Reklama
Reklama
Reklama

Fregata HMAS „Darwin” nie dla Polski, a dla płetwonurków

10 sierpnia 2018, 09:20
120718-N-KE148-064
Fregata HMAS „Dawrin”. Fot. US Navy

Australijski rząd zadecydował, że fregata ex-HMAS „Darwin” typu Adelaide zostanie zatopiona u wschodnich wybrzeży Tasmanii jako atrakcja dla płetwonurków. Plan ten został z entuzjazmem przyjęty przez Tasmańczyków, którzy od dawna chcieli w ten sposób zwiększyć turystyczną atrakcyjność swojego regionu.

Pomysł przekształcenia jednego z australijskich okrętów w zatopioną na dnie morza atrakcję dla płetwonurków nie jest nowy i był od dawna sugerowany australijskim władzom przez mieszkańców Tasmanii. W 2016 r. było zresztą bardzo blisko do przekazania dla tego regionu dużego okrętu desantowego HMAS „Tobruk”. Ostatecznie jednostka ta została jednak oddana władzom w Queensland i zatopiona w morzu pomiędzy miejscowościami Bundaberg i Hervey Bay.

Wszystko wskazuje na to, że prośby Tasmańczyków zostały spełnione, o czym świadczy komunikat pani minister obrony Marise Payne, która poinformowała o przekazaniu wycofanej z linii 9 grudnia 2017 r. fregaty ex-HMAS „Darwin” dla stanu Tasmania.

Rząd jest zadowolony, że ex-HMAS „Darwin” zostanie wykorzystany na Tasmanii jako wrak do nurkowania, szczególnie biorąc pod uwagę znaczące korzyści turystyczne i ekonomiczne płynące z decyzji.

Minister obrony Australii Marise Payne

Teraz by okręt stał się atrakcją turystyczną potrzeba jedynie akceptacji tego pomysłu przez lokalne władze tasmańskie. Chodzi m.in. o ustalenie sposobu finansowania całej operacji. Będzie to już jednak tylko formalność, ponieważ informacja ta spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem ze strony mieszkańców Tasmanii. Przypominają oni, że ich wyspa znana jest ze wspaniałych tras rowerowych i pieszych, jak również jako atrakcyjne miejsce dla miłośników wędkarstwa. Teraz Tasmańczycy maja nadzieję na ściągniecie z całego świata płetwonurków skuszonych podwodną atrakcją, jaką niewątpliwie będzie australijska fregata.

Już szacuje się, że w ciągu następnych czterech lat po zatopieniu ex-HMAS „Darwin” na wschodnim wybrzeżu pojawi się ponad 7000 amatorów nurkowania na wrakach, którzy każdego roku pozostawią Tasmańczykom ponad 4 miliony dolarów. Według australijskich polityków pozwoli to pobudzić lokalny sektor turystyki, stworzyć nowe miejsca pracy i przyciągnąć większą liczbę turystów na wschodnie wybrzeże.

Fregata Ex-HMAS „Darwin” ma zostać zatopiona w zatoce Skeleton Bay niedaleko parku St Helens. Wcześniej zostanie ona zdemilitaryzowana w stoczni Garden Island w Sydney, następnie będzie przeholowana do Tasmanii (w grudniu 2018 r.) i  zatopiona w 2019 r. Władze Tasmanii mają nadzieję, że przynajmniej część prac związanych z przygotowaniem okrętu do „ekologicznego” zatopienia zostanie przeprowadzona na miejscu.

image
Zatopienie fregaty ex-HMAS „Adelaide” jako atrakcji dla płetwonurków w 2011 roku. Fot. Wikipedia

HMAS „Darwin” będzie już trzecią fregatą typu Adelaide zatopioną jako atrakcja dla płetwonurków u wybrzeża Australii. Pierwszym „wrakiem turystycznym” stał się okręt ex-HMAS „Canberra”, zatopiony na głębokości 30 m jako sztuczna rafa 4 października 2009 roku w okolicach Barwon Heads w stanie Victoria. Na przygotowanie tej jednostki rząd przeznaczył około 7 milionów dolarów australijskich, natomiast lokalne władze około 0,5 miliona dolarów australijskich.

Drugą fregatę (ex-HMAS „Adelaide”) zatopiono 13 kwietnia 2011 roku w okolicach Avoca w stanie Nowa Południowa Walia. Tylko do maja 2014 roku wydano 11 000 pozwoleń na nurkowanie na tym wraku dla grup płetwonurków z kraju i spoza Australii.

Informacja o przekazaniu HMAS „Darwin” zmienia nieco plany polskiego rządu, który wyraził zainteresowanie zakupem nawet trzech australijskich fregat typu Adelaide po ich wycofaniu ze służby (jedną wg niektórych informacji planowano przeznaczyć na części). Obecnie są już dostępne tylko dwa takie okręty: HMAS „Melbourne” – wprowadzany do linii 15 lutego 1992 r. i HMAS „Newcastle” – wprowadzany do linii 11 grudnia 1993 r. Obie jednostki, w odróżnieniu od czterech innych Adelaid, zostały zbudowane w Australii, a nie w Stanach Zjednoczonych.

KomentarzeLiczba komentarzy: 59
db+
niedziela, 12 sierpnia 2018, 00:37

@box. A możesz podać jakiekolwiek wyliczenia do tych 500 mld? No i jak działa fenomen życia pozagrobowego PO? Czyli w jaki sposób po bez mała 3 latach rządów PIS coś nadal dzieje się z winy PO ? A dług niestety cały czas rośnie. W okresie styczeń-maj 2018 zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło o 33,6 mld PLN (3,6%). Od 12.2015 do 05.2018 mamy wzrost z 835 mld do 962 mld. Są to dane ze strony internetowej Ministerstwa Finansów.

Bardzo Jasnowłosa
sobota, 11 sierpnia 2018, 23:32

tytuł tekstu smutny, niesie w sobie sporo bolesnej refleksji

Davien
sobota, 11 sierpnia 2018, 19:38

Panie Sat, obecnie na Adelaidach sa uzywane pociski RiM-66K/K-2 poniewaz nie są juz uzywane starsze pociski niz SM-2MR block IIIA, , po drugie pociski ESSM block1 i block 2 są kompatybilne, wiec jak wejdą do słuzby będziemy tez mogli je kupić i odpalac bez problemu z VLS Mk-41 A co do panskiego scenariusza to przy zasiegu SM2 wynoszacym ponad 160km to zanim ten Su sie zblizy dawno będzie martwy Do tego ESSM nie sa zdaje sie naprowadzane przez Mk92 CS a pociski SM-2MR block IIIA wymagaja naprowadzania jedynie w fazie terminalnej wiec nie chciałbym byc w skórze pilota tego Su. Co do zwalczania pocisków pokr to Bastiony w roju nie atakuja, pomyliło ci sie chyba z Granitami, Uran to taki gorszy odpowiednik Harpoona a co do ataku 5-6 pociskami na fregate to mało która da sobie radę, to nie niszczyciel AEGIS

Extern
sobota, 11 sierpnia 2018, 14:27

@box I w czasie trwania rządów PiS dalej tracimy? I w przyszłym roku stracimy kolejne 30 mld? To czemu PiS nic z tym nie robi? Premie sobie przyznają, mówią, że im się należą, Za co, pytam się?

Anty Rus
sobota, 11 sierpnia 2018, 11:28

Całe szczęście, że zatopią. Niech jeszcze te 2 jednostki zatopią, aby Polska nie mogła kupić.

Sat00
sobota, 11 sierpnia 2018, 07:26

Piszecie że kupujemy uzbrojenie niedostępne wcześniej dla naszej armii ? kupujemy o kilkanaście lat za późno uzbrojenie które jest już przestarzałe. Gdy Raytheon po latach opracował rakietę woda-powietrze naprowadzaną aktywnie radiolokacyjnie my kupujemy ESSM block 1 naprowadzane półaktywnie. Polska wydała niemałe pieniądze na modernizację starych OHP łącznie z rakietami SM1-MR. Co teraz ? RIM66E mogą być odpalane z Mk13 Adelaid ale muszą być naprowadzane SARH nie w fazie terminalnej a w czasie całego lotu co oznacza że odpalenie RIM66E angażuje kanał celowania do czasu osiągnięcia celu. Adelaidy mają 2 kanały celowania CAS+STIR. Wyobraźmy sobie następujący scenariusz: Su35 lub Ka27w odległości 70 km zrzuca pocisk przeciwokrętowy. W ramach przeciwdziałania z Mk41 zostanie wystrzelony 1 ESSM który musi być korygowany i w końcowej fazie otrzymać podświetlenie celu. Cel i efektor cały czas muszą być śledzone radiolokacyjnie. Samolot zostanie namierzony i w celu jego zniszczenia zostanie odpalony SM2 MR. Jeśli samolot wykona unik np gwałtownie obniży lot przechwycenie pozahoryzontalne może być problematyczne gdyż SM2 block IIIA nie ma dodatkowego sensora IR, niezależnie od tego oba kanały celowania są cały czas zajęte a w tym czasie okręt jest bezbronny. Okręt cały czas \"świeci\" i jest podatny na atak pociskami przeciwradiolokacyjnymi. CIWS to ostatnia niepewna linia obrony OTO Melara bez własnej radiolokacji i amunicji typu dart lub amunicji programowalnej nie zniszczy pocisku przeciwokrętowego. To łagodny scenariusz, gorzej jeśli Adelaida znajdzie się w zasięgu systemu Bał+Bastion. Wystarczy wystrzelić 2 sea skimmery np Urany które zaangażują obronę okrętu a chwilę potem 2-3 rakiety naddźwiękowe systemu Bastion które atakują w \"roju\" z jedną rakietą wiodącą z uaktywnionym radarem i resztą lecącą poniżej horyzontu radiolokacyjnego. Ledwo co systemy okrętu zdołają namierzyć Kh35 a będzie już po Adelaidzie. Wysyłanie polskich marynarzy na Bałtyk w czymś takim przypomina wysyłanie w pole, na pewną śmierć polskiego czołgisty w niezmodernizowanym T72M1 przeciwko rosyjskiemu T72B3 z APS. Paru kolesi w na poziomie chłopców w krótkich majteczkach uznało w politycznej piaskownicy że na szybko zbudują sobie flotę z klocków. Klocki są kosztowną zabawką ale ceną będą nie tylko środki polskiego podatnika a życie polskich marynarzy. Dzieci polityków nie będą służyć na tych okrętach.

SZACH MAT
sobota, 11 sierpnia 2018, 06:24

CZYLI chcemy dodatkowe \" hulki-falochronowce\" jakie już posiadamy w ilościach 2 sztuk...a teraz zakupimy dodatkowe wersje australijskie których skuteczność bojowa charakteryzować się będzie następująco : 1.pozwala kierowaniem strzelaniem artyleryjskim i rakietowym tylko w odniesieniu do dwóch celów nawodnych i dwóch celów powietrznych jednocześnie ..idąc dalej czas jaki upływa pomiędzy startem jednej rakiety, a załadunkiem i startem drugiej wynosi według różnych opcji przy hurra optymizmie 10 minut a zazwyczaj -15-18 minut, poza tym istnieje konieczność zwolnienia wyrzutni w przypadku, gdyby była potrzeba wykonania uderzenia na jakiś cel nawodny 2. tak potężne okręty posiadają tylko jednoprowadnicową wyrzutnię Mk 13 czyli jak 7/10 x razy mniejsze od nich jednostki.. 3. o ile okręty możemy uzyskać za atrakcyjną cenę to rakiety i amunicję trzeba będzie od sił morskich Australii odkupić bardzo drogo jest to uzbrojenie, które w większości nie będzie mogło być wykorzystane na nowych niszczycielach typu Hobart i Australijczycy musieliby je zutylizować. A tak mogą je sprzedać których parametry nie pretendują w dzisiejszej rzeczywistości do skutecznych 4.na Bałtyku, gdzie cele nawodne i powietrzne mogą się pojawić w każdej chwili jednocześnie i z różnych kierunków w krótkich jednostkach czasowych ( blisko npl) jednoprowadnicowa wyrzutnia nie wystarczy by się obronić nie mówiąc by realizować skuteczną OPL dla kraju .... \"epatująca jednostka na obcych radarach niczym stodoła w polu\"..zostanie zatopiona salwą nadbrzeżnych dywizjonów npla ( który już ma lokowane ) lub jego małych okrętów rakietowych które ze względu na wielkość zostaną zbagatelizowane przez nasze siły przeciwdziałania..bo jak mawiają \"znafcy\" co takie maleństwo może zrobić ....lub w wersji optymistycznej wykona operację PEKING-2 i będzie służyć jako najemnik dla obcych krajów ( cóż historia się nie powtarza ale rymuje według sinusoid czasowych które tworzą im kreatorzy). .. CO ZROBIĆ:. jak jest marazm finansowy a sojusznik \"wymaga by być wiarygodnym\" OPCJA dla kraju zakupić trzeci dywizjon rakietowy obrony wybrzeża z konfiguracją rażenia celów lądowych no i zainwestować w radary by posiadane dywizjony miały oczy i uszy oraz zasięg do jakiego je skonfigurowano.. następnie opcja dla kraju i zobowiązań sojuszniczych .. zacząć odnowę MW od mały jednostek bojowych po prostu przeprosić się ze \" ZMORami\" - które apropo stocznie lokowane na terenie kraju posiadają tą umiejętność ( np stocznia lokowana w rejonie Wrocławia i nie tylko ) budować okręty rzędu 1200 ton zbudowane na wspólnej platformie doposażone w technikę i uzbrojenie modułowe na zasadzie kontenerów-zasobników a konfigurowanie operacyjne okrętów realizowane byłoby w porcie czy specjalnych dokach czy nawet na morzu i w zależności od zadań operacyjnych okręt mógłby być skonfigurowany czy jako ratownik czy zwalczania ZOP, czy zaopatrzeniowiec czy WRE czy uniwersalny lub jako misjonarz.....zamontować na nich drony rozpoznania i zobrazowania sytuacji gdzie dzięki nim tzw orientacja operacyjna zwielokrotni się następnie zgrać sieciocentrycznie w ten sposób będziemy mieli systemy operowane przez mniejszą ilość marynarzy lokowanych na kilku okrętach a więc niejako będziemy mieli kilka systemów ogniowych współgrających ze sobą na różnych współrzędnych …a nie skomasowanych w jednym miejscu gdzie jedno trafienie załatwia sprawę ……my mamy już dwa falochronowce odpowiadające skuteczności \" motorówek somalijskich piratów \"...które zasysają 18-21% budżetu Marynarki Wojennej ( które blokują rozwój MW).. powtarzam przyszłość to małe uniwersalne okręty 1000/1200 tonowe będące powiększoną kompilacją Haminy , VISBY i naszych ORKANów jęsli ktoś powie że dobre są tylko do zatok i szkierów bo małe dopowiem głupotą byłoby wykonywać dynamiczne zadania typu pościg ,patrol wielką stodołą nim to skompletuje załogę wyjdzie z portu to strona \" zainteresowana\" dawno zniknie, ktoś powie że nie zmieści śmigłowca ..dzisiejsze drony w pełni wykonują zadania jakie śmigłowiec kierowany przez ludzi ..a jeśli uprzemy się przy śmigłowcu są okręty bojowe o podobnym proponowanym przeze mnie tonażu ( izraelskie korwety Saar5/6 o uniwersalnym zastosowaniu ) jeśli ktoś powie że mają małą dzielność.więc dopowiem po świecie myka wiele małych okrętów charakteryzujących się dużą dzielnością morską zbudowanych w oparciu o koncepcje .. air support vessel ,inverted bow czy surface effect hull działających na akwenach o większej trudności żeglugowej niż Bałtyk….idąc dalej system takich jednostek skonfigurowanych w układ sieciocentryczny i spięty z Dywizjonem Obrony Wybrzeża a w przyszłości z lotnictwem zabezpieczałby \\\"interesy\\\" Polski na obszar Bałtyku i realizowałby zobowiązania wobec sojuszników na misjach a jako wsparcie i zabezpieczenie dorzuciłbym dla tych okrętów jako im towarzyszące uzbrojone drony pływające i latające niewielkich rozmiarów będące \\\"psami gończymi czy obronnymi\\\" A jak już się chce epatować mocą ...to zakupić rejsowy statek pasażerski w układzie katamaranu..i będzie uniwersalny nośnik ..jako okręt desantowy , jako śmigłowcowiec jako okręt wsparcia , jako okręt dowodzenia i jako okręt rozpoznania kwestia jakie kontenery zamontujemy.....i jako misjonarz towarzyszący pielgrzymkom armad NATOwskich….odnowę Marynarki zacząć od małych jednostek ..i w ten sposób budować armadę RP…wykorzystać niszę –pustkę i budować małe uniwersalne okręty bojowe we współpracy ze Skandynawami i ich zbudowanymi okrętami ..a które we wspólnym projekcie mogłyby być dobrą ofertą dla państw o „małych budżetach” poszukujących okrętów modułowych o różnorodnym zastosowaniu…

mosze
piątek, 10 sierpnia 2018, 22:33

@Box Widzę, że puchną te straty spowodowane przez PO. Do niedawna było 250 mld, teraz już 500. A do tego nadal tracimy, mimo, że od 3 lat rządzi już kto inny. Długów mamy już, drogi panie, więcej niż bilion. Pan zapyta pana Mateusza dlaczego tak puchną. Przy okazji pan spyta pana Mariusza, czy zamierza pozostałe Adelajdy, zakupione w tropikach, uczynić atrakcją turystyczną Bałtyku od razu, czy po pierwszej salwie rosyjskich rakiet?

Akanios
piątek, 10 sierpnia 2018, 21:30

Fregaty kupujemy z nowoczesnym uzbrojeniem. 1 fregata klasy Adelajda ma blisko 70 rakiet przeciwlotniczych na pokładzie w standardzie dotychczas niedostępnym w polskiej amii - jest w stanie zapewnić strefową obronę plot. 1 jest silniejsza od 7 w pełni uzbrojonych Gawronów. Więc o co chodzi p. komandorowi?? Poglądy zmienił? HMAS Darwin z uzbrojeniem na dno nie pójdzie tylko przekaże je na któryś z Hobartów...

n@ti
piątek, 10 sierpnia 2018, 20:17

ryszard 56 obudziłeś się o 5 lat za późno w temacie Ślązaka.

dekko
piątek, 10 sierpnia 2018, 18:42

jeden zlom mniej dlaa polski.... cale szczescie

xDa
piątek, 10 sierpnia 2018, 17:09

Wszyscy albo głęboko modernizują OHP albo się ich pozbywają ... tylko nasi decydenci mogli tak skłamać. \"Kupimy w Polsce\", \"duży offset\", \"najpilniejsze zakupy są priorytetem\" ... zamiast kupić coś taniego, modułowego nie żeby Panowie Komandorowie mogli się pokazać na mostku tylko żeby faktycznie coś na Bałtyku mogło się zdziałać to nie. Po co :) OPL leży i kwiczy, jej ilość jest porażająca. Nasze zdolności do walki z bronią pancerną potencjalnego przeciwnika przemilczę ponieważ leżącego się nie kopie :/ Nasz kraj obrazuje tylko jedna rzecz: koło, albo raczej błędne koło. Ekipa za ekipą ... demontaż, destabilizacja i powrót do głębokiej ZW a mamy już XXI wiek. Proponuję zacząć malować Boforsy 40 mm i lekko je podpicować, przydadzą się :)

Box
piątek, 10 sierpnia 2018, 16:57

Do ryszard56: może jak platforma odda 500mld które przez nią do dzisiaj straciliśmy i kolejne które nadal tracimy ( tylko w przyszłym roku bedzie to jakieś nastepe 30 ). Ludzie chyba myślą że to jest koncert zyczen. Przy ograniczonych środkach, blisko bilionie długów ( roczny koszt obsługi to około 40mld ) oraz wieloletnich zapoznieniach praktycznie w każdym obszarze trzeba z czegoś rezygnować, a w zestawieniu przydatności rodzajów sił zbrojnych MW jest na ostatnim miejscu ( z wyłączeniem okrętów podwodnych i NDR ). Dlatego taka lista życzeń i pretensji co do nowych okrętów brzmi niepoważnie. Trzeba brać adelaidy i skupić się na pozyskaniu licencji na Narew ( camm i camm-er) i dobrze by było jednak jakiegoś transferu z homarem ( a nie wariant rumunski, kupowania z półki )

Jen
piątek, 10 sierpnia 2018, 16:39

Szkoda, że autor po raz kolejny rozmija się z prawdą i pisze na podstawie krążących fake news. Strona polska nigdy nie była zainteresowana pozyskaniem trzeciej fregaty czyli HMAS Darwin, na którym banderę opuszczono w zeszlym roku.

mc.
piątek, 10 sierpnia 2018, 16:38

Ponieważ czytam w postach, że Polska ma \"kupić okręty\" - przypominam - kupujemy wyposażenie, okręty będą miały symboliczną cenę.

Polska suwerenna
piątek, 10 sierpnia 2018, 16:11

Rozumiem że kupując \"okręt na części\" nie trzeba kupować kadłuba tzn. można te części zdemontować.

bropata
piątek, 10 sierpnia 2018, 16:10

Nie rozumiem sensu tego newsa. HAMS „Darwin”(FFG 04) to pierwsza , „długokadłubowa” australijska wersja OHP, której budowę rozpoczęto w 1981 roku, a wcielono do służby niemal równo 30 lat temu, bo 12.07.1984 roku. Wątpię, aby ten akurat okręt był brany pod uwagę w polskich planach zakupowych. I na koniec ciekawostka. Niektóre źródła oceniają, że akurat budowa „długokadłubowych” OHP w stoczniach australijskich spowodowała zaniechanie planów budowy rodzimego lekkiego niszczyciela (DDL). Był to poważny cios w australijski przemysł okrętowy, który spowodował niemożliwość samodzielnego zaprojektowania i wybudowania nowych okrętów w ramach rozpoczętego w lach 1980 programu NCS. Tu Polska ma z OHP podobne doświadczenia…

ryszard56
piątek, 10 sierpnia 2018, 16:02

Panie Prezydencie i Premierze- kiedy do cholery dokończycie budowę korwety Ślązak -jako korwety silnie i nowocześnie uzbrojonej i wybudowania kolejnych 5 tak jak było w planie ,kiedy niszczyciele rakietowe i okręty podwodne kiedy kiedy ,bo czas na analizy i dialogi dawno minął ,kiedy współpraca ze Szwedami i tak dalej,oraz kiedy patrolowe uzbrojone okręty zdalnie sterowane ,a Pułaskiego i Kosciuszke wycofać

Kazimierz W.
piątek, 10 sierpnia 2018, 16:02

Bardzo dobrze. Prosiliśmy Australijczyków o fregaty a dostaliśmy \"Orkę\" na miarę naszych umiejętności negocjacyjnych i strategicznego myślenia. Bravo.

Kondor
piątek, 10 sierpnia 2018, 15:57

A może by się tak wymienić na któryś z naszych pływających wraków?

Kuba
piątek, 10 sierpnia 2018, 15:35

no i kolejny wiekopomny plan wzmocnienia naszej armii wyłącznie na papierze został zatopiony - dziękujemy Wam Australijczycy!

tkm
piątek, 10 sierpnia 2018, 15:29

Chwała Tasmańczykom! Ratują nas przed ponad 30-letnim złomem.

Zwolenik nowego
piątek, 10 sierpnia 2018, 15:07

Najlepiej dla nas było by gdyby Australijczycy zatopili wszystkie fregaty jako atrakcje dla nurków bo wtedy nasz rząd musiał by zainwestować w nowe okręty w kraju

GyccekY
piątek, 10 sierpnia 2018, 14:57

Daj Boże,zatopią wszystkie. MON ze swoimi negocjatorami wytargują jedną sztukę za ciężkie pieniądze. Gra niewarta świeczki więc Rosja będzie zadowolona bo Trump dotrzymał słowa i nie będzie nowoczesnej opl przy granicy z Rosją. Czy to się komu podoba, czy nie ,wciąż nas inni rozgrywają, \"sojusznicy\".

bropata
piątek, 10 sierpnia 2018, 14:45

Nie rozumiem sensu tego newsa. HAMS „Darwin”(FFG 04) to pierwsza , „długokadłubowa” australijska wersja OHP, której budowę rozpoczęto w 1981 roku, a wcielono do służby niemal równo 30 lat temu, bo 12.07.1984 roku. Wątpię, aby ten akurat okręt był brany pod uwagę w polskich planach zakupowych. I na koniec ciekawostka. Niektóre źródła oceniają, że akurat budowa „długokadłubowych” OHP w stoczniach australijskich spowodowała zaniechanie planów budowy rodzimego lekkiego niszczyciela (DDL). Był to poważny cios w australijski przemysł okrętowy, który spowodował niemożliwość samodzielnego zaprojektowania i wybudowania nowych okrętów w ramach rozpoczętego w lach 1980 programu NCS. Tu Polska ma z OHP podobne doświadczenia…

oskarm
piątek, 10 sierpnia 2018, 14:40

Okręt przez zatopieniem, tak jak dwa poprzednie będzie miał wymontowane wyposażenie, w tym części zamienne. Nigdy nie było pomysłu by kupić cały trzeci okręt. Chodziło o części zamienne powiadające trzeciemu okrętowi.

RR12
piątek, 10 sierpnia 2018, 14:38

Dla słabszych: Ludzie, to oznacza, że rząd Australii wyrzuca na złom fregatę, którą prezydent i rząd Polski chcieli (chcą) kupić cmokając nad jej możliwościami. Podkreślam: chcieli (chcą) k u p i ć a nie dostać.

wsd
piątek, 10 sierpnia 2018, 14:38

Kurcze, nie dobrze....nawet złomu nie potrafimy kupic! to dokonały przykład dla nas, że na wszystkim można robić biznes. Jakby tak zatopić Ślązaka to może i kasa by się zwróciła....

Mr. B
piątek, 10 sierpnia 2018, 14:28

Powinni wszystkie zatopić aby nasi ich nie kupili :) to będzie z pożytkiem dla wszystkich.

Michał
piątek, 10 sierpnia 2018, 14:28

Trzeba być naiwnym by wierzyć, że przed zatopieniem kadłuba nie zostaną z noego wyciągnięte wszystkie wartościowe rzeczy. A o te rzeczy, części zamienne się rozchodzi, nie o kadłub Darwina.

Wojciech
piątek, 10 sierpnia 2018, 14:12

Czyli takie fregaty są warte tyle co nic. Koszty demilitaryzacji, oczyszczenia, holowania są gigantyczne. Polską może zaoferować jakieś 10 mln usd za obie pozostałe ale z pełnym uzbrojeniem. Więcej byłoby marnotrawstwem.

Bosman
piątek, 10 sierpnia 2018, 14:08

Hm, To rzuca nowe światło na nasze australijskie zakupy. A propos nie mogliby se zatopić Pułaskiego albo Kościuszkę ?

stefan
piątek, 10 sierpnia 2018, 14:04

polscy urzędnicy zamierzali kupić coś co nadaje się już tylko na zezłomowanie, albo zatopienie. przecież te osoby powinny stanąć przed sądem.

asdf
piątek, 10 sierpnia 2018, 13:56

I polska straciła kolejny z obiecanych okrętów.

ktos
piątek, 10 sierpnia 2018, 13:51

To pokazuje jak cenny to oręż :)

Cywill
piątek, 10 sierpnia 2018, 13:48

Rozumiem że żeby kupić okręt \"na części\" nie trzeba brać całego okrętu. Tzn. części można wymontować , a zatopione będzie \"opakowanie\" (=sam kadłub).

Niezależny
piątek, 10 sierpnia 2018, 13:35

Hmm dziwny artykuł, z tego co wiadomo Polska chciała tylko dwa \"najnowsze\" okręty a trzeci i czwarty okręt z serii sześciu wybudowanych miał iść na dno jako atrakcja dla płetwonurków.

fxx
piątek, 10 sierpnia 2018, 13:34

No cóż.... to chyba najlepiej pokazuje geniusz MONu które kupuje okręty w takim stanie...

mavik
piątek, 10 sierpnia 2018, 13:28

I niech je wszystkie zatopią i będziemy mieli z głowy problemy z nimi... Jeśli kupimy te 25 letnie złomy to nigdy nie będziemy mieli nowych bojowych okrętów w MW. Trzeba ustalić docelowe uzbrojenie dla Mieczników i Czapli i uzbroić tak samo w ramach prototypu Ślązaka i zacząć budowę Miecznika, Czapli no i w końcu Orkę. Kupno używanych fregat oznaczają koniec programu Miecznik i Czapla. Przez kolejne 30 lat MW nie doczeka się nowego okrętu bojowego. W ten sposób doprowadzamy do ruiny nasze siły zbrojne.

Marek
piątek, 10 sierpnia 2018, 13:23

Dziękuję Australio

As
piątek, 10 sierpnia 2018, 13:21

Co to nie sprzedadzą? Nasi płetwonurkowie rozkręcą wrak, wydobędą i przywiozą do polski po kawałku. Będzie i tak szybciej i taniej niż w firmach PGZ.

wuwuzela
piątek, 10 sierpnia 2018, 13:10

Nie zdziwiłbym się, gdyby ta decyzja była skutkiem konkretyzacji planów - jeśli wewnętrznie \"wiedzą\" że do PL idą tylko dwie najmłodsze, mogą spokojnie topić trzecią. To by znaczyło, że nieoficjalne plany zakładające że bierzemy dwie Adelaide do linii, a z naszej pary jeden zostaje jako rezerwa/szkolny a drugi na części, zaczynają się tak jakby potwierdzać. Oczywiście byłoby fajnie zobaczyć nowe okręty, ale nie oszukujmy się, to NIE jest możliwe po dekadzie rządów Parady Oszustów i kradzieży ponad 200 mld z VAT. Jeżeli kupimy nowe OP, to Adelaide oznaczają i tak znaczący postęp - bo w odróżnieniu od obecnych Perrych używają aktualnie produkowanych wersji pocisków Standard, a obok tego mają 1x8 Mk41 z 32 ESSM. Jakby jeszcze na nich zastąpić artyleryjskie Phalanxy SeaRAMem, to mamy relatywnie silną OP dla całego wybrzeża (czego nie można powiedzieć o reszcie kraju). Do tego, zadania OPL Adelaidy mogą wykonywać nawet nie wychodząc z portu...

De Retour
piątek, 10 sierpnia 2018, 13:03

Prawdziwy cios w plecy. Jak to mówił szef BBN Soloch---\" pozyskanie zdolności do prowadzenia skutecznej obrony powietrznej, co umożliwiają australijskie okręty, w praktyce przeniesie polską Marynarkę do zupełnie innej ligi\"  ( Za Defence24) - czyli do \"ligi\" raf koralowych.

krk
piątek, 10 sierpnia 2018, 12:57

Widocznie nie dogadano się co do kupna trzeciej fregaty. Jaki rząd postawiłby zatopienie złomu ponad jego sprzedaż?

Krz
piątek, 10 sierpnia 2018, 12:45

To jedyne słuszne przeznaczenie dla tego złomu, być może płetwonurkowie wyświadczają nam wielką przysługę :D

Paweł P.
piątek, 10 sierpnia 2018, 12:44

No to chyba \"dobre\" wieści...

falo
piątek, 10 sierpnia 2018, 12:40

Wyciągniemy i wyklepiemy.

dnkv
piątek, 10 sierpnia 2018, 12:39

to MON kupi okręty, które sprzedawca zatapia bo są tak mało warte?

Jan
piątek, 10 sierpnia 2018, 12:30

Czy ja wiem, czy zmienia plany zakupu? Z okrętu i tak zostaną wymontowane wszystkie wartościowe urządzenia, które będziemy mogli po prostu kupić. Nie będziemy musieli przy tym płacić za holowanie \"zimnego\" okrętu przez pół świata.

Kazimierz W.
piątek, 10 sierpnia 2018, 12:29

Australijczycy chcą zatopić starą fregatę, a Polacy chcą ją zdobyć dla MW. Super!

Polak
piątek, 10 sierpnia 2018, 12:18

Czyli nasz rząd kupuje okręty, które nadają się już jedynie na atrakcję turystyczną. Może kupmy jeszcze od Rosjan kilka T-34, też będzie atrakcja :-)

Rafal
piątek, 10 sierpnia 2018, 12:14

A moze by tak polskie zatopic na baltyku, z checia bym ponurkowal.

Diablo
piątek, 10 sierpnia 2018, 12:08

Tylko Polski rząd może kupować taki złom do obrony kraju, który w cywilizowanym świecie nadaje się tylko na atrakcje turystyczną.

Bash
piątek, 10 sierpnia 2018, 11:48

U nas też tak zrobią niedługo z kilkoma okrętami tylko u nas będą z marynarzami na pokładzie.

bubu
piątek, 10 sierpnia 2018, 11:46

przecież z tej zatopionej \"części\" zostaną wymontowane, zatopieniu ulegnie sama skorupa/kadłub nawet na foto z2011r. widać, że maszt mocno przycięli. także worek części zostanie ...

AndyP
piątek, 10 sierpnia 2018, 11:43

I na takie atrakcje dla nurków zamierzamy wydać miliardy złotych...

ert
piątek, 10 sierpnia 2018, 11:40

Mozemy się wymienić, damy im do zatopienia naszą Pery, a weźmiemy Adelaidę :). A i jeszcze na dokładkę mozemy dorzucić jakiegoś Kobena.

dim
piątek, 10 sierpnia 2018, 11:36

- A my gdzie je zatopimy ? Czy może zamierzamy poczekać, aż \"zad darmo\" zrobią to dla nas Rosjanie,w pierwszych minutach ataku ? Wskazuję, że zatopienie od razu i samodzielnie byłoby tańsze.

rmarcin555
piątek, 10 sierpnia 2018, 11:28

To nie problem. Dział renowacji uzbrojenia MON może przecież ten okręt wydobyć i wyremontować. Z metalowymi hełmami radzą sobie dobrze.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama