Reklama
Reklama

Zanim nadejdzie Kruk: Niezbędna modernizacja Mi-24, ale jaka? [ANALIZA]

22 sierpnia 2019, 14:08
Mi-24
Śmigłowce Mi-24W. Fot. 49BLot

Polska planuje zakup co najmniej 32 nowoczesnych śmigłowców uderzeniowych w programie Kruk. Jednak potrzeba przeszacowania budżetu, związana z zakupem myśliwców F-35 w programie Harpia, może opóźnić lub ograniczyć zakup maszyn uderzeniowych. W tej sytuacji potrzebne jest rozwiązanie pomostowe, w celu odtworzenia i utrzymania zdolności operacyjnych. Obecnie jedyna dostępna opcja to modernizacja posiadanych maszyn Mi-24D/W, przywracająca im zdolności do zwalczania pojazdów opancerzonych.

Prowadzony od lutego b.r. dialog techniczny w zakresie modernizacji śmigłowców Mi-24 jest szansą nie tylko na doraźne wypełnienie luki w możliwościach operacyjnych, ale też na zapewnienie zdolności pomostowych. Nawet gdyby, co jest nierealne, umowa na zakup śmigłowców Kruk została zawarta w bieżącym roku, to do osiągnięcia przez nie gotowości operacyjnej minie co najmniej 6 do 10 lat. W tym czasie Wojsko Polskie nadal nie dysponowałoby śmigłowcami zdolnymi do zwalczania czołgów i skutecznego wsparcia działań bojowych. Co prawda, Polska ma na wyposażeniu około 30 sprawnych śmigłowców Mi-24D/W, ale od co najmniej dekady nie dysponują one uzbrojeniem kierowanym, a ich uzbrojenie strzeleckie niebawem wyczerpie resursy. Program modernizacji jest szansą na wykorzystanie potencjału, jakim nadal dysponują te maszyny.

Śmigłowce Mi-24W mogą się dobrze prezentować na pokazach, ale ich możliwości bojowe są bardzo ograniczone. Fot. J.Sabak
Śmigłowce Mi-24W mogą się dobrze prezentować na pokazach, ale ich możliwości bojowe są bardzo ograniczone. Fot. J.Sabak

Kruk, czyli śmigłowiec uderzeniowy którego zjadła Harpia?

Program śmigłowców uderzeniowych Kruk od 2014 roku znajduje się wśród priorytetów programu modernizacji technicznej. Mimo to od lat nie był w stanie wyjść poza wstępną fazę. Obecnie znalazł się, co prawda, na krótkiej liście priorytetów PMT 2017-2026, wymienionych przez ministra obrony Mariusza Błaszczaka, ale procedura nie weszła jeszcze w fazę zakupową, a jedynie analityczno-koncepcyjną. Z pewnością na ten kosztowny projekt wpłynie również znaczny nacisk, jaki po kolejnym wypadku MiGa-29 minister Błaszczak i prezydent Duda kładą na przyspieszenie programu myśliwców Harpia.

Jeszcze podczas posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej 6 lutego 2018 roku, wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz zadeklarował, że w programie Kruk rozważane jest pozyskanie 16-32 maszyn. Jednak równocześnie potwierdził, że Inspektorat Uzbrojenia nadal oczekuje na wyniki oceny występowania Podstawowego Interesu Bezpieczeństwa Państwa, od którego uzależniony jest dalszy harmonogram działań. Status BP prawdopodobnie przyspieszyłby proces, gdyż umożliwiłby pominięcie długotrwałej procedury przetargowej, jednak pomimo tego, że minął już ponad rok, brak jest informacji na temat rozstrzygnięcia tej kwestii. Jesteśmy więc w sytuacji, gdy należałoby rozpocząć procedurę przetargową. Alternatywą są negocjacje z jednym lub kilkoma wybranymi oferentami. 

Kwestia samych ofert jest dość złożona. W dialogu technicznym udział wzięli czołowi producenci, oferując bardzo zróżnicowane produkty. Temat ten był prezentowany na przez Defence24 wielokrotnie, dlatego można ograniczyć się do krótkiego podsumowania.

Oferowane Polsce śmigłowce Boeing AH-64E Apache Guardian oraz Bell AH-1Z Viper są dostępne jedynie w ramach programu Foreign Military Sales realizowanego za pośrednictwem administracji USA. Jest to procedura G2G, czyli tryb umowy międzyrządowej o sztywno określonych przez prawo amerykańskie zasadach, które nie są w niektórych punktach kompatybilne z procedurami przetargowymi. Oprócz maszyn amerykańskich w dialogu technicznym brano pod uwagę również maszynę Airbus Helicopters Tiger oraz tureckie TAI T129 ATAK. Z przyczyn politycznych pierwsza z tych ofert jest dość trudna dla obecnych władz MON, natomiast druga stanowi problem w zakresie rosnącego napięcia między Turcją a UE oraz Stanami Zjednoczonymi.

Brytyjskie śmigłowce Apache na poligonie w Orzyszu. AH-64E Apache Guardian jest faworytem w programie Kruk.Fot. J.Sabak
Brytyjskie śmigłowce Apache na poligonie w Orzyszu. Fot. J.Sabak

Niedawno pojawiła się również propozycja koncernu Leonardo Helicopters dotycząca nowej maszyny AH-249A, która jest obecnie dopiero opracowywana jako następca śmigłowców AH-129 Mangusta. Jej zaletą może być istotny udział polskiego przemysłu i nowoczesna konstrukcja, ale jednocześnie jest to opcja pełna niewiadomych, gdyż prototyp maszyny jeszcze nie został oblatany.

Niezależnie od wybranego śmigłowca, zakup nowo wyprodukowanych maszyn będzie w praktyce możliwy dla Polski najwcześniej w 2020 roku. Realnie, zgodnie z zeszłorocznymi deklaracjami, zakup przesunięto poza rok 2022. Sam proces produkcji i realizacja zamówień wymuszają co najmniej kilkuletnie oczekiwanie na dostawy. Przy tym należy pamiętać, że dostarczenie maszyn oznacza dopiero początek procesu wprowadzania ich do służby i wypracowywania gotowości operacyjnej. Ile może trwać taki proces widać choćby po historii polskich F-16 Jastrząb, które dopiero od niedawna wzięły udział w działaniach operacyjnych, w ramach PKW Orlik 7 nad krajami bałtyckimi oraz PKW OIR Kuwejt działającym nad Syrią.

Czas od zawarcia umowy do osiągnięcia pełnej gotowości operacyjnej przez nowe śmigłowce uderzeniowe szacować można na ponad pięć, a może nawet siedem do dziesięciu lat. Mowa tu o procesie dostarczenia, wprowadzenia do służby, przeszkolenia personelu i osiągnięcia zdolności do realizacji działań bojowych. W tym czasie Polska nie będzie dysponować śmigłowcami uderzeniowymi zdolnymi do rażenia celów opancerzonych z pomocą uzbrojenia kierowanego i wykonywania dużej części innych zadań.

Zanim nadejdzie Kruk, czyli zdolności pomostowe

Obecnie Polska dysponuje około 30 śmigłowcami Mi-24D/W z których 11 przeszło w ostatnim czasie remont główny w WZL-1, a remont kolejnych wszedł obecnie w fazę negocjacji. Choć czas ich eksploatacji zostanie wydłużony, to maszyny te nie są już w stanie pełnić większości swoich zadań. Śmigłowce te od dekady nie posiadają na uzbrojeniu przeciwpancernych pocisków kierowanych, gdyż ich zapasy się wyczerpały. Niebawem zaczną się wyczerpywać części do czterolufowych karabinów JaKB-12,7 kalibru 12,7 mm umieszczonych w ruchomej gondoli.

image
Polskie śmigłowce Mi-24 można czasem zobaczyć z pociskami 9K114 Szturm, ale od lat są to tylko ćwiczebne atrapy. Oprócz nich na belkach widać wyrzutnie rakiet kalibru 57 mm. Fot. j.Sabak

Dostępnym uzbrojeniem pozostaną wówczas jedynie posowieckie niekierowane rakiety, bomby i zasobniki artyleryjskie. Nie jest to potencjał adekwatny do zadań jakie powinny realizować te maszyny i wysoce niedostateczny względem zagrożeń, z jakimi mogą się mierzyć w konflikcie zbrojnym. Śmigłowce Mi-24 mogą jednak zostać skutecznie zmodernizowane, w celu zwiększenia (a w zasadzie przywrócenia) potencjału bojowego oraz poprawy innych parametrów.

W 2017 roku WZL nr 1 zakończyły proces modernizacji śmigłowców Mi-24W na potrzeby sił zbrojnych Senegalu. Zmiany jakie wprowadzono w tych maszynach obejmowały przede wszystkim instalację nowocześniejszych jednostek napędowych, dostosowanie do gogli noktowizyjnych i system GPS wyposażony w duży wyświetlacz wielofunkcyjny z opcją symulacji przyrządów. Jest to jednak znacznie mniejszy zakres prac, niż planowana i nigdy nie przeprowadzona modernizacja polskich Mi-24 w ramach programu Mi-24PL Pluszcz.

Dorobek uzyskany w tym programie stanowi interesująca podstawę dla potencjalnego programu modernizacji śmigłowców Mi-24, w kwestii którego realizowany jest obecnie przez Inspektorat Uzbrojenia dialog techniczny. Bierze w nim udział 15 podmiotów, których oferta jest bardzo różnorodna. Część z nich oferuje gotowe kompleksowe rozwiązania, takie jak Night Hawk (wcześniej znany jako Super Hind) firmy Paramount Aerospace Systems z RPA, czy program modernizacji Mi-24 izraelskich firm Israel Aircraft Industries oraz Elbit Systems. Inne proponują jedynie rozwiązania dla wybranych zakresów modernizacji, jak pociski Brimstone firmy MBDA, czy systemy walki elektronicznej i samoobrony produkcji BAE Systems czy Saab. 

„Mi-24PL” użytek własny i na eksport

Możliwe jest zrealizowanie znacznej części prac w oparciu o polski przemysł, we współpracy z zagranicznymi dostawcami technologii. Oznacza to, że zamiast gotowych rozwiązań modernizacji, należałoby wykorzystać oferowane systemy wyposażenia i uzbrojenia, dla stworzenia optymalnej konfiguracji w zakresie koszt/efekt. Powinna ona optymalizować również udział polskiego przemysłu, gdyż może stanowić interesującą ofertę eksportową dla użytkowników maszyn Mi-24, którzy będą szukać niezależności od rosyjskich kontrahentów.

Pomocna może tu być tutaj zarówno współpraca z ukraińskim producentem silników, zakładami Motor Sicz, które oferują silniki kompatybilne z Mi-24, ale nie wykorzystujące komponentów ani systemów produkcji rosyjskiej.

Kolejnym ważny czynnik, to fakt, iż WZL nr 1 podpisały 4 września 2018 roku protokół ustaleń (ang. memorandum of understanding)  z koncernem Boeing, określający obszary współpracy i realizacji projektów biznesowych dotyczących platform śmigłowcowych wyprodukowanych przez innych niż Boeing, w tym producentów poza Stanami Zjednoczonymi. Wśród wymienionych opcji znalazła się m.in. „produkcja wybranych komponentów, których produkcji zaniechano”, co obejmuje przede wszystkim śmigłowce Mi-24, Mi-8/17 i Mi-14, otwierając interesujące nowe opcje.

image
Night Hawk (wcześniej znany jako Super Hind) firmy Paramount Aerospace Systems z RPA to najbardziej kompleksowa modernizacja Mi-24 realizowana poza Rosją. Fot. Paramount AS

Jeśli chodzi o bieżącą sytuację w zakresie części zamiennych, to zgodnie z informacjami uzyskanymi nieoficjalnie przez Defence24.pl Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi dysponują zapasem kluczowych komponentów, takich jak łopaty wirnika, które pozwalają na eksploatację co najmniej jednej eskadry maszyn Mi-24 przez kolejną dekadę niezależnie od rosyjskiego producenta czy innych dostawców. Jest to kwestia o tyle istotna, że jednym z często powtarzanych argumentów przeciw modernizacji jest właśnie uzależnienie od Rosji.

Należy też wziąć pod uwagę fakt, iż wiele rozwiązań związanych z modernizacją Mi-24 zostało już przeanalizowanych i od lat oczekuje na wdrożenie lub odpowiednie wykorzystanie. Są to przede wszystkim efekty nigdy nie ukończonego, międzynarodowego programu Mi-24 Pluszcz.

Mi-24PL Pluszcz i Głuszec

W latach 2001-2004 Polska, najpierw w kooperacji międzynarodowej a potem już samodzielnie rozwijała program modernizacji śmigłowców Mi-24 o kryptonimie Pluszcz. Pierwotnie miał to być projekt realizowany przez Czechy, Polskę, Słowację i Węgry we współpracy z producentem i mający na celu dostosowanie około 100 śmigłowców Mi-24D/W do standardów NATO. Plany zakładały nie tylko zastosowanie komputera misji i co najmniej częściowe ucyfrowienie awioniki, ale również integrację pocisków Hellfire i innych typów uzbrojenia stosowanego w krajach Sojuszu. Polska planowała zmodernizować 40 śmigłowców, jednak pomimo dużego potencjału program w formacie międzynarodowym nie doszedł do skutku.

W lutym 2003 roku zatwierdzono wstępne założenia taktyczno-techniczne wspólne dla Mi-24 wszystkich uczestników programu, ale już 4 miesiące później program zakończono, podejmując na szczeblu międzyrządowym decyzję o samodzielnym przygotowaniu prototypów przez każdy z krajów osobno. W listopadzie 2003 roku Ministerstwo Obrony Narodowej podpisało z WZL nr 1 umowę na opracowanie modernizacji i przygotowanie dwóch prototypów maszyn Mi-24 Pluszcz. Planowano zmodernizować 12 śmigłowców do wersji bojowej Mi-24PL i kolejne 4 do zadań ratownictwa bojowego oznaczonych Mi-24PL/CSAR. Umowa została jednak anulowana już w czerwcu 2004 roku.

W śmigłowcu W-3PL Głuszec zastosowano m. in. awionikę i system zarządzania uzbrojeniem opracowane w ramach programu Mi-24PL Pluszcz. Fot. J.Sabak
W śmigłowcu W-3PL Głuszec zastosowano m. in. awionikę i system zarządzania uzbrojeniem opracowane w ramach programu Mi-24PL Pluszcz. Fot. J.Sabak

Część opracowanych dla Pluszcza rozwiązań wykorzystano później w programie maszyny W-3PL Głuszec. Natomiast modernizacja polskich Mi-24 skończyła się na dostosowaniu maszyn do użycia gogli noktowizyjnych i instalacji prostego modułu GPS. Prekursorami były w tym zakresie trzy maszyny wysłane wraz z polskimi żołnierzami do Afganistanu. Od tego czasu, poza realizacją tych prac na wszystkich posiadanych maszynach, nie posunęliśmy się naprzód w modernizacji Mi-24, który nie przystaje już dziś całkowicie do potrzeb pola walki. Jednocześnie jednak nie może liczyć zbyt szybko na następcę, z przyczyn wskazanych na początku tego tekstu. Potrzebne jest więc unowocześnienie co najmniej części posiadanych maszyn przy zachowaniu rozsądnego stosunku koszt/efekt. Jakie powinny być główne zakresy takiej zoptymalizowanej modernizacji.

Podstawowe problemy polskich Mi-24 to obecnie:

  • Brak nowoczesnego uzbrojenia, zgodnego ze standardem NATO
  • Niskie osiągi systemu napędowego
  • Niska świadomość sytuacyjna (archaiczna awionika i systemy obserwacyjne)
  • Brak nowoczesnych systemów samoobrony.

Są to priorytety, które należy mieć na uwadze podczas prac nad uzasadnioną operacyjnie i ekonomicznie modernizacją śmigłowców rodziny Mi-24.

Napęd, czyli więcej mocy i mniej pracy

Podstawą dla jakichkolwiek modernizacji śmigłowców Mi-24, ale również Mi-17, powinno być unowocześnienie jednostki napędowej. Proces ten może być zrealizowany w kraju. Już obecnie WZL nr 1 jest w stanie modernizować silniki TW-3-117W stosowane we wszystkich śmigłowcach Mi-24W i ostatniej serii Mi-24D do znacznie nowocześniejszej wersji TW-3-117WM, dostarczanej przez ukraińskie zakłady Motor Sicz. Taki model silnika zastosowano w senegalskich maszynach, uzyskując dostrzegalny wzrost osiągów bez zmian w układzie przeniesienia mocy.

Jest on widoczny przede wszystkim w dynamice lotu, prędkości wznoszenia i udźwigu. Nie ma potrzeby, jak miało to miejsce w Afganistanie, „startować na przednim kole”, czyli z rozbiegiem, jak samolot. Manewr ten, często stosowany przez polskie śmigłowce Mi-24 w Afganistanie nie wynikał z brawury, ale z niewystarczającej mocy silników do klasycznego, pionowego startu maszyny obciążonej uzbrojeniem.

Użycie silników TW-3-117WM zapewnia również niższy koszt eksploatacji, ze względu na nowocześniejsze oprzyrządowanie i dłuższe okresy eksploatacji między przeglądami i remontami. Zastosowanie silników tego typu otwiera również potencjalnie możliwość dalszej modernizacji poprzez wdrożenie jednostek serii WMA i wyższych, o ile będzie takie zapotrzebowanie. Wymiana silników na nowsze może zostać zrealizowana w ramach remontu. Co równie istotne, nowe silniki nie korzystają z rosyjskich komponentów, a więc są bezpieczniejsze od jednostek starego typu.

Awionika – co widzi załoga?

Modernizacja Mi-24 ma odbywać się przy założeniu, że docelowo śmigłowce tego typu zostaną wymienione na nowe maszyny. Nie ma więc raczej potrzeby wprowadzania całkowicie nowego, zintegrowanego systemu awionicznego, gdyż mogłoby to okazać się zbyt kosztowne. Absolutne minimum, dyktowane też względami bezpieczeństwa, nakazuje wskaźniki przeskalować na standardowe w lotnictwie NATO jednostki anglosaskie (np. wysokościomierze z metrów na stopy, a prędkościomierz z km/h na węzły). Takie zmiany wprowadzają Czesi w swoich śmigłowcach Mi-17 i Mi-171Sz.

image
Opracowana przez ITWL "ucyfrowiona" awionika dla śmigłowca Mi-24 prezentowana była m. in. podczas MSPO 2018 (na zdjęciu kabina pilota). Fot. J.Sabak

Uzasadnione byłoby również doprowadzenie do odpowiednio bezpiecznego standardu systemu łączności. Wraz z nim można byłoby zainstalować nowocześniejszy wyświetlacz systemu GPS, umożliwiający wyświetlanie mapy i być może (w pakiecie minimum), wybranych parametrów lotu. Dla zarządzania nowych uzbrojeniem (o którym nieco dalej) niezbędny będzie odpowiedni system obserwacyjno-celowniczy oraz układy kierowania i zarządzania, co daje przesłanki do co najmniej częściowego ucyfrowienia awioniki. Można zastosować rozwiązania opracowane dla Mi-24 i wprowadzone częściowo na śmigłowcach W-3PL Głuszec lub też na tej bazie stworzyć nowocześniejszy system, o ile nie spowoduje to opóźnienia w programie.

Jakie uzbrojenie, czyli siła ognia?

Mi-24, oznaczony przez NATO „Hind”, jest z założenia śmigłowcem uderzeniowym przeznaczonym między innymi do zwalczania broni pancernej przeciwnika. Polska nie posiada już jednak możliwości użycia ppk 9M114 Szturm, które stanowiły uzbrojenie Mi-24W. Również Mi-24D nie korzystają już od dawna z rakiet 9M17 Skorpion. Wszystkie śmigłowce mogą przenosić bomby lotnicze o masie od 100 kg do pół tony oraz zasobniki z działkami 23 mm i niekierowanymi pociskami rakietowymi kalibru 57 mm lub 80 mm. Stałe uzbrojenie stanowi czterolufowy karabin maszynowy JaKB-12,7 kalibru 12,7 mm w wieżyczce dziobowej.

Resurs tych ostatnich jest obecnie na wyczerpaniu i niebawem trzeba będzie zrezygnować z ich użycia ze względu na brak części zamiennych i możliwości dalszego wydłużania eksploatacji. Jak więc widać głównym problemem polskich śmigłowców jest kurczący się i nie dostosowany do nowoczesnych działań bojowych zestaw uzbrojenia. Dotyczy to szczególnie pocisków kierowanych.

image
Przednia część śmigłowca Mi-24W z dobrze widoczną wieżyczką z karabinem JaKB-12,7 kalibru 12,7 mm i systemem celowniczym Raduga, stosowanym do naprowadzania rakiet 9M114 i 9M17. Fot. J.Sabak

Paradoksalnie, możliwość rezygnacji z archaicznego systemu celowniczego Raduga stosowanego do naprowadzania pocisków 9M114 i 9M17 ułatwia modernizację śmigłowców. Dzieje się tak, ponieważ celownik ten wykorzystuje kanał optyczny oparty na systemie soczewek i luster, zajmujący znaczną przestrzeń w przedniej części kadłuba pod miejscami załogi. Usunięcie tego zbędnego systemu to „odchudzenie” maszyny o około 250 kilogramów zbędnego balastu. To również znaczna przestrzeń w przedniej części śmigłowca do zagospodarowania, na przykład na nowoczesne systemy optoelektroniczne, awionikę oraz dodatkową amunicję do uzbrojenia w wieżyczce przedniej.

Rakiety kierowane – absolutny priorytet

Stosowane obecnie na śmigłowcach Mi-24D/W pociski niekierowane S-5 i S-8 są uzbrojeniem w posowieckim standardzie. Powinny zostać zastąpione przez odpowiedniki zgodne ze standardem NATO. Mesko już obecnie posiada w ofercie pociski niekierowane kalibru 70 mm, natomiast ZM Tarnów opracowało wyrzutnie dostosowane zarówno do podwieszania pod zachodnimi, jak i wschodnimi maszynami.

Alternatywną dla pocisków 70 mm opcją, prezentowaną przez WZL-1 podczas MSPO 2017, są kierowane pociski rakietowe 68 mm firmy Thales, oparte na rakietach niekierowanych stosowanych na śmigłowcach francuskich. W 2016 roku Thales podpisał z PGZ i Mesko porozumienie dotyczące współpracy przy produkcji tych pocisków, a w 2017 roku zawarto umowę z ITWL.

Możliwe jest przekształcenie rakiet niekierowanych w pociski kierowane na odbity od celu promień lasera. Obecnie dostępne są „z półki” liczne systemy umożliwiające tego typu modyfikacje, oferowane przez firmy BAE Systems (APKWS), Elbit (STAR), MBDA, Lockheed Martin (DAGR) czy Raytheon (TALON). Izraelski system STAR został już zintegrowany z Mi-24 dla jednego z zagranicznych klientów. Po decyzji o pozyskaniu określonego typu rakiet uzasadnione byłoby pozyskanie licencji do ich produkcji w Polsce, albo docelowe opracowanie własnego rozwiązania.

image
Pocisk kierowany Hellfire i rakiety niekierowane kalibru 70 mm (w wersji ćwiczebnej). Fot. J.Sabak

Jeżeli Polska zdecyduje się na zakup lekkich rakiet kierowanych laserowo, niezależnie od wybranej opcji, wymagane będzie wyposażenie śmigłowca Mi-24 w głowicę optoelektroniczną z laserowym podświetlaczem celów, podobnie jak w wypadku integracji ciężkich kierowanych laserowo przeciwpancernych pocisków rakietowych. Jest to więc rozwiązanie dość uniwersalne, otwierające dostęp do szerokiej gamy uzbrojenia. Mogą to być np. amerykańskie rakiety AGM-114 Hellfire lub brytyjskie Brimstone. 

Inną opcją, która nie wymaga instalacji kosztownej głowicy wyposażonej w podświetlacz laserowy, są pociski naprowadzane optycznie lub na podczerwień, takie jak ppk Spike. Rakiety rodziny Spike mogą być dostępne w różnych wariantach. Wojsko Polskie posiada na uzbrojeniu rakiety Spike-LR o zasięgu 4 km, ale do odpalania ze śmigłowców powinny zostać zostać raczej pozyskane pociski o większym zasięgu Spike-ER lub ich nowy wariant ER2, czy nawet cięższe Spike-NLOS osiągające dystans 40 km. Elementem rodziny Spike jest jednak również pocisk LR2, którego zasięg w wersji odpalanej ze śmigłowca może być wydłużony nawet do 10 km. Warto również wspomnieć, że pociski Spike-LR są produkowane na licencji w Mesko i inne, cięższe wersje również mogłyby powstawać w ramach kooperacji.

Warto powiedzieć, że wymieniono tu jedynie kilka najbardziej popularnych opcji. Wybór systemu uzbrojenia kierowanego zależny jest od celów i możliwości ekonomicznych, a poszczególne opcje mogą różnić się, na przykład, wymaganym czasem integracji. Każdy z systemów uzbrojenia kierowanego będzie wymagał zintegrowanego systemu naprowadzania i nowoczesnej głowicy optoelektronicznej. Może ona zostać umieszczona nie tylko w nosowej części maszyny, ale też w kilku innych, alternatywnych lokalizacjach. Warto w tym zakresie czerpać ze stosowanych na świecie rozwiązań. Tego typu prace nie będą stawić większego problemu i mogą zostać zrealizowane przez krajowe zakłady.

Wieżyczka – precyzja i siła ognia

Zgodnie z posiadanymi przez Defence24 informacjami karabiny JaKB-12,7, w które uzbrojone są przednie wieżyczki śmigłowców Mi-24D/W, powinny być w najbliższym czasie zastąpione innym rodzajem broni. Po pierwsze, ze względu na wyczerpanie ich możliwości eksploatacyjnych, a po drugie, aby wprowadzić w ich miejsce uzbrojenie lepiej odpowiadające potrzebom, najlepiej zgodne ze standardem NATO.

Podczas MSPO 2017 Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 zaprezentowały opcję zastąpienia czerolufowego karabinu maszynowego JaKB-12,7 na amunicję 12,7x108 mm karabinem WKM-Bm produkcji ZM Tarnów, zasilanym nabojami 12,7x99 mm w standardzie NATO, stosowanym w Wojsku Polskim. Jest to uzbrojenie identyczne z zastosowanym w śmigłowcu W-3PL Głuszec i produkowane w kraju. Możliwe jest również zastąpienie WKM-BM sześciolufowym karabinem WLKM. Jednak warto zwrócić uwagę, że broń kalibru 12,7 mm nie jest już obecnie stosowana na śmigłowcach uderzeniowych czy szturmowych. Nawet w przypadku rosyjskich Mi-24/35 nowszych wersji stosowane są ruchome działka kalibru 23 mm lub nieruchome 30 mm. Jest to związane zarówno z rosnącym poziomem ochrony pojazdów, jak też z rozwojem lekkich, precyzyjnych systemów uzbrojenia lufowego.

image
W rosyjskich śmigłowcach Mi-35M karabin 12,7 mm w wieżyczce zastąpiono dwulufowym działkiem 23 mm. Natomiast optyczny system Raduga oparty na pryzmatach ustąpił miejsca głowicy optoelektronicznej. Fot. Russian Helicopters

Myśląc perspektywicznie, należy rozważyć opcją uzbrojenie Mi-24 w działko automatyczne kalibru 20 lub 30 mm. Dla przyspieszenia prac powinno to być rozwiązanie dostępne na rynku w wersji gotowej wieżyczki, lub też uproszczony wariant z nieruchomym działkiem 23 mm lub 30 mm, jaki zastosowano np. w Mi-24P czy W-3W/WA Sokół. Jest to konfiguracja najprostsza, ale mało wszechstronna i obarczona istotnymi wadami.

Najbardziej logiczne jest zastosowanie wieżyczki ruchomej, zapewniającej precyzję i siłę ognia, najlepiej dostępną z półki. Jedną z alternatywnych możliwości jest zastąpienie wieżyczki USPU-24 wieżyczką Nexter THL 20 z działkiem M 621 kalibru 20 mm. Taka wieżyczka zastosowano już np. w rumuńskich IAR330 SOCAT, będących przeciwpancerną wersją śmigłowca Puma, produkowaną lokalnie na licencji. Wymiary wieżyczki, jej masa i generowane dla struktury obciążenia dość dobrze odpowiadają przestrzeni jaka powstaje po demontażu USPU-24 stosowanej na Mi-24D/W.

Działko M 621 kalibru 20 mm jest stosunkowo lekkie, zbliżone masą do ckm-u w słynnym kalibrze pół cala, ale zapewnia większą precyzję, penetrację i siłę ognia. Być może należy rozważyć zastosowanie takiej wieżyczki również na innych statkach powietrznych. Nie jest wykluczone, że broń ta już niebawem trafi do Wojsk Specjalnych. Zainteresowanie pozyskaniem działka 20 mm, jako alternatywy dla ciężkich karabinów maszynowych 12,7 mm wyraziła w ostatnim czasie JW Grom, rozpisując stosowny przetarg.

System walki elektronicznej i samoobrony

Ostatnim obszarem, choć wcale nie najmniej ważnym, jest zastosowanie na śmigłowcach Mi-24 nowoczesnego systemu ostrzegania i samoobrony przed pociskami kierowanymi oraz systemów walki elektronicznej. Jest to szczególnie istotne, jeśli maszyny mają pozostać w służbie po wprowadzeniu śmigłowców Kruk, o czym nieco później. Na rynku dostępne są obecnie liczne rozwiązania, z których część zaproponowano w ramach dialogu technicznego. W przypadku podjęcia decyzji o wyborze maszyn w programie Kruk, może być uzasadnione zastosowanie podobnego lub identycznego systemu walki elektronicznej i samoobrony, jednak powinno to również podlegać ocenie zasadności, aby nie zawyżyć kosztów programu. Mogą to być np. systemy proponowane przez Saab, BAE Systems czy Elbit. Tego typu pracę mogą być realizowane w kooperacji z krajowymi zakładami, takimi jak WZE oraz WZL-1. Przykładem jest system samoobrony All-in-Small, zaprezentowany na targach Air Fair przez Wojskowe Zakłady Elektroniczne, we współpracy z firmą Elisra. System ten integruje urządzenia ostrzegające o opromieniowaniu laserowym i radarowym, o ostrzale przeciwnika i odpaleniu rakiet oraz wyrzutnie flar i dipoli.

Ważne, aby system był dostosowany do maszyny i jej systemów pokładowych, zapewniając optymalną ochronę. Jest to element w istotny sposób wpływający na przeżywalność w warunkach nowoczesnego pola walki.

Życie zmodyfikowanych Mi-24 po Kruku?

Modernizacja śmigłowców Mi-24, jak wynika z powyższej analizy, jest możliwa i może być uzasadniona stosunkiem koszt/efekt. Zakres modernizacji powinien być określony przez siły zbrojne na podstawie potrzeb, jednak przy założeniu iż obejmie modyfikację napędu i co najmniej częściową wymianę uzbrojenia oraz demontaż zbędnego systemu Szturm. Procesem tym mogą być objęte przede wszystkim śmigłowce Mi-24W oraz najmłodsze Mi-24D pochodzące z czwartej serii i wyposażone w identyczne jednostki napędowe (TW-3-117W), gdyż mogą one zostać łatwo zmodyfikowane do standardu WM.

Ulepszone maszyny mogą nie tylko stanowić niezbędne obecnie rozwiązanie pomostowe, do czasu pozyskania śmigłowców uderzeniowych Kruk i osiągnięcia przez nie gotowości operacyjnej. W wielu zadaniach Mi-24 będą w stanie uzupełniać niedostateczną liczbę nowych maszyn, których zakup ma objąć w obecnym postępowaniu 32 egzemplarzy, a więc zaledwie dwie eskadry. Tymczasem, oprócz odwodu strategicznego, śmigłowce uderzeniowe powinny znaleźć się również w jednostkach kawalerii powietrznej oraz w formacjach lotniczych przypisanych poszczególnym brygadom, o czym pisałem w ostatnim tekście na ten temat.

W tym kontekście liczba 32 maszyn Kruk będzie wysoce niewystarczająca dla potrzeb Wojsk Lądowych, a są przecież inne zapotrzebowania. Przykładowo, maszyny tego typu mogą zostać użyte do wsparcia Wojsk Specjalnych, co było planowane projektując wariant Mi-24PL/CSAR jeszcze w ramach programu Pluszcz. De facto w składzie 7. Eskadry Działań Specjalnych powinny znajdować się zgodnie z etatem co najmniej dwa śmigłowce Mi-24.

image
Fot. J.Sabak

Należy też pamiętać, że docelowo, zgodnie z rekomendacjami Strategicznego Przeglądu Obronnego, Polska ma znacząco zwiększyć liczbę śmigłowców uderzeniowych, być może nawet do 100 maszyn. Zmodernizowane Mi-24 będą więc prawdopodobnie eksploatowane przez pewien czas równolegle z nowymi śmigłowcami, aż do osiągnięcia pełnej gotowości przez odpowiednią liczbę Kruków i innych maszyn wsparcia. 

Zgodnie z obecnie panującymi trendami część zadań mogą realizować lżejsze, tańsze, ale równie nowocześnie uzbrojone śmigłowce, takie jak AH-6 Little Bird, czy H145M z systemem HForce, a w niedalekiej przyszłości H160M Geupard. Rozwiązaniem pośrednim jest też użycie uzbrojonych w pociski kierowane wersji średnich śmigłowców wielozadaniowych, takich jak Black Hawk czy Caracal. Mimo to Mi-24, po odpowiedniej modernizacji, może jeszcze służyć w polskiej armii przez długie lata. Ze względu na zbliżoną konstrukcję, de facto powinny pozostać w służbie co najmniej tak długo jak będące dziś podstawowymi maszynami transportowymi Mi-8/17. Po wprowadzeniu do eskadr uderzeniowych śmigłowców Kruk, zmodernizowane Mi-24 powinny znaleźć się m. in. w Kawalerii Powietrznej.

Nie należy też pomijać potencjału eksportowego. Tego typu pakiet modernizacyjny, najlepiej skalowalny, może znaleźć uznanie wśród obecnych użytkowników Mi-24/Mi-35. Dotyczy to zarówno krajów chcących podnieść walory operacyjne tych maszyn, jak też krajów, które będą zainteresowane pozostawieniem ich w linii, ale jednocześnie nie będą chciały uzależniać się od Rosji. Takim klientem mogą być np. Węgry, które jako kraj NATO utrzymują maszyny w linii i muszą serwisować je w Rosji, ale też państwa Azji, Afryki czy Ameryki Południowej. Do tych samych odbiorców mogą trafić polskie Mi-24PL po ich ostatecznym wycofaniu ze służby. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 228
Reklama
realizm
środa, 28 sierpnia 2019, 14:11

Oczywiście modernizować Mi-24, wykorzystując jego unikatową cechę, jaką jest możliwość przenoszenia desantu w liczbie, powiedzmy, 6-8 żołnierzy z pełnym wyposażeniem lub ewakuacja z pola walki, czy też transport wyposażenia. Mi-24 jest opancerzony, doskonale nadaje się więc do tych trzech zadań. Modernizacja śmigłowca powinna być jednak ukierunkowana tak, by maksymalnie wykorzystać ten atut. Zatem, jak wskazał autor – mocniejsza jednostka napędowa, wymiana przestarzałych i ciężkich systemów celowniczych, i zastąpienie ich nowoczesną awioniką i uzbrojeniem, w tym ppanc, nowe zdalnie sterowane działko. Zmodernizowany Mi-24 może zatem doskonale wspierać z powietrza desant przeniesiony przez siebie lub inne, lżejsze śmigłowce, może wykonywać zadania uderzeniowe czy ewakuacyjne. Pamiętajmy, że śmigłowiec jest tylko platformą – jego możliwości bojowe zależą wyłącznie od tego, jaką broń przenosi, jakie ma rozeznanie w polu walki i czy jego wykorzystanie jest zgodne z jego możliwościami. Mi-24 to platforma, która mądrze zmodernizowana, ma przed sobą jeszcze długą przyszłość.

tom97
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 11:21

To zbrodnia stanu planować zakup Boeing AH-64E Apache Guardian lub Bell AH-1Z Viper jeśli Amerykanie przechodzą na nowa platformę opartą o SB-1 Defiant. Po co kolejny eksponat do muzeum bez przyszłości. Za 10 lat tj czas do wejścia do służby pierwszych zakupionych Apaczy będą tak samo nowoczesne jak Mi-24 teraz.

Olo
niedziela, 25 sierpnia 2019, 22:55

ciekawe jak się uda ta modernizacja skoro - chińskie firmy Skyrizon i Xinwei Group nabyły ponad 50 procent ukraińskich akcji Motor Sich.

CdM
środa, 28 sierpnia 2019, 11:52

A była spora szansa, no ale skoro latami brakowało zamówień, m.in. z Polski, to zakład poszedł w ręce Chińczyków. Zapewne teraz zakup tam silników zablokują Amerykanie...

jak?
niedziela, 25 sierpnia 2019, 15:14

nie modernizować-szkoda pieniędzy.Czekać na nowe

Polak
niedziela, 25 sierpnia 2019, 10:58

Zmodernizować Mi-24 porządnie i kupić 32 Vipery bez oglądania się na koszty.Dziękuje.

Jarpako
niedziela, 25 sierpnia 2019, 10:09

Nareszcie przyzwoity analitycznie artykuł, a nie krytykujący wszystko co mamy. Gratulacje dla autora. I nie ma się co przejmować krytykującymi wszystko tzw. fachowcami , bo jak by ich zapytać o uzbrojenie innych krajów lub skąd wziąć kasę to by im się zapaliły sznurówki w trampkach. Część z nich to pewno ruscy trole i chcą nas wystraszyć.

Loop.
niedziela, 25 sierpnia 2019, 01:06

To, że Harpia na razie zjadła Kruka, to możne i dobrze. Może przez te kilka lat Włosi dopracują swój śmigłowiec, i stanie się on konkurencyjny, bo nie ukrywam, że podoba mi się ta koncepcja. Co do samych Mi-24, to obawiam się, że skończy się to tak, że to żymianie z pustyni w Azji Mniejszej dadzą naszym politykom taką ofertę na ich modernizację, że będziemy mieli drogo zmodernizowane, bezużyteczne wiatraki.

Krzyś
sobota, 24 sierpnia 2019, 22:47

A niech modernizuje. Zakupy pt Wisła czy Homar wiele zastopowało a zakup F-35 doszczętnie powali moderke WP.

Anty 50 C-cali przed 500+
sobota, 24 sierpnia 2019, 17:38

68 mm firmy Thales, oparte na rakietach niekierowanych stosowanych na śmigłowcach francuskich. W 2016 roku Thales podpisał z PGZ i Mesko porozumienie dotyczące współpracy przy produkcji tych pocisków, a w 2017 roku zawarto umowę z ITWL. Możliwe jest przekształcenie rakiet niekierowanych w pociski kierowane na odbity od celu promień lasera. To jakie wystawili w Kielcach 2015?

MI6
sobota, 24 sierpnia 2019, 15:05

spokojnie bez nerwów, najnowsze sondaże pokazują, że rządząca partia będzie miała tylko niewielką większość w sejmie a jak się coś nie uda to będziemy mieli zmianę ekipy rządzącej na jesieni i cała karuzela planów, koncepcji obronnych, planów modernizacyjnych, założeń, analiz zacznie się od nowa...

Profesor
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 15:52

Jak będzie zmiana ekipy to znowu wstrzymają wszystkie zakupy i modernizacje, tak jak zrobili od 2008 roku. Do 2015 prawie nic nie było modernizowane ani kupowane.

CdM
środa, 28 sierpnia 2019, 12:04

A po roku 2015 praktycznie wszystko było w zbrojeniówce wstrzymane na jakieś 1.5-2 lata - zmiana ekip wszędzie; wyrzucenie na śmietnik planów poprzedników. Na przykład oferta na Wisłę (za ok 35-40 mld) leżała na stole w 2015, decydenci wrócili z nią z rozmów w USA, tylko że poprzednia ekipa wstrzymała się z wydatkiem, uważając (słusznie) że to za drogo, i nie chcieli podjąć tak samobójczej decyzji, bojąc się że opozycja by ich zjadła (słusznie). Nowa ekipa ofertę odrzuciła. Dziś po latach mamy I fazę zamówioną za połowę tego, a ile będzie kosztowała druga, nikt nie wie, ale na pewno w sumie wyjdzie więcej. Oraz kilka lat opóźnienia. Tak, wówczas chciano kupić 8 baterii w konfiguracji obecnej (bez ibcs i radaru 360) ale za to te baterie już by u nas dzisiaj były...

Jajec
wtorek, 27 sierpnia 2019, 09:34

Takoż po 2015. Po co rozgraniczać?

Realnie myślący
sobota, 24 sierpnia 2019, 14:23

Mamy szczęście że w PRL u tyle nie myśleli tylko kupowali sprzęt to nasze tęgie umysły od obronności mieli przez 30 lat co likwidować i dotej pory mają co malować na parady.

poznaniak
sobota, 24 sierpnia 2019, 12:25

Drodzy panowie nie róbmy jaj z pogrzebu-skoro już nawet Uganda ma lepsze śmigłowce od nas to jeśli naprawdę jesteśmy krajem suwerennym to nie bawmy się w jakieś śmieszne moderki tylko pomyślmy od razu o nowych maszynach,bo pieniążki się rozlecą i nie będzie kruka.Nie wierzę,że od rządu USA czy Włoch nie można załatwić kilku maszyn używanych na czas przejściowy jak oferowali nam Niemcy w przypadku programu Orka

Zły
sobota, 24 sierpnia 2019, 11:08

A w artykule obok jest o zleconej w 2017 modernizacji 28 szt Orlikow. I pięknie jest? Nie, nie jest. Powtórzę : MON świadomie i celowo nie realizuje zakupów BRONI. Tylko w najbardziej odleglych perspektywach są "plany" dokupienia broni. Ale na najbliższe lata już "rozdysponowano" kasę na kompletnie nie-bojowe zakupy. Tu brakuje nam jakichkolwiek uzbrojonych śmigłowców, samolotów rozpoznania dla rakiet NSM, samolotów ZOP, z drugiej strony MON błyskawicznie kontraktuje remonty nowych w sumie samolotów szkolnych, rozważa szybki zakup następców Herculesa oraz zakup odrzutowych wyspecjalizowanych sanitarek!! Czujecie, że w tym samym czasie na broń MON nie chce wydawać kasy i jak może to opóźnia i odwleka zakupy czegokolwiek z uzbrojenia?? To samo jest z bronią ppanc (brak amo dla czołgów, stare rpg7, odkurzone SPG7, "Malutkie" w dywizjonie ppanc, niewielka ilość bo tylko ok 260 wyrzutni Spike "na garbie" spieszonego zmecha) po prostu tragedia, która nie może przecież "umykac" uwadze decydentów?? Przecież TO gołym okiem widać! To kompletne zacofanie, nie może być przypadkowe bo dotyka wszystkich kluczowych elementów systemu odstraszania. 13 lat "integrowania" Spike z Rosomakiem, gdy jak nic po roku było wiadomo, że wieży Hitfist nie da się zintegrować bez jej kompletnej przebudowy!! Ale mimo to MON kolejne 12 lat ogłasza że "integruje"?? Przecież to było i jest oczywiste, że to ślepa uliczka i kontynuowanie tej fikcji to czysty sabotaż!! A śmigła? Jak nic będzie wieloletnie odwlekanie Kruka, bo będziemy przecież "integrować" np. Spike z Mi24? Więc Kruk poczeka, jak Rosiek na ZSSW.

sff
niedziela, 25 sierpnia 2019, 23:01

możliwe że chodzi o to że kiedy jakaś zaprzyjaźniona siła będzie robiła porządki w Polsce to żeby nie było armii co stanie po stronie obywateli...

Gts
niedziela, 25 sierpnia 2019, 12:48

Mam wrażenie przeprowadzanej przez dzisiejsze władze dywersji lub sabotażu. Nawet mniejsze kraje jak Czechy, Slowacja, Estonia i biedniejsze jak Rumunia wprowadzaja kompleksowe rozwiązania i to w tempie w jakim MON nawet się nie śniło.

ja
niedziela, 25 sierpnia 2019, 22:25

na 4 śmigłowce i 200 wozów bojowych...rzeczywiście nawet nam się to nie śni

Rzyt
sobota, 24 sierpnia 2019, 10:59

Nie ma kraju, w gronie państw tzw. Cywilizowanych 1szego świata, który posiadając tyle pieniędzy na armię tak nie udolnie nią zarządza, modernizuje, dowodzi, rozdysponowuje środki. Polska jak na swój potencjał ma armię godną SAA lub DRL. 48 F16, 2 baterie Wisły, 300kto,96 krabow, 250 Leo 2a 0 (obecnie dzięki amatorszczyznie pracowników mon i wp) 2NDR oraz 1 bateria Himmars, WOT, Komandosi, Desant, Logistyka, Chemicy, Saperzy, 4 aw101 do tego powinniśmy ograniczyć armię bo to jest faktyczny oręż WP oraz narodu reszta to balast, hamulec

Gts
niedziela, 25 sierpnia 2019, 12:50

Jeszcze nie ma i przez najbilźsze 4-5 lat nie będzie mieć Himarsa i Patriota. Do tego czasu nasza siła to sprawne sprzęty, które udało się zaciągnąć na defilade.

Kaszub
sobota, 24 sierpnia 2019, 03:35

Rozumiem zdenerwowanie że wszystko trwa w M@N tak długo i kulawo w końcu trzeba się postarać by strwonić górę nieswoich pieniędzy na którą narzekają że ciągle mają ich za mało . Po T-72 czekam tylko jeszcze na pomostowy program modernizacji H@NKERÓW jak ogłoszą że przemalowują je na różowo i doklejają rzęsy nad światłami by upodobnić je do Fi@ta Multipla by zabijać wroga śmiechem , bo od dawna wiadomo że jak wróg się śmieje to nie może strzelać ;) . Wierzę że w tym szaleństwie jest metoda, bo jak na to patrzę to tylko wiara nam zostanie ;)

Wojmił
sobota, 24 sierpnia 2019, 02:05

Kolejna niepotrzebna analiza... albo się ma kasę na nowe albo na modernizację... wystarczy sprawdzić ile i na co będzie wydawana kasa vs to co wpływa co roku z budżetu....

Stefan
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 22:57

I to jest właśnie analiza...

CodyBancks
sobota, 24 sierpnia 2019, 00:19

Wydaje się , że najlepsze rozwiązanie dla naszego wojska będzie zastąpieni mi-24 , s70 jako szturmowy i a-249 jako lekki i wsparcie pola walki , co z w3 głuszec może lekka kawaleria jako wsparcie piechoty ?

Kocham PL
piątek, 23 sierpnia 2019, 23:33

W muzeach w całej Polsce jest jeszcze dużo sprzętu który można zmodernizować i przywrócić do służby- ŻENADA! . Żandarmeria powinna przyjrzeć się ludziom którzy proponują takie rozwiązania , czy oby nie współpracują z Rosją.

Pol
piątek, 23 sierpnia 2019, 19:36

Czyli wynika z tego ze posiadamy prawie wszystkie elementy do produkcji mi 24 w nowszej wersji wystarczy linia montażowa niedaleko mielca lub w rzeszowie licencja na silniki vk 2500 03 i lecimy z montażem.

Sławek
piątek, 23 sierpnia 2019, 19:15

Coraz częściej mam wrażenie że w WP pracują ludzie dla samej pracy a nie dla poprawy bezpieczeństwa Polski. Powiedzcie mi jak można się zastanawiać 20 lat w jaki sposób modernizowac sprzęt wojskowy?! To jest niebywałe.

Hunter
piątek, 23 sierpnia 2019, 18:42

Wydaje mi się to przemyślane, skoro wielu tutaj wspomina, że śmigłowce nie mają szans na dzisiejszym teatrze wojennym, zwłaszcza kiedy nie mają ochrony przeciwlotniczej/przeciwrakietowej, że kupno nowych śmigłowców można a nawet trzeba odłożyć na później. Zbudujemy silna obronę plot/prak to kupi się nowe śmigłowce. Na razie remontować to co mamy. Moim zdaniem wszystko idzie zgodnie z planem, po kolei.

Errd
niedziela, 25 sierpnia 2019, 09:57

A gdzie jest t twoja modernizacja obrony plot? Przecież dwie baterie Wisły i Poprad to nie jest modernizacja. Narew w lesie. W takim tempie to do śmigłowców dojdziemy za 30 lat. W tym czasie stracisz wyszkolonych pilotów i ludzi z obsługi. Myślisz czasem ? To nie boli.

ciekawy
piątek, 23 sierpnia 2019, 18:26

Przy okazji modernizacji czołgu T 72 i w.w śmigłowca warto zadać pytanie? Skąd Polska bierze części zamienne do tych maszyn? Czy czasami nie z Rosji? W jaki sposób się to odbywa i kto w tym bierze ewentualnie udział?

BRZDĄC
piątek, 23 sierpnia 2019, 18:14

Na czasy "smuty" zbrojeniowej zakupić AH-6 Little Bird tanie latadełka z uniwersalnymi możliwościami od wsparcia ,ppanc ,transportu ,rozpoznawczy łącznikowy,konwojow czy element bojowy okrętów , cieszące sie wysoką estymą wojsk specjalnych, sprawdzone bojowo biorące udział w bezpośredniej styczności z nplem tanie w eksploatacji i proste w naprawie nie potrzebujące potężnego zaplecza warsztatowego i logistycznego. Wystarczy im warsztat pokroju samochodowego nie potrzebuje lądowisk ,lekki ,można go przerzucać na linie frontu za pomocą ciężarówki i ewakuować ciężarówką a gdy już Wojsko Polskie uzyska śmigłowce bojowe można będzie przerzucić Małe Ptaki do wojsk szybkiego reagowania i to po taniości

gnago
piątek, 23 sierpnia 2019, 17:36

Nie prościej modernizacja producenta z domówieniem 12 sztuk najnowszej odmiany Mi-35. Takie delikatne szturchnięcie jak tureckie Jankeskiego wielkiego brata . No i 24 sztuki Mi-171 z końcowym wyposażeniem w Polsce obu typów. Oba znane lubiane i niezawodność wyższa niż jankeskich wyrobów dostepnośc części również o wiele lepsza niż częsci do efów

Kolo
niedziela, 25 sierpnia 2019, 10:23

Ty tak na poważnie? Każdy dolar do Rosji to wsparcie jej reżimu! Zatem bzdura. Nie powinniśmy nigdy nic kupować od Rosji. Koniec dyskusji. Weź i "szturchnij" się sam. A przy okazji : wielu tutaj komentatorów tak się trzęsie , że ktoś może nam rzekomo wyłączyć dowolny sprzęt z zagranicy magicznymi "kodami" czy "czarnymi" pudełkami. A ty tak spokojnie proponujesz kupienie czegokolwiek od praktycznie wroga nr 1?? Już nam Rosja tak wyremontowała jednego słynnego Tupolewa, że od powrotu z remontu miał ponad 200 awarii zanim poleciał do Smoleńska. Kupić coś w Rosji?? Kpiny?

NAVY
piątek, 23 sierpnia 2019, 14:52

...czkawką się nam odbijają lata niszczenia ,przesuwania,rozmyślania i wszelkiego rodzaju dyskutowania ! Przecież najgorszy tępak, byłby wstanie przewidzieć ,że jak bedziemy przekładać wszystko na póżniej,to nadejdzie taki moment,iż wszystko się razem zejdzie a wtedy nic nie pomorze,bo będzie wszytko do wymiany ! Ale politykierzy w tym kraju zawsze rację mają....swoja oczywiście.

Stefan
sobota, 24 sierpnia 2019, 02:06

Widzisz, tajemnicą poliszynela jest, że za oszczędności budżetowe były "nagrody" dla decydentów budżetu. "Oszczędzone" pieniądze , czyli niezrealizowany budżet, "wracały" do jednostki narzędnej a z niej do jeszcze wyższej a potem do ministerstwa. Tak było we wszystkich służbach mundurowych i być może w całej budżetówce. Przykładowo Komendant Powiatowy, jako końcowy dysponent budżetu, robił "oszczędności" (czyli wg. standardów normalnego państwa popełniał przestępstwo niezrealizowania budżetu) i za to otrzymywał 10% z wypracowanych oszczędności. Komendant Wojewódzki, po "zebraniu" zwrotów z powiatów odstawiał je Komendantowi Głównemu, za co też otrzymywał działkę (stawki nie znam, mniej niż 10%, ale w stawce bezwzglednej więcej niż powiatowy). Sytuacja powtarzała się na szczeblu wyższym i kasiorka płynęła do ministerstwa, gdzie również nagrodami dzielono. W wartości rzeczywistej do kasy państwa wracało około połowy z zaoszczędzonych pieniążków. Wszystkim realizatorom budżetu się to opłacało, tylko tracili szeregowi pracownicy. Tracili na nie otrzymanych nagrodach, zasiłkach, warunkach pracy. Oszczędności na wakatach, paliwie, częściach zamiennych, przyborach biurowych, ogrzewaniu, energii elektrycznej itd przekładały się na pracę ponad normatywną, niewykorzystane urlopy, prywatny sprzęt w pracy, papier od sponsorów itd. Efekt widzimy dzisiaj: 5 milionów produktywnych obywateli uciekło za granicę, nastąpiła likwidacja zakładów produkcyjnych, utrata zdolności przemysłowych. Przy tym widoczna jest tendencyjność działań decydentów wyższego szczebla, nakierowana na utratę kompetencji obronnych, szczelności systemu walutowego, wydolności struktur administracji rządowej i samorządowej. Struktury bezpieczeństwa wewnętrznego zredukowano do stanu zapewniającego bezpieczeństwo grupy rządzącej, bez możliwości jej kontrolowania. Zainstalowano prawo umożliwiające drenaż walutowy polskiej gospodarki, w tym szczególnie poprzez zagraniczne banki i sieci handlowe. Połowa gotowizny ze strat polskich "dziwnym trafem" wpływała do gospodarki niemieckiej, reszta dla reszty świata. Szacunkowo 5% polskiego PKB drenowały VATem (drenują nadal?) wielkie sieci handlowe. Jeśli połowa z tego, czyli około 2,5% naszego PKB, zasilała gospodarkę niemiecką, to w zasadzie Polacy utrzymywali Bundeswerę. Nie znam wartości PKB drenowanego przez banki, ale sam Kościół Katolicki podobno drenował polskie finanse na prawie 1% PKB. Do tego dokłada się moda na wakacje za granicą, co powoduje wydawanie pieniędzy za sam pobyt, czyli stan nie przekładający się na polskie dobro gospodarcze (pomijam kwestię kwatetunku i wyżywienia). Każda strata gotówki dla gospodarki kraju, to jak utrata krwi dla organizmu. Jeśli pieniądze zostały ukradzione, to nie było ich na realizację polskich potrzeb, w tym należyte utrzymanie armii.

Popieram
niedziela, 25 sierpnia 2019, 10:31

Brawo. Prosto i klarownie. Oto esencja polityki nieudaczników, liberałów głoszących że wojny nie będzie więc po co się zbroić. Dodam jeszcze odsprzedawanie działów produkcji cywilnej zakładów zbrojeniowych co osłabiało je finansowo, a brak zleceń z wojska (oszednosci oraz nieustające opóźnianie programów) czy ich śladowe ilości powodowały upadek i zacofanie technologiczne działów produkcji specjalnej. No i dziś potencjał zachowały bardzo nieliczne.

StarszyBalans
piątek, 23 sierpnia 2019, 14:40

Kolejny raz druciarstwo i krótkowzroczne szukanie pozytywnej relacji koszt/efekt w "rozwiązaniu pomostowym" (wraz z "Fazą analityczno-koncepcyjną" moje dwa ulubione określenia MON). Trzeba sobie powiedzieć wprost. Jakiekolwiek działania przy Mi-24 nazywane "modernizacją" (semantyka, w praktyce może to oznaczać np odmalowanie) oznaczają de facto zamknięcie programu Kruk. I to jedyny pewnik w całym tym dziadostwie.

Jacek
niedziela, 25 sierpnia 2019, 15:49

Żeby zrozumieć postępowanie decydentów mon i polskiego rządu najlepiej postawić się w ich położeniu. No to co kupujemy dziesiątki czy setki sprzętu od USA za grube miliardy, które z pewnością by się znalazły ale oni tak naprawdę tego nie chcą. Oznaczałoby to zbyt mocne polityczne i gospodarcze uzależnienie Polski od tego kraju na wiele wiele lat. Wybrali grę na zwłokę, czyli czekamy ne wzrost polskiej gospodarki i jej mocy produkcyjnych, a z czasem produkujemy własny sprzęt. Tak jak to się stało w przypadku krabow i raków. Być może ma to sens, czas pokaże. Fakt faktem, że WP ma niesamowite zaległości w modernizacji, które wręcz powalają z nóg. Pamiętajmy, że pierwszeństwo ma zawsze polityka!!

Infernoav
sobota, 24 sierpnia 2019, 11:17

Wejście do służby nowych maszyn to około 5-7 lat. Rozumiem, że przez ten czas mamy nie mieć helikopterów bojowych? Poza tym, dobrze zmodernizowane i wyposażone, te helikoptery, mogą być zmagazynowane i użyte w czasie wojny jako rezerwa. Bawi mnie pomysł złomowania wszystkiego. Nie robi tego USA, nie robi tego Rosja, zapewne nie robią tego Chiny. Za to my powinniśmy wszystko zezłomować ... Rozumiem, że T-72 i BWP-1 w zasadzie powinno się. Jednak helikoptery, o ile są sprawne i mogą przenosić skuteczna broń, nie powinny nigdy być zlomowane. Konserwacja i magazynowanie. Za drogi to sprzęt by go złomować. Wystarczy im 1000 godzin lotu w resursie i w czasie wojny mogą z powodzeniem wspierać wojska lądowe.

biały
piątek, 23 sierpnia 2019, 23:00

mi-24 mają resurs na 10 lat , po modernizacji na 13 lat , ile lat nie będzie kasy teraz w tych 10 latach idzie wisła homar i nowe samoloty , dodatkowo dojdzie klepanie nowych bwp , gdzie ty człowieku widzisz kasę na śmigłowce co ??? , ale za 10 latek jak mi24 beda na złom szły to i będzie kasa , więc albo rezygnujemy w ogóle ze śmigłowców i dopiero za 15 lat się pojawią nowe , albo modernizujemy i trzymamy do czasu nadejścia nowych mi-24

Taka prawda
niedziela, 25 sierpnia 2019, 10:38

W samo sedno. Jakby Kruki miały wejść do służby za 2-3 lata to może, ale NIE wejdą nawet za 10 lat, więc MUSIMY remontować by MIEC jakieś bojowe śmigłowce. Moderka przynajmniej 24 Mi24 i drugie tyle W3 i na te 10-12 lat MAMY rozwiązanie pomostowe. Wisła, Harpia, rozpoczęty Homar, już drenują nam budżet i na żadne nowe Kruki nie będzie po prostu kasy. Co najmniej 10 lat, a w najlepszym przypadku do czasu nowego PMT w roku 2026.

Happy
piątek, 23 sierpnia 2019, 14:40

Bla bla bla. I tak nigdy nie dorownamy potencjalowi wroga wiec w pierwszej kolejnosci powinnismy sie skupic na tym by upewnic wroga ze agresja bedzie dla niego gorsza niz afganistan. Liczne i rozproszone struktury wyposarzone w nowoczesna bron lekka bardziej odstrasza wroga niz kilka smiglowcow. Wysilamy budzet na gadzety a zapomnielismy o podstawie obronnosci.

Infernoav
sobota, 24 sierpnia 2019, 11:19

Te rozproszone struktury, zostałyby zmiecione. Potrzebujemy silnej artylerii k armii nasyconej środkami ppanc i płot, a nie partyzantki. Chyba, że chcemy by potencjalny wróg zrobił w Polsce to co zrobiono w czasie 2WŚ. Dzisiaj partyzantka nie ma żadnego zastosowania. WOT ma odcinać zaopatrzenie i atakować cele newralgiczne, a nie bawić się w AK...

rmarcin555
piątek, 23 sierpnia 2019, 14:34

Kruk to drugi najgłupszy program MONu. Pierwszy to oczywiście Wojska Obrony Tragicznej. Modernizacja Mi24 nie ma sensu i nic z niej nie będzie. Jednym słowem dzień jak co dzień w Polsce.

Tankcom
sobota, 24 sierpnia 2019, 22:35

Kierowane rakiety oparte na npr Thales ,..na kraksala 225 M lepsze?! Gdy mesko dowodzi : 6 kilometry , pirat widzi wielki helicopter, 4 mniejszy

Infernoav
sobota, 24 sierpnia 2019, 11:20

Wyjaśnić proszę czemu modernizacja Mi-24 i Sokołów nie ma sensu? Lepiej chyba mieć kilkadziesiąt uzbrojonych w ppk helikopterów, niż nie mieć żadnego.

rmarcin555
niedziela, 25 sierpnia 2019, 20:07

@Infernoav Śmigłowiec uderzeniowy to droga zabawka, a strącić go można przenośnym zestawem. W naszych warunkach Kruk powinien być na szarym końcu potrzeb. Może przed rakietami manewrującymi do okrętów podwodnych. Chodzi zwyczajnie o koszt efekt.

dropik
piątek, 23 sierpnia 2019, 13:58

modernizować radzieckie 35 letnie maszyny to proszenie sie o nieszczęście. Wystarczy wspomnieć migi 29, a śmigłowce są bardziej narażone na zużycie (większe drgania). jeszcze by się mozna zastanawiać gdyby problem dotyczył liczby simgłowców wiekszej niz 50 sztuk , a to by oznaczało konieczność zaangażowania w projekt Ukrainy. dla naszych 18 sztuk nie ma to sensu

Łukasz
sobota, 24 sierpnia 2019, 10:51

MiGi nie spadały bo były "stare" tylko dlatego, że zakłady w których remontowano te samoloty nie miały kompetencji do wykonywania serwisów i remontów. Z Mi-24 sytuacja jest inna, a przynajmniej w kwestii obsługi silników i przekładni.

Olpa
niedziela, 25 sierpnia 2019, 10:02

Nie nie jest inna. To dokładnie taka sama sytuacja. Różnica polega tylko na tym że dla MIG29 zapas oryginalnych części zamiennych skończył się szybko i zaczęło się nasze polskie drutowanie i kombinowanie. Dla smigiel ten zapas jeszcze jest. To całą tajemnicą sukcesu nie pseudo wielkie umiejętności i kompetencje naszych zakładów.

Gnom
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 13:20

Wiesz o czym mówisz czy mówisz co wiesz? Śmigła latają od ponad ćwierc wieku według własnych polskich zasad nadzoru i eksploatacji i zaden nie spadł od ponad ćwierc wieku z przyczyn technicznych. A cześci które kupuje się u dostawców i tak sie w Polsce weryfikuje nawet jesli przychodza od producenta z odpowiednimi "nalepkami", bo bywało różnie i nalepki nie końiecznie nalepiano na faktycznie nowych częściach. Gdyby nie zniszczono własciwego nadzoru to i problemu z fotelem i innych problemów z MiG-29 by pewnie nie było. Ale kolego miły zbyt wielu ludzi w wojsku choc mieni sie inzynierami nie ma przygotowania technicznego, to efekt reform i "ucywilnienia" armii z przełomu lat 90/2000.

Lubelska Perła
piątek, 23 sierpnia 2019, 13:49

Kto te Mi bedz robił Bo nie Świdnik jak mu polscu ko operanci przylozyli 290% marży To im gluszczca zablokowali na 9 miesiący

Gnom
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 13:25

Marże kolego to dokłada Leonardo jako właściciel Świdnika, kiedys tak zrobił P&W Rzeszów. Kooperanci to pikuś, bo jak kooperant nie zmieni ceny to Leonardo napewno doda jedno zero.

Ustawiator
piątek, 23 sierpnia 2019, 13:35

Kruka nie Będzie INSPEKTORAT WSPARCIA właśnie poinformował SG o wstępnej analizie

Okręcik
piątek, 23 sierpnia 2019, 12:13

Jestem wielkim "fanem" wszelkich modernizacji. Strata czasu i kasy. Nie stać nas też na żadne prototypy, bo na to mogą sobie pozwolić ci co już sprzęt mają i planują jego wymianę za kilka, kilkanaście lat. Uważam również, że bardziej potrzebujemy Kruka niż Harpi, a i Kruk ma większe możliwości przeżycia w przypadku "W". Dlaczego, bo śmigłowce mogą korzystać z prowizorycznych lądowisk, a samoloty nie. Po pierwszych kwadransach "W" z naszych lotnisk nie wiele zostanie. I kochani żadne 32 a nie daj boże 16, tylko co najmniej 50 kruków. niech mi nikt nie mówi że nas nie stać. 1 kruk za 180 mln zł [ok 60 mln ], to 50 9 mld zł!! A ile idzie na samo 500+?? Albo chcemy być wolni, albo nażarci.

Marzyciel
niedziela, 25 sierpnia 2019, 10:53

Wyremontować 24 Mi24 z ppk Spike ER2 lub NLOS, doprowadzić kolejne 24 szt W3 do standardu Głuszec z ppk jw , dokupić np. 24 szt SW-4 w lekkiej wersji wsparcia z ppk (vide Ah-6) z "opcją" na kolejne 24 w przyszłości? Zaczęliśmy kupować S70? Mają tam w ofercie gotową wersję wsparcia wyposażoną "na bogato" m.in. w rakiety ppanc Hellfire. Kupić ze 24 szt. z "opcją" na kolejne? I to wszystko praktycznie z "naszego" podwórka!! W ciągu 6-10 lat moglibyśmy mieć blisko 100 śmigłowców fakt, nie szturmowych, ale zawsze "na bogato" z ppk. Nie lepsza byłaby rosnąca z roku na rok armada 100 szt a potem więcej, niż "aż" 32 wyspecjalizowane "Kruki" już za 10-12 lat?? Co sądzicie?

Leon
piątek, 23 sierpnia 2019, 16:24

My to potrzebujemy wszystkiego na przedwczoraj!! F35 byłby bardzo dobry ale wersja B. Vide właśnie helikoptery. Byłyby bardzo trudne do zniszczenia mogąc startować z byle boiska przy szkole podstawowej. A tych mieliśmy np. "1000 szkół na 1000-lecie"! Wersja A podobnie jak F16 maja miałkie szanse przeżycia wobec ataku na lotniska. 6 Pilic naszych lotnisk nie obroni nigdy. Ale: Kruk nie odstrasza nikogo, F35 tak. F35 daje zdolność brutalnego odwetu w razie ataku, Krukiem możesz wesprzeć swoje oddziały lub zaatakować wrogie kolumny. Pytanie oczywiste co zaboli wroga bardziej: krwawy odwet na czułe elementy infrastruktury czy zniszczenie nawet kilkudzieisięciu/set czołgów? Masz wybór! Ceny na Kruka wziąłeś z sufitu. Taki np. EUROtiger to ok. 65 mln Euro dla Niemców, oni sami zaś uznali przy tym, że to dla nich za drogo wszczynając w arbitrażu handlowym spór z dostawcą o zawyżone ceny.

Okręcik
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 14:57

Tymi paroma F35 odwet? Kolego do Moskwy naprawdę daleko a tych bliżej położonych to Putin ma sam wiesz gdzie. Tu nie o odwet chodzi tylko o to, aby wszelki atak na Polskę, żadnemu agresorowi się nie opłacał, czyli aby poniósł takie straty jak ruskie latem 1941.

piątek, 23 sierpnia 2019, 14:29

Jakiz to współczesny śmigłowiec uderzeniowy mozna kupić za circa 40 mln eurasów. Tyle to kosztuje współczesna wielozadaniówka.

Okręcik
sobota, 24 sierpnia 2019, 13:01

Kolego Czesi mieli ofertę 12 VH60M BH za 590 mln co x4 zł daje 2,36 mld zł/12 szt [200 mln zł/szt]. Przy zakupie 50 szt wyszłoby zapewne taniej.

Davien
niedziela, 25 sierpnia 2019, 21:48

Okręcik, czeskie UH-60M były w wersji transportowej, czyli gołej z M-60 w kabinie maks, wersja bojowa wsparcia to UH-60M DAP

Okręcik
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 14:59

W artykule o śmigłowcach do Czech pisano o 12 UH w wersji szturmowej.

Davien
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 21:55

Generalnie Sikorsky oferował 12 UH-60M czyli maszyn transportowych, nie ma wersji szturmowej Blackhawka i nigdy nie było: Zarówno tzw. battlehawk jak i UH-60M DAP to wersje wsparcia nei szturmowe

Okręcik
czwartek, 29 sierpnia 2019, 12:53

Masz rację, oparłem się na artykule i nie sprawdziłem co to za wersja, ale z drugiej strony Czesi wybrali opcje 8 wielozadaniowych Belli i 4 szturmowe AH za 646 mln . Zakładając ze wielozadaniowe były w podobnej cenie za 4 szturmowe dali 246 mln, czyli jakieś 60 mln [240 mln zł]/szt. ergo starczy ok 12 mld zł na 50 szt, co stawni mniej niż 1/5 wydatków na pisowski socjal z naszych podatków.

Davien
piątek, 30 sierpnia 2019, 00:45

generalnie to jak patrzyłem to wg cen dla USA UH-1Y sa drozsze o ponad 4mln usd na sztuce( 26,5 do 22mln usd) od UH-60M. UH-1Z nowy to ok 31mln usd dla USa co przy FMS daje praktycznie takie ceny jak podajesz.

piątek, 30 sierpnia 2019, 11:54

"Greeen Fly Away" Dołóż wyposażenie zadaniowe.

Śledź Bałtycki
piątek, 23 sierpnia 2019, 19:54

Prawie kazdy...

gawron
piątek, 23 sierpnia 2019, 12:10

Chciałem napisać żeby sprzedać je do Ugandy za parę doalrów, ale patrzę na wiki, a tam niespodzianka - Uganda ma lepsze, bo Mi-35 i pewnie naszych by nie chciała. Brawo Wojsko Polskie, brawo MON. Uganda ma lepsze od naszych śmigłowce bojowe.

Rex
sobota, 24 sierpnia 2019, 01:12

Mi-35 to przecież eksportowa wersja Mi-24

Davien
piątek, 23 sierpnia 2019, 22:05

Gawron, Mi-35 to po prostu Mi-24W to nazwa eksportowa. Mi-24W mamy w Polsce więc maja takei same.

Africa Corps
piątek, 23 sierpnia 2019, 13:46

Biorę w ciemno Moi bracia z RPA dadzą RADĘ

Ososo
piątek, 23 sierpnia 2019, 11:37

Ciekawe że w D24 po raz kolejny pisze się o IAR330 SOCAL podczas gdy inne źródła podają nazwę SOCAT i chyba mają rację (od Anti-Tanc)

say69mat
piątek, 23 sierpnia 2019, 11:19

Mam kilka wątpliwości - mianowicie - jaka jest na współczesnym polu walki, elementarna przeżywalność, nawet głęboko zmodernizowanego śmigłowca typu Mi24??? Dalej, jaka jest zatem rola przewidziana, w obszarze sił zbrojnych, dla tego typu maszyny??? Śmigłowiec wsparcia??? Gdzie standardy wyznaczają znacznie mniejsze śmigłowce, o znacznie lepszych parametrach lotu oraz znacznie większym potencjale zintegrowanego uzbrojenia. Śmigłowiec CSAR??? Jaki jest zatem koszt modernizacji śmigłowca Mi24 do standardu śmigłowca realizującego misje CSAR??? Dalej, w jaki sposób można wysiłkiem PGZ -tów/wuzeteli zrealizować proces modernizacji śmigłowców, w oderwaniu od zaplecza producenta??? Biorąc za punkt odniesienia ewidentną wtopę z modyfikacją foteli do samolotów MiG29. I na zakończenie, jaki jest efekt utrzymywania w linii niezmodernizowanych śmigłowców???

Łukasz
sobota, 24 sierpnia 2019, 10:55

A co to jest "współczesne pole walki"? Każdy konflikt ma swoją specyfikę patrz wojna o Falklandy, I i II wojna w zatoce, Afganistan, Osetia, Donbas, itp.

Gnom
piątek, 23 sierpnia 2019, 14:38

Miły Kolego, nasze smigła praktycznie od 1992 roku lataja bez jakiegokolwiek wsparcia producenta (MIL), ba nawet czasem wbrew jego działaniom. Z przyczyn technicznych przez te ponad ćwierc wieku nie spadł żaden, a od wielu lat maja juz przedłuzane resursy. Mamy w Polsce własne technologie eksplotacji, nowoczesny systemy tzw. badana nieniszczacych itd. WZL-1 uczestniczy w tym od początku wspólnie z ITWL. Poniewaz powstało to dawno, to akurat tu nie zniszczono typowo lotniczego systemu nadzoru. A zmiany którymi tak głosno chwala się węgrzy, czy czesi przy Mi-17 (tych nie specjalsach) , np. VOR, TACAN, nowe radiostacje, dostosowanie do NVG itp., polskie Mi-24 i Mi-8/17 przeszły kilka lat wcześniej niz czeskie i to własnie w WZL-1.

Erda
piątek, 23 sierpnia 2019, 21:36

Drogi kolego. Technologię do badania zużycia platowca osprzętu czy silników to nie to samo co technologia wytwarzania tych podzespołów. Gdybyś uważnie przeczytał artykuł to zamiast wychwalac pod niebiosa nasze super zakłady które oczywiście sa lepsze niż producenta śmigłowców to byś zauważył że te maszyny latają sobie ponieważ mamy duży zapas oryginalnych części zamiennych w tym łopat. To jest całe clou problemu. Jak zapas się skończy to te nasze zakłady zaczną chaupnicza robotę dorabiania części tak jak to było w MIg29. Skończyły się oryginały zaczęły się problemy. Warto tez sobie uświadomić ze w Polsce niecsacwywarzane nowoczesne silniki do tych smigiel. Do tych smigiel nie produkujemy ani łopat ani przekładni. Wszystko to trzeba importować z Ukrainy. Jak rozumiem będzie to tanie bo nam się należy. Całe uzbrojenie w tym rakiety również będą importowane. Czyli jak zwykle u nas lepimy kolejny pseudo śmigłowiec za duże pieniądze. Usptawnimy za 10 lat ten złom a w tym czasie świat odleci nam o kolejne dwie generacje sprzętu. Np naprawdę doskonala inwestycja.

Gnom
niedziela, 25 sierpnia 2019, 15:23

Więc kupmy współczesny standard, który wdrożymy za10 lat jak wszyscy będą przesiadać się na kolejną generację, zatem znów będziemy z tyłu i ty znów będziesz narzekał. Artykuł przeczytałem uważnie. Część elementów można nadzorować i eksplotować wg oceny stanu technicznego, część nie i te trzeba zastąpić. Oczywiście, że wytwarzanie części to nie nadzór, ale nadzór to podstawa bezpiecznej eksploatacji. Łopaty i przekładnie mają swój resurs i jeżeli znasz naloty śmigłowców w Polsce wiesz na ile lat wystarczą nowe łopaty. Przekładnie remontuje się w czechach - LOM to certyfikowana firma przez rosjan (choć jakość nie powala). Nawiasem mówiąc Ukraina nie produkuje ani łopat ani przekładni do Mi-24, choc od kilku lat to zapowiada. Uzbrojenie nie musi być importowane w całości, bo npr produjemy, parę iinnych rzeczy też, a ppk (gdy będzie nim Spike) współprodukujemy. Co ciekawe, gdy w wielu krajach nalepia się tylko narodowe znaczki na wyrób a wielu dyskutantów nad tym pieje z zachwytu. Natomiast gdy w Polsce Mesko robi całkiem sporo trudnych rzeczy - narzekają. Nie jestem piewcą naszych osiągnięć jak piszesz (choć nie są małe), jednak szlag mnie trafia gdy bez powodu sami siebie dołujemy. Niestety dołączasz do malkontentów zamiast szukać rozwiązań. "Zastaw się a postaw się" to nie jest maksyma krajów, które uważamy za bogate, ale w większosci wypadków początek polskich problemów finansowych. Nauczmy sie wykorzystywać możliwości użycia czegoś co mamy do maksimum, a inwestować tylko tam gdzie nowe przyniesie nam duże zyski lub umożliwi konieczne dołączenie do elity.

Danisz
piątek, 23 sierpnia 2019, 17:52

Miły Kolego, MiGi-29 też latały przez ćwierć wieku bez wsparcia producenta - czyżby staropolskie powiedzenie "Mądry Polak po szkodzie" przestało obowiązywać?

Gnom
niedziela, 25 sierpnia 2019, 15:04

I gdyby nie pewne dziwne decyzje MON latały by bezpiecznie dalej. Natomiast kilka lat temu próbowano przenieść odpowiedzialność z MON na firmy (jak w cywilu), ale nie opracowano systemu certyfikacji firm lub tak jak było wcześniej certyfikacji wyrobów firm w imieniu MON.

Ja
piątek, 23 sierpnia 2019, 10:26

Proponuje na poczatek wymienic wszystkie napisy w kabinie na angielskie, bo obecnie wszystko jest nadal po rosyjsku! (Jestesmy w NATO!). Przychodza nowi chlopcy po szkoleniach natowskich i nie wiedza co jest w kabinie napisane bo w szkolach juz prawie nikt sie rosyjskiego nie uczy. To wstyd zeby po 20 latach nawet takiego drobiazgu nie zmieniono!

Rds
piątek, 23 sierpnia 2019, 21:38

Wiesz ile kosztuje taka wymiana w naszych wsrunkach? Co najmniej że dwie analizy i dialog że 10 lat badań i projektów a koszt tak że 1.5mld.

gnago
piątek, 23 sierpnia 2019, 17:39

Ja tam wolę polskie , przypadek że ktoś kiedykolwiek będzie potrzebował tych angielskich jest mało realny no może jeden aby kumple z innych armii zaliczyli przelot na danym typie

Davien
niedziela, 25 sierpnia 2019, 21:53

Tia, a potem pilot będzie musiał tłumaczyć kontroli lotów nato podczas wojny czy ciwczeń jak wysoko jest i jak szybko leci:)) Pomysl zanim cos napiszesz:)

Piotr ze Szwecji
piątek, 23 sierpnia 2019, 10:21

Mi-24 ani inny istniejący śmigłowiec uderzeniowy nie jest nawet alternatywą wobec AH-64, który wręcz został zaprojektowany dla Polski (teren!). Wybór innego śmigłowca uderzeniowego niż AH-64 przez Polskę będzie postrzeleniem się w nogę podczas sztafety pokoleń. Cena nie gra roli, a finansowanie WP winno być na 4% PKB a nie 2%, bo jest ważniejszą sprawą dla istnienia państwa polskiego, niż edukacja, służba zdrowia czy inne takie pół-ważne i niepoważne społeczne zachcianki zachłanne na środki budżetowe. Problemem jeno w jakim stopniu uda się Polsce w ramach offsetu programu Kruk dostać choć część produkcji (kody?) Apache dla Polski. PGZ pewnie będzie musiał być ponownie inwestycjami rozwinięty o następne fabryki, a i jakaś produkcja (cywilna może kiedyś?) być zapewnioną, aby ten przemysłowy potencjał nie zniknął ponownie wraz z zamówieniami z MON. Czemu więc mimo wszystko winniśmy modernizować polskie Mi-24, a nawet może zakupić czeskie Mi-35 i też je zmodernizować? Odpowiedzią jest nowe zastosowanie dla Hindów. Nie jako śmigłowiec uderzeniowy, lecz mocno opancerzona bojowa taksówka, która może wykonać zadanie desantu komandosów czy też dostarczenia amunicji dla wysuniętych pozycji i to wszystko... pod obstrzałem. To także jasno stawia kwestie co winno być zmodernizowane w Mi-24/35, czyli nowsza elektronika, możliwość przenoszenia lżejszego acz nowocześniejszego uzbrojenia, wzmocnienia opancerzenia (także kewlarem) i oczywiście wymiana silników na ukraińskie za 500 mln zł, co przedłuży życie polskich Hindów o następne dziesięciolecia. WZL Łódź ma wszystko gotowe w ramach PGZ, wraz z umową o współpracy z Boeingiem i Motor Siczą. Czego brakuje to odpowiedzialnego polskiego polityka, który jest za zwiększeniem wydatków na WP do 4% PKB. 500 mln trzeba znaleźć. Może informatyczna reforma edukacji by się przydała, albo stanowcze postawienie na leki generyki w służbie zdrowia? Miliardy ciekną i na pewno nie z zyskiem dla polskiego społeczeństwa, ani dla samej Polski, a te 500 mln to ledwie ich ułamek.

Wrt
piątek, 23 sierpnia 2019, 23:49

Bez inwestycji w edukację, to nie będzie kto miał tych cudów techniki produkować/modernizować, bo półgłówki młotkiem tego nie zrobią. Mamy kraje afrykańskie - bez edukacji i służby zdrowia, i co? Kupują stare złomy i zabijają się maczetami. Bęzpieczenstwo to nie tylko bezpieczeństwo twarde i zakupy broni. Jeśli na czymś można oszczędzić i szukać środków na armię to w politycznych programach socjalnych i cięciach w rozpasanej biurokracji i jej przywilejach, a nie w edukacji.

Tomo
piątek, 23 sierpnia 2019, 16:31

Mi24 nie ma być żadna alternatywa dla niczego. Skąd u ciebie taka teza, której nikt tu nie sugeruje? Po co to w ogóle podnosisz? Mi24 ma być po modernizacji jedynym - jeśli np. pominą w MON modernizację W3 do Gluszca - uzbrojonym w ppk śmigłowcem, co najwyżej do wsparcia na polu walki. Nie ma być to żaden sztrumowy czy uderzeniowy śmiglak. AH dla "Kruka" nie jest jedynym wyborem. Dla mnie lepszym wyborem jest oryginalny Viper albo przyszły nawet "wspólny" Leonardo - ten już w kooperacji z Polską.

Stefan
piątek, 23 sierpnia 2019, 13:55

Zaletą Mi24 jest przedział desantowy. Należy więc ten śmigłowiec traktować jako pojazd o 100% możliwości pokonywania przeszkód terenowych. Taki LTO dla drużyny piechoty, czyli latający transporter (prawie) opancerzony, pozwalający na wysokie wyniesienie głowicy śledzącej. Użycie uzbrojenia powinno być traktowane jako możliwość, a nie zadanie podstawowe. Jedynie planowe używanie broni pozahoryzontalnej, typu "wystrzel i zapomnij", wydaje się sensowne.

Antex
sobota, 24 sierpnia 2019, 03:14

no właśnie ... zaletą czy wadą? śmigłowiec uderzeniowy powinien być jak najmniejszy. A Mi-24 nie jest ... Natomiast Hindy powinny być traktowane po prostu jako śmigłowce wielozadaniowe ... dużo lepsze pod tym względem od Blackhawków..

niedziela, 25 sierpnia 2019, 15:00

Postaw go oobok AH-64 i możesz się zdziwić. Różnice wielkości cię nie powalą. Szczególnie jeśli idzie o szerokość. Mi-24 będzie wyższy z racji układu ale nic poza tym. Natomiast jest węśzy i nie dłuższy niz przestzreń ładunkowa w UH-60 (a na pewno po odliczeniu miejsca na strzelców. Od UH-60jest teżznacznie lepiej opancerzony. Troche "ni pies ni wydra", ale faktycznie w wielu zadaniach specjalnych może być

Piotr ze Szwecji
piątek, 23 sierpnia 2019, 16:13

Nie ma innego podobnego do Mi-24 śmigłowca na świecie i te jego "wady" w byciu śmigłowcem uderzeniowym, winno się wykorzystać jako "zalety". Szkoda by po wycofaniu z używania w WP polskie Mi-24 trafiły na złom czy zostały sprzedane. Takie formacje jak kawaleria powietrzna czy wojska górskie mogłyby go używać, podnosząc znacznie tych dwóch rodzajów lekkiej piechoty skuteczność na polu bitwy. Tak długo jak konstrukcja nie ulegnie zmęczeniu materiału, winniśmy mieć je na użytku. Może nawet skopiować i produkować własne na własny użytek, jeśli Rosja nie użyczy Polsce licencji?

tata'61
piątek, 23 sierpnia 2019, 13:37

No wszystko jasne... Turboułan się odezwał. I pisze z kraju realnego socjalizmu, że "edukacja i ochrona zdrowia to nieważne społeczne zachcianki" ! Szanownemu ułanowi edukacja na pewno by nie zaszkodziła a o ochronie zdrowia porozmawiamy gdy turbo wysiądzie i ułan zechce leczyć się w Polsce w ramach NFZ.

Stefan
piątek, 23 sierpnia 2019, 13:36

Jeśli 4% PKB na obronę, to z założeniem produkcji krajowej. Chodzi o to, by w krajowy obrót gospodarczy te środki trafiły, co częściowo zniweluje straty związane ze zmniejszeniem inwestycji w produkcję cywilną. Nie wolno nam przeinwestować w tym kierunku, bo to radykalnie zmniejszy wzrost gospodarczy. USA inwestują 3,5%, dlatego usilnie zabiegają o zagranicznych kupców uzbrojenia ich produkcji. Chodzi o częściowy zwrot poniesionych kosztów B+R, inwestycji w zakłady produkcyjne. Wyprodukowane uzbrojenie nie wypracowuje PKB jak np ciężarówka czy obrabiarka. Wkład uzbrojenia w potencjał gospodarczy wynika z ochrony gospodarki, ale jest trudny do policzenia, tym bardziej w skali krótkoterminowej. Przeinwestowanie w armię kończy się zapaścią gospodarczą, co często próbowano zniwelować wojną napastniczą. To z kolei rozmywało odpowiedzialność za podjęte decyzje, kosztem jeszcze większych strat gospodarczych i wymordowaniem wielu ludzi. Dlatego wydatkowanie na obronę musi być powiązane z udziałem gospodarki krajowej. Pieniądze muszą krążyć w wewnętrznym obiegu gospodarczym, na ile jest to możliwe. Wyniki nwestycji w rozwój uzbrojenia, w badania, powinny być wykorzystywane w produkcji cywilnej, na potrzeby obywateli kraju inwestującego.

Derff
sobota, 24 sierpnia 2019, 18:32

Modernizacja Hinda jest potrzebna. Silniki. Głowica obserwacyjna. Maty antyodłamkowe gromy do samoobrony i rakiety. Rola BWP dla kawalerii powietrzej to dobry pomysł. Na uderzeniowy potrzebujemy innej maszyny. Szkoda analizować trzeba zamówić modernizację w wzl.

Piotr ze Szwecji
piątek, 23 sierpnia 2019, 16:43

Absolutnie się zgadzam. Maksymalizacja przejęcia technologii w ramach offsetu i rozwój produkcji krajowej, z akcentem na preferencje polskiego kapitału (PGZ) nad cudzoziemski (Mielec? Świdnik? lol?). Brak znaczącej produkcji cywilnej spółek PGZ to nie tylko kwestia zapaści produkcji, kiedy zamówienia z MON się skończą. Niestety ani PGZ ani rządy PiS nie widzą słusznym rozwijanie produkcji cywilnej, która by opłaciła zachowanie potencjału przemysłowego pomiędzy zamówieniami z MON, lecz także odciążyła MON od ciągłego łożenia pieniędzy w projekty rozwojowe. PGZ musi mieć udział w cywilnej gospodarce Polski. Polska musi mieć zapewnioną możliwość produkcji silników i to jest tylko logiczne, aby PGZ założyło nowy FSO i zaczęło produkować jakieś samochody osobowe. Luksusowe może? Tam są już prototypy polskich luksusowych aut i PGZ by mógł zainwestować i wejść w te spółki zapewniając im możliwości produkcyjne jak i zrobotyzowane spawanie aut czy etc. Menadżer Bumaru właśnie się żalił, że odtworzenie produkcji silników to 4 lat i się nie opłaca, a tak by się opłacało i silniki można byłoby zacząć seriami na 500 sztuk produkować na poczekaniu. Tak jakby wizji w PGZ brak, albo jakieś założenia (tajne aneksy do umów zbrojeniowych?) albo zła misja korporacyjna, blokują normalny rozwój tego koncernu zbrojeniowego. Tutaj wzorem widzę japońskie jak i południowokoreańskie koncerny zbrojeniowe, które oprócz uzbrojenia potrafią sprzedawać nawet cywilną produkcję jako hity eksportowe. Problem z dzisiejszym budżetem 2% PKB na wojsko, to fakt, że główna część tych funduszy idzie na emerytury, renty (wojskowy ZUS także dla LWP) i comiesięczne pensje dla żołnierzy zawodowych... Nie ma na nowy sprzęt czy coroczne ćwiczenia całą jedną dywizją.

Covax
piątek, 23 sierpnia 2019, 12:21

"AH-64, który wręcz został zaprojektowany dla Polski (teren!)." I dlatego w Drawsku na Victory Striker ( albo jakoś tak ) w 2001 i 2002 Apacze "spadały" tak bardzo że amerykańskie dowództwo "dołączyło" dywizjon artylerii rakietowej żeby "zniszczyć" nasze stare osy ;-)

Davien
piątek, 23 sierpnia 2019, 22:09

Covax, no popatrz a w realu te AH-64 jak wpadły w zasadzke pod Karbalą( działka, MANPADS, OPL to mimo zmasowanego ostrzały stracili tylko jedna maszyne z 32 Natomiast co do Drawska to juz typowy bład pilotów bo akurat z Osami Apache radziły sobie bez problemu.

Gnom
piątek, 23 sierpnia 2019, 14:41

Zaczęło sie w 1999 nad Kosowem. Ale nowe pokolenie i tak Ci nie uwierzy. W grach jest "The Best". A niestety to zwykły smigłowiec uderzeniowy , taki jak inne. Mi-24 z podobnym wyposazeniem (nawet bez wymiany silników) zrealizuje te same zadania wcale nie gorzej.

Davien
piątek, 23 sierpnia 2019, 22:11

Panie Gnom, Apache nad Kosowem nie latały za to np w Iraku radziły sobie doskonale

Gnom
czwartek, 29 sierpnia 2019, 14:15

Latały w regionie w 1999, ale krótko bo spadły. Jak sie rozwodziłem to moderacja nie pusciła wię cmoże to pusci.

Davien
piątek, 30 sierpnia 2019, 00:46

Gnom nie latały nad Kosowem wiec nie zmyslaj.

Gnom
piątek, 30 sierpnia 2019, 11:59

Rozumiem, że tam byłeś i widziałeś. Ja, niestety, opieram się na prasie i wiadomościach telewizyjnych czytanych i oglądanych wtedy przeze mnie. Jeszcze na tak mało wiarygodnych źródłach jak rozmowy z amerykanami przy okazji różnych zamkniętych imprez. Jak zwykle chylę głowe przed twoją pewnością sądu nieskażonż znjomością rzeczy.

Piotr ze Szwecji
piątek, 23 sierpnia 2019, 14:25

Młotek nie jest po to by szyć. Do zwalczania baterii artylerii wroga winno się mieć własne baterie artylerii. Amerykanie mądrzy jak widać po szkodzie, bo WP Polski to nie partyzanci somalijscy. Rosjanie także nimi nie będą. Pomyśl, że do zwalczania z powietrza baterii plot, nawet starych jak Osy, używa się F-18 Growler albo F-35 z odpowiednimi rakietami antyradarowymi. Apache mają jak młotek walić po i zwalczać czołgi i piechotę wroga. Ciekawa jest jednak sprawa, że tak doświadczeni i obstrzelani w prawdziwych wojnach, jak zawodowi żołnierze amerykańscy są tak skorzy wykorzystywać AH-64 do prawie wszystkiego. Pewnie dlatego, że w większości wojen na świecie im się to też udaje. To wcale nie przemawia przeciwko możliwościom AH-64.

Gnom
piątek, 23 sierpnia 2019, 16:54

Jeżlei byc ścisłym, to własnie AH-64 przełamywały obrone powietrzna w Iraku w 1991. Oczywiście nie całą, zrobiły jedynie pierwszy wyłom (wspołnie z Tomahawkami) w które weszła reszta.

Davien
niedziela, 25 sierpnia 2019, 21:55

Apache zniszczyły jedynie dwa radary wczesnego ostrzegania, reszta zajmowały sie własnei Tomahawki i HARM-y?ALARM-y oraz F-117.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 25 sierpnia 2019, 19:46

Niesamowity śmigłowiec uderzeniowy. Te AH-64 na prawdę robią wrażenie. W historii 20 wieku tam był tylko jeden przykład broni, która zaprojektowana do jednego celu pokazywała swoje wdzięki w innych rolach także. AH/64 jest jak niemiecki Flak 88 mm.

Zbig
piątek, 23 sierpnia 2019, 12:20

Sam polityk to dużo za mało. To czego jeszcze brakuje, to społeczeństwa które zgodzi się na 4% na obronę. Może wymienić je na inne?

dionizy
sobota, 24 sierpnia 2019, 12:09

niech najpierw naucza sie racjonalnie wydawac 2% to mozemy zaczac gadanie o podwyzszeniu tej kwoty

Wedsa
piątek, 23 sierpnia 2019, 10:57

To może wróć że Szwecji i daj kasę na ten zakup co? Od moich pieniędzy wara. 4% szkoda że nie 10%. Jak można wypisywać takie bzdury? Litości.

Jimbo
piątek, 23 sierpnia 2019, 10:45

No tak, jak się pisze ze Szwecji to rzeczywiście nieważne są wydatki na edukację, służbę zdrowia i inne takie bzdety.

Yatsek
piątek, 23 sierpnia 2019, 10:20

Jeszcze rok fazy analitycznej potem przygotowanie prototypu nast dwa lata poprawki etc nast dwa lata I modernizacja wydaje sie ze pierwsze maszyny beda gotowe za ok 10 lat

Gnom
piątek, 23 sierpnia 2019, 14:44

Przykre, ale pewnie masz racje. ta telenowela trwa już ponad 20 lat. Jak sie dowiedsa, ze nowy sprzet od decyzji do gotowosci do walki maja srednio po 10 latach to zaczynaja hasła o modernizacji. Ale skuteczne mrówki przeszkadzajaki "posrednie biurwy w MON" zrobia wszsytko by rozmydlić i nie odpowidac za jakiekolwiek decyzje (no chyba ze po beposrednim wskazaniu politycznym - vide samoloty VIP)

Gość
piątek, 23 sierpnia 2019, 10:11

Modernizacja Mi 24 w obecnych realiach jest zasadna. Trzeba zrobić kalkulację koszt efekt. Jeżeli analiza będzie wskazywała na opłacalność , to trzeba podjąć to wyzwanie. Warto by jak najwięcej udziału w tym przedsięwzięciu miały nasze firmy , ze względu na nabywane kompetencje i bezpieczeństwo RP.

Dyktatorek
piątek, 23 sierpnia 2019, 09:45

Brawo Brawo ...normalnie dech zapiera efektywoność obecnych włodarzy .Zamiast nowego sprzętu mamy modernizacje pomostowe T72 , Mi24 ...no i bym zapomniał o medernizacji pomostowej metalowych hełmów ...Panie Błaszczak jesteś Pan The Best !!!

Rex
sobota, 24 sierpnia 2019, 01:16

Poprzednicy nawet modernizacji nie zrobili a jeszcze likwidowali całe dywizje i zmniejszali liczebność WP.

marek_k
piątek, 23 sierpnia 2019, 17:51

Niektóre decyzje sa nietrafione ale normalnie myslący ludzie wiedzą ,że modernizacja pod warunkiem ,że jest sensowna, jest duuużo tansza od zakupów no i nie uzależnia naszej armii od kichnięcia sojuszników. Ponadto parametry odpowiednio zmodernizowanego sprzetu są do całkowitego zaakceptowania

kjhkhkgjgh
piątek, 23 sierpnia 2019, 15:27

Ja bym nie porównywał modernizacji MI24 z T72 - MI24, po modernizacji może mieć całkiem niezłą wartość. Wszystko zależy od koszt/efekt.

pan dionizy
sobota, 24 sierpnia 2019, 12:16

przeciez to musi kosztowac wiecej niz nowy - nie dosc, ze trzeba bedzie wymienic silnik, przekladnie, awionike i zakupic calosc nowego uzbrojenia, to jeszcze trzeba bedzie wzmocnic kadlub bo te smiglowce maja przeszlo 30 lat!!! a na koniec jeszcze trzeba bedzie zaplacic za integracje uzbrojenia ze smiglowcem i przetestowac. ile potrwa zbudowanie i przetestowanie prototypu a pozniej modernizacja tych paru sztuk? to juz na 1 rzut oka wyglada jak bagno, ktore pochlonie mnostwo kasy i czasu

Śledź Bałtycki
piątek, 23 sierpnia 2019, 20:06

Po modernizacji, to T72 miałby „niezłą wartość”. Ale nie dostał modernizacji tylko remont. A w T72 dużo więcej można byłoby zrobić w kraju. Wiec moderka Mi24 to nie będzie „polskie” rozwiązanie...silniki/rakietyATGM/rakiety70&68mm/SOiWS/ czyli kluczowe systemy są poza naszym przemysłem. Wiec WZL1 byłby tylko „monterem” razem z ITWL, które pewnie dałoby radę dać awionikę z Głuszca. Ale to nadal słabo...

Gnom
wtorek, 27 sierpnia 2019, 11:42

Monter to człowiek, który realizuje prace według technologii opracowanej przez kogo innego. Recze Ci, ze to co załoóżno na "Głuszcu', to co częsciowo wdroóżno na Mi-24, Mi-8, Mi-17 i zarówno w zakresie projektu, opracowania i oprogramowania, w tym technologii eksploatcji powstało w Polsce. Oczywiscie montaz takze wykoano polskimi rekami, choc przy drugiej serii "Głuszca" juz pod wloskim butem.

Si
piątek, 23 sierpnia 2019, 09:30

Nie ma i nie będzie żadnej modernizacji ponieważ tak musi być

baryka
piątek, 23 sierpnia 2019, 08:09

jak maa sie zamkniety dostep do czesci z ruskich fabryk to taka modernizacja bedzie mega kozsztowna. po co w to brnac? niech na okres przejsciowy kupia pare battle hawkow. przynajmniej bedzie mozliwosc zerwisu czy napraw u producenta a nie tak jak w przypadku migow. moze wyjsc i taniej i bezpieczniej, ale trzeba zrobic to z glowa.

Rex
piątek, 23 sierpnia 2019, 11:41

A może byś przeczytał artykuł a nie tylko jego nagłówek? Napisane jest jak wół, że nie potrzeba nam rosyjskich części? Battlehawk i tak powinniśmy kupić jako model wchodzący do eksploatacji i perspektywiczny, ale on nie zastąpi Mi24, i koniec. W naszej mizerii posiadanie nawet 24 sprawnych, zmodernizowanych, wyposażonych np. w 12-16 Hellfire, ale lepiej Brimstone oraz pociski kierowane klasy DAGR uważam za całkowicie uzasadnione. I to właśnie na najbliższe 10-12 lat, tyle zanim tak naprawdę nasze "Kruki" wejdą na stan lotnictwa. Żeby tylko nie skończyło się jak z T72, na tej jego rzekomej, żenującej pseudo "modyfikacji".

cezary
piątek, 23 sierpnia 2019, 19:27

integracja mi 24 z brimstone dla 20 czy 30 sztuk? to by kosztowalo pewnie wiecej niz te wszystkie smiglowce sa warte. rozwiazanie pomostowe ma byc chyba z definicji kosztowo efektywne tj dawac zdolnosci mniejsze niz docelowa maszyna i byc wzglednie tanie. poszukaj sobie ile producent spike chcial kasy za zintegrowanie tego z rosomakiem to bedziesz mial wzgledne pojecie ile takie przedsiewziecie moze kosztowac. potem podziel ta kwote na 20 i dodaj koszt remontu i wyjdzie pewnie koszt zblizony do nowego apache. po co wiec to robic? to o czym piszesz nie ma sensu

cezary baryka
piątek, 23 sierpnia 2019, 19:20

nawet po modernizacji mi24 nie dorowna wspolczesnym smiglowcom szturmowym. a ile ta modernizacja bedzie kosztowac? koszt - efekt. zapamietaj. dalej sadze ze battle hawki bylyby lepszym rozwiazaniem na okres do zakupu 'prawdziwych' smiglowcow szturmowych. i bez bawienia sie w negocjowanie offsetu bo przy tych paru sztukach jakie polska by kupila mozna by otrzymac taki jak przy aw101. a to bylo zenujace. trzeba zaczac w koncu liczyc sie z wydawana kasa a nie pchac sie co rusz w bagno ktore wysysa kase i trwa latami.

CdM
piątek, 23 sierpnia 2019, 14:38

"Napisane jest jak wół, że nie potrzeba nam rosyjskich części?" - tak meldują, a jak jest naprawdę? Tak jak z MiG-29, nie tylko silnikami, ale i byle pierścieniem do fotela?

Infernoav
sobota, 24 sierpnia 2019, 11:42

Nie wiesz o czym piszesz i tyle. Mig 29 zawsze wymagał wsparcia Rosji, w remontach. Mi-24 są serwisowane od 25 lat bez tego wsparcia. Nie kupowaliśmy części, ani wyposażenia do nich z Rosji. Modernizowalismy i remontowaliśmy je dla podmiotów zagranicznych.amy więc ludzi, doświadczenie i możliwości modernizacji co podniesie drastycznie ich wartość bojowa. USA nie zlomuje sprzętu, Rosja nie zlomuje sprzętu, Izrael nie zlomuje sprzętu, tylko my tacy bogaci, że mozemy wszystko złomować. O ile T-72 i BWP-1 nie mają szansy na żadną modernizację, to jednak helikoptery to co innego.

Davien
piątek, 23 sierpnia 2019, 22:14

Tyle ze silniki do mi-24 robi np Ukraina, a do mig-29 robili tylko Rosjanie, Natomiast awionike i uzbrojenie i tak tzreba w całosci wymienic wiec zostaje skorupa.

niedziela, 25 sierpnia 2019, 14:42

Nie tylko, część wyposażenia

Marek1
piątek, 23 sierpnia 2019, 07:50

Teraz czekamy na rpg-7PL. A już na poważnie - remotoryzacja(silniki/przekładnie ukraińskie) jest podstawowym warunkiem myślenia o utrzymaniu Hindów w służbie. Potem dopiero awionika, integracja z ppk i innym uzbrojeniem. Głęboko zmodernizowany Mi-24 jak najbardziej znajdzie miejsce nawet po wprowadzeniu kiedyś tam śmigieł uderzeniowych. Pamiętajmy, ze przy zbliżonych możliwościach ogniowych(ppk, kier.n.nier. rakiety, działko obrotowe/stale(20-30mm) może on przewozić drużynę piechoty, co dla np. jednostek kawalerii powietrznej ma niebagatelne znaczenie.

Adam
piątek, 23 sierpnia 2019, 03:02

Wstawią nowe radio, odmalują i modernizacja jak ta lala. Ha ha ha

Świetnie urzędasy.
piątek, 23 sierpnia 2019, 02:12

Skończy się na tym, że Mi-24 ostatecznie uziemią, poza czterema na defilady, w tym jeden pomalowany w barwach powstania warszawskiego.

Gnom
sobota, 24 sierpnia 2019, 13:55

Ale tylko z jednej strony. Z drugiej będzie miał gwiaździsty sztandar na znak sojuszu i to z sześcioramienną gwiazdą.

St. Chor. Tadek
piątek, 23 sierpnia 2019, 00:55

Niech lepiej zaczną modernizację wojska od podstaw, śmigłowce bojowe/szturmowe nie są jakimś niezbędnym wyposażeniem. Do tego co widać po Bundeswehrze ciężkie do utrzymania nawet dla bardzo "bogatego" kraju. Generalnie jednostki pancerne poza Leopardami leżą, zmechanizowane poza Rosomakami też, o Honkerach to nawet nie wspominam, obroną plot właściwie nie istnieje, artyleria jeśli dostanie porządne wyrzutnie rakietowe dalekiego zasięgu będzie na światowym poziomie. Nie mogę zrozumieć jednej rzeczy. Nie lepiej sformować od nowa powiedzmy 2 dywizje wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt, gotów do natychmiastowego użycia, zamiast mieć 4 gów*iane dywizje z poradzieckim sprzętem bez amunicji, serwisu i części?

wi32
piątek, 23 sierpnia 2019, 17:54

a z kim te dywizje mają walczyć? - Rosja wcale nie jest zainteresowana zdobywaniem polskiej ziemi bo są inne sposoby wygrywania konfliktów

jhkjhkjlkjlhj
piątek, 23 sierpnia 2019, 15:31

4 jako tako wyposażone są lepsze od dwóch super wyposażonych. Choćby dlatego, że mogą obsłużyć więcej Krabów, więcej piorunów i więcej p.panców.

Daruj sobie
piątek, 23 sierpnia 2019, 11:49

Miło, że przyznajesz się że nie rozumiesz. Przynajmniej tyle. Dla twojej wiedzy to my NIE mamy na razie zadnych bojowych śmigłowców. Więc modernizacja posiadanych ale obecnie nie skutecznych Mi24 JEST priorytetem na nasze możliwości ale i przede wszystkim potrzeby!! Są nam absolutnie niezbędne!! Jak tej oczywistość nie rozumiesz, to dalsza dyskusja jest zbędna. Nie masz pojęcia na 1000 % co proponujesz pisząc "od nowa sformować 2 dywizje", zamiast JUZ posiadanych 4 dywizji. To nie sklep, czy organizowanie kulturalnych eventow. Po tym od razu widać, że ani z wojskiem nie masz nic wspólnego, ani o żadnej organizacji czegokolwiek nie masz najbledszego pojęcia.

Olo
piątek, 23 sierpnia 2019, 00:34

to nie są maszyny na eksport. a skoro latają w Polsce to u nas mamy system metryczny

piątek, 23 sierpnia 2019, 10:11

W lotnictwie tak wojskowym jak i cywilnym obowiązują miały "anglosaskie"

Genowefa
piątek, 23 sierpnia 2019, 00:21

Ciągłe plany, analizy, konsultacje i dialogi, w tym mamy doświadczenie. A będzie remont z modyfikacją, podobnie jak w przypadku T-72.

Sternik
piątek, 23 sierpnia 2019, 00:10

Następny opowiada dyrdymały o SPIK-ach. Problemy z integracją SPIK-ÓW na Hitfistach i ZSSW ciągle was niczego nie nauczyły? Od wrogów nie kupuje się uzbrojenia. By the way, Mesko NIE PRODUKUJE SPIK-ów. Mesko robi tylko montaż końcowy plus kilka mniej ważnych czynności. Nie mają ŻADNEGO wglądu w optoelektronikę pocisku, jego komputer ani oprogramowanie. Na dobrą sprawę nie wiemy czy w razie "W" te pociski w ogóle będą działać. Lub czy na przykład nie będą omijać pojazdów emitujacych określony sygnał lub mających czerwony "pompon" na antenie.

Ooops
piątek, 23 sierpnia 2019, 11:52

Od wrogów się nie kupuje? Walczymy z Leonardo i ich Hitfistem? Spike kierowany światłowodem "ominie pojazd emitujący sygnał"?? Brednie!

Jan
czwartek, 22 sierpnia 2019, 23:54

Byle ta cała modernizacja była w jak największym stopniu oparta o nasz rodzimy przemysł wraz z produkowanym w Polsce uzbrojeniem na licencji bądź nie ale w Polsce, w przypadku wyboru przysZłego śmigłowca szturmowego wybrać mogli by coś co by bylo produkowane w kraju czyli chyba wszedł bym we współpracę z Włochami i w Świdniku by może mieli kolejne kontrakty

Efa
piątek, 23 sierpnia 2019, 11:02

A jakie silniki przekładnie łopaty i uzbrojenie do śmigłowców produkuje nasz PRZEMYSŁ?. Żadne? Kolejny piszący brednie o potędze naszego przemysłu. Co najwyżej możemy do tych śmigłowców załadować ziemniaki. Potęgę naszego przemysłu pokazują modernizacje i serwis MIG29. Chyba wystarczy?

Śledź Bałtycki
piątek, 23 sierpnia 2019, 20:17

Niestety ale tak jest. Możemy co najwyżej być na dziś montownia. Ponadto Świdnik modernizuje W3 od XX lat i nadal brak nowej przekładni i silnika w ofercie.

Gnom
niedziela, 25 sierpnia 2019, 14:40

Obydwaj (Efa i Śledź) przesadzacie. Łopaty do W-3 produkują, inne też mogą. Robimy własne uzbrojenie strzeleckie, niekierowane pociski rakietowe, bomby lotnicze, pociski powietrze-powietrze na bazie Groma. Stanowisko ruchome do "Głuszcza" i znalzało by się pare innych rzeczy, w tym silniki do W-3. Włoski dziś Świdnik sam nie może nic, a W-3 to w oczach włochów pasożyt, którego należy zniszczyć lub cenę podnieść do innych wyrobów włoskich (AW-139), wtedy na pewno zdechnie. Zresztą podobnie działają PW RZeszów z PZL-10, być moze uratuje to przejęcie przez PGZ. Władza od wielu,wielu lat pracuje nad zniszczeniem polskiego przemysłu, a biur projektowych w szczególnosci - i powoli niestety skutecznie.

Davien
niedziela, 25 sierpnia 2019, 22:00

Panie Gnom, łopat do Mi-24 ot tak sobie nie wyprodukujesz bo nie ma ich planów. Silniki do W-3 juz dzis sa przestarzałe i najlepiej by je było wymienić ale wtedy zmieniasz tez przekładnie i wirnik a to juz się nie opłaca. AW-139 jest lepszy od Sokoła i tego się nie zmieni wiec Leonardo zwyczajnie sie niszowa produkcja nie opłaca, a to przy okazji właśnie winduje cene Sokoła.

Gnom
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 17:08

Gdzie płacisz podatki - bo ja w Polsce i chciałbym aby ktos rozsądnie wydawał moje pieniadze. Niestety MON tego nie robi, a i inni pozwalając wlochom skasować W-3 równiez. Czym zastąpisz praktycznie "z dnia na dzień" 70 Sokołów. Masz na zbyciu minimum 2-3 mld złotych na twoje AW-139. Dołóż oczekiwane przez MON wyposażenie do AW-139 to się zdziwisz jaka bedzie miał masę i ile uzytecznej.

Davien
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 22:01

Panie Gnom po pierwsze ile wydasz na te 70 Sokołów by je zmodernizować choćby do poziomu tych wysmiewanych AW-139?? Naprawde jak sie nei znasz... A co do wyposażenia to teraz dołóz te wymagane wyposażenie do Sokoła tylko sie nei zdziw jak ci nei wystartuje:) I własnei wg twoiich mysli sa pieniąde marnowane bo wydajesz mase na reanimacje starych smigłowców a taniej wyniosłyby nowe:) Aha co do płacenia podatków to patrząc na pana posty to na pewno nei płaci pan w Polsce.

Gnom
środa, 28 sierpnia 2019, 17:06

Jak zwykle moderacja cie chroni, wiec powtórzę w skrócie może przejdzie. Za modernizacje W-3 zapłace napewno mniej niz za 70 AW-139M po circa 15 mln euro (minimum) plus koszty wdrożenia (w sumie zapewne 1,5-2 mld euro). A co do masy. "Głuszec" ma więcej wyposażenia zadaniowego niz AW-139M (zgodnie z zyczeniem MON) i całkiem nieźle lata, więc o możliwości startu W-3WPW też bym sie nie martwił. Znajdź koszty "Głuszca', kiedys były w prasie i zobaczysz, że nawet za włochów są niższe niż nowy, surowy AW-139M. A ja płace podatki w RP, a ty zapewne jeszcze im nie podlegasz.

michalspajder
czwartek, 22 sierpnia 2019, 23:44

Opcji jak zwykle wiele. Ale ciekawe, ile pieniedzy w budzecie MON-u? Bo jak na razie specjalizujemy sie w odwolywaniu przetargow, glownie ze wzgledu na przekroczenie przez oferentow budzetu zamawiajacego. Jestem ciekaw, kto w MON-ie analizuje wymagania rynkowe? Czy ktokolwiek? Oczywiscie, ze oradzieckie smiglowce, nie tylko Mi 24, ale i Mi 8/17 maja potencjal. Tylko, czy zostanie on zmarnowany poprzez przeprowadzenie modyfikacji takiej jak na T72? Obawiam sie, patrzac na kolejne wieloletnie zaniedbanie w kolejnym programie modernizacj sprzetu wojskowego. A co do Kruka, stawialbym na AH249 z offsetem niz na AH64E bez niego. Tiger nie ma dobrej renomy, mial klopty w Australii, a i chyba w Niemczech tez. AH1Z tez pewnie bedzie bez offsetu, bo amerykanski. A nawet jesli, to bez zadnego znaczacego. Oni chca tylko, zebysmu kupowali, a potem placili dodatkowo za obsluge cyklu zycia sprzetu. A powiedzmy sobie szczerze, ich technologie kosmiczne nie sa, jesli chodzi o smiglowce. Europejczycy daja rade na tym polu.

Śledź Bałtycki
piątek, 23 sierpnia 2019, 20:19

Mhm a Nowa Mangusta to niby powstanie w Polsce? Tak jak AW 101? Będziemy robili podbitkę do sufitowa?

Lancz
czwartek, 22 sierpnia 2019, 23:32

Dlaczego autor artykułu rozstrzygnął przetarg i wskazuje że w programie harpia wygra f35?

CdM
piątek, 23 sierpnia 2019, 14:45

A jak przetarg na F-35 ma wygrać coś innego? Przecież tylko jeden produkt spełnia warunki. Oczywiście, może też być tak, że nie wygra, tj nie będzie harpii.

Bo tak
piątek, 23 sierpnia 2019, 09:46

Bo tak

Davien
piątek, 23 sierpnia 2019, 03:15

Lancz, a masz jakąś inna dostepna maszyne %-ej generacji?? No czekam na podanie nazwy:)

Infernoav
piątek, 23 sierpnia 2019, 01:33

Wymóg to samolot 5 generacji i z kraju NATO. Wskaż inny samolot 5 generacji z kraju należącego do NATO

Gnom
sobota, 24 sierpnia 2019, 13:54

Wskaż poziom przygotowania RP na przyjęcie i wykorzystanie samolotu 5 generacji. Poniewaz wg mnie SZ RP nie są gotowe na ten samolot i nie będą w ciągu najbliższych 10-15 lat przekonaj mnie, że jako podatnik RP, czyli sponsor tego zakupu, powiniem za niego zapłacic nie majac z niego pożytku! Bo tylko po to by piloci mogli się szczycić lataniem na samolotach piątej generacji sie nie zgadzam na wydanie moich pieniędzy!

fgb Ert
czwartek, 22 sierpnia 2019, 23:31

Modernizacja jest niezbędna. Silniki, systemy samoobrony, awionika, a dalej uzbrojenie w pocisk dalekiego zasięgu SPIKE lub Braimstorm. Marzeniem byłaby przebudowa do poziomu oferty z RPA.

As
czwartek, 22 sierpnia 2019, 22:37

Ludzie szkoda pieniędzy!

Tak myślę
piątek, 23 sierpnia 2019, 11:55

To akurat byłyby jedne z najlepiej wydanych pieniędzy. Mnie szkoda pieniędzy - a decyzje wydatkowe niemal zapadły- na całkowicie zbędne nam nowe "Herculesy" czy odrzutowe samoloty sanitarne!!

KAR
czwartek, 22 sierpnia 2019, 22:28

Niezależnie od zakupu nowoczesnych śmiglunów, może warto za bezcen przejąć resztę Mi-24 od naszych południowych sąsiadów? Jakby oferowano je za symboliczną złotówkę, to warto nad tym pomyśleć. Tak czy siak - wszystko jest kwestią ceny.

Gnom
piątek, 23 sierpnia 2019, 10:29

Czesi mysla i sa praktyczni. Zatem sprzedadzą swoje Mi-35 dopiero jak dostaną nowe smigła i je wdrożą. pewnie pomimo szumnych zapowiedzi USA nie bedzie to wczesniej niz rok 2028. Wyremontuja i sprzedadza w Afryce.

I fernoav
piątek, 23 sierpnia 2019, 01:34

Jeśli po to by je wyremontować, zmodernizować i zmagazynować, to ma to sens na czas konfliktu. Ale to musiałaby być naprawdę złotówka.

Infernkav
czwartek, 22 sierpnia 2019, 21:40

W zasadzie ta modernizacja powinna być już wprowadzana, a nie dyskutowana. Nie mamy innego wyboru, niż zmodernizować Sokoły i Mi-24, przynajmniej w nowszych wersjach. Modernizacja powinna być kompleksowa i modułowa, co pozwoliłoby na wybór dla przyszłych, potencjalnych, kupców. Tak czy owak, musimy się liczyć z tym, że Mi-24 i Sokoly, będą podstawowymi helikopterami bojowymi WP do około 2030roku.

ghjhgjhgjh
piątek, 23 sierpnia 2019, 15:35

Zgoda, tu niema co dyskutować, tylko trzeba robić.

Popieram
piątek, 23 sierpnia 2019, 12:06

Dokładnie tak!! W szczególności, że mamy już gotowy projekt Głuszec, trzeba go tylko zrealizować żeby mieć ze 3-4 eskadry tak np. ze 32-36 szt. Oczywiście NIE jako uderzeniowe/szturmowe, tylko jako wsparcia pola walki z rakietami kierowanymi typu Hellfire oraz mniejszymi np. DAGR. Ten standard jest już gotowy, "wsad" w postaci W3/Sokół mamy, zatem nic tylko zamawiać! Mi24 w liczbie kolejnych 24 szt byłyby też bardzo "na miejscu"! I też są niemal gotowe wszystkie "klocki" żeby go sensownie poskładać. A jak nawet "Kruki" wejdą wreszcie na wyposażenie, to zarówno Głuszce jak i Mi24 będą stanowić znakomite wsparcie ogniowe z drugiej linii. Ale na najbliższe 10-15 lat nie mamy ani finansowej ani technicznej perspektywy.

Gnom
sobota, 24 sierpnia 2019, 13:50

Fajnie i logicznie oraz ekonomicznie, tylko nasi politycy sprzedali Świdnik leonardo a ten nie ma w tym interesu. W-3 jeżeli już musi być zmodernizowany, ba nawet dalej latać, to tylko na włoskich zasadach i w interesie koncernu. Natomiast "sowiecki złom" powinien jak najszybciej przestać drażnić ich (polityków) oczy, a dwódcy przeszkoleniw USA dziwnym trafem chcą tylko sprzetu z USA, a nie hybrydy sowiecko-jankeskiej.

Efdgar
piątek, 23 sierpnia 2019, 21:45

Gluszec to latający złom. Co z tego że ma nowszą awionike i Fadec jak ma zeujaco słabe osiągi spowodowane słabymi silnikami. Od wymiany silników powinno ten projekt się zacząć a nie od awioniki i nowej farby. A tu jak zwykle Gluszec cud nad cudy bo zrobiony w Polsce. Litości.

Gnom
niedziela, 25 sierpnia 2019, 14:30

Pogadaj jednak z załogami, bo ten złom radził sobie skutecznie pomimo braku mocy. Dał sobie radę w 2013 na ćwiczeniach we Francji lepiej od wielu innych. Powtórzył to w 2014, 2015 i 2017 w kolejnych ćwiczeniach. Stale wisiał w powietrzu chroniąc ważne imprezy w 2016 i stale pilnuje granic. Pewnie, ze piloci chcieliby jeszce trochę mocy. Załatwiłaby to planowana równolegle z wymianaę awioniki modernizacja napędu, poczynajac od łopat. Nowe (nie myl z problemami Ankondy) łopaty były przygotowane do prób od roku 2010. Ale po drodze sprzedano Świdnik włochom. Ci zablokowali rozwój. Przymuszeni wrócili z łopatami i oblatali je skutecznie w 2017, ale dalej komplikują problem by śmigłowiec W-3 osatecznie upadł. Wzmocnione silniki PZL-10 wiszą w planach i denerwują MON, bo trzeba jak i z łopatami podjąć decyzję i potem ponieść odpowiedzialność, a po drodze jest jeszcze PGZ i przejęcie części PZL Rzeszów. O rozwoju nowej przekładni (do 1400 KM jeżeli dobrze pamiętam - kolejny etap przesunięty z pierwotnego "Głuszcza") po sprzedaży włochom Świdnika nie mogło być mowy. Jeżeli z modernizacji W-3 do W-3PL zrealizowano tylko jeden etap, choc ten który należało przenieść na Mi-24 i Mi-8 czy Mi-17, to nie dziw się że czasem brakuje mocy, ale to nie ona głównie decyduje dzis o skuteczności śmigłowca na polu walki. Nie mniej zamysł był dobry. Gdyby zrealizowano planowane wykorzystanie zmian awioniki i uzbrojenia z "Głuszcza" na na wszystkich W-3W/WA i dalej jako zestandaryzowane na Mi-24 i Mi-8 i 17, to dziś można by spokojniej podchodzić do innych ważniejszych problemów modernizacji Sił Zbrojnych niz śmigłowce uderzeniowe czy wielozadaniowe.

Dalej patrzący
czwartek, 22 sierpnia 2019, 21:22

W tej chwili najlepszy dla WP jest Brimstone 3 - szybki [450 m/s] wieloplatformowy precyzyjny kppanc dla pozahoryzontalnego operowania sieciocentrycznego. Jeden efektor - na wielu platformach [standaryzacja i unifikacja i obniżony koszt jednostkowy]- także dla platform lądowych i dla lekkich sił morskich. Pozahoryzontalność i precyzja działania to podstawa na Polskim Teatrze Wojny. O wszelkich hurra-atakach bezpośrednim ogniem trzeba zapomnieć przy nasyceniu środkami lufowymi i rakietowymi plot Rosji - podstawowa lekcja z Donbasu. Szczerze - nawet stanowisko lufowe wkm w części "dziobowej" - do demontażu - zabiera tylko udźwig użyteczny na kppanc, paliwo, inne wyposażenie. No chyba, że dla celów CSAR...

Davien
piątek, 23 sierpnia 2019, 22:18

Panei Dalej patrzacy: Brimstone'em z pułapu typowego dla smigłowców daleko nie postrzelasz , do pierwszej wiekszej przeszkody terenowej po drodze. A jak masz zamiar latac śmigłowcem na paru kilometrach to wyscigu z Pancyrem czy Buk-iem na pewno nie wygrasz.

Etam
piątek, 23 sierpnia 2019, 12:11

Brimstone, Brimstone, Brimstone.... Piszesz o ppk, a my gdybyśmy nawet go kupili, to i tak nie mamy ż a d n e g o dla niego nośnika!!! A jakiekolwiek plany pozyskania.... nie istnieją w MON, bo "ważniejsi" dla gryzipiórków z MON, są następcy Herculesa i szybkie samoloty sanitarne dalekiego zasięgu.

Dalej patrzący
piątek, 23 sierpnia 2019, 15:51

No właśnie tu chodzi o Mi-24 jako nośnik w tym konkretnym wypadku. Brimstone 3 jest zaprojektowany modularnie - pod instalację na dowolnych nośnikach. Co do bezsensu zakupu następców Herculesów - pełna zgoda. Mamy swoje podwórko do obrony - wojny ekspedycyjne to zbytek przesady - już się nawojowaliśmy w Iraku i Afganistanie. Z nadmiarem - i kosztem własnego podwórka.

Gnom
sobota, 24 sierpnia 2019, 13:47

Właśnie ekspedycja to podstawa myślenia MON! Spójrz na zakup izraelskiej stacji zamiast zmodyfikowanej Bystrej czy Soły - powód za duże i skomplikowane do transportu lotniczego. Chyba im sie kraje pomyliły - rozmiar Polski pozwala to przemieszczać na kołach, to Nie USA, Rosja czy Chiny. Przy okazji realizują (chyba planowe) wyparcie a nie wsparcie przemysłu i działanie na korzyśc konkurencji - w USA czy Francji poleciałby za to minister.

kiks
czwartek, 22 sierpnia 2019, 21:13

A gdyby tak dołożyć do załogi po dwóch tanich żołnierzy w Wot-u, dać im w łapę spike żeby odpalali go w czasie lotu z pokładu? Modernizacja gotowa.

Gnom
sobota, 24 sierpnia 2019, 13:43

Byłoby zabawne, gdyby przypadkiem nie mogło stać się podpowiedzią niektórym "fachowcom". Uważaj, bo potem 9gdy przyjdą problemy) możesz być wskazany przez MON jako pomysłodawca!

Stefan
piątek, 23 sierpnia 2019, 13:41

Masz pisać głupoty, to nie pisz wcale.

Lopezik
czwartek, 22 sierpnia 2019, 20:56

Trzeba wydać wszystko na F35 i potem niema kasy na inne modernizacje

Rzyt
czwartek, 22 sierpnia 2019, 20:42

Tak tak... Kilka miesięcy temu był artykuł szybka modernizacja mi 24...teraz szybką, ale jaka...czytaj koncepcja, analiza, dialog, odwołanie postępowania. Co za problem kupić helikopter... Ano jest... Brak kompetencji, btak kohones. Kasa jest, ale źle dysponowana. 48 apaczy lub/i ah1z +amunicja, serwis, zapas części...ale wcześniej obdzwonić inne zakłady z helikopterami... Zapłacić za wynajem po 1 jednej sztuce na testy i wybrać najlepszą... I tyle+przygotowanie bazy...

Gnom
sobota, 24 sierpnia 2019, 13:40

Jeszcze sie dziwisz - "Dialog jako podstawa istnienia IU MON i paru innych komórek MON" - toż to cała serja dysertacji doktorskich habilitacji, a może i nowe specjalizacje naukowe. Stale tym samym biurwom z MON (szczebla średniego) nic nie wychodzi tak dobrze jak rozmydlanie problemów i unikanie odpowiedzialności - no chyba, że załatwianie etetów w obcych koncernach. Nie jestem jednak pewien czy to obce koncerny czy "nasze".

Edds
czwartek, 22 sierpnia 2019, 20:39

Powiem tylko tyle i aż tyle. Nasze zakłady remontowe po zerwaniu kontaktów z producentem śmigłowców mają takie zdolności do ich modernizacji i utrzymania sprawnosci jak w przypadku MIG 29. Resztę dopowiedzcie sobie sami. To tyle w temacie. Te śmigłowce powinny być gruntownie zmodernizowane 10 lat temu dokładnie w momencie kiedy skończyły się dla nich rakiety ppanc. Teraz to latshzcy złom bez znaczenia. Na porządną modernizację trzeba setek milionów złotych których nie ma. Równie dobrze można rozważać modernizację Kobbena i Orła. Zresztą o potrzebie zrobienia czegoś w temacie śmigłowców wiemy od wielu wielu lat. Ciągle analizy. Ile można. Armie wchodzą w śmigłowce bezzałogowe. Testowane są coraz bardziej zaawansowane drony a my zamiast wejść w jakiś perpektywiczny projekt bajdurzymy o modernizacji posowieckiego 50letniego zlomu. Ręce opadają.

Szu
piątek, 23 sierpnia 2019, 10:18

Brawo

piątek, 23 sierpnia 2019, 01:16

A jak Jankes odkopał z pustyni 50 letnie B52 zmodernizował i wprowadził do służby to

scrambler
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 17:49

a kto bogatemu zabroni?

buuuu
czwartek, 22 sierpnia 2019, 20:24

Doprowadzić armię do takiego stanu to jest żenada i sabotaż.

KOSA
czwartek, 22 sierpnia 2019, 20:11

Jakie rozwiazania pomostowe? Co za bzdury. To tylko wg mnie wyciaganie kasy MON. Sprzedac dopuki ktos chcialby zakupić te.maszyny. Były swietne. Ale sentymenty na bok. Kupić w przetargu 8 szt nowych Apache w najnowszej wersji plus dwie opcje kolejne 8 a potem kolejne 16. A za sprzedane mi 24. Modernizować bazy dla nowych smiglowcow. Szkolić nowe kadry i pilotow na Apache. Te przejsviówki zjadaja duzo kasy i nic z tego nie wynika na przyszlosc. Zobaczcie nasze fregaty. OKRETY PODWODNE. TO DYWERSJA NIE MIDERNIZACJA.

Sceptycznie
piątek, 23 sierpnia 2019, 12:19

A ty nie piszesz bzdur? Jaki PRZETARG na Apache?? Pomyśl. Przecież właśnie zaproponowałeś program Kruk!! I to są bzdury. Czytasz co piszesz? A nas po prostu, na nic innego niż modernizacja Mi24 oraz W3 do standardu Głuszec, nie stać. Świadczy o tym decyzja o he he tzw. "modyfikacji" T72. Przy okazji - cała Twoja propozycja na Apache niczego nie rozwiązuje przez te 10 lat do wdrożenia tychże Apachy. Zatem, żaden pomysł, żadne rozwiązanie problemu.

zaq
czwartek, 22 sierpnia 2019, 20:08

Albo będzie to głęboka i kompleksowa modernizacja pozwalająca na dalszą eksploatacje przez 20 lat przy założeniu że taka modernizacja będzie konkurencyjna cenowo z nowym helikopterem, albo dajmy sobie spokój szkoda wyrzucać pieniędzy jak w przypadku remontów T72 za 1,75 mld zł.

ŚWIERGOT
czwartek, 22 sierpnia 2019, 19:51

Współpraca z RPA reaktywować ich projekt Super Hind odnowy polskich M-24 wpleść w to polski projekt "Pluszcz" i będzie latadełko na najbliższe 15 lat a na marginesie nie ma lepszej uniwersalnej skorupy o świetnych osiągach jakim jest M-24 ijego pochodne jak mu sie dorzuci oczy uszy i kły oraz zastosuje odpowiednie efektory i zasobniki będzie najlepszą maszyną na najbliższą dekade niszczenie tej maszyny poprzez grzech zaniechania i pobudek ideologicznych to idiotyzm pielęgnowany przez "zezowate umysły" wystarczy polonizować tą maszyne aż powstanie polskie "novum" a kto wie może efekt amerykańsko-włosko-polski kwestia chęci

Polish blues
czwartek, 22 sierpnia 2019, 19:43

Tytuł "Jeśli nadejdzie Kruk" wydaje się bardziej zasadny.

Śledź Bałtycki
piątek, 23 sierpnia 2019, 20:27

Niestety Lockheed Martin nie produkuje uderzeniowego bo już byśmy kupili 64.

Gnom
niedziela, 25 sierpnia 2019, 22:14

Zobacz kto rzeczywiscie dostarcza wyposażenie do AH-64E i zapewne się zdziwisz. Szczególnie jak dołożysz do tego które firmy są kontrolowane przez jakie wielkei koncerny.

Davien
czwartek, 22 sierpnia 2019, 19:36

Ciekawy artykuł, ale jak modernizowac uzbrojenie rakietowe i systemy WRE to wybierac pod katem kompatybilności z przyszłym Krukiem, żeby uproscic logistykę i szkolenie.

Gnom
piątek, 23 sierpnia 2019, 09:22

A czy juz wiesz co nim bedzie?

Davien
piątek, 23 sierpnia 2019, 12:40

Wybór raczej neiduzy : Apache, AH-1Z lub Tiger nic innego raczej w rachube nie wchodzi. Teoretycznie jeszcze AW249 ale to najmniej prawdopodobne. Wiec jak widac mozna dość dokładnie okreslic w co wyposażyc modernizowane Mi-24.

Gnom
sobota, 24 sierpnia 2019, 13:36

Moderacja pierwszej nie puściła napiszę więc prościej. Nie ma zgodności wyposażenia i części uzbrojenia pomiędzy AH-1 a AH-64 (o AW-249 nie mówiąc). Więc co i jak ma być na tym zestandaryzowanym z Krukiem zmodernizowanym Mi-24 nikt i tak nie wie, no chyba, że Ty.

Davien
niedziela, 25 sierpnia 2019, 22:07

Panie gnom, co do uzbrojenia to i AH-64E i AH-1Z przenosza dokładnie takie samo, co do systemów WRE to tu moze byc mała rozbiezność ale to mozna bez problemu skorygować. O AW-249 sam pisałem że to mało prawdopodobne wiec naprawde kiepskie manipulacje sobie daruj.

Gnom
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 17:12

Zgoda, a wyposazenie nawigacyjne, systemy mapowe, system celowniczy, interfejs uzytkownika itd - tez jest ten sam. Wiem, ze nie bo mialem okazje zapoznac sie z obydwoma. Więc znów pytam, co oprócz Hellfire i Hydry moze AKPWS (bo napewno nie dla działek) można juz zacząc realizowac na Mi-24 wspólne dla obydwu smigłowców. Spójrz pod katem logistyki.

Davien
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 22:05

Gnom, pisałem o uzbrojeniu i WRE a nie o ogólnej awionice wiec nie odwracaj kota ogonem:) Na Mi-24 miałbys i tak zupełnie inna awionikę niz na AH-64 czy AH-1Z chocby dlatego ze Hind nie miałby radaru czy miąłby zupełnie inne systemy FLIR.

Gnom
wtorek, 27 sierpnia 2019, 12:21

No i wreszcie coś sensownego i prawdziwego. Problem w tym, ze dane dla systemu uzbrojenia i wre skad sie musza brać. Chyba, ze ty tdokładasz w pełni autonomiczne systemy, a to wyjasnia twoje problemy ze wzrostem masy w innych postach.

Pol
czwartek, 22 sierpnia 2019, 19:03

Kupic licencje na silniki vk 2500 03 i zastosować ja we wszystkich naszych mi. Można je budować w rzeszowie a co do nowego heli to można postawić warunki ze na nasz rynek stosujemy własnie te silniki.Co do AH-249A to nie pozostaje nic innego jak wejsc w ten projekt i na etapie projektowania juz uwzględnić możliwość zastosowania właśnie tej jednostki napedowej chinczyki juz ja certyfikowali .

Davien
piątek, 23 sierpnia 2019, 03:17

A po kiego nam rosyjska odmiana starego TW jak sa dostepne znacznie lepsze silniki?:)

Maras
czwartek, 22 sierpnia 2019, 18:37

Zanim nadejdzie Kruk... a tymczasem Rsoja wprowadza Mi-28NM i unowoczesnione Ka-52 (niedługo). Gdzie my jestesmy ?

Tyle w temacie
piątek, 23 sierpnia 2019, 12:23

Kto przy zdrowych zmysłach porówna wydatki i potencjał 150 mln Rosji z jej ogromnym przemysłem i 20% PKB przeznaczanym na zbrojenia z 38-o mln Polską?? Po co? Poza tym Rosja np. wcale nie wprowadza Mi28NM bo jak stwierdziła Armia Czerwona jest po prostu za drogi.

Marek1
sobota, 24 sierpnia 2019, 10:48

Masz NIE aktualne wiadomości. Na początku sierpnia Szojgu zamówił dla lotnictwa armijnego ponad 70 szt. Mi-28NM. Produkcja seryjna ruszyła.

Luakasz
piątek, 23 sierpnia 2019, 15:52

Od kiedy to niby Rosjanie wydają 20% PKB na armię?

Marek1
sobota, 24 sierpnia 2019, 10:50

Problem z rosyjskimi wydatkami na armię jest taki, że oni ukrywają pełne dane w róznych źródłach finansowania. Eksperci szacują, że w ost. dekadzie Kreml wydaje na wojsko od 3,7 do 6% PKB.

Koba
czwartek, 22 sierpnia 2019, 18:34

Dobra analiza, tylko obawiam się że pozostanie remont i drobna modyfikacja jak T-72. Brak środków na rozsądną modernizację. Tylko "na przeczekanie".

MI6
czwartek, 22 sierpnia 2019, 18:17

A tymczasem Czesi ogłosili, że chcą do końca roku podpisać umowę na zakup śmigłowców Viper i Venom...

Trzeźwy
sobota, 24 sierpnia 2019, 10:43

2xViper plus 2xVenom? Hm, jaki jest sens porównania tej liczby z naszymi potencjalnie 32 szt, a perspektywicznie być może 3 razy więcej?

Davien
piątek, 30 sierpnia 2019, 00:55

Nie, 8 Venomów i 4 Vipery.

Davien
piątek, 23 sierpnia 2019, 22:20

Tak, kupuja 8 UH-1Y i 4 AH-1Z.

SimonTemplar
czwartek, 22 sierpnia 2019, 18:11

"Polska planuje zakup 32 szt. nowoczesnych śmigłowców uderzeniowych, ale zanim to nastąpi....." W tym zdaniu mamy całą kwintesencję. Polska planuje. W planowaniu i analizowaniu żadna armia do pięt nam nie dorasta. Rosja+Chiny+Indie razem do kupy umywają sie do Polski. Szkoda, że na tym się kończy. Czyli jak zwykle: MI-24 do odmalowania, kilku kosmetycznych zmian, wystąpienie ministra jaką to broń nowoczesną posiadamy i czekamy na Kruka. Czyli następne 20-30 lat nic......

Tak myślę
czwartek, 22 sierpnia 2019, 18:10

Boeing AH-64E Apache Guardian odpada z uwagi na koszty i uzależnienie od Jankesów. Tiger to totalne nieporozumienie. W sieci są informacje jakie mają z nimi problemy Australia i Niemcy pomimo tego, że jest już produkowany od lat. Bell AH-1Z Viper jest na płozach i nie wiem czy wojsku taka opcja odpowiada, no a poza tym to amerykański, a więc będą uzależnienia jak przy Apaczu. Pozostaje wejść w kooperację z Leonardo i dołączyć się do opracowywania nowego śmigłowca. Należy jednak zmodernizować maksymalnie Mi 24 bez kompromisów, albowiem opracowanie i wdrożenie nowego śmigłowca potrwa ponad 10 lat. Czym się zakończy modernizacja Mi 24? Tym samym co modernizacja T72 - kosmetyką.

Marek1
sobota, 24 sierpnia 2019, 10:56

Co wy macie z tymi płozami ?? To o wiele tańsze, prostsze i praktyczniejsze rozwiązanie, niż skomplikowane i drogie zawieszenie kołowe. A dla celów serwisowych do każdego AH/UH dodawany jest zestaw prostych nakładek na płozy pozwalający na przetaczanie śmigłowca w dowolnym kierunku.

Gnom
niedziela, 25 sierpnia 2019, 14:06

Przetocz go na FARP lub na innym przypadkowym lądowisku.

Davien
niedziela, 25 sierpnia 2019, 22:08

No poaptrz panei Gnom a w USA czy w Czechach obecnie jakos nie maja z tym problemów:) Natomiast co do przypadkowych ladowisk to o wiele lepiej sprawdzi się tam własnie płoza niz podwozie kołowe.

Gnom
wtorek, 27 sierpnia 2019, 12:22

Powiedz to technikom, gdy nie beda mieli wózków transportowych. I wyasnij fizycznie dlaczego tarcie ślizgowe ma miec mniejszy współczynnik niz toczne - Nobel gwarantowany.

Davien
wtorek, 27 sierpnia 2019, 20:08

A powiedz technikom że podwozie kołowe lepsze jak musza wyciagać takiego Mi-8 czy Apache zakopanego po kadłub w miękkiej ziemi. A na przygodnych ladowiskach po prostu pilot podniesie maszyne i przesunie kawałek, to nie Mi-24 że muszą startować jak samoloty z braku mocy silników. Jaks np Marines, którzy z przygodnych ladowisk działanie maja wpisane niejako w kodeks preferuja płozy:)

Gnom
środa, 28 sierpnia 2019, 17:07

Życze szczęścia i abyś przy tym popracowal w takich warunkach o jakich piszesz.

nie chce mi sie podpisywac
piątek, 23 sierpnia 2019, 19:45

plozy sa wg ciebie jakims problemem? zauwaz jak amerykanie korzystaja z viperow - operuja one z lotniskowcow. plozy nie przezszkadzaja w ladowaniu i starcie z lotniskowca i mozna te smiglowce z plozami rozmiescic na lotniskowcu tak by nie marnowac ograniczonej mocno powierzchni na tymze lotniskowcu. da sie? owszem. chyba tylko u nas tak prozaiczna rzecz jak plozy moze urosnac do problemu niemozliwego do rozwiazania

Nemo
czwartek, 22 sierpnia 2019, 18:03

A jaka będzie modernizacja to już wiadomo,zrobi się remont śmigłowca,odmaluje,doda jakaś radiostację i po modernizacji jak w przypadku T-72.A znając ten nieudolny MON to nowe śmigłowce jak i czołgi zobaczymy za jakieś 30-40 lat

mat
czwartek, 22 sierpnia 2019, 18:03

Jestem za Bell AH-1Z Viper-em na kołach.

gg
czwartek, 22 sierpnia 2019, 17:40

Najwiekszym bledem jest zawiszanie rozpoczetych programow, ORP Gawron Iryda, itd itd a kasa w bloto

hobbymilitia81
czwartek, 22 sierpnia 2019, 17:34

W kulturze pracy coś jest nie tak. Jak się ogłasza program to powinno się go od razu tym samym wdrażać, a nie że jest publicznie znany od lat i tylko lata lecą i nic. No dziwna ta kultura pracy w MON.

fox
piątek, 23 sierpnia 2019, 18:02

tam tego nie ma, dokładnie to nie wiadomo co tam jest ;] problem jest w osobach na stanowiskach kierowniczych które nie chcą podejmować decyzji, bo jak podejmą złą to będzie wtopa i problemy. brak odwagi żeby cokolwiek zrobić. nikt nie zakłada że coś może się udać, dlatego jest tylko obecność w pracy 8-16, w piątek po robocie telefon wyłączany i byle do emerytury. dzięki temu mamy koncepcje, dialogi, analizy koncepcji, dialog do analizy koncepcji itd itd. i tak to się ciągnie 5 lat a potem wszystko od nowa. robota na lata. np. plan głębokiej modernizacji t-72 podjęty 10 lat temu i realizowany spokojnie 30 sztuk rocznie za 600mln zł, nie obciążałby znacznie budżetu a dałby pracę i możliwości produkcyjne bumarowi , wojsku dobry sprzęt na miarę naszych możliwości i dziś mielibyśmy 300 czołgów zamiast tego będzie realizowanie za 1,7mld malowania i remont przez pięć lat [ten czas ma być wykorzystany na budowę polskiego nowego czołgu, zobaczymy co z tego wyjdzie]. to samo z mi-24, przygotować plan i systematycznie go realizować. powoli modernizować co się da uwzględniając koszt/efekt. o marynarce to już nawet nie ma co wspominać, tutaj to dopiero mądre głowy myślą co zrobić żeby nic nie wymyślić. przyszłościowo robimy holowniki żeby nasza flota miała jak pływać.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama