Reklama

Wycofanie USA z Syrii to wielkie zwycięstwo Rosji i Iranu [OPINIA]

20 grudnia 2018, 17:01
Syria USA manbij
Amerykański żołnierz w okolicach Manbij. Fot. U.S. Army, Sgt. Nicole Paese

Nagła decyzja prezydenta Donalda Trumpa o wycofaniu sił USA z Syrii jest zaskakująca przede wszystkim dlatego, że jest całkowicie sprzeczna z interesem USA i rujnuje wiarygodność  sojuszniczą Ameryki. Będzie miała ona również dalekosiężne konsekwencje i to również dla Polski.

Decyzja Trumpa jest niespójna z całą dotychczasową polityką jego administracji. Chodzi przy tym nie tylko o Syrię i sojusz ze zdominowanymi przez syryjskich Kurdów Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF), ale całą bliskowschodnią strategię, która — jeśli decyzja ta zostanie zrealizowana (a w tej chwili wszystko na to wskazuje)  legnie w gruzach. Trump w tweecie napisanym w środę popołudniu stwierdził, że Państwo Islamskie zostało pokonane, i że był to jedyny powód obecności sił amerykańskich w Syrii. Problem w tym, że dotychczasowe wypowiedzi czołowych amerykańskich polityków oraz działania USA wskazywały na coś zupełnie innego. Wycofanie się z porozumienia nuklearnego i ponowne nałożenie sankcji na Iran było spójne z blokowaniem lądowego połączenia Iranu z Morzem Śródziemnym. Wycofanie wojsk USA z Syrii jest otwarciem na oścież drzwi dla Iranu.

Siły USA znajdują się obecnie w dwóch miejscach w Syrii. Około 2500 amerykańskich specjalsów przebywa w Demokratycznej Federacji Północnej Syrii (DFPS), stworzonej na terenach kontrolowanych przez SDF. Jednakże USA kontrolują również niewielki obszar wokół miasteczka At-Tanf, na granicy iracko-syryjskiej. Szkoleni przez Amerykanów rebelianci przejęli kontrolę nad tą miejscowością w marcu 2016 roku. Trzy miesiące później zostali jednak rozbici w czasie próby opanowania innego przejścia granicznego, tj. Abu Kamal nad Eufratem. Nastąpiło wycofanie sił do At-Tanf. Latem 2017 roku ofensywa armii syryjskiej doprowadziła do wyparcia Państwa Islamskiego z okolicy.

Rebelianci z At-Tanf nie uczestniczyli jednak już w żadnych walkach, a obszar przez nich kontrolowany nie ma żadnego znaczenia politycznego, gdyż zamieszkuje go niewiele osób. Mimo to USA otoczyły miasteczko i tereny w promieniu 55 km parasolem ochronnym kilkukrotnie bombardując syryjskie siły rządowe próbujące zbliżyć się do At-Tanf. Przyczyna tych działań była oczywista: przez At-Tanf przechodzi autostrada Bagdad-Damaszek, która jest jedną z trzech tras lądowych łączących Iran z Morzem Śródziemnym.

Amerykańska obecność w At-Tanf była najjaskrawszym dowodem na nieprawdziwość stwierdzenia Trumpa, że jedynym celem obecności USA w Syrii była walka z Państwem Islamskim. Nie jest do końca jasne czy deklaracja o wycofaniu sił USA dotyczy również At-Tanf, ale nie ma żadnego logicznego uzasadnienia by było inaczej. Bez amerykańskiego wsparcia rebelianci z At-Tanf mogą się jedynie poddać Asadowi, bo w przeciwnym razie zostaną zmieceni z powierzchni ziemi w ciągu kilku godzin.

Przejęcie kontroli nad At-Tanf przez syryjską armię (SAA) spowoduje, że Iran zyska pełną zdolność przerzucania wsparcia militarnego na granicę z Izraelem. Nic zatem dziwnego, ze izraelska opozycja natychmiast ogłosiła, że jest to totalna klęska polityki zagranicznej Netanyahu. Radykalnie zwiększa to prawdopodobieństwo końca kariery politycznej obecnego premiera Izraela i zastąpienia go przez Jaira Lapida. Trudno się również nie zgodzić ze stwierdzeniem deputowanego lewicowej Unii Syjonistycznej Merawa Michaeli, że decyzja Trumpa „zostawiła Izrael na łasce Rosji i Iranu”. Z kolei Lapid powiedział, że osłabia to pozycję przetargową Izraela wobec Rosji. Teraz bowiem tylko od niej zależeć będzie powstrzymywanie militarnego umacniania się Iranu i jego sojuszników wokół Izraela. Takie pogłębienie relacji izraelsko-rosyjskich z całą pewnością nie jest też korzystne dla Polski.

Warto dodać, że po irackiej stronie granica syryjsko-iracka w prowincji Anbar na południe od granicznego Al-Kaim, położonego nad Eufratem, kontrolowana jest przez szyickie Oddziały Mobilizacji Ludowej (PMU), które mają dobre relacje z irańskim Pasdaranem. Paradoksalnie Iran ma obecnie duże pole manewru w sunnickim Anbarze, którego były gubernator Mohammed al-Halbusi, uznawany za proirańskiego, jest najważniejszym politykiem sunnickim w Iraku jako przewodniczący parlamentu. Niektórzy amerykańscy krytycy decyzji Trumpa wskazują — słusznie zresztą — na to, że odciśnie ona swoje piętno również na Iraku. USA pokazują bowiem swoją słabość i to że nie można na nich liczyć, gdyż w każdej chwili mogą się wycofać pozostawiając swoich sojuszników na lodzie. To umocni siły proirańskie w Iraku. Stworzy również perspektywy odbudowy wpływów rosyjskich w tym kraju, zwłaszcza w Kurdystanie. Już obecnie relacje dominującej w Regionie Kurdystanu w Iraku Partii Demokratycznej Kurdystanu (PDK) z Rosją i Iranem są bardzo dobre. Zmiana układanki geopolitycznej obejmie zresztą także pozostałych sojuszników USA — choćby Arabię Saudyjską, która będzie dążyć do pogłębienia współpracy z Rosją.

image
Siły USA i SDF. Fot. U.S. Army, Sgt. Matthew Crane

Dwie pozostałe trasy łączące Iran z Morzem Śródziemnym to droga prowadząca wzdłuż Eufratu przez przejście graniczne Al-Kaim/Abu Kamal oraz szlak północny, przechodzący przez tereny kurdyjskie. Pierwsza z tych dwóch tras jest co prawda już obecnie pod kontrolą sił przyjaznych Iranowi, ale na odcinku Abu Kamal-Dajr az-Zaur jest ona niepewna. W tym rejonie cały czas aktywne jest bowiem Państwo Islamskie, a na lewym brzegu Eufratu są siły SDF, wspierane przez USA. Na lewym brzegu Eufratu są też główne złoża ropy i gazu, których kontroli jak dotąd USA bezwzględnie broniło m.in. blokując rosyjskich najemników, tzw. „wagnerowców”, w lutym 2018 r. Wycofanie się USA wszystko jednak zmieni, zwłaszcza jeśli towarzyszyć mu będzie inwazja turecka na Północną Syrię.

Donald Trump w opublikowanym na Twitterze filmie stwierdził, że USA pokonało Państwo Islamskie ratując świat przed tym zagrożeniem, ani słowem nie wspominając jednak o SDF. Amerykański prezydent podkreślił ofiarę amerykańskich żołnierzy, którzy polegli w tej walce. Problem w tym, że zginęło ich raptem kilkunastu, a żołnierzy SDF co najmniej 6,5 tys. To jednak nie wszystko. Trudno znaleźć kogoś (nawet w otoczeniu Trumpa), kto podzielałby zdanie, że Państwo Islamskie jest pokonane. Amerykańscy generałowie, tacy jak choćby nominowany na szefa CENTCOM gen. Kenneth „Frank” McKenzie, podkreślali jeszcze kilka dni temu, że wojna z IS daleka jest od zakończenia, a do Syrii wysyłane były kolejne transporty broni dla SDF. W Iraku, który jest państwem znacznie bardziej stabilnym od Syrii, rok po militarny zniszczeniu IS jego ukryte komórki wciąż są aktywne, a USA wspiera ich zwalczanie. Trudno odnaleźć logikę w założeniu, że obecność USA w Iraku rok po pokonaniu IS jest konieczna dla zabezpieczenia przed odrodzeniem się tej organizacji, natomiast w Syrii można natychmiast wycofać się bo 14 grudnia padło miasto Hadżin, uznawane za ostatnią stolicę IS. Tyle że w chwili gdy Trump ogłaszał swoją decyzję w prowincji Dajr az-Zaur nadal trwały walki SDF z IS, którego siły oceniane są tam na 2 tys. bojowników.

SDF, w pierwszym oświadczeniu wydanym po ogłoszeniu decyzji Trumpa, podkreśliło, że walka z IS wciąż trwa i istnieje ogromne zagrożenie przegrupowania jego sił, a decyzja Białego Domu negatywnie wpłynie na kontynuowanie wojny. SDF podkreśliło w szczególności, że IS jeszcze nie zostało pokonane, a wycofanie sił USA będzie miało „poważne konsekwencje dla stabilności i światowego pokoju” i doprowadzi do „rozczarowania ludzi mieszkających w regionie”. Póki co SDF planuje kontynuowanie operacji przeciwko IS, co jednak ulegnie niewątpliwie zmianie jeśli Turcja uderzy na Północną Syrię. Już obecnie SDF zmuszone jest przerzucać swoje siły na północ na wypadek zapowiadanej agresji. Tymczasem prowadzenie operacji w prowincji Dajr az-Zaur zależało również od układów między SDF a lokalnymi plemionami. Układanka nad którą pracowali Amerykanie, a którą wspierali również Saudowie, teraz runie niczym domek z kart i część plemion wróci na stronę IS, a część przejdzie na stronę Asada. Wydaje się, że jedyną osobą która nie zdaje sobie z tego sprawy jest Donald Trump. Francuzi i Brytyjczycy niezwłocznie skrytykowali jego decyzję o wycofaniu wojska, a Francja już zapowiedziała, że swoich sił nie wycofa. Tyle, że francuskich i brytyjskich specjalsów jest znacznie mniej niż Amerykanów i to USA zabezpieczało północną granicę przed atakiem Turcji.

Jeśli dojdzie do inwazji tureckiej na Północną Syrię, a decyzja Trumpa zwiększa takie prawdopodobieństwo, to wojna z IS będzie rzeczywiście skończona, tyle że nie zakończy się ona zwycięstwem. Będzie to bardzo groźne dla Europy i Francja zdaje się mieć tego świadomość. W rękach SDF znajduje się bowiem obecnie aż 3200 jeńców, spośród których aż jedna trzecia to „foreign fighters”. Do tego przebywa tam również ponad 2 tys. kobiet i dzieci związanych z IS, a pochodzących z innych krajów, głównie Europy i obszaru b. ZSRR. Jeśli Turcja zaatakuje SDF, to organizacja ta nie będzie mogła sobie pozwolić na to, by jej ludzie pilnowali jeńców zamiast walczyć z agresorem. Pewne jest więc, że jeńcy zostaną wypuszczeni i znaczna ich część przedostanie się do Europy, gdzie rozpocznie aktywność terrorystyczną.

Nagłe wycofanie się USA z Syrii zbiega się z zapowiedzią tureckiego prezydenta Erdogana rozpoczęcia „w ciągu kilku dni” inwazji na Północną Syrię. Według nieoficjalnych informacji Turcja chce zająć pas o głębokości 45 km wzdłuż granicy, a atak ma nastąpić w czterech miejscach tj. w okolicach Serekanie, Tel Abjad, Suluk i Kobane (którego bohaterska obrona przed IS jesienią 2014 r. stała się punktem zwrotnym w walce z IS). Kurdowie i ich sojusznicy staną wówczas przed dylematem: albo walczyć z Turcją albo poddać się Iranowi, Asadowi lub Rosji. Kolejność jest tu nieprzypadkowa, gdyż dla Kurdów w Syrii najlepszym rozwiązaniem jest układ z Iranem. To Iran i Hezbollah (który kontroluje lotnisko w Kamiszlo) powstrzymywali Asada przed konfrontacjami z Kurdami. Dzięki lotnisku w Kamiszlo Iran jest w stanie bardzo szybko przerzucić do Północnej Syrii swoje oddziały, które mogłyby działać jako „siły pokojowe”, powstrzymując turecką inwazję. Jest bowiem oczywiste, że Turcja nie zaryzykuje obecnie konfrontacji z Irańczykami, a wizyta irańskiego prezydenta Hasana Rowhaniego dokładnie w dniu ogłoszenia przez Trumpa wycofania się z Syrii też wiele mówi. Znacznie gorszym rozwiązaniem dla Kurdów byłaby kontrola rosyjska. Irańczycy są bowiem pragmatyczni, podczas gdy dla Rosjan Kurdowie są wyłącznie przedmiotem politycznego handlu. Nie ulega jednak wątpliwości, że każda opcja jest dla syryjskich Kurdów lepsza niż okupacja turecka.

image
Granica iracko-syryjska. Fot. U.S. Army, Capt. Jason Welch

 

Co prawda media kurdyjskie w Iraku sugerowały ostatnio „trzecią opcję”, tj. obsadzenie granicy syryjsko-tureckiej przez tzw. Peszmergę Rożawę (siły złożone z syryjskich Kurdów ale związane z mającym dobre relacje z Turcją Masudem Barzanim) oraz arabskie oddziały lojalne wobec Ahmeda Dżarby, jednego z pierwszych liderów syryjskiej opozycji, który przejściowo był również sprzymierzony z SDF. Prawdopodobieństwo, że takie rozwiązanie zlikwidowałoby problem groźby tureckiej inwazji jest jednak mało prawdopodobne. Ponadto zachwiane zostało zaufanie do USA.

Zakres szkód jakie spowoduje decyzja Trumpa jest ogromny i wielu wpływowych amerykańskich polityków zdaje sobie z tego sprawę. Senator Marco Rubio powiedział wprost, że jest to poważny błąd z szerszymi konsekwencjami wykraczającymi poza problem IS, gdyż wzmacnia narrację Rosji i Chin, że Ameryka jest niewiarygodnym sojusznikiem. I ten przekaz zostanie wzmocniony również w Polsce.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 67
Reklama
sojer
sobota, 12 stycznia 2019, 23:19

Trudno wycofać się z wojny w której oficjalnie nie bierze się nawet udziału... Tylko Rosja i Turcja jest tam oficjalnie.

mlas
sobota, 29 grudnia 2018, 20:18

A po co mieli tam siedzieć? Assad się obronił, nic by nie zdziałali.

xyz
czwartek, 27 grudnia 2018, 19:22

a może chodzi o taktyczne przeniesienie oddziałów do Polski

Alojzy Wodka
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 15:45

Francja z Macronem, Niemcy z Angelą i reszta zachodu skaczą Trump-owi do oczu, a ten ma trzymać światowy ład i porządek ? Wie doskonale, że jak wyjdzie z Bliskiego Wschodu zaczną się ponownie lokalne wojenki i masa nowych emigrantów, którzy na wezwanie Niemiec, zaleją całą Europę zachodnią, a to jest na rękę i Rosji i USA, które są sprzymierzeńcami w walce z rosnącą potęgą Chin, Polska zaś potrzebna jest Trump-owi do trzymania za twarz Niemców i oddzielenia ich od Rosji, która z nimi mogłaby wyrosnąć na większego i groźniejszego gracza niż Chiny. Wówczas mamy Powtórkę sprzed II wojny światowej.

Are
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 13:59

Ad. klpos W Izraelu takie myślenie o układach, lobbowaniu czy spiskach, też jest popularne, i teraz przez te decyzje Trumpa Netanjahu ma duże kłopoty. Kurdowie, nawet jeśli nie byli blisko współpracującymi z Izraelem sojusznikami, to z punktu widzenia Izraela byli potencjalnymi sojusznikami czy czymś w rodzaju tamy dla Iranu. A jak US już nie będzie, to na to nie ma szans.

Are
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 13:50

Co tu dużo mówić. Trump to nie tylko kiepski prezydent, ale po prostu szkodnik. Najpierw myśl, a potem działaj. Trzeba zdawać sobie sprawę z długoterminowych konsekwencji, a nie w imię chwilowych korzyści podejmować radykalne działanie. Co mnie martwi, to że nie tylko naszym obecnym decydentom taka polityka się podoba, ale że myślą i postępują dokładnie w tym samym stylu.

piotr
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 11:28

nie bez powodu USA wycofuje sie z Syrii ,tym powodem sa CHiny ktore bardzo szybko rosna w sile szkoda ze nic na ten temat nie ma tutaj na tym portalu ,Amerykanie nie sa w stanie prowadzic dzialan wojennych w kilku miejscach na raz dla nich problem z CHinami jest wazniejszy niz Syria predzej czy pozniej dojdzie do konfrontacji miedzy tymi panstwami wiec musza sie do tego przygotowac CHiny to nie Rosja ktora dostawala w policzek to od Turcji to od USA i nic nie robila gdyz jest zbyt slaba na to w przxeciwienstwie do panstwa srodka .

Gość
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 10:31

A ja widzę to inaczej , Prezydent Trump swoje cele osiągnął i wycofuje wojsko.

gnago
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 00:29

To zwycięstwo prawa międzynarodowego przy bezczynności ONZ, UE i innych krajów. USA czy ISIS bezprawnie wtargnęły zbrojnie na teren niezależnego państwa stanowiącego samodzielny podmiot prawa międzynarodowego

Szymon
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 00:07

Dla mnie to oznacza, że będzie wojna izraelsko-irańska. I to niedługo.

df
niedziela, 23 grudnia 2018, 23:57

Jest nieco inaczej. To element szerszego porozumienia Trump-Putin z połowy 2018 roku. Trump dogadał się z Putinem (Polska łagodzi stanowisko ws sankcji wobec Rosji tak więc coś jest na rzeczy). Wielkimi przegranymi są Iran i Ukraina zyskuje Turcja i Rosja. Izrael zachowuje status quo zwłaszcza że Amerykanie pozostają w Iraku. USA przerzuca siły na Daleki Wschód. Chiny bardziej zaangażują się w Iranie teraz. Generalnie może dojść do jakieś kolizji interesów Rosja-Iran bo Putin z założenia ma poskramiać irańskie wpływy. Ciekawe co na to Hezbollach oraz sam Asad wszystko wkrótce się wyjaśni. O bazie USA w Polsce można zapomnieć (ochrona USA i tak byłaby iluzoryczna) i tylko prezydent Duda może liczyć że coś się zmieni. Rosja jest bardziej potrzebna Trumpowi do globalnej układanki niż polskie kłopoty. I pomyśleć że tyle zainwestowano w amerykańskie uzbrojenie .. dobrze że chociaż nie kupiono Homara w wymiarze zapowiadanym przez AM.

patefon
niedziela, 23 grudnia 2018, 19:40

szkoda mi tylko Kurdów, całą reszta... czy polityka stworzenia ISIS a po podpaleniu Syrii walna zawrówno z władzami jak i ISIS była niby spójna? USA nic na tej wojnie nie zyskiwały Trump zachował się jak manager zamykając nierentowną inwestycję. Zyskać mógł Izrael, ale Trump ma dosyć tego że stany płacą za cudze wojny i to akurat jest spójne z jego polityką od początku.

Ja to tak.
niedziela, 23 grudnia 2018, 15:30

Pana opinia wszystko wyjaśnia. A jak się doda wydarzenia z przed lat ,to rysuje się nowa sytuacja. Pierwsza pustynna burza zatrzymana i Saddam ocalał. Następnie Obama się wycofywał i wracał. Obecnie Trump podejmuje decyzję o wyjeździe. Tym bardziej, że znaleźli się chętni w postaci Rosji i Iranu do zaprowadzania porządku. Rosja stworzy na tych terenach substytut dawnej europy wschodniej. Iran siłą zdyscyplinuje arabskie plemiona. USA biędzie stać z boku i czekać jak ten zamrożony układ się rozleci za 40 lat a Iran i Rosja splajtują albo nawet się rozsypią. Jedynie Europa będzie przegrana.

magazynier
niedziela, 23 grudnia 2018, 13:45

"Zakres szkód jakie spowoduje decyzja Trumpa jest ogromny i wielu wpływowych amerykańskich polityków zdaje sobie z tego sprawę." Wpływowi politycy muszą zrozumieć, że to wielki brat ustawia politykę światową i na bliskim wschodzie, a ziomkowie wpływowych polityków muszą resztę robić sami, jak wielki brat pozwoli.

dim
niedziela, 23 grudnia 2018, 07:26

Wygląda to, jakby prawdziwe było jest podejrzenie o nacisku, szantażu wobec obecnego prezydenta USA. Plus oczywistość instrumentalnego traktowania sojuszników. Nawet już nie handlowego.

Vh
niedziela, 23 grudnia 2018, 03:08

Dla Izraela ta wojna to wielkie zwyciestwo, wrogie sasiednie panstwo zostalo zdewastowane bez jednego wystrzalu ze strony Izraela, Syria sie nie podniesie po tej wojnie przez nastepne 20 lat.

hermanaryk
sobota, 22 grudnia 2018, 19:17

Interesująca sytuacja. W Syrii pozostały siły państw sprawiających kłopoty USA, które nie dość, że będą się musiały uporać z miejscowym bałaganem (co może potrwać ładnych kilka - jeśli nie kilkanaście - lat), to jeszcze będą sobie przy tym wchodzić na odciski. Przy odrobinie szczęścia sami się wykończą. Biedni tylko ci Syryjczycy, a zwłaszcza Kurdowie...

klops
sobota, 22 grudnia 2018, 18:55

Dużo w tym wszystkim racji, z jednym wyjątkiem. Jakie lobby polityczno-ekonomiczne jest najbardziej wpływowe od wielu lat? Bo coś mi się zdaje, że izraelskie. Trump nie jest żadnym politykiem, tylko biznesmenem oraz ignorantem w polityce, który musi się opierać na doradcach. A jak się nie opiera, to się robi dziwnie i nie przewidywalnie. Ciekawe jak duże będzie jego zdziwienie, kiedy przerżnie za dwa lata wybory. Ciekawe też, jak duże będzie zdziwienie np. Tajwanu z amerykańskiej polityki w regionie Pacyfiku. To pierwszy z następnych "sojuszników - kandydatów" do porzucenia przez USA. Ciekawe jak wysoko na tej liście jest Polska?

johann
sobota, 22 grudnia 2018, 18:14

I jak mamy wierzyć że obroni nas sojusznik ! Wspaniała analiza autora - co do samych amerykanów , wypalili się przez ostatnie lata ? Afganistan , Irak , Libia Syria , Jemen i inne punkty gdzie są zaangażowani - a kasy brak . Zadłużenie i sytuacja wewnątrz kraju ( bezrobocie ,bieda oraz napływ emigrantów ) - dobija autorytet jak to nasi fanboye zaprzeczają ale i pismaki różnej opcji - iż SZERYF to nasz pan ? Pauperyzacja samej ameryki północnej , długo letnie wojny w różnych częściach świata oraz szpiegowanie czy utrzymanie armii na najwyższym poziomie . Utrzymanie jednego lotniskowca - czy baz poza USA , to wszystko koszta ! A dodrukowywanie dolara ( deficyt w papierach obligacyjnych to aż 22 biliony ) , 30 milionów w ubóstwie ,HIV czy narkotyki . Chciało by się wierzyć że amerykanie to naród bogaczy - ale inna jest rzeczywistość . Porównujemy stale dokonania w Rosji - uzbrojenie czy sam fakt modernizacji oraz rozwój nową technologią. Czy sam fakt modernizacji całego kraju przy udziale zachodu i nie tylko - dziś Federacja Rosji to oddzielny kraj , bez byłych Republik mają perspektywę rozwoju . My w Polsce z eksportera węgla staliśmy się importerem tego surowca . I o dziwo opłaca się go sprowadzać z Rosji . A potrzeby rosną w naszym kraju na energię elektryczną . Kazachstan z Rosją traktują sadownictwo ,hodowlę zwierząt jako priorytet - i za jakiś czas by nie okazałoby się iż te kraje zalewają nasz rynek ich wyrobami . Ale powracając do artykułu Pana Witolda - jest faktem że USA są zmęczone tym 30 letnim wojowanie z całym światem zbrojnie i ekonomicznie . Era szeryfa - kończy się a nasza obronność niestety leży w naszych rękach i rozumie . Ile z niej wykorzystamy - wielka niewiadoma .

hm
sobota, 22 grudnia 2018, 16:52

W miejsce US Army zostanie zakontraktowany Blackwaters / Constellis, czy jak kto woli - sektor prywatny. Na pewno USA nie może sobie pozwolić na oddanie pola w tak newralgicznym punkcie, jakim jest Syria.

Analityk
sobota, 22 grudnia 2018, 12:56

Moim zdaniem decyzja o wycofaniu amerykanów z regionu jest bardzo dobrym zagraniem szachowym, oddać figurę aby zbić damę. Analitycy sugerują , że jest to błędna decyzja ale nie dysponują oni danymi , które są w posiadaniu Trumpa. I nie wiemy jakimi przesłankami ta decyzja została poparta. Czas pokaże o co chodziło.

LNG second
sobota, 22 grudnia 2018, 06:40

To nie jest nagła decyzja, a raczej spóźniona o kilka lat. Chiny rosną w każdym wymiarze: gospodarczym, politycznym, technologicznym i militarnym. Od roku mamy pełzającą wojnę handlową na linii USA - Chiny. Wzrost Chin zaczyna wywierać wpływ na losy świata: Japonia się zbroi, USA rezygnują z uganiania się za ropą po krajach Zatoki Perskiej; Indie, Indonezja, Filipiny, Rosja, Korea Pd zaczynają się zastanawiać jak odnaleźć się w nowej sytuacji. Chiny mają program MADE IN CHINA 2025, próbują budować Nowy Jedwabny Szlak w dużej mierze przez Azję Środkową/Rosję, próbują podkopywać dolara etc. Zmian jest tak wiele, że nie sposób je nawet wszystkie wymienić, bo to temat na niejeden doktorat. Jedno jest pewne - USA mają łupki i nie muszą już przykładać tak wielkiej wagi do ropy, bo zmiany technologiczne w motoryzacji bardzo szybko spowodują ich samowystarczalność. W ostateczności mogą przerobić auta na CNG/LNG którego mają pod dostatkiem. Muszą się natomiast przejmować wzrostem Chin i bardziej celowo wykorzystywać własne zasoby na zahamowanie wzrostu Chin, bo to jest dzisiaj zagadnienie nr 1 dla USA. Inna sprawa, że na Bliskim Wschodzie po ewentualnym wycofaniu się Amerykanów może powstać próżnia bezpieczeństwa, a to zazwyczaj zwiastuje zwiększoną rywalizację.

df
sobota, 22 grudnia 2018, 03:21

Koniunkturalne traktowanie sojuszników oznacza bezsens budowania bazy USA w Polsce i żadne zakupy amerykańskiego uzbrojenia tego nie zmienią. Co więcej uzależnianie się od dostaw amerykańskich podzespołów, amunicji i serwisu to błąd. Czas aby polscy decydenci wzięli to pod uwagę przy dalszej rozbudowie Homara oraz Narwi. Trump zdał sobie sprawę że umocnienie się Asada stanowi osłabienie wpływów Rosji w Syrii a irańskie zapędy wobec Izraela można kontynuować z terenu Iraku. Być może decyzja Trumpa ma związek z jakimś zgrzytem na linii Trump-Natanjahu oraz zmianą priorytetów na Daleki Wschód. Rosja zrobi wszystko aby Turcja zaatakowała północną Syrię, ostatnią szansą na tego uniknięcie jest natychmiastowe odwrócenie sojuszy i porozumienie Asada z SDF oraz powolne wyprowadzanie Rosjan z Syrii i uzależnienie ich obecności od relacji z Turcją. Bardziej samodzielny i niezależny od Rosji Asad to gwarancja stabilności w regionie. Traci oczywiście Izrael ale i tak by stracił. Pytanie czy zyska Rosja.

Robert
sobota, 22 grudnia 2018, 01:26

Ludzie zacznijcie sluchac wykladow panow Bartosiaka i Sykulskiego na youtube to przestanuecie pisac bzdury. Najwazniejszy front dla USA to rejon azji, pacyfiku, tamtejsze strefy wplywow i szlaki handlowe. Izrael i jego szczucie na bliskim wschodzie zaczyna byc kamieniem u nogi dla USA. Myslicie dlaczego PiS rozdaje Izraelczykom polskie paszporty i osadza ich w Polsce ekonomicznie (sieci wodociagowe i inne strategiczne galezie w rece Zydow)

Majk
sobota, 22 grudnia 2018, 01:17

Bardzo dobra decyzja dla USA, bliski wschod, Izrael jest niczym w porownniu z wojna hanflowa Chiny kontra USA i ...zobaczymy. Bliski wschod to jedyny region na ktorym Rosja moze zaistniec gospodarczo. Moze Trump oddal region Putinowi w zamian za zyskanie sojusznika przeciwko Chinom bo na EU nie moze liczyc. Glowni gracze w Europue - Niemcy i Francja sa antyamerykanscy wiec nie ma sie czemu dziwic

Jan z Krakowa
piątek, 21 grudnia 2018, 22:48

Teraz Turcja zostanie sam na sam z Rosją; czyli została zdyscyplinowana przez prezydenta Trumpa. Syrię odpuścił Obama jakoś mało o tym pisano. Afganistan: po wycofaniu USA to Rosja ma kłopot, bo graniczy z islamistami w tym kraju. Szkoda środków USA w tym regionie gdzie długo się nie uspokoi, a spacyfikować tego się nie da. Rozsądna decyzja, a nie żadne półśrodki jak do tej pory. Dla Polski to też korzystna decyzja. Jeszcze jedna uwaga: niech sobie Francja gada, wojska tam przecież nie wyśle.

Piter NZ
piątek, 21 grudnia 2018, 21:43

Odnoszę wrażenie, że USA koncentrują się na Chinach. Dalsze zaangażowanie w Syrii oznaczało nieproporcjonalnie duże koszty. To oczywiście sukces Rosji ale wynikający z realizmu USA.

LNG second
piątek, 21 grudnia 2018, 21:43

Największymi zmianami na świecie w ciągu ostatnich 10 lat są rewolucja łupkowa w USA i wzrost potęgi Chin. Geopolitycy już dawno przewidywali spadek znaczenia Bliskiego Wschodu. Ma to związek ze spadkiem znaczenia ropy naftowej dla Stanów Zjednoczonych - bo mają rewolucję łupkową u siebie. Ci sami geopolitycy twierdzili, że teraz Daleki Wschód będzie najważniejszym obszarem rywalizacji o hegemonię światową, gdyż tam jest połowa ludzkości i rosnące gospodarczo Chiny. Osobiście jakieś pół roku temu zdałem sobie sprawę z tego, że USA postawią na: 1 Daleki Wschód i rywalizację z Chinami; 2) zachowanie wpływów w Europie Środkowo - Wschodniej. Bliski Wschód traci na znaczeniu niemalże w oczach wraz ze spadkiem znaczenia ropy. W zasadzie uważam, że powinni byli zrobić to ze 2 lata wcześniej, bo stracili ten czas na Dalekim Wschodzie, co może być trudne do odrobienia w rywalizacji z Chinami dzisiaj. Analiza trendów wydobycia i wzrostu Chin pozwalała przewidzieć taką sytuację już kilka lat temu i prawdę powiedziawszy dziwię się, że USA zmieniają priorytety tak późno. Moim zdaniem to duża lekkomyślność z ich strony.

stach
piątek, 21 grudnia 2018, 20:49

Kurdowie to bodaj największy naród na świecie bez własnego państwa. W czym są gorsi od innych? Ano w tym, co my: mają gorsze położenie. W czym jeszcze są gorsi od Szwedów, Duńczyków, Norwegów, Finów, których wszystkich łącznie jest tylu ilu Kurdów? Każdy z tamtych narodów posiada swój mały kawałek świata, Kurdowie - nie.

Bardzo Jasnowłosa
piątek, 21 grudnia 2018, 20:26

@Ed: to co robimy to zbrojenie się?

Humm
piątek, 21 grudnia 2018, 19:59

Ta decyzja na pewno jest uzgodniona z Izraelem.Czyli należy się spodziewać zabezpieczenia interesów Tel Avivu w inny sposób.

magazynier
piątek, 21 grudnia 2018, 19:33

Trump pokazał, że jest politykiem. Relacje z Turcja są ważniejsze niż z bojówkami. Turcy chcą aneksji północnej Syrii. Po co im przeszkadzać. To będzie kłopot Turcji i Rosjan. No i Izrael bedzie musiał sam wyciągć kasztany z ognia. A starszy brat będzie się przyglądał. To Trump przyspieszył zmiany w tym regionie . Turcja i Izrael będą potrzebowały od zaraz amerykańskiej broni. Świetny deal.

z
piątek, 21 grudnia 2018, 19:15

Rosjanie wiedzieli co robią, wybierając Amerykanom Trumpa na prezydenta.Trump się odwdzięcza .Prawdopodobnie musi.Nadal uważam ,że ten kompromitujący filmik z jego udziałem ,o którym kiedyś wspominano to prawda ,a nie wymysł.

R14
piątek, 21 grudnia 2018, 18:02

Nauka dla nas że ...obiecanki cacanki... Sojusze dziś są jutro ich niema. Starajmy się być samodzielni.

GUMIŚ
piątek, 21 grudnia 2018, 15:57

Tramp to facet , który uważa ,że mężczyźnie o wysokim statusie społecznym nie wypada mieć żonę w swoim wieku i dlatego co pewien czas wymienia żony na nowszy model. W trakcie tych małżeństw zdradza swoje żony z gwiazdkami porno nawet w trakcie wizyt w Moskwie (Rosjanie mają filmy z tych orgietek). Tramp nie uznaje takich wartości jak uczciwość , lojalność i honor. Dla niego liczy się tylko chwilowa korzyść. Ciekawe jak teraz czują się amerykańscy oficerowie , którzy ręczyli swoim honorem stałość sojuszu z Kurdami? Tramp zdradza wszystkich po kolei , nie licząc się z nikim i z niczym. Jest to dla nas nauczka , by nie ufać zbytnio Amerykanom i utrzymywać dobre relacje również z europejskimi sojusznikami. Amerykanie zdradzili swoich sojuszników w Indochinach , pozostawiając ich na pastwę zbrodniczych reżimów komunistycznych w I połowie lat siedemdziesiątych XX wieku. Obecnie mówią o opuszczeniu Afganistanu znowu zostawiając w beznadziejnej sytuacji swoich sojuszników.

nara
piątek, 21 grudnia 2018, 14:48

Skoro Kurdowie tacy biedni i opuszczeni są, to najwyższy czas żeby ktoś ich przejął. Niech zrobią porządek u siebie w domu, albo niech się poddadzą silniejszym. W tym momencie nie ma potrzeby żeby przelewali krew skoro i tak nie rozdają kart. Jeżeli są narodem rzeczywiście, to przetrwają i w odpowiednim momencie założą własne, niepodległe państwo. Teraz niech nie fikają.

lis
piątek, 21 grudnia 2018, 14:36

To również lekcja dla nas nie możemy liczyć na takiego sojusznika.

DSA
piątek, 21 grudnia 2018, 14:35

Turcja jest dla USA ważniejsza niż Kudowie, Izrael czy Arabia Saudyjska. Jeżeli Trump dogadał się z Turcją i zażegnał scenariusz, w którym dryfowała ona w kierunku Rosji, to w Moskwie mają powody do niepokoju.

Smutny
piątek, 21 grudnia 2018, 14:03

Chyba, że to bleff. Być może Natanyachu bardzo podpadł Trumpowi i ten postanowił się go pozbyć oraz pokazać Izraelowi, kto naprawdę rozdaje karty.

maciek
piątek, 21 grudnia 2018, 13:20

Prawdziwym przeciwnikiem USA są Chiny i tam trzeba angażować środki. Sojusze z Japonią, Koreą, Tajwanem i..o ironio Wietnamem maja kluczowe znaczenie. Bliski wschód to studnia bez dna, która wysysa zasoby USA nie kończące się utarczki z pasterzami wielbłądów. Jest tu sporo graczy - Turcja, Rosja, Iran, Arabia Saudyjska, Izrael, w tle Egipt. Niech oni walczą ze sobą, a USA będzie popierać tych, którzy są użyteczni. A Syrię niech odbuduje Rosja... jak ma za co

yaro
piątek, 21 grudnia 2018, 12:51

Operacja USA w Afganistanie była błędem i nie doprowadziła do rozwiązania postawionych zadań, więc teraz być może nadszedł czas, aby opuścić ten kraj, podobnie jak Syrię, powiedział były ambasador USA w Uzbekistanie John Herbst.

CdM
piątek, 21 grudnia 2018, 11:18

@fgh: Rosja się cieszy, Asad się cieszy, Iran się cieszy, obrotowa Turcja również się cieszy. Tyle poparcia z każdej strony (za wyjątkiem sojuszników, oraz wszystkich w Waszyngtonie poza samym Trumpem) Zatem to musi być decyzja w najlepszym interesie USA.

MAZU
piątek, 21 grudnia 2018, 11:11

Z naszego punktu widzenia to dobra wiadomość. USA zwija syryjski front, zatem te siły mogą być wykorzystane gdzie indziej, np. do umocnienia wschodniej flanki NATO. Armia USA uzyska większą operacyjność. Turcja ma powód do zadowolenia, bo w tej sytuacji ich znaczenie w regionie wzrasta. Jest to też sygnał dla Iranu, że USA nie chce z nim wojny. Zatem, paradoksalnie, decyzja Prezydenta Trumpa to zła wiadomość dla Rosji. Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. Pozdrawiam. M

Łebski
piątek, 21 grudnia 2018, 10:37

A może USA wiedzą, że ich wojska będą potrzebne gdzie indziej?

Sebo
piątek, 21 grudnia 2018, 10:32

Woja w domowa syrii podzielona jest na prorzadowe sily i rebeliantow. Po stronie buntownikow jest USA i Da'esh/isis/panstwo islamskie jak zwal tak zwal. Sily wspierane przez USA sa w mniejszosci i jedyne co usa tam robi to niedopuszcza do pokoju bo napewno tam nie wygra. Przedluzanie agoni i dawanie złudnych nadziei. USA przegrywala nawet angazujac swoje sily na 100% w azji (maksimum ich mozliwosci). To odrazu bylo malo realne by udal sie przewrót na samym poczatku juz a po zaangazowaniu Rosji. Teraz czy za 10 lat i tak USA musialo by sie wycofac z takim samym skutkiem nie ma sie co oszukiwac

Ed
piątek, 21 grudnia 2018, 09:47

Powinniśmy znacznie przyspieszyć nasze zbrojenia. I to dramatycznie przyspieszyć.

tylko albo aż Tyle
piątek, 21 grudnia 2018, 09:44

Wycofanie USA z Syrii to wielkie zwycięstwo Syryjczyków i nadzieja na pokój w tym rejonie....

Peace in Syria
piątek, 21 grudnia 2018, 09:33

Ani słowa o możliwości porozumienia SDF i rządu syryjskiego, o jego prawdopodobieństwie, szansach i zagrożeniach. A to byłby moim zdaniem ogromny krok w kierunku całlkowitego zakończenia wojny.

robertpk
piątek, 21 grudnia 2018, 08:59

Trump sprzedał Kurdów Erdoganowi Kogo sprzeda teraz ....?

yaro
piątek, 21 grudnia 2018, 08:47

@Kiks to nie film z Hollywood te wywody są dobre na sanacyjny artykulik na blogu, nic się Trumpowi nie stanie i nikt go od władzy podsuwał nie będzie, zejdź na ziemię i przestań pitolić jak potłuczony ..

Naiwny
piątek, 21 grudnia 2018, 02:02

USA znalazło sie w Syrii w patowej sytuacji. Asad przy pomocy Rosji i Iranu praktycznie wygrał wojnę domową. Jeszcze niedawno różne grupy opozycyjne były aktywnie wspierane przez szereg państw regionu. Obecnie poparcie to zniknęło. Amerykanie w Syrii zostali sami i w dodatku ich obecność jest możliwa tylko w oparciu o kurdów. To z kolei prowadziło do coraz większego konfliktu z Turcją. Trump wybrał jedyne realne wyjście w dodatku z powrotem odbudowując dobre relacje z najważniejszym sojusznikiem w regionie - Turcją. To jest oczywiście sukces Rosjan ale jeśli nastąpi pełna odbudowa dobrych relacji Turecko Amerykańskich to sukces Rosjan okaże się niewielki - w najlepszym razie nastąpi powrót do sytuacji sprzed arabskiej wiosny. Dla Rosji kluczowa jest Turcja. Syria i Iran są miłym bonusem ale bez Turcji trudno mówić o sukcesie. Co najwyżej oznacza to obronienie zajmowanych wcześniej przez Rosję pozycji na bliskim wschodzie. Prawdziwym problemem USA na świecie nie jest Rosja. Tym problemem są Chiny. Decyzja Trumpa wskazuje, że USA koncentrują się na większym zagrożeniu i jest to pełni pragmatyczne. Konflikt Rosji z USA sprzyja właśnie Chinom. Sama Rosja nie stanowi problemu dla USA.

a
piątek, 21 grudnia 2018, 01:13

Trump sie wsciekl jak FED podniosl stopy procentowe czwarty raz w tym roku, co powoduje znizki na gieldach, obnizenie koniunktury i wzrostu gospodarczego w US. W gruncie rzeczy chodzi o nastepna kadencje Trumpa, do czego amerykanska lewica nie chce dopuscic, a reszte sobie dopowiedzcie

Autor
piątek, 21 grudnia 2018, 01:13

No to by było na tyle w kwestii sojuszu z USA. Skala jest dokładnie taka sama jak Polska i Rosja - Kurdowie i Turcja. Fort Trump też można łatwo zwinąć.

fgh
czwartek, 20 grudnia 2018, 23:26

Trump jest prezydentem Stanów Zjednoczonych i ich interes ma realizować a udział w wojnie de facto o opóźnioną sukcesję po imperium osmańskim do nich zbytnio nie należy. Jeśli miał do wyboru deal z Turcją(która jakiś czas temu wypuściła amerykańskiego pastora) i Kurdów to wybrał dobrze, dla nas na pewno lepiej jest żeby Turcja która podobnie jak Szwecja jest naszym naturalnym sojusznikiem "pozostała w NATO", swoją drogą Persi też są lepsi od islamistów. Po rewolucji łupkowej Bliski Wschód znacznie traci na znaczeniu, największe ma Pacyfik a w naszym interesie jest żeby drugorzędne miała wschodnia flanka NATO a nie Bliski Wschód. Izrael ma 170tyś żołnierzy i broń jądrową więc nikt go nie ruszy, Kurdom pozostaje się podporządkować i chronić substancję biologiczną narodu. "Piekielna obłudo! Szatańska polityko!(...) Narody sumienia nie mają" - Fredro

google
czwartek, 20 grudnia 2018, 23:19

A Polska ? my jak zawsze,

Gracz
czwartek, 20 grudnia 2018, 23:01

Trump to chyba faktycznie marionetka Putina.

Rob
czwartek, 20 grudnia 2018, 22:52

Prawda jest taka, że Amerykanie są rzeczywiście mało stabilnym sojusznikiem i powinno to sobie wyryć w tyłach głów, zwłaszcza stale poszczekując na Rosjan

hmm
czwartek, 20 grudnia 2018, 22:51

Coś mi się zdaje że musieli się wycofać. Jeszcze trochę a byliby całkowicie otoczeni na niewielkim obszarze przez wojska Asada, a Turcja utrudniałaby logistykę bo nie chcą nikogo kto pomaga Kurdom. Być może Kurdowie dogadali się z Ruskimi lub/oraz Iranem, którzy obiecali im ochronę przed Asadem i Turcją w zamian za podziękowanie USA. No i nie zapominajmy, że Trump może być w jakiś sposób uzależniony od Rosji, skoro miał za sobą ich kampanię troli w wyborach.

Kiks
czwartek, 20 grudnia 2018, 22:50

Trump staje się niewygodny. A robiąc sobie wrogów nawet w swoim otoczeniu raczej długo nie przetrwa na stanowisku. A niewykluczone, że jak będzie trzeba to ktoś posunie się dalej.

T.
czwartek, 20 grudnia 2018, 22:07

Znakomita analiza, bardzo przystępnie napisana. Co do przedmiotu artykułu - duże negatywne zaskoczenie. Choć z drugiej strony, nie mogą tam zostać wiecznie, a całej Syrii nie zajmą...

XD
czwartek, 20 grudnia 2018, 21:56

Dziękuje autorowi za wspaniałą treść oddającą wiarygodnie sytuację w tym regionie . A jednak brakuje kasy amerykanom i wigoru . Lub zmęczenie szeryfowania światu - czytaj ZIEMII . Z takim długiem , bezrobociu oraz biedzie zwykłych ludzi ( amerykanów ) !

tagore
czwartek, 20 grudnia 2018, 21:05

Tramp nie widzi interesu w starciu zbrojnym z Turcją w obronie Kurdów w jakie chciał wmanewrować USA Putin. Putin wraz z Iranem został sam na sam z Erdoganem. A Assad stopniowo się usamodzielni. Kurdowie albo zagrają z nim lub umrą. A co do jeńców kalifatu będą żyć tak długo jak są tam Amerykanie.

chateaux
czwartek, 20 grudnia 2018, 20:48

W Stanach Zjednoczonych, ze wszystkich stron padaja stwierdzenia bez owijania w bawelne, ze decyzja Trumpa to katastrofa. Jest disastrous, katastrofalna, podjeta w najgorszym mozliwym momencie, i nawet jesli Trump zmieni ta decyzje, to nieodwracalne szkody juz zostaly wyrzadzone, a bedzie jeszcze. Wojskowi, politycy, specjalisci z think tankow, naukowcy z uniwersytetow, nie slyszalem ani jednego glosu, ktory przedstawialby chocby neutralne stanowisko. Wszyscy co do jedego, nie mowia ze decyzja jest zla, czy niewlasciwa - kazdy mowi ze jest disastrous

Smuteczek
czwartek, 20 grudnia 2018, 20:37

Media piszą że to ma być ukłon Trumpa w stronę Erdigana oraz przycięcie skrzydeł jastrzębiem z Pentagonu którzy wiele naobiecywali a teraz domagali się radykalnego zwiększenia ilości wojska na co Trump nie chciał się zgodzić

Macorr
czwartek, 20 grudnia 2018, 19:30

I to jest wiadomość dla wszystkich którzy chcieliby płacić za Fort Trump zamiast za te same pieniądze kupować sprzęt i rozwijać przemysł zbrojeniowy we współpracy z wszystkimi którzy chcieliby się podzielić technologią (Niemcy i oferta Rheinmetall, Francja i offset za Caracale, Izrael z Lynxem, współpraca ze Szwecją), nie mówie że Amerykanie są źli, nie widzę innego kierunku dostaw nowoczesnych myśliwców wielozadaniowych, ale wolałbym" jak to anglosasi mówią" nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka, żebyśmy nie obudzili się z ręką w nocniku....

rozczochrany
czwartek, 20 grudnia 2018, 19:24

USA wycofuje się z Syrii i zostawia samych sobie Kurdów na żądanie prezydenta Turcji Erdogana, który chce wejść z wojskiem tureckim na teren Syrii obecnie zajmowany przez Kurdów. Gdyby powstał Kurdystan na terenie Syrii i Iraku to ośmieliło by Kurdów w Turcji i Iranie do walki o niepodległość i scalenie ziem kurdyjskich.

Gepard24
czwartek, 20 grudnia 2018, 18:43

No i niech ktoś mi powie że usa to wiarygodny sojusznik. Mam nadzieje że do decyzji nie dojdzie ale Trump pokazał że taki kozak to jednak z niego nie jest.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama