Gen. Skrzypczak: Przymierze Bałtyckie może być szansą? [OPINIA]

30 marca 2021, 15:29
NLAW 1
Fot. Siły zbrojne Finlandii

Problem przyszłości państw bałtyckich spędza sen z powiek politykom natowskim i rosyjskim. Jedni zastanawiają się, jak obronić ich suwerenność, drudzy - jak je sobie podporządkować – pisze dla Defence24.pl gen. broni w stanie spoczynku Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych.

Wydawać by się mogło, że imperium rosyjskie skupia swoją uwagę na ekspansji ekonomicznej i militarnej na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce. Na budowaniu sojuszy z Chinami i Iranem, ocieplaniu relacji chociażby z Arabią Saudyjską w nadziei, że uda się z tego obszaru wyprzeć Amerykanów. Wreszcie, na z Turcją, która staje się dla Putina „Koniem Trojańskim” w NATO oraz występowaniu w roli arbitra w konfliktach regionalnych.

Nie można jednak tracić z oczu zjawisk jakie, mają miejsce za południowymi granicami Rosji. Byłe republiki coraz bardziej tracą więzi z Moskwą. Wzmaga się wiatr niezależności ekonomicznej a w konsekwencji i politycznej. Konflikt azersko-armeński uzmysławia graczom w regionie, że Chiny, Izrael i Turcja wchodzą do byłych republik szerokim frontem, nie pytając o zgodę Kremla. Wyznawcy islamu sunnickiego widzą w nim siłę, która daje im większą niezależność. Rozpalają się tłumione bezwzględnie separatyzmy. Narody chcą swojej historycznej tożsamości, tak dotkliwie pokiereszowanej po rosyjskich podbojach w XIX i XX wiekach. Mniejszości rosyjskie czują się tam coraz bardziej zagrożone. I na pewno bardziej niż w krajach bałtyckich.

Legalna i nielegalna emigracja z Chin zasiedla Syberię a szczególnie region historycznego chińskiego Charbinu. Jak długo Moskwa będzie udawała, że nic się nie dzieje? Rywalizacja o tereny za Kołem Polarnym nasila się. To wszystko wymaga ogromnego zaangażowania sił i środków i kosztownego wysiłku.

Wielu ekspertów wieszczy bliską wojnę w regionie wschodniego Bałtyku. Ma być to agresja Rosji na kraje nadbałtyckie. Uzasadniając najazd rosyjski jako próbę odwrócenia uwagi społeczeństwa od narastających problemów gospodarczych Rosji. Od narastającej rywalizacji o władzę w przewidywaniu końca epoki Putina. I pewnie takiego rozwoju sytuacji wykluczyć nie można.

Można opisać kilkanaście scenariuszy hipotetycznego rozwoju sytuacji we wspomnianym regionie. Jednak sama agresja militarna jest moim zdaniem wykluczona. Rosjanie w swoich strategiach zakładają kilka zasadniczych warunków do tego, aby zaistniały przesłanki do reakcji militarnej.

Przede wszystkim, a wynika to z historii, niesienie braterskiej „pomocy”, jak miało to miejsce w Afganistanie w latach 80-tych XX wieku Czyli zaproszenie obcych wojsk do interwencji, a następnie „ochrona” rosyjskich mniejszości narodowych, których społeczności są liczne w Europie głównie na Łotwie i w Estonii czy w Mołdawii.  I po trzecie obrona rosyjskich stref wpływów między innymi poprzez udział polityczny i militarny w konfliktach np. w Syrii czy w Libii. Po czwarte podtrzymywanie „dymiących wulkanów” dla trzymania w szachu Gruzji (Osetia) i Ukrainy (Donbas).

To wymaga obecności silnych kontyngentów wojskowych. Agresja na Ukrainę w 2014 roku była potrzebna władzom na Kremlu. Po upadku Janukowycza Ukraina stała się – z punktu widzenia Moskwy państwem wrogim. Odebranie Krymu i wzniecenie rewolty u sąsiada stało się więc dla Kremla sprawą honoru.

Zakładanie, że Rosjanie dokonają agresji wszystkim, czym dysponują graniczy z posądzaniem ich o szaleństwo lub powrót w myśleniu do strategii Układu Warszawskiego. To już przeszłość. I warto wiedzieć, że do tak wielkoskalowej inwazji Rosja musiałaby zmobilizować siły zbrojne i ściągnąć z innych rejonów swoje wojska. Bo potencjał wojsk Zachodniego Okręgu Wojskowego wobec NATO jest za mały. Po pierwsze, mobilizacja sił zbrojnych w obecnej sytuacji byłaby katastrofą gospodarczą. Po drugie, przerzut wojsk z innych obszarów do Europy natychmiast wywołałby reakcję tych krajów które albo mają dość agresji rosyjskiej (Ukraina, Gruzja) albo wpływów na ich politykę, jak ma to miejsce w tych republikach poradzieckich, które oficjalnie blisko współpracują z Rosją. Byłaby to szansa na uwolnienie się spod wpływów Moskwy. Zatem stałe dyslokowanie wojsk w tamtych regionach to część strategii bezpieczeństwa rosyjskiego imperium. Wojna z NATO nie byłaby krótkotrwałą, zatem czy Rosję stać będzie na konflikt z NATO?  Ryzykowna decyzja dla przyszłości imperium.

I warto pamiętać, że demograficzne problemy, z jakimi boryka się Rosja, obejmują swoim zasięgiem i siły zbrojne. Blisko 20% (ok. 30 mln) obywateli nie jest Rosjanami. Zasoby rezerw osobowych nie przedstawiają sobą wysokiej jakości w kategorii wyszkolenia. Wyliczanie dywizji i brygad oraz liczenie rakiet, którymi dysponują Rosjanie niczego nie zmienia.

Jak wspominałem, powyższa analiza nie wyklucza wojny. Jednak moim zdaniem agresja militarna będzie ostatnim etapem tego co już wobec NATO i UE Rosja prowadzi. Opisałem to w materiale pt. „Kaliningradzki bluff…”. 

Skupię się na hipotetycznym scenariuszu odnoszącym się do krajów nadbałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii. A będzie on ściśle powiązany z mniejszością rosyjską zamieszkującą te kraje i odgrywającą zasadniczą rolę w strategii Rosji wobec nich. Wojna informacyjna i inne działania mają umocnić wpływy mniejszości i stworzyć jej warunki do przejęcia władzy w tych państwach. Oczywiście w drodze wolnych wyborów. Kolejny krok to rządy przychylne Moskwie, wypowiadające układ z NATO. I jeżeli społeczność międzynarodowa uzna, że wybory miały demokratyczny przebieg to „po wojnie”. Na pewno jednak obywatele nie identyfikujący się z Rosją (Łotysze, Estończycy i Litwini) nie będą chcieli się pogodzić z powrotem w orbitę Moskwy. To stanie się zarzewiem wojny domowej i pretekstem do rosyjskiej interwencji zbrojnej w ramach operacji „ochrony mniejszości rosyjskiej”. I niestety ani ONZ, ani UE poza sankcjami nic nie będą mogły wskórać. W opisanym scenariuszu NATO nie odegra żadnej roli.

Co może przekonać ludność tych krajów do tego, że by nie ulegać presji Moskwy?

Przede wszystkim gwarancje bezpieczeństwa politycznego, ekonomicznego i oczywiście militarnego. Wola wsparcia i obrony krajów bałtyckich ze strony NATO i UE jest bezsporna. Ekonomia Litwy, Łotwy i Estonii na tle innych państwa Europy wypada całkiem okazale. Zaangażowanie militarne NATO jest moim zdaniem zaledwie śladowe. Choć niektórzy wojskowi twierdzę, że jest inaczej. Ale w ich retoryce przebrzmiewa raczej zbiór politycznych frazesów rodem z Brukseli. One de facto niewiele znaczą. A wysyłanie kilku samolotów i kilku kompanii czołgów Rosjan nie wystraszy. I będzie tak dopóki NATO nie zaangażuje się bardziej militarnie w regionie basenu Morza Bałtyckiego wciągając do Sojuszu lub w ramach innego układu Szwecję i Finlandię. Bo i te państwa czują się w równym stopniu zagrożone, podobnie jak Litwa, Łotwa i Estonia.

image
Ze Szwecją i Finlandią ściśle współpracują USA. Fot. Senior Airman Luke Milano/USAF

Faktem jest, że NATO od kilku lat przechodzi kryzys. I jest to między innymi wynikiem antysojuszniczej retoryki byłego prezydenta USA. To moim zdaniem także niejednoznaczne stanowisko Niemiec i Francji wobec Rosji. To również miejsce Turcji w Sojuszu pochłoniętej w „swoich” wojnach i w ostrym konflikcie z Grecją, członkiem NATO przecież. Obawy budzą odradzające się wpływy Rosji na Węgrzech. To bez wątpienia też i skutek bardzo intensywnej rosyjskiej wojny informacyjnej, mającej w Europie Zachodniej zdyskredytować NATO i rozbić jedność UE. Sytuacja jest bardzo złożona i trudna, podobnej w historii Sojuszu nie było. I wydaje się, że w ciągu najbliższych lat sytuacja polityczno-militarna w Europie może ulec nieoczekiwanym zmianom, o ile NATO się nie przebudzi.

Sytuacja ta bezpośrednio dotyczy Polski i przyszłości jej oraz krajów regionu Bałtyku. W kontekście bardzo żywej dyskusji o przyszłości polskiej Marynarki Wojennej warto pokusić się o głębszą analizę i ocenę możliwości stworzenia jakościowo nowego systemu bezpieczeństwa, rozszerzonego o Szwecję i Finlandię. Uczynienia z tego regionu zdrowej części NATO. Bo Polska, kraje bałtyckie i Skandynawia są zdeterminowane bronić swojej suwerenności. I nie ma skuteczniejszej obrony od kolektywnej. Nie deklarowanej, a realnej.

Polska może być inicjatorem Przymierza Bałtyckiego na forum Sojuszu. Należy zintegrować zdolności defensywne w jeden system, którego moc będzie odstraszać. Wszyscy z regionu mamy te same cele. I nie będziemy zdani na łaskę słabo przygotowanych do jakiejkolwiek wojny naszych sąsiadów z Zachodu. Włączenie w system obrony NATO baz morskich i lotnisk Szwecji i Finlandii znacząco poprawi możliwości operacyjne. Rozmieszczenie części sił morskich oraz powietrznych NATO w tym regionie już w okresie pokoju będzie na pewno elementem odstraszania. Większe zdecydowanie w reagowaniu na prowokacje lotnicze Rosji nad Bałtykiem potwierdzi determinację Sojuszu do obrony jej członków w krajach bałtyckich. A obrona tego regionu to i obrona Polski.

Celem NATO powinno być stworzenie przewagi nad Flotą Bałtycką. Wydaje się, że bez udziału bardzo sprawnych flot Szwecji i Finlandii oraz ich baz będzie to niemożliwe, bo Sojusz musi morskimi siłami głównymi zabezpieczyć akweny Morza Północnego i północnego Atlantyku dla przerzutu wojsk z USA czy Kanady. Do tego dodać trzeba konieczność wywalczenia przewagi w powietrzu. Bo w bitwie o państwa bałtyckie będzie miało to zasadnicze znaczenie. W zwalczaniu sił lądowych przeciwnika także. Może się więc okazać, że lewa flanka Sojuszu jest najbardziej wiarygodnym i najsilniejszym elementem systemu defensywnego. To jednak oznacza wyzwanie i misję dla Polski. Tym bardziej, że czasu jest coraz mniej. I plany sięgające poza 2030 rok mogą już naszej rzeczywistości nie dotyczyć.

gen. broni w stanie spoczynku Waldemar Skrzypczak

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 101
Reklama
Buczacza
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 07:47

@ret muszę przyznać że coraz bardziej mnie zaskakuje twój styl.... Nie będę udawał coraz bardziej układa się to w całość niestety.... A teraz jeśli oczywiście pozwolisz. Ad vocem w kwestii uników polecam pierwszy mój kom.w tym wątku gdzie złapałem ciebie na ewidentnej konfabulacji w przypadku polityki Szwecji wobec NATO. Twój unik!!! Nawet się do tego nie odniosłeś. Ad vocem kompleksy? Powiem tak dawno tak się nie uśmiałem. Wybacz ale tak już mam, że jak czytam komiczne rzeczy to się śmieję. A teraz przykłady: Newel 1562 1-10, Cześniki 1564 1-8, Mohylew 1581 1-60, Kłuszyn 1610 1-7,Szklow 1654 1-5, Kutyszcze 1660 1-25. Oraz ostatnia wojna (mija właśnie 100 lat mam nadzieję że wiesz jak się zakończyła) Komarów 1920 1-4, Niemen 1920 1-3. Mój drogi kompleksu militarne? Na wszelki wypadek cyfra 1 to Polacy. Ta druga to Rosjanie. Bez trudu mogę zapisać następne kilkadziesiąt bitew! Ze wspólnym mianownikiem nas zawsze było mniej. Z czego osobiście jestem dumny jako Polak. Na koniec jeszcze jedno. Jesteśmy podobni do siebie mam na myśli Polaków i Rosjan. Ponieważ tylko my potrafimy wygrywać bitwy w stosunku 1-10. I tylko rosjanie potrafili przegrywać bitwy w stosunku 10-1! Jak chcesz zobaczyć prawdziwe kompleksy. Polecam opinie Rosjan podróżujących przez Polskę. Bez trudu znajdziesz w internecie. Mimo wszystko pozdrawiam i zarazem żegnam.

ret
wtorek, 6 kwietnia 2021, 21:51

A jak kształtowała się nasza wschodnia granica od czasu wyzwolenia się Moskwy spod niewoli tatarskiej? Przesuwała się na wschód? Szwecja nie zaryzykuje żadnego starcia z Rosją. Dlatego od 200 lat nie brała udziału w żadnym starciu. Bujasz w obłokach.

Buczacza
środa, 7 kwietnia 2021, 06:59

Nie wiem czy rozumiesz to co napisałem? Z grzeczności nawiązałem do 2 twoich twierdzeń. Z których w przypadku Szwecji wykazałem twoją konfabulację. Nie chodzi o żadne (starcie) . Tylko o politykę Szwecji względem NATO! Oraz nawiązałem do stwierdzenia odnośnie kompleksów militarnych. Ot wszystko. Na koniec reasumując. Przez setki lat nieliczna Polska armia. Ośmieszała wielkie armie moskiewskie. W zasadzie w każdej bitwie było nas mniej. A Rosjan więcej. Dla mnie powód do dumy. Jak widać dla ciebie nie koniecznie.... Druga moja teza wszystkie zwycięstwa rosjan wynikały tylko z przewagi ilościowej. To ani wybitni żołnierze ani dowódcy. Tylko masa. Przy okazji wiesz że w każdej bitwie,wojnie Rosjanie ponosili większe straty niż przeciwnik! Na koniec ciekawostka 22.06.41 Rosjanie mają blisko 6mln żołnierzy! Blisko 24 tys.czołgów. Ok 24 tys samolotów. Przewaga w ludziach to blisko 2-1,w czołgach i samolotach 7-8 do 1. W artylerii jeszcze więcej. I przez pół roku pitają na wschód jak karaluchy. To tylko na potwierdzenie mojej tezy...Wybacz miałem już nie odpisywać. Tym razem definitywnie kończę mój udział w tym temacie.

trzcinq
piątek, 2 kwietnia 2021, 23:44

I po co te jałowe rozmowy? Republiki nadbałtyckie są nie do obrony (ale pogadać sobie można) i nikt w Europie zachodniej nie będzie umierał za Wilno Rygę i Tallinn. Więcej realizmu życzę

Polak z Polski
środa, 14 kwietnia 2021, 23:14

To po co państwa bałtyckie przyjęli do NATO?

NowySzwed
czwartek, 1 kwietnia 2021, 21:55

Szkoda że nikt nie pomyśli o tym że żeby być wiarygodnym sojusznikiem to najpierw trzeba mieć co zaoferować tym mniejszym krajom. A sytuacja wygląda tak że Polska ciągle ma jakieś konflikty w ramach UE, Amerykanie traktują nas jak kolonię a sami nie jesteśmy w stanie obronić się przed tym wyimaginowanym wrogiem jakim jest Rosja więc czemu Litwa czy jeszcze dalsza Estonia miałaby szukać sojuszu w Warszawie? Trzeba to sobie powiedzieć otwarcie, Polska mocarstwem nigdy nie była, nie jest i nie będzie dlatego armię trzeba zlikwidować albo ograniczyć do roli gwardii cywilnej a postawić na wspólną armię europejską i HANDLOWAĆ z Rosją bo jeśli przez granicę nie będą przechodziły towary to będą przechodzili żołnierze. Hipotetycznie gdyby Niemcy teraz zaatakowały Polskę to oba kraje są przegrane z uwagi na silnie powiązania gospodarcze i tak samo powinno być miedzy Polską a Rosją. To jest jedyny sposób żeby zabezpieczyć istnienie Polski a nie przelewać krew młodych ludzi na wojnie wywołanej przez tłustych generałów. A 2% PKB można zainwestować lepiej niż na wypłaty, prezentacje PPT i analizy koncepcyjno-burzo-mózgowe tych wsystkich okrętów, czołgów czy co tam jeszcze sobie ktoś w sztabie wymyśli przy porannej toalecie.

Piotr ze Szwecji
piątek, 2 kwietnia 2021, 08:36

Problem, że Polską rządzi premier Morawiecki, który ma podejście do spraw gospodarki przemysłowej niewiele różniące się od twojego @NowySzwed. Dlaczego to jest problem? Ponieważ bez rozwoju przemysłu żaden kraj na świecie nie dokonał skoku cywilizacyjnego, a Polska tkwi w rozwoju technologicznym na poziomie krajów Afryki od 1918 roku. Tylko Pendolino tu i tam w formie zaklinania rzeczywistości, albo COP przerywany przez wojnę. To jest pozostałość ekonomiczna po Rozbiorach klepana przez intelekty pańszczyźnianych po dziś dzień. 4% PKB na wojsko i _przemysł_ wydają wszystkie oświecone i technologicznie zaawansowane kraje świata, które mogą swoimi technologiami imponować do dziś dnia takim zacofanym i zabitym intelektualnie deskami krajom jak Polska. USA? Korea Południowa? A co do przelewania krwi za Polskę, to pełno było, jest i będzie ochotników patriotów, którzy winni według mnie na wzorach rozwiązań stanu szlacheckiego przestać dzielić swój kraj ze zdrajcami. Kto prawdziwie nie chce wojny, ten winien być przygotowany na nią w pełni za czasu pokoju, a nie pod okupacją nadrabiać braki w szkoleniu, w broni i zaopatrzeniu w ramach następnej AK. Tak jak w Szwajcarii każdy obywatel, tak w Polsce każdy szlachcic, winien mieć automat w szafie pancernej w domu. Polskie obywatelstwo zaś zdelegalizować i wywalić na śmietnik historii.

NowySzwed
piątek, 2 kwietnia 2021, 11:32

Czemu łączysz wydatki na wojsko z wydatkami na przemysł? Przecież to nie jest tożsame. I co tak właściwie znaczy "wydatki na przemysł" w Polsce? Dopłaty do PGG? Jeśli tak to przyszłość Polski rysuje się w jasnych barwach. Wg SIPRI w 2019 roku tylko 3 wysoko rozwinięte kraje wydawały na armię więcej niż 4% PKB a są to Arabia Sudyjska, Kuwejt i Izrael. Wszystkie 3 kraje toczą wojny w swoim sąsiedztwie. Reszta krajów to bantustany. Nawet Stany wydają tylko 3,5%. Co do infrastruktury to wolę pendolino z którego skorzystam niż z pomalowanego czołgu ściągniętego z Wrocławia do Warszawy na czas święta WP. Co do działań Morawieckiego czy Kaczora to właśnie bardziej przypomina twoje czyli machanie małą i drogo kupioną szabelką przed kimś kto ma karabin. A wszystko po to żeby w telewizji powiedzieć jakimi to mesjaszami narodów jesteśmy.

Piotr ze Szwecji
sobota, 3 kwietnia 2021, 04:28

Przemysł nie tożsamy z wydatkami na wojsko? Od kiedy ten wynalazek? Noga nie tożsama z ciałem, lecz ciało bez nogi możesz sobie zafundować sam. Nie innym! Produkcja cywilna jest integralną częścią firm zbrojeniowych. W Korei Południowej wykałaczki z drewna dla zysku wyprodukują. Gdzie zacofanej Polsce do Korei Południowej, nie? FMS to nie święta krowa. FMS to zagrożenie braku naprawy, braku części i braku możliwości wypełniania strat i rozwijania nowych dywizji podczas wojny. Flotę buduje się pod możliwości krajowego przemysłu, a nigdy pod potrzeby szlaków handlowych. Okręty zawsze były drogą inwestycją. Postaw się a zastaw się? Tak rujnowano Polaków w Zaborze Pruskim! Przemysłowa produkcja jest znaczną częścią PKB wszystkich krajów technologicznie ucywilizowanych. Rozdzielenie w Polsce przemysłu produkującego leki wpływa zgubnie na koszt Służby Zdrowia. Bez przemysłu nie ma rozwoju badawczego. Polska musi na kolanach kupować nuklearne technologie, kiedy to nasz kraj miał Marię Skłodowską-Curię, a nie Japonia czy USA. Kiedy nie ma patriotów, którzy gotowi umrzeć za Polskę, to nie cierpi na tym wojsko, lecz państwo całe. Walka interesów trwa non-stop. To, że nikt nie strzela nie oznacza, że interesy nagle wszyscy stracili i wszyscy nagle nam Polakom chcą najlepiej ten świat urządzić. Moja babcia powiadała, że tak się kto wyśpi, jak sobie pościelił. To obywatele w Polsce ścielą od 100 lat, a nie szlachta. Polacy wiedzą dokładnie komu dziękować za ten burdel. Obywatelstwu pora najwyższa skończyć w Polsce na śmietniku historii.

NowySzwed
sobota, 3 kwietnia 2021, 12:46

Piotrze ze Szwecji, jesteś niekonsekwentny. Jezeli porównujesz Wojsko jako ciało a inne części gospodarki do kończyn to zapewniam cie w 100% że wydatki na przemysł, badania i rozwój, infrastrukturę, rolnictwo, służbę zdrowia itd itd stanowią sumarycznie więcej niż przytoczone przez ciebie 4% PKB i jak pewnie zauważyłeś, nic się nie zmienia. No bo chyba nie powiesz mi teraz że służba zdrowia nie jest tożsama z wojskiem skoro przemysł jest. Problem z FMS znika kiedy znika armia. Gwardie cywilną jesteśmy w stanie wyposażyć korzystając z krajowych, względnie europejskich źródeł gdzie takich obostrzeń jak ze strony USA nie dostaniemy. Sytuację "zastaw się a postaw się" mamy teraz kiedy kupujemy kilka drogich komponentów systemów za gruby hajs i nie jesteśmy w stanie wykorzystać ich potencjału np. posiadanie F-35 bez OPL. To co ja proponuje to pragmatyczne zlikwidowanie armii i przeznaczenie środków na rozwój kraju bo nic tak nie sprawi że Polska będzie ważna jak dobrostan mieszkańców i powiązania gospodarcze z sąsiadami. Jak napisałeś bez przemysłu nie ma rozwoju badawczego, trochę to uproszczone ale zgadzam się. Tylko że WP nie jest klientem dla polskiego przemysłu. No chyba że mówimy o grafikach i specjalistach od power point. Oczywiscie stricte te 2,1% PKB na wojsko to nie jest duża kwota w stosunku do całego bużetu ale chodzi o psychologię. Lepiej żeby te pieniądze zostały wydane na nieudaną misję kosmiczną niż przejedzone przez wojsko. Temat Skłodowskiej to już w ogóle odpłynięcie. Badała radioaktywność WE Francji i Francja MA broń atomową. Bohr był Duńczykiem a Dania nie ma broni atomowej.

ABC
czwartek, 1 kwietnia 2021, 02:11

WOJNA- Rosja uderza zagarnia kraje Bałtyckie w 1 dzień, przez Białoruś i z Kaliningradu atakuje Polskę 5 - 7 dni będą nad Odrą. Tchórzliwe NATO nie broni Polski podpisują traktat aby Rosja stanęła na Odrze. Europa powtarza błąd jak z Hitlerem . KONIEC. USA i Unia przestają odgrywać jakąkolwiek rolę na arenie międzynarodowej. Za kilka miesięcy Skandynawów spotyka los krajów Bałtyckich. Chiny rozpoczynają wojnę w Azji, osamotnione USA, bez Europy nawet nie myślą przeciwstawić się Chińczykom. Koniec Zachodu. I wersja. II wersja. WOJNA- Rosja uderza zagarnia kraje Bałtyckie w 1 dzień, przez Białoruś i z Kaliningradu atakuje Polskę 5 - 7 dni będą nad Odrą. NATO wspiera Polskę logistyką i lotnictwem. Rosjanie docierają do linii Wisły ale zarysowuje się niewielka przewaga lotnictwa NATO. Na Bałtyku Marynarka NATO wspierana lotnictwem wojskami rakietowymi zadaje dotkliwe straty Flocie Bałtyckiej zamykają ją w portach. Europa powstrzymuje się Putina pamiętając działania Hitlera. Rosja tej wojny już nie wygra, tylko kwestią czasu jest wywalczenie przewagi powietrznej, potencjał gospodarczy państw USA i europejskich jest przytłaczający. Pokonany Putin zostaje obalony, Rosja prosi o pokój. Co kto woli.

rzeszow
czwartek, 1 kwietnia 2021, 21:16

rosja ma bron atomowa ...zapomniales..abc-h

Wódz
piątek, 2 kwietnia 2021, 20:09

Zachód jej nie ma?

BUBA
sobota, 3 kwietnia 2021, 19:15

W obronie tgz. Wschodniej Flani zachod jej nie uzyje nawet gdyby inne spadly.

Kazik :)
czwartek, 1 kwietnia 2021, 18:18

Wniosek jest tylko jeden - po nas jadą jak po łące to w tę, to w drugą stronę!!! Wniosek totalna zagłada!!!!

ret
środa, 31 marca 2021, 14:21

Szwecja i Finlandia są po to poza sojuszem NATO, aby nie dostać od razu ciężkich uderzeń po swoich portach i miastach i w miarę możliwości zejść z linii uderzenia. I nie będą pchać się do koalicji ani wygrzebywać kasztanów z ognia dla innych. Z niedźwiedziem już się mierzyły. I dla jednej skończyło się utratą Finlandii a dla drugiej części Karelii. I chyba im starczy.

Chyżwar dawniej Marek
czwartek, 1 kwietnia 2021, 07:31

Drogi panie. Gdyby Finlandia nie postawiła się Rosjanom, to nie byłaby niepodległym państwem, tylko republiką. Czyli wylądowaliby nawet gorzej niż my.

ret
czwartek, 1 kwietnia 2021, 21:09

Finlandia drogi panie, to jest i była republiką. Co najwyżej nie była republiką ZSRR. Chociaż i tu można mieć pewne wątpliwości bo od 1940 do 1956 funkcjonowała Karelo-Fińska SRR utworzona między innymi z terytoriów zdobytych prze ZSRR w wojnie z Finlandią. Później jej status zredukowano do Karelskiej Autonomicznej SRR, obecnej Republiki Karelskiej w składzie Federacji Rosyjskiej. Zrobiono to aby nie drażnić Finów perspektywą przyłączenia do Związku całości. I nie ma co przesadzać . Oficjalnie ZSRR w 1939 żądał od Finlandii odsunięcia granicy od Leningradu w zamian za część Karelii, po wojnie zimowej o żadnej rekompensacie już nie było mowy a granica zdaje mi się do dziś od Petersburga jest odsunięta. Reszta to jakieś przypuszczenia. I Finlandia, drogi panie, to żaden kraj wegetariański. Rosjanie pamiętali co Biali Finowie w czasie swojej wojny domowej w 1918 zimą zrobili z swoimi Czerwonymi (i to wcale nie komunistami, a socjaldemokratami), jak i z mniejszością rosyjską w Wyborgu. I kto im pomagał (Niemcy). I jak w czasie wojny domowej w Rosji próbowali wykorzystać moment aby zająć radziecką Karelię. I ja tu wcale nie próbuję wybielić Stalina czy zniwelować fiński opór w wojnie zimowej. Ale mimo zadania dużych strat Finlandia wojnę przegrała. A raczej dwie i musiała się liczyć z ograniczeniem suwerenności przez wiele lat. Nie wszystko jest takie proste jak w propagandowych wypowiedziach czy to kiedyś czy dziś. Świat jest bardziej skomplikowany.

Buczacza
czwartek, 1 kwietnia 2021, 07:04

Głupoty to mało powiedziane. Zanim coś napiszesz to pomyśl. Łatwość z jaką manipulujesz faktami przypomina starą bolszewicką szkołę bądź nową putinowską rzeczywistość. W Szwecji w tamtym roku w grudniu w parlamencie debatowano o NATO. Większość sił politycznych opowiedziała się za przystąpieniem do NATO! Oba kraje są stowarzyszone z NATO. Uczestniczą we wspólnych ćwiczeniach i szkoleniach z państwami NATO. W razie W udostępniają swoją przestrzeń powietrzną oraz np.porty. Oba kraje wobec gróźb rosyjskich są bliżej NATO niż kiedykolwiek wcześniej. Po drugie zastanawia mnie lekkość w manipulowanie faktami historycznymi. Utrata Finlandii i części Karelii. Wojna zimowa to upokorzenie bohaterskiej a.czerwonej. A tak zwana woj.północna to w decydującej mierze szczęście moskali pod Połtawą. W obu przypadkach zdecydowała przewaga ilościowa a nie jakieś wybitne dowodzenie tudzież niesamowici żołnierze. Ciekawostka jest np.taka , że Finowie zabili więcej Rosjan niż liczyła ich armia!!! A przecież apetyty rosjan były o wiele większe.

ret
czwartek, 1 kwietnia 2021, 21:18

W zasadzie nie prowadzę dialogu z ludźmi, którzy operują inwektywami, na dodatek nie mającymi zielonego pojęcia o historii. Ale zadam dwa pytania :co bitwa pod Połtawą ma wspólnego z utratą Finlandii przez Szwecję? I jakie ma znaczenie ilu żołnierzy Armii Czerwonej zabili Finowie, skoro wojnę przegrali i stracili np. Przesmyk Karelski wraz z Wyborgiem (i nie tylko)? Oba kraje są blisko NATO a jednak poza. Szwecja w czasie wojny też była blisko Niemiec a jednak neutralna. Oba kraje oczywiście się boją Rosji ale wolą jej nie drażnić za bardzo. Bo mają złe doświadczenia z drażnienia.

Buczacza
piątek, 2 kwietnia 2021, 21:26

Inwektywy? Mój Boże coraz bardziej mnie zaskakuje te forum. To w końcu prowadzisz dialog czy nie? Bo osobiście widzę tutaj pomroczność jasną? Na koniec nawiązanie do Połtawy to tak zwana woj.północna w wyniku czego Szwecja straciła Finlandię i resztę Kurlandii! To elementarna wiedza na poziomie szkoły podstawowej w Polsce. Jak na historyka to twoja wiedza nie powala.

ret
sobota, 3 kwietnia 2021, 10:16

Chyba się jednak nie w wyniku bitwy połtawskiej 1709 a w wyniku tzw. wojny fińskiej w 1808 roku Szwecja straciła Finlandię.

Buczacza
sobota, 3 kwietnia 2021, 15:49

Status mocarstwa Szwecja straciła po bitwie pod Połtawą i nigdy już nie wróciła do statusu mocarstwa. I nawet powrót Karola z Turcji niczego tutaj już nie zmienił. Przy okazji jeszcze raz organoleptycznie. Tak cię fascynuje rosyjska armia. Bo dla mnie to tylko masa. Nigdy niczego nie wygrali bez przewagi min 3-1? Do czasu kontuzji Karola bitwa układała się po myśli Szwedów. Mimo tradycyjnej przewagi moskali blisko 4-1?

ret
niedziela, 4 kwietnia 2021, 00:25

Niezły unik. Co ma do tego jakim stosunkiem rosyjska armia wygrywa bitwy albo jaki jest mój stosunek do niej? Ważne, że wygrywa i trzeba się z tym liczyć. Poza tym 3:1 to stosunek zgodny z ze sztuką wojenną. W twojej wypowiedzi wyczuwam kompleks wobec Rosji zamiast realizmu. Emocje zakłócają ocenę sytuacji.

ret
środa, 31 marca 2021, 13:00

Główne skupiska mniejszości rosyjskiej w Europie to Ukraina (parę milionów) i Białoruś (ponad milion), a nie Estonia, Łotwa czy Mołdawia (wszędzie po maksymalnie kilkaset tysięcy). Inna sprawa, że odróżnienie kto jest Białorusinem czy Ukraińcem a kto Rosjaninem nie jest proste, bo przeważnie posługują się tym samym językiem - rosyjskim, a tylko deklaracja przynależności może to wyjaśnić. Rosyjski najazd na kraje nadbałtyckie wydaje się być zaprzeczeniem dotychczasowej polityki. Po co Rosjanie tworzyli wielki port w Ust-Ułudze, skoro po zajęciu państw bałtyckich mieliby porty w Kłajpedzie, Rydze czy Tallinie? Po co uniezależnili infrastrukturę Obwodu Kaliningradzkiego od Litwy pod względem energetycznym? Najazd taki ma sens tylko w przypadku zagrożenia dla Obwodu Kaliningradzkiego. A wiadomo że pokojowe NATO żadnego zagrożenia dla nikogo nie stanowi.

Grzesiek
środa, 31 marca 2021, 21:33

Tylko te kilkaset tysięcy w Estonii, czy na Łotwie to 25% obywateli, a na Białorusi, czy Ukrainie nawet miliony to 10%

Faszysta
środa, 31 marca 2021, 11:14

Panstwa baltyckie jak i reszta Europy poza Albania nie maja przyszlosci ze wzgledu na wymieranie autochtonow. Bez rozwiazania tego problemu nie ma co zawracac sobie glowy czymkolwiek innym.

say69mat
środa, 31 marca 2021, 10:18

Hmmm ... czy aby jesteśmy postrzegani przez naszych potencjalnych sojuszników z Bałtyckiego Aliansu, jako pożądany i wiarygodny ... sojusznik??? Biorąc pod uwagę liczne peregrynacje w sferze zakupów systemów uzbrojenia u naszych partnerów z państw nordyckich. Czy też brak 'nordyckiej' transparentności w sferze polityki obronnej i przemysłu obronnego w naszym kraju??? Proszę zwrócić uwagę, że państwa skandynawskie opierają alians o synergię systemów uzbrojenia. Czy zatem elity polityczne w Polsce byłyby w stanie położyć na szali Borsuka na rzecz CV90??? Czy też zakup fińskich pojazdów opancerzonych wysokiej mobilności??? Jak to praktykują Estonia czy Łotwa???

Jabadabadu
środa, 31 marca 2021, 21:34

Obecnie możemy zaoferować wkład do tego sojuszu w postaci 120 generałów i kilkudziesięciotysięcznego Urzędu Wojska Polskiegi. Tzw. resztę musi dać sojusz. Będzie miał na to ochotę? Czy znajdzie się na całym bożym świecie taki jeleń?

baba
czwartek, 1 kwietnia 2021, 11:33

W sprzyjających okolicznościach możemy jeszcze dać kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, albo przyjąć pierwsze uderzenie. Manewr taki sam jak w 39.

ret
środa, 31 marca 2021, 07:40

Charbin czy raczej Harbin to miasto w Chinach a nie w Rosji.

...
środa, 31 marca 2021, 11:57

jest tez region

Carl von Clausewitz
środa, 31 marca 2021, 07:29

Pan generał niedokładnie przyjrzał się mapie. W Europie znajduje się nie tylko Zachodni Okręg Wojskowy ale i Południowy z trzema armiami (z których jedną - 49Armię z dowództwem w Stawropolu można skierować do wzmocnienia sił ZOW) i część Centralnego OW z jedną armią (2A z dowództwem w Samarze). A zatem oprócz 3 armii Zachodniego OW należy liczyć się z możliwością włączenia do niego i wykorzystania 2 dodatkowych armii w inwazji.

Andrettoni
środa, 31 marca 2021, 02:44

Co Polska miałaby na tym zyskać? Szwecja i Finlandia mogą być atutem, ale państwa bałtyckie bez kontroli nad Białorusią są piętą achillesową. Bez kontroli Białorusi inaczej nie będzie. "Bitwa o państwa bałtyckie" to najlepszy pomysł na porażkę. Jedyne co można zrobić, to uświadamiać Rosji, że atak na kraje NATO oznacza wojnę z NATO i ona nie ograniczy się tylko do tego regionu. Republika Naddniestrzańska, Donbas, Osetia, Obwód kaliningradzki. Niech sobie zajmą kraje bałtyckie i oczekują odpowiedzi wszędzie

Kiks
piątek, 2 kwietnia 2021, 01:30

Szwecja sama przyznała, że gdyby coś miało wydarzyć się to bez Polski sama nie poradzi się przez kilka dni.

gliwiczanin
środa, 31 marca 2021, 02:25

Co by nie mówić to Polska chcąc czy nie chcąc będzie musiała pierwsza przyjść z odsieczą krają bałtyckim ze względu na bliskość. Wiem, że to tragiczne przy stanie naszej armii, ale na Niemców nie ma co liczyć. A na Francuzów tym bardziej. Wojska Francji w ogóle nie uczestniczą w misjach i manewrach NATO na wschodniej flance. A zanim USA wyśle wojska to troszkę czasu minie. Jedyne na co można liczyć z strony sojuszu zanim dotrą kontyngenty z ameryki to pomoc lotnictwa USA i Wielkiej Brytanii, a na lądzie musimy sami sobie radzić.

Extern
środa, 31 marca 2021, 18:24

Oczywista oczywistość, dlatego gdyby na prawdę liczono się w naszym "zarządzie" z tym ze wojna NATO-Rosja może wybuchnąć, to by nie "marnowano" środków na samoloty i okręty, bo akurat takie wsparcie nam NATO może zapewnić, tylko wszystko by pchano w siły lądowe i OPL. Patrząc po kierunkach i tempie naszych modernizacji i np. po założeniach ćwiczeń Zima-20, my się szykujemy niestety do samodzielnej wojny z Rosją, która może się zdarzyć za dziesięciolecie lub dwa. Ma to niestety swoje uzasadnienie logiczne. Bo dopóki NATO realnie istnieje, Rosja raczej na pewno nie zdecyduje się na atak na jakiegoś członka tego sojuszu. Więc wojny z Rosją można będzie się spodziewać dopiero (lub jeśli), nie będziemy mieli już sojuszników.

dim
środa, 31 marca 2021, 21:02

Z tym, że za dziesięciolecie lub dwa będziemy tak samo zacofani w zdolności obronnej, jak jesteśmy dziś. Ponieważ rosyjskie możliwości też rozwijają się i chyba szybciej od naszych.

Mikst
środa, 31 marca 2021, 23:41

Może się rozwijają a może nie . Coraz więcej informacji mówi że Rosja to bankrut.

Dziekan
środa, 31 marca 2021, 01:24

Panie Generale, pozwolę się nie zgodzić. Nie posiadam żadnego doświadczenia wojskowego, ale śledzę temat od 25 lat i potrafię łączyć fakty z wielu dziedzin: 1. Rosja potrafi uderzyć bez sygnalizowania koncentracji wojsk. Takie zdolności potwierdziły już dawno kraje arabskie zaskakując satelity i wywiad USA. Wtedy Rosja z uwagi na zaskoczenie przeciwnika i przewagę w ciągu 2 dni zajmuje te małe kraje typu Łotwa, Litwa i Estonia ze śmiesznym uzbrojeniem typu quady, 2. USA tylko w Korei Południowej ma prawdziwy lądowy kontyngent wojskowy o cechach samodzielnego związku operacyjnego. Śmieszne ilości czołgów w naszej części Europy dowodzą, że US Army nie zamierza tu wydawać nikomu bitwy. To nie są samobójcy. Pozostaną w bazach i będą izolowani. Na Krymie ćwiczono ten wariant "obrony" w bazach. 3. Wg mnie kluczowym czynnikiem, który doprowadzi do wojny jest nowy gazociąg, który przez południe Europy tłoczy gaz z pominięciem Rosji. Aktualnie Gazprom zanotował pierwszy raz od 20-25 lat stratę, a będzie dramat. Czy Rosja pozwoli sobie na gospodarczą katastrofę? Uważam, że nie. Spodziewm się wojny na trasach alternatywnych rurociągów na południu Azji. Turcja ma w nich swój udział i nie przypadkiem wsparła swojego parnera w tym zakresie, tj. Azerbejdżan. Nie wiem, czy Rosja jest w stanie otwarcie zaatakować Turcję, czy też wybierze słabszego wroga, np. zdestabilizuje zbyt samodzielne państwa, gdzie są złoża. 4. Pojawiający się lament nad możliwą agresją na kraje bałtyckie i Ukrainę, m.in. w USA ina tym portalu odczytuję, jako rosyjską politykę dezinformacyjną. To sposób na skupienie tu pracy obcych wywiadów. Przyszła wojna będzie wojną o gaz. Dalej jednak zapytajmy. Co zrobi Rosja, gdy UE przejdzie na wodór? Przecież to będzie jej koniec ekonomiczny i wojskowy. Wtedy właśnie Rosja może uderzyć na Europę, po to aby przetrwać. Mógłbym tak długo. Widzę rzeczy zupełnie inaczej. Ps. Osoby tu piszące i na łamach Nowej Techniki Wojskowej zbyt dużo poświęcają uwagi parametrom uzbrojenia. Te grają rolę przy równych potencjałach, a nie w sąsiedztwie Rosji.

Kiks
piątek, 2 kwietnia 2021, 01:32

Uderzać na Europę, bo ta nie będzie chciała już gazu? I komu go wtedy sprzeda? Poza tym jak wyobrażasz sobie okupację całej Europy? To absurd.

Dziekan
piątek, 2 kwietnia 2021, 17:25

Rosja, to państwo bez silnej gospodarki, zwane pogardliwie wielką stacją bezynową. Jeśli stacja nie ma klientów, to bankrutuje. Idealnym rozwiązaniem jest zastraszenie Europy i zmuszenie jej do kupowania gazu. Po drodzę można podpić kilka krajów i długo pasożytować na nich: Polska, Litwa, Estonia. To też wystarczy.

Kenucuk
środa, 31 marca 2021, 22:32

Dobra analiza

Paranoid
środa, 31 marca 2021, 16:30

W tych rozważaniach surowcowych trzeba też założyć czynnik postępu techn, czy, kiedy i w jakim zakresie będzie możliwe odejście od ropy i gazu. Wodór też nie powstaje z próżni (wiem, jest plan Drang nach Afrika und Arabien), odnośnie gazu i Niemiec - trzeba sięgnąć do ich polityki głębiej > może się okazać, że tego gazu aż tyle nie będzie trzeba.

Kazik :)
środa, 31 marca 2021, 11:27

Ciekawa analiza lecz brak w tej południowej układance Iranu. Iran był aż nadto widoczny w ustawce w Górskim Karabachu. Gdyby nie stanowcze veto Iranu wobec Turcji (podprogowe wsparcie Rosji i Armenii) to nie wiem jak by się to wszystko potoczyło. A tak Turcja odpuściła widząc Rosję i Iran w drugim narożniku (Azerbejdżan i Armenia tu się nie liczyły kompletnie). A jak będzie z nami gdy w narożnikach będzie Rosja contra USA+Niemcy+Francja i w trzecim narożniku - powtarzam trzecim-innym narożniku - popierduły takie jak: Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Szwecja, Finlandia - tego nie wie nikt.

baba
czwartek, 1 kwietnia 2021, 11:46

To ja dodam od siebie: Pierwszy narożnik USA, Wielka Brytania, Indie, Australia Drugi narożnik Rosja, Niemcy. Trzeci Narożnik: Chiny, Iran. Czwarty: Turcja. Niezdecydowani: Francja, Włochy, Hiszpania, Korea, Japonia, Skandynawia. Wszystko między Odrą a Smoleńskiem to przedmiot sporu, a nie podmiot, lub jak kto woli nagroda.

Kenucuk
środa, 31 marca 2021, 22:37

Będzie trójkąt bermudzki ;)

beka
środa, 31 marca 2021, 00:14

Zamiast znowu pchać się w sojusze, Polska to powinna myśleć jak na szybko nasycić państwo bronią przeciwpancerną, przeciwlotniczą ( w tym drony), ochroną wojska w razie uderzenie saturacyjnego, wyszkoleniem i wykorzystaniem terytorialsów,ochrona cywilną i ochroną zapasów strategicznych. Innymi słowy, to czego Polacy nie lubią,a co uczy historia jest skuteczne: twierdzą nam każdy próg. Zaciekła obrona. Od razu wiadomo, że Warszawa będzie otoczona, więc musi się jakoś bronić. Choć brzmi to okrutnie, to tylko walki uliczne są w stanie uwikłać Rosjan, na tak długo, że MOŻEEEEEE USA i Bundeswehra ruszą nam w końcu z odsieczą. Ale do tego potrzebna jest bron i amunicja, logistyka,rezerwy strategiczne. A nie zabawa w papierowych sojuszników i podnieta,ze mamy 40 nowych Krabów do roku 2026. A jeśli społeczenstwo nie jest przygotowane mentalnie na total war,to lepiej odrazu dać sobie spokój i poczekać na nowy Rząd Tymczasowy w ramach kolejnej zmiany protektora.

baba
czwartek, 1 kwietnia 2021, 11:49

Wariant Warszawa 44 w skali całego kraju, albo wariant Czechosłowacja 38. No ja bym chyba wybrał to drugie. Nawet wygrana w pierwszym przypadku, to właściwie przegrana. Znowu zaczynać wszystko od zera? Czy w ogóle było by komu i dla kogo?

Tofik
środa, 31 marca 2021, 00:07

Pytanie brzmi :czy polska powinna walczyć praktycznie sama w obronie pribaltyki”?Ja twierdze ze nie.Czemu mamy być frajerami? Będziemy praktycznie SAMOTNI.Zapomnijcie o znaczącej pomocy zachodu.szpica plus Amerykanie (z Niemiec )to będzie wszystko.To Rosja wybierze czas-kiedy USA będą zajęte (stawiam na Chiny)a reszta będzie debatować i czekać na wynik.Liczcie głównie na wyrazy poparcia i oburzenia na atak.

one more chance
środa, 31 marca 2021, 00:01

I propose a lunatic asylum.

CYRKIEL
wtorek, 30 marca 2021, 23:56

Rosja nie musi wchodzić na obcy teren by coś zyskać podejdzie do granicy swymi wojskami a cele uzyska saturacyjnym atakiem rakietowym na infrastrukturę specjalną i wrażliwą i ogłosi swe warunki i to bez przekraczania granic i nikt jej nie podskoczy samobójczym atakiem z wtargnięciem w jej obszar

Ech
wtorek, 30 marca 2021, 23:03

Przed 2 wojna, tez byl pomysl sojuszy Polski z Czechoslowacja. To by bylo cos (poludniwa granica zabezpicznona) A i czesi nie mieli zlej armii. My generanie wolimy sojusznikow za morzem.

baba
czwartek, 1 kwietnia 2021, 11:50

do tanga trzeba dwojga

Bono
środa, 31 marca 2021, 22:31

A Czesi Rosjan, a później płacz jak w 1968r.

dim
wtorek, 30 marca 2021, 22:53

"... I plany sięgające poza 2030 rok mogą już naszej rzeczywistości nie dotyczyć..." - !

Dalej patrzący
wtorek, 30 marca 2021, 22:37

Temat wałkuję od kilku lat. NATO nie jest gwarantem bezpieczeństwa strategicznego Polski. Art.5 o kolektywnej obronie wymaga długiego czasu na uruchomienie, zaś jednomyślność decyzyjna konieczna dla uruchomienia kolektywnej obrony jest wątpliwa ze względu na Niemcy, Francję, Benelux... Nie znaczy to, byśmy z NATO wychodzili - NATO zapewnia nam mimo wszystko pewne zaplecze od zachodu - ale i "power in being" wiążące Rosję. Natomiast sojusz państw graniczących z Rosją - i przez nią zagrożonych - jest sojuszem realnym i efektywnym. Tym bardziej, że Skandynawowie powołali NORDEFCO [Norwegia i Dania w NATO, Szwecja i Finlandia - poza NATO], który zresztą z jednej strony ma bilateralne "złote sojusze" z USA [Szwecja, Finlandia] - a z drugiej Skandynawia en bloc uczestniczy wraz z UK w konfrontacji w Arktyce [a ta będzie się nasilać] i w blokadzie GIUK. Dla Skandynawów problemem jest utrzymanie Bałtów. Dopóki Bałtowie trzymają południowy Bałtyk od Kaliningradu do Petersburga - dopóty Skandynawia nie obawia się Rosji na Bałtyku. A Bałtowie bez Polski się nie utrzymają. To oznacza, ze możemy zawrzeć strategiczny sojusz z NORDEFCO [plus USA+UK] i z Bałtami - z zadaniem neutralizacji/likwidacji Obwodu Kaliningradzkiego [zasadnicze rozwiązanie problemu Przesmyku Suwalskiego] i uzyskania pełnej łączności z Bałtami. Nie za darmo - w zamian za zaangażowanie NORDEFCO na Bałtyku - oraz w ramach interoperacyjności - za uzgodnione wsparcie Polski w razie konfliktu kinetycznego z Rosją. Generalnie - taki sojusz uzyskuje głębię strategiczną i wspólne siły szybkiego reagowania, wzajemne wykorzystanie baz morskich i lotniczych, przerzuty lotnictwa i rojów dronów i sił szybkiego reagowania [zwłaszcza aeromobilnych] - zaopatrzeniowe mosty powietrzne nad Bałtykiem - i morskie na Bałtyku. Co silnie lewaruje Niemcy jako nasze [niechętne] zaplecze - będziemy mieć silną wydajna alternatywę. Generalnie strategia sojuszu winna oprzeć się o rozpraszanie ewentualnej presji Rosji, którą Kreml stara się skoncentrować na jednym graczu. Ale prócz zwiększania gotowości bojowej, nawet mobilizacji, sygnalizacji strategicznej gotowości do działania - ważne, by taki sojusz miał siły szybkiego reagowania [np. interoperacyje roje dronów] do szybkiego przerzutu - naprzeciw koncentracji sił Rosji. Czyli działanie w istocie proaktywne - jeżeli tylko rozpoznanie przez sojusz rozpoczęcia koncentracji przez Rosję będzie szybkie - a przerzut np. rojów dronów - błyskawiczny. Ale północne ramię takiego sojuszu - to za mało. Koniecznym graczem i uczestnikiem sojuszu na południu jest też Turcja - a z nią Ukraina , w mniejszym stopniu Rumunia. Gdyby popatrzec strategicznie - zadanie takiego sojuszu winno polegać na złamaniu głównego czynnika zapewniającego bezkarna [na razie] presję Rosji - czyli rosyjskie bastiony A2/AD. To zadanie dla wszystkich graczy tak rozumianej Flanki - dla ich wszystkich sił zbrojnych - w połączonej wojnie powietrzno-lądowo-morskiej. Do NORDEFCO z UK należałoby złamanie A2/AD Siewierodwińska i A2/AD Petersburga - do Polski [ze wsparciem USA - koniecznym] należałoby złamanie A2/AD Kaliningradu - oraz przyszłego rosyjskiego bastionu A2/AD, jaki powstanie w kilka lat na Białorusi - bo jej anschluss jest kwestią krótkiego czasu. Do Turcji, Ukrainy, Rumunii - należałoby załamanie A2/AD Krymu - ale i związanie przez Turcję Rosji od Kaukazu i częściowo Azji Środkowej i przynajmniej neutralizacja A2/AD w Syrii i elementów A2/AD w Libii. Do USA i UK należy zapewnienie "parasola jądrowego" i zaangażowanie swoich sił bezpośrednio - tak, by Kreml miał świadomość, że uderzenie w te siły np. głowicami taktycznymi - będzie narażało Kreml na ryzyko konfrontacji i odpowiedzi USA i UK. Sojusz musi być jednak suwerenny jako gracz zbiorowy - swoją droga państwa NATO na Flance winny pozyskać NATO Nuclear Sharing [zwłaszcza Polska - i to już w 2015] - ale też wejść w program jądrowy Finlandii - która uruchamia całkowicie suwerenny przemysł jądrowy - od kopalnii uranu, przez Yellow Cakes, po przetwarzanie w reaktorach. Czyli dla uzyskania całkowicie suwerennych zdolności odstraszania jądrowego - przez regionalny sojusz państw Flanki. Co jest kluczowe w najbardziej newralgicznym momencie - gdy USA [zapewne z UK] odejdzie z Europy na Pacyfik. Na ten moment czeka Kreml - coraz bardziej zdeterminowany do użycia siły, póki ją jeszcze ma [zresztą to jedyny atut] - i na ten moment krytyczny musimy się przygotować w ramach sojuszu regionalnego. Kreml nie zrezygnują z Berlinem i Paryżem z budowy supermocarstwa Lizbona-Władywostok, ponieważ to daje największą wygraną [najsilniejsze globalnie supermocarstwo] przy najmniejszych kosztach. Parcie na Polskę [do momentu wyjścia USA z Europy - będzie to parcie podprogowe] nie ustanie - a po wyjściu USA z Europy stanie się praktycznie pewne - na poziomie brutalnej siły - nawet pełnskalowej wojny kinetycznej. Ale Kreml ma na pieńku z graczami Flanki i o Arktykę na północy - i o Ukrainę, Morze Czarne, Bliski Wschód, Kaukaz, po Azję Środkową - więc sojusz kolektywnej obrony [synergia] jest jak najbardziej sensowny dla zabezpieczenia interesów graczy. Taki sojusz jest znacznie pewniejszy i silniejszy - niż wsparcie USA - którego nie będzie w najbardziej krytycznym momencie - po wyjściu USA z Europy na Pacyfik.

Hektor
czwartek, 1 kwietnia 2021, 23:47

Jest jeden wielki błąd: Turcja na pewno nie weżmie udziału i nie będzie graczem dla EU, tym bardziej dla Bałtyku. A być razem z USA z EU?? po tylu latach oszukania!!!nie sądzę. Przede wszystkim "Bałtyk" nie jest jej horyzoncie. To znaczy będzie grała dla siebie. Tak jak będą grali dla siebie;Deutschland, Great Britan czy France. Tym bardziaj nie będzie chciała przeciwko swoich krewnych: baszkyria-tatarstan- czuwaszja-czeczenia- dagistan- kabardobalkaria itp. nie licząc republiki środkowej azji. Po upadku ZSSR-komunizmu odkryli odnowa siebie i mają coraz mocniejsze węzły.To jest nawet wystarczający powód żeby nie być graczem dla USA czy EU. gdzie nie ma mowy o Bałtyku. Turcja dawno temu się obudziła od obiecanki-cacanki USA i EU. Już sama jest "Core State"

Dalej patrzący
wtorek, 6 kwietnia 2021, 22:37

Turcja realizuje swoją politykę wielkomocarstwową - restytucji imperium osmańskiego. Gdzie Rosja jest dla Turcji rywalem nie tylko w Syrii i Libii - ale przede wszystkim o Zakaukazie i Azje Środkową. Ja nie promuję "przymierza bałtyckiego" - tylko INTERESOWNY wspólny sojusz państw mających na pieńku z Kremlem. Od Arktyki po Morze Czarne i Kaspijskie. I Turcja w ramach takiego sojuszu - będzie jak najbardziej chętna do osłabiania i rozpraszania Rosji. UE - czyli Berlin i Paryż w rękawiczkach Brukseli - będą jak najbardziej przeciwne temu sojuszowi - bo chcą od Deauville 2010 zbudowania z Kremlem supermocarstwa Lizbona-Władywostok - zaś pas państw granicznych od Arktyki do Morza Czarnego - bardzo temu projektowi staje ością w gardle. Stąd tym bardziej Ankara - dla zlewarowania Berlina i Paryża - przyłączy się do tego sojuszu. Swoją drogą - gdyby Sobieski dogadał się z Turcją - Austria jako rywal [i jako przyszły zaborca] by została zgnieciona, wspólnie z Turcją można by pobić Moskwę, a wtedy osamotnione Prusy by wróciły do wzmocnionej i dominującej Korony - wystarczyłaby demonstracja siły....Pomyłka pasa państw od Arktyki do Morza Kaspijskiego - z rdzeniem UE - to błąd zasadniczy.

Kenucuk
środa, 31 marca 2021, 22:48

Nic o Chinach nie wspomniałeś, poza tym całkiem sensownie

Siła
wtorek, 30 marca 2021, 22:27

Dlatego kilka atomówek trzeba mieć. Ewentualnie coś równie groźnego.m

Maruder
wtorek, 30 marca 2021, 21:42

Wszelkiej maści przymierza, sojusze są warte mniej więcej tyle ile papier, na których zostały spisane, a przynajmniej tak powinniśmy je traktować.

B
środa, 31 marca 2021, 00:03

Nie prawda.

inż.
wtorek, 30 marca 2021, 23:47

Najwierniejszym sojusznikiem Rosji jest jej własna armia - taki cytat jakiegoś cara:)

beka
czwartek, 1 kwietnia 2021, 00:53

I flota

gegroza
wtorek, 30 marca 2021, 20:22

jeśli społeczeństwa Estonii czy Łotwy zechcą wyjsć z NATO to ich sprawa. Tyle że to wymysł. Amen

B
środa, 31 marca 2021, 00:04

O Brexit tez tak mowili

dim
wtorek, 30 marca 2021, 22:56

"Jeżeli społeczeństwo polskie zaakceptuje zupełną swobodę LGBT, to jego sprawa. Tyle że to wymysł. Amen" - jak widzisz "nieprawdopodobne" spełnia się nawet bardzo szybko. Wystarczy, że ktoś tym chytrze kieruje. I czy ktoś w ogóle pyta "społeczeństwo" o zdanie ? Przeczytaj wywiad uważnie, jeszcze raz, jak Rosjanie zamierzają to zrealizować, bo jest to bardzo logiczne.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 30 marca 2021, 19:43

Według mnie kraje bałtyckie to pułapka w które Polska nie powinna się pchać. Bezpieczeństwo ich zależy dziś wyłącznie od USA i gotowości NATO na niezwłoczne odparcie ataku hybrydowego na ich terytorium. Polska sama wymaga tej samej pomocy by się móc sama bronić. Inna sprawa, gdyby Polska miała te 12 dywizji o których potrzebie piszę. Rosja nigdy nie pozostawi krajów bałtyckich samych sobie, niezależnie od układu sił. Wschodnie części krajów bałtyckich zamieszkuje ludność rosyjska, która powoli topnieje w głównej Rosji. Polska w tej niebezpiecznej mieszance jeszcze by miała wchodzić w alianse z krajami pozbawionymi parasola bezpieczeństwa NATO jak Szwecja i Finlandia? To jest zabawa zapałkami bez parasola ochronnego NATO na beczce prochu kosztem życia 35 mln ludzi. Bałtyk to martwe morze pozbawione znaczenia gospodarczego. Rosjanie nie są warci tego, by się w ten Bałtyk pchać w wojenne awantury. Moja babcia mawiała, co ma wisieć nie utonie. W razie wojny zamiast krótkiego frontu z Rosją Wojsko Polskie będzie pod gilotyną na przesmyku suwalskim, jak NATO dziś jest. Zadanie, które raczej powierzyłbym siłom USA i NATO, a nie Wojsku Polskiemu nawet po sformowaniu tej dodatkowej 5:tej dywizji.

.
środa, 31 marca 2021, 10:43

Czy wszystkich z ambasady rzucilo na front ideologiczny?

podzielicrosje
środa, 31 marca 2021, 10:34

W razie wojny należy zniszczyć i zając obwód kaliningradzki a odbijanie państw nadbałtyckich pozostawić całemu NATO. Przesmyk suwalski to tylko linie na mapie. Nie ma żadnego przesmyku. Równocześnie Rumunia powinna zająć Naddniestrze.

Piotr ze Szwecji
piątek, 2 kwietnia 2021, 08:52

Likwidacja zagrożenia rosyjskim A2/AD z Królewca? Do tego trzeba być przygotowanym. Nie trzeba być szlacheckim geniuszem, by spojrzeć na jakie siły wojskowe Polska ma sformowane i z jakim uzbrojeniem, by stwierdzić, że Polska jest zupełnie nieprzygotowana do tego. Oczywiście młotkiem można śruby wbijać na siłę, lecz to tylko pokazuje stopień intelektualny rządzących Polską od 1918 do dziś dnia, których granat carski oderwał od pańszczyźnianego pługa na majątku zdrajcy Magnaty.

Wachmistrz Soroka
środa, 31 marca 2021, 10:01

Pod gilotyną to jest obwód kaliningradzki, wypychanie/zatrzymanie moskali jak najdalej od naszych granic jest racją stanu Rzeczpospolitej. I trzeba to robić czym się da, a nie patrzeć bezczynnie jak Moskal będzie już trzymał za "klamkę od drzwi" Warszawy.

Piotr ze Szwecji
piątek, 2 kwietnia 2021, 09:00

W tej chwili to pod gilotyną są samoloty cywilne i wojskowe na powierzchni połowy terytorium Polski. Polska nie ma nawet czym poradzić na to. A co do likwidacji zagrożenia z Królewca, to widziałeś choć piechotę morską w obronie polskiego wybrzeża? Polską rządzą politycy i wojskowi mądrzy inaczej od 1989 roku. Nie spodziewaj się intelektu, lecz warszawskiego cwaniactwa tych następnych Dyzmów. Jeśli ktoś wśród nich wszystkich ma szlachecki przebłysk umysłu, to jak ten diament w świńskich odchodach, nie wiele sam zabłyśnie nawet. To jest Polska właśnie od 1918 roku. Takie pańszczyźniane upodlenie naszej szlacheckiej ojczyzny.

Piotr
środa, 31 marca 2021, 09:38

połowa tej "ludności rosyjskiej" z Łotwy i Estonii przeniosła się do Niemiec, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii.

Piotr ze Szwecji
piątek, 2 kwietnia 2021, 09:03

Gdybyśmy dbali o naszą ojczyznę, zachowali i modernizowali nasz polski przemysł, to Polska byłaby ich ziemią obiecaną, a lepszymi oni byliby Polakami (bo Słowianie), niż ta mniejszość w Polsce po żołnierzach Wermachtu.

Defekator
środa, 31 marca 2021, 22:33

To prawda, sam poznałem paru

wiarus
wtorek, 30 marca 2021, 19:22

Zgoda Panie Generale - czytając artykuł czułem się jakbym czytał własne myśli. Z paroma wyjątkami: 1. Polityka Rosji nie zawsze była i zapewne nadal nie będzie szablonowa, z naszego punktu widzenia często nie wiąże się z logiką, czy przewidywaniem; 2. NATO ogranicza się w przypadku państw skandynawskich do ruchów pozorowanych, zapewne winna jest tu także sama Skandynawia; 3. My także nie wykazujemy się zbytnim entuzjazmem w sprawach "Przymierza Bałtyckiego". Widać to chociażby po nikłej współpracy związanej z rozwojem sprzętu obronnego, zakupami, czy aspektami logistyki. Poza paroma wyjątkami /Rosomak, rakietowa obrona wybrzeża i walka z minami morskimi/, celujemy raczej w opcje wskazywane przez lobbystów, bardziej zainteresowanych zwykłym handlem, niż wspólnym rozwojem i zbieżnymi celami..

dim
wtorek, 30 marca 2021, 23:02

@wiarus. Polityka Rosji nieraz Polaków zaskakiwała, z tym zgoda. Ale zawsze niekorzystnie.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 30 marca 2021, 19:07

Trochę podobnie na Bałtyku było przed 39. Co prawda formalnego sojuszu nie było, ale jakikolwiek ruch ze strony Rosjan na tym akwenie wywołałby natychmiastową reakcję zainteresowanych poza Szwecją może.

dropik
wtorek, 30 marca 2021, 19:02

Flota bałtycka i całe rosyjskie lotnictwo jest bardzo słabe i mało liczebne. Większość su35 jest na dalekim wschodzie. Wojna z NATO jest Rosji do niczego potrzebna. Straszą agresję , żeby mieć spokój w podboju Ukrainy i Białorusi

Chyżwar dawniej Marek
czwartek, 1 kwietnia 2021, 07:43

Może słaba. Tylko jak donosi Bild przy pomocy takich panów jak Gerhard Schröder Ruscy potrafią zwiększać szanse.

Kazik :)
środa, 31 marca 2021, 08:34

Białorus już włączyli - taki anschlus już na naszych oczach dokonał duet Putin-Łukaszenka. A Ukrainę opanują otwartą wojną, która jest już gotowa, tylko zacząć.

B
środa, 31 marca 2021, 00:15

Słabe i malo liczebne na papierze, ale zdeterminowane. Liczy się szybkosc działania. Tworzenie faktów dokonanych. Szybkie zajęcie krajów bałtyckich spowoduje dluuuugie zastanawianie się zachodnich państw co teraz począć.

Dropik
piątek, 2 kwietnia 2021, 21:12

To wszystko jest straszenie na użytek wewn. Zupełnie jak u nas. Oczywiście Ukrainie czy Białorusi może się oberwac

BUBA
wtorek, 30 marca 2021, 19:02

Bo Rosja niesie pokoj i bezpieczenstwo.

SOWA
wtorek, 30 marca 2021, 18:56

Finowie nie są szaleńcami nie wejdą w żaden sojusz z "nieprzewidywalną" Polską. Chodzi tutaj głównie o naszych polityków. Bardzo szanuję Finów za dobrą organizację armii, za to, że obejrzą dokładnie każde EURO wydane na siły zbrojne. Także transparentność instytucji państwowych które dbają o obywateli. To przedłużenie idei Carla Mannerheima, który twierdził, że obronić można kraj wtedy kiedy obywatelom stworzy się odpowiednie warunki życia aby ci mieli o co walczyć. Jak na razie ludzie wyjeżdżają z Polski bez żadnej wojny, a co będzie kiedy wybuchnie konflikt?

smuteczek (sorrołek ang.)
środa, 31 marca 2021, 08:44

Coś w tym jest...

marcus
środa, 31 marca 2021, 07:42

Dokładnie. Nowet coś podobnego usłyszałem ostatnio w WKU. Przewidują tam, ze generalnie w razie konfliktu dużo osób ucieknie. Niestety od 300 lat rządzący tym krajem traktują ten kraj jako poletko do szwindli, wyciagania kasy. Niestety od połowy XVII w. jest wśród osób rządzących tym krajem brak wiary w ten kraj. Wytworzyło się narodzie poczucie, że tu może być tylko gorzej. Niestety czasy Polski z okresu Żółkiewskiego minęły. Czasy wiary i przekonania, ze damy radę. Odpowiedzialności za kraj, a nie szukania sojuszników, którzy obronią nas za nas samych. Powinniśmy mieć taką obronę, że potencjalni sojusznicy sami będą do nas się zgłaszać.

Bobo
środa, 31 marca 2021, 00:46

Wyjezdzali kiedys, przed 2015. Ostatnio wiecej wraca niż wyjeżdża. Poczytaj statystyki.

B.
środa, 31 marca 2021, 00:17

Wejdą bo ta nieprzewidywalna Polska nawet przy obecnym potencjale militarnym jest w stanie związać spore spore siły Rosyjskie. To jest dla Finów świetny interes. Sama obietnica polskiego zaangażowania w sojuszu z Finlandia i Szwecja może zmienić plany agresora.

SOWA
środa, 31 marca 2021, 11:22

Finowie obronili I obronią się sami. W dodatku nie są na głównym kierunku uderzenia. Jak zachowają rozsądek i nie wejdą we współpracę z NATO (np. udostępnienie przestrzeni powietrznej) to może nawet Rosjanie zostawią ich w spokoju. Poza zajęciem kilku wysp i udostępnieniem rosyjskiej MW 2-3 portów i baz lotniczych. To być może będzie wariant maksimum okupacji w przypadku "rozsądnego oporu". Podkreślam jeszcze raz dopóki nie będziemy przewidywalni nikt nie będzie traktował nas poważnie.

B
czwartek, 1 kwietnia 2021, 03:54

W kontekście o którym mowa jesteśmy wystarczająco przewidywalni.

bropata
wtorek, 30 marca 2021, 18:45

Oj, pogubił się Pan Generał, w swojej analizie. Raz pisze o Rosji za słabej do agresji na państwa NATO, a w innych miejscach krytykuje NATO za zbyt małe militarne wsparcie Litwy, Łotwy i Estonii albo wręcz wzywa do rozmieszczenia sił NATO w Szwecji i Finlandii. Taki krok spowodowałby niewątpliwie realne zagrożenie otwartym konfliktem zbrojnym. Pan Generał, jako były dowódca Wojsk Lądowych, nie powinien głosić utopii o znaczeniu obronnym państw bałtyckich, a szczególnie trzech wcześniej wymienionych. Stanowią one co najwyżej przyczółek do działań ofensywnych o charakterze drugoplanowym, ale o obronie nie ma co marzyć w tym przypadku. Choćby z uwagi na płytkość tego TDW. Czyżby Pan Generał nie słyszał o Dunkierce? No i to stwierdzenie na miarę Kasandry, że czasu jest coraz mniej i po 2030 roku nasza rzeczywistość może się skończyć.

.
środa, 31 marca 2021, 10:46

Nie po 2030 a raczej juz sie konczy. Krok za krokiem. Swoja droga polecam ostatni wywiad Kluski...

B
środa, 31 marca 2021, 00:18

Nie zrozumiałeś.

bropata
środa, 31 marca 2021, 18:24

Czego nie zrozumiałem?

SOWA
wtorek, 30 marca 2021, 23:37

Wystarczy spojrzeć gdzie stacjonowały wojska niemieckie w dniu kapitulacji w 1945. Ogromna ilość niemieckich dywizji odcięta i zablokowana w republikach nadbałtyckich. Niestety ten rejon nie ma tak wielkiego znaczenia jak się niektórym wydaje. Oczywiście są porty, kontrola Bałtyku ale nic więcej. To Amerykanom zależy aby w razie "W" ataku Rosji na państwa nadbałtyckie włączyć Polskę do gry. Niewypełnienie gwarancji NATO wobec tych krajów spowoduje drastyczne zmniejszenie się wiarygodności Waszyngtonu na arenie międzynarodowej. My? Skoro NATO i USA nie chcą wspomagać i finansować modernizacji naszej armii, powinniśmy dac jasno do zrozumienia. Nie będzie obrony przesmyku i północnych sojuszników, nie mamy takich możliwości, ba przepuścimy rosyjskie czołgi idące na Berlin i Paryż. To powinno dać niektórym sojusznikom do myślenia. Nic nie ma za darmo. Ten kraj poniósł zbyt wielkie straty podczas II WŚ to widać nawet jeszcze dzisiaj. Dość pięknych haseł o honorze, obowiązku wobec sojuszników. Wystarczy spojrzeć jak skończyły Gruzja i Ukraina. Ta pierwsza miała wejść nawet do NATO a skończyła z prorosyjskim rządem i ewakuacją gruzińskich elit mających amerykańskie paszporty.

dim
środa, 31 marca 2021, 10:06

@Sowa. To teraz wyobraź sobie sytuację strategiczną Polski, gdyby wojska rosyjskie stacjonowały od Petersburga po Bałtijsk, nieprzerwanie. Plus jeszcze także po zachodniej stronie Niemna i na Bugu - już prawie rzeczywistość. A my snujemy plany na rok 2035 ? Zamiast na już ! - Jak lunatycy !

dim
wtorek, 30 marca 2021, 23:06

@bropata. Generał wyraźnie opisuje to, w jaki sposób Rosja zrealizować może lokalną agresję i jednocześnie nie wywołać wojny z całym NATO.

Kazik :)
środa, 31 marca 2021, 11:44

Racja!!! Pełna zgoda!!!

Tweets Defence24