O krok bliżej do japońskiego myśliwca przyszłości [ANALIZA]

2 marca 2020, 13:06
NGF
Najnowsza wizja koncepcyjna samolotu Next Generation Fighter zaprezentowana przez Japonię. Fot. Ministerstwo Obrony Japonii

Wszystko wskazuje na to, że Japonia wyprodukuje samodzielnie swój najnowszy ciężki samolot wielozadaniowy. Na najbliższy rok podatkowy zaczynający się w kwietniu Ministerstwo Obrony Japonii (Bōei-shō) zarezerwowało niemal 260 milionów dolarów na dalszy rozwój projektu.

Według aktualnych planów samolot miałby wejść do służby w latach trzydziestych, czyli w momencie rozpoczęcia wycofywania samolotów Mitsubishi Heavy Industries (MHI) F-2. O ile na papierze zastępowana będzie lżejsza z obecnie używanych japońskich platform, o tyle maszyna oznaczana obecnie jako F-X Next Generation Fighter (zmiana z  Future Fighter) będzie samolotem ciężkim.

Japończycy używają aktualnie dwóch głównych typów wielozadaniowych samolotów bojowych którymi są wspomniany już F-2, będący zmodyfikowaną wersją samolotów F-16 (m.in. pierwsza stacja AESA na wielozadaniowym samolocie bojowym, większa powierzchnia nośna, materiały kompozytowe) oraz maszyn F-15J/DJ będących odpowiednikami samolotów F-15C/D i posiadających  również wiele elementów japońskich, za produkcję których także odpowiadała firma MHI. Jeśli aktualna koncepcja modernizacji zostanie doprowadzona do końca to będziemy mieli do czynienia z odtworzeniem obecnego układu, w którym funkcjonują ciężkie samoloty przewagi powietrznej i lżejsze maszyny wielozadaniowe. W rolę tych drugich wcielą się samoloty F-35 (wersja A i B, w sumie 147, czyli trzy razy więcej niż pierwotny plan) natomiast F-X wypełnią lukę po wycofywanych F-15.

 

Samodzielnie, ale przy udziale kooperantów

W przeciwieństwie do poprzednio używanych maszyn, samoloty NGF będą opracowane lokalnie z Japonią i rodzimym przemysłem jako wiodącymi udziałowcami projektu. Ma to pozwolić na swobodne modyfikacje samolotu w przyszłości. Nie wykluczona jest również współpraca firm zagranicznych o co walczą podmioty ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Dalsze inwestowanie w maszyny NGF oraz chęć samodzielnego opracowania samolotu wydają się ostatecznie grzebać lansowaną swego czasu koncepcję maszyn mających być hybrydą samolotów F-22 i F-35 i łączącą ich najlepsze cechy. Szersze opracowanie na ten temat powstało m.in. pod kierownictwie emerytowanego już gen. USAF Davida Deptuly w Mitchell Institute.

Nie oznacza to jednak, że efektem prac nie będzie właśnie samolot o takiej charakterystyce i właściwościach, choć zbudowany przy większym udziale przemysłu japońskiego, a nie amerykańskiego. Swoiste przygotowania lokalnej gospodarki trwają już od wielu lat i ich efektem są takie maszyny jak Mitsubishi X-2 Shinshin czy też wcześniejszy projekt oznaczany jako i3 fighter. Poza koncepcją płatowca i podzespołów Japończycy pracują również nad własnymi silnikami dla nowego samolotu czy też systemami elektronicznymi odpornymi na zakłócenia oraz zdolnościami do „samo naprawiania”.

Według niektórych szacunków całkowity koszt programu F-X może wynieść nawet 40 miliardów dolarów, a Japonia może zdecydować się na zakup około 90-100 samolotów tego typu. Wśród najbardziej prawdopodobnych kooperantów wymienia się firmy BAE Systems, Lockheed Martin oraz Northrop Grumman i być może Boeing. Zważywszy na zaangażowanie w Tempesta BAE Systems i Lockheed Martina w F-35 i F-22 firmy te wydają się najbardziej prawdopodobne. Francusko-niemiecki FCAS ma zbyt rozdrobnioną strukturę i główną rolę musiałby przyjąć Dassault co nie spodobałoby się Niemcom. Z kolei zarówno Northrop Grumman  jak i Boeing od dłuższego czasu są nieco z boku programów samolotów wielozadaniowych, choć ten pierwszy z pewnością mógłby zapewnić cały szereg podsystemów. Ostateczny wybór partnera ma nastąpić latem tego roku. Ewentualne związanie się z Brytyjczykami zapewni Japonii większą niezależność i możliwość modyfikowania samolotu, natomiast wybór partnera z USA wzmocni sojusz pomiędzy obu krajami, ale najpewniej kosztem możliwego poziomu ingerencji w platformę. Obecnie w Japonii uważa się, że Stany Zjednoczone są bardziej prawdopodobnym kierunkiem, a jednym z dowodów może być skokowe zwiększenie ilości zakupowanych F-35.

 

Duży, większy, Next Generation Fighter

Według wstępnych analiz NGF może być nawet większy od i tak stosunkowo dużego F-22, o czym media japońskie spekulowały już 4 lata temu. Ma to wynikać wprost z uwarunkowań geograficzny wysp japońskich. Terytoria pod jurysdykcją Tokio to nie tylko główne wyspy, ale również cały szereg mniejszych, oddalonych od setki mil morskich od centrum kraju, wysepek. Dodatkowo część z nich to terytoria sporne, które znajdują się w rejonach bogatych w surowce naturalne. Zatem obrona tych często niezamieszkanych skał jest nie tylko kwestią prestiżową i sprowadza się do zachowania integralności kraju, ale również zabezpieczenia interesów Japonii w przyszłości w związku ze wspomnianymi już surowcami.

By móc skutecznie realizować zadania lotnicze operując w takich, a nie innych uwarunkowaniach, konieczne jest zatem posiadanie odpowiednio dużego zasięgu. W przypadku maszyn o obniżonej wykrywalności niejako z automatu odpadają zbiorniki podwieszane, a zatem konieczne jest powiększenie samych rozmiarów maszyn wielozadaniowych. Z kolei tankowanie w powietrzu, o ile ogólnie pożądane, jest w kontekście rejonu operowania niewskazane i powinno być wykorzystywane w ostateczności (konieczność ochrony tankowców, ujawnianie lokalizacji maszyn własnych).

Dodatkowo duża platforma może również posłużyć do zwalczania nieprzyjacielskich okrętów dzięki większym możliwościom przenoszenia stosownego uzbrojenia. Niejasnym jest natomiast, czy komory wewnętrzne będą w stanie zmieścić pociski przeciwokrętowe ASM-3 (obecnie zasięg przedłużony do 400 kilometrów w porównaniu z pierwotnymi 200 km). Proponowany układ samolotu F-X z dwoma silnikami zapewni maszynie większe bezpieczeństwo w kontekście operowania nad morzami, choć trzeba przyznać, że używane obecnie jednostki napędowe są na tyle niezawodne, że argument ten coraz bardziej traci na aktualności. Większe rozmiary to również większe możliwości w kwestii montażu kluczowych podzespołów i przyszłych modyfikacji.

Póki co Japończycy nie wspominają nic o ewentualnej bezzałogowej wersji samolotu czy też o wprowadzaniu rozwijanej obecnie w Stanach Zjednoczonych koncepcji Loyal Wingmen. Nie mamy również szczegółowych informacji na temat koncepcji użycia samolotów NGF wraz z maszynami F-35. Nie wiemy też czy i w jakim stopniu obie platformy będą mogły się ze sobą komunikować.

 

Zmiany w porównaniu z wcześniej prezentowanymi wizualizacjami

Chyba najbardziej rzucającą się zmianą w porównaniu z wcześniejszymi wizualizacjami oznaczanymi jako 26DMU jest całkowita przebudowa sekcji ogonowej i pozostawienie jedynie dwóch powierzchni sterowych zamiast zakładanych wcześniej czterech i ustawienie ich pod kątem około 45 stopni, podobnie jak w amerykańskim projekcie YF-23. Z wizualizacji wynika również, że przeprojektowano skrzydła, ich kształt oraz wielkość. Wzrosło również wydłużenie skrzydeł (aspect ratio) co może przyczynić się do zwiększenia udźwigu podczas startu, a to wpisywałoby się w ogólną koncepcję samolotu.

Generalnie maszyna przypomina wszystkie współcześnie projektowane samoloty przyszłości, a zważywszy na to, że jest to kolejna wizualizacja nie ma pewności, czy ostateczny kształt będzie do niej zbliżony. Dane tego typu są traktowane jako wrażliwe i do ostatecznego oficjalnego ujawnienia prototypu lub „przyłapania” samolotu testowego przez spotterów wszelkie informacje w tym obszarze można traktować jako czysto spekulacyjne. Prezentowane wizualizacje mogą być również obliczone na zmylenie potencjalnych przeciwników co do obranych kierunków rozwojowych, gdyż na podstawie samego kształtu maszyny można już wyciągnąć pewne wnioski. Dodatkowo na ostateczny kształt myśliwca pewien wpływ może mieć również wybrany kooperant. Jeśli będzie to któraś z platform europejskich możliwa jest wspólnota nawet całych fragmentów samolotu do czego zapewne dążyć będą Brytyjczycy by dalej obniżyć koszty produkcji Tempesta.

 

Kolejny krok

Gdyby koncepcja japońskiego myśliwca doszła do skutku byłby to kolejny krok w kierunku wychodzenia Japonii z ograniczeń wynikających z konsekwencji II wojny światowej i odejścia od ścisłej doktryny obronnej, która w wielu obszarach ogranicza możliwości kraju. O ile od zakończenia wojny minęło już bardzo wiele lat, o tyle resentymenty pomiędzy Chinami, Koreą Południową i Północną, a Japończykami wcale nie zaniknęły. Dowodem tego jest obserwowane choćby niedawno znaczące ochłodzenie relacji między będącymi w sojuszu Japończykami, a Koreańczykami z południa. Z kolei na północy kraju nierozwiązana jest kwestia spornych terytoriów z Rosją, która niedawno przeprowadzał wspólne loty z Chinami i jest z tym kraje ściśle powiązana w obszarze zbrojeń.

Można zatem zakładać, że poza obroną przy pomocy nowych samolotów dalekiego zasięgu swoich odległych terytoriów (F-35 posiada zbyt krótki zasięg), Japonia będzie starała się również przesunąć swoje rubieże obronne dalej od centrum kraju. Maszyny te będą zapewne również wspierały 42 samoloty F-35B krótkiego startu i pionowego lądowanie, na których zakup Tokio zdecydowało się w ubiegłym roku odradzając tym samym japońskie lotniskowce.

Niejako na potwierdzenie zarysowywanego trendu  stopniowego wzmacniania polityki obronnej najnowszy budżet ministerstwa obronny ma osiągnąć rekordowy poziom 48,8 miliardów dolarów. Wiele wskazuje zatem na to, że w najbliższych latach można spodziewać się usztywniania stanowiska Japonii i bardziej zdecydowanego demonstrowania swojej woli do obrony interesów kraju.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 45
Reklama
Fan eksperta od badań F-35 przez TsAGI.
środa, 4 marca 2020, 18:20

Szkoda że nie czytali gotowców eksperta od badań F-35 przez TsAGI, czyli @jaca. jaca by im zaraz wytłumaczył, przy pomocy jakiegoś starego gotowca, ze powinni zlikwidować swój przemysł lotniczy, zreszta tak jak by jaca chciał żeby zrobił cały zachodni swia i kupili F-35, który według @jaca jest lepszy niż przyszłe samoloty 6 gen.

Pentagon
środa, 4 marca 2020, 16:10

Trump potrzebuje sukcesu z Japonią Bilans to. 43mld usd za F35 Jeżeli Japończycy nie wykorzystaja tego momentu to Demokraci pokażą om duza fige tak jak za Obamy

LOL
środa, 4 marca 2020, 00:25

Uważam, że priorytetem dla naszej armii jest uzyskanie samodzielności- a więc możliwości skutecznego działania bez wsparcia czy pozwolenia "sojuszników" na podjęcie działań. W tym celu, obok amerykańskich F35, całkowicie zależnych od USA, jako następców F16 powinniśmy wprowadzić któryś z obecnie rozwijanych samolotów- Japoński, koreański, albo europejski. Wszystkie będą maszynami dwusilnikowymi, o profilu maszyn przewagi powietrznej, co świetnie będzie uzupełniało jednosilnikowe f35- wielozadaniowe, ale z naciskiem na zdolności uderzeniowe.

BadaczNetu
wtorek, 3 marca 2020, 23:33

Biorąc pod uwagę szybkość starzenia się Japońskiego społeczeństwa, to za 20 lat ich samoloty będą musiały mieć podjazdy dla wózków inwalidzkich... PS: U nas wcale nie jest dużo lepiej.

R
czwartek, 5 marca 2020, 16:37

Zgadzam sie w 100%, Japonskie spoleczenstwo starzeje sie w zastraszajacym tempie.

74f
piątek, 6 marca 2020, 12:10

Podobnie jak rosyjskie tylko tam jest jeszcze hiv...

Pentagram
wtorek, 3 marca 2020, 19:58

Japończycy musza zapłacić haracz LM bo nawet te ukradzione plany to za mało

Paranoid
wtorek, 3 marca 2020, 23:57

Może byś tak oświecił innych skąd czerpiesz swoje mądrości?

Tito
wtorek, 3 marca 2020, 18:03

A F-2 do Polski wraz z pakietem serwisowo-obsługowym i uzbrojeniem. Mielibyśmy wraz z eF-ami najsilniejszy komponent lotniczy we wschodniej części europy. Niestety to tylko marzenia. :-(

Gulden
wtorek, 3 marca 2020, 16:18

Tak z boku patrząc.Porównując Polskę z taką Japonią(o ile w ogóle można mówic o jakichś paralelach).CO mają samuraje do roboty w temacie obronności swego Kraju,zachowania integralności tego co na chwilę obecnie posiadają?Ano do roboty mają sporo.Raz,że sami są wyspą.Co już stwarza spore problemy obrony choćby linii brzegowej,choć i wody wokół też są sprzymierzeńcem,bo by się im wpakować na podwórko trzeba się tam zdesantować z morza.No,z powietrza też da radę,ale weż potem logistycznie zaopatruj siły na ziemi w sprzęt, amunicję,i całą resztę.No,to w sumie jeszcze małe miki.Same główne wyspy to jedno,ale utrzymanie pod butem reszty wysp które są japońskie,to dopiero wyzwanie.Od lotnictwa by to chronić,poprzez utrzymanie dostaw,drogą morską,od żywności po sprzęt wojskowy w razie czego.Jasne,japończy mają wszystko co do tego potrzeba.Stocznie,instytuty badawczo-rozwojowe,rozwinięty przemysł i tak dalej.Co nie zmienia faktu,by zapewnić status quo,potrzeba do tego ogromnej kasy,zaangażowania multum fachowców,inzynierów i jakiejś strategii przemyślanej na lata.I mając pod bokiem"pokojowo"nastawione Chiny,niepewną sytuację z oboma Koreami,z jedną bardziej przyjacielską,z drugą mniej przyjacielską.Do tego dochodzi pilna potrzeba surowcowa,by gospodarka nie staneła,od stali,po ropę,czy co tam jeszcze.Ogólnie to tak podsumowałem,z grubsza.Można wysnuć wniosek,że samuraje naprawdę mają co robić,nad czym główkować,na co wydawać górę kasy(i to w MILIARDACH USD).Jak na tym tle wypada Polska?No,wysp do bronienia nie mamy.Nasz Bałtyk to w sumie perferyjne morze,nikt tu się pchał na całego z MW nie będzie ,bo po co.Czyli de facto jakiejś ogromnej MW nam nie potrzeba,bo i po co?Desantować się chyba do Szwecji nie będziemy,przykładowo.Po jednej stronie,za Odrą,mamy najsilniejsza gospodarkę UE,czyli Niemcy,jesteśmy z nimi w jednym sojuszu wojskowym-NATO.Czyli można rzec,nic, tylko się jakoś dogadywać,bo w potencjalnym konflikcie znowu wjadą jak w 39".I zbierać w sumie nie będzie czego.Za Bugiem,graniczymy z Ukrainą,która jakby nie patrzeć jest dużym krajem,powierzchniowo,ludnościowo.Lecz gospodarczo,wiadomo-coś nie halo.Co ma i swoje plusy,jak i minusy.Zawsze lepiej współpracować z trochę bogatszym sąsiadem,co ma porządek na swoim podwórku,i pracuje,by mieć jeszcze lepiej.Niż z takim,co się mu nic nie chce,a tylko patrzy, by komuś ukraść,i mieć swoje.Co do Białorusi,to trzeba powiedzieć sobie otwarcie,to już na całej długości granica w FR.Jeśli ktoś myśli,że my graniczymy z FR,tylko jeśli chodzi o Kaliningrad,powinien udać się do psychiatry,na badanie głowy.Co w tym układzie najzabawiniejsze,pownnismy sobie życzyć takich stosunków z białorusinami-dobrych,jak z ukrainą,bo pogrywają denerwująco.Jeśli chodzi o południe,to moim skromnym zdaniem,kierunek z którego za bardzo nie powinniśmy się zbytnio obawiać kłopotów.Ba,moim zdaniem,Polska pownnia maksymalnie integrować się z Czechami,Słowakami,gospodarczo,militarnie(czesi mają całkiem sprawny przemysł zbrojeniowy),politycznie.Po prostu,taka współpraca jest obopólnie OGROMNIE korzystna,a wręcz pożądana.Konkludując,mamy o wiele mniej problemów,kierunków,co gdzie wybudować,wyprodukować niż samuraje.Mamy niby dużą górę kasy na zbrojenia,wyposażenie armii,szeroko pojętą obronność,zapewnienie integralności terytorialnej Ojczyzny.I pomimo to,wydajemy te pieniądze tak,że głowa mała, a nawet włosy stają dęba,jak"dobrze"kasę wydajemy.Jakiejkolwiek koncepcji,spójnej koncepcji nie widać,co rząd,to inne kosmiczne tezy,co gorsza wprowadzane w życie.A sprawa jest w istocie niesamowicie prosta.Sprawienie,realne stworzenie takiej armii,OT,OPL,czy co tam jeszcze potrzebne..by potencjalny npl ze trzy razy się zastanowił,by się nam pchać na podwórko.I czy to się w krótkofalowej,długofalowej perspektywie opłaca.Tylko tyle,aż tyle.

BadaczNetu
wtorek, 3 marca 2020, 23:40

Polska wydaje na armię 12mld USD, Japonia 50mld USD. To jest jednak pewna różnica...

Yunior
środa, 4 marca 2020, 19:24

... a Izrael wydaje na armię 16mld USD. Wobec naszych 12 mld pewna różnica jest, za to w stanie uzbrojenia, organizacji, siły i operatywności armii różnica jest kosmiczna.

konkretny
czwartek, 5 marca 2020, 22:07

Ale podobno dostaje 3 mld rocznie w sprzęcie od USA.

Gulden
czwartek, 5 marca 2020, 14:42

-yunior-Weż poprawkę na to,jakie mają umowy z USA w kwestii dostępności dla nich nowoczesnego uzbrojenia,i cen jaki za ten sprzęt płacą.Już nie wspomnę o sporej ilości pieniędzy,którymi de facto dotują gospodarkę Izraela podatnicy USA.Plus,co rzecz jasna,oczywista, swój rodzimy przemysł zbrojeniowy,który naprawdę potrafi produkować dobrą broń.Tak jak pisałem w pierwszym poście,w grucie rzeczy chodzi o ROZSĄDNE wydawanie tych pieniędzy,które się ma do dyspozycji.W tym cały figiel.U nas to kuleje.

Gulden
środa, 4 marca 2020, 15:24

-badacznetu-No,żałóżmy.Polska ma ten sam budzet,co samuraje,czyli te 50 mld.Uważasz,że tę górę kasy wydalibyśmy racjonalnie?Jak znam życie,dopiero byłoby"pole do popisu"dla decydentów.Powtarzam,bez spójnej polityki,strategii i to niezależnie od aktualnego rządu,nawet 100 mld USD,na nic się zda,jak to jest wydawane na kosmiczne projekty,zamiast na to,REALNIE jest potrzebne do zrobienia,by armia,Kraj miał jakiś tam spokój w temacie inwazji sąsiada.P.S.Byłbym zapomniał,że japończycy dodatkowo jeszcze mają na karku FR,choćby w kwestii surowców.

Ech
wtorek, 3 marca 2020, 03:40

Gdzies czytalem ze Rosja ma marynarke wojenna 2 razy wieksza niz Japonia. Ale Rosja bardziej rozczlonkowana na kilka regionow (flota polnocna najsilniejsza) Wiec Japonia ma dosc dobre polozenie. Przeciwko Chinom tez sojusz kilku krajow USa + Indie ze nie wspomne o pomnijszych. Ogolnie maja dobra sytacje. Istnieje taka teza ze rozwineli sie dlatego iz po wojnie na tereny okupwane przez USa amerykanei wyslali tam najbardziej postepowych adminstratorow. Tak wiec zarowno Niemcy zachodnie jak i Japonia dostaly zastrzyk nowoczesnego zarzadzania jakiego nie bylo nawet w samych Stanach. + wrodzne cechy harateru. Troszke wspolczuje tez Koreanczykom z poludnia takze bo silna Japonia to dla nich kiedys moze byc klopot. Ciekawe czy dojdzie w koncu do polacznia obu Koreii.

Zbigniew
wtorek, 3 marca 2020, 20:26

Los ciężko doświadcza Japończyków; nie dość że siedzą na gołych skałach wystających z wody obok najgłębszych rowów oceanicznych świata, to jeszcze im Rosja, posiadająca największy terytorialnie kraj zabrała wyspy Kurylskie. Skutkiem jest ciągłe szamotanie się ludu szukającego sobie szansy rozwoju.

grundy
wtorek, 3 marca 2020, 18:32

Połączenie obu Korei jest możliwe tylko w sytuacji nagłego zejścia towarzysza przywódcy gdy nie ma przygotowanego następcy o podobnym charakterze co poprzednik. Wtedy się wszystko tam posypie moment. Jakiekolwiek dłuższe walki o władzę między niższymi szczeblem urzędnikami nie są tam możliwe. Sytuacja, która tam panuje nie ma zupełnie przełożenia do tego co było w ZSRR po śmierci Stalina. Korea PD nie jest znowu w stanie wchłonąć takiej fali zatem "połączenie" musiałoby przebiegać w inny sposób, najpierw uspokojenie i luźna federacja, i dopiero po kilkunastu latach połączenie ale to bardzo optymistyczny wariant, chyba że nastąpi masowa "ewakuacja" za granicę reżimowych urzędników i wojskowych zostawiąjc wszystko na pastwę losu.

ja
środa, 4 marca 2020, 00:36

Obie KOreie oficjanie prznajmiej daza do polaczenia. A Niemiec tez nikt sie nie spodziwal.

chateaux
piątek, 6 marca 2020, 05:55

Tylko kto miałby takie zjednocznie sfinansowac? Bo na pełno Koreańczycy z Południa ani nie maja na to ochoty, ani ich na to nie stac. Ani Korea Pld to nie RFN, ani Korea Pln to nie NRD.

ja
wtorek, 3 marca 2020, 03:30

A tak psioczyli na wywiad genrala Raichela gdy mowil ze F35 pelni funkcje samolotu wielozadniwego jak f16. A Tu Japonczycy dla niego maja dokadnie taka role.

w
poniedziałek, 2 marca 2020, 19:21

a moze nasz (?!!) przemysł lotniczy pomoze Japończykom ??? Skutecznie jest przecież po 1989r (ro)zwijany. Wysłac tam całe ARP

Gnom
wtorek, 3 marca 2020, 09:24

I wszystkich polityków i urzędników z ministerstw odpowiedzialnych za przemysł zbrojeniowy i lotnictwo!!!!!!!! - popieram rekami i nogami. No chyba, ze ktoś, z sensownym uzasadnieniem, wskaże tego kogo należy zostawić bo czegoś pozytywnego w tym czasie dokonał - ja nie widzę.

LMed
poniedziałek, 2 marca 2020, 18:42

No tak długoterminowe, przemyślane, stopniowe wzmacnianie polityki obronnej w oparciu o własny przemysł. A u nas ... , no właśnie.

...
wtorek, 3 marca 2020, 03:31

U nas pod aktualne wybory i co powiedza amerykanskie koncerny.

Clash
wtorek, 3 marca 2020, 09:38

Przeczytaj jeszcze raz. Są amerykańskie koncerny...... a potem dłuuuugo bardzo dłuuuuuuugo nic. Dziekuje za uwage.

Andrettoni
poniedziałek, 2 marca 2020, 17:47

Nie należy przeciwstawiać Japonii Chinom, bo Japonia dba o własne interesy - podobnie jak Turcja "wykraja" własny kawałek, zdobywając niezależność od Chin, ale i od USA. W rozumieniu wielu ludzi ciągle pokutuje fakt, że USA jest dalej hegemonem. USA nie jest już hegemonem. Dlatego poszczególne kraje nie licząc na USA wzmacniają własne możliwości i dokonują emisji na pobliskie terytoria. Stany Zjednoczone nie będą już decydować o wizji świata, a jedynie wspierać sojuszników. Oczywiście mogą decydować czy wspierać np. Turcję czy nie i to ma bardzo duże znaczenie, ale to Turcja decyduje o interwencji np. w Syrii. Warto zauważyć tutaj nie tylko stosunkową słabość USA, ale również Rosji. Rosja nie jest już rywalem USA, tylko Turcji. Takich konfliktów i rywalizacji będzie więcej, a USA będzie wypełniać rolę wsparcia - równoważąc szale lub przechylając je na którąś ze stron. Zanikną wojny typu USA+reszta kontra jakiś kraj, a pojawią jakiś kraj+wsparcie USA kontra inny kraj. Oznacza to, że nasza polityka musi być bardziej aktywna. W razie np. wyjścia Turcji z NATO, warto zawrzeć odrębny sojusz. Ewentualna wojna z Rosją będzie diametralnie inna jeśli Rosja będzie flankowana przez Turcję i Szwecję, nawet jeśli te kraje nie będą w NATO, a to oznacza konieczność bezpośrednich dobrych stosunków i wymiany handlowej. Na miłość serca bym nie liczył, ale wymiana gospodarcza to dobry motyw. To samo zresztą dotyczy też np. Chin i każdego sąsiada Rosji, który w razie wojny mógłby związać część sił. Niekoniecznie walką - bo nawet koncentracja wojska przy granicy lub modernizacja armii może rozczłonkować siły. Warto zwrócić uwagę na ostatnie wydarzenia na Białorusi. Rosja i Chiny to sojusznicy, ale Chiny nie pragną wzmacniania Rosji. To samo dotyczy Polski i np. Niemiec. Jesteśmy sojusznikami, ale Niemcy nie pragną by nasza siła rosła, bo to obniża ich pozycję lidera, a podnosi naszą. Oczywiście to nie jest wrogość, ale interesy nie są już jednobiegunowe. Chiny to rywal naszego sojusznika - USA, ale jednocześnie mogą dać wsparcie Rosji lub w konflikcie z Rosją, więc warto zadbać przynajmniej o neutralność Chin. Nie możemy już prowadzić porównań Chiny kontra USA, Rosja kontra USA, Nairobi kontra USA, tylko Polska kontra Rosja, Polska kontra Chiny, Polska kontra USA. Nasze postępowanie musi być takie, by kraje potężniejsze były przyjazne, neutralne lub nawiązać przyjaźnie z ich wrogami. W tym wypadku może to być np. poczucie wspólnego zagrożenia

Ech
wtorek, 3 marca 2020, 03:36

Ciekawe. Ta wielobiegunowasc powinna tez pojawic sie w Radzie BEzpieczestwa ONZ. Jesli jakis Twor politczny nie odzwierciedla sytacji rzeczywstej moze byc przczna wojen i konfiktu. Tylko Realne negocjacje. Np w Radzie bezpieczestwa sa kraje starej Europy (Francja, UK, ) a gdzie nowe potengi? Indie? Moze Brazylia czy RPA? Moze Iran? Tak by realnei rozmwiac a nie falszywe rezolucje oderwane od faktow.

wtorek, 3 marca 2020, 02:13

Bardzo trafne.

MAZU
poniedziałek, 2 marca 2020, 20:57

Dobra analiza. Pozdrowienia od 7M. M

ryszard56
poniedziałek, 2 marca 2020, 20:00

Mądra diagnoza pozdrawiam

Truskawa
poniedziałek, 2 marca 2020, 17:41

Się powie że Brytyjczycy - to Amerykanie będą bardziej skorzy do współpracy ...

Clash
wtorek, 3 marca 2020, 09:41

To co mają brytyjczycy do zaoferowania jest dość dobre ale niestety wszystkich technogii nie posiadają. To amerykanie w tej grze rozdają karty.

michalspajder
poniedziałek, 2 marca 2020, 17:35

Z tego co pamietam, to juz F2 Japonczycy chcieli zrobic sami. Wstepnie tzw. przetarg wygrala ich nieistniejaca koncepcja, ale po protestach zagranicznych ugieli sie i w koncu wybrali Lockheed Martin. Z nimi tez MHI nie zawsze bylo po drodze. Juz dokladnie nie pamietam, ale Amerykanie nie zgodzili sie na przekazania jakichs technologii, ktore zgodnie z kontraktem byli zobowiazani przekazac, wiec Japonczycy w rewanzu nie zaprosili ich na testy opracowywanego przez siebie radaru dla F2 (na ktore zgodnie z umowa mieli obowiazek Amerykanow zaprosic i podzielic sie z nimi wiedza na ten temat). Naprawde, moze byc ciekawie, poniewaz maja na pewno dluga tradycje we wspolpracy z USA, ale finansowo moze im opcja brytyjska wyjsc lepiej. Czy technologicznie tez? Na dzien dzisiejszy chyba jeszcze za wczesnie na takie opinie, ale Brytyjczycy juz pozyskali do programu Tempest Szwedow i Wlochow, a co by nie mowic, to sa zaawansowane technologicznie kraje.

vann
poniedziałek, 2 marca 2020, 16:55

Przynajmniej nie łykają f35 jak co nie którzy tylko myślą o wsparciu własnej gospodarki

tran
poniedziałek, 2 marca 2020, 21:46

Ty swoim rozumem wesprzyj polska gospodarke .czytaj. W rolę tych drugich wcielą się samoloty F-35 (wersja A i B, w sumie 147, czyli trzy razy więcej niż pierwotny plan) natomiast F-X wypełnią lukę po wycofywanych F-15.

Chubaca
poniedziałek, 2 marca 2020, 21:36

Przecież kupili 147 sztuk i nie wiadomo czy nie kupią więcej. Poza tym my nie mamy możliwości zaprojektowania i stworzenia myśliwca 5 gen.

raKO
poniedziałek, 2 marca 2020, 19:24

Przecież kupują f-35. Poza tym nie porównuj przemysłu japońskiego z polskim. Nasz nawet nie jest w stanie przyjąć offsetu za f-35, że zaprojektowania i wyprodukowania nowoczesnego samolotu nie wspomnę. Nas przerasta nawet zaprojektowanie i wyprukowanie czołgu 3. generacji.

Rhotax
środa, 4 marca 2020, 23:19

Albo chociaż przerobienia Teciaków na bezzałogowe zdalnie sterowane WWO .

Ein
poniedziałek, 2 marca 2020, 16:20

Będą bardziej asertywni, to oczywiste, bo Chiny już nie kryją, że chcą narzucić swoje panowanie w regionie. Ciekawe, jaka będzie dostępność tego samolotu na rynku? Coś czuję, że zerowa, szczególnie zadba o to Waszyngton, dyskontując swój udział w dwojaki sposób - nie robiąc sobie samemu konkurencji oraz wykorzystując za japońskie pieniądze technologie w przyszłym programie maszyny 6 generacji (to znaczy w obecnym, bo już się rozpoczął, ale właśnie to co powstanie w Japonii idealnie wpisze się w rozwój nowej konstrukcji i to jeszcze przy oszczędnościach z tytułu prac R&D za nie dolary, a jeny). NG chyba (o ile ta grafika jw cokolwiek realnego przedstawia) będzie tym głównym partnerem. W końcu Czarna Wdowa to nadal coś, co mają na serwerach, sporo rzeczy jest nadal aktualnych i dających się wykorzystać w nowym opracowaniu. To będzie maszyna o gabarytach zbliżonych do chińskiego J-20. Musi zabrać w pip paliwa, zresztą tutaj może być najciekawiej - silniki nowej generacji mogą pozwolić nie tylko na długotrwały lot naddźwiękowy bez dopalania, ale jeszcze dodatkowo bardzo ekonomiczne spalanie i skokowy wzrost zdolności do długotrwałego CAP. A to dla Japonii kluczowa cecha. Ta maszyna ma pełnić rolę wysuniętego przyczółku, być niezależnym, autonomicznym dominatorem, z niespotykanym do tej pory potencjałem w zakresie walki powietrznej (BVR) oraz niszczenia wrogich okrętów. To ostatnie dotyczy chińskich grup uderzeniowych oraz desantowych. Także nie ma pytania czy ASM-3 będzie orężem tej maszyny, tylko raczej, czy tylko ten pocisk pokpr trafi do arsenału jakim dysponować będzie ten samolot. Japończycy ostatnio wspominali o nowych opracowaniach w tym broni hipersonicznej dalekiego zasięgu (rażącej obiekt za pośrednictwem samej energii kinetycznej). Takie coś wpisywałoby się doskonale w ten projekt. W końcu trudnych celów i to do szybkiego zdjęcia nie zabraknie... wspomniane, chińskie duże okręty nawodne, dalej, instalacje balistyczne Korei Północnej, zaplecze chińskiej armii (lotniska w głębi kontynentu), TELe zarówno chińskie jak i KRLD, a także mało realne, ale jednak też możliwe nowoczesne platformy Korei Południowej. To ostanie to dopiero wyzwanie dla projektantów... samolot musi być bardzo trudno wykrywalny, musi być zdolny do samotnej walki (na rubieżach nie będzie niczego, będzie tylko ta maszyna, bo zarówno maszyny wsparcia łatwe do zniszczenia, jak i F-35 z niewielkim zasięgiem, nie będą tam używane), musi zwalczać całe spektrum bardzo różnorodnych, trudnych celów (nie kolumny wojska, czy lotnictwo lądowe, tylko to, co najlepsze mają potencjalni przeciwnicy, a więc bardzo nowoczesne platformy bojowe, albo te najniebezpieczniejsze i konieczne do szybkiego eliminowania tj. TEL / balistyki / broń A)... W sumie, z tego co będzie, wyłania się szalenie ciekawy program, chyba najambitniejszy póki co. Fajnie, że aż tyle nowych konstrukcji się pojawi, a nie tylko US i coś tam z nitami z Rosji. Dla fanów lotnictwa wojskowego trzecia dekada XXI wieku będzie obfitować w niespodzianki...

Rhotax
środa, 4 marca 2020, 23:24

Właśnie zastanawia mnie co rosyjscy konstruktorzy w tych nitach jak z DC 3 widzą ? Innej techniki łączenia nie znają ? Takie ładne mają samoloty {mi się kształty wielu z nich podobają } a tak je zbliżenia konstrukcji kaleczą nitami ...

Jopek
poniedziałek, 2 marca 2020, 16:10

Kombinują ja od paru lat i co? Nie da sie pokonać skoku technologicznego

Paranoid
wtorek, 3 marca 2020, 23:39

byłeś w zespole projektowym? jeżeli jest tak źle to czemu Japończycy realizują teraz większość największych projektów energetycznych w PL?

Japonesa
poniedziałek, 2 marca 2020, 15:30

Za 40 mld usd to moga,sobie kukurydze posadzić Ale gdyby tyle dali LM przed wyborami to byłby SUKCES

Niuniu
poniedziałek, 2 marca 2020, 14:46

Niezły ruch marketingowy. Bardzo piękna wizualizacja. Na pewno przemawia do decydentów i zwiększa ich chęć dawania kasy. A tak na poważnie to akurat Japonia ma chyba największe kompetencję do opracowania i wyprodukowania samolotu 5 czy też od razu 6 generacji. Mają odpowiednią bazę naukowo produkcyjną we wszelkich potrzebnych dziedzinach. Dysponują dostępem przynajmniej do części amerykańskich opracowań. I co najważniejszę nie mają problemów z kasą. Jeśli zrobią ten samolot tak jak robią np. samochody to będzie to nie tylko skuteczny samolot ale również niezawodny. A prezentowany model jest jak z najlepszych japońskich anime.

Tweets Defence24