Reklama
Reklama

Polska nie powinna być twarzą antyirańskiej koalicji [OPINIA]

13 stycznia 2019, 13:46
47396542_10155891926116074_4856425358171308032_o
Fot. Department of State

Organizacja globalnej konferencji nt. Bliskiego Wschodu w Polsce mogłaby oznaczać sukces polskiej dyplomacji, ale pod warunkiem, że spotkanie to nie będzie monotematycznie antyirańskie. Polska nie musi i nie powinna być twarzą antyirańskiej osi, a Iran nie jest źródłem wszystkich problemów na Bliskim Wschodzie i zagrożeń stamtąd płynących.

Obecnie wciąż niewiele wiadomo o mającym się odbyć w dniach 13-14 lutego szczycie. Przede wszystkim nie wiadomo jaki będzie dokładny przedmiot, cel oraz lista uczestników tej konferencji, której zapowiedź jest wysoce nieprecyzyjna. Z komunikatu MSZ i wypowiedzi ministra Jacka Czaputowicza można się dowiedzieć, że tematem ma być „m.in. kwestia proliferacji broni, terroryzmu, ekstremizmu religijny, cyberzagrożeń i bezpieczeństwa energetycznego”. Tak szeroko i mgliście zdefiniowany temat rozmów w praktyce nie mówi nic o tym, co rzeczywiście będzie omawiane. W nazwie konferencji mowa jest o „budowaniu pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie”. Tymczasem głównymi problemami destabilizującymi ten region jest irańsko-saudyjska rywalizacja przejawiająca się m.in. wojną proxy w Jemenie, aktywność Al-Kaidy i Państwa Islamskiego, nierozwiązany problem kurdyjski i palestyński, wciąż niezakończona wojna w Syrii i jej konsekwencje humanitarne w postaci kryzysu uchodźczego, sytuacja mniejszości religijnych na Bliskim Wschodzie czy rozprzestrzenianie się radykalnych ideologii salaficko-wahabickich. Problem irańskiego programu nuklearnego oczywiście też się do nich zalicza, ale nie jest on obecnie ani jedynym, ani nawet najważniejszym problemem, od którego rozwiązania zależy przyszłość Bliskiego Wschodu. W kręgach zajmujących się problematyką Bliskiego Wschodu coraz więcej osób zwraca natomiast uwagę na rosnący potencjał przyszłej destabilizacji wynikający ze strukturalnej niestabilności wewnętrznej państw bliskowschodnich, spowodowanej kwestiami demograficznymi, niewydolnym rynkiem pracy, rentierskim charakterem gospodarek itp.

image
Fot. Department of State

Tymczasem w informacjach płynących z polskiego MSZ-u i amerykańskiego Departamentu Stanu jedynym konkretem jest Iran i jego, jak to ujął minister Czaputowicz, „działania destabilizujące w regionie”. Wcześniej również Mike Pompeo stwierdził, że kluczowym aspektem konferencji jest zapewnienie by „Iran nie był czynnikiem destabilizującym Bliski Wschód”. Pompeo mówił tez o „stabilności, pokoju, wolności i bezpieczeństwie na Bliskim Wschodzie” jako tematach konferencji. To rodzi pytanie o listę uczestników bo trudno, by o irańskim zagrożeniu dla wolności czy pokoju debatowali np. przedstawiciele rządów Turcji czy Arabii Saudyjskiej.

Bliskowschodnia konferencja została zapowiedziana w szczególnym momencie tj. gdy zapowiedź wycofania się USA z Syrii doprowadziła do chaosu i niepewności wśród bliskowschodnich sojuszników USA. Chodzi, przede wszystkim, o obawy Izraela i Arabii Saudyjskiej przed wzrostem wpływów irańskich, a zwłaszcza o możliwość otwarcia przez Iran lądowego połączenia z Syrią, Libanem oraz Morzem Śródziemnym. USA deklarowały wcześniej, że ich wycofanie z Syrii zależy od dwóch czynników: zakończenia wojny z Państwem Islamskim oraz wyparcia wpływów irańskich z tego kraju. Tymczasem niewiele osób ma wątpliwości, że wycofując się obecnie z Syrii USA zostawiłyby próżnię, którą mógłby wypełnić Iran, a jedynym krajem, który może to zablokować jest Rosja. Na pewno do wątpiących w to nie należy Izrael (w którym w dodatku zbliżają się wybory) oraz Arabia Saudyjska. Oba te państwa już zintensyfikowały swoje kontakty z Rosją, by zabezpieczyć się w nowej sytuacji.

Donald Trump, który swą decyzję o wycofaniu z Syrii ogłosił również z myślą o wyborach i swojej reelekcji, być może miał pomysł, by Turcja zablokowała północy szlak tranzytowy Iran-Morze Śródziemne, idący przez tereny kurdyjskie w Syrii. To, oczywiście, oznaczałoby wystawienie kurdyjskich sojuszników USA na turecki atak i dlatego nie mieli oni zamiaru na to czekać, więc również zaczęli negocjować z Moskwą i Damaszkiem. Zresztą erdoganowska Turcja ma długą tradycję we wkładaniu pręta między szprychy amerykańskiej polityki w sprawie Iranu. Wszak to ekipa Erdogana łamała na potęgę wcześniejsze sankcje nałożone na Iran, a teraz zapowiada, że nie dostosuje się do nowych sankcji USA. Turcja uczestniczy też w „formacie astańskim”, czyli rozmowach w trójkącie z Rosją i właśnie Iranem, które mają rzekomo służyć pokojowi i stabilizacji, a faktycznie służą rugowaniu wpływów amerykańskich z Bliskiego Wschodu, na czym zależy wszystkim tym trzem państwom.

W takiej sytuacji Trump wysłał Pompeo i Boltona na objazd Bliskiego Wschodu, by ratować relacje USA z tradycyjnymi sojusznikami. USA zapowiedziały też wzmocnienie swojej obecności w Iraku. Tyle że jeśli głównym celem amerykańskiej obecności w Iraku będzie blokowanie Iranu, to może to doprowadzić do nowej destabilizacji tego kraju (a podobno chodzi o to by, był pokój, wolność i stabilizacja) lub braku zgody ze strony władz irackich na taki charakter amerykańskiej obecności. Warto przy tym sobie uzmysłowić, że o ile wpływy irańskie w Iraku wywołują niezadowolenie wielu Irakijczyków, w tym szyitów, to Iran, choć nie chce pełnej stabilizacji i wzmocnienia Iraku, nie jest jednocześnie zainteresowany nową wojną u swojego zachodniego sąsiada.

