Reklama
Reklama

Amerykanie nadal inwestują w radary pozahoryzontalne

19 lipca 2019, 14:53
rtn_303812
Fot. Raytheon

Koncern Raytheon otrzymał kontrakt w wysokości ponad 87 milionów dolarów na wsparcie logistyczne radaru pozahoryzontalnego AN/TPS-71 ROTHR w Chesapeake w stanie Wirginia. Amerykanie zamierzają więc nadal wykorzystywać stacje radiolokacyjne wykrywające cele niskolecące i nawodne w odległości nawet 3000 km.

Zamówienie na wsparcie inżynieryjne i informatyczne radaru pozahoryzontalnego (over-the-horizon radar) otrzymały konkretnie zakłady Raytheona w Marlborough w stanie Massachusetts. Prace wycenione na ponad 87 milionów dolarów będą realizowane przez pięć lat głównie w centrum wsparcia sił obserwacji technicznej (Forces Surveillance Support Center) w Chesapeake w stanie Wirginia.

Jest tam rozmieszczony jeden z trzech wykorzystywanych przez Amerykanów radarów AN/TPS-71 ROTHR (Relocatable Over-the-Horizon Radar). Każdy z nich posiada oddzielne systemy antenowe dla toru nadawczego i odbiorczego, które rozstawiono w sześciu miejscach na terenie Portoryko, Teksasu i Wirginii. Dzięki temu Stanom Zjednoczonym udało się zabezpieczyć radiolokacyjne całą swoją południową granicę.

Koncern Raytheon już wcześniej otrzymywał zamówienia (w 2011 i 2012 r. oraz w maju 2015 r. i w kwietniu 2016 r.) na pięcioletnie wsparcie logistyczne dla radarów ROTHR. Obecnie podpisana umowa ma zostać zakończona w sierpniu 2024 roku. Główna część prac będzie wykonywana w Chesapeake oraz w Marlborough. Kontrakt będzie również realizowany w New Kent (w stanie Wirginia), Corpus Christi (w stanie Teksas), gdzie znajduje się drugi radar oraz w Portoryko (gdzie jest trzeci radar), Wielkiej Brytanii i w Australii. Umowa ma zostać zakończona w sierpniu 2024 roku.

Zadanie jest dosyć trudne, ponieważ radary ROTHR wykorzystują stacjonarne szyki antenowe i odbiorcze, rozłożone na bardzo dużych powierzchniach. Rozciągają się one na długości 9,66 km i mają 372 par masztów o wysokości 5,8 metra. Jest to konieczne, ponieważ radary pozahoryzontalne pracują na bardzo długich falach, dzięki czemu można wykorzystać zjawisko odbijania się fal radiowych od jonosfery.

W ten sposób stacja ROTHR nie jest ograniczona horyzontem radiolokacyjnym i może wykrywać obiekty niskolecące (lub płynące), niewidoczne dla radarów operujących w paśmie mikrofal. Z drugiej jednak strony radary pozahoryzontalne mogą wyłącznie służyć do prowadzenia sektorowej obserwacji obiektów (w przypadku ROTHR to około 64º), mają one bardzo duży tzw. sektor martwy (gdzie sygnały odbite od jonosfery jeszcze nie padają, a więc cele nie są widoczne) oraz nie zapewniają takiej dokładności określenia położenia celów, jak w przypadku stacji pracujących w pasmie mikrofal. Z tego powodu stacje tego rodzaju stosuje się głównie w systemach wczesnego ostrzegania, a nie do kierowania uzbrojeniem.

Pomimo tych ograniczeń Amerykanie rozstawili trzy radary ROTHR w taki sposób, aby chronić południową granicę Stanów Zjednoczonych. Stacje te okazały się zresztą przydatne nie tylko dla potrzeb typowo wojskowych, ale również podczas działań w okresie pokoju. Przykładowo, radary ROTHR stały się głównym sensorem dalekiego zasięgu połączonych sił międzyagencyjnych „Południe” JIATF-S (Join Interagency Task Force South), które zajmują się wykrywaniem i zapobieganiem przemytowi oraz wszelkich działań terrorystyczno–narkotykowym mogących zagrozić bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych.

Jest to możliwe za pomocą trzech radarów ROTHR, ponieważ każdy z nich pozwala na obserwowanie ponad 2,5 miliona kilometrów kwadratowych na zasięgu od 925 do 3000 km (500 do 1600 mil). Pokrycie takiego obszaru standardowymi radarami byłoby wielokrotnie droższe i w wielu przypadkach niemożliwe (konieczne by było np. wykorzystanie radarów zamontowanych na statkach powietrznych).

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
MAZU
piątek, 19 lipca 2019, 17:47

Radary pozahoryzontalne są w zasięgu polskiego przemysłu. Uczmy się od najlepszych. M

Kiks
sobota, 20 lipca 2019, 12:06

Żarty sobie robisz? Gwoździe tylko potrafimy produkować? Polskie kompleksy.

Lld
piątek, 19 lipca 2019, 22:28

To moze jeszcze napisz po co one nam. Zeby miec z nich jakis pozytek musielibysmy je instalowac w Niemczech.

xawer
niedziela, 21 lipca 2019, 10:23

Żeby obserwować czy z Rosji nie leci jakiś "prezent", wystarczy terytorium Polski! Okręg Kaliningadzki(Królewiec) jest na tyle mały, że wystarczy zwykły(dokładniejszy) system radarowy na granicy(ścisła współpraca z Litwą zapewni całkowitą kontrolę Królewca). Radar pozahoryzontalny mógłby być np. w zachodniej Polsce lub w Bieszczadach.

Davien
niedziela, 21 lipca 2019, 14:47

Xawer, to juz taniej i znacznie lepiej będzie kupić w USA AN/TPY-2. Nie dość że przewozny, nie dość ze ma wykrywac własnei latajace niespodzianki a nie jak ROTHR głównie obiekty na morzu to jeszcze przy zasiegy 4700km ciężko znależć coś lepszego na świecie.

xawer
poniedziałek, 22 lipca 2019, 14:13

OK. Napisałem, że zastosowanie radaru pozahoryzontalnego ma sens(techniczny) a nie, że jest rozwiązaniem optymalnym:-)

Davien
środa, 24 lipca 2019, 13:05

Sens pewien ma ale nie ma sensu opracowywanie go w Polsc od podstaw.

Fanklub Daviena
sobota, 20 lipca 2019, 15:57

Nie tak całkiem: te rosyjskie i amerykańskie są nastawione na daleki zasięg więc skierowane są nisko. Gdyby anteny skierować bardziej w górę, to maksymalny zasięg byłby niższy, ale martwa strefa znacznie mniejsza a wskazania dokładniejsze.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama