USA: polityczna burza wokół "pierwszego żołnierza" [KOMENTARZ]

15 września 2021, 12:37
1080px-Donald_J._Trump,_Mark_A._Milley_and_Mike_Pence_salute,_Jan._20,_2017
Fot. DoD Photo US Navy Petty Officer 2nd Class Dominique A. Pineiro dvidshub.net, domena publiczna, commons.wikimedia.org
Reklama

Dwóch amerykańskich dziennikarzy, twierdzi w swojej najnowszej książce, że Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów mógł skontaktować się z chińskim odpowiednikiem bez autoryzacji ze strony prezydenta Donalda Trumpa. Wszystko, według Boba Woodwarda i Roberta Costy, miało mieć miejsce w ostatnich miesiącach urzędowania 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. 

Gen. Mark Milley miał zapewnić Chińczyków, że Amerykanie nie przygotowują się do uderzenia na ich państwo i obniżyć poziom napięcia wywołany zamieszkami w Stanach Zjednoczonych. Pekin miał bowiem obawiać się, że właśnie Donald Trump mógł dążyć do konfliktu w regionie Indo-Pacyfiku w ostatnich dniach swojego urzędowania. Co więcej, wspomniani dziennikarze sugerują, że sam gen. Milley obawiał się stanu emocjonalnego prezydenta Trumpa. Na razie cała sprawa jest postrzegana w kategoriach spekulacji prasowych. Jednak nie da się ukryć, że napędza to debatę o zachowaniu gen. Milley'a i możliwych reperkusji prawnych oraz przede wszystkim politycznych.

Trzeba zaznaczyć, że obecny Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów (Chairman of the Joint Chiefs of Staff JCS) znajduje się na cenzurowanym od dłuższego czasu. Wszystko zaczęło się jeszcze w okresie wyborczym, gdy gen. Milley wypowiadał się o potrzebie podkreślenia apolityczności sił zbrojnych. Co więcej, wówczas znalazł się w epicentrum debaty o możliwych działaniach wojska w przypadku hipotetycznego nie opuszczenia urzędu przez Trumpa po 20 stycznia tego roku (dzień inauguracji nowego prezydenta). Już wtedy gen. Milley był lokowany w umownej agendzie politycznych sporów, potęgowanych dużą polaryzacją społeczeństwa w Stanach Zjednoczonych. Jednakże, najgorsza passa gen. Milley'a rozpoczęła się de facto w tym roku w lecie, wraz z katastrofalnym w skutkach dla wizerunku Stanów Zjednoczonych na świecie upadkiem Afganistanu.

To właśnie na Przewodniczącym JCS zogniskowała się wszelka krytyka jeśli chodzi o działania stricte wojskowe obecnej administracji. Pozycjonowano go niejako tuż obok prezydenta Bidena, jeśli chodzi o poszukiwanie winnych chaotycznej operacji ewakuacji Kabulu i generalnie ostatnich miesięcy rządów władz afgańskich, pokonanych przez talibów. Szczególnie, że opozycja i media jej sprzyjające dość mocno podkreślały, ich zdaniem osobistą pasywność gen. Milley'a. Stąd też Biden jako głównodowodzący stał się obiektem dyskusji o decyzjach politycznych Waszyngtonu wobec kwestii afgańskiej, a gen. Milley wojskowych. Można również wskazać, że pod koniec sierpnia tego roku, grupa 90 emerytowanych dowódców napisała list otwarty, domagający się ustąpienia Sekretarza Obrony Lloyda Austina i właśnie Przewodniczącego JCS. W tym gronie znaleźli się przedstawiciele różnych rodzajów sił zbrojnych, w tym generałowie i admirałowie. Jednakże, teraz Przewodniczący JCS może znaleźć się w o wiele trudniejszej sytuacji politycznej i być może nawet prawnej.

Pojawiły się bowiem sugestie dwóch dziennikarzy – Boba Woodwarda i Roberta Costy, że amerykański generał miał odbyć sekretne rozmowy ze swoim odpowiednikiem w Chinach – 30 października 2020 r. i 8 stycznia 2021 r. Zapewniając przy tym gen. Li Zuochenga, przed i po wyborach w Stanach Zjednoczonych, że Stany Zjednoczone nie szykują się do wojny, a także że sytuacja wewnątrz państwa jest stabilna nawet mimo zamieszek z 6 stycznia przy Kapitolu. Co więcej, wspomniana książka ma sugerować, że gen. Milley zapewniał gen. Zuochenga, iż poinformuje go bezpośrednio, gdyby doszło do eskalacji relacji obu mocarstw do poziomu zagrażającemu wybuchem wojny. Przy czym, trzeba pamiętać, że na razie obracamy się w sferze doniesień medialnych, spekulacji i wielkiej waszyngtońskiej polityki. Pentagon też nie komentuje jak na razie obecnych doniesień prasowych i związanych z nimi komentarzy polityków.

Oprócz rozmów z chińskim generałem, Przewodniczący JCS miał 8 stycznia 2021 r. rzekomo odbyć tajne spotkanie w Pentagonie. Gdzie, zaznaczył wyższym dowódcom, aby nie przyjmowali żadnych rozkazów w tym od prezydenta Trumpa, w zakresie zainicjowania użycia arsenału atomowego, bez uprzedniej konsultacji z nim. Stąd też mieli na pierwszy rzut oka działać zgodnie z procedurami, ale lokując w nich gen. Milley'a jako kluczowy węzeł w procesie decyzyjnym. Co w praktyce oznaczałoby wejście w kompetencje decyzyjne głównodowodzącego siłami zbrojnymi czyli w warunkach amerykańskich prezydenta, w pełni zarządzającego domeną odpowiedzi nuklearnej Stanów Zjednoczonych. Żeby dopełnić obrazu zachowań gen. Milley'a, dwóch dziennikarzy wskazuje, że kontaktował się on z Nancy Pelosi (Spiker Izby Reprezentantów). Działo się to tuż po wyborach i zamieszkach na Kapitolu z 6 stycznia. Milley miał zapewnić ją, że arsenał nuklearny kraju jest bezpieczny.

image
Fot. Biały Dom, domena publiczna 

Jednakże, można spodziewać się, że wszyscy przeciwnicy gen. Milley'a lub raczej obecnej administracji nie będą czekali na możliwość wykorzystania obecnych doniesień do rozpoczęcia swoich działań politycznych. Cały czas pojawiają się nowe głosy wzywające gen. Milley'a do ustąpienia z piastowanego stanowiska. Szczególnie, że gdyby rzeczywiście amerykański dowódca, w sposób nieautoryzowany przez głównodowodzącego czyli urzędującego wówczas cały czas prezydenta Trumpa próbował prowadzić, tak ważne rozmowy z Chińczykami, to mógłby być nawet postawiony w stan oskarżenia za zdradę. Przede wszystkim byłoby to złamanie kluczowego filaru w zakresie amerykańskiego systemu podejmowania decyzji w przypadku polityki obronnej, którym jest sprawowanie cywilnej kontroli nad siłami zbrojnymi. Interesującą postawę wobec całej sprawy przyjął sam były prezydent Trump. Zdystansował się on zarówno od twórców książki, uznając ich doniesienia za wielokrotnie niewiarygodne.

Trzeba bowiem pamiętać, że sam Woodward wcześniej dość regularnie uderzał w Trumpa i sposób sprawowania przez niego władzy w Białym Domu. Podkreślając, że jest sceptyczny, że do takich rozmów mogło dojść za plecami prezydenta. Jego zdaniem to być może nawet sam gen. Milley mógł podsunąć dziennikarzom taki obraz sytuacji ostatnich dni rządów Trumpa w Waszyngtonie, aby wzmocnić swoją pozycję (w domyśle nadszarpniętą kwestią Afganistanu). Jednak, Trump zauważa, że gdyby to była jednak prawda to mielibyśmy do czynienia z formą zdrady państwa oraz jego interesów. Tak czy inaczej, były prezydent i być może kandydat w kolejnych wyborach uważa, że teraz gen. Milley powinien odejść. Również wpływowy senator Partii Republikańskiej Marco Rubio jest zdania, że nie ma miejsca na dalsze urzędowanie gen. Milley'a.

Polityk miał wysłać list do prezydenta Joe Bidena, wzywając wręcz do natychmiastowego zwolnienia generała ze stanowiska właśnie w obliczu ujawnionych historii. Jego zdaniem, Przewodniczący JCS aktywnie dążył do podważenia zasad definiujących w amerykańskim systemie konstytucyjnym rolę prezydenta jako głównodowodzącego. Nie mówiąc o przecieku informacji do Chin o sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Rubio miał zauważyć, że gen. Milley nie powinien był tłumaczyć swoich działań osądem wojskowego, który jest bardziej odpowiedzialny niż jego cywilny przełożony. W książce ma znaleźć się bowiem fragment, który odnosi się do tego, że gen. Milley uznał, iż Donald Trump po porażce wyborczej jest w słabej kondycji psychicznej i jego zdaniem może nie podejmować odpowiednich dla kraju decyzji.

Reklama
link: https://sklep.defence24.pl/produkt/ekstremalne-przywodztwo/
Reklama 

Sam były prezydent z rozbawieniem przyjmuje też wszelkie wizje, że zamierzał w ostatnich dniach swojego urzędowania wywoływać wojnę z Chinami czy stosować wojsko do utrzymania własnej władzy. Lecz wykorzystał okazję, aby podkreślić, iż w trakcie swojej prezydentury prowadził bardzo twardą politykę wobec Chin, szczególnie gdy mowa była o kwestiach handlowych czy też pandemii koronawirusa, która została zapoczątkowana w Chinach i była przez tamtejsze władze na pierwszym etapie kamuflowana. Oprócz słów krytyki, co naturalne już teraz ze strony amerykańskiej lewicy i mediów jej sprzyjających płyną diametralnie inne oceny gen. Milley'a. Chociażby lewicowa stacja telewizyjna MSNBC, ustami Joy Reid, wskazała, że obecny Przewodniczący JCS jest może największym patriotą, który pełnił służbę podczas poprzedniej administracji. Oceniając wręcz, że gen. Milley wyłania się jako postać heroiczna i ważna dla historii Stanów Zjednoczonych w ostatnich latach.

Jednego można być pewnym, książka pt. Peril, która ma wyjść w Stanach Zjednoczonych 21 września tego roku już teraz może liczyć na ogromny popyt. Dla przypomnienia, to już trzeci raz, gdy przede wszystkim Woodward stara się ze swojej perspektywy obrazować styl rządów Donalda Trumpa. Przywołując przy tym, jego zdaniem najlepsze relacje wprost z epicentrum wydarzeń i kuchni politycznej. Pytanie tylko czy gen. Milley nie będzie za chwilę jednym z pierwszych „bohaterów” sukcesu marketingowego wspomnianej pozycji książkowej. Szczególnie, że akurat wyborcy Donalda Trumpa mogą pozostać dość sceptyczni wobec kolejnych już rewelacji o ostatnich dniach jego rządów.

Ciekawa może być obecnie reakcja Kongresu zdominowanego przez Demokratów, jeśli chodzi o możliwość postawienia gen. Milley'a przed którąś z komisji w celu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości. Senator republikański z Luizjany John Neely Kennedy zauważył, że kluczowe byłoby wysłuchanie zeznań generała składanych pod przysięgą przed kongresmenami. Jednak jest sceptyczny czy demokraci będą skłonni poprzeć takie przesłuchanie. Także zarówno Partia Demokratyczna jak i sam prezydent Joe Biden są dziś ponownie w jakże trudnej sytuacji. Usunięcie gen. Milley'a dałoby paliwo dla politycznych oponentów, a przecież już niedługo ostra walka o Kongres w wyborach w 2022 r. Obrona gen. Milley'a to również ryzyko, bo nadal poruszamy się w przestrzeni spekulacji, ale bezpośrednio uderzających w obraz amerykańskiej polityki bezpieczeństwa i obrony.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 45
Reklama
kmdr
niedziela, 19 września 2021, 17:42

Budujmy obronność sami i to jak najszybciej. Nikt nie będzie ginoł za Gdańsk. Traktaty to tylko papier i to jeszcze nie taki, na którym drukowane są pieniądze. Historia lubi się powtarzać i przeważnie jako farsa. Tamte traktaty były farsą, to te będą czym? Jak ktoś wierzy w sensacyjność takich informacji, to jest mi go autentycznie szkoda. Takie rzeczy się robiło, robi i robić będzie... Politycy politykami. Mocarstwa rozmawiają inaczej. I mają "czerwone" telefony na wypadek awarii, buntów i tym podobnych. Są kontakty nieoficjalne na terenie państw trzecich jak Austria, Finlandia, Szwajcaria, Kuba. A i niekiedy dzwoni generał do generała. Zero zdziwień. Czy powinno tak być ? Tak bywa.

Wawiak
poniedziałek, 20 września 2021, 09:47

Owszem, każdy to wie i nie musisz pisać rzeczy oczywistych dla większości zaglądających na ten portal. Tu spawa najwyraźniej odbyła się "za plecami" urzędującego prezydenta - i o to jest cała sprawa. Tak ciężko to zrozumieć?

kmdr
wtorek, 21 września 2021, 04:55

Teraz są takie czasy że trzeba pisać rzeczy oczywiste. "Za plecami " to stał Prezydent i Sekretarz Obrony i stolik kawowy.

Wojteks
niedziela, 19 września 2021, 15:35

Cała sprawa ma na celu odwrócenie uwagi od miernej prezydentury Johna Bidona. Pod każdym względem miernej. Tyle błędów w tak krótkim czasie.

Czysta prawda
poniedziałek, 20 września 2021, 10:55

Ta prezydentura nie jest mierna,ona jest totalną porażką Ameryki. Ato dopiero początek, bo gdy Józia zastąpi skrajnie lewicowa Kamalka, z Ameryki zostaną gruzy, tego czym była przez wieki.

Wawiak
poniedziałek, 20 września 2021, 09:47

Pytanie tylko, czy to błędy, czy celowa robota?

ixi
piątek, 17 września 2021, 12:23

Wyobraźmy sobie odwrotną sytuację. W czasie zamieszek w Chinach wywołanych po śmierci aresztowanego przez policję Wietnamczyka, szef sztabu Chińskiej Armii (bez wiedzy prezydenta Xi) zapewnia szefa sztabu US Army, że nie ma złych zamiarów względem US, a jednocześnie zobowiązuje generałów chińskich do niewykonywania rozkazów prezydenta Xi. Sorry al eten fikcyjny koleś zostałby (rosyjskim wzorem) zapakowany do odpowiedniego kalibru działa i wystrzelony w kierunku US. Żywcem.

olo
sobota, 18 września 2021, 14:22

nie wyobrazimy sobie odwrotnej sytuacji, co kraj to obyczaj i, najczęściej, inne mechanizmy rozwiązywania takich sytuacji

x95
piątek, 17 września 2021, 12:14

Jeden z przejawów tej tendencji: zniszczenie pomnika generała Lee w stanie Wirginia - legendarnego dowódcy konfederatów w wojnie secesyjnej jako postaci politycznie niepoprawnej. Dla mnie to jakaś społeczna paranoja.

Realista
poniedziałek, 20 września 2021, 11:07

To plucie na własną historię nie jest tylko polityczną poprawnością. Ameryka staje się neo-komuną, w której wolności słowa i sumienia nie uraczysz.

Wawiak
poniedziałek, 20 września 2021, 09:49

Nie, to komuna pchająca się do US tylnymi drzwiami.

Bye bye Milley.
piątek, 17 września 2021, 00:41

Łapiecie co tam się teraz dzieje? Głównodowodzący nagrany i sprzedany przez którąś z - teoretycznie - podległych mu służb bo tylko wojskowi mogli nagrać tej rangi wojskowego. CIJA jest za cienkie na takie numery. Przypuszczam, że sprawa wyszła przy okazji szpiegowania chińskiego generała :-) Koleś jest kompletnie skompromitowany. Najpierw Afganistan a teraz spisek przeciwko własnemu krajowi.

JSM
czwartek, 16 września 2021, 11:36

Ta afera to już nie jest "zwykła" niesubordynacja wojskowego ale polityczny spisek. Udział w tym brali również Nancy Pelosi (osoba nr. 3 w państwie) oraz Sekretarz Obrony Mark Esper a to już spisek, wręcz zamach stanu.

Mariusz
czwartek, 16 września 2021, 10:35

Po tym jak lewactwo skręciło wybory w USA to mnie już nic nie zaskoczy.

Wojciech
czwartek, 16 września 2021, 17:25

A czytałeś jak skręcili wybory odwoławcze w Kaliforni? 70% popierających republikanów dowiadywało się w lokalu wyborczym, że już głosowali. Nawet ci co przyszli zaraz po otwarciu (w Stanach wiadomo jakie kto ma preferencje wyborcze bo karty do głosowania są imienne i nie są niszczone).

Jan z Krakowa
piątek, 17 września 2021, 17:53

W Stanach żeby zagłosować jako np. John Bull wystarczy przedstawić ksero wpłaty za czynsz wniesionej przez Johna Bulla. A to tylko jeden przykład. Możliwości nadużyć jest wiele.

Weterynarz
czwartek, 23 września 2021, 04:21

Bo Stany to kraj stworzony dla prawych ludzi.

Chyżwar
czwartek, 16 września 2021, 08:48

Lewactwo pokazuje co jest warte.

Gnom
niedziela, 19 września 2021, 16:38

Każdy ekstremizm jest wart tyle samo - nic, poza szkodzeniem innym. Strona czy wyznanie nie ma znaczenia.

Stary Grzyb
środa, 15 września 2021, 22:00

Sprawa ma dwa wymiary. Pierwszy to kwestia indywidualna - jeżeli informacje o rozmowach telefonicznych się potwierdzą, to generał (jeszcze generał) Milley powinien być postawiony przed sądem wojskowym, zdegradowany do stopnia "bez stopnia" i powieszony (nie rozstrzelany, a powieszony) za zdradę. Drugi to kwestia systemowa - jeśli Stany Zjednoczone (i szerzej Zachód jako całość) nie wyrugują doszczętnie lewactwa z przestrzeni publicznej, to lewacka gangrena je zniszczy (co zresztą jest celem amerykańskiego, i nie tylko, lewactwa).

Sidematic
czwartek, 16 września 2021, 11:33

Nie wyrugują. Lewactwo (nie mylić z lewicą) ma taką siłę finansowo-polityczną, że jest praktycznie nie do ruszenia. Przykład z ostatnich dni to wybory odwoławcze w Kaliforni. 70% wyborców republikańskich zgłaszało, że po przyjściu do komisji wyborczej nie mogli głosować gdyż "już głosowali". Nawet ci, którzy przyszli zaraz po otwarciu lokali wyborczych. (W Stanach widomo kto na kogo głosował w poprzednich wyborach gdyż karty do głosowania sa imienne i najczęściej nie sa niszczone po podliczeniu).

Gnom
piątek, 17 września 2021, 08:02

Każda skrajna grupa (lewa, czy prawa) jest co najmniej lekko fanatyczna (czyli bezmyślna i bezkrytyczna wobec wyznawanych idei i jej "kapłanów") dlatego jest tylko łatwo sterowalnym narzędziem w rękach wielkich posiadaczy: kiedyś latyfundiów, dziś wystarczy środków finansowych, bo media (te sieciowe też) sobie kupią.

olo
sobota, 18 września 2021, 14:30

dlatego w Izbach powinni zasiadać zwykli obywatele z losowania a nie przedstawiciele partii

Gnom
niedziela, 19 września 2021, 16:37

Ciekawa koncepcja, pewnie uważasz, że obyłoby się bez machlojek przy losowaniu. Odważna teza. To już lepiej po szwajcarsku.

Wawiak
poniedziałek, 20 września 2021, 09:52

Zwyczajnie z "ważne kto liczy głosy" zrobiłoby się "ważne, kto losuje". Dlatego tak ważne w wychowaniu są normy moralne, które obecnie "główny nurt" (o dziwnie lewicowych sympatiach) cały czas podkopuje.

rob ercik
środa, 15 września 2021, 21:03

Tik tak, dość ciekawe. Obraz supermocarstwa coraz bardziej tragiczny

jvdkvjkjcxhvjkcxhvjz
czwartek, 16 września 2021, 09:26

Nie łódź się, to normalne spory w demokracji.

Czysta prawda
poniedziałek, 20 września 2021, 11:16

Spory w demokracji?Człowieku, Ameryka Bidena i Harris nie ma już nic wspólnego z demokracją.

Chyżwar
piątek, 17 września 2021, 07:17

Normalne? Jaja sobie robisz. Podobna "normalność" już była. Kiedy Lenin razem ze swołoczą obalił rząd Kiereńskiego.

Sternik
czwartek, 16 września 2021, 17:26

A co ma do tego łódź?

rob ercik
czwartek, 16 września 2021, 14:45

Nie bądź tragiczny, " normalnie spory w demokracji" w sytuacji gdy najważniejszy dowódca ociera się o niesubordynację jeśli nie zdradę

Aks
niedziela, 19 września 2021, 15:38

U was poszedłby do piachu zanim jeszcze by zdradził. Towarzysze.

Erwin
czwartek, 16 września 2021, 00:55

Rosja nie jest supermocarstwem od ponad 30 lat, ale fakt; coraz gorzej wygląda jej sytuacja

Asdf
czwartek, 16 września 2021, 13:37

Przezabawne. Jeśli naprawdę wierzysz, że USA nie jest kolosem na glinianych nogach toczonym od dekad społeczną gangreną to delikatnie mówiąc, jesteś naiwny.

Wawiak
poniedziałek, 20 września 2021, 09:53

Może i stoi na glinianych nogach, za to Rosja, pomimo tytanicznych wysiłków jej przeciwników, jak leżała, tak leży...

Jacek
środa, 15 września 2021, 15:59

Jeśli wg MSNBC "Milley jest może największym patriotą, który pełnił służbę podczas poprzedniej administracji. Oceniając wręcz, że gen. Milley wyłania się jako postać heroiczna i ważna dla historii Stanów Zjednoczonych w ostatnich latach." To znaczy że Chiny już panują na mediami w USA na poziomie ZSRR w latach 60/70. USA jest potrzebny nowy Joseph McCarthy. Inaczej USA stoczą się na samo dno dekadencji.

Sidematic
środa, 15 września 2021, 15:43

To nie są żadne sugestie tylko bardzo poważne zarzuty zdrady. A Bob Woodward to nie byle kto tylko dziennikarz, który obalił prezydenta Nixona (afera Watergate).

Gnom
czwartek, 16 września 2021, 08:47

Czy aby na pewno obalił Nixona tylko w imię zasad demokracji i czystości władzy? Do dziś chodzą różne słuchy co do jego intencji. Najlżejsze mówią o "pożytecznym idiocie". To poddaje w wątpliwość jego intencje i dziś.

Sidematic
czwartek, 16 września 2021, 17:30

Każdy dziennikarz jest w jakimś zakresie wykorzystywany przez służby specjalne. W końcu bardzo ważne informacje nie leżą w kiosku z gazetami. A ja gdybym chciał to bym ci nawet powiedział od krórej agencji Bob dostał te informacje :-)

Gnom
piątek, 17 września 2021, 07:57

A pewien jesteś, że od jednej? W końcu "przeciek kontrolowany" to stara sztuczka, w wiekach dawnych zwany plotką.

bez
środa, 15 września 2021, 22:34

czyli kontrolowany przeciek. 2 hipotezy na szybko to albo próba zerwania wszystkich umów z chinami albo zmiana kierownictwa wojska.

Chyżwar
piątek, 17 września 2021, 07:22

Do tego jeszcze prztyczek w nos dla Jaffy Goa'ulda Apophisa. Tego, co dostał nobla za to, że został wybrany...

DDR
środa, 15 września 2021, 15:37

Jednej rzeczy której lewactwo się boi jak ognia to armia którą za wszelką cene próbują na swój pokrętny sposób kontrolować rozmywać ubabrać i utęczowić

...
środa, 15 września 2021, 14:56

Pod mur I rozstrzelać to co on zrobił to definicja zdrady stanu a za zdradę jest tylko jedna kara

JSM
środa, 15 września 2021, 15:43

Tylko w stanie wojny.

Tweets Defence24