Reklama
Reklama

Prezydent: chcemy, by najbliższy szczyt NATO zwiększył obecność Sojuszu w naszym regionie

21 marca 2018, 13:50
Prezydent Andrzej Duda w Sejmie. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl
Fot. Rafał Lesiecki/Defence24.pl

Chcemy, by najbliższy szczyt NATO był efektywny, posunął nas o krok dalej niż szczyt w Warszawie, żebyśmy zwiększali obecność Sojuszu w Europie Środkowej – powiedział w środę prezydent Andrzej Duda, który komentował sejmowe wystąpienie szefa MSZ Jacka Czaputowicza.

Minister Czaputowicz przedstawił w środę w Sejmie informację o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2018 roku. Wystąpieniu, potocznie nazywanemu expose szefa MSZ, tradycyjnie przysłuchiwał się prezydent. Bezpieczeństwo było jednym z trzech wątków, jakie Duda podkreślił w komentarzu dla mediów. Oprócz tego zwrócił uwagę także na miejsce Polski w Unii Europejskiej oraz na współpracę regionalną.

Prezydent zapowiedział m.in., że przed szczytem NATO w Brukseli, który jest planowany na lipiec, w Warszawie spotkają się państwa tzw. bukaresztańskiej dziewiątki, czyli członkowie Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry), państwa bałtyckie (Estonia, Litwa i Łotwa) oraz Bułgaria i Rumunia.

Mam nadzieję, że podejmiemy jako państwa Europy Środkowej należące do NATO decyzje, które będą spójne z późniejszymi postanowieniami szczytu Sojuszu. Chcemy, żeby ten szczyt był efektywny. Chcemy, żeby był decyzyjny. Chcemy, żeby posunął nas znów o krok dalej niż szczyt NATO w Warszawie, żebyśmy zwiększali obecność Sojuszu w Europie Środkowej, żebyśmy realizowali politykę 360 stopni, politykę bezpieczeństwa NATO i żebyśmy budowali atmosferę bezpieczeństwa, której nasze społeczeństwa, narody i państwa tak bardzo potrzebują.

prezydent Andrzej Duda

Prezydent powiedział, że cieszy się, iż szef polskiej dyplomacji w sejmowym wystąpieniu podkreślił rolę NATO i Stanów Zjednoczonych – zarówno jako członka Sojuszu, jak i sojusznika Polski. – Właśnie tak chcielibyśmy budować sferę naszego bezpieczeństwa – powiedział Duda.

Zwrócił przy tym uwagę, że po szczycie NATO w Warszawie w lipcu 2016 r. do Polski przybyły wojska sojusznicze z USA, Wielkiej Brytanii, Chorwacji i Rumunii. – To rzeczywiście w sposób fundamentalny kwestię naszego bezpieczeństwa zmieniło. (...) Nasi sojusznicy są obecni stale i to jest wielka wartość dodana tego, co zdarzyło się w sferze bezpieczeństwa w ostatnich latach, właśnie od 2015 r. – podkreślił prezydent.

Duda odniósł się także do współpracy wojskowej w ramach Unii Europejskiej, w tym w formule stałej współpracy strukturalnej w dziedzinie obronności (ang. Permanent Structured Cooperation, PESCO). Prezydent zaznaczył, że Polska ma wolę uczestniczyć w budowie unijnej współpracy wojskowej, zarówno jeśli chodzi o siły zbrojne, jak i przemysły obronne.

Musimy tutaj pamiętać o jednym, a mianowicie, że to wraz z naszym członkostwem w NATO powinno tworzyć efekt synergii. Nie możemy dopuścić do tego, żeby to były jakieś dwie odrębne polityki, które będą się rozchodziły i nie daj Boże będą sobie przeciwstawne, a zatem będą nas osłabiały. Nie, one muszą wzmacniać nasze bezpieczeństwo, a warunkiem wzmocnienia naszego bezpieczeństwa, aby PESCO odbywało się w absolutnej synchronizacji z naszą obecnością w NATO i z działaniami i decyzjami podejmowanymi przez Sojusz – podkreślił prezydent.

Do tej pory Polska przystąpiła do dwóch projektów w ramach PESCO. Pierwszy ma na celu poprawę mobilności wojsk i sprzętu na terenie UE. Jego głównym zadaniem jest ujednolicenie i uproszczenie procedur dla transgranicznych transportów wojskowych. Liderem projektu jest Holandia, a oprócz niej i Polski uczestniczy w nim jeszcze 21 państw. Drugim programem jest opracowanie europejskich systemów radiostacji programowalnych (ang. European Secure Software defined Radio, ESSOR). Kierować będzie nim Francja.

Na początku marca, po spotkaniu unijnych ministrów obrony MON poinformowało, że Polska Polska zadeklarowała gotowość do udziału w sześciu nowych projektach. Resort nie informuje jednak, jakie to projekty. – Szczegóły dotyczące udziału Polski w 6 nowych projektach PESCO zostaną przekazane po zakończeniu ustaleń z państwami wiodącymi dla tych projektów – napisało we wtorek MON w odpowiedzi na pytania Defence24.pl.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Reklama
etor
czwartek, 22 marca 2018, 00:59

pracowac nad stalymi bazami panowie.

Andrzej Kobza
środa, 21 marca 2018, 23:54

im więcej kamizelek i hełmów dla WOT oraz remontów Honkerów, tym bardziej chcemy by Sojusz zwiększył wiadomą obecność ;)

Feluś
środa, 21 marca 2018, 20:38

Nie bardzo rozumiem co PAD ma na myśli, jeśli chcemy zwiększyć obecność Sojuszu wystarczy zwiększyć ukompletowanie jednostek WP, może powołać nową dywizję. Polska jest w tym zakresie w dużym zakresie suwerenna, ograniczona jedynie postanowieniami traktatu CFE (z którego powinniśmy wystąpić wobec nierealizowania jego postanowień przez adwersarza). Natomiast jeśli PAD ma na myśli zwiększenie obecności wojsk USA w Polsce, to chyba wystarcz tweetnąć do wujka D.

Davien
środa, 21 marca 2018, 18:02

Już Polsce nic innego nie pozostało jak błagać o zagraniczne Wojska. Jak w lesie. Tymczasem Rosjanie z ktorego PKB sie tak śmiejemy testują amunicję hipersoniczna.

racjonalista
środa, 21 marca 2018, 17:25

Mów za siebie. Ja nie chcę. Jak gdzieś jest za dużo broni, to któraś w końcu wypali. Nie mam zamiaru ginąć w obronie petrodolara i \"amerykańskiego stylu życia\"!

Luke
środa, 21 marca 2018, 16:17

A jaz zycze sobie o zwjekszenie potencialu militarnego WP

Jakub b.
środa, 21 marca 2018, 16:15

Właśnie problem polega na tym, że te bataliony NATO w Polsce i na przykład system przeciwrakietowy Patriot nie mogą gwarantować bezpieczeństwo, ponieważ system sam będzie celem numer jeden dla Rosji i jeżeli nawet jedną rakietę zwykłą albo tym bardziej nuklearną przepuścimy, będzie fatalnie. Również i batalion albo nawet bataliony NATO nie uratują Polskę. I wątpię, że w przypadku wojny amerykanie wyślą do Polski swoje dywizje. Trzeba szukać inną drogę, bo ta militaryzacja nie uratuje Polskę, nigdy nie będziemy dysponować taką potęgą jak Rosja. Niestety teraz wykonamy rozkazu z Washington, dlatego i kupujemy system i zapraszamy do siebie bataliony.

Zajac
czwartek, 22 marca 2018, 10:36

Battalioni Americani i Patryjoty nie sa w celu bezpieczenstwa Polski ! One sa/beda do ochrony sil USA ! Tylko i wylacznie.

dimitris
środa, 21 marca 2018, 21:38

Masz Jakubie jeszcze trochę problemu z polską gramatyką, ale nie przejmuj się - ja z grecką też mam. Od jak dawna uczysz się polskiego ? - Brawo ! * * * * * * * * Natomiast co do militaryzacji, czy raczej demilitaryzacji, którą właśnie proponujesz, Polacy już to dość poważnie trenowali, przy tym właśnie głównie wobec Rosji. Co skończyło się rozbiorami. Ewentualnie wpisz w Google \"rozbiory Rzeczpospolitej\" i poczytaj sobie jak to było.

Jakub
czwartek, 22 marca 2018, 09:03

Nie mam żadnych problemów. Co do błądu w pisowni, ok, przepraszam. Jeżeli zauważyłeś coś jeszcze, sorry, od urodzenia mieszkam w UK, ale jestem obywatelem Polski i znam historię swojego kraju. Powiedziałem tylko, że ta militaryzacja znów robi z nas państwo między młotem a kowadłemi bo każda nowa baza NATO w kraju to nowy cel dla Rosji. Z zachodu nas zmuszają kupować system a ze wschodu odrazu chcą go zniszczyć. Powodzenia z greckim.

dim
czwartek, 22 marca 2018, 16:33

I jeszcze to: Piszesz \"bo każda nowa baza NATO w kraju to nowy cel dla Rosji\". Ale zapewne uszło Twej uwadze, że w roku 2009 nie było w Polsce jeszcze żadnych baz NATO, a oni już zaczęli wtedy, na manewrach Zapad, koło Grodna, trenować najpierw prowokację typu \"polskie powstanie w Grodnie\", następnie napaść na Polskę, w tym niesprowokowane przecież niczym uderzenie jądrowe na Warszawę. A może powiesz czym Szwecja ich sprowokowała, że następnie (już po ćwiczeniu napaści na Polskę) bodaj trzy razy już symulowali także atak jądrowy na Sztokholm ? Przypomnę, że Szwecja, to kraj od 200 lat neutralny, żadnych baz NATO nie ma, nie było, nie miało być.

dim
czwartek, 22 marca 2018, 16:18

OK, w porzadku. Więc to jednak tak nie działa, jak wierzysz, że działa. Historycznie, a mówimy o znacznie ponad pół tysiącleciu, Rosjanie zawsze łykają łatwe kąski. Za to bez przerwy, bez przerwy, bez przerwy, w każdym z pokoleń, poza okresami głębokich kryzysów (tzw. smut) we własnym kraju. Przy czym to nie jest wcale dla nich istotne, czy napadnięty i wcielony do imperium, był to wróg ? Czy może sprzymierzeniec ? Lub spokojny sąsiad ? Natomiast na wielkie wojny Rosjanie chodzić nie lubią, dobrze bronionych twierdz też nie lubią szturmować. Wojna japońska - klęska. I wojna światowa też przyniosła im miażdżącą klęskę. II wojna światowa też by im ją przyniosła, gdyby nie masowa, potężna pomoc amerykańska z Lend & Lease Act. Natomiast do małytch wojen owszem, znów są do nich coraz lepiej przygotowani. Czyli teraz tylko od nas samych zależy, że nabędziemy szybko zdolności stawiania im dużego oporu (wtedy \"chwilowo\" zrezygnują), czy pozostaniemy, jak jesteśmy, prawie bezbronni, w razie ich złego chumoru. A Putin wielokrotnie podkreślał, że zamierza odbudować radzieckie strefy wpływu. Polska to jeszcze gorzej - znajdowała się już co najmniej od 2 wieków w strefie rosysjkiej. Polskie dwudziestolecie międzywojenne suwerenności, dla Rosji był to (cytuję Mołotowa, 1939) tylko \"bękart Traktatu Wersalskiego\". * * * * * * Rekapituluję: W konkretnym przypadku Rosji, rosyjskiej wielowiekowej tradycji politycznej, jest to kompletnie obojętne czy Rosjanie lubią Polskę, czy może nie znoszą, czy też jedynie lekceważą, traktując jak śmieć. Ważne jest czy boją się nas atakować, czy nie boją. I tylko to jest ważne, w przypadku kontaktów z Rosją.

Bobo
środa, 21 marca 2018, 15:47

Za dużo słów chcemy, a za mało pracujemy. Umiesz liczyć licz na siebie, weźcie się w końcu za poważną modernizację wojska i przestańcie pozorować.

EWSAZ
środa, 21 marca 2018, 15:31

Zamiast wziąźć się porządnie za modernizację armii to znowu to skomlenie o pomoc...nieustanne żenujące błagania...co za WSTYD!

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama