Drony kapsułowe – nowe wyposażenie pojedynczego żołnierza

8 sierpnia 2020, 07:12
N_40
Fot. SpearUAV

Izraelska firma SpearUAV opracowała nową serię dronów Ninox, które upakowane w specjalnych kapsułach mogą być przenoszone i wystrzeliwane przez pojedynczego żołnierza. Bezzałogowce te, po uzbrojeniu, mogą być również odpalane z wieloprowadnicowych wyrzutni moździerzowych, działając później w trudnych do neutralizacji rojach.

Ninox to nowy rodzaj dronów opracowanych przez firmę SpearUAV. Z pozoru są to typowe, małe quadrokoptery. Bezzałogowce Nonox zostały jednak tak zaprojektowane, by można było je łatwo składać i spakować do niewielkich kapsuł, o konstrukcji podobnej do typowego pocisku dla moździerza lub ręcznego granatnika. W ten sposób dron może być łatwo przenoszony i wystrzeliwany z dużą prędkością, a po opuszczeniu kapsuły samodzielnie się rozkłada i stabilizuje w powietrzu bez interwencji operatora.

image
Fot. SpearUAV

Do wyrzucenia kapsuły w powietrze mogą być wykorzystywane różne typy wyrzutni - w tym nawet specjalne „granatniki” podwieszone pod typowymi karabinkami. Dzięki temu, nawet pojedynczy żołnierze będą mogli w łatwy i bezpieczny sposób prowadzić rozpoznanie i to zarówno w działaniach na lądzie, jak i na morzu. Ze względu na swoją konstrukcję drony Ninox mogą być też idealnym systemem wspomagającym do walki w terenie zurbanizowanym.

image
Fot. SpearUAV

Analitycy firmy SpearUAV uważają, że takie rozwiązanie może znacząco zmienić taktykę działania wojsk lądowych i piechoty morskiej. Drony Ninox mogą jednak również wspomóc załogi pojazdów bojowych. Są one bowiem przystosowane także do wystrzeliwania z wyrzutni rozmieszonych np. na czołgach i bojowych wozach piechoty, w taki sposób, jak są rozmieszczane wyrzutnie moździerzowe pocisków dymnych. W razie konieczności załoga pojazdu bojowego będzie więc mogła, nie wychodząc na zewnątrz, wysłać Ninoxa, by odszukać i zidentyfikować przeciwnika, jak również by później koordynować jego ostrzał.

W podobny sposób Ninoxy mogą być odpalane z okrętów i statków powietrznych. Kapsuły są bowiem odpowiednio zabezpieczone i hermetyczne, a więc znajdujące się wewnątrz drony są odporne na działanie czynników atmosferycznych i wibracje. Tak szeroki zakres zastosowań jest możliwy, ponieważ firma SperaUAV opracowała bezzałogowce i kapsuły w kilku rozmiarach, , które można z łatwością dostosować do wymagań klienta.

image
Dron Ninox 40 przed i po rozłożeniu. Fot. M.Dura/SpearUAV

Obecnie oferowane są trzy wersje dronów Ninox: Ninox 40, Ninox 66 i Ninox 103. Za każdym razem stosuje się jednak podobną konstrukcję rozkładających się dronów oraz kapsuł przez co upraszcza się ich obsługę techniczną oraz szkolenie. Jedną z najważniejszych zalet Ninox-ów jest bowiem ich niska cena – porównywalna z komercyjnymi, profesjonalnymi quadrokopterami.

Ninox 40 to mikrodron taktyczny o wadze poniżej 250 g, Jest on tak mały i lekki, że może być mocowany na kamizelce żołnierza i noszony przez niego w czasie walki. Ninox 40 ma możliwość latania do 40 minut i ma kamery przystosowane do prowadzenia obserwacji dziennej i nocnej.

image
Dron Ninox 66 przed i po rozłożeniu. Fot. M.Dura/SpearUAV

Ninox 66 to z kolej dron zaprojektowany do startu z platform stacjonarnych i mobilnych, takich jak czołgi i transportery opancerzone – w tym również w czasie jazdy. Jest on tak prosty w obsłudze, że może nim kierować operator bez konieczności posiadania umiejętności pilotowania dronów. Ninox 66 ma już możliwość latania w czasie większym niż 50 minut i prędkości wiatru do 35 km/h przenosząc ładunek o wadze 700 g. W tym przypadku system oferuje możliwość śledzenia wykrytego celu jak również ma algorytm naprowadzania amunicji precyzyjnej.

Ninox 103 jest to już dron zaprojektowany do startu z dużych platform powietrznych, morskich i lądowych. Ponieważ bezzałogowe ten może przenosić ładunek o wadze do 1,5 kg to może on być już wykorzystywany nie tylko do rozpoznania, ale również do ataku. Ninox 103 może pozostawać w powietrzu przez ponad godzinę przy prędkości wiatru do 35 km/h.

image
Dron Ninox 103 przed i po rozłożeniu. Fot. M.Dura/SpearUAV

Bardzo ważną opcją proponowaną dla dronów Ninox 103 i Ninox 66 jest możliwość działania w roju. W ten sposób może się urzeczywistnić filmowa wizja (np. z produkcji „Świat w ogniu”) pojazdów z wieloprowadnicowymi wyrzutniami, z których jednocześnie wylatuje wiele uzbrojonych dronów atakujących później wyszukiwane przez siebie cele.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 32
Reklama
Szlafmyca
niedziela, 9 sierpnia 2020, 17:51

Zamienie pas szachida za drona personalnego

men
niedziela, 9 sierpnia 2020, 16:47

Taka uwaga , wystarczy poszperać w necie, ile różnych systemów zaprojektowano w PL, przy zerowym zainteresowaniu Monowców, nie tak dawno był tu artykuł o artylerii, z którego wynika że trzeba przekonywać naszych wodzów z lampasami o KONIECZNOŚCI ich posiadania!!!! , rok w rok nasi studenci z dronami powietrznymi/lądowymi/wodnymi stają na "pudle" w międzynarodowych konkursach....... i co? ano g....o - ZERO zainteresowania......... a podobno , na poważnie biorąc słowa naszego super/hiper premiera rządzi nami "najbardziej innowacyjny rząd w historii od Mieszka I !!! ( sorry za g.....o .... a właściwie nie)

BS
poniedziałek, 10 sierpnia 2020, 11:35

Zrobienie rysunku w cadzie albo grafiki w Photoshopie to jeszcze nie zaprojektowanie...

jbc
poniedziałek, 10 sierpnia 2020, 14:25

Od czegoś trzeba zaczynać. Zrobić poprawny projekt w CAD też trzeba umieć. Poza tym regularne przyznawanie premiowanych miejsc w ogólnoświatowych konkursach inżynierskich odbywa się już na etapie działającego prototypu. Gdyby w takim momencie te nagradzane projekty otrzymywały dofinansowanie ze strony MON, nasza technika wojskowa byłaby na poziomie światowym (oczywiście w niektórych dziedzinach tylko, ale zawsze coś). Przypomina mi się, jak ładnych parę lat temu mój znajomy, zajmujący się czymś związanym z wykorzystaniem nanotechnologii w produkcji sztucznych kryształów (bardzo obiecująca gałąź techniki z mnóstwem możliwości nowatorskich zastosowań), opowiadał, że na organizowanych w Polsce cywilnych konferencjach naukowych z tego tematu regularnie bywali przedstawiciele komórek naukowych armii USA (i innych krajów także), natomiast NIGDY nie było przedstawiciela polskiej armii, czy wojskowych instytutów. Jak widać, trend omijania przez nasz MON etapu koncepcyjnego nowych i nowatorskich dziedzin nauki jest nadal kontynuowany, z dramatycznym wręcz dla naszej nauki i przemysłu skutkiem, a dla naszej armii z nieodwracalnymi stratami.

Kot w butach
niedziela, 9 sierpnia 2020, 12:30

Błaszczak to taki dron kota PREZESA

Logistyk
sobota, 8 sierpnia 2020, 23:08

I takiej broni nam potrzeba, małe toto, dopracowane w każdym szczególe będzie spędzać sen z oczu potencjalnemu przeciwnikowi

dim
sobota, 8 sierpnia 2020, 21:53

Wskazywałem Państwu na wielkie możliwości i także wielkie zagrożenie dla przeciwnika - wypływające z natychmiastowej gotowości do startu - polskich i podobnych dronów TL, ale reakcją forum była albo obojętność, albo wyśmiewanie. A tu okazuje się, że Izraelczycy nie tylko też je opracowali, ale jeszcze i pomniejszyli jeszcze bardziej i jeszcze także WPROWADZILI je na uzbrojnie ? - Czyli odwrotnie niż Polacy. I oto teraz, nagle jest zainteresowanie Redakcji i czytelników ? A może ci Izraelczycy też po prostu "opowiadają fantazje" skoro ja je jakoby "opowiadałem" tu nieco wcześniej ? Ja w takim razie czekam aż Redakcja napisze coś także o wielkich rojach. I też okaże się, że przygotowano je już kilka lat temu, rpt: kilka lat temu ! A teraz "tylko" wchodzą na uzbrojenie, już standardowo.

logistyk
niedziela, 9 sierpnia 2020, 11:21

Przyszłość należy do dronów powietrznych (zwłaszcza rój), lądowych (choćby transportowe podążające za drużyną z ekwipunkiem, wiozące rannych) i morskich. Ich użycie będzie bezpieczne dla człowieka, a przecież o to chodzi na polu walki by nie ginąć, by wspierały człowieka gdzie tylko się da. Polacy też mają osiągnięcia w tej dziedzinie tylko "beton" przystopuje ich rozwój, użycie lub zakupy w naszych zakładach zbrojeniowych. Dlatego dla naszej armii to jeszcze pieśń przyszłości.

Znany
niedziela, 9 sierpnia 2020, 13:46

By nie ginąć .... To najpierw trzeba dociec źródła konfliktu i zapobiegać tym najmniejszym nieporozumieniom i chciwości pieniądza, władzy i wyzysku. A to ewidentne napędzanie kasy firmom zbrojeniowym - w końcu musi komuś to sprzedać ...

Krzydra
sobota, 8 sierpnia 2020, 21:01

Doskonałe rozwiązanie Widziałbym je w zwiadzie na polu walki ,pojazdach a nawet na korwecie Po co kupować drogie śmigłowce narażając obsługę jak można to rozwiązać tym urządzeniem I innymi z większymi ładunkami Do zwalczania czołgów Z ukrycia można wygrać walkę A roje frontów na polu walki piechoty to przewaga bo żadne ograniczenia terenu nie działają

dim
niedziela, 9 sierpnia 2020, 05:38

Na dziś miałbyś rację. Choć oczywiście MON owo "dziś" wprowadzi za 5 lub za 10 lat. Z tym, że może dopiero za 15 lat... Natomiast na za 5 lat możesz nie mieć już racji, gdyż przeciwnik NAPEWNO opracowuje i dyskretnie testuje systemy ochrony aktywnej, dla wszelkich ważnych pojazdów, chroniące całą półsferę, a nie tylko obszar małych kątów. I takie systemy z łatwością strącą pojedynczą sztukę czy kilka sztuk amunicji krążącej. Nasuwa się uwaga uzupełniająca: na pewno przygotowywane są takie systemy, natomiast czemu nie są wprowadzane ? To ze względu na wielkie koszty małej serii. Tanie stałyby się to dopiero przy produkcji zrobotyzowanej, w setkach tysięcy sztuk (lub milionach). A i tak cokolwiek wyprodukowane zostanie dziś, za kilka lat nie będzie już tak skuteczne. Czyli gotowość do produkcji cały czas, ale wstrzymywanie się, aż znana będzie konkretna data agresji. ...Agresor będzie to przecież wiedzieć...

typowa kopia.- zwrotna sprzedaz do autora..
sobota, 8 sierpnia 2020, 20:29

..jak zwykle wyjete z korespondencji ITWL sprzed kilku lat..

ktos
sobota, 8 sierpnia 2020, 19:39

nom super dzieki radarom obserwacji pola walki wiadomo ze jak pojawi sie na ekranie dron to zaraz obok jest pojazd albo grupa zolnierzy i warto oddac tam pare strzalow artylerii. Rownie zobrze zolnierze moga pomachac flaga zeby pokazac gdzie sa.

eVa
sobota, 8 sierpnia 2020, 21:33

Czyli wystarczy wypuścić takiego drona ze zdalnie sterowanej wyrzutni (oddalonej od własnych sił) i poczekać na strzały przeciwnika ... a następnie wysłać kilka pocisków w jego stanowiska.

hahahahahahaha
niedziela, 9 sierpnia 2020, 06:43

hahahaha sprytne

Klakier
sobota, 8 sierpnia 2020, 20:19

Po pierwsze najpierw ten biedny radar oberwie ( łatwo wykryć emisję ). Po drugie w ternie pełnym budynków to prawie niemożliwe ( brak widoczności ). Po trzecie artyleria będzie miała ważniejsze cele i możliwe że będzie bawiła się w kontr-bateryjny ogień. Po czwarte radar pewno zobaczy drona w pewnej odległości od ekipy więc trudno będzie zgadywać skąd przyleciał. Po piąte radar obserwacji pola walki ma ważniejsze zadnia niż polowanie na drony. Po szóste nie bardzo do tego się nadaje.

Olo
niedziela, 9 sierpnia 2020, 13:37

A myślisz, że nadajnik używany przez operatora tego drona jest niewykrywalny? Emituje fale radiowe tak samo jak radar i tak samo można go wykryć.

Andrzej Zasieczny
sobota, 8 sierpnia 2020, 16:23

W przyszłych konfliktach zbrojnych będzie wygrywał ten, kto będzie miał i potrafi wykorzystać dużą ilość różnorodnych dronów (bezpilotowych statków latających), takich jaki opisane wyżej drony Ninox. Jednak o tym nie mają pojęcia polscy generałowie, którzy - powtarzam to od lat - przygotowują się do wojen, które już były i się nie powtórzą. Polscy generałowie próbują (to jest moje optymistyczne założenie) zastosować drony do strategi i taktyki walki, które znają od lat, a nie na odwrót - tzn. nie opracowują strategi i taktyki opartej na możliwościach, jakie już dziś oferują rozmaite typy dronów. Takie rewolucyjne podejście, taka zmiana myślenia jest możliwa, ale wymaga wysiłku umysłowego, a to wykracza poza możliwości polskich generałów. Dowodem ich indolencji i braku zdolności do myślenia o przyszłym polu walki jest to, że Wojsko Polskie od co najmniej 10 lat nie jest w stanie kupić żadnych dronów (poza skromną liczbą FlyEye, w dodatku nie dla jednostek I rzutu, a dla WOT). Jest to taki skandal, że brakuje mi słów, aby to komentować. Właśnie brak decyzji w sprawie zakupu przynajmniej 10 000 dronów różnego typu (a nie marnego 1000 egz., jak mówił w 2016 r. minister A. Macierewicz) uważam za zagrożenie PODSTAWOWEGO INTERESU BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWA. Dodam, że koszt takiej inwestycji we wzmocnienie obronności Polski byłby znacznie niższy niż zakup 32 samolotów F-35, których potencjał bojowy stanowi ułamek potencjału mądrze wykorzystanych 10 000 dronów (poza tym nasze F-35 znikną z polskiego nieba pierwszego dnia wojny z Rosją - zostaną zniszczone albo wycofane np. do W. Brytanii).

gfs
sobota, 8 sierpnia 2020, 17:22

Tęgi z ciebie analityk, ze tez ci generałowie to głupcy i o tym nie wiedzą ze są az tak głupi zeby zrozumiec swoją głupotę.

Tropiciel
sobota, 8 sierpnia 2020, 18:55

Zmartwię cię ale konflikty w XX wieku wykazały ze przeważająca część dowódców tkwiła mentalnie w poprzedniej epoce. Byli właśnie tymi głupcami co ludzi wysyłali na śmierć.

Darek
sobota, 8 sierpnia 2020, 14:49

Fajna zabawka

Cine
sobota, 8 sierpnia 2020, 14:24

Drony? A po co żolnierzom te zabawki? Mają Groty i niech się cieszą.

Michnik
sobota, 8 sierpnia 2020, 10:51

Jak rozumiem często jest to rozwiązanie jednorazowego użytku? A cena jak się do tego ma?

dim
sobota, 8 sierpnia 2020, 21:56

Dopracują, zoptymalizują kosztowo, po czym wyprodukują ich w zrobotyzowanej fabryce miliony. I cena będzie wtedy zupełnie zwyczajna. MON ogłosi oczywiście "dialog techniczny".

krokodyl
sobota, 8 sierpnia 2020, 10:37

Ciekawe czy mają ogniwa wodorowe czy zwykłe akumulatory.

Fanklub Daviena
sobota, 8 sierpnia 2020, 10:35

Dobre przeciw pastuchom. Ale z pewnością nie są to drony autonomiczne, niewymagające sterowania, więc przy przeciwniku takim jak Rosja te pojazdy pancerne sterujące takimi dronami zostałyby błyskawicznie namierzone i przykryte artylerią... O ile w ogóle dałoby się takich dronów użyć w środowisku WRE...

dim
sobota, 8 sierpnia 2020, 22:03

@Fanclub (c.d.) przy czym często przywoływany tu przeze mnie przykład smarfona, jest to taniocha samsunga, model 2016. Czyli faktycznie taniocha poprzedniej generacji informatycznie ! Czyli bądź zupełnie pewien - jest to totalna oczywistość - że właśnie otrzymają takie oprogramowanie. A tylko na razie rozwijane jest ono w oczywistej dyskrecji.

dim
sobota, 8 sierpnia 2020, 21:58

Absurdalnie, wręcz skrajnie ślepe i głupie jest to twoje "z pewnością nie mają". Jeśli ma autonomię wybierania twarzy smartfone, za kilkadziesiąt euro już w detalu, czemu nie ma mieć autonomii rozpoznawania wozu bojowego taki dron ? Tyle, że na razie nikt się tym nie pochwali, bo po co ?

Fanklub Daviena
niedziela, 9 sierpnia 2020, 14:28

Zrozum jakie to "wybieranie twarzy" bez przetwarzania w chmurze? To prymityw jak w aparatach kompaktowych na zasadzie znajdywania grupy pikseli w określonym kolorze (i potem są oskarżenia o "rasizm", bo źle działa na murzynach...) i trójkątów oczy-usta o określonych proporcjach. Nawet w totalitarnych Chinach czy totalitarnym Londonistanie najbardziej wypasione systemy AI źle się sprawdzają przy rozpoznawaniu niebiałych twarzy na monitoringu... Wystarczy twarz umazana kamuflażem czy "rockowym" makijażem lub wymalowana uśmiechnięta "buźka" na koszulce i już głupieje... Tak samo jest z rozpoznawaniem pojazdów: na poligonie jednolicie zielone pudło (jak w ustawce mającej wykazać wyższość F-35 nad A-10 - jaskrawo zielone i świecące jak lusterko w IR - i mimo tego A-10 wygrał...) w testach producenta jest wykrywane. Ale przy rozdzielczości kamer w tanich dronach już wystarczy "kamuflaż pikselowy" pojazdu, szczególnie z dodatkami rozmywającymi kontury jak siatki maskujące, gałęzie, gruz czy ostatnio z Syrii okoliczna ziemia sypana na pojazd posmarowany klejem i rozpoznawanie wysiada. A i wypasiona AI z chmury też potrafi zgłupieć i każda strona robi badania jak to robić. I badania są ciekawe, bo okazuje się, że jak jest coś nieoczekiwanego, czego w trakcie uczenie sieci neuronowej nie było, to system durnieje - np. w trakcie prób okazywało się, że jak pomiędzy czołgami umieściło się... dmuchanego różowego słonia, to AI przestawała rozpoznawać czołgi itp... Nie jesteś z branży i nie zdajesz sobie sprawy z trudności tematu. Prosty przykład: daj blondynce (mimo wszystko IQ większe od wypasionych dronów) kompas i powiedz, że w namiarze takim a takim w odległości 60km jest te Twoje 20 pojazdów pancernych. Zobaczymy, czy je odnajdzie, nawet jak nie będą zamaskowane i nie będzie to płaskie jak stół dno wyschniętego słonego jeziora, tylko typowy polski krajobraz z drzewami i krzakami, ograniczający widoczność do średniego 800-900m... A jak będzie zamaskowane, to odkryje je tylko przez przypadek, jak się z którymś zderzy... Czy wiesz, że w Iraku USA miało 100% panowanie w powietrzu, chmary maszyn na niebie wszelkich typów, w tym rozpoznawczych, pilotów o IQ lepszym niż tani smartfon A NIE UDAŁO IM SIĘ WYKRYĆ ANI JEDNEJ WYRZUTNI SCUDÓW PRZED ODPALENIEM? A przygotowanie do startu Scuda trwa jakieś 45minut... Wrzuć w google i poszukaj zdjęć np. German Tanks in The Forest In Lithuania - będziesz miał ładne porównanie jak wygląda pojazd w kamuflażu i bez, to może zrozumiesz, że żaden prosty dron nie będzie miał IQ zdolne rozpoznać w tym pojazd przez najbliższe dziesiątki lat, a jak masz mieć drogi dron, z odpornym na zakłócanie kwantowym łączem satelitarnym i przetwarzał obraz w wypasionej chmurze obliczeniowej, to relacja koszt/efekt będzie fatalna wobec salwy ze Smiercza do zagajnika 60km, gdzie rzekomo mają być pojazdy pancerne... Nad tym co piszesz od dziesiątków lat pracują, ale nikt się nie chwali bo nie ma czym, bo rezultaty są mizerne. I dlatego Javellin na środku płaskiej jak stół pustyni w Nevadzie w chłodny poranek do podgrzanego ogniskiem wraku T-55 na wprost trybuny dla senatorów i generałów ślicznie trafia, ale jak już jadą 2 T-55 to woli nieszkodliwie spadać na środku między nimi... Tak samo davienowate AIM-9X "rozpoznają sylwetkę" i "wybierają miejsce trafienia" i "nie są mylone przez flary" tylko w davienowych bajaniach, bo przy matrycy 96x96 (a niechby i w przyszłości miały drogą 256x256 czy makabrycznie drogą 512x512 - to tylko zmiana ilościowa a nie jakościowa) guano z daleka widzi i bardzo często nie jest w stanie odróżnić maszyny od podświetlonych słońcem krawędzi chmur czy jasnych plam od dymu i flar, bo przy tej rozdzielczości z daleka maszyna też jest plamką a nie kształtem.

dim
poniedziałek, 10 sierpnia 2020, 02:01

@Funklub. Przytaczasz okoliczności konfliktów o relatywnie b.niskim nasileniu lub realia wojen ciężkich, ale sprzed dość wielu dziesięcioleci. A sięgnij po scenariusze, znane jeszcze z ZSRR ? W stosownym dla atakującego momencie wszystko - w danej okolicy - zostanie np. wypalone. Przy tym oprogramowanie drona będzie wczytywane do konkretnego wariantu użycia zadania, a nasze drony mogą wtedy "zostać ogłupione". I wymieniane przez ciebie metody maskowania zwykle diabli wezmą - piszę o polskich realiach, a nie o Bliskim Wschodzie. Na Bliskim Wschodzie, obojętnie czy w czasie pokoju, czy wojny, otoczenie radykalnie nie zmieni się wizualnie. Także rozdzielczość matryc, które wymieniasz, jest śmiesznie niska, raczej z lat 80-tych, max 90-tych. Gdy to komputer topowego F-22 miał mniejszą moc od obecnych smartfonów. Poza tym w przytłaczającej większości przypadków drony wykrywać będą nasze pojazdy w ogóle nie przygotowane do maskowania w terenie, w którym właśnie przebywają. Gdyż wojna manewrowa toczy się w ciągłym ruchu. A ty podajesz przykłady skutecznego maskowania, ale statycznie. Podam ci przykład już z roku 1949: greccy partyzancie pokonywali co dnia, na własnych nogach, odpowiednik 50 km (odpowiednik, gdyż zwykle chodziło o trasy górskie), gdyż inaczej zostaliby osaczeni przez stale poszukującego ich przeciwnika. Warunki terenowe do maskowania się w dzień mieli dobre, a przemieszczali się nocą - dziś w rozpoznaniu niemal nie ma pojęcia nocy. I w ten sposób siły rządowe, mimo od 10- do 50-krotnie silniejszego uzbrojenia i środków transportu (dane zależne od tego która strona przytacza te info) za nic nie były w stanie sobie z nimi poradzić. Jeśli tylko partyzanci mogli otrzymywać logistykę zza granicy czy ewakuować tam swych rannych i osoby słabe (czyli Grecja północna). Uwaga, że często aż 30% partyzantów, oddziałów liniowych, stanowiły kobiety ! Zwykłe, nie zawodowi wojskowi. I wtedy zastosowano nowe amerykańskie bomby napalmowe, przygotowane jeszcze na Japonię, ale wykorzystane pierwszy raz w roku 1949, w Grecji. I wojnę zakończono nagle, w ciągu maksymalnie tygodni. Partyzanci okazali się bez jakichkolwiek szans, ponieważ utracili możliwość skutecznego maskowania się. W CIĄGŁYM RUCHU WOJNY MANEWROWEJ, WYMUSZONYM PRZEWAGĄ PRZECIWNIKA. Inaczej ciężko przegrywali każdą bitwę - Czyli taki ciągły ruch, to jest to, co czekałoby i Polaków, w starciu z Rosją. Lub zupełna klęska nim ktokolwiek z zagranicy pomoże...

nom
niedziela, 9 sierpnia 2020, 22:25

lol rozpoznawanie twarzy wymaga chmury ? chyba tam u was w Rosji. uczenie sieci neuronowej wymaga dużej mocy obliczeniowej, ale rozpoznawanie różnych obiektów już wielokrotnie mniejszej. nawet mały tani procesorek w smartfonie sobie z tym poradzi, szczególnie jeśli będzie miał dedykowany do tego układ. sądząc z twojego ujadania to chyba was boli że w matuszce nie macie takich technologii?

Davien
niedziela, 9 sierpnia 2020, 16:31

I jak zwykle funku musiałes zrobic z siebie błazna i pokazac ze nei masz pojęcia o temacie:)) A juz na maksa pojechałes z AIM-9X choc rozumiem ze w zacofanej Rosji nei wiecie nawet co to jest IIR:)

Tweets Defence24