Reklama

Rząd przyjął projekt ustawy "degradacyjnej". Dworczyk: to ważne dla wychowania przyszłych oficerów

1 marca 2018, 10:37
Szef KPRM Michał Dworczyk

Szef KPRM Michał Dworczyk w Sejmie. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl


Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, który pozwoli zdegradować m.in. członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i osoby, które w latach 1943-90 – jak to ujęto – "sprzeniewierzyły się polskiej racji stanu". – To ważne dla wychowania przyszłych oficerów – powiedział Defence24.pl szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

Projekt został przyjęty w czwartek, kiedy obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". Był to jedyny punkt posiedzenia rządu.

Premier Mateusz Morawiecki powiedział na konferencji prasowej, że ustawa przywróci sprawiedliwość. – W naszym panteonie muszą być prawdziwi bohaterowie, tacy jak rotmistrz Witold Pilecki, który został podniesiony do szarży pułkownika w 2013 r. Nie może on być zestawiony np. z generałem Kiszczakiem czy generałem Moczarem, którzy to byli po drugiej stronie, po ciemnej stronie mocy. Chcemy zdecydowanie przywrócić właściwe proporcje, właściwą rangę tym ludziom, którzy walczyli o wolność, i w szczególności przywrócić pamięć. To jest opowiedzenie się po stronie ofiar a przeciwko złu – powiedział Morawiecki.

Natomiast szef MON Mariusz Błaszczak podkreślił, że projekt ma wymiar symboliczny oraz przywraca normalność i sprawiedliwość.

Jakie zapisy są w projekcie?

Dokument, który w czwartek przyjął rząd, to projekt "ustawy o pozbawieniu stopni wojskowych osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943-1990 swoją postawą sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu" oraz nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony. Przedłożenie powstało w Ministerstwie Obrony Narodowej. Prace nad nim rozpoczęły jeszcze w 2016 r., kiedy resortem kierował Antoni Macierewicz (zdymisjonowany w styczniu 2018 r.). W trakcie prac legislacyjnych projekt przeszedł istotne zmiany. Najnowsza wersja została opublikowana w czwartek.

Jedną z tych zmian jest dodanie preambuły, która mówi, że "dla budowy etosu służby wojskowej w wolnej i niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej niezbędne jest wprowadzenie rozwiązania prawnego, które posłuży do oczyszczenia Sił Zbrojnych RP w sferze symbolicznej" oraz na "przywrócenie właściwego miejsca najwyższym wartościom". – Ustawa pozwala na pozbawienie stopnia wojskowego tych, którzy w imię totalitarnej ideologii komunistycznej kierowali armię przeciw własnemu narodowi, używali wojska do ograniczania lub pozbawiania jednostek praw, dokonywali prześladowań ze względu na pochodzenie i przekonania religijne – napisano w preambule.

Zgodnie z projektem stopnie wojskowe z mocy prawa stracą członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. W tym kontekście proponowany przepis nakłada na prezydenta obowiązek ogłoszenia wykazu takich osób w Monitorze Polskim.

Ponadto, jeśli nowe przepisy zostaną wprowadzone w życie, stopni wojskowych zostaną pozbawieni żołnierze rezerwy oraz osoby, które z racji wieku lub stanu zdrowia nie podlegają już obowiązkowi służby wojskowej, jeśli w latach 1943-90 sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu. Projekt w szczególności wymienia tutaj zwalczanie polskiego podziemia niepodległościowego, prowadzenie akcji ateizacyjnej w Wojsku Polskim i prześladowanie duchowieństwa, prześladowanie innych żołnierzy ze względu poglądy, religię i pochodzenie (zwłaszcza zaangażowanie w usuwanie z szeregów żołnierzy pochodzenia żydowskiego w latach 1967-68) oraz dokonywanie "szczególnie drastycznych czynów, pacyfikację protestów społecznych". Na liście przesłanek do degradacji jest także kierownicza rola w przygotowywaniu i realizacji użycia Wojska Polskiego w interwencji Układu Warszawskiego w Czechosłowacji w 1968 r., angażowanie wymiaru sprawiedliwości do prześladowań ze względu na poglądy, religię i pochodzenie, planowanie wojny napastniczej przeciwko państwom NATO (co sprowadzało bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia społeczeństwa polskiego), przyczynianie się do pogłębiania reżimu komunistycznego, współpraca agenturalna z organami ZSRR oraz działania wymierzone w polską emigrację niepodległościową.

Degradacja będzie mogła nastąpić także pośmiertnie. Zgodnie z projektem nie będą degradowane osoby, które w trakcie służby bez wiedzy przełożonych wspierały "działania na rzecz niepodległości Państwa Polskiego".

O pozbawieniu stopni wojskowych będzie decydował szef MON, w przypadku generałów i admirałów – za zgodą prezydenta. Minister obrony będzie mógł wszcząć postępowanie dotyczące pozbawienia stopnia wojskowego z urzędu lub na wniosek premiera, naczelnego dyrektora Archiwów Państwowych oraz szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Z inicjatywą będą mogły wystąpić stowarzyszenia kombatantów, weteranów lub żołnierzy. Przed decyzją o degradacji MON będzie musiało wystąpić o informacje o przebiegu służby danej osoby do Instytutu Pamięci Narodowej i archiwów wojskowych.

Przepisy projektu precyzują, że osobie, w stosunku do której wszczęto postępowanie o degradacji, lub jej rodzinie będzie przysługiwało prawo do przedstawienia dowodów, a po wydaniu postanowienia o pozbawieniu stopnia – skarga do sądu administracyjnego. Przewidziano także możliwość wznowienia prawomocnie zakończonego postępowania na korzyść zdegradowanego żołnierza, jeśli np. pojawią się nowe dowody lub okoliczności.

Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami nie ma prawnej możliwości pozbawienia stopnia wojskowego pośmiertnie. Sąd może orzec degradację w razie skazania żołnierza za przestępstwo umyślne, jeżeli rodzaj czynu, sposób i okoliczności jego popełnienia pozwalają przyjąć, że sprawca utracił właściwości wymagane do posiadania stopnia wojskowego, a zwłaszcza w wypadku działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Dworczyk: projekt jest ważny dla wychowania przyszłych dowódców

O projekcie ustawy Defence24.pl rozmawiało z ministrem Michałem Dworczykiem.

Rafał Lesiecki, Defence24.pl: Po co jest projekt ustawy o pozbawieniu stopniu wojskowych osób i żołnierzy, którzy sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu w latach 1943-90?

Szef KPRM Michał Dworczyk: Przyjęta ustawa tworzy możliwość pozbawienia stopni oficerskich tych wszystkich, którzy pomagali w zniewoleniu Polski przez Sowietów. Z jednej strony jest to akt sprawiedliwości. Jesteśmy to winni tym wszystkim pomordowanym polskim patriotom, którzy zginęli z rąk bandytów w mundurach.

Z drugiej strony ważny jest aspekt dotyczący przyszłości. Chodzi o proces wychowawczy młodych oficerów, w którym szalenie istotne są wzorce, czyli punkty odniesienia. Czy wzorem mają być patrioci – oficerowie, którzy walczyli o niepodległą Polskę, czy też w sposób niedopowiedziany zgadzamy się, żeby punktem odniesienia byli ludzie, którzy mają krew na rękach, np. oficerowie Informacji Wojskowej czy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Między byciem bohaterem a zdrajcą była cała gama różnych postaw. W dodatku antybohaterowie tamtych czasów dzisiaj już nie żyją i nie mogą się bronić.

Dzisiaj nadrabiamy zaległości sprzed lat. Dlatego że po 1989 r. jasno nie powiedziano, co było dobre, a co złe, kto był bohaterem, a kto był zdrajcą. Proszę pamiętać, że poza członkami Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego każdy przypadek będzie indywidualnie rozpatrywany. Od każdego będzie można odwołać się do sądu. Myślę, że wszyscy się zgodzą, że np. dowódca plutonu egzekucyjnego, który zabił Danutę Siedzikównę, "Inkę", powinien zostać pozbawiony stopnia oficerskiego.

Z drugiej strony niejednokrotnie dziennikarze pytają pana o gen. Mirosława Hermaszewskiego, pierwszego polskiego kosmonautę, który – jak sam twierdzi – do WRON został włączony bez swojej wiedzy w trakcie studiów w Moskwie.

Każdy z nas ma w swoim życiu takie doświadczenia, których się wstydzi albo przynajmniej z których nie jest dumny. W życiu tak jest, że ponosimy konsekwencje tych działań, często przez wiele lat. Pan Hermaszewski przez blisko dwa i pół roku był członkiem WRON, która – przypomnę – w 2012 r. została uznana przez niezawisły sąd za zorganizowaną grupę przestępczą o charakterze zbrojnym.

Czy nie ma ważniejszych spraw, które powinny być przedmiotem obrad rządu?

Myślę, że esprit de corps Wojska Polskiego, etos oficerski to bardzo ważne kwestie. Nawet najnowocześniej uzbrojona armia, jeśli nie ma ducha, staje się bezwartościowa.

Sprawdziłem, że ostatnia publicznie dostępna wersja projektu pochodzi z lipca 2017 r. Nota bene nosi nieco inny tytuł niż projekt, którym będzie zajmował się rząd.

To będzie nowelizacja ustawy o powszechnym obowiązku obrony. Projekt był wielokrotnie zmieniany, zarówno w ramach konsultacji międzyresortowych, jak i w ostatnich tygodniach.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 50
Reklama
ALL
piątek, 9 marca 2018, 10:47

Majstersztyk, teraz mogą zdegradować każdego kto służył w wojsku w PRL. Zapis \"planowanie wojny napastniczej przeciwko państwom NATO (co sprowadzało bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia społeczeństwa polskiego),\"dotyczy każdego wojskowego w tamtych czasach i teraz, bo planowanie takie w stosunku do potencjalnego wroga, odbywa się na każdym szczeblu dowodzenia od prezydenta do dowódcy drużyny w stopniu starszego szeregowego włącznie. Rozumiem że brakuje na 500+ i trzeba komuś zabrać. W armii PRL była większość roczników które dobiegają teraz 60-ki, był pobór powszechny. To mimo wszystko duża jeszcze liczebnie grupa osób która ma dodatkowo całkiem aktywne politycznie potomstwo, nie jestem pewien czy próba ich zastraszania nie odbije się niekorzystnie na sukcesach \"wielkiego wodza\". No i pytanie, czy ktokolwiek będzie chciał iść do wojska? Przecież za 30 lat ktoś inny może odbierze im prawa do emerytury w imię nowych dogmatów. Zapis powinien dotyczyć tych którzy spowodowali faktycznie jakąś krzywdę ludzką. Zapis o planowaniu wojny z wrogim w tamtych czasach blokiem NATO jest śmieszny. Może by tak pociągnąć do odpowiedzialności również państwa NATO które przecież planowały sprowadzenie zagrożenia w tamtych czasach na obywateli państwa Polskiego planując atak na państwa układu Warszawskiego.Tak mętne zapisy to prawo do nadużycia. Pozdrawiam. Alleluja i do przodu :)))

KAROLINA
niedziela, 4 marca 2018, 01:10

MOIM ZDANIEM ROZLICZANIE WINNO SIE ZACZAC OT TOWARZYSZY SEKRETARZY (PRZEWODNIA SILA NARODU) I DECYZYJNEJ CZESCI PZPR, TO ONI KSZTALTOWALI POLITYKE PANSTWA WEWNETRZNA I ZEWNETRZNA, TAM ZAPADALY WSZYSTKIE DECYZJE-PRZYKLAD UZYCIA BRONI W 1970R. ALE JAK WIDAC NARAZIE MAJA SIE DOBRZE, DOBRZE PROSPERUJA W POLITYCE ,BIZNESIE PRZY WSPARCIU POLITYKOW WSZYSTKICH OPCJI. NASTEPNI DO LUSTRACJI TO SEDZIOWIE ORZEKAJACY W STANIE WOJENNYM TEZ MAJA SIE DOBRZE (WYSOKIE EMERYTURY) I NIK IM NIE ZARZUCA SLUZBE TOTALITARNEMU PANSTWU. NASTEPNI TO PROKURATORZY TEZ MAJA SIE DOBRZE CHOCIAZ OSKARZALI OPOZYCJE W CZASIE STANU WOJENNEGO.NA RAZIE PO GLOWIE DOSTAJA CI ,KTORZY NAJMNIEJ ZAWINNILI . NAJPIERW JEST DECYZJA - POLECENIE I WYKONANIE. WYBIORCZA SPRAWIEDLIWOSC JEST BLEDEM.

Ziutek
sobota, 3 marca 2018, 20:18

Degradacja kosmonauty gen. Hermaszewskiego tylko dlatego, że dopisano go do WRON, by Polacy mniej wrogo WRON traktowali (Wrona.. skona), to tryumf... bufonowatej durnoty nad zdrowym rozsądkiem. Nauczka z ustawy IPN... poszła znowu w las. PIS jest mistrzem w.... strzelaniu sobie... samobójów. Na szczęście tylko Prezydent RP może lege artis awansować na stopnie generalnie, a po przyjęciu ustawy.... degradować.

dim
piątek, 2 marca 2018, 06:24

Ja też zupełnie nie pojmują czemu akurat czepia się Sejm byłych żołnierzy ? tak jakby nie było dość byłych cywili - a zupełnie oczywistych zdrajców, nieraz także zbrodniarzy, choćby w szeregach rodziców obecnych posłów. I nikt ich nie ruszy. Ani nawet \"nie wypada\" mówic o nich ? Taka akcja wygląda raczej na próbę \"tresury - pacyfikacji\" od wszelkiego samodzielnego myslenia obywatelskiego, pracowników z resortów siłowych. Czyli mają bezmyślnie, bezszmerowo podlegać władzom ? A potem przyjdzie kolejna władza i to samo, tak samo, od początku ? Proszę zauważyć - legalność działań obecnych władz R.P. też jest międzynarodowo podważana, czyli pretekst znajdzie się zawsze, wystarczy tylko wprowadzic taką \"kuturę degradacji\".

Kristo
piątek, 2 marca 2018, 14:45

W jaki niby sposób jest podważana legalność działań obecnych władz?Poprzez donosy do Brukseli ludzi właśnie odsuniętych od władzy?Bez żartów.Co do \"byłych\" żołnierzy, to warto zastanowić się komu ci żołnierze - oficerowie służyli, bo o zwykłych żołnierzy tu przecież nie chodzi,a o \"wierchuszkę\", która Polsce raczej nie służyła...

Olgierd
sobota, 3 marca 2018, 19:22

Poprzez zgodność z polskim prawem, innymi słowy chodzi o niekonstytucyjność działań obecnej ekipy. Czyli chodzi o sposób powołania TK, ustawy dotyczące KRS i generalnie sądownictwa. Sposób uchwalania budżetu na rok 2017, przez ludzi nie będących posłami, również pod niekonstytucyjność podllega.

jurex
sobota, 3 marca 2018, 13:35

Kristo, na jakim świecie żyjesz? Czyżby nie mieli u nas swoich ambasad, rezydentur wywiadu, szpiegów, nie analizowali informacji ze środków masowego przekazu? Służyli Polsce, takiej jaka była i w przypadku zagrożenia niepodległości w przeciwieństwie do Ciebie pierwsi poświęcili by swoje zdrowie i życie.

dim
piątek, 2 marca 2018, 17:15

Słowa, słowa, słowa, słowa. Równie dobrze za ileś dziesięcioleci okazać się może, że to obecne dowództwo \"służyło USA i Izraelowi, a nie polskiej racji stanu\". Pozbawianie stopnia wojskowego nie może być uznaniowe. Proszę bardzo - wyrok sądu, NAJPIERW SKAZANIE za spowodowanie śmierci demonstrantów, bez takiej wyższej konieczności, a na tej podstawie zapewne degradować można byłoby wtedy także bez ustawy.

echo
piątek, 2 marca 2018, 13:28

Może dlatego , że niektórzy mają krew na rękach. Poczytaj co się działo w Trójmieście w grudniu 1970 r i jaką rolę odegrał w tej jatce Jaruzelski. Te degradacje są o 20 lat za późno. Chodzi w tym przecież o zwykłą ludzką sprawiedliwość i prawdę a nie trwanie w zakłamanej rzeczywistości , gdzie Jaruzelski to \"człowiek honoru\".

dim
piątek, 2 marca 2018, 17:18

Najpierw skazanie sądowne konkretnej osoby za konkretne złamanie konstytucji i konkretne przestępstwa kryminalne (do takich należy niewątpliwie strzelanie do tłumu bez wyższej konieczności, czy tortury, bez wyższej konieczności).

echo
piątek, 2 marca 2018, 18:55

dim...Od dawna nurtuje mnie pytanie, kiedy i w jaki sposób komunistyczne , peerelowskie sądownictwo stało się niezależne i niezawisłe. Na różnych portalach zadawałem to pytanie , niestety jak na razie nie dostałem odpowiedzi.

dim
piątek, 2 marca 2018, 11:08

Miałem na myśli \"kulturę degradacji\". I jeszcze dalsze uwagi - rozumiem degradację członków WRON za zamach stanu, czy katów za tortury. Ale cała reszta z tą \"racją stanu\" ? to przecież nic innego jak \"kultura pisania od początku historii inaczej\", czyli jedna z głównych cech bolszewizmu. A posłowie, najwyraźniej nie potrafią się z tamtych zwyczajów otrząsnąć - wyciągnąć wniosków, że takie zachowanie wciąż (w polskim wypadku) jest klasycznym bolszewizmem. Czyli, że RP działałaby wtedy tak samo, jak poprzednio PRL.

Wawiak
piątek, 2 marca 2018, 17:13

Dim, z tego, co napisane w artykule to każdy przypadek wymaga odrębnego postępowania. Jedt też możliwość odwołania i zaskarżenia decyzji. W teorii więc chyba nie jest najgorzej. Na koniec przepis wciela w życie człowiek i najwięcej chyba zależy od moralności i zasad etycznych człowieka stosującego i interpretującego prawo. Niektórym się należy, ale są też na pewno ludzie, którzy nie będą tak jednoznaczni jak Jaruzelski, czy Kiszczak. Piszący to prawo IMO musieli to chyba dostrzec - stąd pewnie możliwość, a nie nakaz podjęcia postępowania (tak przynajmniej wynika z artykułu) i tryb odwoławczy. Zobaczymy...

dim
piątek, 2 marca 2018, 21:52

I właśnie tacy ludzie, którzy to indywidualnie rozpatrują, w demokratycznych krajach nazywają się sędziami, ławnikami itd, z oskarżycielem, obrońcą, świadkami, prawem głosu dla oskarżonego. A w dyktaturach jest to decyzja administracyjna.

Wawiak
niedziela, 4 marca 2018, 03:10

Nawet w kraju na wskroś prawnie(!) demokratycznym koniec-końców będzie się liczyła moralność stosującego prawo. Ta jednak regulowana jest przez wychowanie, a nie przez przepis. Przypadek pewnego banknotu o nominale 50 zł wiele tu mówi... Mam jednak absurdalną nadzieję, że większość z nas wychowano na ludzi uczciwych...

prawda
czwartek, 1 marca 2018, 22:20

W imię Boga i sprawiedliwości powstawały największe nieszczęścia na ziemi. To czysta zemsta i niszczenie własnego Narodu. Tak się dochodzilo sprawiedliwości przed 2 wojna światowa za zachodnią granicą.

zyg
piątek, 2 marca 2018, 13:58

jeśli nie zauważyłeś to zarówno hitleryzm jak i komunizm nie tylko negowały ale wręcz zwalczały Boga ...

gosc
czwartek, 1 marca 2018, 19:42

pilsudski i jego zolnierze tez to zrobili ,ale wygrali a potem przegrali wojne i co?

AWU
czwartek, 1 marca 2018, 18:47

Niektórzy do zdegradowania są poza wszelką wątpliwością: Berling czy Rola-Żymierski (wł. Łyżyński) już zdegradowani do stopnia szeregowców wyrokami sądów wojskowych RP i skazani odp. na karę śmierci za zdradę czy wiezienie za defraudację. Następna grupa to ludzie jak n.p. Jaruzelski czy politruk Przymanowski, absolwenci sowieckiego kilkutygodniowego \"kursu oficerskiego\" w Riazaniu. Wykazywali się podstawowym wykształceniem wyniesionym z Polski lecz stopnie \"oficerskie\" nadane przez najeźdźce i okupanta. Należy pamiętać że w świetle prawa międzynarodowego do momentu uznania tzw TRJN przez społeczność międzynarodową czyli czerwiec/lipiec 1945 jednostki Berlinga (jak potwierdza to nota rządu RP z 1943r) były polskimi jednostkami Armii Czerwonej formowanymi wbrew konwencjom genewskim z b. więzniów wojennych i ludności kraju okupowanego. Tezę o \"polskich jednostkach Armii Czerwonej\" wkrótce po wydaniu tego komunikatu potwierdziła bitwa pod Lenino gdzie wg źródeł sowieckich ponad 900 Polaków przeszło do Niemców lub poddali się przy pierwszej okazji. I nie jest to \"legenda\" jest niemiecka Wochenschau na YT .. można próbować ich policzyć , fakt że pochodzą z jednostek Berlinga poza wszelką wątpliwością , widać dziadowskie mundury \"polskie\" sowieckiej produkcji których niemiecka propaganda nie mogłaby zdobyć w krótkim terminie w tak dużej ilości.. Następna grupa to Moczar i \"oficerowie\' tzw GL/AL \"oficerowie\" z czyjego nadania? Należy pamiętać że w szczytowym okresie swej \"świetności\" czyli lato 1944 AL włącznie z członkami PPR i sowieckimi dywersantami z NKWD (obecnie znani jako zielone ludziki) to było nieco ponad 4000 ludzi .... 4000 versus 350tys AK ! Powinni być zweryfikowane stopnie wszystkich ktorzy służyli podczas \"utrwalania władzy ludowej\" a po 1956r ci którzy pracowali w strukturach UB/SB/informacji wojskowej. Co do ogółu kadry oficerskiej LWP w mojej opinii wielu o ile nie większość byli uczciwymi ludzmi którzy mieli nieszczęście żyć w bardzo trudnym miejscu w bardzo trudnych czasach. Ludzi pokroju gen Kuklińskiego było wielu co zresztą potwierdzają odtajnione analizy NATO z lat 70/80-tych wskazujące iż zwłaszcza Polacy i Węgrzy nie będą w przypadku konfliktu ginąć zbyt chętnie za Sowietów. Stąd decyzja Moskwy skierowania w przypadku ataku na zachód jednostek polskich bloku wschodniego przeciw Niemcom i Duńczykom a nie Amerykanom. W każdym przypadku degradacji uważam iż potężne supermocarstwo jakim uważa się Rosja powinna pokazać klasę i przyznać się do \"prześladowanych\" swych byłych służalców uznać oficjalnie ich stopnie i wypłacać emerytury czy renty ich rodzinom za lata wiernej służby. W końcu Rosji się zasłużyli? Jedyne zastrzeżenie o ile zainteresowany lub rodzina pobierająca świadczenie zamieszkali w Polsce, Ministerstwo Finansów powinno zainkasować podatki. Powyższy temat oprócz okresu 1943-1956 bardzo skomplikowany. I oprócz tych którzy walczyli przeciw Polakom trudny do ocenienia jako że mamy szczęście aby żyć w wolnej niepodległej ojczyźnie i nie musimy dokonywać tak dramatycznych wyborów. Przykładem nieliczni oficerowie polscy którzy zdecydowali się na powrót do \"wolnej ludowej ojczyzny\" Mjr pil W. Łokuciewski as myśliwski. Oczywiście po powrocie trafił do więzienia jak jego koledzy Skalski czy Radomski. W 1969r przyjął posadę attache lotniczego perelu w UK. Na miejscu spotkał się z powszechnym ostracyzmem polskiego środowiska. Na ceremonię przedstawienia nowo przybyłych przedstawicieli Korpusu Dyplomatycznego do swego komunistycznego munduru przypiął skrzydła RAF. Co następuje znam niejako z pierwszej ręki.. Królowa Elżbieta podeszła do niego widząc skrzydła zapytała \" Byłeś z nami podczas wojny\"? W oczach Łokuciewskiego pojawiły się łzy gdy potwierdził.. \"Battle of Britain? \" On tylko skinął głową.. Królowa złamała protokół .. podeszła do niego i delikatnie odpięła górny guzik jego munduru.. przywilej nadany wszystkim pilotom którzy walczyli w Bitwie o Anglię, w obecności Monarchy mogą mieć ten guzik odpięty...

nod
piątek, 2 marca 2018, 15:23

Cóż za przywilej cóż za nagroda...odpięty guzik w obecności monarchini. Zaiste Brytyjska Monarchia wiedziała jak nagrodzić udział Polskiego Sojusznika po ich stronie w Drugiej Wojnie Światowej.

inżynier
sobota, 3 marca 2018, 08:26

Ty nic nie rozumiesz. Moja cała rodzina pochodzi ze szlachty zaściankowej i czuję szacunek dla potomków książąt i królów. Przez setki lat pod ich sztandarami moi przodkowie walczyli o niepodległość Rzeczpospolitej.

Voodoo
czwartek, 1 marca 2018, 18:08

Dobrze ze w ustawie napisali \"jeśli w latach 1943-90 sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu\" ....bo jakby napisali od 1918r to Piłsudskiego też trzeba było zdegradować......chocholi taniec nad tymi co nie mogą się bronić

sylwester
czwartek, 1 marca 2018, 16:46

a co z zołnierzami którzy po 1990 dopuszczą się zdrady , po resztą policjanci , sędziowie , wojskowi ,politycy wszyscy którzy pracują dla służb publicznych powinni liczyć się z karą za zdradę i poważne przestępstwa , w USA na przykład jest przepad świadczeń socjalnych renty emerytury

Stary Trep
czwartek, 1 marca 2018, 16:41

\"sprzeniewierzyły się polskiej racji stanu\" - ciekawe określenie. Ciekawe, bo zastanawiam się na czym polegała polska racja stanu w momencie wprowadzania stanu wojennego. Zwłaszcza w kontekście prawdopodobnej interwencji wojsk ZSRR w Polsce. Które wcześniej podjęły interwencję na Węgrzech (1956) czy Czechosłowacji (1968). Ktoś ma pomysł jak powinien zachować się Jaruzelski? W 2018 roku łatwo się wymądrzać takim młokosom jak Dworczyk, dlatego interesują mnie opinie ludzi bardziej życiowo doświadczonych: Jak byście się zachowali na miejscu Jaruzelskiego?

marian
piątek, 2 marca 2018, 11:12

Nie wiem co powiedzą na ten temat historycy, ale mój stryj służąc w Szkole Podchorążych Rezerwy przed wybuchem stanu wojennego mówił, że nieoficjalnie przygotowywali się do walki z ruskimi. Może ktoś wie jakie były wtedy prawdziwe nastroje w wojsku na niższym szczeblu?

spr
środa, 7 marca 2018, 16:31

...\"przygotowywali się do walki z ruskimi\" - duże nadużycie. Pewnie ta teza wymyślona już współcześnie. Rosjanie w rejonach nadgranicznych, przy zachodniej granicy Polski, rzeczywiście przemieszczali swoje jednostki, w lasach stali ich \"regulowszczicy\". Bez uprzedzenia podczas nocnych strzelań na pasie taktycznym, kolumna Rosjan wjechała przed nasze ćwiczące wojsko. Coś się działo, coś wisiało w powietrzu, ale \"na dole\" nikt nie wiedział, co. Mówić, że wtedy ktoś się zastanwiał, czy będziemy walczyć przeciwko Rosjanom, to, powtarzam - nadużycie, jakaś projekcja. Pewnie chłopaki za dużo wódki wypili. A kiedy wprowadzono stan wojenny, to już było \"pozamiatane\". W trybie alarmowym nasze jednostki wyjeżdżały z koszar, panował taki zamęt, że nie było czasu na myślenie. Nadto ten siarczysty mróz. Warta, służba, patrol, zwiększona liczba godzin zajęć politycznych i w-f, nowe regulaminy, za byle co sąd. Informacji jak na lekarstwo. Jedynie Radio WE coś rozjaśniało w głowach. Kto będzie do nas strzelać, czy my będziemy do kogoś strzelać? Czy to wojna? A jak tak, to z kim? Rosjanie z przodu, u góry, z boku i z tyłu. Przed nimi Niemcy, a na podoorędziu Czesi, tudzież inni. Pytań było mnóstwo, nie słyszałem jednak rozmów, z których by wynikało, że ktoś się szykuje \"do walki z ruskimi\", otwartej walki. Oczywiście dziś można wszystko opowiadać, przy wódce u cioci na imieninach.

Kombajn
piątek, 2 marca 2018, 00:21

Radze trochę poczytać zanim zacznie pan powtarzać te głupoty o interwencji ruskich. Wystarczy sięgnąć po wywiad z szefem wywiadu PRL generałem Pożogą z bodaj 90 roku w którym to Pożoga prosto z mostu mówi że wprowadzenie stanu wojennego było zaplanowane i ustalone rok wcześniej z marszałkiem Kulikowem w Moskwie. Nie było żadnego zagrożenia interwencją radziecką. Po co ruscy mieli by się wtrącać skoro mieli na miejscu w Warszawie swojego zaufanego, wiernego Jaruzelskiego gotowego wykonać każdy rozkaz z Moskwy.

stary wojak
sobota, 3 marca 2018, 16:21

Robili wszystko by to sami Polacy stłumili rewoltę Solidarności.Ale gdybyśmy tego nie zrobili to otaczające nas\"bratnie\"kraje z radością by wkroczyły.Fakt.że żołnierze w jednostkach,dowódcy do szczebla batalionu na poważnie przygotowywali się do walki z Ruskimi.wątpiącym podaję,że sam wtedy byłem majorem i szykowałem się do tego.

Kristo
sobota, 3 marca 2018, 15:42

Pełna racja, zagrożenie sowieckie było wyolbrzymiane przez samą władzę PRL, dla przykrycia własnych zamiarów i później postępków. Ryzyko interwencji jeśli było, to rok wcześniej,przy ćwiczeniach wojsk UW,ale nie w 81\'.Jaruzelskiemu, na jego prośby (czy według relacji świadków, wręcz błagania) powiedziano na Kremlu wprost, by wyzbył się złudzeń o \"bratniej pomocy\" i sprawę załatwił sam.Są na to dokumenty i relacje świadków.I...kolejna racja, warto o tym poczytać , nie powielać bajki PRL-owskich i post-PRL-owskich kłamców.

dimitris
piątek, 2 marca 2018, 11:19

@Kombajn ////// ja Panu także radzę poczytać i koniecznie z różnych źródeł, nie tylko modnych obecnie. A choćby z moich wspomnień osobistych, jak to jesienią 1981 waliły kolejami niezliczone transporty wymiany wojsk rosyjskich w Polsce na nowe jednostki, lepiej zmotywowane w razie czego, by celnie strzelać (czyli to samo, co wykonano przed interwencją wojenną na Węgrzech). Albo jak rektor naszej uczelni, zatrzymał statek szkolny pełen studentów (bo czym innym jest nakaz ograniczenia prędkości do kilku węzłów, na oceanie ?), gdyż zaraz za Zatoką Gdańską właśnie zebrała się największa w historii Bałtyku flota inwazyjna, co potwierdzały także wszystkie inne statki PLO z okolicy, widzące ją na radarach, czy mijające ją promy polskie. Zaprzeczanie, to właśnie zwyczajne, nahalne i prymitywne FAŁSZOWANIE HISTORII, dla własnych, maleńkich korzyści politycznych. Pan prof. Daniel Duda - ówczesny rektor WSM w Gdyni zatrzymał nas wtedy, byśmy w razie inwazji sowietów mieli szansę pozostać w zachodnich portach. A zezwolił na normalną prędkość statku szkolnego \"Antoni Garnuszewski\", w jego drodze do Gdyni, dopiero gdy czerwona flota inwazyjna już sobie odpłynęła.

dim
piątek, 2 marca 2018, 17:23

uzupełnienie: Nie pamiętam dokładnie jedynie faktu, czy rektorem WSM był wtedy jeszcze profesor Duda - zawsze \"ojciec swoich studentów\" - czy ktoś następny... ? wtedy nazwiska już nie pamiętam. Ale fakt faktem - flota inwazyjna stała gotowa, zaraz za horyzontem Trójmiasta. I mało mnie obchodzi co o tym dziś mówią \"raporty wywiadów\".

Boczek
piątek, 2 marca 2018, 11:11

Wystarczy też sięgnąć po dane wywiadu państw NATO.

Stary Trep
piątek, 2 marca 2018, 10:58

Po co mieliby się wtrącać? Ano po to by nie doszło do powtórzenia sytuacji z Węgier czy Czechosłowacji gdzie lokalni komuniści postanowili uniezależnić się od Moskwy i pójść własną drogą. I właśnie o tym piszę, jaki wybór miał Jaruzelski? Mając w pamięci wydarzenia z Węgier i Czechosłowacji, które radzieccy towarzysze chętnie przywoływali w rozmowach z nim sugerując aby zrobił porządek z ruchem Solidarność. Słowa pana Pożogi są dosyć dziwaczne, stan wojenny był reakcją na gorące strajkowe lato i jesień 1980 roku, trudno aby był zaplanowany rok wcześniej. Mógł być brany pod uwagę jako ewentualność, ale szczegółowe ustalenia wraz z listami do internowania to koniec 1980 roku.

zyg
czwartek, 1 marca 2018, 20:26

@Stary Trep: Jaruzelski powinien był się zachować jak jego podwładny Kukliński .... W 1980r polskie sztandary bojowe i insygnia prezydenckie nadal pozostawały na emigracji czekając na powrót do Niepodległej.. Gdyby w 1980r Jaruzelski się postawił Moskwie miałby cały Naród za sobą.. Rosjanie już cieńko przędli w Afganistanie i ekonomicznie... A chodziło jedynie o to aby dali nam nawet 10% tej wolności którą mieli Finowie czy Austriacy... Rosjanie mieli wystarczająco dużo wojska w PRL aby zabezpieczyć sobie tranzyt do DDR..

Stary Trep
piątek, 2 marca 2018, 08:57

1) Nawet w łonie ówczesnej Solidarności nie było jednomyślności co do taktyki postępowania z komunistami, więc teza o całym narodzie za Jaruzelskim niesprawdzalna, zresztą historia pokazuje że już w 1993 roku Polacy oddali władzę w Polsce postkomunistom, tak silne były zarówno sentymenty jak i podziały wśród Polaków 2) Afganistan rozpoczął się w 1978 roku, więc o cienkim przędzeniu w 1980 roku zapomnij 3) Dali tyle ile chcieli dać, co im zrobisz? 4) Nie chodzi o tranzyt wojsk do NRD tylko o ferment w obozie socjalistycznym, kolejny po 1956 i 1968 roku, który zagraża stabilności układu i może rozprzestrzenić się. Powtarzam, liczę na post ze strony osoby życiowo doświadczonej, znającej ówczesne realia. Romantyczne legendy o sztandarach na emigracji nie wyjaśniają skomplikowanych realiów, w których przyszło działać Jaruzelskiemu.

Olender
czwartek, 1 marca 2018, 15:48

Haha... widzę że się wzieli za poprawianie hostorii... Ten kraj się wali jak już za wojsko biorą się ludzie którzy dnia w wojski nie odsłużyli

Kristo
czwartek, 1 marca 2018, 12:20

Najwyższy czas,by ludzie , którzy przeczyli wartościom i hańbili mundur polskiego oficera,walcząc z własnym narodem i działając jednocześnie na rzecz sowieckiego, praktycznego okupanta, przestali być nazywani generałami polskiej armii.

turpin
czwartek, 1 marca 2018, 18:20

...z \'wlasnym narodem\' to i Marszalek Pisludski walczyl - krótko, ale krwawo. Wlasciwie tez by zdegradowac trzeba, tym bardziej, ze szkol wojskowych nie pokonczyl, prawda?

Gal
czwartek, 1 marca 2018, 20:00

Dokładnie, takimi sprawami powinni zajmować się historycy a nie politycy

dim
piątek, 2 marca 2018, 17:36

A politycy dopiero po jednoznacznym wyroku sądów. Nie ustawami, w ich ręce oddającymi cały \"trójpodział władzy\", gdyż wtedy robi się właśnie zaprzeczenie państwa prawa. Czyli tak jak to było w komunie, której (jakoby) już nie ma ?

Gość 1
czwartek, 1 marca 2018, 12:17

I bardzo dobrze....

-CB-
czwartek, 1 marca 2018, 12:02

\"To ważne dla wychowania przyszłych oficerów\" - raczej zastraszenia, a nie wychowania. Siedź cicho i rób wszystko co każą ci politycy, bo jak nie, to kiedyś cię zdegradujemy i zabierzemy emeryturę, a może i wykopiemy po śmierci i wywalimy pod płot... Zamiast wierności ojczyźnie, mają być wierni władzy...

miik
czwartek, 1 marca 2018, 15:47

pięknie to ująłeś, trafiłeś w sedno sprawy. Hermaszewski do nikogo nie strzelał, takie były czasy.

ebenezer
piątek, 2 marca 2018, 09:46

a co, już go zdegradowali?

Xxx
czwartek, 1 marca 2018, 15:34

Świętą racja.

Nikt
czwartek, 1 marca 2018, 14:36

No właśnie na odwrót .Mają być wierni ojczyźnie bo za wierność władzy która jest przeciw narodowi mogą stracić stopnie wojskowe.

Mokotów
czwartek, 1 marca 2018, 14:09

No własnie, byli wierni władzy, anie Ojczyźnie i dlatego zostaną zdegradowani.

pajac
czwartek, 1 marca 2018, 14:02

Właśnie odwrotnie. Jak będziesz siedział cicho i robił co ci każą politycy, to później jak przyjdzie nowa władza, wezmą cię i zdegradują.

komandoch
czwartek, 1 marca 2018, 13:40

o wierności to lepiej nie pisz chyba że o wierności związkowi radzieckiemu jak to tam przysięgali prlowcy? a jeśli nie wiesz do czego jest wojsko to się doucz, bo wojsko na pewno nie jest do stanowienia władzy, od tego są politycy,

echo
czwartek, 1 marca 2018, 13:01

Jak Jaruzelski wydał rozkaz wysłania wojska na ulice Trójmiasta w Grudniu 70 roku, to faktycznie wtedy był wierny ojczyźnie, tyle że ze stolicą w Moskwie.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama