Reklama
Reklama

Czy warto było organizować szczyt bliskowschodni w Warszawie? [OPINIA]

15 lutego 2019, 15:23
KPRM
Fot. Krystian Maj/KPRM

Za nami dwudniowy szczyt w Warszawie, który zamiast polsko-amerykańskim okazał się być w praktyce spotkaniem amerykańsko-izraelskim, na którym zdanie Polski na tematy regionu Bliskiego Wschodu mało kogo interesowało. Sama konferencja nie wniosła wiele nowego, bowiem stanowisko zarówno Stanów Zjednoczonych jak i Izraela na bliskowschodnie problemy, szczególnie Iranu, znane jest od dawna. Najwięcej dowiedzieliśmy się tego, co myślą o nas nasi sojusznicy i domniemani przyjaciele, a więc Amerykanie oraz Izraelczycy. Niestety, nie jest to rzeczywistość, jaką chcielibyśmy widzieć, a co gorsza nic nie zapowiada, aby miało się to zmienić w najbliższej przyszłości i to niezależnie od tego, kto będzie sprawował władzę nad Wisłą.

Według danych MSZ w Warszawie zameldowali się przedstawiciele niemal siedemdziesięciu państw, co samo w sobie jest wynikiem imponującym – trudno wskazać inne organizowane w Polsce polityczne wydarzenie międzynarodowe o podobnym rozmiarze. Gdyby przyjąć bardzo minimalistyczne podejście to bez wątpienia był to prestiżowy sukces, ale trudno oprzeć się przekonaniu, że rozmach imprezy i duża liczba gości to kwestie, które cieszyć mogą co najwyżej domy weselne albo właścicieli restauracji, a nie państwa, które muszą realizować swoje interesy narodowe. Prestiż państwa i jego postrzeganie są niewątpliwie ważne, nie ma co do tego wątpliwości, ale to nie one są decydujące, lecz szeroko postrzegana siła narodowa, pozwalająca kształtować system międzynarodowy zgodnie ze swoją wolą i oczekiwaniami. W tym aspekcie niestety Polska pokazała, że jest graczem z drugiej ligi i raczej nieprędko – jeśli w ogóle – to się zmieni.

Konferencja a Bliski Wschód

Jeżeli chodzi o sam przebieg konferencji to nie padły żadne zaskakujące słowa. Premier Izraela Netanjahu za całe zło obarczył Iran, podczas gdy przemawiający drugiego dnia wiceprezydent Pence połączył różne wątki – fakty, ideologię i manipulacje, by na koniec odnieść się do Iranu jako całego zła na Bliskim Wschodzie. Stanowiło to drastyczne odejście od zapewnień Polski, że konferencja nie będzie miała antyirańskiego charakteru (w co jednak nikt od początku nie wierzył). Pence słusznie zauważył, że Iran podgrzewa konflikty w regionie, chociażby w Syrii – nie jest to żadna tajemnica, a Iran sam do obecności w tym kraju się przyznaje. Pod względem retorycznym Pence naprawdę sprawnie połączył politykę Iranu z przypowieścią o Abrahamie (sic!), koniecznością zwalczania antysemityzmu oraz zapowiedział, że muzułmański ekstremizm zostanie zmieciony z powierzchni ziemi. Było to o tyle ciekawe, że zupełnie nie odniósł się do wspierania radykałów przez Arabię Saudyjską, a tamże umiejętnie – by nie powiedzieć cynicznie – połączył działania Iranu z zamordowaniem Dżamala Chaszodżdżiego. Jest to równie kłamliwe (dziennikarza zamordowali wszak Saudyjczycy) co z punktu widzenia politycznego realizmu zrozumiałe. Biorąc pod uwagę amerykańsko-saudyjską współpracę byłoby skrajnie naiwne sądzić, że Pence skrytykuje Rijad za cokolwiek.

Było do przewidzenia, że spotkanie w Warszawie nie będzie konferencją pokojową, choć taka w pewnym momencie powinna się odbyć – istniejące dwa obozy coraz bardziej podgrzewają emocje i napędzają nienawiść, a ta w pewnym momencie musi albo opaść, albo eksplodować. Celem konferencji w Warszawie było skonsolidowanie obozu amerykańsko-izraelskiego przeciwko Iranowi i to się udało. Stany Zjednoczone przedstawiły swoje cele w regionie i od razu zademonstrowały jak wiele państw te działania popiera – albo aktywnie, albo przynamniej milcząco. Warszawa okazała się również miejscem, w którym doszło do historycznego wydarzenia – oficjalnego potwierdzenia współpracy pomiędzy Izraelem a Arabią Saudyjską, co pokazuje specyfikę i dynamikę regionalnych starć i interesów.

Iran wobec konferencji

Republika Islamska od początku krytykowała plan zorganizowania w Warszawie konferencji, uznając ją za wydarzenie anty-irańskie, które nijak ma się do szukania pokoju. Teheran zaznaczył, że jest zainteresowany rozmowami o sytuacji na Bliskim Wschodzie, ale przy poszanowaniu reguł wzajemności i szacunku, bez presji i gróźb. Co ciekawe, po konferencji irańska prasa jest bardzo oszczędna w komentowaniu wydarzeń w Warszawie – nie jest przypadkiem, że w polskiej stolicy mediów irańskich praktycznie zabrakło, a perskojęzyczni dziennikarze pracowali dla mediów zachodnich. Irańskie agencje koncentrują się obecnie na dwóch tematach – na szczycie Iranu, Turcji i Rosji w Soczi oraz na zuchwałym ataku terrorystycznym na konwój wiozący żołnierzy Korpusu Strażników Rewolucji we wschodniej prowincji Sistan i Beludżystan. Tematem jest także wyjazd ministra spraw zagranicznych Mohammada Dżawada Zarifa na konferencję o bezpieczeństwie w Monachium.

Po wspomnianym ataku prezydent Rouhani powiązał incydent z warszawską konferencją, ale była to jedyna tego typu wypowiedź na tak wysokim szczeblu. Rouhani zaznaczył, że państw wspierających terroryzm na Bliskim Wschodzie należy szukać gdzie indzie i na pewno nie w Teheranie.  Wątek Polski się nie pojawia, bowiem Iran nie uznał naszego kraju za organizatora szczytu i państwo samodzielnie formułujące politykę, lecz za wykonawcę wizji amerykańskiej i izraelskiej. Rzecznik prasowy irańskiego MSZ odniósł się zarówno do konferencji jak i komunikatu końcowego, uznając oba elementy za klęskę amerykańskiej polityki. Bahram Ghassemi stwierdził, że chociaż Stany Zjednoczone próbowały stworzyć szeroką międzynarodową koalicję przeciwko Republice Islamskiej to zdaniem Iranu niewielka liczba państw biorąca udział w warszawskim wydarzeniu, a także niska ranga delegacji, pokazuje, że plan Waszyngtonu nie udał się. Dokument końcowy uznano za bezproduktywny i bez znaczenia. Ghassemi dodał, że nie mogło być inaczej, skoro w konferencji o Bliskim Wschodzie nie brali przedstawiciele nie tylko Iranu, ale również Iraku, Turcji, Syrii, Palestyny i Libanu. Znamienne, że Ghassemi ani razu nie odniósł się do Polski jako aktora stosunków międzynarodowych.

Co z tego dla Polski?

Komentatorzy jeszcze przed szczytem dzielili się na dwie grupy. Przeciwników, zwracających na to, że wiele na nim stracimy – chociażby pogorszymy sobie relacje z Iranem. Drugi obóz stanowili zwolennicy, którzy zaznaczali, że szczyt w Warszawie jest dobry, bo wiele na nim zyskamy. Paradoksalnie obie grupy się mylą. Nie możemy pogorszyć naszej współpracy z Iranem, bowiem ta jest już minimalna. Nie da się zniszczyć czegoś, co nie istnieje. Niektórzy polscy politycy odebrali ten fakt z zadowoleniem, ale to tak jakby cieszyć się z faktu, że nie spali się nam dom, bo jesteśmy bezdomni. Niska wymiana handlowa nie jest powodem do zadowolenia – tym bardziej, że z Iranem handlują niemal wszyscy. To pokazuje jak słaba jest nasza gospodarka i jak bardzo nasi decydenci nie rozumieją, na czym współcześnie polega potęga państwa. To samo tyczy się Iraku, w którym nasze rachityczne wpływy są obecnie wypychane przez Iran.

Po wejściu w życie umowy nuklearnej z Iranem (JCPOA) nasza wymiana handlowa znacząco wzrosła, ale to nie warszawska konferencja, lecz wycofanie się Amerykanów JCPOA przepędziło z Republiki Islamskiej duże polskie firmy energetyczne, ale podobnie postąpiły niemal wszystkie zachodnioeuropejskie koncerny, z francuskim Totalem na czele (nie jest przypadkiem, że na stronie internetowej Biura Handlowego w Iranie ostatnia wiadomość datowana jest na lipiec 2018 roku). Nadal jednak, i warszawska konferencja tego nie zmieni, można z Iranem handlować w pewnych sektorach (tak zwane produkty humanitarne). W idealnym świecie, a przynajmniej w takim, w którym posiada się sprawne i silne państwo, mogące stawiać warunki innym i ugrywać korzyści w zakulisowych negocjacjach, Polska zorganizowałaby szczyt wzmacniając swoją współpracę z Amerykanami, ale jednocześnie byłaby w stanie rozwijać gospodarczą współpracę z Iranem na płaszczyznach, które i tak są wyłączone spod amerykańskich sankcji, chociażby w eksporcie żywności, lekach czy turystyce. Niektóre państwa uzyskały nawet od Amerykanów prawo do strategicznej współpracy z Iranem bez groźby sankcji. Przykładem są chociażby Indie i w mniejszym stopniu Pakistan, które dla Amerykanów są zbyt ważne, by grozić im sankcjami karnymi za współpracę z Iranem. Polska nie może na to liczyć, bo nie ma żadnych argumentów, by uzyskać taki przywilej od Waszyngtonu.

Konsekwencją szczytu w Warszawie nie będzie też zerwanie stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską a Iranem. Polska jest też zbyt nieznanym dla Irańczyków państwem, by skierować „spontaniczny tłum” do zaatakowania naszej ambasady w Teheranie, tak jak uczyniono to z brytyjską (2011 r.) i saudyjską (2016 r.), by w ten sposób próbować na chwilę odciągnąć uwagę irańskiej opinii publicznej od ważnym problemów wewnętrznych. Republika Islamska jest bardzo pragmatyczna i ma świadomość, że wymiana handlowa to droga do jej uratowania w obliczu wewnętrznych trudności gospodarczych, które prowadzą do kolejnych strajków. Skoro w latach osiemdziesiątych Republika Islamska była w stanie prowadzić interesy ze śmiertelnymi wrogami – Stanami Zjednoczonymi oraz Izraelem – a w latach dziewięćdziesiątych przymykać oko na masakrowanie przez Rosjan Czeczenów (a przecież Iran deklaruje bezkompromisową pomoc dla prześladowanych muzułmanów na całym świecie) to przejdzie do porządku dziennego nad konferencją w Warszawie – tym bardziej, że udział w niej Polski był równie duży, co kierownika sali w restauracji podczas firmowej wigilii (znamienne jest, że na przemówieniu premiera Morawieckiego nie zostali izraelscy dziennikarze – niemal wszyscy wybrali się do muzeum Polin).

My a nasi sojusznicy

Zwolennicy organizacji szczytu podkreślali, że możemy zyskać na tym stałą obecność amerykańskich wojsk w Polsce, ale Amerykanie takich deklaracji – nawet przy okazji tego wydarzenia i oczekiwań Warszawy – nie złożyli. Amerykańska ambasador Georgette Mosbacher stwierdziła, że grzeczna Polska może otrzymać „nawet kilkuset” żołnierzy więcej, co nijak ma się do naszych planów, ale pokazuje jak Waszyngton patrzy na nas i jak dobrze wie, że można nas zadowolić mało znaczącymi gestami i pustymi słowami. Prawdopodobieństwo utworzenia Fortu Trump w formie, jaką chciałaby Warszawa, jest niemal zerowa i szczyt tego nie zmieni. Czy są więc dla nas jakieś pozytywy? Jeśli już to jeden – naocznie dowiedzieliśmy się co tak naprawdę myślą o nas państwa niby nam sojusznicze lub przynajmniej zaprzyjaźnione.

Sekretarz stanu Mike Pompeo, tuż po przylocie do Warszawy, napomknął nas, abyśmy wreszcie uregulowali sprawę pożydowskiego majątku – tak jakby była to w ogóle amerykańska sprawa. Premier Izraela tego samego dnia całkowicie zignorował polskie oczekiwania co do konferencji i niewątpliwie celowo powiedział, że w Warszawie budować się będzie wojenna koalicja przeciwko Iranowi. Zapewnienia Polski jakoby konferencja będzie pokojowa i nie będzie wymierzona w żadne państwo zostały podeptane zanim delegaci ustawili się do wspólnego zdjęcia. Później nie było wcale lepiej. Mike Pompeo pochwalił Franciszka Blajchmana, komunistycznego zbrodniarza, który jest ponoć „wzorem odporności polskiego narodu i amerykańskiego ideału, że każdy kto ma duże marzenia, może wznieść się na wyżyny”. Pokazuje to jak bardzo historia naszego kraju jest dla Amerykanów obca i jak bardzo ją lekceważą – amerykańskiej dyplomacji nie chciało się poświęcić kilku minut, by na Wikipedii sprawdzić o kim mowa, a przecież naturalnym gestem i próbą okazania należytego szacunku jest upewnienie się idąc w gości, by nie pomylić gospodarza z lokajem, a pani domu nie uznać za sprzątaczkę.

Ale czy można im się dziwić? Przecież niezależnie jak bardzo obraźliwe pod naszym adresem padną słowa i tak Polska nie zaprotestuje. Na koniec premier Netanjahu miał ponownie obarczyć Polaków współodpowiedzialnością za Holokaust, a Arabia Saudyjska nałożyła embargo na polską wołowinę. Netanjahu równie kłamliwie dodał, że „powstańcom w getcie nikt nie przybył z pomocą”.

Trudno o lepszy prezent dla krytyków współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, które robią wszystko, aby popsuć swój wizerunek w państwie, które mieni się amerykańskim sojusznikiem. Może jednak i dobrze, że konferencja się odbyła, bo uzyskana wiedza jest bardzo cenna, choć otwartym pytaniem jest, czy będziemy potrafili ją wykorzystać – nie chodzi tutaj o to, aby obrażać się na Stany Zjednoczone czy Izrael, bo Amerykanie bez Polski sobie doskonale poradzą, a my bez amerykańskiej pomocy dużo gorzej. Alternatywa wizja, pojawiająca się co jakiś czas w mediach, aby zamiast współpracy z Waszyngtonem iść w stronę kooperacji z Iranem, Rosją i Turcją, nie wymaga komentarza. Nie mamy przywileju być państwem neutralnym. Musimy być zaangażowani i mieć sojuszników, ale ci muszą nas traktować poważnie i z szacunkiem. Na szacunek musimy sobie jednak sami zapracować, a póki co nic w tym kierunku nie jest robione. Dotyczy to nie tylko wielkich rzeczy, ale nawet błahych – czy na międzynarodowej konferencji z setkami dziennikarzy przedstawiciele mediów z całego świata nie powinni otrzymać promocyjnych materiałów w języku angielskim o naszym kraju? czego jednak oczekiwać od Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które nie potrafiło nawet wysłać emaila do dziennikarzy o otrzymanej akredytacji...

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 101
Reklama
maxymilian
niedziela, 24 lutego 2019, 22:58

ważny wynik- kompromitacja Polski

I ty Brutusie
sobota, 23 lutego 2019, 19:46

Czy Cezar, wiedząc co szykuje Brutus, dalej uważałby go za przyjaciela i sojusznika? Czy możemy liczyć na to, że obecny rząd w Polsce wyciągnie wnioski z odkrycia, kto jest dla Polski Brutusem i zacznie pilnować pleców? Czy możemy liczyć, że dokona zwrotu w kierunku sojuszu z Chinami albo ogłosi neutralność jak Szwajcaria? Raczej możemy spodziewać się, że po kolejnych ciosach przyjacielskich, będzie powtarzać tylko: "I ty Brutusie...?", "I ty Brutusie...?, "I ty Brutusie...?" A im zdobędzie liczniejszą reprezentację w eurowyborach, tym większego konia trojańskiego w Unii Europejskiej wybuduje, wcale nie dla Polski obrony, a na pewno Polski kosztem... Dlatego lepiej poprzeć w głosowaniu takich, którzy nie będą na leżąco pucować butów dla mocarstw... (na przykład kukizowców).

Realista
sobota, 23 lutego 2019, 16:02

Cezar, Cezar - ja nie potrzebowałem tego szczytu o Iranie bez Iranu, żeby się przekonać o jego szkodliwości - zwłaszcza dla Polski. Natomiast społeczeństwo polskie jako całość - TAK - POTRZEBOWAŁO - twardego dowodu niezmiennie wrogiej polityki Izraela - i niezmiennego żyrowania jej przez USA. Skutki długofalowe zmiany świadomości społecznej się kumulują - i po przekroczeniu punktu krytycznego, dadzą wynikowo [przez wybory, raczej nie przez tumulty uliczne] zasadniczą zmianę polityki Polski względem hegemona i jego pupilka. Czy w tych, czy w raczej przyszłych wyborach? - im później, tym ostrzej. Z docelowym zbalansowaniem Waszyngtonu Pekinem, a Pekinu Waszyngtonem - i w TAKIEJ sytuacji - braniem od OBU supermocarstw naraz - i z marginalizacją ich rękami Berlina, Kremla, Tel Avivu. Proszę zrozumieć - społeczeństwo polskie reaguje inaczej, niż rosyjskie - niby trudniej je "wzbudzić" do działania - ale z drugiej strony jest o wiele bardziej podmiotowe i przyjmujące na siebie odpowiedzialność za politykę na górze i losy Polski - gdy uzna sprawy za przekraczające próg tolerancji. To poniekąd dziedzictwo zaborów i okupacji i marionetkowości reprezentacji rządowej za PRL czy post-PRL. Społeczeństwo rosyjskie [czy niemieckie] jest znacznie bardziej "propaństwowe" czy raczej "prorządowe" - ale skutkiem tego jest bierność wtedy, gdy trzeba reagować oddolnie w imię racji stanu - bo to jest cedowane przez społeczeństwo na rząd. Owszem - tumulty z przyczyn niezadowolenia są nawet częstsze w tych społeczeństwach - ale mają bardziej przyziemny, powierzchowny, konsumpcyjny charakter. Oczywiście inny w Niemczech, inny w Rosji - bo i poziom życia zupełnie różny [zwłaszcza na prowincji] - ale mechanizm w istocie ten sam.

Cezar
środa, 20 lutego 2019, 22:17

@Realista Jeśli potrzebowaliście antyirańskiego szczytu aby dowiedzieć się, że dla USA jesteście tylko pachołkiem to znaczy, że z REALIZMEM nie macie nic wspólnego. Natomiast wojnę z Izraelem wywołaliście sami za pomocą słynnej nowelizacji ustawy o IPN. To, że wśród Polaków zdarzali się szmalcownicy, którzy wydawali Niemcom Żydów to od czasu II WŚ wiadomo. Izrael też o tym wiedział. Ale do czasu objęcia polskiej polityki zagranicznej przez rząd PiS, temat ten w relacjach polsko-izraelskich nie istniał. Dopiero rząd PiS wywołał go do tablicy. Za co dostał solidnego kopniaka. A na świecie, zamiast o prawdziwych sprawcach Holocaustu, mówi się teraz tylko o Polakach-szmalcownikach. Naprawdę, warto było tak się zaorać?

Anastazy
środa, 20 lutego 2019, 16:16

Czyli jedyna realna, choć niezaprzeczalnie trudna droga to przyłączenie do Polski Ukrainy i Białorusi oraz ewentualnie Litwy, chociaż tu raczej wątpliwe i reprezentowanie naszych słowiańskich państw z zupełnie innymi argumentami w postaci znacznie większej armii i potencjału mobilizacyjnego. Ukraina i Białoruś chętnie dołączą do kręgu UE dzięki nam, natomiast największa trudność - rozsądny prezydent decydujący o polityce zagranicznej i premier w polityce wewnętrznej. Mamy spore bogactwa pod ziemią i stosunek pozostałych państw do naszej trójki może być moderowany zachętami do wydawania koncesji na wydobycie. A my nie będziemy szantażowani tylko będzie się z nami rozmawiało jak z poważnymi krajami np. Turcją. Te państwa to nasi najbliżsi krewni genetyczni i lepiej się z nimi dogadać niż być małym i biednym państwem, które jest pomiatane przez wszystkich "sojuszników". Poza tym zagrozimy, że państwo którego służby specjalne będą manipulowały czymkolwiek na naszym terenie dostanie zakaz prowadzenia działalności gospodarczej na naszej ziemi na okres 20 lat. Cała reszta jest do zrobienia, ściągamy wielki chiński bank, który rozrusza naszą gospodarkę a zwłaszcza nowoczesne technologie pod zastaw tego co mamy pod ziemią. Także szybkie dozbrojenie, zakupy za gotówkę są w każdym kraju mile widziane, mamy potencjał i przeszkalamy mężczyzn i kobiety w posługiwaniu się bronią i elementach musztry. W każdym domu karabin z amunicją w skrzyni na szyfr i ludzie są szczęśliwi a państwo się bogaci!

Realista
środa, 20 lutego 2019, 15:08

Cezar - WARTO BYŁO. Przynajmniej w praniu wyszło, kto jest kim wobec Polski i Polaków. Wszystko można nadrobić i tak się odkuć w druga stronę, że za jakichś czas i Waszyngton i Tel Aviv będą żałowali swojej bandyckiej hucpy. Kwestia, by zacząć od strategicznego kroku, który kopnie w cały ten stolik - od pozyskania atomu. Za każda cenę i każdym sposobem. Biadolenie zostaw przedszkolakom, szkoda czasu na przezywanie i rozdzieranie szat.

Cezar
środa, 20 lutego 2019, 10:05

Zdecydowanie nie warto było. Przegraliśmy tę imprezę na wszystkich możliwych frontach. Amerykanie pokazali nam, że traktują nas jak pachołka. Izrael nie może nam darować ustawy o IPN i upokarza polityków PiS przy byle okazji. Zresztą, pokłócić się z Izraelem podczas antyirańskiego szczytu to już jest wyższa szkoła jazdy. Wyższe frajerstwo. Na dodatek rozleciała się Grupa Wyszechradzka. To znaczy istnieje, ale bez nas. Przywódcy Węgier, Czech i Słowacji nie mieli żadnych oporów aby polecieć do Izraela na rozmowy z premierem tego kraju. Wygląda na to, że członkowie Grupy Wyszechradzkiej również nas nas leją. Jak i cała Europa w tej chwili. Może już nie organizujmy żadnych szczytów, nie kompromitujmy się.

Realista
wtorek, 19 lutego 2019, 17:08

TAK. WARTO BYŁO. ZDECYDOWANIE. Lekcja kosztowna, ale trudno - teraz trzeba wyciągnąć z niej wnioski. Do końca. A wniosek jest jeden - ale za to STRATEGICZNIE ZASADNICZY - Polska musi za wszelką cenę i każdym sposobem zdobyć broń jądrową. To nie my mamy zastanawiać się, co z nami przykrego chcą zrobić inni gracze [a chcą np. dokonać zbankrutowania na 300 mld dolarów, a potem - logicznie w sposób nieunikniony - dokonać wrogiego przejęcia], tylko inni gracze mają się zastanawiać, jak tu grzecznie i partnersko załatwiać sprawy z Polakami, a zwłaszcza, jak nie nastąpić na odcisk Polakom. Państwu z atomem nikt nie grozi. Państwo z atomem jest realnie suwerenne. Polska to dla Chin PARTNER - co Chiny potwierdziły strategicznym traktatem z 20 grudnia 2011, nadając Polsce status państwa o specjalnym znaczeniu strategicznym dla Chin. Z prostego powodu geostrategicznego - NADAL NIEZMIENNIE aktualnego [wszelkie aresztowania szpiegów Huawei są na poziomie STRATEGICZNYM BEZ ZNACZENIA] - Polska jako bufor trzymający w ręku kluczowy styk Rimlandu i Heartlandu Eurazji - czyli lądowy przesmyk bałtycko-karpacki - GWARANTUJE Chinom, samym swoim istnieniem, że nie powstanie silniejsze od Chin supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. I dlatego Chiny na pewno sprzedadzą Polsce atom - zapewne poprzez Pakistan. I zrobią to - w swoim własnym egoistycznym i jednocześnie skrajnie żywotnym interesie i w imię najbardziej elementarnej racji stanu Chin. Najlepiej zrobić to pod stołem - metodą faktów dokonanych. I nie trzeba środków przenoszenia - w naszej sytuacji lepiej, aby specjalsi mogli na terenie danego agresora odpalić głowice w jego najczulszych strategicznie miejscach. Czyli strategia maksymalnie "cichego" i jednocześnie maksymalnie skutecznego ASYMETRYCZNEGO odstraszania. I żeby było jasne - nie o to chodzi, żeby odpalać głowice, tylko żeby sama groźba powodowała tak skuteczne realne odstraszanie strategiczne, że agresor zrezygnuje z ataku na Polskę w fazie planowania. I żeby głowic NIE TRZEBA BYŁO ODPALAĆ. "Si vis pacem, para bellum" - stare, dobrze sprawdzone w wielowiekowej praktyce rzymskie porzekadło.

mccarthy
wtorek, 19 lutego 2019, 15:30

Patrząc na całe spektrum komentarzy, mamy tu zwolenników opcji rosyjskiej, amerykańskiej, berlińskiej itp. Ktoś zada pytanie, dlaczego nie będziemy działać na rzecz "opcji polskiej"? Odpowiedź jest prosta: bo nie jesteśmy w stanie. Polska ma to nieszczęście, że jest wciśnięta między dwa byty polityczne o większych możliwościach gospodarczych i wojskowych – mowa tu oczywiście o Niemcach i Rosjanach. Jeśli spojrzymy na historię naszego kraju, na dłuższą metę równorzędną walkę byliśmy w stanie podjąc tylko z Rosjanami, z Habsburgami zawsze będąc o krok do tyłu, a Hohenzollernów lekceważąc tylko po to, by niedługo później kraj o kilkukrotnie mniejszej populacji miał kilkukrotnie większą gospodarkę i armię. A przecież Austria i Prusy były tylko forpocztą, jednymi z wielu (choć najsilniejszymi z nich) państw niemieckich. W przypadku Rosji, przez wiele wieków rywalizacja ta była zamrożona na wskutek najazdów mongolskich i podporządkowania Rusi Tatarom, co skrzętnie w XIV wieku wykorzystali Litwini, masakrując kolejnych księciów z nadania i tworząc ogromne powierzchniowo państwo, które potem sobie, bądź co bądź, podporządkowaliśmy. Historia uczy więc, że na Zachodzie nie mamy czego szukać, że ewentualnych korzyści politycznych należy szukać na wschodzie, koncentrując się na wyszarpywaniu z rąk silniejszego gracza kolejnych sfer, samemu starając się stracić jak najmniej. Prawda jest taka, że ani USA, ani Niemcy, ani Rosja nie patrzą na nas jako na partnera, bo nie mamy żadnej karty, której udział należy w 100% do nas, i której moglibyśmy użyć z większą dla innych niż dla nas stratą. Tym czymś z pewnościa byłyby łupki, ale rzeczywistość ostudziła nasze nadzieje, choć w przyszłości wciąż może być to czynnik który dałby nam możliwość dużo większej asertywności w polityce zagranicznej (10-15 a może i więcej mld m3 krajowego wydobycia w ujęciu rocznym jest jak najbardziej możliwe, przy odpowiednich nakładach oczywiście). Ale co poza tym? Energatycznie wciąż jesteśmy zależni od Rosji. W kwestii gazu to się zmienia, ale wciąż dochodzi węgiel (choć tylko połowicznie) i ropa naftowa. Gospodarczo – jak z resztą cała Europa – zależymy od Niemiec. W warunkach ograniczonej siły sprawczej względem tych dwóch bytów, należy szukać przeciwwagi na zewnątrz, i tu też dużego wyboru nie ma – poszczególne kraje Unii Europejskiej są w takiej samej, a często znacznie większej zależności od Niemiec, a przeciwwagi wolą szukać... w Moskwie oczywiście – tanie surowce, większa siła sprawcza takich relacji (relacje z Rosją są w UE tak drażliwym tematem, że z marszu stają się bardziej istotne od tych wewnątrzunijnych, pomijając może porozumienia regionalne typu trójmorze, ew. porozumienia państw Południa strefy euro), i można tak wymieniać. Można łatwo wywnioskować, że taką przeciwwagę mogłoby dać USA bądź Chiny. Jaki wybór pomiędzy tymi dwoma? Na razie, mimo że może być to szok dla co po niektórych, zdecydowanie więcej zyskujemy na relacjach ze Stanami, aniżeli mielibyśmy zyskać w przypadku Chińczyków. Ci prowadzą bowiem politykę pełnego podporządkowania, bardziej agresywną i jeszcze mniej sentymentalną niż Amerykanie. Bilans handlowy z USA? Mamy prawie 3 mld nadwyżki. Bilans handlowy z ChRL? Eksportujemy za mniej niż 2 mld, importujemy za ponad 20. Totalna dominacja gospodarcza. Czym konkurujemy w UE? Solidnością i niskim kosztem usług. Chińczycy dorzucają do tego większe zaawansowanie techniczne i jeszcze niższa cenę. A rynek znają na wylot, bo ich wywiad gospodarczy jest najlepszym na świecie. Sam szczyt nie byłby błędem, gdyby nie... No właśnie. Kto ciągle wpada między wódkę a zakąskę? Odpowiedź nasuwa się sama, i jest to Izrael. Po raz kolejny relacje z Polską są instrumentalnie przez nich wykorzystywane na rzecz ich podwórkowej, wewnętrznej polityki. Netanjahu, gdy podpisał porozumienie z nami kończące "kryzys" związany z ustawą o IPN, w kraju mało nie został zlinczowany, że "tak bardzo nam ustąpił". Antypolski elektorat jest tam dość spory, propolski praktycznie zerowy, zagrywki na zasadzie "kto bardziej udowodni, że Polska mniej znaczy dla USA niż my, że Polacy są tacy i owacy" sa niepoparte niczym innym, niż personalnymi ambicjami poszczególnych polityków. Tak więc mamy Polskę, która ma bardzo dobre relacje z USA i gości ich, oraz ich sojuszników na swoim neutralnym (dla Bliskiego Wschodu) terytorium. Co było celem tego szczytu tak w ogóle? Na pewno wspomniany wcześniej przez Kushnera "deal stulecia", czyli uregulowanie (w końcu) kwestii palestyńskiej. To umożliwiłoby odciążenie USA w regionie, poprzez otwarcie furtki dla współpracy Izraela i państw arabskich, a antyirańskich. Kolejna rzecz – porozumienie Kuwejt – Arabia Saudyjska. Cel ten sam, unormowanie stosunków skłoconych państw, celem wypracowania jakiegoś jednolitego stanowiska. Jeśli te rzeczy doszłyby do skutku, nasz wizerunek mógłby tylk ona tym zyskać (i to bardzo) – jako kraju gospodarza, który był w stanie zorganizować konferencję kluczową z punktu widzenia układu sił na Bliskim Wschodzie. Tak się jednak nie stało. Pytanie, czy zależało to od nas? Raczej nie. Tyle, że realnie mieliśmy wybór: albo zorganizujemy konferencję, która odniesie sukces, albo go nie odniesie i wszyscy o niej zapomną, albo nie zrobimy nic. No więc, co mogło się wydarzyć? Wtedy właśnie do Polski wpada premier Izraela, Benjamin Netanjahu, i mówi, że nie ma co do tego żadnych wątpliwości, że Polacy mordowali Żydów i są współodpowiedzialni za Holocaust, zaś na samej konferencji pokojowej otwarcie mówi, że jego celem jest... wojna z Iranem. Jeśli ktos myśli, że PiS robi buraczaną politykę, to proszę to teraz zestawić z tą izraelską. Ich przywódca przylatuje w gości i obraża prawie 40 mln obywateli kraju gospodarza, uderzając w najbardziej haniebny sposób, w czuły punkt chyba wszystkich Polaków, tylko po to, by nabić sobie dodatkowe 3-4% poparcia w sondażach. My jesteśmy przy nich mistrzami taktu i wzorem kultury politycznej. Relacje z państwami UE? Znów, gdyby konferencja zakończyła się powodzeniem, mielibyśmy łatkę sukcesu, na który inni w Europie nieco kręca nosem. Zawsze jest to jakiś wzrost znaczenia i prestiżu. Teraz patrzą na na całą sytuację z rozbawieniem, i choć wiele nie straciliśmy, musimy wziąć się do roboty, żeby posprzątać brudy po Izraelu. Wnioski? Twarda polityka wobec Izraela. Odwołaliśmy spotkanie V4 w Izraelu na dzień dobry (dobry ruch). Krok pierwszy. Krok drugi? Chyba nie ma lepszego momentu, by przyjąć ustawę reprywatyzacyjną, która wykluczyłaby roszczenia żydowskich rodzin w stosunku do Polski (choć ustawy takiej raczej nie będzie). Krok trzeci... czy będzie potrzebny? Raczej nie, bo wiele do zyskania nie mamy. A do stracenia – owszem.

criss
wtorek, 19 lutego 2019, 14:24

jednak parę polskich firm stara się prowadzić interesy z Iranem nie tylko handlowe ale i produkcyjne. i dostali solonym śledziem z beczki w pysk. samochody nie mogą przejechać granicy, przychylność lokalnych władz jest równoważona przez nieprzychylność państwowych. nie ma to jak chore wyobrażenie o stosunkach politycznych i gospodarczych między państwami w głowach doktorów i profesorów obecnego rządu.

zaciekawiony
wtorek, 19 lutego 2019, 13:28

Czy ktokolwiek może mieć jeszcze wątpliwości czy było warto? Chociaż jest pewna logika w stwierdzeniu, że dzięki temu szczytowi może niektórym się oczy otworzą na to jakie są rzeczywiste relacje Polski z jedyną demokracją BW...

MAX13
wtorek, 19 lutego 2019, 00:05

„Na tak postawione pytanie w tytule, można odpowiedzieć” TAK WARTO BYŁO, bo nareszcie widać, co warte są porozumienia zawarte z Izraelem. I może sól trzeźwiąca dla tych, co chcą kupować cokolwiek z tego kierunku może nie będą mieć kaza. Całe szczęście, że ktoś poszedł po rozum do głowy i IMI podziękował.

Saracen
poniedziałek, 18 lutego 2019, 21:19

Czy warto było? No to podsumujmy 1) amerykańska dziennikarka stwierdziła, że w powstaniu w getcie warszawskim żydowscy bojownicy walczyli przeciwko niemieckiemu i polskiemu reżimowi 2) Mark Pompeo, szef amerykańskiej dyplomacji, zasugerował polskim władzom aby przygotowały ustawę regulującą zwrot mienia pozostawionego w Polsce przez ofiary Holocaustu 3) premier Izraela stwierdził, że naród polski współpracował z niemieckim reżimem w mordowaniu Żydów To trzy najważniejsze teksty z tego szczytu, słowa poszły w świat. Daliśmy się namówić na organizowanie tej imprezy a najważniejsi jej uczestnicy napluli nam w twarz podczas jej trwania. Popsuliśmy relacje z Iranem, z którym dopiero co zaczęliśmy współpracować w zakresie surowców energetycznych. USA pokazały, że nie traktują nas poważnie. Izrael od czasu awantury o ustawę o IPN, nie cacka się w relacjach z nami. Na Europę wypięliśmy się bo uważamy się za wielkiego sojusznika USA. W efekcie zostaliśmy sami. Jest ktoś, kto na wypadek W, będzie chciał umierać za Warszawę? ... Wiecie co jest najgorsze? Że Holocaust to sprawka Niemców. To Niemcy go zaplanowali i przeprowadzili. Tymczasem w dzisiejszych czasach, jeśli jest mowa o sprawcach Holocaustu, to najgłośniej mówi się o ... Polakach. Nasza infantylna polityka zagraniczna zdejmuje z Niemców, krok po kroku, odpowiedzialność za Holocaust. A geografia jest przeciwko nam. Auschwitz, symbol zagłady Żydów, jest na terytorium naszego kraju. Nie wygramy tego. Będzie tylko gorzej...

Ćwok
poniedziałek, 18 lutego 2019, 21:10

Na tak postawione pytanie w tytule, można odpowiedzieć, że trzeba poczekać. Autor chyba przeoczył wrażenie, że Amerykanie szukali milczącej zgody od uczestników  szczytu na rozpoczęcie wojny z Iranem rękami Izraela.  Izrael z chęcią by "zaorał" rakietami i bombami cały Iran .

gegroza
poniedziałek, 18 lutego 2019, 20:11

Bardzo dobry , nie pudrowany tekst. Tylko wnioski błędne a właściwie żadne. Jak mamy sobie zapewnić szacunek ? Trzeba w końcu trzasnąć pięścią w stół. Bo właśnie jeśli będziemy twierdzić że USA bez nas sobie poradzą a mu bez nich nie właściwie kończy dyskusję. Właśnie takimi stwierdzeniami sami się wystawiamy na poniżenia a co gorsze takze na szantaż !

Ciapuła
poniedziałek, 18 lutego 2019, 14:14

Odpowiedź "czy warto było organizować" nie jest jednoznaczna ale wychodzi że jednak nie warto było się wystawiać na kopy ze strony Iranu, Amerykanie jak zwykle posłużyli się nami jak nie przymierzając "pożytecznymi idiotami" załatwili swój deal- nas olali - nie zyskaliśmy nic nasza pozycja jest taka jak pana Dudy przy biurku prezydenta USA "na petenta" mimo ze złożyliśmy ofertę na Himarsy skłóciliśmy się z całą Europą zostaliśmy potraktowani "po amerykańsku" można by się zapytać jak długo jeszcze będziemy się uczyć, jak długo?

Jacenty
poniedziałek, 18 lutego 2019, 13:47

Zobaczymy czy ceną za zwiększoną obecność amerykańskiego wojska nie będzie udział w ekspedycyjnej awanturze do Iranu. Oby nie

Edmund
poniedziałek, 18 lutego 2019, 13:21

Ludzie dajcie już spokój z tymi żalami. W końcu nikt nam nie kazał kupować systemu Himars ani Patriotów - to my chcieliśmy. Były i są dostępne inne opcje. Nie możemy oczekiwać, aby technologie opracowywane przez dekady, na które wydano mld USD, przekazywać nam w tej samej cenie, co zakup kilkudziesięciu sztuk produktów. W wielu dziedzinach mamy solidne podstawy i technologie, których nie rozwijamy, za to tworzymy struktury biurokratyczne, w które pakujemy kasę i kasa w nich się rozpływa, bez żadnych efektów. Rosomak do dziś nie został odpowiednio dozbrojony, a ile to lat minęło ? Ostatni przykład to grafen. Po co nam technologie i licencje, jak nic z tym nie robimy.

mobilny
poniedziałek, 18 lutego 2019, 11:56

Laik pelna zgoda. Zamienilismy jednego pana na drugiego. Ten pierwszy dawal choc wiecej swobody w wewnetrzych kwestiach. Adam nie chodzi o reakcje Iranu. Mysl chlopie a jak nie wiesz o co chodzi to milcz.

ADAM
poniedziałek, 18 lutego 2019, 11:44

nie warto!!!! naszego odwiecznego sojusznika - PERSJĘ obraziliśmy.

Karkses
poniedziałek, 18 lutego 2019, 11:32

Dlaczego niby opcja Turcja-Iran-Rosja nie wymaga komentarza? Moim zdaniem wymaga i to jak najbardziej bo po zrezygnować z sentymentów w prowadzeniu polityki zagranicznej i zacząć lawirować. Autor zapomina, że właśnie przez to że USA sobie świetnie poradzą bez nas, a my bez nich nie, nie mam co liczyć na ich szacunek bo niby po co? To my musimy skamleć o ich uwagę bo inaczej mogą nas zostawić. Co innego gdybyśmy wreszcie zaczęli lawirować, zaprosili Erdogana np. na wizytę do Polski i zacieśnili współpracę z Turcją, to samo z Rosją ale by opadła USA szczęka gdyby się okazało że kupilibyśmy od Rosjan jakiś system rakietowy. Pokazalibyśmy wtedy, że mamy jakiś wybór i wtedy trzeba byłoby o nas konkurować. Nie mówię że zaraz mamy budować silne sojusze z Rosją czy Turcją albo Iranem bo to oczywiście egzotyka, róbmy po prostu ze wszystkimi dobre interesy i nie stawiajmy się tak zdecydowanie po jednej stronie bo to nas wpycha w wojnę. USA nigdy nie będą nas szanować skoro sami podajemy się im na talerzu na który mogą swobodnie pluć.

ziębik ocieplik
poniedziałek, 18 lutego 2019, 01:13

o czym była rozmowa przy tamtym stole. czemu znowu nie było dziennikarzy

student psychotroniki
poniedziałek, 18 lutego 2019, 00:09

Jasne że warto było, a czym pikantniej tym lepiej. Dzięki temu miliardy ludzi usłyszały o "ważnej konferencji in Poland" a kraj staje się ważny gdy ludzie o nim myślą.

Laik
niedziela, 17 lutego 2019, 23:03

Edmund bylismy wasalem rosji. Moze bialorus utracila czesciowo niezaleznosc. Ale teraz my jestesmy wasalem usa robimy co chca kupujemy ich sprzet walczymy w ich wojnach historia lubi sie powtarzac. Niepatrz za lasem jak masz pod nosem. Demokracja i niepodleglosc umarly w polsce w 1989r. W raz z upadkiem komunizmu taki pstryczek od losu.l Lata wolnosci polakow to lata walki z komunizmem. Po 89 r sprzedano Polske zachodowi. Przeszlismy pod inna okupacje okupacje imperialistow. Polska od 1939r nie jest wolnym krajem zmienia sie okupant. Jestesmy zalezni od zachodu tak jak bylismy zalezni od rosji

bolo
niedziela, 17 lutego 2019, 23:02

Cóż, trzeba przyjąć polską wersje rosyjskiego powiedzenia: Najlepszym sojusznikiem Polski jest Wojsko Polskie.

Przypadkowy przechodzień
niedziela, 17 lutego 2019, 22:44

Premier Morawiecki już podjął słuszną decyzję i nie pojedzie na szczyt V4 do Izraela, a deal za szczyt bliskowschodni to pewnie kilkuset więcej amerykańskich żołnierzy w Polsce. Coś za coś i dobrze.

T 1000
niedziela, 17 lutego 2019, 22:19

Smiac sie czy plakac nasz najwiekszy najwspanialszy najpotezniejszy sojusznik pluje nam w twarz otwarcie bez ogrodek tyle jestesmy warci dla usa co spluwaczka. Nasi politycy niech przejza na oczy i maja swoja godnosc w koncu reprezentuja caly narod nie tylko siebie. 6 lat polacy walczyli z niemcami zniszczono cala inteligencje kraj teraz mowi sie ze polacy kolaborowali z hitlerowcami i brali udzial w holokauscie. Czesc i chwala bochatera

SOWA
niedziela, 17 lutego 2019, 20:34

Chcę uświadomić wszystkim, że nikt nami nie ma prawa pomiatać. Pomiatają nami bo nasi politycy nie reagują na oszczerstwa, manipulacje i puste obietnice. Podczas szczytu nasi politycy byli jedynie statystami, wystraszonymi swoją rolą. Taka polityka skończy się albo katastrofą dla Polaków albo przeorientowaniem społeczeństwa z sojuszu z zachodem na wschód. Ludzie myślący mają najzwyczajniej dość arogancji Amerykanów i bezczelności narodu wybranego- tak naprawdę nie wiadomo kto wybrał ten naród i czy decyzja zapadła w wolnych demokratycznych wyborach. Niestety jedynie Leszek Miller, postkomunista miał odwagę publicznie skrytykować szczyt, poczynania, roszczenia USA i Izraela wobec Polski. Gdzie byli inni politycy ze swoją delikatną powściągliwością wobec obecnych sojuszników?

zet
niedziela, 17 lutego 2019, 19:23

Jestem bardzo zadowolony z konferencji. Pokazała prawdę. Pytanie tylko, czy wyciągniemy wnioski?

Zbig gniew
niedziela, 17 lutego 2019, 16:03

A nie przyszło nikomu do głowy, że US Army stacjonując na naszym terytorium może bardziej występować w roli komornika żydowskich "roszczeń", niż obrońcy przed domniemaną "rosyjską agresją"? Może to jest główny powód ich instalowania się u nas. No i przy okazji mogliby zablokować tę nitkę Jedwabnego Szlaku która miałaby biec przez Polskę - gdybyśmy nie chcieli sami tego zrobić na ich rozkaz. Może tu wcale nie o Rosję chodzi, albo przynajmniej Rosja ma w tym przypadku marginalne znaczenie.

Edmund
niedziela, 17 lutego 2019, 13:59

Proponuję, nie popadać w emocje i poczekać do końca marca 2019 roku. NIE ZACHOWUJMY SIĘ JAK ROZWYDRZONA NASTOLATKA, KTÓRA PUSZCZA FOCHY, A POTEM MA PRETENSJE, ŻE TRAKTUJE SIĘ JĄ NIEPOWAŻNIE. Świat, USA, Izrael i inni mają większe problemy niż koncentrowanie się na naszych emocjach i dobrym samopoczuciu. Większość albo wręcz wszystko zależy wyłącznie od nas. Jeśli uważamy, że ktoś od nas otrzymał więcej wsparcia lub jest lepiej traktowany, to ten ktoś wykonał określoną pracę, której my nie wykonaliśmy. Nie ma nic za darmo. Bądżmy obiektywni. Jeśli wzmocnienie kontyngentu wojsk amerykańskich w Polsce, z obecnej wielkości 5 tys, wzrośnie do ponad 10 tys, nieważne czy w ramach stałej czy mobilnej bazy, uznam to za sukces. Jeśli ta kwota będzie mniejsza, proponuję nie obrażać się, ale następnym razem nie tak łatwo zgadzać się na różne działania i inicjatywy, poparte obietnicami na wyrost. Nie możemy być ,,tani". Bądźmy asertywni. Na świecie jest kilka walczących ze sobą grup polityczno-wojskowych. W strefie wpływów rosyjskich już byliśmy i wiemy czym to smakuje. Wszystkie państwa w strefie wpływów Rosji starają się mniej lub bardziej ostrożnie, oddalić od Moskwy. Dla nich przykładem jest Białoruś, która już utraciła część swojej państwowości. Grupa europejska niestety nie jest zainteresowana, ani w stanie zapewnić nam bezpieczeństwo. Mniej lub bardziej otwarcie rozwija swoje interesy z Rosją, chce zniesienia sankcji. Stan sił zbrojnych wielu państw europejskich, w tym Niemiec jest opłakany. Co gorsza, w ostatnim czasie wzrosły naciski na likwidacje atrybutów państw narodowych - tak aby wszelkie decyzje zapadały bezpośrednio w Berlinie, albo za pośrednictwem Brukseli, z niewielkim udziałem Paryża. Chiny z kolei przejmują całe sektory gospodarki państw np. w Afryce, ale też w Europie. Wykupują kluczowe przedsiębiorstwa w takich branżach jak wydobycie surowców i nowoczesne technologie (np. kupili niemiecka firmę, lidera branży robotów przemysłowych). Aktualnie chcą dominować na europejskim rynku telekomunikacyjnym. W ten sposób zwiększają swój wpływ na decyzje polityczne w tych państwach. Bardzo dużo, albo wręcz wszystko zależy od nas. To wielka polityczna gra, w której nie możemy zachowywać się, jak do tej pory - rozwydrzona nastolatka, obrażająca się o wszystko. Najwięcej do zrobienia mamy w zakresie zarządzania i modernizacji własnych sił zbrojnych. Na razie większość wysiłków idzie w stronę realizacji teorii znanych z czasów gospodarki centralnie planowanej, czasów PRL. Próbowano wtedy konsolidować różne branże, hutnictwo, przetwórstwo, rolnictwo (sławne PGR-y). W końcu zabrakło na to pieniędzy, efektów było brak i wszystko upadło - doprowadzając do zmiany systemu politycznego w Polsce. Zadziwiające, że dziś chcemy to powtarzać w zbrojeniówce - z tymi samymi efektami. Ile już zmieniło się członków najprzeróżniejszych zarządów i rad nadzorczych ? Ile było najprzeróżniejszych koncepcji ? Jak dużo to dostarcza pracy najróżniejszym służbom kontrolnym ? Aktualnie ABW bada sytuacje w PGZ. Dokładnie jest tak samo, jak w czasach PRL-u. Procedury ,,dialogów technicznych" na tematy łatwe do analizy, często od dawna znane, wewnętrznie sprzeczne, szukające doradców poza armią, na które pytania może odpowiedzieć jedynie będąc wewnątrz struktur armii - to temat na oddzielny artykuł. Jak można nas szanować, jeśli robimy wszystko, aby stan armii był możliwie jak najgorszy, a środki przeznaczone na modernizację marnotrawione ? Proponuję wyciągnąć wnioski z czasów w PRL i rozwiązać ,,czapę administracyjną" w postaci Polskiej Grupy zbrojeniowej. Po co to komu ? Niczego to nie produkuje, nie ma szczegółowej wiedzy o produktach, która to jest wewnątrz samych przedsiębiorstw. Wydłuża, komplikuje i zniekształca cały proces zarządzania zbrojeniówką. To same przedsiębiorstwa powinny konkurować o uwagę MON, prezentując już gotowe produkty oraz dalsze plany - co może skutkować kontraktami zakupu. MON z kolej, powinien im przedstawiać swoje potrzeby. Część prac można sfinansować nieoprocentowanym kredytem państwowym, jeśli jest takie uzasadnienie. Dopuścić krajowe firmy prywatne, skoro dopuszczamy zagraniczne firmy prywatne.

Kóma
niedziela, 17 lutego 2019, 13:33

Przytaczam opinię znanego publicysty i krytyka filmowego, która trafnie oddaje, to co wydarzyło się w Warszawie: „W amerykańskich komediach hajskulowych pojawia się czasem taki motyw: kilka popularnych w szkole dzieciaków namawia społecznie izolowaną, małą towarzysko atrakcyjny osobę, by pod nieobecność rodziców zrobiła w swoim domu wielkie przyjęcie. Obiecują, że nic się nie stanie, a izolowana, nieatrakcyjna osoba trafi do najfajniejszej paczki. W praktyce wychodzi inaczej: dom zostaje zdemolowany, goście wdają się w awantury z sąsiadami i policją, gospodarz zostaje obrzygany, wyśmiany i nagrany komórką w kompromitujących momentach. Jego status towarzyski ostatecznie jest jeszcze gorszy, a w dodatku ma szlaban i musi odpracować zniszczenia kosząc trawę, czy zasuwając na zmywaku po szkole i w weekendy. Takie filmy przedstawiają los wielu nastolatków płci obojga – albo są analogią "naszego" szczytu bliskowschodniego." A ten dywizjon Himars dla Polski nie był wart tego, nawet gdyby nasz kraj dostał go za darmo !!!!

tut
niedziela, 17 lutego 2019, 11:57

Myślę że symetryczną odpowiedzią był by kontrakt z huawei. Bez plucia, bez nadymania się i z zyskiem dla Polski. Zdaje się ze Chińczycy postępują pragmatycznie, ale zawsze trzeba patrzeć im na ręce. Mnie ich zapewnienia przekonały. Byśmy mieli 2 pieczenie na jednym ogniu. Nowoczesną technologię i sygnał dla USA.

wawiak
niedziela, 17 lutego 2019, 10:06

To zdjęcie jest bezcenne i mówi wszystko.

Maruda stary.
niedziela, 17 lutego 2019, 09:31

Nie wiem, po co ta konferencja u nas była. Ani kart tam nie rozdajemy, ani posłuchu na świecie nie mamy. Do tego wytoczono ciężkie działa z przeszłości, a nam pozostało jak zawsze w takiej sytuacji- robienie dobrej miny do złej gry... Nie chodzi o to, że jestem krytykiem obecnie rządzących, ale chodzi o styl i poczucie bezradności widoczny w naszej dyplomacji. To nie polityka krajowa, gdzie można przeczołgać przeciwnika politycznego nie dając mu prawa do obrony, ewentualnie ostentacyjnie go zbojkotować. Polityka zagraniczna wymaga rozumu i doświadczenia. Przepraszam, ale ja nie dostrzegłem ani jednego, ani drugiego podczas tej konferencji. W kwestii zasadniczej- w polityce przyjaźni nie ma, są tylko mniej lub bardziej zbieżne interesy. Jeżeli ktoś myślał, że dzięki tej konferencji, zakupom uzbrojenia z półki i wręcz służalczości wobec rządu USA i Izraela - gdzie ambasadorowie i ministrowie ustawiali nasz rząd za pomocą jednej wizyty/noty - powstanie baza wojskowa Amerykanów, to niech się nie zdziwi, jak jej nie będzie, a nawet jeżeli taka decyzja zapadnie w USA, to po najbliższych wyborach może ulec zmianie. Naszym naturalnym sojusznikiem są państwa Europy, im silniejsza ona będzie, tym lepiej. Alternatywnych scenariuszy nie ma- nigdy nie będziemy znaczyli dla USA tyle, co Izrael jako sojusznik, choć może być tak, że za chwilę zostaniemy Izraelem Europy- otoczonym zewsząd przez mniej lub bardziej wrogo nastawione państwa sąsiadujące.

say69mat
niedziela, 17 lutego 2019, 05:12

Równie dobrze można by zadać pytanie czy warto się spotykać aby rozmawiać o sprawach trudnych??? Co w przypadku naszego kraju i naszych elit nie jest najmocniejszą stroną. Gdzie polityczny dyskurs zastępuje emocjonalna, mocno okraszona resentymentami, retoryka. Stąd konferencję można uznać, jako formę ucieczki z labiryntu typowo rodzimej, politycznej ... niemoty.

trllkfdklja
niedziela, 17 lutego 2019, 00:22

Autor niby ma rację, ale prawda jest taka, że o tym czy zorganizowanie konferencji było dla Polski korzystne, czy nie, decyduje, to co było ustalone "po cichu". A tego co było ustalone "po cichu" pewnie autor ani nikt na forum nie wie.

Ciemny Lud
sobota, 16 lutego 2019, 23:59

W tytule jest pytanie. Odpowiedz jest krotka-Nie. Jesli jest jakakolwiek korzysc dla Polski to moze jest nia uswiadomienie Rzadowi RP prawdziwego stosunku "sojusznikow" do Polski. W 1939 r. Cat-Mackiewicz popelnil artykul, w ktorym pisal pod adresem owczesnego rzadu "Nie mozecie popelnic juz wiecej ani jednego bledu". Historia sie powtarza.

qaz
sobota, 16 lutego 2019, 23:03

Proszę przeczytać deklarację Polsko-Izraelską, która została podpisana w tamtym roku przez premiera Polski i Izraela, a w szczególności punkt 3 "Uznajemy i potępiamy każdy indywidualny przypadek okrucieństwa wobec Żydów, jakiego dopuścili się Polacy podczas II wojny światowej". Czyli w świetle tej deklaracji Pan premier Nataniahu w czwartek w wywiadzie powiedział prawdę odnośnie Polaków. I w przyszłości na podstawie tego zdania naród Izraelski może domagać się rekompensaty od Polski.

Katarzyna
sobota, 16 lutego 2019, 21:33

Obrażanie się na Unię spowodowało konieczność poszukania innego strategicznego sojusznika. W praktyce pozostawali tylko Amerykanie. Tylko że jeżeli w Europie nasz głos coś jeszcze znaczył, to w gronie mocarstw z USA, Chiński, Rosją, Indiami Polska nie z znaczy już nic. Nie dziwcie się więc, że nami pomiatają. Nie ta liga.

sża
sobota, 16 lutego 2019, 20:07

W globalnym świecie liczą się tylko państwa z najsilniejszymi gospodarkami - Grupa G7 [obecnie mówi się o G13]. Dobrze przy tym mieć jeszcze trochę własnych rakiet balistycznych z głowicami "A". Pozostałe kraje praktycznie się nie liczą, a tym bardziej Polska, która po 89 roku na życzenie Brygad Marriotta zlikwidowała własny przemysł. Mamy więc kraj, który nie posiada własnego kapitału, własnego przemysłu, własnych technologii i złóż surowców strategicznych, a swoje rezerwy złota przechowujemy w UK. Do tego wszystkiego, to potrafimy zniechęcić do siebie bliższych i dalszych sąsiadów, no i mamy tą manierę wymachiwania szabelką dookoła. Naszym politykom brakuje wizji rozwoju państwa tak na najbliższe 20-30 lat, w tym przede wszystkim rozwoju gospodarczego i ekonomicznego [kiedyś mówiło się o polskiej dolinie krzemowej i o polskich fabrykach grafenu, ale skończyło się na paletach drewnianych]. Jakaś szansa na inwestycje pojawiła się po zapowiedziach Chin związanych z tzw. jedwabnym szlakiem, ale sami żeśmy z niej zrezygnowali. Nie dziwmy się więc, że traktowani jesteśmy przez możnych tego świata z buta...

Realista
sobota, 16 lutego 2019, 19:30

Polska nie odniosła żadnych korzyści, natomiast same straty. Korzyści odniósł Izrael i USA. Całkowicie naszym kosztem. Przy okazji jak zwykle zostaliśmy standardowo programowo opluci jako "naziści winni Holocaustu", co wspiera narastającą bandycką hucpę rabunkową 447 na 300 mld dolarów, zbankrutowanie, wrogie przejęcie i faktyczną likwidację Polski. Z zamianą Polaków w obywateli-pariasów do dowolnej eksploatacji w ramach kolonializmu totalitarnego w oparciu o środki XXI w. Dopóty, dopóki ta eksploatacja będzie opłacalna. Bo jak autonomizacja, dronizacja, wdrożenie zautomatyzowanego Przemysłu 4.0 zlikwiduje zatrudnienie milionów JUŻ NIEPOTRZEBNYCH polskich tubylców - to przecież ich Panowie nie będą już dalej łożyli na ich niepotrzebne utrzymanie w jakiejkolwiek formie. A ponieważ Polacy - jak już wszyscy dobrze wiedzą na świecie, dzięki wielu dekadom opluwania i prania mózgów - "Polacy to naziści", "Polacy to sprawy Holocaustu" "Polacy to awanturnicy" "Polacy to zbrodniarze" - więc cały świat ze zrozumieniem będzie przyjmował ostateczne rozwiązanie kwestii polskiej, a autorytety moralne massmediów będą nawet wtedy zachwycały się humanitaryzmem zastosowanych metod przy likwidacji polskich zdegenerowanych podludzi. Oczywiście Polska kadłubowa, Polska uwieszona całkowicie i ślepo na klamce Waszyngtonu, jest przejściowo JESZCZE potrzebna na 12-15 lat, zwłaszcza WP jako armia ekspedycyjna na Ukrainę i do Bałtów - ZAMIAST sił USA i UK - które naszym kosztem załatwią swoje zobowiązania. A w razie klęski [zwłaszcza UZGODNIONEJ pod przyszły deal] - odium winy pójdzie na Polskę, a USA i UK wyjdą z tego z twarzą - jeszcze szydząc RAZEM z Rosjanami z "nieudolnych awanturniczych Polaków, którzy wbrew naszym światłym radom poszli na wojenkę". Bo Kreml musi mieć swoją wygraną wojnę wobec Rosjan, zajęcie Białorusi, Bałtów, Ukrainy Wschodniej, a USA dając tę marchewkę, zblatuje naszym kosztem kolejną już Jałtę paktu przeciw Chinom. Jasna rzecz, że USA nie chcą powtórzenia scenariusza budowy konkurencyjnego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku, ale kluczowy bufor - przesmyk bałtycko-karpacki - obecnie zwany Polską - ma nieco inną przyszłość, niż nam się wydaje. USA nie zamierzają wcale postawić na Polskę dla wzmocnienia NAS jako DYSPONENTÓW tego bufora. Nieważne, czy Fort Trump powstanie czy nie, i tak CAŁOŚĆ sił USA wyjdzie z Europy za 15 lat max [gen. Breedlove Warsaw Security Forum 2018 - 24-25 X 2018]. Osamotniona Polska - bez broni jądrowej bez antyrakiet bez projekcji siły i bez RMA - NA PEWNO nie da rady oprzeć się naporowi Rosji, która z planu supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku na pewno nie zrezygnuje. A z drugiej strony USA nie są samobójcami - a skoro Polski nie wzmacniają, nie dają NAM broni atomowej, antyrakiet, technologii - co powinni robić w tempie ekspresowym - to znaczy, że interesów przypilnuje KTO INNY - na 100% ekspozytura Izraela - z atomem rakietami i antyrakietami, projekcją siły itd. Co akurat się ładnie zrymuje czasowo - akurat gdy słaba, wykrwawiona wojna Polska będzie kompletnie bezradna wobec zbankrutowania, w tym wybranym precyzyjnie momencie, na 300 mld dolarów, za tym pójdzie wrogie przejęcie, a zabezpieczenie trwałej władzy nad tubylcami nastąpi przez relokację atomu, rakiet, samolotów, dowodzenia, dużej części IDF, co przypieczętuje likwidację Polski. I zabezpieczy twarda siłą strategiczną bufor na rzecz USA. Wszyscy będą zadowoleni: USA, Rosja, Izrael - same bonusy i docelowy antychiński deal strategiczny naszym kosztem. Na tym polega polityka - silni robią interesy i wzmacniają się kosztem słabych - bez sentymentów. Izrael dokona klasycznej geostrategicznej akcji - skoro teren Polski jest geostrategicznie ważniejszy od terenu Izraela - to Izrael przejmie ZAWCZASU ten teren, likwidując przy tym konkurenta do wsparcia ze strony USA. W ten sposób Izrael zlikwiduje konkurenta - i jeszcze się wzmocni. I wszystko się dzieje wg tego planu. Dla jasności - nikt w Izraelu nie pała specjalną nienawiścią do Polaków. Po prostu stoimy w poprzek strategicznym interesem - więc musimy być zbankrutowani, przejęci, wykorzystani, a na końcu zutylizowani - pragmatycznie i wg rachunku geostrategicznego i ekonomicznego. Można powiedzieć "Polacy, nie bierzcie tego personalnie do siebie - to tylko interesy".

Okręcik
sobota, 16 lutego 2019, 18:59

Przyjaciół ześmy nie zyskali, wrogów a i owszem. I poco?

Zbig gniew
sobota, 16 lutego 2019, 17:57

Ręka w nocniku - nikt normalny nie będzie cię wyzywał. Piszesz jak jest. Bezkrytyczne zapatrzenie w USA zdarza się czasami wśród komentujących na tym portalu, ale na szczęście nie są to liczne przypadki. Może i dobrze, że ta konferencja się odbyła - otworzyła ona oczy tym nieprzejednanie zaczadzonym "partnerskimi" stosunkami ze Stanami i Izraelem. Sojusz z Niemcami i Francją to też kiepska alternatywa, ponieważ zwłaszcza dla Niemiec głównym celem jest utrzymanie silnej zależności gospodarczej Polski względem ich potęgi przemysłowej. Polska w żadnym razie nie ma prawa mieć gospodarki konkurencyjnej wobec Niemiec, mamy tylko uzupełniać niemiecki przemysł jako poddostawcy. UE świetnie służy tym zamierzeniom. Po 89 roku zlikwidowaliśmy większość naszych branż przemysłowych (została tylko chemia i górnictwo), zastępując je montowniami naszych zachodnich sąsiadów lub "sojuszników" jak kto woli. Polacy mają pracować rękami a nie głową - taką rolę przypisali nam nasi unijni "przyjaciele" . USA też sobie nie życzą by Polska samodzielnie konstruowała własny sprzęt wojskowy tylko wszystko kupowała u nich. Min Błaszczak wspaniale realizuje te amerykańskie cele. Jeśli rządzący w naszym kraju tak bardzo patrzą na "przyjażnie" a nie interesy to tylko marsjanie mogą być naszymi sojusznikami.

Harry 2
sobota, 16 lutego 2019, 17:31

@Ręka w nocniku - 10/10 - to tylko nasi politycy mówią o Jankesach jako o naszych przyjaciołach. Prawda jest taka, że im zależy na rynku zbytu swoich drogich wyrobów dla naszego wojska, a że Żydzi w USA rządzą więc też podpinają się pod zyski uzurpując sobie prawo do roszczeń za mienie utracone w II wojnie. Polska już im spłaciła, Niemcy także spłacały do 2000 roku mówiąc wreszcie dość! Nasze MSZ jest uległe i milczące w powyższej sprawie. Dlaczego? Boi się utracić "najlepszych przyjaciół"? Drogo za to zapłacimy jeżeli nie będzie stanowczych dzIaiałań ze strony MSZ.

Wojtekus
sobota, 16 lutego 2019, 16:58

Autor przedstawia ciekawy punkt widzenia. Najbardziej zgadzam sie z ostatnim paragrafem odnosnie bezradnosci naszego MSZ. Nasze urzedy zle kykorzystuja szanse na miedzynarodowe PR public relations. Nasze urzedy nie wysylaja emajli a takze na otrzymane maile nie odpowiadaja lub nie potwierdzaja ich otrzymania. Na zachodzie tego typu komunikacja jest bardzo wazna i czesto dochodzi do automatycznego wysylania odpowiedzi lub wiadomosci. Czyli wszyscy akredytowani dziennikarze powinni dostac maile a puzniej miec przetarty szlak do przesylania wiadomosci. Nasze MSZ powinno prowadzic szeroko zakrojona kampannie informacyjna przedewszystkim z zagranicznymi mediami. Nie dochodzilo by do takich nieprzyjemnych sytuacji jak z Andrea Michell gdyby ona dostala email z nasza polska propaganda. Czas lotu miedzy Nowym Jorkiem a Warszawa to prawie 9 godzin wiec wystarczajaco aby cos przeczytac i puzniej formuowac swoje komentarze w odpowiedni sposob. Izrael tak postepuje, dlaczego nie mozemy i my? Odnosnie promocyjnych informacji odnosnie naszego kraju to przypomina to nieco nasze kulawe zabiegi o przniesienie europejskiej agancji medycznej z Londynu do Warszawy po ogloszeniu Brexitu. Miasta ubiegajace sie o siedzibe mialy przedstawic swoje atuty. Amsterdam wydal fajny zalacznik z kolorowymi zdjeciami i drukiem ladnie prezentujacym sie na papierze lub ekranie. Kilka typow trzcionek, rozmiarow, ramek, podkreslen oraz innych znakow. W dodatku przedstawili jak rzeczywiscie sie zyje przecietnej osobie w Amsterdamie. Warszawa przedstawila monotonny bialo czarny tekst pisany jak sprawozdanie z rozprawy sadowej. Kto wygral? Oczywiscie ze Amsterdam. Nie twierdze ze Warszawa przegrala przez prostacki materjal oparty na jakis prehistorycznych polskich regulach pisowni i stylistyki gdyz Amsterdam o wiele wiecej oferuje, ale Warszawa miala by wieksze szanse i bardziej pozytywnie by byka spostrzegana. Przykro, jak widac jest to nasza wada narodowa.

Gulden
sobota, 16 lutego 2019, 16:17

A mnie włsy dęba stają,widząc Władimira,Erdogana i tego głównego z Iranu,w jednym uścisku.Wiecie co to znaczy?Jak się zacznie,to NATO,USA,UE stanie przeciwko ruskim,irańczykom,i turkom.Każdy uzbrojony,dość niezadowolony...i wiedzący,że jak nie pójdą razem...to będzie żle.Surowce z FR.w pełni uzbrojona armia w Turcji.Wkurzeni irańczyc(a kraj mają niedozbobycia).Oby się nie polała krew.Oby.

gustek
sobota, 16 lutego 2019, 15:48

Dostaliśmy jako kraj lekcję pokory. W polityce zagranicznej rozpaczliwie brakuje nam pragmatyzmu i tupetu. Tylko tak po prawdzie, to ostatnio niezależną politykę zagraniczną prowadziliśmy przed II Wojną Światową. Naszą pozycję na arenie międzynarodowej w sumie trzeba budować od zera, bo żaden rząd po 89` nie silił się na prowadzenie własnej polityki zagranicznej. Aktualna władza, w sprawach międzynarodowych plącze się jak dziecko we mgle. Nawet jeśli pomysły są dobre, to wykonanie jest tragiczne. Nie mamy dobrego gruntu do działania. Nie mamy lokalnych sojuszników. I nie widać by takie sojusze powstawały. Ciężko nam się będzie wybić. Jesteśmy na to jeszcze za słabi militarnie i gospodarczo. I kompletnie brakuje nam wyrachowania...

Realista
sobota, 16 lutego 2019, 15:07

Polska nie odniosła żadnych korzyści, natomiast same straty. Korzyści odniósł Izrael i USA. Całkowicie naszym kosztem. Przy okazji jak zwykle zostaliśmy standardowo programowo opluci jako "naziści winni Holocaustu", co wspiera narastającą bandycką hucpę rabunkową 447 na 300 mld dolarów, zbankrutowanie, wrogie przejęcie i faktyczną likwidację Polski. Z zamianą Polaków w obywateli-pariasów do dowolnej eksploatacji w ramach kolonializmu totalitarnego w oparciu o środki XXI w. Dopóty, dopóki ta eksploatacja będzie opłacalna. Bo jak autonomizacja, dronizacja, wdrożenie zautomatyzowanego Przemysłu 4.0 zlikwiduje zatrudnienie milionów JUŻ NIEPOTRZEBNYCH polskich tubylców - to przecież ich Panowie nie będą już dalej łożyli na ich niepotrzebne utrzymanie w jakiejkolwiek formie. A ponieważ Polacy - jak już wszyscy dobrze wiedzą na świecie, dzięki wielu dekadom opluwania i prania mózgów - "Polacy to naziści", "Polacy to sprawy Holocaustu" "Polacy to awanturnicy" "Polacy to zbrodniarze" - więc cały świat ze zrozumieniem będzie przyjmował ostateczne rozwiązanie kwestii polskiej, a autorytety moralne massmediów będą nawet wtedy zachwycały się humanitaryzmem zastosowanych metod przy likwidacji polskich zdegenerowanych podludzi. Oczywiście Polska kadłubowa, Polska uwieszona całkowicie i ślepo na klamce Waszyngtonu, jest przejściowo JESZCZE potrzebna na 12-15 lat, zwłaszcza WP jako armia ekspedycyjna na Ukrainę i do Bałtów - ZAMIAST sił USA i UK - które naszym kosztem załatwią swoje zobowiązania. A w razie klęski [zwłaszcza UZGODNIONEJ pod przyszły deal] - odium winy pójdzie na Polskę, a USA i UK wyjdą z tego z twarzą - jeszcze szydząc RAZEM z Rosjanami z "nieudolnych awanturniczych Polaków, którzy wbrew naszym światłym radom poszli na wojenkę". Bo Kreml musi mieć swoją wygraną wojnę wobec Rosjan, zajęcie Białorusi, Bałtów, Ukrainy Wschodniej, a USA dając tę marchewkę, zblatuje naszym kosztem kolejną już Jałtę paktu przeciw Chinom. Jasna rzecz, że USA nie chcą powtórzenia scenariusza budowy konkurencyjnego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku, ale kluczowy bufor - przesmyk bałtycko-karpacki - obecnie zwany Polską - ma nieco inną przyszłość, niż nam się wydaje. USA nie zamierzają wcale postawić na Polskę dla wzmocnienia NAS jako DYSPONENTÓW tego bufora. Nieważne, czy Fort Trump powstanie czy nie, i tak CAŁOŚĆ sił USA wyjdzie z Europy za 15 lat max [gen. Breedlove Warsaw Security Forum 2018 - 24-25 X 2018]. Osamotniona Polska - bez broni jądrowej bez antyrakiet bez projekcji siły i bez RMA - NA PEWNO nie da rady oprzeć się naporowi Rosji, która z planu supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku na pewno nie zrezygnuje. A z drugiej strony USA nie są samobójcami - a skoro Polski nie wzmacniają, nie dają NAM broni atomowej, antyrakiet, technologii - co powinni robić w tempie ekspresowym - to znaczy, że interesów przypilnuje KTO INNY - na 100% ekspozytura Izraela - z atomem rakietami i antyrakietami, projekcją siły itd. Co akurat się ładnie zrymuje czasowo - akurat gdy słaba, wykrwawiona wojna Polska będzie kompletnie bezradna wobec zbankrutowania, w tym wybranym precyzyjnie momencie, na 300 mld dolarów, za tym pójdzie wrogie przejęcie, a zabezpieczenie trwałej władzy nad tubylcami nastąpi przez relokację atomu, rakiet, samolotów, dowodzenia, dużej części IDF, co przypieczętuje likwidację Polski. I zabezpieczy twarda siłą strategiczną bufor na rzecz USA. Wszyscy będą zadowoleni: USA, Rosja, Izrael - same bonusy i docelowy antychiński deal strategiczny naszym kosztem. Na tym polega polityka - silni robią interesy i wzmacniają się kosztem słabych - bez sentymentów. Izrael dokona klasycznej geostrategicznej akcji - skoro teren Polski jest geostrategicznie ważniejszy od terenu Izraela - to Izrael przejmie ZAWCZASU ten teren, likwidując przy tym konkurenta do wsparcia ze strony USA. W ten sposób Izrael zlikwiduje konkurenta - i jeszcze się wzmocni. I wszystko się dzieje wg tego planu. Dla jasności - nikt w Izraelu nie pała specjalną nienawiścią do Polaków. Po prostu stoimy w poprzek strategicznym interesem - więc musimy być zbankrutowani, przejęci, wykorzystani, a na końcu zutylizowani - pragmatycznie i wg rachunku geostrategicznego i ekonomicznego. Można powiedzieć "Polacy, nie bierzcie tego personalnie do siebie - to tylko interesy".

Rt22
sobota, 16 lutego 2019, 14:40

Z tego może wyjść to że amerykanie będą mieli trzy fronty w Europie, Azji Mniejszej i Azji. Ciekawe kogo pierwszego opuszczą gdy Chińczycy i ruscy uznają że pora działać? Chiny to priorytet a Izrael jest silny i ma wpływy aby go opuścić na rzecz europy środkowej.

Troll i to wredny
sobota, 16 lutego 2019, 14:39

Nareszcie tekst bez kadzenia władzy. Trup to trup i pudrowanie niczego nie zmieni... Amerykańska agentura wpływu w Polsce kolejny raz skompromitowała się. Jeżeli w wyniku ich działań zginą Polacy (zamachy), to trzeba będzie ich ...zneutralizować. Tyle moja subiektywna ocena.

tut
sobota, 16 lutego 2019, 14:35

Ta konferencja, to wstyd i hańba dla Polski i polaków. Po co na to było? No ale może teraz może niektórzy zobaczą że traktuje się nas jak starą brudną szmatę. Ile warte są nasze przyjaźni? 0 polskich aktów prawnych w sprawie 447. Ani jednego żołnierza w przyszłym konflikcie. Ani jednego uchodźcy z Izraela. A oni z tego co wiem mogą do nas przyjechać bez wizy. Odwrotnie to już nie działa.

Tom
sobota, 16 lutego 2019, 14:13

Bardzo dobry artykuł brawo dla autora polityka na kolanach wobec rzekomych sojusznikow

zaq
sobota, 16 lutego 2019, 12:54

Dobrze się stało że konferencja miała miejsce, USA i Izrael pokazał nasze miejsce w szeregu może ci naiwni w końcu dostrzegą ze sojusz z USA jest guzik wart, jesteśmy w Europie i powinniśmy się trzymać UE z którą jesteśmy bardziej związani niż z USA pod każdym względem. Amerykanie już nieraz pokazali gdzie mają sojuszników ostatnio Kurdów w Syrii, my też tego doświadczyliśmy w Jałcie.

tyle
sobota, 16 lutego 2019, 12:49

Skutki II WŚ i PRL. Dramatyczny brak prawdziwych elit w wielu dziedzinach życia w tym i w dyplomacji. Efekt jest taki , że wszyscy zaczynają nas instrumentalnie traktować . Przynajmniej wiemy na czym stoimy , albo leżymy. Wniosek, banał ,ale prawdziwy- umiesz liczyć licz na siebie.

optymista
sobota, 16 lutego 2019, 11:33

Gramy w 1 lidze i nie trzeba się tego bać.

Słonina
sobota, 16 lutego 2019, 11:30

Zważywszy na to, co powiedział premier Izraela i jak bardzo kolejny raz obraził Polaków, plując na naszych przodków i naszą historię...Zważywszy na to,co powiedziała amerykańska "dziennikarka" , w sposób równie hańbiący obrażając nas i celowo zakłamując naszą historię?...Zważywszy na to,co powiedział sekretarz stanu USA o "potrzebie uregulowania roszczeń żydowskich" i tzw. "bohaterach" z ubeckiego nadania, mających krew na rękach żołnierzy AK? Tak,było warto, ponieważ po raz n-ty, uświadomiono nam, jakich to mamy "sojuszników" i "przyjaciół"...Chciałoby się zapytać, gdzie jest granica poniżania nas i wywracania historii do góry nogami, przez tych, których nazywamy właśnie tymi prawdziwymi sojusznikami i przyjaciółmi?

razdwatri
sobota, 16 lutego 2019, 11:30

Po roku od zmian w MSZ i MON widać wyraznie , że nie była to dobra zmiana .

Jacek
sobota, 16 lutego 2019, 10:49

Zaprosiliśmy, zorganizowaliśmy, przyjechali, napluli nam w twarz i jeszcze chcą wielkich pieniędzy act 447. Ta konferencja to katastrofa dla Polski.

Polanski
sobota, 16 lutego 2019, 10:40

Zwyczajnie Amerykanie nie wiedzą jak mają się zachować, bo nikt im tego nie powiedział. Wystarczy poinformować, że nie życzymy sobie nawet zawoalowanej uwagi na temat mienia pożydowskiego i będzie spokój. Tylko kto ma im o tym powiedzieć? Trzeba mieć trochę pojęcia o polityce, żeby ją uprawiać. Polska jest języczkiem u wagi amerykańskiej polityki światowej. Jak nie chcą nas słuchać to trzeba zagrozić odwróceniem sojuszy i wycofać się ze wspierania amerykańskiej polityki w Europie. Sprzymierzyć się z niemiecko-ruską osią europolityki ( i coś uzyskać w zamian od Niemiec), zniweczyć szanse nacisku na Rosję w sprawie sojuszu Rosja - Chiny w przyszłości i po sprawie. Cała amerykańska polityka światowa leży w gruzach. Ale do takiej wolty to trzeba mieć jaja.

Max
sobota, 16 lutego 2019, 10:39

A tak politykę uprawiają suwerenne państwa (Czesi nie mają wiz do USA i robią interesu z Rosją aż miło), da się ? Da się : "Ambasador USA ostro skrytykował prezydenta Zemana za to, że ten zamierza wziąć udział w rosyjskich obchodach 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Andrew Schapiro określił jego obecność podczas uroczystej defilady pod murami Kremla jako „budzącą wątpliwość”. Prezydent zareagował na krytykę ambasadora USA w wywiadzie udzielonym portalowi parlamentnilisty.cz. „Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby czeski ambasador w Waszyngtonie udzielał rad amerykańskiemu prezydentowi i podpowiadał, dokąd ma podróżować. Nie pozwolę na to, aby którykolwiek z ambasadorów ingerował w plany moich zagranicznych podróży” powiedział Zeman."

Max
sobota, 16 lutego 2019, 10:34

Rex, pomógł nam wizerunkowo i biznesowo. Nasi antyirańscy sojusznicy z Arabii Saudyjskiej właśnie nałożyli embargo na polską wołowinę. Sukces, sukces. Stroopwaffel co do UE, to korzyści są niezaprzeczalne, 100 mld euro żywej gotówki na rozwój i inwestycje w 8 lat, otwarcie rynku pracy dla obywateli Polski w krajach UE, otwarcie rynku UE na polskie produkty, podróże po UE bez paszportu, i setki innych korzyści. Co nam dał sojusz z USA ?

pragmatyk
sobota, 16 lutego 2019, 10:30

Na pewno można z tej konferencji wysnuć jeden pewny wniosek ,nigdy dyplomacja amerykańska nie utożsamiała sie tak bardzo z izraelską polityką jak za kadencji obecnego prezydenta USA . Świadczy to tylko o jej słabości.

ooo
sobota, 16 lutego 2019, 09:36

Brawa dla autora. W punkt. W szczególności zgadzam się z tezą, że Polska i tak - mimo tego festiwalu szkalowania i pouczania - położy po sobie uszy i będzie udawać, iż ślina którą nas opluto to rosa. Morawiecki będzie w Izraelu na spotkaniu V4, choćby miał tam pójść pieszo, odziany w wór pokutny i z pochwą u szyi!

strateg
sobota, 16 lutego 2019, 08:51

Będąc u władzy, natychmiast pojechałbym do Chin -NATYCHMIAST!

fiona
sobota, 16 lutego 2019, 07:55

Jest jeszcze jedno wyjście, autor twierdzi, że alternatywą dla sojuszu z USA jest kooperacja z Rosją, Iranem i Turcją, otóż alternatywą dla USA jest sojusz z Niemcami i Francją. Niemcom dużo bardziej zależy aby pod Poznaniem nie stały Iskandery niż jakiemuś Stevenowi z Arizony. Niemcy po II wojnie mają wyprane mózgi i idzie się z nimi dogadać a że są twardym negocjatorem to już problem naszej elity a raczej jej słabości. Niemcom pod Moskwą brakło 8 dywizji, Polska wystawiła w 1939r- 60 dywizji. To coś daje do myślenia.

Ręka w nocniku
sobota, 16 lutego 2019, 07:45

Zadajmy sobie najważniejsze pytanie, mianowicie kto i na jakiej podstawie kreuje w Polsce przeświadczenie, że jesteśmy ważni dla Ameryki i że Ameryka nam pomoże? Czy to są obce służby urabiające naszą opinię publiczną czy to są nasi specjaliści i analitycy, którzy naprawdę wierzą, że tak jest? Trochę znam Amerykę w przeciwieństwie do tych co nigdy tam nie byli, i wiem jedno, amerykanie nic o Polsce nie wiedzą i jej nie potrzebują a u nas kreujemy się jakbyśmy dla /usa byli kluczowi. Smutna prawda ale tego nie zmienimy. A teraz czekam na wyzwiska.

ALX
sobota, 16 lutego 2019, 02:08

Konieczna jest niezwłoczna zmiana wektora naszej polityki zanim nie będzie za póżno. Państwo Polskie nie może pozwalać sobie na takie upokorzenia

Tadeusz Jezierski.
sobota, 16 lutego 2019, 00:46

Należało postawić na Chiny. Stać się hubem Chin. Może jeszcze nie jest za późno ?

Stanisław
sobota, 16 lutego 2019, 00:30

Do tego wszystkiego kilka dni przed konferencją reportaż, w telewizji której właścicielem jest firma z USA o sprzedawaniu przez Polskę wołowiny z krów martwych i chorych. Wydaje mi się, że pierwsze kroki jakie powinna poczynić stacja telewizyjna to zgłosić sprawę organom ścigania i w przypadku braku reakcji opublikować całe zdarzenie, ale nie, materiał idzie w świat, a co się wydarzyło dalej to już wiemy. Oburzony świat reaguje histerycznie ( Arabia Saudyjska). A polski rząd w tej sytuacji po kolejnym kopniaku w podbrzusze ( bo nie był to w ostatnim okresie pierwszy kopniak) reaguje na konferencji z opóźnieniem. Pragmatyzm i cynizm naszych sojuszników powala i zabija. Smutne, ale artykuł w pełni trafiony.

jghf
piątek, 15 lutego 2019, 23:54

Okazało się, że nie opłacało się organizować szczytu, teraz należy wyciągnąć oczywiste wnioski: 1. nie dostaniemy nic za co nie zapłacimy cashem. 2. Punkt nr 1 implikuje fakt, że za obronę musimy zapłacić samodzielnie. 3. Punkty nr 1 i 2 oznaczają, że musimy sami kupić czołgi, satelity, rakiety itd. 4. Należy kupić systemy uzbrojenia głównie od Niemiec w zamian za coś, ponieważ szczyt w Warszawie pokazał, że od Amerykanów na pewno nie otrzymamy nic. 5. Szczyt pokazał, że musimy być zorientowani na Niemcy jednocześnie nie pozwalając na te pomysły z uchodźcami. 6. Po prostu trzeba będzie od Niemców kupić czołgi Leopard lub od Francuzów, lub od Turcji, która w końcu jest w NATO.

Wojciech
piątek, 15 lutego 2019, 23:49

Bardzo celne. Domniemani sojusznicy i przyjaciele Amerykanie oraz Izraelczycy.

Ułan1981
piątek, 15 lutego 2019, 23:00

Dlatego powinniśmy kupować tylko rakiety o najdłuższym zasięgu ATACMS do kupionych wyrzutni. Wprowadzić Langusta 2 i rakiety Feniks do 70km jeśli prawdą jest, że możemy je budować z powodzeniem. Widać gdzie USA i Izrael mają Błaszczaka i jego zakupy. Z USA to powinniśmy kupować tylko Rakiety ATACMS i samoloty. Z Izraela to tylko Spike skoro już je nabywamy. Izrael źle Polsce życzy i ma roszczenia majątkowe, które by zrujnowały nasz kraj. Może PIS i inne ugrupowania polityczne nauczą się, że największym błędem jest uzależnianie się od jednego dostawcy, który prawie niczym sensownym nie chce się z Polską dzielić. Nawet z Turkami się podzielili przy budowie ich S70.

Wojmił
piątek, 15 lutego 2019, 22:18

1) Pod naciskiem USA i Izraela zorganizowaliśmy konferencję jak kiedyś pod naciskiem ZSRR organizowaliśmy... 2) na konferencji byliśmy pionkiem, któremu na dodatek Izraelczycy napluli w twarz... 3) obecnie podobna nasza miłość do USA jest jak kiedyś do Francji - nieodwzajemniona... 4) przestańmy "wstawać z kolan", unosić się i próbować kogoś odgrywać... zamilknijmy i pilnie róbmy swoje czyli bogaćmy się i umacniajmy w najbardziej efektywny sposób na jaki nas stać.. z otwierania gęby w honorowy zwłaszcza sposób przez polskich polityków nigdy nic dobrego nie wyszło dla kraju i obywateli...

Gts
piątek, 15 lutego 2019, 22:17

Bylo piekne podsumowanie szczytu w mediach... nie chce mi sie przytaczac wszystkich punktow, ale wydzwiek jest taki ze stalismy sie nie tylko wasalem, ale popuvhadlem USA. Na wlasne zyczenie. Rosjanie znow sie smieja ze amerykanie w jakiejkolwiek wojnie beda walczyc do ostatniego... Polaka. Kiedy inni pluli nam w twarz PiS stal i mowil ze deszcz pada. Najpierw dziennikarka zrownujaca nas z nazistami, potem Pompeo mowiqcy o zwrocie kasy Zydom pomimo podpisania w latach 60 ugody, deklaracji, umowy czy kij tam wie z USA. Pograza nas jeszcze chwalac tego UBeckiego zbrodniarza, swoje 3 grosze doklada niby niechcacy Netanjahu, a za chwile doloza jeszcze inni. Iran juz zastepuje polskie firmy... niemieckimi. Calkowity sukces wizerunkowy. Rownie dobrze moglismy we wszystkich kamieniami rzucac. I to wszystko mimo blaszczenia sie pod nogami Amerykanow i brania na rozkaz sprzetu od Lockheed Martina, mimo deklaracji oplacenia ewentualnego pobytu wojsk amerykanskich w Polsce. Nie tylko nie wstalismy z kolan, ale upadlismy tak nisko jak jeszcze od odzyskania niepodleglosci nie lezelismy... a rzad wody w usta i przyjmuje te policzki, w koncu to nie na nich pluja tylko narod. Oni pokoncza kadencje z milinami na kontach i pojada sobie w cieple miejsca. Inaczej MSZ wszedzie dzwonilby w sprawie zrownywania nas z niemieckimi zbrodniarzami, wydawalby prospekty ksiazki, filmy dokumentalne, fabularne, organizowal wystawy, eventy, konferencje i zalewal rynek kazdego panstwa tysiacami ton polskiej i prawdziwej narracji o holokauscie. Duda jeszcze na mownicy winien wygloscic tyrade o polskim poswieceniu, przelanej krwi, urstowanych istnienavh mimo kary smierci calej rodziny urkywajacej chocby jednego najmniejszego Zyda... o swiadectwach ocalonych, i tych ktorzy tego ocalenia dokonali czy przez ukrywanie, organizowanie przerzutu czy zalatwianiu dokumentow... nie padlo z ust naszej dyplomacji ani jedno slowo. Napluli na nas, wykorzystali a rzad udaje glupa.

Autor
piątek, 15 lutego 2019, 21:44

Brawa dla autora, że poruszył tą kwestię!

miik
piątek, 15 lutego 2019, 21:40

Watro było, mając takich "sojuszników" jak usa i izrael nie trzeba nam wrogów.

Moro
piątek, 15 lutego 2019, 21:18

Polski rząd w imię podlizywania się Amerykanom pogorszył stosunki z krajami UE a w zamian za to w świat poszedł komunikat, że powstanie w getcie było przeciwko polskiemu totalitaryzmowi a Polacy wspólnie z hitlerowcami uczestniczyli w holokauście. To jest kwintesencja nieudolności polityki zagranicznej tego rządu.

Superglue
piątek, 15 lutego 2019, 21:09

Warto bylo aby udowodnic nieodpowiedzialnosc ludzi doroslych tych u wladzy jak i glosujacych.

Luki
piątek, 15 lutego 2019, 20:51

Świetny artykuł. Brawo!

On
piątek, 15 lutego 2019, 20:43

Przykry obraz relacji USA-Izrael a Polska znany był od dawna, a w pełnej okazałości wyłonił się już gdy weszła ustawa o IPN. Teraz jako gospodarze dostaliśmy na wejściu brudną ścierką po twarzy. Ciekawe jak oni mieliby nam pomóc gdyby Ruscy na nas napadli. Poszłoby w świat że "biją antysemitów znad Wisły" albo podobna bajeczka, i wypięliby się na nas. Wydaje mi się że USA robi nas w wała. Kupujemy ich sprzęt, i dlatego klepią nas po ramieniu i jednocześnie budują sobie kartę przetargową. Jak Ruscy zapłacą im kontrybucję to Moskwa połknie nas na śniadanie. Tak się to skończy.

Andrettoni
piątek, 15 lutego 2019, 20:38

USA dały nam wyraźny sygnał jak nas traktują, teraz my powinniśmy dać sygnał - najlepiej gdyby nasz prezydent odwiedził Moskwę z okazji obchodów zakończenia wojny. Taki gest by nic nie kosztował, a mógłby poprawić relacje. Z drugiej strony reakcja Moskwy dała by nam sygnał jak oni nas traktują. Oczywiście ryzykujemy, ze nas obrażą i potraktują źle, ale ta konferencja to tez było ryzyko. Potrzebny jest nam "papierek lakmusowy" i pokazanie USA, ze sojusz nie jest ustalony raz na zawsze i muszą o niego zabiegać. Polska jest bardzo ważna dla USA w jej rywalizacji z Chinami, ponieważ może działać blokująco na "jedwabny szlak" i powinniśmy im pokazać, że możemy blokować Chiny, ale wcale nie musimy. Tym bardziej, ze rezygnacja z Chin, to rezygnacja z zysków, a utrata zysków powinna być zrównoważona. Nie możemy ciągle biegać do USA z patykiem w zębach, żeby nas pogłaskali. Nadzień dzisiejszy przysłali nam tyle wojska co my im w okresie naszej szczytowej pomocy, tylko, ze my wspieraliśmy tylko USA w ramach swoich skromnych możliwości, natomiast siły USA w Polsce to część ich sił NATO na terenie Europy, a są znacznie bogatsi. ponadto my wykonywaliśmy zadania bojowe, a nie przejazdy reprezentacyjne.

Lbn
piątek, 15 lutego 2019, 20:30

Wszystko w punkt. 100% racji. Brawo za trafna analizę konferencji,naszej polityki i miejsca w szeregu.

Jimbo
piątek, 15 lutego 2019, 20:16

Może "Stary Grzyb" z przekazem z lat 40/50 z ubiegłego wieku coś nam wytłumaczy.

De Retour
piątek, 15 lutego 2019, 19:50

Tak się kończą genialne pomysły, żeby relacje w ramach NATO, jako członek UE, zamienić na relacje dwustronne. Wiadomo było, że będzie to związek psa ze swoim ogonem i jaka przypadnie nam rola.

22
piątek, 15 lutego 2019, 19:33

Jeden z głównych gości był łaskaw publicznie defekować na dywanie gospodarza. A potem zażądał jeszcze lepszego, znaczy droższego papieru i przeprosin od gospodarza za to że on śmie jeszcze w jego obecności oddychać . Gospodarz w trakcie wizyty nie ruszył się nawet z kolan . I z uśmiechem na twarzy przyjmował kolejne zniewagi , udając że nic się nie stało. :(

Johann
piątek, 15 lutego 2019, 19:28

Oczywiście że tak - może kiedyś nastąpi...POKÓJ

Mobilny+)
piątek, 15 lutego 2019, 19:24

Warto bylo a tylko dlatego by w pelni przekonac sie jaki stosunek do Polski maja zarowno USA jak i Izrael oraz jak bardzo upald rzad RP

VanBasten
piątek, 15 lutego 2019, 19:15

Przyjechali, Izraelczycy i Amerykaninie napluli nam w twarz i pojechali. Zupełnie Polsce to było nie potrzebne.

Observer
piątek, 15 lutego 2019, 19:14

Tresc nie powala ale nie z winy autora natomiast zarzuty rosjan juz lata temu na temat niskiego poziomu dyplomacji w polsce nadal jest w mocy.

papuga
piątek, 15 lutego 2019, 19:01

plusem powinno być dostrzeżenie przez naszą władzę rzeczywistości takiej, jakiej ona jest a nie takiej, jaka istnieje w ich wyobraźni.

Buba
piątek, 15 lutego 2019, 19:01

Bardzo ciekawy artykuł. Bardzo dobrze napisany i niestety prawdziwy. Smutne to .

Rex
piątek, 15 lutego 2019, 18:57

Penie przedstawiciele niektórych państw mieli pierwszy raz okazję nie tylko zobaczyć ale też usłyszeć o Polsce. Patrząc na wymianę ekonomiczną między Polską a państwami por/anty Irańskimi to taki szczyt mógł nam pomóc wizerunkowo.

Harry 2
piątek, 15 lutego 2019, 18:45

To był szczyt antypolski. Zaproszeni goście mówili o konieczności wyjścia Polski naprzeciw roszczeniom żydowskim (bezpodstawnym), a Nataniahu oskarżył Polskę o kolaborację Polaków z nazistami. Czy dalej Polska-MSZ zamierza udawać, że nic się nie stało? Tam gdzie Żydzi tam tylko roszczenia, oskarżanie o antysemityzm.

wiktor
piątek, 15 lutego 2019, 18:37

świetny tekst, dzięki dla autora

xyz
piątek, 15 lutego 2019, 18:26

Super. Na prawdę niesamowicie podoba mi się ta nowa, obiektywna formuła portalu defence24. Powoli stajecie się potentatem w szerzeniu prawdy w polskim internecie. Oby tak dalej. Uwierzcie, że obiektywne dziennikarstwo, którego w polskim internecie praktycznie nie ma na prawdę wam się opłaci.

Kol
piątek, 15 lutego 2019, 17:26

Bardzo merytoryczne podejście do kwestii kupowiana sojuszu przez naszych decydentów.

obs
piątek, 15 lutego 2019, 17:26

W punkt. Sądzę, że decydenci też zdają sobie z tego sprawę, pytanie czy coś ich to nauczy na przyszlość.

Śaj
piątek, 15 lutego 2019, 17:21

Im dłużej czytam o tej konferencji tym bardziej skłaniam się do wniosku że stany i Żydzi z nas zakpili.wystawili na pośmiewisko. Czy w Polsce nie ma polityków na poziomie , którzy potrafili by się sprzeciwić i ustalić zasady na własnym podwórku.

Stroopwaffel
piątek, 15 lutego 2019, 16:58

Niestety popadamy w ciagle skrajnosci. Jak nie jestesmy wasalami panstw europy zachodniej to jestesmy wasalami USA. Raz jestesmy ulegli wobec wszystkich raz machamy szabelka. Jedna rzecz ktora przy tym wszystkim jest stala to nieudolnosc i brak profesjonalizmu naszego MSZ. Artykul smutny, ale prawdziwy.

Paranoid
piątek, 15 lutego 2019, 16:56

Co się zmienia w Def24, że taki tekst puszczono :) Niestety zgadzam się z Autorem. Taka konferencja to fajna sprawa, można pogadać, połazić, zjeść za darmo. Jeżeli wziąć pod lupę ten i inne pomysły to niestety jak to się mówi król jest nagi. Z innej beczki, parę dobrych lat chwalono się Solarisem jaka to super polska firma itp. jak go sprzedano chyba Hiszpanom, to się okazuje, że PL nie ma już za bardzo co pokazać z tej branży ...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama