Kopia Black Hawka podstawowym śmigłowcem Chin

23 listopada 2020, 13:38
Zrzut ekranu 2020-11-23 o 13.39.30
Morski Z-20 / Fot. Chinese MoD

W chińskiej telewizji państwowej China Central Television (CCTV) wyemitowana została audycja na temat średniej wielkości śmigłowca wielozadaniowego Harbin Z-20. Maszyna ta, której wygląd znany jest od kilku lat, ale po raz pierwszy została publicznie zaprezentowana w czasie ubiegłorocznej defilady, teraz została oficjalnie namaszczona na przyszłego konia roboczego Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.

Zobacz także
Reklama

Śmigłowiec Harbin Z-20 to średniej wielkości maszyna transportowa o maksymalnej masie startowej 10 ton i zdolności do operowania z baz na wysokości nawet do 4 tys. metrów nad poziomem morza. Zgodnie z oficjalnymi informacjami prototyp po raz pierwszy wzniósł się w powietrze w grudniu 2013 roku. Po pojawieniu się jego pierwszych fotografii okazało się, że jest wizualnie bardzo podobny do popularnego Sikorsky S-70. Było to niezbyt zaskakujące, ponieważ Chińczycy nabyli od lat 80. cywilna wersję Black Hawka. 23 egzemplarze są na stanie Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, użytkuje je też policja Hong Kongu. Firma Harbin miała więc dostęp do tej konstrukcji.

Swego rodzaju zaskoczeniem są jednak deklaracje głównego konstruktora Z-20 - Deng Jinghuia. W wywiadzie dla telewizji CCTV powiedział on bowiem, że będzie o najpopularniejszy śmigłowiec w chińskich siłach zbrojnych i będzie używany do najrozmaitszych zadań w wojskach lądowych, siłach powietrznych, marynarce wojennej, ale także w policji. Deklaracje te nie są puste - maszyna miała zostać bowiem z powodzeniem przetestowana w najróżniejszych warunkach klimatycznych.

Jego zdaniem konstrukcja ma także wielkie perspektywy jeżeli chodzi o rynki eksportowe. Nie dziwi to biorąc pod uwagę stosunkowo niskie nadal ceny chińskich wyrobów, w tym przypadku obniżone jeszcze przez efekt skali osiągnięty poprzez produkcję na potrzeby własne. Jak bowiem powiedział Deng Jinghui – Z-20 powinien zostać zamówiony przez rodzime wojsko i służby w liczbie porównywalnej z amerykańskimi UH-60 Black Hawk. Oznaczałoby zapewne zakup 2-3 tys. egzemplarzy tych maszyn, które byłyby produkowane zapewne przez kolejne dekady.

Wśród zadań stawianych przed wiropłatami opartymi na tej platformie wymienia się: dostarczanie wyposażenia, zaopatrzenia i żołnierzy oraz ewakuację rannych. Maszyna ma być przy tym zdolna do operowania bezpośrednio w strefie walk. Inne przewidywane zadania wersji specjalistycznych to operowanie z lotniskowców i okrętów uderzeniowych przy prowadzeniu desantów czy zwalczaniu okrętów podwodnych, a także rozpoznanie i prowadzenia działań dozorowych. Słowem – jak przystało na klona Black Hawka – Z-20 ma wykonywać te same misje co rodzina tego amerykańskiego śmigłowca.

Co ciekawe w czasie tej samej audycji zadeklarowano, że w Z-20 umieszczono wszystkie najnowsze rozwiązania jakie mógł zaoferować chiński przemysł. Z jednej strony nie świadczy to zbyt dobrze o pozycji ChRL w wyścigu technicznych ze Stanami Zjednoczonymi, które mają już zaawansowane dwie propozycje na następcę Black Hawka (program Future Vertical Lift ma rozstrzygnąć pomiędzy SB>1 Defiant i V-280 Valor). Z drugiej strony jednak można pytać co jest zabudowane w tej chińskiej konstrukcji o „skromnym” układzie klasycznym.

Mimo wszystko wprowadzenie Z-20 jako masowego śmigłowca we wszystkich rodzajach sił zbrojnych to postęp i nowe możliwości operowania wielu jej jednostek. Wojska powietrzno-desantowe przestaną bowiem polegać na cięższych maszynach rosyjskiej rodziny Mi-8/17, czy budowanych na podstawie francuskiego Super Frelona, które nie mogły dostarczać zaopatrzenia bezpośrednio do strefy walk. Ani na lekkich śmigłowcach powstałych na podstawie francuskiego Dauphina (AS3650), które do wielu rodzajów zadań miały po prostu zbyt mały udźwig.

Nowe wiadomości mogą być też złą informacją dla amerykańskiego, ale przede wszystkim rosyjskiego przemysłu lotniczego. Ten ostatni poszukuje bowiem klientów eksportowych zwykle w tych samych państwach co Chiny, a śmigłowce Mi-8/17 i Mi-24 to jeden z najlepszych towarów eksportowych Moskwy. Teraz jego pozycja może zostać zagrożona. Oczywiście pod warunkiem, że ChRL uda się osiągnąć zapowiadaną skalę i odpowiednią jakość produkcji…

Reklama
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 41
Reklama
Bursztyn
wtorek, 24 listopada 2020, 13:36

Teraz czekamy na kopie HELL Fire a nazwa już jest china grill

Gnom
czwartek, 26 listopada 2020, 09:18

Przejrzyj net - testują już kilka lat.

Wojmił
poniedziałek, 23 listopada 2020, 20:03

Europa ma lepszy tj NH-90...

kukurydza
wtorek, 24 listopada 2020, 15:45

NH90 to kompletny śmieć i Europa to rozumie, i dlatego już ogłasza opracowanie następcy. NH90 zabrnął w ślepą uliczkę czyli całkowicie kompozytowy kadłub, który sprawdza się w konstrukcjach cywilnych, ale w zastosowaniach wojskowych (wymagających wielokrotnego modernizowania, w tym prowadzenia nowych wiązek i montażu wyposażenia) całkowicie się nie sprawdza ponieważ w tego rodzaju kompozytach nie da się wiercić otworów bez skomplikowanego i kosztownego montowania wzmocnień. Co gorsza, NIE MA też możliwości naprawy uszkodzeń bojowych, na przykład przestrzelin, które w kadłubie z duralu lub hybrydowym można albo zaspawać, albo wymienić tylko panele; jedna zbłąkana kulka z kałacha i przestrzelina w niefortunnym miejscu - i cały śmigłowiec idzie na szrot. Nie wspominam, jak to Szwecja reklamowała rozwarstwiającą się podłogę kabiny, a NHI odpowiedziało, że to z winy użytkownika bo szwedzcy żołnierze za bardzo tupią. Po wszystkich przeróbkach, "lekki kompozytowy" kadłub NH90 waży więcej, niż gdyby go przeprojektować od podstaw pod wykonanie z duralu z panelami z tworzyw... co oczywiście szkodzi osiągom. Tyle, że taka (postulowana zresztą) operacja byłaby wizerunkowo nieakceptowalna, więc już ogłoszono, że będzie "nowy" eurośmigłowiec wojskowy...

Daktyle
poniedziałek, 23 listopada 2020, 18:18

"zdolności do operowania z baz na wysokości nawet do 4 tys. metrów nad poziomem morza." Lol, znacznie wyżej może. Nie po to dodali mu znacznie mocniejsze silniki niż w oryginalnym blackhawku i dodatkowy wiropłat + zoptymalizowanie do wysokości, by ledwo co latał w Tybecie, tylko żeby latał bezproblemowo.

Matnet
poniedziałek, 23 listopada 2020, 18:12

Pikny ten chinahawk. Nawet się nie postarali zamaskować tego że ordynarnie kopiują. Z drugiej strony słabo o nich świadczy, do ten helikopter to projekt z wczesnych lat 70-tych

Fanklub Daviena
poniedziałek, 23 listopada 2020, 20:09

Co takiego skopiowali? Układ konstrukcyjny znany od dziesięcioleci przed Blackhawkiem? Wszystkie te helikoptery to kopia rozwiązań układu pierwszego helikoptera Igora Sikorskiego... Czy silniki są kopią amerykańskich? A głowica wirnika czy łopaty? System sterowania? Awionika? Wymiary budy może skopiowali, bo stały się nieformalnym standardem (i nie ustanowionym przez Blackhawka, tylko Iroquoisa, którego wymiary kabiny Blackhawk skopiował, co zresztą jest kiepskie, bo te wymiary są kiepskie, np. wysokość kabiny 1,3m, w Sokole 1,4m w Mi-17 1,8m).

Lord Godar
wtorek, 24 listopada 2020, 00:46

Faktem jest że co raz bardziej uniezależniają się od rosyjskich technologii i co raz bardziej stają się dla Rosji konkurentem na tradycyjnych rosyjskich rynkach zbytu broni .

Jacek
poniedziałek, 23 listopada 2020, 21:46

No jak tak do tego podchodzisz to czemu nie przypomina MI-171 lub Mi-18? Przecież to ten sam układ konstrukcyjny?

Fanklub Daviena
wtorek, 24 listopada 2020, 17:24

Cenzura nie puściła poprzedniego posta posta, więc nie wiesz. Właśnie się dziwię czemu jak NH-90 czy EC-725 nie przypomina Mi-8/17 z silnikami i przekładnią nad kabiną, tylko kopiuje układ UH-60 z silnikami po bokach i przekładnią za kabiną, który ma same wady, poza rzekomym większym bezpieczeństwie przy katastrofie (że niby silniki nie miażdżą kabiny, tylko spadają obok - pod warunkiem, że grunt był równy a śmigłowiec spadał poziomo...). Układ z UH-90 powoduje m.in. mniejszą sprawność wirnika (większy przekrój pod wirnikiem), większe opory powietrza, niemożność stosowania tylnej rampy, niższe położenie wirnika (lub konieczność stosowania długiego wału), wymuszone niskie prowadzenie belki ogonowej (mniejsze bezpieczeństwo, większa masa), większa długość kadłuba względem długości użytecznej kabiny ładunkowej itp., dlatego ten układ nie cieszy się popularnością w większych śmigłowcach i wybór Chińczyków mocno mnie zdziwił.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
poniedziałek, 23 listopada 2020, 20:34

Na pewno skopiowali z 95% części i to w najdrobniejszych detalach, trochę czasu im zajęło opracowanie procesu technologicznego dlatego taki poślizg czasowy.

Gnom
wtorek, 24 listopada 2020, 08:11

Jeśli to nie ironia, to uzasadnij skąd owe 95% przy innym wirniku, silnikach, kształcie kadłuba (pomimo podobieństwa), wyposażeniu itd. To może być bardzo ciekawe i pouczające.

Lord Godar
wtorek, 24 listopada 2020, 00:42

Pewnie kopiowali każdy nit osobno i dlatego to im tyle czasu zajęło .

Bania
poniedziałek, 23 listopada 2020, 18:11

Ciekawe że nie skopiowali techniki nie majacej analogów..hehe..czyli rosyjskiej.A tak swoją drogą to że tak robią świadczy tylko o jednym.Są ciency i tyle.

alkaprim
poniedziałek, 23 listopada 2020, 18:50

Bania-taak ta technika co to nie ma analogów -gości u nas w 100% na stanie i na dodatek podtrzymujemy je przy życiu. Innych nie mamy.

dywersant
poniedziałek, 23 listopada 2020, 17:25

Z-20 może faktycznie być wzorowany na Black Hawk. Posiadanie egzemplarzy Black Hawków przez Chińczyków i ewentualny tzw.: "rozwój wsteczny" to nie wszystko. Kilka lat temu była duża afera szpiegowska z wykradaniem amerykańskich technologi zbrojeniowych. Chińczycy podobno hakowali producentów zaawansowanego uzbrojenia w USA... łącznie z tego co mnie pamięć nie myli wykradli około 30 projektów. Na bazie tych technologi budują zapewne własne projekty... Z-20 może też być pokłosiem tamtych operacji szpiegowskich.

tad
poniedziałek, 23 listopada 2020, 16:49

Hmm... Dlaczego nie skopiowali Caracala?

dokk
wtorek, 24 listopada 2020, 08:46

Bo w przeciwieństwie do polskich "ekspertów" partyjnych, rozumieją różnicę między śmigłowcem małym, a średnim.

Gnom
poniedziałek, 23 listopada 2020, 21:00

Bo mają Z-8 i Z-18, Za chwilę z 2 zamiast 3 silników. Potrzebowali niedużego śmigła 9-10 ton i sobie zrobili, bo ruscy nie produkują, a H-215 jest za słaby na Tybet.

Obrumowiec
poniedziałek, 23 listopada 2020, 17:12

Bo to awaryjny i drogi bubel ten Caracal.

Rysio
poniedziałek, 23 listopada 2020, 18:11

Bez urazy i bez polityki Ale nadal nie mamy śmigłowców a minęło 7,8 lat

Blend
wtorek, 24 listopada 2020, 06:50

8 lat temu to był środek epoki "wojny nie będzie" wg słów B. Komorowskiego. Właśnie ciężko skrytykowałeś PO. Choć PIS okazał się tyle samo wart czyli niewiele.

AJwAJ
poniedziałek, 23 listopada 2020, 16:37

Wielu tutaj często krytykuje jakiś nasz rodzimy produkt że jest kopią jakiegoś rozwiązania zagranicznego, jak widać Chińczycy mają w poważaniu takie opinie bo liczy się efekt, bo dla wojaka nie ma znaczenia czy będzie transportowany kopią czy autorskim projektem, znaczenie ma czy będzie transportowany bezpiecznie,skutecznie i szybko.

BUBA
poniedziałek, 23 listopada 2020, 17:26

Nasz produkt ... ale nie w WP a mialo byc wiecej taniej lepiej ....

Belfer
poniedziałek, 23 listopada 2020, 16:30

Nieustająco podziwiam chińską myśl techniczną ...

Sramata
poniedziałek, 23 listopada 2020, 16:27

Naśladowanie jest największą formą uznania.

BUBA
poniedziałek, 23 listopada 2020, 17:26

Popieram ..

Pjoter
poniedziałek, 23 listopada 2020, 15:42

I sie nie szczypia a moze my tak na wlasne potrzeby bysmy zbudowali taki chinski kuter rakietowy 022 skoro i tak budujemy jedne z najlepszych katamaranow na swiecie

Daktyle
poniedziałek, 23 listopada 2020, 20:14

Chiny wkrótce będą się ich pozbywać, można odkupić :)

Andrettoni
poniedziałek, 23 listopada 2020, 18:45

Niestety nigdy nie uzyskamy "efektu skali". Po prostu jesteśmy zbyt mali.

Fgf
poniedziałek, 23 listopada 2020, 18:21

Taniej, szybciej zamówić w Chinach.

Prawy
poniedziałek, 23 listopada 2020, 15:10

A gdzie są francuskie śmigłowce??? całe szczęście, że Polska ich nie kupiła.

Slayer
poniedziałek, 23 listopada 2020, 21:06

Węgrzy nie mieli oporów, kupili nasze i będą mieć i czym latać i fabrykę na 500- 1000 chłopa, która mogła stać u nas

czytelnik D24
wtorek, 24 listopada 2020, 10:14

i fabrykę na 500-1000 chłopa z brakiem zamówień...

Tropiciel
wtorek, 24 listopada 2020, 08:50

Co więcej jak ta Fabryka stałaby w Polsce, to większość jej udziału miała należeć do państwa polskiego. Ale po co jak można kupić kilka gotowców od USA i tam kasę wytransferować.

poniedziałek, 23 listopada 2020, 18:47

też się cieszyłem, że 50 mld. zł zaoszczędzone. Jednak władcy pieniądze wydali na przejedzenie. więc nie będzie żadnych śmigłowców. ament.

Ksiwa
poniedziałek, 23 listopada 2020, 18:13

No tak lepsze rosyjskie idzie kryzys i nic nie będzie.

LOL
poniedziałek, 23 listopada 2020, 17:55

No pewnie... Bo mielibyśmy temat śmigłowców zamknięty na najbliższe lat, i przynajmniej jedną rzecz z "plany modernizacji" kompleksowo zabezpieczoną... Całe szczęście udało się tego uniknąć.

Murf fanem Polski
poniedziałek, 23 listopada 2020, 23:20

Ścigać Patrioty i F-35. Które są prawdziwym środkiem odstraszającym Karakale nie odstraszają rosyjskiej agresji. Tak więc rząd dokonał mądrego wyboru.

Lol
wtorek, 24 listopada 2020, 13:52

Przecież od tych wydatków i tak nie uciekniemy, chyba ze rozwiążemy brygady aeromobile. Różnica taka, ze zamiast jednorazowo zamknąć temat zakupem jednej platformy, upraszczając logistykę i serwis oraz zabezpieczając koszty w cyklu życia, będziemy przez kolejne 10 lat kupować po kilka sztuk na znacznie gorszych warunkach. To raz. A dwa- nazywanie naszego zakupu Patriota „odstraszającym” to kiepski żart.

poniedziałek, 23 listopada 2020, 20:18

temat śmigłowców zamknięty na lata ale z F-35 i patriotów zostałyby tylko prospekty

Tweets Defence24