WOT a Specnaz, czyli jak wykorzystać lekcje z Ukrainy? [OPINIA]

30 kwietnia 2020, 11:22
rajcza_3_
Fot. DWOT

Wojska Obrony Terytorialnej zostały powołane jako nowy rodzaj Sił Zbrojnych, między innymi w odpowiedzi na zagrożenia hybrydowe, z jakimi zmaga się Ukraina od czasu rosyjskiej agresji w 2014 roku. W rosyjskich działaniach istotną rolę odgrywają siły operacji specjalnych i to one są często wskazywane jako potencjalny przeciwnik dla żołnierzy wszystkich Rodzajów Sił Zbrojnych, w tym WOT. Niniejszy artykuł, autorstwa Jacka Klimanka, członka Stowarzyszenia ObronaNarodowa.pl, byłego żołnierza polskich pododdziałów specjalnych i rozpoznawczych, obecnie służącego w Wojskach Obrony Terytorialnej, to głos w dyskusji na temat przygotowania Wojsk Obrony Terytorialnej na to zagrożenie.

Moją uwagę na przestrzeni ostatnich tygodni przyciągnął artykuł pt. "Rosyjski Specnaz w wojnie na Ukrainie" autorstwa ppłk. rez. Marka Grygi będącego w przeszłości Szefem Szkolenia JW Agat. Artykuł o tyle istotny, że traktujący o działaniach pododdziałów specjalnych na terenie (tyłach) przeciwnika podczas ograniczonego w skali konfliktu hybrydowego.

Dlaczego jest dla mnie ważny? Powodem są moje doświadczenia z kilkuletniej służby w pododdziałach działań specjalnych oraz rozpoznawczych oraz obecna służba w Wojskach Obrony Terytorialnej. Wszystkie one są ze sobą powiązane.

Utwierdzam się w przekonaniu, że pomimo modyfikacji zasady walki oraz zmian w wyposażeniu i uzbrojeniu pododdziałów specjalnych ich cele pozostają niezmienne od lat. Również niezmiennie, do ich dyspozycji pozostaje całe spektrum działań nieregularnych i niekonwencjonalnych, rozpoznanie specjalne, akcje bezpośrednie, naprowadzanie (wojsk oraz środków ogniowych) czy ograniczone w skali działania szturmowe. Czyli w praktyce znaczna część działań, których żołnierze sił specjalnych podejmowali się i podejmują obecnie na terenie przeciwnika.

Celem tego artykułu nie jest jednak analiza działań Specnazu, a wskazanie na pewną niepopularną tezę dotyczącą użycia WOT, odnosząc się do informacji przedstawionych przez ppłk. Grygę dotyczących operacji rosyjskich sił specjalnych na Ukrainie.

Zadania wykonywane na Ukrainie dotyczyły:

  1. Akcji bezpośrednich:
    - zajęcie budynków parlamentu i rządu Autonomicznej Republiki Krymu,
    - zajęcie wybranych baz pułków i dywizjonów rakietowych oraz budynku Ukraińskiej Marynarki Wojennej,
    - opanowanie radiowo-telewizyjnej stacji przekaźnikowej.
  2. Działań niekonwencjonalnych:
    - aktywacja oraz szkolenie ugrupowań zbrojnych na bazie sympatyków Rosji mających doprowadzić do "wyzwolenia" wschodniej Ukrainy. Czyli przygotowanie wystarczającej liczby tzw. "separatystów" tak, aby mogli przejąć na siebie główny ciężar walk,
    - napady ogniowe wykonywane na placówki i posterunki graniczne, których celem było zmuszenie ukraińskich pograniczników do ich opuszczenia,
    - zasadzki przeciwlotnicze, których bezpośrednim efektem było zaprzestanie lotów zaopatrzeniowych przez stronę ukraińską, co z kolei przełożyło się na fiasko obrony lotniska w Ługańsku,
    - kompleksowe szkolenie tzw. "separatystów" w masowym użyciu dostarczanych przez Rosję przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych (ppzr), które przyczyniło się do utraty przez Ukraińców panowania w powietrzu.
  3. Rozpoznania specjalnego:
    - zadania patrolowe i obserwacyjne prowadzone w znacznym stopniu przez czteroosobowe sekcje wykorzystujące ubrania oraz pojazdy cywilne. Zadania te miały na celu ocenę działania wojsk przeciwnika oraz jego przemieszczania się po teatrze.
    - naprowadzanie precyzyjne będące jednym z elementów systemu targetingu. Namierzanie i przekazanie danych o celu w połączeniu z obserwacją powietrzną (realizowaną przez drony) oraz namierzaniem radiowym (realizowanym przez środki WRE) w sposób precyzyjny pozwalało na niszczenie obiektów przeciwnika środkami napadu powietrznego bądź bezpośredniego niszczenia wykrytych celów ogniem własnego uzbrojenia.
  4. Operacji niszczenia precyzyjnego:
    - wysadzanie odcinków torów kolejowych
    - minowanie dróg,
    - wykonywanie zasadzek na kolumny wojsk przeciwnika.
    W tym przypadku celem działań było zmuszenie dowódców wojsk do zaangażowania części sił do prowadzenia operacji przeciwdywersyjnych na tyłach, a tym samym uniemożliwienie im przejścia do działań bojowych przeciwko siłom tzw. „separatystów”.
  5. Akcje bezpośrednie likwidacji celów osobowych:
    - Co prawda w tym przypadku doszło do likwidacji wysokich rangą oficerów wywiadu ukraińskiego. Należy wziąć pod uwagę, że w działaniach destabilizujących celem mogą być średniego szczebla urzędnicy bądź przedstawiciele lokalnych władz. Jest to dobry przykład na uzyskanie efektu zastraszenia czego skutkiem może być brak podejmowania działań lub ich sabotowanie. 

Tak więc na podstawie artykułu ppłk. Grygi można było przytoczyć cały wachlarz działań podejmowanych przez Specnaz. Jak ma się to do Wojsk Obrony Terytorialnej? Moim zdaniem istnieje tutaj bezpośredni związek. WOT w swojej doktrynie działań (DD-3.40) wyszczególniają przeznaczenie oraz spektrum użycia, a w nich działania niekinetyczne i kinetyczne podejmowane zarówno w sytuacjach zagrożeń niemilitarnych jak i militarnych. W warunkach potencjalnego wystąpienia tych ostatnich, jest bardzo prawdopodobne, że będą miały miejsce epizody stawiające przeciwko siebie żołnierzy Specnazu oraz WOT-u.

W jednym z punktów wymienionej doktryny, dotyczącym zadań, czytamy:

"Zasadniczy zakres podejmowanych przez WOT rodzajów działań, głównie na poziomie taktycznym, będzie zależał od charakteru operacji dominującej oraz od tego, czy działania realizowane będą na terenie czasowo zajętym przez przeciwnika, strefie działań bezpośrednich lub strefie tylnej. W związku z tym WOT prowadzi działania na poziomie taktycznym obejmujące:

a. działania zaczepne, obronne, stabilizacyjne, pośrednie;

b. działania niekonwencjonalne;

c. działania z zakresu zadań realizowanych przez Siły Zbrojne RP na rzecz władz cywilnych.  

Do dominujących operacji zalicza się: operacje bojowe (walka zbrojna), operacje stabilizacyjne (operacje zapewniające stabilizację, w tym przeciwdziałanie rebeliom), operacje wsparcia pokoju oraz zaangażowanie wojskowe w czasie pokoju. W konsekwencji powyższego zasadniczymi zadaniami taktycznymi realizowanymi przez jednostki WOT będą:  

a. obrona, ochrona i osłona bezpośrednia miejscowości, rubieży, szlaków oraz węzłów komunikacyjnych, granicy państwowej i obiektów istotnych dla osiągnięcia celów operacji obronnej;

b. szturmy (napady, zasadzki, rajdy); dywersja (wysadzanie, bojowe uzbrojenie terenu, niszczenie, zatapianie, sabotaż, dezinformacja); naprowadzenia (ognia artylerii i uderzeń rakiet, lotnictwa wojsk lądowych, desantów), odzyskiwanie personelu (jako wsparcie sił wydzielonych do tego typu operacji); lokalizowanie, blokowanie i izolowanie desantów powietrznych lub morskich po ich wylądowaniu, a w sprzyjających warunkach także ich zwalczanie i likwidowanie;

c. przedsięwzięcia maskowania operacyjnego i rozbudowy inżynieryjnej terenu;

d. ochrona zdrowia i życia ludzkiego;

e. usuwanie skutków katastrof naturalnych i cywilizacyjnych oraz poszukiwanie i ratownictwo;

f. rozpoznanie: terenu, zagrożeń, skutków uderzeń rakiet i ognia artylerii oraz lotnictwa, skażeń (chemicznych, biologicznych i promieniotwórczych), stanu morale i nastrojów, stanu sanitarnego oraz hydrologicznego;

g. wprowadzanie wojsk własnych (sojuszniczych, koalicyjnych) do SRO [Stałego Rejonu Odpowiedzialności - red.]; przyjmowanie desantów i zrzutów; przygotowywanie doraźnych lądowisk; zapewnienie wojskom własnym (sojuszniczym, koalicyjnym) swobody manewru w SRO; wsparcie szkolenia wojsk własnych (rezerw osobowych);

h. szkolenie, doradztwo, mentoring/partnerstwo"

Biorąc pod uwagę, że zasadniczymi miejscami operowania WOT będą tyły lub skrzydła jednostek operacyjnych oraz luki w ich ugrupowaniach, a jednym z zadań będzie wsparcie nie tylko wojsk własnych, ale i służb z poza resortu obrony (Policja, Straż Graniczna), należy spodziewać się, że w sytuacji konfliktu będą one wchodzić w kontakt bojowy z siłami specjalnymi potencjalnego przeciwnika. Oczywiście nie tylko WOT będą wykorzystane do tych działań, należy wziąć pod uwagę, że nadal posiadamy (przynajmniej teoretycznie) kilkadziesiąt batalionów OT mobilizowanych na czas "W" oraz inne jednostki zajmujące się działaniami w strefach poza bezpośrednią linią frontu. Nie będzie to żadną przesadą, jeżeli powiem, że każdy z żołnierzy tych wojsk musi być technicznie, fizycznie i mentalnie przygotowany do stawienia czoła przeciwnikowi, o którego niezawodności słyszał od lat. 

Fot. MON/DWOT.
Żołnierze WOT w trakcie ćwiczeń w środowisku wodnym. Fot. MON/DWOT.

Potencjalne starcie ze Specnazem to nie mit, a element walk który może wystąpić z dużym prawdopodobieństwem, bez względu czy się to komuś podoba czy też nie. Jak można zauważyć, Specnaz na Ukrainie zazwyczaj działał w strefie tyłowej przeciwnika zapewniając swoim wojskom (czy też oddziałom tzw. „separatystów”) warunki do prowadzenia operacji w bezpośrednich rejonach walki. Czasem miało to wpływ na działania szczebla operacyjnego. 

W tym względzie niewiele zmieniło się od lat, oczywiście nie biorąc pod uwagę nowoczesnego uzbrojenia czy systemów szkolenia. Zazwyczaj jednak celem sił specjalnych będą działania wymierzone w "miękkie podbrzusze" przeciwnika oraz miejsca, w których dobrze przeprowadzona operacja specjalna przyniesie wymierny skutek. Na przykład w postaci zmuszenia przeciwnika do podziału sił i ich osłabienia na głównych kierunkach.

Ćwiczenia koncepcyjne, w których brałem udział, posiadały częściowo otwarty scenariusz wymuszający na ćwiczących wypracowanie i zastosowanie działań adekwatnych w odpowiedzi do tych, które stosuje lub może zastosować przeciwnik. Aktywność grup rozpoznawczych, dywersyjno-rozpoznawczych czy specjalnych zawsze jest częścią działań zbrojnych i często okazuje się, że inwencja przeciwnika wybiega o wiele w przód przed działania zapobiegawcze drugiej strony.

Pamiętać należy również o tym, że niewielu naszych żołnierzy i to nie tylko służących w WOT, ale i w jednostkach zawodowych jest przygotowanych oraz szkolonych do działań specyficznych w warunkach walki z nieprzyjacielskimi jednostkami specjalnymi/rozpoznawczymi. Przykłady można mnożyć a sama tematyka wymagałaby oddzielnego omówienia. Dla ilustracji tego zagadnienia podam jedynie jeden z nich. Jest on związany ze szkoleniem strzeleckim do walki z przeciwnikiem na bliskim dystansie, a do takiej może dochodzić chociażby podczas ochrony infrastruktury krytycznej bądź instalacji i obiektów tyłowych.

Kilka lat temu uczestniczyłem jako instruktor w kursie organizowanym dla podoficerów młodszych jednej z jednostek artylerii (kurs "Lider"). Podczas szkolenia ogniowego rubież otwarcia ognia wytyczona została 10 do 15 metrów od celów, a cele wskazywane losowo. Żołnierze nie rozumieli, że na takiej odległości mogą strzelać z kbk AKM. Do tego czasu dla nich cel zawsze znajdował się 100 metrów od rubieży, a postawa strzelecka leżąc z wykorzystaniem podpórki była wyznacznikiem pozytywnego zaliczenia strzelania.

Żołnierz NSR w trakcie ćwiczeń. Fot. kpr. Sebastian Czyżowicz
Żołnierz NSR w trakcie ćwiczeń. Fot. kpr. Sebastian Czyżowicz

Można zapytać, po co artylerzyście dynamiczne strzelanie na krótkich odległościach? Tenże artylerzysta powinien być jednak przygotowany do sytuacji, w której na uśpione pomiędzy lasami stanowisko dowodzenia bądź stanowiska ogniowe wejdą grupy dywersyjno-rozpoznawcze przeciwnika. Podobne pytanie można postawić w stosunku do żołnierzy WOT pilnujących wiaduktu na bocznej linii kolejowej. Jeżeli oni ochraniają wiadukt, to może oznaczać, że linia kolejowa biegnie do jednego z punktów zaopatrywania wojsk w materiały pędne i jej ochrona ma znaczenie co najmniej operacyjne (ćwiczenie "Obrońca 2014"). Żołnierze muszą więc być realnie gotowi do podjęcia walki z nieprzyjacielem, chcącym przerwać tą linię.

Nie należy też przyjmować założeniu, że skoro przeciwnik jest dobrze przygotowany (silniejszy) to przygotowanie naszych sił, opartych na żołnierzach służb tyłowych czy np. WOT nie ma sensu. Przeciwnie – szkolenie żołnierzy do walki z przeciwnikiem silniejszym ma sens, ponieważ determinuje odpowiednią postawę i daje świadomość konieczności ciągłego podnoszenia swoich umiejętności. To z kolei przekłada się na jakość wyszkolenia.

Od lat Obrona Terytorialna naszego kraju bez względu na okres jej funkcjonowania postrzegana była jako „wojsko drugiej lub trzeciej kategorii” i tak samo traktowana. Przykładem może być funkcjonujące w czasach służby zasadniczej określenie przeznaczenia tych wojsk jako "łopata - ziemia - powietrze". Tymczasem po raz pierwszy mamy możliwość zbudowania wartościowego rodzaju sił zbrojnych, którego największym atutem są zdeterminowani żołnierze – ochotnicy, szkoleni przez nie mniej zdeterminowanych i przy tym dysponujących dużą wiedzą oraz doświadczeniem żołnierzy zawodowych, wywodzących się także z Wojsk Specjalnych. Do decydentów i dowódców należy ich odpowiednie wyekwipowanie i przygotowanie tak, aby w kontakcie z przeciwnikiem nie musieli opuszczać swoich pozycji bez oddania jednego strzału. Dla mnie życzeniem na przyszłość (być może pobożnym) jest, aby żołnierz WOT zapytany czy będzie walczył ze Specnazem, świadomie odpowiedział, że jest do tego przygotowany.

Jacek Klimanek

stowarzyszenie ObronaNarodowa.pl

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 287
Reklama
buba
środa, 6 maja 2020, 16:25

podstawowym problemem jest to ze armia nie ma tak naprawdę rezerw ,powrót do zasadniczej służby wojskowej takiej jaka znamy niema sensu a(wiele powodów w tym ekonomiczny)ale OBOWIAZKOWE podstawowe kilku tygodniowe przeszkolenie w ramach WOT ma sens bo przygotowuje ewentualnych rezerwistow dopiero potem dalsza słuzba ochotnicza nalezy tez utrzymać NSR bo z pewnoscia inna jest wartosc bojowa pododdziałow złożonych z zawodowcow i rezerwistow a pododdziaów złozonych z samych rezerwistow

m
środa, 6 maja 2020, 16:23

Co można zdziałać przeciwko dywersantom pokazały wojny czeczeńskie z lat 90: 22 Brygada Specnazu z Wołgogradu bodajże, poniosła w jednej z operacji spektakularną klęskę w walce z tzw. opołoczeniejm. Tylko gimbaza bez pojęcia o wojsku uważa, że pluton czy drużyna komandosów daleko za linią frontu same w sobie są jakimiś nadludźmi. Siła oddziału specjalneog polega przede wszystkim na skrytości przenikania, precyzji uderzenia, błyskawicznym odwrocie. Ile amunicji udźwignie człowiek, jak daleko z nią pójdzie na własnych nogach ? Tylko filmy z Holly-łódź ;-) opowiadają o strzelaninach przy użyciu broni z niewyczerpanym magazynkiem i "Walterze" co się go kule nie imały ;-) W PRL roztaczano wokół jednostek desantowo-szturmowych cudaczne legendy nie znajdujace odzwierciedlenia w rzeczywistości, a filmy video dopełniły dzieła spustoszenia w wyobraźni młodzieży.

W54
poniedziałek, 14 września 2020, 20:24

Nie do końca to prawda. W trakcie potyczki oddziału specjalnego SAS w Iranie, liczba ofiar po stronie Irańskiej to 300 na 1 operatora SAS. Oddziały specjalne dysponują niewiarygodną siłą ognia i wiedzą jak tego użyć.

amator
poniedziałek, 4 maja 2020, 20:55

Koncepcja wbrew pozorom filmowym całkiem tradycyjna, praktykowana w wielu siłach zbrojnych. Oddziały specjalne to nie są jacyś superżołnierze z bronią rodem ze sci-fi, którzy rozganiają wrogą piechotę zmechanizowaną na cztery wiatry z nudów jak nie mają ważniejszych zadań. To bardzo dobrze wyszkoleni żołnierze, przede wszystkim wyróżniający się posiadaniem wielu umiejętności nietypowych dla zwykłej piechoty. Zwykła piechota nie będzie przekradała się dziesiątki kilometrów za liniami wroga i wysadzała mostów albo składów amunicji, nie ma do tego zdolności i to nie ich robota. Ale jeśli siły specjalne zostaną wciągnięte do otwartej walki z nawet przeciętną piechotą, to większość z ich "specjalnych" umiejętności jest nie do wykorzystania, sytuacja sprowadza się do podstaw walki piechoty, ogień zaporowy działa na nich podobnie jak na inną piechotę, a przeciwnik w odróżnieniu od nich nie jest okrążony i ma dostęp do linii zaopatrzenia oraz wsparcia. Zadaniem takich sił garnizonowych jest wykryć specjalsów i związać ich walką zanim ci zrobią swoje - z każdą minutą tej walki misja specjalsów staje się niebezpieczniejsza, szanse na interwencję większych sił wroga rosną, amunicji ubywa, a przecież to specjalsi, nie wlecze się za nimi cały konwój ciężarówek z taśmami do km-ów i granatami czy rakietami wszelakimi, mają tylko to co uniosą lub ewentualnie zmieści się na niewielkiej liczbie lekkich pojazdów, podczas gdy takie siły ochronne mają swoje składy a także kumpli całkiem niedaleko i nie są od nich odcięci. Z tych oto powodów utknięcie w kontakcie i wymianie ognia nawet z jakąś drugorzędną piechotą jest dla specjalsów wyborem typu uciekać albo zginąć walcząc do ostatniego naboju, nie wspominając nawet o wykonaniu swojego głównego zadania. Ważne tylko by ta drugorzędna piechota była w odpowiednim miejscu, czasie i liczbie.

HanSolo
niedziela, 17 maja 2020, 20:33

Oddziały specjalne to SĄ super-żołnierze. Jeśli nie masz zielonego pojęcia jak to wygląda w rzeczywistości po prostu nie zabieraj głosu.

wiktorwektor
poniedziałek, 4 maja 2020, 16:17

Kolejny fantasta. To jakaś praca zaliczeniowa? Przecież tutaj nie ma nic o tych tytułowych lekcjach z Ukrainy. Te jasno wskazują co dzieje się ze słabo wyszkolonymi oddziałami którym przychodzi walczyć ze specnazem. Duża część akcji przeciw GDR była prowadzona przez ukr. oddziały specjalne z różnym skutkiem zresztą.

ito
poniedziałek, 4 maja 2020, 13:15

Jak dla mnie jest problem z postrzeganiem WOT przez twórców, co dość wyraźnie wydać po zespole zadań taktycznych przewidzianych dla WOT- punkt b praktycznie w całości, a punkt g w części są do zrealizowania na tyłach- ale tyłach przeciwnika. Innymi słowy mówimy o klasycznej jednostce specjalnej. Głupia sprawa, bo WOT jako całość takową nie zostanie choćby nie wiem co. Natomiast konfrontacja z siłami specjalnymi przeciwnika jest niejako wpisana w działanie wojsk tyłowych- na tyłach znajdują się wrażliwe cele, gdzie można niewielkimi siłami narobić wiele szkód, a wojska tyłowe tych celów strzegą. I tu wypada się zgodzić, że sposób szkolenia przygotowujący do walki w typie w najlepszym wypadku II Wojny Burskiej (ale od strony brytyjskiej) to pełna porażka. Tak naprawdę łatwą i masową metodą zmiany sytuacji byłoby upowszechnienie sportu strzeleckiego- strzelania dynamicznego. Co wymagałoby odrzucenie przez rządzących lęku przed obywatelem. I już wkraczamy w politykę. Tymczasem WOT musi wypełnić luki stworzone w polskim systemie obronnym przez kolejne rządy. Wyobraźmy sobie, żeby ustawić sprawę we właściwej skali, rajd podobny do tego urządzonego przez członków w Prawego Sektora w Mukaczowie w 2015- tyle, że przeprowadzony w Polsce, żeby było jaskrawiej- przez granicę. Kto miałby go powstrzymać? Na skutek zastąpienia WOP przez SG, której pozostawiono na dobrą sprawę wyłącznie broń boczną na granicy nie miałby ich kto zatrzymać. Dla miejscowej policji byli zbyt potężnie uzbrojeni (Ukraińcy użyli Gwardii Narodowej wzmocnionej sprzętem pancernym), czas reakcji liniowych oddziałów WP w czasie pokoju to porażka (niedziela, po 15- tej i inne stopnie niemożności), pozostaje oddział antyterrorystyczny i, wobec uzbrojenia napastników, wizja krwawej łaźni że niech się Magdalenka schowa. Albo WOT. Lekka piechota uzbrojona po wojskowemu (lekka broń piechoty kończy się na armatach 76 mm) i dostępna "na gwizdnięcie". A jeśli ta piechota otrzyma wyszkolenie odpowiednie do dania wstrętu wojsku w stylu rosyjskiego specnazu (pamiętajmy-uderzą mocno i szybko, jeśli spotkają zdecydowany opór w długie walki wdawać się nie będą) niespodziewajka może być ŚMIERTELNA. O co tak naprawdę chodzi. A WOT bez bredzenia o partyzantce może gwałtownie podnieść możliwości polskiej armii przez zdjęcie z wojsk operacyjnych większości nudnej, wyczerpującej i mało efektownej prozy wojennego dnia codziennego.

Niezalezny
poniedziałek, 4 maja 2020, 12:33

Powiem tylko tyle - byłem świadkiem konfrontacji żołnierzy służby zasadniczej b.dow( dla tut specjalistów -batalionu dowodzenia) z żołnierzami GN USA z bazy w Ramstein (3 -4 rok służby zawodowej). Konfrontacja miałą miejsce w ośrodku zurbanizowanym w Wędrzynie. I co się stało ? B.dow się bronił GN atakował -i przegrał!!!!! Ta ludki z "zetki " dały rade "zawodowcom " z GN .Bo motywacja jest najwazniejsza i chart ducha.Pozdr

Ruskij sołdat-FR
poniedziałek, 4 maja 2020, 18:50

Powiem tylko tyle: Wojna to nie bitka jeden na jeden czy ustawka, to gra zespołowa o czym świadczy bitwa pod Waterloo - Stara Gwardia Cesarska umarła ostatnia pomimo, że była najlepszą na świecie jednostką specjalną. Wiele zależy od głowy a nie od mięśni. Są trzy czynniki walki/zwycięstwa: człowiek/wyszkolenie-myślenie, technika/tarcza i miecz oraz morale/duch i wola walki/przetrwania to jest niezmienne od tysięcy lat np.: Termopile 480 p.n.e., Wizna 1939, Samosierra 1808, Stalingrad 1942, Monte Cassino 1944, D-Day 1944 - plaża Omaha ect..

ito
wtorek, 5 maja 2020, 07:59

Zapomniałeś o Sommie. 01.07.1916-brytyjscy zawodowcy położyli sprawę i zaliczyli najgorszy dzień w swojej historii. Francuzi z poboru wykonali zadanie i przełamali niemieckie pozycje (to prawda, że wyszkolenie było po ich stronie- gnili w okopach już dwa lata podczas gdy Brytyjczycy dość szybko się wymieniali). Ich sukces został całkowicie zmarnowany przez specjalistów z brytyjskiego sztabu (to oni, zawodowcy z długim stażem co do jednego, prowadzili ofensywę, Francuzi byli tylko "podwykonawcami"), którzy zatrzymali się w swoim planowaniu na przełamaniu frontu i zwyczajnie nie przewidzieli co zrobią, kiedy się uda. Zawodowstwo to tylko forma organizacji- teoretycznie wydłuża cykl szkolenia i pomaga osiągnąć lepsze wyniki, praktycznie- ano to różnie bywa.

kimeR
niedziela, 3 maja 2020, 01:00

A moze isc winnym kierunku, szukac wiecej synergetycznych elementow. Powiazac jakosc z sila ognia.Naprzyklad podzielic czesc kontyngentu czlonkow wojsk elitarnych i specjalnych i antyterrorystow na WOT. Kazda grupa 10-12 zolnierzy bylaby prowadzona przez elitarnego wojownika. Naturalny lidership. Taktyczny potencjal takiej grupy powiekszylby sie wielokrotnie. Grupy samodzielne suwerenne moglyby byc wstanie kompleksowe i trudne zadania w konfliktach hybrydowo-asymetrycznych spelniac. Strategiczny aspekt takiej elitarnej Guerilla bylby duzo wiecej mozliwosci powierzchni kontrolowac, opanowac zwalczac, bez tradycyjnych struktur hirarchicznych i powolnej komunikacji, operowac wiecej organicznie i prowadzic jakikolwiek Konflikt. Wielokrotne treningi poligonowe, rocznie na duzej skali dalyby napewno swietne efekty. Nikt w Europie takiegoczegos niema.

w
poniedziałek, 4 maja 2020, 09:37

Widać do czego prowadzi czytanie i słuchanie propagandowego bełkotu. WOT to zmilitaryzowana obrona cywilna. Generowanie mrzonek o elitarnych wojownikach to największa szkoda, jaką można tej formacji wyrządzić.

---
niedziela, 3 maja 2020, 09:29

Nie ma opcji partyzanckiej. Głównie zadanie WOT - konieczność zaangażowania większej ilości sił + ewentualnie większe straty dla agresora. Wyeliminowanie opcji agresji przez zielone ludziki, na korzyść rajdów dużych grup desantników. Nie zadbano o anonimowość członków WOT, zdjęcia z przysięg ogólnodostępne. Listy wotowców z adresami i telefonami na wschodzie gotowe. Nie zdzwiłbym się, gdyby w razie W dostali smsy z wiadomością, by pomyśleli o swoich rodzinach. Co do partyzantki, to wystarczy po agresji założyć każdemu opaskę z GPS jak więźniom, albo kazać zainstalować odpowiednią aplikację kwarantanna+ - już jest nawet gotowa :).

11111111
niedziela, 3 maja 2020, 01:41

" Grupy samodzielne suwerenne " - to prosta droga do "friendly fire", a szerzej do chaosu i dezorganizacji. Piszemy albo liderszip, albo leadership. , "Bez tradycyjnych struktur hirarchicznych " - to nie będzie wojsko tylko coś na kształt dzikiego zachodu. CZyli trzeba będzie wyznaczyć w każdym mieście szeryfa i jego zastępcę.

Polish blues
sobota, 2 maja 2020, 17:15

WOT kontra Specnaz? To jak wysłać Yorka na Tygrysa!

ert
poniedziałek, 4 maja 2020, 16:22

Nie zgadzam się z tobą WOT będzie walczyć na swoim znanym sobie terenie. Będą bronić swoich domów i okolicy ich motywacja będzie bardzo duża . Ina sprawa że jeżeli zaczniemy wykorzystywać WOT jako zwykłych żołnierzy i kazać im nacierać np. na Specnaz albo inne regularne wojska .

HanSolo
niedziela, 17 maja 2020, 20:38

Ja również się nie zgadzam. York to dzielny pies. Ma dużo większą szansę z tygrysem, niż Obrona Cywilna w walce z maszynami Specnazu.

Zyga
wtorek, 5 maja 2020, 13:32

Na poważnie to piszesz ????

marian
poniedziałek, 4 maja 2020, 20:16

Wy się kłócicie, ale chyba nie ma o co. Co to za obrona terytorialna jeżeli stanowi tylko jeden promil społeczeństwa. W razie wojny możemy odjąć jeszcze większość kobiet, bo jeżeli mają dzieci, to nie mają obowiązku walczyć. Do tego odjąć tych co tam poszli dla 500 złotych, i zostanie nam 10-20 tyś ludzi na cały kraj. Taką ilością to może zabezpieczy się infrastrukturę w jednym województwie.

redek
sobota, 2 maja 2020, 15:33

Całość artykułu traktuję jako treść humorystyczno-kabaretową. WOT w starciu ze Specnazem (uwzględniając wsparcie na jakie Specnaz może liczyć) zostałby zmasakrowany i to naprawdę szybko. Byłem w WOT, odszedłem bo to byłą kpina a nie wojsko i wiem, na co stać kompanię WOTu. Na bardzo niewiele. Nie dość, że Specnazowcy przebijają ich pod względem uzbrojenia, wyszkolenia, odwagi, zdecydowania, doświadczenia ... no pod każdym względem, to właśnie mogą liczyć na wsparcie lotnicze a nawet rakietowe. WOT nie może liczyć kompletnie na nic bo w razie W wszelkie jednostki naszego wojska zawodowego, będą zajęte na wschodzie kraju.

Sssssssssss
sobota, 2 maja 2020, 11:51

W razie co to nie specnaz będzie najczęstszym przeciwnikiem dla WOT a zmechanizowaną batalionowe grupy bojowe desantników rosyjskich które będą chciały robić bardzo głębokie rajdy. Oraz desanty na wybrzeżu, małe wielkości kompani góra batalionu, mające zniszczyć NDRa i przeciąć wzdłuż wybrzeża drogi z zachodu. To wszystko zmechanizowany desant rosyjski będzie robił, morski desantowany z szybkich małych jednostek i powietrzny wychodzący zza jednostek ciężkich robiących luki w naszym ugrupowaniu. Dla tego Rosjanie pododdziały czołgów dodali w jednostkach powietrznodesantowych stacjonujących w zachodniej części Rosji. Te jednostki będą działać jako naziemne, bez żadnych desantów z powietrza. I to będzie główny przeciwnik WOT.

AWU
sobota, 2 maja 2020, 11:29

Zagrożenie małymi grupami dywersyjnymi jak najbardziej realne. Historia uczy że KAŻDA próba dużego desantu powietrznego czy morskiego w warunkach bojowych zakończyła się dla Rosjan wręcz tragikomiczną katastrofą (komiczne dla przeciwnika i postronnych obserwatorów, tragiczne dla Rosjan) jednak ich specjalnością było przerzucanie kilku - kilkunastoosobowych grup dywersyjnych. Podczas II w.ś. pojawili się również w Polsce na ziemiach na zachód od Bugu. Należy jednak zauważyć że nawet wówczas mogli liczyć oni na wsparcie nielicznych grup AL/PPR, które w szczytowym okresie liczyły ok 4 tys członków (razem z oddziałami przysłanymi przez Bug ze wsch Małopolski). Obecnie takie zaplecze nie istnieje, jednak postęp technologiczny zapewnia większą autonomię działań grup dywersyjno-wywiadowczych.

---
sobota, 2 maja 2020, 15:13

Pamiętaj, że do Polski do pracy przyjeżdżają nie tylko ukraińskojęzyczni Ukraińcy, ale też rosyjskojęzyczni. Przy ilości 750tyś-1mln Ukraińców w Polsce, jest spora możliwość stworzenia całkiem sporej siatki agentów wsparcia, utajonych grup dywersyjnych. Składy sprzętu mogą być zarówno w kupionych na słupy, jak i wynajmowanych mieszkaniach (trudne do namierzania, jeśli wynajmowane na lewo). Oczywiście koronawirus trochę namieszał w temacie, ale za jakiś czas sytuacja wróci do normy. Przypomnijcie sobie operację "Wachlarz" na wschodzie. Strefa planowanych działań „Wachlarza” obejmowała ogromne obszary ZSRR na wschód od przedwojennej granicy. Grupy dywersyjne były tworzone między innymi na bazie klejowych ekip remontowych i dość dobrze się to sprawdzało (nie zwracali uwagi, legalnie penetrowali głębokie zaplecze).

HanSolo
niedziela, 17 maja 2020, 20:46

To się robi przy świetle dziennym i w oficjalnych firmach. Tam gdzie można się zasłonić tajemnicą handlową i nie dziwią solidne środki ochrony. Mieszkania są wynajmowane na legalnie, a nie na żadne "lewo". Nikt poważny nie zaryzykuje wpadki przez taką dziecinadę.

aaa
sobota, 2 maja 2020, 11:01

Jeżeli już dyskutujemy o WOT, to chcę przywołać jeden z epizodów z okresu wojny w Wietnamie. Był taki czas gdy ok 500 tys armia chińska zaatakowała terytorium Wietnamu Północnego od strony ich wspólnej granicy. Sytuacja wydawał się bardzo skomplikowana, jednak w stosunkowo krótkim czasie miejscowe , regionalne siły obrony terytorialnej ,rozbiły wojska chińskie i zmusiły ich do odwrotu. Nie zdążyła nawet dotrzeć na czas do rejonu ześrodkowania doborowa dywizja wojsk operacyjnych z rejonu Hanoi a już było po wojnie. Proponuję specjalistom od historii wojen i wojskowości przestudiować i opisać dokładnie ten epizod wojny. W sam raz może się przydać na nasze czasy.

lekarz
poniedziałek, 4 maja 2020, 21:55

Rozbiły? Zmusiły do odwrotu? Chińczycy ponieśli duże straty ale osiągnęli swoje cele - znaczne uszkodzenie infrastruktury jednego z niewielu zniszczonych terenów w Wietnamie i pokazanie Wietnamczykom co może ich czekać w razie pełnoskalowego konfliktu. Była to tylko ekspedycja karna. Chińczycy wycofali się sami.

kanonier
sobota, 2 maja 2020, 22:56

nie te lasy, nie te czasy, nie ta technika. dziś nikt nie będzie ganiał partyzantów po lesie. drony z kamerami na podczerwień będą wskazywały cele 24 godziny na dobę, a lotnictwo, czy zwykła artyleria zaorze las. a jak będzie to za bardzo kłopotliwe, to mała, taktyczna atomówka wypali las do gołej ziemi.

dokk
piątek, 1 maja 2020, 22:14

Przez 15 lat wojny przeciwko partyzantce w Iraku i Afganistanie, zginęło tylko dwóch naszych specjalsów, przy według oficjalnych komunikatów około 2000 operacji specjalnych. W starciach WOT vs Specnaz, byłoby raczej podobnie.

SPS
sobota, 2 maja 2020, 11:59

WOT to nie partyzantka. O tym jest ten artykuł.

dokk
sobota, 2 maja 2020, 13:28

Iracka i Afgańska partyzantka, składała się z zakonspirowanych wojsk operacyjnych i ostrzelanych najemników, głównie z Kaukazu. WOT to przy nich dzieci we mgle.

redek
sobota, 2 maja 2020, 15:34

WOT przy tych najmenikach/partyzantach są jak dzieci bawiące się w ASG. Wiem, bo tam byłem.

dokk
niedziela, 3 maja 2020, 11:02

Akurat dzieci bawiące się w ASG, nierzadko bywają całkiem nieźle wytrenowane. My tu mówimy o przypadkowych osobach raz w miesiącu wkładających drelich dla pięciu stówek.

lekarz
poniedziałek, 4 maja 2020, 21:56

Nie tyle dla pięciu stówek co ochronie przed zwolnieniem z pracy : )

HanSolo
niedziela, 17 maja 2020, 20:57

oj uwierz, że dla 500 stówek jak najbardziej...

Lord Godar
poniedziałek, 4 maja 2020, 00:36

W punkt ...

Fan Suworowa
piątek, 1 maja 2020, 21:54

Najlepszym sprawdzeniem działania WOT jest przeprowadzenie ćwiczeń we współudziale NASZYCH specjalsów. Tak, jak ćwiczy Specnaz. Grupa jest zrzucana w teren a w media idzie komunikat o ucieczce więźniów. Dodać do tego kilka atrap celów ( szraby, wyrzutnie rakiet dalekiegozasięgu itp). Dwie pieczenie naraz - Specjalsi sprawdzenie wykrywania celów, możliwości przetrwania itp; Wot - ochrona i obrona, wykrywanie wrogich GDR-ów. Na chwilę obecną, specjalsi zdecydowani wygrani takiego ćwiczenia :)

AZIA
piątek, 1 maja 2020, 20:54

Wszystko zależy jakie cele chcieli by osiągnąć. Zniszczyć mogą cały nasz kraj ale jaki z tego interes.

Terytorials
piątek, 1 maja 2020, 19:14

Specnaz w Polsce? Bez zartow. Kilka wielkich pożarów skladow amunicji na Ukrainie to nie robota specnazu, a dronow z ladunkami wybuchowymi. Tyle ze rownac realia Ukrainy a realia Polski?

Obserwator
piątek, 1 maja 2020, 18:15

Przeczytałem z zainteresowaniem ten artykuł. Kilka uwag: to fakt, że do WOT trafiła spora grupa żołnierzy wojsk operacyjnych, z naciskiem na Wojska Specjalne. Wynika to jednak raczej z faktu, że obecnym dowódcą WOT jest były oficer Wojsk Specjalnych (na pewno szukał zaufanych ludzi - jak każdy, kto nie za bardzo sam ma wizję, albo ta wizja jest na tyle "szalona", że tylko zaufani mogą to zrealizować bez zadawania zbędnych pytań). Po drugie - przepisywanie zadań z doktryny i podawanie ich jako możliwości użycia WOT, ma się jak stare przysłowie - "chlebak, jak sama nazwa służy do noszenia granatów", tzn. nawet najmądrzejsze słowa nie znajdą odzwierciedlenia w realnym działaniu, jeśli nie zostaną poparte długotrwałym i specjalistycznym treningiem. Tak więc, jedynymi, podstawowymi zaletami WOT, jest jego terytorialność i służba ZTSW, którzy będą bronili "swojego" terenu i "swoich" obiektów. Mogą dzięki temu dostrzec zdecydowanie więcej, niż żołnierz, który dopiero co trafił do danego miejsca. Odnosi się to jednak do wsparcia ochrony tzw. infrastruktury krytycznej i ewentualnego zwiększenia "siły ognia" struktur pozamilitarnych państwa. Trudno jest natomiast mówić o jakiejkolwiek ochronie osób mających znaczenie?! Takie pisanie otwiera ogromną dyskusję, która powinna zostać podjęta przed tworzeniem WOT, a nie w jego trakcie...

tttttt
piątek, 1 maja 2020, 17:32

Jaki mądry przywódca podpisał wycofanie z Polski min przeciwpiechotnych. Powinnismy miec prawo obsadzania takimi minami pas do 30 km od granicy/frontu. Nie mówię tu o minach przeciwko dzieciom - kolorowe motylki (USA i ZSRR) i "piórniki", ale minom przeciw zielonym ludzikom. Od tego trzeba zacząć.

Tom.prawy
sobota, 2 maja 2020, 00:13

Nie wiem jaki, ale jako jedni z pierwszych to podpisaliśmy. Minami się raczej nie atakuje tylko broni. A w obronie uważam wszystkie chwyty za dozwolone.

Karkses
piątek, 1 maja 2020, 17:24

Niestety ale wbrew temu co mówi p. Klimanek walka WOT ze specnazem to mit albo bajki. Odpowiedzmy sobie na pytanie czy w Polsce jest możliwy scenariusz wojny hybrydowej? Otóż nie. Na czym ten Specnaz miałby się w Polsce oprzeć? Na wschodzie Ukrainy jest bardzo duża mniejszość rosyjska, a nawet bez niej wielu Ukraińców czuło pociąg do FR i bez problemu zostali przez Rosję przekupieni by walczyć po jej stronie. Specnaz nie miał problemu żeby wejść na Krym bo wchodził właściwie do "swoich". W Polsce to jest niemożliwe gdyż nie mogli by liczyć na masowe wsparcie mieszkańców czy jakiś entuzjazm nawet umiarkowany. Wobec tego jeżeli już mówimy o starciu z Rosją to w grę wchodzi raczej konflikt klasyczny, a w tym partyzanci mają znaczenie jak już jest po wszystkim i tylko zostało latanie po lasach i strzelanie do konwojów. Niestety ale prawda jest taka, że nie mamy odpowiednich wojsk rakietowych i nie mamy odpowiednich sił powietrznych. I nie mówię tutaj o f-16 czy f-35 a o dronach. Z naszym potencjałem ludnościowym i gospodarczym naprawdę możemy sobie podarować szkolenie pilotów i te kilkadziesiąt myśliwców. Obrona przeciwlotnicza, rakiety i drony - tylko to się liczy. Marzeniem byłby arsenał nuklearny - jedyne rozwiązanie w pełni nas zabezpieczające.

Graf
piątek, 1 maja 2020, 22:15

A więc idąc pańskim tokiem myślenia jeżeli specnaz nie ma zapewnionego wsparcia miejscowej ludności sprawia, że nie może skutecznie działać ? Autor artykułu dokładnie opisał przykłady działań rosyjskich sił specjalnych. Do wykonywania rozpoznania specjalnego, akcji bezpośrednich, niszczenia infrastruktury krytycznej, likwidacji ważnych osób specnaz wcale NIE POTRZEBUJE wsparcia ludności cywilnej. Pewne jest natomiast, że są dobrze wyszkoleni z zakresu pokonywania lini wroga i dostawania się na jego tyły w celu wykonywania powyższych zadań w związku z czym p. Jacek Klimanek słusznie ocenia wysokie prawdopodobieństwo starcia specnazu z WOT-em.

fcuk
piątek, 1 maja 2020, 22:04

Przecież organizują tu sobie V kolumnę, na bazie słowiańsko-filskich i anty unijnych organizacji nacjonalistycznych. Dziuple z wyposażeniem i agenturę, też mogą sobie bez problemu zorganizować, a biorąc pod uwagę jak gigantyczna ilość nieruchomości w Polsce, była i jest wykupowana przez kapitał rosyjski, to mogą tu sobie zorganizować państwo w państwie. Dowiedz się o działalności Grupy Radius, jako przykładu jak kontrolowane przez służby rosyjskie firmy i mafia działają w Polsce.

piątek, 1 maja 2020, 21:58

Rosyjskie firmy i rosyjska mafia, posiadają w Polsce gigantyczną ilość nieruchomości, w których mogą spokojni

werte
piątek, 1 maja 2020, 20:12

Jasne ze bajki. Bo bez tłumu wiwatującego z naręczami kwiatów na powitanie to Specnaz do akcji na wybranym terenie nie wchodzi bo wie że nie ma czego szukać...Skąd wy bierzecie takie pomysły? Na czym miałby się oprzeć? A na niczym nie musiałby się opierać. Dywersja to nie akcja propagandowa z chodzeniem od drzwi do drzwi z koszykiem cukierków, tylko nagły atak na wybraną infrastrukturę krytyczną dla regionu lub państwa. Żeby rozwalić albo zająć jakiś obiekt do czasu przybycia sił głównych desant musi mieć wsparcie tubylców? Niezły żart. Potrzebują niewiele czasu bo droga lotniczą albo na gąsienicach dojadą do Odry w naprawdę krótkim czasie. I to całymi brygadami. Ćwiczyli to nie raz i nie dwa. Do tego jakoś zapominamy o jednostkach specjalistycznych specnazu których odróżnienie od WOT czy innej naszej formacji jest dla laika (i nie tylko laika) ponad siły. O milionie kompletnie niezweryfikowanych przez nikogo Ukraińców lub podających się za Ukraińców. O Czeczenach którzy nie są związani z Polską żadnymi więzami a ich więzy krwi bardziej orientują ich na Kaukaz i mogą w mgnieniu oka dogadać się z Rosją. Oraz oczywiście o strukturze komunistycznej partii w PRL która nadal istnieje. O braku faktycznej weryfikacji i dekomunizacji. O mizernych sukcesach kontrwywiadu. O organizacjach separatystycznych w Polsce próbującymi wzniecać niepokoje społeczne już w czasie pokoju. I innych faktach które jakoś nie pozwalają mi tak optymistycznie patrzeć na możliwość kłopotów Rosjan w akcjach dywersyjnych w naszym kraju. Desant to nie partyzantka. Tu trzeba działać natychmiast a nie myśleć czy aby sąsiedzi będą oparciem dla Rosjan czy nie. Do tego mamy rozbrojone społeczeństwo które nawet jeśli chciałoby wesprzeć wojsko to nie ma czym. Zadbała o to każda władza po 1945 roku. Nawet WOT niby struktura lokalna nie cieszy się cieniem zaufania i nie ma broni poza jednostką. Zatem Specnaz obecnie nie miałby żadnych kłopotów z realizacją swoich zadań na naszym terenie. _PS Marzenia o atomówkach którymi mielibyśmy dysponować snuj w myślach, bo w innej formie to niepoważne.

w
sobota, 2 maja 2020, 13:33

Komentarz w samo sedno.

stygg
piątek, 1 maja 2020, 19:45

100% racji, nie wiem na czym się opiera pomysł że rosja zastosuje wobec polski tą taktykę, to chyba jedynie podkładka pod powstanie WOT, bo to przecież nie miało sensu

marian
piątek, 1 maja 2020, 19:12

No ale w konflikcie klasycznym wysyła się siły specjalne na tyły przeciwnika, czyli ewentualne nasze tyły. Czyli Pan pisze jakieś bajki, że polski żołnierz nie ma szans spotkać sił specjalnych wroga.

pragmatyk
piątek, 1 maja 2020, 14:28

Wazne jest psychologiczne przygotowanie WOT i nie tylko ich do walki z dobrze wyszkolonymi grupami dywersyjnymi,praktycznie to musi nastąpić zmiana mentalności dowódców.

Luger
piątek, 1 maja 2020, 13:59

Pocieszny artykul :) Planowanie akcji specnazu w Polsce, potem przerzut zolnierzy, desant, przenikanie, marsze, cala logistyka we wrogim sobie terenie. Zero wsparcia miejscowych... Czy nie prosciej ruskim wystrzelić pare rakiet np Kindzal, Toczka, Iskander?

dokk
piątek, 1 maja 2020, 22:11

A kto będzie wskazywał cele dla tych rakiet, jak nie specnaz?

HanSolo
niedziela, 17 maja 2020, 21:24

Zwykły rosyjski zwiad. Taki jak nasz. Wojskowy. Nie potrzeba do takich prostych zadań Specnazu.

werte
piątek, 1 maja 2020, 20:21

Pewnie prościej ale niekoniecznie korzystniej. Jeśli założeniem ma być zniszczenie - to tak. Ale jeśli przejęcie i zagrabienie - to już nie. Tu opłaca się wysłać desant i zabezpieczyć do czasu przybycia sił głównych. Rosja może wybrać dowolny wariant, ale patrząc na ich ekonomię i wydatki które ponosi i jeszcze będzie musiała ponieść gdyby wybrała jednak agresję to drugi wariant może okazać się podstawowy. Czymś będą musieli rekompensować wydatki. Tym zwykle są zasoby, maszyny, urządzenia, złoto, itd. Jeśli rozwalą zakłady to nic nie zyskają. A tradycje szabru na skalę gigantyczną mają już od 1945 roku gdy ogołocili tzw Polskę, Ziemie Odzyskane i Niemcy w swej strefie oddziałami trofiejszczyków.

y
piątek, 1 maja 2020, 18:03

Pocieszna to jest Twoja wypowiedź w stylu "jak to Jasio na podstawie paru filmów wojnę sobie wyobraża". Zadaj sobie pytanie i znajdź odpowiedź: Po co się posiada i z dużym nakładem sił i środków szkoli wojska specjalne? Czy rakieta jest naprawdę w stanie wykonać wszystkie zadania stawiane przed żołnierzami? Skoro Twoim zdaniem rakiety są takie cudowne to po co istnieją inne rodzaje wojsk? Takie pytania można mnożyć. i tym samym wykazać Twoją indolencję lub zwyczajne trolowanie.

Zdziwiony
piątek, 1 maja 2020, 13:46

WOT a Specnaz ... fajny tytuł, fajne zestawienie ... z gatunku takich jak Targowianka Targowisko a Real Madryt, ewentualnie Kosy na sztorc a Karabiny snajperskie .... Był tu kiedyś na Def 24 fajny artykuł o możliwym zwalczaniu zmasowanego ataku Kalibrów za pomocą rakiet MANPADS GROM :-) Ten jest jeszcze lepszy :-)

Zdziwiony zdziwieniem Zdziwionego
sobota, 2 maja 2020, 00:12

Serio Serio? Kalibr - stara technologia naprowadzania zerżnięta z V1 (liczyłeś że Rosjanie coś wynajdą czy jak?...) - rakieta w dolocie do celu robi najwyżej kilka zwrotów powyżej rzeźby terenu (farsa). Co więcej część pocisków spada po drodze. Cel więcej niż "w zasięgu" bardziej prymitywnych MANPADS z niskiej półki, o gromie czy piorunie nie wspominając ...

Madskil
piątek, 1 maja 2020, 13:46

Świetny artykuł. Tylko czemu w takim razie nasze szkolenia ograniczają się tylko i głòwnie do marszòw ubezpieczonych i znaków? Czemu nie realizujemy scenariuszy zasadzek obroń czyszczenia budynkòw? Walka ze specnazem to byłaby rzeź przy tym poziomie wyszkolenia.

Byłyzmechol
niedziela, 3 maja 2020, 03:46

Też się nad tym zastanawiam i nawet czasem próbuję dla jaj zagadywać na ten temat prowadzących zajęcia :/ czy co bardziej kumatych kolegów. Najczęściej strzelają przy tym "rybkę" :-0 przewracają gałami i coś bredzą o tym, że niby WOT nie jest od normalnej walki tylko od działań nieregularnych. Zdarza się, że jakiś zawodowy w chwili szczerości przyzna po cichu, że to bez sensu. Może trzeba wydrukować i wydać każdemu oficjalne zadania WOT? Niby mamy w miarę sensowne oficjalne dokumenty, instruktorzy to zwykle specjalsi, desanty, weterani z misji i inni doświadczeni zawodowi, poziom sprawności fizycznej przeciętnego terytorialsa jest według mnie wyższy niż przeciętnego żołnierza zetki (takiego ze zmechu) nie mówiąc już o motywacji ale jak się pójdzie na ćwiczenia to się zaczyna parodia. Służę prawie 2 lata i mam trochę dość ciągłego ćwiczenia zrywania kontaktów ogniowych, pierdyliona sposobów przekraczana drogi, haków, marszów ubezpieczonych i nieśmiertelnych dysfunkcji broni. Jest masa ważniejszych zagadnień których nie robimy albo są robione po łebkach. Podejrzewam, że osoby decyzyjne na poziomie ministerstwa nie mają pojęcia jak bardzo to jest bez sensu a część kadry ma to gdzieś traktują nas jak dzieci z downem a ćwiczenia jako ściemę.

Terytorials
niedziela, 3 maja 2020, 19:13

Bedzie tylko gorzej , na 3 roku szkolenia beda kolejne cyrki, kolejne rozczarowania, kolejne kwity rzucone...

y
piątek, 1 maja 2020, 18:17

Ludzie, nie postrzegajcie walki ze Specnazem w kategoriach filmów fabularnych! To tak nie działa. A przynajmniej nie w znacznej większości przypadków! Samo utrudnienie swobody manewru i uniemożliwienie skrytego działania to bardzo dużo. A wykrycie grupy specjalnej to z reguły jest jej początek końca. i nie jest istotne tutaj indywidualne wyszkolenie, a zaplecze i możliwość natychmiastowego wsparcia. A z tym grupy specjalne czy rozpoznawcze działające w obcym terenie w oderwaniu od własnych sił będą miały zawsze problem.

Seb
piątek, 1 maja 2020, 13:32

W artykule potencjalnym wrogiem jest Rosja. Tymczasem w ostatnich dniach Związek Ukraińców w Polsce domaga się zwrotu od Polski mienia lub rekompensaty za mienie utracone w trakcie akcji Wisła. Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Pisałem o tym poniżej ale odzew mały - dostałem jedną odpowiedź - jaką - sami przeczytajcie. ??? Wydaje mi się, że nie do końca właściwie oceniać sytuację za naszą wschodnią granicą i w Polsce (delikatnie mówiąc).

Moni
sobota, 2 maja 2020, 14:08

Póki Ukraińcy walczą z Rosja, nie musimy się ich obawiac. Problem będzie, gdy sie do Rosjan przyłącza.

ciekawy
piątek, 1 maja 2020, 13:25

Formacja taka jak WOT jest w Polsce niezbędna. To, że prawdopodobnie nigdy nie dojdzie do walki z takim przeciwnikiem jak Specnaz nie znaczy, że żołnierze WOT nie powinni być tak wyszkoleni aby stawić czoła takiemu przeciwnikowi. Dziś to nie jest możliwe, ale za kilka lat , kiedy zostanie dokończony pełny cykl 3 letniego szkolenia żołnierze WOT będą w stanie wykonać różne zadania. Aby uniknąć wojny i zniszczenia kraju Polska musi mieć dobrze wyszkolony m.in. WOT, bo nikt nam nie zagwarantuje, że kiedyś nie dojdzie do nieszczęścia. Czy komukolwiek przeszło przez myśl , że spotka nas pandemia? Jeżeli żołnierze będą szkoleni do walki z wojskami specjalnymi to z czasem potrafią im stawić czoła. A takich zadań stojących przed WOT jest masa i do każdego trzeba się oddzielnie wyszkolić . Na to potrzebny jest czas, dużo czasu. Ale Polska musi ten wysiłek pojąć, po to aby następne pokolenia mimo różnych zawieruch mogły żyć w pokoju. Najbardziej niektórych niepokoi, że terytorialsi potrafią używać broni i to skutecznie już teraz i scenariusz choćby wywołania zbrojnych zamieszek w celu dokonania przewrotu , który niektórym psychopatom chodzi po głowie musi pozostawić w sferze mrzonek.

Byłyzmechol
niedziela, 3 maja 2020, 03:50

Służę już prawie 2 lata i zapewniam cię, że przy tak bezsensownym szkoleniu nawet 100 lat nie wystarczy na zrobienie z WOTu prawdziwego wojska. Żadnych zmian nie widzę wałkują nam to samo co było pokazane przez pierwsze 8 dni szkolenia więc nie sądzę aby zmieniło się cokolwiek przez kolejny rok. Piszę to jako zwolennik istnienia WOTu.

---
piątek, 1 maja 2020, 23:47

Też popieram utworzenie i rozwijanie WOT. Przy niestety mizerii wojsk operacyjnych, które (jeśli przeżyją pierwsze dni i będą w stanie zaprezentować jakąkolwiek operacyjną siłę militarną) nie pojawią się w wielu obszarach, czy wręcz regionach ściany wschodniej (bo tylko z tego kierunku w obecnej sytuacji geopolitycznej możemy spodziewać się agresji) - vide jedna salwa HIMARSÓW i wysadzamy, żeby nie wpadło w ręce wroga, czy F-16, które realnie wystartują tylko raz (o ile zdążą) i polecą na zachód na internowanie. WOT z uwagi na rozproszony charakter i mam nadzieję brak zapędów do użycia go w formie "batalionowej", może być jedynym rodzajem sił zbrojnych, który będzie w stanie postawić jakikolwiek opór i sygnalizować najeźdźcy, że "tu jest Polska", na rogatkach miast, na skrzyżowaniach dróg, etc. Ponadto nie mogę wybaczyć opcjom politycznym krytyki WOT tylko dlatego, że jest to pomysł ich przeciwników politycznych - tu powinien panować ponadpartyjny konsensus i przykre to, że tak nie jest. W ogóle patrząc na to co się od kilku lat dzieje, coraz mniej się dziwię upadkowi I RP i rozbiorom.

tiruriru
piątek, 1 maja 2020, 23:04

Mnie raczej niepokoi to, że niektórzy psychopaci mogą spróbować wykorzystać WOT w celu wykonania przewrotu- pamiętaj, komu podlega ta formacja.

marian
niedziela, 3 maja 2020, 12:00

A wojska operacyjne to komu podlegają? Temu samemu ministrowi co WOT. Więc skąd takie obawy tylko wobec WOTu, a nie wobec reszty wojska?

No skąd
sobota, 2 maja 2020, 10:59

Sami siebie mają przewrócić?

fcuk
piątek, 1 maja 2020, 22:09

Szkolenie WOT do poziomu specnazu to totalna demagogia. Zadaniem formacji typu WOT jest blokowanie manewru wrogich spec-opsów, tak aby nie mogli wykonać zadania, a nie ich neutralizacja. To drugie to robota dla formacji typu OSŻW i BOA.

Stary i mądry
niedziela, 3 maja 2020, 16:30

Tak, masz rację, myślę że oddz al WOT dobrze rozlokowany i uzbrojony jest w stanie odeprzeć atak wojsk specjalnych przeciwnika, nie widzę możliwości wygranej gdyby to WOT miał odbić już zajęty przez przeciwnika obiekt.

fcuk
poniedziałek, 4 maja 2020, 09:21

Z tym odparciem ataku to bym nie przesadzał. Aczkolwiek sama obecność sił uniemożliwiających skryte działanie, bywa dla grup specjalnych spaleniem operacji. A wykrycie sprawia, że grupa specjalna z myśliwego staje się zwierzyną. Oczywiście pod warunkiem, że oddziały anty terrorystyczne mają kilka porządnych śmigłowców do szybkich, punktowych uderzeń. Pozostaje mieć nadzieję, że poza medialną szopką nikt naprawdę decyzyjny, nie wierzy w mrzonki o starciach WOTu i specnazu.

jaskolka
piątek, 1 maja 2020, 13:16

Witam, a skąd nagle taki wysyp ruskich trolli? Czyżby artykuł poruszył jakiś niewygodny temat z punktu widzenia rosyjskich służb specjalnych? Np. że kilku osobowa grupa specjalna jak wpadnie na zgraną, wyszkoloną, wyekwipowaną i jako tako dowodzoną drużynę WOT to bez strat się nie obejdzie? A może nawet wszyscy polegną ku chwale swojej (wrogiej) ojczyzny? Bo wtedy najlepsze co ich może spotkać to to, że żołnierze WOT w pierwszym odruchu uciekną. Bo żołnierze wojsk specjalnych najskuteczniejsi są wtedy kiedy strzelają do jakiś pasterzy bez wojskowego wyszkolenia. W starciu ze zwykłą drużyną piechoty już często maja przegwizdane...

Byłyzmechol
niedziela, 3 maja 2020, 04:04

Zgadzam się WOT nie musi mieć takiego poziomu wyszkolenia jak specnaz aby z nim walczyć. Wystarczy, że będzie dobrze dowodzoną dość dobrą piechotą, dysponującą w danym rejonie przewagą liczebną, przewagą ogniową (np, moździerze i daj Boże chociaż trochę sprzętu opancerzonego np. HMMWV). Poza tym oprócz specnazu trzeba się liczyć z działalnością doraźnie przeszkolonych grup dywersantów np. część emigrantów ze wschodu, radykalni zwolennicy konfederacji i inna szumowina.

obywatel
piątek, 1 maja 2020, 12:11

Mnie interesuje czy WOT będzie brał jakikolwiek udział w pseudowyborach korespondencyjnych prezydenta. Jeżeli tak to potwierdzi tezę, że tak naprawdę jest to formacja stworzona do trzymania ryzach obywateli przez rządzących. I już na zawsze nabędzie miano drugiego ZOMO. Mam nadzieję, że WOT będzie służył Polakom i Polsce a nie jakiejkolwiek ekipie rządzącej.

Jeden z wielu
piątek, 1 maja 2020, 12:11

Znacie jakies spektakularne akcje Specnazu? Teatr na Dubrowce ,gdzir wpadli na oslep i wystrzelali wszystko co sie ruszalo, napwet cywili. W Donbasie od Ukraińcow tez dostali po dupie.A WOT ma na koncie kilka udanych .akcji:powodziowa z/2019 i teraz walka z COVID. Jezeli w US sprawdza sie Gwardia Narodowa ,to dlaczego u nas WOT jako ich odpowiednik nie moze?

---
piątek, 1 maja 2020, 23:59

Bo u nas to tak powinno wyglądać, że nie 15 lat i emerytura, tylko kończysz PRACĘ w wojskach operacyjnych --> przechodzisz do gwardii narodowej na np. pół etatu. Bierzesz kasę jak emeryt, ale przynajmniej jest z ciebie jakiś pożytek (formalnie jesteś szwejem na służbie, nie hodujesz brzucha, nie tracisz uprawnień). W naszej sytuacji niesamowicie podniosłoby to zdolności bojowe, w zasadzie bezkosztowo (no trzeba by sprzętu więcej, ale przynajmniej miałby kto go obsługiwać, nie to co teraz - VIDE stany ukompletowania wojsk operacyjnych). W USA Gwardia Narodowa ma nawet swoje lotnictwo i od niedawna jest ono używane poza granicami USA :).

Scevola
poniedziałek, 4 maja 2020, 09:50

Gwardia to normalni pracownicy, inzynierowie, nawet prawnicy. Na pewno nie emeryci wojskowi

db+
piątek, 1 maja 2020, 17:42

Tak żeby nie tracić czasu: akcję na Dubrowce prowadziły Alfa i Wympieł, nie Specnaz. Podczas samego ataku nie zginął ani jeden cywil. Zginęli za to wszyscy terroryści. Nie oddano ani jednego strzału na oślep. Ofiary wśród cywili były wynikiem zaniedbań w przepływie informacji i kardynalnych błędów podczas akcji ratunkowej. Szczegóły bez problemu wygooglasz. W każdym razie akurat ta akcja jest np przez FBI traktowana jako wzorcowe rozwiązanie w masowej, nienegocjacyjnej sytuacji zakładniczej. Ne odnosisz wrażenia, że to że ktoś ma sukcesy w układaniu worków z piaskiem i przenoszeniu kartonów z maseczkami to troszkę słaba rekomendacja do działań przeciw zawodowym żołnierzom jednostek specjalnych?

QDark
wtorek, 5 maja 2020, 01:10

Sasza, to pokaż podobną "wzorcową" akcje FBI, kiedy gazem zatruli większość terrorystów jak i zakładników ? Czekamy. Tak na prawdę to jest pokaz ruskiego debi...u, zresztą nie pierwszego i nie ostatniego. Chociażby Grozny...

Stary i mądry
niedziela, 3 maja 2020, 16:40

Zapomniałeś dodać że... Podczas odbijania gmachu siły specjalne użyły gazu bojowego o nieznanym do dziś składzie, który natychmiast uśpił zarówno napastników, jak i ich ofiary. Terrorystów dobijano strzałem w głowę. Oszołomionych gazem zakładników rozwożono do szpitali, gdzie lekarze skarżyli się, że nie mogli udzielić im fachowej pomocy, gdyż nie znali składu użytego gazu. W szpitalach zmarło 119 osób. Spośród 916 osób, które w momencie ataku terrorystów były w teatrze, około 60 zdołało się wydostać samodzielnie..piekna propaganda z Cccp

marian
poniedziałek, 4 maja 2020, 00:44

Słuszna uwaga, ale jak to bywa u ruskich - "operacja się udała, ale pacjent zmarł".

Normalny
niedziela, 3 maja 2020, 17:18

100/100!! Nie lubię ruskiej propagandy!! Brawo!

sża
sobota, 2 maja 2020, 23:34

100/100

realista
piątek, 1 maja 2020, 12:04

Wyślijcie w takim razie taką grupkę chłopców na front do Syrii i zobaczycie jak "powalczą" i ilu wróci- dopiero później piszcie o porównywaniu specnazu do WOT-u. Tyle w temacie

---
sobota, 2 maja 2020, 00:04

WOT jest po to, by byli między nami tacy, którzy mają odwagę wyciągnąć z szafy (jak w Izraelu!) guna i iść na rogatki miasta nas bronić, żeby się tu kolejne Inteligenzaktzion lub wywózki na sybir nie powtórzyły. Jak można tego nie rozumieć? Dlatego szacun dla WOT, zwłaszcza kobiet w WOT.

Dca sekcji
sobota, 2 maja 2020, 01:49

A czemu zwlaszcza kobiet? Mialem w sekcji 3 sztuki. Tragedia z nimi. Została jedna, dzieki Bogu...

---
sobota, 2 maja 2020, 15:01

No za to, że się podejmują tego wyzwania, a to czy sobie radzą, to inna sprawa. Może to kwestia odpowiedniej selekcji (mentalność, wysportowanie), albo przydziału zadań (medyk, łączność)? Pytanie, czy faktycznie takie słabe są, czy to efekt nieradzenia sobie w męskim środowisku wojska. Napisz co z nimi było nie tak.

Dca sekcji
poniedziałek, 4 maja 2020, 00:15

Sa slabe. Jaki pożytek np z ratownika o wzroscie 160 i 50 kg wagi? Czy fsktycznie sa słabe? Przeciez kobiety sa slabsze od mezczyzn. Do tego praktycznie wszystkie miesa nie jedza, nawet na poligonie. Niektorym trzeba bylo plecaki nawet pomagac niesc. Chcesz takich zolnierzy?

y
piątek, 1 maja 2020, 18:25

W Syrii to się popisali specnazowcy od Wagnera. A WOT na szczęście ma zupełnie inne zadania. Tyle w temacie...

Sly
piątek, 1 maja 2020, 18:16

Zdziwiłbyś się waszmość ilu z terytorialsów służyło na rozmaitych misjach , także w Syrii .

Żołnierz WOT
piątek, 1 maja 2020, 14:45

Nie chodzi o to aby wysyłać WOT do likwidacji Specnazu, tylko aby w przypadku kontaktu, mieć wiedzę jak skutecznie walczyć.

marian
piątek, 1 maja 2020, 14:03

Ale oni mają się bronić na swoim terenie, a nie robić jakieś akcje militarne na drugim końcu świata. Jeżeli Pan tego nie rozumie, to ... Tyle w temacie.

LKR
piątek, 1 maja 2020, 12:52

WOT to nie wojska ekspedycyjne.To może sprowadź syryjczykow na nasz teren niech powalczą zobaczymy jak długo przeżyją

ŁKD
piątek, 1 maja 2020, 11:31

Zgadzam się z autorem tekstu , aby uniemożliwić wykonanie zadania siłom wroga na tyłach nie trzeba rzucać się na specnaz do gardła czasem wystarczy wykrycie , ostrzelanie , lub czynny opór a zadanie specjalistów jest nie wykonane. Nikt nie mówi o walce w ręcz saperką jeden na jeden to oczywiste i myślę że każdy kto tak postrzega starcie specnaz kontra WOT jest w błędzie.

---
sobota, 2 maja 2020, 00:11

Drony zwiadowcze, Jeveliny, manpadsy, lekkie moździerze w rękach wyszkolonych tubylców mogą naprawdę namieszać. To jest coś, czego agresor nie może nie brać pod uwagę (rosnące koszty agresji, konieczność zaangażowania większych sił). W obecnej sytuacji jakaś masowa infiltracja specnazu byłaby raczej niemożliwa - groźne to są przerzuty wojsk powietrzno-desantowych w przypadku pełnoskalowego konfliktu (co rosjanie regularnie ćwiczą, jednocześnie rozbudowując ten typ wojsk) + ewentualna infiltracja w postaci cywilów przed rozpoczęciem konfliktu, no ale to jest kwestia zapewnienia takim grupom broni i innych środków.

Pomz
sobota, 2 maja 2020, 01:51

Tak, "namieszac" moze zwlaszcza moździerz kal 60m/m z 5 granatami na lufe... Przestan.

---
sobota, 2 maja 2020, 15:04

Czy uważasz, że 60mm ANTOS'y z np. amunicją termobaryczną nie byłyby super w WOT? Co do ilości amunicji, to gdzie nie popatrzysz to bieda (ale F-35 trzeba niby kupić).

Terytorials
poniedziałek, 4 maja 2020, 00:17

Na poligonach byla tylko oswietlajaca amunicja do 60 tek.

pomz
poniedziałek, 4 maja 2020, 00:16

A mamy taka amunicję 60mm? Czy pobożne zyczenia?

---
poniedziałek, 4 maja 2020, 23:18

NIL kupował w 2017 roku za ~3mln, podobno dla specjalsów i aeromobilnych. Mówcie co chcecie, ale moździerze to raczej broń z kategorii prostych i tanich (stosunkowo). Bardziej to realne w WOT niż np. Spike

marian
piątek, 1 maja 2020, 14:06

Oczywiście. Samo wykrycie powoduje w większości przypadków zaniechanie działania sił specjalnych. A ich niszczenie to już inna bajka.

asdf
piątek, 1 maja 2020, 11:24

biednie to wyglada na zdjeciu, zolnierze WOT to ich sztandarowa modernizacja ich pomysl wyposazenie osobiste wotowcow wygladaja jak zonierze z armii krajow Ameryki Lacinskiej ktorych przeciwnikami sa kartele narkotykowe. gdzie Tytan?

PPK PIRAT podstawowoym środkiem przeciwpancernym WOT
piątek, 1 maja 2020, 02:45

ppk Pirat powinien być wprowadzony zamiast Jawelina jeden program PUSTELNIK zamiast oddzielnych dla WP i dla OT niska cena PIRAT znaczy się większe prawdopodobieństwo dużego nasycenia tym środkiem wojsk ---- PIRAT to praca dla zwykłych POLAKÓW tow kraju odprowadzane podatki czyli więcej środki na następne zakupy --- to pełna kontrola państwa nad systemem

Marek Czuma
piątek, 1 maja 2020, 02:05

Bardzo cenny głos w dyskusji. Ładnie to zebrane, szacun dla autora.

pomz
piątek, 1 maja 2020, 01:54

Odnośnie WOT. Jestem juz 3 rok. Celownika kolimatorowego z fabrycznego opakowania raz tylko wyjalem. Miala byc jakaś maskarada z tv. Nawet na poligonie ich nie uzywalismy. Nie chce tego komentować jak to od srodka wyglada. Problem WOT to NIEODPIWIEDNIO dobrani zolnierze. Ci ocjotnicy i niestety ci zawodowi. Brak dyscypliny i statystyki, wykresy, no i czasami 15-20% pan w kompanii...

ryszard56
piątek, 1 maja 2020, 15:29

Dlatego należy przywrócić ZSW i tyle w temacie i selekcję

pomz
piątek, 1 maja 2020, 01:49

Specnaz w Polsce? Po jaka cholere mieliby go wysylac? Maja odpowiednia artylerie rakietowa, bomby, rakiety taktyczne, maja srodki zeby kazdy cel porazic w Polsce z głębi RF ;)

Z dystansu
niedziela, 3 maja 2020, 17:23

Bo t y tego nie rozumiesz? No, t o rzeczywiście jest szacowny argument , a jaki ważki!!

Alan
piątek, 1 maja 2020, 13:11

A po co ich wysłali na Ukrainę ? Artyleria, bomby itp się nie sprawdziły ?

Wojtek
piątek, 1 maja 2020, 12:40

Ktoś musi ten cel wykryć, wskazać i nakierować ww środki. W artykule podano doświadczenia z ATO na Ukrainie.

Ruskij sołdat-FR
piątek, 1 maja 2020, 12:13

Też tak sądzę jeżeli dojdzie do konfrontacji to będzie to przysłowiowy "walec rosyjski" - vide woja z Finlandią w 1944 r. czy też obecna Syria - w totalnym zwarciu z szybkim dojściem do linii Wisły oraz opanowaniem lub sparaliżowaniem stolicy. Rosjanie mają zbyt dużą przewagę by się z nami bawić w kotka i myszkę. A poza tym nie wiemy tak naprawdę co oni zrobią. A jaki specnaz na wschód od Wisły chyba tylko ten by zająć parę mostów a i to nie jest obecnie problemem przy obecnym ciągle opadającym stanem wód - zmianami klimatycznymi. Praktycznie jesteśmy stepem z lasami do zaorania taktycznego.

xxx
sobota, 2 maja 2020, 01:24

Ciekawa koncepcja ... sęk w tym, że NATO to nie Syria, a wg mnie to nawet więcej niż Ukraina (choć słyszałem, że w rassiji to niepopularna teza) ... a nie nie wiem czy od XX w jakakolwiek armia wygrała pełnoskalową wojnę bez panowania w powietrzu, zwłaszcza armia państwa które w rankingu PKB ściga się z Grecją (generalnie po 6 miesiącach wojennego embarga Rosjanie wymrą z głodu) - i tylko ten jeden czynnik wystarczy

---
sobota, 2 maja 2020, 00:18

Przy aktualności (?) koncepcji, że nasze czołgi stacjonują na zachodzie (rozumiem, że po to by nie zostały zniszczone w pierwszych dniach wojny), to specnaz raczej zajmowałby się niszczeniem, a nie zdobywaniem mostów na Wiśle i na zachód od niej :). Szybkie dojście do linii Wisły przy głosach zachodnich polityków "wyrażających zaniepokojenie" jest całkiem realnym scenariuszem. Teren w zasadzie nie do odbicia przy aktualnej mizerii zachodnioeuropejskich wojsk lądowych.

andrzejto
piątek, 1 maja 2020, 18:28

Nie sądzę, aby było z ruskimi aż tak miodnie. Najpierw musieliby przejechać przez Białoruś, czego nie da się zrobić w sposób skryty. Ewentualne uderzenie na Warszawę może skończyć się średnio, bo nie bierzesz pod uwagę jednostek stacjonujących na południe od Lublina. O ile północną flankę naszej obrony zwiąże Kaliningrad, to na południu nie mają nic i potencjalnych wrogów na Ukrainie. Którzy mogą chcieć ugrać to i owo. Nie jestem pewien, czy FR ma dostateczną ilość sił aby to zabezpieczyć. Nie zapominajmy też o Chinach. Aneksja Krymu stworzyła pewien precedens. Kto zagwarantuje, że nagle jakieś tereny nie "zechcą" wrócić do chińskiej macierzy? I co wtedy??

Ruskij sołdat-FR
sobota, 2 maja 2020, 11:28

Witam, konkretna rozmowa z Panem i wyżej: @.... oraz @xxxx. Moja teoria ma wady a założenie było takie że Białoruś i Rosja są już albo zajęte albo w transcendencji Rosji (niedawny targ o Białoruś między USA a FR) oraz Ukraina jako zlepek "grup etniczno-oligarchicznych" które pójdą na układy dla zatrzymania status quo - brak narodowości i państwowości obywateli, ogromna emigracja min. do RP bo tu jest przedmurze chrześcijaństwa. Kwestia Chin to odrębny aczkolwiek bym powiedział kluczowy element układanki tak jak sojusz Niemiecko-Japoński w II WŚ - armia kwantuńska z bronią u nogi a nie na zajętej Syberii. I jeszcze jedno przyznaję rację wszystko wskazuje na to, że Chiny są niebezpieczne zarówno dla USA jak i dla wstępnego koalicjanta FR. Wyrosły na drugą siłę po USA a aspirują do pierwszej i to bardzo mocno i bezwzględnie. Naprawdę mój scenariusz był mocno teoretyczny i z dużymi uproszczeniami, min. a co zrobi Słowacja, Węgry, Turcja (która sama się praktycznie wyautowała z NATO i UE - nas czeka to samo kwestia czasu) i Rumunia czy wykonają art. 5 Traktatu NATO gdy FR zajmie pribałtykę i zaatakuje RP? - tego sam Putin nie wie.

Zatroskany
piątek, 1 maja 2020, 00:47

Powtórzę po raz kolejny. Powoływanie się na działania rosyjskie na Ukrainie jako zasadniczy powód powstania WOT jest nieporozumieniem! Rosjanie działań hybrydowych na dużą skalę w Polsce nie będą prowadzili bo będą one niemożliwe. Na Ukrainie, w szczególności na Krymie i w Dombasie, Rosjanie działali często na sprzyjającym im terenie, mając poparcie lokalnej społeczności. W Polsce taka swoboda nie będzie możliwa. Po drugie Rosjanie nie będą prowadzili szerokich operacji nieregularnych na tyłach naszych wojsk operacyjnych bo one są zawsze elementem dużych operacji regularnych. A takich operacji raczej nie będzie bo Rosjanom zajęcie dużej części lub całości Polski jest do niczego nie potrzebne (nie mają też zdolności do efektywnej okupacji tak dużego obszaru). Wystarczy że zajmą jakiś mały skrawek przygraniczny i poczekają na reakcję NATO. Jeśli jej nie będzie to osiągną swój cel. Podważą wiarygodność sojuszu (zapewne się rozpadnie), zmów będą się liczyć w europejskiej polityce bezpieczeństwa oraz zdestabilizują sytuację wewnętrzną Polski, „terroryzując” rząd i zmuszając go do „_otwartości” na oczekiwania rosyjskie. Tak wiec wizja WOT dzielnie walczącego ze specnazem raczej się nie ziści. Pomijając zdolności WOT do takich działań....:

---
sobota, 2 maja 2020, 00:23

Nie wiem czy nie mają zdolności do okupowania, ale na pewno mają doświadczenie - coś wymyślą :). Wystarczy, że dojdą do linii Wisły + zajmą Warszawę. To będzie fakt dokonany, a uwierzcie mi zachodnie społeczeństwa wcale nie będą się palić by coś z tym zrobić (kto przeglądał badania ankietowe robione na zachodzie w tym temacie, wie o czym piszę).

andys
piątek, 1 maja 2020, 13:49

Podzielam ten pogląd. Myślę, ze doświadczenia walk partyzanckich z okresu II WŚ, a także organizacja systemów kontroli terenów okupowanych oraz własnych tyłów są bardziej istotne dla nas teraz niż analizowanie możliwości walk ze Specnazem. Należy opracować system kompleksowej kontroli przemieszczania sie osób i pojazdów (system przepustek, punkty kontrolne -stałe i ruchome), błyskawicznego reagowania na sygnały o pojawieniu sie zagrozenia typu szpieg, dywersant (pewnie tacy będa) , zorganizować efektywną ochronę obiektów wrażliwych z zastosowniem środków technicznych (kamery - stacjonarne i na dronach) oraz utrudnienia podejścia (czujki różnego typu). Wszystko to są w duzym stopniu zadania dla policji i żandarmerii. Na Donbasie obie strony muszą sie liczyć z istnieniem pewnej ilości osób sprzyjajacych przeciwnikowi. W Polsce takich możliwości dla dowolnego przeciwnika nie widzę.

andys
niedziela, 3 maja 2020, 13:03

Pozwole sobie kontynuować wywód. Wydaje mi sie , że większość osób uczestniczacych w tej dyskusji zupelnie nie jest zorientowana w temacie (ja w części również) . Mówimy tutaj o sprawach , które zawsze były przedmiotem doktryny obronnej kraju. Może by tam zajrzeć i poczytać. Pewnie warto byloby przypomnieć sobie jak realizowano te zadania w PRL - były jednostki WOW (? tak to chyba sie nazywało), Jednostki Nadwiślańskie MSW, a prócz tego Wojska Obrony Terytorialnej Kraju. A jeszcze wcześniej było KBW, które realizowały konkretne zadania , typu omawianego tutaj. Bylo prócz tego ZOMO, które uczestniczylo np. w przeczesywaniu terenu , bylo ORMO itd. Czy te doświadczenia maja teraz jakąś wartośc?

Andrettoni
piątek, 1 maja 2020, 00:21

Jednostki elitarne są lepiej wyszkolone i wyposażone, ale mają też wyselekcjonowanych kandydatów, którzy po prostu biegają na 100m lepiej niż średnia, ale też są bardziej odporni psychicznie. Żadnego kraju nie stać na posiadanie samych jednostek elitarnych, ale też byłoby to trudne do realizacji, bo większość ludzi po prostu jest przeciętna i po najlepszym szkoleniu nie zmienią się w olimpijczyków. WOT to nie GROM i jak będzie realizować zadania bezpośredniej walki z wojskami elitarnymi to poniesie ciężkie straty. Zamiast zdobywać ważny cel zajęty przez oddział elitarny trzeba go otoczyć i zbombardować. Co nie oznacza, że szkolenie w walce na krótki dystans nie ma sensu. Jak trafią na słabszego przeciwnika to czemu nie. Czy potrzeba tego artylerzyście? A może pielęgniarki też wyszkolić? A nerda, który w okularach i z inhalatorem odpiera cyberataki wyszkolić na terminatora? WOT to nie jest elitarna jednostka i nie ma taka być.

DZIKA GĘŚ
piątek, 1 maja 2020, 00:16

CO WY ..tu analizujecie kompania WOT licząca 100 osób.. nawet będąc po kilkuletnim cyklu szkolenia po natrafieniu zespołu 6-8 specjalistów ....zostanie wyzerowana .....aby zabić wilka posyła się na niego kilka wilków a nie stado psów które mogą co najwyżej osaczyć i oszczekać wilka zamknąć krąg i zrobić ring dla wilków ..lub dla elementu egzekucyjnego w postaci systemów o dużym kalibrze ( lotnictwo ,artyleria , itp) ...kompania WOT to struktury w których nawet najlepsze wyszkolenie nie będzie tożsame dla wszystkich jedni lepiej ogarną żołnierkę inni gorzej ..a w polowaniu na zwierzynę oprócz umiejętności zabijania potrzeba umiejętności natury psychologicznej czucia otaczającej rzeczywistości zgrania zespołu w jeden organizm .. potrzebny jest tzw magnetyzm zwierzęcy swoisty szósty zmysł ...umiejętność czucia i wczuwania się w otaczający rzeczywistość ,teren .wtedy można zapolować ..pod warunkiem że zespół będzie jednością która się rozumie gestami i myślami ....a dzisiejsze WOT szkolone cyklem niedzielnej mszy nie nadaje się do takich zadań ..szkoda materiału ..by posyłać go do konfrontacji z przeciwnikiem z ekstra klasy ...oczywiście można zastosować metodę "rzucania na głęboką wodę" ale zapewniam was po miesięcznej konfrontacji z 100 osobowej kompani zostanie drużyna ,dwie które przetrwają i wtedy taki materiał wziąłbym na szkolenie kondotierów -posokowców ....oj chyba czas mi wstąpić do WOT pokazać i nauczyć .... by mogli przeżyć i sami polować

Stefan 1
piątek, 1 maja 2020, 22:06

Wilki na wilka? Bzdury. Mała sfora gończych, lub jeden, dwa wilczarze. Na wilki zawsze puszczało się psy.

hej
piątek, 1 maja 2020, 20:02

Czy nosisz koszulki z groźnymi wilkami, ewentualnie husarskimi skrzydłami? Robię pracę magisterską z psychologii, temat symptomy derealizacji

Tomek
piątek, 1 maja 2020, 12:45

A operacja Red Wings? A Bravo Two Zero? A straty i niepowodzenia Rosyjskiego i Ukraińskiego specnazu w 2015 i 2016? Specjalsi to też ludzie, i są tak samo wrażliwi na postrzał. Mamy własne wilki, tj. GROM, JWK, OSy itd. Ale ktoś musi najpierw wykryć przeciwnika, żeby wiadomo było gdzie te wilki posłać.

DZIKA GĘŚ
sobota, 2 maja 2020, 00:56

P. Tomek ...w/w operacje i nie tylko spowodowane były rozkazami ,decyzjami ludzi z bezpiecznych sztabów, którzy wypracowali pewne schematy taktyczne i według nich dowodzili ludźmi w terenie, wykonawcy w terenie realizowali zadanie według rozkazów ludzi za biurka ..ślepo je wykonywali ( bo ich jedną z cech jest ślepe posłuszeństwo) i to ich zabiło ..

tttttt
czwartek, 30 kwietnia 2020, 22:32

WOT w warunkach wojny hybrydowej - przyda się w "cywilkach". Dlaczego ? Bo niestety To nie jest regularne wojsko. Aby nim było trzeba by wrócić do szkolenia jakie było w czasach powszechnego poboru. Jak zorganizować WOT bez mundurów w czasie W ? najważniejsze to przede wszystkim utajnienie . Jak się chwalą na FB i VK że służą w WOT, to pierwsi dostaną kulkę w czasie napaści na Polskę ( Tak jak Niemcy w 1939 zabijali nauczycieli mężczyzn - Intelligenzaktion) . Ponieważ już jedna instytucja od byłego Pana ministra zaliczyła zhakowanie, to obawiam się, że podobnie mogą być już zinfiltrowane bazy teleadresowe WOTU. Chciałbym się mylić. A co do Specnazu . Czy WOTowcy uczą się Krav magi albo sambo bojowego ? Potrafią zabić długopisem ? Na Specnaz to raczej Grom.

---
sobota, 2 maja 2020, 00:28

Też mi się to nie podobało od początku (władza bardzo lubiła się WOT chwalić). Ale pewna tajność powinna być zapewniona. Nic nie stało na przeszkodzie, by WOT, w miejscach publicznych miał co najmniej ciemne okulary. Mam wrażenie że ten temat zawalono.

say69mat
piątek, 1 maja 2020, 11:21

Spróbuj w dobie ucyfrowienia, mediów społecznościowych i powszechności dostępu do narzędzi i zasobów cywilizacji obrazowej utajnić masową strukturę militarną w wymiarze formacji wot??? Skoro analitycy od białego wywiadu z portalu Bellingcat, wykorzystując tzw. 'open sources' byli w stanie rozszyfrować okoliczności i wskazać - z imienia i nazwiska - operatorów GRU zaangażowanych w zamach na Siergieja Skripala i jego córkę. Przecież trudno posądzać Rosjan, aby po kompromitującej 'wpadce', lekceważyli media elektroniczne, jako narzędzia rozpoznania i detekcji w pracy analitycznej wywiadu.

Cóż
piątek, 1 maja 2020, 20:03

Bellingcat jest frontem brytyjskiej MI6, nie przedstawili również żadnych dowodów na swoje rewelacje.

poniedziałek, 4 maja 2020, 01:28

Żadnych dowodów? To nie wiesz o czym mówisz...

tttttttt
piątek, 1 maja 2020, 15:20

@say69mat to jest kwestia zasobów i skali . Wiadomo , że wszystko można złamać , aby odkryc 2 czy trzech oficerow. Trudniej będzie namierzyć dziesiątki tysięcy WOTowców. ALe jak sie sami ujawnią na talerzu (vkontakte, sputnik. facebook) to wiele wysiłku nie trzeba.

poniedziałek, 4 maja 2020, 01:29

A skąd to myślenie, że Polacy są na VK czy Sputniku?

dokk
piątek, 1 maja 2020, 00:32

WOT jest potrzebne jedynie do marnotrawienia pieniędzy, w czasach pilnej modernizacji wojsk operacyjnych. Tak własnie działają agenci wpływu.

---
sobota, 2 maja 2020, 00:30

WOT to bardzo tanie wojsko (niski żołd, brak emerytury) - z punktu widzenia budżetu Państwa - ideał. Co do zakupów realizowanych prze WOT, proszę pamiętać, że część trafia do Wojsk Operacyjnych (uproszczona procedura zakupowa, czy jakoś tak).

andrzejto
piątek, 1 maja 2020, 18:33

Takie pytanko, czym uzupełnisz ewentualne straty w wojskach operacyjnych? Sprzęt da się wyremontować, zabitych nie. Kogo wsadzisz do tych rosomaków ? 40-50 letnich dziadków którzy ostatnio strzelali 25 lat temu z akms strzelanie nr 1??

marian
sobota, 2 maja 2020, 15:21

Tylko że obecny WOT to słaby sposób na uzupełnianie rezerw. Około połowa (tak pamiętam z artykułów sprzed kilkunastu miesięcy, może coś się zmieniło) WOTu to właśnie rezerwiści, część nierezerwistów to ludzie po 40ce, którzy nigdy wcześniej w wojsku nie byli, bo od drugiej połowy lat 90tych pobór praktycznie przestał być powszechny. A tylko niewielka część to ludzie około dwudziestki. Jeżeli odjąć od tego jeszcze kobiety, to nie wychodzi już tak różowo.

Tomek
piątek, 1 maja 2020, 12:48

Tak, wojska operacyjne są najważniejsze, ale one muszą mieć możliwość działania. A do tego potrzebny jest WOT. Ktoś musi zabezpieczyć zaplecze. Wojska Operacyjne to nie tylko czołgi i artyleria, to także ogromny system logistyczny.

marian
piątek, 1 maja 2020, 00:31

I Grom ma siedzieć przy każdym ważnym moście w kraju? Żeby przesłać namiar dla artylerii, lub lotnictwa, że na takim, a takim terenie wylądował przeciwnik to chyba nie trzeba umiejętności gromowca.

ttttt
piątek, 1 maja 2020, 12:11

jezeli juz zajeliby jakies mosty, to bombardowanie przyniesie więcej szkod niż pozytku. Ukraincy w czasie napaści na Donbas zbombardowali place w miastach zabijając wielu cywilów. Do akcji przeciwko zielonym ludzikom potrzeba innych strategii. Najlepiej strategia pokazana na slynnym filmie "siedmiu samurajów" Kurosawy. Czyli wykańczanie po kolei każdego agresora. Oddzielić od grupy i atakować. TAkie spektakularne bombardowanie - tak ale kwatery głównej wroga. niestety nie mamy rakiet balistycznych, więc pozostaje lot na niskim pułapie sterowany przez operatora.

marian
sobota, 2 maja 2020, 12:58

Jak ich niszczyć, to zanim zajmą most. Dlatego potrzeba trochę więcej tego WOTu, ale właśnie nie żeby walczył, tylko pilnował i alarmował w razie czego. Ale to oczywiście tylko teoria.

Hejka
czwartek, 30 kwietnia 2020, 22:10

"50 Feral Hogs Down" do wpisania w przeglądarce - mimo wszystko film zrobił na mnie wrażenie. Liczy się technika nie tylko w nocy. I nie jest to jakaś wyrafinowana technologia wojskowa wojsk specjalnych. Oczywiście kamizelki kuloodporne WOT posiadają także systemy obrony aktywnej? Miałem to skomentować przy artykule o polskich kamizelkach kuloodpornych ale co tam. Kamizelki mają systemy obrony aktywnej?

PiotrEl
czwartek, 30 kwietnia 2020, 22:01

Dawno się tak nie uśmiałem! Jaki specnaz? Przeciwnikiem dla WOT będzie Rosgwardia. Zabezpieczająca tyły wojsk liniowych, które będą daleko z przodu. 340 tysięcy z tego 90 procent to zawodowcy po kilku latach w innych siłach rf. Ponad 300 akcji zbrojnych na terenie Rosji w ciągu roku. Doświadczenia z Syrii, Kaukazu. Czeczeńscy pasterze mieli dobrą praktykę w armii sowieckiej również z specnazu i Afganistanu. Sukcesy Ukraińców to raczej przy butelce horyłki powstały, brednie o zatrzymaniu Rosjan na Donbasie inną drogą niż polityczna są takimi samymi bredniami jak sukcesy Gruzinów. Wot mięsem armatnim Rosgwadii.

Wiktor
czwartek, 30 kwietnia 2020, 21:31

Sprawa jest bardzo prosta a budowana jest do tego filozofia i nie znajomość ( zrozumienie ) TTP sił specjalnych - jakiegokolwiek kraju. Grupa Specjalna podczas działania na terytorium przeciwnika to max 6-8 żołnierzy, czasem 2-4. Większe ilości to ryzyko wykrycia. Jeśli szli by na bojowo to max 10 magów - 300 szt. naboi , raczej brak broni wsparcia może 1 x rpg 2 pociski, może 1 km. To wszystko trzeba dzwigać. Przy wykryciu przez kompanię WOT to jest stosunek 1:10 - bez szans nawet dla super żołnierzy, którzy muszą zerwać kontakt, być w ruchu, spróbować się nie pogubić. Dlatego mówi się że WOT walczy ze Specnazem - tak ale w proporcji 1:8-10 i operacje typu COIN.

Manolo
piątek, 1 maja 2020, 11:37

Fantazje Nie ma szans nawet teoretycznych zgromadzić i skoordynować całej kompanii wot do wyeliminowania jednego oddziału. Tym bardziej, że gdzieś niedaleko będzie drugi i trzeci... Wystarczy że będą ćwiczyli i wykonywali rozkazy. Specnaz to także część machiny propagandowej Kremla

pomz
piątek, 1 maja 2020, 01:34

Spokojnie. Nie doceniasz rosjan. Tej amunicji beda miec wiecej. Juz wczesniej dostarczonej, schowanej w bezpiecznych miejscach w rejonie dzialania. Teren Polski to nie Korea Polnocna. Az tak nie jest chroniona. Wwioza i ukryta sprzet.

marian
piątek, 1 maja 2020, 00:33

A do tego nie muszą nawet ich pokonać. Wystarczy, że ich wykryją i zmienią im "plany".

fcuk
piątek, 1 maja 2020, 00:29

W normalnych krajach zadaniem formacji typu WOT, ale także piechoty, czy zmechu jest blokowanie manewru grupom dywersyjnym, tak aby uniemożliwić im wykonanie zadania. Do bezpośredniej walki z nimi wchodzą jednostki , typu Oddział Specjalny Żandarmerii albo BOA, tak by walczył równy z równym. W Rosji są specjalnie do tego przeznaczone jednostki FSB, dysponujące nawet własnym parkiem śmigłowców. Jedynie u nas bredzi się o potyczkach formacji trenującej raz w miesiącu, po to żeby politycy mogli odtrąbić sukces w mediach.

Ech
czwartek, 30 kwietnia 2020, 21:06

Teraz to jeszcze nic, po zaborach zolnierze z roznych armii mieli rozne szkolnie, mundury, dosdcznie. Wzajmna niechec byla bardzo duza dlatego Pisudzki zachecal do wzajmnego szacnku. W koncu wztscy jestesmy rodakami. Mimo roznic. Podbnie nie pownno byc rywalizacji WOT a sluzba Zadowdowa. Raczej wsparcie

GRD
czwartek, 30 kwietnia 2020, 23:46

Też jestem tego zdania. Wszyscy służymy Rzeczypospolitej. Nie partiom politycznym. Każdy będzie bronił domu - Polski.

Brawo WOT
czwartek, 30 kwietnia 2020, 20:39

Teraz już jest chyba jasne skąd takie desperackie i zajadłe ataki na WOT? Ten rodzaj wojsk może bardzo utrudnić Rosjanom wojnę hybrydową z Polską prowadzoną m.in. przez Specnaz.Rosjanie nie będą mieli takiej swobody na jaką liczyli jeszcze kilka lat temu, kiedy mogli wejść w nasze tyły jak w masło. Istnienie formacji WOT nawet gorzej wyszkolonej czy wyposażonej ale zdeterminowanej i o wysokim morale stawia bardzo wysoko poprzeczkę specnazowi. O wiele wyżej niż sobie by życzyli ... To może zdecydować o wysokości progu wojny dla Rosji.

jasnowidz
piątek, 1 maja 2020, 03:30

Rosja popiera WOT! Specnaz poradzi sobie z nimi a niedoinwestowane polskie wojska operacyjne szybko zostaną pokonane. Ale co tam, cieszcie się z WOT póki możecie.

Po co to bić pianę?
niedziela, 3 maja 2020, 17:30

W kilka miesięcy po ogłoszeniu formowania WOT dokładnie taką samą formację zaczęła tworzyć Rosja. T O zamyka dyskusję nt WOT!

Terytorials
poniedziałek, 4 maja 2020, 00:19

Widac boja się polskich dywersantow...

GRD
czwartek, 30 kwietnia 2020, 23:48

Ataki biorą się stąd, iż WOT dostają sorty mundurowe, sprzęt itp. a wojska operacyjne są traktowane jak wojsko 3 kategorii. W tym tkwi problem. Poza tym - szacun dla ochotników. Byłem, widziałem, sprawdziłem.

say69mat
czwartek, 30 kwietnia 2020, 20:18

Nie da się, w prosty sposób przełożyć uwarunkowań jakie zaistniały w przypadku ofensywy rosyjskiego specnazu na Ukrainie, na modus operandi jaki zostanie zrealizowany na terenie naszego kraju. Z prostej przyczyny, ponieważ jesteśmy krajem członkowskim Sojuszu. Stąd ewentualna ofensywa wiązała by się z wykorzystaniem taktycznego i strategicznego uzbrojenia nuklearnego, aby zneutralizować potencjał militarny i infrastrukturę krytyczną na terytorium naszego kraju. Z kolei, ukraiński scenariusz miałby zastosowanie jedynie w przypadku gdyby nasz kraj - realizując zamysł elit politycznych - opuścił zarówno UE jak i NATO. Tym samym wystawiając się FR na przysłowiowy ... strzał. Z drugiej strony, istnieje spore prawdopodobieństwo, że FR będzie interweniować militarnie na terytorium naszego kraju, jeżeli dojdzie do przesilenia politycznego i wybuchu wojny domowej. Gdzie nasi dotychczasowi sojusznicy będą mieli dość politycznych 'zadymiarzy' znad Wisły.

Fanklub Daviena
sobota, 2 maja 2020, 00:08

"Stąd ewentualna ofensywa wiązała by się z wykorzystaniem taktycznego i strategicznego uzbrojenia nuklearnego, aby zneutralizować potencjał militarny i infrastrukturę krytyczną na terytorium naszego kraju." - powiedz nam błaźnie jaki Rosjanie mieliby cel w zajmowaniu spalonej atomowej pustyni? Niestety nawiedzeńcu, ale albo coś się zajmuje w celu rabunku, albo coś się niszczy bronią atomową. Jedno wyklucza drugie! I cały polski "potencjał militarny" i "infrastruktura krytyczna" nie jest warta jednej rosyjskiej rakiety strategicznej. Nie wiem co brałeś, ale skończ z tym. :)

chateaux
piątek, 1 maja 2020, 00:37

Ty już wiesz, jaki "modus operandi jaki ZOSTANIE zrealizowany na terenie naszego kraju". Co więcej, wiesz że na pewno będzie to "wykorzystanie taktycznego i strategicznego uzbrojenia nuklearnego".

say69mat
piątek, 1 maja 2020, 12:03

Zwróć uwagę na perfekcję sprofilowania strategii i taktyki zrealizowanej w trakcie bezkrwawego przejęcia przez siły rosyjskie infrastruktury militarnej na Krymie. Dalej, zwróć uwagę na brak realistycznej oceny konsekwencji psychologicznych przejęcia Krymu, dla skomplikowanych relacji politycznych relacji pomiędzy Rosją a Ukrainą. Gdzie konflikt skutkujący utratą Krymu i eskalacją krwawych walk toczonych w Donbasie. Doprowadził do radykalnego wzrostu antyrosyjskich emocji i postaw wśród rdzennych mieszkańców Ukrainy. I do ukraińsko - amerykańskiego partnerstwa strategicznego, gdzie terytorium Ukrainy stało się bazą operacji wywiadowczych realizowanych w obszarze wrażliwym dla bezpieczeństwa strategicznego Rosji.

Filip
czwartek, 30 kwietnia 2020, 20:17

Tutaj nie ma co bajdurzyć o potędze wot'u. Jedyna panaceum na nasze strachy to model izraelski lub ewentualnie szwajcarski kiedy większość społeczeństwa przechodzi szkolenie wojskowe i trzymają broń w domu, co jakiś czas mają obowiązkowe krótkie skoszarowania. Dawanie ludności nadzieję że WOT to kolejna siła naszego wojska to demagogia z czasów minionych.

Trzeźwy
piątek, 1 maja 2020, 11:27

Bzdura. Obrona terytorialna to nie jest alternatywa albo taki model - albo tamten. Nawet bardzo powszechna broń w domach nie zapewni Ci pomocy w czasie powodzi czy po przejściu trąby powietrznej, a posiadanie broni w d o m u, to tylko pojedynczy i wcale nie najistotniejszy jej element. Obrona musi być kompleksowa, oparta o cały system działań adekwatny do obszaru działania danej jednostki WOT. Najprościej to wyjaśniając , brygady na terenach górzystych raczej nie potrzebują szkolenia w działaniach np. patrolowych, ratowniczych czy przeprawowych na wodzie, jak np. warmińsko-mazurskie. A brygady "nadmorskie" szkoleń z działań w wysokich górach, czy stricte zimowych o jakie prędzej w Bieszczadach czy na Roztoczu. Niezwykle istotna jest za to dla wszystkich w czasie "W" logistyka, oraz łączność i obserwacja, a do tego nie jest potrzebna broń, ale choćby prymitywne lornetki dla wszystkich i możliwie dużo osobistego sprzętu radiowego? Ja też jestem zwolennikiem powszechnej dostępnosci do broni dla obywateli, ale nie t o decyduje o sile WOT i jego funkcjonalności.

Rafał
czwartek, 30 kwietnia 2020, 20:03

Ukraiński odpowiednik WOT, czyli gwardia narodowa po krótkim przeszkoleniu strzelał do specnazu i do czeczeńskich kadyrowców jak do kaczek. Jak ktoś nie pamięta to niech przejrzy internet. Ruscy ponieśli tam duże straty w wojskach specjalnych. W każdym pważnym kraju takie wojska istnieją i są bez porównania lepsze niż jakieś przymusowe szwejki z poboru. A tak na marginesie to pełne przeszkolenie żołnierza WOT trwa 3 lata, a nie 2 tygodnie jak się niektórym wydaje. Sam specnaz jest mocno przereklamowany jak i cała ruska armia. U nich liczy się ilość nie jakość, a animuszu zawsze dodawali sobie spirytem, tam nic się nie zmieniło. To zwykłe sterydy bez wyobraźni, inteligencji i motywacji do narażania życia, a tego WOT nie brakuje.

Rafał II
piątek, 1 maja 2020, 00:00

Pocieszne ....

GRD
czwartek, 30 kwietnia 2020, 23:52

Owszem ale z gwardia narodową w trakcie szkolenia nikt się nie cackał, wieku żołnierzy zostało wcielonych z batalionów ochotniczych, otrzaskanych w boju. Z WOT niestety jest odwrotnie. Traktuje się ich jak porcelanę.

Mnemoniuk
czwartek, 30 kwietnia 2020, 19:32

Broń w domu. Małe, stałe, zgrane drużyny, składające się z przyjaciół, na swoim terenie. Do tego dobrze wiedzące czego i jak bronić. I wtedy mogą do nas wpadać- będą mieli godne przyjęcie.

Popieram
piątek, 1 maja 2020, 11:45

Podoba mi się. Bo uważam, że to t e ż jest całkiem dobry pomysł. Gdyby tak regularnie spotykali się do tego na "manewrach techniczno-obronnych" we współpracy z naszymi OPS-ami, to z czasem, mógłby to być taki lokalny wysoce sprawny "antyspecnazik" obok "regularnego" WOTu? Może nie jako jakaś "partyzantka" tylko jako świadomy, najbardziej lokalny element całościowego planu na WOT, w tym do zadań ochrony o charakterze lokalnej "milicji" - w dobrym znaczeniu tego słowa. Mieszkam blisko dużego lasu, mam sąsiada, emerytowanego oficera WP, myśliwy, sprawny, bardzo logiczny i sensowny. Do WOT już nie, bo ma swoje lata, ale jako dowódca lokalnej, osiedlowej "samoobrony terytorialnej" byłby idealny. Może z czasem i politycy, i MON "dojrzeją" również do jeszcze niższego poziomu "obrony/ochrony terytorialnej"? Choć wątpię. Raczej powstaną niezależne "kółka strzeleckie", niż zaplanowana, celowo zorganizowana i wspierana przez struktury panstwowe "sieć" takich lokalnych drużyn.

Seb
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:58

Jak zwykle analiza gdzie oczywiście potencjalnym agresorem jest Rosja. Tymczasem Związek Ukraińców w Polsce domaga się zwrotu mienia utraconego w ramach przesiedleń w akcji Wisła lub rekompensaty finansowej. Poczytajcie sobie.

mac
piątek, 1 maja 2020, 03:18

no i? zostało im odebrane to im się należy, tak jak innym którym odebrano i oddali

Seb
piątek, 1 maja 2020, 12:57

Czyli rozumiem, że analogicznie Polska powinna się domagać rekompensaty z rzeź wołyńską i liczne polskie mienie jakie jest w granicach obecnej Ukrainy?

ontre
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:51

Żeby tylko ten WOT nagle nie zamienił się w zielonych ludzików.

tagore
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:33

Na Ukrainie łatwe sukcesy Speców zakończyły się gdy starli się z bardzo niekompetentnymi ochotnikami. Łatwiej jest wymanewrowac strukturę ,która jest nieco schematyczna niż taką ,która działa niestereotypowo.

Stary Grzyb
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:22

Że wojska obrony terytorialnej należy szkolić do zwalczania dywersantów (czyli m. in. "Specnazu") jest oczywistością, podobnie jak oczywistością jest, że szkolenia ogniowe w stylu peerelowskim (tj. statyczne do celów statycznych) mają co najwyżej tę wartość, że uczą czym jest muszka i szczerbinka oraz oswajają z hukiem i odrzutem. Natomiastodnosząc się do przykładów z wojny rosyjsko-ukraińskiej należy pamiętać, że w jej początkowym etapie podstawowym problemem Ukraińców był bardzo daleko posunięty rozkład struktur państwa (w tym militarnych), świadomie prowadzony przez agenturalną na rzecz Rosji ekipę Janukowycza, oraz głębokie spenetrowanie tych struktur przez rosyjską agenturę, w tym pełniącą funkcje dowódcze w ukraińskich siłach zbrojnych (dodatkowym, bardzo ważnym elementem osłabiającym zdolność Ukrainy do oporu było powszechne i prawdziwe wśród Ukraińców przekonanie, że Rosjanie to bracia, a nie śmiertelny wróg). Najlepszym tego przykładem były operetkowe wręcz działania na Krymie. W Donbasie sprawa wyglądała już inaczej - zanim nastąpiła zmasowana interwencja regularnej rosyjskiej armii, Ukraińcy niemal zgnietli rosyjskich dywersantów i wspierającą ich lokalną bandyterkę, a po rosyjskiej interwencji stawiali krwawy opór i mimo ponoszonych klęsk, zdołali ustabilizować front (początkowo znaczna była w tym zasługa tzw. batalionów ochotniczych). Sytuacja Polski jest zasadniczo odmienna - świadomość, czym są "bracia Rosjanie" jest wśród Polaków powszechna i od wieków ugruntowana, a stopień penetracji struktur państwa przez rosyjską agenturę ograniczony, jeśli nie wręcz znikomy. Wobec skali rosyjskiego zagrożenia militarnego, problemem pozostaje jednak siła bojowa (coś, co dobrze określa amerykański termin "lethality"), czyli zdolność i umiejętność doprowadzania nie do tego, żeby w czasie "W" (oby do niego nie doszło) nasi żołnierze ginęli za własną ojczyznę, ale do tego, aby wróg masowo ginął za swoją. Wszystko, co temu służy, w tym szkolenie WOT w zakresie walk z dywersantami czy szybkich strzelań sytuacyjnych z różnej broni (oczywiście nie tylko), jest jak najbardziej słuszne i pożyteczne - zgodnie z zasadą, że "Si vis pacem, para bellum". A jak masz za sąsiada Rosję, to w trójnasób.

Hanys
czwartek, 30 kwietnia 2020, 21:22

Grzybku, na Krymie nie było żadnych działań, nawet "operetkowych". Operetkowe to były działania zachodu po 3 września 1939 r. :) Natomiast na Krymie, Ukraińcy albo podnieśli łapy do góry, albo przyłączyli się do Rosjan i wszystko nt. "działań na Krymie" :) No i oczywiście Rosja nie wypowiedziała wojny Ukrainie, bo gdyby tak było to od 6 lat Kijów byłby już rosyjskim miastem, podobnie jak Lwów i reszta tego doprowadzonego przez USA do ruiny kraju :)

chateaux
sobota, 2 maja 2020, 01:03

Do ruiny to Ukrainę doprowadził wspierany i kierowany z Moskwy Janukowycz, który za wszelką cenę starał się otrzymać Ukrainę w rosyjskiej strefie wpływów i nie dopuścić do stowarzyszenia Ukrainy z Unią Europejską.

Davien
piątek, 1 maja 2020, 13:15

Hanysku, za to operetkowe nie było wywołanei przez ZSRS razem z Niemcami wojny światowej w której zgineły milony . A na Ukrainie nie wypowiedzieli wojny bo Putin robił w gacie by tylko USA nie wciągnąć do niej a co by sie stało jakby ja wypowiedział. A do ruiny Ukrainę doprowadziła Rosja i rosyjscy terroryści .

Seb
piątek, 1 maja 2020, 19:49

Ukraina jest niepodległym państwem i sama doprowadziła się do ruiny. Njalepiej za własne niepowodzenia obwiniać kogoś innego.

chateaux
sobota, 2 maja 2020, 01:06

Teraz jest, za czasów sterowanego z Moskwy Janukowycza i jego Partii Regionów, nie była w pełni i niepodległa. Przed rozpadem ZSRR Ukraina stała na wyższym poziomie gospodarczym, niż Litwa, Łotwa i Estonia. Podczas gdy te ostatnie poszły prostym kursem do UE i gospodarczo są tam gdzie dziś są, Ukraina została w miłosnych objęciach Rosji - i tez jest dziś tam gdzie jest.

say69mat
czwartek, 30 kwietnia 2020, 20:46

Batem na SPECNAZ są SAT-y funkcjonujące w strukturze BOA, czyli jednostki policji profesjonalnie przeszkolone do zwalczania zagrożeń związanych z terroryzmem. Z kolei robienie z wot-u komandosów do wszystkiego skończy się na tym, że w przypadku konfrontacji mogą ponieść poważne straty w ludziach. Tym bardziej, że działania SPECNAZU będą jednym z elementów agresji militarnej, i to nie tym kluczowym. Kluczowym będzie atak przy wykorzystaniu taktycznych pocisków balistycznych i manewrujących oraz artylerii rakietowej dalekiego zasięgu. Czyli uderzenia niszczącego wszelką infrastrukturę militarną i krytyczną dla organizacji oporu w rejonach koncentracji naszych wojsk. Jeżeli nie będziemy dysponować efektorami obrony przeciwrakietowej zdolnymi do zminimalizowania efektów tego typu uderzenia. Nasz rząd będzie musiał udać się na emigrację lub podjąć decyzję o bezwarunkowej kapitulacji. Ponieważ rdzeń jednostek operacyjnych, dyslokowanych w rejonach przygranicznych na tzw ścianie północno - wschodniej zostanie całkowicie wyeliminowany.

JW 0000
piątek, 1 maja 2020, 08:21

WOT ma szanse wypełnić swoje zadania związane z likwidacją grup dywersyjnych i terrorystycznych pod warunkiem ,że będzie składała się w wysoko wykwalifikowanej kadry z wojsk operacyjnych oraz żołnierzy będących przed wstąpieniem do WOT funkcjonariuszami policji, ze szczególnym uwzględnieniem pododdziałów AT, Straży Graniczne itp j. Co roku kilkanaście tysięcy funkcjonariuszy odchodzi ze służby i nie mam pomysłu sensownego ich wykorzystania. Osoby takie nawet w wieku 50-55 lat będące na emeryturze policyjnej po dodatkowym przeszkoleniu wojskowym są w stanie wypełniać skutecznie zadania bojowe WOT.

andrzejto
piątek, 1 maja 2020, 19:02

Funkcjonariusze policji??? No to mnie rozbawiłeś.... Którzy? Ci którym zdarzało się nosić w kaburach kanapki czy ci, za których strzelania zaliczają koledzy? Na jednej wizycie na strzelnicy ogarnięty cywil wystrzeliwuje więcej amunicji niż policjant w rok.

SM
czwartek, 30 kwietnia 2020, 17:41

Ok. Pośmialiśmy się z biednego WOT-u ale zaraz... czy żołnierz z poboru poradziłby sobie lepiej ze specnazem. Jasne mamy teraz wojska zawodowe, ale taki wot to mysle ma lepsze morale od armii poborowej i tak jak pisze kolega ze Szwecji, mogą stawić czynny opór do czasu przybycia zawodowców.

marian
piątek, 1 maja 2020, 00:38

Proszę Pana. My nie mamy wojska zawodowego. Nie ma u nas nawet trzech brygad (może nawet jednej), które bez powołania rezerwistów są w stanie wyjechać z koszar. Ludzie pamiętajcie o tym. Zawodowa jest tylko wyższa kadra dowódcza i defiladowe ilości reszty. A logistyka to w ogóle w większości rezerwa.

Pirat
czwartek, 30 kwietnia 2020, 19:13

No tak przecież wojna wybucha w 5 minut.

Dudley
czwartek, 30 kwietnia 2020, 19:06

Tu nie chodzi czy żołnierz z poboru poradzi sobie lepiej, tu chodzi ile czasu poświęcono na efektywne szkolenie. Jak przez 1.5 roku dzień w dzień będą ciebie ganiać po pasach taktycznych w rożnych środowiskach, uczyć współdziałania w drużynie plutonie czy większych pododdziałach to chyba można sobie wyrobić odpowiednie nawyki. Jak chcesz tego wszystkiego nauczyć żołnierza który szkoli się w sumie parę tygodni w roku? I do tego w dość dużych odstępach czasu?. To jest tak samo jak z każdym zawodem, wolisz zatrudnić dajmy na to glazurnika który robi to non stop, czy gościa któremu taka robota trafia się od czasu do czasu? Chodzi o profesjonalizm jak w każdej robocie. Inna sprawa że prawdziwe szkolenie w jednostkach liniowych, to u nas leży i kwiczy, z nielicznymi wyjątkami.

Wywr
piątek, 1 maja 2020, 12:49

Pytanie czy ganiają. Wiemy jak jest szkolony WOT. Do jego zadań szkolenie to jest wystarczające ale co z wyszkoleniem zawodowców? Wojsko 7 do 15 które głownie czyści kible bo na misje to tylko na ochotnika.

Etam
piątek, 1 maja 2020, 12:12

Parę tygodni w roku? To ile razem w ciągu 3 lat? Efektywne szkolenie "poborowych"? Miotła, musztra, kuchnia? Baaardzo efektywne. Bardzo. I wspiera ich na tej miotle co, ochotniczy patriotyzm? Umiesz być obiektywny?

Irek
czwartek, 30 kwietnia 2020, 17:25

Nie wiedziałem, że WOT zwane wojskami kartonowymi (bo zwykle noszą paczki) po kilkudniowym marnym szkoleniu są w stanie związać walką bardzo elitarny specnaz. To jakaś kpina. Weekendowi chłopcy z cywila, którzy de facto mają zastępować brakującą OC zaprą dla specjalisów. Co to za bzdura???

ktos
czwartek, 30 kwietnia 2020, 20:50

Ło mako! Nastepny co sie naczytal o 16 dniach i powtarza w kolko. Wejdz sobie na strone WOT, poczytaj jak wyglada szkolenie i ze po tych 16 dniach (w ktorych zolnierz pozna w ktora strone kieruje sie lufe i co oznaczaja smieszne znaczki na mundurze) nastepuje 3 lata szkolenia. Teraz powiedz... czy uczac sie caly weekend raz w miesiacu przez trzy lata (tj 12h *2 dni *12 miesiecy 288h na rok czyli przez 3 lata to 864h, a to jak podzielimy na 8h czyli ile trwa szkolenie w zwyklym wojsku w ciagu dnia daje ) czyli jakies 108dni szkolenia. Chcesz powiedziec ze zolnierz poborowy co byl 365 dni w armii 1/3 swojego pobytu szkolil sie? Watpie... czy mial lepsze morale? Napewno nie. Wiec smiem twierdzic ze zolnierz WOT po odbyciu 3 latniego szkolenia bedzie lepszy niz jego kolega z poboru a moze nawet tak dobry jak zawodowy.

jw 2457
niedziela, 3 maja 2020, 00:38

Tutaj sie nie zgodze.Ciagle szkolenie,skoszarowanie,poligony przez caly rok daje zupejnie inne nawyki a przede wszystkim inne przygotowanie psychiczne do konfliktu,ktory moze potrwac dlugo.Inaczej jest jesli wiesz,ze po weekendzie pojedziesz do domku i po kapieli bedziesz sie wylegiwal w lozku.Miesieczny poligon,po ktorym wracasz do koszar,sluzby,obslugi broni czy dalszych cwiczen;to jednak cos wiecej niz skumulowany podobny okres,ale zlozony z weekendowych szkolen,po ktorych jestes w domu,wychodzisz do kina itp.Nie neguje skutecznosci czy checi zolniezy WOT,ale nie mozna porownac skoszarowanej sluzby wojskowej do krotkich szkolen.Chyba,ze najpierw zrobiono by dla nich np.polroczna intensywna skoszarowana sluzbe,a otem okresowe szkolenia.

marian
niedziela, 3 maja 2020, 21:24

Moim zdaniem nie w tym tkwi problem. Oczywiście masz rację. Tylko że po to mają ten dwutygodniowy poligon raz w roku. ....... A te weekendy i max dwutygodniowe szkolenia pierwotnie miały być robione pod pracujących dojrzałych ludzi z rodzinami na utrzymaniu. Kilka miesięcy temu słyszałem wypowiedź d-cy WOT, że mają plany zmienić ten system szkolenia podstawowego na ciągły. Kto ze starszych miał się zaciągnąć, ten to zrobił, a młodym kilka miesięcy w kamaszach nie powinien zaszkodzić. .... Ale wróćmy do problemów. Czyli nierówna jakość szkoleń, uznawanie żołnierza po 16ce za pełnowartościowego (zamiast np. po pełnym roku, czy dwóch) Potem taki plecak po 16ce rezygnuje, trafia do rezerwy, tam go (ją) wysyłają na 3 miechy kursu oficerskiego dla rezerwy (kurs dobry, ale dla podoficerów w rezerwie z doświadczeniem, a nie dla wotowców po szesnastce), a po takim kursie delikwent(ka) przyjmuje się jako podporucznik na zawodowego.

żebrowski
piątek, 1 maja 2020, 11:49

W teorii masz rację, w praktyce bardzo ciężko utrzymać młodego człowieka 3 lata - wyjazdy zagraniczne, wyjazdy do większych miast za pracą, studiami itp. dezorganizują WOT. Zresztą podobne problemy mają strażackie OSP. Zostają ludzie 35+ i starsi, ustabilizowani życiowo często emeryci mundurowi. Nie mówię, że to źle ale WOT-owi bardzo daleko do tego czym miał być. w systemie otwartych granic bardzo trudno byłoby utrzymać i ZSW i kilka lat kogoś w WOT. Takie są fakty.

marian
piątek, 1 maja 2020, 19:22

Dlatego niech dadzą ludziom na służbie przygotowawczej taką samą kasę jak WOTowi, to i znajdą się chętni. Bo na dziś to tam idą tylko kandydaci na żołnierzy zawodowych, a chyba nie o to chodzi, jeżeli mamy mieć choćby podstawowo wyszkoloną rezerwę. A po 4 - 6 miesięcznej przygotowawczej zawsze można wstąpić do WOT, jeżeli nie chce być się zawodowcem. Na dziś nikt normalny nie chce iść na prawie pół roku w kamasze za wikt, opierunek, i kilka stówek "kieszonkowego". Zwłaszcza jak ma jakiś czynsz, albo raty kredytu do opłacenia i rodzinę na utrzymaniu.

czwartek, 30 kwietnia 2020, 19:21

Liniowe wojsko to w naszym krajowym wydaniu to też bzdura, niestety... widziałem na własne oczy jak żołnierze na 15km marszu na zaliczenie pakują karimaty do plecaka żeby wyglądał na wypchany i był lekki...

marian
piątek, 1 maja 2020, 11:35

Bo regularne 15 kilometrowe marsze w pełnym oporządzeniu przez 25 lat służby to idealny przepis na produkcję chorych kręgosłupów. Możemy sobie pozwolić, że do cywila wypuszczamy schorowanego pilota myśliwca, ale nie zwykłego szeregowego piechoty. Dlatego bierzmy przykład z innych krajów - szeregowi i niższa kadra tylko kilkuletnie kontrakty i do cywila. Inaczej to będzie zawsze ściema.

Wojtek
czwartek, 30 kwietnia 2020, 19:09

Chłopie.... Bzdura? Nie obrażaj się ale bzdury to Ty wypisujesz.... Z pewnością większość z nich jest lepiej wyszkolona niż wojsko zawodowe ( nie mówię tutaj oczywiście o czer. beretach czy jednostkach specjalnych). Może i są po tzw. krótkim szkoleniu lecz zastanawiam się jak szkolne jest wojsko zawodowe? Mówisz cywile...? To zerknij czasem na strzelnicę dla tzw cywilów oni 100 razy lepiej posługują się bronią niż wojsko zawodowe a z pewnością dużo dużo więcej strzelają. Trening czyni mistrza. To po pierwsze. A po drugie osobiście wolałbym żołnierzy terytorialnych którzy wykonują swoje zadanie z pasją niż żołnierza który ma wszystko gdzieś....

db+
piątek, 1 maja 2020, 11:17

Wyszkolenie żołnierza to przede wszystkim umiejętność działania w grupie, czyli zgranie pododdziału. To że ktoś świetnie strzela albo jest mistrzem MMA nie tworzy siły wojska. Tworzy zbieraninę ludzi o różnych, czasami wysokich indywidualnych umiejętnościach. Siła to zgranie, szybkość i perfekcja w działaniu. Nawyki. Na to wszystko potrzeba czasu. Z tych 20 godzin miesięcznie, które WOT ma na szkolenie w ramach rotacji ze 30% trzeba przewidzieć na przypominanie rzeczy ćwiczonych wcześniej. Bo ludzie zwyczajnie zapominają. Dotyczy to zresztą wszystkich szkoleń w systemie okresowym. A wśród żołnierzy WOT (podobnie jak wśród zawodowców) są zarówno pasjonaci jak i tacy dla których liczy się tylko to, że dostaną 500 złotych na miesiąc za jeden weekend w wojsku. Plus 100 PLN z hakiem za każdy dodatkowy dzień służby. Choćby przy noszeniu tych nieszczęsnych kartonów. Piszę to w oparciu o własne obserwacje.

Wojtek
piątek, 1 maja 2020, 14:32

Do db+. I tu masz całkowitą rację. Ale taki WOT po pewnym czasie moze być naprawdę przydatny. Należy ich tylko szkolić i szkolić po 2-3 latach może nie całość ale większą grupa osiągnie umiejętności by nie powstrzymać ale mocno utrudnić działania np. Specnaz przecież do powstrzymywania nie ma służyć WOT ale jednostki do tego przeznaczone. Boli mnie tylko to że taką ogromną wiedzę i umiejętności jak Grom wysyła się po czasie na emerytury zamiast wykorzystać ich do szkolenia wojska naszego wojska. Jestem pewien że oni przekazali by więcej wiedzy i wyszkolili by lepiej i dużo szybciej niż ktokolwiek inny. Tylko ktoś w tym betonowym wojskowym świecie woli marnować tak ogromną wiedzę i umiejętności zdobywane przez lata.

marian
piątek, 1 maja 2020, 13:57

No to teraz porównaj sobie zgranie wojsk operacyjnych. Dołącz sobie 2/3 rezerwistów, a niektóre jednostki to 100% rezerwy. Jeżeli operacyjne potrzebują kilkudziesięciu dni na gotowość, to WOTowi chyba też wystarczy?

GRD
czwartek, 30 kwietnia 2020, 23:56

Niestety taka jest prawda. Jednostki tzw. zabezpieczenia nie znają podstaw "bojówki". Marsz ubezpieczony, zrywanie kontaktu itp. czyli podstawy żołnierki - leżą i kwiczą. Tam nadal rządzi czerwona książeczka, broń na pas itp. Zeta wiecznie żywa.

AGATa
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:36

Nigdzie nie ma informacji ze WOT ma zastapic OC, kłamiesz

Aras
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:27

Obejrzyj sobie pierwszą wojnę w Czeczeni, to może się przekonasz

Olo
czwartek, 30 kwietnia 2020, 17:16

Niech może pan mądry porówna szkolenie specnazu ze szkoleniem WOT, wtedy wyjdzie kto kogo zje na śniadanie

Miś
czwartek, 30 kwietnia 2020, 22:28

Akurat ten pan jest naprawdę mądry. Szkoda że mamy tak mało takich żołnierzy. Leżąc i się bojąc ułatwiasz tamtym zadanie.

ARAS
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:29

Specnaz nie taki straszny jak go malują, poza tym chodzi czwórkami, WOT do ich obezwładniania czwórką nie wyślą

Desant
czwartek, 30 kwietnia 2020, 17:07

Klimanek zjedz snickersa.pospolite ruszenie ma walczyc ze specnazem?moze niech zaczną na zajęcia w kamizelkach plyty i wklady nosic

Ruskij sołdat-FR
czwartek, 30 kwietnia 2020, 19:12

Też tak sądzę artykuł P.Klimka - notabene ze stowarzyszenia ObronaNarodowa.pl - ni jak się ma do rzeczywistości WOT. WOT skręca i to wyraźnie w stronę tzw. milicji a nie wojska. Ciągła rotacja osobowa przekraczająca 22% i w górę (brak stabilności w podoodziałach - ubytek już wyszkolonych wstępnie i to znaczny, kanibalizacja kompanii - składnie z kilku jednej dla utrzymania 80% stanu osobowego) i brak stabilnych kierunków szkolenia od oc do specjalsów poprzez piechotę lekką to dzień dzisiejszy WOT.

werte
czwartek, 30 kwietnia 2020, 17:06

Mentalne i fizyczne przygotowanie ci ludzie mają. Nie mają technicznego. Aby szybko reagować na niespodziewane ataki WOT musi mieć ekwipunek i broń w domu. Inaczej Specnaz skończy operację nim WOT się zbierze i rozda GROTy z magazynu. Wyposażenie podstawowe musi być cały czas dostępne. Javeliny czy UKMy mogą dojechać z resztą sił. Ale wiązanie walką musi nastąpić jak najwcześniej a tego bezbronni żołnierze nie będą w stanie wykonać.

MGK
czwartek, 30 kwietnia 2020, 23:08

Zgadzam się. Specnaz porostu wygra przez zaskoczenie i szybkość działania. Zniszczą cel np most i wtedy się zorientujemy że tam byli. WOT ma szansę jak będzie przygotowane i na pozycjach. Ciekawe jaką szansę ma Specnaz na podszycie się pod WOT? Oni przecież muszą zgłosić się po wyposażenie, można się podszyć pod tych "cywili". A co z działaniami prowokacyjnymi, jakiś odział "WOT" może się przecież "zabłądzić" do Kaliningradu i dać pretekst dla polityków.

Roman
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:43

No nie żartuj z tym przygotowaniem fizycznym. Chciał bym ich widzieć na końcówce 5km z oporządzeniem. Tylko nie piszcie że "są wśród nich przygotowanie fizycznie" ja mam na myśli kompletny stan po takim biegu np. kompanię.

werte
piątek, 1 maja 2020, 04:33

Co wy z tym bieganiem w pełnym oporządzeniu? Do każdego istotnego punktu który ma jakąkolwiek wartość dla dywersantów da się w Polsce dojechać asfaltową drogą dowolnym pojazdem. Albo nawet rowerem na przełaj. A już kompania po zgrupowaniu z gratami z pewnością nie będzie lecieć pieszo do miejsca akcji. PS Do WOT nie idą ludzie z poboru i po 50-tym roku życia. A treningi WOT obejmują też fizyczne przygotowanie. Dadzą radę.

marian
piątek, 1 maja 2020, 00:54

Ale po co komu biegająca w jednym tempie 5 kilometrów kompania? Wiadomo, że chcielibyśmy w wojsku samych olimpijczyków, ale to marzenia. Poza tym wojska operacyjne to w większości rezerwiści po czterdziestce. Może najpierw rozwiążmy ten problem, bo jakoś nie widzę biegu na 5 km takiej kompani.

Majster
czwartek, 30 kwietnia 2020, 16:48

Zawodowi mordercy vs weekendowi harcerze. Good luck.

Dudley
czwartek, 30 kwietnia 2020, 16:45

Wniosek z tego artykułu nasuwa się taki że żołnierzy WOT powinni szkolić wysokiej klasy specjaliści w ochronie infrastruktury krytycznej z pomocą nowoczesnych środków technicznych ochrony obiektowej i obszarowej. A specjalsi powinni odgrywać rolę agresorów. A nie robić na siłę z Wotowców niedzielnych komandosów, lub partyzantów. Ćwiczenia powinny obejmować ochronę wezłów komunikacji, mostów , lotnisk, elektrowni i tym podobnych. Uczyć obsługi technicznych środków ochrony , a nie zakładać pułapki.

Zniesmaczony
piątek, 1 maja 2020, 12:36

Jak rozumiem, ty byś z a c z ą ł szkolić WOT od obsługi radarów pola walki? Dronów? Zakładania wysoko wyspecjalizowanych systemów kontroli dostępowej? I siedzenia na krzesełkach w budkach wartowniczych?? Zdrowy jesteś? Popadasz w zbędne skrajności. Czy wy zawsze musicie myśleć zero-jedynkowo?? W stylu "komandos albo ciec" ?? Myślenie nie boli, choć kolejnym Clausewitzem na pewno nie zostaniesz!!

dv g
czwartek, 30 kwietnia 2020, 19:35

Słuszna uwaga. Dodałbym jeszcze tylko cytat "zasadzki przeciwlotnicze, których bezpośrednim efektem było zaprzestanie lotów zaopatrzeniowych przez stronę ukraińską, co z kolei przełożyło się na fiasko obrony lotniska w Ługańsku", a jaki jest poziom obrony jednostek lotniczych np. takich Mi-17 z jednostki Kawalerii Powietrznej? Uważam, że nasze wojsko powinno być szkolone do zwyciężania, a nie do pięknej, mężnej walki. Jeśli są skuteczne, uzasadnione ekonomicznie środki walki to naszym obowiązkiem jest je dostarczyć do wszystkich typów jednostek. Jeśli żołnierze WOT nie mogą bezpośrednio zwalczać desantu jednostek specjalnych, to powinny mieć możliwość je zblokować, opóźnić - np. poprzez ogień granatników automatycznych.

Keras
czwartek, 30 kwietnia 2020, 16:28

Tradycje WOT to polska partyzantka. Byliśmy w tym b. dobrzy.

Rzyt
czwartek, 30 kwietnia 2020, 16:22

Najważniejsza wskazówka dla WOT to to,że speznaz może w ostateczności podpuścić WOT i zesłać na swoje pozycje artylerię...by zabrać jak najwięcej wot ze sobą.

GPAS1
czwartek, 30 kwietnia 2020, 16:08

Z tą determinacją bym nie przesadzał.

wypłosz
czwartek, 30 kwietnia 2020, 16:01

"...w działaniach destabilizujących celem mogą być średniego szczebla urzędnicy bądź przedstawiciele lokalnych władz." Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby zabicie burmistrza mogło działać destabilizująco. Możecie mi to wytłumaczyć?

piątek, 1 maja 2020, 01:13

Działania zastraszające "ruscy" przerobili najpierw na Krymie a potem w Donbasie. Jeżeli dobrze pamiętam to ówczesna milicja Ukraińska, z okolic Ługańska i Doniecka, bała się czasami wyjść z komendy i sprawdzić podejrzany samochód stojący godzinami pod budynkiem. Wiedzieli już czym to może się dla nich skończyć po pracy.

hermanaryk
czwartek, 30 kwietnia 2020, 23:08

Tak. Ludzi o talentach organizacyjnych jest b. mało, a będzie jeszcze mniej, gdy zaczną być zabijani. Kiedy zabraknie ci np. wody w kranie, autobusu, którym jeździsz do pracy, albo zamkną przedszkole twoich dzieci, zrozumiesz, jak są potrzebni.

tłumik
czwartek, 30 kwietnia 2020, 21:43

Samo oddziaływanie psychologiczne już będzie tak wpływać. Ludzie prący do władzy, czy pełniący funkcje państwowe, samorządowe zaczną zastanawiać się czy aby na pewno warto współpracować z służbami ochrony państwa, a to wpłynie chociażby na szybkość przekazywania informacji, czy kierowania zasobów do zwalczania skutków określonych działań. Takie wydawałoby się nic nieznaczące zakłady gospodarki komunalnej dysponują sprzętem, który może być potrzebny w czasie "W" czy "H", podobnie Poczta Polska (ciężarówki), PKP (tabor i sprzęt naprawczy) etc. Odstrzelisz dyrektora, jego zastępca zacznie myśleć w odpowiedni sposób, szczególnie w przypadku działań poniżej progu wojny.

Vhhh
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:16

Nie działa bo 10 innych czeka na jego miejsce

Paweł
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:06

Po prostu urojenia tzw. VIPów, że bez nich świat się zawali, a to nieprawda.

hermanaryk
piątek, 1 maja 2020, 00:38

Ilu masz VIP-ów wśród burmistrzów? Ani jednego. Od biedy możesz tak nazwać z pięciu prezydentów największych miast. Tych rzeczywiście można zastąpić w każdej chwili i mało kto będzie po nich płakał. Tu bardziej jednak chodzi o ludzi zarządzających infrastrukturą, specjalistów, których od ręki niełatwo zastąpić, a gdy do tego dojdzie możliwość utraty życia...

Owen
czwartek, 30 kwietnia 2020, 15:59

świetny tekst, zwłaszcza przy tych wszystkich marudzących i lamentujących nad WOT-em

Cynik
czwartek, 30 kwietnia 2020, 15:56

Bardzo ciekawy artykuł. Często krytykowałem WOT jednak uważam że ich szkolenie i przygotowanie to dopiero początek długiej drogi...

Ubawiony
piątek, 1 maja 2020, 12:47

"Jednak uważasz... " ? Czyżby ktoś stwierdził, że WOT skończył już wszystkie szkolenia? Jakoś nie spotkałem takich deklaracji z niczyjej strony. Po drugie. Nie istnieje cos takiego, jak skończenie szkoleń. Nawet nasz GROM przecież wciąż i wciąż się szkoli, mimo, że są tacy świetni? Podobnie policyjni antyterroryści! Więc, ja jednak uważam że nie do końca przemyślałeś co piszesz!

tom
czwartek, 30 kwietnia 2020, 15:52

świetny teks

Orthodox
czwartek, 30 kwietnia 2020, 15:46

Abstrahując od przesłania powyższego artykułu, akcje w stylu Krymu, czy Donbasu są w naszych realiach praktycznie niemożliwe ze względu na znikomy procent mniejszości narodowych, wspierających ewentualnych ,,wyzwolicieli''. ,,Wyczyszczenie" narodowościowe, to jedyne ,,dobre" co nam przyniosły decyzje po zakończeniu wojny. I piszę to jako prawosławny Polak.

Rzyt
czwartek, 30 kwietnia 2020, 19:13

Zgadza się

Siła własna
czwartek, 30 kwietnia 2020, 15:44

Nie wariujcie z tym specnazem. Czeczeńcy pokazali, jakby ktoś miał wątpliwości, że to nie są nadludzie. Determinacja i przeszkolenie wystarczą w połączeniu z informacją i sprzętem, żeby zrobić miazgę z wroga. Doświadczenia są z różnych frontów, więc WOT spokojnie szkolić dalej. Przygwoździć, otorbić i poprosić o poddanie się, a jak nie to eliminacja. Przynajmniej u siebie mamy swoje przewagi. Nie definiowałbym z góry wroga, bo nim może być każdy. Czasem pomoc przychodzi ze strony co do której okłamywano nas, że jest nam nieprzyjazna.

Mr Gino
czwartek, 30 kwietnia 2020, 22:22

Nie wiem czy jest sens brania na warsztat działań Specnazu w Czeczeni, gdzie te jednostki w zasadzie przeżywały rozkład (tak jak całą rosyjska armia). Od tego czasu w całej rosyjskiej armii sporo się zmieniło, więc szczerze to wątpię żeby nasz Wot podołał takiemu wyzwaniu.

HeHe
czwartek, 30 kwietnia 2020, 21:01

Bardzo słusznie. Natomiast, konsekwentnie agresja może nadejść ze strony co do której byliśmy okłamywani, że jest nam przyjazna.

Aras
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:05

Zgadzam się

A.
czwartek, 30 kwietnia 2020, 15:33

Skrócę, dla tych, którym nie chce się czytać: żołnierze mogą spotkać żołnierzy przeciwnika, warto więc, żeby na takie spotkanie byli przygotowani, koniec.

Zaq
czwartek, 30 kwietnia 2020, 15:23

WOT to bez urazy dla żołnierzy WOT weekendowe wojsko w starciu ze SPECNAZem bez szans.

Bez urazy
piątek, 1 maja 2020, 12:52

WOT ma drony, moździerze, łączność, środki transportu, dowolną przewagę liczebną. Nie muszą się kryć w krzakach, mają wsparcie ludności, łatwość dowolnego przemieszczania się, znajomość tetenu. A specnaz? I Hercules d... pa, kiedy ludzi kupa!! Ich przewaga trwa.. aż do wykrycia. Afganistan, Czeczenia, Donbas. W tych miejscach specnaz miał sukcesy, ale miał też mnóstwo porażek. Bez urazy, ale piszesz stronnicze, tendencyjne brednie.

Ghhgfhjvcf
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:20

W walce wręcz może i owszem, ale jeśli użyją karabinu, granatu, lub drona to specnaz może zacząć się bać

marian
piątek, 1 maja 2020, 00:47

Ale większość tu chyba ma obraz komandosa sprzed 30 lat łamiącego gołą ręką płonące dachówki. A takie obrazki za wschodnią granicą pokazują do dziś ;)

db+
piątek, 1 maja 2020, 14:41

Ja niestety mam obraz 20 tysięcy dobrze wyszkolonych zawodowych żołnierzy na kontraktach służących w armijnych jednostkach Specnazu. Wyposażonych w nowoczesną, również zachodnią broń, nowoczesne środki łączności, poruszających się opancerzonymi Tigrami. Szkolących się codziennie prze cały czas trwania kontraktu w żołnierskim rzemiośle. I tak nieodparcie kojarzy mi się to z piłkarską reprezentacją Niemiec grającą z ambitnymi amatorami z Wysp Owczych...

alan
czwartek, 30 kwietnia 2020, 15:22

Po przeczytaniu artykułu nasuwa sie den wniosek - w jakim celu utrzymywać kosztowne jednostki typu Grom, Formoza czyli polskie odpowiedniki Specnazu skoro cytuję "żołnierz WOT zapytany czy będzie walczył ze Specnazem, świadomie odpowie, że jest do tego przygotowany".

Aras
czwartek, 30 kwietnia 2020, 17:59

Po to że jednostki Formoza, Grom i inne specjalne będą wtedy operować na tyłach przeciwnika, podobnie jak Specnaz na naszych

ja
piątek, 1 maja 2020, 00:01

Rosyjski specnaz to nie jest Grom, nie jest tak elitarny. Rosjanie mają bardzo dobre jednostki, ale te są podległe FSB.

jw 2457
niedziela, 3 maja 2020, 01:09

Naprawde?Czyli oficerowie,ktorzy koncza 5-letnia Akademie Wojsk Powietrno-desantowych,a w tym przypadku fakultet dzialan specjalnych nie jest tak przygotowany jak oficer Gromu po np. dwuletnim kursie oficeskim(obecne czasy) na Zmechu?Poza tym mylisz pojecia,bo Grom to jednostka a Specnaz to formacja majaca w swoich szeregach bataliony kontraktowcow,ale tez poddodzialy zlozone z bardzo doswiadczonych oficerow i chorazych po fakultetach dzialan specjalnych.Kiedys mieli nawet trzy brygady zawodowe zlozone z wyczynowych sportowcow.Cala formacja ma infrastrukrure szkoleniowa na poziomie niejednej malej armii,a w przypadku dzialan ogromne wsparcie informacyjne GRU i agentury rozlokowanej w wielu krajach.

marian
niedziela, 3 maja 2020, 15:24

Dwuletni kurs oficerski? To chyba jakiś zaoczny. Słyszałem o kursach rocznych, półrocznych, czy nawet trzymiesięcznych, jeżeli chodzi o rezerwistów, lekarzy, księży, czy prawników. I nie żebym się czepiał, że to za krótko bo taka długość kursów była od zawsze, czyli od przedwojny. A i nasz wielki brat ma takie krótkie kursy oficerskie.

Pik
czwartek, 30 kwietnia 2020, 21:07

Czy tam dojadą/dolecą? Furmankami czy na drzwiach od stodoły?

marian
piątek, 1 maja 2020, 00:08

Gdybyśmy mieli wiedzieć czym polecą, to nie byliby specjalsami, tylko zwykłym desantem.

Rozbawiony
czwartek, 30 kwietnia 2020, 15:15

"Wzorzec" ukraiński: oligarcha finansuje swoją prywatną "armię" złożoną z kryminalistów i bojówek nazistowskich, raz, do ochrony własnych interesów, dwa, by mieć wpływy polityczne. Taka prywatna armia szydzi z ministra obrony i prezydenta (nawet go słownie obraża przy wizytacji) Ukrainy, pokazując, kto tam naprawdę rządzi. Wariant drugi: "rządowe" specłużby Ukrainy, podległe ministrom, którzy podlegają oligarchom, którzy rządowe specsłużby traktują jako prywatnych pretorian do rozpraw z konkurentami gospodarczymi i politycznymi. Gdy rządząca frakcja przegrywa, minister jest aresztowany i oskarżany o "zdradę na rzecz Rosji", zastępowany nowym wyznaczonym przez zwycięską frakcję a specsłużby aresztują dotychczasowych mocodawców. Naprawdę chcecie takie wzorce przenieść do Polski?

HeHe
czwartek, 30 kwietnia 2020, 21:04

Brawo! Rzeczowa i prawdziwa ocena sytuacji. Jest to typowo ukraiński, nigdy niekończący się scenariusz wydarzeń.

Aras
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:03

Wariant drugi to bardziej rosyjski

qwa
czwartek, 30 kwietnia 2020, 17:54

Brawo!!! W końcu trafny i rzeczowy komentarz.

Tomasz
czwartek, 30 kwietnia 2020, 15:08

Pamiętam te drwiny polityków i dziennikarzy że WOT ma walczyć ze specnazem, do teraz się zastanawiam czy to była głupota czy jednak agenci wpływu nadawali ton tych wypowiedzi. WOT sobie poradzi z oddziałami specnazu i tak to siły zbrojne Rosji zakładają że każda komórka wykryta zostaje zlikwidowana, niestety nikt tego nie ukrywa że operator na tyłach ma tylko kilka jednostek amunicji na wypadek próby odskoczenia od przeciwnika.

Kastor
czwartek, 30 kwietnia 2020, 20:47

@Tomasz "Agentów wpływu" to ja widzę w MON-ie, obserwując działania a właściwie ich brak w zakresie zwiększania potencjału zbrojnego SZRP. Niekończące się przetargi, zmieniające się co roku "koncepcje". Tak bym działał, będąc "agentem wpływu".

Piotr ze Szwecji
czwartek, 30 kwietnia 2020, 14:31

Pan Jacek Klimanek całkiem dobrze opisał potrzeby szkoleniowe dla WOT. Pamiętać jednak należy, że szkolenie WOT trwa dłużej (i taniej...) i cały sprzęt specjalistyczny (choć przetarg na celowniki laserowe zdaje się był ogłoszony) nadal nie trafił do WOT. Specjalistyczne szkolenia ochotnicy WOT będą przechodzili po odbyciu tego podstawowego. Mam nadzieję, tak jak pan Jacek Klimanek, że decydenci zdają sobie sprawę z potrzeb sprzętowych i szkoleniowych stojących przed tą formacją. Powodzenia WOT należy życzyć, szczególnie że WOT ma być sformowany już na 2022. Co do bezpośredniego starcia żołnierzy-ochotników WOT z komandosami Specnazu, poza obroną własną, to jak rozumiem ma być to działanie okrążające i oczekiwanie na dystansie na przybycie polskich komandosów do ich bezpośredniej likwidacji.

Jabadabadu
czwartek, 30 kwietnia 2020, 20:50

Czy mamy czekać aż przypłynie ktoś ze Szwecji? Żenada. Nikt nie będzie czekał na przybycie "komandosów", bo ich nie będzie. To nie jest wojna w okopach.

Kosciuszko
czwartek, 30 kwietnia 2020, 20:13

Na jakiej podstawie wysnuwasz wniosek "dłużej i taniej", skoro chcesz człowieka doprowadzić do poziomu X to musisz robić to dłużej.TITAJ NIE MA TANIEJ. Po drugie ci ludzie mają być wyszkoleni a ty naogladałeś się zdjęć kukiełek pozujących ze specjalsami. Jesteś ofiarą propagandy. Jeśli miałbym dać gościowi sprzętu za 150 tyś. Zł to wpierw musi pokazać swoje na osf,'ie i w trakcie taktyki. To że zrobisz z nich klonowane laleczki nie czyni ich odpowiedzią na specnaz.

---
poniedziałek, 4 maja 2020, 23:22

Oczywiście, że taniej. Żołnierz WOT kosztuje 500zł/mc i nie jest obciążony emeryturą z budżetu MON, a to są ogromne pieniądze w skali MON i wydaje mi się że uwzględniane są w natowskim limicie 2% PKB na armię

Piotr ze Szwecji
czwartek, 30 kwietnia 2020, 23:35

Jedzenie i zakwaterowanie?

Kosciuszko
piątek, 1 maja 2020, 12:12

To jak sądzisz że te lementy są najdroższe to zakładam że chcesz ich szkolić w strzelaniu z procy.odniose się do twojej wizji "WOT a'la komandos" - wyszkolenie komandosa w okresie trzech lat to koszt 15-20 mln złotych, czy sądzisz że tyle jedzą i śpią??? Jeśli chcesz z nich zrobić połkomandosa to musisz wydać pół tej kwoty, robisz to mniej intensywnie jest to droższe bo gubi nawyki. Tu nie ma taniej.

Piotr ze Szwecji
piątek, 1 maja 2020, 20:20

Szkolenie Lekkiej piechoty terytorialnej, czyli szkolenie lekkiej piechoty plus specjalizacje terytorialne. Jacy komandosi człowieku? Opanuj się. Fantazja cię ponosi.

Autor
czwartek, 30 kwietnia 2020, 19:17

Dokładnie jak piszesz...izolacja terenu, a następnie neutralizacja przez jednostki specjalne MSWiA lub MON

aaa
czwartek, 30 kwietnia 2020, 14:30

O WOT mówi się różnie, ale mało kto wie ,że to jest porządne , dobrze szkolone, dobrze wyposażane i dobrze dowodzone wojsko. Wszystko idzie OK, tak trzymać. Sukcesy przyjdą później , Nie przejmujcie się żołnierze natarczywą wrogą propagandą.

Rezerwista
czwartek, 30 kwietnia 2020, 14:28

Pospolite ruszenie jakim jest WOT nie ma obecnie szans w starciu ze Specnazem, który liczy kilkadziesiąt tysięcy doskonale wyszkolonych, doświadczonych i mocno zdeterminowanych żołnierzy, którzy mają być przerzuceni na tyły frontu celem niszczenia infrastruktury cywilnej i wojskowej potencjalnego przeciwnika. Np. będziemy mieli wyrzutnie Patriot, ale może nie zdążą odpalić rakiet, bo będą unieszkodliwione przez Specnaz. Autor artykułu ma bez wątpienia rację że wojska WOT powinny być przede wszystkim szkolone do starcia z takim przeciwnikiem jak Specnaz.

Fanklub Daviena
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:07

Po co Specnaz na Patriot? One same siebie nie potrafią obronić, bo są nieskuteczne przeciw celom niskolecącym (Kalibr) lub z boku albo tyłu (pole widzenia ich radaru)... :)

dim
czwartek, 30 kwietnia 2020, 17:56

I Pan naprawdę sądzi, że tych kilkadziesiąt tysięcy Specnazu potrzebnych będzie agresorowi wyłącznie w Polsce ? Resztę granic pozostawiając bez takiej osłony ? Historia powszechna, II połowa XIX wieku ? Wymuszone na Chinach zrzeczenie się wielkiego obszaru Dalekiego Wschodu, na rzecz Rosji ? A jak Pan myśli, czemu na tę wielką defiladę, tę ostatnio w Pekinie, prawie wszystkie pociągi przyjechały z nowoczesnym sprzętem, w maskowaniu pustynnym ? a nie np. w kolorach wietnamskiej dżungli czy Himalajów ? I dopiero na miejscu, tuż przed defiladą, przemalowywano je na zielono ? Czyli gdzie ten najlepszy sprzęt jest stancjonowany, na której granicy ? A jak Pan myśli - czy Ukraińcy, zbrojący się coraz mocniej i coraz nowocześniej, szkolący już własną, narodową kadrę oficerską, nie zechcieliby, gdyby tylko dostrzegli nadarzającą się okazję, odebrać od Rosji co im zabrano ? Podsumuję, że świat ciągle szybko zmienia się na niekorzyść Rosji. Toteż Rosja nie może polskiego odcinka granicy zaopatrywać priorytetowo. Ani nie ma po temu zupełnie żadnych powodów - od strony Polski nic jej nie grozi. Owszem, oceniam, że winniśmy się ich obawiać, toteż utrzymywać porządne siły zbrojne. W tym stale podnosić i poziom wyszkolenia, i liczebność WOT. Nadać chłopakom wysoki prestiż społeczny, preferencję w uzyskiwaniu "punktów" przez ich dzieci (stypendiów i akademików), jak zresztą wszystkim żołnierzom LINIOWYM. Ale to aby uniknąć ponownej wspólnej akcji Rosji i Niemiec, jak powielekroć w historii. Ma im się nie opłacać. Berlin ma się zwyczajnie obawiać naszego fizycznego odwetu, w wypadku zdrady. A Rosja sama nie zacznie.

raKO
czwartek, 30 kwietnia 2020, 17:45

Pospolite ruszenie to było za komuny. Dawny poborowy nie dorastał do pięt WOTowcom z kilkuletnim stażem, a żołnierze z jednostek wartowniczych przez 2 lata 2 razy byli na strzelnicy. WOTowcy nie są od szturmowania w otwartym terenie bez wsparcia okopanego plutonu specnazu. Komandosi nie są nadludźmi. W Czeczenii Specnaz wpadał notorycznie w zasadzki urządzane przez pasterzy, podobnie jak zachodni komandosi wpadali w zasadzki w Iraku czy Afganistanie. Na typowych dystansach bojowych komandos Specnazu nie będzie strzelał celniej niż patriota-pasjonat z WOTu, który w wolnych chwilach doskonali swoje umiejętności. Jedynie podczas walk w budynkach specnaz mógłby mieć lekką przewagę, ale bez przesady. W np. USA każdy piechur przechodzi intensywne szkolenie z walk miejskich. Komandosa może zabić nastolatek po ekspresowym przeszkoleniu. Wszystko jest tylko kwestią zastosowania odpowiedniej taktyki. Ten twój cudowny rosyjski specnaz poniósł ogromne straty na Ukrainie choćby w Doniecku. Zapominasz też o atucie znajomości terenu walk.

marian
czwartek, 30 kwietnia 2020, 17:35

Tylko że słowo "specnaz" to u wschodnich sąsiadów dosyć szerokie pojęcie. Od bardzo dobrze wyposażonych iwyszkolonych zawodowców do spadochroniarzy ze służby zasadniczej. Co do WOT, to jak można nazwać jakąś formację "pospolitą" jeżeli stanowi jeden promil społeczeństwa? Co do liczby (nie piszę o wyszkoleniu), to jest to raczej "elitarne", a nie "pospolite" ruszenie. Choć przydałoby się jakieś pospolite, bo jak widać ludzi potrzeba. Co by było jakby przyszła jakaś prawdziwa, a nie tylko medialna epidemia?

Duży plus!
piątek, 1 maja 2020, 13:23

Bardzo racjonalny komentarz. "Regularny" szkolony 3 lata WOT nie będzie niczym "pospolitym". Młodzi, wyszkoleni, doposażeni i zmotywowani patrioci, wsparci w dowodzeniu doświadczonymi dowódcami m.in. z jednostek specjalnych pospolici już nie będą. Przewagę "specnaz" ma tylko do pierwszego strzału, dopóki nie ujawni się. Potem będzie przede wszystkim uciekał. Raz namierzony, zginie. Pospolite, to mogą być co najwyżej "milicje" osiedlowe złożone np. ze starszych, sprawnych patriotów pilnujących domów, sklepów, itd. Np. myśliwych, emerytowanych policjantów i wojskowych, lokalnych działaczy społecznych, czujnych obserwatorów ze środkami łączności, dorosłej młodzieży ale choćby i starszych nastolatków znających najmniejsze dziury w płocie, chaszcze, dziwne ukrycia i przejścia. Oni mogą utworzyć "pospolite" wsparcie i ochronę lokalną. Niejeden bystry 16-o latek może być znakomitym obserwatorem czy łącznikiem, gdy "ambitny, nowoczesny Europejczyk" na garnuszku korporacji, zapatrzony w ekran smartfona, dziś nawet nie pomyśli o niepełnosprawnej sąsiadce za ścianą. Uważam, że niezależnie od WOT władza, szeroko rozumiana, powinna tworzyć i wspierać stricte lokalne, gminne, osiedlowe, sąsiedzkie wręcz systemy i inicjatywy na rzecz wzajemnego wsparcia w dobie kryzysu. Z resztą od tego przecież są, i trzeba im przypominać, że również za to biorą pieniądze.

Adam Plucinski
czwartek, 30 kwietnia 2020, 14:17

Bardzo przyjemnie się czyta. I wiem że autor widmo czym pisze . Dobra robota

werte
czwartek, 30 kwietnia 2020, 13:42

Mentalne i fizyczne przygotowanie ci ludzie mają. Nie mają technicznego. Aby szybko reagować na niespodziewane ataki WOT musi mieć ekwipunek i broń w domu. Inaczej Specnaz skończy operację nim WOT się zbierze i rozda GROTy z magazynu. Wyposażenie podstawowe musi być cały czas dostępne. Javeliny czy UKMy mogą dojechać z resztą sił. Ale wiązanie walką musi nastąpić jak najwcześniej a tego bezbronni żołnierze nie będą w stanie wykonać.

dim
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:23

Uzbrojeni jedynie w Groty też niemal nic nie mogą. Czyli - zakładam - przecież musi istnieć plan, że w razie wzrostu zagrożenia, żołnierze mieć będą szybki dostęp także do cięższej broni ? Poza tym 30 tysięcy, ale w rozbiciu na województwa, to byłoby za mało. Czyli rozumiem, jest to tylko etap rozwoju idei WOT ? Przyznam, że najbliższy mi ideowo jest system izraelski - zwielokrotnienie dysponowanej siły wojskowej, w ciągu nominalnie kilku dni, a praktycznie niewielu godzin.

marian
piątek, 1 maja 2020, 00:03

Końcowy etap na dziś, to 50 tyś, czyli kropla w morzu. Może pomóc te kilkadziesiąt rezerwowych batalionów OT , ale to rezerwa, czyli za kilka lat się wykruszy. Poza tym czas gotowości takiego batalionu to minimum kilka tygodni.

dim
piątek, 1 maja 2020, 17:33

"...ale to rezerwa, czyli za kilka lat się wykruszy..." - wtedy właśnie zacznie to być rezerwa. Wezwania na ćwiczenia, dopłaty do fitnesów, akademiki dla dzieci na studiach (pod warunkiem dobrej średniej ocen), zawsze troska o uznanie społeczne dla żołnierzy - tych z misji i także tych ochotników WOT. Nie tylko fizyczną strawą człowiek żyje.

dim
piątek, 1 maja 2020, 19:55

- ja oczywiście tylko tak sobie marzyłem. A co będzie, to będzie, my tego nie wiemy.

marian
piątek, 1 maja 2020, 19:46

Nie zrozumieliśmy się. Proszę dokładnie przeczytać artykuł. Mowa tam o Batalionach Obrony Terytorialnej - są to w pełni skadrowane bataliony mobilizowane na czas W. Większość żołnierzy tych batalionów od 20 lat nie miała broni w rękach. Pan myli te bataliony z obecnym WOTem, składającym się z Brygad Obrony Terytorialnej, a te z kolei składają się z (UWAGA) BATALIONÓW LEKKIEJ PIECHOTY. Właśnie dlatego nie nazwali ich bot, bo boty już istnieją od ładnych paru lat. Taka ciekawostka dla bardziej zaawansowanych ;)

dim
sobota, 2 maja 2020, 01:40

rzeczywiście, nie rozróżniłem tego.

werte
czwartek, 30 kwietnia 2020, 22:16

1) Mogą więcej niż bez GROTów. 2) Javeliny są kupowane zdaje się dla WOT na ścianę wschodnią. Z pewnością nie na drony. A sprzęt ciężki (ppk, ukm) nie będzie na kwaterach nawet w Szwajcarii czy Izraelu. Te elementy dostarczają po sygnale na teren operacji z resztą sił WOT i/lub regularnych. 3) Nie zawsze na głowę spada dywizja więc bez paniki. Na bataliony czy kompanie i tak trzeba podciągać większe siły ale niewielkie grupy dywersyjne trzeba wiązać walką od razu. 4) Nie ma co porównywać krajów o krańcowo różnych modelach obronnych. Malutki kraj, zmilitaryzowane społeczeństwo z dostępem do broni, w stanie permanentnego konfliktu i rozbuchanym w związku z tym budżetem obronnym i przemysłem oraz dotacjami z USA, bronią atomową, bez silnych wrogów za miedzą i średni kraj z rozbrojonym i podzielonym narodem z przeciętnym budżetem nie zasilanym z zewnątrz żadnymi wpływami z agresywnym mocarstwem atomowym i ogromną armią w sąsiedztwie. Brak analogii do wykorzystania. Izrael jest nasycony jednostkami wojskowymi i techniką ponad miarę a jako niewielki terytorialnie jest logistycznie fraszką dla ich armii. My mamy większy teren i mizerne siły, a wroga groźniejszego. WOT jako siły rozproszone z założenia powinien mieć możliwość natychmiastowego przeciwdziałania. Do tego potrzeba zmiany zasad w WOT lub zmian w prawie krajowym jeśli chodzi o dostęp do broni dla obywateli.

dim
piątek, 1 maja 2020, 07:38

korekt do postu sprzed chwili: Based on what Netanyahu has stated, Israel’s 2020 defence budget will be 76 billion shekels (21.7 billion), “not including 3.8 billion in US military aid”. - ale to ostatnio im tak wzrósł ten budżet.

werte
piątek, 1 maja 2020, 16:00

Coś na bakier macie Panie dim z informacjami i wnioskami. 14 mld to oni mieli 10 lat temu. Standardowo od 1960 przeznaczają 9% PKB na obronność. Bez amerykańskiej dotacji. W rekordowym roku 1980 wydali 24%(!) PKB. w 2009 mieli niemal 49 mld, rok później już 53 mld szekli czyli ok 15 mld . Czyli więcej niż my w obecnym rekordowym roku 2020! I to było 10 lat temu! Cytuję za Wiki. A teraz policz Pan sobie ile to lat i jakie kwoty. Od ilu lat Polska wydaje zaledwie 2% PKB? Izrael wydaje minimum 4 razy więcej od lat 60-tych. I to są liczby dla kraju z całkowita liczbą ludności mniej niż 9 mln. Łączna liczba żołnierzy wynosi 187 tysięcy (bez rezerwistów). Czyli 2% ludności jest w wojsku. W Polsce ten wskaźnik wynosi 0,37%. Polski budżet 50 mld ZŁOTYCH czyli ok 12 mld w 2020 roku to wzrost o 11,5 % do poprzedniego. I ten budżet to rekord. Takich liczb nie mieliśmy nigdy. Ani żadnych prezentów. Oni mają go co roku. A dodawanie budżetu SG w omawianiu wydatków wojskowych to zwykłe nadużycie z Pana strony. Dodajmy do tego może i policję i skarbówkę? Nieładnie. Wg Pana nie ma przełożenia miliardów dolarów włożonych z izraelską zbrojeniówkę od kilku dekad przez USA? Jeśli dotacja nie ma żadngo znaczenia to czemu niby Izrael bił się o nią jak o niepodległość? Bez związku? Jakie to niby prezenty w skali miliardowej otrzymała Polska od USA czy sojuszników z NATO? I to co roku? Żarty na bok. Izrael ma malutki kraj nasycony nowoczesnym sprzętem swoim i amerykańskim, gdzie można szybko przerzucić siły zwłaszcza nowoczesnym sprzętem, zmilitaryzowane społeczeństwo i stałą opiekę polityczną, wojskową i finansową USA. Polska nie ma nawet połowy potencjału Izraela w kwestii militarnej i wsparcia jakie otrzymuje on od Stanów. A lata niewoli i niszczenia resztek potencjału w ostatnich trzech dekadach są trudne do odrobienia. Porównywanie tych dwóch krajów jest pozbawione sensu. Ani geograficznie ani politycznie nie mamy ze sobą wiele wspólnego, a punktów spornych jest więcej niż wspólnych. Do tego interesy z Izraelem są mało perspektywiczne dla naszej zbrojeniówki i obarczone dodatkowo politycznymi wyborami które wręcz jej szkodzą.

dim
piątek, 1 maja 2020, 20:04

Mamy trochę różne dane, moje sprawdzałem wczoraj (znacznie niższy procent PKB, niż podaje to Pan), ale nie upieram się, bo skąd mam wiedzieć które dane są prawdziwe ? Za to rozbawił mnie Pan zdaniem o tym jak walczą o dotację :) O trzy miliardy rocznie to i ja był powalczył i pan. Natomiast jest to dotacja do nowinek w lotnictwie (którego my i tak prawie nie mamy) i w przemyśle antyrakiet (którego nie mamy), po cichu także w zbrojeniach jądrowych (których nie mamy) i do działalności wywiadowczych - które przynajmniej kiedyś i my mieliśmy na super poziomie :) W szczególności wszyscy korzystaliśmy z nielegalnie ściąganych przez nich zdobyczy technicznych, w tym np. ja osobiście także z wysokiej jakości lekarstw. Z wdzięczności obcięliśmy im teraz emerytury :)

dim
piątek, 1 maja 2020, 07:32

@Werte. Sprawdzam: 49.015.371 tys. zł wynosić miał budżet MON, decyzją z 14 lutego 2020. A tego dnia 1 USD było to 3,9098zł. Czyli budżet MON, to prawie 12, 54 mld USD. Z budżetem Straży Granicznej 13 mld USD. Budżet obronny Izraela to około 14 mld USD, ale uwaga: przy najskromniej licząc 4-krotnie wyższych podstawowych kosztach utrzymania w Izraelu, niż w Polsce. POWATARZAM: Przy 4-krotnie (co najmniej) wyższych kosztach podstawowego utrzymania żołnierza w Izraelu, niż w Polsce. I dopiero teraz proszę porównać stan liczebny, wyposażenie i zdolności błyskawicznej mobilizacji obu wojsk. Miażdżące, krzyczące marnotrawstwo - z punktu widzenia obronności - zachodzi w Polsce. Skrajna, systemowa nieefektywność, to najłagodniejsze z określeń. Wspominał Pan o amerykańskiej dotacji. Tak, ale ona jest celowa i dotyczy głównie zakupów w USA konkretnych broni i dotacji na badania naukowe w przemyśle. Którymi potem przemysł ten dzieli się z przemysłem USA. Czyli całkowicie bez związku z tematami typu dlaczego Wojsko Polskie jeździ sprzętem czysto muzealnym.

Orthodox
piątek, 1 maja 2020, 14:04

W Izraelu powszechny obowiązek służby wojskowej dotyczy praktycznie większości społeczeństwa, bez względu na płeć. I jest to służba stricte bojowa.

dim
piątek, 1 maja 2020, 17:14

@Orthodox - ale płatna. Dziewczyny mówiły, że dostają przez czas służby pieniądze na życie i wynajem mieszkania (a to jest tam bardzo drogo) - o ile służba nie będzie odbywana blisko domu ich rodziców. Mogę podawać tu coś nieprecyzyjnie, ponieważ należały do rodzin tzw. repatriantów, z byłego ZSRR. Tak czy owak, koszty utrzymania żołnierza w Izraelu są bez porównania wyższe niż w Polsce, żołnierzy więcej, granic z wrogiem zewnętrznym i wewnętrznym nie mniej niż my z Kaliningradem i Białorusią, ale pieniędzy na broń jeszcze wystarcza. Czyli to my mamy błąd systemowy.

marian
piątek, 1 maja 2020, 13:51

Racja. Ale rzymianie nie muszą wszystkiego podawać do oficjalnej wiadomości. Żeby było bliżej nas, lepiej podać przykład Grecji

dim
piątek, 1 maja 2020, 17:16

Jeśli masz na myśli budżet wojskowy Grecji, do roku 2008, to zgoda. Brak poszlak, by było tak i w Polsce.

marian
czwartek, 30 kwietnia 2020, 17:40

Na dziś to i tak nic nie da, bo wotu jest za mało. Jeden promil społeczeństwa to kropla w morzu potrzeb. Na dziś to niektórzy muszą jeździć ponad sto kilometrów do miejsca służby. Kiedy to będzie w końcu kompania lub choćby pluton w każdej gminie, wtedy to może zadziała.

piątek, 1 maja 2020, 17:24

Zgoda, że dziś to ani Jagiełło nie wygrałby pod Grunwaldem :)

Tweets Defence24