Niemcy i Francja dzielą się czołgiem przyszłości [KOMENTARZ]

28 kwietnia 2020, 14:29
Leopard2
Fot. Bundeswehr/Torsten Kraatz

Program europejskiego czołgu nowej generacji, mającego zastąpić czołgi Leopard 2 i Leclerc, nabiera tempa. Niemcy i Francja zawarły dwie ważne umowy, określające sposób jego realizacji i obejmujące prowadzenie konkretnych prac.

Szefowe resortu obrony Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer i Francji Florence Parly podpisały umowę ramową (Framework Agreement) dotyczącą organizacji pracy i struktur zarządzania przeznaczonych do projektu. Niemiecki resort obrony w komunikacie podkreśla, że z uwagi na pandemię koronawirusa panie minister nie spotkały się przy okazji podpisania umowy, co jednak nie przeszkodziło w jej finalizacji.

Podkreślono, że oba państwa powinny w równym stopniu korzystać z kooperacji, dlatego związane z programem umowy będą finansowane w połowie przez Niemcy i Francję. Paryż i Berlin otrzymają też w ramach projektu odpowiednie prawa własności intelektualnej, pozwalające na przyszłe wykorzystanie efektów prowadzonych prac.

Oprócz porozumienia ramowego, szefowe resortów obrony podpisały pierwszą umowę wdrożeniową, stanowiącą podstawę do rozpoczęcia prac nad studium definiującym architekturę systemu. Zgodę na jej podpisanie wyraził niedawno Bundestag, a koszty będą – zgodnie z zasadami programu – współdzielone przez Francję i Niemcy. Prace studyjne mają potrwać dwa lata. Ich efekty zostaną wykorzystane do opracowania demonstratora technologii, który z kolei posłuży do sprawdzenia spełnienia wymagań stawianych przez Niemcy i Francję.

Program systemu bojowego wojsk lądowych nowej generacji (Main Ground Combat System, MGCS), w ramach którego ma zostać opracowany następca obecnych czołgów Leopard 2 i Leclerc, to jedno ze sztandarowych przedsięwzięć współpracy przemysłowej obu państw. Nowy europejski czołg ma stanowić generacyjny przełom i być od podstaw przygotowany do szerokiego współdziałania z platformami bezzałogowymi, wykorzystania broni nowej generacji itd. Z tego powodu zaplanowano relatywnie długotrwałe prace badawczo-rozwojowe.

Zakłada się, że MGCS zostanie wprowadzony do linii około 2035 roku. Dlatego też, równolegle z budową nowego czołgu, zarówno Niemcy jak i Francja modernizują posiadane czołgi podstawowe Leopard 2 oraz Leclerc, i należy się spodziewać że ten proces będzie kontynuowany aż do osiągniecia pełnej gotowości przez MGCS. Projekt jest kierowany przez Niemcy, podczas gdy drugi „duży” program europejskiej współpracy, Future Air Combat System, czyli system walki bazujący na myśliwcu 6. generacji, odbywa się pod kierownictwem Francji. W MGCS mają uczestniczyć przede wszystkim niemiecki KMW i francuski Nexter, które w 2015 roku, z myślą o tym właśnie programie stworzyły przy wsparciu obu rządów koncern KNDS, oraz niemiecki Rheinmetall.

Również Polska zabiega co najmniej od 2016 roku o udział w programie francusko-niemieckiego czołgu nowej generacji. Mówił o tym m.in. w wywiadzie dla Defence24.pl tuż przed lipcowym szczytem NATO w Warszawie ówczesny szef MON Antoni Macierewicz. Z kolei obecny minister obrony Mariusz Błaszczak apelował o przyspieszenie tego programu i włączenie go do stałej współpracy strukturalnej w ramach PESCO, co mogłoby ułatwić zaangażowanie w projekt polskich podmiotów.

Na razie nie ma jednak informacji o odpowiedzi strony niemieckiej. Trzeba też pamiętać, że Polska dysponuje obok prawie 250 Leopardów 2 flotą ok. 500 starszych czołgów rodziny T-72/PT-91 i będzie potrzebować dla nich następcy wcześniej, niż Niemcy i Francja dla swoich czołgów III generacji. Na razie nie ma oficjalnej odpowiedzi na zabiegi Warszawy, a MON prowadzi analizy dotyczące programu nowego czołgu Wilk, w których uwzględniane są różne rozwiązania.

Reklama
Tweets Defence24