Reklama

Konflikt USA z Iranem będzie eskalował. Skorzysta Rosja [PROGNOZA]

12 maja 2019, 08:25
Iran Rosja
Fot. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej [mil.ru]

Wzrost napięć między USA i Iranem nie doprowadzi raczej do wojny. Iran jednak nie ustąpi pod naciskiem sankcji i będzie eskalował działania odwetowe. To natomiast postawi USA w niezręcznej sytuacji i może skłonić do zaatakowania Iranu. Wyraźnym beneficjentem sytuacji będzie natomiast Rosja.

Ostatnia eskalacja napięć związana jest z zapowiedzią nieodnowienia przez USA wyłączeń z sankcji nałożonych na Iran i dotyczących jego sektora energetycznego. Sankcje zostały wprowadzone w listopadzie ubiegłego roku, ale osiem państw, w tym m.in. Turcja, Indie i Chiny, zostały z nich wyłączone na okres 6 miesięcy. Ponadto Irak uzyskał odrębne wyłączenie dotyczące zakupu irańskiego gazu.

Zniesienie wyłączeń, przy jednoczesnym zwiększeniu wydobycia i sprzedaży przez Arabię Saudyjską i innych producentów ropy, sprzymierzonych z USA, ma teoretycznie całkowicie wyłączyć Iran z rynku, powodując załamanie gospodarki tego kraju i zmuszając go do renegocjacji zawartego w 2015 r. w Wiedniu układu w sprawie irańskiego programu nuklearnego JCPOA. USA, które odstąpiły od tego układu dokładnie rok temu, tj. w maju 2018 r., wprowadziły też kilka dni temu (na mocy decyzji prezydenta USA, działającego z upoważnienia Kongresu) nowe sankcje obejmujące irański sektor metalurgiczny. Jest to uderzenie w drugie po ropie irańskie źródło dochodu z eksportu.

W irańskich mediach prezentowane są wprawdzie opinie, że Iran zdoła obchodzić sankcje, ale sytuacja gospodarcza kraju już uległa drastycznemu pogorszeniu. Eksport ropy spadł z 2,3 mln baryłek dziennie do nieco ponad 1 mln, a zdaniem różnych ekspertów zniesienie wyłączeń doprowadzi do dalszego spadku co najmniej do 600 tys. baryłek dziennie, a być może nawet do 200 tys. Tymczasem do utrzymania płynności budżetowej Iran potrzebuje sprzedaży na poziomie 1,5 mln.  W 2018 r. recesja była na poziomie 3,9 %.

USA wprowadzając sankcje liczą na to, że albo Iran ugnie się i przystąpi do renegocjacji JCPOA, albo dojdzie w tym kraju do rewolucji. Sam Donald Trump usiłuje prowadzić strategię kija i marchewki, czego wyrazem było jego pojednawcze wystąpienie 9 maja, w którym zaapelował do przywódców Iranu, by do niego zadzwonili. Wyraził też przekonanie, że USA i Iran są w stanie wypracować „uczciwe porozumienie”, a wtedy irańska gospodarka może rozkwitnąć dzięki pomocy ze strony USA. Trump podkreśla przy tym, że jedyne czego USA oczekuje to pewności, że Iran nie będzie pracował nad bombą atomową.

Taka deklaracja USA to nic nowego. Latem 2018 r. pojawiły się informacje, że USA chciało doprowadzić do spotkania bilateralnego, ale Iran kategorycznie odrzucił taką propozycję. Problem w tym, że w 2015 r. obóz pragmatyków, do którego należy prezydent Hassan Rowhani i szef MSZ Dzawad Zarif, z trudem przekonał Najwyższego Przywódcę Alego Chameneia do akceptacji warunków JCPOA, a konserwatyści nie ustawali w krytyce tego porozumienia i zbyt dużego ich zdaniem zbliżenia z USA, wciąż traktowanym w Iranie jako „Wielki Szatan”.

Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że w istocie nie chodzi tylko o broń nuklearną, ale również o irański program balistyczny. Iran podkreśla, że ma prawo do rozwijania swojego konwencjonalnego potencjału obronnego i konsekwentnie odrzuca jakiekolwiek sugestie włączenia tego tematu do rozmów na temat irańskiego programu nuklearnego. Z drugiej strony Iran konsekwentnie odrzuca oskarżenia o plan uzyskania broni nuklearnej, utrzymując, że jego program zawsze miał charakter pokojowy, a Chamenei ogłosił w fatwie, że broń nuklearna jest religijnie zakazana (haram). Również Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej potwierdziła, że Iran nie łamie warunków JCPOA oraz NPT (układu o nieproliferacji broni nuklearnej). Dlatego oferta Trumpa została w Teheranie natychmiast odrzucona jako dążenie do upokorzenia Iranu i eliminacji jego zdolności do regionalnej rywalizacji o potęgę.

Mocarstwowe aspiracje regionalne Iranu są przy tym coraz mniej związane z religijnym fundamentalizmem, a coraz bardziej z tradycyjnym irańskim nacjonalizmem. Dotyczy to w szczególności nastrojów w Korpusie Strażników Rewolucji (Pasdaran), niedawno uznanym przez USA za „organizację terrorystyczną”. Determinuje to jednak również to, że zewnętrzna presja wywierana na Iran nie tylko nie doprowadzi do rewolucji, na którą w Iranie w ogóle się nie zanosi, ale wręcz przyniesie efekt odwrotny, wywołując nastroje antyzachodnie i antyamerykańskie wśród licznych nacjonalistycznie nastawionych krytyków systemu ustrojowego islamskiej republiki, pochodzących przeważnie z klasy średniej i inteligencji. Sprzyjać temu może zwłaszcza szukanie przez USA sojuszników wśród organizacji separatystycznych i terrorystycznych (np. mudżahedinów ludowych) w Iranie.

Dotychczasowe działania odwetowe Iranu były dość umiarkowane co wynikało w dużej mierze z oczekiwania, że Unia Europejska podejmie odpowiednie kroki zmierzające do zniweczenia konsekwencji wyjścia USA z JCPOA. UE wprawdzie deklaruje wciąż, że chce utrzymać w mocy JCPOA (w jego aktualnym brzmieniu) mimo odstąpienia USA, jednak ma trudności nawet z implementacją mechanizmu rozliczeń barterowych INSTEX, który nie jest satysfakcjonujący dla Iranu. Również decyzja Iranu o wstrzymaniu sprzedaży zagranicę nadwyżek niskowzbogaconego uranu nie stanowi zdaniem Iranu wycofania się z jakichkolwiek zobowiązań, gdyż jest zgodna z art. 26 i 37 JCPOA. Iran nie ukrywa jednak, że szykuje się do podjęcia kolejnych kroków, w tym nie wyklucza całkowitego odstąpienia od JCPOA, a nawet NPT. Póki co, dał UE 60 dni na wypełnienie jej zobowiązań. Ultimatum to zostało natychmiast odrzucone przez UE.

Na UE naciska oczywiście nie tylko Iran, ale również USA, co ogranicza elastyczność UE w stosunku do Iranu. Ratunek dla JCPOA mógłby przyjść jeszcze z Chin, dla których ewentualny konflikt zbrojny w rejonie Zatoki Perskiej miałby negatywne konsekwencje. Utrudniłby bowiem import niezbędnych surowców, nie mówiąc już o zwyżce cen ropy. Irańskie interesy na Bliskim Wschodzie, w szczególności chęć przeprowadzenia lądowego szlaku z Iranu do Morza Śródziemnego, są zresztą zbieżne z chińskimi, a już samo wyłączenie Iranu z rynku ropy będzie miało negatywny skutek dla Chin, gdyż doprowadzi do podwyżki cen ropy. USA chcą wprawdzie utrzymać obecny poziom poprzez nakłonienie innych krajów do zwiększenia wydobycia, ale podnoszone są wątpliwości czy będą one miały taką zdolność. Chiny utrzymując, a może nawet zwiększając ilość kupowanej ropy irańskiej, niewątpliwie skorzystałyby na tym, ale jednocześnie oznaczałoby to nową konfrontację amerykańsko-chińską, na którą Pekin najwyraźniej nie ma specjalnej ochoty.

Ewidentnym beneficjentem pogłębiania się kryzysu wokół Iranu będzie natomiast Rosja. Wyłączenie Iranu z rynku naftowego będzie korzystne dla Rosji zarówno ze względu na brak konieczności ograniczania wydobycia (co było uzgodnione z OPEC), jak i zwyżki cen ropy. To zaś poszerzy rosyjskie zdolności do prowadzenia ekspansywnej polityki zagranicznej. Co więcej, Rosja miała problem z dotrzymaniem uzgodnień zawartych z Arabią Saudyjską w sprawie ograniczeń wydobycia, ale teraz będzie to już nieaktualne.

Ponadto izolacja Iranu spowoduje zwiększenie jego zależności od Rosji. Już obecnie Iran dąży do zawarcia nowej umowy o współpracy wojskowej z Rosją, a w szczególności zwiększenia importu sprzętu zbrojeniowego z tego kraju. Wkrótce planowane są również irańsko-rosyjskie manewry w Zatoce Perskiej i być może Rosja zainstaluje tam swoją bazę wojskową. Ten wymiar współpracy irańsko-rosyjskiej jest jednak wieloaspektowy. Iran zdaje sobie bowiem sprawę, że Rosja chciałaby grać irańską kartą, wywierając w ten sposób nacisk na USA, Izrael i Arabię Saudyjską, a także w pewnym zakresie Turcję, a nie jest zainteresowana wsparciem budowy regionalnej mocarstwowości Iranu. Wątpliwe jest również to, by Rosja wsparła Iran w przypadku ewentualnego (mało prawdopodobnego, ale możliwego) amerykańskiego ataku na ten kraj. Zamiast tego wykorzysta sytuację, by umocnić swoje wpływy w innych regionach np. Europie Wschodniej, na Kaukazie czy w Ameryce Łacinskiej.

image
Fot. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej [mil.ru]

 

Innym państwem, które może być beneficjentem kryzysu irańskiego jest Turcja, choć może ona również na nim stracić. Turcja będzie bowiem chciała obchodzić amerykańskie sankcje angażując się w państwowo sankcjonowany przemyt. To również nie byłoby nic nowego, gdyż podobne działania Erdogan i jego ekipa podejmowali przed zawarciem JCPOA, co stało się później przedmiotem skandalu, który doprowadził do wojny Erdogana z Fetullahem Gulenem. Kwestią otwartą byłoby to, na ile USA zdeterminowane byłyby wdrożyć przeciwko Turcji środki karne, gdyż relacje amerykańsko-tureckie są i tak już fatalne.

Turcja stara się też wykorzystać sytuację Iranu, by skłonić to państwo do zacieśnienia współpracy militarnej przeciwko Kurdom. Iran od dawna uchylał się od nacisków Turcji, by przeprowadzić wspólne operacje militarne przeciwko Kurdom w Iraku i Syrii. Dla Turcji byłby to wielki sukces, ale niechętna takiemu rozwojowi sytuacji jest także Rosja, która nadal ma nadzieje na odegranie roli „patrona Kurdów”. Ponadto Iran nie chce naruszać suwerenności Iraku, gdyż jest to dla niego zbyt cenny sojusznik.

Znaczenie Iraku w tym kryzysie jest dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, Irak jest jednym z ważniejszych partnerów handlowych Iranu. Co więcej, sojusznicy Iranu w Iraku, tacy jak jeden z liderów bloku al-Fatah Kais al-Chazali, zapowiedzieli, że zaangażują się w przemyt irańskich towarów w celu łamania sankcji nałożonych na ten kraj. Po drugie, w przypadku konfliktu zbrojnego niektóre szyickie oddziały w Iraku mogą zostać wykorzystane przez Iran do ataków na pięciotysięczny amerykański kontyngent wojskowy w Iraku. Z drugiej strony USA chciałyby wykorzystać terytorium Iraku do blokowania lądowego połączenia Iran-Morze Śródziemne, a w przypadku konfrontacji zbrojnej – zaplecza logistycznego operacji.

USA twierdzą, że Iran miał już plan uderzenia na amerykańskie siły stacjonujące w Iraku, wykorzystując do tego oddziały al-Haszed asz-Szaabi. To właśnie miało być powodem nagłej wizyty Pompeo w Bagdadzie. Jest to jednak bardzo wątpliwe, gdyż wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu, al-Haszed asz-Szaabi słucha rozkazów irackiego premiera, a nie Iranu. Zostało to zresztą potwierdzone na nocnym spotkaniu premiera Iraku z kierownictwem tej formacji po wizycie Pompeo.

Bardziej prawdopodobne jest zatem to, że USA chciało wymusić na władzach Iraku zgodę na prewencyjne uderzenie w al-Haszed asz-Szaabi, tak aby wyłączyć Irak z irańskich planów i włączyć go do swoich. Jeśli tak było, to Pompeo wrócił z Bagdadu z kwitkiem, gdyż Irak  jednoznacznie zapowiedział, że nie zamierza pozwolić na wykorzystanie swojego terytorium do żadnej antyirańskiej operacji. Nie zamierza jednak również stawać po stronie Iranu kontynuując swoją politykę zrównoważonych relacji ze wszystkimi sąsiadami i USA. Były iracki premier, uważany za jednego z najbliższych sojuszników Iranu w Iraku, Nuri al-Maliki, wezwał natomiast zarówno USA, jak i Iran do odstąpienia od wojennej retoryki, podkreślając w ten sposób również neutralność Iraku względem tego sporu.

Nie można jednak wykluczyć, że jeśli próby ograniczenia skutków działania amerykańskich sankcji nie powiodą się, to Iran przejdzie do ruchów prowokujących bardziej agresywna militarnie reakcję USA. Może to być zablokowanie cieśniny Hormoz, odstąpienie od JCPOA i/lub NPT albo atak na siły amerykańskie w regionie dokonany przez któregoś z regionalnych sojuszników Iranu (np. Hezbollah). Już te kroki, które Iran podjął dotychczas spowodowały zintensyfikowanie nacisku ze strony Izraela na USA, by dokonał ataku na Iran.

USA zapowiedziały też, że jakikolwiek atak ze strony irańskich "proxy" traktowany będzie jak atak dokonany przez Iran oraz skierowały do Zatoki Perskiej lotniskowiec Abraham Lincoln z eskadrą bombowców oraz okręt USS Arlington wraz z baterią rakiet Patriot. Z przecieków wynika również, że coraz większym orędownikiem wojny jest doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton, który ma podobno szukać pretekstu, jest jednak tonowany przez Pompeo i Trumpa.

Jeśli celem ataku na Iran nie będzie zajęcie tego kraju, to irańskie władze wyjdą z tej konfrontacji zwycięsko, nawet jeśli w wymiarze militarnym poniosą klęskę. Iran buduje bowiem swoją pozycję w świecie muzułmańskim na konfrontacji z Izraelem i USA. Jako państwo szyickie, ma mniejsze możliwości stania się liderem świata muzułmańskiego, zdominowanego przez sunnitów, dlatego jest to pewnego rodzaju fortel mający dać Iranowi przewagę nad cichymi sojusznikami Izraela, takimi jak Arabia Saudyjska. Konfrontacja zbrojna z USA tylko umocni taki wizerunek Iranu, ponadto będzie pretekstem dla twardogłowych do rozprawy z pragmatykami i reformistami, a także brutalnej pacyfikacji jakichkolwiek przejawów niezadowolenia z powodu sytuacji ekonomicznej.

USA nie zniszczą też irańskiego programu nuklearnego (jest to po prostu niewykonalne). Trump może więc na takiej operacji skorzystać tylko krótkoterminowo, pokazując swoim wyborcom przed wyborami w 2020 r., że jest silnym przywódcą. Natomiast inwazja na Iran na pełną skalę będzie oznaczać wywołanie totalnego chaosu na całym Bliskim Wschodzie, nie ulega bowiem wątpliwości, że konflikt błyskawicznie przeniesie się do innych krajów regionu, w tym Izraela i Arabii Saudyjskiej. Oznaczać to będzie gigantyczną i wieloletnią wojnę, przy której okupacja Iraku okaże się obozem harcerskim. Przyniesie to również gigantyczny kryzys humanitarny, za który zapłaci Europa. Już teraz Iran grozi, że nakaże opuszczenie swojego terytorium 3 mln uchodźców afgańskich, skłaniających ich do migracji do Europy.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 99
Reklama
Andrettoni
środa, 29 maja 2019, 01:54

Z jednej strony mamy dobry artykuł, a z drugiej starcie zwolenników rożnych stron. fakty są takie, ze duże kraje mają duże zapasy i różne instrumenty takie jak wysokość ceł, podatki wysokość stóp procentowych, operowanie kruszcami, walutami, deficytem, obligacjami. Nie da się wszystkiego przewidzieć, tym bardziej, ze chodzi nie tylko o Chiny i USA, ale też ich relacje z innymi krajami. Np. co zrobi UE czy Indie. Faktem jest, ze Rosja na konflikcie zyska, bo jest blisko i prowadzi aktywna politykę. Może poprzeć Iran lub USA w zależności od tego kto da więcej. Na dzień dzisiejszy poprze moim zdaniem Iran, ale USA może przehandluje Krym i odwróci sytuacje na swoją korzyść. Jest to zwykłe gdybanie, natomiast artykuł przedstawia najbardziej prawdopodobne warianty rozwoju sytuacji. USA mają zdecydowana przewagę militarną, ale wojna często rządzi przypadek i wystarczy jedna łódź podwodna w odpowiednim czasie i miejscu, żeby doprowadzić do horrendalnych strat. Jeden lotniskowiec to potężna siła ale też olbrzymi koszt gdyby go stracić. Nie chodzi tylko o pieniądze, czy zabitych, ale o prestiż i katastrofę ekologiczną. Taki okręt ma nie jeden tylko kilka reaktorów atomowych. Oczywiście jest wiara w niezniszczalność lotniskowców, ale ktoś pomyślał co się stanie jeżeli jakiś jednak uda się zatopić i reaktor lub reaktory ulegną zniszczeniu? Obejrzyjcie sobie serial Czernobyl na HBO i może to wam uzmysłowi choć trochę o czym mowa. Stany Zjednoczone bawią się bardzo drogimi i bardzo niebezpiecznymi zabawkami zarówno dla ich wrogów jak i dla użytkowników. To samo dotyczy Rosji czy Chin, a nawet Iranu - bo jeśli nie ma klasycznej broni atomowej to na pewno może mieć brudną bombę czy po prostu beczki skażonych odpadów. Z jednej strony mamy więc ryzyko dużej straty nawet gdyby szansa na to wynosiła 1%, a z drugiej Stany Zjednoczone chcą powstrzymać program atomowy, ale nie spowodować katastrofę atomową... Elektrowni atomowych się tak po prostu nie atakuje i nie chodzi o to, ze można, bo to jest po prostu niebezpieczne. Do tego dochodzi trudny teren i możliwy fanatyzm obrońców. To tak jakby spacyfikować pokój pełen terrorystów, ale nie niszcząc jajka na stole. No i dodam, ze może dużo ludzi tego nie wie, ale Iran przykłada bardzo dużą wagę do maskowania. Mobilne wyrzutnie rakiet wyglądające jak ciężarówki czy stanowiska ukryte w jaskiniach to standard. Technicznie nie przodują ale w maskowaniu są w ścisłej czołówce. Wojska USA praktycznie się nie maskują na co dzień. Maskowanie i działania pozorowane to jedyna broń kraju stosunkowo biednego i zacofanego w walce z mocarstwem mającym satelity i Iran to wykorzystuje. Dlatego USA ma takie problemy z wykryciem czegokolwiek i rozpoznaniem tego. Z orbity ciężko odróżnić prawdziwy sprzęt od makiety.

sża
sobota, 18 maja 2019, 21:36

Jak najbardziej może być z tego wojna, bo prezydentowi Trumpowi pali się grunt pod nogami [przeciwnicy w USA chcą go zniszczyć], a taka wojna byłaby dla niego "ucieczką do przodu". A to, że ceny ropy w przypadku wojny "ześwirują" i kto na tym zyska, a kto straci? To widocznie ma znaczenie drugorzędne w tej grze.

oyeah
poniedziałek, 20 maja 2019, 19:17

Bzdura. Wojna z Iranem nie byłaby blitzkriegiem, tak jak z Irakiem. Każdy, kto zna trochę geografię i geopolitykę regionu o tym wie. Zatem zyski byłyby żadne, poza najwyżej pierwszymi tygodniami wojny. Iran dla USA, które są obrażone od czasów upadku Szacha i intoksykowane izraelskim lobbingiem, JEST STRACONY. Tylko rezygnacja z próby skopania moralnego i gospodarczego Iranu, mogłaby zmienić sytuację, ale to jest bardzo nie w smak Izraelowi. Ogon niestety macha psem. Piszę to jako Polak bardzo proamerykański i fan Fort Trump. Piszę to z niesmakiem i goryczą, bo ten element imperialnej gry USA, jest wyjątkowo bez sensu.

Koza Me
piątek, 17 maja 2019, 10:49

Świetna analiza, chociaż trochę obchodząca skutki nabrzmiewającego konfliktu dla sytuacji gospodarczej świata. Pamiętacie szok naftowy z lat 70-tych, kiedy z dnia na dzień ropa podrożała 6-krotnie? Wyjście z tego dołka trwało dziesięciolecia...

piątek, 17 maja 2019, 23:23

Dziesięciolecia? Dla kogo?

Niuniu
wtorek, 14 maja 2019, 21:58

Jak na polskie media rewelacyjny artykuł. Ale komentarze kolegów szczególnie kluby jastrzębi w amerykańskich barwach to przejaw wyjątkowej mitomanii. Ameryka zacznie wojnę z Iranem tylko wtedy gdy absolutnie nie będzie miała innego wyjścia. Powód jest prosty. Pokazał go najpierw Wietnam a później Irak, Afganistan, Jemen i Libia. Tak naprawdę to jedyną wojnę jaką USA wygrało po 1945r to była wojna o Grenadę - karaibską wysepkę w czasie inwazji zamieszkałą przez ok. 80 000 ludzi. A i tak pokonanie kilkudziesięciu cywilnych specjalistów kubańskich którzy rozbudowywali tam lotnisko zajęło kilku tysiącom marines 2 doby. Przewaga militarna USA nad Iranem jest bezsprzeczna tak jak w Jemenie bezsprzeczna jest przewaga Arabii Saudyjskiej (razem z Emiratami) nad powstańcami Hutii. A mimo to Hutii trzeci rok dzielnie sobie radzą z potęgą Saudów wspartą najemnikami z Sudanu, Egiptu itd. Autor słusznie zauważył, że inwazja na Iran "Oznaczać ... będzie gigantyczną i wieloletnią wojnę, przy której okupacja Iraku okaże się obozem harcerskim". A innej drogi nie ma - bombardowania i ataki rakietowe poza gigantycznymi ofiarami cywilnymi takiego ataku nie przyniosą żadnego efektu militarnego a spowodują pewny i niezwykle bolesny odwet napadniętego. W wyniku czego albo USA będzie zmuszone rozpocząć wojnę lądową albo przyzna się do porażki co skutkowało by utratą jakiejkolwiek wiarygodności. Mrzonką jest wyrażana przez Kolegów nadzieja, że w takiej wojnie uda się zaangażować jakieś większe realne siły poza amerykańskimi. . Nie udało się w Iraku, Afganistanie to dla czego uda się teraz? Operacja lądowa wymagała by też w praktyce ponownego "zdobycia" Iraku. Bo tylko z jego terytorium można taką operację przeprowadzić a Irak od obalenia przez amerykanów Huseina to największy sojusznik Iranu. Rosja i Chiny zachowają się przynajmniej tak jak USA zachowało się wobec sowieckiej inwazji na Afganistan i z podobnym skutkiem dla agresora. Uważam natomiast w przeciwieństwie do autora za prawdopodobny scenariusz załamania się ekonomicznego Iranu pod ciężarem amerykańskich sankcji w wyniku czego przy wydatnej inspiracji zewnętrznej dojdzie w Iranie do masowych buntów ludności i w efekcie do pro zachodniego przewrotu. W Libii też się nikt nie spodziewał, że realne jest obalenie Kadafiego a poszło wyjątkowo łatwo i szybko tyle, że bez sensu i pożytku dla scenarzystów tego przedstawienia. Niemniej przy obecnym układzie władzy w USA wszystko jest możliwe z militarnym wariantem włącznie. Dziwny "atak" na puste saudyjskie tankowce i dzisiejszy atak na również saudyjski naftociąg może być zamierzoną prowokacją mającą uzasadnić użycie siły przeciwko Iranowi. Także wycieczka objazdowa Pompeo z finałem w Soczi może służyć poinformowaniu innych zainteresowanych, że USA rozwiążą "ostatecznie" kwestię Irańską i niech reszta trzyma się z daleka i nie próbuje przeszkadzać. Wnioski dla Nas nie są najlepsze bo jeśli wierzyć amerykanom to Irańskie rakiety mają latać nad Polską a Radzikowo jeszcze nie gotowe. A jeszcze rok temu miało być tak pięknie i nie dość, że dzięki irańskiej ropie mieliśmy się uniezależnić od Rosji to jeszcze irańczycy mieli zacząć jeść polskie jabłka i kurczaki.

Wojciech
poniedziałek, 27 maja 2019, 14:25

Dobrze mówisz

krzys
czwartek, 16 maja 2019, 11:53

Z Libią nieco "namieszałeś" tutaj. Tam nie było buntu na tle ekonomicznym, bo Libijczykom żyło się całkiem fajnie za Kadafiego, socjal o kilka klas lepszy niż u nas. Wcale też nie poszło tak gładko, USA musiało dać wsparcie zbrojne. W Libii (a wcześniej w Iraku i Syrii) zabazowano na zróżnicowaniu plemiennym, co u Anglosasów jest praktykowane od wieków. Obiecano mniejszości władzę i profity, uzbrojono, dano wsparcie i "powstał bunt". To może nie przejść w Iranie. Do tego całkowicie podzielam zdanie - Chiny i Rosja nie będą pomagały tutaj USA, trudny teren do walki, kłopot z sojusznikami chcącymi brać udział w tej wojnie, brak mandatu ONZ.

anda
środa, 15 maja 2019, 22:32

W wiesz ile lat trwają sankcje USA na Iran? jakoś się nie załamali. I nie licz na to,ze snkcj coś dadzą wręcz odwrotnie skonsolidują naród wokół przywódców.

acc
środa, 15 maja 2019, 05:54

Dokładnie. Napaleni fani Ameryki, wierzący w to, że realizuje ona jakąś wspaniałą misję czynienia dobra na świecie i będący przekonani, że zasoby USA są niewyczerpane to zjawisko dosyć w Polsce popularne. Ludzi ci niemal zawsze ignorują całokształt dzisiejszego świata, nie znają ani prasy amerykańskiej ani literatury opisującej pejzaż zarówno dzisiejszych Stanów jak i świata, poruszają się głównie w świecie oklepanych haseł i mitów. Nie zauważają ani dryfu licznych państw globu oddalających się od Waszyngtonu, ani wzrostu potęgi Chin (ale też takiej Brazylii, Indii czy Indonezji) ani tego, że sama Ameryka jest dzisiaj potężnie zadłużona a jej obywatele darzą rząd rekordowo niskim zaufaniem, rosną w niej napięcia społeczne ani dziesiątków innych kwestii. Fanboye widzą tylko supernowoczesną broń i ekscytują się amerykańską kinematografią i zakładają, że wszystko jest jak w filmach - Wujek Sam przyjdzie, załatwi sprawę w 5 minut i wszystkim będzie lepiej. Mimo, że z historii, tej najnowszej wynika coś jednak innego.

Podróżnik
czwartek, 16 maja 2019, 00:31

A jak stoi dziś ekonomicznie USA?

Pan Ferdek
czwartek, 16 maja 2019, 19:51

To zależy od Chińczyków. Jak Trump "zeświruje" jeszcze bardziej w konfliktowaniu się z całym światem (za wyjątkiem wasalnej Polski oczywiście) a najbardziej z nimi i Chińczycy raz:: przestaną kupować papiery skarbowe USA, dwa: "rzucą na rynek" amerykańskie obligacje wartości kilkuset mld. USD to spowodują, że sama obsługa ponad 22 bilionowego długu USA położy ten kraj na łopatki w kilka lat.

Podróżnik
piątek, 17 maja 2019, 12:04

Pytałem przekornie. To Chiny są bardziej zależne od USA. Choć to prawda, odwrotnie też, lecz w mniejszym stopniu. TO CHINY SĄ PETENTEM W TYM ZWIĄZKU. Wyprzedaż obligacji przez Chiny zaszkodzi przede wszystkim im samym. Itd., itd.

środa, 22 maja 2019, 20:05

Podróżniku - jeszcze daleka droga przed Tobą aby dotrzeć do Chin. Co najmniej jeszcze musisz przewędrować przez Gobi a to kawał piaszczystej drogi. Chiny nie są już oetentem USA od dekady i to z połowicznym hakiem. Poradzą sobie z jakimkolwiek reakcyjnym działaniem Molocha ZAPEWNIAM. Natomiast wew. Rynek amerykański nie wytrzyma bez chińskiej produkcji taniej i wszechobecnej. W przydrożnym zajeździe prowincjonalnym za typową kanapkę z wołowiną mieloną i kawa zapłaciłem okazjonalnie ponqd 12 dolarów / była zjadliwa do czasu ostygnięcia / Nie wiem czy łój był chałowy czy wół łojowy ale czasy solicności dawno się skończyły a to świadczy o upadku i to rychłym. Nie Iranu a tym bardziej nie Chin.

Pan Ferdek
piątek, 17 maja 2019, 18:18

A jakim to cudem Chiny są "petentem USA" skoro to oni maja "u siebie" grubo ponad bilion USD długu USA? Owszem, gdyby "poszło na noże" i Chiny zdecydowałyby się "rzucić" ten dług na rynek to owszem sami straciliby sporo ale dolar "polecałby na pysk" a w obecnej sytuacji z trendem "odchodzenia od dolara" nawet najwydajniejsze drukarki (będące głównym czynnikiem "wzrostu" gospodarczego USA) nie dałyby rady.

zaciekawiony
piątek, 17 maja 2019, 14:14

W jaki sposób zaszkodzi im sprzedaż amerykańskich obligacji? Prócz utraty zysku z tytułu ich oprocentowania? A to jakim Chiny są petentem widać po wojnie handlowej którą wydał im Trump. Jedni i drudzy walą po sobie cłami, trwa to półtora roku i co? I nic. Tylko firmy krzyczą, że są poszkodowane. Amerykańskie przede wszystkim.

Noolan
sobota, 18 maja 2019, 09:49

Chociaż, by osłabienie dolara, co spowoduje wzrost juana. Czyli mniej opłacalny eksport chiński. A jeszlo chodzi o wojnę handlowa to zobacz jak wyglądają wskaźniki gospodarcze Chin, a jak USA to będziesz wiedział kto wychodzi z tej potyczki na „+”

NNN
piątek, 17 maja 2019, 14:57

No cóż... Tak, że nie będą mieć dolarów. Póki co mają obligacje, za które kiedyś będą mieć dolary, i będą to dolary. Jak sprzedadzą - to nie dostaną tyle dolarów, ile mieliby w normalnych warunkach. Dostaną w zamian np. dolary i ruble. Albo dolary i ziemniaki. Albo cokolwiek innego. Tak czy inaczej dolarów nie będzie tyle, ile mogłoby być. Tu się zaczyna właściwy problem. Chiny dolarów mają za mało. Nie mogą kupić za granicą tyle, ile by chcieli, bo mało kto zgadza się brać yuany. Problem nie jest nawet z zagranicą - nawet na rynku wewnętrznym firmy wolą dolary, których oczywiście od tego nie przybywa. W 2017 po raz pierwszy Chiny zaczęły mieć problemy z niedoborem dolarów na rynku, w 2018 problem się jeszcze bardziej powiększył. W tej chwili coraz bardziej tracą dostęp do głównego dostawcy dolara, czyli USA. To nie poprawi ich sytuacji. A na koniec, uprzedzając bzdury o "nowej walucie opartej na złocie" czy "rozliczaniu w yuanach" - do tanga trzeba dwojga. Albo raczej grupy kilkudziesięciu cokolwiek rozwiniętych państw, które zgodzą się wspólnie rozliczać pomiędzy sobą w danej walucie. Póki co w yuanie nie rozlicza się nikt, kto nie jest do tego zmuszony. A jednak Nigeria i Zambia to słabi partnerzy w budowaniu potęgi waluty.

anda
poniedziałek, 20 maja 2019, 22:38

No pozbywają się ich na potęgę, bardzo mocno inwestując w Afrykę, Azję, Rosja praktycznie się już pozbyła dolarów z rezerwy walutowej, a za sprzedaż ropy kupuje natychmiast złoto. Odcięcie amerykańskiego rynku od chińskich towarów spowoduje natychmiastowy wzrost cen na rynku w USA, w taniości produkcji USA nie ma szans z Chinami

???
poniedziałek, 20 maja 2019, 00:21

Ty to piszesz "na poważnie"?

gawron
wtorek, 14 maja 2019, 20:59

Problemem dla świata nie jest Iran, tylko problemem dla świata jest jedno, małe państewko, które z istnieniem Iranu ma problem.

Alpinista
wtorek, 14 maja 2019, 09:13

Są samoloty, są lotniskowce i są rakiet.....Ale Iran to góry i jeszcze raz góry zarówno z południa jak i północy. Tam gdzie góry ...... i chyba już wiadomo o co chodzi... Rosjanie kiedyś byli w Afganistanie i co.. góry...... syzyfowa praca ...... początek samoloty a później później góry i problemy bez końca

znawca
czwartek, 16 maja 2019, 00:19

Rosjanie chcieli opanować Afganistan, Amerykanom wystarczy jak Iran nalotami cofną do średniowiecza jak wiadomo w średniowieczu bomby A zrobić się nie dało bo nie było przemysłu a to im wystarczy.

To
niedziela, 19 maja 2019, 20:18

Korea Północna dała rady, da radę i Iran

leming
poniedziałek, 13 maja 2019, 20:08

Mnie np.zaskoczył nagły skok technologiczny dokonany przez koreańskiego Kima w broniach rakietowych.Czy czegoś podobnego nie zaobserwujemy w Iranie ? niejeden chciałby żeby ten irański orzech był naprawdę trudny do zgryzienia dla amerykanów.

22
poniedziałek, 13 maja 2019, 14:16

Jeżeli USA chce wysłać swoich żołnierzy, żeby umierali za Izrael to jest ich sprawa. Ale Polska tego nie może zrobić. Bo niby dlaczego mamy znowu bronić żydów? . Oni ostatnio pokazali co o nas sądzą i czego od nas chcą.

Mikroszkop
poniedziałek, 13 maja 2019, 13:23

USA nie stać na lądową wojnę przeciw Iranowi chyba że w sojuszu z Rosją. Czyżby się szykowała powtórka z 1941?

Vvv
poniedziałek, 13 maja 2019, 13:47

Niby jak to nie stać? USA zmiotłaby armie Iranu w 2 tygodnie ale co dalej? Znowu dekada we wrogim kraju i tysiące zamachów? Rosją jest bardzo słaba w porównaniu do USA.

Davien
poniedziałek, 13 maja 2019, 13:39

Panie mikroszkop, a po co mają atakować Iran na lądzie jak moga z powietrza zrównać z ziemia jego instalacje militarne. Do tego USA ma na Dalekim Wschodzie wielokrotnie większe siły niz Rosja.

acc
wtorek, 14 maja 2019, 01:07

Zaraz ale przypadkiem to nie amerykańskie ośrodki analityczne twierdzą od lat, że kampania lotnicza przeciw Iranowi nie ma sensu bo nie zatrzyma ona kontrowersyjnych programów wojskowych?

Davien
środa, 15 maja 2019, 13:48

Ograniczona nie ale zamiana fabryk i baz irańskich w stos gruzów zatrzyma te programy. Cieżko cos badac jak labratorium czy fabryka są jedynie gruzem a naukowcy... Natomiast co do analityków to w 1960r twierdzili ze ZSRS ma olbrzymia przewage w ICBM-ach nad USA. W rzeczywistości Rosjanie mieli całe 2, a USA ponad 100 ICBM-ów:)

acc
środa, 15 maja 2019, 19:10

No ale teraz ci analitycy mają dosyć szczegółowe dane dot. charakteru irańskich instalacji oraz własnych możliwości. Zwyczajnie stwierdzają, że Irańczycy dysponujący własnymi kadrami i dosyć rozległym zapleczem przemysłowym odbudują rażone obiekty. Mimo wszystko chyba jednak warto dać wiarę samym Amerykanom gdy mówią jakie ich własne działania mają sens a jakie go nie mają. Chyba, że wiesz to lepiej od nich samych?

Fanklub Daviena
wtorek, 14 maja 2019, 00:11

Bajarzu: gdyby to było takie proste, to USA zrobiłoby to już za Cartera i Chomeiniego... Jak zwykle bredzisz od rzeczy. Iran leżał pomiędzy siłami sowieckimi a amerykańskimi. Od dziesięcioleci przygotowywał się na atak wrogiego mocarstwa. Wiedział, że otwarcie nie stawi mu czoła, więc przygotował się na to, by okupacja dla okupanta stała się piekłem. Nie da się zbombardować irańskich instalacji militarnych, ani nawet tych nuklearnych. Są rozproszone, zamaskowane, schowane głęboko pod ziemią. Zyski ze zbombardowania Iranu będą niczym w porównaniu z kosztami USA takiej głupoty. I irańskie siły zbrojne są zbudowane nie pod klasyczną wojnę, tylko na wojnę partyzancką. Są podzielone na małe zespoły w których są snajperzy, saperzy, specjaliści od taktyki itp. i dysponują ukrytymi schronami, zaopatrzonymi we wszystko, by bruździć USA, np. MANPADS, minami z penetratorem formowanym wybuchowo itp. USA już się "opłaciła" inwazja na Irak i Afganistan, ale w porównaniu z Iranem to był mały pikuś. A dochody budżetowe USA to 4 bln, budżet 5 bln, czyli 1 bln muszą rocznie pożyczać a już mają 23 bln zadłużenia, w tym 5 bln krótkoterminowego i do spłaty w ciągu 3 lat. I Trampek właśnie zaczął wojnę handlową z Chinami, oświadczył, że Chiny na to nie odpowiedzą (mylił się: dziś Chiny podały listę odwetową przeciw USA na 60 mld ) i ustąpią. Trampek powiedział: "Wojny handlowe są fajne, bo są łatwe do wygrania. Nie da się ich przegrać jak się ma deficyt". Oczywiście się mylił - to zależy jakie są przyczyny deficytu. Bo jak USA nie produkuje smarfonów ani laptopów, to i tak je musi kupić w Chinach, więc Trumpek nałożył cła na... Amerykanów - średnio każda amerykańska rodzina zapłaci ok. 800 ceł rocznie. Ale śnij dalej Davienku, że to lata 60. ubiegłego wieku i USA ma 65% światowego PKB, walutę opartą o złoto, nadwyżki handlowe i jest wierzycielem a nie dłużnikiem innych państw... :)

To
niedziela, 19 maja 2019, 20:22

Brawo. Znakomita odpowiedź.

Peresada
wtorek, 14 maja 2019, 15:10

Kluczowe instalacje i obiekty wojskowe nie mają takich cech, które pozwalają na ich głębokie zamaskowanie/ukrycie bez pozbawiania ich cech użytkowych. Tak jest przy kluczowych węzłach logistycznych, które nie muszą mieć wybitnie dużej skali żeby być niemożliwymi do ukrycia. Warto, żebyś zapoznał się z możliwościami komercyjnych cywilnych ośrodków teledetekcji i zobrazowania, będziesz miał punkt odniesienia do możliwości wojskowych. Wreszcie nawet wojna partyzancka jeśli ma być w skali kraju musi wypełniać reguły taktyczne w skali kraju, a to bardzo trudno zrobić bez łączności i aprowizacji których NIE BĘDZIE. Więc z Iranem nie jest problem, żeby go militarnie złamać. Jest problem, co dalej tj. czy zmiana władzy - o ile w takiej sytuacji nastąpi, a moim zadnim nastąpi - nie będzie bardziej chaotyczna/niebezpieczna w kontekście pewnej cieśniny. Jeszcze jedna kwestia - dotychczasowe inwestycje Chińskie.

Davien
wtorek, 14 maja 2019, 13:23

Widzisz Funku , dawno takich bredni nie czytałem:) Ale po klei:) Irańskie siły zbrojne jak sa tk jak piszesz to USA wejdzie w Iran jak w masło zreszta ze wsparciem sporej ilości państw arabskich . Natomiast ukrycie czegos pod ziemia przeciwko lotnictwu obecnie nic nie pomaga, najwyzej pogrzebia te zakłady razem z obsługą i to tyle z twoich bredni:) A o do ceł chinskich: to po pierwsze głównym kontrahentem dla Chin jest USA a oni własnie nałozyli cła na 200mld usd wiec paanie funek, marz dalej tylko sie obudż zamnim skompromitujesz się cąłkowicie;)

CdM
wtorek, 14 maja 2019, 17:57

I co zrobi importer amerykański chińskich towarów? a) zapłaci cło Trumpa i podwyższy cenę, a zatem finalnie to konsument zapłaci, czy b) sprowadzi towar z innego źródła, tylko ciekawe skąd, kiedy i za ile? Tak, po pewnym czasie protekcjonizm zapewne pobudziłby krajowy przemysł w USA. I być może nawet Stany dobrze by na tym wyszły. USA ma przecież długą tradycję protekcjonizmu, który trwał przez cały XIX w. i dużą część XX, czyli akurat wtedy, gdy stały się potęgą - i jakoś im to nie zaszkodziło (wbrew mantrom ideologów wolnego rynku). Być może obecnie nie ma innej metody na reindustrializację i przeciwstawienie się negatywnym skutkom globalizmu. Ale to potrwa. I będzie kosztowało. Zarówno wyborców (zwłaszcza początkowo), jak i globalne korporacje (permanentnie). Dlatego nie wierzę, aby faktycznie serio próbowano to zrobić, nie GOP. To tylko seria blefów, gra pozorów.

Davien
środa, 15 maja 2019, 02:49

Panie CdM pan sie lepiej zapyta co zrobi Chiński eksporter jak nie bedzie mógł sprzedac woich towarów . Akurat dla USa jedynym zagrożeniem jest że Chiny zaczęłyby wyprzedawać obligacje ale ednocześnie jest to samobóstwo dla Chin. Oba kraje sa zwiazane ze sobą ale jak USA moga zrezygnowac z importu z Chin, to Chiny z eksportu zrezygnowac nie mogą. Obecnie ta wojenka na cła zaczeta przez Trumpa nie ma wiekszego sensu ale jak sie przerodzi w większy konflikt to niestety Chiny ucierpia bardziej ale i USA sie dostanie. A na tym wszystkim kto zyskuje?

anda
poniedziałek, 20 maja 2019, 22:44

Davien problem w tym, że Chiny mogą zrezygnować z eksportu do USA, część towarów przekierowują na rynek wewnętrzny, część pójdzie do innych krajów po takich cenach, że żaden zachodni producent tego nie wytrzyma a USA nie mogą zastąpić towarów chińskich nawet jak sprowadzą z innych krajów albo rozwiną własną produkcję to minie parę lat a cena tych towarów będzie wysoka - nie wiem czy obywatel amerykański na to pójdzie.

opa
sobota, 18 maja 2019, 13:10

Zrobi to samo co polscy producenci jablek po embargu rosji. znajdzie inne rynki zbytu.

mm
środa, 15 maja 2019, 01:36

to potrwa i będzie kosztowało ale to jedyna metoda na stopowanie Chin. Dla USA problemem pierwszoplanowym nie jest chyba nawet nierównowaga wymiany a kradzież intelektualna.

Mikroszkop
poniedziałek, 13 maja 2019, 22:43

Żeby się dobrać do terenów roponośnych. Toczenie wojny po to żeby sobie powalczyć jest mało opłacalne a z samolotów nie da się wydobywać ropy. Przez Iran będzie też przechodził południowy korytarz Jedwabnego Szlaku no i Chiny tu się zaopatrują w ropę. Tyle że Iran ma sojuszników a USA nie będzie chciało angażować swoich środków na kosztowną kampanię. Skończy się na straszeniu i sankcjach.

Davien
wtorek, 14 maja 2019, 00:53

Panie Mikroszkop, Ropa z Iranu USA jest niepotrzebna, a co do sojuszników, to panie mikroszkop, jakich sojuszników?? Dla Rosji to Iran jest rywalem i najwiecej właśnie ona zyskuje na tym starciu? A moze Chiny zaryzykują swoja flote w starciu z USN?? USA własnie nie potzrebuje kosztownej kampanii to nie Irak że chcieli pozbyc sie Husseina, dzis maja inne mozliwości.

Smuteczek
wtorek, 14 maja 2019, 12:23

Ropa z Iranu jest owszem niepotrzebna ale Iran tak zaplanował swoja obrone by ewentualny konflikt rozlał sie na cała okolice a to z tego rejonu sciaga rope wiekszosc swiata z USA włacznie.

Davien
wtorek, 14 maja 2019, 20:03

Paniew smuteczek, tyle że to dla Iranu oznacza koniec jak zaczepią sunnitów z AS czy innych państw. Skończy sie ze amerykańskei bombowce i ASH będa torowały drogę dla kolumn pancernych Saudów i ZEA.

Szymon
poniedziałek, 20 maja 2019, 11:50

Żadnych kolumn pancernych Saudów nie będzie. Arabowie nie nadają się na poważną wojnę, a poza tym utknęli w Jemenie i nawet tam nie umieją sobie poradzić. A dla Iranu będzie to wojna cywilizacji perskiej z pustynną dziczą - każdy Pers chętnie w niej weźmie udział.

Smuteczek
środa, 15 maja 2019, 23:17

Taki scenariusz jest dla Iranu bardziej optymistyczny wg mnie niż same bombardowania

Mikroszkop
wtorek, 14 maja 2019, 11:05

Jakie możliwości? Bombardowania infrastruktury cywilnej? Wszystko co cenne z wojskowego punktu widzenia jest zabezpieczone i ukryte. Jeśli chcą zmienić rząd to muszą sobie pobrudzić ręce.

Davien
wtorek, 14 maja 2019, 20:08

Panie mikroszkop, nie musza atakowac infrastruktury cywilnej, wystarczy zę zniszczą bazy i porty oraz infrastrukturę przemysłową ZAwsze tez moga wysłać F-117 czy B-2 by zajeły sie ajatollahami ( Trumpowi akurat coś takiego może odwalic) A co do ukrycia to juz w latach 80-tych były satelity widzące przez powłoke ziemi nawet do kilkunastu metrów wieć co ci da zakopanie czegoś jak trafia w to wielotonowe bomby przeznaczone do niszczenia takich konstrukcji. Tyle tylko ze pogrzebią i budowle i ich załogi.

anda
poniedziałek, 20 maja 2019, 22:50

Oj Davien nie ma żadnych satelitów widzących coś pod ziemią, to są tylko bajeczki, problem jest z aparaturą na ziemi aby mogła zobaczyć coś głębiej niż na 2 w sprzyjających warunkach na 3 metry. Inaczej tzw. złoty pociąg dawno by został odkryty już nie mówiąc o innych ukrytych skarbach w Sudetach.Nie ma też żadnych bomb oprócz atomowych które przebiją np. 60 m granitu. a wejścia jak każda "królicza" norma ma kilka jedno jawne a 10 ukrytych.

Smuteczek
poniedziałek, 13 maja 2019, 21:42

To by doprowadziło do uderzeń odwetowych na Izrael, a biorąc pod uwagę że to właśnie Izrael dyktuje wujowi Samowi politykę bliskowschodnia to można śmiało przyjąć że do tego niedopuszcza

Davien
wtorek, 14 maja 2019, 20:09

Panie smuteczek, zaatakowanei Izraela to samobójstwo dla Iranu. Tym razem USA by nie powstrzymywały IDF przed odpowiedzią jak w 1991r.

Smuteczek
środa, 15 maja 2019, 23:22

Pozwolenie na atak bez odpowiedzi to samobojstwo

tadek
poniedziałek, 13 maja 2019, 13:15

Broń atomowa w Iranie może znależć się szybciej niż ktokolwiek przypuszcza. Putin już rozmawiał z Kimem o mozliwościach przerzucenia Koreańskiej broni atomowej wraz z rakietami do Iranu. Teraz macie Panowie trochę jaśniej ?

polska
poniedziałek, 13 maja 2019, 14:54

i to musi zostać zrobionekoniecznie w maju 2019 rok!!!!!!!!! a także do syriina pewno!!!!!!!!!!!

Vvv
poniedziałek, 13 maja 2019, 13:48

Jasne już widzę jak Iran atakuje USA bronią atomowa :) być może USA straciłaby zgrupowanie z lotniskowcem ale odwet byłby bardzo krwawy i zmiótłby uran z powierzchni ziemi i nikt by nie stanął w obronie Iranu.

mm
poniedziałek, 13 maja 2019, 13:04

Niewiele na temat sytuacji społeczni politycznej w samym Iranie. Na przykład na ile wywołany chaos spowodowałby zmiany. Czy są prawdopodobne i jaki byłby ich przypuszczalny kierunek. Nie wiem z czego Autor wysnuwa wniosek o przeniesieniu konfliktu do Izraela i Arabii Saudów i jaki miałby ten konflikt charakter? Działań wojennych, partyzanckich itd? Warto poprzeć takie twierdzenia choćby zdaniem potwierdzającym tok przypuszczeń. Iran może usunąć Afgańczyków ale sugerowanie mocy sprawczej by trafili do Europy to demonizowanie i fantazjowanie. To czy tu trafią nie zależy od Iranu a wyłącznie od Europy.

Smuteczek
wtorek, 14 maja 2019, 12:34

Uderzenia odwetowe z Libanu, Syrii, Jemenu przeciwko przede wszystkim Izraelowi i w 2giej kolejnosci AS, skuteczne zablokowanie ruchu tankowców itp.

Davien
wtorek, 14 maja 2019, 20:12

Panie smuteczek, ciężko cos blokować jak twoja flota właśnei leżu na dnie a lądowe bazy i wyrzutnie są zamieniane w sterty gruzu. Atak na Izrael i AS oznacza praktyczny koniec Iranu a Liban sam wyda terrorystów z hezbollahu by nie wyglądac jak Aleppo. Iran nie ma czym powstzrymać Jericho i DF-3 zamieniajacych jego miasta w ruinę oraz F-15I i F-35 rozwalających wszystko co ma flage irańską, a tak by to wygladało.

Mikroszkop
środa, 15 maja 2019, 11:14

Ciężko jest znaleźć mobilną wyrzutnie a wystarczy jedna żeby zastopować ruch tankowców. To nawet nie musi być wyrzutnia rakiet przeciwokrętowych, wystarczy zwykła przeciwpancerna na tojocie. Do blokady można równie dobrze użyć min.

Davien
środa, 15 maja 2019, 13:53

Panie mikroszkop, zasięg ppk to 8-10km maks wiec wystarczy ze popłuyna nie przy brzegu irańskim i nic nie zrobią. Natomiast co do mobilnych wyrzutni to nie 1991r, teraz ich znalezienie nie będzie aż tak trudne a systemy OPL juz udowodniły ze z irańskimi pociskami radzą sobie doskonale. Min próbowano juz uzywac w 1984-87r i efekt był słaby za to Pasdaranie stracili cąłkiem sporo swojej floty. Min nie wystzreli pan z wyrzutni Scud, musi je cos postawić a jak to cos leży na dnie... Iran może istotnie zamknąc na chwilę cieśninę ale juz tego przez nastepne kilkanascie lat nie powtórzy bo nie będzie miął czym.

Mikroszkop
środa, 15 maja 2019, 16:23

Tor wodny ma szerokość 10 km więc może zamiast tojoty będzie to szybka motorówka. Miny można zrzucać z samolotów, stawiać okrętami podwodnymi czy nawet puszczać w dryfie z prądem morskim. Efekt może będzie słaby ale widoczny. Tankowce nie są wyposażone w OPL więc trzeba by konwojować fregatą przez cieśninę 15 tankowców dziennie od portu aż do wyjścia z Zatoki Omańskiej. Blokada nie musi być szczelna, wystarczy że raz na jakiś czas uda się uszkodzić jeden okręt, najlepiej pusty.

Davien
środa, 15 maja 2019, 19:50

Z motoówkami juz próbowali w latach 80-tych i nieiele z nich wróciło. Podobnie z minami. Konwoje juz były i wtedy tyle ze teraz nie bedzie to OHP ale majacy zmacznie wieksze mozliwosci Burke, a i LCS-y sie w końcu do czegos przydadzą. Poniewaz USAS ropa z Iranu jest całkowicie zbedna zawsze moga zacząć niszczyc dojscia do rafinerii i punktów wydobycia. Jak pan sadzi ile Iran to wytrzyma? Bo USa tu nic nie traci, ba jeszcze zyskuje w oczach sunnitów

Kazimierz W.
poniedziałek, 13 maja 2019, 11:19

Bardzo dobra i trafna analiza. Świetny tekst.

TomaszB
poniedziałek, 13 maja 2019, 10:20

No cóż problem polega na tym że Izrael dogadał się z sunnitami (czyli zupełnie przypadkowo jest to bogata strona konfliktu) i próbują zlikwidować na na całym Bliskim Wschodzie a w perspektywie pewnie nie tylko chrześcijan i szyitów (niestety ta biedniejsza strona). Amerykanie wspierają tych pierwszych a Rosjanie i Chińczycy tych drugich. Europa stoi w rozkroku ale w znacznej mierze źle ocenia gdzie jest prawdziwe zagrożenie. I tu pytanie czy my (rząd warszawski) jesteśmy po jasnej czy ciemnej stronie mocy? Mam uzasadnione wątpliwości.

zeus89
poniedziałek, 13 maja 2019, 16:51

Ważne byśmy byli po zwycięskiej stronie. A czy to będzie jasna strona czy ciemna nie ma znaczenia o ile zwycięska. Po 2WŚ to chyba powinno być jasne już dla każdego.

latający słój który mówi
wtorek, 14 maja 2019, 12:58

W ostatniej wojnie światowej byliśmy po stronie zwycięskiej, a coraz częściej podnoszą się głosy, że może lepiej byśmy na tym wyszli, stojąc po tej drugiej...

Mikroszkop
środa, 15 maja 2019, 11:18

Nie mieliśmy wyboru. Dla Niemców wszystko co znajdowało się na wschód od granicy to dzikie stepy z ludnością do eksterminacji.

Smuteczek
środa, 15 maja 2019, 23:25

Mogliśmy postąpić jak Rumunia i iść z Niemcami dopóki wygrywali

latający słój który mówi
środa, 15 maja 2019, 21:21

Różni tacy Zychowicze troche inaczej uważają. Bułgarzy, Chorwaci czy Słowacy jakoś do eksterminacji nie szli

Mikroszkop
piątek, 17 maja 2019, 00:40

O ile mi wiadomo w ocenie polskich polityków międzywojnia Hitler był niewiarygodny a Niemcy niezdolne do wygrania wojny z koalicją brytyjsko - francuską. Nikt nie pakuje się w wojnę z założeniem że ją przegra. O ile mi też wiadomo obywatele Bułgarii Słowacji i Chorwacji pochodzenia żydowskiego trafiali do obozów śmierci. Wydaje mi się też że wszystkie te kraje mają słabe warunki geograficzne i Polska razem z Rosją były dla Niemców dużo bardziej atrakcyjne.

Vvv
poniedziałek, 13 maja 2019, 13:49

Od kiedy to Rosją wspiera chrześcijan? Rosją wspiera tych gdzie mogą coś ugrać

Smuteczek
wtorek, 14 maja 2019, 12:35

Dokładnie, w tym przypadku strone chrzescijan bardziej chyba trzyma EU, ale karty w reku ma bardzo słabe

hym108
czwartek, 30 maja 2019, 01:41

W Wojskach Assada sa glownie chrzejanie i Jazdyci. Czyli Rosja wspiera chrzesjan w Syrii

szokers
poniedziałek, 13 maja 2019, 05:54

Dramat polega na tym, że Ameryka przestała kierować się racjonalnym osądem i interesami. Zamiast tego kierowana jest mocą lobbystycznych wpływów i zakulisowych rozgrywek grup interesu. Rękami Amerykanów i ich kosztem na Bliskim Wschodzie swoje partykularne interesy chce realizować pewne niezwykle wpływowe lobby i tego efekty właśnie widać. Już dzisiaj widać wyraznie, że 3/4 świata ma dosyć tych zagrywek, USA straciły autorytet i wiele krajów dystansuje się od amerykańskiej polityki zagranicznej. Smutny to widok. I jednocześnie ostrzeżenie dla nas, żeby na naszym wielkim zamorskim sojuszniku za bardzo nie polegać.

Vvv
poniedziałek, 13 maja 2019, 13:50

Niby gdzie USA straciły swoje wpływy a świat ma dosyć napaści Rosji a nie USA. USA umacnia swoją pozycje w Europie, Azji i na bliskim wschodzie oraz wkrótce utnie problem w Wenezueli. Twój post jest jakaś fantazja

zaciekawiony
wtorek, 14 maja 2019, 14:13

Do tego co już Ci napisał szokers należy dodać jeszcze wypychanie wpływów Amerykańskich z Iraku i pogłębiającą się współpracę Arabii Sau. z Chinami. A także najszybsze w historii odchodzenie od rozliczeń w amerykańskiej walucie, która to waluta była od dekad jednym z filarów amerykańskiej potęgi. Rzecz w tym, że państwa , ich rządy i społeczeństwa nie lubią gdy się ich do czegoś zmusza. A Amerykanie w ostatnich latach zdają uważać, że każdy musi tańczyć jak mu zagrają. No nie muszą, świat się zmienił, mimo wszystko.

szokers
wtorek, 14 maja 2019, 01:35

Jak to umacnia? Czytujesz wgl jakąkolwiek prasę amerykańską? W Europie nie ma już praktycznie krajów które jawnie by popierały politykę amerykańską względem Iranu i wgl BW. Unia zaaprobowała wprowadzenie mechanizmu blokującego względem sankcji amerykańskich przeciw Iranowi uderzających w europ. firmy. Europejczycy wreszcie zdecydowali się wprowadzić nowy, zupełnie samodzielny system rozliczeń finansowych, konkurencyjny względem już istniejącego, amerykańsko - europejskiego po tym jak w ostatnich latach Amerykanie nadużyli swoich uprawnień względem systemu by nałożyć sankcje na kraje które im się nie podobają. Także wobec chińskich technologii 5G część krajów europejskich postanowiła zignorować amerykańskie naciski i dopuścić Chińczyków do budowy nowej infrastruktury. Podobnie ma się sprawa wobec tzw Nowego Jedwabnego Szlaku. Umacnia pozycję na Bliskich Wschodzie, powiadasz? Biorąc pod uwagę zmiany w polityce zagranicznej Egiptu, Turcji czy Jordanii oraz zwycięstwo Assada w Egipcie można by zapytać czy przypadkiem nie piszesz o jakimś inny, pozaziemskim Bliskim Wschodzie, bo raczej nie o tym który my znamy... W Azji? Gdzie konkretnie? Między Pakistanem a USA doszło do jawnego rozłamu. Indie odmówiły podporządkowania swojej polityki bliskowschodniej woli Amerykanów, utrzymują serdeczne relacje z Iranem i kupują rosyjską broń. I pogłębiają współpracę z Chinami, co jest nowością. Jedna z 4 największych gospodarek wschodzących świata - Indonezja również dystansuje się od Waszyngtonu. Przykłady można by mnożyć, jednak z pewnością z nas dwóch to nie ja tutaj fantazjuję.

Mikroszkop
poniedziałek, 13 maja 2019, 22:51

Ha, to umacnianie w Europie wygląda tak że wojska będzie mniej za to będzie się składać z samych superbohaterów i półbogów. A potem będą lasery itd.

wieslaw wmordewali
niedziela, 12 maja 2019, 23:52

@jozef Ale kto twierdzi, ze Iran dazy do budowy bomby atomowej? Bandyta bibi, ktory lata juz 15 lat z tymi samymi planszami, jakoby Iran byl juz tuz gotowy do wyprodukowania bombki 97, 5% :)? Agencje ameryk. czy międzynarodowe nigdy nie tego nie stwierdzily! Nawet obecnie bajkopisarzu. Po prostu rasist. israel chce byc lokalnym mocarstwem. Z drugiej strony Iran patrzac na losy Kadafiego i innych moze chciec sie zabezpieczyc przed bandytyzmem pewnych panstwowych terrorystow... Kto ci powiedzial, ze Iran jest izolowany miedzynarodowo? Gdzie ty zyjesz?

lazialo
niedziela, 12 maja 2019, 23:20

Bardzo ciekawy tekst

MAZU
niedziela, 12 maja 2019, 21:41

Rosja pięknie rozgrywa USA i Izrael...

Chybanie
poniedziałek, 13 maja 2019, 03:41

...nic nie robiąc.

Kolec
niedziela, 12 maja 2019, 18:15

Dziękuje za artykuł.Nareszcie ktoś opisał sytuacje porządnie i bezstronie.Mam tylko nadzieję,że tak naprawdę się stanie bo przecież nikt nie ściąga B52 tylko po to by stały na lotnisku w Kuwejcie.Pamiętać trzeba też o możliwych atakach np.Rosji "pod fałszywą flagą".

Qwer
niedziela, 12 maja 2019, 16:05

Świetna analiza za którą bardzo dziękuję.

Analityk
niedziela, 12 maja 2019, 14:41

Dobry merytoryczny artykuł. Świetna analiza sytuacji.

Józef
niedziela, 12 maja 2019, 13:35

pytanie po co Iran za wszelką cenę chce wyprodukować broń atomową? nawet za cenę ruiny gospodarczej i izolacji międzynarodowej

SOWA
poniedziałek, 13 maja 2019, 23:38

Skoro broń atomową ma Izrael, wrogi Pakistan i prawdopodobnie w ciągu kilkudziesięciu godzin głowice jądrowe może pozyskać z Islamabadu Arabia Saudyjska to czemu się dziwić? Ile warte są gwarancje bezpieczeństwa wielkich mocarstw? Traktaty? Nic. W dodatku wszyscy sąsiedzi Iranu mają doskonale wyposażone armie (Saudowie, Emiraty, Pakistan, Turcja, Izrael który zawsze może liczyć na pomoc USA).

anda
wtorek, 14 maja 2019, 21:51

Co są warte te armie pokazuje Jemen - co z tego, że mają uzbrojenie ale brak "ducha' a tego Irańczykom nie brakuje a ponadto wbrew pozorom Irańczycy też są dobrze uzbrojeni.

Davien
środa, 15 maja 2019, 02:56

Anda tyle ze w Jemenie Saudowie i ZEA nie maja ułamka siły uderzeniowej USA, do tego do niedawna byli hamowani przez byłego prezydenta Jemenu,Inna jest tez sytuacja: jemen to nie wrogi kraj dla AS i ZEA jak np Iran. Do tego Saudowie i ZEA maja znacznie lepsza broń od Iranu, który może i ma jej sporo, ale nowoczesnoscią to konkuruje z KRLD. W Jemenie tez USA sie nie angazuje poza logistyka, a tu...

anda
środa, 15 maja 2019, 22:42

Oj Davien a jakie siły mają amerykanie na BW? A co do siły uderzeniowej to poczytaj czy dysponują Saudyjczycy i ZEA czy aby nie najnowocześniejszym sprzętem amerykańskim i nie tylko?

Hmmm
niedziela, 12 maja 2019, 12:20

Polityka USA względem Iranu jest beznadziejna , każdy wie że Iran nie zagraża USA tylko Izraelowi , ryzykowanie wojny w imię obrony Izraela ? Lobby żydowskie w stanach musi być naprawdę potężne

SOWA
poniedziałek, 13 maja 2019, 23:51

Lobby decyduje kto zostanie senatorem a kto kongresmenem. Nikt jemu się nie sprzeciwi bo to oznacza koniec kariery politycznej. Trump wygrał bo obiecał wielkiemu lobby wojnę z Iranem a na deser przepchnieto ustawę 447, która jeśli wejście w życie zagwarantuje nowej magnaterii władzę w całej Europie Środkowo-Wschodniej włączając w to Ukrainę. Czy Rosjanie wpływali na wybory w USA? Oczywiście, tak jak próbują to robić Amerykanie w Rosji aczkolwiek mają mniejsze pole działania

CdM
wtorek, 14 maja 2019, 18:25

447 już dawno weszła w życie. Jej efektem jest raport, który dept. stanu ma złożyć w parlamencie. Bo do tego owa ustawa się sprowadza, kropka. Raport ma być o tym, jak różne kraje realizują działania, do których wolę (a nie zobowiązanie) wyraziły niegdyś w deklaracji terezińskiej. Która to deklaracja, mówi o tym że powinien nastąpić 1) zwrot mienia spadkobiercom - co realizują polskie sądy na zasadach ogólnych, 2) zwrot mienia wspólnego/wspólnot religijnych - realizuje komisja analogiczna do tej z episkopatem, 3) i że "mienie bezspadkowe powinno służyć znajdującym się w trudnym położeniu ocalonym z Holokaustu oraz potrzebom edukacji o Holokauście, jego przyczynach i konsekwencjach”. I tylko ten punkt budzi obecnie kontrowersje. No więc, potrzeby edukacyjne o Holokauście możemy i realizujemy sami; a "znajdujących się w trudnym położeniu ocalonych" może być dziś, w 2019, 75 lat po zagładzie, co najwyżej garstka. I nawet gdybyśmy każdemu zafundowali dożywotnią rentę, to byłyby grosze a nie setki miliardów którymi straszą prawicowe internetsy. A i to, powtarzam, tylko kwestia dobrej woli, a nie żadne zobowiązanie, którego realizacji ktokolwiek miałby prawo od nas się domagać.

Thomx
poniedziałek, 13 maja 2019, 10:50

Chodzi o dazenia Israela, by zarzadzac tym regionem.

wieslaw wmordewali
niedziela, 12 maja 2019, 23:47

ale downieny twierdza, ze to ruscy wplyneli na wybory w usa

Vvv
poniedziałek, 13 maja 2019, 02:40

Nie pisz o czym nie wiesz oraz wybór trumpa był wspierany przez Rosję co zostało już udowodnione

Chybanie
poniedziałek, 13 maja 2019, 18:21

Niby kiedy i gdzie zostało to udowodnione?

Fakty
środa, 15 maja 2019, 00:20

Pan Mueller wykazał bezsprzecznie jakie były działania ruskich w tej kwestii.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama