Reklama
Reklama

Raport: jak obronić przesmyk suwalski?

12 lipca 2018, 16:23
23628989248_512771bd12_k
Ćwiczenia BG Poland w Bemowie Piskim. Fot. U.S. Army, Capt. John W. Strickland
  • Raport CEPA – NATO musi docenić rolę przesmyku suwalskiego i przygotować się do działania w jego rejonie;
  • Od zdolności reagowania w rejonie przesmyku suwalskiego będzie zależała efektywność oraz ocena zdolności całego NATO;
  • Amerykanie powinni pomyśleć o zwiększeniu swojej obecności w zakresie zaplecza dla dowodzenia dywizją US Army w regionie.

Dla skutecznej obrony przesmyku suwalskiego kluczowe mogą okazać się rozbudowa infrastruktury, zwiększenie koordynacji wywiadowczej, stworzenie struktur dowódczych US Army w Polsce, oraz wzmocnienie potencjału artylerii i lotnictwa wojsk lądowych - wynika z raportu Center for European Policy Analysis (CEPA).

Autorzy omawianego raportu - Ben Hodges, Janusz Bugajski oraz Peter B. Doran - wskazali wprost, że dogłębna analiza oraz wyciągnięcie wniosków z obserwacji zagrożenia rejonu Fuldy (przesmyku uznawanego za najbardziej zagrożony inwazją Układu Warszawskiego region - red.) w okresie zimnowojennego NATO wpłynęły bezpośrednio na skuteczne funkcjonowanie Sojuszu w tym okresie. Tym samym, zdaniem autorów opracowania, problem znaczenia przesmyku suwalskiego wymaga obecnie równie pogłębionej, a może i szerszej niż w przypadku Fuldy, refleksji ogólnonatowskiej. Co więcej, kazus przesmyku suwalskiego jak w soczewce skupia szereg aspektów działania państw członkowskich oraz samego NATO - od kwestii obronnych począwszy, a skończywszy na problemach natury politycznej uwidocznionych w procesach podejmowania decyzji, definiowania wspólnych celów oraz narzędzi reagowania kryzysowego.

Tak czy inaczej, czego nie ukrywają autorzy, efektywny sojusz obronny oraz polityczny cały czas musi dokonywać analizy swoich słabych i wrażliwych punktów, nie tylko dla samej diagnozy, ale w celu podjęcia konkretnych działań zaradczych. Tak jest właśnie w kontekście przesmyku suwalskiego i jego roli dla polityki odstraszania oraz obrony NATO w XXI w. Szczególnie, że strona rosyjska w ostatnich latach dobrze przystosowała swoje sposoby działania do lekcji jaką dała jej bezpośrednia analiza dotychczasowych standardów Sojuszu. Tworząc na jej podstawie szereg nowych możliwości działania, określanym mianem działań hybrydowych.

Na liście znajdziemy prowokacje różnego typu, chwilowe naruszenia terytorium, czy szybkie zajęcie danego obszaru i tym samym przyjęcie zasady faktów dokonanych. Szczególnie, że Rosja od dłuższego czasu rozwija swoje zasoby, wymagane przez koncepcję A2/AD zamykającą możliwości działania w danym rejonie. Przy czym, w kontekście przesmyku suwalskiego nie można zakładać jedynie scenariuszy obejmujących wyłącznie zagrożenia hybrydowych. Dlatego też poziom skomplikowania aktywności NATO w tym miejscu wzrasta, stając się czymś w rodzaju testu wiarygodności całej struktury Sojuszu.

Autorzy analizy sugerują m.in, że Rosjanie mają cały katalog scenariuszy do wykorzystania na wypadek wystąpienia kryzysu. Od argumentów dotyczących zachodniej izolacji Kaliningradu, poprzez potencjalną „niestabilność wewnętrzną” w samym Kaliningradzie, aktywność czynników nacjonalistycznych oraz ich prowokacje poza Rosją, znane szeroko niepokoje wśród mniejszości rosyjskich w regionie, czynnik niestabilności na Białorusi, pretekst podparty wątkiem humanitarnym, a także reakcję na zamachy terrorystyczne. Jak widać, możliwości rozpatrywanych w stosunku do rejonu jest wiele.

Głównym założeniem państw NATO jest tym samym, przede wszystkim zyskanie czasu, niezbędnego do przemieszczenia większych, liczebniejszych oraz lepiej wyposażonych wojsk z Europy Zachodniej oraz Centralnej, które prowadzić będą działania w zagrożonym miejscu - chociażby w rejonie przesmyku suwalskiego. Wspomniany czas niezbędny na przygotowanie adekwatnej do zagrożenia odpowiedzi chce się uzyskać poprzez oparcie działań w pierwszej fazie starcia na mniejszych formacjach państw członkowskich z tego regionu, wspartych przez ograniczone kontyngenty sojusznicze, a także poprzez rezerwy oraz np. lokalne formacje paramilitarne oraz pro-obronne.

image
Fot. U.S. Army, Capt. John W. Strickland

W tym miejscu postawić należy ważne pytanie, czego tak naprawdę potrzebujemy do realizacji tego celu? Według twórców raportu, przede wszystkim odpowiedniego wczesnego ostrzegania, połączonego z uzyskaniem informacji o możliwości wystąpienia zagrożeń na kierunku przesmyku. Co najistotniejsze, ten alarm musi pojawić się odpowiednio wcześnie, co pozwoli na skuteczną reakcję w specyficznych warunkach regionalnych. Niezbędne są również odpowiednie siły do natychmiastowej reakcji, gdyż atut szybkości zawsze leży u podstaw planowanych działań Rosji. NATO nie może więc sobie pozwolić na opóźnienia. Trzeci element to odpowiednio przygotowana infrastruktura oraz rozwiązania pozwalające na przerzut wojska w celu wzmocnienia potencjału w zagrożonym miejscu.

Autorzy raportu CEPA zwracają uwagę na możliwość dyslokacji amerykańskiego batalionu, wyposażonego w systemy obrony powietrznej krótkiego zasięgu typu Avenger. Taka jednostka ma znaleźć się w ukompletowaniu US Army Europe, a według autorów raportu przynajmniej jedna bateria (z trzech) powinna być w krajach bałtyckich przez cały czas. Ich wysoka mobilność budowałaby automatycznie niepewność po stronie rosyjskiej, co do zdolności sił rozlokowanych w krytycznym rejonie wschodniej flanki NATO. "Wysunięta bateria" byłaby też zdolna do szybkiego przemieszczania się zgodnie z zapotrzebowaniem.

Drugim rodzajem działań, które powinny zostać podjęte - nie tylko w kontekście zabezpieczenia przesmyku suwalskiego - jest usprawnienie sieci transportowej na kierunkach wschodnich. Zwiększy to realną zdolność do przemieszczania się wojsk oraz ich ciężkiego wyposażenia przez poszczególne granice państw europejskich. Dotyczy to również kluczowych potrzeb logistycznych państw nadbałtyckich, zarówno w sferze militarnej, jak i pozawojskowej, strategicznej dla potrzeb funkcjonowania całych państw. Stąd wnioski o niezbędnym wzmocnieniu zarówno amerykańskiego, jak i ogólnie sojuszniczego, elementu logistycznego - szczególnie w rejonie państw nadbałtyckich.

Dotyczy to również zaleceń w sferze infrastruktury, chociażby mostów czy też szlaków kolejowych. Nie mówiąc o bazach paliwowych, składach części zamiennych, itp. kwestii od których istnienia determinowane jest szybkie przemieszczanie się sił państw NATO oraz ich skuteczność. Stąd wymóg inwestycji w szeroko pojmowane elementy podwójnego przeznaczenia, jako część odpowiedzi NATO zagadnienie zabezpieczenia flanki wschodniej. Ważnym przyczynkiem do dyskusji jest także inwestowanie w zgrywanie systemów łączności oraz komunikacji państw, które muszą mierzyć się ze współczesnymi wyzwaniami na flance wschodniej Sojuszu.

image
Szczyt NATO w Brukseli. Fot. NATO

 

Szeroko komentowanym w ostatnim czasie, a poruszonym także w raporcie, elementem zmian jest potrzeba lepszej synchronizacji oraz dzielenia się w obszarze informacji wywiadowczych. Szczególnie, gdy pojawiają się zróżnicowane indykatory zagrożeń, generowane przez stronę rosyjską. Dotyczy to również działań podejmowanych przez członków NATO w przypadku misji ISR. Stąd propozycje, począwszy od zmian w obrębie np. służb specjalnych poszczególnych państw, by były one zdolne do uzyskania efektu synergii na potrzeby flanki wschodniej, poprzez rozszerzenie możliwości uzyskiwania niezbędnych informacji od ekspertów w danym regionie i płynnie posługujących się językiem rosyjskim, aż po współpracę z podmiotami nie należącymi do NATO – przede wszystkim Finlandią, Szwecją oraz Ukrainą. W celu uzyskania poziomu współpracy, jaki miał miejsce w obliczu rosyjskich manewrów ZAPAD 2017, i żeby to właśnie stało się de facto standardem działań w Sojuszu.

Swoją rolę mają do odegrania także formacje wojsk specjalnych, które mogą współpracować z lokalnymi formacjami proobronnymi, w celu lepszego rozpoznania sytuacji w danym miejscu. Co więcej, ich odpowiednie zgranie z systemami obronnymi tych państw pozwala na uzyskanie zdecydowanie szerszych możliwości reakcji w przypadku podjęcia działań przez stronę rosyjską.

Powracającym pytaniem jest także zdolność do szybkiego podjęcia decyzji na płaszczyźnie politycznej. Przede wszystkim w dobie zagrożeń hybrydowych, które nie zostały jeszcze odpowiednio zdefiniowane. Mogą tym samym rodzić się problemy natury politycznej, opóźniające podjęcie kluczowych decyzji wojskowych, przede wszystkim na arenie Rady Północnoatlantyckiej. Niezbędne jest chociażby przygotowanie procesu decyzyjnego w warunkach pokoju na potrzeby użycia eFP czy też VJTF.

Wiążą się z tym bezpośrednio zmiany w sferze dowodzenia, polegające na zwiększeniu decyzyjności po stronie dowódców NATO. W omawianym opracowaniu pojawiają się w tym kontekście także takie zagadnienia, jak utworzenie Rear Area Operations Command (REOC) w Niemczech, z możliwościami mobilizacyjnymi i ułatwiającymi przesunięcie wojsk sojuszniczych, czy też wykorzystanie możliwości Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód w Polsce na potrzeby wzmocnienia obronności państw nadbałtyckich.

Autorzy analizy wprost sugerują możliwość ulokowania w Polsce personelu na potrzeby dowodzenia na szczeblu amerykańskiej dywizji US Army, a także personelu na potrzeby szczebla korpusu (Army War-fighting Corps) - zarówno w Niemczech, jak i w Polsce. Wysunięte rotacyjne dowództwo szczebla dywizyjnego w Poznaniu oczywiście daje obecnie pewne możliwości na potrzeby operacji Atlantic Resolve, ale zamiast 90-dniowych rotacji lepsze byłoby ich zdaniem skupienie uwagi na stworzeniu wspomnianego szczebla dowodzenia dywizyjnego. Szczególnie, że sama Polska wprost wykazuje dążenia do permanentnego goszczenia na swoim terytorium amerykańskich sił właśnie na szczeblu dywizji US Army. Co więcej, wspomniana nowa struktura korpuśna mogłaby odpowiadać bezpośrednio za przygotowanie ćwiczeń klasy zimnowojennych REFORGER, lecz na potrzeby flanki wschodniej i przesmyku suwalskiego.

Bardzo interesujące wnioski płyną z lektury zaleceń mających na celu ograniczenie możliwości działania strony rosyjskiej, przede wszystkim w kontekście przesmyku suwalskiego. We wstępie umieszczona została bowiem kwestia czytelnego podkreślenia, że każda agresja spotka się z reakcją sojuszników. Analogicznie, potrzeba wsparcia zagrożonego państwa powinna być czymś co wychodzi z natury artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, a nie być jedną z opcji. W tym zasygnalizowania odpowiedzi po stronie potencjału parasola nuklearnego, jakim dysponują przede wszystkim Stany Zjednoczone. Do tego dochodzi podkreślenie potrzeby uzyskania odpowiednich zdolności ogniowych na lądzie i w powietrzu w zakresie odpowiedzi na zdolności A2/AD. Mowa jest o wyrzutniach MLRS, HIMARS, artylerii 155 mm z nowoczesną amunicją czy też śmigłowcach szturmowych, transportowych i w ogóle lotnictwie wojsk lądowych. Zwraca się także uwagę na potrzebę przygotowania różnych scenariuszy reakcji NATO na konkretne wyzwania, chociażby przekształcenia misji Air Policing w operację obronną. Zaś w przypadku eskalacji należy również mieć możliwości odpowiedniego uderzenia na zaplecze potencjalnego agresora.

Znamienne staje się uzyskanie nowych zdolności po stronie NATO, w związku ze zwiększaniem się liczby ćwiczeń oraz manewrów pozwalających tym samym usprawniać wszelkie elementy działania na kierunku flanki wschodniej Sojuszu. Wiąże się z tym również wyszkolenie nowej grupy oficerów państw natowskich, którzy będą rozumieli znaczenie przesmyku suwalskiego oraz całości problemów, z jakimi mogą się spotykać na wschodniej flance NATO. Nie można zapominać również o inwestycjach w zapewnienie odpowiedniej obrony cywilnej w rejonie możliwego kryzysu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 68
Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda
niedziela, 22 lipca 2018, 13:25

Do - marian! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Panie Marian! Tak, rzeczywiście - fragment drogi krajowej nr 22 na Pomorzu, jest częścią dawnej autostrady MAJĄCEJ DOCELOWO połączyć Berlin z Królewcem (niem. Konigsberg, obecnie - ros. Kaliningrad). Znam doskonale ten odcinek wspomnianej drogi, ponieważ często tam przebywam. Na trasie: Chojnice - Czersk - Łąg - Czarna Woda - Kaliska - Zblewo - Starogard Gdański - Swarożyn - Tczew, mieszka część mojej bliższej i dalszej rodziny. Przyznaję, że do chwili obecnej, wiele osób mieszkających na Pomorzu używa nazwy: <Berlinka>. Ja również używam tej nazwy. Natomiast, w mojej odpowiedzi forumowiczowi <widmo> z dnia 19 lipca, jedynie zaznaczyłem, że fragment obecnej polskiej drogi krajowej nr 22 - miał przed wybuchem II wojny światowej stanowić tzw. <korytarz pomorski>. Niewyrażenie przez władze II RP zgody na eksterytorialny <korytarz pomorski> - był jednym z drugorzędnych powodów agresji i zajęcia przez hitlerowską III Rzeszę polskiej części Pomorza Gdańskiego we wrześniu 1939 roku. Podkreślam wyraźnie: eksterytorialny <korytarz pomorski> miał dotyczyć odcinka trasy od Chojnic do Tczewa. Natomiast lapsus językowy forumowicza <widmo> (z czego, jak wspomniałem, nie robię żadnego problemu), polegał na stwierdzeniu o <braku zgody ze strony Polski na żądania Niemców dot. eksterytorialnej autostrady BERLIN - KRÓLEWIEC>. A nazywanie przez mieszkańców Pomorza - drogi krajowej nr 22 - <Berlinką>, jest jedynie ciekawostką regionalno-komunikacyjną. I tylko tyle.

marian
niedziela, 22 lipca 2018, 00:47

@Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda Akurat droga Chojnice - Tczew jest fragmentem drogi krajowej nr 22, na pomorzu od zawsze nazywaną \"Berlinką\". Nie widzę więc tutaj żadnego lapsusa językowego. Jako ciekawostkę dodam, że do dziś kierowcy w okolicach Tczewa muszą się męczyć z kilkukilometrowym odcinkiem oryginalnego bruku.

Wichura
czwartek, 19 lipca 2018, 11:54

A może Rosja wcale \"nie zatakuje\". Tj. owszem wykona desant na mazury przelatując nad terytorium białorusi, zginie może paru nadgorliwych pograniczników, policjantów i myśliwych, zestrzelą jakiegoś jastrzębia ale nic ponad to. Żadnym zbiorowych mordów, żadnego ostrzału. Będą spokojnie siedzieć i ściągać posiłki. Wtedy z każdą godziną systucja Polski będzie coraz gorsza, bo to po my faktycznie będziemy musieli pociągnąc za cyngiel i przekształcić \"działania pod progiem wojny\" w wojnę. Sojusznicy raczej będą naciskać na pokojowe rozwiązania. Potem zaczną pokojowe przyłącznie krajów nadbałtyckich. Kontyngent nato się wycofa. Kutyna.

Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda
czwartek, 19 lipca 2018, 04:19

Do - widmo! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Drogi Panie, przede wszystkim, nie ma potrzeby ironizować. Pański wczorajszy komentarz, wymaga kilku słów sprostowania. Po pierwsze: przed agresją Hitlera na Polskę, we wrześniu 1939 roku, Niemcy usiłowali wymusić na Polsce zgodę na budowę eksterytorialnej autostrady oraz linii kolejowej, które miały przebiegać przez teren ówczesnego polskiego Pomorza, mniej więcej - na trasie od Chojnic do Tczewa. Niemcy zamierzali, bez jakiejkolwiek polskiej kontroli granicznej i celnej, podróżować z III Rzeszy do swojej wschodniej prowincji, tj. do Prus Wschodnich. Natomiast nie było mowy o <eksterytorialnej autostradzie Berlin - Królewiec>. Ale nie ma problemu, przyjmuję to jako Pański lapsus językowy. Jak wiadomo, Polska nie wyraziła zgody na propozycje niemieckie, a jedynie deklarowała pewne formalne ułatwienia, dot. podróżowania Niemców z III Rzeszy do Prus Wschodnich oraz przewozu towarów. Władze II RP nie zgodziły się również na przyłączenie Wolnego Miasta Gdańska do III Rzeszy, przystąpienie Polski do Paktu Antykominternowskiego oraz na - podobno sugerowany przez Niemców - wspólny atak na ZSRR. Ale wiadomo już od dawna, że powyższe propozycje III Rzeszy skierowane do II RP, były jedynie pretekstem dyplomatycznym. Hitler już wiele lat wcześniej zdecydował się na agresję i zniszczenie Polski. Potrzebował jedynie, mniej lub bardziej wiarygodnego, pretekstu. Do tego można byłoby dodać także tzw. <prowokację gliwicką>, tj. hitlerowską operację dywersyjną na niemiecką radiostację w Gliwicach, dokonaną w dniu 31 sierpnia 1939 roku o godz. 20:00. Prowokacja gliwicka została wykorzystana przez niemiecką propagandę jako główny <dowód polskich prowokacji>. W ten sposób, hitlerowska propaganda już w dniu 31 sierpnia 1939 roku o godz. 22:30, obwiniła Polskę o rozpoczęcie wojny, a III Rzeszę przedstawiła jako ofiarę polskiej agresji! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Przy okazji: Pan zdecydowanie myli się, kiedy pisze, że <lekarstwem na bezpieczeństwo RP nie jest NATO (...) ale nowoczesne wyposażenie SZ RP, którego przewaga jakościowa, realnie odstraszy przeciwnika (...) >. Otóż informuję Pana, że to są mrzonki. Polska, tylko będąc w NATO oraz we współpracy z wszystkimi członkami Paktu Północnoatlantyckiego, może być bezpieczna! Innego rozwiązania nie dostrzegam, biorąc pod uwagę, obecne realia polityczno-militarne w Europie i na świecie. I na koniec zapytam wprost: jak Pan sobie w ogóle wyobraża wyposażyć Wojsko Polskie w nowoczesną broń, której <przewaga jakościowa realnie odstraszy przeciwnika>, bez członkostwa w NATO i ścisłej współpracy z pozostałymi państwami sojuszu? Przypominam Panu, że Polska nie jest mocarstwem światowym, ani europejskim. Tak więc, jesteśmy wręcz skazani na członkostwo w NATO!

Wichura
środa, 18 lipca 2018, 22:38

A jakoś nikt nie bierze pod uwagę że za sprawą polityki \"propolskiego\" PISu mamy już na swoim terytorium ponad milion potencjalnych rosyjkojęzycznych zielonych ludzików. Jeśli Rosja zaatakuje to to wykorzysta. I zapewni sobie bierność Niemiec.

widmo
środa, 18 lipca 2018, 21:32

Rozumiem że oficjalną przyczyną wybuchu III wojny światowej będzie Przesmyk Suwalski. W 1939 roku taką rolę pełnił brak zgody na eksterytorialną autostradę Berlin-Królewiec. Żałosny kraj. Lekarstwem na bezpieczeństwo RP nie jest NATO czy WOT ale nowoczesne wyposażenie SZ RP, którego przewaga jakościowa realnie odstraszy przeciwnika kosztami ataku i stratami własnymi

marian
środa, 18 lipca 2018, 18:57

@wqq Z Pana/ Pani wywodu wynika, że Jeżeli Rosja zaatakuje z Kaliningradu, to NATO zrówna Kaliningrad z ziemią. A jeżeli od strony Białorusi to Co zrobi NATO? Przecież jeżeli zaatakuje z Kaliningradu, to Kaliningrad będzie pusty, bo wszyscy Rosjanie będą już na Litwie, Łotwie i w Estonii. Poza tym jeżeli NATO zrówna Kaliningrad z ziemią, to Rosja zrówna z ziemią pół europy. Rosja po prostu zajmie Litwę, Łotwę itd. i może Polskę, jeżeli Trump na to pozwoli. I nikt niczego nie będzie zrównywał z ziemią.

naczelnik
środa, 18 lipca 2018, 18:20

Potrzebna jest szpica na Kowno i okrążenie ich w Królewcu.

wqq
środa, 18 lipca 2018, 16:28

No to sobie znaleźliśmy problem którym straszymy od kilu lat - 40 kilometrowy pas ziemi łączący kraje bałtyckie z UE( Polską ). Mam pytanie czy państwo wierzą że po stronie przeciwnej( rosyjskiej ) siedzą średnio rozgarnięci dowódcy wojskowi i za cenę wysokich strat będą zdobywali nic nie warty skrawek terenu tylko po to żeby odciąć 3 kraje unijne od pozostałych ?. ONI mają świadomość że w pierwszych 5 minutach konfliktu zbrojnego NATO zrówna z ziemią cały obwód kaliningradzki więc jaki ma sens zdobywanie owego przesmyku przez Rosjan ?.Rosjanom łatwiej jest zająć Łotwę i Estonię a następnie Litwę od wschodu . Jeśli Rosja będzie chciała militarnie wchodzić do Europy to przez Białoruś a nie Kaliningrad . bo wygodniej .

magazynier
poniedziałek, 16 lipca 2018, 22:02

Nie lepiej zająć Królewiec? Nie będzie problemu z przesmykiem.

swgrgrggr
poniedziałek, 16 lipca 2018, 15:45

PRZESMYK SUWALSKI TO NIE PĘPEK POLSKI BEZ PRZESADY

Extern
poniedziałek, 16 lipca 2018, 14:36

@Zbig gniew Jednak jak się dogadają z Łotyszami to mamy przegwizdane.

Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda
poniedziałek, 16 lipca 2018, 13:16

Do ass! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Panie ass! Oczywiście, polecane przez Pana książki: <Wall Street a rewolucja bolszewicka> oraz <Wall Street i Hitler> można przeczytać. Z pewnością nie zaszkodzi. Ale ... Czy po przeczytaniu tych książek, czytelnicy zmienią swój pogląd i sposób patrzenia na historię Rosji, rewolucji bolszewickiej z października 1917 roku oraz ZSRR - tego nie jestem pewien, chociaż tradycyjnie, niczego nie wykluczam? Pozostaje nam jedynie poczekać na opinie czytelników. No zobaczymy? Przypomnę jedynie, że ANTONY C. SUTTON ( 1925-2002) był angielsko-amerykańskim ekonomistą, historykiem i pisarzem, wykształconym na renomowanych uczelniach brytyjskich. Zajmował się m.in. badaniem historii Związku Radzieckiego. Inaczej mówiąc: był, używając terminologii zachodniej, klasycznym <sowietologiem> i podobno - w środowisku naukowym na Zachodzie - uznanym autorytetem w dziedzinie <sowietologii>. A.C. Sutton, jest autorem kilkudziesięciu książek, wśród których - do najgłośniejszych należy m.in., wspomniana wyżej <Wall Street a rewolucja bolszewicka>. Książka Suttona dot. - jego zdaniem - rzekomych powiązań rewolucji bolszewickiej w Rosji z międzynarodową finansjerą. Sutton przedstawia - podobno - osobliwy sojusz kapitalistów i komunistów, którego efektem była rewolucja w 1917 roku oraz zniszczenie carskiej Rosji. Zdaniem Suttona, przez cały czas (tj. przed, w trakcie oraz po rewolucji w Rosji w 1917 roku) za plecami Lenina, Trockiego i całej wierchuszki bolszewickiej w Rosji - stali bankierzy z Wall Street, którzy byli skłonni znacząco wspomagać przewrót bolszewicki w Rosji! No cóż, nie ukrywam, że takie stawianie sprawy dot. przebiegu rewolucji bolszewickiej w Rosji oraz późniejszej historii ZSRR - z dzisiejszej perspektywy - trąci myszką i klasyczną, wręcz pretensjonalną, teorią spiskową. Ale powtarzam: indywidualne opinie, zostawiam czytelnikom. Książka A.C. Suttona <Wall Street a rewolucja bolszewicka> została przetłumaczona na język polski i w 2017 roku ukazała się na polskim rynku wydawniczym.

realista
poniedziałek, 16 lipca 2018, 02:35

co do min ... najlepiej pojemniki ceramiczne z wkładka sprężonego gazu oraz dysza na kompozytowej sprężynie z ściśniętym roztworem pirania po nadepnięciu na zapalnik kwas rozpędza pojemnik w górę rotując rozpylając aerozol z płynem unosząc go na wysokość 2-4 m :) w sumie podchodzi to pod kolejny mało ważny kwit o czym ostatnio tez było głośno

iras
poniedziałek, 16 lipca 2018, 02:04

@anda Odpowiedź na Twoje pytanie to: Tak, w wojsku byłem, i ocena jaki teren jest przejezdny dla współczesnego wojska nie jest moim widzimisię, tylko wiedzą przekazaną od wykładowców. To czy wykładowcy mieli rację, nie mnie już oceniać. Więcej nie chcę/mogę napisać. Dzięki za odpowiedź na komentarz. Pozdrawiam :)

mig100
poniedziałek, 16 lipca 2018, 01:01

Jedynym pocieszeniem jest to, że jak bracia ze wschodu rozkręcą większą imprezę to Chińczycy upomną się o swoje i raczej to trzyma w szachu braci niż całe NATO.

Polak z Polski
poniedziałek, 16 lipca 2018, 00:23

Najlepszym sposobem na spokój na przesmyku suwalskim jest przekazanie reszty Prus Wschodnich Polsce.

anda
niedziela, 15 lipca 2018, 19:59

iras a byłeś ty w wojsku? przypuszczam, że nie. Odniesienie do 39 - 45 roku nie ma najmniejszego sensu. Zagospodarowanie terenu zmieniło się radykalnie. W Europie nie ma obszarów równinnych / oprócz północy / które stanowiłyby jakąś przeszkodę dla wojska, mogą być tylko niewielkie utrudnienia, szczególnie dla rosyjskiego sprzętu który jest z założenia przystosowany do ciężkich warunków.

Zbig gniew
niedziela, 15 lipca 2018, 18:19

Myślę, że w przypadku litewskiego ataku na przesmyk suwalski odpowiedzieć należy całą mocą naszej wspaniałej, niezwyciężonej armii, podtrzymującej godnie tradycje Grunwaldu.

turpin
niedziela, 15 lipca 2018, 15:28

W niejawnej części raportu, która w trakcie konferencyjnego bankietu przeniknęła do prasy, autorzy zwracają uwagę na możliwość obrony środkami hybrydowymi. Koncepcje wojny hybrydowej można bowiem wedle najnowszych badań studyjnych, w tym symulacji komputerowych, rozciągnąć także z powodzeniem na obszar działań defensywnych. Realizacja przedmiotowej koncepcji polegałaby na budowie czterech-pięciu wysokowydajnych gorzelni w obszarze przesmyku, przy czym każdej towarzyszyłby wielko-obszarowy skład spirytusu w widocznych z daleka, łatwych do otwarcia cysternach, opisanych także i cyrylicą. Znaczną część raportu poświęcono przy tym kwestiom bezpieczeństwa własnych oddziałów WOT, które same mogłyby paść ofiarą tych środków hybrydowych, zważywszy zwłaszcza na lokalne uwarunkowania kulturowo-społeczne. Postanowienia w tym konkretnym zakresie jednak nie przeniknęły do prasy.

ass
niedziela, 15 lipca 2018, 12:25

Mam nadzieje ze tym razem nie uda sie USA wywolac III wojny swiatowej na terenie Europy, polecam lekture ksiazek Suttona |Wall Street and the Bolshevik Revolution\" oraz \"Wall Street and the Rise of Hitler\" pozniej zupelnie inaczej patrzy sie na te sprawy.

Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda
niedziela, 15 lipca 2018, 11:07

Do - Maciek! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Jeżeli dla Pana Rosjanie, to są <ruscy>, to Pan kim jest? Czy Pan rzeczywiście uważa siebie za kokoś lepszego od Rosjan? Naprawdę? A propos Grupy Armii <Północ> hitlerowskiego Wehrmachtu (niem. Heeresgruppe Nord): widzę, że Pan ma takie przygotowanie do wypowiadania się na temat historii wojskowości i wojen, jak ja - do prowadzenia Wielkiej Orkiestry Symfonicznej! Otóż nieprawdą jest, że niemiecka GA <Północ> była jedyną, która nie została rozbita i broniła się do końca wojny. Proszę nie zamieszczać na forum portalu militarnego D24 fałszywych informacji. Podpowiem Panu jedynie, że po raz pierwszy GA <Północ>, została wystawiona do działań bojowych podczas agresji III Rzeszy na Polskę, we wrześniu 1939 roku. Nadmienię także, że podczas II wojny światowej, wspomniana GA <Północ> kilkakrotnie zmieniała swoją nazwę. Ponownie, GA <Północ> została wystawiona do boju w trakcie agresji Hitlera na ZSRR, w czerwcu 1941 roku. W skład GA <Północ>, wchodziła m.in. niemiecka 18 Armia, która uderzała wzdłuż wybrzeża Bałtyku, poprzez kraje bałtyckie. Po zablokowaniu Leningradu we wrześniu 1941 roku i przegranej w bitwie pod Tichwinem, w obwodzie leningradzkim, w grudniu 1941 roku, całe zgrupowanie GA <Północ> przeszło do obrony, w której pozostało do stycznia 1944 roku, kiedy rozpoczął się jego odwrót. Latem 1944 roku, zgrupowanie GA <Północ> zostało odcięte w Kurlandii. Natomiast w styczniu 1945 roku, Zgrupowanie GA <Północ> zostało przemianowane na GA <Kurlandia>. Wiosną 1945 roku, GA <Kurlandia> została okrążona w Prusach Wschodnich, następnie doszczętnie rozbita przez oddziały Armii Czerwonej i rozwiązana w dniu 2 kwietnia. Na marginesie, ostatnim dowódcą wspomnianej Grupy Armii (od 12 marca do 2 kwietnia 1945 roku), był generał pułkownik Walter Weiss. W maju 1945 roku dostał się do niewoli, z której został zwolniony w 1948 roku.

Ciekawy
niedziela, 15 lipca 2018, 06:09

Czy już płakać czy jeszcze się śmiac ? Chyba nikt z komentujących nie orientuje się o stanie polskiej armii. Jedyną modernizacją armii jest sprowadzanie wojsk USA ze sprzętem i to jedyna armia na terenie Rzeczypospolitej plus zasoby mięsne rdzennych obywateli czyli : Polaków. Mały Izrael trzęsie całym Bliskim Wschodem bo to armia ofensywna. Sama doktryna Polski jest tylko obronna co za tym idzie, każdy dosłownie każdy może najechać Polskę zrobić z przygranicznych miast gruzowiska bez obawy na kontratak

MAZU
sobota, 14 lipca 2018, 22:13

Jak obronić przesmyk suwalski? ZAMINOWAĆ !!! Olać traktat o minach, Rosja go nie podpisała, brak realnych sankcji. Oczywiście miny muszą być z 21 wieku, ale o to postarają się nasi inżynierowie.

Maciek
sobota, 14 lipca 2018, 19:40

Nie będzie żadnego ataku na przesmyk. Ruscy już przećwiczyli walkę w tym rejonie - GA Północ była jedyną, która nie została rozbita i broniła się do końca wojny. Po drodze są lasy, przeszkody wodne, słabe drogi. Puszcza Augustowska, rejon wielkich jezior mazurskich, biebrzański PN (bagna!). Po co się pchać w takich warunkach. To koszmar dla napastnika. Do Warszawy od granicy z Białorusią jest 200 km po płaskim, dobrej drodze, bez przeszkód wodnych i dużych lasów. Idealne warunki do natarcia na szerokim froncie. I to właśnie na to należy się przygotować. Nawet rejon wyjściowy do natarcia jest jakby do tego stworzony... Jak odpowiemy jeśli ruscy ześrodkują poważne siły na kolejnych ćwiczeniach Zapad i nagle rozpoczną agresję? Jest jakiś plan?

iras
sobota, 14 lipca 2018, 14:29

@anda Może i piątka z geografii, ale dwója z taktyki/rozpoznania. Pomijając temat przesmyku, to teren bagienny, leśny, rzeki i jeziora uznawane są za teren nieprzejezdny i należy unikać walki w takim terenie.

ccc
sobota, 14 lipca 2018, 12:31

A ja jestem zdania, że to Litwa, łotwa i Estonia powinny bronić Przesmyku Suwalskiego bo to jest wyłącznie w ich interesie. My możemy co najwyżej ich wspomagać równając z ziemia Obwód Kaliningradzki.

pragmatyk
sobota, 14 lipca 2018, 00:38

Z starych ,ale aktualnych dyskusji na forum dla przypomnienia co jest co:Strategia anti-access/area denial (A2/AD) zakłada uniemożliwienie przeciwnikowi dostępu drogą powietrzną do rejonu działań wojennych. Określana „obronną bańką”, opiera się na kombinacji systemów rakietowych i radarów wymierzonej we wrogie samoloty. Rosyjskie Siły Powietrzno-Kosmiczne, w skład których wchodzi obrona przeciwlotnicza, dysponują zestawami rakietowymi różnego typu takimi jak S-300, S-400, Buk, Tor, Pancyr, Tunguska. Obok obrony przeciwlotniczej na poziomie jakiegoś obszaru, rosyjskie wojsko charakteryzuje się posiadaniem takowej obrony na poziomie większych jednostek bojowych. Obok zestawów instalowanych na lądzie „na stałe”, przybywa zestawów mobilnych, którymi można szybko operować, co uelastycznia możliwości obronne. Ale strategia „zamknięcia dostępu” to nie tylko przeciwlotnicze zestawy rakietowe, ale też na przykład środki walki radioelektronicznej zakłócające łączność przeciwnika oraz zestawy rakietowe, dzięki którym można atakować nie tylko obiekty wroga w powietrzu, ale też razić cele naziemne: lotniska i miejsca koncentracji wojsk. Do tych ostatnich zaliczyć można Iskandery.

Podporucznik wojsk kwatermistrzowskich
piątek, 13 lipca 2018, 23:47

Rosja mimo sankcji rozwija się lepiej niż Polska, bo min.: 1. gra drugie po Chinach skrzypce w tworzeniu Jedwabnego Szlaku, 2. miała zaległości w obronności, bo do niedawna oszczędzała na wojsku, ale po sankcjach nakręca sobie koniunkturę gospodarczą ekportem broni i nadrabianiem zaległości w wyposażeniu armii, 3. w miejsce importu wchodzi produkcja rosyjska, która aby spełniń oczekiwania podnosi jakość swej produkcji do poziomu towarów importowanych. _________ Rosji nie opłaca się zatem wojna, Rosjanie mają dość wyrzeczeń i chcą dobrobytu wynikającego z pokojowej współpracy. _______ Zach. UE wie, że jeśli Rosja zdecydowałaby się na atak na Polskę, to tylko aby sięgnąć po konfitury, które są tylko w zach. UE. Wówczas dla zach. UE najlepiej jest bronić się na Polskim terytorium, a zatem mamy pewność olbrzymiej pomocy, łącznie z przysłaniem żołnierzy zach. UE z NATO lub poza NATO. Dostaniemy tylko symboliczną pomoc z zach. UE, jeżeli zach. UE będzie wiedziała, że atak Rosji na Polskę wynika tylko z polskiego wojennego awanturnictwa przeciw Rosji na życzenie USA. _______ Dlatego, choć musimy mieć silną armię i w ramach NATO będziemy bronić Litwy i państw Bałtyckich, to jednak nie powinniśmy popadać z tym przesmykiem Suwalskim w przesadę. Przykładowo możemy importować bwp Pumę zamiast wygłupiać się z pływającym Borsukiem.

Gts
piątek, 13 lipca 2018, 23:46

My nie powinnismy go bronic, ale wyrzucic ich z Krolewca takie moje dosc kontrowersyjne zdanie. Wtedy zadnego przesmyku by nie bylo. To samo powinna zrobic Finlandia z Karelli i na Baltyku spokoj bylby zapewniony po wiecznosc...

Bardzo Jasnowłosa
piątek, 13 lipca 2018, 21:33

Tezą tytułu jest atak Rosji na RP. W dobie lub wobec szybko nadchodzącej doby możliwości powietrznego przerzutu na dużą odległość i desantowania wojsk z bronią pancerna i artylerią - patrz: https://www.defence24.pl/nie-tylko-zapad-2017-rosyjskie-manewry-w-zachodnim-okregu-wojskowym-analiza/ koncentrowanie uwagi na teoretycznie newralgicznym niewielkim obszarze przygranicznym jest pułapką. Albo uproszczeniem problemu. Albo zamierzonym chwytem PR-owym dla uspokojenia społeczeństwa. Historia uczy. Chętnych. Wobec tego zachęcam do szerszego myślenia i głośnego pytania, także w tytułach: Jak obronić Polskę?

Luke
piątek, 13 lipca 2018, 19:36

Jak, to jest proste, Polska kupuje lodzie podwodne, okrenty nadwodne, Misliwce F16 i F35, rakiety PL, czolgi, artylerie, Smiglowce Ah64E. I jest po problemie. Wyelac troche tego sprzetu na wshud i po problemie! Ale Polska sie rozbraja i liczy nie nasiebie tylko na obco krajowcuw jak w przeszlosci!

Saracen
piątek, 13 lipca 2018, 19:30

Z mapy Europy wynika, że zajęcie Estonii i Łotwy dla armii rosyjskiej nie będzie przedstawiało wielkiego problemu. Rosjanie wyprowadzą uderzenie poprzez wspólną z tymi krajami granicę a Flota Bałtycka zablokuje te kraje od strony morza. Zwłaszcza zamknięcie Zatoki Ryskiej odbije się negatywnie na możliwościach obronnych Łotwy. Jeśli chodzi o Litwę to, po zajęciu Łotwy, Rosjanie będą mieli do wyprowadzenia uderzenia całą łotewsko-litewską granicę. Od strony wschodniej. Natomiast od strony zachodniej uderzenie pójdzie z terenu Obwodu Kaliningradzkiego. Natomiast jeśli chodzi o Polskę to pamiętajmy, że Łukaszenka istnieje dzięki rosyjskiej kroplówce. Jeśli będzie trzeba to Rosjanie wywrą na niego nacisk i ewentualne uderzenie na Polskę pójdzie po całej długości granicy białorusko-polskiej. Więc, o co chodzi autorowi z tym Przesmykiem?

anda
piątek, 13 lipca 2018, 18:41

oj widać, że ci panowie to mieli dwóję z geografii. Co to jest przesmyk, jest to przejście między : wyspami, pasmami gór, wzgórz a tutaj co mamy? równinny teren porośnięty lasem, trochę bagien, trochę niewielkich rzek i jezior a po litewskiej stronie to jeszcze bardzie równy teren. Po co mają wydłużać drogę jak mogą przejechać Litwę w 2 - 3 godziny.

clash
piątek, 13 lipca 2018, 18:04

Przesmyk suwalski nalezy bronic z wygodnego fotela w Londynie przy pomocy nowych samolotow dla VIP .

krajan
piątek, 13 lipca 2018, 16:56

Jak waznie strategicznie jest ten waski przesmyk laczacy kraje baltyckie z krajami UE, wyatarczy zerknac na mape Jesli rusyscy co kolwiek zadzialaja w tym obszarze to zrobia to blyskawicznie, stawiajac swiat i NATO przed faktem dokonanym Wiemy ze ruscy jak wchodza to na dlugo, czego mielismy przylady, rozbiorow czy PRL W Suwalkach nalezy zbudowac baze dla duzej brygady alteryjsko rakietowej, tak by niedopuscic do rozwiniecia inwazji rosyjskiej w tym obszarze Na polnocnej granicy z obwodem kaliningradzkim nalezy zgromadzic takie sily by w chwili wkroczenia zolnierza rosyjskiego na obszar baltow czy Polski, dokonac skutecznej blokady obwodu Kaliningradzkiego z unieszkodliwieniem ich systemow ofensywnych wlacznie Ostatecznie w chwili zmasowanego ataku ze wschodu, powinismy miec plany szybkiego opanowania tej rosyjskiej enklawy militarnej W tym winni byc zainteresowani z Berlina, Kopenhagi Brukselii czy Paryza W obwodzie Kaliningradzkim sa gotowe do ataku w tym jadrowego rosyjskie rakiety To nie sa systemy defensywne, obronne, to sa system ofensywne, atakujace Glupota rzadzacy tamtych krajow, jest posrednie finasowanie zbrojen rosyjskich w tym rakietowych, ktorych celem sa miasta tychze panstw

Okręcik
piątek, 13 lipca 2018, 16:41

Do <ja>; Tu kolega ma całkowitą rację, po co coś odcinać co można zając w kilka godzin?

Adam S.
piątek, 13 lipca 2018, 16:09

Chyba większość komentatorów nie przeczytała tekstu, który komentują. Dlaczego Przesmyk Suwalski jest ważny? Bo to jedyna droga lądowa, którą można wysłać pomoc militarną w razie rosyjskiej agresji na kraje bałtyckie. Jeśli Rosja zaatakuje i zajmie kraje bałtyckie, a NATO nie zdąży zareagować, to nie będzie już żadnego powodu, aby Rosja nie zrobiła tego samego z Polską. Dlatego Przesmyk Suwalski ma być zagospodarowany tak, aby siły NATO NATYCHMIAST zareagowały na rosyjska agresję.

Sailor
piątek, 13 lipca 2018, 15:51

Panie Trollu i to wredny. Jak pokazuje najnowsza historia włodarze Kremla nie koniecznie kierują się racjonalnymi przesłankami w swoich działaniach. Przykładem jest bądźby Gruzja i Ukraina. Koszty agresji wielkie, a zyski małe albo żadne. Działania Putina doprowadziły do tego, że Ukraińcy najbardziej nienawidzą Rosji i Rosjan, a najbardziej lubią Polaków. Za co de facto powinniśmy jemu podziękować. Gdyż dzięki temu mamy zabezpieczoną granicę z Ukrainą. To tak a pro po twojej sugestii ataku wojsk rosyjskich przez Ukrainę. Również mało prawdopodobne jest uderzenie na Polskę z terytorium Białorusi. Przynajmniej do puki żyje Łukaszenka, a i po jego śmierci niezależnie kto obejmie tam władzę będzie to mało prawdopodobne z prostego powodu. Białorusini po prostu lubią Polskę i Polaków i nie łyknęli by agresji na nasz kraj. Pozostaje atak przez kraje bałtyckie i przesmyk suwalski oraz oskrzydlające uderzenie z okręgu Królewieckiego. Dlatego na tych kierunkach powinno nastąpić rozwinięcie sił NATO. Stacjonowanie w krajach bałtyckich kilku ciężkich brygad NATO skutecznie wybije durne pomysły Putinowi i jego wojskowym z głowy. Natomiast Polska powinna być przygotowana aby samodzielnie zneutralizować zagrożenie z Królewca, a niestety nie jest.

Ceaz
piątek, 13 lipca 2018, 15:19

Dobry artykuł , ciekawe spostrzeżenia. Przesmyk jest bardzo wazny i NATO musi miec opracowane plany działan na tych terenach

Ja
piątek, 13 lipca 2018, 12:03

Pytanie do autora raportu... Jaki sens ma atak przez ten przesmyk??? Żaden. Czemu? Po jaką cholerę pchać się przez teren nieprzystosowany do szybkiego przemarszu jak ma się drogę którą można bardzo łatwo i szybko osiągnąć zamierzone cele? Ile się jedzie z granicy rosyjskiej do Wilna? Przepraszam ale dyskusję na temat tego przesmyku są bezsensowne - Rosjanie pierwsze co zrobią to zajmą Wolno... i po jaką cholerę będzie cała ta dyskusja??? Rozumiem że ktoś musiał coś wymyślić aby pokrzepic serca Bałtów i połechtać nasze polskie ego... Aby miała sens ta dyskusja trzeba najpierw zadbać o to aby stworzyć zwartą linię obrony, korytarz między Białymstokiem, Suwałkami a Kownem i Winem. Ale akcja rodzi reakcję i zaraz w Kalingradzie stanie najpierw mała dywizja a później armia pancerna...

Dumi
piątek, 13 lipca 2018, 11:50

NATO musi to, NATO musi tamto... Chyba coś się komuś pomyliło... To Polska MUSI ZABEZPIECZYĆ PRZESMYK SUWALSKI I CAŁĄ WSCHODNIĄ GRANICĘ. JAK??? KASA, KASA I JESZCZE RAZ KASA. ZA MAŁO PIENIĘDZY IDZIE NA PMT!!! To jest klucze. Reszta to dywagacje pasjonatów.

realista
piątek, 13 lipca 2018, 11:10

W przypadku dużego \"W\" przesmyk jest zwyczajnie nie do obrony, chyba, że to my sprowokujemy i rozpoczniemy duże \"W\" (ale chyba nikt w to nie wierzy). Natomiast trzeba myśleć o małym \"W\" i wtedy nie potrzebne jest nam NATO tylko rzeczywiście sprawne dwa - trzy bataliony i tyle.

anakonda
piątek, 13 lipca 2018, 11:09

Troll i to wredny jakos przez trzysta lat im nie przeszkadzały koszta utrzymywania sie na ziemiach Polskich po rozbiorach to raz , dwa to aneksja krymu też kosztowna i co? trzy to gruzja koszta ogromne a zyski malutkie .Ruskie to taki naród który bedzuie ciągnąl do cywilizacji i tu im przeszkadza polska której nijak ominąc sie nie da a Rosja w azji to zasciani wiocha której nikt powaznie brał nie bedzie,co gorsza to zachodowi niekoniecznie zależy na Polsce ale już na pieniądzach rosji i owszem dla tego też polsko -amerykańskie rozmowy sa takie ważne bo to jedyny kraj którego rusek nie przekupi i na dodatek wszyscy sie go boją .

ccc
piątek, 13 lipca 2018, 10:40

Aby obronić Przesmyk Suwalski to wpierw trzeba mieć armię ...

Realista
piątek, 13 lipca 2018, 10:22

Przemku nie należy bronić. Trzeba z niego zrobić pułapkę.

dropik
piątek, 13 lipca 2018, 10:01

Jesli będą chcieli to ruskie zajmą Litwę bez wchodzenia na nasze terytorium. Wystarczyć sprawdzić jak prowadzą drogi z Białorusi do Kaliningradu. Przysmak Suwalski to wymysł lobbystów

marian
piątek, 13 lipca 2018, 09:26

@sża \"Nie jestem rusofilem, ale z tego co mi wiadomo, to Rosja nie ma do nas żadnych pretensji terytorialnych.\" Terytorialnych pretensji to może nie mieć, ale wyzwolić uciśniony bratni naród to zawsze chętna pomóc.

Gg
piątek, 13 lipca 2018, 04:14

Czemu tak wszyscy nakręcają się jakimś przesmykiem

SAS
piątek, 13 lipca 2018, 03:10

Pilnujmy linii Wisły i módlmy się o pomoc. A tzw. Przesmyk Suwalski to oczywiście sowiecka zanęta.

SZELESZCZĄCY W TRZCINOWISKU
piątek, 13 lipca 2018, 02:45

. idea współczesnych wojen ..coraz bardziej skoncentrowana jest na \"punktowe chirurgiczne uderzenia rakietowe z różnych nośników oraz szybki przerzut komponentów i wojsk szybkiego reagowania na tereny czy infrastrukturę interesującą przeciwnika….cóż postęp robi swoje..dzisiejszy obraz wojny totalnej ..nie będzie się opierał na działaniach gdzie są ustalone linie styczności z nplem gdzie hipotetyczny obraz ataku wojsk jest ustalony i ma jakiś wymierny obraz ...oczywiście hipotetycznymi liniami styczności mogą być po rozpoczęciu \"spektaklu zwanym wojną\" granice państwowe ..ale później dalszym aktem wojny będzie \"zaplanowany chaos \" realizowany niszczeniem \"infrastruktury krytycznej \" oraz obiektów użyteczności publicznej systemami rakietowymi i lotnictwem i nie koniecznie w bliskiej styczności z frontem a np. na głębokim zapleczu np. Szczecin czy Wrocław lub zgrupowania wojsk/bazy w Żaganiu...Dzisiejsza wojna nie będzie miała wymiaru spotykania się brygad pancernych, zmechanizowanych itp i wzajemnego wyniszczania po spotkaniu się i namierzeniu ..by \"coś tam osiągnąć” ..dzisiejsza wojna to szybkie punktowe i mocne uderzenia systemami rakietowymi likwidujące całe zgrupowania wojsk czy „interesującą infrastrukturę \" idąc dalej…nasz hipotetyczny przeciwnik zdaje sobie sprawę że jest technologicznie zapóźniony i jego potencjał ludzki i niszczenia jest uboższy od potencjału NATO …dlatego postawił na dynamikę ( wojska powietrznodesantowe mocno nasycone wszelakimi rodzaju systemami uzbrojenia i na dodatek działające jako samodzielne struktury operacyjne a nie tylko li uzupełnienie głównych sił ) oraz na rakietowe systemy niszczenia ..którymi może osiągać swe cele militarno-polityczne „ nie ruszając hipotetycznie z miejsca lokacji swoich systemów rakietowych a następnie przeprowadzi \"grę polityczną\"...którą jak pokazała historia mógł jak chciał \"manipulować poprawną w swej ułomności Europą i USA \" ...... ..a gdyby coś nie wyszło uruchomienie odstraszania atomowego własnymi wojskami strategicznymi .. a co na to Polska ..Polska poszła w komponenty uzbrojenia które mają charakter niszczenia npla tylko w tzw \"bojach spotkaniowych \" ograniczonych tylko do pewnej małej odległości i to jest jej ułomnością bo podczas przemieszczeń i zgrupowań na terenie są łatwym elementem do zniszczenia... Działaniem Polski powinno jest postawienie na systemy rakietowe dalekiego zasięgu umiejscowione na różnych nośnikach które nie potrzebują przemieszczać się by działać i oddziaływać na npla \"... inne aspekty nasze komponenty wojskowe umiejscowione we wschodnich rejonach kraju powinny opierać się na dużej dynamice przemieszczania rażenia npla z dużych odległości np niezrealizowany projekt ( Kryla)...u nas postawiono na komponenty niszczenia które mają \"epatować mocą i wielkością \" a których ułomnością jest zasięg niszczenia dynamika przemieszczeń ,zaplecze logistyczno/techniczne ..czyli wszystko co opóźnia działanie wojsk … Polska znając jej formy zagrożeń ..nadal powiela błędy swych przodków .. nam nie jest potrzebny dodatkowy potencjał ludzki by tworzyć dodatkowe elementy struktur wojennych umiejscowionych na nośnikach do działań na bliskich odległościach i ułomnych w przemieszczaniu potrzebujących potężne bazy logistyczne i dodatkowo łatwe do zlokalizowania przez rozpoznanie npla ..nam jest potrzebny rozbudowany rodzaj wojsk wyszkolony na pograniczu jak wojska „specjalsów” do działań dynamicznych nękających a nie kontaktowych ( bo na ringu zostaniemy znokautowani) uzbrojony w lekkie ale skuteczne systemy niszczenia ( OPL,ppanc, systemy rakietowe łatwe do maskowania i skrytego podejścia).. działające z ukrycia z zaskoczenia .....reasumując Polsce jest potrzebny rodzaj wojsk który posiadałby systemy rakietowe umiejscowione na szybkich nośnikach i dużej dynamice przemieszczania potrafiące oddziaływać na npla z dużych odległości nam jest potrzebny potencjał który po wejściu nieprzyjaciela mógł go nękać i niszczyć w zasadzkach ..tylko wtedy w czasie hipotetycznego konfliktu czas działań wojska Polskiego będzie miał wymiar skutecznego efektu a przede wszystkim zostanie rozłożony w czasie o co najmniej dwa/trzy tygodnie bo na dzień dzisiejszy przy dzisiejszym uzbrojeniu i wielkości wojska oraz niewydolnej logistyce ,infrastrukturze drogowej spotęgowanej dodatkowo chaosem wojennym …. wynosi 7 dni manewrów i 5 dni walki w tzw działaniach full kontaktowych ..a nas nie stać na ten typ prowadzenia wojny ..co taki batalion /y czołgów umiejscowiony w Wesołej spowoduje a no nic nieprzyjaciel nie będzie nawet szukał z nim kontaktu tylko unicestwi rakietami lub lotnictwem to samo jest z komponentami które leżą w bliskiej styczności jak Elbląg jak Braniewo Orzysz, czy Węgorzewo…czy chora wizja umiejscowienia w Elblągu (50 km od granicy z Rosją) sztabu NATO ..można tu mnożyć… czas się przebudzić :na tych terenach niczym na strażnicach SG powinny być lokowane wojska i komponenty o szybkiej dynamice walki ,przemieszczania i niszczenia ..powinny tam być samodzielne grupy operacyjne które potrafią wyszkoleniem i środkami nękać npla niczym duchy ąż do przyjścia głównych sił operacyjnych .. a tam w tamtych terenach lokuje się cięzkie komponenty które potrzebują zabezpieczenia i wsparcia wojsk by móc zaistnieć na polu walki te wszystkie czołgi ,Kraby ,wszelkiego rodzaju systemy do walk kontaktowych .oczywiście .mają racje bytu jak się ma „PARASOL OCHRONNY” pełnosprawną armię oraz środki do wypracowania przewagi w działaniach operacyjnych ..my nic z tych rzeczy nie mamy aby wysłać zagony pancerne na front trzeba im zabezpieczyć infrastrukturę drogową logistykę ,mosty przeprawy a przede wszystkim OPL systemy ppanc wozy wsparcia .czynnik ludzki ..tego wszystkiego nie ma nawet wojska nie mamy…. Te 100 tyś ludzi ubranych w mundury to 50 % technokratów .urzędników udających wojsko 30 % to żołnierze zabezpieczające logistykę i technikę i 20 % to wojska scedowane do działań operacyjnych czyli do walk ..taka jest prawda .nie mówiąc o strukturach OT których idea jest słuszna ale nie tym systemem szkolenia.. Idąc dalej przerzucanie komponentów brygady pancernej USA .to takie tylko pudrowanie ułomności jakim jest Wojsko Polskie co by ludowi się wydawało ..że ma skuteczną armię ..przesmyk Suwalski jeśli chcę się nam nad nim panować to systemy rakietowe klasy HIMARS w ilościach kilku dywizjonów lokowane na Mazowszu i Pomorzu tak by zasięgiem mogły roztaczać „opiekę” nad wojskami szybkiego reagowania lokowanymi na Warmii i Mazurach i potrafiącymi zniszczyć nieprzyjacielski atak ,przemarsz, jego miejsca koncentracji ,Stanowiska Dowodzenia, szlaki zaopatrzeniowe ,a innym torem idąc roztoczyć „parasol ochronny” nad państwami sojuszników ….oraz potrafiące dać bolesną odpowiedź na jego terenach by też „czuł ból”…czy czołg to potrafi??!…a na marginesie Rosję nie interesuje „przesmyk Suwalski bo nic nie zyska a zaopatrzenie enklawy Kalinngradzkiej ma drogą morską i lotnictwem jego interesuje roztoczenie opieki nad swymi obywatelami w krajach Bałtyckich oraz tereny z których mógłby panować na Bałtyku a przede wszystkim roztaczać opiekę nad rurociągami ..jego interesuje Gotlandia, Hiuma, Sarema Bornholm.. które mógłby zająć desantem dlatego ma potężne wojska powietrznodesantowe…..ot prawda

Jay
piątek, 13 lipca 2018, 01:57

Atak na przesmyk suwalski jest konieczny, jeśli się nie chce, żeby NATO ruszyło na pomoc Litwie. NATO będzie zajęte obroną Polski na Suwalszczyźnie i Mazurach, a na Liwie będzie czas na wprowadzenie i zainstalowanie nowej władzy.

JSM
piątek, 13 lipca 2018, 01:48

@Tomek Ten przesmyk jest więcej wart niż siedem Warszaw. I to wcale nie ze względu na kraje bałtyckie.

polonista
piątek, 13 lipca 2018, 01:42

Powinno być : struktura korpusowa zamiast błędnej korpuśnej ! :)

Prawnik
piątek, 13 lipca 2018, 00:51

Wiekszych bzdur Nie czytalem......Po co lansuje sie koncepcje jakiego Przesmyku...Rosja -jezeli wogole mialaby zaatakowac Polske ( a po co?)Zrobil by to zmasowanym atakiem z rejonu Bialorusi I Kalinigradu z uzyciem rakiet taktycznych (Nie koniecznie atomowych) Potem kliny pancerne pod oslona lotnictwa I Moze desant od strony morza......Tym samym Musimy miec silna OPL ktora obecnie nie istnieje lotnictwa z pociskami stand off I silna obrone p.panc I sily pancerne .....Czasami mam wrazenie ze doktryne Przesmyku .....wmawiaja nam sami rosjanie

rmarcin555
czwartek, 12 lipca 2018, 23:48

Odpowiedź jest prosta. Niech autor tej analizy kupi sobie mapę Europy. Pomoże mu ona zrozumieć, że przesmyk suwalski jest tylko fantasmagorią. I wy aspirujecie to bycia poważnym portalem o obronności?

Tomek
czwartek, 12 lipca 2018, 23:05

My się raczej o Warszawę martwmy a nie o jakiś przesmyk.

sża
czwartek, 12 lipca 2018, 22:58

Nie jestem rusofilem, ale z tego co mi wiadomo, to Rosja nie ma do nas żadnych pretensji terytorialnych.

Troll i to wredny
czwartek, 12 lipca 2018, 22:51

Przesmyk Suwalski fajna rzecz, tylko: A) Kto i po co ma go atakować ?! Przyjmijmy, że Rosja. Po co !? Ano po to, żeby zdobyć militarnie Bałtów. Super, tylko...jakim kosztem ??? III Wojny Światowej ?! Całe NATO na straży suwerenności Suwałk, czyli III Światowa ! Teraz poważnie - przez chwilę przyjmijmy ,że Rosja chce uderzyć nie tyle na ten przesmyk ile na Polskę/NATO...pytanie pierwsze - jakimi siłami i środkami to zrobi ?! Pytanie drugie - jakie siły i środki (co konkretnie z naszego parku maszyn) wystawimy w góra kilka godzin, aby to uniemożliwić. Czyli prościej - jakimi siłami osłonimy kierunek od strony Kaliningradu, jakimi zasłonimy się od strony Białorusi, czym zneutralizujemy desant morski, a czym powietrzny, co zapewni osłonę przed atakiem z powietrza (rakietowy i lotniczy) na infrastrukturę krytyczną i powiedzmy 50 największych miast...jakie siły zasłonią naszych obrońców z Suwałk ,przed płytkim obejściem (Białoruś) i obejściem głębokim (Ukraina)... Które pierwszoliniowe jednostki mają stan gotowości poniżej 15 minut (atak rakietowy), które poniżej 40 minut (atak lotniczy) ?! Które jednostki ,,ciężkie\" wyjdą w pole poniżej 2 godzin (desant) ??? Jakie siły i środki docelowo możemy skierować do kontrataku ??? Wydaje mi się, że cała ta paplanina ma usprawiedliwić wprowadzanie do Polski kolejnych dużych jednostek amerykańskich i nie ma to zbyt wiele wspólnego z potencjalnym zagrożeniem ze strony Rosji...Gdyby Amerykanie poczuli się zagrożeni, to skierowali by w stronę Rosji swoje atomowe okręty podwodne, a w bazach NATO rozpoczęło by się tankowanie bombowców B-2.

w
czwartek, 12 lipca 2018, 22:34

W Afryce Płn Włosi w czasie IIWS zbudowali droge zebyułatwic zwyciestwo. Stała sie ona drogą ich odwrotu.

chehłacz
czwartek, 12 lipca 2018, 21:57

nie ma co bronić przesmyku, bo to niemożliwe. trzeba ruskim uświadomić za to, że w razie czego zeszkli się całkowicie enklawę w Kaliningradzie w ciągu pierwszych trzech minut :)

dim
czwartek, 12 lipca 2018, 21:33

@geopolityk - Iran, to temat bezpieczeństwa Izraela. O które Rosjanie zabiegają tak samo jak Amerykanie. Czyli obie strony chcą się o tamto dogadać, bez innej opcji.

podatnik
czwartek, 12 lipca 2018, 21:20

nie ma żadnego zagrożenia skoro rząd wydaje kasę na wszystko tylko nie na zbrojenia

Sailor
czwartek, 12 lipca 2018, 20:54

Oczywiście trzeba rozwijać infrastrukturę i drogi transportu. Tylko, że infrastruktura sama nie walczy. Jak na razie do puki na Białorusi rządzi Łukaszenka z tamtego kierunku nam atak raczej nie grozi, a nie sądzę aby Rosja coś takiego forsowała wbrew Łukaszence i narodowi białoruskiemu, który jest do nas pozytywnie nastawiony. Natomiast co będzie po Łukaszence tego nie wie nikt. Natomiast już teraz NATO powinno na terenie państw bałtyckich posiadać siły, które realnie mogły by zatrzymać natarcie sił rosyjskich. Siły tam wysunięte powinny być możliwie wielonarodowe aby Rosjanie mieli świadomość, że jak je zaatakują wejdą w bezpośredni konflikt ze wszystkimi państwami, które te siły wystawiły. Powinno to studzić cokolwiek gorętsze głowy po stronie rosyjskiej. Polska ze swojej strony powinna na chwilę obecną mieć wystarczające siły i środki aby w razie otwartego konfliktu dosłownie zaorać okręg Królewiecki. Niestety nie posiadamy takich sił. Poza tym w państwach bałtyckich powinny stacjonować rotacyjnie możliwie duże siły specjalne na wypadek zagrożenia hybrydowego. Ważne w tej całej układance jest rola Ukrainy, która na całe szczęście dla nas jest w stanie wojny z Rosją chociaż cokolwiek pełzającej i do puki Ukraina nie wpadnie w rosyjskie łapy Kreml raczej nie zacznie żadnego konfliktu z NATO bo walka na dwa fronty była by zabójcza dla Rosji. Nie można też zapominać o całym Zakaukaziu, które nie pała sympatią do Kremla oraz całkiem poważnych tarciach społecznych na dalekim wschodzie Rosji oraz kolonizacji Syberii przez Chiny i na koniec spór terytorialny z Japonią. Dlatego NATO planując obronę granic sojuszu jednocześnie powinny brać pod uwagę wszelkie uwarunkowania, które mogą potencjalnie osłabić Rosję i z wyprzedzeniem planować działania zarówno dyplomatyczne jak i służb specjalnych.

Księgowy
czwartek, 12 lipca 2018, 20:11

Najprostszy sposób obrony przesmyku suwalskiego to unikać za wszelką cenę prowokacji i nie dopuścić do wybuchu wojny.

geopolityk
czwartek, 12 lipca 2018, 19:57

Trump właśnie się dogaduje z Putinem w kwestii Iranu, a tu nadal zdarta płyta pt. przesmyk suwalski.

Martyna wojciechoojoowska
czwartek, 12 lipca 2018, 19:43

Przesmyk Suwalski to jakiś miś. Jeżeli Kaliningrad ma być łączony z macierza, to jaki jest sens przebijac się przez Polskę, Białoruś(główny warunek:zgoda Białorusi, czyli słaby i głupi Łukaszenka) jak wystarczy przez słabą Litwę przejechać... Wasz raport jest jak PMT. MIĘDZY SUWAŁKAMI A UKRAINA NIE MA NIC WSPÓLNEGO... INNY TEREN INNI LUDZIE

wiatrak2015
czwartek, 12 lipca 2018, 18:48

Co to raport, oni nie wiedza że śmigłowce transportowe to kwestia 4 rzędna.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama