MSPO 2019: Pierwsze „polskie” F-35 już w 2024?

6 września 2019, 09:02
P9050476
Fot. J.Sabak

Podczas MSPO 2019 popularnością cieszy się model myśliwca 5. generacji Lockheed Martin F-35A Lightning II w polskich barwach. Jak przekonuje Greg Ulmer, wiceprezes firmy Lockheed Martin i dyrektor programu F-35 Lightning II, już w 2024 roku Polska może odebrać cztery pierwsze maszyny. Dwa lata później będzie to pełna eskadra, o ile procedura zakupu przebiegnie bez przeszkód.

Pełnoskalowy model F-35, mimo że nosi polskie szachownice i sfotografował się w jego kabinie nawet prezydent, nie jest maszyną bojową. Trwająca obecnie procedura mająca prowadzić do zakupu 32 maszyn w programie Harpia, może jednak doprowadzić do szybkiego wejścia maszyn do służby. Jak przekonują przedstawiciele producenta, jest możliwe, że pierwsze samoloty dla Polski zostaną dostarczone już w 2024 roku. Byłyby to cztery samoloty F-35A pochodzące z 16 transzy produkcyjnej, ale nie trafiłyby do naszego kraju, ale do amerykańskiej bazy lotniczej Luke w Arizonie.

Air Force Base Luke to główny ośrodek szkolenia personelu i pilotów maszyn F-35 dla wszystkich użytkowników, zarówno amerykańskich jak i zagranicznych. Podobnie jak wcześniej Australijscy, Włosi czy Brytyjczycy, również Polacy przeszliby tam szkolenie, co przyspieszyłoby wejście samolotów do służby. Dzięki temu, jak zapewnia Greg Ulmer, wiceprezes firmy Lockheed Martin i dyrektor programu F-35 Lightning II, polskie Harpie mogłyby osiągnąć wstępną gotowość operacyjną w 2026 roku. W tym samym czasie zakończyłaby się dostawa 16 myśliwców przeznaczonych dla pierwszej eskadry Harpii. Druga eskadra mogłaby być dostarczona do roku 2030.

W trakcie briefingu poinformowano, że Polsce oferowana jest wersja Block 4, dysponująca m.in. możliwością przenoszenia 6 rakiet powietrze-powietrze AMRAAM w komorach wewnętrznych. Przedstawiciele Lockheed Martin mówili też o możliwości produkcji w Polsce elementów F-35, oraz ustanowienia w kraju systemu wsparcia eksploatacji dla tych myśliwców, jak i dla F-16 oraz C-130.

Deklarowany przez koncern Lockheed Martin termin dostaw jest zbieżny z zapowiadanymi przez MON planami zakupów w programie Harpia. Pierwsza eskadra 16 maszyn, jak informował w maju 2019 roku wiceminister Wojciech Skurkiewicz, ma zostać pozyskana w ramach planu modernizacyjnego do 2026 roku a druga w dalszej perspektywie, po tym terminie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 94
Reklama
autor
poniedziałek, 9 września 2019, 16:47

Na 48 F-16 jest sprawnych tylko 10! Może tym się należy zająć, a nie kupować nowe zabawki!

Szach mat w jednym ruchu.
środa, 11 września 2019, 20:13

Jak lepiej się poczujesz to napisz ,ze żaden nie jest sprawny! Te w defiladzie to su-57. Na wschodzie takie można kupić w każdym sklepie!!

ŚWIERGOT
poniedziałek, 9 września 2019, 14:55

F-35 to kukułcze jajo marketingowa wydmuszka ...będzie tak jak z samolotem F-5 wszyscy będą go używać tylko niekoniecznie kraj producenta ...to że armia USA zakupiła F-35 setki to nie znaczy żę będzie go używać masowo tak samo było z F-5 armia USA miała ich mnóstwo ale bojowo wykorzystywała inne samoloty a do zadań " subtelnych" ma F-22 ..acha tak na marginesie ma nastąpić reaktywacja i produkcja uzupełnioną dzisiejsza techniką nowych F-22 w ilościach jak się zakłada 250-300 sztuk .pod oznaczeniem F-221....i nasuwa się pytanie przecież mają ach ochny F-35

scorpion
piątek, 4 października 2019, 13:47

F-35 ma dużo wad mała manewrowość , mało rakiet zabiera , mało szybkość max itd , f-22 dużo lepszy i dlatego nikomu ich nie sprzedali ?

Davien
piątek, 13 września 2019, 11:34

Panie świergot F-5 był uzywany w Stanach wyłacznie jako maszyna szkolna i w dywizjonach tzw aggresorów symulując rosyjskie MiG-21 wiec porównujac go z ponad 2 tyś F-35 które kupuje uSA pokazujesz jedynie zerową wiedzę:) Aha, nie ma czegos takiego jak F-221, jest F-21 czyli propozycja F-16 dla Indii nie majaca z F-22 nic wspólnego

scorpion
piątek, 4 października 2019, 13:49

Ty jaki znawca wszystko wiesz to znaczy nic nie wiesz .

Stefan
poniedziałek, 9 września 2019, 12:25

Zgodnie z polska tradycją, nie uczymy się na błędach. Coraz więcej raportów pokazuje, że jest problem z F35. Oprócz problemów z wadami, spada od 2012 dostępność samolotów do lotów. Dla wersji A poniżej 50%, dla B na poziomie 12% dla C na poziomie 2%. Problemy z odklejająca się powłoką na samolocie i na owiewce. Problemy z aparaturą do wytwarzania tlenu. to tylko część wad. Największym problemem jest dostępność części. Na niektóre nawet 2 lata. A biorąc pod uwagę, że trzeba będzie zastąpić Turcje i rośnie ilość użytkowników. To czas oczekiwania na części wydłuży się jeszcze bardziej. Czyli zafundujemy sobie zabawki za miliardy, które będą stały w hangarach. Z LM nawet nie radzi sobie armia amerykańska, LM robi co chce, a dla nas to powinna być nauczka zanim podpiszemy z nimi kolejne kontrakty. Na razie nie ogarniamy tematu F16.

Clash
poniedziałek, 9 września 2019, 14:57

Ble ble ble ble i znowu udany atak pod nosem rosyjskiej oplot w Syrii....

Stefan
poniedziałek, 9 września 2019, 23:56

Tak ble ble ble, tylko różnica jest taka, że zarówno Izrael jak i USA mają oprócz F35 kilka setek innych samolotów, a u nas, może tylko wzrosnąć ilość nielotów.

poniedziałek, 9 września 2019, 19:27

Cos to wnosi do sprawy F-35?

Opel
poniedziałek, 9 września 2019, 09:36

Najważniejsze przy naszym zacofania nie jest pytanie co kupić. F16 czy F35 a może co innego. Każdy zakup będzie dla nas istotnym wzmocnieniem. Każdy. Istotne są zdolności serwisowe na terenie naszego kraju. Ustanowienie pełnych zdolności serwisowych aby nie było znowu jak w przypadku F16 że miliardy idą do USA bo każda rzecz trzeba robić u nich. O tym trzeba myśleć. Niestety rząd i MON tak są oczadziale tym zakupem za nawet o tym nie myślą. My się potem dxiwimy że z 48 F16 sprawnych jest 10. To jest kabaret.

Robert
niedziela, 8 września 2019, 20:09

Nie stac nas na samoloty F-35 lepiej postawmy na rakiety bo czym obronimy lotniska z tymi samolotami

KrzysiekS
sobota, 7 września 2019, 19:42

Moim prywatnym zdaniem nie jest uzasadnione pytanie czy kupić F-35 tylko czy potrzebujemy 32 szt czy może wystarczy 16 szt. a resztę dokupić F-16V. Potrzebujemy sensora jakim staje się F-35 ale też potrzebujemy myśliwca szkoda tylko że nie stać nas na 3 rodzaje do F-16 i F-35 dodał bym Eurofighter Typhoon dopiero wtedy mielibyśmy komplet niestety nas nie stać na to.

Look
poniedziałek, 9 września 2019, 14:03

Przewagą F-16 nad F-35 jest to, że może latać na lekko tylko z samymi rakietami p-p. W związku z powyższym para F-35 (sensor) i F-16 (w konfiguracji lekki myśliwiec) byłaby śmiertelnie groźną bronią defensywną. Wydaje się więc, że kupno dwóch eskadr F-35 ale i zkaup kolejnych eskadr F-16 i modernicania już posiadanych block52 to bardzo dobre rozwiązanie. Oczywiście pod warunkiem, że znajdą się na to środki i rozwiążemy problemy logistyczno - finansowe z serwisem i szkoleniem załóg.

Box123
niedziela, 8 września 2019, 20:25

Pytanie brzmi raczej dlaczego nie 2 eskadry do 2026 i jedna do 2030. 32 samoloty to mało tymbardziej, że mają zastąpić aż 3 eskadry. Znowu pięścimy się jak przed wojną. Skoro są pieniądze to trzeba dorzucić też do modernizacji armii np przyspieszając wzrost nakładów co roku o 0,1 tak żebyśmy 2,5% PKB uzyskali w 2024 lub/oraz tworząc fundusz modernizacyjny wysokości np 5mld złotych rocznie, który wspierał by modernizacje niezależnie od środków budżetowych mon ( co do których nalezy zagwarantować że na modernizację będzie trafialo minimum 30% środków, a po osiągnięciu pulapu 2,5%pkb 35%). Potrzebujemy technologi rakietowych które będziemy mogli samodzielnie rozwijac (camm/er jako narew; duży kontrakt na homara na 140 wyrzutni z transferem technologi na rakiety 80km i produkcje u nas ich rozwinięcia do 150 km oraz rakiet 300km). Jeśli będziemy oszczędzać na armii i żałować kilku dodatkowych miliardów rocznie, to staracimy setki inwestowanych w innne rzeczy jeśli zostaniemy zaatakowany, a nie będziemy gotowi

Tred
poniedziałek, 9 września 2019, 09:41

Nie ma na to kasy. Nie ma tyłu doświadczonych żołnierzy do obsługi sprzętu a USA nie dzieła się technologiami. W Homarze trzeba było wybrać innego dostawcę tam na talerzu leżała całą technologia a nie snuć teraz fantazje na ten temat. Co do zwiększenia kwoty na armię.....trzeba rozsądnie wydawać to co jest. Nie wywalac miliardów na naprawy T72. Milionów na węgiel drogi i kuchnie polowe. Wystarczy jak MON zajmie się zakupami uzbrojenia a nie polityką. Nie tylko USA jest na świecie. Inne obszary państwa też sacxaniedbane. Służba zdrowia leży i kwiczy. Może tym się zainteresuj a nie podwyższeniem podatków i dawaniem na armię. Masz to daj ale swoje od mojej kasy wara.

Davien
niedziela, 8 września 2019, 14:52

KrzysiekS, więc wg ciebie f-35 to nie mysliwiec?? No ciekawa teza, ale wtedy nie jest nim żaden współczesny mysliwiec wielozadaniowy bo taka maszyna jest f-35:) A juz z koszmarnie drogim EF-2000 to pomysł....

Werd
poniedziałek, 9 września 2019, 09:43

Tak bo F35 to taki super i jaki tani. Jak bułka. Wszędzie można poczytać o jego niedojrzsosci i awaryjności. Będzie pełen serwis w Polsce czy znowu to badziewie trzeba będzie wysyłać z każdą naprawa do USA jak w przypadku F16?. Jesteś takim fanem to kup sobie model do sklejania uspokoisz się a i będzie taniej.

Gnom
poniedziałek, 9 września 2019, 14:21

Serwis bedzie w Polsce w postaci spółki 3 ludzi (może z Davienem) tyle że obsługi i naprawy bedą fizycznie wykonywane za oceanem w czasie i kosztach jakie okresli nowy wielki brat!

zenobii
sobota, 7 września 2019, 19:04

Ja tam sie nie znam i przede wszystkim mam za mało danych aby coś konkretnego powiedziec o F-35. Jednak w ostatnich dane mi było przeczytać co o tym sadzi fachowiec. Podejrzewam ze kazdy interesujacy sie wojskiem czytał ta wypowiedź Fachowiec, pilot były wojskowy teraz dziennikarz i nie tylko wyjąsnił prosto jak krowie na rowie dlaczego zakup F-35 to pomyłka. Jak dla mnie zakup F-35 to zwykły sabotaż . Jesli do tego dojdzie , osoby odpowiedzialne za to powinny byc sądzone za zdrade.

Davien
niedziela, 8 września 2019, 14:53

Zenobii a który fachowiec?? Bo Pierre Spey nim nie jest, wiec może powiedz który?

zenobii
poniedziałek, 9 września 2019, 14:15

"Napisane przez Michał Fiszer Co się dzieje z amerykańskim przemysłem lotniczym? Nie ukrywam, że początkowo byłem entuzjastą F-35A, w końcu ta trudnowykrywalność i ta integracja informacyjna… Jak zwykle jednak diabeł tkwi w szczegółach. Kiedy zaczynamy się temu programowi przyglądać z bliska, przychodzi czas na refleksje: co się do diabła dzieje z amerykańskim przemysłem lotniczym? Samolot jest nieudany. Tak po prostu. Jego grzechem pierworodnym, wpisanym w jego konstrukcję, a zatem nieusuwalnym jest fakt, że próbowano „upchnąć” w tę konstrukcję zbyt wiele różnych możliwości. W efekcie wyszło coś, co Amerykanie nazywają jack of all trades, master of none. Majster od wszystkiego, a mistrz od niczego. W Polsce mówimy, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Ten trend pojawił się już w latach 80. Zimna Wojna miała się ku schyłkowi, więc był to początek godzenia się na różne kompromisy. I tak US Navy zafundowała sobie jeden typ samolotu na swoje lotniskowce – F/A-18 Hornet. Miał to być i myśliwiec, i samolot do atakowania celów naziemnych czy nawodnych, zastępując w roli myśliwca F-4 J Phantom, a w roli bombowca – A-7E Corsair i A-6E Intruder. Udało się, Hornet mógł przejąć zadania wszystkich wymienionych typów. Tylko, że robił wszystko gorzej. Od Phantoma był zdecydowanie mniej dynamiczny, co odzwierciedlała jego prędkość maksymalna, Ma1,8 wobec Ma2,4 Phantoma. Na wojnie żadnych wyścigów nie będzie, ale F-4 J był po prostu ostrzejszym graczem w manewrowej walce powietrznej, dysponując większą energią manewrowania w płaszczyźnie pionowej. Z kolei A-7E mógł dostarczyć większy ładunek bojowy na odległość 1430 km, podczas gdy F/A-18 C nieco mniejszy na odległość tylko 1160 km. Jednym słowem, był gorszy od maszyn które zastępował, w ich specyficznych zadaniach, choć łączył w sobie cechy wszystkich trzech typów. Kiedy na początku lat 90. przystępowano do prac nad nowym amerykańskim samolotem bojowym, nagle okazało się że nowej maszyny potrzebują nie tylko Siły Powietrzne (USAF), ale także Marynarka Wojenna (US Navy) na pokłady swoich lotniskowców, a także Piechota Morska (US Marine Corps). Najgorsze było to, że ten ostatni rodzaj sił zbrojnych potrzebował następcy AV-8 B Harrier, czyli samolotu o własnościach skróconego startu i pionowego lądowania (STOVL). Wszyscy chcieli nowy samolot jednocześnie. Może w okresie Zimnej Wojny podjęto by trzy różne programy, ale w latach 90. Kongres powiedział krótko: damy pieniądze na jeden program, musicie pogodzić swoje wymagania. No i spróbowano dokonać niemożliwego, czyli zbudować samolot wielozadaniowy, naddźwiękowy, mający własności STOVL przynajmniej w jednej z odmian, a do tego wszystkiego jeszcze trudnowykrywalny (stealth). Najśmieszniejsze jest to, że wszystkie te wymagania są wzajemnie sprzeczne. Do tego stopnia, że Boeing w ogóle sobie z tym zadaniem nie poradził. Samolot albo lądował pionowo, albo był naddźwiękowy, w jednej konfiguracji się nie udało. Lockheedowi się udało, ale kosztem bardzo wielu kompromisów. Na przykład szeroki kadłub, mógłby być nieco węższy, ale w wersji F-35 B musi pomieścić wentylator do pionowego lądowania. Na innych wersjach go nie ma, ale szeroki kadłub pozostał. Nie sprzyja on ani aerodynamice, ani własnością utrudnionego wykrycia. W dodatku komory na uzbrojenie wcale nie są duże. Jeśli chodzi o rakiety AMRAAM, to mieści się ich tylko cztery. F-35 A wyszedł dość ciężki. Swego czasu jedną z największych zalet F-16 było to, że określone możliwości bojowe udało się osiągnąć na samolocie stosunkowo lekkim, a zatem tanim w zakupie, zużywającym mniej paliwa (większy zasięg i tańsza eksploatacja), zwrotniejszym i dynamiczniejszym w walce. F-35 A miał powstać w tym samym duchu, jako lekki, a zatem dość tani, zwrotny, dynamiczny, dysponujący odpowiednim promieniem działania i mogącym długo przebywać w powietrzu. Ale nie wyszło. Masa pustego F-35 A wynosi 13 300 kg, a maksymalna masa startowa prawie 30 ton (29 900 kg, choć czasem podaje się nawet 31,5 tony). Dla porównania, te same parametry dla Eurofightera, który jest powszechnie kojarzony jako „ciężki” myśliwiec, to 11 000 kg i 23 500 kg, wartości zdecydowanie mniejsze. F-35 A przenosi w komorach 2600 kg uzbrojenia i z tym uzbrojeniem uzyskuje zasięg 2780 km. Jeśli na podwieszeniach zewnętrznych podwiesi się 5200 kg, zasięg spada do 2200 km. Natomiast Eurofighter przenosi 7500 kg uzbrojenia na 13 zaczepach zewnętrznych. Uzyskiwany zasięg (konfiguracja do walk powietrznych) to 3800 km. O ponad 1000 km więcej, przy większej ilości uzbrojenia. O porównaniu zwrotności obu samolotów nawet nie ma co mówić. Parametrem mniej więcej proporcjonalnym do zwrotności jest obciążenie powierzchni skrzydeł, im mniej, tym zwrotność większa. Dla Eurofightera to 312 kg, a dla F-35 – 525 kg. Oczywiście, pozostaje wspomniana trudnowykrywalność. Główny argument. Ale i w tym przypadku sprawa jest względna. Najtrudniej F-35 A wykryć od czoła, wówczas jego powierzchnia odbicia radarowego jest mała. Widać go dopiero z bardzo bliska. Ale z boku już nie jest tak dobrze, wykrycie jest nieco łatwiejsze, choć nadal utrudnione. Pozostają jednak dwa problemy. Po pierwsze, przy takiej gęstości radarów i systemów przeciwlotniczych, jaką mamy w Obwodzie Kaliningradzkim, występuje zjawisko licznych przypadkowych odbić fal radarowych, które mogą być odebrane z różnych miejsc, co zdradza położenie „niewidzialnego” samolotu. Wykorzystuje to na przykład opracowany w Polsce system śledzenia stealthów – PCL (Passive Coherent Location), połączony z pasywnym śledzeniem urządzeń elektronicznych na samolotach – PET (Passive Emitter Tracking). Z kolei Rosjanie opracowali tzw. radar bistatyczny Struna 1, z odbiornikami w innych miejscach, niż nadajnik. Na świecie pojawia się coraz więcej sposobów na skuteczne wykrywanie samolotów trudnowykrywalnych, a w takiej sytuacji główna tarcza F-35 A pryska jak bańka mydlana. I król zostaje nagi. Wtedy wracamy do punktu wyjścia, czyli do konwencjonalnych sposobów prowadzenia walki w powietrzu. A w tej konkurencji F-35 A jest zawodnikiem wagi koguciej… Kolejna sprawa, to sieciocentryczność – czyli zautomatyzowana wymiana informacji pomiędzy środkami walki spiętymi jedną siecią, co umożliwia łączenie danych i tworzenie pełnego obrazu sytuacji. Znów, nie jest tak, że jeden samolot jest „sieciocentryczny”, a inny nie jest. Nasze F-16 też mają system wymiany informacji Link-16, który co prawda działa dużo wolniej niż modemy wymiany informacji na F-35, ale wieloma danymi i tak może się dzielić czy je przyjmować. I tu dochodzimy do sedna sprawy. A do jakiego stopnia z tej szerokopasmowej wymiany informacji są w stanie skorzystać nasze wojska? Gdzie, pytam się, rozwija się terminale JTIDS (Joint Tactical Information Distribution System), gdzie łączy się je z Battle Management System, by dowódcy zmechanizowanej brygady lub dywizji, pułku artylerii polowej, eskadry bezpilotowych aparatów rozpoznawczych, dywizjonu przeciwlotniczego, okrętu wojennego, czy innej jednostki bojowej byli w stanie skorzystać z danych przekazywanych przez F-35 A? Ile miliardów trzeba zainwestować, by u nas taką sieć zbudować? Niby z kim F-35 ma być sieciocentryczny, jak nikt inny w Wojsku Polskim nie jest, jak dopiero nieśmiało próbujemy budować takie możliwości? Pomijam już fakt licznych, wciąż nie usuniętych usterek na F-35. Przypuszczalnie właśnie dlatego USAF spowalnia swoje zakupy. I właśnie dzięki temu „zwalniają” się nie do końca dopracowane samoloty, które można wystawić na sprzedaż. Bo amerykańskie Siły Powietrzne wolą poczekać na te dopracowane. Te obecne, w których nie wszystko jeszcze działa poprawnie, niech biorą Hiszpanie, Polacy, Rumuni, Grecy i Singapur. Bo właśnie te pięć państw ma mieć możliwość szybkiego zakupu F-35 A. Z którymi i tak nie bardzo wiadomo, co zrobić. Niech je biorą Polacy. I Rumuni. Za ciężkie pieniądze. USA weźmie kasę i będzie swoje cacka dopieszczać, aż zaczną działać, choćby jako tako. Dlatego właśnie uważam, że warto by nasz zakup stulecia choć troszkę przemyśleć. Przeanalizować, zebrać dane, porozmawiać z obecnymi użytkownikami F-35A… Wyślijmy może kogoś do Izraela, niech się zapyta, dlaczego w tym kraju zaczęła się debata, czy kupować dalej F-35 A, czy może lepiej wybrać F-15X Super Eagle. A ten ostatni, to taki amerykański Eurofighter, którego Amerykanie właśnie zaczęli opracowywać. Solidny, sprawdzony samolot o sporym udźwigu, dużym promieniu działania, no i mimo swojej masy – całkiem dynamiczny w walce powietrznej. Choć nie jest trudnowykrywalny. Przynajmniej nie aż tak trudnowykrywalny jak F-35, bo niektóre mniej inwazyjne technologie stealth są na F-15X czy Eurofighterze stosowane. Co też zmniejsza ich wykrywalność przez wrogie radary, nieco mniej, ale zawsze. Wróćmy zatem do pytania, skąd ten dylemat? Może by wysłać kogoś bystrego, żeby naszych izraelskich przyjaciół nieco rozpytać, o co chodzi? Macie takie cudo i nie jesteście zadowoleni? Dlaczego? Czasem warto się zastanowić, nim wyda się ładnych kilkanaście miliardów. Chociaż przez chwilę. Wziąć kartkę, policzyć, przeanalizować możliwe scenariusze ewentualnych walk, zobaczyć, spróbować wydedukować, co się będzie działo w takiej, a co w innej sytuacji… Może wnioski nasuną się same. A może się z tym przespać, a rano pojawią się jakieś refleksje… Michał Fiszer"

JW
poniedziałek, 9 września 2019, 14:56

Przedstawilem już opinię gen. pilota Ireneusza Nowaka. Teraz czas na Michała Fiszera na ktorego opinię o F-35 się kolego powołujesz. Cytat: "Chociaż dziennikarska brać rzuciła się krytykować zbliżający się zakup myśliwców Lockheed F-35A Lightning II bez przetargu, to broniłbym tej decyzji. Dla mnie istotne jest to, co ten samolot może wnieść do kwestii obronności Polski. A zmienić może dużo i nie tylko w powietrzu. W ostatni poniedziałek minister Mariusz Błaszczak powiedział, że do zakupu F-35A zbudowanego w ramach programu Joint Strike Fighter (JSF) jest już naprawdę bardzo blisko. Mnie to cieszy, bo zyskamy znaczącą siłę mogącą poważnie wpłynąć na rozwój działań wojennych, gdyby do nich doszło. Zalety F-35. Zacznijmy od tego, że F-35A jest trudno wykrywalny. Podstawą każdego systemu obrony powietrznej są radary. To elektroniczne urządzenie pozwala wykrywać samoloty, śmigłowce, aparaty bezpilotowe, słowem: wszystko, co porusza się w powietrzu. Bez takich informacji nie byłoby mowy o walce z intruzami. Radary to oczy systemu obrony powietrznej, jego uszami są pasywne środki rozpoznania radioelektronicznego, które przechwytują sygnały emitowane przez nieprzyjacielskie samoloty z ich pokładowych radarów, środków radionawigacyjnych, systemów łączności i transmisji danych. Oczy są więc podstawowym źródłem informacji, uszy uzupełnieniem. Wykryte radarem samoloty, dodatkowo namierzane przez pasywne środki radioelektroniczne, mogą już być zestrzeliwane – rzucają się na nie wrogie myśliwce, strzela się do nich rakietami przeciwlotniczymi, które notabene też są kierowane radarami. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Wstęp wzbroniony. Rosjanie stworzyli bardzo wydajną tarczę przeciwlotniczą. Doczekało się to adekwatnego określenia – strefa antydostępowa. Czyli wstęp wzbroniony dla wszystkiego, co lata, pod groźbą natychmiastowego zestrzelenia. Jeśli chodzi o rakiety przeciwlotnicze, to trzeba przyznać, że Rosjanie osiągnęli perfekcję. Od lat rozwijali różne systemy, inwestując olbrzymie środki. Amerykanie mają swojego Patriota, a Rosjanie całą gamę systemów, od S-400 Triumf z rakietami dużego zasięgu broniącego znacznych obszarów, przez S-300WM o podobnych możliwościach, ale na podwoziu gąsienicowym, który może towarzyszyć czołgom i wojskom zmechanizowanym, jest też mobilny Buk średniego zasięgu i równie mobilny Tor małego zasięgu. Jest Pancyr, przenośna Igła, gąsienicowa Tunguska… Razem tworzą wielowarstwową, wielozakresową, uzupełniającą się i śmiertelnie groźną obronę. Nowoczesną, cyfrową, skomputeryzowaną. Kilka lat temu, kiedy mieliśmy już F-16, przeprowadzono w Polsce ćwiczenia. Przeciwko wojskom, które wtargnęły na nasze terytorium, oraz na ich bezpośrednie zaplecze skierowano całe dostępne lotnictwo bojowe. Do uderzenia w symulacji wystartowały F-16 i Su-22, w osłonie MiG-29, czyli niemal wszystkie samoloty. Wróciły nieliczne. Pozostałe zostały zdziesiątkowane, głównie przez rakiety przeciwlotnicze. Wysnuto porażający wniosek: w przypadku wojny nasze lotnictwo przetrwa cztery godziny. Niewidzialny samolot. Tymczasem F-35A jest bardzo trudny do wykrycia. Dopiero z bardzo bliska można go zobaczyć. Specjalny kształt płatowca oraz niezwykłe powłoki pochłaniające fale radaru powodują, że samolot staje się „niewidzialny” (stealth). Namierzanie utrudniają w dodatku jego systemy pokładowe. Nie tylko oczy wroga są ślepe, ale i jego uszy głuche. Teraz istota działania jest następująca: w pierwszej fali wysyłamy F-35A uzbrojone w rakiety przeciwradarowe i bomby kierowane, a także wiele małych aparatów bezpilotowych. Agresor, który na nas napadł, w reakcji włącza swoje radary, uruchamia środki przeciwlotnicze. A wtedy spada na nie kombinowane uderzenie F-35A i rakiet Homar o zasięgu do 300 km. Dopiero wówczas, po zdziesiątkowaniu nieprzyjacielskich systemów przeciwlotniczych, na wrogie wojska i ich zaplecze mogą ruszyć F-16, a nawet stare MiG-29, choć uzbrojone tylko w zwykłe bomby, to mogące zaleźć za skórę. Przy czystym niebie także F-35 mogą się teraz włączyć do niszczenia agresora. Ale ta czapka niewidka to nie wszystko. F-35A mają cały zestaw czujników, które zbierają wszelkie informacje o wrogu. Ich radar to prawdziwe cacko, nie dość, że wykrywa wrogie samoloty, śmigłowce, a nawet rakiety balistyczne, to jeszcze dzięki specjalnym zakresom jest w stanie „rysować” niemal fotograficzne obrazy obiektów widocznych na ziemi! Z odległości 70 czy 100 km umie odróżnić czołg od ciężarówki, nie mówiąc już o innych obiektach. Poza radarem ma wbudowany system elektrooptyczny z kamerą termowizyjną przenikającą nocne ciemności i cyfrową kamerą telewizyjną, obie o bardzo wysokiej rozdzielczości, czułości świetlnej i dużej ostrości obrazu. Jest też tzw. rozproszony system optyczny z sześcioma kamerkami patrzącymi w różnych kierunkach, a także dalmierz laserowy i znacznik laserowy do naprowadzania bomb i wskazywania celów innym. Maszyny, które myślą. Najważniejsze jest jednak to, że pokładowe komputery potrafią wszystkie informacje połączyć i wyciągnąć wnioski. Po prostu myślą! Obraz z radaru, środków elektrooptycznych i z pasywnego odbiornika radioelektronicznego jest przez komputery porównywany, a poszczególne obiekty klasyfikowane, oceniane. Na wielkim ekranie w kabinie każdy obiekt jest opisany: co to jest, jeśli się porusza, to w jakim kierunku i z jaką prędkością, jeśli leci – to na jakiej wysokości. Komputer sam ostrzega przed zagrożeniami: uważaj, to myśliwiec Su-30, jesteś w zasięgu jego rakiet! Ale nie martw się, właśnie skierowaliśmy w jego stronę silne zakłócenia, a jeśli mimo wszystko odpali rakiety, co też zobaczymy, to wystrzelimy jednorazowe pułapki! Dzięki tej komputerowej integracji niektóre urządzenia pokładowe mogą być wykorzystywane w różny sposób, faktycznie niezgodnie z przeznaczeniem. W tym nadajnik zakłócający, który – zgodnie z nazwą – emituje silne zakłócenia. Komputery cały czas śledzą sytuację, analizują i podejmują błyskawiczne decyzje. Niektóre z nich wymagają zatwierdzenia przez pilota, ale inne procesy są całkowicie zautomatyzowane. Prawdziwie „myślący” samolot. Pokładowy radar i nadajnik zakłócający są niezwykłe jeszcze pod jednym względem: mogą dokonywać ataków elektronicznych. Wygląda to tak: kiedy nieprzyjaciel włączy radar naprowadzający rakiety przeciwlotnicze, wysyła się w jego kierunku potężny, bardzo silnie skoncentrowany impuls radiowy. Generuje on w antenie wrogiego radaru silny impuls elektryczny wysokiego napięcia. W najlepszym wypadku wylecą bezpieczniki, o ile zdążą zareagować, a w najgorszym elektronika atakowanego radaru po prostu się spali. Siedzą sobie operatorzy systemu przeciwlotniczego przed monitorami, już mają wybrać przycisk „Pusk rakiet” (odpalenie), a tu nagle gasną ekrany, unosi się dym... F-35A wszystkimi informacjami, które zbiera, umie się szeroko podzielić. Może przesłać je na pokład F-16 albo do baterii Patriot czy do Centrum Operacji Powietrznych. Turcja wypada, Polska wchodzi do gry. Długo można by pisać. W misjach uderzeniowych F-35 nie ma sobie równych. A okazję do zakupu mamy niepowtarzalną. Turcja podpadła USA, bo chce kupić rosyjskie systemy przeciwlotnicze S-400 Triumf, a tym samym wpuści na swoje terytorium specjalistów (i szpiegów) z Rosji, którzy swój serwis gwarancyjny będą „wpinać” w skomputeryzowany system obrony powietrznej NATO, przy okazji poznając jego tajemnice. Gdyby Turcja otrzymała zamówione F-35A, to i one mogłyby zostać dokładnie przez tych specjalistów poznane. Amerykanie nie mogli do tego dopuścić. Dlatego Turcja wypadła z gry, mimo że była uczestnikiem programu Joint Strike Fighter. Do gry dzięki temu wchodzi Polska, która może otrzymać 32 (docelowo 48) F-35A z tureckiego zamówienia na 60 maszyn. W innym przypadku na samoloty trzeba by długo czekać – aż dostaliby je wszyscy, którzy w program JSF weszli i wyłożyli odpowiednie pieniądze. Czyli wiele lat, może nawet kilkanaście. Tymczasem mamy szansę na przejęcie części tureckiego zaangażowania przemysłowego w program, czyli nasze firmy też z automatu otrzymałyby zatrudnienie. Czy F-35A ma wady? Oczywiście. Ma nieco gorsze osiągi pod względem prędkości, pułapu i zasięgu od F-16, ilość podwieszanego w specjalnych komorach uzbrojenia też jest stosunkowo skromna. To cena za „niewidzialność”. Co prawda, kiedy system obrony powietrznej nieprzyjaciela jest już obezwładniony, na F-35A można podwieszać uzbrojenie także pod skrzydłami, ale wtedy przestaje on być „niewidzialny”. Eurofighter bez „czapki niewidki”. Dlatego gdy będziemy kupować następcę MiG-29, który ma bronić naszego nieba przed wrogą penetracją, trzeba pomyśleć raczej o „rasowym” myśliwcu. Moim faworytem jest Eurofighter – szybki, niezwykle zwrotny, z potężnym radarem widzącym cele powietrzne na wielkiej odległości, zabierającym dużo rakiet i innego uzbrojenia. W obronie przed zmasowanymi atakami Eurofighter jest niezastąpiony, bo może na raz ostrzelać wiele samolotów, a potem skierować się ku kolejnym grupom i znów odpalać rakiety. Zapas tych rakiet na Eurofighterze jest znacznie większy niż na F-35A. Tyle że Eurofighter nie ma „czapki niewidki”, więc nad terytorium bronione przez rosyjskie rakiety nie ma co się pchać. Zakupione F-35A w liczbie 32 (dwie eskadry po 16) trafią zapewne do Świdwina na miejsce Su-22. Istnieje też opcja zakupu 16 następnych, dla trzeciej eskadry. Logicznie byłoby umieścić je w Łasku, gdzie pewne zaplecze z F-16C/D będzie „pasować” do F-35A, a gdzie jest tylko jedna eskadra „szesnastek”. Kiedy zaś będziemy myśleć o następcy MiG-29, to kupmy sobie Eurofightery do Mińska, gdzie powinna też trafić eskadra z Malborka, stacjonująca za blisko granicy z potencjalnym wrogiem."

zenobii
poniedziałek, 9 września 2019, 19:41

Należy czytać ze zrozumieniem, nie przytaczać artykuły potwierdzające własną teze "Nie ukrywam, że początkowo byłem entuzjastą F-35A, w końcu ta trudnowykrywalność i ta integracja informacyjna… Jak zwykle jednak diabeł tkwi w szczegółach." ten cytat z bardziej aktualnego artykułu wyjaśnia chyba jednak co pan Fiszer sądzi o F-35. W miare zdobywanej wiedzy jak widac można zdanie zmienić. Ja przytoczyłem artykuł z ostatnich dni.

Jaca
wtorek, 10 września 2019, 01:47

Panie zenobii. Pan major Fiszer myli się co do wielu rzeczy odnośnie F-35. Jeżeli tak często zmienia swoje poglady więc można przypuszczać, że za miesiac lub dwa znów będzie za zakupem F-35 dla PSP. Nie tylko gen. Ireneusz Nowak o którym pisze JW wyraża się z uznaniem o F-35. Nie spotkałem się z opinią pilota wojskowego w aktywnej służbie i eksperta reprezentującego ośrodek naukowy mającego w końcu sporo wiedzy merytorycznej aby wyrażał się źle o F-35. Wielu pilotów F-16, F-15 czy F-18 pytanych o opinię mówi wprost, że bez wahania przesiedliby się na F-35. Nie brakuje analiz ekspertów z których jasno wynika, że F-35 będzie dysponował takimi możliwościami bojowymi które są niedostępne dla obecnie używanych samolotów generacji czwartej. Nie chcę przez to powiedzieć, że nowe F-16, F-15 czy F-18 to słabi fighterzy - wprost przeciwnie. Tylko to mimo wszystko wciąż samoloty generacji czwartej. Generałowie odpowiedzialni za planowanie strategii walki twierdzą, że w pierwszych dniach konfliktu nie wysłali by do ataku żadnego F-16 czy F-15 czy F/A-18, a jedynie F-35 i F-22. Tylko one są w stanie zneutralizować baterie obrony przeciwlotniczej S-300 i S-400 i przetrwać w środowisku nasyconym środkami antydostępowymi A2/AD. Znany brytyjski ekspert lotnictwa z instytutu RUSI Justin Bronk pisze wprost, że używane przez Brytyjczyków Eurofightery dzieli w technologiach do F-35 dystans przynajmniej 15 lat. Analiza przedstawiona przez Justina Bronka jednoznacznie wskazuje, że F-35 nie ma równorzędnego przeciwnika także wśród samolotów przeznaczonych do zadań przewagi powietrznej generacji 4+. Został wybrany w przetargu do ochrony nieba przez państwa które mają potężnych i nieobliczalnych wrogów jak Korea Płd, Japonia i Izrael. Żaden z tych krajów nie wybrał Typhoona, Rafale czy Gripena tylko właśnie F-35 pisze Bronk. Oczywiście analiza Justina Bronka który jest znanym analitykiem od nowych technologii wojskowych i badań naukowych (tzw. Research Analyst with the Military Sciences) w RUSI nie jest jedyną taką opinią o możliwościach bojowych F-35. Kraje takie jak Korea Pld., Japonia czy Holandia zdecydowaly sie zwiększyć zamówienie na F-35 a Japonia nawet drastycznie. Nie jest to decyzja przypadkowa tylko wynikająca z głębokich analiz po zapoznaniu się z możliwościami Lightninga II. F-35 jest maszyną sprofilowaną pod misje uderzeniowe, misje przełamywania wrogich systemów obrony przeciwlotniczej, wykonywania misji nad terytorium wroga, nie jest to typowy myśliwiec zwalczania przewagi powietrznej. Jednak taką rolę ma pełnić w pewnych krajach jak Korea Płd., Japonia i Australia. Raport koreańskiej DAPA o przewadze F-35 nad maszynami 4. generacji spowodował, że kolegium sztabów sił zbrojnych zdecydowało o zakupie F-35 zamiast F-15SE. W wyniku analizy i wizualizacji komputerowej F-35 wykazał się największymi możliwościami zwalczania obecnych i przyszłych zagrożeń ze strony potencjalnych wrogów wyposażonych w najnowszy i perspektywiczny sprzęt produkcji rosyjskiej i chińskiej w dodatku liczniejszy - tak wynika z oficjalnego komunikatu koreańskich sił powietrznych. Do podobnego zdania doszli także japońscy analitycy. Chodzi głównie o najnowocześniejszy potencjał w unikaniu wykrycia przez radar (czyli technologię stealth) i prowadzenie walki elektronicznej i wykrycia przeciwnika przez pokładowe sensory (radar AESA, DAS, EOTS). W Australijskich Siłach Powietrznych nikt nie ma wątpliwości, że technologia stealth, zaawansowana awionika w postaci radaru AESA, najnowszej generacji sensorom elektro-optycznym, zwinności, przyspieszeniu i uzbrojeniu, Lightning II zapewni przewagę w powietrzu w konfrontacji z przeciwnikiem uzbrojonym w najnowsze maszyny produkcji rosyjskiej i chińskiej. Analizy opracowane przez ekspertów i opublikowane w Stanach Zjednoczonych wskazują, że F-35 jest cztery razy skuteczniejszy od myśliwców 4 generacji w misjach powietrznych przeciwko innym celom powietrznym, trzy razy w misjach z wykorzystaniem ISR i misjom obezwładniania/niszczenia systemów OPL SEAD/DEAD. Osiem razy w misjach powietrze-ziemia przeciwko mobilnym i stałym celom naziemnym i morskim. Walka powietrzna to przede wszystkim świadomość sytuacyjna pilota na podstawie tego jakim wyposażeniem dysponują samoloty. Obecnie żaden samolot nie daje pilotowi takiej ilości łatwych do interpretacji zintegrowanych danych jak F-35 i F-22. Cały świat powoli przesiada się na myśliwce 5. generacji. Zobacz co mówią piloci o przeżywalności w samolocie 4. generacji a piątej. Co tu porównywać panie zenobii. Przy wyborze nowego samolotu w programie Harpia wystarczy tylko sięgnąć po doświadczenia tych państw, które w ostatnim czasie z powodzeniem zakończyły procedurę wyboru wielozadaniowych samolotów bojowych nowej generacji. Podałem przyklad Korei Południowej, Japonii czy Australii teraz podam przyklad Danii. Zaryzykować można twierdzenie, że rozstrzygnięty w połowie 2016 roku przetarg na wybór przyszłego samolotu bojowego duńskiego lotnictwa służyć powinien za wzór także dla Pana majora Fiszera, a przyjęte w jego trakcie rozwiązania instytucjonalne, formalne i funkcjonalne (tworzące zintegrowany system zakupu potrzebnej wojsku technologii) wykorzystane mogą być jako podstawa przedsięwzięć przetargowych w innych państwach europejskich, a przede wszystkim w Polsce. Co więcej, podstawowe założenia wykorzystania duńskiego lotnictwa bojowego zbliżone są do polskiej doktryny użycia sił powietrznych (współdziałanie z siłami sojuszniczymi, udział w wielonarodowych misjach powietrznych, strategiczne działania powietrzne, działania przeciwko siłom naziemnym i morskim przeciwnika, wywalczenie i utrzymanie przewagi w powietrzu). Opierając się na ocenach i zaleceniach zespołów oceniających, działających w ramach programu New Fighter Program, w maju 2016 roku, rząd duński ostatecznie zdecydował się wybrać samolot F-35A Joint Strike Fighter spośród trzech propozycji tzn. F-35, Eurofightera i F-18 Super Hornet. W odniesieniu do poszczególnych kategorii oceny, o wyborze samolotu F-35A Joint Strike Fighter zadecydowały następujące przesłanki: W przypadku uwarunkowań o charakterze strategicznym, Duńczycy uznali, że konstrukcja koncernu Lockheed Martin w najbardziej elastyczny i skuteczny sposób pozwoli realizować zadania sił powietrznych wynikające ze strategii bezpieczeństwa państwa, zarówno w najbliższej przyszłości, jak również w perspektywie dekad. Możliwości rozwojowe tej nowoczesnej konstrukcji dają gwarancję dostosowania jej do wykonywania bojowych i niebojowych zadań w przyszłości, w obliczu ewolucji sztuki wojennej i zmieniającego się środowiska bezpieczeństwa Królestwa Danii. Podkreślano ponadto, że zakup samolotu F-35A wzmocni relacje transatlantyckie ze Stanami Zjednoczonymi, a ponadto pozwoli na rozwijanie współpracy w dziedzinie sił powietrznych z tymi państwami europejskimi NATO, które zamierzają wprowadzić w uzbrojenie ten sam typ samolotu (Holandia, Norwegia, Wielka Brytania, Włochy). W przypadku uwarunkowań o charakterze militarnym, Duńczycy jednoznacznie wskazali na konstrukcję F-35A jako PRZEWYŻSZAJĄCĄ nad maszynami konkurentów w dziedzinie efektywności bojowej, przeżywalności w toku wykonywania różnorodnych misji, wielozadaniowości oraz potencjału modernizacyjnego i rozwojowego. Oceniono, że samolot ten najlepiej przystosowany jest do zwalczania we wszystkich współczesnych i prognozowanych misjach lotnictwa duńskiego większości celów powietrznych i naziemnych przy użyciu szerokiego wachlarza rakietowych środków rażenia. Ważnym argumentem przemawiającym za wybranym typem samolotu jest również to, że został on skonstruowany w technologii stealth, dzięki czemu jest niewykrywalny przez większość systemów obrony przeciwlotniczej. Jak widać dla zespołu duńskich ekspertów zasiadających w komisji przetargowej wybór okazał się jednoznaczny - nie bawimy się w już w czwartą generację skoro możemy kupić samolot nowej, piątej generacji który zapewni w lotnictwie wojkowym zdecydowaną przewagę nad potencjalnym przeciwnikiem. Z takiego samego założenia wyszedł nasz MON rekomendując dla PSP wyłącznie samolot 5. generacji F-35 odżegnując się ostatecznie od dialogów technicznych i przetargu. Dla naszych pilotów jak gen. Nowak F-35 to samolot który jest naturalnym następcą F-16. Przede wszystkim zwraca się uwagę na przydatność F-35 w zarządzaniu polem walki, np. przez przekazywanie danych z rozpoznania do zestawów artylerii rakietowej HIMARS czy komponentów systemu Wisła zintegrowanych w sieciocentrycznym systemie IBCS. Polska wraz z F-35 uzyskała by znakomity samolot nie tylko do walki ale zdolny do pełnienia roli samolotu wczesnego ostrzegania, dalekiego rozpoznania, wykrywania i identyfikacji celi czy walki elektronicznej czego nasze SP nie posiadają. F-16 Block 52+ to bardzo dobry samolot ale F-35 jest jakby z innego wymiaru. Nawiązując znowu do wypowiedzi majora Fiszera F-35A dysponuje znacznie lepszą manewrowościa niż Eurofighter. F-35A może latać 110 stopni AoA z pełną 3-osiową kontrolą lotu, oprogramowanie Fly-By-Wire uwzględniając margines bezpieczeństwa pozwala stale lecieć pod kątem natarcia 50 stopni. Eurofighter może cały czas lecieć pod kątem 25 stopni w AoA. Silnik F135 ma zainstalowane łopatki na zewnętrznej stronie dyszy wydechowej, które się poruszają w celu wytworzenia ciągu w kierunku innym niż ten kierunek, w którym przód samolotu jest skierowany. Stąd myśliwiec sprawia wrażenie, że nic nie robi sobie z praw fizyki. F-35 zgodnie z dokumentacją charakteryzuje się bardzo dobrym współczynnikiem przechyłu i bardzo dobrym współczynnikiem natychmiastowego skrętu. Szybkość przechyłu F-35 to aż 300 stopni/sek (roll rate). Żaden samolot 4 generacji nie dysponuje takimi cechami. Argument majora Fiszera, że F-35A dysponuje większym obciążeniem powierzchni skrzydeł niż Eurofighter przez co jest mniej manewrowy jest niepoważny gdyż w F-35 prawie 70 procent siły nośnej wytwarza kadłub. Pilot F-35 kpt. Andy „Dojo” Olson często demonstruje akrobacje wykonywane na swoim F-35A a filmiki umieszcza w necie. Wszystkie manewry wykonywane sa z prędkościami od zaledwie 92 km/h do 1400 km/h z przeciążeniem rzędu 9g. Na filmikach widzimy takie manewry jak "pedal turn", który wygląda tak, że myśliwiec najpierw wspina się ostro w górę, a następnie robi przewrót przez plecy i leci w dół obrocając się płasko wokół własnej osi. Innym manewrem jest ciasna spirala która polega na locie z małą prędkością i dziobem samolotu wzniesiony o 25 stopni z jednoczesnym plaskim obrotem samolotu wokół własnej osi. W czasie PAS17 pilot testowy F-35 Billy Flynn pokazał akrobacje lotnicze zrobiły większe wrażenie na widzach niż Rafale. Wreszcie F-35 sprawdził się w konfrontacji z samolotami 4. generacji na ćwiczeniach Red Flag w których brał udział. Zgodnie z tym co podały fachowe media na podstawie relacji z cwiczeń F-35 zwyciężyły w walkach powietrznych w 2017r. z samolotami wroga 15 do 1 pomimo ogromnej przewagi liczebnej przeciwników. Na Red Flag F-35A jeszcze w wersji Block 3I zmierzyły się z samolotami F-16, F-18E oraz F-15AE i brytyjskimi Eurofighterami wyposażonymi w nowoczesne systemy do wykrywania i identyfikacji celi. Generał Jerry D. Harris poprawił nawet doniesienia mediów na 20 do 1 dla F-35. Kolejny pokaz mocy to ćwiczenia Red Flag 19-2 odbyły się w bazie Nellis Air Force w Nevadzie w marcu 2019r. W czasie symulowanych ćwiczeń trzy włoskie F-35 zneutralizowały w 16 misjach OCA ponad 100 naziemnych jednostek ogniowych SAM. Według włoskich sił powietrznych F-35 średnio eliminowały w każdej misji około siedem systemów SAM i pięciu ich powietrznych obrońców z drużyny Red Air nie tracąc przy tym ani jednej maszyny(!). Daje to 80 "zestrzelonych" samolotow przeciwnika (5 x 16 80) jakby nie liczyć. Przeciwnikami F-35 były m.in. samoloty F-15SA należące do Arabii Saudyjskiej, F-15SG sił powietrznych Singapuru i F-16E Block 60 ZEA. Dotychczasowe ćwiczenia Red Flag ale też ćwiczenia Northern Edgenie nie pozostawiają złudzeń - F-35 nie ma równorzędnego przeciwnika także w powietrzu. Ciekawe czy słyszał o tym pan major rezerwy Michał Fiszer. Jest to raczej wątpliwe. Tak zaawansowanego technicznie samolotu jeszcze nigdy nie wyprodukowano panie zenobii.... F-35 wchodzi do służby nie tylko jako nowy myśliwiec nowej generacji.To zupełnie nowa idea użycia platformy powietrznej na polu walki o czym mówi w swoim wywiadzie gen. bryg. pilot Ireneusz Nowak.

JW
poniedziałek, 9 września 2019, 23:32

Panie zenobii uważasz, że major Michał Fiszer jest przeciwnikiem zakupu F-35 przez Polskę bo tak wynika z przytoczonego przeze mnie artykułu? Nie odwracaj kota ogonem kolego bo to staje się śmieszne i niepoważne.

poniedziałek, 9 września 2019, 13:27

Braki w danycjh otrzymanych z centrali?

Olo
poniedziałek, 9 września 2019, 09:45

Masz 15 PLN? Jak nie to poproś rodziców aby Ci dali. Idź do kiosku kup sobie Raport. Tak jest obszerny artykuł o F35. Jak znasz angielski to jest całe masa stron w Internecie o tym badxiewiu. Poczytaj może Cię oświeci.

JW
niedziela, 8 września 2019, 13:24

Panie zenobii. Co myślą o samolocie F-35 dla PSP polscy piloci można dowiedzieć sie z wywiadu gen. pil. Ireneusza Nowaka. Mały fragment: "W dyskusji o samolotach V generacji podkreśla się właściwie tylko jedną cechę tych maszyn, czyli niską wykrywalność samolotów przez radary. Gen. bryg. pil. Ireneusz Nowak: To ich bardzo ważna cecha, ale nie tylko o to chodzi w V generacji. To zupełnie nowa idea użycia platformy powietrznej na polu walki. Samolot V generacji, oprócz radaru z aktywnie skanowaną anteną (AESA), ma dużo innych sensorów, które pracują na przykład w podczerwieni lub zbierają dane o promieniowaniu elektromagnetycznym z przeróżnych źródeł, nie tylko zestawów przeciwlotniczych, ale też radarów okrętowych czy naziemnych przeciwnika. Oprócz tego samolot pozyskuje również dane rozpoznawcze w paśmie widzialnym – elektrooptycznym, jak np. F-16 z zasobnikiem Sniper lub DB-110. Dodatkowo samoloty V generacji budowane są w oparciu o ideę „sensor fusion” – informacja dostarczana pilotowi w kokpicie z kilku źródeł jest już wstępnie obrobiona i zinterpretowana. Oznacza to, że pilot F-35 nie musi już np. cały czas myśleć i manualnie kontrolować, jaki wycinek przestrzeni powietrznej widzi jego radar i zestawiać tej informacji z otrzymaną np. z systemu identyfikacji swój-obcy, gdy chce zidentyfikować cel. Ma znacznie wyższą świadomość sytuacyjną w porównaniu do kolegi pilotującego myśliwiec IV generacji. Wszystkie sensory dostarczają mnóstwo informacji, które F-35 mogą wykorzystywać nie tylko na swoją korzyść, nie tylko na korzyść swojego ugrupowania, one mogą je przekazywać wszystkim „graczom” na polu walki. Mogą więc z tego ogromu informacji korzystać okręty, stanowiska dowodzenia na lądzie, nawigatorzy naprowadzania statków powietrznych i oczywiście inne maszyny w powietrzu, w tym samoloty IV generacji. Tak będzie wyglądała przyszłość. Operacje będą miały charakter „multi domain”, nie przychodzi mi do głowy odpowiednie słowo w języku polskim, które właściwie by to tłumaczyło... Nie chodzi przecież o operacje połączone… Nie. Gdy mówimy o połączoności, wyobrażamy to sobie tak: tworzymy komponent morski, lądowy, powietrzny i wspólnie wykonujemy operację w określonym obszarze. Mimo że wspólnie, to jednak każdy w swoim zakresie. A tu nie łączymy komponentów tylko mamy jedność, w której dowodzenie jest dynamiczne i w wielu domenach jednocześnie. W niedalekiej przyszłości, już w 2035 roku, Amerykanie chcą stworzyć Multi Domain Operation Center, czyli takie centrum dowodzenia, które będzie zdolne do prowadzenia operacji we wszystkich przestrzeniach jednocześnie: na morzu, lądzie i w powietrzu, ale także cyberprzestrzeni i kosmosie. I znów: nie będą to operacje połączone, gdzie każdy wykonuje zadania składające się na jedną operację, a jedne działania następują po innych. Tu wszystko stanie się jednością, w której wysiłek wojsk będzie alokowany tam, gdzie jest najbardziej potrzebny i gdzie przyniesie najlepsze efekty. Kluczem do sukcesu stanie się szybkość podejmowanych decyzji i przyjęcie najlepszego wariantu działania w niepewnej sytuacji. Statki powietrzne, okręty, siły na lądzie czy w cyberprzestrzeni będą walczyć jednocześnie, w tym samym czasie. Informacje będą przekazywane z i do różnych platform w czasie rzeczywistym. Wszystkie elementy będą współpracować ze sobą nawzajem. F-35 to samolot, który ma służyć takiej właśnie jedności wykonywania operacji. Brzmi niesamowicie... Wiem. Myślę, że trudno się będzie nam, żołnierzom, z tym oswoić." Całość wywiadu w necie.

zenobii
poniedziałek, 9 września 2019, 16:03

Cała przytoczona przez Ciebie wypowiedź generała swiadczy tylko o tym jakich generałów mamy, ja jednak wolę opinie majora rezerwy. To że ten generał nie potrafi nazwać czegoś po polsku tylko posługuje sie obcym językiem świadczy jednoznacznie o czymś. Opowiadanie co stworzą amerykanie w przyszłości to tylko pienia chwalebna na cześć amerykanów, nic więcej. To że padaja z ust generała, hmmmmm. Niech cos powie o naszych możliwościach wykorzystania rzekomych przewag F-35.

JW
poniedziałek, 9 września 2019, 19:26

Uważasz panie zenobii, że dowodca 2 SLT nie wie co mówi o F-35 w poważnym wywiadzie dla jednego z portali militarnych? Na jakiej podstawie podważasz autorytet człowieka, pilota który przelatał ponad 3000 godzin na odrzutowcach? Uważasz się za kogoś lepszego? F-35 to bez wątpienia panie kolego najnowocześniejszy samolot 5 generacji na świecie i opis jego możliwości wynikających nie tylko z technologii stealth ale przede wszystkim wyposażenia elektronicznego jest jak najbardziej na miejscu i zgodne z prawdą. To samolot-system, a nie tylko samolot myśliwski. Wypowiedź majora rezerwy Michała Fiszera też przedstawilem panu powyżej i nie ma tam nic co by uwłaczało Lightningowi II, a nawet wprost przeciwnie - cały artykuł to podkreślenie znaczenia F-35 dla naszych sił powietrznych i jego możliwości bojowych. Jak chciałeś podeprzeć się opinią majora Fiszera przeciwko zakupówi F-35 to znowu pobłądziłeś panie zenobii.

zenobii
wtorek, 10 września 2019, 14:36

Panie JW czy też Davien czytanie ze zrozumienie sie kłania. Zarówno przytoczony przezemnie artykół jak i przytoczony przez Ciebie wskazuje dlaczego zakup F-35 przez nas to wywalenie kasy w błoto, dlatego ze my nie mamy jak wykorzystać jego atutów, a bez tych "atutów" to F-35 jest marnym samolotem. Prosze przeczytac ze zrozumieniem obydwa artykuły. Tak samo pan jenerał poza peanami nad F-35 i wychwalaniem czego to amerykanie nie zrobia nic konkretnego na temat mozliwości wykorzystania F-35 nie mówi. Pan jenerał w tym artykule to robi za zywa reklame F-35 nic więcej.

Davien
czwartek, 12 września 2019, 17:59

Panie Zenobii a co mjr Fiszer napisał konkretnego o F-35?? Że ma mały zasieg? No jak dla kogos zasieg bojowy 1200km to mało... albo ze jest wolny?? I to mają byc cechy deklasyfikujace go jako mysliwiec? Panie zenobii do bezsensownego porównania F-18 z Phantomem i A-7 jeszcze tez sie odniose: pan Fiszer akurat nie uwzględnił jakoś w swoim artykule ze F-18 moze wykonywac zadania ich obu i nie wymaga dzielenia grupy na bombowce i osłonę, takze w misjach mysliwskich bedzie lepszy od Phantoma( nowsza awionika i uzbrojenie) a w uderzeniowych od A-7( znacznie lepsze uzbrojenie pow-ziemia). No ale akurat dyskusja z panem to jak z obalaczemmitów czyli strata czasu. Aha ja panie zenobii nie uzywam kilku kont a pan jak widac tak bo innych o to posadza.

Jaca
wtorek, 10 września 2019, 17:08

Panie zenobii. Zapewniam pana, że dowódca 2 SLT dobrze wie co mówi w rzeczonym wywiadzie dla PZ o znaczeniu i roli F-35 w naszym siłach powietrznych. Zejdź może na ziemie kolego z tym podważaniem opinii eksperta który bez wątpienia ma znacznie większą wiedze w tym temacie niż Ty i pewien major rezerwy który za sterami samolotu nie siedział od 19 lat. Chyba, że panie zenobii pochwalisz się osiągnięciami na polu lotnictwa przynajmniej takimi jak gen. bryg. Ireneusz Nowak. Dam Ci taki przykład. Do USA na rekonesans wybrała się wysokiej rangi delegacja MON. Trafili na poligon w Arizonie na którym patrolujący przestrzeń powietrzną w roli AWACSa F-35 wykrył sensorami z odległości 400 mil (ok. 650 km) odpalenie pocisku rakietowego, przekazał automatycznie koordynaty celu i wyrzutni do systemów przeciwrakietowych oraz do systemu baterii HIMARS. Co uruchomiło działanie w postaci zestrzelenia pocisku i zniszczenia wyrzutni. Nie ulega wątpliwości, że ta demonstracja siły F-35 wpłyneła na ostateczną decyzję MON. Samoloty F-35 maja pełnić u nas dodatkowo funkcje dalekiego rozpoznania, wczesnego ostrzegania i lokalizacji celów, której to bardzo brakuje w Siłach Powietrznych. Wybór przez MON samolotu 5. generacji nie jest spowodowany nagłą wizją ministra Błaszczaka. Faza analityczno-koncepcyjna programu została zapoczątkowana przez Inspektorat Uzbrojenia MON 23 listopada 2017. Obejmowała ona zbadanie wymagań operacyjnych w zakresie zwiększenia możliwości realizacji zadań w ramach ofensywnej i defensywnej walki z potencjałem powietrznym przeciwnikiem oraz zadań wykonywanych w celu wsparcia działań lądowych, morskich i specjalnych. Drugą częścią procesu była analiza zdolności do prowadzenia zakłóceń elektronicznych z powietrza i zwalczania systemów obrony przeciwlotniczej w misjach SEAD/DEAD. Wobec powyższych ustaleń wg MON jedynym samolotem spełniającym warunki jest piątej generacji F-35 dysponujący największymi możliwościami zwalczania zagrożeń z powietrza, ziemi i morza. W specjalnym raporcie dla MON, prestiżowego w USA think tanku CSBA samolot piątej generacji jest w nim wskazywany jako zalecana opcja wzmocnienia polskiego lotnictwa bojowego. Dlatego wybór F-35 dla polskich sił powietrznych został spowodowany głębokimi analizami, a decyzję zostały podjęte wraz z preferencjami wojskowych ekspertów z MON. Dlatego wybor F-35 bez procedur przetargowych nie jest przypadkowe. F-35 to nie tylko samolot myśliwski czy szturmowy, ale może również pełnić liczne misje, np. o charakterze rozpoznawczym, może być taką latającą platformą dowodzenia, np. do kierowania innymi maszynami, w tym bezzałogowcami. Tego żaden Eurofighter nie jest w stanie wykonać. F-35 został zoptymalizowany do walki poza widocznością wzrokową zgodnie z zasadą `first to see - first to kill`. Dlatego został wyposażony w najbardziej zaawansowane systemy misji w całej historii lotnictwa. Systemy, które zbierają i udostępniają dane dla pilota i innych statków powietrznych, zapewniając niezrównaną świadomość sytuacyjną na morzu, lądzie i powietrzu. F-35 jest samolotem bojowym, w którym wdrożono zasadę walki według koncepcji pętli OODA (Observe, Orient, Decide and Act), w której Lightning II ma skrycie obserwować otoczenie, sam będąc niezauważonym, automatycznie wykrywać i śledzić cele, a jego awionika dokonywać fuzji informacji taktycznych za pomocą Advanced Sensor Fusion. Bo to jedyny obecnie na świecie samolot który został stworzony w ramach koncepcji „syntezy informacji” i działa w roli dyspozytora rożnych samolotów w tym F-16, ponieważ jego czujniki i procesory tworzą zintegrowany i dynamiczny obraz bitwy w czasie rzeczywistym. W samolotach 4. generacji pilot sam zbiera i obrabia informacje, a następnie podejmuje decyzje, w przypadku F-35 to samolot je zbiera i obrabia, a następnie proponuje rozwiązanie - komputer tej maszyny wykorzystuje możliwości sztucznej inteligencji. Dlatego przewaga F-35, czyli samolotów piątej generacji nad czwartą polega na tym, że zdejmuje z pilota ciężar decyzji o manewrach. Nowe samoloty wykorzystują sztuczną inteligencję – komputer sam proponuje najlepsze rozwiązania człowiekowi siedzącemu za sterami. Komfort latania na F-35 jest nie do opisania. Różne ćwiczenia z udziałem F-35 przeciwko najlepszym maszynom 4. generacji na Red Flag, Northern Edge itp. udawadnia, że ten "marny samolot" dosłownie rozbija konkurencję. Eurofightery to bardzo dobre samoloty 4. generacji ale F-35 jest jakby z innego wymiaru - piątego wymiaru panie zenobii. Każdy polski pilot myśliwca jest gotów oddać życie za ojczyznę ale nie musi tego robić jeżeli ma samolot bojowy lepszy niż potencjalny napastnik. Wojna to nie żarty aby kierować się sympatiami politycznymi czy jakimiś innymi. To nie gra komputerowa gdzie po przegranej na ekranie monitora pojawi się napis "Game Over". To gra o życie pilotów i niepodległość kraju, i nie o to chodzi aby rodziny otrzymały pismo z kondolencjami i salwę honorową nad grobem bo komuś wydaje się, że sprzęt nad którym zachwycają się piloci którzy na nim latają, a coraz więcej krajów ustawia się po niego w kolejce jest "marnym samolotem".

Ulop
poniedziałek, 9 września 2019, 09:52

Opinia polskich pilotów to jakieś kuriozum. Może jeszcze pytali tych co latają na SU22?. F35 trzeba traktować jako cały system z innymi elementami. Sieć satelity rozpoznanie. Tego w Polsce nie ma. Nie ma również zdolności serwisowych do tych zabawek. Nie wiem jak trzeba być zaslepionym i ograniczonym aby z łapkami na oczach patrzeć na ten cud nad cudy?. Nie uczą w szkole racjonalnego myślenia?. Żenada. Polscy piloci się nadają do wygłaszania opinii o F35. Samolot widzieli na pokazach lub w sklepie modelarskim. Może by tak podali opinie o kosztach utrzymania tego samolotu? Co? Jakieś złote myśli po miliardach wywalanych na serwis F16 w USA?. Nie? Nic?. TERAZ CZEKAM NA OPINIE NASZYCH CZOŁGISTÓW na temat nowoczesnych czołgów albo na opinie naszych marynarzy na temat nowoczesnych fregat i okrętów podwodnych. Dawaj śmiało.

JW
poniedziałek, 9 września 2019, 14:35

Panie Urlop. Naprawdę już nic nie jest w stanie mnie zdziwić na tym forum. Uważasz się panie urlop za fachowca lepszego do wygłaszania opinii o F-35 niż sam dowódca 2 SLT? General bryg. pil. Ireneusz Nowak rozpoczynał swoją karierę od etatu pilota, poprzez dowódcę klucza, szefa szkolenia eskadry, szefa sztabu eskadry, dowódcę eskadry, dowódcę grupy działań lotniczych, szefa oddziału lotnictwa taktycznego, Dowódcę Bazy, Zastępcę Dowódcy 2 Skrzydła Lotnictwa Taktycznego. W chwili obecnej jest Dowódcą 2 Skrzydła Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu. Od roku 2004 aktywnie uczestniczył w programie Peace Sky - wdrożenia do służby samolotów F-16 oraz Poland Hawk - z udziałem brytyjskich BEA HAWK. Jak podają źródła w latach 2005 - 2007 skierowany na szkolenie lotnicze do USA, wykonywał loty na samolotach T-38C oraz F-16. Ma ponad 3000 godzin nalotu na wojskowych samolotach odrzutowych. Posiada uprawnienia instruktorskie na samolotach F-16 (IP) włącznie z lotami w nocy z użyciem NVG. Ukończył kurs praktyczny TLP w Albacete (Hiszpania) wykonując loty w charakterze Mission Commander w międzynarodowych ugrupowaniach lotniczych COMAO. Nominację generalska otrzymał 02 maja 2019 r. Gen. bryg. pil. Ireneusz Nowak jest pilotem klasy mistrzowskiej i aktywnie bierze udział w szkoleniu lotniczym. Ten człowiek doskonale zna się na swoim fachu przyjacielu, a jego wiedza o F-35 nie pochodzi z Internetu tylko z autopsji bo przebywając w USA doskonale zapoznał się z możliwościami i przeznaczeniem Lightninga II bardziej niż ktokolwiek inny. Dlatego jak zapewnie nie zauważyłaś tego jest pełen obaw czy polskie siły powietrzne będą w stanie wykorzystać gigantyczne możliwości F-35, a piloci mentalnie oswoić się z nowymi zadaniami jakie ten samolot wnosi na polu bitwy.

środa, 11 września 2019, 14:25

Jak tam sprawa pilota co zginoł przez "zmodyfikowany" fotel? Coś na ten temat pan generał ma do powiedzenia?

Lord Godar
sobota, 7 września 2019, 16:46

I tak nadal uważam , że najpierw należy zamówić dodatkowo przynajmniej 32 sztuki F-16 ( np. V) , usprawnić i zmodernizować nasze C/D i dopiero ewentualnie porywać się na F-35 .

Damianooo
sobota, 7 września 2019, 16:15

Ja mam Nadzieje , że % PKB szybciej pójdzie w górę i szybko będzie w okolicach 2.5 a nawet 3% Ja mając możliwość doradzenia WP i rządowi proponował bym Zakup 1eskadry f35 i 2ch eskadr f16 . Aby wszystkoe 48maszyn weszło do służby do 2024roku . A po 2024 domowic 2kolejne eskadry f35 . Program rządowy który proponuje prezydent był by bardzo ciekawa opcja tzn od roku 2019 np do 2024 podnieść podatek o 0,25% a to olbrzymie dofinansowanie w Skali roku na ten cel Program Harpia i dzięki czemu MON będzie miał na inne ważne programy

Opel
poniedziałek, 9 września 2019, 12:19

Kolejny co ma nadzieję. Skąd wy się ludzie bierzecie? Recesja wali do drzwi a ten ma nadzieję przewalic więcej kasy na zabawki. Nasze Państwo ma wiele innych potrzeb dla normalnych ludzi. Wystarczy aby MON rozsądnie wydawał to co ma. A jak potrzebujesz zabawek za miliardy to albo kup za swoje albo idź do sklepu z modelami. Skleisz sobie parę i postawisz na telewizorze. Będzie taniej.

Damianooooo
czwartek, 12 września 2019, 17:44

W Naszym kraju każdy by chciał wszystkiego najlepiej żeby jeszcze nie było podatków itd a potem o jeju nie ma pieniędzy na drogi na Armie itd dla mnie powinno byc jak W Norwegii podatki na poziomie 35% opieka medyczna do kwoty 1tys złoty w roku a po przekroczeniu tego za darmo . Jestesmy krajem Który jest geograficznie FRONTEM wiec na Armie nie ma co żałować i kazdy powinnien przejsc obowiązkowa służbę min 6mc kobiety rowniez

Gts
niedziela, 8 września 2019, 19:18

PKB, w gore. Stary za progiem recesja jest, a nie wzrost PKB. Zawsze tak jest, że po hossie nastepuje przesycenie rynków i nadchodzi bessa.

Prof. Gazmajster
sobota, 7 września 2019, 10:56

W 1939 też zdaje się mieliśmy 32 ciężkie moździerze oblężnicze Skody każdy poruszał się w 3 częściach. Zamiast wymienić koła i celowniki w artylerii i przystosować 75mm do strzelania ppanc. powodzenia

słabiutko profesorze
niedziela, 8 września 2019, 11:55

Z 75mm można było prowadzić ogień ppanc. Koła także wymieniano w tych, które miały trakcję motorową.

Gnom
niedziela, 8 września 2019, 18:33

Dopisz jeszcze, ze niemcy dokończyli proces i wykorzytywali to co przetrwało wrzesień jako swoje ppanc.

22
piątek, 6 września 2019, 23:24

A może najpierw należało by doprowadzić wszystkie polskie F - 16 do stanu zdatnego do lotu ?

Wolf
niedziela, 8 września 2019, 03:48

To by nie miało wydźwięku medialnego, bo przeciętny obywatel RP i tak myśli, że wszystkie posiadane 48 szt. F-16 w razie potrzeby można rzucić na Moskwę. Tu jest potrzebny PiSowski sukces na miarę POwskiego Pendolino i nic więcej.

sobota, 7 września 2019, 22:49

masz racje teraz niepotrafia zapewnić serwisu f 16 a gdzie z f 35 nasza armia jest w tragicznym stanie zapasy magazynowe czołgi bez pociskow itd. pozdrawiam

ja to ja
sobota, 7 września 2019, 22:07

I uzbroić. A....może z tym uzbrojeniem to trochę przesadziłem:(?

Krzysiu
piątek, 6 września 2019, 22:45

Jak się nazywają te „coś”, które zwiększają powierzchnię odbicia radarowego, żeby nie można było poznać prawdziwych parametrów maszyny stealth?

Davien
sobota, 7 września 2019, 22:13

Reflektor radarowy.

JW
sobota, 7 września 2019, 17:30

Wzmacniacze RCS (znane również jako radarowe reflektory lub soczewki Luneberga).

zenobii
niedziela, 8 września 2019, 17:43

Twierdzenie że inną nazwą reflektora radarowego jest soczewka Luneberga jednoznacznie określa stan Twej wiedzy. Swą drogą to przypadkiem soczewki Luneberga widoczne na F-35 nie służą raczej do czegoś innego? Bowiem służą one raczej do innych celów.

JW
poniedziałek, 9 września 2019, 15:58

To ciekawe do czego innego służą soczewki Luneberga panie zenobii. Może to wytłumaczysz na tym forum?

zenobii
poniedziałek, 9 września 2019, 19:51

Możesz bez problemu poczytać o tym w sieci, lecz jesteś jedynym człowiekiem twierdzącym ze inne okreslenie reflektora radarowego to soczewka Luneberga. Zobacz co się wyświetli po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła: wzmacniacz rcs :) Podziwiam ogrom inowacyjności panie JW uhahahaha. Poprawiasz mi humor.

Davien
czwartek, 12 września 2019, 18:01

Panie zenobii ale akurat tak sie składa że JW ma całkowita rację i soczewki Luneburga sa uzywane w reflektorach radarowych jak najbardziej. Ich adanie polega na koncentrowaniu fal radarowuch w jednym punkcjie i odbijaniu ich z powrotem do radaru wiec to pan nie ma całkowicie racji.

andy
piątek, 6 września 2019, 22:42

zakupy naszego MON w amerykańskich koncernach zbrojeniowych przypomina ... ze strony partnerów zza oceanu koraliki dla bantustanu ... a nie poważne zakupy - drogo albo bardzo drogo bez przetargu, testów, kompensat przemysłowych i zdolności serwisowych (no może poza innowacyjnej zdolności wykonania powierzchni lakierniczych ...) to przestaje być zabawne gdyż brakuje kasy na rozwój tak szumnie zapowiadanych inwestycji w nasze zakłady, rozwój i zakupów krajowego sprzętu ...

Laik
sobota, 7 września 2019, 21:11

A remont sekcji silnika f16, a elektronika i sekcja napedowa do Pac-3, a to ze zamowione s70 powstaja w Polsce, a sprzet do obslugi naziemnej do c130... Oprocz kwesti finansowej jest jeszcze kwestia geopolityczna... jak juz pisalem na tym forum lezymy na pomoscie baltycko-czarnomorskim i jestesmy potrzebni USA do regulowania przeplywu Europa-Azja a wlasciwie Chiny. Nie mowie ze politycy wykozystuja nasze polozenie dobrze ale kierunek polityczny na USA wg mnie jest dobry. Kto da Ci jakis udzial w produkcji przy takiej malej liczbie zakupywanych mysliwcow? Kto inny posiada produkowany mysliwiec 5 klasy na tym poziomie? Nawet Japonia zamawia f35 bo stworzenie mysliwca tej klasy okazalo sie za bardzo kosztowne i trudne. Popatrz np po ile sprzedaje Francja swoje mysliwce...

Polish blues
piątek, 6 września 2019, 21:34

Fajna biznesowo-psychologiczna zagrywka z szachownicą. Cieszy oko.

ŚWIERGOT
piątek, 6 września 2019, 17:28

Rzucono się na wielką niewiadomą jaką są F-35 niech zakontraktują chociaż do tych gadżetów eskadrę F-16 w wersji Viper która od razu będzie miała pełną zdolność bojową (posiadamy zabezpieczenie techniczne logistyczne ,pilotów,techników,zaplecze szkoleniowe uzbrojenie niemalże z marszu) w przypadku latadełka F-35 ta procedura po zakupie trwać będzie co najmniej 7-10 lat by doprowadzić je zdolnych do wykonywania zadań bojowych i obsługi naziemnej inna sprawa resurs bojowy dla F-35 to 3tys godzin nalotu F-16 to prawie 9 tyś nalotu i dojdzie nam po 2024roku do paradoksu że będziemy mieli F-16 zużyte eksploatacyjne nie latające ale za to uzbrojone i F-35 latające ale bez zdolności bojowych i zostaną nam nieśmiertelne Su-22 ślepe boksery gdzie zachodzi pytanie czy niewarto byłoby zamontować im podwieszanego radaru i zmodernizowanego kokpitu którą moderkę oferują nam Izrael czy Francja a nawet USA apropo tych samolotów cieszą się one wysoką estymą wśród pilotów za łatwy pilotaż a techników za prostotę technologiczną i obsługę no i resurs który wynosi 10 tyś godz dlatego typu samoloty tak długo latają

Myky
piątek, 6 września 2019, 16:33

I to jest dobra oferta "przyszłościowego samolotu" dla Polski a nie EF 2000 . To jedyny samolot 5 generacji który zaczyna się rozwijać , inne są tylko na papierze, lub generacja "4,5". Tu mamy realne szanse wejścia w łańcuch dostawców a nie europejski mrzonki gdzie zaraz uzależnią od jakiegoś urzędnika europejskiego.

Marek
niedziela, 8 września 2019, 12:02

Z Eurofighterami jest taki myk, że są drogie w zakupie oraz w utrzymaniu a nasze ewentualne wejście w euro 5 generację uzależnione jest od wcześniejszego zakupu tego właśnie samolotu. Dziękuję za taki "dobry" interes.

EUropa
sobota, 7 września 2019, 17:33

Lepszy EF2000 i to pod kazdym wzgledem! Na szczescie chyba nikt powazny nie bedzie kupowal ani EF2000 ani tym bardziej F35 w takich smiesznych, homeopatycznych ilosciach i to przy tak niewielkim budzecie MON! Brak infrastruktury, obslugi, zaplecza i koszty utrzymania tych samolotow powoduja, ze chyba jakis fantasta(lub cwany handlowiec z LM) w ogole takie cos proponuje! Jedyna rozsadna i dopuszczalna opcja to "postawienie na nogi" tych F16, ktore posiadamy i ewentualne dokupienie nastepnych! Wszystko inne to kampania wyborcza, amatorka pod nie majaca pojecia publike lub czysta fantastyka!

Davien
niedziela, 8 września 2019, 14:56

Europa, a niby w czym EF-2000 jest lepszy od F-35?? Jako maszyna uderzeniowa znacznie gorszy, jako mysliwiec też, do tego znacznie drozszy i w zakupie i w utrzymaniu. No istotnie" lepszy":)

Gnom
poniedziałek, 9 września 2019, 14:23

Wyjaśnij te przewagi krok po kroku dla tepego wg ciebie. Aha, jeszcze powiedz skad uzyskasz dane by nakarmic jego komputery?

Davien
czwartek, 12 września 2019, 00:09

Panie Gnom, dane uzyskam z zintegrowanych sensorów F-35 wyprzedających o lata swietlne mozliwości EF-2000. A co do przewagi to: stealth, EOTS/DAS, mozliwość działania w strefach silnego OPL, niewrazliwość na MANPADS, przewagi stealth i EOTS/DAS w walce powietrznej nie musze chyba przytaczac:) Aha jeszcze WRE Barracuda. Wystarczy czy dalej pana dobijac.

Myky
piątek, 6 września 2019, 16:33

I to jest dobra oferta "przyszłościowego samolotu" dla Polski a nie EF 2000 . To jedyny samolot 5 generacji który zaczyna się rozwijać , inne są tylko na papierze, lub generacja "4,5". Tu mamy realne szanse wejścia w łańcuch dostawców a nie europejski mrzonki gdzie zaraz uzależnią od jakiegoś urzędnika europejskiego.

-CB-
piątek, 6 września 2019, 16:20

Czyli jedna eskadra, a druga nigdy. No i z tego "wskoczenia" do kolejki w miejsce Turków, jak twierdzili niektórzy wyznawcy, też chyba lipa.

Marek
niedziela, 8 września 2019, 12:04

Ciekaw jestem z czego wnosisz, że jedna eskadra?

-CB-
poniedziałek, 9 września 2019, 18:09

"Pierwsza eskadra 16 maszyn, jak informował w maju 2019 roku wiceminister Wojciech Skurkiewicz, ma zostać pozyskana w ramach planu modernizacyjnego do 2026 roku a druga w dalszej perspektywie, po tym terminie." - nawet jej nie ma w planach, a jeśli nie zamówią od razu, to już nigdy.

Davien
czwartek, 12 września 2019, 00:10

Akurat wg USA kupujemy 32F-35 bo za tyle będziemy płacić wiec jak widać będą dwie eskadry.

chateaux
piątek, 6 września 2019, 15:57

Jak najszybciej.

Tomek pl
piątek, 6 września 2019, 15:52

Super chcą mieć tylko 5 eskadr bojowych. Przecież na teraz powinni zamówić 1 eskadrę f16 i 2 f15 w wersji myśliwskiej. Zanim doczekamy się na f35.

Roshedo
piątek, 6 września 2019, 14:07

Tylko i wyłącznie F-16 Block 70 (tzw. Viper) . Powód: koszty budowy infrastruktury i szkolenia obsługi pod F-35 wywindują cene nowszego F-35A w kosmos i wydrenują polski budżet obronny. Poza tym nowe samoloty potrzebujemy w ilości co najmniej 48 szt. ( tak, tak Polska przestrzeń powietrzna nie skurczyła sie w ciągu 20 lat więc potrzebujemy 48 sprawdzonych samolotów zamiast 25-30 zabawek na defilady). Ewentualnie mozna kupić 30 sztuk F-16 V i i bardzo solidny zapas częsci do wyremontowania tych efek które już mamy ( a mamy sprawne i na chodzie 12-18 sztuk z z zakupionych 48szt. w 2003r.) F-16 w najnowszej wersji w zupełności wystarczy do obrony przed Federacją Ros. a rajdów na Moskwę i tak nie będziemy wykonywać ( bo nas zasypaią atomówkami w odwecie i będzie po nas).

niedziela, 8 września 2019, 12:05

Przy takim myśleniu lepiej odkupić z rąk kolekcjonerów wiekowe Mustangi.

prawieanonim
sobota, 7 września 2019, 15:39

Komentarz zupełnie oderwany od rzeczywistości. F-16 block 70 ma tyle wspólnego z naszymi F-16 że tylko tak samo wygląda. Oznacza to szkolenie pilotów, obsługi naziemnej jak i serwisu od nowa. Oznacza to również wprowadzenie kosztownych modernizacji linii produkcyjnych jak i szkoleń u dostawców podzespołów. Jest to samolot zbliżony cenowo do F-35 a wszystko przez to że się starzeje, jest coraz mniej popularny a co za tym idzie coraz bardziej kosztowny w utrzymaniu. Niech za przykład posłużą Słowacja i Belgia. Słowacja kupuje F-16 po 130 mln USD/szt a Belgia za podobną cenę kupuje F-35. Obydwa kraje nie posiadają infrastruktury pod kupowane samoloty.

Arszenik
piątek, 6 września 2019, 13:54

"Trwająca obecnie procedura (...) może (...) doprowadzić do szybkiego wejścia maszyn do służby (...) jest możliwe, że pierwsze samoloty (...) zostaną dostarczone już w 2024 roku" żeczywiście, szybcy... jak błyskawica :)

Fetor
piątek, 6 września 2019, 13:47

Kupować i to szybko,cena nie gra roli ,nowy negocjator z pensja 2,8 tys netto z MON wynegocjuje wysoką cenę.

Pawel
piątek, 6 września 2019, 13:46

Pieniadze podatnika z Polski winny zasilac tylko i wylacznie polska gospodarke.

Podatnicy
niedziela, 8 września 2019, 12:07

Jak postawisz tutaj fabrykę produkującą myśliwce 5 generacji to chętnie kupimy.

matrioszka
piątek, 6 września 2019, 11:50

A do tego czasu będziemy latać na wrotach do stodoły. Pózniej zresztą też .

Ciekawy
piątek, 6 września 2019, 11:27

Ciekawe, w jakim trybie odbył się przetarg. W polskim prawie za źle przeprowadzony przetarg czeka srogie więzienie. Przy o wiele mniejszych przetargach ludzie mieli wielkie problemy. A tu zupełna cisza, co się dzieje?

werte
niedziela, 8 września 2019, 09:21

Podaj przykład gdy jakikolwiek polityk miał jakiekolwiek problemy (o srogim więzieniu nie wspominając) za źle przeprowadzony przetarg. W dowolnym resorcie.

Davien
niedziela, 8 września 2019, 14:58

Werte, a podaj jaki inny samolot 5 gen moze stanac do przetargu z F-35 z dostawa w pełni operacyjnych maszyn do 2024r??

werte
poniedziałek, 9 września 2019, 14:48

Davien, co prawda nie wiem co ma twoje pytanie do mojej odpowiedzi dla "ciekawego" o stan prawa w Polsce, ale skoro wolisz z polityki krajowej przejść na tematy handlu bronią to zachęciłeś mnie do zadania kolejnego. Choć nie jestem wrogiem F-35 jak sugerujesz to chętnie usłyszę czemu to musimy kupić takie maszyny w pełni operacyjne do 2024 roku. Udowodnij, że maszyny F-35 są Polsce niezbędne i bez nich Polska jest stracona, a z nimi pokona każdego wroga.

poniedziałek, 9 września 2019, 14:24

Podaj cechy V generacji wg ciebie

Davien
czwartek, 12 września 2019, 00:17

Stealth, zintegrowana awionika i sensory, supercruise nowoczesne uzbrojenie,wielozadaniowość jak widać jedynie F-22 i F-35 spełniaja te założenia panei ichtamniet, wasz Su-57 na pewno nei:)

sobota, 7 września 2019, 23:36

Tu nie będzie przetargu tylko zakup z wydzielonych na ten cel 0.5% PKB na finansowanie tego programu

Pl
sobota, 7 września 2019, 23:05

Prosta sprawa. Żadna maszyna 5-generacji nie stanęła w szranki z F35 bo takiej nie ma.

Davien
sobota, 7 września 2019, 22:19

Panie Ciekawy a jakie inne samoloty 5 gen ma pan dostepne by ten przetarg mógł sie w ogóle odbyc?? Zapoznaj sie pan z wymaganiami na Harpie.

Gnom
niedziela, 8 września 2019, 18:39

Znasz to oświeć!!! Chyba poza tym, że ma to być myśliwiec V generacji nie wiadomo nic. Nikt nawet zgrubnie nie ookreślił cech jakimi ma się charakteryzować, poza opisami przedszkolaka: ma być niewidzialny, uzbrojony po zęby i nowoczesny - a i "taki ładny, hamerykański" co by zacytowac klasyka. Davien - to ma służyć do obrony kraju, a nie tylko spełnienia marzeń pilotów (choć życzę im jak najlepiej).

Davien
poniedziałek, 9 września 2019, 01:00

Gnom i własnei ten jeden wymóg czyli mysliwiec V gen wyklucza przetarg bo nie ma innych maszyn V gen wiec jak widac panie gnom sam nie wiesz co piszesz:0 No ale u pana to norma.

Gnom
poniedziałek, 9 września 2019, 14:27

Co nie zmienia faktu, ze dpoza deklaracją V GEN nikt nie precyzuje co to ma być. Przy takiej definicji wystarczy zbudowac na pokładzie samolotu internet 5g i tez bedzie to 5GEN. Jak jestes taki madry to podaj te cechy tym nieobeznanym, np. mnie. Ja nie podejmuje sie określic rzecywistych cech 5G w stosunku do F-35 i Typhoona. O to chodziło w moim poscie. Podejrzewam, ze nie tylko ja czekam na ta wiedzę tajemną.

Davien
czwartek, 12 września 2019, 00:19

Panie Gnom, to poprosze o jakis inny samolot niż F-22/35 spełniający warunki maszyny V gen, bo Typhoon nie ma ani zintegrowanych sensorów ani nie jest stealth, nie dysponuje zintegrowana awioniką jak F-22/35 wiec panie Gnom jak pan nie am wiedzy to czemu pan w ogóle pisze na specjalistycznym forum??

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama