Reklama
Reklama

Zapad­-2017 "okazją do prowokacji" wobec Polski oraz Litwy

11 września 2017, 18:00
Przemysław Żurawski vel Grajewski
Fot. Lidia Gibadło / Defence24.pl

Zdaniem prof. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, jeśli USA nie będą uwikłane w dużą wojnę, tak długo rosyjskie prowokacje nie przekroczą dotychczasowych wymiarów. Politolog dodał również, że prowokacje "szczęśliwie powodują pewne ożywienie po stronie natowskiej".

Politolog prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, doradca ministra spraw zagranicznych powiedział, że nadchodzące manewry wojskowe Rosji i Białorusi Zapad­-2017 mogą być okazją do prowokacji wobec Polski czy Litwy.

Czytaj też: Flota Północna wypłynęła z desantem. Na Zapad-2017?

Żurawski vel Grajewski przypomniał jednak, że w związku z ustaleniami szczytu NATO, który odbył się w Warszawie w 2016 roku, na wschodniej flance Sojuszu są rozmieszczone siły państw Paktu. Jego zdaniem póki Stany Zjednoczone nie będą uwikłane w dużą wojnę, na przykład w Korei Północnej, tak długo ewentualne prowokacje nie przekroczą dotychczas znanych wymiarów.

Politolog przyznał, że podczas rosyjsko-białoruskich manewrów można się spodziewać na przykład kolejnych naruszeń przestrzeni powietrznej państw NATO. Ale, jak zaznaczył, "to szczęśliwie powoduje pewne ożywienie po stronie natowskiej. Mamy <<kontrmanewry>> na Bałtyku, wizyty okrętów rozmaitych państw NATO w Polsce. Myślę, że to będzie także istotny argument na rzecz dalszego rozwoju infrastruktury wojskowej i obecności wojskowej państw sojuszu na wschodniej flance NATO".

Prowokacja otwarta, wojskowa, terytorialna wobec któregokolwiek z państw członkowskich byłaby podjęciem ryzyka wejścia w kontakt bojowy z jednostkami wiodących mocarstw Zachodu. Zatem nie wydaje mi się, żeby istniały jakieś przesłanki na rzecz tezy, że Rosja w tej chwili takie ryzyko podejmie.

prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, doradca ministra spraw zagranicznych

Przemysław Żurawski vel Grajewski zauważył, że do zmian w następstwie manewrów może dojść na terytorium Białorusi, gdzie ćwiczenia będą się odbywać. Zapad-2017 wymaga rozmieszczenia rosyjskiej infrastruktury wojskowej. Zmiana sytuacji nastąpi - zdaniem politologa - jeśli rosyjskie bazy pozostaną u naszych granic, gdyż poza dwiema bazami na Białorusi Rosja nie dysponuje rozwiniętą siecią własnych jednostek wojskowych na tym terenie. Dodaje również, że ćwiczenia mogą okazać się instrumentem do zmiany sytuacji na samej Białorusi.

Gdyby Putin chciał odegrać rolę odtwórcy imperium, to Białoruś akurat jest potencjalnie łatwym łupem, łatwą ofiarą, przynajmniej tak się może zdawać.

prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski

Rosyjsko-białoruskie manewry Zapad-17 mają się odbyć w dniach 14-20 września. W ćwiczeniach tych ma wziąć udział 12,7 tys. wojskowych, w tym 3 tys. z Rosji; zaangażowanych zostanie 700 jednostek sprzętu wojskowego. Według brytyjskiego dziennika "Guardian" w ćwiczeniach może wziąć udział nawet 100 tys. żołnierzy.

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 14
r44
wtorek, 12 września 2017, 14:21

jeśli USA nie będą uwikłane w dużą wojnę - USA były uwikłane w dużą wojnę w Iraku i Afganistanie , dlaczego Rosja tego nie wykorzystała?

Jarred
wtorek, 12 września 2017, 17:53

RU leczyła się z Afganistanu i 2 wojen czeczenskich + zmiana władzy na Kremlu

Ponda Baba
wtorek, 12 września 2017, 15:47

Bo ani Irak ani Afganistan nie były dużą wojną.

Kiks
wtorek, 12 września 2017, 15:36

Byli uwikłani w duże wojny? Tak ci się wydaje. To były tylko lokalne konflikty na stosunkowo niedużą skalę, tylko rozciągnięte obszarowo i czasowo. Ewentualny konflikt w Korei byłby krótki, ale bardzo gwałtowny z możliwością udziału kilku innych państw. Tam nie wystarczyłby jeden lotniskowiec.

WL
poniedziałek, 11 września 2017, 23:11

dlaczego taki fachowiec nie widzi, że najbardziej zagrożona jest Ukraina? Kto jej pomoże, kiedy Rosja uderzy od północy na Kijów a następnego dnia wzdłuż osi Charków-Kiszyniów? Odetnie cały południowy wschód, Krzywy Róg, ropę pod dnem Morza Czarnego, a zostanie z Ukrainy rolnicze państewko bez znaczenia. Dzisiaj Chiny ogłosiły zamiar zakazu produkcji i sprzedaży aut z silnikiem spalinowym. Wczesniej taki zamiar ogłosiła Francja, WB i inne państwa. Dla Putina to koniec, bo to znaczy, że ropa już nigdy nie wróci do poziomu cen sprzed spadków, nie da się nawet sprzedać rozpoznanych i eksploatowanych złóż A Rosja żyje tylko z surowców, jej budżet spadł po spadku cen ropy z 2,2 bln $ do 1,28 bln $. Putin ma ostatnią szansę, teraz albo nigdy.

tak tylko ... proszę, litości .....
wtorek, 12 września 2017, 10:43

@WL ".. że najbardziej zagrożona jest Ukraina..." ale to problem Ukrainy a nie Polski.. " .. zakazu produkcji i sprzedaży aut z silnikiem spalinowym ..Dla Putina to koniec... " to także "koniec" dla ZEA, Norwegii, Iraku, Iranu, Finlandii, problemy GB, USA, Niemiec (prężne sektory wydobywcze w tym "raczkujący" łupkowy, fabryki silników spalinowych..) itd, itd, .... ups, ale te pojazdy będą z "plastiku" ? czyli z pochodnych ropy naftowej ? A co z całym gigantycznym przemysłem Chemicznym opierającym się na ropie" i "ropopochodnych" ? ps. rozumiem, że stać Cię na samochód z napędem elektrycznym ? a energię elektryczna na stacji "benzynowej" będą dostarczać elektrownie "opalane" gazem albo innym mazutem ? Zdajesz sobie sprawę jaki to będzie gigantyczny wzrost zużycia en. elektrycznej i w związku z tym będzie musiała być wyprodukowana w nowo powstałych elektrowniach (koszty budowy) a dodatkowo będzie musiała byc przebudowana cała infrastruktura przesyłowa i zaplecze !? Ile kosztuje 1 km transportu towarów przy pomocy ciężarówki "diesla" a ile ciężarówką elektryczną ?!?!?!

NN
wtorek, 12 września 2017, 10:18

>"dlaczego taki fachowiec nie widzi, że najbardziej zagrożona jest Ukraina? Kto jej pomoże, kiedy Rosja uderzy od północy na Kijów a następnego dnia wzdłuż osi Charków-Kiszyniów? Odetnie cały południowy wschód, Krzywy Róg, ropę pod dnem Morza Czarnego, a zostanie z Ukrainy rolnicze państewko bez znaczenia." Rosja, żeby to zrobić, musi użyć praktycznie wszystkich sił i środków jakie posiada. Zatem: już-to-widzę.

miskie
wtorek, 12 września 2017, 10:13

Okupacja Ukrainy to byłby dla Putina koniec. Rosji po prostu na to nie stać. Nikogo nie stać.

niki
wtorek, 12 września 2017, 12:17

Osobiście żadnych prowokacji przygranicznych ze strony FR nie widzę. Rosyjskie wojska ćwiczą razem z sojusznikami podobnie jak nasze. Od tego przecież są aby się szkolić i testować na manewrach.

Cezar
wtorek, 12 września 2017, 09:43

Skoro już jesteśmy w temacie prowokacji. Jak sądzicie, kto był pomysłodawcą oraz wykonawcą prowokacji z apelem Pawła Kukiza do prezydenta Dudy o wycofanie wojsk NATO z Polski?

Operacja PolBarosa
poniedziałek, 11 września 2017, 19:26

Już w tej chwili na wschodniej granicy powinny stać nasze T-72 i hibneryty.

(*^)g8yv
poniedziałek, 11 września 2017, 23:53

Głębia strategiczna - rozmieszczanie wojska rozciągniętego na granicy na płaskim terenie już przerabialiśmy w 1939r.

Szachista
poniedziałek, 11 września 2017, 23:22

Oprócz podwyższenia gotowości bojowej w jednostkach liniowych nie powinniśmy robić dokładnie nic, żadnego przemieszczania ludzi i sprzętu po co odkrywać rejony zgrupowania, trasy przemieszczania etc. Prawdopodobieństwo wojny z Rosją na dzień trwania manewrów jest znikome.

Luke
wtorek, 12 września 2017, 16:30

Ruskie daja do zrozumienia jaka maja chec na Polske a Polska sie nie zbrij. Musimy kupic samoloty rakiety i czolgi!

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama