Reklama
Reklama

"Turecki Apache" już za 5 lat? [ANALIZA]

25 lutego 2019, 16:50
ATAK 2 1
Fot. Turkish Aerospace

Turecki Dyrektoriat Przemysłu Zbrojeniowego (SSB – tur. Savunma Sanayii Başkanlığına,) zawarł z koncernem Turkish Aerospace Industries kontrakt na zaprojektowanie i budowę ciężkiego śmigłowca uderzeniowego ASTH (tur. Ağır Sınıf Taarruz Helikopter), nazywanego też ATAK 2. Będzie to maszyna o masie 10 ton, znacznie cięższa i silniej uzbrojona niż obecnie wykorzystywane przez tureckie siły zbrojne maszyny T129 ATAK o ciężarze 4,2 tony. Oblot prototypu zaplanowano na 2024 rok.

Umowę dotyczącą opracowania projektu i budowy prototypu ciężkiego śmigłowca uderzeniowego podpisali 22 lutego 2019 roku: dyrektor zarządzający koncernu Turkish Aerospace Industries Temel Kotil oraz szef Dyrektoriatu Przemysłu Zbrojeniowego Ismail Demir. Maszyna ma być w 100% oparta na rozwiązaniach krajowych, jak zapewniają obie strony, ma to zapewnić budowa całości od podstaw, w oparciu o dotychczasowe rozwiązania. Już w 2024 roku ma być gotowy do testów prototyp ASTH, która niedługo potem ma trafić do służby.

Założenia projektu są dosyć ambitne, zwłaszcza w konfrontacji z niewielkim doświadczeniem tureckiego koncernu w kwestii budowy śmigłowców bojowych. Ogranicza się ono do wytwarzania modelu T129 ATAK, opartego na włoskim śmigłowcu Agusta Westland A129 Mangusta. Co prawda od 2017 roku firma TAI prowadziła prace projektowe dotyczące owej maszyny uderzeniowej oznaczonej roboczo ATAK 2, jednak miał to być śmigłowiec bazujący na układzie napędowym średniej maszyny wielozadaniowej T625 i będący rozwinięciem projektu T129. Planowana masa startowa wynosiła do 6-7 ton. Miał to być więc śmigłowiec zbliżony do opracowywanego obecnie przez włoski koncern Leonardo Helicopters AW249, który został zaproponowany Polsce w programie Kruk.

image
Porównanie sylwetki i wymiarów ATAK 2 (na górze) z T129 ATAK (na dole). Fot. Turkish Aerospace

„Turecki Apache”, czyli ATAK 2 na sterydach

Umowa na maszynę oznaczoną ASTH (tur. Ağır Sınıf Taarruz Helikopter) dotyczy znacznie potężniejszego śmigłowca o masie startowej około 10 ton, czyli porównywalnej z AH-64E Apache Guardian. Będzie to konstrukcja znacznie cięższa niż wcześniejsze projekty, wymagająca opracowania większości rozwiązań, w tym układu napędowego i przeniesienia mocy, od podstaw. Może to być poważnie wyzwanie dla koncernu TAI, który dotąd korzystał z komponentów zagranicznych lub produktów licencyjnych.

Planowane osiągi maszyny robią wrażenie. Jego pułap maksymalny w zawisie, bez wpływu terenu (HOGE) przy maksymalnej masie startowej ma wynosić 6 tys. stóp (1828 m), przy temperaturze 35 stopni Celsjusza oraz maksymalny pułap operacyjny 20 tys. stóp (6096 m). Eksploatacja ma być możliwa w zakresie temperatur -40/+50 stopni Celsjusza, co zapewni maszynie możliwość działania w każdym klimacie. Jest to o tyle istotne, że ATAK 2 ma być oferowany również odbiorcom zagranicznym. Prędkość przelotowa maszyny ma wynosić 147 węzłów, czyli około 272 km/h.

image
Śmigłowiec TAI ASTH. Fot. Turkish Aerospace

Silniej uzbrojony, bardziej wszechstronny

Uzbrojenie ma składać się z działka kalibru 30 mm w zdalnie sterowanej wieżyczce oraz 1200 kg uzbrojenia podwieszanego na 6 pylonach podskrzdłowych. Ma ono obejmować niekierowane i kierowane pociski kalibru 70 mm (np. naprowadzane laserowo Roketsan Cirit), przeciwpancerne pociski kierowane OMTAS i UMTAS, oraz inne pociski produkcji krajowej, jak też rakiety powietrze-powietrze (takie jak Roketsan Yerli). Jak wynika z komputerowych animacji opublikowanych przez TAI, zrezygnowano z montowania działka na nosie maszyny wraz z głowicą optoelektroniczną. W śmigłowcu T129 prowadziło to do przenoszenia wibracji generowanych podczas strzelania na układ celowniczy. ATAK 2 ma posiadać kabiny pilota i operatora uzbrojenia w układzie tandem z oddzielnym oszkleniem pancernym, odpornym na trafienia amunicją 12, 7 mm. Pod przednią kabina umieszczono jednolufowe działko 30 mm, czyli znacznie silniejsze od 20 mm działka obrotowego, stosowanego w T129. Głowica optoelektroniczna z systemem celowniczym znajduje się natomiast na samym przedzie kadłuba.

Awionika modułowa z cyfrową architekturą o otwartej strukturze, ma umożliwiać lot w każdych warunkach pogodowych i łatwość dalszego rozwoju i modyfikacji. W podstawowym wyposażeniu mają znaleźć się radarowe i optoelektroniczne sensory dzienne oraz nocne, czteroosiowy autopilot jak również zintegrowane systemy wykrywania zagrożeń i samoobrony. Ma on m. in. posiadać aktywne układy zakłócające pociski naprowadzane laserowo i na podczerwień a być może również umieszczony pod tylną częścią kadłuba moduł oślepiający lub niszczący systemy naprowadzania pocisków za pomocą promienia lasera.

 

Wyzwanie czy zagrożenie?

Plan opracowania i zbudowania w ciągu zaledwie 5 lat nowoczesnego, ciężkiego śmigłowca uderzeniowego będzie stanowić dla tureckiego producenta znaczne wyzwanie. Paradoksalnie problem nie leży w uzbrojeniu czy systemach elektronicznych, gdyż Turcja posiada w tym zakresie znaczny potencjał i doświadczenie. Koncern Roketsan ma przecież w swojej ofercie pociski kierowane o odpowiednich parametrach a w ciągu 5 lat jest w stanie opracować nowe rozwiązania. Aselsan i TAI mają doświadczenie w zakresie awioniki i systemów pokładowych dla samolotów i śmigłowców.

Głównym wyzwaniem będzie układ napędowy. Od 2017 roku pracowano nad maszyną, która miała wykorzystać rozwiązania śmigłowca wielozadaniowego T625 o masie startowej 6 ton. Napęd miały stanowić dwa silniki LHTEC T800/CTS800 o mocy 1563KM, stosowane też w śmigłowcach T129 czy AW159. Firma Tusas Engine Industries dopiero pracuje w kooperacji z GE Aviation nad alternatywną jednostką napędową dla T625 oznaczoną TS1400. Tymczasem ATAK 2 ma mieć masę startową 10 ton, a przy tym korzystać będzie z silników krajowej produkcji, których moc musi być znacznie większa, w granicach co najmniej 1700-1900 KM. Dla zapowiedzianych parametrów lotu muszą to być również silniki zachowujące wysoką moc również w warunkach „Hot and High”, co nie jest łatwe.

Pewnym rozwiązaniem może tu być kooperacja z przemysłem Ukraińskim, gdyż wytwarzane tam silniki lotnicze w tym stosowane w śmigłowcach, charakteryzują się bardzo dobrymi parametrami lotu w wysokiej temperaturze i zachowują moc nominalną również na dużym pułapie. Jest to o tyle prawdopodobne, że Turcja i Ukraina znacznie zbliżyły się w ostatnim czasie w zakresie współpracy przemysłu obronnego i lotniczego. Turcja dostarcza na Ukrainę nowoczesną technologię łączności kodowanej zgodną ze standardem NATO, jak również zawarła umowę na dostawy a być może również licencyjną produkcję taktycznych bezzałogowców uderzeniowych Bayraktar TB2. Jest to wiec jedna z prawdopodobnych dróg rozwiązania problemów z napędem, a być szansa na szerzą kooperację. 

Z drugiej jednak strony, szef SSB jak również dyrektor TAI zapowiadali iż TAI ASTH będzie „w 100% turecki”, co ma zarówno zapewnić produkcję i eksploatację niezależną od czynników zewnętrznych, jak też umożliwić wolny eksport do wszystkich potencjalnych odbiorców. W przypadku maszyn np. z silnikami LHTEC nie było to możliwe, gdyż ich dostawy mogą być reglamentowane przez amerykańską administrację. Jest to jeden z impulsów dla prac nad własnymi jednostkami napędowymi.

Podsumowując, należy powiedzieć, iż projekt śmigłowca uderzeniowego ATAK 2 w obecnym kształcie jest bardzo ambitny i znając historię tego typu konstrukcji należy spodziewać się istotnych opóźnień. Wskazuje on jednocześnie ogromne ambicje tureckiego przemysłu lotniczego i zbrojeniowego. W przypadku sukcesu może to być nie tylko znaczne wzmocnienie tureckich sił zbrojnych, ale również produkt eksportowy skutecznie konkurujący w konstrukcjami chińskimi, rosyjskimi, a być może również zachodnimi.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 37
Reklama
Davien
wtorek, 5 marca 2019, 15:48

Panie MAZU, akurat nie, do Pallad-M opracowano specjalne granaty o wzmocnionym ładunku i nieco zmienionej łusce by osiagnąc ten zasieg 1000m, Mimo standardowych wymiarów 40x47mm nie pasuja one do zadnego innego granatnika. Ze zwykła amunicja zasieg Pallad-M wynosi całe 450m. I panie MAZU doskonale pamietam te czasy jak widze w przeciwieństwie do pana:) Aha a co to za twór 7M, bo cos takiego nie istnieje:) A co do asymetrycznej obrony, to zobacz pan sobie jaki jest zasięg WKM-u Kord lub NSM z automatycznie sterowanego stnowiska na wieży T-72/80/90 i potem wystyłaj swoje drony.

MAZU
poniedziałek, 4 marca 2019, 19:40

Dawien, przyjacielu. Pallada-M był dostosowany do polskiej, bardzo udanej amunicji 40 x 47, ale zbudowano też dwa prototypy na NATOwskie granaty 40 x 53 . Ale to było 30 lat temu, masz zatem prawo tego nie pamiętać. Zwróć zatem proszę uwagę na meritum mojego postu, na ASYMETRYCZNĄ doktrynę obronną Polski. Jestem pewien, że jako polski patriota doskonale to rozumiesz. Czołem. M

Davien
poniedziałek, 4 marca 2019, 18:36

Panie MAZU co do granatnika Pallad-M(GA-1000) to muszę cie rozczarować: wymaga on specjalnej, dopasowane do niego amunicji, która nie pasuje do innych granatników i powstała tylko w wersji odłamkowej. No i tyle z twoich planów.

MAZU
poniedziałek, 4 marca 2019, 10:43

@Darek S. - wielka prośba o więcej szczegółów, jaki urząd pracy, skąd te dane, co, gdzie, kiedy. Taki inżynier jest dla nas bardzo cenny, prosimy o kontakt. Wracając do tematu artykułu, to podziw budzi potencjał tureckiej zbrojeniówki, warto z nimi współpracować. Co do sensu takich maszyn w Polsce, to kluczowe jest pytanie, do czego mają służyć i jaka mamy infrastrukturę rozpoznawczą i ochronną (opl). Apacz niszczy czołgi rakietami Hellfire. które można wystrzelić z drona np. z ILX-27, który kosztuje 0,5 mln zł. ILX-27 uniesie trzy AGM-114 i radar pola walki. ILX-27 może walczyć w roju. ILX-27 został uwalony a zespół konstruktorów z ITWL wysłano do domu. Czyli dzisiaj trzeba by robić ILX-27 praktycznie od nowa. Ale, moim zdaniem, WARTO. Oczywiście, najpierw, trzeba wyłapać i pozamykać (na długo) ruskich sabotażystów, których niestety jest wielu. Co do rozwalania czołgów, to przypomnę, że dzisiejsza amunicja kumulacyjna do granatników automatycznych przepala 150 mm stali, czyli tyle co niemiecki pancerfaust z końca IIWŚ. Blisko 30 lat temu powstał polski kompaktowy granatnik automatyczny GA-1000. Waży(ł) 10 kg z pełnym magazynkiem (7 granatów 40 mm). Strzela(ł) seriami (!) na odległość kilometra. Oczywiście uwalono jego produkcję, ale nawet dziś, jest to rewelacyjna, skuteczna broń wsparcie. Podwieszona pod drona wielkości ATRAX-a, może ostrzelać serią granatów kumulacyjnych optykę wieży czołgu, robiąc z niego traktor. To najtańszy i najprostszy kierunek rozwoju naszej obrony asymetrycznej. Pozdrawiam, M

bryxx
niedziela, 3 marca 2019, 02:43

Popatrzcie na to jak ruscy to w Syrii robili. Sam szturmowy smigłowiec za dużo nie znaczy. Ale choćby jak w Palmyrze gdzie niby przygotowywali sie do obrony długo, mieli kupe najnowszej broni w tym przeciwlotniczej ale jak ruscy przeprowadzili naloty gdzie śmigłowce były ostatnim etapem to atakująca piechota jedyne co miała do zrobienia to dobicie niedobitków. Toma być kompleks a nie oderwane od siebie elementy. Tak jak mielismy w 39.

Darek S.
piątek, 1 marca 2019, 05:28

Jest to możliwe. Wystarczyło przyjąć do pracy kliku kluczowych Ukraińców. Masowo szukali pracy jeszcze w zeszłym roku. W Polsce pewien Ukrainiec szukających pracy, przez pewne krakowskie pośrednictwo pracy deklarował możliwość utworzenia w Polsce możliwości produkcji Smiercz, być może Wilchy. Trzy polskie firmy zbrojeniowe olały możliwość za grosze przejęcia tej technologii, nawet nie sprawdziły tematu.

bender
piątek, 1 marca 2019, 00:00

@Fanklub Daviena: a ja tam pamiętam kojący do snu ryk silników Apaczy przelatujących regularnie co 10 minut nad rosyjską bazą w Kosowskiej Kamienicy, więc coś kolega się zagalopował w wyciąganiu wniosków. Z tym regulaminem zabraniającym strzelać do piechoty to też chyba nie tak, jeśli spojrzeć na wystrzelanie Wagnerowców w Syrii rok temu.

Dalej patrzący
czwartek, 28 lutego 2019, 22:11

Serwor - nic nie rozumiesz. Widzisz pojedyńcze drzewa na widoku na chybił trafił - a nie ogarniasz całego lasu z góry. Nie chodzi o pakowanie nakładów w drogie nosiciele-kombajny [spięte na krótko kablami] sprzed dwóch generacji, tylko po to masowa dronizacja w rojach i po to zanurzenie ich w sieciocentrycznym srodowisku dawanym przez nadrzędna A2/AD Tarczę Polski - żeby była SATURACJA środków precyzyjnych. Działkiem Apache zwalczanie czołgów? Dobre sobie - to nie działko A-10 Thunderbolta. Zresztą - ile taki Apache by unieszkodliwił działkiem już nie to ze czołgów, ale BMP i BTR itd.? - może 10 max, zanim by go zdjęli - w najbardziej optymistycznym wariancie. Czyli 32 Apache x 10 BTR czy BMP to 320 maszyn drugiego sortu pancernego. Niewarta skórka za wyprawkę. Zresztą - realnie to by w misjach KAMIKADZE dany Apache zdążył tym działkiem zniszczyć ze 2-3 maszyny w podejściach - czyli powiedzmy 100 BMP i BTR za 32 Apache. Kompletny bezsens w kalkulacji koszt-efekt za te działka...Bo taki już jest i będzie jeszcze gorszy pod tym względem Polski Teatr Wojny. Nasycony saturacyjnie środkami plot/prak o zasięgu od kilkuset do kilku km. NASYCONY tak, że wszelki pobyt dużego obiektu latającego jak Apache lub inny Kruk na polu walki, bez pozahoryzontalnego ukrycia przed sensorami - to zwyczajne samobójstwo. Właśnie o to chodzi, że to nie gierka, tylko rzeczywistość. Donbas szybko i boleśnie oduczył starego myślenia - królują rakiety i strefy antydostępowe. Jak mówią Ukraińcy polskim pilotom samolotów i śmigłowców - jak byście tam TAK LATALI PO STAREMU - juz was by nie było. W białe słonie pokroju Apache z 1975 pakować kasę nader łatwo i bezmyślnie - właśnie w tym cała sztuka, żeby wyważać grupowe, rojowe układy nosiciel-sensor-efektor i optymalizować koszt-efekt - i maksymalizować nakłady na efektory, maksymalnie skuteczne - i pełne wpinanie w nadrzędny system sieciocentryczny. Na tym teraz polega sztuka wojny - a nie na klepaniu starych kawałków. Zaczniesz mówić, że Apache ma rakiety kppanc? - NO JASNE, że ma - i do tego właśnie zmierzam - że TERAZ na saturacyjnym polu walki to nie nosiciel w rodzaju Apache walczy , tylko pozahoryzontalne efektory wpięte w środowisku sieciocentrycznym - to one walczą, a nosiciel aby tylko "dowiózł" na czas i na miejsce do odpalenia - i do przechwycenia przez środowisko sieciocentryczne i C4ISR. Mądra ma być sieć - a nosiciel jak najgłupszy i przez to jak najtańszy- a nie zintegrowany na krótko kablami kombajn do wszystkiego. Szczerze? - jeżeli np. nie podobają ci się drony latające - to już lepiej wyrzutnie pozahoryzontalnych sieciocentrycznie wpiętych kppanc posadowić na "głupich" 4x4, najlepiej amfibiach.. Najlepiej też dronach - ale lądowych - ale przypominam - NADRZĘDNE JEST WPIĘCIE W ŚRODOWISKO SIECIOCENTRYCZNE. I tak będą te drony, nawet lądowe operowały mobilnością i manewrem koncentracji/rozproszenia - a nawet jeżeli taka amfibia zostanie zniszczona - niewielka strata - bo będą ich SETKI, jak nie tysiące. Jak coś piszesz - najpierw przemyśl rzecz do końca w całym otoczeniu i w całym "cyklu życia produktów". I do realiów Polskiego Teatru Wojny - taki, jaki on będzie ok. 2025 - czyli sieciocentryczny, oparty o APR, C4ISR, dronizację, cały pakiet RMA. I to dlatego, że przeciwnik to WYMUSI - Rosjanie już zapowiadają pełną sieciocentryczność i maksymalizację dronizacji i APR - pełna transformację już w pierwszej połowie dekady lat 20-tych. Systemy S-350 i S-500 zajmą pierwszą ligę względem starszych S-300/400 [zresztą też zmodernizowanych i wpiętych sieciocentrycznie], a zamiast samolotów załogowych na misje siecocentryczne będzie posyłany np. S-70 Ochotnik czy inne zaawansowane drony stealth - nie mające nic wspólnego z tymi obecnymi motoszybowcami na wojny asymetryczne, jak Reaper itp "latadła" HALE. Z naszej strony za najlepszy dron-nosiciel widziałbym zmilitaryzowany FLARIS LAR - operujący z bardzo krótkich nieutwardzonych lotnisk polowych, szybki 700 km/h, z udźwigiem bojowym rzędu 500 kg na środki precyzyjne - operujacy na niskim pułapie - i odpalający środki pozahoryzontalne. Jako drugie uzupełnienie - ILX-27 z mocniejszym silnikiem, też z udźwigiem stricte bojowym 500 kg. A już na pewno do misji CSAR - bo pomysły załogowych "kobył" do tego celu mam za powielanie Wietnamu czy innych wojen asymetrycznych - co na Polskim Teatrze Wojny jest pomyłką zasadniczą - nie stać nas na bycie "mądrymi po szkodzie".

Serwor
czwartek, 28 lutego 2019, 14:29

Dalej patrzący..... To o czym piszesz będzie się działo przez pierwsze kilka dni kiedy jeszcze będzie ta super nowoczesna amunicja. Ale potem amunicja się skończy i helikoptery będa walczyć działkami na bliską odległość! Tak że sorry, to nie gra tylko życie.

vvv
czwartek, 28 lutego 2019, 01:35

Fanklub Daviena - ah-64 ma pancerna kabine z odporna szyba na 23/30mm. boki sa chronione przez wysuwane plyty pancerne wiec nawet jezeli kabina zostanie przebita to pilota lub dzialonowego chroni pancerna plyta. pamietaj ze ostrzal idzie od dolu. mi-24 sa odporne na na stanag 4

Dalej patrzący
środa, 27 lutego 2019, 22:53

@Fanklub Daviena - Apache powstał wg wymagań z 1973, prototyp w 1975. Wtedy standardem UW były Szyłki 23 mm - i na to gotowano pancerz Apache. Bo rakiety kppanc dla Apache musiały mieć wtedy bezpośrednie naprowadzanie - więc skutkiem tego śmigłowiec był wystawiony na bezpośredni ogień lufowy bezpośrednio na polu walki - stąd i pancerz był WTEDY konieczny. Bo decydował zasięg i sposób naprowadzania kppanc. Obecnie standard broni plot i wszelkiego BWP , KTO itd - to 30 mm, w tym kolejny etap - to amunicja programowalna, no i większy kaliber 40-57 mm. Tu pancerz dla śmigłowca szturmowego nie pomoże - za duży kaliber i przebijalność. Stąd rozważania na temat przewag opancerzenia takich czy śmakich [np. rosyjskich] śmigłowców szturmowych NIE MAJĄ SENSU - ponieważ pancerz odporny na kaliber 30 mm [czy wyżej] jest zwyczajnie poza zasięgiem udźwigu śmigłowców co do jego potrzebnego ciężaru. Wtedy - w 1975 - postanowiono, że skoro Apache musi być na bezpośrednim polu walki - i musi bezpośrednio naprowadzać kppanc - to niech będzie uzbrojony w lotnicze działko 30 mm do bezpośredniego zwalczania ogniem bezpośrednim lądowych maszyn klasy BMP-1 BTR-70 itd. Teraz WSZYSTKO SIĘ ZMIENIŁO - rakiety kppanc mogą być odpalane pozahoryzontalnie, saturacja wszelkiego rodzaju środków plot na Polskim Teatrze Wojny uniemożliwia bezpośrednie działanie śmigłowców nawet blisko strefy frontowej, co za tym idzie - śmigłowiec opancerzony nie ma sensu - bo pancerz nie będzie miał zastosowania przy operacjach pozahoryzontalnych z zaplecza, tak samo bez sensu w tych warunkach na zapleczu jest śmigłowiec uzbrojony w broń lufową do ognia bezpośredniego. Ale ani Amerykanie ani Rosjanie [czy inni] nie załapali tej fundamentalnej zmiany - i dalej bezmyślnie klepią śmigłowce szturmowe po staremu, chociaż w realiach wojny symetrycznej saturacyjnej - pancerz będzie niepotrzebny, a właściwie będzie tylko zabierał ładunek użyteczny np. uzbrojenia, a działko pokładowe będzie martwym instrumentem - drogim i zabierającym udźwig. Dlatego drodzy towarzysze - darujcie sobie wywody nad przewagami Mi-24/28/35 czy Ka-50/52 - są to takie same bezsensowne mamuty, czy raczej białe słonie rodem z zimnej wojny, co Apache, Viper, Mangusta, Tiger, Atak, Atak II, AW249. Może dobre na wojny asymetryczne na zasadzie latających kanonierek do pacyfikacji terenu - ale i to w warunkach doposażenia przeciwnika w dobrej klasy MANPADS - jest wątpliwe. Poza tym - nadchodzi era skalowalnych licznych rojów dronów [nosicieli precyzyjnych efektorów] operujących w nadrzędnym rozległym środowisku sieciocentrycznym. Zwłaszcza na Polskim Teatrze Wojny. Tu dla mamutów starego chowu sprzed RMA nie ma zwyczajnie miejsca. Już nie.

Okręcik
środa, 27 lutego 2019, 22:25

No my też mamy ogromne ambicje. Ciekawe jak idą nam prace nad bronią atomowa co Antoni zapowiadał? A tak juz poważnie, co jest w stanie wytworzyć w 100% polskiego PGZ?? Jeśli w takich spółkach nadal będą zasiadać i kierować nimi "fachowcy" z partyjnego nadania, nasze produkty będą jakie są i to 3x droższe od analogicznych produktów z zagranicy. Na kupno licencji, technologi jak widać kasy nie ma, ale prezes umie robić narodowi prezenty za 40 mld zł.

Fanklub Daviena
środa, 27 lutego 2019, 19:10

@Dalej patrzący: "pancerz nawet Apache był i jest odporny na kaliber 23 mm" - a jak przypominam, że Apache ma tylko pancerz od przodu, chroniący pilota (a już działka nie - dlatego jego zacięcie od małokalibrowego ostrzału jest nagminne) a od boku to piloci są chronieni i to słabo, wyłącznie przez fotel, który chyba nawet przed karabinowym 7,62mm nie chroni, dopiero w ramach modernizacji po Iraku dodano ochronę na nogi, a boczne szyby, w przeciwieństwie do Mi-24, są na 100% niepancerne i np. w Karbali por. Jason King został z kałasza trafiony w szyję. Z boku cała maszyna jest podatna na ostrzał i nie polega jak Mi-24 na pancerzu, tylko na redundancji trafionego systemu i ucieczce. Znamienne jest, że USA sprowadziło do Albanii 39 szt. AH-64 z zamiarem użycia w Wojnie w Kosowie, ale już w trakcie ćwiczeń w Albanii w krótkim czasie 6 szt. uległo tajemniczym "awariom technicznym" - to wersja USA lub zestrzeleniu przez serbskich snajperów (to wersja Serbów) i mimo ogromnych kosztów przerzutu, USA nie odważyły się użyć Apache w Kosowie. Do tego mamy kompromitację AH-64 w Karbalii gdzie z 31 wysłanych Apache wróciło 29 szt. z tego tylko jeden cały, a reszta tak podziurawiona (średnio 15-20 dziur od broni małokalibrowej), że jednostka na miesiąc straciła możliwość wykonywania jakichkolwiek działań bojowych - wszystko od broni małokalibrowej. Efektem Karbali była zmiana regulaminu walki na AH-64, gdzie... zakazano im zwalczać spieszonego rozproszonego przeciwnika, tylko miały doprowadzić do jego ujawnienia i wskazać cel artylerii i prawdziwemu lotnictwu. To koniec podstawowej roli, do jakiej AH-64 były projektowane i pozostają im tylko specyficzne zadania niszowe. AH-64 nie potrafiłyby tak "czesać" przeciwnika jak Mi-28 i Kamowy na skrajnie niskim pułapie (3-5m!) prezentowały w Syrii - Apache ani nie mają awioniki do takich zadań ani opancerzenia, które by to umożliwiały, ani szczerze mówiąc uzbrojenia (Hellfire jest za drogi na pojedynczych strzelców i wymaga podświetlania celu, co ogranicza manewrowanie i szybkostrzelność, a niekierowane Hydry mniej celne i o mniejszym zasięgu i sile rażenia niż nowe S-8 przy rosyjskim SKO).

dim
środa, 27 lutego 2019, 13:15

@Gts. No przecież umowa jest właśnie o prototyp.

Dalej patrzący
środa, 27 lutego 2019, 11:19

Na Polskim Teatrze Wojny śmigłowce szturmowe - od Apache po AW249 i ATAK 2 i Kruki generalnie - nie mają racji bytu. Już nie. Za duże nasycenie środkami plot - na poziomie strategicznego wymiatania Polski przez A2/AD Kaliningradu i wkrótce A2/AD Białorusi [po anschlussie] przez S-350/400, wkrótce S-500, nie mówiąc o starszych S-300, czy taktycznych Pancyrach, Torach, nawet starszych, ale skutecznych Tunguskach, no i nosicielach typu Sosna, czy generalnie nasycenia MANPADS. Zresztą - teraz nawet BMP i BMD mają działka 30 mm [pancerz nawet Apache był i jest odporny na kaliber 23 mm - przypominam - Apache został zaprojektowany wg wymagań z 1973 i oblatany w 1975 - dwie epoki technologiczne pola walki do tyłu] - i Rosjanie ćwiczą zbiorowy ogień plot tych maszyn zwłaszcza na śmigłowce. Owszem - drony tak - i to skalowane w udźwigu, zasięgu i funkcjach. Działające w nadrzędnym spięciu sieciocentrycznym naszej A2/AD Tarczy Polski, w rojach, maksymalnie szybko przerzucanych na teren kontrakcji. Z zasięgiem - ze względu na geografię i rozmiar Polski - ca 300+ km. Z uzbrojeniem kppanc, a inne [osłonowe] z rakietami plot i MHTK [parasol C-RAM] - gdzie drony tylko jako nosiciele - to nadrzędna strefa sieciocentryczna C4ISR z A2/AD Tarczy Polski nawiguje, koordynuje i pozycjonuje. Drony - od silniejszego Atraxa i Łosia i PGZ-19, przez klony Warmate III, po WRESZCIE dokończonego ILX-27 - z usuniętym niedomiarem mocy - z udźwigiem wyposażenia ca 500 kg - żeby uniósł "kilka" pozahoryzontalnych Brimstone, czy 1-2 AMRAAM-ER, czy [na Bałtyku] 1 torpedę SLWT 340 kg - gdy inny ILX-27 będzie miał magnetometr [notabene - nawet stary ILX-27 JUŻ został przetestowany w tej roli], a inny ILX-27- będzie rozbił za radar, inny - za przekaźnik. Roje dronów operujące w nadrzędnym w środowisku sieciocentrycznym A2/AD Tarczy Polski - oparte o zunifikowane nosiciele - i zróżnicowane wyposażenie modułowe.

Gts
wtorek, 26 lutego 2019, 17:02

Ciekawie to wyglada, ale 5 lat przy potrzebie opracowania wiekszosci podzespolow brzmi troche jak pobozne zyczenie, moze predzej do prototypu ktory zacznie proby.

JÓZEK rzekł mądrze.....
wtorek, 26 lutego 2019, 16:50

Polska ...powinna zakupić licencje na produkcję MH-6 Little Bird oraz jego szturmowy wariant AH-6 Little Bird ...i sprawa problemów wielozadaniowych systemów-latadełek w Polsce się rozwiąże ...co ważne takie latadełka można naprawiać nawet w warsztacie samochodowym ..garażować je można w zwykłych garażach nie potrzebują potężnych lądowisk, nie są skomplikowane technologicznie można je wykorzystywać do wszystkiego transportowe ,sanitarne ,dyspozycyjne ,wsparcia ,ppanc ..czy opcje morskie typu ZOP ,inspekcyjny ,czy jako rozpoznawczy,szkolny ...nie mówiąc że można nimi nasycić Policję ,Straż Graniczną , Pogotowie Medyczne , i wszelakiego rodzaju instytucje mundurowe ...i w te systemy należy nam iść...tani w kosztach ,eksploatacji i potrafi wszystko

CdM
wtorek, 26 lutego 2019, 12:56

@Obergruppenfuhrer: A z politycznego punktu widzenia równie ciekawe jest to, że ambitny plan budowy broni jądrowej i środków przenoszeniarozpoczął się po objęciu władzy przez komunistów, którzy zlikwidowali wszelkie formy opozycji w KRLD. Podobne wypowiedzi można by zbudować na temat wielu krajów, w których w pewnym momencie wprowadzono zamordyzm, o rozmaitym zabarwieniu. Najwyraźniej więc autorytarne formy władzy sprzyjają militaryzacji. Nie jest to jednak szczególnie odkrywcze. Jak również, fakt że owe kraje raczej nie należą do takich, w których chciałbym spędzić życie.

hmm
wtorek, 26 lutego 2019, 12:16

Bardzo fajny cel, nawet jakby miał 20 ton to taki Grom bez problemu go uszkodzi. Powtórka z Mi-24. Przypuszczam że za kilka lat, gotowa do masowej produkcji amunicja krążąca też będzie zdolna takiego co najmniej uszkodzić, i to przeprowadzając atak saturacyjny gdyby miał jakiś system obronny. Koncentracja celu na mało dużych bąków zamiast dużo małych. Reasumując pomyłka totalna.

Fanklub Daviena
wtorek, 26 lutego 2019, 11:58

@Kiks: a co, lepiej jakby Turcja wzorem Indii kupiła 6. szt. AH-64E za obłędną cenę 950 mln USD? Turcja jest niepodległa więc może własny helikopter robić a my jesteśmy bananową republiką USA, więc nie możemy.

moczny wiarą
wtorek, 26 lutego 2019, 11:23

Gdzie wam do naszych mi-2 , dzieciaaaki !

mobilny
wtorek, 26 lutego 2019, 10:02

Brawp Turcy. Powoli, konsekwentnie do celu, wyniki widać. Pełna niezależność. To sie chwali.

Jack
wtorek, 26 lutego 2019, 09:25

My też montujemy wszystko w kraju. Od A do Z montujemy. Mamy polski przemysł śmigłowcowy bardzo rozwinięty. Śmiać się czy płakać?

Covax
wtorek, 26 lutego 2019, 09:05

No cóż, Turcja nie ma "sojuszników" Turcja ma tylko Interes Narodowy

facetoface
wtorek, 26 lutego 2019, 09:04

Wg mnie to chęci, niestety brak możliwości. Może za 10-15lat.

Ralf_S
wtorek, 26 lutego 2019, 09:03

Fajnie, że robią - nie to co nasz MON... Ale i tak brzydki jest :] Tak minimalnie przez Mi-28.

Magrygul
wtorek, 26 lutego 2019, 07:56

“Głowica optoelektroniczna z systemem celowniczym znajduje się natomiast na samym przedzie kadłuba.“ Tak jak śpiewał Kazik “...Z wąsami na przedzie“ :)

Pol
wtorek, 26 lutego 2019, 07:02

Zapowiada sie ciekawie juz na wstepie elminuja wady t 129 . Dawać tego erdogana do polski to postawi ten burdel na nogi a zdrajców wywrotowych tam gdzie ich miejsce.Putina tez do pionu postawił od stracenia samolotu nabrał wody w usta.

Antex
wtorek, 26 lutego 2019, 02:07

A pomyśleć że pierwszymi nowoczesnymi konstrukcjami lotniczymi produkowanymi w Turcji były polskie licencyjne PZL P-24. Wydział Inżynierii Lotniczej na politechnice w Stambule tworzyli polscy inżynierowie z Doświadczalnych Warsztatów lotniczych (RWD). Gdzie my jesteśmy teraz, a gdzie oni ..

hym108
poniedziałek, 25 lutego 2019, 23:36

To jest sposb jak sie powinno robic. 1. Planuja na wiele lat w przod. 2. Najpierw prdukuja male smiglowce u siebie. Uczac sie od innych (tu Wlochow) Potem biara sie za cos sami. Maja ostacznie i ARmie i Przemysl i Technolgie. U nas W Polsce jest zuelnie inaczej. Najpierw dobry plan (np Homar czy Patriot (mamy produkowac u nas dzieki duzemu zamowiniu i ofsetowi) Nastenie dzilimy kontakr na maly. Bierzemy z polki, nie dostajemy nic dla przemyslu. I liczymy ze lizusostwo wzgedmem USa da nam bezpieczeswo. Oni licza na Armnie i Przemysl. USA placi Turcjii za stacjnwanie swoich baz. My chemy placic Amerkanom. Jak sie to konczy wole nie myslec.

Hjurem
poniedziałek, 25 lutego 2019, 23:04

Muza i styl komentarza jak z "Sulejmana". Tak serio to pełen szacun za pomysł, zaangażowanie i konsekwencję w realizacji.

Ryszard 56
poniedziałek, 25 lutego 2019, 22:38

A My nic zero

Obergruppenfuhrer
poniedziałek, 25 lutego 2019, 21:59

Turcy, których budżet na zbrojenia jest większy od polskiego o niecały miliard dolarów prowadzi wiele ambitnych projektów technicznych. Dla wszystkich zapaleńców techniki wojskowej w Polsce to chyba trochę frustrujące. Z punktu politycznego ciekawe jest to że ambitny plan budowy czołgu Altay rozpoczęło się po objęciu władzy przez Erdogana, który rozpoczął likwidację ówczesnego "deep state" w Turcji.

Harry 2
poniedziałek, 25 lutego 2019, 21:35

A my mamy dialogi, konferencje, analizy... i Mi2

Nick name
poniedziałek, 25 lutego 2019, 20:21

Tylko pozazdroscic Turcji,gdzie my a gdzie sa oni.My takiego smiglowca nigdy nie zbudujemy.A i pewnie nigdy nie kupimy.Zal tylko patrzec na nasza zbrojeniowke ktorej szczyt osiagniecia to rakiety Piorun i Grom.Brak nowych technologi i ich rozwijania powoduje ze nasza zbrojeniowka rozwija bardzo ale to bardzo powoli.Niestety smutne to jest ze Turcja tak poszla do przodu ze juz sama projektuje czolgi smiglowce i rakiety a my mozemy tylko pomarzyc o produkcji takiego sprzetu.

Kiks
poniedziałek, 25 lutego 2019, 19:23

W świetle tego, że już teraz mają inflancję 18%, na fali "sukcesu" to może się udać. Dobić do 30%?

bryxx
poniedziałek, 25 lutego 2019, 18:50

Mimo porażki (piewszy lot bojowy i od razu strącenie) t-129, Turcy dalej rozwijać chcą własne konstrukcje. Tak trzeba robić. Jak tylko wyczuli okazję to przystapili także do dywersyfikacji zagranicznych dostawców sprzętu, tak należy robić. Cóż więcej można napisać.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama