To nie wschodnia flanka NATO, to front [WYWIAD]

26 grudnia 2019, 11:05
Zrzut ekranu 2019-12-23 o 12.37.30
mil.ru

W jakiej sytuacji znajduje się Europa Środkowo-Wschodnia w kontekście rosyjskiego zagrożenia, czego można się nauczyć z rozgrywania symulacji strategicznych i kto może je tworzyć. Rozmowa Defence24.pl z dr. Philipem Petersenem i Gregiem Melcherem z zajmującej się analizami i wargamingiem na poziomie operacyjnym i strategicznym amerykańskiej firmy NGW Centre.

Maciej Szopa: Kto może zostać kompetentnym twórcą gier i symulacji strategicznych?

Philip Petersen: Potrzebne są różne specjalizacje. Kluczowa jest m.in. znajomość geografii wojskowej. Bardzo mało jest na świecie ludzi, którzy naprawdę ją rozumieją. Ja i nasz zespół przed tworzeniem naszych symulacji jeździmy w każdy rejon operacyjny, który mamy symulować. Dlatego byłem w wielu miejscach na świecie od Mandżurii po Kirkenes. Chodzimy po lokalnym terenie, zanim przygotujemy jakąkolwiek symulację. Robimy zdjęcia wszystkiego: mostów, nieprzekraczalnych bagien, terenu leśnego, borów, wszystkiego co mogłoby skomplikować manewr operacyjny sił zbrojnych. Identyfikujemy też miejsca gdzie może dojść do starć. Przykładowo, idealnym miejscem do starcia pancernego na Litwie jest miejsce określane jako Brama Focsani. Potem włączamy powstałe w ten sposób doświadczenia do uniwersalnego silnika naszej gry.

Dzięki temu dywizja pancerna nie przejedzie przez lasy?

Philip Petersen: To jest właśnie przewaga komputerowej symulacji nad planszową, gdzie pewnych rzeczy nie da się pokazać. Gra planszowa będzie miała zasadę, że przez pewien teren po prostu nie da się przejechać. Tymczasem historia uczy, że nie ma terenu kompletnie niedostępnego. Przykładowo, Rosjanie mają taką tendencję, żeby przejść wszędzie, nawet tam gdzie się teoretycznie nie da. Mogą więc np. stracić dużo sprzętu pancernego przy przekraczaniu trudnodostępnego terenu, ale jakaś jego część i tak pewnie przejdzie. Bo bariera jest tylko barierą, jeśli nie jest pokryta ogniem albo wojskami, które mogą otworzyć ogień.

Fot. mil.ru.
Fot. mil.ru.

Geografia to jedno. Co jeszcze jest ważne przy tworzeniu symulacji?

Philip Petersen: Ważne jest żeby zrozumieć, że rosyjscy dowódcy inaczej myślą. W czasie drugiej wojny światowej zdarzało się często, że niemieccy dowódcy na poziomie korpusu meldowali, że za chwilę pokonają przeciwnika, a tymczasem byli już otoczeni przez siły Armii Czerwonej. Bo Rosjanie myśleli na innym poziomie – w wyższej skali prowadzenia wojny. To jest myślenie, które powinno znaleźć zrozumienie także w NATO, żeby nasi dowódcy nie byli zbyt pewni siebie i nie myśleli, że nieprzyjaciel jest "głupi", ponieważ inaczej podchodzi do problemu. Naszym celem jest pokazanie, że rosyjskie podejście do wojny jest bardzo wyrafinowane. Oni myślą o wojnie serio. Nie traktują np. osobno wojny na lądzie, w powietrzu i na morzu. Dla nich to całkowicie zintegrowana koncepcja wojny – w kompletnie innej skali, gdzie wszystko jest połączone. Współczesna rosyjska sztuka wojenna czerpie z doświadczeń sowieckich i wcześniejszych – z czasów armii carskiej.

Jakie są te charakterystyczne cechy rosyjskiego myślenia?

Greg Melcher: Rosjanie stosują to, co my nazywamy wojną nowej generacji. Uważamy, że obecnie istnieje 9 jej elementów, wykorzystywanych przez Moskwę przeciwko liberalnym demokracjom w zależności od tego, które są najbardziej właściwe. Są to działania asymetryczne, cyber, wojna informacyjna (tutaj złapali właściwą narrację i są pod tym względem znacznie bardziej zaawansowani niż państwa zachodnie, nagle to Zachód wychodzi na podżegaczy wojennych), destabilizacyjne, a także – traktowane przez nas jako jeden element – zastraszanie, przekupstwo i oszustwo. Te pięć narzędzi przez wielu jest traktowanych jako wojna hybrydowa i wielu myśli, że na tym koniec. My uważamy jednak, że są jeszcze cztery inne: użycie siły militarnej, wojna elektroniczna, tajne operacje wojskowe i – o czym nikt nie chce mówić głośno – użycie broni nuklearnej. To ostatnie narzędzie nie musi koniecznie oznaczać atak, to może być grożenie jako forma nacisku. Przykładowo, kiedy Dania zadeklarowała, że wybuduje okręt obrony przeciwrakietowej, Rosjanie powiedzieli „w takim razie wycelujemy w was naszą broń atomową”. Tak, jakby wcześniej nie mieli wycelowanej.

Wierzymy, że wszystkich tych środków Rosjanie są skłonni używać jako narzędzi, patrząc tylko na to jaki cel chcą osiągnąć w ramach długofalowej strategii. To są mistrzowie szachów. Nie prowadzą wojny hybrydowej. Stosują ją tylko w momentach, kiedy uważają ją za optymalne rozwiązanie. 

W jaki sposób symulujecie to rosyjskie myślenie w czasie prowadzonej gry?

Philip Petersen: Spędziłem całe życie zawodowe od 1977 roku na studiowaniu działań sowieckich i rosyjskich sztabów. Jak rozwiązują problemy, za które są odpowiedzialni, czytałem ich publiczną i wewnętrzną komunikację. Analizowałem co myślą i jak. W ciągu dwóch lat, między zakończeniem Operacji Pustynna Burza a Kryzysem Konstytucyjnym 1993 roku, miałem okazję rozmawiać m.in. z generałem armii Machmutem Gariejewem i generałem majorem Władimirem Slipczenko i dopytywać o ich przemyślenia na temat „rewolucji spraw wojskowych” marszałka Ogarkowa i ich poglądy na temat przyszłej wojny. To wszystko rzucało światło na ich koncepcje, jeśli chodzi o rozwój i zastosowanie siły militarnej. Jeśli nie rozumiesz kompleksowości tego podejścia do wojny, wtedy Moskwianie zawsze będą mieli przewagę intelektualną.

Ta rosyjska myśl jest jakoś zaszyta w algorytmach symulacji waszego silnika gry, czy po prostu w odpowiedni sposób zachowuje się gracz kierujący siłami rosyjskimi?

Philip Petersen: To zależy od tego dla kogo jest gra i jaki jest jej cel. Kiedy np. byliśmy w Rumunii, oni byli zainteresowani tym, jak mają bronić swojego wybrzeża. Oczywiście Rumunia w izolacji raczej nie zostanie zaatakowana, ale mogą pojawić się okoliczności, w których Rosjanie stwierdzą: musimy wyłączyć Rumunię z koalicji NATO / Unii Europejskiej. Rozwinęliśmy scenariusze geopolityczne, w których Rosjanie mogliby dojść do takiego wniosku i Bukareszt stałby się celem agresji.

Fot. Defence24.pl.
Rosyjski okręt dostosowany do użycia rakiet manewrujących. Fot. Defence24.pl.

Czy wojenna symulacja jest nam w stanie odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób obronić się w ewentualnej wojnie?

Greg Melcher: Pracowałem dla US Navy przez 27 lat, także w dziale ocen, gdzie robiliśmy modelowanie i analizę symulacji. Naszym celem było wypracowanie dzięki temu odpowiednich decyzji na przyszłość. Pracowałem przy budowie tzw. Joint Simulation System, który miał być odpowiedzią na wiele pytań. Nie udało się. Potem pracowaliśmy nad systemem analiz dla wszystkich rodzajów sił zbrojnych – J-War. To też się nie udało. Każde z tych przedsięwzięć poniosło klęskę po wydaniu po około 100 mln USD. Później pracowałem przy systemie, który dzisiaj działa i nazywa się Storm ++. To jest bardzo wierny system do modelowania analiz kampanii. Jedna symulacja może być przeprowadzana nawet przez rok i potrzeba 10 osób do jej obsługiwania. Jest bardzo złożony, zaliczają się do niego wszystkie możliwe elementy i… nie wierzę w ani jeden wynik, który z niego wychodzi. Bo ten system pokazuje tylko istotne porównanie wyników działania różnych rodzajów wyposażenia sił zbrojnych. Nie może dać wartości absolutnej, jeżeli chodzi o wynik, chociaż wyższe dowództwo w Pentagonie tego nie rozumie i często źle stosuje uzyskane rezultaty. Mimo, że wszystkie rodzaje sił zbrojnych USA wydały na niego łącznie pewnie około 100 mln USD. 

Czyli Pana zdaniem jest on bezwartościowy?

Greg Melcher: W rękach doświadczonego analityka badań operacyjnych - który wie co robi, przejrzał detale, rozumie system itp., może pomóc wyciągnąć znaczące wnioski, które pomogą w pracy analitycznej i wypracować decyzje co robić. Ale wiara i skupienie się na tym narzędziu jest kompletnie nie na miejscu. Storm++ jest systemem do analiz, które wspierają podejmowanie decyzji, a nie do przeprowadzania gier wojennych. Inna symulacja, JLTS jest szeroko używanym i dobrze znanym symulatorem wargamingowym na poziomie operacyjnym i strategicznym, który kosztowałby klienta około 1 miliona USD za przeprowadzenie jednej symulacji. Jednocześnie narzędzie, którego używamy w NGWCenter jest wystarczająco dobre do odpowiedzi na wiele pytań, odkrywania nieznanych obszarów i tworzenia rekomendacji w cenie niższej o całe rzędy wielkości. 

Czym dokładnie się zajmujecie?

Greg Melcher: Robimy symulacje, analizę i badania. Nazywamy to nauczaniem za pomocą eksperymentu. Celem nie jest wypracowanie konkretnych, „idealnych” rozwiązań. Jeżeli ktoś twierdzi, że może je wypracować prowadząc symulacje jest dyletantem. My staramy się doprowadzić do lepszego zrozumienia wybranego problemu, wymuszenia odpowiedniego myślenia. Gra wojenna to jest jednorazowe przyjrzenie się problemowi. Bardziej chodzi o to, aby uczestnicy gry zadali sobie właściwe pytania, mniej rzeczy ich zaskakiwało, poznali niewiadome, z których wcześniej nie zdawali sobie sprawy. Zrozumieli w jaki sposób działa przeciwnik, jak działać. Nie jest optymalnym, żeby sprawdzać czy jeden system uzbrojenia jest lepszy od drugiego.

Można dokonać świetnych obserwacji, co do tego jak mogą sprawować się systemy uzbrojenia i zazwyczaj robimy to na początku, przeprowadzając testy przy uwzględnieniu istniejącego uzbrojenia danych państw, potem przeprowadzamy je przy użyciu różnego rodzaju innego nowoczesnego uzbrojenia, które albo jest właśnie kupowane albo rozważa się jego pozyskanie. Aby symulacja zapewniła kluczowy wgląd w ich działanie, aby powiedzieć coś rozstrzygającego potrzebowalibyśmy jednak dwóch dodatkowych kroków.

Po pierwsze, musielibyśmy przeprowadzić wielokrotnie symulację w naszym laboratorium w przeciwieństwie do przeprowadzanej przez nas zazwyczaj pojedynczej gry wojennej lub ewentualnie kilku. Po drugie, zastosować bardziej wierną i szczegółową symulację analityczną aby głębiej przeanalizować sprawowanie się systemów uzbrojenia. Takie podejście może dać większą pewność jeśli chodzi o zrozumienie wyników. Ważne jest aby rozróżniać dwie rzeczy: analizę symulacyjną i symulację wargamingową. My używamy narzędzi symulacyjnych obydwu rodzajów, ale jeśli celujemy w poziom operacyjno-strategiczny, potrzebne są bardziej wierne modele analityczne, aby na tej podstawie móc podejmować decyzje co do zakupów i nowych zdolności prowadzenia walki.

Fot. USAF
Fot. USAF

Różnice w potencjale technicznym są jednak ważne…

Philip Petersen: Tak, ale istnieją czynniki ważniejsze. Np. czy politycy podejmą właściwe decyzje. Czy na czas podniosą poziom gotowości wojsk. To może okazać się ważniejszym czynnikiem niż to jakie systemy uzbrojenia kupimy dla sił zbrojnych. Co warte podkreślenia w każdej grze, którą prowadziliśmy NATO wygrywa. To wspiera wątpliwość: po co Rosjanie mieliby atakować, skoro są słabsi od Sojuszu Północnoatlantyckiego? Ale nie wierzę w to że nasze rezultaty odzwierciedlają rzeczywistość, bo nie wierzę, że nasi politycy na czas podjęliby odpowiednie decyzje na czas. 

Greg Melcher: Ludzie dyskutują np. co jest lepsze: F-16 czy F-35. Oczywiście w walce 1:1 będzie to F-35. Ale Rosjanie tak nie myślą. Oni analizują operację jako całość i ich sztuka wojenna to myślenie o tym jakimi środkami dysponują jako całość i jakie są całe siły NATO.

W symulacji gdzie klient zażyczy sobie: „chcemy mieć F-35”, Rosjanie zachowają się w ten sposób, że wycelują wszystkie naloty na lotniska tych samolotów. Wszystkich, których będą mogli dosięgnąć. Pytaniem nie jest czy F-35 da sobie radę w walce. Tylko czy w ogóle przetrwa aby mógł walczyć. Czy są dla nich podziemne schrony? Czy są zestawy do naprawiania pasów startowych? Jeśli nie masz podziemnych zbiorników na paliwo to te naziemne już płoną. To samo dotyczy uzbrojenia i innych elementów logistyki. Tak trzeba myśleć. 

Jakie decyzje pomagają wypracować symulacje?

Greg Melcher: Uświadamiają jakie inwestycje i ruchy zmienią coś w możliwościach obrony, a które dają umiarkowany efekt, niewspółmierny do zaangażowanych środków. Przykładowo, Rumuni analizowali, czy ich obronę wybrzeża znacząco wzmocni zastąpienie starego postsowieckiego systemu rakiet przeciwokrętowych bazowania lądowego nowoczesnym. Gdzie indziej badana była wymiana floty śmigłowcowej na nowoczesną.

Skąd pozyskujecie dane techniczne do takich analiz?

Greg Melcher: My tworzymy odpowiednie algorytmy, a dane techniczne pozyskujemy z ogólnodostępnych źródeł. Czasem klient może wymienić jakieś dane i dzięki temu gra może być bardziej owocna. Ale staramy się nie przypisywać szczegółom zbyt wielkiej wagi przy prowadzeniu naszych analiz. Do formułowania ogólnych wniosków nie są one potrzebne. W żadnym scenariuszu i tak nie przewidzimy przebiegu przyszłej wojny. Np. czasie przygotowań do Operacji Pustynna Burza rozegrano wcześniej 25 gier na ten temat. Amerykańskie straty zakładano na ich podstawie na od 1 do 25 tys. zabitych, a w rzeczywistości było to poniżej 100 zabitych i jeden czołg. Gry prowadzili najlepsi z najlepszych a i tak pomylili się o 1000 procent.

Dlatego, że oficerowie w czasie nauczyli się gier współdziałać i doskonale się rozumieli nawzajem. I to była wartość tych gier, a nie dokładne przewidzenie wyniku. Chodzi o oto, żeby w symulację zagrali prawdziwi dowódcy – ci na stanowiskach bądź emerytowani. W naszej grze prowadzonej w Warszawie wzięli udział m.in. generałowi Breedlove i Hodges. Ale polscy dowódcy w symulacjach udziału nie biorą… 

Ile symulacji przeprowadziliście do tej pory?

Greg Melcher:  W ciągu ostatnich 2,5 roku ponad 20. Czasem płacił za nie przemysł, innym razem rządy państw europejskich. W Polsce władze jak do tej pory nigdy nie płaciły za przeprowadzanie takich symulacji i były to gry zlecone przez firmy przemysłu obronnego. 

Czy zatrudniacie lokalnych specjalistów do zrobienia symulacji na temat obronności danego państwa?

Philip Petersen: Zazwyczaj w każdym kraju staramy się korzystać z pomocy ludzi, którzy mogą zapewnić nam lokalną ekspertyzę.  W Polsce np. zawsze był problem, żeby ściągnąć na symulacje dowódców operacyjnych. To zupełnie inaczej niż w Rumunii, gdzie otrzymywaliśmy entuzjastyczne wsparcie naczelnego dowódcy i wszystkich od góry do dołu łańcucha dowodzenia, służących w ramach różnych rodzajów sił zbrojnych. Ale pracujemy nad tym.  W Polsce od początku blisko współpracujemy z ekspertem i geografem wojskowym Wojciechem Zalewskim. Braliśmy wspólnie udział w wielu projektach, szczególnie na potrzeby Fundacji Potomac.

Czym konkretnie się zajmował?

Philip Petersen: Zalewski współtworzył niektóre nasze projekty, zabraliśmy go  aby wziął udział w naszej symulacji dla sojuszniczych attaché w Waszyngtonie. Pracował też ze mną w terenie w Polsce i wykonywał część moich prac terenowych w Polsce. Jest współautorem  naszej książki Baltic Security Net Assessment opublikowanej przez Baltic Defence College. Jako geolog z wykształcenia, Wojciech ma unikalne kwalifikacje naukowe, jeśli chodzi o wojskową geografię. To mądry facet, który ma wiele doświadczeniach jeśli chodzi o gry planszowe i jest kompetentnym wojskowym geografem. A jak wspomniałem, niewielu jest takich na świecie. Jest współautorem książki, którą zrobiliśmy na temat geografii wojskowej. 

Greg Melcher: To dobry specjalista, który ma potężne doświadczenie żeby przygotować symulację. Ale jeśli chce się ją rozegrać, to trzeba do nich wziąć polskich generałów i innych specjalistów. On nie jest wykwalifikowany, żeby podejmować decyzje za nich, ale my też nie jesteśmy. To nie jest ani jego, ani nasza rola i nie tego się od nas oczekuje. 

Jakie europejskie teatry operacyjne testowaliście w waszych grach?

Greg Melcher: Teatr morski w okolicy Spitzbergenu i Islandii, skandynawski z krajami bałtyckimi, polski z krajami bałtyckimi, rumuński, ale także bliskowschodni. Na mapie to wygląda jak jedna linia frontu, gdzie ścierają się wpływy z Rosją.

Flanka wschodnia NATO?

Greg Melcher: Właśnie chodzi o to, że musimy zrozumieć, że to nie jest żadna flanka. Bo jeśli to flanka, to niby gdzie jest front? Musimy wreszcie powiedzieć sobie to jasno: to nie jest flanka tylko to jest właśnie front. Rosjanie to rozumieją i my też musimy zacząć tak myśleć. Ostatnio zrozumieli to Skandynawowie, którzy zorientowali się, że zakończyła się dywidenda pokoju i nie mogą już udawać neutralnych. W razie wojny będą musieli stanąć po stronie Zachodu, a poszczególne państwa powinny zacząć myśleć bardziej o współpracy w obronie tego frontu a nie o sobie jako o pojedynczych podmiotach. Muszą współdziałać jako jedność, tak jak Rosjanie.

Philip Petersen: Uważam, że istnieją dwa centra grawitacji dla NATO i krajów członkowskich Unii Europejskiej: Polska i Rumunia. Nie możemy stracić żadnego z nich, bo to zakończyłoby grę. Jedziemy teraz np. do Czech, i mamy nadzieję namówić ich do wzięcia udziału w symulacji, która pomogłaby im zrozumieć jak najlepiej mogą przyczynić się do wzmocnienia tych dwóch centrów operacyjno-strategicznej stabilności w Europie Środkowo-wschodniej.

A naszym zdaniem powinni mieć infrastrukturę umożliwiającą sprawny przerzut sił i dostaw, a także mobilną brygadę, którą można byłoby przerzucić do obrony Warszawy. Dzięki temu Wojsko Polskie mogłoby podjąć ryzyko walcząc bardziej z przodu wiedząc, że za nimi są siły, które w razie czego zapobiegną penetracji frontu przez nieprzyjaciela. 

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 164
Reklama
Roman
sobota, 18 stycznia 2020, 01:08

Miło dowiedzieć się że rola sojuszników sprowadza się do - (Dzięki temu Wojsko Polskie mogłoby podjąć ryzyko walcząc bardziej z przodu wiedząc, że za nimi są siły, które w razie czego zapobiegną penetracji frontu przez nieprzyjaciela.) Osobiście uważam że wykrwawianie się za friko nie jest w interesie Polski. O losie kraju po wojnie decydują Ci którzy mają siły po zakończeniu wojny, a niektórzy zużyli je w trakcie działań wojennych. Za ochronę Zachodu powinniśmy sobie kazać słono płacić albo skierować uderzenia przeciwników na państwa ościenne.Celem Polskiej polityki obronnej jest aby po ewentualnej wojnie LICZBA OBYWATELI JAK I INFRASTRUKTURA KRAJU BYŁY JAK NAJMNIEJ NARUSZONE .Wtedy to MY będziemy dyktować warunki pokoju. Pytanie jak to zrobić jest trudne ale podstawowe dla bezpieczeństwa kraju.

wtorek, 21 stycznia 2020, 03:35

Dokładnie.

Tulio
czwartek, 9 stycznia 2020, 17:30

Brama Focsani - chodzi o Rumunię, a nie Litwę?

gnago
niedziela, 5 stycznia 2020, 15:03

Gośc ma dużo racji z takimi sąsiadami to graniczna ilość na przykład samolotów to ok 300 sztuk. Sprawnych sztuk, a nie na papierze. No i te sztuki takie na jakie nas stać. To jest utrzymać , modernizować i szkolić całą załoge tego sprzętu. Nie stać nas na opracowanie aktualnie samolotu o parametrach F 35 czy mig 35 . Ale w 2010 opracowano ILX 27 jest jakikolwiek w linii ? A teraz powinien być równierż w użyciu kilkuset sztuk sieciocentrycznych na przykład ILX50 o udźwigu tych 200 kg to samo z warmate śladowe ilości w służbie zamiast tysięcy, a szkoleniowe zawody w obsłudze w każdej gminie . To samo dotyczy każdego uzbrojenia a nie niesprawnych jaszczembiach, nie modernizowanych od chwili zakupu, czy niesprawnych od nowości F-35. Wojna to nie jest licytowanie się na parametry i ilości. A w grach wojennych powinniśmy brać za przykładem tego gościa uwarunkowania polityczne. Czyli obustronny atak z obu kierunków geograficznych i zakładać zdradę również gł. sojusznika USA , bo ma to we krwi

R.P.J.Z.
wtorek, 31 grudnia 2019, 14:45

Przerażające to jest to, że nikt nie bierze pod uwagę zmiany frontu przez Ukrainę. Ani Ci od gier ani Ci od dowodzenia. Taki scenariusz jest bardzo możliwy. Zresztą sprawdźcie sobie gdzie Ukraińcy mają stale najwięcej zgromadzonego wojska. Ktoś powie, że w Donbasie albo na granicy z Krymem. Guzik prawda. Najwięcej jest na poligonach przy granicy z Polską. Są to poza tym oddziały w gotowości. Nikogo nie trzeba przekonywać, że Ukr jest państwem niestabilnym. Poza tym ich "sojusznicy" pompują wciąż ich armię, dozbrajają etc. a jest to armia zmobilizowana aktualnie prowadząca prawdziwe działania wojenne. Ale przygotowanie do takiego scenariusza jest chyba niestety poza możliwościami intelektualnymi naszej wierchuszki.

Panther
sobota, 4 stycznia 2020, 13:38

Przed bitwą o Midway Admirał Cesarskiej Floty Chūichi Nagumo zbeształ swego adiutanta bo ten podczas gier strategicznych ustawił Amerykańską Flotę tam gdzie Admirałowi nie mieściło się w głowie, przecież to niemożliwe. Kilka tygodni później okazało się, że amerykańska flota była dokładnie w tym miejscu gdzie przewidział adiutant. Niestety było już za późno, Japonia straciła 4 lotniskowce i krążownik a wojna o Pacyfik została przegrana. Adiutant popełnił honorowe samobójstwo...

kjjhkhkuykihj
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 11:40

Pan Petersen mitologizuje rosyjską sztukę wojenną. Podstawową przyczyną Rosyjskiej przewagi w swoich zachodnich okolicach (bo dalej niema ona wcale już takiej przewagi, tak jak niema aktualnie przewagi na dalekim wschodzie), jest potencjał Rosji, ekonomiczny, ludnościowy, finansowy, surowcowy, głębi strategicznej, etc. Rosja po prostu ma większy potencjał niż inne Państwa w tym rejonie (tylko z tego powodu ma większą, i lepiej uzbrojoną armię). A całościowe myślenie o wojnie nie jest żadną nowością, i nie jest żadnym świętym graalem wojskowości. Zachód może temu całościowemu myśleniu przeciwstawić przewagę organizacyjną i technologiczną, co rekompensuje ją z nawiązką.

Laba
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 14:21

Czasami się zastanawiam obserwując bierność USA w sensie agresywnej obrony i odstraszania w Europie czy to nie jest element polityki wpychającej nas w ramiona amerykańskie. Sensowna tarcza antyrakietowa i rakiety typu taktycznych nuków jak kiedyś Pershing 2 uspokoiły by zapędy Rosji. Ale Ameryka ciągle jest w tym temacie bierna. Pytanie jak Polska może uzyskać taktyczne głowice poza błogosławieństwem USA.

underdog
niedziela, 29 grudnia 2019, 22:05

"Tylko czy w ogóle przetrwa aby mógł walczyć. Czy są dla nich podziemne schrony? Czy są zestawy do naprawiania pasów startowych? Jeśli nie masz podziemnych zbiorników na paliwo to te naziemne już płoną. To samo dotyczy uzbrojenia i innych elementów logistyki. Tak trzeba myśleć" - wydaje się, że między wierszami Panowie wydali wyrok na inteligencję naszej wierchuszki wojskowej. Apropo czy to nie genrał MacArthur był zażenowany poziomem wiedzy i umiejętności najwyższych polskich dowódców przed wybuchem 2 wojny ?

gnago
niedziela, 5 stycznia 2020, 15:10

Wyższa kadra II RP miała umiejętności praktyczne wojny manewrowej , natomiast zachodni w wojnach kolonialnych - bez równorzędnego przeciwnika i opozycyjnej . To pokazała wojna we Francji , niemożność przegrupowania i ataku aliantów - jedyna udana operacja to ewakuacja , a i to dzięki niewyjaśnionej do dziś łasce adolfa. Innym pytaniem czemu ta wyższa kadra zawiodła we wrześniu, nawet ci co sprawnie wykazali się w 1920

NNN
czwartek, 2 stycznia 2020, 08:35

McArthur, który dał się wymanewrować Japończykom a potem Chińczykom? Dziękuję, postoję.

Acza
niedziela, 29 grudnia 2019, 19:23

Najważniejsze żeby spoleczeństwo w końcu przestało kupować rosyjską propagandę. Naiwność i łatwowierność jest naszym problemem.

Mk
niedziela, 29 grudnia 2019, 01:08

Jeśli będziemy się przygotowywać bardzo intensywnie to będziemy gotowi do wojny obronnej w 2040. Jeśli postawilibyśmy wszystko na przygotowania, ale to zupełnie wszystko, to w 2035. Sytuacja w której jest Europa prawie na pewno zakończy się wojną. Druga możliwość to upadek i rozpad Rosji, ale wcale na to nie wygląda. Rosja jest zmuszona do działań siłowych nie dlatego że tak lubi ale właśnie dlatego że nie ma innych narzędzi. Bo to są właśnie tylko narzędzia do realizacji celu. A celem jest bezpieczny i długofalowy dobrobyt elit państwa rosyjskiego. Na ich miejscu każdy racjonalny człowiek działałby zupełnie podobnie. Tą oczywistość trzeba mieć przed oczami dzień i noc i nie tracić cennego czasu bo zegar tyka. Modlić się o zdrowie Łukaszenki, wspierać Ukrainę i w ekspresowym tempie kupować i wdrażać sensowny sprzęt ( koniecznie krajowej produkcji!!!). Krab ( krab 2), kryl, Homar, borsuk, Rozpoznanie, obrona przeciwpancerna i plot, sieciocentryczność. W dużych ilościach i ze świetną amunicją ( zapasy na miesiące). Tyle można zrobić w 15 lat, może starczy czasu.

werte
niedziela, 29 grudnia 2019, 17:11

Rozczuliłeś mnie troską o zdrowie Łukaszenki. Facet który nie miał oporów aby gnębić a potem sprzedać Rosji własny naród ma być dla Polski nadzieją? A Polska ma w 15 lat tak się uzbroić żeby nie dało jej rady mocarstwo atomowe ze swymi wasalami. W sytuacji gdy MON z zasady przetargi odkłada do Świętego Nigdy jest to faktycznie trafiony apel. Powinieneś jeszcze tylko poprosić Rosję aby przestała się zbroić i rozwijać nowe formacje, a najlepiej gdyby się rozbroiła tak do naszego poziomu, aby szanse były równe. I oczywiście aby poczekała łaskawie te 15 lat żebyśmy się uzbroili w co tam nam się pozwolą uzbroić. I broń Boże aby nie używała w konflikcie ani broni atomowej czy innej której nie będziemy mieli. Rosja jest znana z tego ze gra fair więc pewnie nie będzie z tym problemu.

Mm
niedziela, 29 grudnia 2019, 21:30

Z końcem Łukaszenki skończy się Białoruś jako niepodległe państwo. To chyba jasne. Jeśli zostało 10-15 lat to co można wdrożyć? Orkę? F35? Bez żartów.

amator
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 01:25

można wdrożyć Frajerwerki

Ustawiator
sobota, 28 grudnia 2019, 09:39

Widać że chłopaki pracuja na kontrakt 2020 ale mizerne te ich myśli zreszta ngw center znane jest z lobbingu . Polecam inna firme w Waszyngtonie

Pelikan
sobota, 28 grudnia 2019, 01:35

Jedyne sensowne rozwiązanie to przebazowanie naszego lotnictwa na niemieckie lotniska po zachodniej stronie Odry. Należy to zrobić jak tylko zagrożenie atakiem stanie się oczywiste. Niemcy w ramach sojuszu powinni zagwarantować ich obronę i zaopatrzenie tak aby polskie F-16 mogły wykonywać operacje nad naszym terytorium a po ich zakończeniu wracać do bezpiecznej bazy. To juz byłoby bardzo duże wsparcie poprzedzające bezpośrednie zaangażowanie wojsk NATO w obronę naszego terytorium

Morton
sobota, 28 grudnia 2019, 14:55

A Niemcy je internują do końca wojny, a po wojnie zabiorą za straty niemieckich fabryk samochodowych na terenie Polski i nie będzie ich interesowało to, że to Rosjanie zbombardują te fabryki.

Dudek
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 15:52

Jesli Niemcy nie udzielą nam wsparcia w razie W to i tak nasze lotnictwo wystartuje tylko raz. Niemcy nie mają żadnego interesu w tym aby rosyjskie dywizje stanęły nad Odrą i dlatego ich wsparcie jest bardziej prawdopodobne niz internowanie naszych samolotów. W takiej sytuacji mamy do wyboru niewielkie ryzyko internowania lub 100% pewności ze nasze F-16 nie wrócą na nasze lotniska po pierwszym starcie. Wybór jest prosty.

deza
wtorek, 31 grudnia 2019, 19:42

Doprawdy taki jest wybor? Proponujesz powtorke z Historii 1939 i obroje WB polskimi silami, za polskie pieniadze i z podobnym efektem. Tyle ze rosja nie zrobi tu 'polski' bieruta tylko Czeczenie bis. Mezczyzni i dzieci wybite, kobiety gwalcone przez zoldakow. Po kilku latach jakis kadyrow i respublika jak sie patrzy. Jest i inne wyjscie ale wymaga duzych inwestycji w ultra nowoczesne technologie, nie 2 ale 5% PKB ale przede wszystkim jednosci wszystkich poskich politykow - chocby tak jak potrafia wspolnie dzialac wlasnie niemcy.

Ammo
piątek, 27 grudnia 2019, 22:12

Nasi dowódcy nie byli zainteresowani... jakie to znamienne. Nie są też zainteresowani polskim przemysłem, tylko tym aby kupić kilka drogich zabaweczek z USA. Typowe dla post-PRLowskiego pokolenia. Ważne aby pieniążki były, emeryturka była, a reszta... co nas to obchodzi...

Eda3
piątek, 27 grudnia 2019, 19:32

Powinniśmy mieć armię i wywiad jak Izrael. Tylko jesteśmy na to za głupi, a później że historia mozeczatoczyc koło.

Palmel
piątek, 27 grudnia 2019, 17:02

To nie wschodnia flanka NATO, to front - to jest niespełnione marzenie amerykanów

pragmatyk
sobota, 28 grudnia 2019, 10:12

A co powiesz o nowej sytuacji dyplomatycznej Polska-Rosja po prowokacjach Putina?, świat staje sie coraz mniej przewidywalny.Oczywiście Putin liczył się z odpowiedzią polskiego MSZ.

jhgjkkhjkjgh
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 12:14

Tzw prowokacje Putina, nie były niczym nowym, on po prostu wypowiedział stanowisko Rosyjskie, co więcej jego słowa w tym wypadku to nie była czysta ściemka jak w wielu innych wypadkach. z Punktu widzenia Rosji odpowiadały one mniej więcej prawdzie. Tak więc niema tutaj nowej sytuacji dyplomatycznej. Tymi sprawami już od dawna zajmuje się tzw Polsko-Rosyjski zespół do spraw trudnych.

Nestor
wtorek, 31 grudnia 2019, 19:46

Mowisz o tzw. trzeciej prawdzie w ujeciu Tishnerowkim

Jan
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 15:54

Trudną sprawą (dla Rosji) to są masowe zbrodnie w Katyniu itp. Próba pisania nowej historii to juz jest nowe otwarcie w polityce.

tylko pytam
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 22:17

@Jan Ale to Niemcy pozbawili życia ok. 6 000 000 Polaków w czasie II Wojny Światowej, co nie ?

Dudek
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 23:39

Oczywiscie potem Niemcy pozbawili życia takze ok. 20 000 000 Rosjan. To jednak nie zmienia faktów i zbrodni takich jak Katyń. Byc moze gdyby Rosjanie zamiast dokonania wspólnego z Niemcami rozbioru Polski wsparli nas w wojnie z Niemcami to kampania wrześniowa 1939 wyglądałaby zupełnie inaczej. Może gdyby wojna w Polsce potrwała do grudnia 1939 to niemiecki blitzkrieg wyhamowywałby juz na samym początku . Moze także w konsekwencji Rosjanie nie zapłaciliby tak wysokiej ceny za wyzwolenie swojego kraju spod najazdu niemieckiego. Rosjanie ułatwili Niemcom szybkie zajecie Polski co zachęciło ich potem do kolejnych podbojów.

NNN
czwartek, 2 stycznia 2020, 08:37

Nie "Rosjan" a "obywateli Związku Radzieckiego", w dużej części Białorusinów i Ukraińców.

Extern
piątek, 27 grudnia 2019, 12:31

Bardzo słuszna uwaga o F-35 które są najlepsze, ale które jednak nie polatają gdy zniszczy im się infrastrukturę, co też trzeba rozważać jako element całościowego podejścia do sztuki wojennej. Wypisz wymaluj pasuje to do naszej sytuacji w kontekście kwestii sensu posiadania przez Polskę tych samolotów gdy brak nam głębi strategicznej? Teraz wypadało by aby zwolennicy wydania pieniędzy na te samoloty zamiast np. na porządnego Homara, byli konsekwentni i zwyzywali pana Petersena od ruskich agentów.

Pawel
sobota, 28 grudnia 2019, 07:51

Każdy samolot potrzebuje lotniska i hangaru. Również f-35 jak i mig-21. Sugerujesz, że Polska powinna kupować słabe uzbrojenie hi brak nam głębi?

Ciekawski
sobota, 28 grudnia 2019, 13:40

Przeczytaj jeszcze raz artykuł bo chybione załapałeś.

A.
sobota, 28 grudnia 2019, 21:16

Ty jeszcze raz przeczytaj. Zaatakują najnowoczesniejsze uzbrojenie, na razie to f-16 z możliwością odpalenia jassm.

Codybancks19
piątek, 27 grudnia 2019, 10:54

Faktycznie należało by utworzyć pierścienie obronne wokół W-awy z możliwością kontrataku z lądu i powietrza! Ruskie, jakby zajęli Wa-wę to by powiedzieli , że teraz jest stan z Jałty i mamy "Pokój" !?!?!?!

luld
piątek, 27 grudnia 2019, 10:15

Ci amerykanie to sami "gieniusze" tylko wszędzie dostaja kopa, jak widać to nawet wiedzą co mysla rosyjscy dowódcy, no sami "gieniusze". Żałosne to.

pragmatyk
piątek, 27 grudnia 2019, 15:50

Czytaj ze zrozumieniem , a po drugie ,szkoda ,że nie mamy dowódców z wyobraznią.

Zbigniew
piątek, 27 grudnia 2019, 13:54

Pokaż gdzie dostają kopa ? Skąd wiesz co jest ich celem ? czy wygrana w walce i dominat jak po II światowej ? czy może coś innego ? Może to cele geopolityczne, które przez potyczkę nieważne jak rozstrzygniętą są osiągnięte ? Czy gdyby tak wszędzie przegrywali to byliby póki co hegemonem oceanu światowego ? byliby w stanie kontrolować praktycznie wszystkie szlaki morskie ? mieć pod dyktando bank światowy i dominującą rolę dolara ? pomyśl :)

Hipolit
piątek, 27 grudnia 2019, 10:14

Ja za darmo przeprowadzę wam analizę strategiczną. Rosjanie wcielają Białoruś, przerzucają dywizję pancerne na granicę z Polską gdzie mają 140 km do Warszawy, następnie na kilku odcinkach wchodzą. Wojskami rakietowymi rozbijają siły zbrojne RP następnie, wieszaja zolnierzy wot i ich rodziny na przydroznych latarniach. Niszczą infrastrukturę mosty elektrownie prezydent i rząd uciekają po pomoc wpierw najblizej bo do Niemiec potem do Brukseli a na końcu do Waszyngtonu, skad nawołują Polaków do oporu. Po wojnie pracuja jako kelnerzy w barach NY.

Mikry Mike
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 10:47

Fantazja na poziomie pijackich zwidów Miłoszewskiego i jego "Inwazji"

amator
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 01:29

a sieć McDonald rośnie w siłę

Polak
sobota, 28 grudnia 2019, 00:36

Oczywiście i nikt tego nie widzi, nie ma satelitów które robią tego zgromadzenia zdjęcia i wychodzą kanałami pod przykryciem nocy . Nikt nie robi zdjęć tym setką pociągów ze sprzętem i kolumny wojskowe za dotknięciem czarodziejskiej różdżki robią się niewidzialne :P Po przekroczeniu granicy przez jednego ruskiego onuca, poleciałoby wszystko co NATO do tej pory wymyśliło. A złapanego ruskiego onuca wieszalibyśmy obdartego ze skóry na drzewach, dla polepszenia morale bandyckiego ruskiego okupanta :P

kim1
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 13:41

Polska nie ma swoich satelitów zwiadowczych. Obecnie nie mamy środków dalekiego rozpoznania. Zdjęcia satelitarne, które otrzymuje nasze wojsko przychodzą czasem z ok miesięcznym opóźnieniem.

Palmel
piątek, 27 grudnia 2019, 17:07

Rosja wykonuje niezrealizowany plan Stalina z 12.05.1941 roku ataku na hitlerowskie Niemcy tylko tym razem w Anglii 10.05.1941 nie wyląduje Rudolf Hess i zatrzymuje się dopiero na Pirenejach

Wania
piątek, 27 grudnia 2019, 15:06

Prezentujemy typowe myślenie ruskiego sołdata. Zamordować, a rodzinę powiesić. Jakie to typowe dla dzikiego narodu ze wschodu.

Sami eksperci
piątek, 27 grudnia 2019, 14:32

Daj spokój prawda jest taka, że obecnie to Rosjanie mogą pracować jako kelnerzy w Polsce bo zarobią 3 razy tyle co w matuszce Rosiji. Macie słabo wyszkoloną armię ze słabym morale i problemem ukadrowienia. Co się z resztą dziwić waszym soldatom jak mają się bić za miliardera putena i jego oligarchicznych przyjaciół. A sami dostają marne grosze a szacunek większy jest dla nich u 'wrogich' Polaków niż w ojczyźnie bo w Rosji życie ludzkie nic nie znaczy. Sprzętu macie dużo ale większość stara i mało precyzyjna.

kj1981
sobota, 28 grudnia 2019, 00:27

Akurat poziom wyszkolenia w armii rosyjskiej jest bardzo wysoki, bo zreformowali system po kompromitacji w Gruzji. Regularnie odbywają się niezapowiedziane ćwiczenia itp. A u nas?

Sami eksperci
sobota, 28 grudnia 2019, 14:20

Ostatnio ciągle są jakieś ćwiczenia w ramach NATO, to nie era pacyfizmu peło. Na pewno mają lepszą armię niż w Gruzji ale przy całym szacunku dla Gruzji to nie jest to wojskowo silne państwo. Te 'niezapowiedziane' ćwiczenia są fajne ale moim zdaniem rosyjskiej armii jednak sporo brakuje do armii NATO. Choćby dlatego, że godziny nalotu kosztują, że ćwiczenia kosztują, że rozproszenia dowodzenia nie wprowadza się dyrektywą, potrzeba do tego odpowiednio szkolonych ludzi ale też i mentalności. Oczywiście trzeba szanować potencjalnego przeciwnika ale też nie dać się ogłupić wschodniej propagandzie.

sam ekspert
piątek, 27 grudnia 2019, 15:32

Ale jemu nie chodziło o waszą ukraińską armię ale o rosyjską. Tak trudno zrozumieć proste sprawy?

Fanklub Daviena
piątek, 27 grudnia 2019, 12:48

Ale po co to mieliby robić? Zajęcie Bałtów, których przecież legalnie kupili od Szwecji za milion złotych rubli w 1758 to rozumiem - by mieć lądowe połączenie z Kaliningradem, ale po co im Polin? Stalin odmówił Związkowi Patriotów "Polskich" (tyle tam Polaków było co w redakcji na Czerskiej) włączenia PRL do Sowietów, więc dlaczego o taką chęć podejrzewasz Putina? Jakiś racjonalny argument?

Ciekawski
sobota, 28 grudnia 2019, 14:57

Zakładasz że Rosjanie zatrzymają się na Polsce?

p[ragmatyk
sobota, 28 grudnia 2019, 10:22

Mieć wpływ na wybór władzy w danym kraju to sporo ,mozna wtedy stworzyć od nowa to co Stalinowi się nie udało ,marzenia o Rosyjskiej Europie stały by się faktem ,kraje na zachód od Niemiec tego nie zrozumieją.

men
piątek, 27 grudnia 2019, 08:31

Od wielu lat trwa w WP negatywny dobór kadr, na palcach jednej ręki można zliczyć generałów darzonych autentycznym szacunkiem przez aktualnych czy byłych podwładnych. Niechęć do brania udziału w takich symulacjach jest naturalna bowiem czarno na białym ukazałaby niekompetencje uczestników takowej. Przypominają mi się pierwsze próby z użyciem narzędzi informacyjnych podczas treningów sztabowych np w 12DZ (bo trudno to nazwać systemem czy automatyzacją dowodzenia), które wywoływały "nagły" wysyp L4 wśród decydentów (zazwyczaj wysokich stopniem).

pragmatyk
piątek, 27 grudnia 2019, 15:55

Msz rację po pierwsze trzeba się nauczyć ,że tylko ciężką pracą ,a nie układami i znajomościami dochodzi sie do stanowisk ,a po drugie ma sie w NATO oficerów którzy są na stanowiskach decyzyjnych.

Sami eksperci
piątek, 27 grudnia 2019, 14:38

Rząd zamówił gry wojenne więc przypuszczam, że to raczej inicjatywa MON a co za tym idzie 'jenerały' będą. Jest o tym artykuł w Rzeczpospolitej "Rząd przygotowuje się do wojny. Zorganizuje gry wojenne". Będzie ich chyba 5. Swoją drogą musi to być ciekawe doświadczenie.

werte
piątek, 27 grudnia 2019, 06:23

Nie wiem skąd te zachwyty nad wargamingiem. Sami twórcy przyznają że najbogatszy kraj wydał setki milionów dolarów i uzyskał zerową jakość. Oni sami również przyznają że nie dają przecież jakiejkolwiek gwarancji na swoje analizy i opracowania ale oczywiście mają wspaniałych ekspertów i zachęcają do wydawania kasy. Reklamują się jako nauczyciele decydentów i generałów ale sami twierdzą że podstawą są decyzje konkretnych ludzi. Do tego właściwe decyzje i na czas. Czyli żaden pewnik. Reasumując artykuł będący faktycznie kryptoreklamą firmy zajmującej się nauczaniem obrony przed czarną magią i wróżbiarstwem jak z Harry'ego Pottera o skuteczności na poziomie 50%. Albo się uda albo i nie. PS. Jedynym pozytywem ich oferty jest relatywnie niska cena za te fantasmagorie. Niska w stosunku do beznadziejnych wydatków MON w wielu obszarach. Z tej perspektywy jest to faktycznie ciekawa oferta.

Fanklub Daviena
piątek, 27 grudnia 2019, 16:05

Nasze generały nie prowadzą wojen ani nie chcą brać udziału w symulacjach. To skąd wiadomo, że umieją coś więcej niż podlizywanie się przełożonym?

pragmatyk
piątek, 27 grudnia 2019, 15:57

Chodzi to żeby się uczyć ,a nie nauczyć i zapomnieć ,bo kariera wzywa.

piątek, 27 grudnia 2019, 13:03

Ale analizując ich wypociny widzimy bezsens zakupu mysliwców tworzonych z imperialnym pewnikiem panowania w powietrzu. Tu pośród nagonki i łgarstw wymknęła się prawda. Drenują od nas forsę na sprzęt co w czasie W będzie zniszczony w pierwszej fazie. To samo widac i w działaniach np: olewanie dostaw części do F 16. przy założeniu ich zniszczenia wszelkie naprawy modernizacje są stratą

rozgryzłich
piątek, 27 grudnia 2019, 11:23

Ach ci naiwni Rumunii i inne kraje zachodu, nie wiedzą co czynią biorąc udział w tych grach. Musisz ich co prędzej ostrzec!

qduo
piątek, 27 grudnia 2019, 15:42

Twórcy w wywiadzie wyraźnie wskazują, że pojedyncza symulacja nie służy do uzyskania odpowiedzi na pewne pytania, ale prawidłowo przygotowany system do symulacji, jest doskonałym narzędziem do wielokrotnego stosowania w analityce - aby wyizolować najsłabsze elementy układanki. I tak należy to czytać.

Wer
piątek, 27 grudnia 2019, 02:01

Spece pierwsza klasa, ale lokują Focsani na Litwie, a tymczasem to miasto w Rumunii. Istotnie, leży na przesmyku między zakrętem łuku Karpat a Dunajem - jedyna droga z kierunku ukraińskiego na Bukareszt. Jednak od Litwy to dość daleko.

lu
piątek, 27 grudnia 2019, 01:39

A Pan Bartosiak? Nie symulował? Z drugiej strony to co Petersen mówi o naszych dowódcach operacyjnych jest dość symptomatyczne.

jghjhgjhgjf
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 12:35

Mówił tak, bo nie udało mu się sprzedać swojego towaru. Z drugiej strony, dzięki temu nie wie co oni potrafią, a co nie. Zauważ, że takie gry to także ciekawy materiał do analizy wywiadowczej. Polska kadra nie powinna prowadzić takich gier z każdym.

Jacek
piątek, 27 grudnia 2019, 01:26

Szkoda słów, ci co maja pojecie o obronności, taktyce i posiadający wiedzę, nigdy nie zostaną dopuszczeni do decyzyjnosci. Zaślepienie pieniędzmi i karierą...Polska NATO potrzebna jest po to, by na Zachód nie spadały rakiety, i im zylo sie cudownie. Zachod sprzedaje dobra luksusowe w Rosji. Salony luksusowych marek maja sie świetnie . Nord Stream blokuje celowo statki do polskich portów(Gazoport).Zachod sprzedał sie rosyjskim oligarchom.Zachód sprzedał Polskę jak w Jałcie. Tak w skrócie. Resztę doczytajcie.

---
piątek, 27 grudnia 2019, 11:00

Blokuje gazopot? Gazoport hula aż miło. W najbliższym czasie rozładunek raz na tydzień, z tego co czytałem.

Jacek
niedziela, 29 grudnia 2019, 18:05

Mam na myśli gazowce i głębokość kanału zeglugowego wego w okolicy gazoportu... Owszem chula, ale Nord stream ułożony na dnie, ograniczy transport statków większych, o głębszym zanurzeniu...to podnosi koszty gazu. To co czytasz w niepolskich i mediach nie bierz dosłownie. Portale nie są źródłem wiedzy, a dezinformacji. KAŻDY kto ma pieniądze może wykupić artykuł zgodny ze "swoją prawda"

Davien
wtorek, 21 stycznia 2020, 02:29

Jacek, sprawdż sobie jakie gazowce moga przejść pzrez ciesniny dunskie to zobaczysz ze akurat NS niczego nie blokuje.

---
piątek, 3 stycznia 2020, 02:44

Gazoport obsługują Q-Flexy, czyli długość 315m, zanurzenie maksymalne 13,6m (konstrukcyjne 12,5m) - około 200 000 m3 gazu. To nie są małe statki, a nord stream I już leży na dnie. Zauważ, że jest to bardzo popularny model gazowca i gdyby był nieopłacalny, to pewnie by nie był budowany. Bałtyk jest specyficznym morzem i niekoniecznie jest potrzeba by wpływały do niego największe gazowce. Czasem ważniejsza jest regularność dostaw, elastyczność, okazyjne dostawy spotowe, etc. Nie posądzaj innych, że wiedzę biorą tylko z portali, bo to niegrzeczne. Tak się składa, że akurat mam na ścianie w ramce powieszone pismo z podziękowaniami od mojego szefa, za wkład w budowę gazoportu.

fanklub Pilsudzkiego
piątek, 27 grudnia 2019, 01:17

Po co ten artykol? Tu chodzi jerzeli to jest powiazane z ogloszonym przez KPRM przetargu na symylacje gry strategicznej o metode przkazania najwiekszych tajemnic RP obcym panstwom. To sie jurz stalo z czolgiem Anders ktorego cala informacja zostala przekazana Niemieckie firmie konsultongowej Berger Strategy pod pretekstem jakiejs analizy. Niemcy dostali dostęp do wszystkich tajemnic Bumaru i jego spółek zależnych, a pośrednio także wielu innych przedsiębiorstw sektora zbrojeniowego. Zamawiający dostarczył niemieckiej spółce informacje techniczne, technologiczne, handlowe i organizacyjne, a także dane osobowe. Jej pracownicy mogli analizować zasoby intelektualne Bumaru, umowy handlowe, projekty badawczo-rozwojowe, licencje i ich stosowanie, łańcuchy dostaw, zasoby ludzkie itp. Teraz to samo szykije sie pod pretekstem ogloszonej przez KPRM symylacji strategicznej. Polska udostepni cala swoje strategiczne tajemnice.

gnago
piątek, 27 grudnia 2019, 13:06

A ktoś za to w jakiśkolwiek sposób odpowie pewnie tylko tak jak Krystowski kopem finansowo w górę

Frank
piątek, 27 grudnia 2019, 01:12

Po co Polska NATO???? By w czasie konfliktu odsunąć zagrożenie od ZACHODU. Poświęcą Polskę jako front, by Zachód mógł żyć w spokoju i dostatku...historia zatoczy kolo.

Igor
piątek, 27 grudnia 2019, 15:12

Ale tu wysyp kremlowskich trolli :-) Wszystko co nie nie wspiera Rosji budzi wściekły atak :-) To nawet zabawne, po tym można poznać obcych agentów wpływu.

Wwp
piątek, 27 grudnia 2019, 12:14

Tak na pewno, najpierw dostaniecie lubią od Ukrainy na więcej Was nie stać więc nie strasz

Marek
piątek, 27 grudnia 2019, 00:25

Ruscy wiadomo jak myślą. Ciekawe kiedy u nas jakiś pomysłowy dobromir dojdzie wreszcie do wniosku, że wyrzutnie nabrzeżne nie są w stanie zabezpieczyć Polski od strony północnej?

czytelnik
czwartek, 26 grudnia 2019, 23:48

ogólnie widzę że sprawdza się to co podaje Grzegorz Braun

ksk
czwartek, 26 grudnia 2019, 23:39

Umiesz liczyć licz na siebie --- w sojuszach już byliśmy w trakcie II WŚ ----- potrzebna jest nam silna i szczelna obrona przed środkami napadu powietrznego parasol bezpieczeństwa dla sił lądowych ----- Narew jako system powinien być oparty o krajową logistykę i powinien być produkowany w kraju --- polacy powinni panować od A do Z nad tym systemem powinni byc jego panami (bez pytania o zgode na użycie) ----- powinien byc oparty o efektory o jak najdalszym zasięgu typu Camm-er (zakupione na licencji z pełnym transferem technologi do kraju) ----- bez szczelnej i islnej obrony przeciwlotniczej potęcjał sił lądowych będzie szybko topniał ------ do tego wniosu nie trzeba symulacji

PATRYJOTA
czwartek, 26 grudnia 2019, 21:15

Z TEGO ARTYKOLU WYNIKA ZE W UE I WP NIE MA SPECOW DOWODCOW OD SZTUKI WOJENNEJ TEN OPIS GRA SYMOLACYJNA JEST DOBRA DLA OSOB CO CHCA SIE ZAPOZNAC LUB POCWICZYC SZTUKE WOJENNA CO OCZYWISCIE NIE OZNACZAZE JEST ZLE TRZEBA CWICZYC I DLA ZAWODOWCOW I DLA AMATOROW PRAKTYKA CZYNI MISTRZA TYM BARDZIEJ W DZISIESZYCH CZASACH

Marek1
czwartek, 26 grudnia 2019, 20:38

"Ale polscy dowódcy w symulacjach udziału nie biorą… " i to zdanie w zasadzie juz zamyka temat totalnie dyletanckiego podejścia MON i wyłonionego przez "jedynie słuszna partię" Szt. Gen. WP. Generałowie zamiast sami rwać się do jak największej ilości gier i symulacji(jak Rumuni) na ETD(europ. teatr działań) z jakichś tajemniczych powodów robią wszystko, by ich UNIKAĆ. Politycy zabraniają ??

gffdhgfhdd
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 12:40

Poważny człowiek, jeszcze na odpowiedzialnym stanowisku, nie kupuje wszystkiego jak leci. Decyzja wysokiego szczebla dowódcy o wzięciu udziału w takiej grze, jeszcze z osobami z zagranicy to poważna sprawa.

Olender
czwartek, 26 grudnia 2019, 19:31

Szkoda, że nasi decydenci tego artykułu pewnie nie czytają... Zrozumieli by, że gadanie o super broni nie ma naprawdę sensu...

Na zdarowie
piątek, 27 grudnia 2019, 15:42

A Ty co fan Zacharskiego? Rząd zamówił gry wojenne na 2020. Może u konkurencji i stąd żal panów z artykułu powyżej.

Tojek
piątek, 27 grudnia 2019, 10:23

Czytają, tylko mam obawy czy ze zrozumieniem.

an
czwartek, 26 grudnia 2019, 19:30

NIech walcza na Alasce .

heks
czwartek, 26 grudnia 2019, 18:54

"Ale polscy dowódcy w symulacjach udziału nie biorą..." Ręce opadają.

ksk
czwartek, 26 grudnia 2019, 18:11

Tak jak produkujemy licencyjnego rosomaka w polsce tak też analogicznie do rosomaków powinniśmy produkować systemy programu Narew które oparte powinny być o jak "najdłuższe ramiona" licencyjne CAMM-ER ------ bez licznej i szczelnej obrony przed środkami napadu powietrznego opartej o krajowy przemysł i krajową logistykę nasz potęcjał sił lądowych będzie stawał się mało wartościowy i wszelkie symulacje konfliktów z udziałem naszego kraju bedą się szybko kończyły ------------ istostne jest aby to polski przemysł produkował sstemy Narwi analogicznie jak produkuje rosomaki jeśli nie będzie produkował nasz przemysł nie będzie wpływu do budzetu państwa jeśli nie będzie wpływów to i nie będzi środków na utrzymanie i modernizację polskiej armii ------ zamówienia w rodzimym przemyśle to miejsca pracy zarobkowania dla polaków to zmniejszenie emigracji polaków na zachód za chlebem im więcej polaków w kraju znajdzie sposób na utrzymanie siebie i rodzin tym więcej polaków pójdzie pod broń w przypadku godziny W

Stary Grzyb
czwartek, 26 grudnia 2019, 17:37

Niesamowity wywiad. Nie w sensie informacji czy przemyśleń, przekazywanych przez panów Melchera i Petersena, bo te sięgają w najlepszym razie poziomu oczywistości, ale w sensie umożliwienia wejrzenia w sposób myślenia elit, czyli ekspertów, strategów i decydentów szeroko rozumianego Zachodu. Elit pisanych bez cudzysłowu, rzeczywistych elit próbujących ogarnąć rzeczywistość, nie zaś lepiej czy gorzej opłaconych pożytecznych idiotów, czy w szczególności zeschroederyzowanych "elit" reprezentujących wprost rosyjskie interesy za otrzymywane z Rosji apanaże. Elit, które mimo najszczerszych - w swoim rozumieniu - wysiłków nie potrafią zrozumieć na poziomie funkcjonalnym nic, ponieważ nie rozumieją, nie potrafią, i przede wszystkim nie chcą zrozumieć nic na poziomie fundamentalnym. Rosja to Zło, wojna trwa zawsze, działania nigdy nie są zawieszone, kompromis nie istnieje, jedyny zrozumiały argument to siła - te fundamenty, podstawy podstaw, są przez elity Zachodu odrzucane całkowicie, z głębi serca i rozumu, z całej duszy, i wobec tego zrozumienie czegokolwiek na poziomie funkcjonalnym jest dla tych elit całkowicie niemożliwe (co wszystko razem w całej pełni dotyczy również rozumienia Chin). W historii Stanów Zjednoczonych Rosję rozumiało dotąd 3 przedstawicieli elit: gen. George Patton (który własnie za to został zdradziecko zamordowany na dość wczesnym etapie kariery), prezydent Dwight Eisenhower (za rządów którego amerykański arsenał nuklearny wzrósł z 200 głowic do ponad 18.000, co skutecznie powstrzymało Sowiety od wywołania III wojny światowej), oraz wielki Ronald Reagan (który, będąc świadomym z czym ma do czynienia, zniszczył i posłał na śmietnik historii ludobójcze, sowieckie Imperium Zła). W skali całego Zachodu dodać należy jeszcze Żelazną Damę, Margaret Thatcher, i na tym (nie licząc kilku postaci o rozmiarze lokalnym, jak Francisco Franco czy Augusto Pinochet) niestety koniec. Oczywiście, był jeszcze jeden (oprócz Ronalda Reagana i Margaret Thatcher) z trójki gigantów, którzy rozbili Sowiety, czyli Jan Paweł II - on jednak, jako Polak, rozumienie Rosji wyssał z mlekiem matki, i to wyróżnia go na tle przywódców wymienionych uprzednio. Problem wydaje się niestety nierozwiązywalny - znaczący ludzie, rozumiejący Rosję, zdarzają się na Zachodzie zbyt rzadko, aby wokół nich powstały, okrzepły i zinstytucjonalizowały się trwałe prądy myślowe, których przedstawiciele byliby zdolni do rozumienia i racjonalnej analizy tak Rosji, jak i, szerzej biorąc, całej otchłani kontynentalnej, stepowej, wewnętrznej Azji, której Rosja jest tylko częścią. I pomyśleć, że Feliks Koneczny (o którym w NGW Centre z pewnością nikt nie słyszał) cywilizację turańską opisał szczegółowo już 100 lat temu, zaś od chwili, kiedy dzięki konsekwentnie zrealizowanej polityce Zimnej Wojny w wydaniu reaganowskim zniszczono bandyckie, ludobójcze Sowiety, mija lat 30... Kłania się maksyma z serialu "Highlander" (w Polsce znanego jako "Nieśmiertelny") - "There can be only one", czyli "Może pozostać tylko jeden". Ci, którzy o tym zapomną, nie przeżyją na pewno.

nom
piątek, 27 grudnia 2019, 13:14

jedyna szansa żeby choć trochę odsunąć w czasie grożący Polakom, Bałtom i innym małym narodom Holocaust ze strony Rosji to budowa własnej broni nuklearnej. Powinno to być priorytetem klasy rządzącej, o ile jakaś nowa kiedyś nadejdzie i zastąpi obecnie rządzących socjalistów ślepo realizujących waszelkie dyrektywy Zachodu

ghgfhhghhd
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 12:47

Holokaust to wymysł Niemiecki, a nie Rosyjski, Moskwa działa inaczej, oczywiście stosuje też mordy, ale są one inaczej, bardziej racjonalnie wykonywane.

gnago
piątek, 27 grudnia 2019, 13:10

Zniszczono przetransformowano ,po stwierdzeniu fiaska eksperymentu komunizm. Teraz na narodach słowiańskich przeprowadzany jest inny eksperyment identyczny jak z odzwyczajaniem konia od jedzenia. Eksperymentator dalej ten sam. W Rosji ten problem rozwiązał Breżniew przydzielając każdemu obywatelowi działke

Marek1
piątek, 27 grudnia 2019, 10:56

100/100 - p. Grzyb. Tzw. "elity" Zachodu od 100 lat są skutecznie uwodzone przez "łabędzi śpiew" Kremla i ochoczo sprzedają Rosjanom sznur na którym oni co i rusz chcą cały Zachód powiesić. Mija kilka-kilkanaście lat i ponownie wiara w pokojowo nastawiony "russki mir" powraca jak bumerang i sytuacji sie powtarza. Jedynym skutecznym sposobem na zakończenie tej paranoicznej naiwności i głupoty zachodnich elit byłoby rozpieprzenie FR na co najmniej kilka wzajemnie skłóconych państw. Niestety od kiedy ZSRR, a potem FR posiadły tysiące głowic A NIE jest to juz możliwe za pomocą zewnętrznej interwencji militarnej. Rozpad moskiewskiego Mordoru jest możliwy wyłącznie z wewnątrz, a i to będzie dla świata ekstremalnie niebezpieczne.

thfdgdfshgdh
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 12:52

To nie jest wiara, tylko inny punkt widzenia, zachód jest dalej od Rosji, czuje się mniej zagrożony, ma też o niej mniejszą wiedzę, do tego widzi tam możliwości zarabiania pieniędzy. To wszystko powoduje, że przymyka oczy na wiele spraw i je bagatelizuje.

Mikroszkop
piątek, 27 grudnia 2019, 17:21

Rosja to nie jest już koniec świata. Za nimi jest reszta Azji przed którą bronią Europę i choćby dla tego nikt rozsądnie myślący nie zgodzi się na rozwalenie FR.

Stary Grzyb
piątek, 27 grudnia 2019, 13:02

Sowiety miały 10 razy tyle głowic, co dzisiejsza putinowska bolszewia, a jednak pięknie szlag je trafił, i to skutkiem zewnętrznej presji politycznej, ekonomicznej i militarnej, a nie kłopotów wewnętrznych (vide wspomniana polityka Zimnej Wojny w wydaniu reaganowskim). Co więcej, naczalstwo Sowietów wiedziało, że Sowiety giną przegrywając Zimną Wojnę, ale o użyciu broni A nawet nie pomyślało, bo Amerykanie też mieli 45.000 głowic i oczywiste było, że pod rządami Ronalda Reagana nie zawahają się ani sekundy przed ich zmasowanym użyciem w odpowiedzi na ewentualny sowiecki atak. Dokładnie ta sama polityka i ta sama pewność zagłady potrzebne są dzisiaj, żeby będący więzieniem narodów moskiewski Mordor wreszcie się rozpadł całkowicie, a ludy przezeń podbite poszły każdy swoją drogą.

Apek
sobota, 28 grudnia 2019, 08:37

ZSRR sie rozpadł bez wystrzału, ale jak pokazuje przykład Czeczenii, Rosja na więcej już nie pozwoli. Zresztą Rosja nie ma już na co sie rozpaść, ile taka np. Jakucja by ugrała na świecie i ile by znaczyła? Tyle samo co Polska, albo nawet mniej w obliczu chińskiego sąsiada. Także zostaje ci sie pomodlić do obrazków twoich świętych Reagana i Thatcher co wiszą pewnie nad łóżkiem ;)

sża
piątek, 27 grudnia 2019, 09:51

A ty dalej jesteś na etapie walki z ZSRR - ostatnie 30 lat spędziłeś w hibernacji? A co do RR i MT to kij ma dwa końce - ich neoliberalna polityka doprowadziła do upadku klasy średniej na Zachodzie, która była przez całe dekady podstawą ich rozwoju i dobrobytu.

Ali
sobota, 28 grudnia 2019, 00:46

ha ha ha... no nie wytrzymam biedne ruski bydełko co żre cebule wie coś o klasie średniej w Europie. My się trollu rozwijamy stajemy się coraz bogatsi, a nie jak wy kurczycie się z roku na rok. Dobitnym przykładem jest wasze PKB i wartość rubelka :P

Yugol
środa, 1 stycznia 2020, 23:05

W 2019 roku w Polsce ogłosiło upadłość 1019 firm! Gratuluje ci rozwoju i bogactwa!

ale jazda
piątek, 27 grudnia 2019, 13:11

On żyje w świecie teorii spiskowych i wie, że "oszołoma" Pattona - którego na szczęście mądrzejsi zdjęli w odpowiednim czasie ze stanowiska bo wywołałby światową hekatombę - zamordowało NKWD (podobnie jak zapewne gen. Sikorskiego) oraz w kulcie "wielkiego Ronalda Regana" itp. bzdur a lodówki sam nie otwiera bo może z niej wyskoczyć jakiś wredny "Sowiet" albo co nie daj Boże osobiście ten szatan i sprawca wszelkiego światowego zła - W. Putin.

Qwest
piątek, 27 grudnia 2019, 00:55

B.dobry komentarz. Pełna zgoda.

Stary Grzyb
piątek, 27 grudnia 2019, 13:24

Dziękuję, pozdrawiam.

Roman
czwartek, 26 grudnia 2019, 17:13

Czeska mobilna brygada do obrony Warszawy!? Oby tylko nie zakończyło się to tak jak w przypadku Infanterieregiment Prag Nr.28 pod Zborowem i Infanterieregiment Erzherzog Carl Stephan Nr.8 pod Medzilaborcami, które po prostu w całości z rozwiniętymi sztandarami przeszły na drugą stronę frontu.

Nesher
piątek, 27 grudnia 2019, 13:39

Widzę, że Polacy nie mają dość własnej mitologii, ale wciąż przyjmują propagandę pra-niemiecko-szowinistyczną, która ma ponad 100 lat. Naprawdę nie rozumiem, skąd jeszcze nienawiść niektórych Polaków do mojego kraju. Ponieważ, jak to opisujesz, oczywiście tak się nie stało. Najpierw zepsułeś stronę, przypadek 28 Pułku dotyczy walk w Karpatach w 1915 r., Natomiast przypadek 35 Pułku jest związany z latem 1917 r. I ostatnią próbą ofensywy rosyjskiej i stał się na Ukrainie . Prawdą jest, że część 28 Pułku Piechoty (znanego jako kwatera główna dzieci Pragi) wpadła w niewolę rosyjską, ale nie grając muzyką i trzepoczącymi flagami, ale po ciężkiej walce po wyczerpaniu większości amunicji żołnierze byli zmęczeni, przez trzy dni nie dostawali jedzenia i innych zapasów, byli zimni (armia austriacka nie dostarczyła sprzętu zimowego na czas), a ich niemiecki dowódca z większością personelu uciekł podczas pierwszego rosyjskiego ataku na ziemię. Tydzień wcześniej coś takiego spotkało pułk węgierski i nikt nie podejrzewał go o tchórzostwo. Przypadek 35 pułku jest jeszcze bardziej złożony. Stało się to w pobliżu miejscowości Zborov, gdzie doszło do naprawdę tragicznego wydarzenia, walki bratobójczej. Jednostkami, które zajmowały pozycję austriacką, były bataliony 35. pułk z Pilzna (około 80% to Czesi) i 75. pułk z Jindrichuv Hradec (75% czescy Niemcy). I właśnie na tym odcinku zaatakowała 1. Czechosłowacka Brygada Strzelców, złożona głównie z byłych żołnierzy armii austriackiej, którzy po ich schwytaniu dobrowolnie przyłączyli się do naszych żołnierzy, aby walczyć z Austro-Węgrami i Niemcami o wolność narodu i ojczyzny. Jednostki te nazywane są Legionem Czechosłowackim, a ich żołnierze to legioniści. Do końca wojny było ich ponad sto tysięcy i walczyli na trzech frontach, w Rosji (Korpus Armii wielkości trzech dywizji), we Włoszech (jedna dywizja) i Francji (jedna brygada). Ci ludzie 2 lipca 1917 r. Zaatakowali pozycje austriackie. Oba pułki austriackie walczyły odważnie, legioniści polegli 184, a 700 zostało rannych z 3500 żołnierzy. Ale kiedy czescy żołnierze, którzy nie kochali Austrii, zdali sobie sprawę, że walczą przeciwko własnemu narodowi, ich gotowość do walki zmalała i chętnie się poddali (duża część z nich później dołączyła do legionów). Jednak 75. pułk złożony głównie z Niemców upadł bardzo podobnie, został rozbity, a część żołnierzy pojmanych. Więc jeśli chcesz napluć na czeskich żołnierzy, najpierw zapoznaj się z historią.

Yugol
środa, 1 stycznia 2020, 23:10

Kocham Czeskie piwa! W mojej już nie istniejącej ojczyźnie produkowano StaroCzeskie piwo,niestety wszystko zmarnowane przez domorosłych ekonomistów ku chwale rozwoju i bogactwa

Pozdrowienia dla Czechów.
sobota, 28 grudnia 2019, 17:35

Ty naprawdę wierzysz , że te farmazony wypisują Polacy? Tu jest za trzęsienie moskiewskich trolli którym jak najbardziej zależy żebyś tak myślał.Nie bądź naiwny. Wyniki wielu ankiet pokazują , że Polacy bardzo lubią Czechów i to o wiele bardziej niż wy nas.

Nesher
sobota, 28 grudnia 2019, 21:06

Oczywiście nie wiem, to prawda. Ale prawdą jest również to, że słyszałem takie bzdury od prawdziwych Polaków. Można więc założyć, że przynajmniej część tych nienawistnych opinii pochodzi od etnicznych Polaków. Wystarczy przeczytać „historyczny” komiks, który został niedawno wydany dla dzieci. Opowiada o walkach polskich i czeskich żołnierzy na Syberii przeciwko bolszewikom w latach 1918-20. I nie została wydana przez ambasadę rosyjską, ale przez polską instytucję pamięci narodowej. Niestety, KGB nie musiałaby się wstydzić takiej mieszanki półprawd, nacjonalistycznej propagandy i wyraźnych kłamstw. Pytam więc ponownie, dlaczego taka nienawiść?

kj1981
piątek, 27 grudnia 2019, 23:58

Nie przejmuj się ludźmi, którzy powtarzają bzdury o tchórzliwych Czechach lub Francuzach i zestawiają to z porywaniem się z motyką na słońce, bardzo popularne w naszym kraju (choć niewiele mające wspólnego ze zdrowym rozsądkiem). Mnie postawa Czechów w XX wieku się podoba - gdy widzieli, że nie mają szans, to się poddali i postanowili poczekać na bardziej sprzyjające okoliczności. Dla mnie to realizm, dobra ocena własnych słabych i mocnych stron oraz po prostu życiowa mądrość. Życzyłbym sobie wiecej tych cech u miłościwie nam panujących, ze wszystkich opcji politycznych, niestety.

Nesher
sobota, 28 grudnia 2019, 13:40

Dzięki. Ale nie jestem pewien, czy nasz pragmatyzm jest zawsze najlepszym rozwiązaniem, ale w 1938 roku prawdopodobnie nie było innego rozwiązania. Na pewno przegralibyśmy wojnę na trzech frontach (przeciwko Niemcom, Polsce i Węgrom). Rzeczywiście, nasz pragmatyzm jest lekcją historii, którą zapłacono krwią, nawet dwukrotnie. Czesi byli kiedyś prawdopodobnie jednym z najbardziej walczących i religijnych narodów w Europie. I dwa razy nasi przodkowie uwolnili coś, co prawie nas zniszczyło. I zawsze z powodu religii, w XV wieku wojny husyckie prawie zniszczyły kraj, liczba ludności spadła o ponad 55%, ponad 90% wszystkich zabytków kultury zostało zniszczonych. Ale to nie wystarczyło, tylko odrobinę odzyskałem z wojen husyckich (po dwóch stuleciach), więc w XVII wieku rozpętało się coś, co prawie zniszczyło nie tylko Czechy, ale i Europę. Wojna 30 lat. To powstanie czeskich protestantów wywołało wojnę 30 lat. Wynik był tak tragiczny jak wojny husyckie. Spadek populacji o 50%, kraj całkowicie zniszczony. Dopiero wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że wojna nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Mamy taki zwrot XIX wieku, „człowiek, który powie swoim potomkom słownik objaśniający ich przyszłość, zrobi znacznie więcej niż szaleniec wymachujący bronią.

Davien
wtorek, 21 stycznia 2020, 02:37

Nesher, a kiedy to Polska w 1938r chciała najechac czechosłowacje?? Bo jedyne co Polacy zrobili to odebrali swoje ziemie okupowane przez czechów od wojny z Bolszewikami.

gnago
piątek, 27 grudnia 2019, 16:35

Wystarczą fakty, Legion Czechosłowacki to ten co się "zasłużył" na Syberii. I coś szeptają o przyczynach dla których Czechosłowacja nie ucierpiała w czasie wielkiego kryzysu

Nesher
piątek, 27 grudnia 2019, 18:29

I kolejna propaganda. Tym razem jednak rosyjski. Czy nie ma w Polsce solidnych historyków, którzy po prostu musieliby powtarzać rosyjską, niemiecką propagandę anty-czeską? Dla twojej informacji Czechosłowacja jako stosunkowo niewielka gospodarka zależna od eksportu produktów o wysokiej wartości dodanej (głównie maszyn i przedmiotów luksusowych, takich jak porcelana lub szkło) była trzecim krajem najbardziej dotkniętym kryzysem na świecie w okresie Wielkiego Kryzysu. W 1931 roku, kiedy sytuacja była najgorsza, ponad 1,4 miliona bezrobotnych. Jakie zarządzanie gospodarcze Cs. Armia w Rosji zarobiła (legioniści prowadzili wiele firm na Syberii, które produkowały amunicję, sprzęt i wyposażenie frontu, zapasy z Japonii i Ameryki były niewielkie), a oszczędności prostych żołnierzy wystarczyły do ​​ustalenia (po powrocie naszych żołnierzy do ojczyzny) Bank legionów czechosłowackich (Legiobanka) był szóstym co do wielkości bankiem w Pierwszej Republice i przy największych bankach, zwłaszcza w Żiwnobace, nie był porównywalny. Widzicie więc, że wojna naszych wojsk z bolszewikami nie przyniosła nam żadnej wielkiej korzyści, kosztowała życie ponad 5000 ludzi, a ostatnie wojska wróciły dopiero pod koniec 1920 roku, dwa lata po wojnie. Polecam mniej propagandy, więcej nauki.

Fanklub Daviena
czwartek, 26 grudnia 2019, 16:58

Nasi generałowie nie biorą udziału w takich symulacjach bo wyszłaby na jaw ich totalna niekompetencja i doskonale o tym wiedzą... :)

Davien
piątek, 27 grudnia 2019, 02:07

Funku, przeciez nikt rosyjskich generałów nei zaprasza więc czemu się dziwisz?

Palmel
piątek, 27 grudnia 2019, 17:13

chyba nie zrozumiałeś powyższej wypowiedzi, a w historii dwóch kaprali nie doceniło Rosji a co dopiero mówić o generałach którzy byli dowodzeni przez tych kaprali

Marek1
piątek, 27 grudnia 2019, 10:59

Naśmiewanie się z jakości i dorobku rosyjskiej myśli wojskowej oraz obecnych kompetencji ruskiej generalicji jest oznaką własnego dyletanctwa. Pamiętaj, że ZAWSZE przed klęską idzie pycha i lekceważenie przeciwnika ...

Ali
wtorek, 31 grudnia 2019, 16:18

A Ty pamiętaj, że wysoko rozwinięte kraje mają kadrę i kasę, a nie propagandę i manipulację :P Krowa która dużo ryczy, mało mleka daje :P

FR technologiczne imperium
czwartek, 26 grudnia 2019, 16:42

Rosyjska wojna o rząd dusz w Polsce trwa na dobre , wystarczy poczytać niektóre komentarze na tym forum ,bo aż wierzyć się nie chce jak niektórzy tu piszący (zakładam Polacy) bronią dobrego imienia innego kraju co jest dla mnie nie zrozumiałe .

Wania
piątek, 27 grudnia 2019, 15:02

Podczas zimnej wojny 80% zasobów KGB szło na dezinformację i propagandę na zachodzie. I obecnie jest to samo. Niemcy też się skarżą na wysyp ruskich trolli piszących niepoprawnym niemieckim. Ale możesz być w 100% pewnym, że jest cała rzesza polskojęzycznych Rosjan. Co zabawne po filologii w Polsce.

Fanklub Daviena
piątek, 27 grudnia 2019, 16:11

A Daviena, który nie umie zainstalować polskiej klawiatury, to do jakich trolli zaliczasz?

Piotr
sobota, 28 grudnia 2019, 00:50

hahaha uwielbiam Cię Davien - jesteś ich sennym koszmarem, co trochę są Cię atakują, jak ten tutaj:) a to ich niemoc :)

gnago
piątek, 27 grudnia 2019, 13:16

? Znaczy się, ślepia mieć ślepe na głupotę i skandaliczne decyzje naszych decydentów? Na ignorowanie polskich interesów naszych firm i interesów narodowych

Obywatel-piechociniec-eks-wotowiec
czwartek, 26 grudnia 2019, 16:34

cytat - "A naszym zdaniem powinni mieć infrastrukturę umożliwiającą sprawny przerzut sił i dostaw, a także mobilną brygadę, którą można byłoby przerzucić do obrony Warszawy. Dzięki temu Wojsko Polskie mogłoby podjąć ryzyko walcząc bardziej z przodu wiedząc, że za nimi są siły, które w razie czego zapobiegną penetracji frontu przez nieprzyjaciela." to wpisuje się w moją teorię, że brygady WOT powinny być lekkie i szybkie z wystarczającą siłą ognia (moździerze 98 mm, WWO, KTO ect.) a nie jak teraz piesze i "z rogatkami". Bez mobilności i siły ognia to tylko avengersi-WOT.

khljklk;kll;lgjhg
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 13:21

WOT powinien być wzmocniony o opl i siły wsparcia, ale to kosztuje, więc trzeba to robić systematycznie, wraz z postępem szkoleń.

gnago
piątek, 27 grudnia 2019, 13:21

Spoko to tylko takie teoretyczne dywagacje . Starczy że ruskie zaatakują po 16:00 i nie napotkają żadnej przeszkody militarnej. A i ta przerzucona brygada to tylko aby własnymi ciałami droge zasłonić. A "nasi" politycy nic aby poszerzyć odległość wojsk rosyjskich od stolicy nie czynią. Promują podwyżki elektryczności zamiast kupować od Białorusi. A tam poza zasięgiem idotyzmów KE spychającą UE do grona krajów III świata Polska mogłaby budować swoją i białoruską gospodarkę

Obywatel-piechociniec-eks-wotowiec
czwartek, 26 grudnia 2019, 16:16

To wszystko co opisano w artykule to nazywa się inicjatywa. Nic nowego, zmieniły się tylko narzędzia a w zasadzie zwiększyło się ich spektrum. Zatem Rosja ma na razie inicjatywę ale jak długo pociągnie tego nie wie nikt.

pragmatyk
piątek, 27 grudnia 2019, 16:27

Na usprawiedliwienie trzeba powiedzieć ,że sytuacja na swiecie staje sie z każdym rokiem coraz bardziej nieprzwidywalna ,m.innymi z tego powodu ,że do gry globalnej o interesy oprocz Rosji weszły potężne Chiny . Także gra prezydenta USA nasuwa pytanie czy ważniejszy jest dla strategii tego państwa sojusz z Rosją przeciwko Chinom ,czy inne rozwiązania z Chinami ,ktore umożliwiały by utrzymanie aktualnej pozycji USA w stosunku do Chin. Nie wspominam tu o niespójnej polityce Polski , powodującej naszą separację w Europie.Nie obrażajmy sie na sąsiadów ,bo ich nie zmienimy.

Jaro46
czwartek, 26 grudnia 2019, 15:35

Ble ble, amerykańska propaganda, dać wyobrazenie zagrizenia, ktirego nie ma, i doić wystraszonego klienta, a prawda jest taka, ze nato nigdy nas Polaków nie obroni, bo nikt nie będzie umierał za jakąś nic nie znaczącą Polskę, busines is busines. Podpuszczają pisowcow do machanua szabelką do takuego mocarstwa jamim jest Rosja, a jak się Rosja wkurzy i ruszy na głupią Polskę, to nato pogada, pogada, i się dogadają z Rosją bo nikt nie bedzie ryzykował wojny nuklearnej. Ci co wierzą w jakieś natowskie czyt. amerykańskie zapewnienia, to jacyś debile, lub agentura..

Prawdziwy fan Pana Davien'a(?)
piątek, 27 grudnia 2019, 17:53

Lato 97' ,Wielka Woda na poludniu Polski.Panstwo polskie przez kilka dni praktycznie , na terenie powodzi nie istnieje.Miesxkancy organizuja samopomoc, buduja tamy z workow z piaskiem.Woda na zasadxie syfonu zalewa ich z tylu , cofaja sie , buduja nowe.Po kilku dniach docieraja sapezy , nowe worki, jednostki PSP z glebi kraju .Ludzie samorzutnie organizuja zbiorki dla powodzian.Pomoc z UE (przed akcesyjna) pozwala odbudowac zniszczona intrastrukture.Jednostki Strazy Pozarnej z Czech odbudowuja ujecia wody ( wraz ze sluzbami technicznymi z Niemiec)......

Extern
piątek, 27 grudnia 2019, 12:12

Mam nadzieję że nikt na zachodzie po doświadczeniach z II wojny już nie uwierzy w takie banialuki że państwom agresywnym wystarczą tylko jakieś tam Sudety, Czechy, Gdańsk czy korytarze, aby zaspokoić ich apetyt. Pamiętamy że Hitler dokonując swoich agresji jednocześnie mówił dużo i z przekonaniem o pokoju. Obecnie właśnie tak bawią się Rosjanie.

Adam S.
piątek, 27 grudnia 2019, 01:38

A dlaczego się przejmujesz, że NATO nas nie obroni, skoro "rosyjskiego zagrożenia nie ma"? Zrozumcie w końcu, że te dwie moskiewskie narracje wykluczają się wzajemnie.

gnago
piątek, 27 grudnia 2019, 13:23

Iwanie to proste miota się, bo Polak, nauczony że porozumień i umów, zwyczajnie się, dotrzymuje

Wppr
czwartek, 26 grudnia 2019, 23:46

Już widzę jak eskadry su57 z kuzniecowem ruszają na Polskę Sasza już widzę...

zaciekawiony
czwartek, 26 grudnia 2019, 15:21

a jaki cel i koszty ataku Rosji np na Polskę?

Mora
piątek, 27 grudnia 2019, 00:12

neutralizacja Polski, uzyskanie pasa buforowego, porwanie setek tysięcy darmowych pracowników, kobiety (Rosja powoli wymiera i wręcz marzy o przejęciu Ukrainy bo da to jej kolejnych 45 milionów mieszkańców, z pracy których będzie czerpać korzysci), mienie cywilów (samych samochodów jest ze 25 milionów i w porównaniu do tych w Rosji starych Ład to wypasy), zlikwidowanie Polski jako konkurenta i państwa które odchodzi od ropy i gazu z Rosji, zastraszenie innych państw Europy itp. Można by mnożyć i mnożyć korzyści. Dlatego też trzeba jak najwięcej zwiększać koszty potencjalnego ataku aby stał się on całkowicie nieopłacalny. Przykładowo gdyby we wrześniu w Polsce stacjonowały wojska W Brytanii i Francji to pan H nie odważyłby się zaatakować bo wiedziałby, że na bank wybuchnie DUŻY konflikt, a tak to miał nadzieję że wszystko rozejdzie się po kościach i nie wybuchnie wojna światowa. Przeliczył się niestety i był wściekły już 3 września, że jego kalkulacje wzięły w łeb.

Radek
czwartek, 26 grudnia 2019, 15:10

Dziękuję bardzo za takie "porady" jeśli planuje się obronę Warszawy przez Czechów. Znów wycięcie ludności i zniszczenia infrastruktury za "wolność waszą i naszą". Dyplomacja a jak to nie pomoże to wojna ofensywna na wschodzie a nie obronna w Polsce.

Nesher
piątek, 27 grudnia 2019, 18:48

Gdyby Polska rozpoczęła wojnę ofensywną na Wschodzie, walczyłaby sama i tradycyjnie przegrałaby. Nikt nie będzie wspierać Polski. Dzięki swojej lokalizacji Polska ma tylko jedną szansę na zwycięstwo. Pochłonąć pierwszy strajk (choć rosyjski atak na Polskę jest raczej hipotetyczny) i mieć nadzieję, że Alianci przyjdą z pomocą. Wszystkie inne alternatywy oznaczają nieuniknioną porażkę. Jak mówi jeden czeski bonmot: „nie można się zgodzić z tym stwierdzeniem, można protestować, ale to wszystko, co można z tym zrobić”.

Strachy na Lachy
sobota, 28 grudnia 2019, 17:56

Nie ośmieszaj się Nesher. Stoczyliśmy 23 wojny z wami . Fakt , że z różnym szczęściem. Wygrywaliście z nami tylko wtedy gdy mieliście gigantyczną przewagę a Rzeczpospolita była wewnętrznie słaba.. Ale przypomnę tylko ,że po kapitalnym zwycięstwie pod Kłuszynem W 1610 r. wojska Rzeczypospolitej pod wodzą hetmana Żółkiewskiego na waszych ruskich łbach wjechały z przytupem do Moskwy.Do dziś macie po tym zgagę. W XVII w. w Rzeczpospolitej generalnie zastanawiano się czy skręcić wam ostatecznie kark czy zająć się Turcją.Niestety, podjęto złą decyzję. W 1920 r. tylko przez mądrą w sumie decyzję Piłsudskiego historia z zajęciem Moskwy o mały figiel się nie powtórzyła. Ale do trzech razy sztuka...

Nesher
sobota, 28 grudnia 2019, 21:21

Po pierwsze, nie jestem Rosjaninem, ale Czechem. Chociaż wojny czesko-polskie również miały miejsce. Ale jeśli ktoś w Polsce wierzy, że jesteś w stanie rozpocząć ofensywną wojnę z Rosją i wygrać, to powinieneś odwiedzić psychiatrę. Ponieważ Polska nie jest. I nikt nie poparłby Polski w takiej walce. Jeśli Polska naprawdę wierzy, że Rosjanie zamierzają zaatakować, jest tylko jedna szansa. Przygotuj armię do przetrwania pierwszego uderzenia Rosji i miej nadzieję, że sojusznicy NATO przyjdą na ratunek. W przeciwnym razie jesteś zgubiony.

GruźLink
czwartek, 26 grudnia 2019, 15:06

Straszna ta Rosja. A zwykli rosjanie jeszcze gorsi poznałem kilku w swoim życiu. Ameryka jest wspaniała. Dziękuję.

Marek1
piątek, 27 grudnia 2019, 11:04

Znam mnóstwo fajnych Rosjan lubiących Polskę i Polaków. Wiem też doskonale, że 90% z nich na rozkaz swego cara weźmie jednak karabin do ręki i na czołgu przyjedzie ponownie "wyzwalać" Polaków czy Bałtów.

kurczeblade
czwartek, 26 grudnia 2019, 14:59

Na tym właśnie polega teoretyczność państwa polskiego. Wszystko jest teoretyczne. Armia to mit. Generałowie nawet nie chcą brać udziału w grach strategicznych bo ten mit by prysł i wyszło by na jaw, że biorą grubą kasę w sumie za nic. Sprzęt w naszej armii to mit. Samoloty bojowe są na poziomie 30% zdolności do lotu bo reszta czeka na części zamienne a te co latają to strach nimi latać bo fotele katapultowe przerabiali polscy rzemieślnicy i nie odpalają. Jest wiele przykładów takiej prowizorki i mityczności całego tego systemu wojskowego. Kosztuje on nas podatników gigantyczne pieniądze a efekty są żadne. Dlatego nie przeszkadzajcie Panowie od symulacji, polskim generałom, dosłużenia im do spokojnej emeryturki.

Sternik
czwartek, 26 grudnia 2019, 13:59

"Philip Petersen: Uważam, że istnieją dwa centra grawitacji dla NATO i krajów członkowskich Unii Europejskiej: Polska i Rumunia. Nie możemy stracić żadnego z nich, bo to zakończyłoby grę."

Sternik
czwartek, 26 grudnia 2019, 13:52

"Greg Melcher: Ludzie dyskutują np. co jest lepsze: F-16 czy F-35. Oczywiście w walce 1:1 będzie to F-35. Ale Rosjanie tak nie myślą. Oni analizują operację jako całość i ich sztuka wojenna to myślenie o tym jakimi środkami dysponują jako całość i jakie są całe siły NATO. W symulacji gdzie klient zażyczy sobie: „chcemy mieć F-35”, Rosjanie zachowają się w ten sposób, że wycelują wszystkie naloty na lotniska tych samolotów. Wszystkich, których będą mogli dosięgnąć. Pytaniem nie jest czy F-35 da sobie radę w walce. Tylko czy w ogóle przetrwa aby mógł walczyć. Czy są dla nich podziemne schrony? Czy są zestawy do naprawiania pasów startowych? Jeśli nie masz podziemnych zbiorników na paliwo to te naziemne już płoną. To samo dotyczy uzbrojenia i innych elementów logistyki. Tak trzeba myśleć. "

Davien
piątek, 27 grudnia 2019, 02:09

Sternik, a oczywisie w lotniska z F-16 nic nie wyceluja?? ech panei Sternik...

Fanklub Daviena
piątek, 27 grudnia 2019, 16:13

Ale przygotowanie F-16 do lotu to 30h na godzinę lotu a nie 3x więcej jak w F-35... :)

Davien
wtorek, 21 stycznia 2020, 02:42

Wow to juz zrobiło ci sie z 30godzin-90?? No funku dawno tak się nei zbłazniłes:)

Piotr
sobota, 28 grudnia 2019, 00:54

A ruskie złomy to spadają tylko więc czym przylecą ? Na miotłach he he !

gnago
piątek, 27 grudnia 2019, 13:58

Wycelują, dlatego zasadnym jest produkcja rakietowych BSL-i o udźwigu tych dwu ton i startującym z naczepy ciężarówki czy kawałka drogi. Budowy własnej OPL co najmniej trzy poziomowej z udziałem ignorowanej broni elektromagnetycznej dużego zasięgu i krótkiego dla obrony baz/ No i budowy fabryki Gripenów z silnikiem europejskim polskim rakietowym czy nawet ukraińskim/rosyjskim. Tak ok 50 szt rocznie

Davien
wtorek, 21 stycznia 2020, 02:43

Gnago zwyczajnie opowiadasz bajki i tak to skwituje: fantastyka nienaukowa:)

krzychal
czwartek, 26 grudnia 2019, 13:43

To bardzo cenne, że mamy u sojuszników ludzi myślacych tymi kategoriami i mających takie gruntowne przygotowanie. Ciekaw jednak jestem, czy wzięli pod uwagę to, że Rosjanie posiadają głowice do generowania impulsu EMP w postaci stożka energii skierowanej. Detonacja takiej głowicy nad Warszawą pozbawia całe Mazowsze prądu, komunikacji, transportu, ciepła i wody.

Marek1
piątek, 27 grudnia 2019, 11:10

NIE nuklearne głowice generujące EMP posada już co najmniej 5 armii. Broń faktycznie mordercza(zwłaszcza dla celów cywilnych), ale posiadające ją rządy wiedzą doskonale, że po jej zastosowaniu ich własne miasta oberwą dokładnie tym samym. To sytuacja podobna do okresu II wś, gdy wszystkie walczące strony posiadały ogromne zapasy gazów bojowych i NIGDY ich nie użyły.

gnago
piątek, 27 grudnia 2019, 14:00

TA tylko dlaczego tylko Polska ich istnienie ignoruje dopiero NATO wymusiło zainteresowanie formalne naszych naukowców - Raport z listopada

Stary Grzyb
piątek, 27 grudnia 2019, 00:33

To Gwiazda Śmierci im się zepsuła, czy ją przepili?

Grredo
czwartek, 26 grudnia 2019, 13:34

Właśnie tego się obawiam. Wojsko Polskie krwawi i broni frontu a Bundeswehra " chroni " Śląskie, Wielkopolskie i Pomorskie aż po pradwne polskie miasta Danzig i Bromberg... Miejsce dla takich sohysznikjak Czechy, czy Niemcy powinno być w linii pomiędzy Siedlcami a Zamosciem... A połowa wszelkich typów OPL powinno stacjonować na linii Wisły. Bez parasola antyrakietowego żadna armia nie wytrzyma. Amerykanie dzisiaj są, jutro nie. GRUBE Miliardy na samoloty, które nie wystartują, to pomyłka. Te pieniądze trzeba wydać na Narew i na systemy artyleryjskie, w tym i na Rakiety. Więcej pomoże Kruk, który przetrwa w "krzakach" pierwszą fazę starcia niż dywizjon f16.

rafikzabki
piątek, 27 grudnia 2019, 00:14

Tak Kruk pomoże Ci więcej... co to za pomysły? Samoloty z przewagą ida na całkowite wyniszczenie wroga a w osłabieniu na jak największe możliwe wyniszczenie przeciwnika. Wiadomo że w wojnie symetrycznej nowoczesne samoloty się wzajemnie wybiją. I o to chodzi żeby w razie czego ich tanki nie wjechały tu pod osłoną lotnictwa ale już możliwie bez..A czy są podziemne hangary , zbiorniki paliwa i tajne lotniska zapasowe to już nie nasza sprawa żeby o tym akurat wiedzieć... podobnie z udziałem gier wojennych robionych przez panów z firmy prywatnej - dużo osób w Sztabie bierze kasę żeby samemu robić takie gry dla WP w cenie pensji i premii..Co do znajomości Rosjan to zapewne nasza nie gorsza niż ich z Zachodu. Problem raczej tylko i wyłącznie leży po stronie decyzyjności NATO w razie poważnego konfliktu. I tu się rozbija cała sprawa czy znowu nas ktoś nie wystawi. Ale żeby tego nikt nie sprawdził musimy wydawać na uzbrojenie dużo kasy aby móc samemu nie tyle wgrać wojnę ale boleśnie się odgryzać w razie czego...Ewentualnie szukać ścislego sojiszu z podobnie zagrożonym- patrz Ukraina.

gnago
piątek, 27 grudnia 2019, 14:11

Rozsądnie a nie bez sensu jak z tym F35 !! Gdzie współpracujące satelity gdzie te towarzyszące BSLe gdzie baterie Plot zabezpieczające przed zniszczeniem te lotniska

asf
czwartek, 26 grudnia 2019, 13:32

Przerażające jest, że nasi wojskowi nie biorą udziału w takich symulacjach...

adams
czwartek, 26 grudnia 2019, 13:30

Patrząc na defiladowe zakupy naszego wojska można śmiało powiedzieć że żadnej wojny nie będzie ale defilady i owszem

gilkoh
czwartek, 26 grudnia 2019, 13:23

koncowka sensowna. warto doadc ze zapora zostala postawiona polska-rumunia tak jak jest to powiedziane. co do frontu narracja taka powinna byc jak najbardziej. niemniej jednak na dzien dzisiajszy front to ukraina i bialorus. chociaz co do tej drugiej pewnosci nie ma stad podejcie narracij jak najbardziej sluszne.

rozczochrany
czwartek, 26 grudnia 2019, 13:19

Czyli USA planuje już na terenie Polski wojnę, której konsekwencja będzie zniszczenie naszego kraju i śmierć wielkiej ilości Polaków. Ja bym wolał by wojskowi i politycy USA planowali front na Alasce która graniczy z Rosją i toczyli go rekami amerykańskich żołnierzy a nie Polaków i innych narodów środkowej europy. Tymczasem USA woli toczyć wojny z dala od swoich granic, rękami tubylców jak w Wietnamie czy na Bliskim Wschodzie. Nie dajmy się wykorzystać.

Adam
piątek, 27 grudnia 2019, 13:58

Sowiet nie zaatakuje Alaski tylko kraje bałtyckie i Polske.

Ehh
piątek, 27 grudnia 2019, 09:19

Chlopie jakis Ty naiwny lub zwyczajnie przekupny. Nie wazbe z kim beda na zachodzie walczyc Ruscy, to i tak przejda przez nad. Taki juz nasz los ...

Ali
sobota, 28 grudnia 2019, 00:55

Tak jak przeszli przez Ukrainę na Krym ? :P

tyle
czwartek, 26 grudnia 2019, 13:00

Wartościowy artykuł , brawa dla redakcji i pozdrowienia dla moderatora co mnie często banuje.

Tweets Defence24