrowej i ta broń byłaby zmagazynowana na terenie Polski, to proszę pamiętać o jednym: o wszystkich szczegółach dot. przechowywania oraz ewentualnego jej użycia - i tak będą decydowali wyłącznie Amerykanie. I zapewniam, że nie ma żadnej potrzeby łudzić się, iż byłoby inaczej! Tak samo było w czasach Układu Warszawskiego (tj. w latach 1955-1991), kiedy na terenie wybranych państw - członków UW, m.in. w Polsce, znajdowały się arsenały z bronią jądrową. Pomimo tego, o wszystkim decydowali wyłącznie Rosjanie.
Reasumując: niech Pan włoży między bajki jakiekolwiek sugestie, że w dającej się przewidzieć przyszłości, Polska będzie dysponowała określonym arsenałem jądrowym. Osobiście w to nie wierzę. Dotyczy to także pozostałych krajów NATO, poza wspomnianymi już: USA, Francji oraz Wielkiej Brytanii.

2/ (...). "Tylko tak będziemy [tj. w przypadku posiadania broni jądrowej!] krajem NIE DO RUSZENIA (podkreśl. moje) dla potencjalnego, śmiertelnego, barbarzyńskiego wroga". (...).

Panie ansuz!
Bez urazy, ale to są nic nie znaczące mrzonki i pobożne życzenia!
Wobec powyższego, szczerze namawiam Pana, aby nie tracił Pan czasu na bezsensowne dywagacje, kalkulacje, przewidywania, analizy i marzenia, ponieważ są to - powtarzam - mrzonki. I to w najczystszej, podręcznikowej postaci! Naprawdę, szkoda czasu na głupstwa!

3/ (...). "Przelaną krwią swoich przodków, walczących na każdym froncie - zasłużyliśmy, aby dzisiaj posiadać broń jądrową i czuć się bezpiecznie".

Panie ansuz!
Proszę mi wierzyć, że ten patetyczny ton, który Pan zawarł w ostatnim zdaniu swojego komentarza, jest zupełnie niepotrzebny. Nie tędy droga!
Więcej, proszę przyjąć do wiadomości, że jakikolwiek kraj, który posiada arsenał jądrowy - nigdy nie czuł się i nadal nie czuje się CAŁKOWICIE BEZPIECZNIE! Uzyskanie we współczesnym świecie, tzw. całkowitego bezpieczeństwa, jest - moim zdaniem - niemożliwe i nieosiągalne!
I na zakończenie:
Pańskie ostatnie zdanie z dzisiejszego komentarza, przypomina mi nieco (przy założeniu wszystkich proporcji!) ... fragment sejmowego przemówienia Ministra Spraw Zagranicznych II RP, płka Józefa Becka, które wygłosił w dniu 5 maja 1939 roku. Poniżej cytuję z pamięci:

(...).
"Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na okres pokoju zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę: wysoką ale wymierną.
My w Polsce, nie znamy pojęcia: pokoju za wszelką cenę.
Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor!"
(...).

Po sejmowym przemówieniu ministra Józefa Becka, do wybuchu II wojny światowej, pozostały niespełna cztery, wyjątkowo upalne i gorące miesiące (dosłownie i w przenośni).
Dalszy przebieg wydarzeń znamy.
kim1 Piątek, 13 Października 2017, 13:23
Panie Pułkowniku, o jakiej zgodzie Pan piszesz? O takiej jak dla Korei Płn? Do Pana wiadomości Polska jest suwerennym, niepodległym, demokratycznym krajem i żadna zgoda na posiadanie broni atomowej nie jest nam potrzebna. Czas jasno zapytać. Kto ma prawo decydować za innych o posiadaniu takiej czy innej broni? Nikt, świat jest wolny i każde państwo ma prawo samo decydować o własnym rozwoju. Natomiast Pana kurczowe trzymanie się starych dogmatów to ślepa uliczka, co pokazała miniona epoka.
XSU Piątek, 13 Października 2017, 22:36
kim1 - według Twego rozumowania - IRAN jako państwo suwerenne - ma prawo do posiadania i dojścia do broni atomowej jak i jego nośnika ? To dlaczego TRAMP oraz poprzednicy w USA - za wszelką cenę zabraniają i stosują grożby - karalne w stosunku do suwerena ?
Podpułkownik Wareda Piątek, 13 Października 2017, 18:37
kim1!

1/ (...). " ... Polska jest suwerennym, niepodległym, demokratycznym krajem ... ". (...).

Panie kim1!
Ależ tak, Pan ma rację i ja podpisuję się pod tym obiema rękoma.
Ale bez urazy, Pańskie stwierdzenie, że "żadna zgoda na posiadanie broni atomowej nie jest nam [tj. Polsce] potrzebna", świadczy o daleko posuniętej naiwności polityczno-wojskowej. Niestety!
Tak się Panu tylko wydaje, że nie musimy posiadać jakiejkolwiek zgody ze strony innego (innych) państw na posiadanie broni jądrowej. Ale zapewniam Pana, że bez wyraźnej zgody Amerykanów (osobiście nie wierzę, aby Amerykanie kiedykolwiek wydali Polsce taką zgodę!), Polska nigdy nie uzyska dostępu do broni jądrowej. No chyba, że Polska wystąpi z NATO i wyłącznie na własny rachunek będzie prowadzić swoją politykę zagraniczną i obronną, co w tej chwili, wydaje się mało prawdopodobne, wręcz nierealne!
Panie Kim1!
W chwili obecnej, nie może Pan porównywać Polski z Koreą Północną. Przypominam Panu, że Polska od 12 marca 1999 roku, jest członkiem NATO i wspólnie z innymi państwami-członkami, a jest ich obecnie łącznie 29, funkcjonuje w strukturach organizacyjnych tego Paktu.
Natomiast Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna (KRL-D) nie należy do żadnych międzynarodowych organizacji militarnych bądź obronnych, nie ma nic wspólnego z demokracją, de facto jest państwem rządzonym przez dyktatora, a przy tym krajem najbardziej tajemniczym na świecie i okazuje się - kompletnie nieprzewidywalnym, który w ogóle nie liczy się z opiniami tzw. społeczności międzynarodowej. I co najgorsze: jawnie prowokuje swych najbliższych sąsiadów, w tym Chiny oraz Rosję, a także USA - kontynuując swój program jądrowy i co pewien czas, przeprowadzając próbne eksplozje nuklearne oraz testy rakiet balistycznych.
Jak długo to jeszcze potrwa, tego nie wiem, ale sytuacja staje się coraz bardziej napięta i denerwująca dla wszystkich zainteresowanych stron.
Przy okazji, w pełnej nazwie Korei Północnej, którą wymieniłem wyżej, jest tylko jedno słowo prawdziwe, tj, "Koreańska".
Pisałem już o tym wcześniej, ale przypomnę: moim zdaniem - Kim Dzong Un (cokolwiek byśmy o nim myśleli?) jest w pełni świadomy swoich i swego kraju ograniczeń i nie przekroczy: "dopuszczalnej granicy zdrowego rozsądku" - w naszym, zachodnim rozumieniu tych słów. Chociażby dlatego, że - mam nadzieję - zdaje sobie sprawę z tego, że przekroczenie owej "granicy zdrowego rozsądku", będzie końcem jego dyktatorskiej władzy, a może nawet, końcem jego fizycznej egzystencji(?).
Natomiast nie silę się - na jakiekolwiek przypuszczenia, co stanie się wówczas z obecną Koreą Północną i jej społeczeństwem, które obecnie liczy ok. 26 milionów mieszkańców.

2/ (...). " ... świat jest wolny i każde państwo ma prawo samo decydować o własnym rozwoju". (...).

Tak, każde państwo (przynajmniej teoretycznie) ma prawo samodzielnie decydować o swoim rozwoju!
Ale musi Pan wyraźnie odróżniać: czym innym jest prawo do samodzielnego decydowania każdego państwa o swoim rozwoju, a zupełnie czym innym, jest posiadanie broni jądrowej i samodzielne decydowanie o jej ewentualnym wykorzystaniu. To są dwa, zupełnie oddzielne zagadnienia!
Reasumując, odpowiem Panu wprost, tak samo, jak odpowiedziałem internaucie o nicu "ansuz", a mianowicie: niech Pan włoży między bajki jakiekolwiek sugestie, że w dającej się przewidzieć przyszłości, Polska będzie samodzielnie posiadać broń jądrową. Wolne żarty!

3/ (...). " ... kurczowe trzymanie się starych dogmatów, to ślepa uliczka, co pokazała miniona epoka".

Panie Kim1!
Życzę Panu teraz i w przyszłości, aby Pańskie przemyślenia w kwestiach zasadniczych, w tym dot. ewentualnego posiadania przez Polskę broni jądrowej, były zawsze - rzęsiście oświetlonymi, wielopasmowymi autostradami, a nie jakimiś tam ślepymi uliczkami. Szczerze!
ansuz Sobota, 14 Października 2017, 9:14
...dodam do swojego postu sprzed kilku minut, że miałem w rodzinie zawodowego pułkownika, widywałem go w domu dzień w dzień i doskonale wiem z doświadczenia jak bardzo ci ludzie są niereformowalni, skostniali i konserwatywni. Nie potrafią kreatywnie myśleć a nawet uczyć się na cudzych błędach a zdanie zmieniają dopiero gdy sami poniosą klęskę i porażkę odczują na własnej skórze. Zapewne przyczyną tego jest wykonywanie rozkazów przez całe, zawodowe życie.
ansuz Sobota, 14 Października 2017, 9:02
@Podpułkownik Wareda
"niech Pan włoży między bajki jakiekolwiek sugestie, że w dającej się przewidzieć przyszłości, Polska będzie samodzielnie posiadać broń jądrową. Wolne żarty!"
--------------------------------

To samo słyszeliśmy o wiecznym trwaniu ZSRR, Układzie Warszawskim a potem o wiecznym pokoju w Europie i o "końcu historii". To jednak prawda, co mówi się na całym świecie o zawodowych żołnierzach, że są grupą społeczna o najbardziej skostniałych, konserwatywnych poglądach, które zmieniają dopiero po którejś kolejnej, dotkliwej klęsce.;)
Podpułkownik Wareda Poniedziałek, 16 Października 2017, 11:43
ansuz!

(...). "To jednak prawda, co mówi się na całym świecie [czy Pan zna cały świat?] o zawodowych żołnierzach ... ".

Panie ansuz!
Ja - w przeciwieństwie do Pana - nie znam całego świata. Ale przyznaję, że na temat żołnierzy zawodowych, mówi się różne rzeczy w wielu miejscach na świecie. Przy okazji, chciałbym Pana poinformować, że na temat cywilów, także mówi się najróżniejsze rzeczy. Pomimo tego postanowiłem, że nie będę się z Panem licytować: gdzie, o czym oraz o kim (o żołnierzach zawodowych czy o cywilach) mówi się więcej? W tej sprawie postanowiłem godnie milczeć!
ansuz Poniedziałek, 16 Października 2017, 15:47
Bez urazy, moim zamiarem nie było danie Panu prztyczka w nos, ale ukazanie jakie słabości są udziałem tej grupy zawodowej i próba diagnozy przyczyn tych ułomności. Wiem jakie są opinie o zawodowych żołnierzach na świecie ponieważ dużo czytam a polskich zawodowych oficerów znam z własnego doświadczenia.

Oczywiście nie twierdzę, ze to są jacyś ułomni, czy źli ludzie, pop prostu mają "skrzywienie zawodowe" podobnie jak inni ludzie dla których praca jest ważnym elementem życia.

(Tak sie teraz zastanawiam, jaki ma być człowiek, skoro przez większą część życia wykonuje bez dyskusji polecenia przełożonych i sam oczekuje tego samego od podwładnych? W takich warunkach bardzo łatwo postrzelić inicjatywę i zabić kreatywność. Może wyżsi oficerowie potrzebują cywilnych doradców, którzy nie są ani zwierzchnikami, ani podwładnymi a jedynie "świeżym spojrzeniem"??)

Jeszcze raz, bez urazy.
as Czwartek, 12 Października 2017, 13:38
@Podpułkownik Wareda - ........innej opcji nie ma ......? - Panie PW , na dzisiaj , tylko na dzisiaj ! , proszę popatrzeć jak ostatnio dynamicznie zmienia się sytuacja militarna na świecie , a i gospodarcza też . Możliwości i opcji powstaje bardzo wiele. Wiadomo , ze siła Rosji to gaz i ropa , których to sprzedaż jest systematycznie Rosji utrudniana . Trzeba jeszcze czegoś , a mianowicie zrozumienia przez Europę zagrożenia ze wschodu i Rosja znajdzie się w bardzo nie ciekawym położeniu . A co do Polskiej Armii to nigdy nie wiadomo czym moze dysponować w przyszłości........... znawcy mówią , że za 30 lat będziemy potęgą USA zaczyna nas dostrzegać bo Polska to taki Izrael w Europie - dlatego z tymi opcjami należy uważać.
Podpułkownik Wareda Czwartek, 12 Października 2017, 17:28
as!

1/ (...). "A co do Polskiej Armii, to nigdy nie wiadomo, czym może dysponować w przyszłości ... ".

2/ (...). "Znawcy mówią [którzy znawcy to mówią i gdzie?], że za 30 lat będziemy potęgą, USA zaczyna nas dostrzegać [w jakim sensie?], bo Polska to taki Izrael w Europie [czyżby?] ... ".

Panie as!
Oczywiście, kierując się Pańskim sposobem postrzegania i oceniania rzeczywistości, to faktycznie: nigdy do końca nie jesteśmy pewni tego, co przyniesie nam następny dzień, następny rok i co będzie za 30 lat. Chociażby dlatego, że niezbadane są wyroki Opatrzności. Kierując się taką logiką, to możemy wyciągać jakiekolwiek wnioski!
Ja - w przeciwieństwie do Pana - nie wiem, czy za 30 lat Polska będzie potęgą militarną i czy rzeczywiście USA zaczyna nas dostrzegać, a jeśli już, to w jakich dziedzinach życia?
Ponadto mam uzasadnione wątpliwości, czy rzeczywiście - jak Pan twierdzi - "Polska, to taki Izrael w Europie"?
Pomimo tego, wychodzę z założenia, że każdy ma prawo do własnej oceny faktów oraz własnych marzeń, bajek, fantazji i oczekiwań! Rozumiemy się?
A tymczasem, podziwiam Pana dobry nastrój oraz poczucie humoru! Tak trzymać, Panie as, poczucia humoru w narodzie - nigdy za wiele!

3/ (...). "Możliwości i opcji powstaje bardzo wiele. (...) z tymi opcjami należy uważać".

Nie, proszę Pana!
Uważać, to mamy wręcz obowiązek na zagrożenia w życiu codziennym, np.: w miejscu zamieszkania i w miejscu pracy, na ulicy podczas jazdy samochodem bądź motocyklem, przed przejściem dla pieszych, w dużym tłumie podczas imprez masowych, na obiektach sportowych, w lesie itp.
Natomiast w sprawach militarnych oraz szeroko rozumianej obronności państwa, to należy bardzo dokładnie zapoznać się z wyżej poruszonymi faktami i przyjąć je do wiadomości. Następnie, na podstawie uzyskanej wiedzy, wyciągnąć właściwe wnioski i odpowiedzieć sobie na - przynajmniej jedno, podstawowe pytanie, a mianowicie: jakie szanse miałaby Polska, w przypadku rozpoczęcia hipotetycznego (podkreślam raz jeszcze: zakładam teoretycznie!) konfliktu zbrojnego z Rosją?
Otóż, Polska nie będzie miała żadnych szans w przypadku konfliktu zbrojnego z Rosją, jeżeli nie uzyska zdecydowanej i efektywnej pomocy militarnej ze strony NATO! Wiedzą o tym wszyscy zainteresowani, którzy realnie rozpatrują wszystkie zagrożenia we współczesnym świecie! Pomijam już szczegóły techniczne, logistyczne i wszystkie inne takiej pomocy ze strony NATO, ponieważ to jest oddzielne zagadnienie, które wykracza poza ramy tej dyskusji.
Panie as, to jest jedyna opcja, jaką możemy realnie rozpatrywać. Innych opcji nie ma i - zakładam prywatnie - raczej(?) już nie będzie!
ZZ Czwartek, 12 Października 2017, 12:19
Przepraszam, ale wiedza powinna opierać się na faktach. Natomiast to, co Pan opisał, to nie wiedza - to raczej naiwne przekonanie, które rozpada się w starciu z danymi.
Sinus Czwartek, 12 Października 2017, 11:19
"...a rosyjskie hordy mogą nas zgnieść..."
Dokładnie to samo mówili Sowieci w 1920 roku i to jeszcze na początku sierpnia. Praktycznie słowo w słowo.
Victor Czwartek, 12 Października 2017, 15:16
I 19 lat później to zrealizowali. W połowie września.
QDark Czwartek, 12 Października 2017, 23:55
Tak, dla rosjan 3x więcej żołnierzy to za mało, musieli poczekać, aż dołączą Niemcy. Stalin znał "waleczność i mądrość" podwładnych, więc wolał poczekać na Niemców by nie dostać...
ZZ Czwartek, 12 Października 2017, 18:08
Ale i tak czekali dwa tygodnie, żeby się upewnić, że mogą.
zyg Czwartek, 12 Października 2017, 17:25
"I 19 lat później to zrealizowali. W połowie września" Bez pomocy Hitlera w najlepszym przypadku poszłoby im to podobnie jak kilka miesięcy pózniej w Finlandii! Zresztą podczas wojny zimowej Niemcy zachowali "nieprzychylną" Finlandii neutralność blokując tranzyt sprzętu i ochotników z Węgier czy Włoch.
ansuz Czwartek, 12 Października 2017, 14:31
Niestety taka jest smutna prawda, możemy zwiększyć nakłady na wojsko o 50, 100 a nawet 200% a i tak nie odeprzemy hord barbarzyńców. Jedyną skuteczną obroną jest WŁASNA broń jądrowa i na tę broń nie szkoda pieniędzy polskich podatników!