Reklama

Zamiast Mistrali i krążowników atomowych. Putin sięga po tańsze okręty [ANALIZA]

1 maja 2019, 08:30
Iwan Grien (1)
Okręt desantowy Iwan Grien. Fot. Defence24.pl

Modernizacja rosyjskiej marynarki wojennej (WMF), która od chwili dojścia do władzy Władimira Putina nabierała przyspieszenia, w ostatnich latach uległa znacznemu spowolnieniu. W dużej mierze źródeł takiego stanu rzeczy należy szukać w aneksji Krymu i zaangażowaniu Rosji w konflikt na wchodzie Ukrainy. Zapewne nikt na Kremlu nie spodziewał się jaki wpływ będzie to miało na programy budowy nowych okrętów i dostawy uzbrojenia morskiego dla WMF FR.

Na plan pierwszy wysuwają się tu możliwości finansowe państwa, które przekładają się bezpośrednio na zdolności do budowy nowych okrętów bojowych. Żeby WMF rozwijała się konieczne są duże nakłady finansowe, o które trudno w przeżywającym kłopoty budżecie państwa, w nadmiernym stopniu uzależnionego od cen ropy naftowej na światowych rynkach.

Nic dziwnego, że zdecydowano się na skoncentrowanie wysiłków na kontynuowaniu budowy okrętów tych typów, których produkcję już opanowano, zwłaszcza że w pierwszej kolejności przemysł musiał uporać się z konsekwencjami wydarzeń na Ukrainie i międzynarodowymi sankcjami, czyli uniezależnić się od zagranicznych dostawców. Niezwykle widoczne jest to w zakresie produkcji siłowni okrętowych (zwłaszcza turbogazowych), gdzie współpraca z Ukrainą miała wręcz kluczowe znaczenie. Rosyjski przemysł ma potencjalnie na tyle duże możliwości, aby poradzić sobie z tymi wyzwaniami. Potrzebny jest jednak na to czas i spore nakłady finansowe.

Najbardziej znana, bo szeroko komentowana w mediach, była sprawa dwóch śmigłowcowców desantowych Władiwostok i Siewastopol typu Mistral, zbudowanych co prawda we Francji, ale z dużym udziałem rosyjskiego przemysłu, jako że rufowe części kadłubów tych desantowców powstały w stoczni Bałtyckiej w Sankt Petersburgu. Pierwszy z tych okrętów miał zostać przekazany odbiorcy już jesienią 2014 r. W tym celu przybył nawet do Saint-Nazaire rosyjski okręt szkolny Smolnyj z 400 marynarzami mającymi stanowić załogi. 15 września 2015 r.

Władiwostok wyszedł w pierwsze próby morskie z rosyjską załogą, zaś mimo wysłania zaproszenia dla delegacji rosyjskiej na zaplanowaną 14 listopada ceremonię przekazania tego okrętu Rosji ostatecznie do tego nie doszło. 25 listopada prezydent Holland potwierdził zawieszenie dostawy jednostek do czasu unormowania sytuacji na Ukrainie, zaś w grudniu minister spraw zagranicznych Francji stwierdził, że Mistrale mogą w ogóle nie zostać przekazane Rosji. W konsekwencji 18 grudnia 2014 r. Smolnyj z rosyjskimi marynarzami opuścił Saint-Nazaire.

image
Śmigłowcowiec desantowy Władiwostok - jeden z okrętów przeznaczonych pierwotnie dla Rosji. Fot. Defence24.pl

Wraz nastaniem nowego roku stało się jasne, że w związku z niewygaśnięciem konfliktu na Ukrainie i utrzymującą się presją społeczności międzynarodowej przekazanie tych okrętów jest już niemożliwe. 5 sierpnia 2015 r. Rosja i Francja poinformowały o podpisaniu porozumienia w sprawie anulowania podpisanego w 2011 r. kontraktu na zakup dwóch okrętów desantowych typu Mistral. Według upublicznionych informacji obie strony zawarły następujące porozumienie: Federacja Rosyjska otrzyma całą kwotę wpłaconych zaliczek (około 896 mln euro) oraz kwot wydanych na program w kraju (około 100 mln euro), wyposażenie pokładowe pochodzenia rosyjskiego zostanie zdemontowane i zwrócone. Tym samym wszelkie prawa do obu jednostek przeszły na rzecz Republiki Francuskiej. Pozwoliło to na sprzedaż jednostek innemu kontrahentowi, co nastąpiło bardzo szybko, gdyż już 23 września 2015 r. poinformowano, że zostaną one zakupione przez Egipt.

Zawirowania te przyspieszyły prace nad własnymi śmigłowcowcami desantowymi i to od razu dwoma, większym o kryptonimie Lawina i mniejszym Priboj, które miały swoją premierę w Moskwie na wystawie Armija 2015. Od tego czasu, mimo upływu kilku lat, brak oficjalnych informacji na temat postępów w rozwoju tych jednostek. Oznacza to, że są one minimalne lub też w ogóle został on zamrożony.

Ma to najprawdopodobniej podłoże finansowe, jako że projektowanie tak dużych i skomplikowanych jednostek kosztuje niemało, podobnie jak i ich budowa. Zapewne w obecnej sytuacji budżetowej WMF po prostu nie ma na to środków. Nie dziwi, więc fakt, że przystąpiono do budowy mniejszych okrętów desantowych opartych o projekt sprawdzonych jednostek projektu 11711, z których pierwszy Iwan Grien znajdującej się w służbie, zaś drugi Piotr Morgunow niedługo powinien wyjść na pierwsze próby morskie.

image
Śmigłowcowiec desantowy Priboj. Fot. Defence24.pl
image
Okręt desantowy Iran Grien. Fot. Defence24.pl

W stoczni Jantar w Kaliningradzie 23 kwietnia położono stępki dwóch dużych okrętów desantowych tego typu - Władimir Andriejew (nr. stocz. 303) i Wasilij Truszin (nr. stocz. 304) - trzeciej i czwartej jednostki serii. Będą się one znacznie różnić się od wariantu bazowego. Zmodyfikowano i przesunięto w kierunku dziobu ich nadbudówkę, dzięki czemu powiększeniu uległ pokład lotniczy, z którego będą mogły operować jednocześnie dwa śmigłowce. Zmiany te spowodują, że nowe rosyjskie desantowce upodobnią się do znanych z flot zachodnich transportowców desantowych-doków (LPD).

Korekta projektu wpłynie również na wzrost wyporności okrętów do około 7000-8000 ton. Te dwie jednostki mają być zdane flocie w 2023 i 2024 roku. To, że noszą one imiona dowódców kierujących operacjami desantowymi podczas wojny z Japonią w 1945 r. może wskazywać na przydział ich w przyszłości do Floty Oceanu Spokojnego.

Równie paląca jest sprawa dużych okrętów nawodnych zdolnych do operowania na wodach oceanicznych. Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że jedną z dróg zwiększenia ich liczby może być przywrócenie do służby okrętów, które weszły do służby jeszcze w czasach Związku Radzieckiego. Szczególne nadzieje wiązano z największymi po lotniskowcach bojowymi okrętami nawodnymi o napędzie jądrowym, czyli krążownikami rakietowymi proj. 1144 Kirow. W aktywnej służbie jest tylko najnowszy z nich Pietr Wielikij, którego budowę na pewien czas zatrzymał rozpad ZSRR. Ukończono go dopiero w 1998 r., przez co jest on relatywnie nowy i służy jako okręt flagowy rosyjskiej floty. Gorzej wygląda sytuacja ze starszymi Kirowami, które przez dłuższy czas nie były eksploatowane.

W najlepszej kondycji z nich jest Admirał Nachimow, który wszedł do służby w 1988 r. tuż przed rozpadem ZSRR, jako Kalinin. Po rozpadzie imperium brakowało pieniędzy na wykorzystanie tak dużego i kosztownego okrętu, więc przez cały okres służby nie był on intensywnie wykorzystywany. Funduszy brakowało również na bieżącą obsługę i doraźne remonty, co w efekcie spowodowało, że w 1999 r. odstawiono go do rezerwy i zacumowano w stoczni Siewmasz, gdzie miał przejść gruntowny remont, na który wówczas nie znalazły się pieniądze.

Dopiero kilka lat temu odpowiednie fundusze się znalazły i zdecydowano o jego modernizacji według projektu 11442M i przywróceniu do służby. W tym celu krążownik został wprowadzony do największego doku na północy Rosji, znajdującego się w stoczni Siewmasz w Siewierodwińsku, gdzie uprzednio przebudowywany był sprzedany Indiom lotniskowiec Admirał Gorszkow (eks Baku). Również w tym przypadku pojawiły się problemy z ich finansowaniem, które przy dużym zakresie prac powoduje ich opóźnienie. Pierwotnie zakładano, że ponownie wejdzie on do służby w 2020 roku, obecnie mówi się o roku 2022.

image
Krążownik rakietowy Admirał Nachimow. Fot. Defence24.pl

Nie rozpoczęła się również zapowiadana na lata 2018-2021 modernizacja krążownika Pietr Wielikij. A przecież ambitne plany zakładały również przywrócenie do służby kolejnego krążownika tego typu Admirał Łazariew (eks Frunze) w celu wzmocnia Floty Oceanu Spokojnego. Wszystko wskazuje na to, że tak długi okres dezaktywacji tego okrętu, podobnie jak prototypowego Admirał Uszakow (eks Kirow), wywarły destrukcyjny wpływ na ich stan i zostaną one ostatecznie zutylizowane. Co, według najnowszych zapowiedzi, ma nastąpić w 2021 r. Na te prace w budżecie korporacji Rosatom zaplanowano odpowiednio 350 i 400 mln rubli.

Wobec braku możliwości zwiększenia w najbliższym czasie liczby dużych okrętów nawodnych przez przywrócenie do służby wszystkich krążowników rakietowych proj. 1144, ani szybkie rozpoczęcie budowy nowych niszczycieli typu Lidier (proj. 23560), WMF skoncentrowała się na budowie mniejszych, ale sprawdzonych jednostek, tj. fregat rakietowych proj. 22350 Admirał Gorszkow. Również 23 kwietnia br. w stoczni Siewiernaja Werf z Sankt Petersburga w obecności prezydenta Władimira Putin położono stępki fregat Admirał Amielko i Admirał Cziczagow - piątej i szóstej tego typu. Ten pierwszy ma zasilić Wojenno-Morskoj Fłot w 2024 roku, a drugi w 2025 roku. W odróżnieniu od wcześniejszych jednostek serii, nowe fregaty będą uzbrojone w 24 zamiast 16 pocisków systemu Kalibr-NK. Obecnie w służbie znajduje się jedynie prototyp serii - Admirał Fłota Sowietskogo Sojuza Gorszkow (417).

image
Fregata rakietowa Admirał Fłota Sowietskogo Sojuza Gorszkow. Prototyp serii. Fot. Defence24.pl

Pierwsza jednostka seryjna Admirał Fłota Kasatonow (431) realizuję program prób morskich. Kolejne dwie jednostki Admirał Fłota Gołowko i Admirał Fłota Sowietskogo Sojuza Isakow znajdują się w różnych stadiach budowy. Mają one być ukończone do 2022 r., pod warunkiem, że uda się pokonać wszelkie problemy związane z zastąpieniem w ich siłowniach komponentów pochodzących z Ukrainy przez podzespoły wyprodukowane w Rosji. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 86
Reklama
ehh
sobota, 8 czerwca 2019, 23:55

Rozumiem że Rosja broni się przed "otaczaniem" przy pomocy dużych okrętów desantowych.

wtren
niedziela, 12 maja 2019, 13:32

W dobie inteligentnych rakiet, po co komu wielkie kolosy, jakimi sa krazowniki czy lotniskowce, które służa za dogodny cel w czasie wojny. Skutecznośći dowiodły małe, ale silnie uzbrojone Bujany i inne tego typu okrety. Rosja nie zamierza na nikogo napadać, bo nie ma w tym żadnego sensu, dzis liczy się gospodarka, a nie wojny. Obecne działania Rosji to reakcja na działania nato, i tego nikt nie zmieni.

ehh
sobota, 8 czerwca 2019, 23:59

Gospodarczo Rosja leży i kwiczy. Żyje praktycznie wyłącznie z tego, że Zachód kupuje jej surowce z gazem i ropą na czele. Taki stan nie potrwa długo, może się zmienić wyłącznie na niekorzyść Rosji. Co w takiej sytuacji zrobi postsowiecka jej władza?

Bujan
wtorek, 14 maja 2019, 20:12

Gdzie Bujany dowiodły skuteczności?

aktualizacja
środa, 8 maja 2019, 16:24

W Murmańsku w zastępstwie doku PD-50 zostanie zbudowany nowy duży suchy dok. Dok powstanie w wyniku połączenia i powiększenia dwóch istniejących doków. Cała operacja ma zakończyć się do 2021 roku. Plany związane z budową tego doku nabrały tempa po utracie PD-50.

Maciek
czwartek, 9 maja 2019, 10:14

I co to zmieni twoim zdaniem? Dok jest potrzebny, żeby powstał kadłub, który jest tylko skorupą, nośnikiem systemów okrętu. Polskie stocznie mogą zespawać okręt wielkości krążownika, ale czy to znaczy, że jesteśmy w stanie zbudować krążownik?

ech...
czwartek, 9 maja 2019, 16:30

Jak się oprzemy na perle w koronie czyli przemyśle jachtowy to żaglowy krążownik bez problemu. na obu burtach po 24 działa gwintowane 155 i można pływać :D Poważnie moglibyśmy i krążownik zaprojektować i zbudować z systemami, siłownią i uzbrojeniem. Pewnie nie byłoby tam znanych systemów uzbrojenia takich znanych z rynku ale technologicznie mamy takie możliwości. Łącznie z rakietami wbrew bajdurzeniu polityków. Gorzej zaś z zabezpieczeniem kontrwywiadowczym takiego przedsięwzięcia i ochroną samego procesu budowy oraz z finansowaniem. Pytanie tylko po co nam krążownik?

andrzej.wesoly
piątek, 12 lipca 2019, 12:19

a skąd byś wziął tylu spawaczy w jednej stoczni, by powstał tak duży i złożony kadłub? Bo ci, co pracowali w stoczniach, gdy budowaliśmy najwięcej baz rybackich i trawlerów na świecie, to już kończą emerytury...

Maciek
poniedziałek, 6 maja 2019, 21:23

Za czasów sojuza był projekt budowy wielkiej floty nawodnej, częściowo tylko zrealizowany. Problemem oczywiście były pieniądze. Teraz jest podobnie, ale dochodzi jeszcze know-how. Wielkie jednostki powinny być z definicji wielozadaniowe, są przez to koszmarnie drogie i skomplikowane. Ostatni przykład - zumwalty. Skoro nawet USA się potknęły, co dopiero nędzna bolszewia. Okręty wielkości fregaty to obecnie max. ich możliwości i prędko się to nie zmieni. Dlatego całkiem rozsądnie sobie poczynają. Owszem, dystans do głównych flot świata się powiększa, zamiast zmniejszać, ale oni już chyba odpuścili. Obecny program budowy nowych okrętów nawodnych nie pozwoli nawet na proste odtworzenie stanu ilościowego, kiedy już wszystkie wraki, które wciąż są na stanie floty zostaną zezłomowane. Pozostanie całkiem dobra flota okrętów podwodnych. Jedyna rzecz, która sowietom naprawdę wyszła.

fan_club_Daviena
poniedziałek, 6 maja 2019, 14:10

Statek patrolowy „Pavel Derzhavin” projektu 22160 jest pierwszym okrętem bojowym zbudowanym w stoczni „Zaliv” w Kerczu po zjednoczeniu Krymu z Rosją.

ehh
niedziela, 9 czerwca 2019, 00:01

Napisz jeszcze ile okrętów zbudował Kaliningrad po zjednoczeniu z Rosja.

krk
sobota, 4 maja 2019, 20:28

Naiwny: z ciekawości mógłbyś wymienić te elektrownie jądrowe które "eksportuje" Rosja?Jak również zródło liczb które przytaczasz odn wyników rosyjskiego handlu międzynarodowego za 2018?

anda
wtorek, 7 maja 2019, 14:54

Białoruś, Węgry, Turcja, Iran, Wietnam, Bangladesz, Indie, Chiny, Egipt, Finlandia, Jordania, Kazachstan, Armenia - 30 reaktorów koszt 300 mld dolarów. A pewnie dojdą Czechy, Słowacja, Bułgaria, i parę innych jak Argentyna, Brazylia mimo zmiany rządów, Indonezja / zainteresowana pływającymi EJ / - wystarczy. A pokaż która firma ma więcej zamówień na reaktory?

bryxx
sobota, 4 maja 2019, 18:45

Może Rosja po prostu szykuje się głównie do obrony, nie tak jak amerykanie do podbijania świata? Pomyslał ktoś o tym? Na świecie skupiaja się tylko na wypełnieniu zobowiązań wobec swych sojuszników w domu szykuja się do obrony. Może weźmy z nich przykład. Te gadki o kiblach to śmiech. Muszą wywalać kase na armie bo jakby sobie odpuścili to już dawno by ich nie było.Może uczmy sie od nich jak za niewielkie w sumie pieniądze w oparciu o własny przemysł zbudować armie z którą wszyscy sie liczą jakby na to nie patrzeć.

zyg
poniedziałek, 6 maja 2019, 21:54

Rosja jest krajem równym pod wzgl PKB i ludności Meksykowi. Przeciw komu Meksyk "musi się szykować do obrony"? To raczej USA muszą się bronić budową muru przed napływem nielegalnych imigrantów z Meksyku? Jak mawiają u nas "wyżej życi nie podskoczysz" Trzeba znać swe miejsce?

Davien
niedziela, 5 maja 2019, 22:47

Panie bryxx, Rosja i obrona:)) To akurat żart tysiąclecia:) A co do tego ze potzrebują armii by ich nikt nei napadł... A po co, przeciez tam nic nie ma , a jakby ktos chciał to miał idealną okazję jak sie ZSRS rozsypywał;)

sża
poniedziałek, 6 maja 2019, 13:54

Panie Davien, masz rację, bo to USA ma monopol na obronę. Bronią wszystkich na całym świecie, a najbardziej tych, którzy tej obrony nigdy nie chcieli...

GB
poniedziałek, 6 maja 2019, 19:09

Taka Ukraina i Gruzja bardzo chętnie wstapilyby do NATO, aby zagwarantować sobie obronę m.in USA przed agresją Rosji.

Fanklub Daviena
wtorek, 7 maja 2019, 23:21

Gdyby nie zaproszenie do wątpienia do NATO z 2008 to Gruzja i Ukraina nie utraciłyby terytoriów... To przez NATO była tam wojna. Hint: przeczytaj Traktat NATO i spróbuj zakumać jakich państw Traktat NATO do NATO przyjmować zabrania...

GB
środa, 8 maja 2019, 12:25

Co nie zmienia faktu, że Ukraina i Gruzja chcą wejść do NATO. I prędzej czy później wejdą.

anda
wtorek, 7 maja 2019, 16:01

a spytaj się mieszkańców czy na pewną tego chcą?

Mniej niż 10 sekund
sobota, 11 maja 2019, 01:16

Poparcie dla wejścia do NATO jest naprawdę wysokie w obu krajach. Dane z badań opinii publicznej.

anda
niedziela, 12 maja 2019, 00:51

Tak a jakie to badania - Ukraina poniżej 40 % a Gruzja jeszcze mniej, a ponieważ kiedyś brałem udział w badaniach to wiem ja się to robi - jakie zamówienie taki wynik. A tak faktycznie to popytaj Ukraińców w Polsce czy na pewno chcą do NATO?

robo
sobota, 4 maja 2019, 16:25

@Naiwny: Jak się ma budżet wojskowy mniejszy niż Saudia, Francja, Indie to może zamiast wydawać 3.9% PKB na zbrojenia i marzenia o wycieczkach na Bliski Wsch czy Ameryka Sr czy Afryka może lepiej zająć się n.p budową infrastruktury we własnym kraju jak n.p. toalet których w Rosji wg Światowej Organizacji Zdrowia jest w Rosji niemal 20 razy mniej per capita niż na przykład w Polsce?

Naiwny
piątek, 3 maja 2019, 00:48

Jak się ma budżet wojskowy mniejszy niż Francja czy Arabia Saudyjska to trudno budować flotę atomowych krążowników czy innych wielkich okrętów. Zresztą w Rosji trwa program budowy strategicznych atomowych okrętów podwodnych i konwencjonalnych łodzi podwodnych. To One stanowią podstawę rosyjskiej marynarki wojennej i mimo, że nie są tak doskonałe jak amerykańskie to stanowią śmiertelne zagrożenie dla każdego przeciwnika. A pisanie o problemach finansowych Rosji jest jak odgrzewane kotlety. W 2018r Rosja uzyskała nadwyżkę eksportową ponad 200 mld . Posiada znaczne rezerwy walutowe i w złocie. Ma bardzo niski stopień zadłużenia. Nie tylko eksportuje surowce energetyczne i broń ale i np żywność - której eksport przynosi większe wpływy niż eksport broni. Realizuje projekty inwestycyjne w wielu krajach świata o wartości kilkuset mld . W tym buduje na eksport kilkanaście elektrowni jądrowych. Można Rosji nie lubić ale nie należy jej nie doceniać i się z niej bez sensu wyśmiewać. Jest oczywiste, że zbrojenia Moskwy wyglądają skromnie na tle amerykańskich ale może to i dobrze dla Nas i reszty zachodniego świata. I może pora zacząć się uczyć od Putina jak przy mocno ograniczonych środkach osiągać ambitne geo strategiczne cele.

Synek
sobota, 4 maja 2019, 15:00

Ileż można opychać te zimne kotlety o nazwie: Rosja gospodarczo stoi mocno, ba nawet się rozwija...? Ja rozumiem, że sankcje (ale i nie tylko) postawiły ten kraj w nowej sytuacji restrykcji ekonomicznych i wyzwań z tym związanych. To prawda, muszą zastąpić część importu swoją produkcją. Muszą wiele rzeczy zrobić. I jak im to wychodzi nie jest powodem do zadowolenia, niestety. Gospodarka Rosji kurczy się, rok za rokiem od agresji na Ukrainę. Aha, żeby nie było niedomówień, opieram się na opracowaniach (i ich konkluzjach) samych Rosjan. Przykładów jest wiele, jeden z ostatnich to opracowanie moskiewskiego Instytutu Gajdara nt. migracji siły roboczej do Rosji z terenów byłych republik (bądź krajów satelickich Rosji). Te jak i wiele innych opracowań rosyjskich nie ma wątpliwości co do stanu rosyjskiej gospodarki, jego przyczynach i długofalowych skutkach tej regresji. Niestety niewiele wskazuje na zmianę kursu w tej kwestii i to właśnie przebija się przez większość opracowań: efekty długofalowe obecnej sytuacji będą odczuwalne jeszcze kilka dekad, co najmniej. Co mogę podkreślić jedynie, to że Rosja nie leży w drgawkach agonii, zaś ma na pewno ciężej niż przed 2014. Kryzys ekonomiczny roku 2008 na zachodzie (może nie tak mocno odczuwalny w Polsce) miał skutki odczuwalne kilka do dziesięciu lat. Wyjście z tej sytuacji wymagało współpracy państw i wzajemnej pomocy. Kto pomoże Rosji? I aby utrzymać pozycję w centrum własnego "ruskiego mira" pozostała im już tylko siła militarna...

Ojciec
niedziela, 5 maja 2019, 23:10

Nic tak nie śmieszy jak "zaklinanie rzeczywistości" przez pewne "towarzystwo". Choć obiektywnie trzeba przyznać, że to "zaklinanie" twórczo ewoluuje: w 2014 r. bezpośrednio po wprowadzeniu sankcji Rosja miała "upaść" natychmiast (albo jeszcze szybciej), ropa miała kosztować po 20 USD za baryłkę a głodujący Rosjanie mieli Putina wywieź na taczkach wprost z Kremla na jeden z syberyjskich gułagów. Ale czas płynął a ta wstrętna Rosja ani myślała "bankrutować". Po roku "prorocy" i znafcy rosyjskiej gospodarki zmienili narrację: Rosja upadnie może nie lada dzień ale już na pewno za kilka (a już maksymalnie za "kilkanaście") miesięcy. Czas płynął dalej: Rosja nie dość, że nie "padłą na pysk" to zaczęła robić "przykre" niespodzianki. Rozpoczęła poważną operację w Syrii-uratowała od upadku rząd Asada, odbudowała rezerwy finansowe (stan na 11.04. br wg. "tradingeconiomics" 487,8 mld USD a więc praktycznie wróciła do stanu z przed "sankcji"), na potęgę kupuje złoto, pomimo "straszliwych sankcji" odnotowuje wzrost gospodarczy (liczony w %PKB tak przez większość Tu "uwielbiany") na poziomie ponad 2,5X większy od tak samo liczonego ....Francji. I dalej: o zgrozo: pomimo "sankcji" stała się największym na świecie eksporterem pszenicy (i w ogóle przeróżnej "żywności") a po jej broń ustawiają się w kolejce: systemy przeciwlotnicze S-400 Chiny. Indie, Turcja, czołgi Egipt, Irak, Indie, Pakistan, samoloty: Chiny, Egipt, Algieria, Indonezja itd. itd. Jest jednym z członków BRICS (nawet już mi się nie chce pisać o tym "sojuszu" więcej niż to, że "zajmuje" 1/4 ziemi i ma 43% światowej populacji) co umożliwia jej ew. zaciągniecie potrzebnych kredytów gdyby miała taką potrzebę bo jak na razie na to się nie zanosi: zadłużenie Rosji to 13,5% pkb (np. USA-105,4%, Francja-98,4%, Hiszpania 97,1%, Strefa euro-85,1%, Polska-48,9% itd. itd. W takiej sytuacji pisanie w/w "prognoz" nie tylko mija się z celem. Owszem "pokrzepieniu serc" służy ale niestety (dla "wiadomego towarzystwa") nic ponadto.

Synek
sobota, 11 maja 2019, 18:14

Pszenicą Rosja stoi!!! Zastanawiasz sie czasem nad tym co piszesz? Ja nie piszę o upadku Rosji a o jej problemach ekonomicznych. Po jej broń ustawiają się kolejki: krajów co najwyżej drugiej ligi, jak nie dużo dalej (oprócz Chin, oczywiście). Faktycznie ta twoja Rosja bryluje, ho, ho, wśród nędzarzy... Nawet wśród BRICS robią za pośmiewisko;) widziałeś jak domy w plandeki z wizerunkiem domów poubierali na zjazd Bricsa? Ja piszę o problemach Rosji z imigracją zarobkową: co raz mniej ludzi przyjeżdża by tam pracować. Wiesz dlaczego? Bo rubel słabo stoi! Dlatego zwiększył sie eksport, np. pszenicy. Ale pracownicy, którzy nie pojadą do Rosji, pojadą gdzie indziej. To nie tylko utracone ręce do pracy (każda gospodarka potrzebuje taniej siły roboczej by się rozwijać i produkować więcej) to także utracone wpływy polityczne w krajach satelickich dla których Moskwa już nie jest magnesem gospodarczym. Bez lewara ekonomicznego pozostaje tylko siła militarna. Popatrz na Turkmenistan: przed agresją na Ukrainę podpisali z Putem umowę na eksport gazu do Rosji, pech chciał, że to był fixed price i duże wolumeny. Oczywiście sami sprzedawali ten gaz po cenach rynkowych i nagle sie okazało, że gaz z Turkmenistanu jest o wiele droższy od ich własnego.Co robi Kreml? Doprowadza do poważnej usterki rurociągu i wstrzymuje import ot tak, nie płacąc kar ani nie mówiąc nawet sorry. Dopiero w tym roku zaczęli nieśmiało import w małej ilości. Wiesz dlaczego? Bo zaspokaja (w szytowym momencie, 2015r.- 50%) ponad 40 % całego importu gazu... Chin! I po władowaniu dużej kasy przez nie, Turkmenistan klęczy przed nimi na kolanach. Takich przykładów odsuwania się krajów niegdyś mocno zależnych od Rosji jest więcej. Problemy gospodarcze Rosji to nie tylko sama ekonomia, to także format tamtejszego układu politycznego i kontroli społeczeństwa uniemożliwiający rozwój. Na koniec już, wspomniałeś o wywiezieniu Puta na taczkach. Widziałeś jakie ma teraz poparcie społeczne? Po ekstazie agresji na Ukrainę i zbrojnej aneksji Krymu, było nawet 87%. Teraz ma 33%. Tak mało miał tylko przez kilka pierwszych miesięcy swojej pierwszej prezydentury, w 1999 roku. Także tego...

Ojciec
wtorek, 14 maja 2019, 19:58

Pomijając już nawet równie charakterystyczny (co żałosny) dla pewnych środowisk sposób "dyskusji" określającego "oponenta" który przedstawia fakty nie przystające do "własnych" wizji "sowieckim trollem" czy "agentem Kremla" o czym ma dobitnie świadczyć zwrot "twoja Rosja" (swoja drogą analiza takiego zachowania zadaje się być ciekawym tematem na "niewielką"pracę naukową z pogranicza socjologi i psychologii) to w tym przypadku (i ilości zaprezentowanych bzdur) czysta litość nie pozwala na szerszą odpowiedź.

Sebo
czwartek, 2 maja 2019, 20:03

Odgrzewanie nieswierzych mistrali. Moze byscie napisali jakie dokladnie okrety zostaly wprowadzone przez FR do ich marynarki od 2012 roku? Bylo ich 81 wszystkie powyzej 1000 ton podobno. Moze rozwiniecie temat zamiast siac propagande..

Z Ukosa
czwartek, 2 maja 2019, 16:49

Hm. To tak samo jak my - tyle że my zamiast okrętów kupujemy holowniki, Ratownika, zbiornikowiec i remontujemy okręt logistyczny! Bójcie się wrogowie!!

X-70
czwartek, 2 maja 2019, 13:24

A co można mieć z budżetem obronnym wielkości Niemiec czy Francji ? Za jakieś 5 lat kiedy wszystkie okręty budowane do czasu rozpadu ZSRR do 1990 roku dojdą swojego żywota czyli 30-35 lat i pójdą na żyletki - w każdej z flot będą mieli zaledwie po kilka korwet, może po 4-5 fregat na Północy i Pacyfiku i trochę jednostek wielkości dużego kutra rakietowego. Budowa lotniskowca, krążownika czy dużej fregaty to w ich warunkach około 10 lat i aktualnie przerasta możliwości ich przemysłu stoczniowego. Nie ma co się łudzić - Sztorm, Lider i hurtowe ilości fregat Gorszkow nie powstaną. Podobnie z okrętami 885M. Dla RP to dobrze bo ich prawie nie istniejąca flota nie stwarzająca zagrożenia w perspektywie pozwoli alokować środki państwa na inne cele niż zbrojenia.

ito
czwartek, 2 maja 2019, 10:53

Problem Rosjan polega na tym, że próby tworzenia wielkiej floty ciężkich jednostek są z góry skazane na niepowodzenie- raz technicznie- największe co ZSRR budowało to "Miński", ale to było dawno i przed rozpadem kraju. Lotniskowce trudno traktować poważnie, mają wszelkie cechy okrętów doświadczalnych, a nie bojowych, musieliby zbudować jeszcze parę żeby naprawdę nauczyć się jak to robić. Dwa- finansowo. Żeby taka flota miała sens musieliby móc wystawić siły odpowiadające co najmniej trzem grupom lotniskowcowym USA- czyli minimum cztery okręty równoważne amerykańskim plus jednostki towarzyszące, plus grupy lotnicze, plus zaplecze . Takie obciążenie finansowe udźwigną USA (ale na pewno nie na szybko) i, może, Chiny. Próby walki (a zatem również nacisku) na warunkach amerykańskich mniejszymi siłami po prostu nie mają szans. Trzy- operacyjnie. Mając trzy grupy lotniskowcowe najlepszym co mogliby zrobić byłoby pozostawienie ich jako fleet in beeing- w chwili kiedy Amerykanie w skrajnym przypadku mogliby sobie pozwolić na straty 1,5 do 1 i nie utracić zdolności operacyjnej otwarte występowanie przeciw nim byłoby po prostu głupie. Ale takie szachowanie można osiągnąć znacznie taniej, i chyba reklama zrobiona kalibrom oraz trąbienie o apokaliptycznych zdolnościach posejdonów są właśnie elementami takiego zabiegu. Teraz są do przodu- Amerykanie bez twardego "sprawdzam" zwyczajnie nie są w stanie określić realnego poziomu zagrożenia, a więc muszą brać te nowe elementy poważnie pod uwagę. Czyli budowa "drobnoustrojów" (z punktu widzenia światowych flot, a nie naszego) o mocno ofensywnym charakterze w znacznych ilościach ma dla Rosjan sens.

orkan 77
środa, 12 czerwca 2019, 15:54

Ależ Tibilisi vel Ryga, vel Breżniew vel Admirał ZSRR Michaił Kuzniecow budowali seryjnie. Ten drugi to był Wariag i został zwodowany i sprzedany do Chim. Budowali trzeci lotniskowiec atomowy złożony na pochylni w 20%. Także Miński nie były największe a zbudowali lub mieli w budowie conajmniej 3 wieksze okręty. Trzeba też podkreślić że wszystkie te okręty lotnicze czyli od Moskwy/Leningradu aż po Ulianowska projektowało to samo OKB. Więc mieli cholerne doświadczenie w projektowaniu okrętów lotniczych. Wiele projektów zostało tylko na papierze przez forsowanie przez Ustinowa kolejnych Mińsków. Dla Rosjan wystarczą 2 lotniskowe grupy zadaniowe dla obrony obu bastionów. Pierwotnie do tego miały być dedykowana para Ryga/Wariag . Ich grupa lotnicza miała się składać z myśliwców przewagi powietrznej Su-33 i śmigłowców ZOP Ka-29. Samoloty miały zwalczać lotnictwo ZOP NATO a smigłowce szturmowe atomowe OP USA i UK. Trzeci lotniskowiec dla celów szkoleniowych i jako fundusz remontowy.

Serwor
poniedziałek, 6 maja 2019, 23:46

iTo i właśnie dlatego Rosja ma sojusz wojskowy z Chinami. Oba kraje mają tego samego wroga-USA. Chiny budują potężną marynarkę wojenną Rosja to kraj lądowy i ma potężne siły lądowe. Pojedynczo i Rosja i Chiny są słabsze od USA. Razem mogą skutecznie konkurować militarnie z USA.

Sebo
czwartek, 2 maja 2019, 10:32

Ilez mozna odgrzewac kotleta w postaci Mistrala? Rosją od 2012 roku do kwietnia b.r. wprowadzila 81 okretów powyzej 1000 ton.

Davien
piątek, 3 maja 2019, 15:43

A ile z nich panie Sebo to nie drobnica w stylu korwet czy patrolowców ale wieksze okrety pow 5000 ton?

RedLegion
czwartek, 2 maja 2019, 00:54

Kwestia użycia. Na dalekiej Północy i Pacyfiku. Duże okręty muszą same sobie poradzić z podwodniakami i wrogimi środkami napadu powietrznego. Czarne i Bałtyk są w zasięgu lotnictwa Rosji.

po co ta manipulacja
środa, 1 maja 2019, 23:50

Pan komandor jak zwykle swoje, zapomina tylko o jednym Rosjanie nie prowadzi zamorskich operacji wojennych jak USA, te okręty które budują w zupełności wystarczają do ochrony granic państwa. Atomowe krążowniki budują kraje które swoja flotę wykorzystują do napadania na innych.

piątek, 3 maja 2019, 23:39

To dlaczego Rosja dalej trzyma krążowniki?

lol
piątek, 3 maja 2019, 17:41

Co ty tam bredzisz? Rosja ma obecnie 4 krążowniki atomowe, z czego 2 niesprawne. Miały być odnowione, ale dzięki sankcjom zabrakło kasy i pójdą na złom. Bredzisz, że " atomowe krążowniki budują kraje które swoja flotę wykorzystują do napadania na innych"? Rosja napadła na Ukrainę i Gruzję i okupuje część ich terytorium z zamiarem włączenia we własne granice. Czy użyli do tego krążowników atomowych? Które tereny zostały napadnięte okupowane i włączone w granice innych "państw" posiadających krążowniki atomowe?(nawet bez użycia tych okrętów)? Tylko podła rosja wciąż napada z zamiarem rewizji granic.

GB
piątek, 3 maja 2019, 16:12

Rosja właśnie chciała budować duże atomowe okręty nawodne. Poczytaj o programie Lider.

anda
wtorek, 7 maja 2019, 16:04

I będzie tylko musi stocznie do tego przygotować - a przygotowania idą pełna parą i nie tylko stoczni ale całego zaplecza np. opracowano nowe reaktory dla tych właśnie okrętów

GB
wtorek, 7 maja 2019, 17:59

Nie opracowano żadnych nowych reaktorów dla Liderów. A co do stoczni to tak idzie ta pełna para że aż im największy dok zatonął i biedacy nie mogą go wydobyć...

anda
czwartek, 9 maja 2019, 23:50

Oj człowieku poczytaj a potem wypisuj głupoty. 2 doki na Koli o długości blisko 500 m oficjalnie do budowy platform, jeden w budowie drugi w projekcie na DW też oficjalnie do budowy platform, odbudowa doku w Kerczu, Siewmasz budowa nowego doku. A co do reaktorów to wejdź na stronę Rosatomu to się dowiesz

GB
sobota, 11 maja 2019, 14:09

Odnośnie doków o długości 500 m to bredzisz. Plan na razie jest taki aby połączyć po szerokości dwa doki zbudowane obok siebie, po to żeby wyremontować Kuzniecowa. Oczywiście wtedy runie plan budowy platform... Na stronie Rosatom nie ma nic o projekcie reaktorów dla Liderów. I tyle.

anda
czwartek, 16 maja 2019, 23:46

To poczytaj i pooglądaj jak są budowane te doki jest dużo zdjęć i materiałów filmowych. Już nie mówiąc, że odbudowali stocznię Zaliw / są piękne zdjęcia / z dokiem 375 m w doku trwa budowa statków, stocznia Zwiezda dok pływający gotowy 350 m x 50 m w budowie suchy 485 m x 114 m, stocznia Kolska 2 doki / jeden już w budowie / 400 m x 200 m i 400 m x 185 m. i tak do 25 roku będą mieli potężny potencjał na budowę dużych okrętów wojennych.

GB
piątek, 10 maja 2019, 14:38

I jeszcze jedno, jeśli już to obecnie Rosjanie podają iż Lidery mają być budowane w Северная верфь w St. Petersburgu, a nie w Siewmasz więc sam doczytaj cokolwiek.

anda
niedziela, 12 maja 2019, 01:01

A czy ja pisałem, gdzie co ma być budowane? pisałem jakie doki są w budowie, odbudowie i projektowane. A co i gdzie będzie budowane to nawet sam dowódca MW Rosji nie wie.

paws
środa, 1 maja 2019, 21:35

jak oni mają problemy to co dopiero można powiedzieć o polskiej marynarce wojennej - agonia?

Pirat
środa, 1 maja 2019, 19:08

Flota korwet i fregat. Nic więcej.

Nic więcej nie potrzeba
czwartek, 2 maja 2019, 14:40

Tyle, że zauważ, że rosyjskie korwety jeśli chodzi o uzbrojenie przeciwokrętowe to są uzbrojone jak zachodnie fregaty a rosyjskie fregaty jak zachodnie niszczyciele! Długa autonomia działań, opl i zop nie jest u nich najważniejsze, bo nie zamierzają działać daleko na oceanach, tylko bronić własnych granic przed USA, więc opl i zop zapewnią im baterie i lotnictwo bazowania lądowego. Nawet maleńkie dwa Bujany mogą się pokusić o skuteczny skoordynowany atak na KAŻDY (w tym AEGIS) cel morski z setek km!

Davien
sobota, 4 maja 2019, 04:41

Tia, jasne:)) A niby co mają?? Albo kopie harpoonów albo 3M54 czyli pociski o takiej samej skuteczności co zachodnie a znacznie łatwiejsze do zestrzelenia przez OPL okrętów zachodnich. Do tego zasieg wykrywania rosyjskich jednostek jest mniejszy niz zachodnich. Te pańskie dwa Bujany-M dalej niz 60-70km sobie nie postrzelaja bo nic nie widzą( ach ten horyzont radiolokacyjny) a 16 3M54( zakładajac że beda je miały bo narazie pływaja tylko z 3M14) jest spokojnie do odparcia dla systemu AEGIS zwłaszcza że lecą z jednej strony a AN/SPY-1 widzi je z ponad 90km. Jak mają 3M14 to motorówki nimi nie zatopia:)

Fanklub Daviena
sobota, 4 maja 2019, 15:13

Nawet w US Navy śmieją się z twoich bredni. Odkąd to jakikolwiek okręt, do strzelania na dystanse pozahoryzontalne, używa własnych sensorów, komiku? Jest jakiś okręt nawodny US Navy bliżej niż 1000km od rosyjskich brzegów, którego położenia by nie znali Rosjanie? I żaden AEGIS nie poradzi sobie z więcej niż 8 rakietami naddźwiękowymi, nawet z jednej strony czyli z Kalibrami ani tym bardziej jeszcze szybszymi Onyksami, Davienku - jest to w tuzinach amerykańskich analiz i wynika z ilości kanałów naprowadzania AEGISA i jego szykostrzelności, nawet gdyby miał 100% skuteczność trafień. :)

GB
niedziela, 5 maja 2019, 18:43

Dowody poproszę na to że Siły Zbrojne Rosji potrafią zawsze wykryć jakikolwiek nawodny okręt USN w odległości około 1000 km od własnych wybrzeży. Nie spotkałem się nigdzie w runecie z taką informacją, za to wiem (także z runetu), że wywiad satelitarny Rosji leży i kwiczy - nie ma takich możliwości.

Davien
sobota, 4 maja 2019, 21:16

No padłem panei funku:)) A czego chce twoja Rosja uzyc do namierzenia czegos dalej niż 100-120 km od brzegu?? Bo radarów nie ma , satelity całe trzy na niskich orbitach na cały świat, to co może wyslecie swoje Beary?? Jak macie ich za duzo... A co do szybkostzrelności i mozliwości AEGIS .. Ponad 90 celów na każdą antenę na które moze naprowadzac pociski i mozliwośc wystrzeliwania rakiet co 2 sek masakruje twoje biedne Kalibry i Oniksy, które widzi ze znacznie wiekszej odległości bo muszą lecieć wysoko by mieć jakis sensowny zasięg:)

czytam to wiem
środa, 1 maja 2019, 18:35

Tyle, że nowe analizy US Navy podają, że USA też powinno zrezygnować ze zbyt trudnych do obrony dużych okrętów i też inwestować głównie we fregaty. Przy czym Rosja skupia się na obronie własnych granic a nie panowaniu na oceanach, więc rosyjskie postępowanie jest dużo bardziej racjonalne niż USA z ambicjami władania na oceanach.

hermanaryk
poniedziałek, 6 maja 2019, 00:51

Trudne do obrony są właśnie małe okręty. Zastanów się, jaką obronę przeciwrakietową i plot może mieć korweta, a jaką np. niszczyciel. Jeśli zaś chodzi ci o precyzję rażenia współczesnych rakiet przeciwokrętowych, to jest ona taka, że wielkość atakowanego okrętu nie ma znaczenia.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 6 maja 2019, 20:33

To ty czegoś nie rozumiesz: USA bankrutuje. US Navy liczyła w 1987 ponad 600 okrętów w aktywnej służbie, teraz liczy 285 i w najbliższych latach ich liczba będzie spadać (szybkość wycofywania okrętów jest w USA większa niż zakup nowych i tak będzie przez najbliższe kilkanaście lat!), choć już jest daleko mniejsza od sumy flot chińskiej i rosyjskiej, które z roku na rok zaczęły rosnąć. Można się pocieszać jak Davien, że amerykańskie okręty są większe. Tak, ale uzbrojone przeciw obcym okrętom są ciągle w te same małe dziadowskie kilkudziesięcioletnie Harpoony o zasięgu daleko mniejszym i mniejszej sile rażenia niż to co ma maleńki Karakurt... Mimo drastycznego spadku ilości okrętów, zadań US Navy od Zimnej Wojny przybyło, a nie ubyło! Potencjalni przeciwnicy mają broń i sensory o co raz większym zasięgu, tymczasem US Navy wycofała F-4, F-15, EA-6, A-6 itp. i zasięg uderzeniowy nawet najnowszego lotniskowca USS G. Ford (jak kiedykolwiek będzie poprawnie działał) drastycznie zmalał względem tego, co było za Zimnej Wojny. Na tych okrętach co są, brakuje części zamiennych, amunicji, remontów, załóg, wyszkolenia. Gdy trzeba postraszyć jemeńskich piratów, pokazać się w Cieśninie Ormuz (gdy tymczasem wszyscy wiedzą, że w wypadku wojny amerykańskie lotniskowce byłyby nie bliżej niż Ocean Indyjski...) lub w pobliżu spornych wysp na Morzu Południowochińskim to wysyła się cenne i brakujące Arleigh Burke lub lotniskowce, gdy całkowicie wystarczyłyby małe nowoczesne fregaty. W dodatku w tak spornych miejscach od miny, torpedy, czy rakiety przeciwokrętowej równie łatwo jest stracić lotniskowiec jak małą fregatę, przy czym strata lotniskowca oznacza dramatyczne zmniejszenie znaczenia całej floty a utrata fregaty jest ledwo odczuwalna. Na szczęście US Navy jest bystrzejsza od ciebie czy Daviena i to co napisałem, to nie moje wymysły, tylko własne analizy US Navy, która sama określa się jako "unbalanced" z powodu zbytniego skupienia się na dużych okrętach przy drastycznym braku okrętów mniejszych i pomocniczych. Skorumpowane lobbystyczne zakupy US Navy są po prostu chore: F-35, LCS, Zumwalt i USS G. Ford po prostu osłabiły US Navy bardziej niż w tym okresie zniszczyłaby ją wojna z przeciwnikiem typu Rosja czy Chiny! Za koszt 1 USS Gerald Ford, który nawet nie wiadomo kiedy będzie sprawny i przejdzie badania odbiorcze (testy są zaplanowane na... 2025!) US Navy mogło mieć lotniskowiec klasy Nimitz + ze 20 szt. nowoczesnych fregat rakietowych jak niemieckie F-125 i teraz porównaj sobie możliwości takiej ilości okrętów z nawet sprawnym USS Gerald Ford... Jeszcze rozumiem wydawanie kasy na jakieś abstrakcyjne nowoczesne lotniskowce, gdyby chodziło o utrzymanie przewagi jakościowej nad sprzętem przeciwnika, ALE PO CO COŚ TAKIEGO ROBIĆ JAK POTENCJALNY PRZECIWNIK NIE MA NICZEGO PORÓWNYWALNEGO DO NIMITZów NAWET W PLANACH? I USS Gerald Ford za 6x większą metkę z ceną (która jeszcze urośnie o kilka miliardów by doprowadzić go do stanu używalności) oferuje tylko o 20% większe możliwości od Nimitza! USA robi jak Hitler jakieś wątpliwe "wunderwaffe" i bankrutuje! Choć może i dobrze, bo gdyby zamiast Forda pobudowali kilka Nimitzów i zamiast niesprawnych F-35 i F-22 mieli tysiące wypasionych wersji F-15 i F-16, to może by była IIIWŚ, a tak to tylko USA zamknęło rosyjski konsulat w San Francisco - który stał w miejscu Fort Ross - pierwszej rosyjskiej osady w Kalifornii i pierwszej osady białych ludzi w ogóle w Kalifornii i trochę jeszcze na Rosję pokrzyczy i na tym się szczęśliwie skończy.

Davien
wtorek, 7 maja 2019, 03:59

Funku dawno takich bredni nie czytałem ale u ciebie to norma:) Odpisze ci jedynie o Fort Ross bo to juz pokazuje twoja ignorancję: Fort Ross został załozony w 1812r kiedy w Kaliforni od dawna byli juz Hiszpanie a rosyjscy osadnicy tam sie dostali na amerykańskich statkach . reszty twojego bełkotu nawet nie ma sensu komentowac.

GB
wtorek, 7 maja 2019, 01:52

USN realizuje właśnie program powiększenia floty do 350 okrętów więc jej stan liczebny właśnie będzie rósł, a nie malał. Liczebność floty chińskiej rzeczywiście rośnie ale także przez wzrost liczebności małych okrętów, których USN właściwie niepotrzebuje. To właśnie Flota Rosji w najbliższych latach się zmniejszy i to drastycznie jeśli chodzi o średniej klasy okręty (fregata i większe) z tego powodu że większość jej dużych okrętów weszła do służby jeszcze w latach 80 XX wieku. Owszem USN wycofała wiele różnych typów samolotów ale zastąpiła je wielozadaniowymi F/A-18 Super Hornet, które są zdecydowanie lepsze od tych wycofanych. Co więcej zasięg uderzenia lotniskowej grupy właśnie wzrasta bo na wyposażenie F/A-18 wchodzą pociski LRASM o zasięgu do 1000 km, a do tego na pokładach lotniskowcow mają znaleźć się drony tankujace inne samoloty... Co do lotniskowca USA Ford to są to typowe choroby wieku dziecięcego i prędzej czy później zostaną rozwiązane. Poza tym jakoś USN zamówiła kolejne 2 tego typu lotniskowce, a co więcej tempo budowy lotniskowcow ma wzrosnąć. Sens budowy nowoczesnych lotniskowcow jest taki że będą one miały katapulty elektromagnetyczne. A są one potrzebne z co najmniej dwóch powodów: 1. zwiększy się liczba operacji lotniczych jakie można wykonać w jednostce czasu i to ponoć dwukrotnie, 2. będzie można dostosować siłę katapulty do masy konkretnego typu samolotu przez co wydłuży się jego resursu. Katapulty parowe wyrzucały samoloty z jednakową siłą... Także chłopie napisałeś takie bzdury...

Fanklub Daviena
środa, 8 maja 2019, 00:02

USN nie realizuje programu powiększenia floty. Nawet gdyby chciało i nie brakowało kasy (a brakuje) to nie ma gdzie tego budować. Nie mają gdzie remontować tego co mają a co dopiero powiększać stanu. Podaj źródło tego "powiększania stanu"? No chyba, że wliczysz pływające drony... I część tych nowych zakupów, jak LCS, przestawia wartość bojową motorówki - przeżywalność bojową oceniono na mniejszą niż... tankowca, przy czym tankowców US Navy potrzebuje zdecydowanie bardziej niż LCS. I co z tego, że Rosja buduje małe? Jak gdzieś wyśle Karakurta, to przecież LCS go pilnować z 57mm pukawką nie będzie, bo się Rosjanie z niego śmiać będą, OHP US Navy posłało na złom (słusznie, też Rosjanie się z nich śmiali) i co US Navy zostało? Znowu Burek, których drastycznie brakuje i to tak brakuje, że... US Navy sabotuje ich modernizację do standardu umożliwiającego używanie w "tarczy antyrakietowej", by politycy... nie mogli ich używać do "tarczy" i zwolnili do operacji morskich? I przestań śnić wizje o LRASM - po pierwsze jeszcze ich nie ma na służbie, a ty jak Davien mylisz plany z istniejącą rzeczywistością, po drugie LRASM to chała - desperacka próba szybkiego zrobienia pocisku przeciwokrętowego z czegoś, co nigdy pociskiem przeciwokrętowym nie było (JASSM) tylko "tomahawkiem dla ubogich" (z ograniczonym stealth i prostszymi systemami nawigacji i wyższym pułapie lotu z tego powodu i zasięgiem nie 1000km, bajarzu, tylko mniejszym, z uwagi na cięższą głowicę niż JASSM, szacowanym na maks. 560km) - to ma jeszcze mniejsze szanse przedrzeć się przez rosyjską opl niż Tomahawki a przeciwokrętowe Tomahawki wycofano m.in. dlatego, że kiepsko widziano ich szanse przeciw rosyjskiej opl. Taki LRASM to łatwizna nawet dla AK-176M (zużyje na to najwyżej 25 szt. amunicji) czy A-190 (jest na Karakurtach) które mają programowaną amunicję a kończą opracowywać a może już skończyli amunicję kierowaną (taka też ma trafić do 57mm na KTO...). Jak jakoś przedarłby się przez opl, to ma optyczny sensor - takie potrafi zakłócać laserem nawet system obronny rosyjskich śmigłowców, więc tym bardziej będzie potrafił okręt, o ile w ogóle nie umieszczą lasera z takim powerem, że może i zniszczyć LRASM - leci wolno, więc jest dużo czasu na jego smażenie... :)

GB
środa, 8 maja 2019, 13:39

Okręty z reguły buduje się w stoczniach, a tych do budowy okrętów w USA nie brakuje. Co do źródła powiększenia floty to jest nim dokument dotyczący Budżetu USN na 2020 rok przedstawiony Kongresowi , w którym jest też zawarty plan rozwoju USN w przeciągu następnych 30 lat. Dokument został opracowany przez Szefa Operacji Morskich. Plan jest taki, że do 2024 roku USN ma mieć 314 okrętów, a do 2034 roku 355 okrętów. Mniej więcej każdego roku na budowę tych okrętów potrzeba od 26 do 28 mld USD. Kwoty w zasięgu budżetu USN... Co do tego że jak Rosja gdzieś wyśle mały okręt typu Karakut czy Bujan to przecież nikt rozsądny nie będzie wysyłał przeciwko niemu okręt. Jak coś to go załatwi nawet śmigłowiec (tak jak w Zatoce śmigłowce załatwiały takie okręciki...), czy samolot patrolowy, lub drona z bombami kierowanymi czy pociskami przeciwpancernymi (kilka Helfire i po Karakucie). Samolotami zresztą atakowano w latach 80 okręty (producent ZSRR) Kadafiego i to skutecznie (też były uzbrojone w tak chwalone przez ciebie działa AK-176M (i nie tylko bo miały morskie OSA na pokładzie…). Te śmieszne rosyjskie okręciki mają słabiutką OPL i nie są wstanie działać bez osłony większych okrętów czy samolotów... Co do potrzeby budowy dużych okrętów nawodnych (niszczyciele, krążowniki) dla USN to przecież ten trzydziestoletni plan zakłada wybudowanie ich aż 80 do 2049, czyli niecałe 3 rocznie (a SSN ponad 60)... Po pierwsze jak najbardziej LRSAM już jest i to w służbie (pierwsze odpalenie seryjnej rakiety było w 2017 roku), co więcej w 2019 zamówiono już drugą serię tych rakiet... Po drugie to całkiem rozsądnie zbudowanie rakiety przeciwokrętowe na sprawdzonej platformie JASSM. Upraszcza to produkcję i logistykę. Co do tego ograniczonego stealth pocisku JASSM to on jest zupełnie wystarczający przeciwko rosyjskim radarom, o czym Rosjanie przekonali się w Syrii w kwietniu 2018 (B-1B wystrzeliły 19 JASSM), gdzie ich systemy plot nie były w stanie przechwycić żadnego z nich... Co do uwagi że LRASM ma cięższą głowicę od JASSM to doczytaj bo ma dokładnie taką samą. Co do użycia rosyjskiej artylerii przeciwko zwalczaniu pocisków przeciwokrętowych to póki co to są ich zwykłe bajania. Jak chcesz wiedzieć więcej to poszukaj jak na radzieckich ćwiczeniach w radziecki mały okręt rakietowy uzbrojony w AK-176M uderzył radziecki pocisk przeciwokrętowy i zatopił ten okręcik… A jak dotychczas to przeciwko izraelskim systemom (bombą/rakietą) przykładowo działka Pancyra zawodzą - Izraelczycy nawet piękne filmiki opublikowali jak te Pancyry są niszczone. To, że rosyjskie systemy obronne zamontowane na śmigłowcach są podatne na różne zakłócenia to przecież nie nowość i jest to w sumie jedyna prawda jaką tu napisałeś. A co do lasera bojowego na rosyjskich okrętach to nie ma go na żadnym rosyjskim okręcie, a przykładowo na amerykańskich już są (pierwsze udane testy niszczenia dronów i nawet łodzi przez laser LaWS zamontowany na okręcie desantowym były w 2014... Także znowu napisałeś takie bzdury, że głowa mała...

anda
piątek, 10 maja 2019, 00:00

Oj GB bajeczki opowiadasz, JASSM to przechwycili Syryjczycy i przynajmniej połowę z nich strącili a efekt bombardowań to zerowy

Davien
piątek, 10 maja 2019, 22:19

Anda to zapraszam na konferencję Konaszenkowa w MO FR gdzie oficjalnie stwierdził ze nie przechwycono ani jednego JASSM bo nawet o nich nie wiedzieli. Jak mozna przeoczyc B-1B 300km od własnej bazy...

GB
piątek, 10 maja 2019, 14:39

Nawet Rosjanie pokazali zaledwie dwa wraki jakichś (nie wiadomo do końca jakich) pocisków manewrujących.

GB
piątek, 3 maja 2019, 16:14

Znane plany rozwoju USN nic takiego nie mówią. Owszem będą budowane fregaty ale tylko dlatego że program LCS nie powiódł się.

Ktos
piątek, 3 maja 2019, 06:05

Stany poza Rosja mają jeszcze do obstawienia Chiny ;)

Gustlik
piątek, 3 maja 2019, 05:23

Nie z ambicjami tylko z koniecznością. Ameryka to państwo morskie, tak jak UK. Albo rządzi oceanami i jest mocarstwem światowym albo przestaje rozdawać karty na oceanach i staje się mocarstwem regionalnym. Rosja zawsze była, jest i będzie mocarstwem regionalnym z gruntu lądowym. Rosja jest biedna a wojska lądowe są dużo tańsze w budowie i utrzymaniu niż marynarka wojenna. My też jesteśmy państwem lądowym i na tym musimy się skupić. Bałtyk da się zablokować przy pomocy samych rakiet. Nie ma potrzeby wypruwać się na pływające cele dla rosyjskich Oniksów i Granitów, że o BrahMos-ach nie wspomnę bo nawet nie mamy celu wartego użycia takiej rakiety.

Davien
czwartek, 2 maja 2019, 18:24

No popatrz , tyle ze chyba USN nic o tym nie wie bo nie dość ze buduje duze okretyw takim tempie jak Rosja drobnicę to jeszcze nowe fregaty mają byc tylko dodatkiem do niszczyycieli i nowej wersji CG(X)

Lili
czwartek, 2 maja 2019, 16:24

Mój drogi..USA NIE MAJA wyboru, muszą panować na wodach całego świata. To właśnie USNavy jest gwarantem hegemonii...

bmc3i
czwartek, 2 maja 2019, 15:02

Moglbys cos wiecej na temat ty "najnowszych analiz" mowiacych o koniecznosci rezygnacji z duzych okretow z powodu trudności w ich obronie? Kto je sporzadzil, kiedy i jak zatytulowal?

Wania bez butów.
środa, 1 maja 2019, 17:53

Tempo powala. Jaka potęga takie okręty.

sża
czwartek, 2 maja 2019, 19:50

Mimo wszystko, to nawet Amerykanie w swojej globalnej polityce się z Ruskimi liczą. Bo jeżeli chodzi o nas, to zapewne liczą na 447...

Roman
środa, 1 maja 2019, 17:05

Ale przynajmniej od 21 października 2016 r. powszechnie wiadomo, że 2 okręty desantowe typu Mistral ich pozorny odbiorca czyli Egipt przekazał po 1 dolarze za okręt na rzecz Federacji Rosyjskiej. Wiadomość ta została przecież podana do publicznej wiadomości z trybuny Sejmu RP przez ówczesnego ministra obrony narodowej A. Macierewicza. Wystąpienie ministra było transmitowane bezpośrednio z Sejmu przez wszystkie telewizje informacyjne zarówno publiczne jak i prywatne w Polsce i nikt nie mógł się tu przesłyszeć, zaś minister ON jeszcze później kilkakrotnie to stanowczo potwierdził indagowany przez dziennikarzy krajowych i zagranicznych.

Ułan
środa, 1 maja 2019, 15:24

Tania ropa i gaz spowodowały, że dzielne Niemcy, poprzez NS2 muszą ratować zbrojenie się Rosji.

Jan
środa, 1 maja 2019, 15:16

W zasadzie każdy artykuł o rosyjskich okrętach to wywody o siłowniach turbogazowych.... ile można o tym czytać? Polska na licencji budowała okręt 20 lat i nawet ukończenie go jako patrolowca nie przyspieszyło tempa budowy. A wydano nań miliardy. Może lepiej informować a nie siać propagandę?

Wojciech
piątek, 3 maja 2019, 05:25

Nie żadne miliardy tylko 1,15 miliarda. Razem z zakupem licencji i wdrożeniem technologii. To kosztuje.

Davien
czwartek, 2 maja 2019, 18:26

Panie jan, ale problemy typu 621 nie wynikały z braku części jak rosyjskich fregat ale po prostu braku pieniedzy i stad takie opóznienie, Pieniądze sie znalazły i Ślazak pływa.

Popular economist
czwartek, 2 maja 2019, 16:51

Miliardy? Nie, raptem 1,17 miliarda i to właśnie przez 19 lat. Słabo. Ruscy budują niektóre okręty już ponad 22 lata.

bmc3i
czwartek, 2 maja 2019, 15:04

Paradoksalnie Polska budowała przez tyle lat, z powodu braku finansowania budowy przez rzad.

jochann
środa, 1 maja 2019, 13:40

Znów pokazuje iż przy niskich nakładach wojsko Rosji stara się unowocześniać jakieś jednostki służące do obrony swoich wód terytorialnych .... Pomimo rozpadu byłego molocha ZSRR ( powstały na byłych republikach nowe organizmy jako odrębne państwa ) a co za tym idzie skonsolidowanie produkcji w terytorium jednej Rosji - a nie jak do 92r. kilku republikach ? Faktem staje się ciągłe unowocześnianie ale i budowanie nowych jednostek podwodnych czy nawodnych ale i wojsk pancernych czy powietrznych - mamy do czynienia mimo skromnego budżetu na efektywność jako całego wojska ...... Aż podziw powinien w naszym mniemaniu z punktu w jakim się znalazła Rosja iż mimo to stara się unowocześniać nie tylko wojsko ale i całą gospodarkę ??? Oczywiście jako dostawca surowców ( gaz czy ropa ale i inne metale ) ma dostęp do waluty obcej niż rubl.... A koniunktura na te surowce stale rośnie i nadal będzie zasilać budżet tego państwa . My POLACY na pewno porównywać się nie możemy - ale jako jedno państwo ....ROSJA - tworzy całe uzbrojenie dla swoich żołnierzy sama i tego nikt nie może kwestionować ... wzorce czy nowe technologie musi zdobyć podstępem - to znaczy licencje lub poprzez szpiegostwo gospodarcze ale jednak jako państwo sama produkuje .... Drugiego państwa na świecie nie ma - by wszystko co z wojskiem związane produkowało same ...? Przykre że jako Polak muszę to podkreślić - w żargonie naszym " łeb to jednak mają "...!

Markonn
piątek, 3 maja 2019, 05:27

Cóż za przenikliwa analiza. Dobrze, że napisałeś bo nikt by nie wiedział że: "...powstały na byłych republikach nowe organizmy jako odrębne państwa..." cokolwiek to miało znaczyć.

Wódz
środa, 1 maja 2019, 12:17

Rosji nie stac na niedopracowane nowinki techniczne,wiec produkuja na to co ich stac,Jednak w wojnie na wyniszczenie moze sie okazac ze majac przewage ilosciowa mozna wygrac konflikt.

46
środa, 1 maja 2019, 11:51

Niech budują te nawodne okręty. Jak najwięcej. Do Krakowa Poznania nie wpłyną. A Kalibry z Iskandera są takim samym zagrożeniem jak te morskie. Lepiej by im na armię brakowało.

Zan
środa, 1 maja 2019, 11:40

Rasyja wraca na swoje miejsce w szeregu. Koniec snu o potędze, tylko szkoda, że tak w upokarzający sposób zostalo wybite im to z głowy.

chateaux
czwartek, 2 maja 2019, 15:12

Kto oprócz siebie samych im to wybił z głowy?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama