Japonia szykuje “niszczyciel wielozadaniowy” dla F-35

2 lipca 2020, 07:42
Zrzut ekranu 2020-07-1 o 14.20.04
Fot. 椎林 隆夫 (CC BY-SA 3.0)
Reklama

Właśnie rozpoczął się proces przebudowy jednego z dwóch większych japońskich śmigłowcowców, klasyfikowanych  z powodu pacyfistycznej konstytucji tego państwa jako „niszczyciele wielozadaniowe”. Po jej zakończeniu okręt będzie mógł przenosić myśliwce krótkiego startu i pionowego lądowania F-35B.

Prace rozpoczęto 30 czerwca na Izumo, starszym z dwóch większych japońskich śmigłowcowców. Przypomnijmy, ze Tokio zaczęło zamawiać okręty tej klasy w XXI wieku, jako odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony Chińskiej Republiki Ludowej i Korei Północnej. Jako pierwsza powstała para mniejszych okrętów – Hyuga i Ise - o wyporności 19 tys. ton każdy. Jednostki te budowano w latach 2006-2011. W latach 2012-2017 wybudowano natomiast dwa znacznie większe okręty: Izumo i Kaga, każdy o wyporności 27 tys. ton.

Te ostatnie szybko zostały przeklasyfikowane na „niszczyciele do wielozadaniowych operacji”, po ogłoszeniu przebudowy ich w taki sposób, aby mogły z nich działać myśliwce F-35B. Tych ostatnich Japonia zamówiła już 42 egzemplarze. To liczba, którą spokojnie będzie można doposażyć grupy lotnicze obydwu tych okrętów (zamieniając je w ten sposób w lekkie lotniskowce) a być może nawet jeszcze kolejne jednostki, które zbudowane zostałyby w przyszłości, lub jednostki bazowania lądowego. Nie tak dawno w japońskim parlamencie pojawiła się propozycja wybudowania okrętów określanych jako „okręt matka” i prawdopodobnie tu chodzi o pełnowartościowy lotniskowiec.

Japońskich lotniskowców przenoszących F-35B nie zobaczymy jednak prędko, nawet tych lekkich. Prace jakie rozpoczęły się obecnie na Izumo są bowiem częściowe i mają trwać równolegle z planowanymi pracami remontowymi i serwisowymi, które są wykonywane na okrętach w cyklu pięcioletnim (Izumo wszedł do służby pod koniec marca 2015 r.). Reszta prac ma zostać wykona dopiero wraz z kolejnymi planowanymi remontami, a zatem w roku 2025. Pierwsze prace nad Kagą, który wszedł do służby w 2017 roku, zostaną przeprowadzone zapewne odpowiednio w latach 2022 i 2027.

Przebudowa Izumo i Kaga nie powinna być zbyt trudna, ponieważ obie jednostki były projektowane z myślą o przenoszeniu przez nie w przyszłości odrzutowych pionowzlotów. Z uwzględnieniem tego zaprojektowano m.in. hangary, pokład i windy. Wśród potrzebnych modyfikacji znajdują się: wzmocnienie pokładu startowego tak aby wytrzymywał masę w pełni załadowanych samolotów i żar silników lądującego pionowo samolotu, a także zabudowę dodatkowych świateł naprowadzania. Nie wiadomo, czy będzie potrzebne wybudowanie pokładu startowego typu ski-jump.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 53
Reklama
JÓZEK uzupełnił...
czwartek, 2 lipca 2020, 19:28

te wielozadaniowe okręty ..to rajdery naszych czasów w nomenklaturze japońskiej nazywają się "ten co daje z liścia"

Schabowy
piątek, 3 lipca 2020, 00:27

Hahahaha Ten co daje sushi

wiarus
czwartek, 2 lipca 2020, 19:04

Nadmierna poprawność polityczna może czasami rozśmieszyć. Nie prościej jest użyć starej nazwy lotniskowiec eskortowy? To przecież nie brzmi imperialistycznie.

ghg
piątek, 3 lipca 2020, 12:38

nie mogą mieć lotniskowców, dlatego muszą nazywać je inaczej. Do tej pory robili śmigłowcowce, ale przecież każdy wie, że samoloto bojowy VTOL może bez problemu z nich startować

PiK
piątek, 3 lipca 2020, 12:00

Brytyjskie lekkie lotniskowce typu "Invincible" też powstawały te ponad 40 lat temu jako "Through Deck Cruisers" :-)

Japonesa
czwartek, 2 lipca 2020, 18:01

CAŁY czas za MAŁO Przynajmniej 110 ,samolot ow F35 I 8 mini lotniskowcow

Chinek Malinek
czwartek, 2 lipca 2020, 18:35

Japonia czeka na salwe kima Wtedy będzie pobudka

Marcin
czwartek, 2 lipca 2020, 17:39

F-35B vel Jak-141 aż taki dobry że mu okręt budują?

Davien
czwartek, 9 lipca 2020, 18:53

Nie znudziły ci sie te kłamstwa? No ale przynajmniej jest poprawa , juz o Jak-43M nei bredzisz:)

złośliwy
piątek, 3 lipca 2020, 10:25

Ile razy można powtarzać tę bzdurę? JAK-141 to prymitywna maszyna VTOL wymagająca do uniesienia się w powietrze 2 dodatkowych silników startowych. F-35B to maszyna na jednym silniku i odpowiednio skonstruowanych dyszach. Podobieństwa się kończą na użyciu wektorowanej dyszy silnika w ogonie maszyny. Na zachodzie rozwijali z sukcesem od dekad maszyny VTOL takie jak Harrier. W ZSRR nigdy nie udało się opracować maszyny, która by się nadawała do użytkowania operacyjnego - patrz JAk-38 -141.

Murf fanem Polski
piątek, 3 lipca 2020, 02:38

Jak-141 to kopia modelu Convair 200 Vtol zaprojektowanego w 73 roku. Oba zastosowały dwa osobne silniki do podnoszenia. jedna z przodu i dwie dysze z tyłu. F-35 wykorzystuje jeden silnik i tylko jedną dyszę z tyłu. Nic innego w Yak i F-35 nie jest takie samo.

Wania
czwartek, 2 lipca 2020, 20:37

No właśnie. Piewcy rosyjskiego mira twierdzą, że f-35 to taki jak 141, którego licencję kupiła USA. To gdzie jest rosyjski następca jaka 141 albo jego rozwinięcie. To, że USA rzekomo coś kupiło nie oznacza, że Rosja nie mogła nadal tego produkować i rozwijać. Wrócili do składania tu-160 to i do tego powinni. Kuzniecow w trakcie jedynego rejsu bojowego by nie stracił dwóch samolotów. Budują teraz śmigłowcowce, swoje już ma albo za chwilę będzie mieć Turcja, Egipt, Chiny i Indie. Popyt byłby większy niż na su-57, którego nikt nie chce. Czyżby nie mieli technologii i możliwości rozwinięcia konstrukcji?

Marek
czwartek, 2 lipca 2020, 17:37

Małe lotniskowce i duży lotniskowiec. Żadnego nie nazywają po imieniu bo niby pacyfiści. Ale swoje i tak robią. Przy czym te małe będą w stanie przetrzepać skórę chińskim odpowiednikom. Podoba mi się to, co oni robią. W ogóle podchodzą do swojej armii z głową. Swoją drogą przypominam sobie opinie z Defence, że te śmigłowcowce nie nadają się do tego, żeby można z nich było zrobić lotniskowce dla F-35. Jak widać Samuraje mieli inne zdanie na ten temat.

e4rhgth56t
czwartek, 2 lipca 2020, 16:52

My też mamy niszczyciel wielozadaniowy- Błyskawicę, jaki kraj, taki niszczyciel

ja
czwartek, 2 lipca 2020, 12:37

Japonczycy juz mieli jeden lotniskowiec o nazwie Kaga. Pieknie zatonal pod Midway. Mam na mysli to, ze wolalbym nie plywac na okrecie, ktorego nazwa zostala zapozyczona z zatopionego wraku.

TW
czwartek, 2 lipca 2020, 16:42

Glupis synku

cynik
czwartek, 2 lipca 2020, 15:53

Np. na ORP Orzeł? Akurat tradycja raczej jest taka by nadawać nazwy słynnych poprzedników. A sława często się wiąże z tonięciem w spektakularnych okolicznościach np. SMS Gneisenau (1906) > Gneisenau (1936), CV-5 Yorktown > CV10 Yorktown.

ito
czwartek, 2 lipca 2020, 15:06

No to ma dla ciebie nowinkę: "Ise" zatonął w lutym 1945- go, "Izumo" w lipcu 1945- go, poważnie uszkodzony "Hyuga" został zatopiony przez własną załogę w lipcu 1945- go. Mamy komplet?

czwartek, 2 lipca 2020, 14:43

Bez obaw. Nikt cię tam nie wpuści, żebyś "pływał" :)

noityle
czwartek, 2 lipca 2020, 14:25

tak jakby to miało jakieś znaczenie...

Antex
czwartek, 2 lipca 2020, 14:05

My mamy OORP Orzeł, Orkan, Grom ... no i co?

R
czwartek, 2 lipca 2020, 12:13

"niszczyciele do wielozadaniowych operacji” chyba jednak inaczej sie nazywaja.

czwartek, 2 lipca 2020, 14:43

... kiedy niema już do czego się przyczepic...

R
piątek, 3 lipca 2020, 10:35

Oj maly bez imienny czlowieczku, ja sie niczego nie czepiam. Pare miesiecy temu byl tu maly artukul o zmianie nazwy tych niszczycieli.

Dawid
czwartek, 2 lipca 2020, 13:28

Ekspert się odezwał i poprawia innych, co do nazwy to odpowiedniąla i na miejscu

R
piątek, 3 lipca 2020, 11:05

Darujmy sobie uprzejmosci, nazwy w sesie klasyfikacji okretu, byl na D24 pare miesiecy temu artukul o tym i nie bylo to '"niszczyciele do wielozadaniowych operacji”

Paweł K. Malicki
czwartek, 2 lipca 2020, 11:46

A można wiedzieć kto nazywa ten okręt "niszczyciel wielozadaniowy", bo po angielsku go nazywają "helicopter destroyer", zaś tłumacząc bezpośrednio z japońskiego będzie to mniej więcej "niszczyciel przenoszący śmigłowce". Jedno i drugie dość zrozumiałe. Historia zna już przykłady podobnych okrętów (choć o większej wyporności) czyli radzieckich krążowników lotniczych - używanych do w sumie podobnych zadań (defensywnie).

GB
czwartek, 2 lipca 2020, 13:00

Corran, te japońskie będą miały F-35B, więc spokojnie będą mogły być używane ofensywnie.

Fanklub Daviena
czwartek, 2 lipca 2020, 14:17

Przeciw komu? Indianom z Amazonii? Zasięg bojowy F-35B w konfiguracji uderzeniowej jest żałosny i mniejszy od rakiet przeciwokrętowych i przeciwlotniczych dostępnych w krajach III Świata... US Navy teraz desperacko naciska na maszyny VI generacji, bo wie, że F-35 w każdej wersji jest bublem i kupuje Superhornety (które też zasięg mają mniejszy od F-4 czy F-14). Lotniskowce z F-35 nie odważą się podpłynąć do brzegu w miarę cywilizowanego państwa na odległość umożliwiającą użycie F-35B! :)

złośliwy
piątek, 3 lipca 2020, 10:31

Na szczęście chińskie J-15 (dysfunkcyjna kopia Su-33) startują z rampy zredukowaną ilością uzbrojenia i paliwa to nie będą stanowiły problemu dla startujących z pełnym obciążeniem F-35B. Co nie?

GB
czwartek, 2 lipca 2020, 18:05

Kto ci naopowiadal ze możliwości uderzeniowe oznaczają atak tylko na obiekty lądowe? F-35B może przecież zwalczać statki i okręty wroga. Takie beznadziejne rosyjskie okręty jak krążowniki typu 1164 (Sława), czy niszczyciele typu 956, czy inne Udolaje, Kriwaki, nie mówiąc o reszcie małych okrętów, itp. nie mają najmniejszych szans z bombami szybującymi JSOW, SDB, rakietami HARM.

Da(łn)vien
niedziela, 5 lipca 2020, 04:04

Zapomniales dodac, ze tylko wg. ciebie.

Marek
czwartek, 2 lipca 2020, 18:05

Powiedz to szefowi japońskiego MONu. Może ciebie posłucha i kupi rosyjskie? Kto wie?

Davien
czwartek, 2 lipca 2020, 17:58

Funku zasieg bojowy F-35B w konfiguracji bojowej i na paliwie wewnętrznym to ponad 900km więc skończ sie osmieszać:)) I to tyle twoje bajki obalone z hukeim:)

cynik
czwartek, 2 lipca 2020, 11:37

No to robi się ciekawie. Na chińskim pokładzie 36 J-15. Na japońskim 20 nowocześniejszych F-35B. U jednych i drugich nowoczesne niszczyciele "Aegis" (w chińskiej wersji coś zbliżonego) w osłonie.

GB
czwartek, 2 lipca 2020, 13:09

Chińskie J-15 niezbyt nadają się do operowania z ich lotniskowców, ze względu na krótki zasięg (aby mogły startować muszą mieć niepełny zapas paliwa lub ograniczony zapas rakiet i bomb). Z przecieków wynika że kilka tych samolotów rozbiło się w czasie prób z operowania z lotniskowca. Do tego z pewnością nie zabierze 36 J-15, realnie to będzie do 20.

Davien
czwartek, 9 lipca 2020, 19:00

Liaoning zabiera 26 J-15 i 14 smigłowców a Shandong 36 J-15 i 12 smigłowców. Shandong jest też większy od Liaoninga czy Kuzniecowa.

R
czwartek, 2 lipca 2020, 16:41

Oczywiscie zapominales dodac, ze to tylko i wylacznie twoje informacje.

GB
czwartek, 2 lipca 2020, 18:30

Muszisz czytac o katastrofach J-15. Po drugie rosyjski Kuzniecow mniej więcej tyle zabiera samolotów Su-33 ile napisałem, które właśnie i tak operują ze zmniejszonym ładunkiem uzbrojenia i paliwa. A J-15 to chińska kopia Su-33. Przy czym znając chińskie problemy z silnikami to należy się spodziewać że ich osiągi są jeszcze gorsze od Su-33.

cynik
czwartek, 2 lipca 2020, 15:55

Z liczbą 36 J-15 spotkałem się gdzieś przy Szantung'u. Na Liaoningu ponoć jest około 26.

GB
czwartek, 2 lipca 2020, 18:33

Oba są wielkości Kuzniecowa. A muszą zabrać w rejs przecież jeszcze co najmniej kilka śmigłowców (ratowniczych, AEW, ZOP).

cynik
piątek, 3 lipca 2020, 10:33

Zakładam, że chińskie okręty mają lepszą organizację wewnętrzną - zwłaszcza Szantung, ze względu na rezygnację z radzieckich pomysłów na przenoszenie uzbrojenia rakietowego przez lotniskowiec. Więc jakieś dodatkowe maszyny mogą upchać względem marnego Kuzniecowa.

japonofil
czwartek, 2 lipca 2020, 11:15

Taki ...... japoński patrolowiec. Coś takiego jak nasz polski "Ślązak" vel "Gawron" tyle że w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Ślązak
czwartek, 2 lipca 2020, 10:46

Japończycy imponują organizacją jak zawsze, nawet modernizacja pod F-35B prace przy okazji remontów spokojnie, a poza tym masa rzeczy już jest bo pomyśleli o tym już przy projekcie - niesamowita nacja

Marek
czwartek, 2 lipca 2020, 18:14

Niekoniecznie zawsze. Tam się nawet luzowało przez jakiś czas. Ale trafił się 1973 rok i kryzys naftowy. Japonia surowców energetycznych nie posiada, więc wyciągnęli wnioski i spięli pośladki.

a my V kolumnę
czwartek, 2 lipca 2020, 14:11

Tylko my Polacy tacy durni? Oni nie mieli komunistów i "wybitnych" u siebie.

Ślązak
czwartek, 2 lipca 2020, 19:06

Trafna uwaga, niestety mamy takie skarby...

Pawel
czwartek, 2 lipca 2020, 12:22

To sie nazywa planowanie i grupowe dzialanie pod katem jednego celu!!!

Ślązak
czwartek, 2 lipca 2020, 17:35

Jestem pod wrażeniem, ale ten okręt-matka klasyczny lotniskowiec z 2-3 eskadrami F-35C to będzie dopiero realny przełom jeżeli chodzi o lotnictwo pokładowe

;
czwartek, 2 lipca 2020, 09:57

Mogli go nazwać "okrętem obrony wybrzeża".

tntntn
czwartek, 2 lipca 2020, 16:54

tak :) albo wielozadaniowym modułowym okrętem obrony nieregularnego wybrzeża ;)

dawo
czwartek, 2 lipca 2020, 09:50

Ile kosztowała budowa tych większych okrętów?

von_Vietnam
czwartek, 2 lipca 2020, 20:27

Niemal 114 miliardów yenów - koło półtora miliarda dolarów

Tweets Defence24