Reklama

Około 200 polskich żołnierzy pojedzie jesienią do Libanu. Powrót na misje pokojowe ONZ

27 marca 2019, 10:47
Rosomak Afryka 17 WBZ
Polski kołowy transporter opancerzony Rosomak podczas misji w Afryce. Fot. 17 WBZ

Około 200 żołnierzy będzie liczył polski kontyngent wojskowy, który od listopada dołączy do misji pokojowej UNIFIL w Libanie. Pierwszą zmianę wystawi 12 Brygada Zmechanizowana ze Szczecina wyposażona w kołowe transportery opancerzone Rosomak. W jednostce byli już przedstawiciele ONZ, a w Libanie przeprowadzono rekonesans. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych dogrywa sprawy logistyczne. Otwartą kwestią jest, w jaki sposób Polacy będą współpracowali na miejscu z Węgrami.

Polska wycofała się z misji pokojowych ONZ w 2009 r. Jednak po kilku latach władze uznały, że do tego typu operacji należy wrócić. Poszukiwania odpowiedniego miejsca i rozmowy z partnerami zajęły kolejne lata. Wszystko wskazuje na to, że finał tego procesu nastąpi w listopadzie 2019 r., kiedy polscy żołnierze wrócą w szeregi Tymczasowych Sił ONZ w Libanie (ang. United Nations Interim Force in Lebanon, UNIFIL). Wrócą, bo polski kontyngent wojskowy był częścią tej misji w latach 1992-2009.

Teraz już wiemy, że wchodzimy w tę misję od listopada. Musimy jeszcze doprecyzować nasz poziom ambicji i struktury, przygotować i sformować kontyngent i przeprowadzić jego certyfikację – powiedział w rozmowie z Defence24.pl odpowiedzialny za misje zagraniczne dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Tomasz Piotrowski.

Jeszcze w grudniu 2018 r., gdy przedstawiciele MON informowali sejmową komisję obrony o działalności polskich kontyngentów wojskowych i związanych z nimi planach na przyszłość, powrót Wojska Polskiego do misji UNIFIL nie był w 100 procentach przesądzony. Jednak teraz Dowództwo Operacyjne RSZ jest już po rekonesansie przeprowadzonym w Libanie, podczas którego omówiono m.in. możliwości oraz oczekiwania wobec polskiego kontyngentu.

Przygotowania do powrotu do sił ONZ w Libanie toczą się także na szczeblu politycznym. W poniedziałek wizytę w tym państwie rozpoczął szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch. BBN potwierdziło w oficjalnym komunikacie, że wyjazd ma związek "z przygotowaniami do udziału Polski w misji pokojowej Organizacji Narodów Zjednoczonych w Libanie (UNIFIL)".

Przed wyjazdem zapowiadano, że Soloch będzie rozmawiał z najwyższymi przedstawicielami libańskich władz oraz dowództwa UNIFIL "na temat wzajemnej współpracy oraz warunków ewentualnego funkcjonowania" polskiego kontyngentu wojskowego.

W lutym przedstawiciele ONZ odwiedzili też 12 Brygadę Zmechanizowaną w Szczecinie, skąd ma pochodzić trzon pierwszej zmiany kontyngentu. Goście zapoznali się z m.in. z uzbrojeniem brygady oraz zobaczyli pokaz działania patrolu podczas zasadzki, ewakuacji medycznej oraz według procedury "Cordon & Search". 12 BZ poinformowała w komunikacie, że w działaniu zaprezentowali się żołnierze 3 batalionu piechoty zmotoryzowanej.

Razem z szefem BBN do Libanu poleciał m.in. dowódca 12 Dywizji Zmechanizowanej gen. dyw. Maciej Jabłoński. Jedną z brygad, które mu podlegają jest właśnie 12 BZ.

Dowódca operacyjny powiedział Defence24.pl, że kontyngent będzie wielkości kompanii, czyli ok. 200 ludzi wraz z kołowymi transporterami opancerzonymi Rosomak, które stanowią podstawowe wyposażenie szczecińskiej brygady. Do Libanu pojadą elementy wsparcia również z innych jednostek, np. logistycy. Polacy będą częścią batalionu, którego państwem ramowym (wystawiającym większość żołnierzy i dowodzącym całością) jest Irlandia.

Jak powiedział gen. Piotrowski, to właśnie logistyka pozostaje ostatnią kwestią, która nie jest jeszcze domknięta. – Jesteśmy na etapie dopracowywania szczegółów co do wielkości zabezpieczenia logistycznego i decyzji, w jaki sposób kontyngent będzie finansowany – powiedział dowódca operacyjny. Jak dodał, chodzi o to, ile zostanie sfinansowane z budżetu MON, a ile poprzez obowiązujące w ONZ mechanizmy refundacji kosztów.

Kwestią otwartą jest, w jaki sposób Polacy w ramach irlandzkiego batalionu UNIFIL będą współpracowali z Węgrami. Bo to, że Budapeszt wyśle swoich żołnierzy do Libanu raczej nie ulega już wątpliwości. – Polska wraca do misji organizowanych przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Bardzo się cieszę z tego, że Polska wraca w towarzystwie Węgier do misji UNIFIL. Bardzo dziękuję, że wspólnie żołnierze polscy z żołnierzami węgierskimi będą mogli w tej misji uczestniczyć – powiedział polski minister obrony Mariusz Błaszczak podczas wizyty na Węgrzech 19 marca.

Z informacji posiadanych przez Dowództwo Operacyjne RSZ wynika, że w 2019 r. Budapeszt wyśle narodowy wkład do sztabu i struktur batalionu irlandzkiego. Pododdział z Węgier ma się pojawić w Libanie w roku 2020 r., a obecnie jest wypracowywana decyzja, jaki będzie charakter tego zaangażowania. Od niej zależy, jakie będą relacje między żołnierzami na miejscu.

Z naszej strony musimy zadecydować, czy węgierski pododdział będzie wchodził w skład polskiej kompanii czy będzie realizował zadania w ramach irlandzkiego batalionu, ale w trochę innym charakterze niż nasza kompania – powiedział gen. Piotrowski.

Generał podkreśla, że Polska powinna angażować się w misje pokojowe ONZ. – Pamiętajmy, że jesteśmy członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych i powinniśmy pokazać, że jesteśmy gotowi do budowania pokoju na świecie – uważa dowódca operacyjny.

W podobny sposób powrót Wojska Polskiego do misji ONZ uzasadnia BBN.

Powrót Polski do misji ONZ jest jednym z priorytetów polityki bezpieczeństwa Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Już w 2015 r. podczas 70. Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych Prezydent zadeklarował gotowość zwiększania przez Polskę bezpośredniego wkładu w utrzymywanie pokoju i zapewnianie bezpieczeństwa w ramach ONZ. Udział Polski w operacji "błękitnych hełmów" w Libanie byłby zwieńczeniem podjętych z inicjatywy Prezydenta RP dwuletnich prac Ministerstwa Obrony Narodowej nad powrotem do operacji pokojowych, z których Polska wycofała się w 2009 r. Polskie zaangażowanie związane jest także z niestałym członkostwem w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz polityką zapewniania bezpieczeństwa i wspierania sojuszników w regionie. W ostatnich latach Polska na Bliskim Wschodzie m.in. brała udział w działaniach Globalnej Koalicji do walki z tzw. Państwem Islamskim, a także wspiera armię Iraku w ramach operacji Sojuszu Północnoatlantyckiego.

komunikat BBN z 25 marca 2019 r.

Polska zrezygnowała z wysyłania żołnierzy na misje pokojowe ONZ przed dekadą. W styczniu 2009 r. rząd przyjął strategię udziału wojsk w operacjach poza granicami kraju. Za priorytet wskazywała ona misje NATO i Unii Europejskiej, a operacje prowadzone pod innym szyldem, w tym ONZ, zostały postawione na drugim miejscu. Uzasadnieniem było to, że nie odgrywały już one takiej roli dla bezpieczeństwa Polski, jak to miało miejsce zanim wstąpiliśmy do NATO i UE. Przestały też być "oknem na świat" dla polskich żołnierzy, którzy mieli już za sobą przełomową pod wieloma względami misję w Iraku.

W tym czasie siły Wojska Polskiego angażowała głównie misja ISAF prowadzona przez NATO w Afganistanie (wiosną 2009 r. kontyngent zwiększył się z ok. 1600 do ok. 2000 żołnierzy). Generowała ona także wysokie koszty. MON kierowane przez ministra Bogdana Klicha szukało przy tym oszczędności. Część wojskowych wskazywała jednak wówczas, że będą to oszczędności pozorne, bo Narody Zjednoczone zwracały 60 proc. poniesionych wydatków.

Do końca 2009 r. Polscy żołnierze wycofali się z misji UNDOF w Syrii (po 35 latach), UNIFIL w Libanie (po 17 latach) oraz misji pokojowej w Czadzie.

Po kilku latach polskie władze uznały, że do misji pokojowych należy wrócić. Zapewnienia o gotowości do udziału w nich składał w siedzibie ONZ w Nowym Jorku ówczesny prezydent Bronisław Komorowski. Kurs ten został podtrzymany po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Najpierw we wrześniu 2015 r. prezydent Andrzej Duda zapowiedział w przemówieniu na forum ONZ wznowienie aktywności Polski w misjach pokojowych. Natomiast we wrześniu 2016 r. ówczesny wiceminister obrony Wojciech Fałkowski oficjalnie zgłosił gotowość do wysłania od 80 do 100 żołnierzy na misje pokojowe ONZ. Chodziło o pododdział inżynieryjny (do rozminowywania i budowy infrastruktury), oficerów do sztabów oraz obserwatorów.

Starania o powrót do operacji pokojowych ONZ dość długo nie przekładały się na konkrety. Warszawa nie chciała bowiem wysłać żołnierzy na jakąkolwiek misję, lecz szukała takiej, gdzie Polska mogłaby osiągnąć jakieś korzyści a bezpieczeństwo żołnierzy nie byłoby poważnie narażone. – Te miejsca, które były szczególnie interesujące z polskiego punktu widzenia, szczególnie na Bliskim Wschodzie, są w tym momencie zajęte – mówił w styczniu 2018 r. wiceszef MON Tomasz Szatkowski.

Do powrotu do misji UNIFIL przyczyniła się zmiana polskiego pomysłu na udział w operacjach ONZ. MON zrezygnowało z promowania pomysłu wysłania pododdziału saperów. Do Libanu pojedzie kompania piechoty zmotoryzowanej.

Choć skrót UNIFIL oznacza Tymczasowe Siły ONZ w Libanie, to operacja ta jest prowadzona od 41 lat. "Błękitne hełmy" zostały wysłane w ten rejon po tym, jak Izrael zajął tereny na południu Libanu, skąd był atakowany przez Organizację Wyzwolenia Palestyny. Polska dołączyła do sił UNIFIL w 1992 r., a w latach 1995-97 dowódcą całej misji był polski gen. bryg. Stanisław Woźniak.

Obecnie personel misji liczy ponad 11 tys. żołnierzy, z czego ok. 10,5 tys. to żołnierze z 41 państw. Budżet misji sięga 500 mln dolarów. Od początku operacji UNIFIL życie straciło ponad 300 uczestniczących w niej żołnierzy, w tym siedmiu Polaków.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 38
Reklama
bolo
środa, 3 kwietnia 2019, 13:22

same mocarstwa w tej misji

kamyk
piątek, 29 marca 2019, 18:47

Nasza Armia jest nie zwyciężona. Udowodniliśmy to już w 1920r. Polak jak chce to potrafi.

22
czwartek, 28 marca 2019, 01:38

I dlaczego mamy bronić żydów? Przecież oni już nam dobitnie pokazali co o nas sądzą. I wystawili nam niebotyczne rachunki za nie nasze winy.

Bonzo
czwartek, 28 marca 2019, 16:00

Może będziemy bronić Arabów.

Wojtek M.
sobota, 30 marca 2019, 22:53

A może będziemy bronić pokoju?

22
czwartek, 28 marca 2019, 01:36

Rozumiem, że w pierwszej kolejności pojadą tam dzieci polityków i generałów , którzy podjęli tą decyzję. Jeżeli nie służą w armii to szybka mobilizacja i ekspresowe szkolenia w WOT. Skupił bym się na nauce budowania umocnień polowych i przeżyciu ostrzału artyleryjskiego i rakietowego. Jak brak męskich potomków, to kobiety też się przydadzą. Szybki kurs na sanitariuszkę i praca w szpitalu polowym. Niech ci ludzie wezmą odpowiedzialność za tą zbrodniczą decyzję. Niech też cierpią. Przecież tam za moment wybuchnie kolejna krwawa wojna.

konsul
środa, 3 kwietnia 2019, 01:17

22 ale bzdurny komentarz … na misję zazwyczaj jadą ochotnicy - to po pierwsze, a po drugie co to za wojsko co siedzi cały czas w koszarach … taki wybrali zawód, zawód żołnierza.

22
sobota, 11 maja 2019, 13:41

Sam Pan sobie odpowiedział na podstawowy problem: " zazwyczaj" . Wojsko to nie klub dyskusyjny. Zawodowy żołnierz jak dostanie rozkaz wyjazdu do Libanu to pojedzie. Bo jak nie, to idzie " pod kapelusz" , albo w najlepszym wypadku nie awansuje. Takie są realia .

Gds
czwartek, 28 marca 2019, 01:24

Dobrze, że przestaniemy kojarzyć się tylko jko dyżurny interwenient. Mam nadzieję, że konferencja ws Iranu czegokolwiek nasze władze nauczyła.

magazynier
czwartek, 28 marca 2019, 00:18

Jesienią to raczej będzie pozamiatane.

Bardzo Jasnowłosa
środa, 27 marca 2019, 21:57

@hermanaryk Tak, wystarczy. Twoje punkty 2. 3. 4. szczególnie mocne... Odpuść nam takich więcej.

kamyk
środa, 27 marca 2019, 21:05

Dzkolenie, szkolenie, szkolenie...

Majka
środa, 27 marca 2019, 20:23

To może WOT tam puścić, może jakoś zapracują na swoją reputację?

Ochotnik wot
czwartek, 28 marca 2019, 20:09

Wot dziala lokalnie na terenie elasnego kraju prosze troche poczytac a nastepnie zwiekszyc jego sile uderzeniowa to jedyni majacu dyżur sob i niedz.

marian
czwartek, 28 marca 2019, 10:17

A jaką mają reputację?

Kol
środa, 27 marca 2019, 19:55

Misja pokojową jak to pięknie brzmi:)

Polak z Polski
środa, 27 marca 2019, 19:04

Po co?

rozczochrany
środa, 27 marca 2019, 17:56

To już wiem jak to się zakończy. Polscy żołnierze zostaną rzekomo ostrzelani przez stacjonująca w Syrii Irańską Gwardię Rewolucyjną. Po czym Polska przystąpi do wojny z Iranem po stronie Izraela, bo będzie to pretekst by nas wciągnąć w kolejną nie nasza wojnę na której tylko stracimy.

ooo
środa, 27 marca 2019, 15:54

Rozumiem, że - dziwnym trafem - PKW będzie stacjonował nieopodal Wzgórz Golan, żeby bronić ich do ostatniego polskiego żołnierza przed próbą odbicia ich przez Syrię, prawda?

Davien
czwartek, 28 marca 2019, 11:27

Syria panie ooo ma takie same szanse odbicia Golan jak Malta wygrania wojny z całym swiatem czyli zerowe:) A nie straciliby ich gdyby na Izrael nie napadli:)

Boczek
czwartek, 28 marca 2019, 10:40

Wzgórza Golan są w Syrii, nie w Libanie. Misja UNIFIL to nie UNDOF. Ponadto, żadna próba odbicia Wzgórz Golan przez Syrię nie będzie miała kiedykolwiek miejsca. To marzenia ściętej głowy. Oni mają swoje, a my nasze wartości i tradycje, które ani im, ani nam nie pozwolą się rozwinąć, tak aby osiągnąć jakiekolwiek znaczenie polityczne czy militarne. Ostatnia szansa Syrii na ich odzyskanie minęła kilka lat temu, kiedy sama Syria odrzuciła ich przekazanie w zamian za zawarcie pokoju - analogicznie do tego jak zrobił to Egipt, gwarantując sobie i Izraelowi spokój na tej flance.

Marek1
środa, 27 marca 2019, 17:58

ooo - z militarnego(operacyjnego) pkt. widzenia Żydzi byliby skończonymi kretynami i samobójcami, gdyby oddali Wzg. Golan totalnie zdominowanej przez Iran i Rosję Syrii Asada. Egipt się z Izraelem dogadał oraz zagwarantował, ze NIE będzie z Synaju ataków i oddano mu całość Synaju. Do zawarcia pokoju z Syrią NIE dopuści Teheran, a i Moskwa chce mieć środek nacisku na Tel-Aviv. Liban to Hezbollah, więc również NIE ma mowy o pokoju z Izraelem.

Marek
czwartek, 28 marca 2019, 09:22

Rozumiem przesłanki, którymi kieruje się Izrael. Nie rozumiem tylko czemu jako ssący z mlekiem matki chcemy pchać tam nasze wojsko w jego interesie.

ooo
czwartek, 28 marca 2019, 08:38

No dobrze, ale czemu mają tam siedzieć polscy żołnierze?

Boczek
czwartek, 28 marca 2019, 10:29

...żeby siedzieć prze politycznym stole, a nie w poczekalni? Szkoda, że nasz rząd dopiero po 4 latach to zrozumiał.

hermanaryk
środa, 27 marca 2019, 15:45

Do Popo: 1. Jesteśmy w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a to zobowiązuje m.in. do takich działań. 2. Liban ma u swoich wybrzeży bogate złoża gazu i ropy naftowej. 3. Dobre stosunki z Libanem to m.in. możliwość wpływania na Izrael. 4. Nasi ludzie w Libanie mogą mieć oko na to, co robią Rosjanie w Syrii, co może nam się kiedyś przydać. 5. Wspierając państwa poszkodowane przez Izrael, schodzimy z linii strzału islamskim ekstremistom. Wystarczy?

Victor
środa, 27 marca 2019, 21:40

Twoje argumenty nie wytrzymują zderzenia z rzeczywistością. Zwłaszcza pkt 3 - możliwość wpływania na Izrael przetestowaliśmy po zorganizowaniu zupełnie nam niepotrzebnej konferencji ws Bliskiego Wschodu. Pkt 4 - co tu oglądać jak USA się ewakuują z Syrii. Pkt 5 - schodzimy z linii strzału islamskim ekstremistom? Po zorganizowaniu w Warszawie konferencji amerykańsko-izraelskich interesów? Żartujesz chyba. Tylko czekać jak na żądanie "sojuszników" przeniesiemy ambasadę do Jerozolimy i uznamy aneksję Wzgórz Golan. A łapę na złożach węglowodorów kładzie Izrael. P.s. jestem za polskim udziałem w misjach ONZ, po prostu czasami wypada.

Davien
czwartek, 28 marca 2019, 11:29

Victor, ta konferencja była głównie przeciwko Iranowi jak twierdzą niektórzy a Iranu wiekszość państw arabskich przynajmniej nie lubi o ile nie nienawidzi( ach te waśnie sunnici-szyici) wiec powodzenia.

Qwe
środa, 27 marca 2019, 19:21

Bez jakichkolwiek zasobów, bez zwiadu satelitarnego, skonfliktowani z głównych rozgrywającym w Libanie, czyli Iranem, który pała do nas zemstą za konferencję rozbiorową. Obserwacja Rosjan, obserwacja Syrii, to Rosjanie nas będą obserwować. Islamskich ekstremistów to spotkasz w Londynie, Berlinie albo Paryżu. Marnotrastwo sił i środków.

rafal
środa, 27 marca 2019, 14:29

Jak by nasze rządy były tak oddane Polsce jak są Izraelowi to żylibyśmy w szczęśliwym kraju rządzonym przez oddanych patriotów. W Polsce nie umieją przeprowadzić sprawnie przetargu na sprzęt dla armii ale wysłać żołnierzy na niebezpieczną misje która kompletnie nic Polsce nie daje a tylko generuje koszty i inne zasoby.

Krak
czwartek, 28 marca 2019, 12:43

Tyle samo bedziemy mieli co z wysiłku i śmierci naszych żołnierzy w Iraku,w naszą strefę weszli ,Koreańczycy z południa z biznesami,a My wykorzystani jak...wy

Andrzej.pl
środa, 27 marca 2019, 14:06

Czy nie powinniśmy pieniędzy, które wydamy na misję przeznaczyć na proce lub WOT??

Ochotnik wot
czwartek, 28 marca 2019, 11:55

Ales sie PAN uczepil tematu jakby sie Pan znal wot chcieli utworzyc dowodcy wojsk ladowych w 1-szej polowie lat 90-tych prosze troche poczytac zanim sie cos napisze. 21 tys. Polakow przyjechalo z usa do armii Hallera a dzis nie mozna zebrac 55 tys. Lekkiej piechoty wstydz sie Pan wstydz.

Boczek
czwartek, 28 marca 2019, 10:16

Nie, bo na WOT nam ONZ nie da pieniędzy.

Popo
środa, 27 marca 2019, 13:05

po co?

an123
środa, 27 marca 2019, 15:36

Jako zakładnicy.

wildcard
środa, 27 marca 2019, 15:34

jak to po co? po pieniądze i możliwośc powiedzenia że coś robimy dla społeczności międzynarodowej

czwartek, 28 marca 2019, 12:54

A wysyłając tam wojsko faktycnie robimy co

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama