Reklama

W miejsce „Orki” – dwa brazylijskie lub singapurskie okręty podwodne?

8 listopada 2019, 14:04
24772621755_2c0c2e6b70_k
Brazylijski okręt podwodny „Tapajó”. Fot. Marinha do Brasil

Zamiast rozpocząć program „Orka”, Ministerstwo Obrony Narodowej rozważa kupno dwóch wysłużonych, brazylijskich okrętów podwodnych: „Timbira” i „Tapajó”. Według niepotwierdzonych informacji, do wzięcia mogą być także dwa nieco nowsze okręty podwodne typu Archer, które po odkupieniu od Singapuru podobno mogą być zaproponowane Polsce przez szwedzki koncern Saab. W polskim wojsku zaczął się więc najbardziej ulubiony fragment realizacji planu modernizacji technicznej – faza analityczno-koncepcyjna.

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do drastycznych zmian wprowadzanych do programu modernizacji technicznej Marynarki Wojennej RP. Od marca 2012 r., zaprezentowana wtedy przez ministra Tomasza Siemoniaka „Koncepcji rozwoju MW RP” z planem zakupu dwunastu bojowych okrętów (3x „Orka”, 3x „Miecznik”, 3x „Czapla” i 3x „Kormoran”) była już zmieniana co najmniej trzykrotnie. Przy czym za każdym razem negowano poprzednie ustalenia, rozpoczynano nowe prace analityczno-koncepcyjne oraz zmieniano harmonogramy – przesuwając w czasie wprowadzanie nowych jednostek pływających.

Przy tej okazji w Inspektoracie Uzbrojenia realizowano wielomiesięczne dialogi techniczne, firmy zagraniczne były namawiane do składanie dokumentacji ofertowej (w języku polskim) a polscy oficerowie jeździli po całym świecie oglądając obce okręty i infrastrukturę stoczniową.

Niespełnione obietnice Ministerstwa Obrony Narodowej

Te ciągłe zmiany zdania najlepiej widać w przypadku programu „Orka”, który w 2012 r. zakładał zbudowanie trzech okrętów podwodnych nowej generacji. Przy tym pierwszy z nich miał być wprowadzony do Marynarki Wojennej już w 2017 r., drugi do 2022 r. a trzeci do 2030 r. W międzyczasie pod egidą BBN ukazała się „Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego”, w której uznano, że najważniejsze są fregaty, a więc klasa jednostek pływających, których nie było w „Koncepcji rozwoju MW RP” z 2012 r.

Ministerstwo Obrony Narodowej uzyskało w ten sposób pretekst do porzucenia starych planów uznając m.in., że program „Orka” wcale nie jest priorytetem. Powołano jednak komisję mającą wskazać najlepszego, zagranicznego dostawcę technologii okrętów podwodnych (wybieranych spośród trzech oferentów: Saab, Naval Group i TKMS). Po kilku miesiącach prac i analiz oraz po otrzymaniu wszystkich żądanych dokumentów od zagranicznych partnerów decyzja została podjęta i miała być ogłoszona w styczniu 2018 r.

„Decyzja odnośnie wyboru partnera strategicznego w programie ORKA zostanie podjęta w styczniu 2018 roku”.

Płk Anna Pęzioł-Wójtowicz - rzeczniczka MON – wypowiedź z 29 grudnia 2017 r.

 Z początkiem 2018 r. ministrem Obrony Narodowej przestał być jednak Antoni Macierewicz, a jego następca – Mariusz Błaszczak nie ujawnił wyników prac komisji i zaczął kolejne prace analityczno-koncepcyjne zastanawiając się nawet nad tak podstawową sprawą, jak procedura, która będzie wykorzystana przy zakupie „Orek” z „szerokiego spektrum narzędzi” ustawy Prawo Zamówień Publicznych.

Już wtedy na Defence24.pl zwracaliśmy uwagę, że tak naprawdę oznacza to przerwanie programu zakupu nowego okrętu podwodnego, na co ostatecznym dowodem był podpisany na początku października 2019 r. Plan Modernizacji Technicznej na lata 2021-2035 SZ RP (z uwzględnieniem 2020 roku). Opisując zawartość tego planu w najbliższym latach, minister Błaszczak nie wspomniał bowiem o nowych jednostkach pływających, ale tylko o rozwiązaniu pomostowym. Według MON ma ono pozwolić na pozyskanie dwóch okrętów podwodnych „w najbliższym czasie”, co zapewni ciągłość szkolenia podwodniaków.

„Dla Marynarki Wojennej planujemy pozyskanie zdolności do rażenia celów nawodnych i podwodnych przez okręt podwodny nowego typu w ramach programu „Orka”. Planujemy również rozwiązanie pomostowe, które pozwoli na pozyskanie dwóch okrętów podwodnych w najbliższym czasie i zapewni ciągłość szkolenia podwodniaków.”

Mariusz Błaszczak - Minister Obrony Narodowej

 Wszystko wskazuje na to, że nie chodzi tu jednak wcale o rozwiązania pomostowe proponowane wcześniej przez trzy zagraniczne podmioty (Saab, TKMS, Naval Group) w ramach programu „Orka”. Tamte propozycje miały bowiem zapewnić realizację zadań tylko przez okres potrzebny na zbudowanie nowych jednostek pływających. Tymczasem obecnie Ministerstwo Obrony Narodowej chce zakupić dwa okręty podwodne, które tak jak w przypadku „Kobbenów”, z „pomostowych” staną się „docelowymi” na co najmniej kilkanaście lat.

Brazylijskie Tupi: rozwiązanie pomostowe, czy docelowe?

Zgodnie z informacją przekazaną na początku listopada 2019 r. przez Radio Gdańsk Ministerstwo Obrony Narodowej miało rozważać zakup dwóch używanych, brazylijskich okrętów podwodnych „Timbira” i „Tapajó” – a więc jednostek typu Tupi (niemiecki typ 209/1400), przekazanych do służby kolejno: w 1996 roku i 1999 roku.

Co ciekawe pomysł ten według niektórych specjalistów jest uważany za warty rozważenia. Takie zdanie ma m.in. Sylwester Pietrzak – założyciel Rady Budowy Okrętów, która m.in. współtworzyła Strategiczną Koncepcję Bezpieczeństwa Morskiego. Wskazywał on jednak przy tym, że są to okręty wymagające remontu i modernizacji, jak również rozwiązać trzeba będzie problemy związane z zabezpieczeniem logistycznym i szkoleniowym.

image
Brazylijski okręt podwodny „Timbira”. Fot. Wikipedia

 Trzeba będzie więc na to wyłożyć pieniądze, co oznacza według Radia Gdańsk zabranie z budżetu MON od 200 do 300 milionów dolarów, a według bardziej realnych szacunków co najmniej 500 milionów dolarów (100 mln USD za jeden okręt i kolejne 150 mln USD za jego remont i modernizację). Za dwa używane okręty podwodne można by było więc otrzymać jeden nowy – dodatkowo wyposażony w napęd niezależny od powietrza. Jest to również co najmniej dwukrotnie większa suma pieniędzy niż ta, jaką prawdopodobnie trzeba byłoby wydać na rozwiązania pomostowe proponowane przez Naval Group, TKMS czy Saab.

Wybór jednego z tych trzech rozwiązań pomostowych byłby jednak generalnie jednoznaczny ze wskazaniem konkretnego dostawcę docelowej „Orki”, a rozpoczęcia tego programu Ministerstwo Obrony Narodowej przez kilka najbliższych lat na pewni nie planuje. Oczywiście można zakładać, że uda się obniżyć cenę kupna okrętów podwodnych typu Tupi, jednak nie będzie to duży rabat, ponieważ mamy tu do czynienia z dwudziestoletnimi jednostkami, które tak jak Kobbeny można wykorzystywać co najmniej dwa razy dłużej. I Brazylijczycy doskonale o tym wiedzą.

Nie uda się również ograniczyć kosztów modernizacji, ponieważ te są dobrze znane po pracach realizowanych przez niemiecki koncern TKMS na jednym z indyjskich okrętów podwodnych typu Shishumar (niemiecki typ 209) - INS „Shishumar”. Wtedy prace wyceniono na 151 mln dolarów. Na jednostkach typu Tupi koszty te na pewno nie będą mniejsze, tym bardziej, że nie obejmą one jedynie modernizacji już wykorzystywanego uzbrojenia (tak jak w przypadku Indii), ale również wymianę wyposażenia brazylijskiego i wprowadzenie systemów kompatybilnych ze standardami NATO (w tym dużej części systemu łączności jawnej i niejawnej).

Ponadto Brazylia bardzo mocno wyeksploatowała swoje jednostki. Okręty podwodne typu Tupi nie były oszczędzane i o ile na stosunkowo płytkim Bałtyku zanurzenie poniżej 100 m zdarza się rzadko, to dla Brazylijczyków pływanie na większych głębokościach jest standardem. „Niemieckie” kadłuby sztywne są znane ze swojej wytrzymałości, ale pozostałe wyposażenie pokładowe zostało na pewno w znacznym stopniu wyeksploatowano (choć nie zużyte) i trzeba je: jeżeli nie wymienić, to przynajmniej w całości zweryfikować.

Singapursko-szwedzkie rozwiązanie pomostowe

Biorąc pod uwagę dystans, uwarunkowania oraz wyposażenie brazylijskich Tupi wydaje się, że informację Radia Gdańsk należy traktować tylko jako jedną z kilku opcji możliwych do zastosowania przez Ministerstwo Obrony Narodowej. O wiele bardziej prawdopodobne jest skorzystanie z oferty Szwecji, która podobno zamierza kupić od Singapuru dwa okręty podwodne typu Archer (ex-szwedzki typ Västergötland): RSS „Archer” (ex. HMwMS „Hälsingland”) i RSS „Swordsman” (ex, HMwMS „Västergötland”), wyremontować je i zmodernizować, a następnie odsprzedać Polsce.

Za tego rodzaju opcją przemawia kilka argumentów. Po pierwsze ułatwia się w ten sposób rozwiązanie problemów techniczno-organizacyjnych. Wynika to z niewielkiej odległości pomiędzy państwami (do przepłynięcia jest tylko Bałtyk, a nie Bałtyk i Atlantyk) oraz bardzo dobra współpraca partnerska między polskim przemysłem a szwedzkim koncernem Saab (który na pewno realizowałby to zadanie).

image
Ceremonia wodowania okrętu podwodnego RSS „Archer” (ex. HMwMS „Hälsingland”). Fot. Saab/Kockums AB

Po drugie polska Marynarka Wojenna otrzymałaby wiekowo starsze okręty: wyprodukowane w 1986 (HMwMS „Hälsingland”) i 1987 roku (HMwMS „Västergötland”), ale z nowszym wyposażeniem bojowym (w większości tylko dziesięcioletnim). Okręty te przed przekazaniem do Singapuru w 2009 i 2010 roku przeszły bowiem bardzo głęboką modernizację (do standardu okrętów typu Södermanland) otrzymując m.in. nową sekcję kadłuba z napędem niezależnym od powietrza AIP. I to jest trzeci argument przemawiający dla MON za szwedzką propozycją. Brazylijskie Tupi mogą bowiem pozostawać w zanurzeniu maksymalnie przez trzy doby, podczas gdy w przypadku singapurskich Archerów ten czas wydłuża się do ponad dwóch tygodni.

Czwartą zaletą szwedzkiej propozycji jest możliwość wprowadzenia podczas prac remontowych części rozwiązań (szczególnie jeżeli chodzi o okrętowy system walki), jakie są wykorzystywane na obecnie budowanych dla szwedzkiej marynarki wojennej dwóch okrętach typu A-26. Jednostki te są proponowane dla Polski w ramach programu „Orka”, a więc Archery mogłyby być traktowane jako rzeczywiste rozwiązanie pomostowe. Trzeba przy tym zaznaczyć, że podobnie można byłoby postąpić w przypadku okrętów podwodnych typu Tupi, na których modernizację mógłby przeprowadzić zarówno niemiecki koncern TKMS, jak i …. francuski koncern Naval Group.

Ostatnim argumentem przemawiającym w MON i MW RP za Archerami jest fakt, że szwedzka marynarka wojenna posiada dwa dodatkowe, bardzo podobne okręty podwodne typu Södermanland (który również powstał po zmodernizowaniu jednostek typu Västergötland): HSwMS „Södermanland” i HMwMS „Östergötland”. Potencjalnie jest więc możliwość odkupienia od Szwedów w przyszłości jeszcze dwóch jednostek, a więc finalnie dołożenie do starzejącego się ORP „Orzeł” czterech okrętów podwodnych. Polska flota podwodna znowu byłaby pokaźną siłą, a to, że chodzi o siłę „ilościową” a nie „jakościową” jak dotąd nikomu w MON i MW RP nie przeszkadzało.

image
Szwedzki okręt podwodny HSwMS „Södermanland”. Fot. M.Dura

Dwa pomostowe okręty podwodne a problemu Marynarki Wojennej

Pilne poszukiwanie rozwiązań pomostowych to efekt zaniechań, które było widać od 2009 roku, a więc od momentu, gdy zaczęło być głośno o planach wprowadzenia nowych okrętów podwodnych. Z powodu braku decyzji teraz już nie ma czasu na wybrzydzanie i koszty naprawy sytuacji będą nieporównywalnie większe.

Wadą szwedzkiego i brazylijskiego rozwiązania jest bowiem to, że modernizacja polskiej floty podwodnej nie będzie już taka tania jak w przypadku Kobbenów, otrzymanych od Norwegii praktycznie za darmo. Teraz trzeba będzie zapłacić zarówno za same okręty jak i za ich modernizację. Środki te będą na pewno zabrane z puli przeznaczonej na Marynarkę Wojenną, a więc odsunie się w ten sposób pozyskanie nowej generacji jednostek pływających – i to wszystkich. Przy okazji stracą polskie stocznie, które na budowie okrętów dla MW RP miały nie tylko zarobić, ale również pozyskać nowe technologie. Teraz ich rola (szczególnie jeżeli chodzi o zakłady podlegające pod Polską Grupę Zbrojeniową) znowu ograniczy się do zakładów remontowych.

Dodatkowo zakup dwóch (na razie?) pomostowych okrętów podwodnych nie rozwiąże problemu okrętu podwodnego ORP „Orzeł”. Jest to bowiem jednostka pływająca o dużym potencjale modernizacyjnym i mogłaby po przeprowadzeniu prac modernizacyjnych jeszcze przez co najmniej 10 lat być w pełnej sprawności i gotowości bojowej. Brak decyzji w tej sprawie spowoduje, że jej status stanie się podobny do tego, jaki ma od dawna rumuński okręt podwodny tego samego projektu (877) „Delfinul”, który nie jest operacyjny praktycznie od 1996 roku.

Dodatkowo należy pamiętać, że program „Orka” miał dać nowe zdolności Marynarce Wojennej, a właściwie całym Siłom Zbrojnym RP. Ministerstwo Obrony Narodowej rozważało nawet plany wprowadzenia okrętów podwodnych nowej generacji z rakietami manewrującymi. Polska po raz pierwszy uzyskałaby w ten sposób broń odstraszania, która nie stanowiłaby oczywiście dla nikogo zagrożenia totalnego (tak jak w przypadku rakiet balistycznych z głowicami atomowymi), ale jednak mogłyby zniechęcać do ewentualnej agresji. Przykładem takich możliwości może być Arabia Saudyjska, gdzie atak Jemenu (lub Iranu) jedynie z wykorzystaniem siedmiu rakiet manewrujących (oraz osiemnastu dronów) zmniejszył dostawę ropy na poziomie 5% globalnej podaży.

Odpowiednie wybranie celów (tzw. punktów grawitacyjnych) może więc wprowadzić ogromne zamieszanie, a dodatkowo wymusza wprowadzanie nowoczesnych systemów obrony przeciwlotniczej (które w przypadku Arabii Saudyjskiej i tak okazały się niewystarczające).

Rozwiązania pomostowe zatrzymają Marynarkę Wojenną jedynie na działaniach torpedowych, które są skuteczne tylko w odniesieniu do celów morskich. A te w czasie faktycznego konfliktu zbrojnego na Bałtyku mogą się w ogóle nie pojawić.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 347
Reklama
sum
czwartek, 14 listopada 2019, 12:31

Odwlekanie, odwlekanie i odwlekanie to jest priorytet zakupowy WP. W taki sposób plany będą wyglądały OK, kasy będzie coraz więcej ale pożytku żadnego z tego nie będzie. Co do tekstu to propozycja współpracy ze Szwecją najlepsza

(-)
czwartek, 14 listopada 2019, 01:17

"Ministerstwo Obrony Narodowej uzyskało w ten sposób pretekst do porzucenia starych planów uznając m.in., że program „Orka” wcale nie jest priorytetem." >>> W tym czasie w MON ogłoszono SPO 2016, a w nim model MW złożony wyłącznie z okrętów podwodnych, które otrzymały najwyższy priorytet oraz okrętów p.minowych i nadbrzeżnych środków walki. Model floty delikatnie mówiąc niezwykle osobliwy - floty pozbawionej bojowych okrętów nawodnych.

witte
środa, 13 listopada 2019, 21:28

Panie Maksymilianie, Dwie uwagi: - pisząc "jest to bowiem jednostka pływająca o dużym potencjale modernizacyjnym i mogłaby po przeprowadzeniu prac modernizacyjnych jeszcze przez co najmniej 10 lat być w pełnej sprawności i gotowości bojowej" na pewno myślał Pan o Orle?. Był Pan na nim ?, zna Pan jego wiek i fakt że Rosjanie nie przewidywali modernizacji tego typu a na pewno nie w tym wieku, wie Pan o tym jak wyglądało remontowanie tego OP? Pisząc to co Pan napisał daje Pan odpowiedź NIE na wszystkie pytania. Utopienie w ten okręt kilkuset mln PLN nie zapewni nam "zdolności pomostowej" zapewni tylko wpływy wykonawcy modernizacji czyt. Naval Group. - co to są "punkty grawitacyjne" ? Czy mowa o "gravity points" ?

LBN
środa, 13 listopada 2019, 20:30

Jeżeli mamy kupić okręty podwodne to takie co będą pływać też poza Bałtykiem bo zamknięcie się na Bałtyku nie ma sensu a do tego możemy wypełniać misję natowskie. Aby okręt był przydatny to musi mieć możliwość atakowania celów 1000km plus. Szwedzka oferta jest ok bo oni mają różne typy swoich okrętów i nam by się przydał ten model pośredni mogący pływać też na Atlantyku i Morzu Północnym oraz na Bałtyku.

LMed
środa, 13 listopada 2019, 19:53

Ostatnie zdanie nasuwa rozwiązanie problemu.

BlueLeader
środa, 13 listopada 2019, 17:17

Za tę analizę dziękuję - bardzo rzeczowa i konkretna. Kupowanie OP wyłącznie do realizacji przybrzeżnych działań defensywnych byłoby zwyczajnym głupstwem - w przypadku konfliktu zbrojnego z silnym przeciwnikiem nasze okręty podwodne miałyby nikłe szanse na skuteczną realizację zadania bojowego. Ale mamy w tym długą tradycję, jeśli chodzi o Marynarkę Wojenną. Strategicznie nic nam to nie da, a zmniejszy jedynie potencjał Sił Zbrojnych (mnóstwo źle zainwestowanej gotówki). Żadnym usprawiedliwieniem nie może być chęć utrzymania wyszkolenia podwodniaków - to jest tradycyjne polityczne tchórzostwo. Albo chcemy mieć nowoczesną MW i inwestujemy w nowoczesne technologie, albo rezygnujemy z takich ambicji i rozwijamy inne komponenty SZ, które się przydadzą nie tylko do fotografowania na Święto Morza.

kim1
środa, 13 listopada 2019, 16:06

MON nie chciał kupić w Australii dwóch zmodernizowanych fregat rakietowych Adelaide a teraz mają zamiar kupić wysłużone okręty podwodne. To są jakieś żarty czy kpiny?

mobilny
środa, 13 listopada 2019, 12:40

2-3 OP resztę przeznaczyć ma patrolowce, p-minowce i O zwalczające OP. Obronę wybrzeża i odbudować dywizjon lotnctwa morskiego

tom97
środa, 13 listopada 2019, 12:18

Jak słusznie pan M. Dura stwierdził w razie W nie będzie żadnych celów dla torped z naszych OP, a kupowanie drogiego OP jako wyrzutni dla rakiet taktyczno-operacyjnych po wypowiedzeniu traktatu INF mija się z celem. Prościej i taniej jest utrzymać parę wyrzutni bazowania lądowego i zwiększyć ilość pocisków AGM-158B JASSM-ER dla F-16

Akanios
środa, 13 listopada 2019, 13:41

To zauważył pan Dura: ... należy pamiętać, że program „Orka” miał dać nowe zdolności Marynarce Wojennej, a właściwie całym Siłom Zbrojnym RP. Ministerstwo Obrony Narodowej rozważało nawet plany wprowadzenia okrętów podwodnych nowej generacji z rakietami manewrującymi. Polska po raz pierwszy uzyskałaby w ten sposób broń odstraszania, która nie stanowiłaby oczywiście dla nikogo zagrożenia totalnego (tak jak w przypadku rakiet balistycznych z głowicami atomowymi), ale jednak mogłyby zniechęcać do ewentualnej agresji. Przykładem takich możliwości może być Arabia Saudyjska, gdzie atak Jemenu (lub Iranu) jedynie z wykorzystaniem siedmiu rakiet manewrujących (oraz osiemnastu dronów) zmniejszył dostawę ropy na poziomie 5% globalnej podaży. Odpowiednie wybranie celów (tzw. punktów grawitacyjnych) może więc wprowadzić ogromne zamieszanie, a dodatkowo wymusza wprowadzanie nowoczesnych systemów obrony przeciwlotniczej (które w przypadku Arabii Saudyjskiej i tak okazały się niewystarczające).

(.)
środa, 13 listopada 2019, 14:55

Do tej pory rakiety manewrujące były odpalane na obiekty leżące na terenie państw (obszarów), które nijak nie mogły odpowiedzieć czymś "mocniejszym". Także okręty po odpaleniu rakiet były spokojne, że nikt ich nie zaatakuje. Jeżeli ktoś uważa, że kilkanaście "naszych" rakiet tego rodzaju "mogłyby zniechęcać do ewentualnej agresji" naszego potencjalnego agresora, to gratuluję dobrego samopoczucia.

(-)
środa, 13 listopada 2019, 13:05

Pan admirał H.H. Pietraszkiewicz, w artykule "NIECO O SPRAWACH WAŻNYCH", w październiku 2018 r. pisał: Chociaż kocham okręty podwodne miłością wieloletniej na nich służby uważam, że powinniśmy z nich zrezygnować. Uzbrajanie ich w tomahawki nie ma sensu. Mają służyć do odstraszania tylko jednego potencjalnego przeciwnika, sąsiada. Stąd, zamiast na drogim okręcie, możemy, jeśli się bardzo uprzemy, postawić tomahawki na byle pagórku i będą tak samo skuteczne. Nie widzę dla okrętów podwodnych celów na Bałtyku, a do codziennej służby w ramach NATO okręty nawodne są bardziej przydatne.

Napoleon
środa, 13 listopada 2019, 15:40

I to jest to. My OP w kraju budować nie będziemy. Nie wspomnę o zabezpieczeniu logistycznym jakie te nowoczesne cuda wymagają. Flota MCM jest praktycznie zabezpieczona. Skupić się na osiągalnej kwesti budowy floty nawodnej.

zxcv
wtorek, 12 listopada 2019, 19:25

Singapur przy porównywalnym budżecie obronnym do polskiego ma armię zdecydowanie lepiej wyposażoną i zorganizowaną u na cała kasa idzie na płace, emerytury, ordynariat polowy i setki innych bzdur, żołnierze nie mają butów i hełmów, a śnimy o nowoczesnym sprzęcie chyba tylko w mikroskopijnych ilościach czego dowodzą ostatnie zakupy dokonane przez MON. Ale pod względem propagandy to mistrzostwo świata , nawet biedny Egipt ma zdecydowanie silniejszą i nowocześniejszą armię od naszej.

ryszard56
wtorek, 12 listopada 2019, 19:08

nic nowego nie jestem zaskoczony ,ten sabotaż i demontaż Polskiej Armii trwa sukcesywnie ,od stanu wojennego,likwidacja ZSW, brak modernizacji i konkretnych zakupów a jak jakieś są to symboliczne ,ale wielu Polaków uważa ,że Mamy silną nowoczesną Armię ostatnio duzo wypowiedzi na facebooku ,ludzie maja klapki na oczach.My jesteśmy nie do przebicia w debatach ,analizach ,a czas ucieka.Wojsko Polskie potrzebuje najnowszego sprzetu,powrót ZSW bo niby kto będzie operatorem tego sprzętu??szybkich decyzji i rozliczenia osób ,które doprowadziły do tego stanu jak też tych co obiecują obiecanki cacanki pozdrawiam

Realista
wtorek, 12 listopada 2019, 13:47

Decydenci w MON nie powinni się ograniczać tylko odrazu kupić amerykańskie okręty typu Los Angeles właśnie wychodzą ze służby w US Navy mamy już przecież doswiadczenie z fregatami OHP no i byłby to amerykański okręt to dodatkowo zaciesni już i tak silne wiezy między sojusznikami z NATO.

artur
wtorek, 12 listopada 2019, 10:41

po co singapurskie lub brazylijskie okręty podwodne. Można kupić jeszcze taniej od Korei Północnej. Czy MON nie widzi tego, że się kolejny raz kompromituje takimi propozycjami? Op dla naszej MW należy kupować nowe i od tych, co mają największe doświadczenie w ich budowie i eksploatacji i robią to najlepiej i najnowocześniej, czyli od Niemiec. Czy to tak trudne do zrozumienia przez decydentów? Po co kusić wypadek na morzu.

Kamil
środa, 13 listopada 2019, 23:41

No tak kupić od niemca i potem chodzić na pasku jak w przypadku leopardów. Niestety Polska nic nie powinna kupować w bezpośrednim sąsiedztwie, ponieważ Polska racja stanu nie jest w interesie naszych sąsiadów.

Grochem o ścianę?
wtorek, 12 listopada 2019, 19:31

Ty to wiesz, my to wiemy. MON jako jedyny w Polsce tego nie wie. Ale MON nie jest od wzmacniania naszej Armii. MON jest od "bicia piany" , zagranicznych delegacji, szumnych zapowiedzi, seryjnych deklaracji ministrów czego to oni nie kupią... kiedyś, może, coś. Były rzekomo pieniądze na 50-70 śmigłowców, ale MON kupił parę sztuk. Miały być drony klasy MALE, no i MON kupił.... małe, tyle że Warmate. Miało być bodaj 6 korwet rakietowych, ale jest goły słaby patrolowiec, ale też 6 holownikow, okręt logistyczny, hydrograficzny, i jeden trałowiec. Miały być Orki z "cruizami" , a będą i to może brazylijskie "meduzy". A przy tym już od paru lat nie są zdolni zrobić porządku z Orłem? Za to MON wyremontuje nam... torpedy, pytanie jednak do czego nam one?? Miał być potężny Homar, a MON kupił nam...krewetki? Miał być nowy czołg Wilk, a jest odkurzanie i "pudrowanie" wykopalisk z magazynów. Miały być nowoczesne masowe granatniki ppanc, a są wciąż nieskuteczne RPG7" oraz odkurzanie równie starych, też wyciągniętych z magazynów, zabytkowych SPG7, bez skutecznej z resztą amunicji. Miał być system minowania narzutowego Baobab, ale od 2003 trwają nieustające zmiany i redefinicje uniemożliwiające HSW dokończenie tego projektu. Przemysł zrobił Noteć, ale MON zamówił dużo słabszą Pilicę! Miał być Kruk, będzie remont m.in.... Mi2! WB zrobiło FleyEye dla artylerii, MON kupił go dla... WOT! MON kupił Raki i Kraby, "zapomnial" całkowicie o wozach rozpoznania, amunicji, radarach artyleryjskich. Całe z resztą rozpoznanie w WP leży. No i wstrzymał jak widać - prace nad Krylem. MON nie chce też zmodernizować do standardu Langusty2 posiadanych jeszcze bodaj 100 starych wyrzutni BM21. MON kupił rakiety NSM, ale "zapomniał" dać im rozpoznanie odpowiednie do ich zasięgu, a dodatkowo wycofał się nawet z modernizacji radarów na Bryzach, zostawiając ich najstarszą wersję. MON zakupił nawet Leony, ale latami "pilnował" żeby nie miały współczesnej amunicji. Przez 10 lat MON nie dokupił ani jednej nowej wyrzutni Spike. A przez całe 15 lat nie zdołał uzbroić Rosomaka w żaden ppk. Dodatkowo rozbroił także posiadane Mi24 z jakichkolwiek ppk. Dopuścił by jedynymi niszczycielami czołgów zostało kilkanaście blisko 50-o letnich BRDM z archaicznymi "malutkimi"!! Aktualnie zaś zmierza do wycofania bez następcy jedynych mobilnych wyrzutni plot czyli OS. Mam pytanie, czy TAK działa ktoś komu zależy na wzmacnianiu naszych zdolności obronnych. Bo jak ja to widzę, to MON zrobił najwięcej by nas rozbroić!!!

Akanios
wtorek, 12 listopada 2019, 09:58

Pan komandor kolejny raz nie może się zdecydować : dobrze że kupujemy "używki" czy źle bo nie budujemy nowych op. Podobnie jak w przypadku nieudanego zakupu fregat Adelaida - najpierw info o potrzebie posiadania takich okrętów a potem krytyka, bo to kosztem nowo budowanych jednostek. Wypadałoby już nauczyć się wyciągać wnioski do czego taka schizofrenia prowadzi. Adelaid nie kupiliśmy ale też nic innego się nie wydarzyło, żadna stępka pod nowy okręt bojowy nie została położona mimo upływu blisko dwóch lat - nie rozpisano nawet przetargu by kupić cokolwiek. Wnioski z tej sytuacji powinny być oczywiste ... Jeśli zatem pozyskanie pierwszego okrętu podwodnego może trwać i 7 lat to lepiej będzie nie kupować "używek" i wysyłać marynarzy jeszcze przez kolejnych 7 lat w 60 letnich Kobbenach na morze???? NIE, nie zgadzam się!!! Dodatkowo uważam, że kupno 209 z Brazylii albo Archerów od Szwecji powinno bardzo przyśpieszyć ORKĘ. Wiązać się to będzie z dużym prawdopodobieństwem z wyborem albo niemieckiej albo szwedzkiej oferty - a więc połowa drogi do sukcesu ORKI byłaby za nami. Mam nadzieję, że nie tylko ja tak uważam....

kim1
środa, 13 listopada 2019, 16:12

Bardzo słuszna uwaga. Też jestem zdania, że brak zakupu fregat Adelajda to był błąd. Nasza MW została z dwiema niezmodernizowanymi fregatami OHP oraz patrolowcem Ślązak.

jjj
poniedziałek, 11 listopada 2019, 20:56

https://www.defence24.pl/koreanski-miniaturowy-okret-podwodny-dla-tajlandii -------------- idealne rozwiązanie dla Polski program Orka

As
poniedziałek, 11 listopada 2019, 20:50

Może ukryć tą informację na jeden dzień tj. 11-go listopada. Po I Wojnie tak bardzo chcieliśmy jak dziś jedynie pozorujemy.

endras1
poniedziałek, 11 listopada 2019, 19:15

Box123 - prawda jest brutalna i zdecydowanie podzielam Twój pogląd.

Andrettoni
poniedziałek, 11 listopada 2019, 19:02

Na dzień dzisiejszy powinniśmy wziąć się za naszą armię lądową i po doprowadzeniu jej do stanu używalności całej, a nie tylko części można myśleć o flocie. Przede wszystkim musimy ograniczyć niepotrzebne wydatki. To oznacza np, że stare mosty pontonowe, które wymagają licznej obsługi trzeba zamienić nowymi. Taka wymiana musi zajść w każdym miejscu i na każdym szczeblu. Wojsko musi być wydajne, a nie naprawiać w warsztatach stary sprzęt i udawać, że coś robi. Niestety naszej floty dotyczy to szczególnie - nie można ciągle ponosić kosztów utrzymania niesprawnych okrętów bez zdolności bojowych. Pod polską banderą pływa obecnie 6 pełnomorskich statków handlowych. Wątpliwej jakości okrętów mamy więcej, a na każdego mamy admirała. Każdy admirał ma sztab ludzi na posyłki. To jest przerost formy nad treścią. Dla marynarki o tej wielkości i potencjale 2-3 admirałów to wystarczająco dużo. Wprowadzony do służby patrolowiec jest kwintesencją degrengolady. Potrzebujemy okrętów patrolowych, ale nie takich. Zdolności bojowe ma zerowe. Wielkość fregaty, a uzbrojenie kutra. Zakup kolejnych złomów uzasadni tylko kolejne admiralskie stanowiska. Ten okręt powinien być zezłomowany podobnie jak wiele innych. Trzeba po prostu ograniczyć wydatki i za zyskane pieniądze zaplanować nowe zakupy. Ile potrzebujemy okrętów? 3 lub 6 okrętów do minowania i rozminowania? 6 kutrów patrolowych? To jest minimum i to nie muszą być super nowoczesne jednostki. Pozostałe trzeba kupić nowe z rozsądnym planem zakupów. Przykładowo 3 nowe okręty podwodne po jednym co 5 lat. 3 nowe fregaty po jednej co 5 lat. Jednak złom trzeba zezłomować albo jeśli się da sprzedać, a nie kupować kolejny złom. Okręty się buduje długo, więc planując zakup nowego można zaplanować jego odbiór za 5 lat. Jeżeli kupimy 3 okręty podwodne to ostatni wejdzie do służby za 15 lat - obecni marynarze będą odchodzić na emeryturę. Po co ich trzymać przypisanych do niesprawnego okrętu? Po co im admirał? Po co złom w porcie? Okręt można zdjąć ze stanu, rozebrać i sprzedać co się da przekazując to na nowy okręt. Tymczasowo wystarczy nam jeden okręt podwodny do ciągłości szkolenia. Bądźmy rozsądni admirał przyda się jak będą 3 nowe okręty podwodne za 15 lat, a nie musimy mu płacić 15 lat za ładny wygląd. Tymczasem my płacimy za nic, bo nasza flota nie ma realnej bojowej wartości. Za pilnowanie rozpadającego się złomu powinien odpowiadać stróż, a nie admirał. Przy odrobinie honoru zamiast awansów powinni się oddać do dymisji za stan naszej floty. Jaki honor ma oficer pilnujący składnicy złomu?

andrzej.wesoly
środa, 13 listopada 2019, 17:48

Dużo tematów opisane, ale co za ile kasy - ani słowa. Z 45 mld przeznaczonych w budżecie na wojsko; ok. 1/3 idzie na płace (żołd) i emerytury. 1/3 na bieżącą działalność itd, a tylko 1/3 (w zaokrągleniu) na zakupy i PMT. Gdy uwzględnimy program Wisła i inne - już realizowane - zakupy to mało co zostaje. Skrócenie wieku emerytalnego spowoduje braki w budżecie na poziomie 50 mld. Rząd PIS już to wie, dlatego wszystkie decyzje mające następstwa finansowe są opóźniane, nie ma tam odważnego, by coś zrobić.

Kóma
poniedziałek, 11 listopada 2019, 11:17

Przyglądam się polskiej polityce obronnej i inwestowaniu w uzbrojenie WP i nie mogę uwierzyć. Historia niczego nas nie nauczyła ? Ciągle popełniane są te same błędy... Państwo nie ma pieniędzy, to niech uruchomi FON v.2 i zacznie zbierać na uzbrojenie własnej armii, ale ....pod jednym warunkiem, że wszyscy, dosłownie wszyscy zaciskają sobie pasa od zwykłego robotnika po prezydenta RP, no i likwidacja tych wszystkich plus (500+; 300+, emerytura+ itp.). Wówczas starczyłoby na dobre uzbrojenie.

As
poniedziałek, 11 listopada 2019, 23:29

Sporo można też zaoszczędzić likwidując emerytury mundurowe i 13 tki , te pieniadze mozna przesunąć na zakup uzbrojenia.

nikt ważny
wtorek, 12 listopada 2019, 12:39

Jak bawimy się w liczby to wystarczy byśmy zaczęlil dbać o siebie i generalnie o Naród wywalając wszystko co tosyczne, od jedzenia, przez mikrofale, zatruwanie wody, śmieciowe jedzenie dopuszczone do sprzedaży, przenawożenie w rolnictwie po durnowate ideologie od super diet po demo-różne-racje. Zdrowi Polacy i Polki nie wymagali by wtedy tak GIGANTYCZNEJ góry pieniędzy na "służbę zdrowia" w tym tzw "big pharmę". A za oszczędności można kupić co raku trzy okręty, cały system obrony średniego zasięgu i uzbrojenie i wyposażenie osobiste dla 200 tyś żołnierzy. Róne Mody i ideologie robią swoje. Ludzie głupieją bo widać tak utarł im się cel życiowy.

Szymon
niedziela, 10 listopada 2019, 23:07

Koreańskie małe okręty podwodne ---------- najlepszym rozwiązaniem dla obronności miały by większe znaczenie niż oczekiwany Miecznik

SZACH- MAT
niedziela, 10 listopada 2019, 22:40

no tak ... jak i koreańskie łodzie podwodne nie są w zasięgu naszych sił zbrojnych to może Okręty podwodne typu Seehund budowane swego czasu w Elblągu.. czemu nie wrócić do idei ich budowy i " ubrania w dzisiejszą technikę"...... tanie toto małe skuteczne i co ważne można zastosować do różnorodnych akcji ....nasze polskie "Mistrale" zwane ORP Lublinami posiadają luk transportowy z otwieranym dziobem więc po odpowiednim przygotowaniu przygotować je dla polskich u-botów klasy Seehund taki nasz polski "mistral" będący statkiem bazą "mleczną krową" i nie tylko wypływa na środek Bałtyku tudzież M.Śródziemnego wypuszcza z luków " krwawych bliźniaków" a one realizują polowania w promieniu 500- 1000 mil od statku ....lub samodzielnie gdzieś tam w fiordach i szkierach Bałtyku tudzież w pobliżu red wrogich portów czatują na łupy ..czyż to też nie jest do ogarnięcia przez MW tym bardziej nasze polskie mistrale vel Lubliny można przystosować dla pary podwodnych Seehund w wydaniu polskim skonfigurowanych w dzisiejsze czujniki ,power-packi , efektory i materiały konstrukcyjne ....i taki okręt nie musi mieć dużego zasięgu bo do rejonów akcji zostanie dowieziony w każdy rejon mórz i oceanów gdzie jest "interes" ostatecznie można przystosować do przewożenia tego typu łodzi podwodnych nasze dwa amerykańskie falochronowce Bolka i Lolka których moc niszczenia potężnie się zwielokrotni a zasięg niszczenia w zależności gdzie będą operować ich OP .. nawet o 1000 mil morskich i tak tanim kosztem uzyskam efekt oceanicznych okrętów podwodnych

Olo
niedziela, 10 listopada 2019, 21:51

Archery i współpraca ze Szwecją są najlepszym rozwiązaniem. Szwedzi bardzo chętnie przeprowadzą remont w polskich stoczniach, co da możliwości i wyszkoloną kadrę do zajęcia sie w przyszłości A-26. Możemy też wspólnie stworzyć inne projekty.

jjj
niedziela, 10 listopada 2019, 19:37

Małee okręty podwodne KUPIĆ OD KOREAŃCZYKÓW miały by one większe znaczenie niż Mieczniki---- koreańskie rozwiązanie jest idealnym dla Polskie

Box123
niedziela, 10 listopada 2019, 18:01

Nie rozumiem skąd te drwiny w powyższym tekście. Wydawać by się mogło, że ktoś kto chociaż trochę orientuje się w kwestiach związanych z wojskiem zdaje sobie sprawę, że marynarka jest ostatnim pod względem ważności dla obronności rodzajem sił zbrojnych. Tak więc jeśli sytuacja z jednej strony wygląda tak, że mamy ograniczone środki, a z drugiej inne pilniejsze potrzeby to raczej nie powinno nikogo dziwić że to właśnie na marynarce wojennej musimy oszczędzać, a to oznacza że chcąc utrzymać zdolności do czasu uzyskania większych możliwości finansowych (co powinno nastąpić w drugiej połowie lat dwudziestych) musimy pozyskać do tego czasu sprzęt używany, za mniejsze pieniądze ale który będzie mógł nam posłużyć jeszcze 10-15 lat. Alternatywą jest zupełne zawieszenie korzystania z okrętów podwodnych co generowano by cały szereg problemów i konieczność zupełnego odbudowywania tej części sił zbrojnych w przyszłości, co było by zapewne dużo bardziej problematyczne. Jeżeli brazylijskie lub singapurskie okręty reprezentują sobą dostateczny stan aby zapewniać podobny poziom bezpieczeństwa jak dotychczasowo użytkowane, to ich pozyskanie jest jedynym sensownym rozwiązaniem. 10mld złotych piechotą nie chodzić i jest wiele innych projektów na które warto wydać te środki w pierwszej kolejności. Na pewno lepiej aby pozyskano narew czy homara z jak najszerszym transferem technologi, kierując na to środki z orek niż wydać te pieniądze na trzy okręty które będą miały i tak minimalny wpływ na poprawę naszego bezpieczeństwa, a zamiast tego utracić realne zdolności obronne oraz możliwości rozwojowe dla naszego przemysłu na przyszłe lata.

Napoleon
niedziela, 10 listopada 2019, 21:04

Ale proszę Pana tu mówimy o kolejnym pomoście do nowych OP po '39, które w prostej linii prowadzą regularnie do kolejnych przejściowych zdolności. MJR i lotnictwo jest w stanie dużo skuteczniej zablokować Bałtyk. Skąd pojawił się niby pomysł rakiet manewrujących na OP? Był to ostatni argument by programu nie ubito już kilka lat temu. Raz zlikwidowane już nigdy nie wrócą. I to nie jest jakiś wymysł tylko potrzeba nam rzetelnej analizy na temat zasadności tego komponentu w MW. Kolejna rzecz to analiza na temat zasadności korwet/fregat w MW. Już w '39 Bałtyk nie był morzem operacyjnym dla ubogiej i mało licznej floty RP. Było to morze marginalne gdzie brytyjska flota wpływać nie zamierzała. Jest to morze o marginalnym znaczeniu dla mocarstw zewnętrznych i komunikacja na nim nie jest kluczowa z punktu widzenia planowania operacyjnego. Przejściówki to nie tylko wydatek 500mln USD (ca. 2mld PLN) na zakup, to też potrzeba infrastruktury i uzbrojenia oraz utrzymanie ich w należytym stanie (a te koszta są z grubsza nieznane). Jakby nie kombinować to nawet OHP nie udało nam się do tej pory utrzymać w należytym stanie. Nie chcę tu lobbować rozwiązań, ale zdaje się, że flota z jednym Ślązakiem, 3xKormoran plus 3x OPV z modułami plus BLMW plus MJR zamykają nasze obecne możliwości finansowe. Trochę to przykre, ale niestety prawda jest dość brutalna. SP skutecznie zjadają wszelkie środki, że cudem będzie jak na WL zostanie wystarczająca ilość środków by kontynuować programy artylerii, Borsuk, Rosomak, BMS, rozpoznanie, czołgi, satelity, Tytan itp.itp.

Boczek
niedziela, 10 listopada 2019, 20:40

"...marynarka jest ostatnim pod względem ważności dla obronności rodzajem sił zbrojnych..." - taka ocena była jedną z przyczyn utraty niepodległości.

Box123
niedziela, 10 listopada 2019, 21:35

Jasne. Rozumiem że twoim zdaniem jak byśmy odparli atak niemiec na lądzie i w powietrzu, dzięki czemu prawdopodobnie nie doszło by do uderzenia ze wschodu i np zajęli Berlin to byśmy przegrali bo mieliśmy za słaba marynarkę wojenna? Rok 39 doskonale potwierdza to co napisałem. To w tedy wyrzucono górę środków które można było przeznaczyć na modernizację wojsk lądowych, produkcję czołgów i samolotów, na nikomu niepotrzebne okręty podwodne i nawodne które jeszcze na sam koniec odesłanozeby ich nie narażać, bo wiedziano że na lądzie nie mamy szans. Więc dobrze by bylo żebyśmy drugi raz nie popełnili tego samego błędu

Boczek
wtorek, 12 listopada 2019, 07:45

Nie, nie Niemiec a Szwedów. Od tego się zaczęło.

GB
wtorek, 12 listopada 2019, 13:44

Zaczęło się od Powstania Chmielnickiego. Gdyby nasza armia lądowa robiła szybko Kozaków to nie byłoby wojny z Moskwą i być może Szwedzi zaatakowaliby Moskwę, a nie RON, bo w 1655 mieli taki wybór.

Boczek
wtorek, 12 listopada 2019, 21:21

Nie wiem co by było gdyby. Wiem co było. Była 2 razy blokada Gdańska, która, uszczupliła nasze dochody, a zwiększała szwedzkie, co skończyło się demolką kraju, o której Hitler mógłby tylko marzyć. Nie został kamień na kamieniu i straciliśmy 30% ludności i nigdy już się z tego nie podnieśliśmy. Upadek Rzeczypospolitej rozpoczął się ma morzu, bo mieliśmy już zawsze pewien wodowstręt.

Kamil
środa, 13 listopada 2019, 23:49

Przypominam że marynarka niemiecka była drugą marynarką po brytyjskiej, a Niemcy były imperium kolonialnym. A Bałtyk to nieduży i płytki ring. Ponad to 1-go września mieliśmy własne Pearl Harbor w Gdyni okręty nie zdążyły wyjść w morze.

say69mat
poniedziałek, 11 listopada 2019, 10:18

Chciałbym skromnie zauważyć, że sytuacja geostrategiczna Polski ad39' była odrobinę odmienna od nam współczesnej. W czasach II RP długość linii brzegowej to 147 km, granicy morskiej 71 km. Obecnie, długość długość linii brzegowej to 770 km, długość granicy morskiej 440 km. O ile w czasach IIRP- ze względu na potencjał sił zbrojnych - byliśmy w zasadzie biernym podmiotem gwarancji europejskich mocarstw. O tyle, obecnie jesteśmy współuczestnikiem międzynarodowego systemu bezpieczeństwa. Stąd - pośrednio - przyjmujemy na siebie pewien segment odpowiedzialności za bezpieczeństwo wspólnoty NATO m.in. w obszarze akwenu M.Bałtyckiego. Stąd powinniśmy dysponować MW, której potencjał pozwoli realizować misje bojowe i humanitarne w obszarze akwenu M Bałtyckiego, naszego morza wewnętrznego, ochrony granicy morskiej. Czyli zadań wynikających z realizacji w praktyce zapisów traktatów parafowanych przez nasz kraj jako członka Sojuszu NATO. W tym, w przypadku konfliktu zbrojnego, pozwalającego na udzielenie niezbędnego wsparcia naszym sojusznikom ... sąsiadom, którzy staliby się ofiarami agresji militarnej państw trzecich.

qwerty
poniedziałek, 11 listopada 2019, 00:51

Kolejny gość, który zanudza nawiązaniami do 39 roku. Spójrz na mapę Polski w tym czasie. Teraz, to w pozycji Polski z 39 (pare km linii brzegowej, wróg z obu stron) jest własnie Rosja, nie my. Po drugie, zapomnijmy na chwilę o wojnie i pomyślmy o tym co dzieje się pod progiem wojny. Przypomnijmy sobie niedawne zdarzenia z Cieśniny Kerczeńskiej i spójrzmy jak Rosja gnębi Ukrainę ekonomicznie, blokuje porty itd. A teraz popatrzmy na Polskę: gazoport, handel morski - rozbudowa Gdańska, NordStream, Baltic Pipe. Naprawdę nie potrzebujemy MW?

Box123
poniedziałek, 11 listopada 2019, 13:35

To ja mogę napisać tak. Kolejny gość który pisze o długości linii brzegowej jako argumentu że porównania do 39 są bezzasadne. Ale tak naprawdę długość linii brzegowej nie ma tu znaczenia bo wartością jest przede wszystkim sam dostęp do morza. On był tak samo ważny z punktu widzenia ekonomicznego zarówno w tedy jak i teraz. I nawet właśnie w 39 w sytuacji wrogow z obu stron w tym od zachodu czyli od kierunku wyjścia z Bałtyku, posiadanie floty bylo jeszcze bardziej zasadne niż obecnie. Po drugie nie napisałem że nie potrzebujemy MW ale, że z punktu widzenia naszej obronności i walki o życie bo na tym poziomie należy to rozpatrywać, ( jeśli doszło by do wojny) MW odegra najmniejsza rolę, więc przy ograniczonych środkach powinny być one kierowane do bardziej kluczowych obszarów, które znacznie bardziej zwiększają nasze szanse na przetrwanie. To co natomiast napisałeś o zabezpieczeniu szlaków morskich też jest ważne ale i dlatego właśnie nie pisze ani o likwidacji marynarki, ani że należy zupełnie zawiesić korzystanie z op. Ale niestety przy ograniczonym budżecie trzeba dokonywać wyboru na co kierować środki. Dlatego lepiej jest kupić teraz używane okręty podwodne (co pozwoli na utrzymanie zdolności), a pieniądze przeznaczyć na narew, homara, f35 i możliwie największy transfer technologii (co wiąże się z większym kosztem każdego z tych projektów) niż np kupić narew ale bez technologii rakiet o zwiększonym zasięgu, homara z półki czy np zrezygnować z jednej eskadry samolotów. Po za tym o ile kwestia udzielenia nam pomocy przez sojuszników w razie W zawsze będzie powodowała pojawianie się z tyłu głowy wątpliwości, to jednak właśnie w warunkach różnych prowokacji wydaje się ze na taką pomoc będziemy mogli liczyć, a tym bardziej właśnie na morzu. Gdyby doszło do próby blokowania naszych portów, w tym tych gdzie realizowane są dostawy z USA myślę że moglibyśmy liczyć na pomoc i raczej skończyło by się to jeszcze większym zaangażowaniem sił NATO i amerykańskich w regionie, dlatego tymbardziej musząc dokonywać wyboru na co przeznaczyć te 10mld mozemy wykorzystać szansę że właśnie tutaj mamy pewien bufor bezpieczeństwa

say69mat
wtorek, 12 listopada 2019, 08:44

Po pierwsze, który z dowódców naszej MW z czasów IIRP miał świadomość roli lotnictwa - Ju87, jako narzędzia wojny morskiej??? Po drugie, który z dowódców operacyjnych naszej MW miał doświadczenie z zakresu organizacji operacji u-boot waffe, na miarę weteranów kajzerowskiej Reichsmarine??? Po trzecie, który z oficerów naszej MW z czasów IIRP miał jakąkolwiek wizję organizacji jednostek naszej floty na zasadzie joint task force. Jaką opracowali amerykanie, w oparciu o doświadczenia wyniesione ze zmagań z flotą Cesarstwa na Pacyfiku??? Po trzecie, jakim to cudem współczesne nam dowództwo MW redagując wizję budowy potencjału MW, nie jest w stanie czerpać z tego typu doświadczeń???

do BO
poniedziałek, 11 listopada 2019, 00:30

W 39 oceaniczne okręty podwodne kupowano z tego co slyszłem z myślą o koloniach i eskortowaniem dobrobytu do polski z tych przyszłych naszych niedszłych włości ----- najistotniejszym dla Polski programem jest obecnie bezwątpienia Narew i Borsuk jeśli udało by się kupić licencje z pełnym transferem technologi do polskiej gospodarki na np Camm-er to by było coś uzyskali byśmy niezależność na krutkim zasięgu obrony przeciwlotniczej byli byśmy panami tego dzieki ER stosunkowo dużego zasięgu gdyby jeszcze udało się rozpowszechnić ten wówczas suwerenny system obrony przeciwlotniczej w WP to by było już naprawdę ok a gdyby jeszcze Loarę udało się dokończyć można by gdybwać była by rodzima logistyka i parasol bezpieczeństwa nad największym zagrożeniem jakim są środki napadu powietrznego ------------- jeśli chodzi o marynarkę to najlepszym rozwiązaniem były by małe Koreańskie okręty podwodne jeśli posiadają one na uzbrojeniu "manewrujące systemy rażenia dalekiego zasięgu" towniosłyby one tez sporo liczył by się wówczas potęcjalny agresor i z marynarką naszą

asf
niedziela, 10 listopada 2019, 17:02

Nasz MON powinien się zainteresować miniaturowymi okrętami od koncernu Hyundai Heavy Industries...

jjj
niedziela, 10 listopada 2019, 19:38

też tak sądze tego typu łodzie dużo by wniosły byłby to skok jakościowy w MW

vccv
niedziela, 10 listopada 2019, 12:39

wraca rok 1939 czyli amatorzy w akcji..do czego wam te 2 używane okręty na parady

Marek T
niedziela, 10 listopada 2019, 12:24

Ministrem Obrony zostanie Mariusz Błaszczak. Myślę że odnośnie programu Orka nie poprzestanie na etapie pomostowym...

fakt
poniedziałek, 11 listopada 2019, 12:17

Zapewne w dalszej kolejności nastąpi długo oczekiwana faza analityczno-koncepcyjna.

komandor
niedziela, 10 listopada 2019, 11:19

Flota jest na dnie !!!! Panie min. Błaszczak czemu olewacie flotę to strategiczny rodzaj sił zbrojnych pozwala zabezpieczyć Polskę na poziomie strategicznym CZEMU TAK TRAKTUJECIE MW ???!!!!

Krk
niedziela, 10 listopada 2019, 10:13

Faza analityczne koncepcyjne na szorty....to już lepiej niech w ogóle nie pływają a uczą się na symulatorach. Jedno jest pewne okręty podwodne powinny być bronią strategiczną a torpedy tego nie zapewniają a tylko rakiety denerwujące. Jak uda nam się takie uzyskać to niech biorą Szwedów lub Niemców bo Francja nas sprzeda Rosji razem zcokretami które nam chcą zaproponować.

pikolp
niedziela, 10 listopada 2019, 02:35

op to jest wazny temat w silach zbrojnych. idioci ktorzy forsuja idee starych szrotow z minimalan wartoscia bojowa powinni wylatywac z wojska asap.

Gliwiczanin
niedziela, 10 listopada 2019, 00:33

Wszyscy piszą, że trzeba sprzedać ORP Orła na złom. Ja pójdę na przekór wszystkim. Przecież możemy go zmodernizować. Wyjdzie to dużo taniej niż kupno nowego okrętu, a po zakupie nowych lub używanych jednostek ORP Orzeł będzie mógł pozostać jeszcze długo w służbie. Obecnie to jedyna poza Orkanami jednostka w naszej marynarce, która ma realne zdolności ofensywne. Okręty typu Warszawianka/Kilo są z powodzeniem używane na całym świecie. Francuzi przecież oferowali nam modernizację ORP Orła jako pomostową propozycje. Przysłali nawet specjalistów, którzy sprawdzili naszego Orła i uznali że są wstanie realnie go zmodernizować by służył jeszcze długie lata. Cały proces modernizacji zająłby im maksymalnie 18 miesięcy. Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłoby wysłanie Orła na modernizacje do Francji. Co nam szkodzi. Zmodernizowany Orzeł w Francji i tak będzie lepszy niż używane okręty z krajów z poza NATO. Nie zapominajcie że po wybraniu Brazylijskiej lub Singapurskiej opcji trzeba będzie wymienić i tak wszystko. A tak przynajmniej zaoszczędzimy na środkach łączności zgodnej z NATO i kupnie (starego) okrętu.

Yano69
niedziela, 10 listopada 2019, 16:24

... pytanie tylko kto zmodernizuje "Orła"? jeden pożar w trakcie remontu już był,kolejny może zdyskwalifikować jakiekolwiek plany modernizacyjne.

dasghjfdgsfkjlhrtegxjhzcKs
niedziela, 10 listopada 2019, 18:47

Przecież ci napisał że Francuzi...

Gliwiczanin
niedziela, 10 listopada 2019, 18:28

Tak jak pisałem powyżej Francuzi mogą i sami nam oferowali modernizacje u siebie naszego Orła, która zajęłaby maksymalnie 18 miesięcy. Zamiast wariantu pomostowego zlecić ich stoczni bez przetargu w trybie pilnej potrzeby operacyjnej modernizacje naszego okrętu. Pewnie się zgodzą, bo to dla nich zysk, a dla nas tania i pewna opcja zapewnienia sobie dobrej jednostki dla naszej marynarki. Wyjdzie na pewno taniej, bo nie będzie trzeba kupować okrętu do modernizacji. Czemu rząd nie dba tak o naszą armię? Zapewnili sobie bez przetargu tylko samoloty vip dla swojej ewakuacji.

Realista
sobota, 9 listopada 2019, 23:24

Broń strategiczną powinniśmy mieć na Okrętach Nawodnych, działających w Stałych Zespołach Okrętów NATO i w Grupach uderzeniowych 6 Floty Sił Morskich USA, bez bezpośredniej obrony przed środkami napadu powietrznego, okręty podwodne nawet mimo wsparcia lotnictwa Polskiego czy nawet przy w sparciu NATO, długo nie przetrwają. Co innego użycie Systemu Odstraszania na Polskich Okrętach będących W zespołach NATO i Siłach Morskich 6 Floty USA, po to przecież jesteśmy w NATO, by te możliwości wykorzystać, wsparcie ze st Okrętów Podwodnych, sądzę że było by w tym przypadku korzystne, również jeżeli udało by się utworzyć I linie obrony. Przeciwlotniczej, wykorzystując do tego Bałtyk, stąd potrzeba nam łącznie minimum 6 Okrętów z bardzo dobrym uzbrojeniem OPL i z rakietami manewrujacymi Systemu Odstraszania Sił Zbrojnych RP - Komponentu Morskiego. To jest priorytet o który proszą nawet oficerowie z NATO. Rząd powinien w końcu podjąć męskie decyzję w tej sprawie... Założyciel Rady Budowy Okrętów - Sylwester Pietrzak

Olo
niedziela, 10 listopada 2019, 21:49

Polska nie posiada nic, co można określić mianem broni strategicznej. Nie ma też takich planów.

Justyn
niedziela, 10 listopada 2019, 20:06

Okręty nadwodne powinny być i okręty podwodne, bo one nsjdłużej przetrwają pod wodą.

dede
sobota, 9 listopada 2019, 23:17

Brać coś natychmiast. Za chwilę nie będzie ludzi na czym szkolić. W naszej sytuacji każda decyzja będzie dobra, a karygodny będzie jej brak.

obywatel
sobota, 9 listopada 2019, 22:02

a może by tak obecna władza wydobyła z mórz i oceanów u-boty ? trochę szpachli, farby, walkie-talkie, torpedy z rury pcv o napędzie coca+mentosy i jakoś to będzie. ciągle tylko snucie opowieści, co ta władza ma zamiar kupić ile to kasy na to przeznaczą. a od 4 lat jedyne programy, które fizycznie wnoszą sprzęt do armii, to programy poprzedników. obecna władza jedyny sprzęt jaki kupuje to dla wot-u, ewentualnie przed wyborami zamawia jakieś tam pojedyncze egzemplarze w polskich zakładach dla uspokojenia związków zawodowych. albo wspierają amerykański budżet kupując bez przetargu, bez transferu technologi wyrwane z całości elementy systemów. lub snując wizję o kupnie f-35, gdzie nie mamy nowoczesnych tanków oraz bewupów. nie wspominając już o powietrznym wsparciu dla wojsk lądowych. czyli śmigłowce szturmowe oraz samoloty dla lotnictwa taktycznego. i można mnożyć przykłady. a na koniec. cały czas aktualne pytanie. gdzie są śmigłowce transportowe ?!

Szwejk
sobota, 9 listopada 2019, 21:44

w obecnych czasach nie mamy zapedów kolonialnych więc nie potrzebne Polsce oceaniczne okręty podwodne ------------ idealnym rozwiązaniem na Bałtyk dla Polski to koreańskie okręty podwodne 2000 mil morskich zasięg 10 osób załogi

Justyn
niedziela, 10 listopada 2019, 20:08

A26 i wspópraca ze Szwecją, mają bazę, którą nie można zniszczyć bronią jądrową i mogą tam być okręty podwodne.

Szwejk
sobota, 9 listopada 2019, 21:42

Koreańska łódz podwodan miniaturowa 10 osób załogi ------ idealna dla polskich podwodniaków

Szwejk
sobota, 9 listopada 2019, 21:41

Najlepiej było by dogadać się z Koreańczykami i z ich udziałem w oparciu o ich technologie zbudować w Polsce ich miniaturowe okręty podwodne załoga 10 osób zasięg do 2000 mil zanurzenie do 200-kilkudziesięciu metrów idealne na Bałtyk ----- małe to i tańsze i zawsze by były to nowe okręty --- na bałtyku wprowadzając te okręty pojawiła by się wraz z okrętami nowa technologia nie niemiecka ani nie szwecka czy rosyjska ---------- gdyby były tańsze to i można by było ich więcej zbudować -------- koreańczycy chętni pewnie by byli do współpracy

Pol
sobota, 9 listopada 2019, 19:34

Czy kiedys skończy sie ta paranoja nie stać nas na złom. A 26 można by spróbowac wyposażyć wyzutnie K-VLS Mk i rakiety manewrujace Hyunmoo-3C o zasiegu 1500 km.Lub licencje na same rakiety wchodząc ze swedami to same zyski w przyszłości nie dość ze zyskamy łodzie w najnowszej wersji to modułowe podatne na dalsze modernizacje i nic nie sztoi na przeszkodzie bo saab daje nam otwarte oprogramowanie.Nad czym sie tu zastanawiac mało tego mozna jeszcze kozystac ze schronów w szwecji i uzupelniac a nawet ich serwisowac.

Victor
niedziela, 10 listopada 2019, 22:02

Korzystanie ze schronów neutralnego państwa przez kraj NATO? Daruj, ale to trąci fantastyką. Przypomnij sobie pomoc Szwecji naszym podwodniakom w czasie II WS. Internowanie. Tylko tyle.

Box123
niedziela, 10 listopada 2019, 18:04

Nie ma sprawy, tylko kupno odkładamy na za 10 lat a do tego czasu zawieszamy działanie tej części sił zbrojnych, no chyba że wolisz Orki zamiast transferu technologi z Narwi czy homara albo kupna f35

Jacek
niedziela, 10 listopada 2019, 11:48

To już lepiej skorzystać z oferty Francji oni oferują okręt w pakiecie z manewrującymi albo Francja albo Korea jako dostawca

say69mat
niedziela, 10 listopada 2019, 10:03

Wszelkie uzbrojenie ofensywne produkowane przez ROK, a zawierające komponenty technologii militarnej USA podlegają zakazowi reeksportu. Zarówno technologii wykorzystanej do produkcji, jak i samego uzbrojenia.

Justyn
niedziela, 10 listopada 2019, 01:09

To jest dobry pomysł. Dobrze mieć sprzęt i zaplecze z tym z kim współpracujemy oraz będziemy mieć ewentualną współprace przemysłową.

Rzyt
sobota, 9 listopada 2019, 19:08

Super,ze mają opcje strzelania T orpedami. Proponuję wybudować duże wieże, umieścić na nich te okręty i gdy bedziec padać deszcz wystrzelić torpedy w kierunku wroga...tylko z rakietami manewrujacymi . To jakaś parodia z tą modernizacja.dobry pomysł ,kto normalny uważa,ze to dobry pomysł ...jeżeli potencjalny wróg ma rakiety i Atom oraz 3000 statków powietrznych...

Justyn
niedziela, 10 listopada 2019, 20:11

Pociski manewrujące wyposażyć w głowice atomowe lub z kobaltem - brudna bomba - rosyjski pomysł na zablokowanie amerykańskich portów.

Ech Ty
wtorek, 12 listopada 2019, 19:41

Które niby pociski manewrujace ?? Mamy jakieś??

Justyn
sobota, 9 listopada 2019, 18:49

Okręty podwodne wyposażone w pociski manrwrujące są bronią strategiczną i będą mogły działać działać kilka tygodni po tym jak Rosja zajmie północną część Polski, bo nie ma tam zbytnio niczego, co by ją broniło. Okręty podwodne nie służą tylko do zatspiania torpedami wrogich jednostek, chyba że te torpedy mają głowice atomowe. Orka obok Wisły, Narwi, Kraba, Homara, Kryla, Harpi, Kruka, Borsuka, Oktobara, WOT realnie zwiększała obroność Polski bez Orki pozbawiliśmy się sami broni strategicznej.

góral
sobota, 9 listopada 2019, 18:03

Z przedstawionego opisu wynika że zdecydowanie Archery mogą być najlepszą pomostówką. Są wprawdzie starsze i przez to tańsze (zużyją mniej kasy) ale za to z lepszym i nowocześniejszym wyposażeniem i możliwościami i nie są tak mocno wyeksploatowane i ze szwedami bardziej się dogadamy w kwestii wsparcia obsługi.

Pit
niedziela, 10 listopada 2019, 12:39

Układ że Szwedalmi wydaje się lepszy, tym bardziej, że Saab zleca dużo zamówień w polskim przemyśle np okrętu rozpoznania wywiadów czego w Naucie. Koncern Saab jest zdecydowanie bardziej otwarty na współpracę z naszym przemysłem.

rydwan
sobota, 9 listopada 2019, 21:47

z drugiej strony na Brazylijskim sprzęcie łużej popływamy bo około 15 lat , tak że cieżki orzech do zgryzienia .Najważniejszym jest co może nam zaproponować każda ze stoczni tzn chodzi o następne modernizacje dostepność cześci obsługa powłoki szkolenie załóg .

zxc
sobota, 9 listopada 2019, 17:35

Rządzący na każdym kroku podkreślają jacy to my dobrzy jesteśmy 2% PKB na obronę lider w NATO i co z tego jak w większości to koszy płac, emerytur, administracji, grających ławeczek, budowy dróg, ordynariatu polowego i kto wie czego jeszcze. ALE WŁADZA SOBIE KUPIŁA NOWE SAMOLOTY I TO BEZ PRZETARGU.

asd
sobota, 9 listopada 2019, 17:32

Polska to jedna kraj z dykty i paździerza znowu powtarzamy historię z XVIII wieku wtedy też armia praktycznie nie istniała i jak to się skończyło. Chcemy dywersyfikować dostawy gazu rurociąg z Norwegii i gaz LNG ale linii zaopatrzeniowych nie mamy czym ochronić.

fghjkl
niedziela, 10 listopada 2019, 00:26

Tak bym tego nie opisywał, dużo się zmieniło przez 30 lat, z dykty byliśmy w 1989, oczywiście mogło się zmienić więcej i na lepiej gdyby była ustawa Wilczka, proste i niskie podatki i mało biurokracji

Kamil
sobota, 9 listopada 2019, 16:28

Według mnie wszystkie te rozwiązania są krótkowzroczne i kosztowne. Bałtyk nie jest ani duży ani głęboki i nie potrzebujemy oceanicznych łodzi podwodnych jak i potężnej floty bo i tak jak to było w 39' w jednej chwili będziemy w potrzasku. Proponuję współpracę z Chorwacją nad małymi okrętami podwodnymi o wyporności do 100-150 ton. Dlaczego z Chorwacją ponieważ w ich stoczniach powstały jugosłowiańskie okręty typu "UNA" o ciekawych właściwościach. Dlaczego małe okręty? ponieważ jest to nowy trend w światowej technice morskiej możliwe dzięki miniaturyzacji. Takie okręty są tańsze w budowie i utrzymani oraz są bardziej niewykrywalne (poprzez gabaryty i zastosowanie kompozytów) i lepiej się nadają do płytkich akwenów ( i sił specjalnych) - zanurzanie od 4 do 150 m. Iran ze swoimi micro okrętami szachuje całą zatokę perską. Tak samo obie koreie rywalizują na mini łodzie podwodne.

Boczek
niedziela, 10 listopada 2019, 12:04

"i tak jak to było w 39' w jednej chwili będziemy w potrzasku." - i tak jak w '39 mamy 40 km wybrzeża? Kiedy Chorwacja produkowała owe okręty i jak ma się to się ma w świetle tego że Włochy zarzuciły własne OP? Ile czasu wytrzyma pod wodą taki mały OP bez jakiejkolwiek możliwość skutecznych środków samoobrony? Po jakim czasie będzie się musiał wynurzyć pod wpływem jedynie cierpliwości przeciwnika?

Realista
sobota, 9 listopada 2019, 15:52

Końcowe zdanie autora mówi samo za siebie. Do czego powinno się wykorzystać oo. Wzmocnienie i zabezpieczenie działań przyszłych Okrętów Nawodnych z silnym uzbrojeniem Przeciwlotniczym to podstawa ich posiadania ...

Realsta
sobota, 9 listopada 2019, 15:48

Może warto że Szwedami wejść w układ monitoringu operacyjnego, z korzyścią dla obu stron.... Tak czy inaczej, musimy mieć na uwadze przede wszystkim własne interesy....Jak przyjdzie co do czego, kto wzmocni siły nawodne. Obecne czy przyszłe Narazie po naszych wodach pływa każdy kto chce, czego przykładem były znalezione flary z okrętu podwodnego Można oczywiście zablokować cieśniny duńskie, ale istnieją też inne drogi, szczególnie dla groźnych miniaturowych Okrętów Podwodnych,....

Boczek
sobota, 9 listopada 2019, 17:26

Można Szwedom zaproponować, aby się do nas i Niemców przyłączyli. Jak najbardziej.

po co?
niedziela, 10 listopada 2019, 11:28

Przecież całkiem niedawno się od Niemców odłączyli.

Boczek
niedziela, 10 listopada 2019, 14:42

??? Przecież tu nie o tym, a o zarządzaniu siłami podwodnymi na Bałtyku. https://www.defence24.pl/polsko-niemiecki-osrodek-kierowania-dzialan-okretow-podwodnych

ryba
sobota, 9 listopada 2019, 15:18

z tym Orłem to juz wielki cyrk , jeśli nie możemy wyremontować tego złomu na dodatek dziwne pożry sie dzieją to trzeba to coś sprzedać !!!!!!! a nie babarać sie w g..... Pozyskane w ten sposób pieniadze przeznaczyć na zakup hmm i tu jest problem opcja brazylijska wydaje sie lepsza jeśli idzie o długość użytkowania ,szwedzka zaś daje możliwość pozyskania wiekszej ilości takich samych okrętów.Zakup powinien być ściśle związany z pozyskaniem nowych okrętów można zatem w ramach remontów oczywiście na terenie RP uzyskać możliwość szkolenia załóg na terenach krajów producentów i koniecznie trzeba zreformować sposób pozyskiwania i utrzymywania załóg w sposób nieukierunkowany jednostkowo ale z gotowościa do do szybkiego przeszkolenia.

Gts
sobota, 9 listopada 2019, 18:37

Ze złomu chcesz uzyskać pieniądze na zakup dwóch okrętów w lepszym stanie? Nie, zapomnij. Po prostu trzeba zamówić 3 okręty szyte na miarę dla naszej marynarki i skończyć te bezproduktywne dysputy. Mieliśmy 3 propozycje, trzeba je odkopać, przeanalizować i zamówić. Jeden budowany w ich stoczni, dwa u nas, koniec filozofii.

ryba
sobota, 9 listopada 2019, 22:07

ten złom niestety albo trzeba remontować albo sprzedać a że z racji braku możliwości remontu pozostaje druga opcja.Czy za jeden złom ja chce uzyskac pieniądze na dwa inne hmm niewiem gdzie ty to przeczytałeś mi zaś chodziło o choć troszke kasy choć by nawet na pół tych co w artykule . Były plany na trzy na dodatek z rakietami ale życie zrewidowało te plany i na dziś dwa dostępne na rynku będą/są super opcją ,bo jak sie niema kasy to sie bierze co oferuja a nie kreci nosem .Bałtyk to nie atlantyk i można go taniej obstawić np lotnictwo ale cel musi wskazywać OP .Rażenie długodystansowe na dziś pozostawmy wyrzutniom lądowym i lotnictwu.

Boczek
niedziela, 10 listopada 2019, 14:43

Jeszcze raz ORP Orzeł is dead, bo jesteśmy odcięci od technologii. Tylko kompletne wybebeszenie miałoby sens.

CITIZEN
sobota, 9 listopada 2019, 14:54

No cóż, jest to JAKIEŚ rozwiązanie. W dalszym ciągu jest to łatanie dziury i działanie doraźne - niestety wszelakie analizy mówią że minimalna liczba okrętów zapewniających zdolności operacyjne to 4-6sztuk (okrętów dobrze uzbrojonych, a nie defiladowo-muzealnych). Opcja Brazylijska pod wieloma aspektami to jakiś głupi-nieprzemyślany żart ????!!!! Singapursko-szwedzkie rozwiązanie w całym tym absurdzie brzmi BARDZO rozsądnie.

Optymista Pl
sobota, 9 listopada 2019, 14:38

Lepsze używki niż całkowita rezygnacja z op... Aczkolwiek jeśli chodzi o zdolności odstraszania, to przy wycofaniu się mocarstw z układu o rakietach lądowych, mam nadzieję że uda nam się pozyskać za porównywalne pieniądze (do 3 nowych op z rakietami manewrującymi, ok 10 mld zł) dużo większą liczbę systemów lądowych o zasięgu ok 1000 km...

raKO
sobota, 9 listopada 2019, 13:57

Tylko nie stare szroty... Skończy się jak z Leopardami 2 - będziemy mieli stare, zużyte, przestarzałe maszyny, do których będzie brakować części, a remonty i modernizacje będą się przeciągać(patrz program leo2pl).

Marek
sobota, 9 listopada 2019, 18:14

Leo2 jest naszym najlepszym czołgiem. Problem z jego modernizacją nie zmienia tego. Zresztą, ten problem jest po naszej stronie. To problem kadr w Bumarze, które nie potrafią ogarnąć tematu pod względem technicznym. No chyba że to działanie celowe naszej władzy ...

Leon
wtorek, 12 listopada 2019, 19:49

Jest artykuł z którego wynika wprost i jasno, że cały problem to tylko "zasługa" MON!!! MON zawsze zwleka i przedłuża, a wstrzymywanie decyzji to już "znak firmowy" MON. T O powinieneś już od dawna wiedzieć.

BUBA
sobota, 9 listopada 2019, 13:51

Zadnej prowizorki w OP.OP tylko z rakietami tomahavk albo wcale.Nie topic pieniedzy. polska to nie kuwejt. 3 jednostki w linii + 1 dla szkolenia + symulator i to nowe.Na takie cos powinno polske stac. Pod warunkiem ze niebedzie pudrowania zlomu.

dropik
sobota, 9 listopada 2019, 15:51

Rozumiem , że te rakietki z to z stołkiem na pokładzie bo inaczej to pomysł idioty czny ;)

AWET
sobota, 9 listopada 2019, 12:37

Na nowe nie ma pieniędzy trzeba to wreszcie zrozumieć, więc co nam innego pozostaje? albo kupno używanych albo nic. Teraz to co mamy to na litość boską strach się zanurzyć. Te z Singapuru lub Brazylii i tak są dużo lepsze od naszych Kobenów. Pozostaje kwestia które OP czy szwedzkie czy niemieckie, bo jak te z Singapuru to w przyszłości kupić było by rozsądnie od Szwedów A26, jeśli od Brazylii te niemieckie OP to sensownie było by kupić U212.

IT
sobota, 9 listopada 2019, 13:43

Trzeba było o tym wszystkim pomyśleć jak się podpisywyało kontrakt na dwa Patrioty za 5mld przepłacając dwa i pół raza ceną rynkową.

Napoleon
sobota, 9 listopada 2019, 13:25

A dlaczego to taki dyżurny problem. Jeśli to taki dyżurny problem to można kupić 2 Koreańskie bzyki 500t. Posłużą przynajmniej 40 lat. Kasa ta sama. Lub zastanowić się jakie korzyści daje nam posiadanie OP. Brak OP to też jakieś wyjście z beznadziejnej sytuacji.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
sobota, 9 listopada 2019, 11:20

Kupno Szwedzkich okrętów z Singapuru i modernizacja to jest nie złe rozwiązanie przede wszystkim czas realizacji był by dużo krótszy niż kupno nowych okrętów. co do znafców narzekających ze stare to ciekawe ilu jeździ nowym autem a ilu starymi parchami?

Rain Harper
sobota, 9 listopada 2019, 11:02

Te rakiety manewrujące to rzeczywiście są potrzebne, czy po prostu francuski lobbing je wpycha? W Arabii się sprawdziły, ale już Serbia była ostrzelana setkami Tomahawków z nedznym skutkiem.

niedziela, 10 listopada 2019, 10:43

Czyżbyś sugerował, że skutecznosc uderzenia rakietowego wynika z konstrukcji pocisku?

raKO
sobota, 9 listopada 2019, 13:59

To była kwestia rozpoznania i doboru celów, a nie skuteczności tomahawków. Archaiczna serbska obroną plot nie miała w ich sprawie nic do powiedzenia.

oki
sobota, 9 listopada 2019, 10:51

norweskie uzywane oni i tak zmieniaja

NATOwnik
sobota, 9 listopada 2019, 16:34

Ale dopiero za prawie 10 lat a Polska nie ma zadnych fukcjonujacych OP. Niemcy oficjalnie zaoferowaly Polsce dwa najstarsze U212A po bardzo dobrej cenie, poniewaz w ten sposob mogliby zamowic nie 2 a 4 U212CD i obnizyc cene jednostkowa tych OP, co za tym idzie miec wieksze szanse na nowych nabywcow. Niemcy i Polska to kraje sasiednie, wiec fizycznie blizszej wspolpracy nie da sie miec. W Polsce centrum zrobic w Szczecinie(jak proponuja Niemcy ze wzgledu na najkrotsza odleglosc do Killonii) i wspolpracowac w remontowaniu, wejsc w lancuch produkcji, serwisie, szkoleniu zalog itd. W razie problemow mozna szkolic sie na OP sasiada, ktory to jest OP dedykowanym na Baltyk.

Realista
sobota, 9 listopada 2019, 10:13

Trzeba jednak mieć takie okręty podwodne, które mogą razić cele lądowe jak choćby porty czy najbliższe lotniska

rydwan
sobota, 9 listopada 2019, 15:32

owszem zawsze byłem i jestem za wyposażeniem OP w rakiety manewrujace ale na dzisiejsza biede ważniejsze jest miećwogóle jakiekolwiek OP a kase przeznaczyć na inne potrzeby .OP z rakietą musi być mocno obstawiany bo po ataku wszystkie jenostki rzuca sie znalezc coś co strzelało i zniszczyć , my na dziś musimy zadbać o bardziej przyziemne sprawy jak obrona tylko i wyłącznie akwenu przybrzeznego a rakiety manewrujace musza poczekać .Ataku na cele naziemne można dokonać smolotami rakietami wystrzeliwanymi z ladu lub poprostu artylerią ,wyjdzie sporo taniej jak na dzis i o wiele praktyczniej .Co do ilości to lepiej mieć dwie jednostki nasłuchujące sygnałów z pod powierzchni wody niż nie posiaać żadnej.

qwerty
sobota, 9 listopada 2019, 09:56

Budżet obronny Singapuru ok. 12mld USD mniej więcej tyle co nasz ale oni mają 100 nowoczesnych myśliwców F16 i F15, ponad 200 Leopardów 2SAG, liczną i nowoczesną marynarkę wojenną, liczba żołnierzy ok 70 tyś. w służbie. To daje obraz jak nędznie od lat jest zarządzany MON, wydajemy pieniądze na grające ławeczki niepodległości, na drogi, na pudrowanie trupa T72 za 1,7 mld zł za tyle mielibyśmy nowy okręt podwodny i spokój na kolejne 30 lat, zastanawiam się czy w MON rządzą idioci czy już zdrajcy.

ed
sobota, 9 listopada 2019, 14:09

Połowa budżetu min to emeryturami i pobory. A ile w Singapurze?

CdM
niedziela, 10 listopada 2019, 00:19

Emerytury mundurowe to patologia. System powinien być jednakowy dla wszystkich. Jest wiele zawodów w których nie da się pracować do 65 lat. Ludzie mają to na uwadze i planują jakieś zajęcia po. Oczywiście, w takim razie trzeba by mundurowym zapłacić więcej, tyle aby i tak chcieli służyć (a nie "przekupywać" wcześniejszą emeryturą, traktowaną jako część kalkulacji opłacalności służby). Bo tak mamy emeryta koło 40, który nie tylko drenuje budżet, ale i zmniejsza potencjał gospodarki, nie pracując, albo robiąc to na pół gwizdka.

ZYX
sobota, 9 listopada 2019, 13:35

Jedno z drugim nie musi się gryźć :)

aptekarz
sobota, 9 listopada 2019, 09:51

Powariowali? OBY NIE

anakonda
sobota, 9 listopada 2019, 15:38

a co chcesz kupic ? z pustego nie naleje a sa ważniejsze potrzeby .

Ryszard
sobota, 9 listopada 2019, 09:06

Czytając dobry artykuł i komentarze „mędrfcuw” i „znafców” uśmiecham się ironicznie. Panowie i Panie dla mnie jest jasne jak słońce, że mamy do czynienia w MON ze osobami bojkotującymi decyzje dot. obronności Państwa Polskiego. Pomyślcie teraz logicznie i połączcie fakty. Przedłużająca się budowa okrętu Ślązaka dawnego Gawrona. Nieskuteczna próba remontu okrętów podwodnych. Niewybranie śmigłowca uderzeniowego, sabotowany program Narew itp. przez niekończące się konsultacje i ekspertyzy oraz brak decyzji... Wszystkie te przesłanki wskazują na śmiałą hipotezę; W MON działają agenci wpływu obcego Państwa. Jak dla mnie to podpada pod paragraf dot. Zdrady Państwa. Proszę też pamietać o ludziach szkolonych w Moskwie na początku lat 90-tych ub. stulecia. Ci ludzie wtedy mieli 25-35 lat, dzisiaj mają stanowiska i wpływy. ABW powinna prześwietlić wojskowych i urzędników w MON... W MON dzieją się dziwne rzeczy i dlatego nie jestem tym zdziwiony.

mosze
sobota, 9 listopada 2019, 14:02

To ciekawe, bo sam słyszałem jak poprzedni minister ON, obecnie marszałek senior senatu, twierdził że pozbył się moskiewskich złogów. Miało być lepiej, a jest coraz gorzej. Więc jak?

He he
sobota, 9 listopada 2019, 22:25

Jak?? Skąd ta wątpliwość o agentach? Czyżbyś nie widział j a k działa MON? To na jakim świecie żyjesz??

Beznadzieja
sobota, 9 listopada 2019, 08:05

Orka to jeden z tych programów, dzięki którym, towarzystwo wzajemnej adoracji pod nazwą MON zapewnia sobie i tylko sobie dożywotnią bądź doemerytalną łatwą "fuchę"! Istotą jest by umiejętnie maskujac przed osobami - decyzyjnymi kadrowo bo mogą zwolnić - kluczowy element "działań" jakim jest nic-nie-robienie!! Trzeba więc wynaleźć co jakiś czas pomysł na "zakup" jakiegoś wydumanego sprzętu, wykazac przed decydentami jego niezbednosc by go "uruchomić", potem zaś uruchomić właściwą fazę czyli wzmiankowany poniżej program KARP. Sprzęt taki musi być maksymalnie skomplikowany, drogi, trudny do zdobycia, musi wymagać zaplecza high-tech teoretycznie istniejącego w Polsce ale faktycznie niedostępnego. Dzięki dobrze wybranemu "zakupowi", bałwochwalcy z MON, Sztabu i BBN znający się od lat, mogą do końca "bohaterskiej, wyczerpującej, pełnej poświęcenia służby" zwolywac się regularnie na kawę, odwiedzać zagraniczne destynacje, przydzielać premie i awanse, słowem - latami markować pracę dla dobra Ojczyzny. Nikt ich nie rozlicza za brak efektów, bo zawsze "zajdzie konieczność zmiany warunków czy założeń, cięcia kosztów, zamian koncepcji" lub zmiana ministra co pozwala wszystko zaczynać od nowa. MON nie jest od tego by "złapać jakiegokolwiek króliczka, ale by gonić go"!! I osiągnęli w tym prawdziwe arcy-mistrzostwo!! Jestem przekonany, że cały MON został podzielony na "zespoły zadaniowe" bijace latami pianę w paru konkretnych "programach" dzięki którym na koszt państwa grzeją stołki bez ponoszenia kosztów braku jakichkolwiek efektów swoich działań. Na pewno są jakieś "komitety" prowadzące np. temat Orek z regularnymi co parę m-cy spotkaniami (nie za czesto, bo staje się to zbyt nudne), kolejnymi tonami zbędnych analiz, ustalania potrzeb i terminow, możliwości polskiego przemysłu, etc by ładnie opakowac takie "nic" i przedstawić raportującemu kolejne "nic" wyższemu rangą decydentowi! A on swoje "nic" zaraportuje ministrowi MON. No i mamy : Orke, Harpie, Homara, Wisłę, Narew, Rybitwę, Płomykówkę, Baobaba, Kryla, Grota (nie mylić z MSBS, bo "ten" Grot to program granatnika ppanc) , Karabelę, Wilka, Geparda, Czaplę, Miecznika, Mustanga, Pegaza, Gryfa, Wazkę, Zefira, i Bóg wie ile jeszcze "programów"!!! Zatem policzcie ile musi być setek czy może tysięcy "fachowców" w MON by tylko te w/w programy he he "realizować"? Jakże zatem łatwo lawirować pomiędzy nimi, a jak trudno rozliczać za brak postępu? Czyz nie stworzono w MON genialnego węża pożerajacego własny ogon?? A Orka? Cóż, to tyko jedno z haseł, jeden z wielu nośnych medialnie "bannerów" pod którym grupa urzędników w mundurach pragnie bezproblemowo dotrwać do wypasionej emerytury, jako że oficer WP odchodząc do cywilna może w skrajnym przypadku "przytulić" teoretycznie nawet do skromnych... 380 tys odprawy. Tej " za bohaterskie modernizowanie Armii" w tym m. in. za "zakup" dla MW "nowych" ale używanych, ledwo pływających, przestarzałych trumien. Choć może zakup wcale nie jest wymagany!? I wystarczą bowiem tylko dialogi, analizy, delegacje zagraniczne, hektolitry kawy, setki spotkań i dysput? A potem i tak przyjdzie minister i zapowie: "tysiące dronow"? "Polski czolg MBT"? Program "polskie kły" realizowany przy udziale polskiego przemysłu??? Orke przy udziale polskich stoczni w tym tej w... Kielcach? A na koniec po kolejnych latach "wytężonej pracy" każdemu głęboko "zaangażowanemu" urzędnikowi awans, nagroda, premia, medal, i odprawa kilkaset tysięcy. A okręty? Lata takiego funkcjonowania MON przekonują, że żadne okręty, "pegazy," gryfy" , czy szczerbate "polskie kły" nie są do nagród, awansów i odpraw emerytalnych w ogóle potrzebne!! Wystarczą dialogi i fazy analityczno-koncepcyjne. A gawiedź nieświadoma istoty MON-owskiego "gonienia króliczka" będzie się ekscytować jakie AIP "powinien" mieć "polski nowy okręt podwodny"!!! Aha, czy ogłoszono już przetarg na farbę dla Orła? Czy też wciąż trwa "faza analityczna" lub "dialog techniczny" Wysokiej Admiralicji nad " kierunkiem prowadzenia pędzla ławkowca" ????

Old grumpy chap
sobota, 9 listopada 2019, 06:49

Program modernizacji Marynarki wg MON? Dykta, dużo kleju, ślina, gumka do majtek - bo przecież tak "morsko" brzmi ten majtek! Więc ja chcę też do MON! Bo tam przecież N I C do robienia nie ma, w piciu kawy szybko "fachowcom" dorównam, dolewac detergent by "bić pianę" się nauczę, decyzje też nauczę się odwlekac albo redefiniowac, choć to ostatnie to jednak solidny challenge będzie, ale za te pieniądze i szybką emeryturę się jakoś poświęcę. To jak, mogę aplikować na "specjalistę od odwlekania, przedłużania, niekupowania i osłabiania Wojska Polskiego"?

Jan
sobota, 9 listopada 2019, 03:34

Bez przesady 20 letni o.p. nie jest wyeksploatowany, a do tego porównanie z Kobbenami mającymi 55 lat? ze o O. H. Perry nie wspomnę. Brać póki dają.

Wku
sobota, 9 listopada 2019, 02:31

Waterresistance 15m

Polak z Polski
sobota, 9 listopada 2019, 01:47

Wstyd! Zbierać szrot po całym świecie.

ryba
sobota, 9 listopada 2019, 16:51

wstyd to jest tak prowadzić państwo aby nie było cie stac na podstawowe środki obrony.

fifi
sobota, 9 listopada 2019, 01:24

Paździerz.Mam nadzieję że przynajmniej wodoodporny.

Realista
sobota, 9 listopada 2019, 00:44

Tak jak wspomniałem, po są istotnym elementem wsparcia, ale nie stanowią głównych Sił Morskich ani Polskiej Marynarki Wojennej ani we flotach NATO. Stąd też nie są zorganizowane w Stałe Zespoły NATO.

Realista
sobota, 9 listopada 2019, 00:01

A może koreański KSS-500A ? Może przecież razić cele lądowe ¡ zabrać do 7 specjalsów, miny, 2 ciężkie i 4 lekkie torpedy, zanurzenie 200 m, 21 dób w zanurzeniu. OP niestety nie są w NATO zgrupowane w stałe zespoły. Stąd głównie są osłona przybrzeżnych wód i w rejonach działań własnych i obcych jednostek

SZACH-MAT
sobota, 9 listopada 2019, 00:00

Polska powinna zakupić ..... zespół 2 koreańskich okrętów podwodnych HDS-500RTN/Ns w zależności od wersji o wyporności 500/600 t .długość 35/38 m .co je charakteryzuje niska cena 35 % oferowanych dla MW okrętów ..jest to zmodernizowana ,nowoczesna wersja okrętów klasy Koben... okręt podwodny tani w eksploatacji, ale jednocześnie z relatywnie dużymi możliwościami operacyjnymi ( myśliwiec, szabotaż, rozpoznania )... Jego autonomiczność określono na 21-26 dni, zasięg na 2000-2300 Mm, maksymalne zanurzenie na 250 m, natomiast maksymalną prędkość podwodną na 22 w. nawodną 16 w..załoga 10 osób ..posiada 2x wyrzutnie a torpedy umiejscowione są w układzie jak w systemie rewolwerowym (jak amunicja w bębenku rewolweru) zabiera 10 lekkich 320 mm torped lub opcję 4 torped i 4 rakiet manewrujących posiada system plot typu SeaRAM opartych na 4 rakietach a idee zaczerpnięta z systemów plot RIM-116 Rolling Airframe Missile umiejscowione w powiększonym korpusie kiosku i wystrzeliwane tzw zimnym startem ,posiada wysuwane z prowadnicy kiosku lekkie działko Działko M61 Vulcan -sześciolufowe działko systemu Gatlinga dla OP .. .poza tym może zabierać dodatkowo 6 pasażerów/ specjalsów/ oraz 6 lekkich min typu Mark 67/3 wersji 1/2 o budowie zaczerpniętej z torped wadze całkowitej 160 kg i ładunku wybuchowym 45 kg wystrzeliwanych również z luku torpedowego na odległość rzędu 15 mil na małe głębokości do 60 m lub posadowienie ich na redzie portów ( miny w sam raz na Bałtyk)

sx
piątek, 8 listopada 2019, 23:46

Niemieckie 209 mają jedna niezaprzeczalną zaletę. Powstało ich 61 jako typ eksportowy, są sprawdzone, żaden nie miał wypadku, udowodniły, że mogą być bezpiecznie eksploatowane ponad 40 lat. Do szwedzkiego produktu podchodzę z rezerwą. Powstały 4 jednostki, tak naprawdę nie wiadomo co sobą eksploatacyjnie reprezentują ponieważ ani Szwedzi ani potencjalny sprzedawca czyli Singapur będą milczeć w kwestii ewentualnych usterek czy też wad. O remoncie czy też modernizacji ORP Orzeł naprawdę lepiej zapomnieć. Okręt ma 34 lata, a nadto kompetencyjnie mogły by to tylko wykonać stocznia w Leningardzie albo Zvezdochka. . . Najrozsądniejszym wariantem wydaje się zakup brazylijskich 209 z założeniem użytkowania do wieku 40 lat, a w międzyczasie zamówić nowe jednostki.

chateaux
sobota, 9 listopada 2019, 05:23

Żaden 209 nie miał wypadku? A argentyński San Juan który zatonął na Atlantyku w zeszłym roku, jakiego był typu? Jak myślisz?

Davien
sobota, 9 listopada 2019, 11:35

ARA San Juan to typ TR-1700 a nie 209/1400.

Boczek
sobota, 9 listopada 2019, 22:47

Niby prawda, ale jest to nadal pod-klasa 209. Co do wypadku, to przyczyny należy szukać w rezygnacji ze wsparcia TKMS przy remoncie. A idąc jeszcze dalej, to trudno tu wyrokować, ale pewnie z 80% (nie chce mi się sprawdzać) OP klasycznych wyprodukowanych kręgu zachodnim i będących w użyciu, to OP produkowane to OP TKMS - tam samym prawdopodobieństwa są inne - analogicznie Gripen i F-16. ### Tak jak często się nie zgadzamy, tak sądzę, że tu bylibyśmy jednego zdania - próba porównywania OP innych producentów z TKMS, to tak jak by szukać alternatywy dla F-35 czy F-22. W obydwu przypadkach mamy odstęp technologiczny do następnych na poziomie 20-30 lat. TKMS posuwa się nawet w przypadku sygnatur do określenia "niewykrywalny". Oczywiście dotyczy to aktualnego stanu techniki i technologii, ale warto zwrócić uwagę na pewne szczegóły. Dla sygnatur przestawionych w formie okręgu, dla 212XX ca. 1/4-1/3 z nich nie obowiązuje (chemiczna, magnetyczna, elektryczna), bo ich nie ma. A nawet dla aktywnych środków wykrywania Target Echo Strength jest niski, bowiem OP ma kształt rozwinięty analogicznie do wyżej wymienionych maszyn (dlatego taki szpetny) - tu charakterystyczny brak przejścia obok kiosku, aby nie tworzyć "zwierciadła" - kto żegluje i zna reflektor radarowy radarowy, wie o co chodzi, a w akustyce mamy zbliżone zasady. Do tego dochodzi szczególna geometria pomiędzy kadłubem mocnym i lekkim, pozwalająca na razie rezygnować z tak łatwych do zgubienia powłok anechoicznych.

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 00:52

Panie Boczek, generalnie to za wypadek San Juan wine ponosiła chyba Argentyna. A co do OP klasycznych to zalezy czy liczymy cały swiat zachodni czy Europę. Bo z Japonia to 80% nie wyjdzie ale nieco mniej:) No i trzeba tez wziaść pod uwage ze głowni aktorzy w OP czyli Stany, Francja czy UK przeszły czysto na SSN-y

Boczek
niedziela, 10 listopada 2019, 14:46

No ale przecież ja dokładnie to właśnie napisałem.

jeśli to prawda
piątek, 8 listopada 2019, 23:27

Naprawdę trudno sobie wyobrazić w jaki sposób owe okręty, według analityków MON-u będą stanowić element sensownej strategii obronnej? Jakie AIP, jakie uzbrojenie? Chyba raczej chodzi o marnie przemyślany zabieg formalnego podtrzymania istnienia podwodniaków. W dodatku pachnie absurdem ekonomicznym.

Stefan
piątek, 8 listopada 2019, 23:18

Pytanie jest retoryczne: czy to tylko idioci, czy mize już zdrajcy? W obydwu przypadkach niezrozumiałym jest jak tacy ludzie mogą trzymać się koryt w MON i MW? Wszyscy od lat powtarzają o koniecznościach zakupów, niektórzy wieszcza, ze pozostaniemy z ręka w nocniku, ale i tak nic się nie dzieje! Mam nadzieje, ze jest tontylko ponury sen, z którego zankilka chwil się przebudzę Czego i Państwu z całego serca życzę!

Wernyhora
sobota, 9 listopada 2019, 06:57

To nie sen. To życiowy koszmar. Pytanie jest kto tych ludzi tam trzyma, bo w normalnym świecie za takie działania jak w MON, to by dyscyplinarnie wylecieli z roboty. Ale świat MON nie jest normalny. To więcej niż Mrożek i Orwell. Pytanie jakim cudem wciąż tak szkodzą polskiemu wojsku. Jakim cudem nawet Macierewicz tej stajni Augiasza nie oczyścił z tego bagna? Z wrogów Polski - bo na milion procent tak wszystko opóźniać i blokować to tylko śmiertelni wrogowie naszego państwa mogą działać!!!

janek
piątek, 8 listopada 2019, 23:00

A po co mam o.p. do jeziora operacyjnego, którym jest Bałtyk?:)))

adams
sobota, 9 listopada 2019, 09:10

Po co Niemcom i ruskich OP do takiego jeziora.....

chateaux
sobota, 9 listopada 2019, 05:24

Zapytaj Rosjan, Finów, Niemców i Szwedów.

Boczek
sobota, 9 listopada 2019, 22:11

...i innych niemieszkających nad np. Jeziorem Czarnym czy Śródziemnym

Qaz
piątek, 8 listopada 2019, 22:58

Rząd jakoś dla siebie kupił nowe samoloty dla VIPow i to bez przetargu. A dla armii chce kupić szrot z demobilu.

Ministerek
piątek, 8 listopada 2019, 22:50

Po co okręt marynarzom? Niechaj sobie o nim marzą. Niech planują, my tymczasem sformujemy WOT pod lasem.

nexter
piątek, 8 listopada 2019, 22:45

Za Piłsudskiego cała zgraja odpowiedzialna za "dialogi" wylądowałaby w Berezie, a stary na czas klepania nowych okrętów wysłałby do Moskwy obrotnego dyplomatę i załatwił z ruskimi przynajmniej 10-letni pakt o niestosowaniu przemocy i wymianie kulturalnej - żeby zyskać na czasie. Ale dzisiaj, kiedy mamy 500 km wybrzeża i możnego protektora nad Potomakiem... mamy wszystko w nosie i czekamy na cud.

Boczek
sobota, 9 listopada 2019, 22:10

Z Rosją pakt? Rosja papieru używa tylko w jednym celu - pod warunkiem, że maja gwoździe. Mieliśmy z nimi pakt o nieagresji do 1945 roku. Faktem jest, że Marszałek wiedział jakie zagrożenie niosą nacjonaliści dla własnego kraju i co się robi z takimi faszystami.

Ławica
piątek, 8 listopada 2019, 22:35

Marynarka Wojenna realizuje od dawna jeden duży program o kryptonimie "KARP" - Koncepcyjno-Analityczne Rozwiązanie Pomostowe

Boczek
sobota, 9 listopada 2019, 22:05

...i tu widzę pole do współpracy z Australią, przy nieco innej pisowni - CARP. Zamiast "Charlie Carp fish fertiliser for plants" nauczyć ich konsumpcji karpia, a nie robić z karpia nawozy. ;)

Jacek
piątek, 8 listopada 2019, 22:31

Francuzi proponowali nam kiedyś nowe okręty w pakiecie z rakietami manewrującymi plus przeniesienie części produkcji do Polski. Okręt z takim uzbrojeniem dawał by zupełnie nowe możliwości.

Boczek
sobota, 9 listopada 2019, 22:00

Proponowali. Tyle, że te rakiety nie istnieją i cena była godna nuklearnego(!).

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 00:54

Panie Boczek, to co w taki razie miała odpalać fregata francuska w 2018r?? Bo mi się wydawało ze MdCN.Pociski jak najbardziej istnieją zarówno w wersji na jak i podwodnej.

Boczek
niedziela, 10 listopada 2019, 16:06

Dobre te francuskie fregaty - odpalają CM spod wody. Jaki OP odpalił kiedykolwiek MdCN SL? Dlaczego kraj, który chciałby je pozyskać, nie może otrzymać jakichkolwiek danych dotyczących parametrów? Mógłbyś wpłynąć na francuzów, aby je nam przed kupnem udostępnili?

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 20:13

Panei Boczek, pocisk MdCN był odpalany z podwodnej wyrzutni i preszedł wszystkie testy wiec jak najbardziej istnieje. Zostały też wbrew pana słowom zintegrowane z Suffrenem który będzie je w 2020r odpalał podczas testów uzbrojenia

Boczek
wtorek, 12 listopada 2019, 07:49

Jak by istniał, to dostalibyśmy na niego ofertę.

Jacek
piątek, 8 listopada 2019, 22:29

Żeby nie wyszło tak że koszt używanych okrętów plus koszty ich modernizacji po zsumowaniu nie przewyższą czy dorównają cenie nowego okrętu.

chateaux
sobota, 9 listopada 2019, 05:26

Koszt nowego okręty podwodnego to 400-600 mln. Koszt zakupu dwóch starych i przestarzałych oraz ich remontu to 500 mln

Boczek
sobota, 9 listopada 2019, 21:58

Nowa 209-ka bez AIP 350 mln EUR.

NATOwnik
sobota, 9 listopada 2019, 16:39

Koszt uzywanego zalezy w duzej mierze od wieku, stanu OP i tego co chce sie miec na nim, ale cena podana jest "troche" wygurowana. Cena nowych OP tych rozmiarow/klasy, ktore chcialaby zakupic Polska to raczej 700 milionow wzwyz!

jurgen
piątek, 8 listopada 2019, 22:24

akurat Singapur to jest dobry kierunek , jesli chodzi o broń używaną> maja np. nadwyzkowe F-16 prawie nieużywane, a cześc w ogóle w USA niby do szkolenia, ale faktycznie stoją w hangarach. Podobnie z wozami zamówionymi w Niemczech - dalej sa w Niemczech, bo w Singapurze nie ma polgonów ... itd, itd. A to jedno z najbogatszych państw na swicie, więc nas bron wydaje duzo i ma jej sporo (w wiekszości nieużywanej)

Nyżu
piątek, 8 listopada 2019, 22:21

Przecież to jest jakaś komedia ...Agentura za wschodu oceniam na 6+Od dekady udaje się powstrzymywać każdy dobry pomysł na modernizację WP. Myślę że to nie koniec prac ,,Analitycznych, kincepcyjnych i dialogów" .Te postępowania i pracę nie maja końca. Ważne coś mówią ,piszą. W razie godziny ,,W'' będzie jak w 39....czyż nie....kilka dni i po wszystkim..

To jest chore do kwadratu
piątek, 8 listopada 2019, 22:19

Nie udało się wydrenowac budżetu na strupieszale Adelajdy i nie udała się wycieczka na Antypody. Więc ktoś wymyślił wydrenowanie na stare podwodne rumple? I kolejne już dwie wycieczki na równie odległe Antypody?? No, no. Ciekawe, że ktoś to bierze poważnie i zgadza się za to płacić??

Alois
piątek, 8 listopada 2019, 22:15

Właśnie MON " wynegocjował" zakup furażerek wojskowych po 899 PLN. Proponuję, zanim ktokolwiek tutaj wypowie słowo nt potencjalnego z a k u p u okrętów podwodnych, zastanowić się jaką decyzję podejmie ktoś, kto zgadza się zapłacić za skrawek bawełny niemal 1000 zł. Na pewno rozsądną, przemyślaną, popartą odpowiednio długim, rozwleklym dialogiem, poprzedzony wieloma delegacjami zagranicznymi, dla szeregu "ważnych, mających istotny wpływ na proces wyboru" urzędników... kupujących materiałowe furażerki po 900 PLN. Proszę, darujcie sobie walkę na argumenty, dywagacje, dysputy! Okręty? Kogo w MON one obchodzą? Wynegocjować za kawałek materiału 900 zł to jest s z t u k a, dla naszych "artystów" w MON. Dyskusje nt okrętów są bez sensu, gdy urzędnik bezkarnie marnuje niemal 1000 zł na czapkę. Jakiez już musi być tam urzędnicze podniecenie delegacyjne, kto, kiedy, gdzie, mmmm!!! A my może rozpocznijmy tu dialog o "przewadze furażerki za 899 zł nad beretem za 650 zł" Będzie adekwatnie! A okręty?? Podwodne? Z rakietami?? Wolne żarty. Na razie po 18 latach dorobilismy się bezbronnego, ślepego patrolowca!! I to jest właśnie" miś" naszego MON. Aha, wkrótce kolejna defilada.

Alu Illapu
sobota, 9 listopada 2019, 15:48

Czytanie że zrozumienie się kłania. Kupiono 12 000 szt. furażerek za kwotę 899 tyś zł czyli 1 furażerka kosztuje 75 zł

sobota, 9 listopada 2019, 13:34

Kosztują 89.90 PLN.... Jak byś doczytal dobrze artykuł to byś wiedział a nie trawie jak papkę ... Błąd w przecinku!

Alois
niedziela, 10 listopada 2019, 10:59

A czemu miałaby dziwić furażerka za 899 PLN?? W t y m MON ie?? Ale ok, ponownie doczytałem, da się wytłumaczyć. Tyle, że nikt nie zaprzeczy, że napisano tak, że widać że, po 899??

krawiec
sobota, 9 listopada 2019, 12:33

A może istnieje możliwość zakupu lekko używanych tak do 15 lat z możliwością docerowania tychże furażerek i dołączenia nowych aplikacji.A może jednak berety?

xyz1
sobota, 9 listopada 2019, 01:07

Bolesne, ale prawdziwe.

dim
piątek, 8 listopada 2019, 22:02

Skrajna nieścisłość - "...za dwa używane można by jeden nowy..." - pisze Autor. Ale nie wspomina, że tylko okręt, bez nowoczesnego uzbrojenia (a to jest drugie tyle). W Grecji też tak stawiano sprawę parlamentowi, potem okazało się, że "tak, ale teraz trzeba coś tam... " a po wydaniu już znacznie ponad 4 mld Euro na 4 okręty, okazuje się, że "aby wykorzystać ich walory" potrzeba znów jeszcze coś tam. I nie doliczałem kosztów przebudowy tak, by okazało się że skrajnie niestateczny typ 214 przestał być perspektywicznie trumną marynarzy. Przy tym typ 209 to także jest związanie się z Niemcami. A oni własne okręty mają "ciągle niesprawne", a to bez części, a to oczekujące stoczni... A cóż dopiero nasze, w razie naszej pilnej potrzeby. Już prędzej zaproponują wtedy NS 3.

Petr Cech
piątek, 8 listopada 2019, 23:01

...greckiej legendy/bajki ciąg dalszy! Dim, daj sobie spokój z tymi bajkami, bo wszyscy, ale to wszyscy w EUropie wiedzą jacy są Grecy i co i jak, więc take it easy i popijaj Ouzo PS Wszystkie niemieckie OP sa sprawne!

zorba
sobota, 9 listopada 2019, 11:43

Właśnie, jacy są Grecy? Mieszkam w UE i nie wiem... chyba nie jestem "wszyscy".

dim
sobota, 9 listopada 2019, 06:39

Niektórzy jednak obejrzą sobie dokumentację telewizyjną i oficjalne pisma z wielokrotnego odrzucenia wejścia do eksploatacji pierwszego, budowanego w Niemczech, okrętu "Papanikolis", skrajnie niestabilnego przy przeciętnym stanie morza i częściowym zanurzeniu, zmianę dwóch kolejnych szefów komisji odbiorczych, bo nie chcieli podpisać, wypowiedzi członków załogi - i na to wszystko kłamstwa stoczni, że "załodze groziło co najwyżej rozlanie się porannej kawy" itp. Poszukaj sobie " 9:29 NOW PLAYING WATCH LATER ADD TO QUEUE Greek TV Report On Papanikolis Part 1", 2, 3 - filmy dokumentalne z angielskimi podpisami, za wyjątkiem fragmentów o szykanach wobec oficerów odmawiających przyjęcia statku. Tych nie tłumaczono.

xyz1
sobota, 9 listopada 2019, 01:04

A jacy to są Grecy?

jurgen
piątek, 8 listopada 2019, 22:25

zdadza sie

Sailor
piątek, 8 listopada 2019, 22:00

Na dnie Atlantyku jest sporo Ubotów. Może wyłowimy?

Wesolek
sobota, 9 listopada 2019, 08:16

Super pomysł. To może właśnie po to szukają naszego "Orła"? Ile to kolejnych lat MON mógłby prowadzić dialogi techniczne nad sposobem jego wydobycia, ileż delegacji by się się odbyło do firm ratowniczych od Australii po Japonię? Ileż faz analitycznych nt. kierunku pompowania powietrza do starego kadłuba?? Toż to MON mógłby się wykazać!! A pomyśl jaką super paradę morską mógłby nasz "nowy" stary minister MON wtedy nam zorganizować? I wreszcie by zaprezentował wszystkie nasze 6 nowych "okrętów" czyli tych tak niezbędnych..... holownikow!! No i ten nowy zbiornikowiec oraz wyremontowany okręt logistyczny. No genialne wręcz!! Ah, nasza marynarka stakaby się wtedy nie nie potężna, ale na pewno głośna. Czyli "i śmieszno, i straszno"!!!

werte
sobota, 9 listopada 2019, 07:34

Dla MON mogą okazać się zbyt nowoczesne...

anakonda
piątek, 8 listopada 2019, 22:38

10/10

Licz
sobota, 9 listopada 2019, 00:55

A jeszcze 3 lata temu łudziłem się że kupimy okręty od Francuzów z rakietami i wreszcie będziemy mogli zadać straty na terytorium przeciwnika, teraz mam nadzieje że kupią jakiekolwiek okręty.

znudzony marzeniami
piątek, 8 listopada 2019, 21:59

czy faza analityczno-koncepcyjna do analizy koncepcyjnej wycieczek i oglądania okrętów, których i tak nie kupimy została już zakończona?

ursus
piątek, 8 listopada 2019, 21:32

Wspólny mianownik dla wszystkich RŚZ to rozpoznanie i w tym kierunku należy kształtować MW, natomiast priorytetem muszą być WL. Proponuję wejść w żeglugę rzeczną tj. w małe łodzie z wyrzutniami ppk i efektorami z Narwi/Popradu, a na Bałtyku rozdzielić rozpoznanie od przyłożenia i stosunkowo niskim nakładem finansowym kontrolować obszar (patrolowce z OPL, wyposażone w drony rozpoznawcze i sonarowe, rakietotorpedy w MJR). Okręty podwodne bez rakiet manewrujących nie mają, moim zdaniem, żadnego sensu - inna sprawa, że naszej admiralicji chyba marzą się misje na innych akwenach zamiast obrony kraju. Wydawać trzeba ostrożnie i w duchu modernizacji tj. pozyskiwania nowych zdolności.

As
piątek, 8 listopada 2019, 21:12

Mam nadzieje, że to fake news, a może 1 kwiecień ? Poprzednia ekipa chciała nowe okręty bez uzbrojenia a tu i bez uzbrojenia i do tego stare.

B72
piątek, 8 listopada 2019, 23:56

Chciec to ja mogę lotu na księżyc, ważne co się kupiło...

...
piątek, 8 listopada 2019, 21:04

W Polskim pzradku chyba nalezy sie modlic zeby tak bylo. inaczej nie bedzie nic.

Victor
piątek, 8 listopada 2019, 20:55

Czy delegacje MON zwiedziły już Brazylię i Singapur? A może polatają jeszcze do innych krajów, może gdzieś są tańsze op na zbyciu. Polecam zwiedzić Koreę Północną. Tyle o wstawaniu z kolan.

Stary Grzyb
piątek, 8 listopada 2019, 20:51

Czy ktokolwiek w ogóle próbował udzielić odpowiedzi na pytanie "Jaką rolę w systemie obronnym RP ma odgrywać Marynarka Wojenna?" i czy choćby zręby ewentualnej odpowiedzi są znane?

AUTOR KOMENTARZA
sobota, 9 listopada 2019, 03:27

Balic Pipe?? A co to? Tankowce LNG? A po co? Rosyjskie OP? Ktoś je widział? No dobra, Szwedzi , ale pewnie pomylili z foką. Rzut oka na skład MW, który od kilkudziesięciu lat nie zmienił się w istocie ani o śrubkę, wskazuje, że flota ma jasne, i od dawna ugruntowane zadania: ma oczyścić (20 trałowców) podejścia do duńskich plaż dla flotylli desantowej (chwilowo zmniejszonej do 8 jednostek). Desant mają osłaniać lekkie okręty rakietowe i OP. Gdyby zadania były inne, to skład by się zmienił, choćby poprzez likwidację zbędnych okrętów, dla samej oszczędności.

Stary Grzyb
sobota, 9 listopada 2019, 11:49

Rozumiem ponury sarkazm - o to właśnie chodzi, że najwyraźniej nikt podobnych przemyśleń nie prowadzi, a dopiero one mogą być punktem wyjścia do określenia, jakie są potrzebne okręty, czy szerzej, siły i środki.

jurgen
sobota, 9 listopada 2019, 11:32

zadania MW jedno - etaty drugie. Przecież to fajna robota, od 7 do 15, zwłaszcza , że okręt stoi w porcie koło domu, bo jest ciągle zepsuty. Robota czysta i w cieple. Czego chcieć więcej. Stąd kadra MW w większości się w ogóle nie odzywa, czy chce takie okręty czy takie. Najlepiej te co są, bo nie pływają - i o to chodzi. A jak już Inspektorat MW z powrotem w Gdyni, to zupełny luzik, bo nawet nie trzeba jeździć do Wawki na kawę.

Napoleon
piątek, 8 listopada 2019, 23:21

Próbowano i bez skutku. Nikogo to nie interesuje. Za to rakiety jak najbardziej

dim
piątek, 8 listopada 2019, 22:17

@Stary Grzyb "Jaką rolę w systemie obronnym RP ma odgrywać Marynarka Wojenna?" - (1) Godne reprezentowanie bandery R.P., np. przed somalijskimi piratami. (2) wyławianie z morza "uchodźców" - kolonistów afro-azjatyckich i przywożenie ich do Europy (3) Udział w manewrach oceanicznych NATO. (4) Zapewnienie dalszego rozwoju i awansu zawodowego personelowi. (5) Marynarka Wojenna może też uroczyście witać polskie jachty żaglowe, powracające z dalekich wyczynów sportowych (6) Natomiast jeśli pytasz o udział w obronie kraju ? Nie, raczej nie zdążą dopłynąć do Bugu, lepiej gdyby nie zbliżały się do Bałtijska, a Oksywie też można by przenieść gdzieś do Ustki. Lub na Wolin. Zresztą i tak operacja Pekin 2 i aby tylko zdążyły ją wykonać.

Stary Grzyb
sobota, 9 listopada 2019, 11:59

Zauważasz, że jest pewna różnica między udziałem w manewrach oceanicznych NATO a witaniem jachtów żaglowych powracających z zawodów sportowych? Nachodźców, przy okazji, nikt do Polski nie zamierza importować, przynajmniej za obecnych władz. Wysil się na jakąś bardziej sensowną wypowiedź, np. ochrona Gazoportu, Naftoportu i Baltic Pipe vs. zdolność głębokiego ataku na terytorium potencjalnego przeciwnika - obecnie leży jedno i drugie, ale ani jedno, ani drugie nie jest bez sensu, wręcz przeciwnie, a na oba naraz nie starczy środków.

dim
sobota, 9 listopada 2019, 17:23

W porządku. Więc wymień co do tej pory robiły polskie "fregaty" ? Bo ja wiem właśnie o ich takich czynnościach, jak wymieniłem. I dobrze wiesz, co byłoby z nimi, w wypadku wojny. Oraz proszę nie rozśmieszać mnie "pilnowaniem gazociągu". Do takich czynności potrzebne są okręty nawodne plus drony, przy tym musiałbyś mieć ich chyba kilkadziesiąt. O zdolności głębokiego ataku mówiłem wielokrotnie i właśnie nikt jej nie realizuje. Ale nie kupuje się browaru, by napić się piwa oraz cały browar trudno jest chować,ukryć. A piwo można po skrzynce, w stu miejscach. Do głębokiego ataku potrzebujesz ze stu przynajmniej wyrzutni - lub więcej - koniecznie ruchomych, koniecznie zamaskowanych, rozśrodkowanych. Jeśli Rosja ma go poczuć, obawiać się, jeśli ma on poczynić realne szkody w rosyjskiej zdolności ataku. Nie "ukłucie komara".

autor komentarza
niedziela, 10 listopada 2019, 01:20

Do pilnowania gazociągu potrzebne jest coś na kształt zimnowojennego SOSUS i pokrycie nim większości Bałtyku, stały dyżur śmigłowców ZOP (może nie tylko w Trójmieście?) i 2-3 okręty ZOP.

dim
niedziela, 10 listopada 2019, 15:52

Jeśli zechcą, gazociąg zawsze mogą uszkodzić także dostosowaną i zaprogramowaną rakietą. Znając preczyjnie położenie rur, zawsze mogą "upuścić" coś, ze zwłoką czasową, z "jednostki cywilnej". Czyli rury i tak nie są do upilnowania. A SOSUS potrzebny będzie tak, czy owak. Uczyliśmy się o nim na wykładach, niegdyś - to teraz go już nie ma ?

Kozik
piątek, 8 listopada 2019, 20:48

Żenada i dziadostwo plus wroga działalność

wqq
piątek, 8 listopada 2019, 20:38

to już nawet nie jest śmieszne , to jest tragiczne i nie chodzi tutaj tylko o MW ale o całe SZ .Ta obecna ekipa w MON przejdzie do historii jako pomostowcy . Nic rozsądnego docelowego , tylko rozwiązania zastępcze . czy podatnika stać na takie beznadziejne lokowanie miliardów złotych w mało skuteczny perspektywiczny złom .

Pim
piątek, 8 listopada 2019, 20:22

Przecież to oczywiste! prowizorka najtrwalszą formą egzystencji.

laik, zupełny laik
piątek, 8 listopada 2019, 20:21

Szwedzka oferta ma sens. Ale jeszcze jest Korea Południowa, tam też należałoby poszukać, choćby po to, by chociaż trochę móc ponegocjować cenę. A przy okazji można zapytać o warunki montażu koreańskich rakiet na okrętach podwodnych Hyunmoo. 1500 km zasięgu to o połowę więcej, niż proponują Francuzi.

Var
sobota, 9 listopada 2019, 00:04

Zostałem niedawno doinformowanym i sam znalazłem informacje ze Koreańczycy juz raz odmówili w 2017 KSS-III. Kolejkę na własne potrzeby tez maja pełną. Nie wiem tez ile w hyunmoo-3c jest tomahawk’a i czy USA pozwoliły by na taki eksport ;).

Davien
sobota, 9 listopada 2019, 00:48

Var Huynmoo-3 nie wiadomo ile ma wspólnego z Tomahawkiem ale jest do niego "bardzo" podobny. Ma niestety słabszy system naprowadzania od Tomahawków( brak DSMAC). Natomiast bez zgody USA zapomnij, ROK musiało sie pytać Stanów o zgode na jego powstanie.

jurgen
piątek, 8 listopada 2019, 22:27

zgadza sie

dim
piątek, 8 listopada 2019, 22:19

@laik - Ale jaki atak wykonasz tą rakietą zrobisz, jeśli i tak bez właściwej głowicy ? - Ukłucie komara ?

laik, zupełny laik
sobota, 9 listopada 2019, 11:55

Można choćby zamontować głowicę kasetową i rozbić jakąś kolumnę pancerną.

dim
sobota, 9 listopada 2019, 22:36

Kolumna pancerna będzie dobrze chroniona, zresztą po co szukać "kolumny pancernej" akurat 1000-1500 km za linią frontu ? A o takim zasięgu mówimy. Szuka się wtedy rafinerii, zbiorników i przepompowni paliw, ważnych mostów kolejowych, kluczowych miejsc w wybranych, kluczowych zakładach zbrojeniowych, przemysłu chemicznego niezbędnego dla wojennej produkcji, np. paliw rakietowych itp. Czyli trzeba jeszcze także wiedzieć gdzie walnąć, następnie jak i kiedy, po drodze, nim tam dotrzeć, omijać rosyjskie radary... My podobno nie mamy (jeszcze) nawet prostego zwiadu dronowego kierującego ogniem na odległości setek km, a cóż dopiero takie info ? Myślisz może, że jeśli okręt schowa się pod wodę, reszta braków systemu rozwiąże się sama ? Poza tym wiele zamaskowanych, rozśrodkowanych wyrzutni lądowych, to po prostu znacznie taniej, lub za te same środki znacznie więcej siły uderzeniowej. Trudniejszej przy tym do zniszczenia.

rada
piątek, 8 listopada 2019, 20:14

Pora zmienić nazwę tego programu na Dorsz, ewentualnie Tuńczyk.

Don Marzzoni
sobota, 9 listopada 2019, 00:06

Sardynka albo leszcz

sailor
piątek, 8 listopada 2019, 20:01

Ż E N A D A !!

fred 27
piątek, 8 listopada 2019, 19:40

Mysle ze przy modernizacji Marynarki Wojennej RP jest zaangazowanych wielu ,,ekspertow ''na uslogach Rosji..Morze Baltyckie jest waznym akwenem dla Moskwy,,slabosc sasiadow jest im na reke...

Pol
piątek, 8 listopada 2019, 19:33

To może niech odrazu liny cumownicze spawaja obok kobenów bo tamtym oto miejscu eksploatacja wychodzi najtaniej. Mogą malować, podpalac ,zwiedzac,składowac stare akumulatory itd. A farba w najnowszej wersji pójdzie w miliony a jaki efekt na nabicie kasy kolezkom ze uuuuuuuuu. A można by kupić jeden najmniejszy a 26 z najnowszymi technologiami i najnowszym systemem na 30 lat bez zagladania.

MI6
piątek, 8 listopada 2019, 19:20

dziadostwo i druciarstwo to u nas norma...odkładano zakup samolotów dla vipów aż przyszedł 10 kwietnia, odkładano plany zakupu nowych samolotów w miejsce su i migów aż dwa spadły...kolej na okręt podwodny??? mamy już ten statek do ratowania podwodniaków czy dalej go planujemy?

Silny
piątek, 8 listopada 2019, 19:16

Sieciocentryczne połączenie nowych-starych okrętów z f35 i tak zapewni nam dominację na Bałtyku. Będzie to prawdziwy system antysystemowy, wpychający Rosjan spowrotem do ich portów.

dim
piątek, 8 listopada 2019, 22:22

dostaną Zirkonem i po okręcie. Siły lądowe możesz rozśrodkować, zamaskować ale okręt nie bardzo się da.

Davien
sobota, 9 listopada 2019, 00:50

Taak, tyle ze najpierw ten 3M22 musi w ogóle powstac, nastepnie cos musi mu wskazac cel a ztym na Bałtyku Rosja ma słabo:)

sobota, 9 listopada 2019, 10:09

A nawet

dim
sobota, 9 listopada 2019, 06:56

Czyli uważasz, że to coś, co wskaże cel, będzie to np. wielki rosyjski okręt wojenny, pod rosyjską banderą, lub wielki rosyjski odrzutowiec ? Albo, że Rosjanie nie nauczą się nigdy namierzać op automatycznie, w ciągu kilku sekund, po miejscu odpalenia rakiety spod wody ? Ale pytanie główne brzmi jakim ogromnym wysiłkim finansowym... jakimi "stratami" zagrozisz rosyjskiej machinie wojennej, skoro masz tylko kilka konwencjonalnych, niedużych głowic do dyspozycji ?

Davien
sobota, 9 listopada 2019, 11:37

Dim, juz kiedys ci pisałem że na def 24 nie zajmuja się fantastyka nienaukowa wiec powodzenia.

dim
sobota, 9 listopada 2019, 17:24

Jednak jesteś niepoważny. Przewidywanie sytuacji na trochę lat naprzód to OBOWIĄZEK dowódców, polityków i ekspertów. Nie żadna fantastyka. Op też nie są na dziś, a na przyszłość.

Lelum polelum
piątek, 8 listopada 2019, 19:16

I śmieszno i straszno! Chaos zakupowy, niszczenie krajowych stoczni...

dim
piątek, 8 listopada 2019, 22:39

A od kiedy polskie stocznie specjalizują się w okrętach podwodnych ? Jest to bardzo mały, zamknięty rynek, a stocznia, by przekwalifikowanie się było opłacalne, musiałaby mieć gwarancję zamówień na co najmniej 10-20 sztuk. Ale także "wejście w światowy łańcuch dostaw wybranych podzespołów" nie zapewnia przyzwoitej rentowności. Gdyż jeśli możliwy odbiorca jest jeden ? - zgadnij kto wtedy podyktuje ceny ?

EUropa
piątek, 8 listopada 2019, 19:11

Brazylijskie OP wyeksploatowane, remont drogi a okrety maja 20 lat, wiec po co? A te szwedzkie z Singapuru to juz chyba prima-aprilis czy cos w tym rodzaju?! 30 letnie OP, ktorych miejsce powinno byc za chwile na zlomie a tu ktos chce to do MW RP wprowadzac?? Na niemieckich portalach mozna przczytac, ze Niemcy proponuja Polsce juz nie tylko leasing, ale sprzedaz po bardzo atrakcyjnej cenie dwoch najstarszych U212A, zeby zamowc 4 a nie 2 U212CD. Do tego wspolpraca w remontach, szkoleniu, cwiczeniach, zakupach itp. Wszystko na dodatek "po sasiedzku" a nie po swiecie szukac! OP stworzony specjalnie na Baltyk a nie na "Blue Water" - nad czym tu sie zastanawiac??? Na nowe nie ma szans, bo kasy brak i rozplanowana na bardzo drogie zakupy za oceanem a stare nie nadaja sie do niczego i groza katastrofa! No chyba, ze wszystko tylko mydlenie oczow i "polskie OP" przejda do historii :(

dim
piątek, 8 listopada 2019, 22:46

@EUropa - a sprawdziłeś/łaś ile niemieckich okrętów podwodnych było sprawnych, np. w momencie manewrów Zapad ? Gdy istniała obawa, że ruscy sięgną po Gotlandię ? - oczywiście zero, wszystkie "zepsute". Gdyż to jest taki właśnie partner/sojusznik przeciw Rosji. A czy polskie przedwojenne op walczyły w czasie wojny na Bałtyku ? Czy właśnie, tak czy owak "blue water", bez innej opcji ? A możliwość wykrycia i zniszczenia op w Bałtyku bardzo mocno od tamtej pory wzrosła, szanse przeżycia op bardzo spadły. Dziś zostałby zniszczony najpóźniej w chwilę po pierwszym odpaleniu spod wody rakiety. Mówimy oczywiście o Bałtyku i to tym koło Rosji.

EUropa
sobota, 9 listopada 2019, 17:05

dim, niemieckie OP staly na kolkach, poniewaz nie bylo w budzecie MON RFNu kasy na ich eksploatacje plus jeden czy dwa pierdyknely sterami o skale podczas cwiczen itp. Nie wynikalo to z zadnych Zapadow, rusofilii, ale z ciec budzetu MON. Ostatnio sie to mocno zmienilo i budzet zaczyna rosnac jak na drozdzach, wszstkie OP sa sprawne, nowe beda zamawiane itd. Niemcy najzwyczajniej zreflektowaly sie, ze po 30 latach ciec i widocznej niecheci do wojska wsrod politykow ( wsrod sporej czesci mozna smialo mowic o nienawisci), trzeba cos zrobic, albo za chwile nic nie bedzie. Zaczynaja wymiane sprzetu na wielka skale, budzet MON jest doslownie co kilka miesiecy korygowany "do gory" i zmierza w kierunku 50 miliardow Euro. Rakiety to jakies marzenia polskich politykow czy admiralow o wlasnych (konwencjonalnych) "Boomerach" a militarnie znaczenie zadne lub to co napisales. U212A maja po cichu, niezauwazone szpiegowac, kontrolowac, zbierac informacje i jak juz zajdzie taka potrzeba to torpedami zatopic ta czy owa jednostke i uciec po cichu. Obojetnie jakby nie patrzec, jakie miec preferencje to jest to najlepszy OP na Baltyk a pytanie brzmi: Czy Polska chce dalej miec sily podwodne czy nie? Dzialac trzeba szybko, poniewaz jest nie za 5 dwunasta a raczej 12.01!

dim
sobota, 9 listopada 2019, 17:27

Pozwól, że będę te działania oceniać inaczej. I Właśnie tak, jak NS 2 i niemiecką zgodę na Krym. Gdyż przypomnij sobie - kanclerz ostrzegała Putina, że wprowadzi sankcje, o ile rosyjska aneksja nie skończy się na samym tylko Krymie. Przynajmniej ja to świetnie pamiętam. Czyli Krym oddała im od razu.

Kris
piątek, 8 listopada 2019, 22:44

Byłoby super

jurgen
piątek, 8 listopada 2019, 22:30

niestety z tymi OP z Niemiec , to już nieprawda - był taki moment przez chwilę, ale postanowili wszystkie przywrócić do służby, tak jak z Leo.

EUropa
sobota, 9 listopada 2019, 17:07

Caly czas byly w sluzbie, ale z braku pieniedzy, czesci, miejsc w stoczni itp. niesprawne. Teraz wszystkie plywaja i beda 2 domowione.

dim
sobota, 9 listopada 2019, 22:39

Czyli będą ich mieć już 9. Czegoś da się tym upilnować - zastawić sieć czat. A co zrobisz dwoma - trzema ? "Samotny Biały Żagiel" ?

Niuniu
piątek, 8 listopada 2019, 19:10

Adam - co ty wypiujesz? Jakie staruch z moskiewskimi papierami w Polskiej armii. Policz ile lat minęło od 1989r i ile lat służy się w Polskim Wojsku. To wg ciebie te moskiewskie staruch mają paiery z moskiewskiego żłobka lub przedszkola? Wszystkie Nasze nieszczęścia to wina Moskwy? I Nasza własna głupota też? A tak na poważnie - nadal uważamy, że przy tak wielkich potrzebach inwestycyjnych Polskiej Armii przy jednocześnie ograniczonych środkach pomysł rozwijania marynarki wojennej to to co powinniśmy robić? I to po przez odtwarzanie floty okrętów podwodnych? A jakich to funkcji tychże nie można realizować taniej i efektywniej przy wykorzystaniu lotnictwa, jednostek rakietowych, dronów itd? Na prawdę nie ma pilniejszych wydatków niż zakup i utrzymanie okrętów podwodnych? I porównywanie Nas do Singapuru to yeż nieporozumienie. Singapur to wyspa i głównie egzystuje dzięki transportowi morskiemu. Dla tego potrzebuje efektywnej floty (stąd okręty podwodne) i lotnictwa. Olewają natomiast siły lądowe. U Nas sens ma akurat odwrotne postępowanie - lotnictwo też jest istotne ale okręty wojenne w tym podwodne?

b.w.a
sobota, 9 listopada 2019, 10:42

Jeśli sądzisz, że agenturę buduje się "na Konrada Wallenroda" poprzez podrzucanie noworodków, to po prostu nie powinieneś wypowiadać się na ten temat.

kj1981
piątek, 8 listopada 2019, 19:09

"W polskim wojsku zaczął się więc najbardziej ulubiony fragment realizacji planu modernizacji technicznej – faza analityczno-koncepcyjna" - lepiej nie można było tego ująć. Będą debaty, konsultacje, wycieczki zagraniczne do oferentów, pisanie ekspertyz - tyle możliwości dodatkowego zarobku lub innych benefitów. A odpowiedzialności żadnej.

Cywill
piątek, 8 listopada 2019, 19:02

To dobre rozwiązanie (dla podtrzymania umięjętnosci marynarzy). W naszym "teatrze działań" pieniądze powinny isć przede wszystkim na rakiety oraz na rakiety.

Paweł P.
piątek, 8 listopada 2019, 21:00

+1

xawer
piątek, 8 listopada 2019, 19:00

"Polska flota podwodna znowu byłaby pokaźną siłą, a to, że chodzi o siłę „ilościową” a nie „jakościową”..." OP potrzebne są nam, przede wszystkim, do prewencyjnego/odwetowego(w sumie potencjalnego) uderzenia pociskami średniego zasięgu. Jeśli skupić się na tej podstawowej cesze, inne, gorsze parametry są do przyjęcia. 4 szt. OP powodują większą ilość pocisków niż planowane 3 "Orki"("ilość przechodzi w jakość":-))

dim
piątek, 8 listopada 2019, 22:48

- a co włożysz w głowice tych pocisków ? konwencjonalny materiał wybuchowy ? Odpalisz salwę, w chwilę potem i tak zostaniesz zniszczony, a twoje pociski nawet jeśli dotrą do celu niestrącone, dla Rosji będą jak ukłucie komara.

xawer
sobota, 9 listopada 2019, 00:37

"konwencjonalny materiał wybuchowy ?"-a co atomówka? Życie Ci lub ruskim niemiłe? "...dla Rosji będą jak ukłucie komara."- Zależy jaki cel i w ilu zaatakujesz. Te pociski nie są po to, żeby pokonać ruskich, ale żeby ich zniechęcić. Im mocniejszy ruski atak tym zwiększa się prawdopodobieństwo odpowiedzi całego sojuszu(agresja podprogowa)

ursus
sobota, 9 listopada 2019, 00:32

Mocne termo-baryczne głowice powinny być w naszym zasięgu, a celem ich posiadania powinno być odstraszenie przeciwnika od użycia broni atomowej, czy eksterminacji ludności cywilnej. To nie jest chciejstwo, tylko konieczność.

dim
sobota, 9 listopada 2019, 07:01

Mocne, termobaryczne... odstraszające.. też tak uważam. Tyle, że chyba nawet dziesiątki razy więcej takich rakiet możesz pozyskać za te same środki, ale odpalanych z lądu, przy tym bezpiecznie rozśrodkowanych i na nośnikach mobilnych. Np. ukrytych w "cywilnych kontenerach", czy innych "cywilnych pojazdach" - jak chwalą się tym już Rosjanie.

ursus
sobota, 9 listopada 2019, 17:05

Być może masz rację, ale ja rozważam nie tylko sam czas konfliktu, ale też ew. okupacji. Decydująca powinna być zdolność utrzymania kontroli nad tym kluczowym odstraszaczem, bo w razie porażki nawet "sojusznicy" będą chcieli położyć na nim "łapę". Co do ilości, to sporo zależy od samej mocy głowic - być może wcale nie potrzeba ich "dziesiątek razy więcej".

dim
sobota, 9 listopada 2019, 17:29

50 tomahawków zaatakowało syryjskie lotnisko.... - Bagdad pamiętam, że już za pierwszym razem bombardowało ich chyba ze 700... - A ile mógłby zabrać takich jeden nasz op ? - i to jest ta skala, łącznie z liczeniem na cuda.

ursus
niedziela, 10 listopada 2019, 03:14

Moim zdaniem rakietowy OP to bardziej kierunek dla pocisków strategicznych (lub o zbliżonej sile), a jeśli nie idziemy w tą stronę to lepiej zainwestować w rażenie z wyrzutni lądowych. Po prostu możliwości odstraszania determinują, czy zasadne jest pozyskiwanie okrętów podwodnych.

Jan
piątek, 8 listopada 2019, 18:53

Zbliża się konflikt z Rosją ,a chcą kupić stare złomy co ci ludzie wymyślaj. Dogatdać się ze Szwedami kupić. 2 okręty A 26 i zbudować we vwspółpracy 2 kolejne w naszejv stoczni. 4 okręty to 2 cały czas w służbie Szwedzi. Terz 4 te same i Rosja nie pływa po bałtyku podczas konfliktu. Blokada morska Kaliningradu. Nikt o zdrowych zmysłach z Rosyjskiej floty nie wypłynie okrętami wojennymi na Bałtyk gdy co najmniej 4 okręty podwosne będą na służbie. To szach i mat.!!!

Pro Patria
piątek, 8 listopada 2019, 18:52

Oby wersja pomostu ze Szwecji przy udziale polskich stocznii się spełniła.. później zasobność portfela pokaże co dalej, czy kupić stare, czy nowe.. teraz potrzebują dwóch mocno cyfrowych fregat i kolejnych 6 korwet rakietowych z opcją ZOP..

qwerty
piątek, 8 listopada 2019, 18:40

Podobno Polska świetnie się rozwija ,podobno uszczelniono lukę Vatowską a chcemy kupić sprzęt którego inne kraje chętnie się chcą pozbyć bo złomowanie też kosztuje, to może kupmy jeszcze buty, mundury i gacie z demobilu, a może w ogóle zlikwidujmy wojsko niech zostanie tylko kompania reprezentacyjna w sam raz na defilady które władza tak lubi organizować. Mam poważne wątpliwość czy decydenci którzy wpadają na takie pomysły służą Polsce, czy może komu innemu, a po polsku tylko mówią.

Niezalezny
piątek, 8 listopada 2019, 18:37

A dlaczego nie szwedzkie? Lub niemieckie ?

re
sobota, 9 listopada 2019, 08:23

Bo Szwecja nie jest nawet w NATO czytaj: nie będzie nadstawiać tyłka w razie grożby agresora, co oznacza internowanie naszych okrętów w ich portach,brak dostaw części zamiennych i uzbrojenia. Krótko mówiąc, kolejny argument za tezą o wyrzuconych w błoto pieniądzach.

Niezalezny
wtorek, 12 listopada 2019, 11:58

Taaa… internowane ….Internowane to są f16 ; będą f35 b; Himmarsy i patrioty . Wytłumacz mi jak będzie wyglądać serwisowanie w./w sprzętu w czasie konfliktu . jak wygląda serwisowanie obecnie .

xawer
piątek, 8 listopada 2019, 23:32

Używki z Singapuru są szwedzkie a z Brazylii są niemieckie:-)

fxx
piątek, 8 listopada 2019, 18:36

Nie rozumiem czemu każdy kolejny minister MON musi zaczynać urzędowanie od wywalenia do kosza wszystkiego co zrobił poprzednik. Koncepcja Siemoniaka może nie była zbyt ambitna ani najlepsza ale przynajmniej coś by powstało (i tak na szczęście mamy kormorany i jednego pseudo miecznika). A tak to za każdym razem jak przychodzi nowa ekipa to zaczynamy od zera. Nawet jak to jest wszystko w ramach jednej partii (Macierewicz - Błaszczak) to i tak wszystko od nowa... :(

Boczek
sobota, 9 listopada 2019, 21:28

Bo mamy niewłaściwy system, w którym ministerstwo ma zbyt dużo władzy.

Var
piątek, 8 listopada 2019, 18:29

Wielkie dywagacje na forach Jakie OP bedzie najlepsze; co maja a co nie maja; co mogą mieć itd. Pociski manewrujące, jakie AIP itd .... Nie ma kasy i tyle. Jak kupią te „pomostowe” To rzeczywiście skończą one jako docelowe. Ręce opadają.

Marek
piątek, 8 listopada 2019, 20:35

Dlatego jak już tak chcą, to niech przynajmniej będą z AIP.

w
piątek, 8 listopada 2019, 18:22

aach te wyjazdy. Brazylia, Singapur, wczesniej Australia. Moze nieloty na kaczych łapach z Antarktydy cos maja ..????? A Koziołek madra głowa szuka wciąz ....

BUBA
piątek, 8 listopada 2019, 18:15

Ze te pomostowe prowizorki sa najdrorzsze to wie caly swiat tylko nie BARDZO BOGACI DURNIE:

Nieudolny MON
piątek, 8 listopada 2019, 18:13

A miały być 3 a nawet 4 nowe z rakietami manewrującymi i takie rakiety na wyrzutniach lądowych,miało być 160 wyrzutni Himars i 500 Krabów,tysiąceeeeee dronów i co tam jeszcze pisowcy majaczyli...... Rząd ma gdzieś wojsko to i obywatele w razie wojny też tego kraju bronić nie będą

Rzyt
piątek, 8 listopada 2019, 17:58

Haha...proponuje łuski od USA odkupowac...haha haha...25% a właściwie 40% 'narodu' wybierający główne ugrupowania są temu winne ...dziękuję wam drodzy 'wspolrodacy' . Cieszmy się ,że dwie wojny światowe wykończyły kraje Europy na toczenie wielkich konfliktów....

ada cacs
piątek, 8 listopada 2019, 17:58

Po co nam okręty podwodne? Czy z ich pomocą obronimy Warszawę czy nawet Gdansk? Niemcy budowali te okręty by zagłodzić Wielka Brytanie czyli dużo okrętów na ocean aby zatapiały konwoje ,my nie będziemy zatapiać konwojów bo potencjalny wróg i tak będzie czerpał zasoby droga lądową.Teraz główna role odgrywają podwodne okręty atomowe które posiadają bron nuklearną , my nie mamy takiej broni i raczej nie będziemy mieć. Kupno, wyposażenie i utrzymanie paru okrętów podwodnych jest ogromne w czasie pokoju te okręty są zbędne a w czasie wojny 3 okręty nic wielkiego wrogowi nie zrobią .

BUBA
sobota, 9 listopada 2019, 12:17

Okrety podwodne to dobra rzecz tylko nie z rotpedami jako glowne uzbrojienie a z rakietami Tomahavk dalekiego zasiegu

Marek
piątek, 8 listopada 2019, 20:38

Ile razy trzeba tłumaczyć, że jak nie będziesz miał pilnowanej granicy morskiej to Ruscy są w stanie zrobić od tamtej takie kuku, że szczęki z wrażenia odpadną?

wdw cwevr
piątek, 8 listopada 2019, 21:46

Okręty podwodne są od pilnowania granicy morskiej i strefy ekonomicznej? One maja chyba prowadzić wojnę, tak wiec wytłumacz mi jakie straty zadadzą wrogowi ( w tym wypadku Rosji) 3 okręty podwodne? Na to trzeba wydać jakieś 10 miliardów złotych a wojsko chce modernizować T 72 i BWP -1.

Boczek
niedziela, 10 listopada 2019, 16:24

Nowoczesne jak dziś powinny wystarczyć aby zablokować jakikolwiek ruch statków i okrętów na Bałtyku, co dla Rosji byłoby katastrofa bowiem Primorsk to ich największy port przeładunkowy ropy i jej produktów. Odpowiednio do 60 i 25 mln t rocznie.

Lld
piątek, 8 listopada 2019, 17:58

Bardzo sensowne rozwiazanie. MW to mowiac delikatnie nie jest priorytet. Okrety moga byc zwalczane przez lornictwo i baterie brzegowe. Uderzenia stand off moze wykonywac lotnictwo z wykorzystaniem jassm. Zamiast ordk kupic rozpoznanie dla ndr i wiecej jassm er. I tak wlasnie mon zrobi bo to jest mon ktory dba o polska obronnosc.

Rezerwa
piątek, 8 listopada 2019, 17:53

Jeden porządny i nowy a nie dwa stare i jeszcze do remontu i modernizacji. W tym wojsku nikt nie myśli!!! choć to nie nowość, dobrze że nie malują już trawników

Var
sobota, 9 listopada 2019, 00:35

I tu przytaknę. Nie stać nas na flotę to trzeba to traktować jako możliwość-zasób, który się ma. Choćby tylko do przemycenia gdzieś tych 6 gości z Formozy. Niech jest wiec jeden a dobry. W dużym konflikcie obawiam się ze taki okręt jak będzie miał okazję to szybko się wystrzela a uzupełniać torpedy (jak ktoś pozwoli) będzie musiał juz za niestety za granicą.

Realista
piątek, 8 listopada 2019, 17:52

Lepiej już dajmy sobie spokój z OP to będą wyrzucone pieniądze torpedy o ograniczonym zasięgu w dodatku w razie W ruch na Bałtyku zamrze. Zainwestujmy w kolejne morskie dywizjony rakietowe, samoloty do patrolowania i wskazywanie celów, okręty patrolowe z prawdziwego zdarzenia a nie jak ten niewypał Slazak i lotnictwo morskie z rakietami przeciwokretowymi, Bałtyk to w zasadzie jezioro a silimy się na potęgę morską.

Piłkarz
piątek, 8 listopada 2019, 17:44

Te okręty podwodne są nam potrzebne do uniemożliwienia rosyjskiego desantu na wybrzeżu czy też atak 10 rakietami manewrującymi powstrzyma napastnika? Bałtyk jest duzym jeziorem na którym za 10 lat będą liczyć podwodne drony. Ewentualna wojna z Rosją rozstrzygnie się na lądzie a inwestycje w marynarkę wojenna to rozpraszanie wysiłków.

cosma
piątek, 8 listopada 2019, 17:44

czy ktoś z dycydentów a MON to czyta ? ja nie jestem fachowcem ale rozumiem sytuacje a oni chyba tylko biora kase za proces ANALITYCZNO KONCEPCYJNY może wypowiedział by się jakis przedstawiciel MON

Justyn
piątek, 8 listopada 2019, 17:26

: ), Never ending story - zamiast smoka zdechła orka - PMT, orki poszły na dno, teraz jak nabędziemy te okręty to nasza marynarka będzie je używać przez następne 15 lat. Rozumiem, że to ma być pomostowe rozwiązanie do zakupu nowych okrętów, ale to się powtarza już któryś kolejny raz. Mogę też zrozumieć, że są ważniejsze potrzeby ale po co w PMT jest program orka, trzeba jasno powiedzieć że nie planujemy przez następne 15 lat nowych okrętów podwodnych, bo nas nie stać, a reszta to mydlenie oczu. Dlaczego taka informacja została podana po wyborach? Jednym słowem ujmując kłów nie będzie w postaci okrętów podwodnych - kicha.

re-Justyn
sobota, 9 listopada 2019, 08:36

Zgoda, z wyjątkiem ostatniego słowa. Wcale nie"kicha" tylko rozsądek.

LLd
piątek, 8 listopada 2019, 23:57

Te okręty są na setnym miejscu na liście priorytetów. Dlatego właśnie planuje się rozwiązanie pomostowe - nie chcemy stracić zdolności, nie chcemy stracić kadry i know how, taktyki, zaplecza, możliwości remontowych, ale też nie chcemy wydawać na to majątku, kupujemy więc rozwiązanie pomostowe. Część zadań planowanych dla OP będą wykonywać śmigłowce ZOP, lotnictwo i NDR. W razie wojny, Rosjanie nawet nie będą próbowali korzystać z Bałtyku, bo szybko spoczęliby na dnie. Pchanie miliardów na OP - Putin lubi to.

Arado
piątek, 8 listopada 2019, 17:19

Co tu komentować, sytuacja jest beznadziejna i taka będzie. Najlepiej rozwiązać cała marynarkę i za oszczędzone pieniądze kupić pare F35...?

ekonomista
piątek, 8 listopada 2019, 17:08

Skandal!!! Niemcy proponują nam udział w projekcie, montaż w Polsce i produkcję części i być może całych okrętów dla innych klientów, a władze robią wszystko by znowu kupić jakiś ZŁOM!!!

dim
piątek, 8 listopada 2019, 22:50

Co z ciebie za ekonomista, jeśli nawet nie wiesz, że do zarabiania pieniędzy potrzebna jest długa seria ? Produkcja części ? A jakież ceny podyktuje nam wtedy ich jedyny odbiorca, wobec nas monopolista ?

Boczek
sobota, 9 listopada 2019, 21:25

8 OP 212CD do dość długa seria, tym bardziej że Norwegia nie zgłasza ambicji produkcyjnych u siebie i w końcu powstała szansa, że weźmiemy udział w produkcji jednostek dla nich. Ceny? Grecja wyszła źle na włączeniu w łańcuch dostawców komponentów elektrotechniki OP dla TKMS?

dim
niedziela, 10 listopada 2019, 07:18

- ilu ludzi zatrudnia teraz ten NIEMIECKI zakład w Grecji ? Pytam, bo w Grecji zostaje tylko ZUS i podatki dochodowe pracowników, "zysku" jak zawsze z niemieckimi firmami "prawie nie ma". A ile miliardów to kosztowało budżet państwa i ile miejsc pracy można było za to faktycznie zainicjować ? A w stoczni marazm i wyprzedaż majątku - widać gołym okiem, media też mówią o tym: regulują sądy i komornik. Przed chwilą specjalnie sprawdzałem czy nie mylę się. Tak to "pozyskali partnera" i "nabyli nowe kompetencje". - Ci członkowie stoczniowych ekip, którzy faktycznie byli bardzo dobrzy, dawno są teraz na kontraktach zagranicznych, w nieujawnianych państwach trzecich. Reszta załóg - na bruku.

Boczek
niedziela, 10 listopada 2019, 16:27

Polska chętnie to przejmie skoro Grecja ponosi na tym straty. I to chętniej dziś niż jutro.

Taki Tam
piątek, 8 listopada 2019, 20:34

Kolego kasa jest na F-35 potrzebna . Gdzieś trzeba ja znaleźć. 500 + też swoje ciągnie, a niestety idzie kryzys gospodarczy w Europie wiec rząd i MON mają problem. Nazywa się brak kasy w kasie państwa. Pozdrawiam

Boczek
piątek, 8 listopada 2019, 17:00

1. Archer nie wchodzi w grę, bowiem co najmniej (Singapurscy admirałowie, nie są w takich sprawach nadmiernie rozmowni, stad nie wiemy 1 czy 2) jeden z nich jest już zimny z powodu wyczerpania możliwości zabezpieczenia logistycznego. Wynika to z tzw. budowy rozproszonej, która ma dwie wady: po pierwsze nie daje się przenieść technologii budowy na np. teren Polski (to samo dotyczy Arrowhead 140), i po drugie, łańcuch zabezpieczenia logistycznego zostaje zerwany wraz ze znikaniem z rynku firm, które brały udział w produkcji rozproszonej. Stąd z resztą rezygnacja Singapuru ze współpracy z SAAB i zamówienie kolejnych 2 218 SG, nie czekając na ukończenie pierwszego z pierwszych. Wiele wskazuje na to, że jedynym celem odkupienia Archer'ow jest ... zabezpieczenie logistyczne dla Södermanland'ow. ### 2. Brazylijskie są w tu podobnej sytuacji. Jeden co najmniej jest zimny, a obydwa kompletnie zajeżdżone. NATOizacja nie będzie kosztowała tyle co modernizacja indyjskiego 209, a co najmniej 150 mln €. Czyli de facto byłoby to drożej niż zakupienie nowych 209.

Smuteczek
piątek, 8 listopada 2019, 23:09

Termin kompletnie zajeżdżone nie jest taki zły biorąc pod uwagę nasze Kobbeny :)

Boczek
sobota, 9 listopada 2019, 21:19

Jeżeli jednostka (nie tylko OP) została odstawiona w stan "zimny" z powodu zakończenia resursów systemów i w takim stanie znajduje się dłuższy czas to dochodzą do tego szkody wynikające z nieużywania - handlarze samochodów przywieźli z Niemiec pojęcie "kaputt gestanden". Natomiast jednostka odstawiona w stan "ciepły" kosztuje bez mała tyle samo co jednostka w pełni operacyjna. To było zresztą swego czasu przyczyną oferty nieodpłatnego (tylko koszty eksploatacji) leasingu 212A, kiedy Niemcy miały kłopot ze skompletowaniem załóg. Tej szansy nie wykorzystaliśmy i ten katastrofalny błąd należy przypisać PO.

Marek
piątek, 8 listopada 2019, 20:41

Mam nadzieję, że to jakaś ściema jest. Taka sama jak krążące kiedyś po interesie brednie, że chcemy opylić Rumunii F-16.

werte
piątek, 8 listopada 2019, 16:59

Polska flota jak reszta armii nie ma prawa stanowić istotnego zagrożenia dla wroga. Nowy okręt z rakietami manewrującymi i szansa dla stoczni albo wysłużona łajba do kapitalnego remontu za granicą. Nad czym tu się zastanawiać? Wybór jest prosty...

Smuteczek
piątek, 8 listopada 2019, 23:10

Ślązak też miał być szansą dla stoczni. Wyszło jak zawsze u nas

Polish blues
piątek, 8 listopada 2019, 16:58

O nowa wrzutka! Jeszcze niedawno była mowa o niemieckich "przejściówkach" a teraz proszę - brazylijskie i singapurskie.

Napoleon
piątek, 8 listopada 2019, 16:49

Obawiam si, że ten głos raczej przyczyni się do likwidacji podwodniaków. Czas na decyzję - ostatnie zdanie chyba jest jasne. Potrzeba 2 Mieczników i zestaw MALE za Bryzy. Zwinąć MW do 2000 osób.

Tomek pl
piątek, 8 listopada 2019, 16:44

Zaraz się odezwą związkowcy i nic z tego nie będzie tak jak z fregatami z Australii

Paweł P.
piątek, 8 listopada 2019, 16:40

Oj ciężki temat, manewrujące pociski były celem. Biednego nie stać, aby dwa razy płacić. I nasze stocznie powinny w tym uczestniczyć.

Smuteczek
piątek, 8 listopada 2019, 23:12

Jak dołożysz na to nasze stocznię to wyjdzie kolejny odcinek Ślązaka za jakieś 20 lat

ferdo
piątek, 8 listopada 2019, 16:34

kupowane 20/30 letnich wrakow ciag dalszy. gdzie my potrzebujemy OP z manewrujacymi.

Maxumus
piątek, 8 listopada 2019, 16:31

Lepiej i taniej kupic kilkadziesiat wyrzutni bazowania ladowego z rakietami o zasiegu ok. 1500-2000 km. Latwiej ukryc takie wyrzutnie, jest taniej a efekt odstraszania jest kilkukrotnie wiekszy (wiecej wyrzutni np. 72-96 do 18-24 na 3 OP).

Marek
piątek, 8 listopada 2019, 20:51

Okręty podwodne są nam przede wszystkim po to potrzebne, żeby tutaj się nie pałętały ani rosyjskie okręty podwodne, ani nawodne. To samo dotyczy okrętów nawodnych. Z tym, że w ich przypadku dochodzą jeszcze baterie przeciwlotnicze na każdym porządnym okręcie. Jeśli sądzisz, że samoloty i NSM rozwiążą tą sprawę, to się bardzo mylisz. Każde poważne państwo leżące nad Bałtykiem dba o MW. I tylko u nas są "geniusze", którzy uważają tak jak ty. A jak się im przypomina o Niemcach, Finach czy Szwedach, to bredzą o szkierach, albo o rurociągach, albo wbrew tamu, że Bałtyckie jest idealne dla podwodniaków bredzą coś o tym, że Bałtyk jest za płytki. A jak już brakuje argumentów, to bredzą o 39r. Mimo tego że to właśnie ruska flota dziś w razie W znalazła by się dokładnie w takiej sytuacji, w jakiej nasza była w 39.

dim
piątek, 8 listopada 2019, 22:59

Oj trochę dużo możliwości przypisujesz tym kilku okrętom podwodnym. I jakbyś zapomniał i rosyjskich Zirkonach, a może w ogóle w nie nie wierzysz ? NSM możesz rozśrodkować i zamaskować, samolotów morskich po prostu nie mamy (a przydałyby się), bardzo wyśmiewasza porównanie szkierów do polskich łagodnych plaż, ale robisz to z zerem argumentacji technicznej. Co do 1939, dziś w Bałtyku jest bez porównania łatwiej wykryć i zniszczyć op, niż wtedy, najpóźniej w chwilę po odpaleniu (jasne że spod wody) rakiety przez ów op. I faktycznie jest bardzo płytki. Rosyjska flota jest po pierwsze nosicielem rakiet o zasięgach liczonych w tysiącach km. Na dobrą sprawę, wystarczy że wyjdzie nieco poza własną redę, rozśrodkować się, więcej nie musi. Masz ogromną pewność siebie, ale zero argumentacji technicznej.

Davien
sobota, 9 listopada 2019, 00:58

Dim w jaki sposób ty chcesz 3M22 zatopic OP to chyba sam nie wiesz:)) I tak, mało kto wierzy w te rosyjskie Cirkony bo jak na razie to taki Yeti: niby jest, niby maja go juz podobno produkować, ale nikt go na oczy nie widział:) Aha panie dim jakbys nie wiedział to ziemia płaska nie jest a przy tym co piszesz o rosyjskeij flocie to chyba za taka ją uwazasz.

dim
sobota, 9 listopada 2019, 07:05

@Davien. Ale ty zawsze opisujesz stan na dziś. Gdy naszych op z nowoczesnymi rakietami manewrującymi też nikt jeszcze na oczy nie widział. Toteż jestem dziwnie pewien, że szybciej faktem okażą się takie pociski rosyjskie. A może i przezroczystość toni płytkich mórz, np. metodami lidarowymi, jak zapowiadają to już Chińczycy.

Davien
sobota, 9 listopada 2019, 11:40

Dim, jeszcze raz zapytam: jak chcesz pociskiem niezdolnym do zwalczania OP je zwalczac. ? Rozumiem ze u was w Grecji stzrelacie pociskami 48N6 do czołgów:))

dim
sobota, 9 listopada 2019, 17:30

A na kiedy oceniasz te nowoczesne op ? Więc skoro Rosjanie teraz wprowadzają przeciwokrętowy pocisk nawodny, za kilka lat zdążą wprowadzić i podwodny.

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 01:01

Panie Dim, Rosjanie maja takie cos od dawna:0 Nazywa się to WA-111 Szkwał, ma zasięg w porywach do 13km i jest niekierowana torpeda superkawitacyjną. Czyli jednak strzelacie w Grecji z S-300 do czołgów patrzac na pańska wypowiedz:))

dim
niedziela, 10 listopada 2019, 15:59

Miałem na myśli przenoszenie czegoś takiego, na dużą odległości, przez rakietę. Pewien jestem, że nad tym pracują - zwykła logika wydarzeń, mają jedne bronie, mają drugie, teraz chcą je połączyć. Poza tym nie wiem jak traktować twoje określenie "niekierowana" ? Szkwał Naprowadza się sam. "Udoskonalona wersja torpedy ma system naprowadzający, może zwalniać, by odnaleźć cel, a następnie ponownie przyspieszać."

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 20:17

Panie Dim, nie da sie:) Rakietotorpedy przenoszą jedynie lekkie torpedy małokalibrowe nie ponad 6-cio metrowego Szkwała. Szkwał panei dim nie ma zadnego systemu naprowadzania poza prostym INS bo zastosowanie czegokolwiek jest niemozliwe z uwagi na babel superkawitacyjny. Kłania sie fizyka.

dim
poniedziałek, 11 listopada 2019, 07:40

odpowiadasz bez czytania ? napisano: może zwalniać, by odnaleźć cel, a następnie ponownie przyspieszać."

Pjoter
piątek, 8 listopada 2019, 16:22

A oni swoje sa wazniejsze wydatki na co nam okręt podwodny na to bajoro

Retojp
piątek, 8 listopada 2019, 20:53

Sprawdź se najpierw jak cholernie trudno jest wykryć OP na tym bajorze. Bo pojęcie o tym masz mniej nawet niż zerowe.

SOWA
piątek, 8 listopada 2019, 16:19

Patrząc na koszty tej operacji zastanawiam się jaki jest sens kupowania tak starych jednostek. W tym wypadku bardziej opłacalny jest zakup nowych 209 od Korei Południowej. 500 milionów dolarów za modernizację wiekowych już okrętów to naprawdę wywalanie kasy w błoto.

Xl007
piątek, 8 listopada 2019, 16:19

W polskim wojsku zaczął się więc najbardziej ulubiony fragment realizacji planu modernizacji technicznej – faza analityczno-badawcza. Czyli palenie kasy podatnika.

chateaux
piątek, 8 listopada 2019, 16:10

Oliver Hazard Perry - "rozwiązanie tylko na kilka lat". Kobeny zastępujące Foxtroty w dokładnie takim samym wieku - "rozwiązanie tymczasowe". Teraz starocie brazylijskie/singapurskie - również rozwiązanie tymczasowe tylko. Skoro Polacy sprowadzają z zagranicy używany szrot samochodowy, to MON to nie Polacy? Z innej planety urzędnicy MONu sie wzieli? Tymczasem technologie podwodne rozwijają się skokowo co około 5 lat.

Var
sobota, 9 listopada 2019, 01:32

Niestety tak się właśnie dzieje z kupowanymi przez MON starociami. Dlatego nie należy tego robić, jeśli ma się alternatywę albo nie jest potrzebna natychmiast ta funkcjonalność. Natomiast porównanie tego do kupna szrotu z zagranicy nie jest dobre bo to tym nabywcom przynajmniej coś daje. Mają środek transportu za 14tys pln. OP to nie jest stary samochód ... albo używany kuter rybacki który rybak kupuje bo stary się nagle rozleciał. Ten OP (już świadomie liczba pojedyńcza) musi dawać jakieś nowe możliwości. Jak nie to lepiej w ogóle dać sobie z tym spokój i kupić później. Ryby w Bałtyku można na razie jeszcze straszyć Kobenami.

chateaux
sobota, 9 listopada 2019, 05:32

I dlatego właśnie kupujemy i lub bierzemy za darmo sprzęt wojskowy który ktoś inny uznał za nie spełniający wymagań współczesnego pola walki.

bolo
piątek, 8 listopada 2019, 16:01

rządy sie zmieniają ale jedno jest nie zmienne w kazdy następne kierownictwo MON to handlarze złomem i tak juz od 30 lat tymczasem jesteśmy nie bogatym krajem na dorobku wiec nas nie stać na kupno tandety i używki

anaoap
piątek, 8 listopada 2019, 16:00

może wreszcie zostanie odnaleziony Orzeł w IIWŚ to też remoncik się strzeli i gitara

Jacek
piątek, 8 listopada 2019, 15:57

Bardzo dobrze ma się system, gdzie na odpowiednim szczeblu nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności. Procedury wstępne, gdzie nie trzeba wielkich kompetencji, przeciąga się w nieskończoność. Prowadzą je nadęci ważniacy bo stanowiska rozdaje się swoim. Dzięki temu buduje się społeczność wdzięcznych. Dzisiaj mi się powodzi, jutro tobie ale jakby nie było, nikomu krzywda się nie stanie. Niestety nie widać woli przerwania tego cyklu. Marnujemy czas, zasoby i stajemy się sterowalni przez siły zewnętrzne. Dobrym przykładem jest polska elektrownia atomowa. Spółkę do realizacji powołano chyba w 2009. Wydano już miliard a jeszcze nie ma lokalizacji. Tym bardziej decyzji o budowie. "Ślązak" przy tym to wielki sukces.

drogiemu Jackowi
sobota, 9 listopada 2019, 08:56

Lepiej wydać miliard aby zatkać chciwe gęby i mieć spokój na jakiś czas niż dopuścić do radioaktywnego (czytaj: nieodwracalnego) skażenia kraju. Zadaj sobie pytanie: gdzie będę mieszkał po takim skażeniu? Acha, no przecież u nas to się nie może zdarzyć..., wiadomo: wysoka kultura techniczna, wrodzona dyscyplina społeczeństwa, nieprzekupność... to wszystko u nas tradycyjne i całkowicie nas zabezpiecza. Tylko oszołomy ciągle kraczą...

Pocotemity
sobota, 9 listopada 2019, 13:19

Elektrownie atomowe masz wszędzie dookoła Polski i to dość blisko granic także w razie awarii i tak nas skażą.

Mandaryn
wtorek, 12 listopada 2019, 09:42

A co się stanie z taka elektrownią w godzinie W? Nie zapominajmy - jesteśmy w niebezpiecznej tzw. strefie zgniotu.

tut
piątek, 8 listopada 2019, 15:53

Cóż to i tak pozytywna informacja, bo coś się dzieje. I podnosi szansę wyrównania zanurzeń z wynurzeniami. Wiadom że na wszystko kasy nie wystarczy. Opcja swedzka jest o niebo lepsza dla mnie. Tym bardziej że jestem zwolennikiem A-26.

protadek
piątek, 8 listopada 2019, 15:50

Ze spokojem czekam na informację o przekazywaniu SZ RP , sprzętu z demobilu Somalii.

say69mat
piątek, 8 listopada 2019, 15:47

Zasadnicza kwestia, jaki typ okrętów podwodnych zastępuje szwedzkie okręty klasy Archer w MW Singapuru??? Z drugiej strony, lepsze tego typu rozwiązanie niż progresywny marazm, który pożera zarówno marynarzy jak ich dowódców.

Davien
piątek, 8 listopada 2019, 20:18

Niemieckie, specjalnie opracowane dla Singapuru, typ 218 jak się zdaje.

say69mat
sobota, 9 listopada 2019, 23:47

;))) Pytanie z cyklu retorycznych ;))) Kiedyś kupiłem sobie buty za 200 pln, wydawało się, że oszczędzam. Po przygodach z butami za 200 pln doszedłem do wniosku, że jestem zbyt ubogi aby pozwalać sobie na zakup byle czego. Podobna zasada obowiązuje w siłach zbrojnych, gdzie tzw pozyskiwany cheap gap filler staje się obciążeniem dla skromnego budżetu nie wnosząc zasadniczo nowej jakości do potencjału bojowego naszej MW. Po drugie, skoro nasz rząd zadecydował, że fregaty będą budowane w polskich stoczniach. Skąd się bierze parcie na pozyskanie używanych op??? Skoro głównym zagrożeniem dla wrażliwych obszarów naszego wybrzeża są ntp bomby szybujące, pociski manewrujące, balistyczne i artyleria rakietowa ;))) A nie sądzę aby rzeczone op miałyby posiadać jakąkolwiek możliwość zwalczania tego typu zagrożeń.

Gregory
piątek, 8 listopada 2019, 15:47

Ciągle to samo. Tyle że Polsce nie potrzeba rozbudowanej MW. Wystarczy dobre rozpoznanie, NDR, siły minowe/przeciwminowe i patrolowe. My musimy sie skupiać na lotnictwie i siłach lądowych. Oczywiście że OP było by dobrze mieć, bo na bałtyku są szczególnie przydatne. Ale kasy na wszystko na pewno nie będzie....

SAS
piątek, 8 listopada 2019, 15:46

Mickiewicz, już to przewidział. Napisał 3,5 dramatu pt. Dziady.

Ai
piątek, 8 listopada 2019, 15:41

Powinien odbyć się sąd wojenny nad tymi co niszczą polską marynarkę a docelowo armię.

razdwatri
piątek, 8 listopada 2019, 15:39

Na nasz obecny MON można liczyć . Nie tylko jesteśmy składowiskiem poradzieckiego złomu / BWP1 , T-72, itd./ ale też nabywamy kolejny na świecie . Żal tylko tych niekupionych w Australii , Adelajd . Panie ministrze może jednak temat jeszcze aktualny .

Zaq
piątek, 8 listopada 2019, 15:36

Singapur budżet obronny porownywalny do polskiego czyli ok 13 mld USD, to gdzie są nasze pieniądze może wystarczy nie kraść kupujemy z drugiej ręki jak ostatnie dziady.

gaston
piątek, 8 listopada 2019, 19:58

i nieporównywalnie silniejszą armię za ta cenę. Oni mają silniejszą od nas armię lądową!!!! a o siłach powietrznych czy marynarce wojennej lepiej nie wspominać.

Stoltenberg
piątek, 8 listopada 2019, 19:50

Singapur jest przede wszystkim państwem (-miastem) morskim. Jeśli chodzi o Polske to uwazam jednak ze posiadanie przynajmniej odpowiedniej floty okrętów podwodnych, wraz z okretami do walki z minami jest akceptowalnym minimum. Szczególnie jeśli te okrety podwodne moga razic sily przeciwnika na ladzie.

fxx
piątek, 8 listopada 2019, 18:38

@zaq : a jak sądzisz ile Polska wydaje na siły lądowe, a ile Singapur. Dla nich marynarka wojenna jest dużo ważniejsza niż dla nas.

Qax
piątek, 8 listopada 2019, 21:20

Porownaj sobie w takim razie siły powietrzne 100 nowoczesnych myśliwców F16 i F15 Singapuru z naszymi 48 szt F16

lkjhgfdsa
piątek, 8 listopada 2019, 18:32

pieniądze zjada administracja, emeryci dość młodzi, przerzucanie kasy z MONu do innych ministerstw

Adam
piątek, 8 listopada 2019, 15:34

j... cie się w ł e b. coraz zgorzej z tymi naszymi decydentami. to jest GŁUPOTA albo DYWERSJA!!!! Weźcie wypieprzcie w armii starszych niż 35 lat!!!! Dość staruchów z moskieweskimi papierami!!!!

Victor
piątek, 8 listopada 2019, 20:51

To minister Błaszczak ma moskiewskie papiery? Nie wiedziałem.

SimonTemplar
sobota, 9 listopada 2019, 18:14

Może i nie ma ale jest całkowicie nieudolny, bez podstawowej wiedzy a także on sam nie ma kompletnie najmniejszej wizji jak ma wyglądać modernjzacja armii. Nie ma, a dowodem jest to, że co chwila zmienia decyzje o jej medernizacji. Anulowana de facto Orka, anulowany Wilk, anulowany Miecznik. Skopany do łez program naprawy sił pancernych - zaraz Davien napisze że amunicje ppanc można kupić - ale na razie jej nie ma i sądze że przez najbliższe 10 lat nie bedzie. Brak wozów wsparcia. Brak obrony plot średniego i krótkiego zasięgu. A z pozostałych, pytam: ile mamy w linii? Ile? Nie to co planujemy, bo planujemy sporo ale chyba tylko 1% nam sie udaje wprowadzic.W linii, w służbie a.nie to co Błaszczak planuje bo sie wycofuje ze wszystkiego. Ile zestawów Tytan jest na wyposażeniu armii? Ile zestawów p.lotniczych bezpośredniego zasięgu na pojazdach? Ile pytam? W linii a nie w.planach. Gdzie amunjcja precyzyjna do Krabów? Do Raków? Co z rozwojem artylerii rakietowej? Ile w linii? Nie w planach. Gdzie kortwety? Gdzie niszczyciele czołgów? W linii a nie w planach. Ja tez moge planowac. Mogę napisać essei jak ma wyglądać polska armia ale minister obrony jest od skutecznego wdrażania. On nie radzi sobie z podstawami.

Tomek pl
piątek, 8 listopada 2019, 18:38

Dlaczego głupota chcesz utrzymywać kobeny? Nowy op to kwestia przynajmniej 5 lat A tu w ciągu roku mogą wejść do służby na tą chwilę wojska lądowe i powietrze są pilniejsze borsuk krab wilk Wisła Narew f16 i f35 marynarka musi poczekać choć powinniśmy już podpisać umowy na op i miecznik pierwsze za 5 lat A każdy następny okręt co 3 lata

Boczek
sobota, 9 listopada 2019, 17:33

Nie ma już nic pilniejszego od MW. Nie może czekać, bo tonie, a bez niej wszystko inne jest bezużyteczne, a bez OP w wszystko inne co by MW nawet za miliardy EUR/ dostała. Wszystko wskazuje na to, że ewentualną wojnę już przegraliśmy.

Pit
piątek, 8 listopada 2019, 22:34

Pełna zgoda 100/100

PTG
piątek, 8 listopada 2019, 15:31

Ależ się tu kłóciliście o to, czy powinny mieć rakiety, czy nie. Jakie to wszystko teraz śmieszne. Poczekam na kolejny artykuł o F-35 i zajadłe spory w komentarzach :)

Davien
piątek, 8 listopada 2019, 20:20

PTG, a co maja rakiety do tego? Jedyni3 kupujac francuskie Scorpene bysmy je dostali na starcie, w kazdym innym wypadku musimy je sobie sami kupic i zintegrowac.

Boczek
sobota, 9 listopada 2019, 17:30

To zależy kiedy mielibyśmy te OP kupić. Przed 2025, a nawet bardziej 2030 żaden Francuski CM SL nie powstanie. Niech najpierw swoją MW za króliki doswiadczalne wezmą.

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 01:04

Panie Boczek, MdCN przeszedł bezproblemowo testy odpalania spod wody wiec prosze nie sciemniac Suffren juz zwodowany i jest zintegrowany z MdCN, które ma w 2020r odpalac na testach morskich.

Boczek
niedziela, 10 listopada 2019, 16:49

Jak zostanie odpalony to wtedy pogadamy, a i to nie koniec bo ile - jeszcze raz ile MdCN nie zeszło im z wyrzutni. Nie ma certyfikatu, to nie jest w służbie, to znaczy, że realnie nie istnieje. Ponadto teatr z brakiem danych też wiele mówi.

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 20:19

Przynajmniej 2 z podwodnej wyrzutni testowej czyli o 2 wiecej niz kiedykolwiek z jakiegokolwiek 212/214:)

Boczek
wtorek, 12 listopada 2019, 07:53

Kiedy nareszcie zrozumiesz, że DCNS wyleciał z programu ORKA m.in. właśnie za niedostępność tego pocisku?

Davien
wtorek, 12 listopada 2019, 17:03

Panie Boczek, to poprosze dowód na to wylecenie bo na razie to pana fantazje:) Aha jakby DCNS wyleciał to TKMS i Kockums jeszcze szybciej bo oni w ogóle nei maja możliwosci zaoferowania CM:)

Boczek
wtorek, 12 listopada 2019, 21:12

Chcesz to oficjalne pismo ich CEO? Nie zastanawiało Cię dlaczego nie pojawili się na MSPO?

SimonTemplar
piątek, 8 listopada 2019, 19:49

Niestety ale masz rację. Smutna prawda. Zapewne F35 będą bo stąd właśnie rezygnacja z OP, nowych czołgów czy śmigłowców. F35 będą ale.gołe a Błaszczak dostanje chyba orgazmu ze szczęścia jakiego to zakupu dokonał.

Kurzy jastrząb
piątek, 8 listopada 2019, 18:53

Eee tam. Lepiej rzuć temat polskiego czołgu i zaraz zleci sięcałe stado "dalej patrzących, mało myślących" i będą się licytować co wziąć i ile...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama