Biden a obrona wschodniej flanki: więcej wojsk, NATO... i ryzyka [OPINIA]

21 maja 2021, 11:55
Abrams_SA
Fot. Staff Sgt. Nathan C. Berry/US DoD.
Reklama

 po objęciu urzędu Prezydent Joe Biden zdecydował się na rozmieszczenie w Niemczech dodatkowych wojsk, zamrażając kontrowersyjne plany wycofania części sił do Włoch i Belgii. NATO i UE poszerzają współpracę. Z drugiej strony, Biden ograniczył sankcje na gazociąg Nord Stream 2, a budżet Pentagonu znajduje się pod podwójną presją. Wszystko to wymaga większego zaangażowania we własną obronę.

Po objęciu urzędu prezydenta przez Joe Bidena amerykańska administracja podejmuje kroki w celu odbudowania instytucjonalnej współpracy w ramach NATO i Unii Europejskiej. Spotyka się to z dość pozytywną odpowiedzią ze strony Brukseli i stolic na kontynencie. Długofalowemu wzmocnieniu współpracy zagrażają jednak rozbieżności interesów UE i USA, a także wewnętrzna sytuacja budżetowa i polityczna po obu stronach Atlantyku.

Zgodnie z przedwyborczymi zapowiedziami Joe Bidena Stany Zjednoczone dążą do zacieśnienia współpracy z NATO i Unią Europejską, a także poszczególnymi krajami Starego Kontynentu. W tym kierunku podejmowane są zarówno działania demonstracyjne, mające odwrócić efekty działań administracji Donalda Trumpa, ale i realne kroki wzmacniające transatlantycką współpracę.

Obie te funkcje spełnia decyzja ogłoszona przez sekretarza obrony Lloyda Austina, który ogłosił rozmieszczenie w Niemczech jednostki tzw. Multi-Domain Task Force, mającej na celu integrowanie zdolności obrony powietrznej, artylerii dalekiego zasięgu, a także rozpoznania, obrony w cyberprzestrzeni i walki elektronicznej. To nie tylko symboliczne odwrócenie działań prezydenta Trumpa, który chciał wycofać znaczną część wojsk z Niemiec „karząc” Berlin za niewystarczający poziom wydatków na obronę (dodajmy, do Włoch i Belgii, a więc krajów, które przeznaczają na wojsko znacznie mniej niż Niemcy tak w liczbach bezwzględnych jak i w odniesieniu do PKB).

Dzięki rozlokowaniu w Europie MTDF wzmocnione bowiem zostaną zdolności do rażenia na dalekich dystansach (i to nie tylko kinetycznego). Sama jednostka zostanie oparta o struktury 41. Brygady Artylerii, odtwarzanej od 2018 roku, jednak na bazie planów przygotowanych jeszcze za administracji Obamy. Widać więc pewną ciągłość.

Sam prezydent Biden, wraz z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem uczestniczyli z kolei w szczycie państw wschodniej flanki NATO – „bukaresztańskiej dziewiątki”. Z komunikatu Białego Domu możemy wyczytać, że Biden wspiera działania wzmacniające zdolności obrony i odstraszania Sojuszu Północnoatlantyckiego, był też zadowolony z możliwości wspólnej rozmowy z sojusznikami na temat przyszłych wyzwań dla NATO, które będą tematem czerwcowego szczytu w Brukseli. Amerykanie kontynuują też realizację wdrożonych wcześniej środków wzmocnienia dla wschodniej flanki, takich jak ćwiczenia Defender-Europe 21 (planowane są już kolejne edycje), ale i np. budowę magazynu wyposażenia dla brygady pancernej w Polsce w ramach Army Prepositioned Stock.

Także ze strony przywódców europejskich widać sygnały zbliżenia do Stanów Zjednoczonych. Na początku maja Angela Merkel jednoznacznie stwierdziła, że USA są najważniejszym sojusznikiem Europy. „Stany Zjednoczone, najważniejszy sojusznik Europy, stanęły u boku Europy w rywalizacji z Chinami i Rosją” – stwierdziła. USA, wraz z Kanadą i Norwegią, dopuszczono też do projektu stałej współpracy strukturalnej Unii Europejskiej (PESCO), w zakresie wojskowej mobilności. To istotne, bo rozwiązania ułatwiające ruch wojsk po terenie UE mogą okazać się kluczowe dla szybkiego przerzucenia ze Stanów Zjednoczonych sił wzmocnienia w wypadku zagrożenia.

Również NATO i Unia Europejska zacieśniają współpracę. W konkluzjach Rady Unii Europejskiej z 10 maja br. stwierdzono m.in., że rada „utrzymuje zobowiązanie do bliskiej współpracy z NATO”, zgodnie z komunikatem Rady Europejskiej z lutego br. oraz „przypomina, że NATO pozostaje fundamentem obrony kolektywnej dla tych państw, które są jego członkami”. O tym, że kooperacja jest cały czas zacieśniana świadczy też fakt, że po wtorkowym posiedzeniu Komitetu Wojskowego NATO w środę obradowali szefowie obrony UE, z udziałem szefa komitetu wojskowego – brytyjskiego marszałka sił powietrznych Sir Stuarta Peacha.

Widać więc wyraźnie, że zarówno amerykańska administracja, jak i państwa członkowskie oraz instytucje UE dążą do zacieśnienia współpracy. Z drugiej jednak strony, proces ten jest obarczony znacznym ryzykiem i to po obu stronach Atlantyku.

„Zwrot na Pacyfik”…

Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, to zarówno administracja jak i Kongres opowiadają się za wsparciem państw europejskich. Jednocześnie jednak Amerykanie borykają się ze skutkami pandemii koronawirusa, co nie pozostaje bez wpływu na budżet obronny USA. W przyszłym roku odnotuje on nominalny wzrost, ale w niewielkim stopniu, a ponadto lwia część dodatkowych funduszy trafić ma do marynarki wojennej oraz - być może - lotnictwa i sił strategicznego odstraszania jądrowego.

Jest to następstwo koncentracji na zagrożeniu ze strony ChRL. Z kolei wojska lądowe, które są bardziej przydatne na teatrze europejskim, mogą podlegać redukcjom, choć trzeba pamiętać, że amerykański wywiad wojskowy wciąż określa rosyjską armię jako „egzystencjalne zagrożenie” dla USA. Nie należy się więc spodziewać istotnego zmniejszania zaangażowania sił Stanów Zjednoczonych w Europie, z pewnością jednak administracja będzie naciskać na sojuszników, by brali oni stopniowo coraz większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo.

Co za tym idzie, wiarygodność całego systemu kolektywnej obrony będzie zależała w dużej mierze od tego czy siły europejskich krajów NATO, wsparte ograniczonymi liczebnie wojskami Stanów Zjednoczonych, dysponującymi jednak strategicznie ważnymi zdolnościami, będą w stanie skutecznie odeprzeć zagrożenie, nawet gdyby duża część sił USA była zaangażowana na innym teatrze działań. Obecnie stosunkowo największym zagrożeniem jest właśnie sytuacja, w której główne siły Stanów Zjednoczonych są związane na innym teatrze. Potencjalny agresor mógłby chcieć to wykorzystać, choć nawet duże zaangażowanie w jednym obszarze nie zamyka Amerykanom możliwości projekcji siły w innych.

Trzeba też pamiętać, że część Demokratów opowiada się za cięciami budżetu obronnego i przeznaczeniem jeszcze większych kwot na programy krajowe. Nawet jeśli te radykalne postulaty nie zostaną spełnione, to będą one wywierać pewien wpływ na amerykańską debatę publiczną. Na samą sytuację polityczną w USA również wpływa polaryzacja wśród decydentów i w społeczeństwie, co nie sprzyja długofalowemu wzmacnianiu systemu obronnego (choć – co należy jednoznacznie podkreślić – utrzymanie zaangażowania w NATO jest nadal przedmiotem konsensusu). Wszystkie te czynniki nie są jednak argumentami przeciwko współpracy transatlantyckiej, ale za umacnianiem jej europejskiego filaru, bo USA nadal wykazują wolę i zdolność wsparcia obrony Europy, nawet przy występowaniu tych obiektywnie niekorzystnych czynników.

…i europejskie problemy

Z kolei państwa europejskie, choć deklarują mocne zaangażowanie w NATO, borykają się z różnego rodzaju problemami wewnętrznymi, mogącymi wpływać na ich realny potencjał jako sojuszników. To między innymi problemy budżetowe, nasilone w związku z pandemią koronawirusa, ale nie tylko. Obecna sytuacja może skłaniać europejskie rządy do koncentracji na problemach wewnętrznych, związanych z migracją, zmianami klimatu itd. Ostatnio szerokim echem odbił się list francuskich wojskowych, którzy w związku np. z napływem migrantów ostrzegają przed destabilizacją kraju.

To oczywiście nie oznacza wyłączenia zaangażowania z NATO, ale – tak jak w przypadku USA – może wywierać na nie negatywny wpływ, na przykład jeśli chodzi o wydatki obronne i osiąganie zakładanego przez Sojusz Północnoatlantycki poziomu nakładów 2 proc. PKB. Trzeba też uwzględnić dynamikę procesów politycznych – w tym roku w Niemczech odbywają się wybory parlamentarnej, natomiast w przyszłym Francja będzie wybierać prezydenta. Jeżeli więc w wyniku głosowania zostaliby wybrani politycy otwarcie sprzeciwiający się zaangażowaniu w Sojusz Północnoatlantycki (tak jak np. niemiecka Die Linke, która może po wyborach współtworzyć koalicję rządową), może to mieć negatywne konsekwencje.

Kolejną kwestią są działania państw członkowskich, sprzeczne z interesami USA i państw wschodniej flanki czy szerzej – wspólnoty transatlantyckiej. Koronnym przykładem jest tu gazociąg Nord Stream 2. Dokończeniu tej inwestycji sprzeciwia się administracja Joe Bidena, jednak Niemcy pomimo kolejnych agresywnych działań Rosji na arenie międzynarodowej nadal dążą do jej sfinalizowania. Władze USA zdecydowały się na ograniczenie nowych sankcji związanych z budową rurociągu to nie dlatego, że nie widzą zagrożenia z tym związanego, ale dlatego że nie chcą zaogniać stosunków z Niemcami, uznając Berlin za ważnego sojusznika, co jednak nie zmienia negatywnej oceny tej inwestycji. Część komentatorów – nie bez racji – uważa, że z najcięższych (nie wszystkich) sankcji na Nord Stream 2 zrezygnowano, aby nie psuć relacji z Berlinem w kontekście strategicznej rywalizacji z ChRL, także na polu gospodarczym. 

UE, NATO i USA bliżej, ale z problemami

W ostatnich miesiącach rysuje się więc niejednoznaczny obraz współpracy transatlantyckiej. Z jednej strony widać wzrost zaangażowania ze strony Stanów Zjednoczonych, ale i instytucji oraz państw europejskich. Z drugiej – wciąż pojawiają się ryzyka, które mogą osłabiać więzy transatlantyckie czy inicjatywy mające na celu wzmocnienie obrony kolektywnej.

Paradoksalnie jednak można postawić tezę, że obecność tego rodzaju zagrożeń w relacjach w ramach NATO nie jest czymś całkowicie nowym. Obawy o wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Europy i załamanie się systemu obronnego pojawiały się jeszcze w czasach Zimnej Wojny, np. w trakcie konfliktu w Wietnamie. To, czy Sojusz Północnoatlantycki zdoła stawić czoła wyzwaniom, zależy przede wszystkim od państw członkowskich.

Ustalenia i założenia, dotyczące ścisłej współpracy NATO i UE, w dużej mierze idące w dobrym kierunku, trzeba więc wypełnić treścią. Państwa członkowskie, szczególnie te najbardziej narażone, położone na granicach Sojuszu, jak Polska, powinny więc dbać o własne zdolności obronne. Równolegle trzeba budować potencjał do przeciwstawiania się nowym zagrożeniom, takim jak cyberataki, dotyczące całego państwa, a nie tylko sił zbrojnych, a także współpracować w zwalczaniu zagrożeń, które dotyczą w większym stopniu innych niż Polska członków Sojuszu. Należy więc dążyć do umacniania własnego i kolektywnego bezpieczeństwa, zarówno przez budowę szeroko rozumianego potencjału obronnego, jak i zaangażowanie we współpracę międzynarodową, aby NATO i relacje transatlantyckie utrzymywało wewnętrzną spójność, bo ta jest kluczowa dla bezpieczeństwa Polski i innych krajów regionu.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 64
Reklama
kd12
poniedziałek, 24 maja 2021, 21:16

Polska oprócz aktualnego USA ma również innych przyjaciół. Interes narodowy jest dobrze rozumiany przez aktualne władze.

Piotr
poniedziałek, 24 maja 2021, 18:46

Jest taki film na YT"Bogusław Wołoszański o przyczynach porażki w 1939 roku", kto chce niech obejrzy.

Piotr
poniedziałek, 24 maja 2021, 14:50

Churchill powiedział "będziemy walczyć do ostatniego Rosjanina", widzę analogie po stronie USA, zamieniono tylko naród, mądry zrozumie, ale może się mylę.

Davien
niedziela, 30 maja 2021, 14:03

NIc, nie zamieniono, dalej jak Rosja wywoła kolejna wojne to beda walczyc do ostatniego Rosjanina, no chyba że Putin się podda

mobilnyPL
środa, 26 maja 2021, 11:42

.... Nie mylisz się bo to mądre słowa i jakże aktualne do naszego dzisiejszego położenia.... Dokładnie tak może to wyglądać.... Zamienić Rosjanina na Polaka i plan USAelski w pełnej okazałości....

Trzcinq
środa, 26 maja 2021, 15:18

Przypominam że USA oraz Izrael tok myślenia Winstona stosują z dobrym skutkiem już od wielu dziesięcioleci

Troll i to wredny
poniedziałek, 24 maja 2021, 14:11

W interesie FR nie jest konfrontacja bezpośrednia z USA, czy NATO. Cele strategiczne Rosja może osiągnąć np. wywołując wojnę domową we Francji. Rozbicie NATO i przeciążenie USA było by pewne.

Bever
poniedziałek, 24 maja 2021, 03:39

dobrze sie ludzic. ten analityk daje tyle nadzieii jak orzed wojna wspolna obrona z mocarstwem oceanicznym. wszystko wskazuje na przeciazenie na zachod uwagi bidena a ten wmawia ze europa srodkowa nie zostaje miejscem targow z rosja.

Gulden
sobota, 22 maja 2021, 16:13

A ja się zastanawiam nad jedną rzeczą.I Niemcy i Rosja,otwarcie mówiły,że mają chęć wybudować ten Nord Stream 2,prawda?I jakieś tam pomruki niezadowolenie były,ze strony USA i nie tylko.No,dobrze.Pomijając to,że jakaś tam dyskusja była,nawet na forum UE,choć tu byłbym wielce ostrożny w braniu na serio tego,co tam się dzieje,bo w moim przypadku włosy dęba stają,na widok tego,co tam się wyprawia.Czyli w skrócie.Zaczeli budowę,I dalej w sumie nic się nie działo.Dopiero przy końcówie budowy,USA,rękoma duńczyków(bo niby rura naruszała ich wody przybrzeżne,czy jak to tam zwać),zaczeła się ostra jazda.I Waszyngton się obudził.I nawet w UE zaczęto zadawać niewygodne pytania, niemcom w szczególności...i CO?Ano w sumie nic.Zabrano się za prywatne firmy,które były wykonawcami/podwykonawcami tego projektu.Postraszono,zrezygnowali.No,dobrze.Niestety,rosjanie ściągneli z drugiego końca globu własny sprzęt,i wyspecjalizowany w budowie takiego ustrojostwa statek.I kończą budowę.Coś pięknego,prawda?Konkluzja.Po zakończeniu budowy,węglowodory popłyną szerokim strumieniem w gospodarki,przemysł UE,plus gospodarstwa domowe,prawda?Rękę na kurku,i długopis w ręce w kwestii pozycjonowania cen na poszczególne gospodarki UE,plus gospodarstwa domowe, będzie trzymał niemiec,a opiniował ceny rosjanin.Lub odwrotnie...Coś pięknego.Jak myślicie,KTO pierwszy odczuje "dobrodziejstwa"takiego układu,i czemu akurat przykładowo stawiający się Kremlowi Kijów?Troszkę nie na temat,ale takie projekty, to też w sumie niedaleko od działań zbrojnych się sytuują.

mc.
poniedziałek, 24 maja 2021, 12:15

Czas i... czas. Rosjanie ogłosili że rezygnują z drugiej nitki Jamału w grudniu 1999 roku. Już wtedy zadeklarowali że zamiast tego chcą zbudować gazociąg na dnie Bałtyku. Nikt nie zwrócił na to uwagi. Pierwsze próby dogadania się z Finlandią (by była udziałowcem)... nikt nie zwrócił uwagi. Dogadanie się Niemcami i ich (Niemieckie) komentarze że to tylko przedsięwzięcie gospodarcze i... Nikt nie zwrócił uwagi. Sygnały alarmowe pojawiły się dopiero kiedy były Kanclerz Gerhard Schröder wszedł do Rady Dyrektorów. Dopiero wtedy zrozumiano że NS to po prostu "Piąta Kolumna" Rosji. Ale... już wtedy okazało się że wielu polityków ma ochotę na "taką karierę" i w związku z tym robią wszystko by Obywatele nie wiedzieli o co chodzi. Najgorsze jest to że nawet czołowi politycy (np. Prezydent USA) uwierzyli że ważniejsze są inne sprawy. Np. tak zwana polityka "Trans Atlantycka" ...................................................................................................................................................................................Cała ta sytuacja przypomina Monachium 1938, gdzie wszyscy widzą że robią źle, ale uważają że wystarczy "poświęcić" coś małego, a potem będzie dobrze.

Patrze w górę klęcząc
sobota, 22 maja 2021, 16:07

Olać rozwój naszych SZ. Amerykanie nas obronią tak powiedzieli.

królewiec
sobota, 22 maja 2021, 15:36

Nie ma co lamentować i obrażać się na Bidena czy Niemcy .Po co te skrajności i nawoływanie do operetkowych gestów . Tu nie ma żadnych antypolskich spisków tylko różnice interesów. Nauczmy w końcu się cenić zwłaszcza w relacjach z USA . Jak mają zachować dotychczasowy status w Polsce to nie za darmo .

Wawiak
niedziela, 23 maja 2021, 21:13

Dokładnie. Nasi politycy albo nie chcą (tu pytanie do KONTRWYWIADU - dlaczego) , albo nie potrafią docenić istotności naszego terytorium.

JJB
sobota, 22 maja 2021, 15:19

Uwielbiam te nic nie znaczące słowa: pogłębianie współpracy, działania demonstracyjne, realne kroki, wzrost zaangażowania itp. A tymczasem pieniądze z gazu z Nord Stram2 popłyną do Putina szerokim strumieniem i on za to przeciwko tym pięknym słowom wystawi 2 dywizje pancerne. A jak zdobędą Ukrainę i nas napadną to Biden wyrazi nadzwyczajne zaniepokojenie i wezwie do ograniczenia przemocy.

Franz
sobota, 22 maja 2021, 08:23

Moim zdaniem Trump nie chcial "ukarac" niemcow za zbyt niskie naklady na zbrojenia. Wlasciwym powodem bylo "ukaranie" niemiec za permanentna wspolprace z rosja na polu energetyki wymierzona bezposrednio w USA. Dla pragmatyka Trumpa byl to absurd, pompowanie miliardow ( tak tak miliardow) dolarow rocznie do budzetu Niemiec ktory za to subwencjonowal rosyjsko niemiecki " biznesowy" NS II. bylo dla niego nie do pojecia ze pod parasolem obronnym USA nad niemcami, Merkel jeszcze bardziej jak Schröder zaciesnia strategiczne interesy z Rosja w celu utwirdzenia projektu Niemiecko Rosyjskiego panowania nad cala Europa cos w rodzaju 4 rzeszy ruskopruskiej. To ze Trumpowi sie nie udalo niemcow postraszyc bylo chyba do przewidzenia. Serwery liczace glosy amerykanow znajdowaly sie bodajze we Franfurcie. No i mamy Bidena i jego dil z Putinem. Zgodzil sie na NSII w zamian za czasowe wycowanie kilku rosyjskich oddzialow z pogranicza Ukrainy.

królewiec
piątek, 21 maja 2021, 23:06

To geopolityka i wewnętrzne uwarunkowania wymuszają na Bidenie decyzje i priorytety. Polska jest wysunięta daleko od USA na Wschód i jak by to dla Nas strasznie nie zabrzmiało, nie jesteśmy amerykańskim priorytetem z różnych względów. Nie ma się co obrażać tylko trzeba pracować nad własnymi zdolnościami tym bardziej, że stać Nas finansowo, gospodarczo i demograficznie .

Kazik :)
niedziela, 23 maja 2021, 06:47

No tak w społeczeństwie posortowanym zbudowanym na modłę partyjnego kołchozu i gospodarką socjalno-partyjną!!! a nie społeczną gospodarką wolnorynkową!!!! Upadek mamy już gwarantowany - obecnie jesteśmy w erze Gierka a jak się skończyła każdy wie.

Narodowy Socjalista
środa, 26 maja 2021, 22:58

Dobre. Społeczna gospodarka rynkowa:) czytaj wyścig o jak najlepszą pozycje na rynku, kto słabszy odpada a potem wykorzystujemy resztę bo jesteśmy tzw przedsiebiorcami

Meska
piątek, 21 maja 2021, 23:04

Biden jedynie co zrobił to wzmocnił Rosję. Niemcy to największy sojusznik Rosji na świecie. Podlizywanie się Niemcom to jakaś chora obsesja demokratow za która płacą najwyższą cenę kraje wschodnioeuropejskie.

AXM
sobota, 22 maja 2021, 14:20

A może Polski rząd zacząłby uzbrajać polską armię w nowoczesny sprzęt i w wystarczających ilościach a nie tylko stękanie o pomoc do amerykanów....

wert
sobota, 22 maja 2021, 22:43

podziękuj tym którzy wybierali "żondzoncych" likwidatorów WP i głosicieli końca historii. Jaki miałeś w tym udział? Zbrojenia zależą od gospodarki a my powinniśmy być niewiele gorsi od Korei Płd. Nie jesteśmy dzięki SOBIE

Us Army
sobota, 22 maja 2021, 22:21

To jesteśmy sojusznikami czy nie? Kupujemy od nich sprzęt, łożymy na ich wojska czy nie? Ale od początku mówi się, że wystarczy popatrzeć na Kurdów jak skończyli na współpracy z kowbojami. Lepiej zacząć kombinować z Chinami, bo na współpracy z USA to skończymy jak w Jałcie. O reszcie państw Europy nawet nie wspominam.

czwartek, 27 maja 2021, 13:34

... brawo, brawo, brawo. Swiete i sluszne slowa. Wiecej takich opinii i moze Polska sie obudzi. Oby tylko nie zapozno.

Narodowy Socjalista
środa, 26 maja 2021, 22:58

Prawda

trzcinq
wtorek, 25 maja 2021, 10:16

Brawo w końcu ktoś zauważył coś

KrzysiekS
piątek, 21 maja 2021, 22:11

Czyli czas na sojusze regionalne. Czas na Szwecję, Ukrainę, Turcję, Rumunię, Litwę, Estonię, Finlandię Węgry, Czechy, Słowację.

Dalej patrzący
piątek, 21 maja 2021, 21:22

Sprawa jest prosta dla państw zagrożonych przez Rosję od Arktyki po Morze Czarne - albo USA wnosi strategiczne zdolności i wzmacnia sojuszników dając np. technologię i finanse - albo po co nam taki malowany sojusznik? - na dodatek słaby, ze stać go na cała Europe na 1 brygadę pancerna i 1 lekką na Strykerach - zaś do tej pory nie dał gwarancji atomowych [zresztą wątpliwych co do rzeczywistej determinacji]. Nawet NATO Niclear Sharing nie dostaliśmy - a Polska powinna dostać najpóźniej 2-3 lata po Krymie i Donbasie 2014 - bo przecież już nie Niemcy - a Polska czy Rumunia są krajami "frontowymi" NATO. Co tu mówić - król jest nagi - i tylko roztacza pozór swojej potęgi - a jak Rosja robi demonstrację siły - albo Niemcy Nord Stream 2 - to USA podkula ogon i zdradza sojuszników - pokrywając to pusta retoryką o "dobrych chęciach". USA na dodatek kombinuje, jak by tu NATO wkręcić w konfrontację z Chinami - a Polskę i inne państwa sprzedać Rosji w nowej Jałcie - za sojusz Kremla przeciw Chinom. Obecnie Biden tylko taktycznie "odtwarza" samo WRAŻENIE obecności USA w Eutopie - ale to tylko sprawa tymczasowa dla odzyskania tanim kosztem wiarygodności. Tyle, ze dla osoby patrzącej nie taktycznie, a strategicznie i docelowo, jest jasne, że USA i tak wyjdą z Europy na Pacyfik - więc sojusz z USA jest co najwyżej pomostowy i tymczasowy - a Polska powinna budować sojusz regionalny z NORDEFCO, V4, Rumunią, Ukraina i Turcją - bo ten sojusz jest wiarygodny - bo gracze jadą na jednym wózku względem apetytów Kremla. Program Miecznika [czyli WSPIERANIA słabnącej US Navy na Morzu Południowochińskim -kosztem naszych zasobów i kosztem geostrategicznej katastrofy zrobienia sobie z Chin wroga - i to praktycznie ZA NIC] - winien być natychmiast anulowany, a środki przeznaczone na nasze systemy obrony, ataku, sensory i C5ISR - całkowicie suwerenne. Co ważniejsze - gdy udowodnimy, że sami decydujemy bez względu na gniewne naciski Waszyngtonu - dopiero wtedy wszyscy będą chcieli - albo będą musieli z nami rozmawiać. Inaczej dalej wszelkie kwestie będą załatwiane przez innych graczy nad nasza głową - w Waszyngtonie. Z oczywistym brakiem realizacji i kontroli naszej racji stanu i interesu narodowego. Bo na razie to sami przegrywamy na własne życzenie walkowerem - zwyczajnie nie uczestnicząc jako suwerenny gracz w regionie - nie pilnując swoich interesów - i tylko wieszając się klamki Waszyngtonu, który chce nas przed wyjściem na Pacyfik - sprzedać Rosji [z udziałami dla Niemiec - jako "namiestnika" Waszyngtonu w Europie]. Wystarczy zasadnicza zmiana kursu z kompradorskiego na suwerenny i twarda demonstracja naszej woli i siły dla naszej racji stanu - i "nagle" i "niespodziewanie" okaże się, że TUTAJ nad Wisłą król Wujek Sam jest nagi i słaby. I musi wszystko kupować za koncesje i wsparcie dla Polski. Na razie nasi sternicy robią wszystko, by podlizać się USA, o własnej racji stanu nawet boja się wspomnieć i mają nadzieję, że zakupami uzbrojenia z USA [które tak naprawdę demontują nasza suwerenność - bo kody źródłowe, kody dostępu ma w ręku USA] - to kupią "przyjaźń" USA i "jakoś to będzie" - co jest oczywiście skrajną naiwnością i brakiem zrozumienia elementarza realnej polityki. Żaden nawet nie śmie popełnić "zbrodni myśli" i zapytać - a co z Polską po NIEUCHRONNYM wyjściu USA z Europy na Pacyfik? Co nastąpi - wg PUBLICZNEJ zapowiedzi byłego głównodowodzącego US Army na Europę - w latach 2028-33. Biorąc poprawkę na skutki COVID-19, które przyśpieszyły zmiany - nawet wcześniej.

kd12
poniedziałek, 24 maja 2021, 21:23

Myślę, że w czasie jak pisałeś tego posta został w Polsce wyprodukowany kolejny KRAB, no może 1/20. Ale to wystarczy, żeby napisać, że właśnie o to chodzi w naszym pięknym kraju. Tak trzymać MON.

Paweł
sobota, 22 maja 2021, 17:41

Niestety, zgadzam się z każdym zdaniem.

KrzysiekS
piątek, 21 maja 2021, 21:20

Czas Polski się skończył dla USA liczą się Niemcy. To widać po decyzji w sprawie NS2 oraz Bełchatowa musimy zmienić politykę żeby to zrównoważyć pytanie czy mamy mądrych polityków uups ....

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 22 maja 2021, 22:14

A i jeszcze jedno. Fregaty też chcemy mieć, więc niech zasuwają do Francuzów po FDI wraz z osprzętem.

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 22 maja 2021, 21:40

Niech ruszą tyłki do Korei po K2PL, co już jakiś czas temu powinni byli zrobić i po KFXa. Tam jest więcej interesujących rzeczy, bo ten kraj tak samo jak Izrael jest w stanie ciągłej wojny.

trzcinq
poniedziałek, 24 maja 2021, 12:23

Korea- Szwecja- Turcja wiesz możliwosci są. Z USA czy Europa Zachodnią (Niemcy- Francja) jak widzisz nie wychodzi nam najlepiej. Wypsztykalismy się w latach 90 a potem jak trwoga to do NATO a współpraca wychodzi jak wychodzi. Nabyra licencja na Rosomaka w Finlandii i na K9 w Korei. To dobra droga ale na tej bazie trzeba rozwijać nasze (Borsuk czy Rak to troszkę za mało) Obecnie Waszyngton idzie na kompromis z Moskwa Ankara czy BerlinoParyzem oczywiście czyim kosztem? Zbyt boi się Chin. Putin też wygrywa jak widać. Sojusze nam nie wychodziły i nadal nie wychodzą a Polityka leży bo brak odpowiednich ludzi mamy

bc
piątek, 21 maja 2021, 20:41

Polska, Ukraina, Turcja, Rumunia, w drugiej kolejności Francja, UK, Szwecja, Dania, Finlandia, Korea, Iran. Zakupów z Ameryki i wspólnych wycieczek póki co wystarczy.

SAS
piątek, 21 maja 2021, 19:56

Kupować gaz od Rosji, żeby Rosja miała na zbrojenia, żeby trzeba było się przed nią bronić. W skrócie program US demokratów.

facetoface
piątek, 21 maja 2021, 19:33

,,....Z drugiej strony, Biden ograniczył sankcje na gazociąg Nord Stream 2'' Ponoć Trump miał być ,,czerwonym'' prezydentem. Zresztą CNN sam się przyznał, że to był fake wszechczasów . Dostarczanie Rosji kasy z rury gazowej i wzmacnianie sił w Niemczech to masło maślane.

Chateaux
piątek, 21 maja 2021, 19:13

Przypominam ze gdy - bodajże - Clinton chcisl wy ofac brygade pancerna z Niemiec do USA, kanclerz Schroeder osobiscie pofatygował sie do Waszyngtonu, tylko po to aby odwiesc gospodarza Bialego Domu od tego niecnego zamiaru.

ABC
piątek, 21 maja 2021, 16:58

Dla Amerykanów komfortową sytuacją byłoby gdyby Europa sama mogła się obronić, bez znaczącego zaangażowania wojsk amerykańskich, a nawet mogła wesprzeć wojska amerykańskie wojskami europejskimi, bo ktoby nie chciał. Amerykanie bez Europejczyków, a Europejczycy bez Amerykanów nic nie znaczą. Dlatego blady strach pada na wszystkich wrogów tak zwanego zachodu na myśl o jednolitej armii europejskiej. Co Kowalskiego obchodzi kto dowodzi i jak się nazywa, i czy jest w butach NATO czy nie, ma mieć zapewnione bezpieczeństwo dłużej niż na 5 dni.

wert
sobota, 22 maja 2021, 00:28

"jednolita armia europejska"- nierealne dziwadło do realizacji IV Rzeszy Ojropiejskiej. Nic z tego. Kowalskiego interesuje WP i tyle

A.J. from San Diego, Califonia
piątek, 21 maja 2021, 23:43

Republicans wanted to leave NATO in 1951. Unfortunately, we can't. Read: "Illusions of Autonomy: Why Europe Cannot Provide for Its Security If the United States Pulls Back" By Hugo Meijer and Stephen G. Brooks Belfer Center

andys
piątek, 21 maja 2021, 20:43

Moim zdaniem, gdyby Europa (UE) mogła się sama obronić (a mogłaby , gdyby powstała armia europejska) to stosunki UE z Rosją , a nawet Chinami znacznie by się poprawiły. Amerykanie tego się boją, dlatego wzmacniają stosunki bilateralne z krajami , które nazwać można , mniej lub bardziej silnie, eurosceptycznymi (Polska, Węgry , a także B9 itd).

Wawiak
niedziela, 23 maja 2021, 21:33

Percepcja zagrożenia ze strony Rosji jest różna w różnych krajach - choćby ze względu na ich położenie na mapie Europy. Ponadto nie ma państwa pt. "Europa". UE to organizacja międzynarodowa, o jej zachowaniach decyduje gra interesów państw członkowskich. Jak taka armia miałaby działać?

Monkey
piątek, 21 maja 2021, 20:41

@ABC: Mnie obchodzi kto dowodzi i jak sie nazywa. Ponieważ juz tyle razy zawiedliśmy sie na sojuszach i "sojusznikach", powinnismy w pierwszym rzędzie liczyc na siebie.

Zaq
piątek, 21 maja 2021, 15:37

Jak uczy historia tylko broń atomowa daje gwarancję bezpieczeństwa a potencjalny przeciwnik 3 x się zastanowi nad kosztami. Gdyby Ukraina nie pozbyla się broni atomowej w zamian za nic nie znaczące papierowe gwarancję dziś nie byłoby tam wojny.

A.J. from San Diego, California
piątek, 21 maja 2021, 23:13

The nuclear arsenal was Soviet/Russian. It was on Ukrainian soil, but Ukraine was not in control. Control was in Moscow. That's why Ukraine had to return it.

Fgghhhhd
sobota, 22 maja 2021, 23:09

Kontrolę mogliby przejąć

trzcinq
piątek, 21 maja 2021, 15:22

Rosję trzeba naciskać ale nie poprzez przesunięcie na wschód dużych sił NATO bo szansa na konflikt NATO- Rosja jest bliska zeru. Reakcja powoduje kontrreakcje. Nie dajmy wciągnąć się w narrację wojenną. Sankcje sankcje i tylko sankcje konsekwentnie wprowadzane mają szansę na normalizację stosunków. Obecna polityka USA powoduje tylko militaryzację regionu oraz coraz większe uzależnienie Europy od USA.

Qwest
sobota, 22 maja 2021, 09:32

Właśnie sankcje zostały zdjęte :) (NS2)

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 22 maja 2021, 21:43

Amerykanie wybrali lewicę. Teraz działa to na zasadzie: "proletariusze wsiech staron jednajties".

Wawiak
niedziela, 23 maja 2021, 21:16

Raczej geopolityczny deal na linii USA - Niemcy, a może i z Rosją (kontra Chiny). Nasze MSZ powinno mieć ten temat rozpracowany we wszystkich możliwych kombinacjach plus opracowane scenariusze... Powinno, ale wątpię, by miało :-/

A.J. from San Diego, California
piątek, 21 maja 2021, 23:48

Europe is unable to pressure Russia by itself. Read my post to "ABC." We want to leave NATO but are unable. Europe/E.U. would collapse without the U.S/NATO.

Trzcinq
piątek, 21 maja 2021, 22:05

Eh te sankcje. No i po ptakach. NS2 powstanie

KrzysiekS
piątek, 21 maja 2021, 14:27

Mam tylko mały problem Niemcy to nie "Wschodnia Flanka" tylko jej zaplecze chyba że znowu zmieniamy granice. Po drugie Polska nie leży na wschodzie tylko w Centrum Europy o czym chyba USA nie wie do tej pory!

professional soldier
sobota, 22 maja 2021, 07:27

Jest kilka definicji Europy Środkowej. Np. Na Międzynarodowej Unii Geograficznej w Pradze (1994) do państw środkowoeuropejskich zaliczone zostały kraje Grupy Wyszehradzkiej i część krajów alpejskich: Niemcy, Austria, Szwajcaria oraz Lichtenstein.

bc
piątek, 21 maja 2021, 21:03

Jedynym sposobem by zmusić Niemcy do zaprzestania jazdy na gapę i wydawania na wojsko jest budowa silnego WP. Dodatkowo trzeba się przeprosić z Francuzami.

Boczek
piątek, 21 maja 2021, 20:31

Geometrycznie, ale nie mentalnie.

Marek
sobota, 22 maja 2021, 10:17

Nie mierz wszystkich swoją miarą.

Ass
piątek, 21 maja 2021, 14:14

Jak kogoś nie stać na niepodległość to wszystko jedno której stronie buty czyści

Dr House
piątek, 21 maja 2021, 14:12

Czyli co ? Opuszczą nas ? Boże czemuś pokarał Amerykę takim prezydentem ?

bolo
piątek, 21 maja 2021, 14:06

No cóż, Polska ma być przedpolem strategicznym dla Niemiec. Trzeba to sobie uświadomić, wyciągnąć wnioski i działać.

A.J. from San Diego, California
sobota, 22 maja 2021, 01:31

Unfortunately for you guys, Germany is far more important in Continental Europe for the U.S. than Poland. U.K. is the most important strategic partner for the U.S. in Europe.

hermanaryk
piątek, 21 maja 2021, 22:18

To już dawno nieprawda. Niemcy są zapleczem Polski i państw bałtyckich, bo to jedyne, na co NATO może z strony liczyć, a i to nie wiadomo jak długo. Pamiętaj, że następnym kanclerzem może być Zielona...

Boczek
piątek, 21 maja 2021, 20:33

Jak długo tego nie pojmiemy i tego że Niemcy gotowi są finansować nas jako sich Ukrainę, tak długo niepodległość Polski nie jest pewna.

Chyżwar dawniej Marek
niedziela, 23 maja 2021, 10:25

Jak długo nie nauczymy się, że do Niemców, mimo, że jesteśmy w tym samym sojuszu i w tej samej UE należy podchodzić z ograniczonym zaufaniem niepodległość Polski będzie zawsze zagrożona.

Tweets Defence24