Prezes HCP: Jesteśmy gotowi do realizacji programu pancernego [WYWIAD]

24 kwietnia 2019, 16:57
HCP_1461
Rafał Kreduszyński, Prezes Zarządu H.Cegielski-Poznań SA. Fot. HCP

Opracowaliśmy już koncepcję łańcucha dostaw, rozkładając projekt czołgu K2PL „na części pierwsze”. Większość z nich może zostać dostarczonych przez polskie przedsiębiorstwa, zarówno państwowe jak i prywatne - mówi w rozmowie z Defence24.pl Rafał Kreduszyński, Prezes Zarządu H.Cegielski-Poznań SA. 

Jędrzej Graf: Mijają dwa lata od ogłoszenia przez władze HCP powrotu do produkcji specjalnej, w ramach szerszego planu restrukturyzacji, wspieranego między innymi przez Polski Fundusz Rozwoju. Zakłady Cegielskiego zaangażowały się też w nowe sektory, na przykład programy startupowe. Panie Prezesie, jak wygląda obecna sytuacja spółki i w jakim stopniu te plany udało się wdrożyć w życie?

Rafał Kreduszyński, Prezes Zarządu H.Cegielski-Poznań SA: Zacznę od tego, że pierwszy rok realizacji naszego biznesplanu w horyzoncie czasowym do 2022 roku, czyli ubiegły rok 2018, zakończył się wieloma pozytywami. Zwiększyliśmy produkcję w przedsiębiorstwie aż trzykrotnie. Nasz portfel zamówień zapewnia znaczące wykorzystanie zdolności produkcyjnych.

Jednocześnie prowadzimy kolejne inwestycje. Zamówiliśmy kluczowe, wysoce specjalizowane maszyny, które mają zwiększyć efektywność naszego przedsiębiorstwa. Dostawy już trwają i będą realizowane jeszcze w tym roku. W br. uruchomimy trzy maszyny, w tym sprzęt do obróbki mechanicznej – frezarko-wytaczarkę. Podobnej skali urządzeń do Cegielskiego nie wprowadzano od 20 lat. Łączny koszt maszyn przewidzianych do uruchomienia w tym roku to 20 mln zł, z puli 72 mln planu inwestycyjnego. Planujemy kolejne zamówienia.

Wszystkie te inwestycje pozwolą zwiększyć asortyment produktów, a co za tym idzie – przychody spółki. Nie mniej ważne jest ograniczenie kosztów funkcjonowania, na przykład poprzez trwającą już termomodernizację części hal produkcyjnych.

Fot. HCP.
Fot. HCP.

Jakie są największe wyzwania na obecny rok?

Patrząc całościowo, chcemy skupiać się na poprawie efektywności funkcjonowania HCP. W zeszłym roku mieliśmy do czynienia ze skokowym wzrostem przychodów i poprawą obrotów spółki. Otrzymaliśmy szereg zamówień, i pracujemy nad tym, aby ich realizacja nie powodowała nadmiernego wzrostu kosztów.

Jednym z wyzwań jest poszukiwanie pracowników. Od zeszłego roku przyjęliśmy ponad sto osób, i nadal prowadzimy rekrutację w zasadzie na wszystkie stanowiska, od robotniczych po inżynierskie. Nie ukrywam też, że pewną trudnością jest dostosowanie umiejętności kadr do nowych obszarów produkcyjnych. Zwiększenie kompetencji załogi, zarówno poprzez szkolenia, jak i zatrudnienie odpowiednio przygotowanych osób, w połączeniu z inwestycjami, powinny umożliwić zwiększenie efektywności naszej działalności. 

Dodam, że przychody spółki zwiększyły się w 2018 roku globalnie o 40 proc., a przychody z produkcji – na których opiera się strategia rozwoju HCP – prawie trzykrotnie. Przypomnę, że Cegielski osiąga również przychody np. ze sprzedaży dmuchaw promieniowych, części do silników okrętowych, usług serwisu statków oraz dmuchaw, czy też wynajmu nieruchomości. W 2019 roku planujemy ponownie zwiększyć przychody z produkcji w stosunku do 2018 roku., a w ciągu dwóch lat mogą one wzrosnąć aż pięciokrotnie. Cegielski ma takie możliwości. To ciągle duża firma z dużym potencjałem do rozwoju. Zdaję sobie sprawę, jak ambitne jest to zadanie, tym bardziej, że równolegle musimy walczyć o wzrost efektywności.

Program inwestycyjny ma horyzont do 2022 roku, i powinien przygotować firmę na funkcjonowanie po jego zakończeniu. Jakie są najważniejsze, strukturalne wyzwania, z którymi boryka się Cegielski? Na czym spółka będzie się skupiać w kolejnych latach?

Naszym priorytetem jest realizacja programu restrukturyzacji, na podstawie umowy podpisanej z Agencją Rozwoju Przemysłu do 2022 roku. Obecnie HCP boryka się z dwoma podstawowymi barierami, jeśli chodzi o wzrost produkcji: albo są to ograniczenia spowodowane ciągłym obłożeniem maszyn, szczególnie do obróbki mechanicznej albo niewystarczająca liczba odpowiednio wykwalifikowanych pracowników.

Jeśli chodzi o inwestycje, planowane do wprowadzenia maszyny zaczną działać już w tym roku, kolejne powinny wejść do użytku najpóźniej na przełomie 2020 i 2021 roku, a więc jeszcze przed zakończeniem programu realizowanego przez ARP. Nie ukrywam, że z naszego punktu widzenia najkorzystniejsze jest szybkie wdrażanie nowych urządzeń, bo dzięki temu możemy zwiększać produkcję i jej wydajność. Natomiast w drugim wspomnianym przeze mnie obszarze, czyli w zakresie przygotowania kadr, również podejmujemy szereg działań. Przykładem jest otwarcie na terenie fabryki centrum szkoleń w lipcu ubiegłego roku.

Zaznaczam, że w naszej strategii od początku braliśmy pod uwagę konieczność szkolenia i podnoszenia kompetencji zarówno załogi, jak i osób przyjmowanych z rynku pracy. W pewien sposób musimy zapewniać przygotowanie podstawowych umiejętności, takich jak rysunek techniczny, również z uwagi na niedostateczny potencjał szkolnictwa zawodowego i techników. Produkcja, jaką realizuje Cegielski bardzo często sprowadza się do wytwarzania konstrukcji prototypowych. Każdy produkt jest inny. Wymaga to od naszych pracowników najwyższych kwalifikacji. 

Fot. HCP.
Fot. HCP.

A w jaki sposób w strategię Cegielskiego wpisuje się odtworzenie produkcji specjalnej? Przed laty spółka dostarczała między innymi broń strzelecką, artyleryjską. Dziś mówi się przede wszystkim o programie Wilk, czołgu nowej generacji, a także o innych pojazdach. Są to bardzo skomplikowane konstrukcje i de facto kierowana przez Pana firma musi zbudować odpowiednie kompetencje od zera. Czy zatem spółka ma dzisiaj możliwości, zasoby kadrowe i moce produkcyjne, potrzebne do uruchomienia tak dużych i złożonych projektów?

Realizowany plan inwestycyjny uwzględnia rozbudowę parku maszynowego z myślą o produkcji specjalnej. Jeśli chodzi o pracowników, zamierzamy zatrudnić w tym roku kolejne sto osób, dysponujemy już odpowiednią bazą do szkoleń. Jesteśmy przygotowani do wdrażania projektów wojskowych. Powiem więcej: wpisują się one idealnie w plan naszego rozwoju. 

Obecnie jesteśmy zaangażowani w kilku obszarach związanych z produkcją specjalną, zgłosiliśmy się do wybranych postępowań związanych z zakupami sprzętu wojskowego. Pierwszym są mosty Daglezja. W przypadku obu mostów (towarzyszącego oraz pontonowego) HCP zostało zakwalifikowane do drugiego etapu postępowania przetargowego. Przygotowujemy się również do realizacji czołgu nowej generacji. W skład programu K2PL w HCP na wspólnej platformie bazowej proponujemy również Siłom Zbrojnym RP rakietowy, samobieżny niszczyciel czołgów. Oba programy znajdują się w tej chwili na etapie niejawnego dialogu technicznego, realizowanego przez Inspektorat Uzbrojenia Resortu Obrony Narodowej.

Trzeba też pamiętać, że rozpoczęcie realizacji programów wojskowych nie nastąpi z dnia na dzień. Po wskazaniu przez MON HCP jako wykonawcy w konkretnym projekcie będziemy mogli odpowiednio zmodyfikować nasze plany inwestycyjne, aby wykonać zamówienia resortu obrony zgodnie z wymaganiami. 

Fot. HCP
Fot. HCP

A jak widzą Państwo miejsce Cegielskiego w polskim sektorze zbrojeniowym? W jakim stopniu planowana jest współpraca z innymi przedsiębiorstwami, zarówno z tymi z PGZ, jak i z firmami prywatnymi? 

Przeprowadziliśmy analizę rynku zbrojeniowego w Polsce. Wynika z niej, że nasze kompetencje są komplementarne dla już funkcjonujących przedsiębiorstw, albo wręcz unikalne spośród spółek realizujących produkcję zbrojeniową. Staramy się nie stanowić konkurencji dla partnerów z krajowego sektora obronnego czy PGZ. Pozostajemy z nimi w ciągłym kontakcie po to, aby przedstawić naszą ofertę, pokazać że chcemy uzupełniać kompetencje, a nie rywalizować. 

W każdym z programów, w których uczestniczymy chcemy ściśle współpracować z innymi partnerami, jednocześnie wykorzystując nasz potencjał czyli przede wszystkim zdolności wytwórcze. Przykładem jest program czołgu nowej generacji Wilk. Opracowaliśmy już koncepcję łańcucha dostaw, rozkładając projekt czołgu K2PL „na części pierwsze”. Większość z nich może zostać dostarczonych przez polskie przedsiębiorstwa, zarówno państwowe jak i prywatne. Może to odbyć się zarówno poprzez polonizację, transfer technologii z Korei, a w niektórych obszarach również bezpośrednie zastosowanie polskich komponentów.

Wrócę na moment do inwestycji prowadzonych w Cegielskim. Dziś spółka sprzedaje części do maszyn i urządzeń, komponenty silników okrętowych czy produkuje dźwigi stoczniowe. Mówił Pan o inwestycjach w sprzęt do obróbki metalu. Czy zatem programy obronne – przynajmniej w części – będą mogły być realizowane za pomocą posiadanych przez Cegielskiego maszyn i oprzyrządowania? W projekcie czołgu niezbędne będzie wdrożenie szeregu nowych technologii, związanych zarówno z konstrukcją samego pojazdu, jak i z jego komponentami.  

Maszyny, które istnieją w przedsiębiorstwie lub są właśnie kupowane dają pewną elastyczność, jeżeli chodzi o wybór obszarów na rynku. W ciągu dwóch ostatnich lat znaleźliśmy niszę rynkową, wyspecjalizowaliśmy się w budowie dźwigów stoczniowych, zwłaszcza kontenerowych. W zasadzie większość klientów, kupujących podobny sprzęt na świecie, zamawia go w Cegielskim. 

Nasze maszyny są jednak tak uniwersalne, że bardzo łatwo zmienić profil produkcji. Poszczególne projekty w sektorze zbrojeniowym, w których bierzemy udział, wpisują się w nasze zdolności wytwórcze w zakresie mechaniki, konstrukcji i wytwarzania maszyn ze stali, natomiast w przypadku pozostałych podzespołów chcemy zwracać się do partnerów, przede wszystkim krajowych, zarówno państwowych jak i prywatnych.

A co z pozostałymi programami? Mam na myśli przede wszystkim sprzęt dla Wojsk Inżynieryjnych. MON informował o zgłoszeniach HCP do programów mostów Daglezja-K i Daglezja-P.

Jeśli chodzi o mosty, to w ramach projektu Daglezja-K możemy szeroko wykorzystać nasze zdolności produkcyjne. Przypomnę, że jest to most towarzyszący na podwoziu samochodu ciężarowego. Cegielski może się zaangażować przede wszystkim w dwa elementy programu. Po pierwsze, budowę samego przęsła, to konstrukcja stalowa. Specyfika naszej produkcji oraz doświadczenie pozwalają na  szybkie i bezproblemowe wykonanie tego typu konstrukcji.

Po drugie, w specyfikacji wymaga się wdrożenia pewnych modyfikacji w stosunku do istniejących egzemplarzy, tutaj możemy zaangażować nasz dział badawczo-rozwojowy. Konstrukcje cywilne, jakie wykonujemy są dość podobne, na przykład wspomniane dźwigi i również tam wielokrotnie, z powodzeniem wprowadzaliśmy zmiany do dokumentacji, również przekazanej nam przez partnerów zagranicznych.

System SRB. Fot. CEFA.
System SRB. Fot. CEFA.

Równolegle trwa postępowanie przetargowe na parki pontonowe (Daglezja-P). Projekt ten idealnie koresponduje z naszymi zdolnościami technologicznymi i produkcyjnymi. Jesteśmy liderem konsorcjum, a bazujemy na bardzo dobrej filozofii mostu SRB z firmy CEFA-Francja. Pragnę podkreślić, iż większość prac będzie wykonana w Polsce. Liczymy także zaangażowanie firmy Jelcz z grupy PGZ w zakresie dostawy nosicieli - pojazdów ciężarowych. W skład konsorcjum wchodzi także firma WB Electronics. Jej doświadczenie w dostawach sprzętu wojskowego oraz posiadane wyroby w zakresie łączności są znaczącym wzmocnieniem naszego zespołu.

HCP jest przygotowany na tak szeroko zakrojony projekt? 

Jesteśmy przygotowani do realizacji nawet kilku programów wojskowych, zarówno jeśli chodzi o produkcję, jak i wsparcie w całym cyklu życia. Dodam, że mamy pewien zapas infrastruktury. Cegielski, oprócz pomieszczeń które są zagospodarowane do produkcji czy badań, dysponuje halami produkcyjnymi i zapleczem biurowym. 

Część prac związanych z programami wojskowymi, choćby właśnie remonty i szkolenia, można by prowadzić z wykorzystaniem tej infrastruktury. Mamy zapas zdolności również na obecnych działach produkcyjnych, związany na przykład z możliwością odpowiedniej organizacji zmian produkcyjnych. Na razie więc, choć spółka rozwija się dynamicznie nie wykorzystujemy posiadanego potencjału w pełni. Produkcja specjalna jest okazją, by to zmienić, wykorzystując wszystkie zasoby firmy.

Czołg nowej generacji jest chyba największym i najbardziej skomplikowanym projektem wojskowym w najbliższych latach, który może być realizowany w Cegielskim. Spółka poinformowała w ubiegłym roku, że zamierza oferować zmodernizowany wóz K-2PL, we współpracy z Hyundai Rotem. To nowoczesna, ale jednocześnie istniejąca konstrukcja. Dlaczego zdecydowano się na współpracę z Koreańczykami, oparcie na już produkowanej platformie, a nie na udział w opracowaniu całkiem nowego rozwiązania? 

Nasza oferta stanowi odpowiedź na zapotrzebowanie Ministerstwa Obrony Narodowej. Podkreślam, że MON – według posiadanych przez nas informacji – bierze pod uwagę wprowadzenie nowych czołgów po 2020 roku, jak i zrobotyzowanej platformy gąsienicowej całkowicie nowej generacji, co jednak może mieć miejsce dopiero po roku 2030. Wysiłki podejmowane na przykład przez Francję i Niemcy, w ramach projektu koncepcyjnego MGCS, wpisują się jedynie w ten drugi program. 

Dziś Siły Zbrojne RP są wyposażone w kilka typów czołgów, ale wszystkie te pojazdy są konstrukcjami pochodzącymi z czasów Zimnej Wojny, nawet jeżeli zostały mniej lub bardziej zmodernizowane. Dotyczy to zarówno T-72M1, jak i PT-91 Twardy, ale też Leopardów 2 wszystkich wersji.

Sztab Generalny zidentyfikował potrzebę wprowadzenia do Wojska Polskiego nowego czołgu, jeszcze zanim będziemy mówili o perspektywicznych, zrobotyzowanych platformach. Nowe wozy powinny trafić do Wojska Polskiego już w przyszłej dekadzie, tak aby płynnie przejść na przyszłościowe platformy za następne kilkanaście lat. Oceniając potrzeby mogę powiedzieć, że nowe czołgi powinny stanowić wyposażenie jednej, przeliczeniowej dywizji Wojsk Lądowych. Podkreślam, że nie sprzeciwiam się modernizacji istniejących wozów, ale te znajdują się już przecież w zdecydowanej większości na wyposażeniu określonych jednostek, a liczebność Sił Zbrojnych ma być sukcesywnie zwiększana.

Czy czołgi podstawowe nadal będą odgrywać kluczową rolę na polu walki? Wielu ekspertów uważa, że coraz ważniejszą rolę będą odgrywać lżejsze pojazdy. Pana zdaniem potrzebne są ciężkie, gąsienicowe platformy? 

Zdecydowanie tak, zwłaszcza w naszym środowisku operacyjnym, w Europie Środkowo-Wschodniej. Jeszcze 10, 15 lat temu mówiło się wiele o możliwym zmierzchu czołgu podstawowego i oparciu się wyłącznie lub głównie na jednostkach lekkich. Teraz jednak wraca się do czołgów w zasadzie w większości, jeśli nie we wszystkich europejskich państwach NATO. I nie tylko europejskich, bo także amerykańska armia modernizuje i zwiększa swój potencjał pancerny.

Doświadczenia z ostatnich konfliktów wskazują jednoznacznie, że ciężka, opancerzona platforma gąsienicowa odgrywa nadal bardzo ważną rolę na polu walki. Bierzemy pod uwagę, że w przyszłości coraz więcej zadań będą przejmować zrobotyzowane platformy, ale one w zdecydowanej większości są jeszcze na etapie rozwoju. Nawet gdy wejdą do służby, przez pewien czas będą współdziałać z konwencjonalnymi czołgami.

Program K2PL zakłada szeroką polonizację czołgu i dostosowanie go do wymogów polskiego MON. Czy jednak nie jest to sprzeczne z potrzebą dostawy gotowych platform już po 2020 roku, tak aby znalazły się one w linii w odpowiednim czasie, zgodnie z potrzebami Sił Zbrojnych RP?

Musimy pamiętać, że szczegóły naszej oferty będą zależne od decyzji podjętych przez Ministerstwo Obrony Narodowej, czy nawet na szczeblu rządowym. Naszym zadaniem, jako zespołu K2PL Wilk jest przygotowanie optymalnych „ścieżek” realizacji przedsięwzięcia. Nie ukrywam, że w zależności od ostatecznych wymogów i harmonogramu realizacji programu czołgu, konfiguracja naszej oferty może się różnić, jednak w każdym wypadku zakładamy szeroki transfer technologii.

Najbardziej czasochłonnym elementem może być integracja polskich komponentów. Specyfika konstrukcji powoduje, że może to trwać dłużej, niż przeniesienie produkcji pewnych elementów do Polski. Przewidujemy, że wprowadzenie pierwszego batalionu głęboko spolonizowanych czołgów mogłoby trwać około 4-5 lat od podjęcia stosownej decyzji.

Na razie jednak trwają analizy i dialogi techniczne. Jesteśmy bardzo elastyczni wobec wymagań MON, i gotowi na różne warianty. Podobną elastyczność wykazuje również partner koreański. 

Fot. HCP.
Fot. HCP.

Czołg K-2 to dość specyficzna konstrukcja, dostosowana do lokalnych warunków. Jest nieco lżejszy, niż najnowsze wersje innych wozów konstrukcji zachodniej. W jaki sposób wpływa to na jego podatność modernizacyjną, i możliwość zastosowania bojowego w polskich warunkach? 

Tak jak Pan zauważył, jest to nieco lżejszy czołg, waży około 55 ton. Uważam, że ta konstrukcja jest dużo bliższa Wojsk Polskiemu, niż na przykład Abrams czy nawet Leopard 2. Siły Zbrojne RP zawsze wykorzystywały pojazdy nie przekraczające 60 ton, Czołgi rodziny T-72, o masie nieco ponad 40 ton, nadal stanowią one większość. Druga kwestia, to trzyosobowa załoga, to pozwala na znaczne obniżenie kosztu cyklu życia, wydatki osobowe są niższe o jedną czwartą. Nie ukrywam też, że czołg ma nieco bardziej zwartą konstrukcję niż inne wozy używane w wiodących armiach NATO, ale z drugiej strony warunki pracy załóg są i tak dużo bardziej komfortowe, niż w wypadku Twardych czy T-72. 

Projekt K-2 jest wynikiem analiz różnych typów czołgów i łączy ich korzystne cechy. Koreańczycy znali bowiem nie tylko amerykańskie czołgi Abrams, ale też rosyjskie T-80U, co najmniej jeden batalion został pozyskany w ramach rekompensaty za rosyjskie długi.

Jesteśmy też przygotowani do tego, by zwiększyć masę czołgu, poprzez wzmocnienie ochrony pasywnej, pancerza. Konfiguracja czołgu będzie jednak zależeć od dobranych priorytetów. Czołg, który będzie tylko nieco lżejszy, będzie zdecydowanie bardziej mobilny. Przypomnę, że K-2 ma silnik o mocy 1500 KM, takie jednostki często napędzają wozy o masie ponad 60 ton. 

Dlaczego zdecydowano się na takie połączenie?

Koreańczycy zdecydowali się na stworzenie czołgu o bardzo wysokiej mobilności i sile ognia. K-2 dysponuje też hydropneumatycznym zawieszeniem. To w połączeniu z bardzo nowoczesnym systemem kierowania ogniem, armatą z lufą 55 kalibrów i wreszcie szybkim automatem ładującym daje duży potencjał.

Czołg może przemieszczać się bardzo szybko na polu walki i skutecznie razić przeciwnika, pozostając chronionym przez silny pancerz pasywny, a stopień ochrony jest dodatkowo wzmocniony zastosowaniem systemów aktywnych – soft-kill i w przyszłości hard-kill. Jeżeli jednak MON będzie chciał wzmocnienia ochrony pancernej, jesteśmy na to gotowi.

K2 to nowa konstrukcja o otwartej architekturze, podatna na modernizację. Koreańczycy będą go dalej rozwijać, zapewne również w kierunku integracji z systemami bezzałogowymi. K2PL zapewni więc płynne przejście w kierunku platformy nowej generacji, wdrażanej po 2030 roku, i opartej na tej samej bazie.

Czy transfer technologii w ramach programu K2PL obejmuje też kluczowe elementy technologii, takie jak pancerz warstwowy, system ochrony aktywnej, system kierowania ogniem, nowoczesna amunicja?

Na chwilę obecną partner koreański nie złożył żadnych zastrzeżeń co do elementów czołgu, które miałyby zostać wyłączone z transferu technologii. Pewne elementy będą jednak wymagały udzielenia zgód na szczeblu międzyrządowym.

Dodam, że czołg K2PL może być nawet bardziej zaawansowany, niż wozy używane w armii Republiki Korei. Przykładowo, Seul po ocenie zagrożeń i stosunku koszt-efekt zdecydował, że aktywne systemy ochrony pojazdu będą montowane na czołgach dopiero od trzeciej serii. Z kolei w Polsce, w naszej ocenie, system aktywny powinien być wdrożony od pierwszego czołgu, to też korzystniejsze, jeśli chodzi o dalsze modyfikacje.

Jesteśmy więc gotowi na realizację dużego i ambitnego programu pancernego, wraz z szerokim programem współpracy przemysłowej. K2PL to szansa nie tylko dla Wojska Polskiego, ale dla całej polskiej zbrojeniówki, gdyż komponenty czołgu, często bardzo zaawansowane, mają być wytwarzane przez polskie przedsiębiorstwa. To daje możliwość wprowadzenia nowych technologii, ale też wejścia na nowe rynki, w tym eksportowe.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
Tweets Defence24