Ta nowa sytuacja na Bliskim Wschodzie, a zwłaszcza obawy amerykańskich sojuszników dotyczące Iranu po potencjalnym wycofaniu się USA z Syrii, są zapewne również powodem organizacji warszawskiej konferencji. USA chcą pokazać w ten sposób, że Bliski Wschód nie przestał być dla nich ważny i są w stanie zagwarantować tam interesy swoich sojuszników. Wybór Polski na miejsce tego spotkania wynika natomiast z tego, że daje to szanse poszerzenia formuły takiej konferencji. Po pierwsze bowiem, żadne państwo bliskowschodnie, poza Izraelem, Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, nie zorganizowałoby „antyirańskiego szczytu”. Trudno też spodziewać się, by sunniccy Arabowie debatowali z Izraelczykami (a tym bardziej jeszcze z Turkami) o szkodliwości Iranu i o „wolności na Bliskim Wschodzie” w jakimkolwiek miejscu w tym regionie, a już dodatkowe uczestnictwo państw spoza regionu w takim wydarzeniu byłoby wówczas wykluczone. Po drugie, organizacja tej konferencji w Polsce ma służyć tworzeniu antyirańskiego konsensusu euroatlantyckiego. Potwierdził to minister Czaputowicz, który wprawdzie podkreślił, że Polska, podobnie jak inne kraje UE, ma odmienne zdanie na temat porozumienia nuklearnego z Iranem niż USA, to chce by ta konferencja służyła tworzeniu „platformy dialogu” i zbliżenia stanowisk USA i UE. Pytanie brzmi jednak na czym to zbliżenie ma polegać, bo USA nie tylko nie są elastyczne w tej kwestii, ale muszą zademonstrować przed Izraelem i Arabią Saudyjską, że są zdeterminowane w powstrzymywaniu Iranu. Nie chodzi przy tym ani o pokój, ani o wolność,  ani o stabilność. Iran nie jest, oczywiście, ostoją wolności, a jego władze nie prowadzą bynajmniej pokojowej polityki, ale to samo można powiedzieć choćby o Arabii Saudyjskiej ,czy Turcji. Chodzi więc nie o „wolność, pokój i stabilizację” ale o kwestie geopolityczne.

Tymczasem z punktu widzenia Europy, w tym Polski, stworzenie lądowego połączenia Iran-Morze Śródziemne byłoby korzystne z uwagi na możliwości handlu z Iranem, a w szczególności otwarcia nowego korytarza importu ropy i gazu i to nie tylko z Iranu, ale i z Iraku, a być może także z innych państw. Byłoby to, oczywiście, uderzenie w interesy rosyjskie. Ale nie tylko. Również w tureckie (rola tranzytowa Turcji) i amerykańskie. USA są zainteresowane blokadą szlaków tranzytowych Bliski Wschód – Europa ze względu na swoje plany eksportu gazu. Ponadto taka blokada uderza też w chińskie plany Nowego Jedwabnego Szlaku.

Polska nie powinna godzić się na to, by warszawska konferencja miała takie jednoznacznie antyirańskie przesłanie, bo w ogóle nie leży to w naszym interesie. Oczywiście, można kierować się logiką, że służy to wzmacnianiu amerykańsko-polskiego sojuszu i - być może -  przyczyni się do stworzenia stałej bazy USA w Polsce. Tyle, że Polska nie powinna tracić szerszej perspektywy w prowadzonej przez siebie polityce zagranicznej. Polska już i tak zgodziła się poświęcić bardzo obiecujące perspektywy współpracy polsko-irańskiej na ołtarzu sojuszniczej lojalności wobec USA. Obniżyliśmy nawet rangę naszego przedstawicielstwa w Teheranie z poziomu ambasadora do charge d'affairs. Tymczasem dla Iranu Polska była potencjalnie atrakcyjniejszym partnerem niż inne państwa europejskie. Wynikało to nie tylko z konkurencyjności ekonomicznej naszego kraju, ale również z długiej tradycji stosunków polsko-irańskich.

Percepcja Polski w wielu krajach bliskowschodnich, m.in. w Iraku, Syrii, Iranie, Libanie, to kapitał, który jest przez nasz kraj niedoceniany. Mimo naszych ścisłych związków z USA oraz złych relacji z Rosją jesteśmy pozytywnie postrzegani przez te siły na Bliskim Wschodzie, które mają negatywny stosunek do USA. To daje nam szansę bycia pośrednikiem, swego rodzaju pomostem między zwaśnionymi stronami i kanałem dialogu. Warto przy tym pamiętać, że zachodnia (w tym zwłaszcza amerykańska) polityka wspierania Bractwa Muzułmańskiego i różnych dzihadystów po wybuchu Arabskiej Wiosny doprowadziła do tego, że większość bliskowschodnich chrześcijan zwróciła się w stronę Rosji. Jednak również i w tym wypadku Polska, jako jeden z nielicznych krajów europejskich, jest przez nich wciąż postrzegana pozytywnie. Niestety, Polska nie podejmuje wystarczających działań, by to wykorzystywać. Za czasów Radosława Sikorskiego MSZ przystąpił do szaleńczego zamykania polskich placówek, a obecnie zbyt niemrawo ten proces jest odwracany. Problem w tym, że jeśli staniemy się twarzą antyirańskiej koalicji, a tak zostało to już zinterpretowane przez Iran, to również i postrzeganie nas zmieni się diametralnie. Skorzystają na tym zapewne Czechy, które również mają potencjał do bycia takim pomostem, tyle że prowadzą znacznie bardziej aktywną, a zarazem zrównoważoną politykę zagraniczna.

Jeśli Polska chce być ważnym sojusznikiem USA to nie powinna na każdym kroku tego udowadniać. Izrael i Arabia Saudyjska są kluczowymi partnerami USA na Bliskim Wschodzie, a jednocześnie utrzymują intensywne kontakty z Rosją i USA nigdy by nie zorganizowało na ich terytorium ministerialnej konferencji na temat sytuacji w Europie Wschodniej ze szczególnym uwzględnieniem destabilizującej roli Rosji.

Nie jest wciąż jasne jakie państwa wezmą udział w tej konferencji. Brak dotychczas wyraźnych reakcji ze strony innych państw europejskich, które zostały zapewne zaskoczone tą zapowiedzią tak samo jak polska opinia publiczna. Sposób ogłoszenia planu organizacji tej konferencji był zresztą również osobliwy i mało dyplomatyczny. Jeżeli chodzi o państwa bliskowschodnie, to niewiadomą jest ewentualna obecność przedstawicieli Turcji czy Iraku. Polityka Turcji w regionie jest całkowicie sprzeczna z interesami USA (a także z celami Izraela, Arabii Saudyjskiej i Egiptu), a jej plany inwazji na północną Syrię są jednym z głównych zagrożeń dla stabilności, pokoju i wolności w regionie. O problemie syryjskim trudno zresztą rozmawiać bez udziału Kurdów, a także przedstawicieli syryjskiego rządu, który (podobnie jak Iran) zapewne będzie pominięty w zaproszeniach. Udział Iraku również może być niepewny jeśli konferencja będzie miała charakter antyirański. Również rozmowy na temat konfliktu w Jemenie mają sens tylko wówczas, gdy ich przedmiotem jest destabilizująca rola sojuszników obu stron, a nie tylko jednej z nich. Brak też informacji czy na konferencję zostali zaproszeni przedstawiciele innych państw aktywnych w regionie, ale nie będących sojusznikami USA, choćby Rosji czy Chin. Wydaje się to wątpliwe, ale brak jest jakiegokolwiek komunikatu w tej sprawie. Udział Rosji w tym szczycie jest trudny do wyobrażenia, ale trudno uzasadniać to tym, że Rosja nie jest państwem przyczyniającym się do wolności, pokoju i stabilizacji na Bliskim Wschodzie, bo Turcja, Arabia Saudyjska czy Katar też się do tego nie przyczyniają.

Prawdopodobieństwo, że warszawska konferencja przyczyni się do stabilizacji, pokoju i wolności na Bliskim Wschodzie jest niewielkie i z całą pewnością nie będzie tak, jeśli głównym przesłaniem z niej płynącym będzie to, że wszystkiemu winien jest Iran. Z punktu widzenia Europy, w tym Polski, są znacznie poważniejsze problemy, które jednak mogą nie być poruszane na tej konferencji ze względu na to, że nie będą one wygodne dla kluczowych uczestników. Chodzi m.in. o rolę Arabii Saudyjskiej i Kataru we wspieraniu ekstremistycznych ideologii islamskich takich jak salafizm, wahabizm czy Bractwo Muzułmańskie. To jest główna przyczyna radykalizacji muzułmanów w Europie i aktywności terrorystycznej. Chodzi też o tureckie plany inwazji na syryjskich Kurdów, którzy odegrali kluczową rolę w wojnie z Państwem Islamskim. Nie chodzi przy tym tylko o wdzięczność, ale również i o to, że wojna ta nie jest zakończona, a w rękach Kurdów jest wielu europejskich „foreign fighters”. Atak Turcji na Kurdów oznacza destabilizację, która nie tylko będzie skutkować odrodzeniem się Państwa Islamskiego i powrotem „foreign fighters” do Europy. ale również wzmocnieniem Al-Kaidy. Ta ostatnia organizacja, nieco zapomniana, właśnie wzmocniła swoją kontrolę nad prowincją Idlib. Powstający tam emirat może być centrum planowania zamachów terrorystycznych w Europie, tak jak wcześniej była nim Rakka (gdzie IS pokonali właśnie Kurdowie). Trudno też mówić o tym, by ta konferencja tworzyła jakąś platformę dialogu, jeśli w kontekście relacji z Iranem będzie się ograniczać do zabezpieczania interesów amerykańsko-saudyjsko-izraelskich bez uwzględnienia handlowych interesów Europy, w tym Polski. Amerykanie nie będą tym jednak zainteresowani.

KomentarzeLiczba komentarzy: 67
zły
piątek, 18 stycznia 2019, 16:35

Właśnie się okazało, że organizatorem konferencji jest USA, USA zaprasza gości, strona polska nie ma nic do gadania a polskie MSZ nawet nie skontaktowało się z ambasadorami państw arabskich w Polsce. Wygląda to jeszcze gorzej niż na początku.

Bebop
piątek, 18 stycznia 2019, 14:54

Może USA doskonale zdaje sobie sprawę że większym zagrożeniem jest Arabia Saudyjska. Może Stany Zjednoczone potrzebują kraju który odwali za nich czarną robotę. Sami nie mogą bezpośrednio wspierać radykałów, ISIS, Al-Kaidy, IKILLYOAL czy jak zwał tak zwał. W ten sposób łatwiej destabilizować niewygodne kraje a kreować się na sprawiedliwych i miłujących wolność.

Andrettoni
piątek, 18 stycznia 2019, 00:07

Większym zagrożeniem regionu i świata niż Iran jest Arabia Saudyjska, bo z niej wywodzi się wahabizm i ruchy fundamentalistyczne w islamie. Osama bin Laden też finansował swoje działania za saudyjskie pieniądze. USA zaatakowały Irak i Afganistan, gdy powinny były zaatakować Arabię Saudyjską skąd ta żmija wyszła... Nadeptywanie na ogon i karmienie łba gada nie zabije. Iran to szyici, a co za tym idzie naturalni przeciwnicy ISIS i Talibów, którzy są sunnitami. Po tylu latach Amerykanie jeszcze nie poznali różnicy między szyitami i sunnitami?

Popo
czwartek, 17 stycznia 2019, 23:44

To jak zająć stronę w sporze między małżonkami. Oni się pogodzą ale z osobą 3 relacji już nie będzie... i nie będzie taniej ropki i gazu, będzie droga z usa i rosiji.

Jello
czwartek, 17 stycznia 2019, 17:53

Nagle podniósł się wielki lament, że Polska strzela sobie w kolana, współorganizując tą konferencję. Przecież USA nie przyjeżdżają na konferencję pytać o zdanie Polski w sprawie Iranu, czy też całego Bliskiego Wschodu. Nie muszą przecież nikogo pytać, o to co mają zrobić. Straszenie, że Iran zerwie z nami wszelkie stosunki i skieruje na nas swoje rakiety jest idiotyzmem i jakąś paranoją. A jeśli miałoby tak być, to przecież mamy tarczę antyrakietową i po to ona jest budowana. Jeżeli ktoś woli zastąpić bardzo dobre stosunki z USA, dobrymi stosunkami z Iranem, no to gratuluję!

Nick Name
czwartek, 17 stycznia 2019, 17:40

Bardzo slabo to wyglada.Po co psuc sobie relacje z Iranem ktore zawsze byly dobre.Za duzo poswiecamy dla USA.PIS postawil tylko na USA i teraz USA to wykorzystuje.Nasza polityka zagraniczna lezy i kwiczy.Krajem z regionalnymi aspiracjami nie przystoi lizanie tylka komukolwiek.Niestety u nas nie ma mysli o geopolityce.Nie ma na uniwersytetach kierunkow z ktorych by wychodzili mlodzi wyksztalceni ludzie ktorzy byliby patrioitami a zarazem potrafili lawirowac na salonach i grac na Polski korzysc. Na marginesie tego tekstu,juz dokladnie widac ze odtracilismy Chiny z Jedwabnym Szlakiem.A co dostalismy w zamian od USA???Nic.Popatrzy na Turcje ktora udostepnila USA w wojnie z Saddamem swoja przestrzen powietrzna i bazy otrzymala za to kilka mld a my?Kilka milych slow i juz polscy polityce odlatuja w kosmos z dumy.Amerykanie wiedza ja nas podejsc.Wieczni romantycy nie majacy zadnego pojecia o realizmie globalnej gry.To jest nasza najwieksza katastrofa ze nie mamy ludzi ktorzy potrafia cos dla Polski ugrac.Jest to bardzo bardzo smutne...Dlatego zawsze bedziemy rozgrywani jak male dzieci jak nie przez USA tak przez Niemcow czy Rosje.Pozdrawiam ludzi myslacych pokroju Dr.Bartosiaka.

Stalker
czwartek, 17 stycznia 2019, 00:59

Polska nie powinna być twarzą antyirańskiej koalicji< oczywiście że nie ale nasze "elity" jak zawsze, jak ich poprzednicy< służalczo podporządkowane swym panom którzy od poprzednich panów niczym się nie różnią.

Marek1
środa, 16 stycznia 2019, 17:35

Żenująca jest dyspozycyjność polskiego MSZ wobec USA. Przestano już nawet udawać, że RP prowadzi własną, suwerenną politykę zagraniczną. Pan Czeputowicz, podobnie jak jego poprzednik, fan tajemniczego kraju San Escobar, jest już tylko miejscowym kierownikiem polskiego wydziału Sekretariatu Stanu USA(MSZ USA), skrzętnie wypełniającym wszelkie polecenia z Waszyngtonu. Tylko patrzeć jak dzięki takiej "polityce zagranicznej" W-wy Polacy nie będą np. dostawać wiz do Iranu. Głupota wprost kosmiczna ...

w.
środa, 16 stycznia 2019, 17:33

chyba jasne że ma powstać nowa globalna koalicja przeciw Iranowi.

kmieć
wtorek, 15 stycznia 2019, 21:15

Bardzo dobra lektura. Jak zwykle P.Witold prosto wytłumaczył o co chodzi w tych zawiłych gierkach bliskowschodnich.

Byki
wtorek, 15 stycznia 2019, 16:22

Nie powinniśmy się w to mieszać Każde państwo ma prawo posiadać broń nuklearna by odstraszać . I nikomu nic do tego. Powinniśmy odmówić USA i nie udostępniać terytorium Polski do organizacji takiej konferencji to nie służy naszym interesom chyba że w zamian USA dadzą nam broń jądrową byśmy mogli sami się bronić

Lolek
wtorek, 15 stycznia 2019, 15:45

Polska nie ma istotnych interesów na Bliskim Wschodzie. Z Iranem mieliśmy tradycyjnie dobre stosunki. Swojego czasu liczyliśmy na ekspansję na Irańskim rynku. Komu zależy by nas wepchnąć w to bagno? Czy to przypadek, że w ciągu zaledwie tygodnia, mamy dwa kryzysy dyplomatyczne- z Iranem i Chinami? Czy to przypadek, że te kryzysy ustawiają nas przy konkretnym ośrodku geopolitycznym i zabierają pole manewru?

Dalej patrzący
wtorek, 15 stycznia 2019, 13:27

@karol123 - źle widzisz - nie chodzi o sankcje za petrogazową współpracę z Iranem - ale o to, że stajemy się twarzą działań wrogich wobec Iranu. Co innego neutralność, a co innego bycie czynnym agentem cudzych interesów [USA i Izraela] z naszą ewidentną szkodą. A co do kalkulacji, pomijając że sami strzelamy sobie w stopę w stosunkach z Iranem [także biznesowych - i to patrząc szerzej io dalej, niż obecne petro-sankcje] słyszałeś może, że USA za zorganizowanie tej konferencji zdecydowały się np. na przekazanie Polsce jakiegoś wartościowego sprzętu bojowego albo transferu technologii? Bo ja nie... To na czym te "korzyści" dla Polski polegają?

Lehu
wtorek, 15 stycznia 2019, 11:51

Do ~Zajcew . Zgoda tylko Turcja atakowała zaprzyjaźnione Węgry, a Iran kogo z naszych "przyjaciół" zaatakował?

karol123
wtorek, 15 stycznia 2019, 02:52

Czy Polska zostala wylaczona z amerykanskich sankcji? Jakos nie slychac aby wylaczenie takie, jakie zostalo przyznane pewnej liczbie krajow UE przez Obame zostalo tez przyznane przez ekipe Trumpa. Tak wiec polska wspolpraca z Iranem spowoduje reakcje USA I odbije sie niechybnie na stosunkach wzajemnych. Jest to wiec w tym momencie kwestia oplacalnosci.

Zajcew
wtorek, 15 stycznia 2019, 02:07

Kazimierz Wielki też zorganizował taką konferencję na temat walki z Turcją do dziś pamiętamy ze szkoły że była uczta u Wierzynka czy jakoś tak

Vhk
wtorek, 15 stycznia 2019, 00:36

To wygladalo jakby nasi oficiele byli zaskoczeni a decyzja byla podjeta w usa bez naszej wiedzy podobnie robienie cyrku medialnego z aresztowania chinskiego szpiega, takie rzeczy zalatwia sie po cichu, widac juz nie mamy kontroli nad kluczowymi ministerstwami i agencjami to nie wrozy dobrze

Real
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 22:53

Tak generalnie - chodzi o wybór ścieżki. Albo silne suwerenne i autonomiczne strategicznie i rozwojowe państwo i pełna samodzielna suwerenna zbrojna neutralność - albo bycie podnóżkiem, mięsem armatnim i likwidacja Polski. Reszta - w tym PMT, w tym sprawy polskiego lotnictwa i całego WP - to już tylko prosta konsekwencja tego wyboru. Żadnych stanów pośrednich nie będzie w naszym położeniu geostrategicznym - i żaden z graczy nie zrezygnuje z presji na Polskę. Podstawa strategiczna dla Polski to własna wielowektorowa siła - maksymalnie wykorzystana do końca dla zbalansowania obu supermocarstw na rzecz obustronnego poparcia Polski - na bazie wyzyskania bezalternatywnego dla obu supermocarstw bonusu naszego położenia geostrategicznego - które trzeba asertywnie wykorzystać do końca. Polska będzie albo wielka - albo nie będzie jej wcale - tu Piłsudski i Dmowski byli w pełni zgodni w ocenie. Teraz jest nawet bardziej konkretnie czasowo - albo Polska w 15 lat max zbuduje suwerenną zbrojną neutralność i balans wobec obu supermocarstw - albo w 15 lat max zniknie. Tylko zdecydowane i konsekwentne do końca działania mogą zrealizować wariant pozytywny - każde inne działania, zwłaszcza tzw. "rozsądne" [czyli w istocie na aby-aby - jak teraz], wszelkie zaniechania i liczenie na cudze gwarancje - i niewykorzystanie SWOT i zasobów i możliwości - to droga do likwidacji Polski.

Georealista
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 22:38

Na własne życzenie za poklepanie po plecach i za naiwne pijarowe wizje w naszej TV "wagi Polski na arenie międzynarodowej", krótkowzrocznie wpychamy się w izolację i w jeszcze większe uzależnienie od hegemona, który nas sprzedał Izraelowi. Zaś Izrael na tym skorzysta kosztem Polski robiącej za nic za piorunochron i za twarz agresywnej hucpy....no i dzieki temu Izrael jeszcze łatwiej zbankrutuje Polskę na 300 mld dolarów i dokona wrogiego przejęcia. Trudno o bardziej krótkowzroczną i samobójczą politykę. Pomijam nawet koszty handlowe i zerwanie perspektyw biznesowych i inne koszty powiązane. Plus palenie mostów z Chinami - jakby nie można było tego rozegrać profesjonalnie - zakulisowo. Naprawdę - kontrproduktywność 100 na 100. I jeszcze jest to w obu przypadkach przedstawiane jako sukces....

Karol
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 21:58

O Izraelu jako czynniku destabilizującym Bliski Wschód oczywiście cisza... może atakować innych rakietami, samolotami - ale nie daj Panie by ktoś mu odpowiedział tym samym bo będzie wojna z USA... czy ostatnie ataki na Damaszek są dozwolone w świetle prawa międzynarodowego?

ad
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 21:49

Polska dyplomacja nie tylko nie umie "grać na dwóch" fortepianach, ona w ogóle nic nie umie. Potrafi tylko tańczyć jak jej zagrają. W Waszyngtonie.

Kazimierz S
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 19:23

Zdaje się, że Iran posiada rakiety międzykontynentalne, a w Polsce PiS właśnie zrezygnował z budowy okrętów podwodnych z rakietami manewrującymi. A całkiem serio, to jeszcze Wojsko Polskie nie skończyło wprowadzać niepokojów oraz roznosić tragedie i nieszczęścia ludzkie w Iraku i Afganistanie, a już bierze na celownik kolejny, dużo większy od poprzednich kraj ??

Okręcik
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 16:37

Co nam do Iranu? Uznano że religijnie jesteśmy równie fanatyczni [określenie, które chciałem pierwotnie użyć jest cenzurowane] jak oni i możemy się na wzajem wystrzelać? Co na tym skorzystamy oprócz wydatków na zabezpieczenie imprezy?

Niuniu
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 15:43

Nic dodać - w zasadzie autor w miarę delikatnie ale realnie ocenił sens nadchodzącego przedstawienia. Gratuluję odwagi.

Fun funów USA
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 14:52

Cóż-bycie "podnóżkiem" Wielkiego Brata (bo już nawet nie "wasalem") kosztuje. Trzeba nawet przełknąć to, że to Pompeo ogłasza organizację w Warszawie szczytu o którym nasze MSZ nic nie wie-ale cóż widocznie "taka karma".

Rewelacja.
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 14:17

Ani jedna ani druga strona nie jest dla Polski dobrym sojusznikiem. W sumie to nikt nie jest. Historia milion razy pokazała, że w obliczu kryzysu zawsze musieliśmy liczyć tylko na siebie. Bezinteresownie nikt nam nie pomógł. Ale mamy takich ludzi u władzy, naród ciemny, i jesteśmy tak zacofani że jest jak zawsze, każdy nas robi w cebulę jak chce, szczerze nic mnie nie interesuje taka sytuacja.

CdM
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 13:34

Dodajmy do tego jeszcze nagłe zaognienie stosunków z Chinami, poprzez spektakularne aresztowania (tak jakby nie było znacznie lepszych, dyskretnych sposobów neutralizacji, czy nawet wykorzystania namierzonych szpiegów). A zaraz potem, rozważanie wprowadzenia odgórnych zakazów dla chińskich koncernów w telekomunikacji (tak jakby nie dało się tego robić po cichu i nieformalnie)... a to wszystko, ok, będę tu optymistą, na zlecenie sojusznika, albo wskutek nadgorliwości w podlizywaniu się mu (alternatywą jest zwykła głupota)... i mamy podsumowanie tygodnia w dyplomacji.

autor
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 12:57

my mamy być rozjemcą i neutralnym organizatorem, a nie twarzą, twarzą jest Trump i jego polityka

jab72
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 12:24

Podejrzewam ,że w konferencji wezmą udział : USA,Polska,Arabia Saudyjska, Izrael . To zestawienie mówi samo za siebie.......

JK
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 12:00

Ta konferencja w Polsce jest elementem realizacji projektu nazywanego przez D.Trumpa jako "Saudyjska inicjatywa". Ze strzępów informacji na jej temat, polegać ona ma na: - budowie regionalnego sojuszu państw sunnickich BW z Arabią Saudyjską na czele z Izraele, który to sojusz miałby przejąć rolę strażnika i regulatora sytuacji w regionie BW - rozwiązaniu sprawy palestyńskiej poprzez likwidację autonomii palestyńskiej i poddaniu Strefy Gazy kontroli międzynarodowej i Egiptu; budowy w Strefie Gazy portu morskiego, który skomunikowałby ją ze swiatem - budowie rurociągów gazowych - odbudowie Syrii ze zniszczeń wojennych za pieniądze Arabii Saudyjskiej a w zamian przejecie przez Izrael Wzgórz Golan Najważniejszym punktem programu jest obalenie reżymu ajatollachów w Iranie i zniszczenie ich instalacji nuklearnych. Celem konferencja w Warszawie będzie próba budowy antyirańskiej koalicji, na wzór tej, którą budowano w latach polityki resetu z Rosją w latach 2010-2012, do której wciągnięto Polskę i zgodę na którą dał prezydent B.Komorowski podczas wizyty w Białym Domu 8.12.2010 roku. Następnymi krokami była wizyta rzadu D.Tuska w Izraelu w 2011 roku i podpisanie umowy o współpracy wojskowej, złożenie zamówienia w USA na uzbrojenie dla F-16 i wysłanie w 2012 roku polskich F-16 na ćwiczenia w marcu 2012 do Izraela i w czerwcu 2012 na Alaskę. Z powodu oporu Rosji w Syrii, do ataku koalicji na Iran nie doszło. Obecna polityka D.Trumpa zmierza do wojny z Iranem i jak widać trwają naciski na Rosję by teraz pozwoliła na ten plan. Co w zamian D.Trump obiecuje Rosji, tego chcieliby się dowiedzieć Demokraci, naciskający by ujawnić kulisy rozmów D.Trumpa z Putinem w Helsinkach. Z drugiej strony ambasador USA w Niemczech rozesłał pisma do firm biorących udział w NS2, strasząc ich amerykańskimi sankcjami a to oznacza nacisk na Rosję, by poddała się planom wobec Iranu. Ostatnio Polska zam,owiła uzbrojenie dla polskich r-16, w tym bomby burzące, co świadczy o ich ofensywnym zaangażowaniu i to zapewne w ewentualnej wojnie z Iranem.

Ernest Treywasz
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 11:56

To jest taka sama "pokojowa" konferencja jak swego czasu konferencja w Monachium. Tylko to tym razem my wybieramy hańbę by uratować pokój (dla nas). Pokoju mieć nie będziemy, a będziemy dziedziczyć tą hańbę.

jang
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 11:30

Pamietam jak za PRL przemawiał Gomułka i obojetnie na jaki temat to musiał opowiadac jaki jest stosunek PRL do wydarzeń w krajach Afryki ,Azji ,obu Ameryk,rzadziej Australii.Kończąc zawsze wyznaniem miłości do ZSRR i obrzydzenia do rewizjonistów z Bonn.Dziś mamy tendencję do nawrotu tej...maniery/choroby czy manii.Autor używając obcego dla naszego MSZ ostatnich lat języka,zwanego potocznie dyplomatycznym subtelnie to wyłuszczył.Brawo.Ale czy to trafi do limuzyn SOP???

jacek
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 11:24

oczywiście że nie powinniśmy być twarzą tej koalicji, czarna rozpacz co robi ten rząd w polityce zagranicznej !

Palmel
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 11:09

Pomijając wszystkie aspekty brak udziału Rosji w konferencji jest tylko spotkaniem przy herbatce z którego nic nie wyniknie bo Rosja dalej będzie mieszać w tym rejonie wspierając Iran, Irak powiedział niedawno do amerykanów wynocha, brak Syrii a fakty Rosja ma swoje bazy w Egipcie, Libii otwiera w Sudanie

Benek
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 10:58

BBC i F24 informują o naszych "sukcesach" na polu antyiranskim, u nas w wiadomościach cisza. Już to jest o czym swiadczy. Najgorsze jest to ze tak naprawdę iranska ropa czy gaz (katarsko-irański) na europejskim rynku bylaby dla nas najlepsza przeciwwaga dla Rosji. Zenada.

Zawisza_zielony
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 10:17

A tak z historii kiedy armia Andersa ewakuowala sie na bliski wschod z kraju "wiecznego dobrobytu" to własnie irańczycy jako pierwsi organizowali ochronki dla dzieci sierot ktore ewakuowały sie razem z Andersem. I nie pytali kto i ile im za to zapłaci...

Asd
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 10:08

Konferencja o Iranie bez Iranu ciekawe, a może narada wojenna przed wojną z Iranem.

Arek
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 09:40

Świetna analiza!

Bartek
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 07:34

Być może to jedna z cen za sankcje na firmy budujące NS2. I co czy w związku z tym warto czy nie?

yeah
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 07:21

Wybór USA na strategicznego sojusznika, jest oczywisty i właściwie, niestety jedyny. Problemem jest forma, sposób, metoda realizacji tej idei. Polska jest krajem z bardzo słabymi elitami. Przyczyny są oczywiste; wojenna zagłada narodu i jego elit i sowiecki wychów elit satelickiej Polski. Dodajmy do tego potężny nacisk polityczny, ekonomiczny, propagandowy i agenturalny Niemiec i Rosji i także USA, Izraela i mamy słabą Polskę przeciw dwu odwiecznym wrogom i sojusz z konsekwencjami daleko wykraczającymi poza nasze własne interesy . Zza Atlantyku wyglądają obietnice piękne jak dama z pochodnią u brzegów Nowego Jorku. Ale trzeba te słodkie przyżeczenia umieć przekuć w FAKTY. I tej umiejętności nam nie dostaje do potrzeb. Liczę bardziej na przychylność Opatrzności i wyjątkową zbieżność naszych interesów i celów USA, niż naszą zdolność i wydolność. Pan Repetowicz zasadnie argumentuje. Dla mnie podstawowa konkluzja z tego tekstu, to jeśli sprzedajemy skórę, to drogo, a nie, żeby darmo dać. Największym czynnikiem destabilizującym na Bliskim Wschodzie, jest sam Bliski Wschód + ropa, która pod nim jeszcze zalega. Nic się z tym nie da zrobić, bo też nikt z wielkich graczy z regionu, ani jeszcze większych spoza tego obszaru, nie potrzebuje niczego więcej ponad pokoju na własnych warunkach. Graczy jest zbyt wielu, więc szarpanina trwa i to się raczej jeszcze długo nie skończy. I niech żyje Wolny Kurdystan! Jakże wspaniale mógłby zmienić układ sił, na korzyść Zachodu, gdyby Zachód/USA chciały popatrzeć dalej... Ale w sprawie Polski, Wilson spojrzał dalej, gdy Roosevelt widział już tylko Harryego Hopkinsa. Polska też wszystkim przeszkadzała i nadal jesteśmy niewygodni. Jesteś słaby, to skrzętnie pracuj, by stać się silnym. Siedź cicho i ciułaj dolary i szekle, gdy trzeba to się łaś, by potem warczeć i gryźć, gdy urośniesz. Nihil novi sub sole...

Luke
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 04:34

Zgadzam sie na sto procent ze Polska nie powinna byc twaza antyiranska no ale jak sie jest pudelkiem USA I Izraela to sie robi co pan kaze

kimeR
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 02:44

Dlaczego sie nie dogadac z Putinem i dostawac rosyjski Gas za poldarmo, energia z orientu-bliskowschodu nie jest potrzebna. Same narzucone koflikty slurza tylko Israelu i Araba. Ja niechce dla nich walczyc, a wy? Moj dziadek walczyl z Rosjanami, dlaczego ja mam znow sie znimi bic?Napijemy sie z Putinem, europejskim leaderem panstwa nazwa Rossija i nie interesuja nas problemy Israela, Turcji albo Iranu. Niepotrzbujemy rzadnych konferencji i dialoguw. Kto nam to zabroni?

xyz
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 02:17

USA chce wykorzystać Polskę do swojej gry. Bo wszystkie baty spadną na Polskę a nie na sojusznika za ocenau. Mieliśmy z Iranem chyba najlepsze stosunki biorąc pod uwagę wszystkie kraje bliskiego wschodu. Można do tego grona doliczyć jeszcze Katar od którego aktualnie kupujemy skroplony gaz. Tak samo jak od Kataru moglibyśmy kupować irański gaz po cenie niższej niż z amerykańskich łupków. Odziwo w tym tygodniu złapano także chińczyka z huawey. W momencie gdy nasze stosunki dyplomatyczne i gospodarcze dobrze się rozwijały. A USA w tym czasie prowadzi wojnę handlową z Chinami. Ale także w tym tygodniu wycieķly inforamcję jak to pani ambasador z USA naciskała na początku na Ministra Zdrowia aby nie rezygnował z refundacji amerykańskiego leku w zawyżonej cenie, czy apelacje do Ministra Transportu, żeby nie interesował się repolonozacją PKP Energetyka należącego do amerykańskiego Caryville Investments. Takie dziwne rzeczy w ostatnim czasie wychodzą bardzo niepokojące. Czy to jest cena za fort Trump? Czy nasz sojusznik nas sprawdza przed podjęciem ostatecznej decyzji o zwiększeniu wojsk amerykańskich w Polsce?

Gts
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 00:40

Znow sie podlozylismy dyplomatycznie. Mam wrazenie ze dzialania naszego MSZ to sa albo na szkode naszego wizerunku albo po prostu debilne. Czaputowicz jak dla mnie kompletnie nie sprawdza sie na tym stanowisku, ciagle zalatwia nam jakies co najmniej krzywe spojrzenia z innych panstw.

Lord Godar
niedziela, 13 stycznia 2019, 23:56

Płytka i krótkowzroczna polityka zagraniczna , tak jak płytcy i krótkowzroczni są ludzie , którzy ją tworzą ... Generalnie to odnoszę nieodparte wrażenie , że my często nie jesteśmy kowalem swego losu , tylko szczypcami służącymi znanemu kowalowi , aby on sam się nie poparzył ...

kołalsky
niedziela, 13 stycznia 2019, 23:51

Pionki w grze w szachy zawsze się poświęca. Poprzedni prezydent USA dobitnie nam to uzmysłowił. Jesteśmy wydmuszką na glinianych nogach ...

Rafał
niedziela, 13 stycznia 2019, 23:37

Po kiego grzyba organizujemy konferencję o Bliskim Wschodzie? Poza sprowadzaniem niewielkich ilości gazu z Kataru nie mamy tam żadnych interesów. I po co wkurzamy Iran - przecież to głupota.

Moro
niedziela, 13 stycznia 2019, 23:14

Wiedząc jakie są reakcje po dyskusjach o praworządności w Polsce w Unii Europejskiej, której jesteśmy członkiem wyobrażam sobie reakcję (a w zasadzie histerię) polskiego rządu gdyby gdzieś na drugim krańcu świata została zorganizowana debata o sytuacji w Polsce. Niepotrzebne nam to jest.

Repetowicz brat
niedziela, 13 stycznia 2019, 22:59

ze wszystkimi pozadzieramy w interesie wiadomo czyim, potem w Stanach na zasadzie odreagowania po Trumpie wybory wygra hm, skrajny demokrata, zmieni akcję o 180 stopni i zostaniemy jak Himilsbach z angielskim

Zbig gniew
niedziela, 13 stycznia 2019, 22:38

"Warto przy tym pamiętać, że zachodnia (w tym zwłaszcza amerykańska) polityka wspierania Bractwa Muzułmańskiego i różnych dzihadystów po wybuchu Arabskiej Wiosny doprowadziła do tego, że większość bliskowschodnich chrześcijan zwróciła się w stronę Rosji: - to zachód popiera dzihadystów? O co chodzi?

Bardzo Jasnowłosa
niedziela, 13 stycznia 2019, 22:37

To posłusznie nadepniemy Chińczyków, to Irańczyków, to wycofamy się z Oświęcimia - i grzecznie, grzecznie, bo fortrumpa wam nie pozwolą wybudować. Takie pojęcie interesu Polski, że płakać się chce.

Obserwator
niedziela, 13 stycznia 2019, 22:22

Nie powinna, zgoda. Ale dlaczego nasza "totalna" opozycja jest nagle pro Irańska i coraz bardziej pro Rosyjska, i dozgonnie pro Niemiecka. Tylko zupełnie nie propolska?

Zmro
niedziela, 13 stycznia 2019, 22:17

Chodzi o fort Trump panie Repetowicz Nie wiem czy Pan wie ze iskandery z kaliningradu maja w zasięgu cała Polskę Jedynie USA może nas ochronić

Polak z Polski
niedziela, 13 stycznia 2019, 22:16

Amerykanie znowu wycierają sobie gęby Polską tak jak to było w sprawie Iraku i Afganistanu. Dostaliśmy za tamto jakiś szmelc. Teraz jest jeszcze gorzej!

say69mat
niedziela, 13 stycznia 2019, 20:03

Biorąc pod uwagę niesamowitą zręczność naszej dyplomacji, bycie twarzą antyirańskiej koalicji nie byłoby tym najgorszym rozwiązaniem. Jednak, mając w pamięci ewidentny faux pas z niesławną ustawą o ipeenie, mam wrażenie, że ortodoksyjny antyiranizm będzie próbą przykrycia przykrego znamienia antysyjonizmu. Co może doprowadzi do szeregu zabawnych sytuacji, które nie będą służyły powadze Polski jako alianta USA i Izraela.

Kapik
niedziela, 13 stycznia 2019, 19:51

Arabia Saudyjska jest takim samym, a jeżeli nie większym problemem na Bliskim Wschodzie (a także na świecie). Ale ważne żeby popierać USA za wszelką cenę, to jest paradygmat polskiej polityki zagranicznej.

Gonzo
niedziela, 13 stycznia 2019, 19:41

Szkoda, że głos autora nie będzie słyszalny w MSZ. Polska polityka zagraniczna od wielu już lat prowadzona jest przy pomocy narzędzi tak tępych, jak ludzie nimi władający. Talleyrand przewraca się w grobie, a cwaniak Ławrow zaciera ręce. Najgorsze jest to, że Amerykanie nie potrafią skutecznie blokować Erdogana, a to szybko się na nich zemści. Wiedzą przecież, że Kurdystan musi powstać. Iran w końcu dopnie swego: będzie w niedługim czasie potęgą gospodarczą i militarną. My stracimy, na własne życzenie, jak zawsze od ponad 300 lat. Szkoda...

jan
niedziela, 13 stycznia 2019, 19:38

100/100

Bartek 1
niedziela, 13 stycznia 2019, 19:21

Polska nie powinna być twarzą antyirańskiej koalicji - ale będzie. Iran jest daleko a Polska blisko. Przy braku sukcesów w polityce zagranicznej, nawet tą porażkę będzie można przedstawić jako zwycięstwo. To już się dzieje w mediach ( dobrze że są jeszcze niezależne).

De Retour
niedziela, 13 stycznia 2019, 19:06

W tym roku wysyłamy żołnierzy na misję ONZ do Libanu.

Oj
niedziela, 13 stycznia 2019, 18:59

Chyba wszyscy wiedzą kto kazał. Tyle w temacie

Stary Grzyb
niedziela, 13 stycznia 2019, 17:15

Jasne. Polska powinna stać się twarzą antyamerykańskiej koalicji, co oczywiste, bo to przecież Iran, a nie Stany Zjednoczone, jest strategicznym sojusznikiem Polski, rozstrzygającym o naszym bezpieczeństwie (nie tylko militarnym), i dlatego nie powinniśmy rezygnować z "bardzo obiecujących perspektyw" współpracy z Iranem na rzecz udowadniania naszej lojalności wobec USA. Tym bardziej, że dodatkowo trzeba przecież mieć na uwadze "handlowe interesy Europy, w tym Polski", które jak wiadomo polegają na umacnianiu terrorystycznej władzy mułłów w Teheranie, nie wspominając już o tym, że "handlowe interesy Europy" obejmują także Nord Stream 2 (a przynajmniej taka jest narracja propagandystów "partnerstwa dla dobrobytu" z głównym sponsorem polityczno-militarnym Iranu), jakże bliski interesom Polski, więc tym bardziej powinniśmy te "interesy Europy" ściśle uwzględniać. Ech ...

Gość
niedziela, 13 stycznia 2019, 17:01

Ja nie dostrzegam w tym , anty Irańskich symptomów ze strony Polski. W mojej ocenie to strona Irańska dokonała tu , dużej nadinterpretacji całej sytuacji.

Jacenty
niedziela, 13 stycznia 2019, 15:52

Trafna i ciekawa analiza. Osobiście kibicuję Iranowi, został okrzyknięty największym łobuzem na Bliskim Wschodzie, chociaż zagrożenie dla zachodniego świata płynie od Arabii Saudyjskiej i jej sprzymierzeńców. Do tego rolę destabilizatora w rejonie od lat pełni USA realizując własne interesy. Szkoda, że z pozycji wasala decydujemy się na organizację wątpliwej konferencji. Głupota dyplomatyczna.

Dalej patrzący
niedziela, 13 stycznia 2019, 15:44

Po pierwsze - bez Iranu konferencja nie ma sensu. Rola koncyliacyjna Polski jako gospodarza konferencji dla rozmów Iranu ze światem - to tak - to ma sens. Natomiast Polska jak twarz amerykańskiej, a właściwie izraelskiej nagonki na Iran - to katastrofa - dla Iranu i dla Polski - i dla naszych stosunków. Jakie profity będzie miała z tego Polska w tym wypadku? W tym drugim przypadku niech robią tę nagonkę w USA czy UK - czy wprost w Izraelu. Za 15 lat maksimum USA wyjdą z Europy na Pacyfik [deklaracja gen. Breedlove - Warsaw Security Forum 24-5 2018], a wtedy my będziemy tym "złym" który za darmo, za nic żyrował te hucpę przeciw Iranowi. Ciekawe ile ropy i gazu sprzeda nam wtedy Iran - albo i wcześniej? Bo sankcje na Iran mogą w wyniku przetasowań za rok lub pięć zniknąć. Iran chciał, by Orlen i polskie firmy weszły do Iranu - teraz za nic strzelamy sobie średnio i długofalowo w stopę na własne życzenie. Konferencja konstruktywna z Iranem i z poszanowaniem stron - to tak - ale zgoda naszych decydentów na organizację i bycie pijarowym gospodarzem i twarzą nagonki to kompletny brak zrozumienia racji stanu i interesu narodowego Polski.

Gekon
niedziela, 13 stycznia 2019, 15:13

RP nie powinna się angarzować w jakiekolwiek antyirańskiej przedsięwzięcia! Natomiast powinniśmy robić interesy z Iranem np: gaz, ropa, przemysł zbrojeniowy i inne...

Magda
niedziela, 13 stycznia 2019, 14:58

Ultra ciekawa lektura.

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama