Polska chce kupić więcej Leopardów. Szatkowski dla Defence24.pl o wzmocnieniu Wesołej, dodatkowej dywizji i resecie systemu dowodzenia

30 marca 2017, 15:01
Istotne znaczenie dla wzmocnienia zdolności Sił Zbrojnych RP mają działania w zakresie broni przeciwpancernej. Na zdjęciu strzelanie z RPG-7. Fot. st. chor. Sławomir Mrowiński/ WDK IWSp SZ
Fot. szer. Natalia Wawrzyniak
Polska bierze pod uwagę nabycie dodatkowych czołgów Leopard 2. Fot. kpt. Adriana Wołyńska, szer. Natalia Wawrzyniak
Fot. MON.
Podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski w trakcie ćwiczeń Zima 17. Fot. Centrum Symulacji i Gier Wojennych ASzW

"Pierwszy raz od 30 lat zmierzamy w stronę powiększenia wojska" - mówi w rozmowie z Defence24.pl, Tomasz Szatkowski, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej. Pytany o ewentualny zakup dodatkowych czołgów Leopard 2 przyznaje: "Rzeczywiście, szukamy takich możliwości".

Jędrzej Graf: Panie Ministrze, decyzja o przeniesieniu części czołgów Leopard 2 na flankę wschodnią wywołała publiczną dyskusję. Potrzeba wzmocnienia jednostek na wschód od Wisły nie budzi wątpliwości. Istnieją jednak obawy, że ten ruch osłabi najsilniejszy polski związek taktyczny – 11 Lubuską Dywizję Kawalerii Pancernej. Czy potwierdza Pan, że do tej jednostki trafiły czołgi T-72M1? W jaki sposób ich wprowadzenie wpłynie na zdolności dywizji, która do tej pory dysponowała czterema batalionami czołgów Leopard 2?

Tomasz Szatkowski, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej: Decyzja o przeniesieniu części potencjału 34. Brygady Kawalerii Pancernej z Żagania do 1. Brygady Kawalerii Pancernej stacjonującej w Wesołej została podjęta na podstawie racjonalnych przesłanek wynikających m.in. z nowej sytuacji bezpieczeństwa spowodowanej konfliktem na Ukrainie oraz niewystarczającego potencjału obronnego ulokowanego w poprzednich latach we wschodniej części kraju. Decyzja ta poparta była również rekomendacjami Sztabu Generalnego Wojska Polskiego oraz innych wysokich rangą oficerów posiadających krajowe oraz międzynarodowe doświadczenie w dowodzeniu dużymi zgrupowaniami pancernymi i zmechanizowanymi, włączając w to ówczesnego Inspektora Wojsk Lądowych. 

Decyzja Ministra Obrony Narodowej w tej sprawie była przed jej podjęciem wypracowywana w grupie najwyższych dowódców pod moim przewodnictwem, po rozważeniu wszystkich za i przeciw, oraz po wysłuchaniu wszystkich kompetentnych organów w tej sprawie - włączając w to ówczesnego Dowódcę Generalnego RSZ generała broni M. Różańskiego.

Warto dodać, że trafność decyzji o przeniesieniu części potencjału pancernego spod granicy polsko-niemieckiej do rozwijającej wysoką gotowość 1. Warszawskiej Brygady Pancernej z Wesołej, znalazła operacyjne potwierdzenie podczas Zimy-17 - największego od wielu lat ćwiczenia dowódczo-sztabowego, po raz pierwszy opartego na realistycznym scenariuszu, w którym to ćwiczący nie znali planów przeciwnika. W związku z tym wnioski operacyjne płynące z ćwiczenia mają charakter obiektywny, nie ocenny czy propagandowy.

Podjęta na początku 2014 r. błędna decyzja o dyslokacji całego najbardziej wartościowego pancernego potencjału - w postaci czołgów Leopard 2A5 w Żaganiu, przy zachodniej granicy Polski, 500 kilometrów od Warszawy - została podjęta wbrew ówczesnym rekomendacjom SG WP, który jest odpowiedzialny za tworzenie projektów planów obronnych RP.

W tej decyzji, co niewielu dzisiaj pamięta, kontrowersyjny był szczególnie fakt, że najnowocześniejsze czołgi skierowano do najbardziej skadrowanej brygady. 34. Brygada Kawalerii Pancernej z Żagania posiadała wówczas zaledwie kilkuprocentowy poziom ukompletowania stanów osobowych, będąc od 2010 r. najsłabiej rozwiniętą brygadą ogólnowojskową w Siłach Zbrojnych RP. Po podjęciu decyzji o pozyskaniu kolejnych Leopardów 2A5 poprzednie kierownictwo sztucznie zwiększyło ukompletowanie tej jednostki poprzez przeniesienie do niej batalionu czołgów z 10 Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie, rozkompletowując ją i powodując utratę przez nią zdolności operacyjnych niezbędnych do realizacji narodowych i sojuszniczych zadań obronnych. Warto dodać, że aby sztucznie podnieść gotowość „34”, ze Świętoszowa przeniesiono także elementy wsparcia. W efekcie, w 11 Dywizji mamy dwie nie w pełni gotowe brygady pancerne, mimo, że skierowano do nich najnowocześniejsze w Polsce czołgi.

strzelanie z Leopard 2A4
Fot. kpt. Adriana Wołyńska, szer. Natalia Wawrzyniak

Jeśli to nie wystarczy do wykazania fałszywości tezy o „rozmontowywaniu” przez obecne kierownictwo „najsilniejszej dywizji w Wojsku Polskim”, dodam jeszcze jeden argument. Poprzednie kierownictwa MON w zasadzie uczyniły z dywizji twory bardziej administracyjne niż pełnokrwiste związki taktyczne, pozbawiając je własnych elementów wsparcia. Dopiero dzisiaj, w ramach SPO, pracujemy nad odwróceniem tamtych decyzji.

W pełni zgadzam się, że zapewnienie infrastruktury oraz zaplecza remontowego ma fundamentalne znaczenie dla sprawnego funkcjonowania każdej jednostki. Zwracam jednak uwagę na to, że dotychczasowa odległość między zapleczem logistycznym dla 34. Brygady Kawalerii Pancernej, a prawdopodobnym regionem wystąpienia konfliktu zbrojnego to kilkaset kilometrów i liczne przeszkody terenowe, co w połączeniu z niskim poziomem jej ukompletowania może utrudniać prowadzenie skutecznej operacji obronnej. 

Ponadto, przy podejmowaniu decyzji o wzmocnieniu potencjału obronnego wschodniej części Polski wyasygnowano w planach finansowych resortu dodatkowe kwoty przeznaczone na szkolenie oraz pełną infrastrukturę dla nowych jednostek, w związku z czym nie istnieje zagrożenie braku odpowiedniego przeszkolenia żołnierzy bądź niezapewnienia im odpowiedniego zaplecza logistycznego. Co więcej, szkolenie żołnierzy idzie już pełną parą, pod okiem jednego z najlepszych fachowców w tej dziedzinie. 

Głosów krytycznych było więcej, mówią o tym eksperci…

Tak, eksperci analizują decyzje MON i taka jest ich rola. Warto jednak podkreślić, że nie mieli możliwości zetknięcia z realnym scenariuszem zagrożenia podczas gry wojennej czy ćwiczenia dowódczo-sztabowego, ani ze scenariuszami planowania operacyjnego - nawet jeśli założymy, że te plany były do tej pory przygotowywane w niewłaściwy sposób. Tylko takie doświadczenie pozwala ocenić jaka będzie dynamika potencjalnego konfliktu, i czy na jego potrzeby możemy zakładać przy obecnym potencjale naszych sił wydzielanie odwodów wielkości dywizji - czy jest to też może publicystyczna fikcja. Decyzja o przeniesieniu Leopardów została podjęta na bazie wielu przesłanek, uwzględniając wspomniane scenariusze. Jest to racjonalne postępowanie uwzględniające ogólną strukturę Sił Zbrojnych, sytuację poszczególnych jednostek, jak i charakter oraz kierunki zagrożeń. A w tym konkretnym przypadku dziwi fakt, że gen. Różański jak i gen. Skrzypczak powinni znać pewne obiektywne uwarunkowania, a pomimo to konsekwentnie wprowadzają opinię publiczną w błąd. To dla mnie osobiście przykre doświadczenie. 

Zobacz także: SKANER Defence24: Gen. Skrzypczak: Przesunięcie Leopardów nie ma uzasadnienia wojskowego 

A jak dzisiaj wygląda sytuacja w 34. Brygadzie?

34. Brygada Kawalerii Pancernej z Żagania posiada obecnie ok. 20 proc. poziom ukompletowania będąc od 2010 r. do wiosny 2014 r. najsłabiej rozwiniętą brygadą ogólnowojskową w Siłach Zbrojnych RP, co jasno i klarownie pokazuje, że opinie generałów Różańskiego i Skrzypczaka a propos jej rzeczywistego potencjału bojowego są nieprawdziwe. Po podjęciu decyzji o pozyskaniu kolejnych Leopardów 2A5 poprzednie kierownictwo polityczne MON sztucznie zwiększyło ukompletowanie tej jednostki poprzez przeniesienie do niej batalionu czołgów z 10. Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie. Oznaczało to de facto jej rozkompletowanie, a co za tym idzie utratę przez nią zdolności operacyjnych niezbędnych do realizacji narodowych i sojuszniczych zadań obronnych. Trudno nie odnieść wrażenia, że ten ruch został wykonany wyłącznie dla celów propagandowych. 

W kontekście decyzji o przeniesieniu Leopardów do Wesołej, część komentatorów obawia się, czy miejsce stałego stacjonowania takiej jednostki nie będzie nadmiernie narażone na oddziaływanie rakietowo-lotnicze, czy nawet artyleryjskie potencjalnego przeciwnika. Czy ten czynnik został uwzględniony przy dyslokacji?

Oczywiście, że tak. Cały czas tworzymy zdolności obrony przeciwlotniczej i artylerii dalekiego zasięgu. Odwracamy skutki wieloletnich zaniedbań i chcemy jak najszybciej osiągnąć zadowalający poziom całościowej zdolności obrony kraju. Jest to jednak proces długotrwały, dlatego pewne działania muszą być podejmowane równolegle. Ponadto, zakładamy oczywiście odpowiednie rozśrodkowanie pododdziałów w scenariuszach jej (brygady - przyp. red.) użycia. Samo szkolenie i ukompletowanie brygady w Wesołej również musi zająć pewien czas, co wzięliśmy pod uwagę w naszych kalkulacjach będących podstawą do podjęcia tej decyzji. Odbędzie się ono jednak znacznie szybciej niż zakładają to krytycy decyzji - pierwszy batalion będzie gotowy do końca tego roku. Stanie się tak dzięki zaangażowaniu bardzo doświadczonego fachowca, jakim jest obecny dowódca brygady, płk Rydz, oraz dzięki wykorzystaniu systemów symulacyjnych. Pozytywnym czynnikiem jest fakt, że brygada z Wesołej ma obecnie znacznie wyższy poziom gotowości i ukompletowania niż 34. brygada. Przeniesienie czołgów do tej jednostki jest naprawdę konieczne i musi być realizowane bez zbędnej zwłoki.

Czy w Wesołej ruszyła rozbudowa infrastruktury niezbędnej do utrzymania Leopardów?

Fizycznie prace jeszcze nie ruszyły, ale przyspieszamy procedury formalne. Niebawem zostaną zatwierdzone pierwsze decyzje, tak aby do jesieni przygotować odpowiednie warunki dla przyjęcia pierwszej grupy czołgów. Infrastruktura w 1. Brygadzie Pancernej zostanie znacznie rozbudowana. Chcę jasno powiedzieć, że dysponujemy zarówno wolą polityczną, jak i zabezpieczonymi środkami finansowym, dzięki czemu stworzenie odpowiedniej bazy logistyczno-remontowej dla czołgów Leopard nie będzie stanowić problemu. Co więcej, widząc wieloletnie zaniedbania naszych poprzedników jeśli chodzi o stan infrastruktury wojskowej w jednostkach położonych we wschodniej części kraju, w dłuższej perspektywie chcemy je odpowiednio doinwestować i rozbudować, tak aby w pełni móc korzystać z ich potencjału logistycznego.

Czy na obecnym etapie zakłada się, że w 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej pozostaną trzy bataliony czołgów Leopard 2 – dwa w 10. Brygadzie i jeden w 34. Brygadzie? Czy też możliwe są dalsze przesunięcia?

Generalnie, obecnie jesteśmy w ostatniej fazie Strategicznego Przeglądu Obronnego i w nim ocenimy, ile dywizji i brygad powinno być w Siłach Zbrojnych RP w przyszłości, ale raczej po raz pierwszy od 30 lat liczba ta będzie zwiększała się a nie zmniejszała. Docelowo w 34. Brygadzie chcemy mieć nowoczesne czołgi, ale na tym etapie priorytetem jest utrzymanie gotowości bojowej w 1. Brygadzie Pancernej, która już ma podniesiony stopień zdolności.

Pojawiły się także informacje o możliwości zakupu dodatkowych Leopardów.

Rzeczywiście, szukamy takich możliwości. Pytaliśmy o to Niemców, ale nie posiadają już więcej używanych pojazdów tego typu. Hiszpańskie Leopardy mają swoje lata, więc istnieją wątpliwości, czy należy po nie sięgać. Ten proces trwa i jeżeli dojdzie do fazy pozyskania, na pewno opinia publiczna będzie szczegółowo informowana.

To efekt prac nad Strategicznym Przeglądem Obronnym?

Nie chciałbym wszystkiego wiązać z SPO, a tutaj byłaby to raczej kwestia działań doraźnych, które oczywiście muszą wpisywać się w dłuższą perspektywę. Podejmujemy wiele inicjatyw, które muszą odwrócić wieloletnie zaniedbania i decyzje podjęte bez odpowiednich analiz opartych o jakąkolwiek metodologię i spójnej strategii.

RPG-7
Fot. st. chor. Sławomir Mrowiński/ WDK IWSp SZ.

Zmian jest więcej, na przykład w zakresie modyfikacji sprzętu starej generacji. Ministerstwo zdecydowało o wznowieniu modernizacji systemów przeciwlotniczych „Szyłka” do standardu „Biała”. Z kolei rozpoczęcie dialogu na granatniki wielorazowego użytku i włączenie do Planu Modernizacji Technicznej nowego przeciwpancernego pocisku kierowanego może świadczyć o pewnej zmianie priorytetów, w zakresie broni przeciwpancernej.

Tego typu działania trzeba podejmować biorąc pod uwagę obecny i przewidywany stan zagrożeń oraz charakter środowiska bezpieczeństwa RP, dlatego też jeżeli chodzi o modernizację sprzętu posowieckiego, na przykład Szyłek, jest to normalny proces, który powinien być realizowany w cyklu życia każdego systemu uzbrojenia. Zwracam uwagę, że takie kroki są powszechnie podejmowane w siłach zbrojnych innych państw. Co do potencjału broni przeciwpancernej, to zaniedbania dotyczą de facto dwóch dekad. Problem oczywiście dostrzegamy i analizujemy, w jaki sposób najsprawniej można wzmocnić potencjał Sił Zbrojnych w tym zakresie. Pozyskanie nowoczesnych granatników, zarówno dla sił operacyjnych jak i Wojsk Obrony Terytorialnej, jest konieczne w celu zbudowania potencjału warstwowej obrony przeciwpancernej. 

Wnioski ze Strategicznego Przeglądu Obronnego mogą posłużyć jako podstawa do szeroko zakrojonych zmian w strukturze Sił Zbrojnych RP?

Jest to pierwszy tak szeroki proces planistyczny od blisko trzydziestu lat, którego efektem będzie realne wzmocnienie Sił Zbrojnych, nie tylko jakościowe, ale także ilościowe. Pamiętam, że pierwsze cięcia strukturalne podejmowano jeszcze na przełomie lat 80. i 90. XX wieku. Obecnie potrzeba wzmocnienia wynika z wielkości potencjalnego zagrożenia oraz liczby potencjalnych kierunków operacyjnych używanych w ramach hipotetycznej operacji obronnej.

Powołanie dodatkowej dywizji wojsk lądowych jest rozważane?

Analizujemy wiele wariantów rozbudowy potencjału wojsk operacyjnych, w tym również taki. Jednak w ramach SPO równolegle do pożądanego efektu operacyjnego musimy również uwzględniać koszty. Obecnie Przegląd wchodzi w ostatni etap. Prace zostały zakończone w zasadzie we wszystkich obszarach. Jedyną dziedziną w której są one kontynuowane jest obszar zdolności. Zależało mi na tym, aby wprowadzały one zmianę jakościową w stosunku do prac realizowanych wcześniej. Przykładowo, współczynniki operacyjne zostaną po raz pierwszy zwymiarowane, podobnie jak i koszty.

Wypracowujemy projekcję długoterminową, którą mierzymy w różnych punktach na osi czasu. Wykorzystując bardzo różne narzędzia symulacyjne i gry wojenne obserwujemy jak dane siły zmagają się z potencjalnym zagrożeniem, a muszą one zmieścić się w przewidywanym poziomie użytkowania. Wyciągnięte wnioski pozwalają na wybór właściwej kompozycji sił. Przeprowadzony został szereg eksperymentów, które przybliżały nas do podjęcia decyzji. Wśród nich należy wymienić ćwiczenia ZIMA 2017, które było oparte na silniku systemu JTLS, więc pozwala ono na wysunięcie zobiektywizowanych wniosków dotyczących wymaganych zdolności.

W takim razie należy się spodziewać nie tylko wzmacniania istniejących związków taktycznych, ale też formowania nowych?

Na razie jest jeszcze za wcześnie, aby precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, ale zakładamy, że zwiększy się poziom finansowania, jak i liczebność sił. Konkretne decyzje w tym zakresie mogą zapaść już w ciągu kilku tygodni. Jedną z opcji, którą będziemy rozważać, jest zwiększenie liczby związków taktycznych. Nie mniej istotna jest jednak ich wewnętrzna kompozycja. Chodzi tu nie tylko o liczbę batalionów w brygadzie, ale też na przykład o możliwe przywrócenie struktur wsparcia – rozpoznania, logistyki na poziomie dywizji. Od 2011 roku zostały one mocno zredukowane, zwłaszcza w czasie pokoju, co ograniczyło potencjał polskich dywizji.

Biała
Fot. szer. Natalia Wawrzyniak

Wielkie zainteresowanie budzi zawsze liczba etatów w ramach nowych struktur.

Pierwszy raz od 30 lat zmierzamy w stronę powiększenia wojska. Biorąc pod uwagę naturalny odpływ, można powiedzieć, że kadra może być w miarę spokojna. Oczywiście, żołnierze i oficerowie będą oceniani pod kątem pełnionej służby, ale zdecydowanie nie planujemy cięć personalnych. Trend będzie odwrotny.

Czy w ramach SPO było analizowane ostatnie 10-15 lat pod kątem finansowania armii lub wydatków? Okazuje się, że Polska wydawała na zakupy i utrzymanie sprzętu tyle samo co Grecja i Hiszpania, a jednak nasze zasoby są znacznie uboższe. Jakie są pierwsze wnioski związane z tymi analizami?

Rzeczywiście przeprowadzono analizę na poziomie zarządzania zasobami obronnymi i składowych pozyskiwania sprzętu, ale też cyklu życia i całościowej metodologii podejścia do tych wszystkich elementów. Do chwili obecnej planowanie było w dużej mierze uznaniowe, robione „na piechotę” niemalże z kartką i długopisem w ręku, co oczywiście musiało skutkować nieoptymalnymi wydatkami. Niestety potwierdziło się to zarówno w niejawnym raporcie NIK dotyczącym funkcjonowania resortu ON za czasów poprzedniego kierownictwa politycznego, jak i w ciągu ćwiczeń ZIMA 2017. W tym systemie zanikła kompetencja do tzw. badań operacyjnych i jednocześnie mierzenia tego kosztowo. Przyznam szczerze, że nie wiem czy miara kosztu w ogóle kiedykolwiek po drugiej wojnie światowej w naszym planowaniu istniała. 

Z drugiej strony, dotarliśmy na przykład do publikacji z 1988 r. gdzie prowadzono badania dotyczące struktury wojsk, skuteczności operacyjnej. Ona powstała prawdopodobnie w oparciu o dane uzyskane przez wywiad w Stanach Zjednoczonych. Proszę sobie jednak wyobrazić, że takiego scentralizowanego systemu, takiej metodologii nie było na pewno w ostatnich latach w Sztabie Generalnym, czy szerzej w resorcie. Czyli w pewnej mierze planowanie operacyjne jak i rozwoju Sił Zbrojnych opierało się na przybliżonych danych. Na niektórych uczelniach wojskowych istniały elementy tego systemu – np. niektóre narzędzia symulacyjne ale nie były one wykorzystywane przez Sztab Generalny, pion polityki obronnej czy zbrojeniowej w ich decyzjach. Ten system odtwarzamy, i po raz pierwszy konsekwentnie wprowadzamy do użycia w ramach SPO.

Do tego wszystkiego dochodzi rozproszenie systemu analizy finansowej. W ramach SPO składamy to wszystko w jedną całość, są mocno zaangażowane różne komórki departamentu budżetowego. Oficerowie wykazali się dużą inwencją - mamy w sumie trzy, poniekąd równoległe i wzajemnie sprawdzające się narzędzia do analizy operacyjnej. Zgromadziliśmy dobry zasób wiedzy, która ma wzmocnić resort i sprawić, żeby wszystkie kwestie zostały uporządkowane od strony metodologicznej, aby wiedzieć, jak w przyszłości liczyć i analizować. 

Czytaj więcej: Polska potrzebuje dodatkowej dywizji [OPINIA] 

Później mamy sam etap pozyskiwania sprzętu, czyli „od potrzeby do zakupu”.

Rzeczywiście SPO będzie dotykało tego elementu. Można powiedzieć, że tu prace pokrywały się z działaniami zespołu ministra Kownackiego dotyczącego Narodowej Polityki Zbrojeniowej. Pewne tezy będą w SPO, ale praca będzie implementacyjna. W zasadzie ona już się zaczęła i będzie trwała do jesieni. Zakładam, że będziemy się zgadzali w konkluzjach dotyczących zasad, na jakich ma bazować system pozyskiwania sprzętu.

Uważam, że powinien zostać on uproszczony. Ale w ogóle jednym z problemów w tym obszarze było zbyt małe zaangażowane kierownictwa politycznego, co pozwalało na istnienie inercji - struktury mogły uciekać w asekurantyzm albo fikcyjność. Jest np. w systemie zachęta, aby patrzeć na niską cenę zakupu, ale nie ma zachęty, aby patrzeć na ten problem całościowo pod kątem całego cyklu życiowego.

Kierownictwo MON deklaruje, że podstawowym założeniem reformy systemu kierowania i dowodzenia ma być przywrócenie jedności, skupionej wokół Sztabu Generalnego.

Założeniem jest przywrócenie jedności dowodzenia skupionej wokół Szefa Sztabu Generalnego. Podkreślam, że to konkretne osoby pełnią dane funkcje. 

Czytaj więcej: Marynarka potrzebuje strategii. Soloch dla Defence24 o modernizacji sił morskich, celach BBN i reformie dowodzenia [WYWIAD] 

Czy w wyniku reformy powstaną jednolite Dowództwa Rodzajów Sił Zbrojnych?

Tak, idziemy w tym kierunku. Posługiwanie się stwierdzeniem, że dowództwa Rodzajów Sił Zbrojnych połączy się w jedną instytucję, co w efekcie samo przez się stworzy „połączoność” okazało się mrzonką.

A jaka będzie rola Dowództwa Operacyjnego RSZ i Dowództwa Generalnego RSZ? Czy obydwa dowództwa zostaną utrzymane w nowej strukturze?

Dowództwo Operacyjne RSZ przeprowadziło szereg ćwiczeń, zdobyło doświadczenia i ma kompetencje operacyjnego dowodzenia na poziomie strategicznym. Te elementy chcielibyśmy zachować, aby stanowiły instrument dla Szefa Sztabu Generalnego na czas operacji. Jeżeli chodzi o kompetencje Dowództwa Generalnego RSZ, to należałoby zachować instrumenty pozwalające na synergię planów szkoleniowych.

Dowództwa Rodzajów Sił Zbrojnych będą więc najprawdopodobniej odpowiedzialne za szkolenia taktyczne, ale muszą ze sobą współpracować. Istnieją dwa warianty dotyczące nadzoru nad połączonym szkoleniem.

Zobacz także: SKANER Defence24: Siarkowska o inwestycjach w OT: „Formacja bardzo efektywna kosztowo” 

Jaką rolę w nowej strukturze odegrają Wojska OT? Czy będą nadal bezpośrednio podlegać Ministrowi Obrony Narodowej?

Będą takim samym rodzajem sił zbrojnych jak pozostałe, podporządkowanie Obrony Terytorialnej bezpośrednio Ministrowi ma z założenia tymczasowy charakter z uwagi na prowadzenie reformy dowodzenia. Być może WOT będą miały dodatkowe kompetencje w dziedzinie reagowania kryzysowego i klęsk żywiołowych, ale nie zmieni to ich statusu jako jednego z pięciu równorzędnych Rodzajów Sił Zbrojnych.

Rząd przyjął niedawno Strategię na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, zakładającą zwiększenie wydatków obronnych do 2,2 proc. PKB do roku 2020 i do 2,5 proc. PKB do roku 2030. Czy w pracach nad SPO uwzględniano ten podwyższony poziom finansowania jako podstawę do programowania rozwoju Sił Zbrojnych?

Finansowanie na poziomach wskazanych w ramach Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, czyli 2,2 proc. PKB do 2020 i 2,5 proc. jest wielkością referencyjną do oceny perspektywy budowy zdolności, realizowanej w trakcie Strategicznego Przeglądu Obronnego. Badamy w jakim stopniu ten wzrost wydatków pozwoli nam wzmocnić możliwości Wojska Polskiego i w jaki sposób powinien być realizowany. Strategia na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju jest dokumentem zaakceptowanym przez Radę Ministrów, co pozwala nam uwzględniać go w planach.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił nawet o wydatkach obronnych na poziomie 3 proc. PKB. 

Jest to słuszny kierunek. Siły Zbrojne mają wieloletnie zapóźnienia także jeżeli chodzi o modernizację techniczną, a ich liczebność w wielu obszarach jest niewystarczająca. Co więcej, Federacja Rosyjska wydaje na obronność znacznie większą część swojego PKB – przynajmniej 5 proc. Podobnie USA obecnie zwiększa ten wskaźnik do ok 4  proc. Oznacza to, że wielkość 3 proc. w obecnych warunkach nie byłaby absolutnie aberracją. 

Na początku roku do Polski relokowano amerykańską brygadę pancerną. Jakie są pierwsze doświadczenia związane z obecnością związku taktycznego US Army? Zainteresowanie ekspertów budzi między innymi funkcjonowanie systemu przerzutu wojsk.

System przerzutu wojsk działa dobrze, został wszechstronnie przetestowany podczas ćwiczeń Anakonda 2016. Amerykańska brygada została przerzucona do Polski z powodzeniem, a obecnie znajduje się w ciągłym ruchu, na całej wschodniej flance trwają ćwiczenia z jej udziałem. Na razie jest jednak za wcześnie, aby wyciągać dalekosiężne wnioski w tym zakresie.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Jędrzej Graf.

Reklama
Tweets Defence24