Podkomisja: zachowanie rosyjskich nawigatorów odbiegało od standardów

10 kwietnia 2017, 19:49
Fot. Dmitry Karpezo/Wikipedia, CC BY-SA 3.0

Od samego początku zachowanie rosyjskich nawigatorów na lotnisku w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. odbiegało od przyjętych standardów - uważa podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej. 

W poniedziałek, w siódmą rocznicę katastrofy, podkomisja przedstawia swoje dotychczasowe ustalenia. Dziennikarzom zaprezentowano film, a o ustaleniach mówi lektor.

"Samolot, który leciał do Smoleńska, był w rosyjskim regulaminie oznaczony literą A, co oznaczało konieczność dochowania szczególnej staranności przy sprowadzaniu na ziemię. Mimo to od samego początku zachowanie rosyjskich nawigatorów odbiegało od przyjętych standardów" - poinformowała podkomisja.

Zwróciła uwagę, że obaj nawigatorzy z lotniska w Smoleńsku - ppłk Paweł Plusnin i mjr Wiktor Ryżenko - 10 kwietnia 2010 r. rano nie przeszli obowiązkowych badań lekarskich, więc nie mogli być "dopuszczeni do realizacji tak ważnych zadań".

Podkomisja zaznaczyła też, że w lotnictwie rosyjskim, podobnie jak w polskim, nawigatorzy mają pełną autonomię działania, nawet zakazuje się im w trakcie sprowadzania samolotu przyjmowania poleceń od przełożonych i oficerów wyższych stopniem. "Tymczasem w Smoleńsku, na wieży kontroli lotów od samego początku działały trzy ośrodki decyzyjne. W Moskwie, w centrum (o kryptonimie – PAP) +Logika+ rozkazy wydawał gen. (Władimir) Benediktow, były dowódca wojsk specjalnych w Afganistanie, który łączył się bezpośrednio ze Smoleńskiem, podejmując ostateczne decyzje. Dodatkowo na wieży - poza kierownikiem lotów ppłk. Pawłem Plusninem, odpowiadającym za dowodzenie i kierowanie samolotami oraz kierownikiem systemu lądowania mjr. Wiktorem Ryżenką, który miał sprowadzać samolot po kursie i ścieżce zniżania - pojawił się jeszcze płk Nikołaj Krasnokutski, były dowódca bazy w Smoleńsku, który przejął dowodzenie na wieży i ostatecznie wydawał rozkazy. Było to oczywistym złamaniem przepisów rosyjskiego prawa lotniczego" - podała podkomisja.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
roland
wtorek, 11 kwietnia 2017, 17:41

A czy zachowanie polskich pilotów było zgodne z przyjętymi standardami? Min. otwarty kokpit, obcy ludzie w kokpicie, nieprzygotowanie załogi do lotu (brak uprawnień), złamanie podstawowych zasad bezpieczeństwa lotów

wtorek, 11 kwietnia 2017, 21:27

Całkiem niedawno doszłoby do kolejnego "zamachu" - tym razem w Londynie. Gdzie do rządowego samolotu chciano upchać dwie delegacje naraz, na szczęście pilot właściwie zareagował i pogonił z pokładu tych dodatkowych pasażerów. Porażające w tym wszystkim jest to, że politycy nie wyciągają żadnych wniosków z katastrof i dalej traktują latanie samolotami jak jakąś jazdę taksówką...

axyz
wtorek, 11 kwietnia 2017, 16:57

Gdyby były przestrzegane procedury obowiązujące w lotnictwie, to samolot nie wystartowałby z Okęcia, bo załoga nie miała aktualnej prognozy pogody dla Smoleńska i do tego nie posiadała [za wyjątkiem technika] aktualnych uprawnień do kierowania Tutką.

anda
wtorek, 11 kwietnia 2017, 00:28

a mnie bardzo ciekawi kiedy wreszcie podadzą dane techniczne aparatury która była na Smoleński i jak się naprowadza samoloty przy tego typu urządzeniach. Instrukcję jak to wygląda mozna znaleść w starych kronikach filmowych.

Max Mad
wtorek, 11 kwietnia 2017, 10:18

A nie wystarczy ci opinii "komisji" że była to nowoczesna aparatura?

lk5
wtorek, 11 kwietnia 2017, 15:01

Jest tajemnicą Poliszynela, że "Sjewiernyj" nie jest zamknięty. To tylko delikatna dezinformacja. Tam cały czas lądują Ił-76 i przewożą broń do wszystkich zainteresowanych krajów świata. Też mają problemy a jeden nawet się rozbił.

CB
poniedziałek, 10 kwietnia 2017, 21:11

Wszyscy widzieliśmy jak wygląda "wieża kontrolna" (czyli ten obskurny barak) na tym lotnisku i jaki w środku jest sprzęt. Wiedzieli o tym od lat wszyscy decydenci w Polsce, bo od wielu lat tam lataliśmy. Czego zatem "podkomisja" spodziewała się po tych kontrolerach i ich sprzęcie? Tak naprawdę lataliśmy tam tylko i wyłącznie na własne ryzyko i tylko na nasze prośby uruchamiano to lotnisko. A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że kontrolerzy w żadnym momencie NIE WYDALI ZGODY NA LĄDOWANIE (ani Jakowi ani Tutce) i tego nie podważa nawet ta "podkomisja", tylko celowo to pomija. PS. Czy "kontroler lotów" jest tożsamy z "nawigatorem"?

mux
wtorek, 11 kwietnia 2017, 11:14

No właśnie, wtedy, kiedy powinni wydać zgodę lub jej odmówić (na 100m) , kontrola lotów milczała. Dlatego piloci zaczęli odchodzić.

Tweets Defence24