Reklama

Australia integruje samoloty i niszczyciele nowej generacji

5 kwietnia 2019, 13:08
cms-image-000015422
Niszczyciel rakietowy HMAS “Brisbane” po zakończeniu ćwiczeń „Diamond Shield 2019”. Fot. LEUT Danielle Brodie, ABMLS Sittichai Sakonpoonpol/Australian Navy

Australijska marynarka wojenna rozpoczęła pierwsze próby niszczyciela rakietowego typu Hobart z samolotem V generacji F-35. Oficjalnie wskazuje się na naprowadzanie myśliwca z wykorzystaniem okrętowego radaru obserwacji sytuacji powietrznej. W rzeczywistości może to być początek procesu sterowania uzbrojeniem okrętu przez samolot, i uzbrojenia samolotu przez okręt.

Próby współdziałania australijskiego samolotu F-35 i niszczyciela przeciwlotniczego HMAS „Brisbane” (drugiego okrętu w serii typu Hobart) rozpoczęły się w czasie manewrów morskich „Diamond Shield 2019”. Wcześniej na pokład jednostki zaokrętowano trzech kontrolerów lotu z australijskich sił powietrznych. W epizodzie z udziałem lotnictwa uczestniczyła jeszcze fregata HMAS „Melbourne” typu Adelaide.

Oba okręty realizowały różnego rodzaju scenariusze z udziałem samolotów działających samodzielnie i zespołowo, takich jak F/A-18F Super Hornet i EA-18G Growler. W najbardziej złożonej sytuacji brało udział nawet trzydzieści statków powietrznych jednocześnie.

Całe zadanie zostało potraktowane jako jeden z etapów przygotowujących niszczyciel HMAS „Brisbane” do certyfikacyjnych strzelań rakietowych, jakie mają zostać przeprowadzone jeszcze w tym roku na jednym z amerykańskich poligonów. Australijska marynarka wojenna prowadzi jednak również, równolegle proces integracji swoich nowych niszczycieli typu Hobart w ramach zintegrowanego systemu obrony powietrznej.

image
Kontrolerzy lotów na pokładzie niszczyciela HMAS “Brisbane”. Fot. Royal Australian Navy

Szczególne znaczenie przywiązano do próby współdziałania niszczyciela HMAS „Brisbane” z myśliwcami piątej generacji F-35, które przyleciały do Australii w grudniu 2018 r. Australijczycy nie podali szczegółów przebiegu całego testu, ale należy przypuszczać, że nie chodziło tylko o kontrolę lotu z wykorzystaniem nowego radaru i określenie zasięgu własnej stacji radiolokacyjnej w odniesieniu do samolotów wykonanych w technologii stealth.

Świadczy o tym wypowiedź dowódcy okrętu, który nie mówił o współdziałaniu pomiędzy okrętem i samolotem, ale wyraźnie o integracji dwóch nowoczesnych systemów uzbrojenia: morskiego i lotniczego.

Możliwość zintegrowania najnowocześniejszych systemów powietrznych i morskich w scenariuszu walki w wysokiej klasy jest rzadka i okazała się nieocenionym doświadczeniem dla załogi „Brisbane”.

Komandor Josh Wilson dowódca niszczyciela HMAS „Brisbane”

Właściwości samolotów V generacji mogą bowiem rozszerzyć możliwości zarówno nowego okrętu jak i samego myśliwca F-35. W pierwszym wypadku samolot wykorzystując własną, pokładową stację radiolokacyjną może stać się dodatkowym źródłem informacji dla okrętu, przede wszystkim przekazując mu informacje o obiektach niskolecących i nawodnych znajdujących się poza horyzontem radiolokacyjnym niszczyciela.

Prace prowadzone przez amerykańską marynarkę wojenną wskazują dodatkowo, że samoloty F-35 mogą być również wykorzystane do wskazywania celów dla uzbrojenia wystrzelonego z platform, które nie widzą atakowanych obiektów swoimi systemami obserwacji technicznej. Australijczycy na pewno z uwagą obserwują prace Amerykanów nad morskim, zintegrowanym system kierowania ogniem przeciwko celom powietrznym NIFC-CA (Naval Integrated Fire Control-Counter Air), w ramach którego już w 2016 roku przeprowadzono strzelanie niezmodyfikowanej rakiety SM-6 wystrzelonej z systemu Aegis, ale naprowadzanej przez standardowy samolot F-35B należący do lotnictwa amerykańskiej Piechoty Morskiej.

Współdziałanie może odbywać się również w drugim kierunku. W przypadku celów działających na wysokim pułapie i w odległości przekraczającej zasięg uzbrojenia rakietowego okrętu (np. samolotów radiolokacyjnego nadzoru, tankowców powietrznych, lub bombowców strategicznych), niszczyciel może stać się źródłem informacji dla myśliwców V generacji. W ten sposób samoloty F-35 mogą mieć aktualny obraz sytuacji taktycznej bez włączania własnych, aktywnych systemów obserwacji (radarów pokładowych) i wykorzystując swoje właściwości stealth zbliżyć się niezauważenie do celu na odległość wystarczającą na użycie własnego uzbrojenia.

Płacąc miliardy dolarów za nowe samoloty Australijczycy na pewno będą starali się wykorzystać w maksymalnym stopniu ich zalety i próby przeprowadzone z niszczycielem HMAS „Brisbane” miały im na pewno w tym pomóc.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Reklama
Covax
sobota, 6 kwietnia 2019, 04:24

A mysmy bryze "zintwgrowali" z MJR i na strzelaniach w Norwegi to bryza wskazała cel odlegly o 180 km, Rosyjskie Migi 31 wymieniały sie danymi w latach 80. Nasze F16 też mogą przyjmować dane z "ajłaksa".

Davien
sobota, 6 kwietnia 2019, 18:22

Covax, rosyjskie MiG-31 mogły sie wymieniac danymi wyłacznie ze soba i do 4 samolotów w grupie, nie mogły i do tej pory nie mogą naprowadzać rakiet plot na wykryte cele. Tu masz założenia że F-35 przejmuje naprowadzanie SM-6 czy SM-2 i naprowadza je samodzielnie.

KOSA
piątek, 5 kwietnia 2019, 22:32

I SUPER. Mam nadzieje , że nasi decydenci zaczną się też uczyć i wykorzystają możliwości technologiczne Nowych F 35 DO WSKAZYWANIA CELÓW DLA Naszego Dywizjonu Rakietowego . Dla Przyszłych Korwet czy Fregat oraz dla Okrętów Podwodnych jak i F16 wyposażonych w nowe rakiety ER.

Stary Grzyb
piątek, 5 kwietnia 2019, 17:48

No cóż, to kolejny dowód na "niezdatność" F-35 :) A przy okazji - jak to możliwe, że w manewrach integrujących samoloty i okręty brała udział "przestarzała" fregata typu "Adelaide"?

sobota, 6 kwietnia 2019, 03:16

Ano z takiego powodu że jej uzbrojenie czyli SM-2 i ESSM tez moze byc nakierowywane na cel przez F-35

terra
piątek, 5 kwietnia 2019, 15:55

Australia mimo stosunkowo niewielkiej liczny ludności wyrasta na regionalną potęgę militarną. Nowe F-35, F-18, okręty podwodne i fregaty, drony HALE i Poseidony, Boxery i NASAMS.

dim
piątek, 5 kwietnia 2019, 15:48

A ja przytoczę plotki, ale ciekawe: Od razu planowana była (i nie mam pojęcia co dalej w tej kwestii) współpraca okrętów podwodnych z samolotami. Brzmi dziko ? Niekoniecznie, ponieważ samoloty przekazują dane, obraz radarowy, integrowany także z radarami brzegowymi wysp. Dane obrazowe przekazywane są następnie przez kierunkowe nadajniki na wyspach, okrętowi podwodnemu. Płytko zanurzony op ma na topie masztu antenę kierunkową, z nadajnikiem komendowym o bardzo małej mocy, wycelowanym gdzie należy. W ten sposób op steruje wysyłanym mu obrazem. Urządzenie to (okrętu) jest ponoć od Thalesa i było baaaardzo drogie. A wysp na Egejskim, a na niech nadajników cyfrowych jest mnogo...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama