Reklama
Reklama
Reklama

Czy Dowództwo WOT już teraz trafi pod SGWP? Projekt w maju [NEWS Defence24.pl]

27 kwietnia 2018, 16:48
Prezydent Andrzej Duda szef MON Mariusz Błaszczak i szef SGWP gen. Leszek Surawski

Prezydent Andrzej Duda, szef MON Mariusz Błaszczak i szef SGWP gen. Leszek Surawski. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl


Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego zyska kompetencje do dowodzenia, a dowództwa generalne i operacyjne zostaną mu podporządkowane – tak wyglądają zasadnicze zręby pierwszego etapu reformy systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi. Źródła Defence24.pl nie są zgodne, czy Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej już teraz będzie podlegać SGWP. Projekt zmian w ustawach w maju ma trafić do uzgodnień międzyresortowych.

To, co opisujemy w niniejszym artykule, nie jest jeszcze przesądzone, ale bardzo prawdopodobne. Zmiany w systemie kierowania i dowodzenia przygotowują wspólnie Ministerstwo Obrony Narodowej, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego i Sztab Generalny Wojska Polskiego. Strony ponoć uzgodniły już projekt zmian ustawowych. Projektowanie "pokojowego" systemu kierowania i dowodzenia (zwanego przez wojskowych "SKiD") poprzedziły ustalenia na temat zasad organizacji i funkcjonowania wojennego systemu dowodzenia (w żargonie wojskowym "WSyD"). Pracom towarzyszy przekonanie, że nie sprawdziły się struktury wprowadzone w 2014 r. Powołano wówczas dwa połączone dowództwa rodzajów sił zbrojnych – generalne i operacyjne, a szefowi SGWP zabrano funkcje dowódcze, pozostawiając mu planowanie strategicznego użycia sił zbrojnych i programowanie ich rozwoju.

I MON, i otoczenie prezydenta Andrzeja Dudy zgadzają się, że szefowi SGWP należy przywrócić funkcje dowódcze oraz odtworzyć osobne dowództwa rodzajów sił zbrojnych – Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej, Wojsk Specjalnych; dziś taki status ma tylko Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej utworzone już za rządów PiS. Za poprzedniego kierownictwa MON jego spór z BBN dotyczył poziomu operacyjnego. Rozwiązanie zostanie jednak odłożone w czasie.

W marcu okazało się bowiem, że reforma systemu dowodzenia będzie rozłożona na etapy. W źródłach zbliżonych do tego procesu Defence24.pl ustaliło, jak najprawdopodobniej będzie wyglądał pierwszy etap. Projekt zmian ustawowych w tej sprawie nie będzie obszerny. Jeden z oficerów, z którym rozmawialiśmy, używa nawet określeń "kosmetyka" i "jeden artykuł". To ostatnie zapewne nie jest ścisłe, bo prawdopodobnie trzeba będzie zmienić co najmniej dwie ustawy – o urzędzie Ministra Obrony Narodowej oraz o powszechnym obowiązku obrony.

Ten najważniejszy "jeden artykuł" będzie dotyczył kompetencji szefa SGWP. W zakresie jego działania znów znajdzie się dowodzenie. Jednocześnie szef SGWP, jako "pierwszy żołnierz z prawdziwego zdarzenia", nadal będzie odpowiadał za planowanie strategicznego użycia sił zbrojnych oraz programowanie ich wieloletniego rozwoju, zasadniczo zachowa też pozostałe kompetencje, które dzisiaj ma.

Z informacji Defence24.pl wynika, że pierwszy etap reformy systemu dowodzenia nie będzie oznaczał rozformowania Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych ani znaczących przekształceń w Dowództwie Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych. Oba zostaną po prostu podporządkowane szefowi Sztabu Generalnego WP. Osobne dowództwa rodzajów sił zbrojnych mają powstać dopiero w drugim etapie reformy – z połączenia inspektoratów znajdujących się w DGRSZ oraz dowództw komponentów, które są podporządkowane DORSZ.

Źródła Defence24.pl nie są zgodne co przyszłości Dowództwa WOT. Są tacy, którzy twierdzą, że już teraz zostanie ono podporządkowane szefowi SGWP. Jeden z generałów określa prawdopodobieństwo zrealizowania takiego scenariusza na 95 proc. Inni nasi rozmówcy mówią, że jednak Dowództwo WOT pozostanie na razie w bezpośrednim podporzadkowaniu Ministra Obrony Narodowej. Posłanka Anna Maria Siarkowska (Partia Republikańska, w Sejmie klub PiS), prawdopodobnie najgorętsza zwolenniczka WOT w Sejmie, pisała przed dwoma tygodniami na Twitterze, że "Wojska OT pozostaną osobnym rodzajem sił zbrojnych, a zakusy Sztabu Generalnego, by sobie teraz podporządkować terytorialsów, spełzną na niczym".

Z pewnością będzie to jeden z goręcej dyskutowanych punktów pierwszego etapu reformy dowodzenia, gdy projekt trafi do Sejmu. Ostatnio burzliwą dyskusję wzbudził tam nawet czysto symboliczny projekt o znakach WOT. Zwolennicy odrębności obrony terytorialnej podkreślają, że musi ona mieć specjalny status, dopóki nie zakończy się proces jej formowania. Rozmówcy Defence24.pl powołują się jednak na zasadę jedności dowodzenia. – Jeżeli teraz tworzylibyśmy jakąkolwiek nową jednostkę, np. zapowiadaną przez ministra Mariusza Błaszczaka czwartą dywizję wojsk operacyjnych, to też mamy ją dać bezpośrednio pod ministra? – pyta retorycznie jeden z oficerów.

Źródła Defence24.pl wskazują, że projekt zmian ustawowych trafi do uzgodnień międzyresortowych w maju. Liczą też, że ustawa przejdzie cały proces legislacyjny łącznie z podpisem prezydenta jeszcze przed wakacjami. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne, bo Sejm w tej kadencji obraduje rzadko; obecnie na maj zaplanowane jest jedno posiedzenie, na czerwiec – dwa.

Wciąż nie wszystkie zagadnienia są w projekcie dopięte na ostatni guzik. W najnowszym numerze wydawanego przez BBN kwartalnika "Bezpieczeństwo Narodowe" o wyodrębnieniu z MON Sztabu Generalnego WP pisze płk Adam Brzozowski, zastępca dyrektora Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi gen. bryg. Jarosława Kraszewskiego. Są ponoć zwolennicy wykonania tego kroku już w pierwszym etapie reformy systemu dowodzenia. Inny dyskutowany teraz pomysł to wyciągnięcie Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych z podporządkowania DGRSZ. Nasi rozmówcy twierdzą, że za takim krokiem opowiada się Sztab Generalny WP.

Dlaczego reforma systemu dowodzenia będzie rozłożona na etapy? W marcu mówił o tym szef BBN Paweł Soloch. Wskazywał on wówczas na chęć uniknięcia ryzyka ewentualnego zakłócenia funkcjonowania sił zbrojnych. – Rewolucyjne reformy nie służą armii – podkreślił wtedy Soloch. Kilka dni później prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych Andrzej Duda powiedział na odprawie kierowniczej kadry MON, że zmiany będą wprowadzane stopniowo.

Więcej na ten temat pisze we wspomnianym artykule płk Brzozowski. Podkreśla on, że planowana obecnie reforma systemu kierowania i dowodzenia, podobnie jak ta z 2014 r., ma rewolucyjny charakter. – Dwie tak radykalne reformy systemu kierowania i dowodzenia, przeprowadzone w tak krótkich odstępach czasu, mogą walnie przyczynić się do jego paraliżu, a przynajmniej czasowej jego dysfunkcji – zauważa pułkownik. Dodaje więc, że warto rozważyć przeprowadzenie najpierw "małej" reformy, czyli rozwiązania pośredniego (częściowego), a dopiero w drugiej kolejności wprowadzenie rozwiązań docelowych. Ewolucyjny sposób przeprowadzenia reformy – argumentuje wicedyrektor z BBN – pozwoli uniknąć błędów i ponoszenia zbędnych strat kadrowych i materialnych.

Za przygotowanie drugiego etapu reformy systemu kierowania i dowodzenia ma odpowiadać Sztab Generalny WP. Prace mają ruszyć bez zbędnej zwłoki. Pytanie, ile potrwają. Kadencja parlamentu minęła już półmetek, a to nie sprzyja rewolucyjnym reformom. Kto wie, czy znów nie okaże się, że prowizorki są najtrwalsze?

Ani MON, ani BBN nie potwierdzają na razie ustaleń Defence24.pl. MON – i to tylko nieoficjalnie – zaznacza, że prace nad reformą trwają. BBN w połowie kwietnia odpisało nam, że "w ciągu najbliższych tygodni powinien zostać publicznie zaprezentowany" finalny efekt prac zespołu, który zajmuje się systemem kierowania i dowodzenia. Na pytanie o podporzadkowanie WOT Biuro odpowiedziało wymijająco. – W ramach prac analizowanych było kilka wariantów. Ostateczna decyzja w tym zakresie znajduje się po stronie Ministerstwa Obrony Narodowej – napisano w mailu z BBN.

Rafał Lesiecki, współpraca Andrzej Hładij

KomentarzeLiczba komentarzy: 20
Krzysiek z Wrocławia
piątek, 4 maja 2018, 15:51

W pospolitym ruszeniu zawsze byliśmy dobrzy... Niby kto miałby dowodzić WOT w czasie \"W\"? To jest pewnie zapisane w WSyD i się tego nie dowiemy. Może WOT należałoby podporządkować pod MSWiA. Dzięki temu będzie komu usuwać skutki klęsk żywiołowych i dopieszczać przeciwników politycznych.

żołnierz
sobota, 28 kwietnia 2018, 16:38

Utworzenie kolejnej dywizji ciężkiej w WP jest moim zdaniem kompletnie nierealnym pomysłem. Nowa dywizja pancerna czy zmechanizowana to ok 15 tys. nowych etatów, 200-300 nowych czołgów i 200-300 BWP. Do tego artyleria, ciężarówki, wzt itd. Skąd to wszystko kiedy już teraz w wielu częściach kraju trudno znaleźć chętnych do zawodowej służby wojskowej. Żeby pozyskać kolejne tysiące młodych ludzi na szeregowych to minimalna pensja na dzień dzisiejszy musiałaby wynosić co najmniej ok 5 tys. PLN netto (bez dodatków). Już teraz dla istniejących związków taktycznych brakuje nowoczesnego sprzętu - czołgów, bwp, transporterów, a nawet tak podstawowego wyposażenia indywidualnego jak dobrej jakości oporządzenie, hełmy, buty, mundury, plecaki, okulary, ochronniki słuchu, celowniki optyczne, wskaźniki laserowe itp. Powinno się najpierw doprowadzić istniejące brygady do chociażby średniej w NATO jeśli chodzi o współczynnik nowoczesności i ukompletowanie a dopiero potem myśleć o nowej dywizji.

elemelek
sobota, 5 maja 2018, 13:16

Przecież dwie samodzielne brygady już istnieją - 1 w Warszawie i 21 Podhalańska, które do 2011r. wraz ze zlikwidowaną 3 brygadą z Lublina wchodziły w skład 1 Dywizji, którą również w 2011 zlikwidowano. Po 3 brygadzie pozostał tylko baon dowodzenia, który jest jedyna stałą częścią LitPolUkrBrig. To oznacza, że stworzyć trzeba tylko jedną brygadę oraz dywizyjne jednostki wsparcia i dowodzenia.

Box
wtorek, 1 maja 2018, 18:32

Pytanie nie brzmi czy nas stać, tylko czy nas stać żeby tego nie zrobić. Prosty eksperyment intelektualny: pomysl gdzie była by dziś Polska gdyby nie rozbiory, pierwsza i druga wojna światowa, okupacja niemiecka i sowiecka i 50lat komuny. Przez cały ten czas byliśmy regularnie mordowani, grabieni i wywożeni na wschód. Gdyby nie to Polska miała by dziś około miliona km2, prawdopodobnie liczyła ze 150mln ludzi i była jednym z najpotężniejszych krajow w Europie a może nawet na świecie, a do wojen światowych najprawdopodobniej w ogóle by nie doszło. I pomysl co nas taniej wyszło: brak wyobraźni szlachty która żeby tylko płacić jak najniższe podatki oszczędzala jak tylko mogła na wojsku czy może jednak gdyby nie żałowano na wojsko, a Polska pod koniec XVIII kwieku zamiast kilkunastu tysięcy żołnierzy miała np 200tys?

pragmatyk
sobota, 28 kwietnia 2018, 13:39

Za wczesnie zmieniać podporządkowanie WOT , który jest jeszcze w powijakach ,a trudno go porównywać z tworzeniem nowych jednostek, czy oddziałów wojsk operacyjnych ,gdyż jest specyficzną hybrydą i jednak trzeba to wziąść pod uwagę ,a nie wylewać dziecko z kąpielą ,widać ,że wojskowi mają problem z przyswojeniem sobie nowej struktury ,która wyłamuje sie z tego co do tej pory nazywaliśmy wojskami operacyjnymi.To co wymyslił szef BBN prezydenta Komorowskiego było może i dobre ,ale komplikowało proste procesy kierownicze w wojsku .Nie jestem pewien czy powrót do rodzajów wojsk ma sens ze wzgledu na ograniczoną ilość związków operacyjnych ,wzrośnie tylko biurokracja.

Obywatel RP.
poniedziałek, 30 kwietnia 2018, 18:00

Popieram twoją tezę - wojskowi nie trawią WOT. Nie rozumieją, że WOT w chwili próby będzie ich chcąc czy nie chcąc uzupełniniem i partnerem. Nie zdają sobie sprawy, że wojska operacyjne poniosą ogromne straty (WOT najprawdopodobniej też ale sadzę że 60 % stanu osobowego ostanie się bo to są lokersi - tzw. autoktoni) a obecna rezerwa szkoląca się raz czy dwa razy do roku w cyklu jednego spotkania to jest niewypał. Tak naprawdę NSR (obecnie w sile ok. 17 tyś.) i WOT (obecnie w sile 8 tyś. a docelowo 50 tyś.) to te formacje które szybko będą w stanie uzupełnić braki w wojskach lądowych. To są partnerzy dla wojsk operacyjnych a nie konkurencja. Ale SzG WP nie rozumie tego. Panowie generałowie czas zmienić sposób myślenia. Woja to nie zabawa na komputerze czy planszach taktycznych to są szach z arcymistrzem rosyjskim który ma ogromne zasoby ludzkie i techniczne.

Marick
wtorek, 1 maja 2018, 21:25

Błąd! Wojskowi doskonale rozumieją WOT, ale nie w tej formie, a to jest różnica! \"Nie zdają sobie sprawy, że wojska operacyjne poniosą ogromne straty (WOT najprawdopodobniej też ale sadzę że 60 % stanu osobowego ostanie się bo to są lokersi - tzw. autoktoni) a obecna rezerwa szkoląca się raz czy dwa razy do roku w cyklu jednego spotkania to jest niewypał. Tak naprawdę NSR (obecnie w sile ok. 17 tyś.) i WOT (obecnie w sile 8 tyś. a docelowo 50 tyś.) to te formacje które szybko będą w stanie uzupełnić braki w wojskach lądowych.\" To jak to jest kolego przecież WOT ma za zadanie ochraniać \"infrastrukturę krytyczną\" i \"lokalne społeczności\" to jak to się ma do Twojego uzupełniania stanu osobowego wojsk operacyjnych? To w końcu jedno czy drugie? Obecnie WOT przypomina bardziej \"Obronę Cywilną\" i oto \"wojskowym\" chodzi. Oczywiście że WOT powinien być \"prawą ręką armii\" a operacyjni \"głową\" szkoda że z WOT-u robi się w mediach tą \"głowę\" a z operacyjnych \"wrzód na d...\" a chyba jest zupełnie odwrotnie ! O tym mówią zawodowi. Pozdrawiam

Jack_Reacher
sobota, 28 kwietnia 2018, 13:30

Obserwując sytuację geopolityczną, zagrożenia z tym związane i to co się dzieje na naszym \"podwórku\" , odnosi się wrażenie, że planowanie strategiczne w polskim wojsku to nie mniej i nie więcej niż dziedzina akademicka. Ma się również wrażenie, że nawet akademicy wojskowi niewiele o tym słyszeli. I to jest smutne, w konsekwencji przerażające. Przypomina to w pewnym sensie \"zabawę\" przesuwania instytucji i dowództw (jak na planszy do gry w szachy) - raz tu, raz tam - a zobaczymy co się stanie. Nie mając przy tym zielonego pojęcia o grze w szachy. Zacznijcie Panowie politycy, wojskowi od przestudiowania \"Sztuki wojny\" Sun Tzu, później kolejnych pozycji, i kolejnych.

marian
sobota, 28 kwietnia 2018, 21:07

O ile dobrze pamiętam, ale mogły mi się książki pomylić, to do prowadzenia wojny, czy nawet do obrony potrzebna jest wola narodu i silna gospodarka, a ja tu ani jednego, ani drugiego nie widzę więc nie ma nawet o czym mówić.

Box
sobota, 28 kwietnia 2018, 05:28

Po 20latach mówienia udało się utworzyć wojska obrony terytorialnej, które w sytuacji braku poboru stają się decydującym elementem dla zdolności obronnych Polski. Można postawić tezę, że bez nich skuteczna obrona jest obecnie niemożliwa. Zdołał to zrobić dopiero jeden z najbardziej oddanych Polsce i zdeterminowany w swoich działaniach człowiek, który odkąd podjął się zadania przygotowania listy tajnych agentów służb komunistycznych na polecenie ówczesnego premiera, został wziety na cel przez te środowiska i ich nowych przyjaciół i jest nieustannie niszczony. Niestety duchy komunizmu dały znać o sobie po raz kolejny i doprowadziły do jego wykasowania i rozmontowania stworzonego przez niego, chyba najbardziej racjonalnego w dotychczasowej historii, kierownictwa MONu. Od tego momentu obserwujemy serię porażek i zatrzymanie procesu odbudowy wojska. Wynegocjowane jeszcze przez niego patrioty w 2022 zamiast w 2019, o ciężkiej dywizji usa cisza, o stałych bazach cisza, redzikowo odsuniete o dwa lata, tomahawkow nie będzie czyli prawdopodobnie orki tez nie, chyba że padniemy na twarz przed Francuzami i następnym razem jak będą nas ustawiać, będziemy udawać ze nie widzimy... nowe dowództwo nato w Niemczech, ale nas znów poklepuja po plecach czyli wracamy do poprzedniej polityki prowadzonej przez 30lat... Czyli poklepywania, uśmiechow i zapewnieniach o przyjaźni. I jak patrze, na to jakie starania są i były robione aby zdyskrerydytowac wot oraz żeby teraz oddać je generalicji, co prawdopodobnie skończyło by się poważnymi perturbacjami dla ich dalszego formowania zaczynam się zastanawiać czy moje słowa na temat tego, że wiszący nad Polską armią wymóg pływalności połączony z wymogiem transportu herkulesem które ograniczają w drastyczny sposób zdolności pojazdów na które wydajemy i jeszcze wydamy dziesiatki miliardow zł i podważające w ten sposób istotę modernizacji ocierają się o dywersje, aby napewno są przesadne? I dwa. Odnoszę tez wrażenie, że naprawdę w pewnych środowiskach był realny strach przed tą formacja i myślą o tym, że być może jedna z najbardziej zdeterminowanych i patriotycznych części armii mogła by nie pozostawać pod bezpośrednim dowództwem zaprzyjaźnionych generałów i jest to coś co musi napawać niepokojem... W każdym razie jeśli Błaszczak nie przywiezie ze Stanów jakiś konkretów na temat rozlokowania potezniejszych sił usa. Przynajmniej kolejnej ciężkiej brygady i jakiegoś dobrego kontraktu np: na homary to będzie wyglądać to coraz słabiej. Szkoda tez że już nawet nie mówi się o Narwi z brytyjczykami

LukP
piątek, 4 maja 2018, 14:51

... ty tak sam z siebie !? ....i to wszystko na serio czy do jakiegoś kabaretu się szykujesz !? szkoda czasu na czytanie do końca...

JSM
piątek, 27 kwietnia 2018, 23:28

Szef sztabu jest od planowania i programowania a nie od dowodzenia. Kompletne pomieszanie pojęć. Sztab to narzędzie pomocnicze Dowódcy.

stary wojak
niedziela, 29 kwietnia 2018, 13:09

A dowódcą powinien być prezydent.

Ja
poniedziałek, 21 maja 2018, 11:03

czyli ktoś, kto nie ma pojęcia o dowodzeniu i armii? Marionetka do akceptowania lub nie wg amatorskiego \"widzimisię\" tego co i tak przygotuje sztab? Prezydent może być tylko formalnym, cywilnym zwierzchnikiem sił zbrojnych a nie dowódcą.

ciekawy
piątek, 27 kwietnia 2018, 21:55

Trzeba zaapelować do posłów PiS aby nie godzili się na żadne zmiany zaproponowane przez BBN. Te sprawę powinien pilotować minister Macierewicz i jego sugestie powinny mieć dla posłów zasadnicze znaczenie.

LukP
piątek, 4 maja 2018, 14:59

Następny uśmiechnięty z fanklubu ministra AM ? Mistrale kupcie po 1Eur , w tej cenie to najlepiej oba... ponoć Egipt tanio sprzedaje ... albo jeszcze jakiegoś nastolatka zatrudnijcie.... za mało ekspertów mamy

Marek1
piątek, 27 kwietnia 2018, 20:56

Super, wodzowie sie dogadali w końcu, który jest NAJ. Problem w tym, ze Indian jest BARDZO za mało, a ci którzy są jeżdżą na starych chabetach i nadal są uzbrojeni w jedynie stare strzelby, łuki i włócznie. Czy ten fakt jest w ogóle widoczny z pięknych gabinetów polityków i generalicji ??

JSM
sobota, 28 kwietnia 2018, 14:38

Generał to takie ważne cóś któremu żołnierze nie są do niczego potrzebni. Właściwie to nawet przeszkadzają. No, może poza paradami. Szczególnie polski generał.

Zajac
niedziela, 6 maja 2018, 12:11

Ciekawe kiedy powstanie pierwsza brygada Morskiego WOT ?

QWE
środa, 23 maja 2018, 23:46

Niedługo po tym jak przestanie pływać po Bałtyku ostatni polski okręt podwodny i fregata. Zamiast Jelczów WOT będzie przemieszczał się holownikami. Oczywiście pomimo braku okrętów wojennych pozostanie Centrum Operacji Morskich i Dowództwo Marynarki Wojennej w Gdyni.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama