Mobilna i lekka dywizja na wschodzie. Gen. Gromadziński i jego koncepcja specjalnie dla Defence24.pl

9 września 2018, 13:06
Gromadziński
Gen. bryg. Jarosław Gromadziński. Fot. ppor. Maciej Wrotniak/szer. Adrian Staszewski/mł. chor. Piotr Kamiński/15BZ

Nowa dywizja na wschodzie kraju powinna być lekka i mobilna. Jej tworzenie należy rozpocząć od modułowego dowództwa, szkolonego szczególnie pod kątem przyjęcia wsparcia sojuszników i reagowania poniżej progu wojny. Potem trzeba zbudować brygady, których zalążkiem będzie istniejący potencjał – taki pomysł ma przyszły dowódca dywizji w Siedlcach gen. bryg. Jarosław Gromadziński. Swoją koncepcję przedstawił w rozmowie z Defence24.pl.

W niedzielę w Siedlcach szef MON Mariusz Błaszczak poinformował o szczegółach utworzenia nowej, czwartej dywizji w Wojskach Lądowych. W tym garnizonie  powstanie dowództwo jednostki. To jeden ze sztandarowych projektów obecnego ministra obrony, choć pomysł budowy nowego związku taktycznego na wschód od Wisły pojawiał się już przed objęciem przez Błaszczaka resortu obrony, m.in. w Strategicznym Przeglądzie Obronnym z 2017 r.

Jak powiedział Błaszczak, nowa dywizja będzie miała w nazwie numer 18 – na cześć roku 1918, kiedy Polska odzyskała niepodległość, oraz 18 Dywizji Piechoty, zasłużonej podczas bitwy warszawskiej 1920 r.

18 Dywizja Zmechanizowana docelowo ma składać się z trzech brygad. Na początek mają zostać jej podporządkowane dwie istniejące jednostki – 1 Brygada Pancerna z Warszawy-Wesołej i 21 Brygada Strzelców Podhalańskich z Rzeszowa. – Powołamy do życia nową brygadę – zapowiedział minister, przypominając, że resort zmienia procedury powoływania do służby wojskowej.

Szef MON poinformował m.in., że dywizją od 17 września będzie dowodził gen. bryg. Jarosław Gromadziński, który ostatnio krótko był zastępcą dowódcy 12 Dywizji Zmechanizowanej w Szczecinie, a wcześniej przez ponad dwa lata dowodził 15 Brygadą Zmechanizowaną w Giżycku.

Generał swoje pomysły na czwartą dywizję przedstawił w rozmowie z Defence24.pl. Podkreślił przy tym, że na kierunku operacyjnym na wschód od Warszawy potrzebne jest dowództwo tego szczebla. Wskazał też, że w tym rejonie nie można czekać na przemieszczenie sił z drugiego końca Polski. – Chodzi o sytuację, gdy mamy do czynienia z działaniami poniżej progu wojny, z wojną hybrydową, gdy obowiązują ograniczenia czasu "P" co do przemieszczania wojsk i użycia broni – powiedział gen. Gromadziński, podkreślając, że m.in. dlatego jest zwolennikiem wyjścia wojska poza poligony na ćwiczeniach.

To wszystko – jak wynika z wypowiedzi generała – determinuje charakter nowej dywizji i kolejność tworzenia jej poszczególnych elementów.

Budowa czwartej dywizji powinna być rozłożona na co najmniej dwa-trzy etapy. Pierwszym, ale dla mnie najbardziej istotnym jest budowa dowództwa – sztabu dywizji wraz z batalionem dowodzenia. Powinny to być struktura nowego typu – mobilna, cyfrowa, zdolna do szybkiego przemieszczania i modułowa. Powinno powstać też modułowe stanowisko dowodzenia z nowoczesnymi wozami takimi jak w Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód w Elblągu. Ona jest naprawdę wyposażona najlepiej w Polsce.

gen. bryg. Jarosław Gromadziński
Wóz dowodzenia na bazie KTO Rosomak. Fot. Juliusz Sabak / Defence24.pl
Wóz dowodzenia na bazie KTO Rosomak. Fot. Juliusz Sabak / Defence24.pl

Szczególną uwagę generał zwrócił na mobilność stanowisko dowodzenia. – Prędkość daje przewagę. Speed is key – zaznaczył generał.

Jego zdaniem jednym z podstawowych zadań nowej dywizji powinna być praca w standardach i procedurach NATO oraz gotowość do absorbcji wzmocnienia sojuszniczego.

Dowództwo musi być tak szkolone, żeby mogło przyjąć wzmocnienie zgodnie z procedurami sojuszniczymi i NATO-wskimi.

gen. bryg. Jarosław Gromadziński

Według gen. Gromadzińskiego po utworzeniu sztabu drugim etapem tworzenia nowej dywizji powinno być budowanie jednostek podległych.  – W pierwszej kolejności należy podporządkować dywizji te brygady, które już są. Na tej bazie możemy budować nowy potencjał – ocenił dowódca.

Generał przypomniał, że standardowo polska dywizja liczy dziewięć batalionów pancernych lub zmechanizowanych, tzn. trzy brygady po trzy bataliony. Wyjątkiem jest obecnie tylko 16 Dywizja Zmechanizowana w Białobrzegach, której podlegają cztery brygady, w tym 1 Brygada Pancerna w Warszawie-Wesołej, czyli na kierunku działania nowej dywizji Wojsk Lądowych.

Gromadziński podkreślił, że ta brygada ma cztery bataliony (po dwa pancerne i zmechanizowane). Również z czterech batalionów składa się kolejna jednostka na wschodzie kraju – 21 Brygada Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie, która nie podlega dowództwu żadnej dywizji, lecz bezpośrednio Dowództwu Generalnemu Rodzajów Sił Zbrojnych. Zatem obie brygady na wschodzie Polski mają osiem batalionów.

Odchodząc na chwilę od argumentów gen. Gromadzińskiego, należy przypomnieć, że jeden z pododdziałów 21 BSP, 22 Karpacki Batalion Piechoty Górskiej stacjonuje w Kłodzku, a więc na zachodzie kraju.

Natomiast co do 1 BPanc. w Warszawie-Wesołej, to w grudniu 2017 r. ówczesny szef MON Antoni Macierewicz zapowiedział przeniesienie tam kolejnego batalionu czołgów Leopard 2A5. W kwietniu 2018 r. plan ten potwierdziło Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych. Proces ten jeszcze nie został zakończony.

Zdaniem gen. Gromadzińskiego budowę trzeciej brygady w nowej dywizji można rozpocząć na przykład na bazie batalionów zmechanizowanych w Chełmie i Zamościu, obecnie podporządkowanych 1 BPanc. Oczywiście w skład nowej brygady musiałyby wejść nowy sztab i inne pododdziały – bataliony dowodzenia i saperów oraz dywizjony przeciwlotniczy i artylerii (ten ostatni już jest w Chełmie). – Nie budujemy nowej brygady od zera, tylko na tym potencjale, który już jest, i w bardzo szybkim czasie, poprzez dodanie trzech czy czterech batalionów i dywizjonów różnego rodzaju – zmechanizowanego, artylerii i obrony przeciwlotniczej – powiedział Gromadziński.

Grafika: Defence24.pl
Grafika: Defence24.pl

Natomiast "dziewiąty" batalion, brakujący do utworzenia kompletnej dywizji powinien według generała powstać w 1 BPanc.

W ten sposób powstają trzy brygady. W moim założeniu dwie z nich powinny być lekkie. 21 BSP już jest przewidziana do przezbrojenia w Rosomaki. Nowa brygada, która dopiero powstanie, też musi być lekka. Mając lekką dywizję, która może w każdej chwili wyjść na kierunek, w tym dwie lekkie brygady zmotoryzowane, mogę działać jak straż pożarna w czasie kryzysu i blokować teren. Speed is key. Trzeba być szybszym w terenie, bo tak działa wojna hybrydowa, a trakcja kołowa pozwala nawet w czasie kryzysu przemieszczać się i wyjść na pozycję. Natomiast brygada pancerna stanowiłaby odwód. Na tym kierunku dywizja skonstruowana w ten sposób da czas głównym siłom na przemieszczenie się z drugiego końca Polski.

gen. bryg. Jarosław Gromadziński

W rozmowie z Defence24.pl dowódca nie zgodził się z pomysłem budowania na wschód od Warszawy ciężkiej dywizji pancernej. Za błąd uznał też budowę potencjału dywizji przede wszystkim na bazie śmigłowców i bezzałogowców. Taka koncepcja pojawiła się na debacie, którą Defence24.pl zorganizowało w ubiegłym tygodniu na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego. Dyskusję otworzył szef MON Mariusz Błaszczak.

Mój autorski projekt przedstawiam, patrząc na dzisiejszą ekonomię. Mówię o realnym pomyśle. Nie jestem fantastą, jak niektórzy panowie, którzy mówią, że kupimy 100 śmigłowców i 50 czołgów – ocenił gen. Gromadziński.

Grafika: Defence24.pl
Grafika: Defence24.pl

Pytany o infrastrukturę wojskową na wschodzie kraju, dowódca dywizji wyraził przekonanie, że garnizon w Siedlcach jest zdolny do przyjęcia sztabu tego związku taktycznego. W każdym z pozostałych garnizonów – zdaniem generała – jest zapas na rozbudowę i park dla nowoczesnego sprzętu. Dowódca przypomniał przy tym, że w Zamościu, Chełmie i Lublinie były kiedyś całe brygady. – W Elblągu dwa lata temu wystartowało dowództwo dywizji. W tym roku będą budynki. To pokazuje, że można – ocenił generał. Zwrócił przy tym uwagę, że sztab nowej dywizji byłyby dwa razy mniejszy niż w Elblągu, więc mógłby powstać szybciej, a wyposażenie, np. nagrodzone na MSPO wozy dowodzenia na podwoziu Rosomaka, można zakupić w polskim przemyśle.

Dowództwo wielonarodowej dywizji w Elblągu jest bowiem wyjątkowe w skali NATO i dwa razy większe od typowej polskiej struktury tego szczebla – liczy 280 stanowisk, podczas gdy w pozostałych polskich dywizjach – ok. 130. Ponadto pułk dowodzenia, który zapewnia funkcjonowanie elbląskiego dowództwa, liczy ok. 1000 ludzi, a batalion dowodzenia przeciętnej polskiej dywizji – ok. 450 – podkreślił generał.

Najpierw trzeba stworzyć "mózg", czyli dowództwo dywizji. Następnie powinno być podłączenie brygad na bazie potencjału, którym dysponujemy, co podkreślił nawet szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmund Andrzejczak, żeby to były zalążki do budowy nowych struktur. Potem należy przystąpić do budowy elementów wsparcia i zabezpieczenia. To jest proces. Trzeba znaleźć infrastrukturę.

gen. bryg. Jarosław Gromadziński

Szerzej o uzbrojeniu, wyposażeniu oraz infrastrukturze nowej dywizji gen. Gromadziński nie chciał rozmawiać. Tłumaczył bowiem, że to musi być powiązane z programem rozwoju sił zbrojnych, który – jak powiedział – może zostać przyjęty w październiku, oraz z dwoma dokumentami, które powstaną na jego podstawie – planem modernizacji technicznej i planem inwestycji budowlanych.

W trakcie rozmowy generał niejednokrotnie zaznaczał, że w swojej koncepcji czerpie z doświadczeń z 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej, które podporządkowana jest wielonarodowa batalionowa grupa bojowa NATO stacjonująca w Orzyszu i Bemowie Piskim. To jednostka lekka, której trzon stanowiły pododdziały z amerykańskiego 2 Pułku Kawalerii na kołowych transporterach opancerzonych Stryker.

Rozmawiał: Rafał Lesiecki. Współpraca: Bartłomiej Sulik.

Reklama
Tweets Defence24