Reklama
Reklama
Reklama

Polska armata 35 mm po testach. Kolejny krok – amunicja programowalna

4 września 2018, 09:50
AG-35
ARMATA AG-35. FOT. MARTA RACHWALSKA/DEFENCE24.PL

Rozwijana przez PIT-RADWAR armata przeciwlotnicza kal. 35 mm przeszła w 2017 roku szereg testów. Kolejne planowane są jeszcze w tym roku, a w ich ramach ma zostać sprawdzona zdolność do jej użycia wraz z amunicją programowalną. Broń jest demonstrowana na tegorocznym MSPO.

MIĘDZYNARODOWY SALON PRZEMYSŁU OBRONNEGO - SERWIS SPECJALNY DEFENCE24.PL

System armaty kal. 35 mm z głowicą optoelektroniczną (AG-35) dedykowany jest dla programu Noteć, mającego na celu w pierwszej kolejności wyłonienie następców armat S-60M w jednostkach brzegowych Marynarki Wojennej. Obecnie projekt ten znajduje się w fazie dialogu technicznego. Armaty 35 mm mogą też być używane do innych zastosowań. Wersja mobilna zamontowana na platformie kołowej lub gąsienicowej wraz z samobieżnymi zestawami rakietowymi Poprad ma zapewnić zdolność do obrony przeciwlotniczej na bardzo krótkich dystansach (VSHORAD) znajdującym się w ruchu oddziałom wojsk lądowych.

Armata AG-35 projektowana jest więc do zwalczania różnej klasy celów w tym samolotów, śmigłowców, rakiet manewrujących i bezpilotowców na dystansie do 5,5 km i pułapie do 3,5 km. Maksymalna prędkość zwalczanych celów wynosi przy tym 600 m/s.

Pod koniec 2017 roku odbyły się badania poszczególnych komponentów prototypu baterii. W marcu, sierpniu i wrześniu sprawdzono celność i rozrzut armat oraz środki łączności do strzelania systemowego z wykorzystaniem radaru Bystra. Testy objęły także przekazywanie danych radiolokacyjnych do systemu baterii, a badania odbywały się m.in. w ramach ćwiczenia Dragon 2017.

image
Stacja radiolokacyjna Bystra. Fot. Marta Rachwalska/Defence24.pl 

Jedynym istotnym elementem, który pominięto podczas zeszłorocznych testów, była amunicja programowalna, projektowana na potrzeby tego systemu. Jest ona jednak badana przez PIT-RADWAR równolegle do badań pozostałych komponentów systemu baterii. Jak informuje producent, na przełomie października i listopada 2018 roku planowane jest badanie kompletnej baterii przeciwlotniczej wraz ze wspomnianą amunicją programowalną. Zgodnie z planami prace te zostaną zakończone do końca br. 

Amunicja programowalna ma służyć przede wszystkim niszczeniu niewielkich celów, takich jak np. bezzałogowce, czy elementy amunicji precyzyjnej. Z kolei amunicja podkalibrowa lepiej sprawdza się przede wszystkim w prowadzeniu ognia na długi dystans i do celów szybko lecących. Posiada ona bowiem lepsze właściwości balistyczne, a zwłaszcza znacznie wyższą prędkość lotu i mniejszą masę w stosunku do pocisków ABM. 

image
Armaty AG-35 i A-35. Fot. PIT-RADWAR.

Konfiguracja i parametry armaty AG-35 budzą zainteresowanie potencjalnych klientów zagranicznych, zwłaszcza armii indyjskiej, która szczególną uwagę zwraca na system amunicji programowalnej. Głównym celem jest jednak przygotowanie produktu dla rodzimych sił zbrojnych.

PIT-RADWAR bierze już udział w postępowaniu o kryptonimie Noteć w ramach konsorcjum, którego liderem jest Polska Grupa Zbrojeniowa. W tych ramach przedstawiana jest koncepcja nie tylko armaty, ale też całej baterii przeciwlotniczej. W zakresie środka ogniowego firma skupia się przy tym na armacie wyposażonej w głowicę śledzącą (wersja AG-35). Wersja A-35 przeznaczona jest z kolei głównie do podłączenia do wozu głowicowego i jako taka pozostaje w cieniu dysponującej znacznie większymi możliwościami armaty wersji z własną głowicą optoelektroniczną, w zakresie zdolności do samodzielnego wykrywania, przechwytu i zwalczania celów.

image
Armata AG-35 w położeniu bojowym. Fot. PIT-RADWAR

Głównym integratorem systemu baterii przeciwlotniczej z armatami kal. 35 mm jest PIT-RADWAR. Firma współpracuje  z Hutą Stalowa Wola, gdzie wytwarzany jest automat KDA, oraz Zakładami Mechanicznymi Tarnów, odpowiedzialnymi za układ sterowania automatem KDA 35 mm, system podawania amunicji i jej ładowania w armatach. 

Wracając do samej armaty - podsystem sterowania automatu, oprócz typowych funkcji, posiada zdolność przełączania źródła zasilania automatu w amunicję na jeden z dwóch z magazynów, umieszczonych po przeciwnych stronach automatu. Daje to możliwość stosowania kombinacji amunicji, np. podkalibrowej FAPDS-T i programowalnej ABM, co zapewnia możliwość rażenia różnych celów powietrznych z możliwością natychmiastowej zmiany typu amunicji, którą prowadzone jest strzelanie. 

image
Armata AG-35 w położeniu bojowym. Fot. PIT-RADWAR

Armata może pracować w różnych trybach: automatycznym, półautomatycznym oraz autonomicznym. W trybie automatycznym nie ma potrzeby umieszczania na armacie operatora. W trybie półautomatycznym operator znajduje się na armacie, a jego zadanie sprowadza się do wyzwolenia spustu na rozkaz z wozu kierowania ogniem. W trybie autonomicznym operator znajduje się na armacie i prowadzi zwalczanie celów z wykorzystaniem własnego systemu kierowania ogniem, w skład którego wchodzi m. in. głowica optoelektroniczna z dalmierzem laserowym o dużej częstotliwości pomiaru oraz system automatycznego śledzenia celów, wykorzystujący sensory optoelektroniczne.

W trybie automatycznym i półautomatycznym armata, poprzez system łączności i transmisji danych, ma zapewniony kontakt i połączenie z nadrzędnym szczeblem, który stanowi wóz kierowania ogniem WG-35. W takiej konfiguracji zadaniem  wozu kierowania ogniem jest przekazywanie do armaty wypracowanych nastaw działowych do zwalczania celu śledzonego głowicą wozu WG-35.

image
Wóz kierowania ogniem WG-35 w położeniu bojowym. Fot. PIT-RADWAR

W trybie autonomicznym operator armaty w wersji AG-35 do wypracowania obliczeń balistycznych i nastaw działowych wykorzystuje dane z własnej głowicy optoelektronicznej. Na głowicę tę dokonuje przechwytu celu ze wskazania z wozu kierowania ogniem (lub opcjonalnie z wozu dowodzenia). Po uruchomieniu śledzenia automatycznego i pomiarze odległości do celu wypracowywany jest punkt wyprzedzony, czyli punkt spotkania celu z pociskami. Taka konfiguracja nie wyklucza własnego poszukiwania celu poprzez obserwację i przeszukiwanie przestrzeni powietrznej z wykorzystaniem sensorów optycznych własnej głowicy.

W związku z tym, że wóz kierowania ogniem wyposażony jest we własną głowicę optoelektroniczną, może on prowadzić zwalczanie wybranego celu śledzonego tą głowicą z wykorzystaniem armat w trybie automatycznym i półautomatycznym. Dowódca baterii może przydzielać pozostałe cele do pozostałych kanałów celowania, realizowanych przez wchodzące w skład baterii armaty, wyposażone we własną głowicę optoelektroniczną. Dzięki występowaniu wielu głowic w baterii uzyskuje się  wiele kanałów celowania. Dowódca baterii może też przydzielać kilka jednostek ogniowych do jednego z występujących zagrożeń, podnosząc skuteczność zwalczania celu szczególnie niebezpiecznego.

image
Wóz kierowania ogniem WG-35 w położeniu bojowym. Fot. PIT-RADWAR

W docelowej konfiguracji zadanie przydziału celów do poszczególnych środków ogniowych powinien jednak przejąć wóz dowodzenia, zbierający informacje o sytuacji radiolokacyjnej, przetwarzający te dane i wysyłający je do poszczególnych armat w baterii. Jednakże w ramach realizacji projektu baterii przeciwlotniczej z armatami kal. 35 mm wóz dowodzenia nie jest opracowywany, zaś wymienione zadania realizowane są z poziomu wozu kierowania ogniem.

Głowica śledząca armaty AG-35 zawiera obecnie zintegrowany zespół sensorów optycznych i dalmierz laserowy wysokiej repetycji pomiaru. Do sensorów optycznych zaliczana jest kamera światła dziennego i kamera termowizyjna. W przyszłości baterię plot należy doposażyć w radar śledzący, który zostałby zintegrowany w głowicy optoelektronicznej wozu kierowania ogniem.

Zarówno wóz kierowania ogniem jak i każda z armat wyposażone są w system nawigacji inercyjnej, jak i urządzenia GPS, co zapewnia możliwość zorientowania armaty na pozycji ogniowej oraz ciągły pomiar kątów azymutu, pochylenia i przechylenia podczas prowadzenia ognia. System armaty AG-35 charakteryzuje się też krótkim czasem przejścia z pozycji marszowej do bojowej i z powrotem. Od pozycji transportowej do momentu otwarcia ognia potrzeba jedynie kilku minut. 

image
Wóz kierowania ogniem WG-35. Fot. Marta Rachwalska/Defence24.pl

Podstawowym elementem ogniowym systemu opracowanego przez PIT-RADWAR S.A. jest automat KDA kalibru 35 mm, do którego produkcji została przez CNPEP RADWAR (obecnie PIT-RADWAR S.A.) zakupiona licencja w Szwajcarii w 1995 roku. Następnie na mocy umowy wdrożeniowej firma przekazała dokumentację i oprzyrządowanie do Huty Stalowa Wola, gdzie obecnie prowadzona jest produkcja. Automat KDA 35 mm charakteryzuje się szybkostrzelnością na poziomie 550 strzałów na minutę, z możliwością dwustronnego podawania amunicji.

AG-35 to nowoczesna armata przeciwlotnicza mająca szanse wesprzeć Siły Zbrojne RP w dziedzinie budowy najniższego piętra obrony przeciwlotniczej, pełniąc wraz z systemem Poprad rolę bezpośredniej ochrony mobilnych obiektów, w tym zgrupowań wojsk. Sprzęt ma również potencjał rozwojowy. Wśród najważniejszych inicjatyw należy wymienić projekt opracowania wozu dowodzenia dla baterii armat, czy instalacji radaru śledzącego.

MIĘDZYNARODOWY SALON PRZEMYSŁU OBRONNEGO - SERWIS SPECJALNY DEFENCE24.PL

KomentarzeLiczba komentarzy: 59
Marek
sobota, 15 września 2018, 15:55

@Cinek Przyjrzyj się \"archaicznym\" stacjonarnym Skyshield, które trzeba zdjąć z podwozia i ustawić na stanowisku. Holowana armata to lepsze rozwiązanie.

czepialski
piątek, 14 września 2018, 17:56

Mała poprawka Bystra nie Bryza oczywiście.

czepialski
piątek, 14 września 2018, 14:32

Ciekawa żelazna logika przCinek a kupowanie gotowych wyrobów więcej, choć z założenia wiadomo, że zostanie wyprodukowanych i zainstalowanych jedynie kilka sztuk no cóż widocznie w dzisiejszych czasach Cinki tak mają. A już porównanie S60, do której obsługi potrzeba 8 osób z szybkostrzelnością 120/min donośnością 8000m w pionie do działa AM-35 lub AG-35 gdzie do obsługi potrzeba od 1 do 2 osób z szybkostrzelnością 550/min donośnością 14000m w pionie skuteczną ponad 4000m celnością na poziomie 10 cm (podkalibrowe) z możliwością strzelania pociskami programowalnymi ze 150 subpociskami zakrawa delikatnie mówić na ignorancję. Daruje sobie komentarza na temat Bryzy, bo nie wszyscy muszą znać się na technice radarowej, ale świadczy to dobitnie o znajomości tematu i użycia całego zestawu A-35, Poprad, Bryza. I na koniec potrzebujemy również czegoś na wzór Loary z PLUS-em.

Cinek
czwartek, 13 września 2018, 01:20

No fajnie... Licencja kupiona ponad 20 lat temu a rozwiązanie powstało jeszcze kilka lat wcześniej. Czyli armata stara , dołożona optoelektronika i radar. Nie wypowiem się na temat radaru - zakładam , że jest nowoczesny. Ale zamiast poświęcać tyle lat na nieskomecjalizowane projekty, lepiej kupić gotowy wyrób , szybko wdrożyć do produkcji i mieć nowoczesny na kilkanaście lat system. Po co nam projekt badawczo rozwojowy armaty morskiej 35 mm skoro z założenia wyprodukowane zostanie jedynie kilka sztuk a za pieniądze wydana na badania można by było kupić znacznie więcej. Oferowanie wariantu holowanego dziś jest farsą. Armia indyjska jest zainteresowana amunicją programowalną a więc nie całym systemem , który jeśli chodzi o funkcjonalność niewiele się różni od S60 .

Gts
środa, 12 września 2018, 23:49

Wrda i lok obaj macie racje przynajmniej czesciowo. Tu chodzi o konkretnie zastosowanie zestawu, czy preferencje wojsk zamawiajacych. Systemu wielolufowe bardziej nadaja sie na pociski w tym mozdzierzowe i kierowane a jednolufowe wzglednie z dwiema lufami sprzezonymi na obiekty wieksze i wolniejsze np. dron czy smiglowiec. Zazwyczaj jednolufowe zestawy sa bardziej precyzyjne, a wielolufowe mniej. Wielolufowe za to stawiaja rodzaj bariery o wiekszej powierzchni w przypadku gdyby cel manewrowal. Wiele sie zmienia gdy stosujemy amunicje odlamkowa programowalna, no ale sa to juz szczegolowe badania, a nie dywagacje.

erda
środa, 12 września 2018, 14:29

@lol...sam się uspokój i przestań wypisywać jakieś bzdurne teorie dopasowane do beznadziejnego wyrobu naszej pseudo zbrojeniówki. Jakoś na całym świecie potrafią stworzyć systemy dwulufowe bez uszczerbku na celności, szybkostrzelności, ruchliwości, masy zestawu i używania amunicji programowalnej. Wszędzie się da tylko nie w Polsce. Masz za mało wiedzy? to sobie poczytaj, doucz się. Prawdziwe firmy zbrojeniowe opracowują produkty nie bazując na 25 letnie licencji, bo armata w tej wersji którą mamy jest już przestarzała są znacznie lepsze jej odłamy. Opracowanie wielkiego holowanego grzmota było dobre na konflikt rodem z 1939 roku i tak to wygląda.

KrzysiekS
poniedziałek, 10 września 2018, 22:06

System do obrony lotnisk i magazynów słabo rozwinięty do innych celów (do obrony z marszu) ale ok.

Paweł W
niedziela, 9 września 2018, 10:25

23 lata od momentu zakupu licencji..... co tu komentować.

qi
niedziela, 9 września 2018, 02:13

to licencja kupiona w latach 90. to wstyd i kpina dla zbrojeniówki że nie zostało to wdrożone. i to ma być przemysł zbrojeniowy? armia powinna kupować bezpośrednio gotowe rzeczy i nie oglądać się na tych darmozjadów. mrzonki o armatach, mrzonki o andersie, mrzonki o korwetach. do zaorania i w prywatne ręce i rozliczać za efekty. dość finansowania tego cyrku, który nie potrafi wystawić przedstawienia.

lol
sobota, 8 września 2018, 22:19

@QAZ Człowieku, nie ilość luf się liczy tylko skuteczność. Jeśli jedna lufa jest celniejsza, bardziej szybkostrzelna, czy poprostu skuteczniejsza niż dwie starszej wersji to w czym masz problem? To ma strzelać amunicją programowalną, która wybucha obok celu i razi odłamkami. To nie ma trafić pociskiem bezpośrednio, więc nie musi siać wiadrami pocisków na sekundę. Wystarczą wybuchy pocisków obok celu, rażące odłamkami. Dlatego nie potrzeba dwóch ani czterech luf, tylko JEDNEJ celnej z amunicją programowalną. Gdyby miarą skuteczności tego działa była szybkostrzelność, to zbudowano by coś na wzór phalanxa. Każda dodatkowa lufa, to jest też dodatkowy system podwójnego ładowania, a to jest dodatkowa masa, dodatkowy rozrost zajętego miejsca i dodatkowy KOSZT zdublowanych niepotrzebnie urządzeń. Uspokój się człowieku i reszta speców liczących ilość luf też niech się dobrze zastanowi.

czepialski
sobota, 8 września 2018, 16:05

Szanowny „Mirosław” te samo działo jest zainstalowane na Kaszubie i ma zastosowanie wszechstronne więc chyba nic nie stoi na przeszkodzie aby instalować na innym nośniku. Miałem okazję słyszeć dyskusję o postawieniu jej na Borsuku i ludzie z PITRADWAR-u nie mówili nie tym bardziej że osiągi tej armaty są naprawdę dobre podkalibrowe 1400 m/s skutecznie ponad 4000 m a szybkostrzelność teoretyczna ponad 500/min.

Mirosław
sobota, 8 września 2018, 11:33

Czy taka armata nadaje się do zainstalowania np na bwp czy jedynie do opl? Zastanawia mnie czy można w razie potrzeby zastąpić nią np mk44 Bushmaster II.

SAS
piątek, 7 września 2018, 13:43

Polska armia jest armią bogatą, bo stać ją etaty kadrowe lokować na tak ograniczonym bojowo sprzęcie.

Pan
czwartek, 6 września 2018, 22:29

Brawo hsw należy sie dofinansowanie projektu i juz wypuszczenie seri próbnej w 2019 roku i oddanie do wojska w celu testów dociagniecia lub niewielkich korekt w produkcji masowej.To innowacyjny i super pojazd na mozliwosci naszego przemysłu myślę ze to bwp nr.1 w europie pod wzgledem uniwersalnośći. Inni mogą tylko pozazdroscic 4 spike to tylko zwiekszenie gabarytów wiezy i wieksze ryzyko tragienia przez przeciwnika. Silnik z przodu rewelacja zwiększa przezycie zalogi .Pojazd powinien byc objety szczególna opieka aby inni niemogli skopiować naszych rozwiazan. Co do Andersa tez dał bym mu drugie zycie koszty przy jego opracowanie poszły tak ze należy sie mu szansza na rynku a mon powinien zamówic przynajmniej 50 szt W celu promowania konstrukcji a nawet wejsc w kooperacje z czechami czy słowacja daje to mozliwosc rozłozenia kosztów i wieksze zamowienie z krajów trójmoza.

Gliwiczanin
czwartek, 6 września 2018, 17:30

Wszyscy narzekają, bo nie czytali artykułu lub zapomnieli, że ta armata może działać z zdalnego sterowania w trybie automatycznym. A to jest już coś całkiem nowego. Postawić ją ukrytą przy lotnikach lub krytycznej infrastrukturze. i mamy obronę przed dronami lub śmigłowcami i nisko lecącymi samolotami wroga.

vvv/\'
czwartek, 6 września 2018, 16:55

Szanowny „Rafal” muszę zaprotestować pisząc Mark nie Marek1 obraziłeś pierwszego drugi to znany „fachofiec” od wszystkiego, który tym razem znów popisał się wiedzą. Dla zainteresowanych materiałów w sieci pod dostatkiem i o osiągach tej armaty jak i amunicji jak również skuteczności jej użycia jak i metod. Te rozwiązanie przeznaczone jest do ochrony baz i obiektów stałych, ale mimo to wystarczy wcisnąć jeden przycisk i w niecałą minutę armata gotowa jest do użytku. A dla malkontentów pytanie dokładność trafienia z precyzją 10 cm na dystansie to słaby wynik? Dla porównania popatrzcie sobie na filmy ze strzelania BMP3, który ma kłopoty z trafieniem w tarczę. ------- WESA poziom DNO DNA szkoda komentować

PRS
czwartek, 6 września 2018, 03:52

Ile to już lat pokazywany jest poczciwy San? Jaka musi nastąpić zmiana? Pokoleniowa? Czy może mentalna? By zrozumieć. 35 mm powinien uzupełnić/dopełnić, a kiedyś być może zastąpić 23 mm. Ale w żadnym wypadku 57 mm. Rumuni używają / posiadają 35 mm KDA w układzie dwulufowym (sprzężonym) horyzontalnym. Niestety taki układ powoduje, że tylko jedna lufa może być zasilana amunicją programowalną a druga np. podkalibrową. W układzie wertykalnym stosując KDA możemy każdą lufę zasilać dwoma rodzajami amunicji przełączając płynnie zasilanie. Argumentem za jedną lufą, a w zasadzie przeciw dwóm jest większa celność układu z pojedynczą lufą. Tyle, że amunicja programowalna fragmentuje w... zaprogramowanym miejscu. Im więcej odłamków tym większa szansa na szybsze wyeliminowanie celu i zaatakowanie/rażenie kolejnego. Kolejną rzeczą jest możliwość - prawdopodobieństwo zacięcia ze względu na felerną amunicję, oddziaływanie przeciwnika czy czynniki atmosferyczne, etc. I oczywiście dwie lufy powinny być zamontowane w automatycznej wieży na jakimś 8 kołowym nośniku typu Tatra.

BRZDĄC
czwartek, 6 września 2018, 01:32

mamy niezły stacjonarny sprzęt który ma małe ale...... po zlokalizowaniu jego istnienie wynosi tyle co czas następnego ataku ...wystarczy wyciągnąć wnioski z tzw najbliższych nam wojen z Maghrebu .. System ten z przeciwnikiem uzbrojonym w broń indywidualną i proste systemy bojowe może jest w tej formie zasadny bo można go ochronić .... w tej konfiguracji nadaje się do ochrony baz ,infrastruktury podczas misji gdy przeciwnik nie reprezentuje wysokiego poziomu militarnego bo co wypuści jakieś latadło w postaci drona lub wystrzeli parę salw w bazę i tyle ....ale nie w Polsce gdzie historia pokazuje że niemal stałą zasadą oraz rodzaju przeciwnika wojna w kraju to nie statyczny czy asymetryczny konflikt ...tylko totalny atak z powietrza lądu i morza ...a więc mobilność wojsk jest niemal priorytetem by przetrwać i realizować zadania wynikające z dynamiki działań wojennych a może by tak sięgnąć do doświadczeń Izraela u nich trwa \" nie kończąca się historia\" ich systemy niszczenia nie mają charakteru stacjonarnego i wyciągnąć wnioski ....A może posadowić armatę przeciwlotniczą kal. 35 mm na transporterze HIPOPOTAM ( który ma świetną ochronę i co ważne pływa ) wzmocnioną dodatkową siłą ognia jakim jest 12,7 mm WLKM z Tarnowa służący do samoobrony i niszczenia drobiazgu (który apropo ten karabin widzę również zamontowany na Popradzie) i będziemy mieli wszystko posadowione na nośnikach z Kutna i rakiety i system lufowy a w przyszłości gdy będziemy \"bezczelnie bogaci \" reaktywować \"program Loara\" do działań w bezpośredniej styczności z nplem ..a wtedy \"Białki\" przerzuci do obrony infrastruktury razem ze statycznymi działkami 35 mm ....bo statystyka na teatrze wojennym jakim jest Polska ..szybko eliminuje

niki
czwartek, 6 września 2018, 00:57

Nie wiem jaki jest sens dublowania dwóch efektorów o podobnym (ok 5 km) zasięgu ognia? KDA plus Gromy mogą właśnie razić na takich odległościach. Rosjanie zrobili to inaczej przy Pancyrze. Rakiety rażą wszystko w zasięgu ok 20 km a jak coś się przedrze to od 5 km może się spodziewać lawiny ołowiu z działek 30 mm. Rosjanie budują nową armatę plot 56 mm która będzie mogła razić cele nawet na 8-10 km. Dać takiego Boforsa 57mm na podwozie od k9 czyli koreańskie od Kraba i klepać. Ogień z 57 mm rozwali nie tylko każdy samolot ale też wszystko opancerzone oprócz czołgów.

jurgen
środa, 5 września 2018, 22:33

Ok - ale nie rozwijajcie już dalej tej pracy rozwojowej, tylko wdrażajcie. Nie chodzi o to, żeby to była najlepsza praca rozwojowa na świecie, tylko, żeby już po prostu była w armii. Kupić jeden dywizjon i ewentualnie potem udoskonalać. Bez realnego używania nie wyjdą braki i nie da się wprowadzić potrzebnych (a nie wydumanych) ulepszeń. 25 lat sfinansowanej z podatków pracy badawczej to już chyba dość ?

Willgraf
środa, 5 września 2018, 22:24

dodam ,że POPRAD tak samo nie potrafi z marszu odpowiedzieć i służyć jako ochrona wojska w marszu ..bo nie jest stabilizowany i trzeba czasu po zatrzymaniu na odpowiedz...jak na razie tylko stara OSA ma zdolności ochrony Wojska w marszu.....gdyby ktoś w MON pomyślał byłoby ich dwa razy więcej ...a modernizacja jest w naszym zakresie

Willgraf
środa, 5 września 2018, 22:17

zatem przeszkody do wrócenia do tematu LOARA II NG zniknęły....zatem podwozie KRABA i czekamy na nowa Loarę..brak takich działań odbieram jako Sabotaż i udawana modernizację

QAZ
środa, 5 września 2018, 19:33

Jednego nie rozumiem, dlaczego zrobili zestaw z pojedynczą armatą, skoro w większości aplikacji tej armaty na świecie stosuje się konfigurację z dwoma lufami, która daje zupełnie inną gęstość ognia. Polska amunicja ahead to dopiero pieśń przyszłości. Do tego wszystkiego supernowoczesne podwozie ala taczanka. Zrobić normalne kołowe podwozie samobieżne z dwoma armatami, do tego Poprady z wysuwaną przynajmniej na 4 metry do góry kolumną z Piorunami i wraz z istniejącym systemem wykrywania i wskazywania celów mamy całkiem sprawny, mobilny system osłony baz, który ma szansę trafić jakiegoś Kalibra w razie W. Nie wspomnę już o tym, iż aż się prosi o to żeby zrobić tą Loarę NG, tak aby te nasze czołgi miały jakąkolwiek OPL. A te śmieszne Pilice z pukawką 23 mm opchnąć gdzieś do Afryki, czy innych Arabów.

Van Klomp
środa, 5 września 2018, 19:19

Dramat. Znów rozwijamy, budujemy i w nieskończoność testujemy uzbrojenie, o którym inni zdążyli już zapomnieć, jako skutecznym środku ogniowym (nie mam na myśli samej armaty, chociaż jej zasięg skuteczny wobec wymagań współczesnego pola walki to żart, a umieszczenie armaty na podwoziu holowanym, czego natychmiastowym skutkiem będzie unicestwienie holownika i samej armaty na długo przed oddaniem przez nią pierwszego strzału). Schemat od wielu lat jest ten sam: MON podpisuje kontrakt ze spółką zbrojeniową, żeby ta miała co robić. Spółka kasuje, wystawia faktury, korzysta z dofinansowań, rozwijając projekty, które albo są już przestarzałe, albo od samego początku przerastały możliwości techniczne danej spółki. Ciągnie się to latami, pracownicy i prezesi pobierają wynagrodzenia (sowite oczywiście) i doskonale markują robotę. Później program/ projekt się anuluje, bo coś poszło nie tak. I od nowa. Jak nie armata, to rakieta, potem znów nie rakieta, a armata. W międzyczasie, podczas pokazów w Radomiu, gdy wszyscy mokną i łażą po błocie, oficjele z PGZ w gustownym kontenerze popijają szampana. A z głośników słyszymy, że PGZ, sponsor pokazów, to spółka o 5 mld złotych rocznego przychodu. I sprawa się wyjaśnia: jest na sponsoring, catering, szampana i wszystko inne, bo PGZ nie robiąc nic i tak osiągnie przychód w wysokości 5 mld złotych. A żołnierze się śmieją, że będzie dobrze, bo Twardymi za rok może dwa będzie się popitalać szybciej o 5 km/h dopóki się silnik nie zatrze. Niech więc pan prezydent i pan minister, ani też pan premier nie opowiadają o zwiększaniu wydatków na obronność do ponad 2% PKB, bo z tych wszystkich miliardów złotych i tak wydatki osobowe, WOT oraz PGZ pochłoną łącznie 98%. Za resztę to my będziemy mogli zmodernizować: np w 2020 sprzęt dla sprzątaczek w bazach poprzez zakup zupełnie nowych mioteł (oczywiście rodzimej produkcji).

Adam
środa, 5 września 2018, 17:51

Tą armatę trzeba na jelcza wsadzić razem z radarem i 4 gromami i to musi mieć możliwość zabezpieczenia przed czynnikami pogodowymi, kto w dzisiejszych czasach ciąga za sobą takie armatki.

Sailor
środa, 5 września 2018, 17:49

Jeżeli ten system nie będzie na podwoziu z własnym napędem to będzie li tylko wozem drabiniastym. Przejście z trybu marszowego do bojowego, które wynosi kilka minut to jakiś chory żart. Bez dalszych komentarzy w tej materii. Natomiast jako stacjonarny system ochrony ważnych obiektów może się jak najbardziej sprawdzić.

WESA
środa, 5 września 2018, 16:33

Proponuję aby do tej super nowoczesnej 25-letniej armaty na super nośniku tymczasowo (czyli w naszych warunkach jakieś 30-50lat) jako \"ciągnik\" zastosować zwykłe konie - 4 sztuki. Taniej i zdrowiej. Nie trzeba benzyny, wyżywią się same. Przewiduję ze 4 koferencje na obgadanie tego tematu i tak z 5-6 lat intensywnych prób. To że armata zakupiona 25 lat temu uchodzi u nas za super nowoczesną to kuriozum. Istnieją już lepsze jej odmiany. To że przez te wszystkie lata nie stworzono żadnego nowego wzoru uzbrojenia, przetestowanego i wdrożonego do produkcji pokazuje siłę naszych firm. Siłę równą ZERO. Cackanie się z jednolufową armatą umieszczoną na ogromnym wózku wymagającym doczepiania ciągnika to faktycznie POKAZ SIŁY PRZEMYSŁU tkwiącego mentalnie w czasach IIWS. DNO DNA.

Seba
środa, 5 września 2018, 14:39

@Szarak, do walki z samolotami i śmigłowcami są rakiety. Artyleria lufowa jest do zwalczania latającego drobiazgu, samoobrony (przed atakującym przeciwnikiem) i wsparcia na polu walki jeśli akurat nie ma w pobliżu czegoś innego.

Rafal
środa, 5 września 2018, 14:38

@Marek a ta 35 ma sluzyc do obrony stalych obiektow.

Robert
środa, 5 września 2018, 14:12

Do maruderów. Czy ta armata jest zła? Czy można ją umiejscowić na nośnikach z kierowcą? Czy nie może być użyta do ochrony obiektów ? W końcu kiedy pokażecie coś sami że potraficie? Niech pracują nad nią dalej. Reimetal też wdraża podobny system wraz z laserem bojowym?

Wojcech
środa, 5 września 2018, 14:01

@Szarak, do walki z samolotami i śmigłowcami są rakiety. Artyleria lufowa jest do zwalczania latającego drobiazgu, samoobrony (przed atakującym przeciwnikiem) i wsparcia na polu walki jeśli akurat nie ma w pobliżu czegoś innego.

Cine
środa, 5 września 2018, 13:57

@Czu, Pilica to przynajmniej zespolony system artyleryjsko-rakietowy. Teraz postawić to na czymś co ma napęd i opancerzoną kabinę i będzie OK. Natomiast ta armata na przyczepie holowanej to jakiś ponury żart. Ona nawet sama siebie nie zdąży obronić.

Willgraf
środa, 5 września 2018, 13:24

kto powie wprost,że tzw. geniusze z Polskiej Zbrojeniówki zaprojektowali amunicje swojego czasu pod-kalibrową z kołnierzami z tworzywa,które się topiło i niszczyło lufy.....Czy ci sami pracują teraz nad nową amunicja ???

Paweł P.
środa, 5 września 2018, 13:15

Dowalić elektryczny silnik, plus zdalne sterowanie i w las :) No i zasięg musi być jeszcze większy, ale coś się dzieje.

AlS
środa, 5 września 2018, 11:36

Do Szaraka. \"Nowoczesny myśliwiec\" nie strzela z lasera dalekiego zasięgu, tylko używa broni typu stand-off. Przeczytaj teraz uważnie artykuł - jest tam wzmianka o możliwości zwalczania przez system amunicji precyzyjnej. 600 m/s, czyli ok 2200 km/h, to dużo i wystarcza nawet na naddźwiękowe pociski przeciwradiacyjne, nie mówiąc o większości pocisków powietrze-ziemia, które są poddźwiękowe - lot na niskim pułapie wymaga dużej energii napędowej, aby przezwyciężyć opór gęstego powietrza. Więc kiedy myśliwiec wystrzeli pocisk, albo pośle bombę szybującą, system ma wszelkie szanse, aby tą broń zniszczyć, zanim osiągnie ona cel na ziemi.

ledżendery 23 millimeters
środa, 5 września 2018, 09:45

Dwie sprawy: 1. to jest armata sprzed 25 lat, jak ona się na do współczesnych standardów? 2. ten system wejdzie na uzbrojenie (jeżeli wogóle) za kolejnych ileśtam lat. A obecnie jest tendencja do zwiększania kalibrów do 57mm lub więcej

Marek1
środa, 5 września 2018, 05:51

\"Od pozycji transportowej do momentu otwarcia ognia potrzeba jedynie kilku minut. \" ... i to by było na tyle w kwestii dot. bieżącej osłony powietrznej własnych jednostek będących w ruchu. Po kilku min. gdy HOLOWANE armaty KDA-35 zostaną rozwinięte do pozycji bojowej pozostanie już tylko gaszenie płonących wozów zaatakowanej z powietrza kolumny i zbieranie rannych/zabitych. BRAK samobieżnego, gąsienicowego podwozia pod KDA35 dającego możliwość prowadzenia ognia w ruchu deklasuje ten dobry sprzęt do roli zwykłej przyczepy. Czasu na opracowanie i wdrożenie LOARY 1 i jej generacyjnych modernizacji było od 1995r wystarczająco wiele.

darek
środa, 5 września 2018, 04:02

Piękne nazwy, piękne wizje, piękne koncepcje. I tyle. Armata, której nie ma, wóz dowodzenia, którego jeszcze nie ma i wóz drabiniasty, którego już nie ma.

Czu
środa, 5 września 2018, 02:20

@rzyt i andrzej... Jeśli nie podoba Wam się 35 mm działające w automacie to co sądzicie o Pilicy 23mm(obsługiwanej przez 5 chłopa) za mld.złotych zaklepana przez A.M ku uciesze Radomia??? To dopiero jest średniowiecze!

Teodor
środa, 5 września 2018, 00:42

Ta armata ma wiele ciekawych rozwiazan w kwestii detekcji, sterowania i samej amunicji programowalnej, jest ona jednak zaprojektowana do statycznej obrony. Rosjanie w swoich wozach bojowych stosuja powszechna dostepnosc armat 30mm, najprawdopodobniej nie posiadajacych amunicji programowalnej. Postawili oni najzwyczajniej na mobilnosc. Osobiscie uwazam, ze detekcja optyczna i automatyczny system decyzyjny z pewnoscia wiele wniesie nowego w tej dziedzinie.

Robert
wtorek, 4 września 2018, 23:52

Super sprzęt. Brawo MY

igo
wtorek, 4 września 2018, 23:16

Wsadzić to na Jelcza, razem z radarem Bystra, dodać rakiety piorun i mamy \"polskiego Pancyra\"

Kokos
wtorek, 4 września 2018, 22:37

Hmmm Armata która ma prawie 25 lat jest nowoczesna???

Harry 2
wtorek, 4 września 2018, 21:59

Armata dobra i pożądana w wojsku i o znacznie lepszych możliwościach niż działka 2x23mm, jednak jej skuteczność zostanie ograniczona poprzez nieosłonięice wrażliwych elementów przed czynnikami zewnętrznymi (mróz, piasek, woda, błoto)

Adam
wtorek, 4 września 2018, 21:36

To jest lepsze od popradu czas zacząć zakupy !

Szarak
wtorek, 4 września 2018, 19:17

Przy tak małym zasięgu (3,5 km) ta armata stanowi zagrożenie dla maszyn pamiętających II WŚ. Nawet taki samolot wsparcia jak Warthog ostrzeliwuje cele z ponad 5km, nie mówiąc już o nowoczesnych myśliwcach. Gdzie tu sens i logika?

tagore
wtorek, 4 września 2018, 18:13

Dobra wiadomość.

ck16
wtorek, 4 września 2018, 18:11

Brawo. Wreszcie coś się dzieje.

andryjar
wtorek, 4 września 2018, 17:25

Jak widać licencję na tą armatę mamy od ... 1995 r. i poza NIESTETY ZMARNOWANĄ szansą tj. ,,Loarą\", dla której zakupiono tą licencję, przez te WSZYSTKIE LATA praktycznie NIC NIE ZROBIONO, by wykorzystać tą doskonałą armatę :-( A przecież nawet Rosomaki mogą też ją mieć zabudowaną w wieży ... TAK ,,wykorzystuje\" swoje szanse i możliwości ... nasz tak zachwalany i reklamowany ,,przemysł obronny\" :-( SMUTNE, ale PRAWDZIWE!

Lewak
wtorek, 4 września 2018, 17:10

Nadal istnieje konieczność budowy LOARY 2 z armatami 35 mm KDA na podwoziu Kraba lub ewentualnie Borsuka. Żaden zestaw holowanych armat plotn. nie zastąpi wozu bojowego gotowego do walki w każdej sekundzie. Szczytem marzeń byłby zakup licencji na produkcję armat plotn. 57 mm Bofors o zasięgu skutecznego ognia w granicach 8 km i zainstalowanie ich na wozie typu LOARA.

JSM
wtorek, 4 września 2018, 15:42

Poprad bez armaty to półprodukt. Sama armata w dodatku bez własnego napędu to żart. Trzeba to spiąć razem, postawić na porządnych nośnikach i wtedy zacznie to mieć sens.

cosma
wtorek, 4 września 2018, 15:32

10 lat temu kupili licencję i nadal nie produkują masowo tylko badają ale wdać bardziej to się im opłaca

Do dzieła
wtorek, 4 września 2018, 15:30

jeśli Dany maja pość na zyletki to postawiłbym te armaty na nosniku od Dan. Bo te ciagnione to sie niesprawdziły nawet w 1939 roku A tak elegancko po sciagnieciu wieży hałbicy można postawic to cos Plot Jest tam tyle miejsca że i na rakiert by wystarczyło i mowa to o o \"błyskawicach\" a nie gromach czy piorunach Wystarczy zmienic silnik i przekładnie od dowolnego nowoczesnego samochodu cięzarowego Dana ma plus za niską kabinę co przy Plot ma znaczenie by nie miec martwej strefy ostrzału. Jeśli integracja sie powiedzie kupiłbym podwozia z Czech (tam wycofują) i nastukał 300 sztuk - dla WP i na eksport, szybko, tanio i skutecznie. No taaaak ale gdzie tu dialog techniczny i ta cała biurokracja planistyczna ?

edsa
wtorek, 4 września 2018, 15:07

dosłaownie wygląda jak kopia armaty boforsa z 1939 roku......nie za bardzo rozumiem tendencje do zmniejszania kalibrów w naszej armii...z 60mm przechodzą na 35.....to ma być modernizacja? kpiny jakieś

xxl007
wtorek, 4 września 2018, 14:36

dać to na stary

Rzyt
wtorek, 4 września 2018, 13:44

Okej na 2 wojnę światową jesteśmy gotowi. Gdzie roboty, gdzie drony? Gdzie systemy bezzalogowe...

Andrzej.pl
wtorek, 4 września 2018, 13:44

Przydałaby się taka lufa podczas II Wojny Światowej...

tadek
wtorek, 4 września 2018, 13:19

To trochę wstyd , po ponad 20-stu latach od kupienia licencji od Oerlikona.Miała być Loara teraz Noteć. Świetna armata , dlaczego nie wykorzystać jej do Borsuka ?

men
wtorek, 4 września 2018, 13:12

szczerze mówiąc coraz mniej ogarniam fantasmagorie PGZ-menów, przecież jest (podobno) gotowa, po próbach państwowych armata morska 35mm ( Tryton), wsadzić toto na Jelcza i mamy ( +radary i wóz dowodzenia) gotowe rozwiązanie mobilne, no chyba że chodzi o kasę na badania, wdrożenia itp. czyli tzw pastwisko PGZ na którym się pożywia

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama