Brytyjczycy chcą zmodernizować ukraińską marynarkę wojenną

19 września 2020, 08:08
45133452421_999fe48f82_c
Fot. Ministerstwo Obrony Ukrainy

Wielka Brytania zaproponowała Ukrainie budowę w lokalnych stoczniach kutrów rakietowych według brytyjskiego projektu, godząc się nie tylko na pełny transfer technologii, ale również na jego sfinansowanie długoterminową, niskooprocentowaną pożyczką. Jeżeli program zostanie zrealizowany, to nastąpi rewolucyjny skok w możliwościach uderzeniowych ukraińskich sił morskich jak również w zdolnościach ukraińskiego przemysłu stoczniowego i zbrojeniowego.

Jednym z celów październikowej wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Wielkiej Brytanii ma być uzyskanie pomocy w odbudowie ukraińskiej marynarki wojennej – i to w jej części uderzeniowej. Brytyjczycy są bowiem gotowi wyposażyć siły morskie Ukrainy w nowoczesne kutry rakietowe, które nie tylko będą mogły bezpiecznie działać na Morzu Czarnym i Morzu Azowskim, ale będą również zgodne ze standardami NATO.

Ukraińcom zaproponowano dodatkowo, by większość tych jednostek była budowana w ukraińskich stoczniach, co ma obniżyć koszty i wesprzeć przemysł lokalny – w tym również przez transfer technologii. Kolejną zachętą dla przyjęcia tej propozycji ma być udzielenie na ten cel przez rząd brytyjski długoterminowej pożyczki, pozwalającej dodatkowo zmodernizować dwie nowe, ukraińskie bazy morskie. Zrealizowanie brytyjskiego projektu skokowo zwiększy więc możliwości uderzeniowe ukraińskich sił morskich, które od aneksji Krymu w 2014 roku całkowicie utraciły zdolność siłowego reagowania na coraz bardziej agresywne działania Federacji Rosyjskiej.

image
Ukraiński kuter patrolowy „Nikopol” typu Gurza-M. Fot. Ministerstwo Obrony Ukrainy

O brytyjskiej propozycji stało się głośno już pod koniec sierpnia br. za sprawą wywiadu udzielonego przez Wadyma Prystajkę - ambasadora Ukrainy w Wielkiej Brytanii dla „Jewropiejskoj prawdi”. Wyraził on nadzieję na otrzymanie od Brytyjczyków „realnej pomocy wojskowej, pomocy w rozwoju sił zbrojnych”. Ujawnił on już wtedy, że chodzi o „znaczący kontrakt na śmiercionośną broń - nie tylko jej nabycie, ale i produkcję na Ukrainie”.

Dziennikarze zajmujący się później późniejtym tematem odkryli, że negocjacje w tej sprawie są już na etapie końcowym i to właśnie m.in. w tym celu w połowie sierpnia br. na Ukrainie przebywał brytyjski sekretarz obrony Ben Wallace. Co więcej, rozmowy w tej sprawie miały się zacząć już pod koniec 2019 roku i w 2020 roku, pomimo pandemii, odbyło się kilka wizyt brytyjskich ekspertów oceniających możliwości ukraińskiego przemysłu stoczniowego i zbrojeniowego.

Pośpiech jest duży, ponieważ kulminacyjnym momentem negocjacji ma być wizyta prezydenta Zełenskiego w Wielkiej Brytanii w pierwszej dekadzie października 2020 roku. Już wiadomo, że to właśnie wtedy ma zostać podpisana duża ukraińsko-brytyjska umowa handlowa, która nie tylko wesprze Ukraińców, ale przy okazji poprawi również polityczną i gospodarczą pozycję Wielkiej Brytanii w Europie, niewątpliwie osłabioną po Brexicie. Brytyjczycy muszą bowiem szukać swojego nowego miejsca poza Unią Europejską i Ukraina może im w tym pomóc.

Ukraińskie media zwracają przy tym uwagę, że to nie Zełenski podpisze przygotowywane obecnie dokumenty, ponieważ umowa ma być międzyrządowa. Jednak ukraiński prezydent nada jej odpowiednią rangę, tym bardziej, że jest on naczelnym dowódcą sił zbrojnych Ukrainy. A umowa „wojennomorska” na budowę kutrów rakietowych będzie wtedy prawdopodobnie również gotowa.

Po co Ukrainie „moskity”?

Kutry rakietowe zaproponowane przez Wielką Brytanię nie bez powodu zostały już nazwane „moskitami”. Nie są to bowiem jednostki, które są w stanie zapewnić panowanie na morzu (nie mając wystarczająco silnej obrony przeciwlotniczej), ale mogą stwarzać bardzo uciążliwe „przeszkody” przeciwnikowi np.: bez problemu czasowo przerywając morskie linie komunikacyjne, chroniąc własne, słabiej uzbrojone jednostki pływające lub nie dopuszczając do przeprowadzenia operacji desantowej.

Wzorem dla Ukraińców są w tej sprawie Norwedzy i Szwedzi, którzy niewielkimi, szybkimi i trudnowykrywalnymi okrętami rakietowymi wspartymi wyrzutniami nadbrzeżnymi oraz lotnictwem zorganizowali system obrony własnego wybrzeża. Dodatkowo jest to stosunkowo tanie rozwiązanie, pozwalające na samodzielne odparcie ewentualnej agresji.

image
Ukraińskie ćwiczenia dowódczo-sztabowe „Sztorm 2018”. Fot. Ministerstwo Obrony Ukrainy

Ukraińcy zdają sobie bowiem doskonale sprawę, że nie mogą w tym względzie liczyć na zbyt dużą pomoc ze sił morskich NATO. Przeszkadzają w tym chociażby umowy międzynarodowe, które nie pozwalają na przebywanie na Morzu Czarnym „nie miejscowych okrętów” przez okres dłuższy niż 21 dni. Oczywiście tuż po aneksji Krymu próbowano organizować tzw. obecność rotacyjną ze względu na duże ryzyko przeprowadzenia operacji desantowej – szczególnie w rejonie Morza Azowskiego. Jednak od 2016 roku ta obecność okrętów NATO wyraźnie się zmniejsza i Ukraina, jak widać wyciągnęła z tego daleko idące wnioski.

Jednym z nich jest uznanie, że bez nowoczesnych okrętów rakietowych ukraińskie siły morskie są praktycznie bezsilne w przypadku agresywnych działań Federacji Rosyjskiej na morzu. Miało to podobno zostać nawet zawarte w strategii rozwoju ukraińskich sił morskich, która zakłada w działaniach typowo bojowych wykorzystanie trzech klas jednostek pływających.

Pierwszą z nich są niewielkie, szybkie okręty patrolowe. Planuje się pozyskanie do ośmiu takich jednostek, których zadaniem ma być przede wszystkim patrolowanie rejonów przybrzeżnych i morskiej strefy ekonomicznej oraz ochrona i konwojowanie statków.

image
Przybycie do portu w Odessie dwóch eks-amerykańskich kutrów straży przybrzeżnej typu Island, które służą w ukraińskiej marynarce wojennej jako okręty patrolowe „Słowiańsk” (P190) i Starobilsk” (P191). Fot. mil.gov.ua

Ukraińcy chcą dodatkowo wprowadzić do szesnastu kutrów desantowo-szturmowych, które szybko byłyby w stanie reagować na agresywne działania w strefie przybrzeżnej mając zdolność wysadzania na piaszczystym wybrzeżu do dwudziestu żołnierzy piechoty morskiej. Ostatnim rodzajem okrętów mają być właśnie kutry rakietowe, których według wstępnych szacunków powinno być osiem.

image
Amerykański kuter desantowo-szturmowy Mark VI. Fot. Joshua Scott/U.S. Navy

Czytaj też: Amerykańskie kutry dla ukraińskiej straży przybrzeżnej

W zdobyciu pierwszych dwóch klas jednostek pływających chcą pomóc Amerykanie. Dostarczą oni bowiem Ukrainie:

  • szybkie kutry patrolowe typu Island (o wyporności 168 ton, długości 34 m, szerokości 6,4 m, poruszające się z prędkością 29,5 w o zasięgu 3300 Mm, autonomiczności 5 dób i uzbrojeniu składającym się z jednego działka Mk38 kalibru 25 mm oraz dwóch karabinów maszynowych 12,7 mm);
  • szybkie kutry desantowo-szturmowe/patrolowe typu Mark VI (o wyporności 72 tony, długości 25,8 m, prędkości powyżej 35 węzłów, miejscem dla około dwudziestu osób oraz uzbrojeniu składającym się z dwóch zdalnie sterowanych wieżyczek artyleryjskich MSI Seahawk A2 wyposażonych w dwie armaty Mk 44 Bushmaster II kalibru 30 mm oraz zamontowanych na burtach czterech podstawach, na których mogą zostać umieszczone karabiny maszynowe lub lekkie, automatyczne granatniki).

Porozumienie zawarte z Wielką Brytanią całkowicie zamknęłoby najważniejsze potrzeb okrętowe ukraińskiej floty wojennej i to dlatego spotkało się na Ukrainie z tak dużym zainteresowaniem – tym bardziej, że Brytyjczycy zgodzili się pomóc zbudować tyle okrętów, ile będzie potrzebowała ukraińska marynarka wojenna – a więc osiem.

Z nieoficjalnych źródeł ukraińscy dziennikarze wywnioskowali dodatkowo, że dwa pierwsze okręty w serii mają być zbudowane w jednej z brytyjskich stoczni przy udziale specjalistów z Ukrainy. Kolejne jednostki mają już jednak powstawać w wyznaczonych przez Ukraińców własnych zakładach stoczniowych, według technologii i projektu dostarczonego przez Brytyjczyków i przez już wyszkolonych stoczniowców.

Brytyjczycy postawili przy tym jeden bardzo ostry warunek kategorycznie nie chcąc się zgodzić, by nowe okręty powstawały w stoczni w Mikołajowie, która jest częścią „Smart holdingu” Wadima Nowińskiego, a więc jest kontrolowana przez rosyjskich właścicieli.

Pomimo tego brytyjska propozycja jest bardzo atrakcyjna, biorąc pod uwagę fakt, że podpisana niedawno umowa na budowę dwudziestu szybkich kutrów patrolowych FPB 98 Mk 1 z francuską stocznią OCEA zakłada budowę na Ukrainie tylko 25% zamówionych jednostek pływających. W przypadku Brytyjczyków ma być ich aż 75%. Dodatkowo ta samodzielność w wydaniu brytyjskim ma dotyczyć nie tylko budowy kadłubów, ale również montażu systemów uzbrojenia i ich integracji – przy pomocy brytyjskich specjalistów.

Pomoc Wielkiej Brytanii ma dotyczyć również finansowania całego projektu. Brytyjczycy mieli podobno zaproponować Ukraińcom dziesięcioletnią pożyczkę w wysokości 1,25 miliarda funtów (około 1,4 miliarda euro). Suma ta powinna wystarczyć na pokrycie dużej części kosztów całego programu z przebudową (lub nawet budową) ukraińskich baz morskich włącznie. Ukraina po zajęciu Krymu utraciła bowiem swój najważniejszy port wojenny w Sewastopolu z całym zapleczem logistycznym i szkoleniowym. Pozostał oczywiście duży port w Odessie, ale nie może on być jedynym zabezpieczeniem dla ukraińskiej marynarki wojennej.

To właśnie dlatego Ukraina podjęła się ambitnego zadania budowy dwóch baz morskich w Oczakowie nad Morzem Czarnym oraz w Berdiańsku nad Morzem Azowskim. Brytyjskie pieniądze pozwoliłyby przystosować te porty do standardów NATO, a więc do łatwego przyjmowania okrętów sojuszniczych w razie, gdyby zaszła taka konieczność. Wielkość brytyjskiej pożyczki będzie jednak zależała od własnego wkładu, jaki Ukraina będzie mogła wyłożyć na modernizację własnej marynarki wojennej.

Jakie będą ukraińskie „moskity”?

Na obecnym poziomie utajnienia negocjacji najmniej wiadomo, jakie mają być przyszłe ukraińskie kutry rakietowe. Brytyjczycy mieli podobno zaproponować Ukrainie kilka wariantów jednostek pływających, różniących się wielkością, wypornością, prędkością i wyposażeniem (w tym uzbrojeniem). Jednak to Ukraina ma docelowo określić, jakich kutrów rakietowych oczekuje i czym one mają dysponować.

I znowu ukraińscy dziennikarze uzyskali nieoficjalne informacje, że rozpatrywany był przede wszystkim okręt o długości około 50 m, wyporności około 400 ton i prędkości dochodzącej nawet do 50 węzłów. Jak na razie nie przedstawiono jednak żadnego konkretnego wzorca, więc w różnych mediach stawia się na różne okręty. Najwięcej osób uważa, że bazą dla projektu ukraińskich „moskitów” będą kutry rakietowe typu Barzan, które w latach dziewięćdziesiątych zbudowano dla Kataru w stoczni Vosper Thornycroft (obecnie wchodzącą w skład koncernu BAE Systems). Jednostki te powstały z kolei w oparciu o projekt 56-metrowych kutrów patrolowych budowanych dla Kenii i Omanu.

Okręty typu Barzan mają długość 56 m, szerokość 9 m, zanurzenie 2,5 m, wyporność 380 ton, prędkość 35 w i zasięg 1800 Mm (przy prędkości 12 w). Stałą załogę stanowi 35 osób w tym siedmiu oficerów. Uzbrojeniem tych niewielkich jednostek jest dziobowa armata OTO Melara 76 mm/62 Super Rapid, osiem rakiet przeciwokrętowych typu MM40 Exocet, stanowisko strzeleckie Sadral dla sześciu rakiet przeciwlotniczych bardzo krótkiego zasięgu Mistral, autonomiczny, siedmiolufowy system artyleryjski Goalkeeper kalibru 30 mm oraz dwa ciężkie karabiny maszynowe kalibru 12,7 mm.

W rzeczywistości Barzany to jednostki o starej koncepcji, w których z naturalnych względów nie ma wprowadzonych najnowszych osiągnięć jeżeli chodzi np. technologię stealth, systemy obserwacji czy systemy obliczeniowe. Dlatego Ukrainie zostanie najprawdopodobniej zaproponowane coś zupełnie nowego.

Jak na razie Ukraińcy zakładają, że każdy ich przyszły „moskit” ma kosztować wraz z uzbrojeniem od 46 do 62 milionów funtów. Taka cena może być jednak trudna do osiągnięcia, ponieważ przyszłe kutry rakietowe mają być wyposażone m.in. w osiem rakiet przeciwokrętowych, które na Zachodzie kosztują nawet około 3 milionów funtów. Tak więc ponad połowa zakładanej sumy poszłaby tylko na dostawę tego rodzaju uzbrojenia rakietowego.

image
Opracowana na Ukrainie rakieta przeciwokrętowa R-360 Neptun może być po przerobieniu podstawowym uzbrojeniem przyszłych, ukraińskich kutrów rakietowych. Fot. Ukroboronprom

Tymczasem jak na razie zakłada się, że tylko 20% z sumy przeznaczonej na budowę kutrów rakietowych ma trafić do brytyjskich dostawców. Może to oznaczać, że najdroższe w umowie rakiety przeciwokrętowe będzie miał dostarczyć ukraiński przemysł zbrojeniowy. Najczęściej wskazuje się przy tym na opracowane przez Ukraińców pociski R-360 Neptun, które w lipcu 2020 roku przeszły z powodzeniem testy w ramach prób nadbrzeżnego systemu rakietowego RK-360MC Neptun.

Obecnie są one jednak dostępne tylko w konfiguracji przygotowanej do startu z wyrzutni lądowych. Prace nad wersją morską rakiet R-360 oczywiście trwają, ale do ich zakończenia rozpatrywana jest również opcja zakupu dla nowych kutrów również pocisków z zagranicy – w tym szwedzkich typu RBS15. I w tym przypadku swoją pomoc deklarują jednak Brytyjczycy, którzy proponują integracje na „swoich” okrętach ukraińskiego uzbrojenia również dzięki dostarczonej przez nich wiedzy i technologii.

Ukraińcy uzyskaliby w ten sposób nie tylko nowe jednostki pływające, ale również dostęp do rozwiązań rakietowych – wprowadzając ich pociski „Neptun” na zupełnie nowy poziom generacyjny.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 69
Reklama
PiotrEl
środa, 23 września 2020, 10:48

Rosja może pomóc zmodernizować siły zbrojne kliku państw na świecie tak, że Anglia zapłacze.

Davien
sobota, 26 września 2020, 09:52

A niby czym je zmodernizuje?? Antycznymi okretami, fregatami bez turbin, czy może karakurtami, których produkcje własnei przerywaja??

chateaux
środa, 23 września 2020, 21:44

Z poeodubczego Anglia ma plakać? Kutrów rakietowych ktore nie przetrwaja 5 minut ewentualnego konfliktu?

ja
środa, 23 września 2020, 21:07

no to na co czeka?

Seb
środa, 23 września 2020, 10:38

Tymczasem w Hucie Pieniabkiej, gdzie UPA wymordowała kilkuset Polaków pojawiła się postawiona przez Ukraincow tablica o treści "bandyci z AK...". Morawiecki napisał komentarz na ten temat na Twitterze ale niestety nic poza tym nie zrobiono. A wy dalej opiewajcie chwałą Ukrainę, dla Polski nic dobrego z tego nie wyniknie.

Are
poniedziałek, 21 września 2020, 10:34

Brytyjczycy redukują budżet wojsk pancernych i innych rodzajów wojsk lądowych, by mieć więcej na flotę i cyberbezpieczeństwo. Dodatkowo, jak wynika z powyższego artykułu, wspierają finansowo i technologicznie "wroga swojego wroga", co daje im dalsze oszczędności. My mamy zbyt mały budżet by prowadzić działania na takim poziomie, ale warto uczyć się od innych. Wspieranie Ukrainy poprzez, niekoniecznie szeroko zakrojone ale celowe działania ekonomiczno-militarne, w szerszej perspektywie może przynieść o wiele lepsze efekty niż dalsza rozbudowa struktur pancernych.

fern
poniedziałek, 21 września 2020, 09:13

Ukraine opusciło blisko 20 milionów ukrainców taki "dobrobyt" zrobił im zachód, który zrobił z nich ludzi n-tej kategorii, więc tylko potrzeba im "modernizować" armię. Gospodarka durnie, gospdarka..........

Marek
środa, 23 września 2020, 07:45

Taki "dobrobyt" zafundowali Rosjanie każdemu, kogo mieli pod butem.

chateaux
poniedziałek, 21 września 2020, 15:47

Nie, taki dobrobyt zrobili im Rosjanie - najpierw przez swoje marionetki trzymajac ich na uwiezi przez 30 lat od rozpadu ZSRR, kiedy mogli razem z Litwinami i Łotyszami pojść do Unii Europejskiej, a potem napadając na nich, gdy chcieli z opóźnieniem podjąc decyzję, którą Baltowie podjeli w latach 90. XX wieku.

ja
niedziela, 20 września 2020, 16:09

"modernizacja" to chyba za duzo powiedziane

Kamil
sobota, 19 września 2020, 23:23

Od czegoś trzeba zacząć... wiem wielu marzy się marynarka z wielkimi jednostkami. Moim skromnym zdaniem można zacząć od nowych kutrów rakietowych (np. na bazie projektu SAR 3000) z wielozadaniowymi rakietami np. tureckie TGR-300 Kaplan (mogą być przeciw okrętowe, lądowe i powietrzne, zasięg 30-120 km) dodatkowo wyrzutnia kierowanych rakiet 70mm (cele nawodne, lądowe, powietrzne) no i podstawa czyli wyrzutnia piorunów i artyleria lufowa. Później zmodernizować kormorany (bądź zbudować nowe) do korwety rakietowej i wyposażyć w bardziej rozbudowany zestaw niż powyżej plus wyrzutnie DSH przeciw okrętom podwodnym. Dopiero potem myślałbym o fregatach. Pewnie spytacie dlaczego tak?... ze względu na specyfikę Bałtyku - jest to niezbyt duże, płytkie morze, większość powierzchni kontroluje NATO, Flota Bałtycka (Rosyjska) jest nie duża oraz lepiej mieć więcej okrętów rakietowych niż mniej (mając mniej dobrych okrętów prowokujemy większe ryzyko ataku na nie).

laik, zupełny laik
środa, 23 września 2020, 19:24

Ja bym się zastanowił nad wyrzutniami HIMARS zainstalowanych na okrętach, ale z rakietami GLSDB i dronami. Trafią nimi w cel znajdujący się w ruchu na lądzie lub morzu na dystansie 200 km ( jak zapewnia Boeing ) i w dodatku w końcowej fazie lotu bezgłośnie, bo bez użycia silnika. Chyba, że NSM jest od tego tańsze.

mądry JASIO rzekł
sobota, 19 września 2020, 20:45

Ukraińcy powinni sobie skonfigurować u Brytyjczyków uniwersalny moduł i widzę jako wzorzec z uzbrojeniem kutry typu Hamina ....czego i Polsce też życzę z opcją 6 sztuk

Marek
niedziela, 20 września 2020, 11:43

Po co nowe Haminy? Finowie na swoje pakują 40mm. Ściągniętr 57mm mają pójść na małe perspektywiczne fregaty, które chcą budować. Lepiej więc kupić Haminy z fińskiego demobilu. Ucieszyliby się, bo kasa zapłacona za Haminy sfinansowałaby im kolejną małą fregatę.

Nikt
sobota, 19 września 2020, 18:40

Co do dobroci i skutecznośći Norweskiego i Szedzkiego rozwiązania, warto pamietać, żę Szedzi od bardzo danwa narzekaja na mocno ograniczone, a wręcz ułomne zdolności Visby do samoobrony, a także, że Norweskie MORy mają jakaś osłone zapewnianą z Nasenów i ich ESSMów więc to też nie tylko flota składająca siez tylko MORów, a ich użycie przy tyciu flot bałtyckich może powątpiewać w ich samotną sensowność także na Morzu Czarnym

Nemo
sobota, 19 września 2020, 18:05

Teraz jest najlepszy czas na robienie interesów z UK. Po Brexicie są gotowi przekazać technologię na większość zamawianych systemów uzbrojenia. PL powinna w miarę zapotrzebowania zamawiać w UK z klauzulą o transferze technologii.

Trzeźwy
poniedziałek, 21 września 2020, 08:56

Punkt dla Ciebie. Jako jedyny poruszasz zdecydowanie najważniejszy z naszego punktu widzenia aspekt. Ukraina zyskuje dwie sprawy na kontakcie z Brytami. Pierwszy to duże wsparcie finansowe z zewnątrz pozwalające sfinansować budowę potrzebnych im okrętów. Po drugie istotny transfer technologii i "know-how". UK okazuje się być bardzo otwarta na bliskie zaangażowanie nawet w "takiej" Ukrainie. A jak to ma się do nas? Tak samo! Nie mając środków w budżecie na okręty moglibyśmy podobnie skorzystać z zewnętrznego finansowania, oraz pozyskać technologie okrętów niedostępne obecnie w RP. A "brexit" stwarza duże szanse na korzystne negocjacje. Prowadzimy też do tego wszystkiego, jakieś rozmowy ws. CAMMa, Brimstone itp. Dodatkowy aspekt to fakt, że jeśli w kontaktach czy z Amerykanami czy Niemcami czy Włochami - jak dotad n i e udało się nam niczego znaczącego pozyskać, to Brytyjczycy nas jeszcze nie mieli szansy... wystawić do wiatru. Więc zarówno "brexit" jak i przetarta właśnie "ścieżka ukraińska" mogłaby być rozwiązaniem dla nas korzystnym, z kilkoma co najmniej potencjalnymi "plusami" dla nas.

Murf fanem Polski
sobota, 19 września 2020, 17:50

Wspaniała wiadomość. Przyszłość gospodarcza Ukrainy leży w zakresie odwiertów naftowych i gazowych na morzu wzdłuż szelfu kontynentalnego Morza Czarnego. Ale dopóki nie opracują sposobu ochrony obiektów morskich przed drapieżnymi Rosjanami, inwestycje będą niewielkie. Szybkie małe łodzie rakietowe są ważnym krokiem naprzód Marynarki Wojennej przy stosunkowo niewielkiej inwestycji. Nie jestem pewien, czy mogę używać pocisku Neptuna opracowanego w kraju na tak małym statku. Jest to duży pocisk i będzie trudny do zintegrowania bez zrujnowania zdolności łodzi na morzu. Pocisk Saab RBS-15 lub amerykański harpun byłby lepszy. Jako kontrahent wymieniony został brytyjski producent statków RMK Marine. Mają kilka interesujących projektów i zbudowali je dla Turków.

easyrider
sobota, 19 września 2020, 15:17

Dla Ukrainy to słabe rozwiązanie. W przypadku regularnych działań Moskwa i tak odetnie wybrzeże. Takie małe okręty nie odegrają większej roli działając na akwenie, na którym nie będą miały zapewnionej skutecznej osłony powietrznej. Dla Brytyjczyków układ dobry, bo pomimo, że pożyczka nieoprocentowana, to jednak pożyczka i Ukraina tę kasę będzie musiała zwrócić. Ukraina ze swoim potencjałem jeżeli nie chce się stać odbiorcą sprzętu zachodniego, to powinna opracowywać własne wzory uzbrojenia. Także i tego rodzaju jednostki.

patriota
sobota, 19 września 2020, 14:20

W ramach uzupełnienia. Przedmiotem rozmów są także większe okręty, można je nazwać małymi korwetami. Wyporność rzędu 650-700t, długość 60-65m, szerokość 9,0-9,5m. Zdecydowanie lepsza propozycja pozwalająca na montaż pełnego zestawu uzbrojenia. 8 pocisków przeciwokrętowych, wyrzutnia pocisków przeciwlotniczych RIM-116 RAM, lub 4-6 wyrzutnie mk56 VLS, armata 76mm, CIWS 25-30mm lub armata 35-40mm, 2-4 nkm. Sami Ukraińcy muszą sobie teraz przeanalizować, co będzie bardziej opłacalne. Tanie, słabo uzbrojone kutry rakietowe masowo budowane w lokalnych stoczniach, czy droższe bardziej wszechstronne okręty.

Erwin
sobota, 19 września 2020, 13:22

Arkadiusz, nie byłoby. Towarzysze z Kremla i ich Flota Bałtycka nie są zagrożeniem dla władzy. Zagrożeniem są dla niej rolnicy i górnicy, a na nich wystarczą siłownicy, ewentualnie czołgi. Okręty nie są ich racją stanu

Fanklub Daviena
sobota, 19 września 2020, 10:57

W razie konfliktu znowu 3/4 ukraińskich okrętów przejdzie na stronę rosyjską? :)

dim
sobota, 19 września 2020, 15:29

Przypomnę Ci, że Ukraińcy, w historii, często zmieniali stronę sojuszy ościennych, aż raz ciężko wpadli, dali się nabrać na stronę rosyjską. Zapamiętali już, że nie warto. Toteż myślę (a mam tam nieco kontaktów), że kto jak kto, ale wy macie ich przeciw sobie, na dobre. Poza tym teraz, to już nawet ci ruscy na Krymie, czy w Doniecku wiedzą, jak baaaardzo nie było warto.

HeHe
poniedziałek, 21 września 2020, 00:13

Zarówno ruscy jak i my mamy CZĘŚĆ Ukraińców (wraz z ich władzami) przeciwko sobie i już od paru lat ruscy na Krymie czy w Donbasie, widząc nie zmieniającą się, katastrofalną sytuację Ukrainy wiedzą, jak baaardzo nie warto było być Ukraińcem. Zresztą świadczy o tym fakt ok. 5 milionów Ukraińców pracujących w Rosji.

Davien
poniedziałek, 21 września 2020, 11:32

Heheszku ruscy i ty to jedno i to samo, wiec nie trzeba było napadać na ukraine i mordować jej mieszkańców. A na Krymie i w Donbasie to pozostali jedynei ruscy terrorysci i bandyci( Donbas) i rosyjskie wojska okupacyjne Krym, bo kto moze ucieka stamtad jak od szamba.

malimon
wtorek, 22 września 2020, 22:20

ha ha do mlekiem i miodem płynącej Ukrainy...

Davien
sobota, 26 września 2020, 09:54

Ci którym się uda i ich ruscy terrorysci nie zastrzela

dim
czwartek, 24 września 2020, 13:38

A następnie, już z jej paszportem na Zachód. Choćby i do Polski/Słowacji/Czech/Węgier - krajów które akceptują ukraińskich pracowników natychmiastowo. A rosyjskich bardzo marnie, niemal w ogóle.

Davien
sobota, 19 września 2020, 13:06

Funku, w razie konfliktu to was odwiedza pociski pokr z tych kutrów:))

Bursztyn
sobota, 19 września 2020, 11:19

Teraz już popłynie z powrotem do anglii

Faszysta
sobota, 19 września 2020, 10:52

Po co komu bron ktora nigdy nie bedzie uzyta zgodnie z przeznaczeniem?

dim
sobota, 19 września 2020, 15:31

W przypadku Ukraińców szansa jest największa, że będzie użyta. Zgodnie z przeznaczeniem.

mobilnyPL
sobota, 19 września 2020, 20:59

No patrząc na historię śmiem twierdzić inaczej

dim
niedziela, 20 września 2020, 07:35

nie wiem o czym mówisz ? ale ani kozacy, ani też ochotnicy z ostatniej wojny, jakoś nie dawali się zastraszyć "rozsądnym spojrzeniem".

asf
sobota, 19 września 2020, 10:38

Ukraińcy w 6 lat ogarnęli flotę od nowa, a my w 18 lat budowaliśmy 1 (sic!) patrolowiec. W ciągu trzydziestu ostatnich lat do Polskiej Marynarki Wojennej trafiły tylko dwa nowe okręty! (Gawron/Ślązak i Kormoran). I to wszystko w cieniu ciągłego mówienia o potrzebie dywersyfikacji źródeł dostaw węglowodorów, ze wskazaniem na kluczowe znaczenie Gazoportu w Świnoujściu!

qqqqq
sobota, 19 września 2020, 13:39

no wypraszam sobie, a holowniki? :)

asf
sobota, 19 września 2020, 14:42

No tak mój błąd:-) To zupełnie zmienia postać rzeczy ;-)

gaba
poniedziałek, 21 września 2020, 09:44

A Trałowce?

Arkadiusz Jerzy Stawicki
sobota, 19 września 2020, 10:21

Przy obecnej mizerii naszej Marynarki Wojennej, czy to nie byłoby jakieś rozwiązanie również dla Polski? Pytanie kieruję szczególnie do ekspertów. (jeśli są tu takowi)

Marek
niedziela, 20 września 2020, 07:32

Nie byłoby. Nawet dla Szwedów i Finów, którzy mają wysepki i szkiery dziś już nie jest.

dim
sobota, 19 września 2020, 15:34

Ale po co nam kutry rakietowe, skoro nie wybieramy się (już więcej) zaatakować Kopenhagę ? Agresora łatwiej przetrącą rakiety JEŚLI ZAMASKOWANE i ROZŚRODKOWANE na brzegu. Kutrów nie ukryjesz, ani nie rozśrodkujesz - potrzebują stałego portu. Przy tym nośnik jest to znaaaczenie droższy, niż podwozie auta.

patriota
sobota, 19 września 2020, 14:33

Marynarka wojenną chce dużych okrętów. W ramach programu "Miecznik" zamówione zostaną duże fregaty, wyporność powyżej 3000t, sporym zasięgu (około 5000 Mam), dużej autonomiczności. Uzbrojone w dwa systemy pocisków przeciwlotniczych, pociski przeciwokrętowe zdolne do niszczenia celów lądowych, śmigłowiec ZOP, sonar podkadłubowy i holowany, stacje radiolokacyjne dalekiego (powyżej 400km) i średniego (200-250km) zasięgu, z rozbudowanym systemem łączności pozwalającym na dowodzenie zespołami okrętów i realizację operacji morskich z udziałem lotnictwa i pododdziałów wojsk lądowych, oraz pomieszczeniem dla jednostek specjalnych i ich wyposażenia, w tym łodzie półsztywne i AUV, ROV. Tak mniej więcej wyglądają wymagania po kilku latach prac analityczno-koncepcyjnych.

Victor
sobota, 19 września 2020, 17:55

Ten program to już tylko marzenia. Podobnie jak nabycie nowych op.

wielkopolak
sobota, 19 września 2020, 17:00

To ten program jest skasowany czy nie

sobota, 19 września 2020, 22:35

Dawno i bezpowrotnie.

Marek
niedziela, 20 września 2020, 07:33

Chyba nie do końca.

Davien
sobota, 19 września 2020, 13:10

Nie bardzo, nam sa potzrebne większe jednostki klasy korweta/fregata a nie odpowiedniki Orkanów. W Polsce nie ma pan takiej linii brzegowej jak w krajach skandynawskich, a i oni już buduja większe jednostki. Dla nas najlepsze by były MEKO A200/Belh@orra/Lafayette w wersji singapurskiej ale nie małe kutry bez OPL.

Nie konfabuluj
poniedziałek, 21 września 2020, 09:11

Do c z e g o niby te fregaty? MON nie jest w stanie opracować koncepcji użycia ppk na jakimkolwiek pojeździe, bez następcy usuwa ppk że śmigłowców, a ty piszesz "potrzebne fregaty"??

dim
sobota, 19 września 2020, 15:52

Yes Sir ! Ale zwłaszcza na atlantyckie i afrykańskie patrole na Indyjskim. Jasne, że na nasz koszt. Wszak mamy tam naszych interesów imperialnych co niemiara ! O Śródziemnym nie wspomnę, gdyż i polskim marynarzom się to czasem od życia należy :) Oj, ale aby nie zimą :(

Davien
niedziela, 20 września 2020, 08:44

Dim, wiec po kiego wam w Grecji fregaty,i korwety jak sie na Pacyfik nie wybieracie:)) Do obrony wysepek wystarcza wam przecież zwykłe MOR-y:)) Na turcje tez beda wystarczające, wszak wystrzelą choć raz.

poniedziałek, 21 września 2020, 09:13

Bo 1000 czołgów im niepotrzebne bo nie mają nizin? Davien, coraz rzadziej piszesz rozsądnie!!

dim
środa, 23 września 2020, 08:56

Właśnie wypalane są (regularnie podpalane są, w bardzo krótkich odstępach czasu i przy bardzo wietrznej pogodzie), lasy, w których wiem, że chowa się faktycznie wojsko, ochraniające deltę Evros i miasto Alexandroupoli od ewentualnej inwazji. I całkowicie, wszelką bronią, blokować można transkontynentalną autostradę Egnatia Odos. Rzut oka na mapę - żadnych wątpliwości. Że to przypadkowo płoną te fragmenty lasu, z których deltę ostrzeliwać można z posiadanych przez Greków niemal wszystkich rodzajów artylerii lufowej... W szczególności mają tam niedaleko swoje shelters greckie Leopardy2A6 - widać to. Nikt nie powiedział, że to mogą być podpalenia tureckie, mówi się tylko że mają miejsce oczywiste podpalenia. Czyli taka jest jedynie moja opinia prywatna, nie z mediów wzięta, że ta agresja jest cały czas starannie przygotowywana.

dim
poniedziałek, 21 września 2020, 06:44

A propos greckich MOR'ów to wodowane są właśnie kolejne, jeden po drugim, co kilka miesięcy. Przewidziane do działania jako rozproszone nośniki pocisków kierowanych, w silnych zespołach różnych typów okrętów. Plus możliwość patroli. Sprawdzam, ostatnie przyjęcie do służby 28 lipca 2020, są migawki tv ale rozmyślnie nie pokazują wyrzutni. Poszukaj w google: "Κατάπλους του Ταχέως Περιπολικού Κατευθυνομένων Βλημάτων Υποπλοίαρχος ΚΑΡΑΘΑΝΑΣΗΣ στο Ναύσταθμο Σαλαμίνας" na oficjalnej stronie greckiej marynarki wojennej.

Davien
poniedziałek, 21 września 2020, 11:43

Dim, Rousseny nie sa MOR-ami ale lekkimi korwetami rakietowymi i zaczeliscie budowę tych dwóch ostatnich12 lat temu wiec proszę bez lekkich manipulacji:) A co do wyrzutni to maja miec 8xMM40 Exocet ale jeszcze ich nie zamontowano

dim
wtorek, 22 września 2020, 06:11

Acha, przeglądałem właśnie grecką stronę, zajmującą się finansami. Redakcja drukuje tam analizę, ale brytyjską, z której wynika, że w obecnym stanie finansowym, Grecy dokupią maksymalnie dwie fregaty i to przeciętne. Poszukując ich usiłują wytargować coś w kwestii sojuszy, jeszcze jakieś kolejne wsparcie na Śródziemnym, na zasadzie "kto daje więcej ?" A wcale nie na zasadzie który zakup byłby lepszym nabytkiem dla marynarki.

dim
poniedziałek, 21 września 2020, 21:42

Cytuję dosłownie, to co napisano tam wyżej po grecku: "Przyjęcie do służby Szybkiego Patrolowca z Pociskami Kierowanymi". Jak dla mnie jest to małe na korwetę, trzykrotnie niższa wyporność od Ślązaka. Ale od MOR'a projektu 205 (ten tylko znałem osobiście) faktycznie, że wyporność ma 3-krotnie wyższą. Tyle wyczytałem i jak go zwał, tak go zwał. Ważne, że już szósty taki i ważne, że prócz niego aktualnie wykonywanych jest właśnie bodaj 25 małych, ale ultraszybkich jednostek patrolowych. Myślę, że Grecy bardzo dobrze wiedzą czego chcą.

Davien
wtorek, 22 września 2020, 13:45

Wyporność Roussenów to ponad 600ton to juz lekkie korwety, Slazak jak na korwete jest dośc duzy

Wawiak
poniedziałek, 21 września 2020, 11:41

na jednym filmie widać chyba 4 "Żubry" (jeśli dobrze pamiętam nazwę tego poduszkowca)....

dim
poniedziałek, 21 września 2020, 21:21

A na chodzie jest jeden. Naprawę główną turbiny zlecono Rosjanom, zamiast Ukraińcom i to już po aneksji Krymu. Więc Ukraińcy obrazili się. I te są skutki.

dim
niedziela, 20 września 2020, 11:52

Ponieważ morze, to dla Greków 2/3 powierzchni ich kraju i jednocześnie główny teatr działań wojennych, rzędu 90% prognozowanej aktywności. A czy widziałbyś te polskie fregaty na Bugu ? Od której to strony głównej dla agresji, nie broni nas właśnie prawie nic ?

chateaux
sobota, 19 września 2020, 22:40

Ocean Indyjski nie jest objęty obszarem działania NATO, natomaist Atlantyk w jego północnej części, podobnie jak Morze Północne czy morza arktyczne jak najbardziej. Co wiecej, ze postanowień traktatu waszyngtońskiego wynika, ze kazde państwo członkowskie ma obowiazek dokładania współnej cegielki do obrony tego obszaru. NATO to nie organizacja dobroczynna na rzecz Polski jedynie.

dim
poniedziałek, 21 września 2020, 21:43

Już Ci odpisywałem, a nie widzę... Afganistan ani Irak też nie są objęte "obszarem działania NATO".

chateaux
środa, 23 września 2020, 04:23

Irak nie był operacją NATO, niektore pasntwa wyslaly tam swoje wojska poza strukturami NATO. Natomiast Afganistan był operacja NATO i wszystkie panstwa NATO wysłały tam swoje wojska w ramach paktu, bo atak na objetem traktatem waszyngtońskim terytorium USA w 2001 roku nastapił z terytorium Afganistanu.

Davien
wtorek, 22 września 2020, 13:49

Afganistan to efekt wojny z terroryzmem i artykułu 5-ego NATO , zaś w Iraku masz misję NATO na zaproszenie rzadu Iraku i pomagająca w zwalczaniu terrorystów i szkoleniu sił zbrojnych iraku. W 2003 r z Irakiem nie walczyło NATO panie dim.

chateaux
środa, 23 września 2020, 04:24

NATO nie jest i nie było zaangazowane w Iraku. Operacje prowadziły tam niektore państwa członkowskie sojuszu, ale bez udziału struktur NATO i poza tym sojuszem.

Davien
sobota, 26 września 2020, 09:59

W Iraku jest zdaje sie misja NATO szkolaca żołnierzy i policjantów oraz pomagajaca w walce z ISIS. I sa tam na zaproszenei rządu Iraku.

dim
wtorek, 22 września 2020, 21:36

Acha ! i zapomniałem dodać - jeszcze także z prawdziwym rozpoznaniem dla tej artylerii !

dim
wtorek, 22 września 2020, 21:35

Walczyło Wojsko Polsie w NATO, w Iraku - nie walczyło, niemniej nasi walczyli i tam, jakkolwiek nie nazwiesz. Gdyż pasowało tak sojusznikowi. A czyż nie o tym samym mówię i w kwestii okrętów na Indyjski ? Gdyż na Zatokę Gdańską fregaty są obroną najdroższą z możliwych i nałatwiejszą ze wszystkich do zniszczenia jednym, dobrym trafieniem. O akwenach jak Wigry i biegu Czarnej Hańczy nie wspomnę... a właśnie to tam przydałaby się Polsce prawdziwa artyleria rakietowa, o prawdziwym zasięgu, nie mniejszym niż rakiet przeciwnika, z prawdziwym maskowaniem, prawdziwą opl i z przeciwdziałaniem radioelektronicznym z prawdziwego zdarzenia. I jeszcze także z prawdziwym dużym zapasem rakiet, nie takim na 2 salwy. - a wszystko to jest tylko bajką /bujdą. Zat to okręty nam są niezbędne. Na Indyjski.

chateaux
środa, 23 września 2020, 04:25

Polskie wojsko było w Iraku, ale nie mialo to nic wspólnego z NATO. W przeciwienstwie do udziału tego wojska w operacjach w Afganistanie. Afganistan był operacja NATO, Irak nie.

dim
czwartek, 24 września 2020, 13:41

No i cóż za różnica ? Ważne, że to tam było Polskie Wojsko użyte. Dla Polski bez jakiejkolwiek korzyści, poza wydatkami. I tak samo byłoby z oceanicznego typu okrętami. Oczywiście uznaję potrzebę szkoleniową żołnierzy, ale to zupełnie inna sprawa.

Tweets Defence24