Reklama
Reklama

Homar – od narodowego programu do zakupu „z półki” [ANALIZA]

8 lutego 2019, 19:48
HIMARS
Fot. Lockheed Martin.

MON przygotowuje się do podpisania umowy dotyczącej pierwszego dywizjonu systemu artylerii rakietowej Homar. Resort kupi go jednak z „z półki” od Stanów Zjednoczonych, choć pierwotnie planowano, że będzie budowany w ramach narodowego programu zbrojeniowego. Na dywizjon będzie przypadać ok. 300, zamiast ok. 600 rakiet, a system będzie w standardowej konfiguracji, podczas gdy pierwotnie miał być dostosowany do szczególnych potrzeb Wojska Polskiego.

AKTUALIZACJA 11.02 14:44 W niedzielę 10 lutego szef MON Mariusz Błaszczak podał szczegóły umowy na pierwszy dywizjon HIMARS. Jej wartość wyniesie 414 mln dolarów, zostanie ona podpisana w środę 13 lutego. Według MON konfiguracja systemu będzie jak najbardziej zbliżona do tej używanej w armii amerykańskiej, a dostawy zakończą się w 2023 roku.

Trwają ostatnie przygotowania do podpisania umowy międzyrządowej na pierwszy dywizjon systemu artylerii rakietowej Homar. Polska otrzyma 20 wyrzutni HIMARS wraz z pakietem rakiet i elementami wsparcia. To pierwsza tego typu broń w Siłach Zbrojnych RP, zapewniająca nowe zdolności. Jest jednak kupowana „z półki”, bezpośrednio od USA. Pierwotne plany były zupełnie inne. Homara miała budować polska zbrojeniówka, ze wsparciem partnera zagranicznego.

Choć przewidziano opracowanie w kraju całego systemu zapewniającego autonomię eksploatacji i możliwości rozwoju systemów rakietowych, tak jednak – przynajmniej na razie – nie będzie. Liczba rakiet GMLRS, będących podstawowym uzbrojeniem w przeliczeniu na jeden dywizjon będzie też dwukrotnie mniejsza, niż w pierwotnym projekcie, i to pomimo że nie będą one produkowane na licencji w Polsce, a dostarczone z USA. Cena zakupu będzie niższa, niż w wypadku skorzystania z oferty polskiego przemysłu, ale ta ostatnia obejmowała też budowę w kraju całego zaplecza i dostosowanie całego systemu do specyficznych, polskich wymagań.

Homar jako narodowy program rakietowy

Program Homar, zakładający wprowadzenie do Wojska Polskiego wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych dysponujących kilkoma typami pocisków, w tym rakietami o zasięgu do 300 km, został wpisany do przyjętego w grudniu 2012 roku – i wciąż obowiązującego – Planu Modernizacji Technicznej na lata 2013-22. Przygotowania do realizacji tego projektu trwały jednak już wcześniej.

Co warte podkreślenia, Homar został pomyślany od początku jako program, który zarówno zwiększy zdolności operacyjne Sił Zbrojnych RP, jak i zapewni nowe kompetencje dla polskiego przemysłu obronnego. To ostatnie było o tyle ważne, że dawało możliwości samodzielnego rozwoju podobnych systemów w przyszłości, budowy nowych odmian czy wsparcia eksploatacji.

Jak mówił w rozmowie z Defence24.pl gen. bryg. rez. Jarosław Wierzcholski, były szef Wojsk Rakietowych i Artylerii WP, dyrektor programów artyleryjskich w latach 2010-2013, przeprowadzeniu programu Homar miały towarzyszyć trzy podstawowe założenia, jeśli chodzi o współpracę przemysłową:

  • Po pierwsze, ustanowienie pełnej produkcji podstawowej amunicji. Mowa tutaj o kierowanych rakietach, wystrzeliwanych z wyrzutni wieloprowadnicowych, najczęściej wykorzystywanych do prowadzenia ognia z tego zestawu. W systemie HIMARS tę rolę pełnią pociski GMLRS. To dałoby Polsce możliwość dowolnego zwiększenia produkcji rakiet w przyszłości na potrzeby kolejnych dywizjonów lub uzupełnienia zapasów, być może również opracowywania własnych odmian (np. z amunicją kasetową).
  • Po drugie, integracja krajowego systemu kierowania ogniem. To miało między innymi ułatwić współdziałanie Homarów z polskimi systemami wykrywania i dowodzenia (zarówno nowe jak i zmodernizowane środki artyleryjskie w zdecydowanej większości wykorzystują system Topaz), jak i uprościć szkolenie operatorów. Przewidywano bowiem zastosowanie jednolitych konsol operatorskich w wozach dowodzenia na poziomie plutonu, baterii i dywizjonu w systemach Homar, jak i Krab, Kryl czy Langusta. System kierowania ogniem Homara byłby więc modyfikacją Topaza, być może z pewnymi elementami zagranicznymi.
  • Po trzecie, zaplanowano udział w programach rozwojowych. Dowództwo Wojsk Rakietowych i Artylerii założyło też, że Wojsko Polskie wraz z przemysłem będą uczestniczyć w rozwoju nowych rozwiązań, przeznaczonych dla systemu rakietowego, dostarczonego przez partnera zagranicznego. Dzięki temu równolegle z wdrażaniem kolejnych dywizjonów, system cały czas zyskiwałby dodatkowe zdolności. Obecnie w programie HIMARS rozwijane są np. pociski GMLRS-ER.

Oprócz tego cały szereg elementów miało być dostarczanych przez przemysł. To np. pojazdy wszystkich typów (podwozia dla wyrzutni, ale też wozy dowodzenia), czy same wyrzutnie, produkowane na licencji. Homar miał też otrzymać krajowe środki łączności czy nawigacji.

Przygotowania do realizacji Homara przyspieszyły w 2014 roku. Po przeprowadzeniu szeregu prac analitycznych MON wydał Decyzję z 20 października 2014 r. w sprawie sposobu pozyskania „Dywizjonowego modułu ogniowego wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych” o kryptonimie „HOMAR”. To pozwoliło na zatwierdzenie wymagań, ocenę spełniania podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa, i rozpoczęcie postępowania. Ówczesne kierownictwo resortu obrony deklarowało przyspieszenie programu w stosunku do pierwotnych planów, w związku z sytuacją na Ukrainie. Założono, że do 2022 roku – czyli w okresie obowiązywania obecnego PMT – zostaną dostarczone dwa dywizjony, a łącznie do służby trafią trzy (ostatni do 2025 roku).

Zaproszenie do negocjacji skierowano na początku 2015 roku do polskiego konsorcjum, z liderem Huta Stalowa Wola. W jego skład wchodziły od początku Wojskowe Zakłady Uzbrojenia w Grudziądzu i Mesko SA oraz WB Electronics. Ta ostatnia firma miała odpowiadać przede wszystkim za dostawę systemów kierowania ogniem, podczas gdy Mesko miało podjąć się licencyjnej produkcji rakiet. Na tym etapie MON planował podpisanie umowy jeszcze w 2015 roku, a rozpoczęcie dostaw – trzy lata później. Plany te nie zostały spełnione, a deklarowany harmonogram – jak na tak skomplikowany program – można ocenić jako zbyt optymistyczny.

Rok później doszło do ważnej zmiany w składzie konsorcjum. Rolę lidera przejęła Polska Grupa Zbrojeniowa, co uzasadniano posiadaniem przez PGZ odpowiedniego potencjału organizacyjnego i finansowego. Do konsorcjum doszła też spółka Rosomak SA, odpowiedzialna za opracowanie i produkcję wozów rozpoznania i dowodzenia.

Następnie trwały przygotowania do wyboru partnera zagranicznego, realizowane przez PGZ jak i MON. W międzyczasie ujawniono wyniki Strategicznego Przeglądu Obronnego, zakładające znaczne zwiększenie zakresu pozyskania systemu Homar. W jednym z wywiadów Antoni Macierewicz powiedział nawet, że docelowo planuje się pozyskanie ok. 160 wyrzutni (9 dywizjonów zamiast planowanych trzech).

Na początku lipca 2017 roku, w przededniu wizyty prezydenta Donalda Trumpa poinformowano o rekomendacji PGZ dotyczącej wyboru amerykańskiego systemu HIMARS, wcześniej brano także pod uwagę propozycje z Izraela i Turcji. To pozwoliło na rozpoczęcie negocjacji w trybie międzyrządowym i wysłanie do Amerykanów wniosku o te elementy, które musiały być objęte trybem międzyrządowym FMS.

Tutaj warto zatrzymać się na chwilę, by wyjaśnić w jaki sposób miał być pozyskiwany Homar. Głównym wykonawcą było polskie konsorcjum, z liderem najpierw HSW, a następnie PGZ. To z HSW/PGZ MON miał podpisać główną umowę na dostawę Homara. W skład konsorcjum wchodziły spółki PGZ oraz WB Electronics. Oprócz tego, konsorcjum współpracowało z partnerem zagranicznym (koncernem Lockheed Martin). Elementy systemu, planowane do przeniesienia do produkcji do Polski (np. w ramach licencji), lub też kupowane od Lockheed Martina miały być pozyskane w ramach dużej umowy w trybie Direct Commercial Sale (DCS), czyli bezpośrednio między Polską Grupą Zbrojeniową a Lockheed Martin.

Z kolei w trybie FMS (międzyrządowym) MON miał kupić od rządu amerykańskiego te elementy, które zostały zastrzeżone do sprzedaży wyłącznie przez władze USA i nie były dostępne w trybie DCS. Dokładny zakres oferty w trybie FMS został przekazany opinii publicznej w ramach notyfikacji Kongresu. W jej skład wchodziło:

  • 61 pocisków taktycznych ATACMS;
  • 16 pakietów z pociskami GMLRS Unitary z głowicami odłamkowo-burzącymi i 9 z głowicami GMLRS AW. To łącznie 150 rakiet (25x6), w ramach pierwszej partii dostarczanej Polsce przez Amerykanów, jeszcze przed rozpoczęciem produkcji licencyjnej;
  • 34 zestawów rakiet szkolnych LCRR (to również pierwsza partia, przed produkcją seryjną na licencji);
  • 1642 zestawów sekcji kierowania i kontroli dla bojowych pocisków GMLRS (przeznaczonych do produkcji licencyjnej). Łącznie zaplanowano więc pozyskanie 1792 rakiet dla trzech dywizjonów, czyli prawie 600 dla każdego z dywizjonów;
  • Systemy nawigacyjne, w tym osiem zestawów UPNU (Universal Position Navigation Units);
  • Wyposażenie dodatkowe, w tym przeznaczone do testów, elementy wsparcia eksploatacji, szkolenia itd.

Łączną wartość tego pakietu wyceniono na maksymalnie 250 mln dolarów. Wiadomo więc, że stanowił on relatywnie niewielką część całego planowanego zamówienia związanego z Homarem. Większość miała być budowana przez PGZ lub też pozyskana w trybie DCS bezpośrednio od koncernu Lockheed Martin. Z notyfikacji pośrednio wynikało jednak, że pewne elementy pocisków rakietowych (związane z systemem naprowadzania) będą musiały być zakupione w trybie FMS.

Pod koniec 2017 roku przedstawiciele ówczesnego kierownictwa resortu obrony, na czele z Antonim Macierewiczem, poinformowali o trudnych negocjacjach, prowadzonych ze stroną amerykańską. Ówczesny wiceprezes PGZ Maciej Lew-Mirski mówił w grudniu: „Program Homar jest w tej chwili w decydującej fazie negocjacyjnej. Doszliśmy do momentu ,gdy mamy praktycznie gotową umowę z Inspektoratem Uzbrojenia i weszliśmy w decydującą fazę negocjacji z Lockheed Martinem. Partner zagraniczny musi zdecydować, czy podtrzymuje swoje deklaracje z RFI, czy też nie. Gdy pytaliśmy o transfer technologii, o licencję, o zgody eksportowe.”.

Na przełomie 2017 i 2018 roku do resortu obrony trafiła oferta, która jednak nie została przyjęta. Wiadomo na pewno, że koszt propozycji złożonej MON przez PGZ był znacznie wyższy, niż zakładał to resort. „Do gry” w Homarze – na kilka miesięcy – wróciła oferta izraelska, systemu Lynx produkcji IMI Systems. Po trwających negocjacjach Polska Grupa Zbrojeniowa wysłała ponowne zapytanie ofertowe w sprawie Homara, uwzględniając obu oferentów.

Zwrot w Homarze

Ostatecznie, w lipcu 2018 roku, resort obrony narodowej zdecydował o zmianie trybu prowadzenia programu Homar. Pierwszy dywizjon przewidziano do pozyskania w trybie FMS, kolejne – jak można się domyślać – przełożono na następną perspektywę planistyczną, czyli do 2026 roku.

W wydanym przy tej okazji komunikacie MON poinfomował, że „Przyczyną rezygnacji z dotychczasowego sposobu pozyskania wyrzutni są m.in. oczekiwania finansowe ze strony potencjalnych Wykonawców, w tym zagranicznych, przekraczające środki, które MON zabezpieczyło na ten cel w momencie uruchamiania zadania czyli na początku 2015 roku. W toku prowadzonych negocjacji nie było możliwe porozumienie co do wszystkich postanowień umowy oraz wymagań dotyczących ochrony podstawowego interesu państwa.”.

Resort potwierdził tym samym, że kwota oferty na Homara przewyższała zaplanowane w momencie uruchomienia postępowania środki. MON dodał też, że nie było możliwe porozumienie co do spełnienia wszystkich wymagań dotyczących ochrony podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa. W praktyce może to oznaczać, że nie udało się uzyskać satysfakcjonującego rozwiązania co do transferu technologii. Minister Mariusz Błaszczak dodał w Radiu Maryja, że Homar ma być realizowany „w formule rumuńskiej” (Bukareszt kupił trzy dywizjony HIMARS w procedurze Foreign Military Sales, bez offsetu).

Ostatecznie wniosek Letter of Request w sprawie zakupu systemu Homar został wysłany do strony amerykańskiej w październiku ub.r. Niedługo później, bo w listopadzie, o zakupie notyfikowano Kongres, który nie wyraził sprzeciwu. Polska otrzymała zatem zgodę na zakup w trybie FMS pakietu obejmującego:

  • 20 wyrzutni M142 HIMARS
  • 36 pakietów z pociskami GMLRS Unitary, i 9 z rakietami GMLRS AW. To łącznie 270 rakiet.
  • 30 pocisków taktycznych ATACMS
  • 24 zestawy systemu kierowania ogniem artylerii AFATDS
  • 20 zestawów rakiet szkolnych LCPR
  • Łącznie 33 pojazdy HMMWV
  • Pakiet części zamiennych, szkoleń, wyposażenia dodatkowego, wsparcia eksploatacji itd.

Łączna maksymalna kwota, jaką Polska miałaby zapłacić za tak skonfigurowany dywizjon HIMARS to 655 mln USD (netto). Ostateczna wartość transakcji, tak jak w podobnych przypadkach, może być obniżona w wyniku negocjacji.

W treści notyfikacji zwraca uwagę jednak kilka innych kwestii. Po pierwsze, liczba podstawowych rakiet (GMLRS) jest relatywnie niska. W pierwotnym projekcie Polska wnioskowała o zakup do 1792 rakiet dla 3 dywizjonów (56 wyrzutni), co w przybliżeniu daje ok. 600 pocisków na dywizjon, tutaj natomiast mowa o 270 pociskach dla 1 dywizjonu – to dwukrotnie mniej.

Jest to też jeden z powodów, dla którego cena zakupu jest niższa. Z nieoficjalnych informacji Defence24.pl wynika, że oferta PGZ złożona w ubiegłym roku mogła opiewać nawet na 14 mld złotych. Ta propozycja obejmowała jednak produkcję wszystkich trzech dywizjonów i większości rakiet w Polsce, wraz z budową całego zaplecza przemysłowego i kompleksowym wsparciem eksploatacji (co miało wpłynąć na obniżenie kosztu cyklu życia). Równie ważne były też terminy dostaw – zakładano przekazanie wojsku pierwszych elementów Homara – w dostosowanej do polskich wymagań, a nie „gotowej” konfiguracji – już w 2020 roku, co w oczywisty sposób musiało zwiększyć koszty. Nie wiadomo jaki jest termin dostawy w obecnej umowie, ale na pewno łatwiej będzie zrealizować takie zamówienie z wykorzystaniem gotowej amerykańskiej linii produkcyjnej.

Wyrzutnie WR-40 Langusta pierwotnie miały mieć zunifikowane z Homarem system dowodzenia. Fot. st. chor. Tomasz Rybarczyk
Wyrzutnie WR-40 Langusta pierwotnie miały mieć zunifikowane z Homarem system dowodzenia. Fot. st. chor. Tomasz Rybarczyk

Wróćmy do notyfikacji, na bazie której będzie podpisany obecny kontrakt. Prawdopodobnie w konfiguracji dywizjonu zostaną uwzględnione pojazdy HMMWV. Pierwotnie w programie Homar zakładano, że wraz z zakupem całych modułów do produkcji trafią też wozy opancerzone 4x4, pełniące funkcje pojazdów rozpoznania czy dowodzenia. Wybór i wdrożenie do produkcji w kraju tych ostatnich mógł otworzyć drogę do rozpoczęcia szerszych dostaw, również poza programem Homar. Na pewnym etapie resort obrony rozważał nawet połączenie zakupu Homara z projektem Wielozadaniowego Pojazdu Wojsk Specjalnych Pegaz, co pozwoliłoby na w miarę szybkie wprowadzenie wytwarzanych w kraju pojazdów. Potrzeby WP w tym zakresie są ogromne – dość powiedzieć, że w dywizjonach Langust wciąż są używane wozy dowodzenia niższego szczebla na bazie sowieckich UAZ-469B, z kolei część obsług wyrzutni ppk Spike-LR transportowana jest Honkerami... Z drugiej strony, w dokumencie upublicznionym przez agencję DSCA nie ma mowy o samochodach ciężarowych, co może oznaczać, że została podjęta decyzja o dostawie pojazdów Jelcz.

Po trzecie, w notyfikacji uwzględniono zestawy systemu kierowania ogniem AFADTS (używanego w różnych wariantach w systemach artyleryjskich U.S. Army różnych typów – także w artylerii lufowej)To kolejny system dowodzenia, wprowadzany w Wojsku Polskim. Wiąże się to z utrudnieniem eksploatacji i współdziałania z innymi środkami walki, jak i wzrostem kosztu cyklu życia (także szkoleń). 

Nie jest jasne, którą konfigurację tego systemu otrzyma Polska. Koncern Leidos uzyskał w 2017 roku kontrakt na jego głęboką modernizację, do wersji 7.0, która ma być wdrażana do służby od 2020 roku. W ramach tej modernizacji po raz pierwszy od 1981 roku przeprowadzono otwarte postępowanie związane z AFATDS, którego efektem jest wspomniany kontrakt dla Leidos. Sam system, budowany i modyfikowany wcześniej przez koncern Raytheon jest w służbie od lat 90. XX wieku.

Jeżeli w produkowanych dla Polski systemach HIMARS znajdzie się jego starsza wersja, to wkrótce trzeba będzie ją modernizować. Poprzedni wariant był wielokrotnie modyfikowany, co utrudnia jego eksploatację, i jak przyznaje oficjalnie sama US Army – nie spełnia wszystkich wymogów współczesnego pola walki.

Odpalenie GMLRS w Afganistanie. Fot. Mass Communication Specialist 2nd Class Sean Furey/US Navy
Odpalenie GMLRS w Afganistanie. Fot. Mass Communication Specialist 2nd Class Sean Furey/US Navy

Polska zawnioskowała o 24 moduły AFADTS, a więc o taką samą liczbę, jak Rumunia dla 3 dywizjonów HIMARS. Może to oznaczać, że WP dąży do posiadania większej autonomii jednostek ogniowych. W podobnym kierunku idą również ćwiczenia prowadzone w USA, obejmujące przerzut na dalekie odległości pojedynczych wyrzutni wraz z wozami kierowania ogniem, co pozwala na samodzielne wykonywanie zadań ogniowych.

Widać więc wyraźnie, że zakres obecnie realizowanego programu Homar jest mocno ograniczony w stosunku do pierwotnego planu. MON uzasadnia to opóźnieniem pierwotnego projektu, i pilnymi potrzebami operacyjnymi. To zrozumiałe, biorąc pod uwagę zagrożenia, jak i fakt, że WP dziś w ogóle nie dysponuje systemem podobnej klasy, a przygotowanie i szkolenie żołnierzy jest zawsze wyzwaniem trudnym i czasochłonnym.

Z drugiej jednak strony, obecny kształt realizacji programu Homar nie spełnia wielu z przyjętych u jego podstaw założeń, dotyczących integracji krajowego systemu kierowania ogniem, czy budowy bazy przemysłowej, nie tylko z myślą o obsłudze tego konkretnego programu, ale także rozwoju przyszłych zdolności.

Wyjaśnienia MON

Wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz, pytany przez posłów opozycji, powiedział niedawno w Sejmie, że wartość oferty przedstawionej przez konsorcjum  "w sposób znaczący przekraczała wysokość środków finansowych zarezerwowanych na ten cel w planie modernizacji technicznej". Dodał też, że „Po prostu to, co przedstawiła Polska Grupa Zbrojeniowa jako lider konsorcjum wielokrotnie przewyższało nasze możliwości i środki finansowe, którymi dysponuje Ministerstwo Obrony Narodowej.”

Wiceminister mówił też, dlaczego resort nie zdecydował się na zakup innego produktu niż amerykański HIMARS. – Pozostały systemy, które były oferowane m.in. przez Turcję czy Izrael, były bądź wprowadzone na wyposażenie własnych armii albo były użytkowane przez niestety kraje bloku wschodniego, a ich elementy w sposób niewystarczający mogły spełnić oczekiwania Sił Zbrojnych RP – powiedział Skurkiewicz.

W ten sposób MON otwarcie przyznał, że oferta przedłożona przez PGZ – nadzorowaną przecież przez sam resort – wielokrotnie przekroczyła wartość zaplanowaną na to zadanie. Jakie mogły być powody takiego stanu rzeczy? Nieoficjalnie pojawiają się bardzo różne spekulacje – od niedoszacowania wartości programu przez komórki MON przy przygotowywaniu PMT, poprzez przekazanie przez amerykańskiego partnera oferty na kwotę wyższą, niż pierwotnie szacowano i deklarowano, do dodania przez samą PGZ dość dużej kwoty za zarządzanie i ryzyko, ze względu na krótkie terminy realizacji i trudności w uzyskaniu  porozumienia co do podziału odpowiedzialności za program. Trudno jednoznacznie określić, która z tych przyczyn jest prawdziwa, na wzrost ceny Homara mogły też wpłynąć inne czynniki lub ich kombinacja.

Czym miał być Homar?

Można za to z całą pewnością powiedzieć, czym (w pierwotnym założeniu) miał być Homar. Miał to być narodowy system, oparty na transferowanej technologii (z elementami zagranicznymi, jak np. pociski taktyczne). Co za tym idzie, w momencie zakupu jego koszt musiał być wyższy, niż w wypadku kontraktu „z półki”. Do kosztu budowy seryjnego sprzętu należało doliczyć przygotowanie całego zaplecza produkcyjno-serwisowego. Z drugiej strony, zbudowane w ramach programu zaplecze miało być wykorzystane również przy innych projektach, a także przy możliwym zwiększeniu dostaw, tak jak planowano to w ramach SPO. Gdyby – po hipotetycznym zakończeniu Homara zgodnie z pierwotnymi założeniami  zamówiono kolejne dywizjony do produkcji z wykorzystaniem już istniejącego w Polsce zaplecza produkcyjnego, prawdopodobnie w cenach realnych byłyby tańsze (uwzględniając inflację, wzrost kosztów płac itd.) dlatego, że tego zaplecza nie trzeba by było od podstaw budować.

Trzeba też pamiętać, że w programach transferu technologii pewną trudnością są ograniczenia związane ze sprzedażą zdolności produkcyjnych. Stosowne zgody uzyskać trudniej, niż na zakup samych systemów, koszt może też być wyższy. Przykładowo, o tym, że np. głowice naprowadzające do produkowanych na licencji pocisków GMLRS trzeba będzie sprowadzać z USA, wiadomo było od dłuższego czasu. Nawet jednak opanowanie technologii budowy wyrzutni, integracji z modułem Topaz, jak i konstrukcji pocisków, silników, głowic bojowych itd. mogłoby stanowić ogromny krok naprzód dla polskiego „rakietowego” przemysłu. W dłuższym czasie – być może – bazę do budowy własnych odmian rakiet o podobnym zasięgu i w podobnym kalibrze, z inną głowicą bojową (np. kasetową), jak i potencjalnie z systemem naprowadzania pozyskanym od partnera trzeciego (np. inercyjnym).

Równie istotna była jednak budowa potencjału do wsparcia całego systemu w cyklu życia, jak i integracja krajowego systemu kierowania ogniem. To wszystko w dłuższym okresie powinno pomóc ograniczyć koszty cyklu życia (remontów, modyfikacji, modernizacji), ale i zwiększyć autonomię wykorzystania całego systemu.

Tego jednak nie uda się uzyskać, bo pierwsze postępowanie na Homara zakończyło się jednak niepowodzeniem. Otwarte jest pytanie, na ile rolę odegrały tutaj słabości polskiego systemu pozyskiwania sprzętu, ile odpowiedzialności spoczywa po stronie krajowej zbrojeniówki, wreszcie na ile rolę mogły odegrać czynniki zewnętrzne (presja polityczna?). Pewne jest jedno – cały „system” zakupów sprzętu dla armii kolejny raz nie okazał się skuteczny, a zapowiadanych strukturalnych zmian, powołania Agencji Uzbrojenia, dalej nie ma. W tej sytuacji istnieje ryzyko że rozwiązanie wprowadzane w ramach pilnej potrzeby „utrzyma się” jako jedyne przez dłuższy czas, a za jego modernizację trzeba będzie zapłacić, i to nie polskiej zbrojeniówce.

Co dalej?

Jak na razie pozyskiwany jest pierwszy dywizjon Homara, jeszcze w ramach środków budżetowych przewidywanych Planem Modernizacji Technicznej w perspektywie do 2022 roku. Portal wp.pl poinformował niedawno, że umowa może zostać podpisana w przyszłym tygodniu. Kolejne powinny zostać pozyskane w następnej perspektywie. Zakładając zakup po jednym dywizjonie dla każdej z dywizji (w ramach pułków artylerii), daje to łącznie cztery moduły (minister Skurkiewicz mówił w Sejmie o trzech, prawdopodobnie nie uwzględniając pierwszego planowanego w ramach pilnej potrzeby). Nota bene, wielu ekspertów uważa, że Homarów powinno być znacznie więcej – nie tylko w ramach organicznych jednostek artylerii na poziomie dywizji, ale i systemu ognia poziomu operacyjnego, który jednak trzeba odtworzyć od podstaw. Trzeba pamiętać, że im więcej planujemy wprowadzić wyrzutni i rakiet, tym bardziej opłacalne i celowe staje się dążenie do współpracy przemysłowej.

MON już wcześniej deklarował, że będzie dążył do maksymalizacji udziału przemysłu w kolejnych fazach programu Homar, rozważane ma być zastosowanie offsetu. Możliwe więc, że w perspektywie przynajmniej część założeń pierwotnego programu Homar uda się spełnić. Rozmowy o współpracy przemysłowej trzeba jednak będzie prowadzić niemal od zera. O tym, jak może to być trudne, może świadczyć chociażby przebieg programu Wisła i przedłużające się ustalenia związane z drugą fazą. Trzeba też pamiętać, że w wypadku Wisły pewne elementy offsetu uzyskano już w pierwszej fazie (innymi słowy: współpraca przemysłowa w Wiśle „na dziś” jest szersza, niż w Homarze). Jednocześnie HIMARS jest rozwijany, i w kolejnych dywizjonach należałoby już wprowadzać opracowywane właśnie przez Amerykanów rozwiązania (np. rakiety GLMRS-ER o zasięgu 150 km, które mają być gotowe z początkiem przyszłej dekady). Ale uzyskanie licencji na nowy, perspektywiczny sprzęt jest z natury jeszcze trudniejsze.

Podpisanie umowy na pierwszy dywizjon Homara zapewni więc artylerzystom pewne (i potrzebne) zdolności, ale raczej nie będzie znaczącym krokiem w celu budowy narodowego potencjału rakietowego. Tylko w ten sposób zapewni się długofalowy wzrost zdolności operacyjnych, a także autonomię użycia i możliwości samodzielnego rozwoju systemów uzbrojenia. Obserwując przebieg tego postępowania można dojść do wniosku, że jeśli nie będzie strukturalnych zmian w systemie pozyskiwania sprzętu i zarządzania polską zbrojeniówką, to nie jest to ostatni zakup za granicą „z półki”, mający łatać najpilniejsze potrzeby operacyjne Sił Zbrojnych RP w efekcie wieloletnich opóźnień i niepowodzeń narodowych projektów.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 89
Reklama
Zaq
czwartek, 14 lutego 2019, 13:01

To aż dziwne nawet nie dostarczymy podwozia do wyrzutni słowem każdą śrubke trzeba będzie kupować w stanach. Kupiliśmy ledwie 20 wyrzutni z niespełna 300 rakietami które w razie W wystarczą może na dzień walki i kogo ten nasz Himars ma przestraszyć bo napewno nie rosjan. Zakup w dam raz na defilade ani na nim nie zyskuje armia ani przemysł. A taki był wrzask że offset za mały przy okazji Caracali.

melasa
środa, 13 lutego 2019, 21:14

Autor nie bierze pod uwagi jednej rzeczy. My kupujemy Homara po to, żeby go skopiować.

Saracen
środa, 13 lutego 2019, 17:36

Dodam jeszcze, że W zapomnianej i budzącej już tylko wesołość "strategii odpowiedzialnego rozwoju" premier Morawiecki w państwowej zbrojeniówce widział koło zamachowe gospodarki. Po eliminacji polskiego przemysłu z programów Wisła i Homar (ponad 20 mld zł pójdzie do USA) PGZ nie przetrwa 10 lat

Saracen
środa, 13 lutego 2019, 12:47

Ktoś rozumie to zdanie: Pozostały systemy, które były oferowane m.in. przez Turcję czy Izrael, były bądź wprowadzone na wyposażenie własnych armii albo były użytkowane przez niestety kraje bloku wschodniego, a ich elementy w sposób niewystarczający mogły spełnić oczekiwania Sił Zbrojnych RP – powiedział Skurkiewicz....? To, że system izraelski został wprowadzony na wyposażenie armii Izraela jest przesłanką negatywną dla wiceministra ON? Do tej pory sądziłem, że użytkowanie danego sprzętu przez armię kraju producenta jest atutem tego sprzętu. Widzę jednak, że logika wiceministra Dobrej Zmiany chodzi własnymi ścieżkami.

Boczek
środa, 13 lutego 2019, 10:24

Wojciech, niedziela, 10 lutego 2019, 14:34 - "...dużo większą część niepodległości i niezależności straciliśmy przystępując do Unii Europejskiej...". A Jak traktujesz ową "utratę niepodległości" innych państw członkowskich na naszą rzecz. I czy w sumie pod kreską mamy tej niepodległości więcej czy mniej - w obliczu tego, że teraz ingerujemy np. w politykę Niemiec? Jakie możliwości takiej ingerencji mają państwa z poza Unii np. Norwegia czy Szwajcaria, czy dziś już - jeszcze członek - GB (niebawem w pozycji N czy CH)?

popierdułka
środa, 13 lutego 2019, 09:51

Sabotaż w biały dzień, nawet głupią gumową uszczelkę, za 1000 , trzeba będzie ściągać z ussa !

anakonda
środa, 13 lutego 2019, 08:08

napisze tak w tymzestawie powinno być najwięcej efektorów dalekiego zasiegu oraz średniego a dolną półke zabezpieczyć bezwzględnie naszymi langustami z rakietami FENIKS .Pierwszych wóch jako ze ilości będą nie tak wielkie i tak nie będziemy produkowacnatomiast najniższy efektor i owszem beziemy potrzebować w całkiem sporych ilościach i to najlepiej o ydłużonym zasiegu do 70-80 km oraz o poprawionej celności .

zdr.defence
wtorek, 12 lutego 2019, 23:13

Wydajemy na potężne kontrakty z półki od amerykańskich koncernów zbrojeniowych poprzez międzyrządowe relacje... Wydajemy miliony z pieniędzy polskich podatników ale szanowni państwo użytkownicy... amerykańscy podatnicy wydają miliony również u nas.. mieszkam w okolicach poligonu drawskiego i działam w branży budowlanej. przez ostatnie 5 lat potężne inwestycje amerykanów w poligon ( stanowiska techniczne tj. potężne hale napraw dla pancernych amerykanów, stanowiska pod abramsy na pasach taktycznych krojone pod amerykański sprzet. Dzisiaj byłem służbowo w Powidzu,,, zapytania ofertowe przez amerykanów- szykują inwestycje magazynową i infrastrukture przy lotnisku. Wszystkie dokumenty inwestycyjne i biura architektoniczne pochodzą z USA... Szykuje sie FORT TRUMP... serio ! Opinia publiczna i Wy o tym nie wiecie... ale już sie to realizuje. są pewne klauzule tajności dlatego o tym nie wiecie. Będziemy bezpieczni! dlatego warto wydawać na zbrojenia od Amerykanów., dziękuję. pozdrawiam z pojezierza Drawskiego

hmm
wtorek, 12 lutego 2019, 21:58

Jak długo rząd będzie stawiał na realizację zadań zbrojeniowych przez niewydolne przedsiębiorstwa z rodowodem PRL to wiele się nie ruszy. Trzeba więc kupować gotowce, to mniejsze zło niż utopienie środków w ww. przedsiębiorstwach.

gebeth
wtorek, 12 lutego 2019, 21:15

jeśli chodzi o ofset i możliwości tej ,,krainy" to pozwolę się zapytać o Polski ,,Grafen" , o sprzedaż czołgów do Malezji i Polonizację radaru do NSM. Dlatego kierując się zasadą ...,, gówno chłopu nie zegarek".. wolę wróbla ...z półki niż ofset..patrz wydolność naszego przemysłu! Tak to jest że jedni chwalą się z trybun.. jak to Polskie wojsko robi zakupy w PGZ.. a z drugiej .. dochodzą informacje.. jak wygląda stan tego sprzętu i te rozwiązania / patrz VIST-y /

ADAM
wtorek, 12 lutego 2019, 09:40

taki model zakupu ( w panice) można realizować w przypadku planowanego konfliktu zbrojnego... Czyżby miało się coś dziać?

poinformowany
wtorek, 12 lutego 2019, 00:31

...niepotrzebnie kupili...do Fort Trump amerykanie przywiozą własne i ich obronią...za free.

KrzysiekS
poniedziałek, 11 lutego 2019, 23:40

KrzysiekS->Skoczek224a Nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz i nawet nie chce mi się tłumaczyć.

Bzyk
poniedziałek, 11 lutego 2019, 23:35

To nie będzie HOMAR tylko KOMAR który wyssie kasę z budżetu MON jak WISŁA. Czy minister Błaszczak czyta te trafne komentarze? A decydenci z MON?

Synek
poniedziałek, 11 lutego 2019, 22:07

@poinformowany/(podatnik?) sorki, ale nie wiem, czy to ta sama osoba;) Co ty jesz, że takie bzdury pleciesz;))) jak Niemcy produkują GMLRSy, to my też z czasem możemy... wtf?!?! Ale jak? Poza tym to co oni produkują sami do swoich wyrzutni? M270 już nie są produkowane...I tak dalej, i tak dalej... My nie mamy kompetencji do stworzenia rakiet 229 i wyżej, po prostu. Program Homar był z myślą po to by te kompetencje uzyskać, silniki, paliwo, naprowadzanie. PGZ szumnie wkroczyło w ten program, ale od początku źle wybrało, bo nie wiem skąd wymyślili że dostaną transfer technologii od LM.

Skoczek224a
poniedziałek, 11 lutego 2019, 21:36

OBECNE ROZWIĄZANIE JEST NAJLEPSZE Z MOŻLIWYCH, bo: -Przejmujemy broń gotową do użycia z wypracowaną taktyką i procedurami. -Przyjęto rozwiązania techniczne największych koncernów, wobec największej armii. Tym sposobem uniknięto lobbingu i korupcji w potencjalnych przetargach.

Poinformowany
poniedziałek, 11 lutego 2019, 14:32

Pani ambasador USA, były szef STRATFORu itp. opowiadają nam, że "Polska będzie wielka" dzięki USA. Tymczasem USA wbrew swym obietnicom i ustaleniom z Polską (ale patrząd obiektywnie korzystnie dla nas, bo cała napaść na Irak była złem) nie pozwoliły Polsce wzbogacić się na napaści na Irak i zabrały całość łupów z tej napaści dla siebie. USA wymuszają na nas kupowanie ich (z reguły gorszej i droższej od europejskiej) broni pozbawiając nas korzyści ze współpracy gospodarczej i technologicznej z zach. UE. Wbrew polskim naiwnym ignorantom USA nie mogą jednak naprawdę dopuścić aby Polakom powodziło się lepiej niż Amerykanom oraz by "Polska była wielka", bo taka Polska nie dawałaby się USA politycznie instrumentalizować. Polska na poziomie rozwoju RFN, czy Francji powiedziałaby USA "Nie!" w przypadku np. napaści na Irak i wynajmowaniu się na amerykańską izbę tortur. Prawdziwą polityką USA musi być zatem dążenie do utrzymania Polski słabej i zacofanej, ale uzależnionej od USA, czy pozostatjącej instrumentem politycznym USA. Gdyby USA były wobec Polski w porządku, to powiedziałyby nam, abyśmy nie zawracali sobie głowy HIMARSem, lecz tak jak zachodnia UE używali gąsienicowe M270, które zresztą używa także ponad połowa wojska USA, bo USA mają ponad 800 szt. M270. USA doradziłyby nam, abyśmy raczej wydali pieniądze na ilość rakiet, a nie na nowinkę HIMARS, która powstała tylko dlatego, że USA nie mają samolotu transportowego zdolnego używać przypadkowe lotniska polowe przewożąc jedną gąsienicowaą wyrzutnie M20A1. Samoloty USA mogą przewozić kołowego i małego HIMARSa (na lotniska przygodne), albo ponad jedną gąsienicową M270 potrzebując jednak wówczas betonowe i długie na 3 km pasy startowe.

KrzysiekS
poniedziałek, 11 lutego 2019, 12:47

Dobrze decyzja podjęta kupują 1 dywizjon systemu artylerii rakietowej HIMARS. Pytanie co dalej? Technologie rakietowe są jedną z podstawowych technologi obronnych i nasz przemysł z takimi technologiami sobie poradzi. Pytanie czy kupujemy wszystko z USA i zamykamy w przyszłości nasze zakłady likwidując zdolności które częściowo już posiadamy czy mamy plan rozwoju tego kierunku i jak on wygląda?

Aktor
poniedziałek, 11 lutego 2019, 11:31

Cóż, widać PGZ zdolności nie ma... Opracowanie takiego systemu kosztuje. A PGZ chciało sprzedac zdolność produkcji i serwisu... Ok 14 mld zł wszystko w pl wyprodukowane. Ale, 3 dywizjony zakupione w USA to 3x414ml x 3.8 zł 1.57 mld zł i w sumie dodajmy ten VAT....ale to i tak ma się nijak do 14 mld zł. PGZ chciało wydoić ile się da na tym Homarze. Jak to jest że wyprodukowanie w USA jest o tyle tańsze. Więc tak to wygląda .. dlaczego PGZ nie zajmie się granatnikami? Bo krajowy będzie 5x droższy...ze wszystkim tak to wygląda poczytamy ile kosztuje modernizacja t-72 do wariantu B3 i porównajmy z naszymi kosztami i co w sobie zawierają. Zakupienie licencji dla 60 wyrzutni to jakaś paranoja...technologia do budowy rakiet? Niestety po krajowych kosztach jest to nieopłacalne za dużo ludzi i spółek na tym musi wydoić podatnika... Niestety mon liczy...

Eckard Cain
poniedziałek, 11 lutego 2019, 10:31

Kolejny kontrakt któremu po zmianie rządu będzie musiała przyjrzeć się prokuratura... Wcześniej jej raczej nie starczy odwagi :(

ktos
poniedziałek, 11 lutego 2019, 09:13

Rzyt - ciekawa sprawa bo na kazde uzbrojenie z ZSRR musielismy kupic sobie licencje stad nap MIGi nazywano LIMami (licencjonowanymi mysliwcami). No ale skoro wiesz lepiej.

Lbn
niedziela, 10 lutego 2019, 22:43

20 wyrzutni to dobre dla Litwy.

emeryt
niedziela, 10 lutego 2019, 20:09

Mniej więcej 15 lat temu min. Zemke podpisał w ciągu 3 lat 3 duże kontrakty (Rosomak,Hitfist,Spike) i szybko wdrożono ich produkcję. Od 15 lat niekompetentni politycy kupują wyroby z półki jak buty i płacą horrendalne ceny i tylko dywagują nad koncepcjami.Kto nami rządzi i kto rozwala armię?

Rzyt
niedziela, 10 lutego 2019, 16:20

Ruskie to nam czołgi, samoloty i helikoptery i okręty dawali produkować. Usa daje nam opcje wzięcia kredytu u nich na ich uzbrojenie hehe.

Poinformowany Podatnik
niedziela, 10 lutego 2019, 15:13

Problemy wynikają z tego, ze w ogole wybraliśmy HIMARSA. Gdybysmy od początku odkupowali od USA ich nadwyzkowe gąsienicowe M270A1 jako wzor przemysłowy, to podwozie dl 90% polskich M270A1 byłoby polskie (lub licencyjne od Korei), system kierowania ogniem byłby europejski, a więc wspólny dla Portugalii, Francji, czy RFN, wyrzutnię kupilibysmy z zach. UE w kilku sztukach jako wzor dla polskiego przemysłu i tylko same pociski w kontenerach byłyby z USA. Ponieważ cały program byłby tanszy, to byłoby nas stac na więcej pociskow. Niemiecka firma Diehl produkuje pociski GMLRS dla M270A1 i dla HIMARSa, a więc z czasem takze moglibyśmy podjąć polska produkcje tych rakiet. Najlepiej byłoby wycofać się zupełnie z HIMARSa i przejść na M270A1, który jako starszy jest tanszy, ale i w praktyce lepszy - Kora Płd. i zach. UE uzywaja właśnie M270A1, a nie HIMARSa, korzystając przy tym z każdego rodzaju rakiet używanego przez HIMARS.

K.
niedziela, 10 lutego 2019, 15:02

@hfgdhgfjh . Niczego nie zyskujemy . Kupiliśmy IBCS tylko dla Patriot , jeżeli chcemy integrować go z czym innym musimy znowu płacić . Pozbyliśmy się za to ważnej karty przetargowej jaką jest efekt skali . Rozbiliśmy jeden przetarg na parę mniejszych zakupów oczywiście bez przetargu uzależniając się od jednego dostawcy . Można powiedzieć sprawdzona technika negocjacyjna tego rządu , w taki sposób kupiono samoloty VIP ( tutaj akurat zakupiono wyjątkowo dużo , widać " paląca " potrzeba ) , Patriot , śmigłowce z Mielca . W każdym poważnym kraju takie kontrakty muszą dawać korzyści dla gospodarki , wydaje się przecież pieniądze podatników , u nas ważniejsze jest zadowolenie w Waszyngtonie .

Viggen
niedziela, 10 lutego 2019, 14:36

W środę czyli 13.02 zostanie podpisana umowa na dostawy HIMARS. W sumie prawdopodobnie ilości będą wyższe niz podane w artykule..

Wojciech
niedziela, 10 lutego 2019, 14:34

@buszujący, dużo większą część niepodległości i niezależności straciliśmy przystępując do Unii Europejskiej a konkretnie podpisując Traktat Lizboński, który przekształcił gospodarcze wspólnoty EWG w unię polityczną. Teraz taka Merkel wyraźnie i otwartym tekstem mówi, ze państwa Unii muszą być gotowe żeby przekazać Brukseli JESZCZE WIĘKSZĄ część niepodległości i niezależności NAWET WBREW WOLI SWOICH WYBORCÓW.

okk
niedziela, 10 lutego 2019, 14:23

Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma na już . A w przyszłości zobaczymy co dalej, trzeba się tego sprzętu nauczyć, sprawdzić, podpatrzeć.

Willgraf
niedziela, 10 lutego 2019, 13:03

Nic nie kupili....bo za patriota tylko zaplacili miliardy a nic nie ma...

Śmigły
niedziela, 10 lutego 2019, 12:52

Trzeba kupować z półki jak się myśli o Fort Trump. Coś za coś.

Misio
niedziela, 10 lutego 2019, 12:29

hfgdhgfjh - dwie baterie Patriota i 20 wyrzutni HIMARS z 30 rakietami ATACMS rzeczywiście podniesie nasze możliwości bojowe.... :) Takie coś to będzie dobre na paradę i biorą śladowe ilości bo wybory idą,nawet całe 4 sztuki BLACK HAWKA kupili.A po wyborach dalej analizy i inne pierdoły i tak do kolejnych wyborów

l1pa
niedziela, 10 lutego 2019, 11:58

Siły lądowe bez osłony,powtórka roku 39. Bez warstwowego OPL te zabawki są nic nie warte.

Marek
niedziela, 10 lutego 2019, 11:53

rydwan a ty jeszcze wierzysz, że w tym państwowym skansenie ktoś jest w stanie cokolwiek wartego uwagi wymyślić, a polki przemysł jest w stanie to wyprodukować - oj naiwny ...

zuo
niedziela, 10 lutego 2019, 11:46

- brak możliwości szybkiej dostawy kolejnych rakiet w przypadku konfliktu, - kolejny pojazd w parku maszynowym, bez zaplecza remontowo obsługowego, - przestarzały (choćby w stosunku do polskiego TOPAZa) system kierowania ogniem - użycie (podobnie jak JAASM) uzależnione od USA - brak kompatybilnych systemów łączności Niebywale "udany" zakup....

matrioszka
niedziela, 10 lutego 2019, 11:44

Tak jak Macierewicz dzięki zamówieniom na Kraby i Raki postawił Stalową Wolę na nogi , tak Błaszczak wraz z Amerykanami doprowadza do zahamowania rozwoju naszego przemysłu zbrojeniowego . Właśnie następuje koniec marzeń o wstąpieniu na wyższą półkę .Pisanie ,że 20 wyrzutni i 300 rakiet coś zmieni jest bzdurą . Póki nie będziemy sami produkować wyrzutni i rakiet w tysiącach szt , to nadal będziemy bezbronni . Propagandowo - wyborczy kontrakt i tyle .

patriota
niedziela, 10 lutego 2019, 09:48

Obietnic było wiele a wyszła popierdułka i tak ze wszystkim będzie .4 lata dobrej zmiany mijają a żaden z 16 największych projektów nie został zrealizowany nawet w 20 proc. Najgorsze jest to że kasę z nieudanej modernizacji wydają na inne cele .

Jasio
niedziela, 10 lutego 2019, 09:20

ertre - a co oni kupili szybko??? tylko samoloty dla VIP a co z najpotrzebniejszymi programami dla wojska ???? Wisła,Narew,Homar,Orka,Kruk ???? od ponad 3 lat kupili tylko 2 baterie Patriota!!!!! Odpiszesz coś??? ja wiem że tobie każą chwalić ten nieudolny MON za pieniądze.Idź posiedź na zardzewiałej ławce za 30 tysięcy i pomyśl co z najpotrzebniejszego uzbrojenia oprócz dwóch baterii Patriota kupił ten rząd i wtedy napisz

woit
niedziela, 10 lutego 2019, 08:56

Powiedzieć można,tradycja podtrzymana . Jak zwykle geszeft skorumpowanych politykierów z lichwiarzami nie przyniesie absolutnie nic dobrego ani dla przemysłu ani dla armii. Jeśli nie opracujemy własnych rozwiązań a państwo nie wesprze solidnych placówek badawczych (tj.tych bez naleciałości politycznych) to nic dobrego nas nie czeka. Wisła ,drodzy forumowicze ,będzie jeszcze większą klapą niż Homar. Dość złudzeń .

hfgdhgfjh
niedziela, 10 lutego 2019, 02:12

realizm - pełna zgoda. Niestety Homara trzeba aktualnie kupić z półki, żeby można było go mieć szybko. Czas kiedy mogliśmy sobie pozwolić na marudzenie i komfortowy rozwój technologii został przespany. Kupno z półki pozwala nam, szybko podnieść zdolności bojowe, szkolić żołnierzy, ćwiczyć z IBCSem wg zasady nieprzyjaciel wystrzeliwuje rakiety, Wisła je przechwytuje i daje info do HIMRAMsa, HIMRAMS niszczy wrogie wyrzutnie rakiet. (HIMARS chyba można wpinać do IBCSa w standardzie). Kupno z półki nie przekreśla dalszego dłubania na boku swoich technologii. Jak widać przy tym zakupie zyskujemy kilka ważnych zdolności, a nic nie tracimy.

Bi Bi
niedziela, 10 lutego 2019, 00:23

Nie wiem, czy uzależnienie się od jednego dostawcy uzbrojenia vide USA ma jakikolwiek sens? Przecież nie słyszałem, aby Polska w ramach tych zakupów otrzymała jakiś transfer technologii wojskowych, a Wy słyszeliście? III RP wyeksportowała w ub. 2018 r. uzbrojenie na sumę 472 mln euro, a z czego 50% tej kwoty wygenerowały dwa podmioty: Świdnik/Leonardo i Mielec/Lockheed Martin. Taka Białoruś eksportuje broń na 1 mld euro, a Serbia na 860 mln euro itd. Nasuwa mi się taki wniosek, że Nasz europejski, krajowy kolos Polska Grupa Zbrojeniowa nie ma żadnych produktów, technologii wojskowych, które mogłyby zdobyć określoną renomę, pozycję na międzynarodowym rynku handlu bronią. W swoim czasie miałem nadzieję na amerykańskie offsety, ale najwidoczniej nadzieja pozostanie matką naiwnych. Smutne to wszystko.

rococco
sobota, 9 lutego 2019, 21:48

Tytuł powinien niestety brzmieć: Od narodowego programu do blamażu. Autor stawia kluczowe pytania, odpowiedź jest moim zdaniem prostsza niż się wszystkim wydaje. Póki Polska będzie geopolitycznym i militarnym karzełkiem póty pod presją Rosji będzie uzależniona od sojuszniczej pomocy a wtedy łatwiej wymuszać spłatę cudzych roszczeń. Polska z własnymi technologiami rakietowymi nie wpisuje się w tę strategię. Dlatego Aemrykanie postawili zaporowe warunki bo przecież nie mogli otwarcie odmówić. Zauważmy że od połowy 2018 nastąpił zwrot o 180 st. , wcześniejsza zmiana premiera i zmiana wizji politycznej w tym rezygnacja z polityki historycznej, nowelizacje osłabiające ustawę IPN. Ambasady innych krajów zaczęły nie tylko decydować o treści polskich ustaw ale nawet mieć wpływ na listy leków refundowanych. Polska zaczyna sprowadzać najgorzej wykształconych imigrantów do najprostszych prac które mogą wykonywać np dorabiający studenci do tego arbitralnie angażuje się w wątpliwe z punktu widzenia interesu Polski rozgrywki na Bliskim Wschodzie biorąc na siebie medialną odpowiedzialność za liderowanie koalicji antyirańskiej. Działanie pod presją "Fortu Trump" wpisało się w wybicie szumnie zapowiadanych Polskich Kłów bez pozostawienia nawet mleczaków. I tak ze strachu przed sojusznikiem będziemy dalej bać się wrogów.

qqqq
sobota, 9 lutego 2019, 21:08

To miał być program finansowania ciepłych stołków w różnych państwowych "instytutach" czy zakładach przemysłowych. Przykład widzieliśmy przy Rosomaku. Mamy fabrykę ale nie wyeksportowaliśmy ich nigdzie i nie zintegrowaliśmy spajków. Przy Homarze nie powtórzyliśmy tego błędu i decyzja o zakupie "z półki" oszczędziła miliony złotych. Offsety zbyt dużo kosztują jeśli się nie planuje eksportować. A jeśli się nie eksportuje nie ma pieniędzy na rozwój.

absmak
sobota, 9 lutego 2019, 20:51

obecna władza nas rozbraja! Kupili sobie samoloty-taksówki za 3,5 miliarda i na tym koniec.

irasiad
sobota, 9 lutego 2019, 20:50

Ale mamy za to mobilne rampy kolejowe....

KAR
sobota, 9 lutego 2019, 20:47

Homar. Od Narodowego Programu do Narodowej Kompromitacji...

buszujący
sobota, 9 lutego 2019, 19:48

Polskie programy zbrojeniowe nie są takie złe. Jedyną ich wadą jest obecna ekipa rządząca, która uprawia wasalną wobec USA politykę. To, że tracimy część niepodległości i niezależności nie jest dla nich ważna. Ważna jest amerykańska pomoc w utrzymaniu władzy. Dla USA z kolei priorytetem jest rozwój własnej gospodarki i przemysłu zbrojeniowego, dlatego polskie programy są uwalane na rzecz zakupów za oceanem. To amerykanie uwalili zakup m.innymi Caracali na rzecz Blackhawków. To przecież amerykanie uwalili przed laty zakup szwedzkich Grippenów w zamian za przestarzałe F-16. To amerykanie w latach 90-tych u.w. wywalili polski przemysł zbrojeniowy z rynków międzynarodowych. Jesteśmy wasalem USA i nic na to nie poradzimy. Taką mamy władzę.

x
sobota, 9 lutego 2019, 19:42

Wisła topi finansowo wszystko a zwasalizowani politycy nie mają odwagi powiedzieć NIE by nie wydawać 60 mld zł za 6 baterii PAC3 i by zbudować rajową Narew. I tak zamiast offsetu nieprzemyślany zakup z półki a następna partia rakiet na sztuki za 5 lat w ramach FMS, jeśli będą to GMLRS ER to modernizacja systemu kierowania ogniem i koszmarnie drogie wysyłane sprzętu za ocean

Ralista gofo
sobota, 9 lutego 2019, 18:37

Jakby robił to nasz przemysł to pierwsze rakiety powstałyby w 2100 roku.

drobny
sobota, 9 lutego 2019, 18:33

A miało być tak pięknie co zamówienie dla wojska to profity dla polskiego przemysłu, a tu dojna zmiana jeżeli coś podpisuje to klapa wszystko z półki, a uwalili bezczelni i aroganccy Caracale. A zakup bez przetargu z półki to najpewniej czai się za tym korupcja, następny sposób na dojenie.

Gojan
sobota, 9 lutego 2019, 18:28

Zgadzam się z @chateaux i @Napoleonem - powinniśmy inwestować w rozwijanie własnych technologii rakietowych, bo od dawna wiadomo, że USA (ani nikt inny) nie sprzeda ich Polsce. Skoro nikt nie wie, ile nam zostało czasu pokoju, a politycy czują, że coś wisi w powietrzu, niech kupują HIMARS, nawet z półki, żeby nie powtórzyć błędów z 1939 r, kiedy w godzinie "W" zostaliśmy bez nowoczesnych samolotów i ze śladową ilością czołgów i samochodów w polu. Tylko nie wiem, dlaczego politycy i liczni dziennikarze, zamiast trzeźwo wyjaśniać, jakie takie są realia, podkręcali narrację, czego to nie pozyska polski przemysł zbrojeniowy. A na końcu balon pęka, jak zwykle! Z pewnością PiS popełnił tu błędy. W przeciwieństwie do swoich poprzedników, którzy kupili dla SZ RP nowoczesne czołgi, samoloty, rakiety i okręty podwodne, z wypasionym offsetem, i zbudowali w polskiej stoczni całą serię korwet typu Gawron :)

Razparuk
sobota, 9 lutego 2019, 17:55

@df Nie da. Blokada progowa/autoryzacyjna. Jeśli nie ma odpowiedniego sygnału GPS nie odpalisz...

Stasio
sobota, 9 lutego 2019, 17:40

Całe 3 lata majaczyli o jakiejś fazie analityczno koncepcyjnej i offsecie,majaczyli o 56 wyrzutniach a nawet 160 żeby po 3 latach brać ledwie 20 wyrzutni z półki z 30 rakietami ATACMS.No brawo,teraz będziemy potęgą,w artylerii rakietowej dalekiego zasięgu prawie dogonimy Białoruś :)

MI6
sobota, 9 lutego 2019, 16:14

dajmy sobie spokój z offsetami-tak jak to u nas wygląda to lepiej kupić z półki-przynajmniej sprzęt będzie a nie wieczne dyskusje analizy oceny dialogi....

rydwan
sobota, 9 lutego 2019, 15:23

Marek a ty mądryjesteś ? czasem zaczyna się projekt który następnie idzie do kosza a ty za to chcesz karac ze cos nie wyszło ? Na dziś lepsze dla PL jest zakup z półki jako ze zaoszczędzone srodki można przesunąć na inne cele a my i tak zyskujemy zestawy które w znacznym stopniu pdniosa nasze wartości bojowe ,celem natomiast dla nas jest bdowa własnych zestawów wyrzutni i rakiet o zasiegu 40 do 150 km kompatybinych z pozyskanym z półki zakupem wyrzutni amerykańskich

to tyle
sobota, 9 lutego 2019, 15:23

I tak by siermiężne PGZ-ty tą "bazę przemysłową" budowały w nieskończoność, bawiąc się w "gonienie króliczka", a wielkie rozstrzygnięcia w Europie nieuchronnie zbliżają się.

Observer
sobota, 9 lutego 2019, 15:19

3% na armie 2234mld pln zapisane w ustawie budzetu 2019 daje 67mld a nie 44.7mld jak obecnie bo z pustego i salomon nie naleje i jak koldra za krotka itd... itp...

Troll i to wredny
sobota, 9 lutego 2019, 15:09

Chłopaki spójrzcie na to z trochę innej strony. Jesteśmy w okresie, w którym na sam ZUS państwo musi wydać od 250-400 mld w pięć lat. Do tego dochodzi obsługa długów tych jawnych i tych ukrytych (samorządy, fundusze celowe itd.). Zgodnie z prognozami Banku światowego i giganta KKR stoimy na początku załamania koniunktury gospodarczej (czyli gigantycznego kryzysu) patrz art. w Bankier ,Money itp. Tych uroczych ludzi średnio interesuje stan armii , ich zaczyna interesować to, aby zrozpaczeni ludzie nie zaczęli zakopywać ich dzieci żywcem w mrowisku (czy jakoś tak - patrz eskalacja przemocy w kolejnych ruchach rewolucyjnych). Ja bym na cuda nie liczył...

ertre
sobota, 9 lutego 2019, 14:54

jak kupuja szybko to zle, jak negocjuja to tez zle

realizm
sobota, 9 lutego 2019, 13:53

Autor nieco zaburza proporcje swojej analizy – nadmiarem osobistych komentarzy w stosunku do faktów. Oczywiście ma prawo do poglądów, rzecz tylko w tym, że w takich zaburzonych proporcjach łatwo jest przedstawić swoje poglądy jako fakty, wymuszając u czytelnika pożądaną reakcję ocenną. A fakty są takie: 1.Polska pilnie potrzebuje precyzyjnej artylerii rakietowej o zwiększonym zasięgu (do 300 km) 2.Świadomość takiej potrzeby zaistniała znacznie wcześniej niż w roku 2015, a mianowicie od czasu gwałtownej zmiany środowiska bezpieczeństwa kraju – od wojny Rosji z Gruzją w 2008 roku. 3.Powstający zatem od 2012 plan modernizacji, zawierający min. postulaty pozyskania artylerii rakietowej, był spóźniony już na starcie. 4. Koncepcja wytworzenia precyzyjnej artylerii rakietowej przez polski przemysł – wobec niepewności co do posiadanych przezeń kompetencji, potężnych kosztów i przede wszystkim wobec niepewności co do terminu realizacji, a presji czynnika czasu - była w istniejących warunkach nie do przyjęcia. 5. W ramach pilnej potrzeby operacyjnej pozyskano dywizjon rakietowy po stosunkowo niższych kosztach, dając polskiej armii natychmiast nowe, pożądane i niezbędne zdolności bojowe. 6. Odwrócono zatem kolejność – wprawdzie DZIŚ JESZCZE NIE będziemy posiadali technologii i możliwości samodzielnej produkcji – ale JUŻ DZIŚ polska armia będzie posiadała nowe, niezbędne zdolności bojowe, już dziś będzie mogła szkolić żołnierzy i pracować nad koncepcjami i praktyką wykorzystania tego sprzętu taktycznie i operacyjnie. 7. Zakup „z półki” w żadnej mierze nie wyklucza polskiego przemysłu zbrojeniowego z produkcji tej broni w przyszłości, przeciwnie - posiadanie jej na polskiej ziemi, eksploatacja przez armię i praktyczne wnioski z jej użycia będą pomocne w przyjęciu kompetencji i produkcji w przyszłości. 8. Liczba 300 pocisków na początek jest w sam raz – to niebagatelny potencjał bojowy, można przypuszczać, że w ramach szkolenia pociski te zostaną dosyć szybko „wystrzelane”- a zakup nowej partii, wobec ich dostępności na rynku, nie będzie stanowił problemu. Do tego czasu możliwy jest też już jakiś udział Polski w ich produkcji. 9. Zgoda co do końcowych wniosków Autora – Polska powinna jak najszybciej reformować segment obronności , nie tylko armię, ale cały system wokół niej – przemysł, procedury decyzyjne, innowacyjność itd. Warto jednak mieć świadomość, że zaniedbania – jeśli już koncentrujemy się na ich poszukiwaniu – nie są pokłosiem ostatnich lat, a całych dziesięcioleci. 10.Dyskusja/dialog o obronności powinien być jak najbardziej wyizolowany z bieżącego sporu politycznego, prowadzony w oparciu o fakty, toczony w imię realizacji celu, jakim jest bezpieczeństwo Polski.

Willgraf
sobota, 9 lutego 2019, 13:13

Zasieg rakiet do systemu Langusta 2 jest dostepny do 70km...zatem co daje HIMARS...nic nie daje jeśli chodzi o podstawowy pocisk rakietowy....kasa w błoto i uzależnienie od USA jesli chodzi o serwis i dostawy amunicji.., tylko kompletny dyletant mógł zatwierdzić ten kontrakt....dodam ze stary Scud miał zasieg 500km i wieksze glowice niz dostepne w systemie Himars....mało kto wie, ze po muzeach jeździły komisje z amerykanami i niszczyly dysze silnikow...aby nie dalo sie odtworzyć technologii przy rozwoju polskich rakiet ,to właśnie amerykanski offset odwrócony, likwidowanie wszelkich zdolności w polskim przemyśle rakietowym ,stąd te kpiny i wyśmiewane, zanizanie znaczenia systemu Langusta 2.. .jak myślicie czy ktoś odpowie za ten jawny sabotaż, ktorym kieruje polski MON?

zaq
sobota, 9 lutego 2019, 12:48

Polski przemysł zbrojeniowy z nielicznymi wyjątkami to skansen sztucznie podtrzymywany kroplówkami z MON-u patrząc na to co ma do zaoferowania i za ile nie warto go utrzymywać wychodzi gorzej i drożej niż gdybyśmy kupowali z półki. A teza o transferze technologii to bajka nawet nie potrafimy tej technologii sami wchłonąć i zaadaptować na własne potrzeby.

razdwatri
sobota, 9 lutego 2019, 12:48

Min. Błaszczak kupuje szybko bez oglądania się na transfer technologii i offset . Wcale bym się nie zdziwił gdyby w ten sam sposób podpisał drugi etap Wisły jeszcze przed wyborami . Oprócz szeregu wad takich zakupów o czym pisze wielu na tym forum , jest chyba tylko jedna zaleta , sprzęt szybko trafi do wojska .

Frog
sobota, 9 lutego 2019, 12:46

Dużo gdakania, buźki pełne frazesów, uśmiechy, uściski, wywiady. Pierwsze śmigłowce w 2016, potem jednak w 2017, potem w 2018, potem "Orka", potem "Borsuk", potem "Kruk" , narodowy "Homar"... i co? I nic! Za to zbierają się co rusz zespoły konsulatacyjno-analityczne, i tak sobie konsultuja i analizuja całymi latami. A sprzętu nie było, i nie ma, a jak dalej będą panowie politycy zachowywywac sie w ten sposób, to skupimy sie na zakupie nowych grających ławeczek i gwizdków dla tambur majorów.

Bb
sobota, 9 lutego 2019, 12:44

Pytanie, dlaczego utrzymujemy cały ten PGZ? Własnych zdolności praktycznie zero. Drugie, dlaczego realizując inne programy nie kupujemy z półki? Skoro PGZ jest tylko pośrednikiem a oferowane przez nich ceny są wielokrotnie wyższe tj. Hełmy, kamizelki, radiostacje, mundury a to tylko drobnica. Nic się nie uczymy, a kasa znika bez efektów a co gorsza bez odpowiedzialnosci. W sektorze prywatnym już dawno byłby plan i zrealizowane programy z dużo niższe pieniądze, a że to publiczne to wszyscy mają głęboko.

Vvv
sobota, 9 lutego 2019, 12:25

Oczywiście PiS odrzucił świetna ofertę z Izraela o znacznie lepszych pociskach i praktycznie 100% polonizacji :) kupujemy sprzęt z USA który nawet nie będzie wpięty w Topaza :D wiec aby sobie strzelić musimy prosić USA o wskazanie celu <3

Marek
sobota, 9 lutego 2019, 11:52

A czy ktoś wie ile kasy utopiliśmy w ten projekt przed decyzją o zakupie od Amerykanów ? I nikt za to nie odpowie ?!

Mirek
sobota, 9 lutego 2019, 11:51

Dla mnie wniosek jest tylko jeden: cały ten nasz polski państwowy pseudo-przemysł i "związane" z nim (kasą i układami) niby-instytuty "zajmujące się" nowoczesnymi technologiami to jedna wielka ściema , którą dobrze widać dopiero przy tego typu zamówieniach. Nauczka na przyszłość: nie oszukujmy się i nie marnujmy państwowych pieniędzy tylko od razu kupmy gotowy, dobry produkt a sami zostańmy przy rolnictwie, zbijaniu palet itp...

aptekarz
sobota, 9 lutego 2019, 11:45

Wisła - klapa, Homar - klapa, okręty podwodne - cisza, Borsuk - jakieś śmieszne kwoty na opracowanie jak za wannę, nowe samoloty - cisza, śmigłowce - kilka biedasztuk z problemami. Jeśli nasza armia będzie tak nas bronić jak się uzbraja i modernizuje, to miej nas Panie Boże w opiece. Zawiodłem się w kwestii armii na PiS - miało być wreszcie, szybciej i lepiej. Niech lepiej sobie politycy tej opcji wezmą to do serca, bo nie ma obowiązku głosowania na nich w kolejnych wyborach ...

Załamany
sobota, 9 lutego 2019, 11:23

A pamiętam jak dziś jak "dobra zmiana" krzyczała o niewystarczającym offsecie i za długim czasie dostawy śmigłowców. Skończyło się, że kupili z półki i byle co, ważne, że amerykańskie... To samo widzimy z Homarem... I tak samo będzie z każdym innym programem zbrojeniowym pod warunkiem, że będzie startował sprzęt amerykański. A jeżeli nie będzie to nic nie będzie a reszta kasy pójdzie na drogi i wyborczy socjal...

Okręcik
sobota, 9 lutego 2019, 11:16

Kupowanie sprzętu do którego części i amunicje trzeba sprowadzać z zagranicy i to dalekiej!!! Brawo, klawo jak .....

As
sobota, 9 lutego 2019, 11:15

20 wyrzutni za 2 lata a kolejne zakupy za 40 lat jeśli przeciwnik pozwoli poczekać.

Napoleon
sobota, 9 lutego 2019, 11:12

Nie ma nic złego w zakupie z "półki" oby równolegle szły decyzje o Langusta 2 i wersje rozwojowe rakiet dla nich.

Jasio z 1a
sobota, 9 lutego 2019, 10:32

Całe 3 lata majaczyli o jakiejś fazie analityczno koncepcyjnej i offsecie,majaczyli o 56 wyrzutniach a nawet 160 żeby po 3 latach brać ledwie 20 wyrzutni z półki z 30 rakietami ATACMS.No brawo,teraz będziemy potęgą,w artylerii rakietowej dalekiego zasięgu prawie dogonimy Białoruś :)

Dyktatorek
sobota, 9 lutego 2019, 09:29

Nie wiadomo jak to nazwać . Czy to jest partactwo i amatorstwo??? Czy to jest Sabotaż ??? Miały być śmigłowce 48 sztuk zmontowane w Polsce , dostęp do technologii ,offset ,plus zakontraktowany serwis w Polsce na 30 lat itd .. a co zrobił obecny rząd ??? kupił kilka sztuk w Mielcu bez uzbrojenia ,bez nowoczesnej awinioniki itp ...teraz mamy powtórkę z programem Homar , wiec się pytam obecnych władz , co to jest ???

chateaux
sobota, 9 lutego 2019, 05:00

Nie wierzę że 75 lat po pierwszym bojowym użyciu pocisku V2, inżynierowie i przemysł 35-milionowego narodu nie są w stanie opracować pocisku rakietowego - w rzeczywistości silnika rakietowego i paliwa do niego - potrafiącego przelecieć po trajektorii balistycznej 300 km, oraz bezwładnościowego układu kierowania do niego.

xyz
sobota, 9 lutego 2019, 01:03

Lockheed Martin kolejny raz Polski Mon owinął wokół palca. Homar po programie Wisła miał być drugim najważniejszym programem w naszej armii i dla spółek PGZ. Ten program miał pozwolić w końcu na produkcję rakiet o zasięgu większym niż 20km przez firmę Mesko. W Polsce miałby być produkowane m.in. pojazdy z napędem 4x4,6x6 i 8x8. Pocisk o krótszym zasięgu miał zawierać polskie systemy łączności, kierowania ogniem, kontroli lotu i namierzania, czujnik zbliżeniowy, silnik rakietowy i elektroniczny zapalnik.Zostajemy z niczym po trwających 4 lata negocjacjach. Kupujemy całkowicie amerykański sprzęt. W Polsce także nie będzie centrum serwisowego, czyli każdy zepsuty sprzęt będziemy musieli wysyłać za ocean, aby można go było naprawić. Po zakup większej ilości rakiet będziemy musieli składać wniosek w formule FMS, czyli zakup i wdrożenie będzie trwało latami, tak jak to jest na przykładzie rakiet JASSM dla polskich F-16. Mon właśnie wbił gwóźdz do trumny dla spółek PGZ.

Darek
sobota, 9 lutego 2019, 00:51

to tzw. wybor mniejszego zla. Planem Modernizacji nie da sie ostrzelac npla, realnymi rakietami, nawet importowanymi - jak najbardziej. Jeden dyzwizjon pozwoli przeszkolic sporo zolnierzy - w czasie "W" kolejne, identyczne HIMARSy pojawia sie u nas bardzo szybko, natomiast szkolenie trwa dlugo. takze ogolnie lepiej niz kolejne lata spedzone na przerzucaniu papierkow.

laik, zupełny laik
sobota, 9 lutego 2019, 00:49

Hyunmoo-2B - zasięg 500 km, CEP - 30 metrów. Hyunmoo-2C - zasieg 800 km. A wystarczyło polecieć i pogadać, to kraj, który stale rozwijał się w cieniu zagrożenia militarnego i ma dostosowane do tego rozwiązania militarne.

df
sobota, 9 lutego 2019, 00:49

I jeszcze jedno. Nic nie tłumaczy zakupu w ramach tzw pilnej potrzeby operacyjnej systemu kierowania ogniem który będzie bezuzyteczny w przypadku zakłócenia GPS a wg niektórych danych rosyjskie zagłuszarki mają większy zasięg niż rakiety GMLRS. Stanowiska kierowania ogniem bez nawigacji inercyjnej nie będą nawet w stanie obliczyć odległości do celu dla układów INS. Pozostaje jakieś chałupnicze rozwiązanie i przeliczanie danych z polskiego stanowiska z TALIN-em stojącego obok wyrzutni i ręczne wprowadzanie danych do systemu o ile wogóle to da radę.

Harry 2
sobota, 9 lutego 2019, 00:45

Zakup HOMARA z półki to sabotaż, dywersja. Otworzono w Polsce drogę dla amerykańskiego sprzętu (śmigłowce dla policji, Wisła, Homar-na razie tyle) bez zysków dla naszej gospodarki w naiwności, że Jankesi są naszymi przyjaciółmi, sprzymierzeńcami. Nic bardziej błędnego. Zresztą czego tu się spodziewać po decydentach skoro pieniądze zamiast na modernizację armii przeznaczają na ławeczki, drogi inne symbole, samoloty dla VIPów. To już koniec mrzonek o silnej krajowej zbrojeniówce. Tylko patrzeć jak wystąpią problemy z dokończeniem Borsuka, o KRYLu wojsko zapomniało, Loarę zawieszono, modernizacja T72 będzie wręcz "prymitywna", granatniki rewolwerowe czekają u producenta ZM Tarnów na sprawne pociski, marynarka wojenna leży i kwiczy niedoinwestowana, nieunowocześniana, nowych śmigłowców brak itp, itd. Gdzie my żyjemy? Kto wojskiem rządzi? Kto do tego doprowadza? Dlaczego nie ma winnych?

df
sobota, 9 lutego 2019, 00:24

Nic nie tłumaczy zerwania umowy przez Macierewicza na ostatniej prostej. Miał być Topaz a PGZ wytwarzałaby rakiety 227mm (paliwa, silniki, korpusy własne) naprowadzanie i częściowo sterowanie zakupione w ramach FMS. Oznaczałoby to zgodę na wykorzystanie wyrzutni HIMARS dla częściowo polskich rakiet i doświadczenie przy produkcji pocisków kierowanych - naprowadzanie można byłoby zmieniać na własne. Polska od ok 2010 posiada zdolności do produkcji komór silnika rakiet o kalibrach większych niż 122mm, naprowadzanie INS to nie problem (w "detalu" są dostępne moduły INS np. BAE). Jeśli ten zakup uruchomi polskie projekty rakiet kierowanych to dobrze, jeśli będziemy czekać na następne dywizjony "z półki" to będzie czysty sabotaż. NIE MA NA ŚWIECIE kraju który jak Polska dysponując możliwościami nie podejmuje żadnych działań by rozwijać własne projekty zgodne z miedzynarodowymi konwencjami np MTCR. Brazylia wytwarza niekierowanego Astrosa, RPA i Denel próbują swoich sił, Ukraina od lat walczy z Gromem-2 i modernizuje z cudzą pomogą Wilgę, Białoruś ma Poloneza, Turcja rozwija swoje projekty na bazie technologii z Bałkanów + własne pociski samosterujące, Serbia to już wogóle wysokie zdolności w dziedzinie artylerii rakietowej, "pacyfistyczne" Niemcy rozwijają świetnego samosterującego Taurusa, Korea Południowa obchodzi MTCR z błogosławieństwem USA a Polska ? Produkujemy od podstaw rakiety 122mm - paliwa, silniki, wyrzutnie, głowice - wszystko i od lat nie zrobiono nic z rakietami o większych kalibrach mimo posiadania paliw lepszych od Brazylijczyków (porównanie zasięgów rakiet o podobnych kalibrach).

Wer
sobota, 9 lutego 2019, 00:04

Czyli w skrócie: kupujemy stary szmelc za wielkie pieniądze w sladowej ilości bez żadnego offsetu za to z kolejnymi nowymi systemami dowodzenia odmiennymi od już posiadanych za to made in USA. Ręce opadają.

Ułan1981
piątek, 8 lutego 2019, 23:55

Przecież wiadomo, że jak Błaszczak się weźmie za cokolwiek to będzie jedna wielka porażka dla armii i obronności. Pewnie prezydent się cieszy ze stanu rzeczy. Pobratyńcy pierwszej damy już chcą z IPN tysiące dokumentów dotyczących Żydów i przepadku ich mienia. Do jesieni maja być przedstawione dowody i roszczenia wobec krajów gdzie komunizm i nazizm odebrały Żydom majątki aby dzisiaj demokratyczne kraje oddały wszystkie pieniądze. Od Polski się żąda około biliona zł. Silna polska armia jest nie na rękę polskim władzom.

Observer
piątek, 8 lutego 2019, 23:15

Autor przeadza sugerujac, ze kupujac tak mala liczbe 3 dywizjonow HIMARS to mamy oczekiwac, ze rozwina przed polska delegacja czerwone dywany gdy beda wysiadac z samolotu. Polska krajem zamoznym nie jest a sprzet wojskowy jest drogi - szegolnie najnowszy!

czytelnik
piątek, 8 lutego 2019, 22:57

Czy autor wie co pisze? Cy to własne rozczarowanie czy też tak na zlecenie Moskwy? A może po prostu brak wiedzy czy zwykła głupota? Przecież Polski przemysł nie wiedział ile wziąć za produkcję tego systemu a poza tym nie było widać początku produkcji i to w sytuacji gdy wróg coraz bardziej nam zagraża! Celna decyzja Rządu i bezpieczna z uwagi na zagrożenia!

Marek1
piątek, 8 lutego 2019, 22:57

B,dobra analiza im wskazująca jaskrawo w JAK BARDZO czarnej ....e jest od 4 lat cała sfera decyzyjna RP, a MON w szczególności. Dyletanci z partyjnych nominacji zaczęli od obietnic(medialne pierdolety) dla "ciemnego ludu", a kiedy pewny swego i pazerny na maxa LM powiedział sprawdzam ... wszystko się posypało. No i mamy kolejny "sukces" made in MON - HOMAR , ambitny, ale realny program pozyskania zdolności/technologii rakietowych przez polski przemysł został sprowadzony do ZERA, czyli do niszowego zakupu "gotowca z półki" w ilościach defiladowych. Ale co tam - na sierpniowej defiladzie już za 3-4 lata przejdzie przed "elitą" narodu parę już teraz przestarzałych amerykańskich wyrzutni Himars(dlaczego nie MLRS?) z jeszcze starszymi rakietami GLMRS, a partyjny komentator z TVP(iS) zawoła z dumą, że oto jadą "POLSKIE rakiety". A dlaczego polskie ? ... bo wolno nam w nich pompować koła polskim powietrzem !!

Nec
piątek, 8 lutego 2019, 22:52

Następcę Beryla wyprodukowaliśmy w cenie działka laserowego, to jest szansa, że 'polski' Homar byłby w cenie rosyjskiego Avangarda :)). Lepiej nie ryzykuj y, bo wszystkie mafie VATowskie wykończy ten program :))

Edmund
piątek, 8 lutego 2019, 22:50

Wojsko Polskie i sposób jego modernizacji, ciągłe dyskusje, zmiany koncepcji, jest już obiektem żartów i kpin na Wschodzie. Rosjanie życzą, aby także inne państwa NATO modernizowały swoje armie w sposób, który robi Polska. Amerykanom polskie wojsko przypomina armię byłej Jugosławii z lat 90 tych ubiegłego stulecia. Rumunii, Węgrzy, Czesi, Litwinii i Estończycy patrzą na nas z góry, z powodu swoich ostatnich zamówień na które ich stać a nas nie i które zostały przeprowadzone szybko mimo procentowo mniejszych wydatków na armię niż 2% PKB.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama