Reklama

Rosjanie „koordynują” akcję z Turkami

15 października 2019, 13:47
manbidż
Fot. Türk Silahlı Kuvvetleri

O zdobycie miasta Manbidż, znajdującego się niemal na granicy syryjskiej prowincji Afrin, zdobytej przez Turków na początku 2018 roku, walczą wojska tureckie wspierające protureckie bojówki Syryjskiej Armii Narodowej. Po drugiej stronie kurdyjskie Syryjskie Siły Demokratyczne otrzymały wsparcie Syryjskiej Armii Arabskiej, czyli syryjskich sił rządowych, w tym ciężkiego sprzętu. Do operowania w okolicy przyznali się także Rosjanie, ale ich rola jest nie do końca jasna.

Przed południem pojawiły się doniesienia o trwającym ostrzale tureckiej artylerii celów na zachód od Manbidż i mniej więcej w tym czasie do miejskich szpitali zaczęto zwozić pierwszych rannych cywilów. Prawdopodobnie chodziło tutaj o ostrzał wsi Um Adasat El Farat, gdzie dwie osoby zginęły a 13 zostało rannych, z czego trzy ciężko.

Pojawiły się też informacje o ostrzale tureckiej „ciężkiej artylerii” wsi Seftek, w okolicy leżącego kilkadziesiąt kilometrów na zachód miasta Kobani.

Także po południu syryjska telewizja poinformowała oficjalnie o tym, że wojska rządowe zostały rozmieszczone na terenie Manbidż. Pojawiły się też doniesieniu o wiecu poparcia w centrum miasta dla wojsk Assada.

Wkrótce potem głos zabrał rosyjski minister obrony. W odczytanym komunikacie potwierdził on, że syryjska armia „w pełni kontroluje Manbidż”. Dodał, że rosyjscy żołnierze „koordynują” sytuację z Turkami w rejonie miasta. Ma tutaj chodzić o patrole rosyjskiej żandarmerii wojskowej wzdłuż linii styczności między rządowymi wojskami syryjskimi a siłami tureckimi. Prawdopodobnie Rosjanom chodzi o niedopuszczenie do otwartej wojny między wspieraną przez nich frakcją prezydenta Assada a Turkami (co de facto oznaczałoby wojnę syryjsko-turecką), z którymi Moskwa także ma obecnie przyjazne stosunki.

Jednocześnie pojawiły się informacje, że Amerykanie wycofali się z leżącego między Manbidż a Kobani mostu. Zdjęcie tej blokady umożliwi zapewne Syryjskiej Armii Arabskiej przerzucenie sił także i do Kobani, dzięki czemu  może ono także wpaść w ręce Assada zamiast w tureckie.

Czyżby szykował się turecko-syryjski wyścig o zajecie tego miasta?

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
mortyl
środa, 16 października 2019, 13:20

Wenezuela, Afganistan,Irak, Syria, pózniej przyjedzie czas na flankę wschodnią NATO. Trump wszystko oddaje. To jest księgowy. Po prostu wie, że budżet już jest pusty, a USA jedzie na oparach dodrukowywanych zielonych.

Are
środa, 16 października 2019, 00:50

Trump, rozważając wszystko w kategoriach co może zyskać a co stracić, postawił sobie za cel wycofanie amerykańskich sił z Syrii, Iraku i Afganistanu. No i przestrzelił. Wycofuje siły kosztem utraty wiarygodności. Oddaje walkowerem pole rosjanom, a ci oczywiście skorzystają z okazji i pewnie wkrótce zablokują tą wojenkę Erdogana. Pytanie jaką cenę zapłacą za to Kurdowie i ich sprzymierzeńcy? Za to wsparcie SAA i Rosji? Teraz Trump by się usprawiedliwić w oczach wyborców pewnie zacznie snuć propagandę że winni są Kurdowie, np. że wypuszczają bojowników daseh etc.

saw
wtorek, 15 października 2019, 18:52

Jak wygląda to ,, rozdzielanie,,? Rosjanie wrzucają granaty między nich.

Ehe
środa, 16 października 2019, 09:09

Zasłaniają własną piersią by turcy kurdów nie masakrowali. Polityka jest tu najwazniejsza. Zaangażowanie Rosji mimo wszystko mnie dziwi

sjm
środa, 16 października 2019, 14:16

Jedyne w historii państwo kurdyjskie powstało w czasie okupacji płn. Iranu przez ZSRR. Kurdowie są tradycyjnie zwolennikami marksistowskiej ideologii i byli pod wpływem ZSRR długie lata. Rosjanie jak widać ten sentyment starają się zdyskontować. Chociaż po marksizmie we współczesnej Rosji to już tylko Lenin w mauzoleum i to zakrywany na czas uroczystości im został.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama