Reklama
Reklama

Antyirański pakt Trumpa i Putina. Polska największym przegranym? [OPINIA]

8 lipca 2018, 12:20
5EHo5EDAUA642OVGvqqOuIAVf6Rb8CtA
Fot. kremlin.ru

Prezydenci USA i Rosji w Helsinkach będą rozmawiać o wojnie w Syrii i zawarciu układu przeciwko Iranowi. „Pakt” prezydentów Trumpa i Putina może mieć mocno niekorzystne skutki dla Polski - dla Defence24.pl pisze Witold Repetowicz.

Wojna w Syrii znalazła się obecnie w punkcie zwrotnym, może to mieć ogromne konsekwencje dla Polski. Jest to bowiem główny powód, dla którego Trump spotka się 16 lipca z Putinem w Helsinkach. USA chcą zawrzeć układ z Rosją eliminujący Iran z gry. Dla Rosjan, którzy tylko pozornie są sojusznikiem Iranu, to korzystne rozwiązanie. Nad zmontowaniem antyirańskiego układu od dawna pracuje też Izrael i Arabia Saudyjska. Natomiast Europa nie chce rezygnować ze współpracy gospodarczej z Iranem, a Polska znajduje się coraz bardziej pod ścianą i może być w tej rozgrywce największym przegranym.

Nie jest żadną tajemnicą, że od początku swojej kadencji Trump zdefiniował Iran jako głównego wroga USA, kwestionując jednocześnie sens porozumienia nuklearnego z Teheranem, podpisanego przez jego poprzednika. Co więcej, w tym sceptycyzmie wobec Iranu Trump ma wsparcie ze strony większości Republikanów, choć w innych kwestiach jego polityki zagranicznej często jest krytykowany przez swoją własną partię. Wynika to z trzech kwestii.

Po pierwsze, na zniesieniu sankcji nałożonych na Iran skorzystały nie USA, ale Europa (w tym - co warto podkreślić od razu – również Polska). Tymczasem dla USA Iran jest potencjalnym konkurentem na rynku energetycznym. Po drugie, Izrael ma obecnie większy niż kiedykolwiek wpływ na amerykańską politykę zagraniczną, a kraj ten nigdy nie zaakceptował porozumienia nuklearnego. Izrael w Iranie widzi największe zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa i dąży do zniweczenia strategicznego projektu stworzenia tzw. "szyickiego półksiężyca". Znów warto podkreślić, że projekt ten ma nie tylko militarny wymiar, ale również, a może przede wszystkim, gospodarczy. I w tym kontekście byłby on korzystny dla Europy, w tym również dla Polski. Po trzecie, eliminacja Iranu z rynku naftowego pozwoli na zwiększenie wydobycia ropy przez Arabię Saudyjską, przy czym niekoniecznie ceny tego surowca muszą spaść. Saudowie zdobędą w ten sposób nowe fundusze na prowadzenie wojny w Jemenie i zakupy amerykańskiej broni. Problem w tym, że spowoduje to też wzrost saudyjskich zakupów i inwestycji w Rosji, co zniweczy (przynajmniej częściowo) skutki sankcji nałożonych na Rosję przez UE i da Moskwie nowe środki na prowadzenie agresywnej polityki zagranicznej.

Z punktu widzenia Rosji wywołany przez USA kryzys wokół Iranu jest sytuacją komfortową, a sprzeciw Kremla wobec polityki antyirańskich sankcji ma wymiar czysto deklaratywny, przykrywający prawdziwe cele i intencje Moskwy. Wyjście Iranu z międzynarodowej izolacji oznaczało złamanie rosyjskiego monopolu w relacjach z Iranem i szybko okazało się, że Teheran traktuje „przyjaźń” z Rosją czysto taktycznie. Gdy w odpowiedzi na sankcje UE nałożone na Rosję w związku z rosyjską agresją na Ukrainę Kreml zaczął grozić zakręceniem kurków z gazem, to Iran pośpieszył z deklaracją, że jest w stanie pokryć każde zapotrzebowanie Europy na ten surowiec. Im mniejsze są również środki izolacji Iranu (np. ograniczenia w bankowych rozliczeniach finansowych), tym mniejszy jest udział Rosji w inwestycjach w Iranie. W 2016 r. Rosja nie znalazła się ani w pierwszej piątce partnerów handlowych Iranu jeśli chodzi o import (na piątym miejscu są natomiast Niemcy), ani jeśli chodzi o eksport (na piątym miejscu jest Francja).

Szczególnie groźne dla Rosji byłoby jednak stworzenie przez Iran "szyickiego półksiężyca", czyli otwarcie trasy tranzytowej z Iranu, przez Irak i Syrię, do Libanu. Rosja, zawierając z Turcją umowę na budowę Turkish Stream, jest bliska zniweczenia europejskiego dążenia do dywersyfikacji dostaw gazu ze wschodu i południa. Służyć ma temu zintegrowanie systemu tranzytowego Turkish Stream i TANAP, którym pompowany byłby gaz z Kaukazu i Morza Kaspijskiego. Jednak gazociąg i ropociąg prowadzący z Iranu do Libanu (lub syryjskiej Latakii) stworzyłby potężną alternatywę.

Iran jest obecnie trzecim największym producentem gazu i czwartym producentem ropy, choć jego udział w sprzedaży jest wciąż nieproporcjonalnie mały. Natomiast pod względem potwierdzonych rezerw Iran jest drugi jeżeli chodzi o gaz i czwarty jeśli chodzi o ropę. Największe potwierdzone zasoby gazu ma Rosja, ale podejrzewa się, że faktycznie to Iran ma większe rezerwy. To jednak nie wszystko. Stworzenie transportowego szlaku z Iranu do Morza Śródziemnego pozwoliłoby na włączenie do niego również gazu i ropy irackiej, a także zasobów syryjskich i libańskich. Irak obecnie nie jest liczącym się eksporterem gazu, jednak jest na 11 miejscu jeśli chodzi o potwierdzone rezerwy tego surowca (przy czym władze Iraku spodziewają się, że nowe prace eksploracyjne spowodują awans na czwarte miejsce) oraz na szóstym miejscu pod względem produkcji ropy (na trzecim jeśli chodzi o eksport, przy czym Irak zamierza do 2022 r. zwiększyć wydobycie do 7 mln baryłek dziennie i awansować na drugie miejsce na liście największych eksporterów). Znaczne, nieeksploatowane wciąż, zasoby gazu znajduję się przy tym w północnoirackiej prowincji Kirkuk, przez którą przechodzi najbardziej optymalna opcja szlaku tranzytowego Liban – Morze Śródziemne.

Pozory sojuszu irańsko-rosyjskiego nie powinny zatem nikogo mylić. Iran robi dobrą minę do złej gry, bo nie ma innego wyjścia. Konflikt z Rosją, w sytuacji gdy nacisk USA na Europę powoduje, że przyszłość relacji irańsko-europejskich jest wciąż niepewna, jest ostatnią rzeczą, której potrzebuje Teheran. Również Rosja nie może grac w otwarte karty, bo przecież nie skorzysta z izolacji Iranu jeśli przyzna, że działa na jego niekorzyść i do tej izolacji faktycznie dąży. Dlatego publiczne deklaracje Rosji są w tym zakresie całkowicie sprzeczne z jej interesami. Wspólnota interesów czterech krajów tj. USA, Izraela, Arabii Saudyjskiej i Rosji w kwestii Iranu jest ewidentna i potwierdzają to działania Rosji.

Stosunki rosyjsko-izraelskie są świetne, a propalestyńska postawa Rosji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ nie ma w tym zakresie żadnego znaczenia, bo obie strony doskonale wiedzą, że USA i tak wszystko zawetuje. Mamy więc po raz kolejny grę pozorów. Znacznie więcej mówiący jest fakt, że 11 lipca izraelski premier Benjamin Netanjahu już po raz trzeci w tym roku uda się z wizytą do Moskwy. Zgodnie z zasadami dyplomatycznymi po wizycie powinna nastąpić rewizyta, ale Miedwiediew ostatni raz w Izraelu był w listopadzie ub.r., a Putin w 2012 r. To dowód na to, komu bardziej zależy na tych relacjach. Na relacje rosyjsko-izraelskie ogromny wpływ ma również to, że co siódmy Izraelczyk pochodzi z obszaru b. ZSRR i niektórzy izraelscy politycy są byłymi rosyjskim oficerami. Izraelski dziennik Haretz w maju br., po drugiej wizycie Netanjahu w Moskwie, zwracał uwagę  na to, że w Izraelu panuje dość powszechny podziw wobec Putina. Przypomniał również, że w 2014 r. Izrael nie głosował w ONZ za potępieniem rosyjskiej aneksji Krymu. Dowodów na specjalne więzi rosyjsko-izraelskie jest zresztą znacznie więcej.

Nie było przypadkiem, że dwa tygodnie po styczniowej wizycie Netanjahu w Moskwie doszło do największej izraelsko-irańskiej konfrontacji zbrojnej w Syrii, po tym jak Izrael dokonał potężnego nalotu na bazy irańskie pod Damaszkiem. Rosja od dawna zresztą pozwalała Izraelowi na bombardowanie oddziałów irańskich i proirańskich (m.in. Hezbollahu) w Syrii. Nie było również przypadkiem to, że kolejna wizyta zbiegła się z ogłoszeniem przez Trumpa wycofania się USA z porozumienia nuklearnego z Iranem. Miesiąc później Rosjanie, po raz pierwszy całkowicie oficjalnie, wsparli kolejną ofensywę armii syryjskiej przeciwko rebeliantom i to w newralgicznym dla Izraela miejscu tj. w południowosyryjskiej prowincji Dera. USA od razu zapowiedziały, że się nie będą do tego mieszać, a Izrael w tym samym czasie zbombardował szyickie milicje walczące z Państwem Islamskim w rejonie Abu Kamal.

Dera i Abu Kamal leżą w zupełnie innych częściach Syrii, ale związek między tymi dwoma wydarzeniami jest oczywisty, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę brak wyraźnej reakcji Rosji na ten nalot. Rosja i Izrael dogadały się w kwestii odbicia terenów południowej Syrii (czyli znajdujących się w pobliżu izraelskiej granicy) w zamian za gwarancję nieobecności sił proirańskich w tym miejscu i rosyjską zgodę na naloty na pozycje irańskie na potencjalnych trasach tranzytowych Iran – Morze Śródziemne. Abu Kamal leży właśnie na jednej z nich.

image
Sytuacja wojskowa na terenie Syrii, maj 2018. Mapa wikipedia.org

 

Istnieją trzy opcje jeśli chodzi o ten szlak tranzytowy. Pierwsza droga biegnie na południu, wzdłuż autostrady Bagdad-Damaszek, ale jest zablokowana przez niewielką enklawę rebeliancką przy przejściu granicznym al-Tanf. USA bombardowały oddziały syryjskie za każdym razem, gdy te chciały się zbliżyć do tego miejsca, którego znaczenie dla politycznej przyszłości Syrii jest zerowe. Chodzi wyłącznie o blokowanie Iranu. Druga droga biegnie przez Dolinę Eufratu i teoretycznie jest otwarta. W praktyce biegnie ona przez niechętny szyitom iracki Anbar, a w Syrii w okolicach tego szlaku utrzymuje się obecność Państwa Islamskiego. To tu zresztą leży właśnie Abu Kamal. Trzecia zaś to droga północna, teoretycznie najkorzystniejsza ekonomicznie, gdyż przechodzi przez bogate w ropę i gaz tereny Iraku (m.in. Kurdystanu) i Syrii.

Iraccy Kurdowie wielokrotnie udowodnili, że są bardzo elastyczni i nie jest dla nich najmniejszym problemem dogadać się z Iranem, choć są postrzegani jako sojusznik USA i mają dobre relacje z Izraelem. Z drugiej strony to Rosjanie, a nie USA, stanowią tu główną przeszkodę dla realizacji irańskich planów. To bowiem Rosnieft w 2017 r. przystąpił do iście ekspresowej ofensywy i zawarł szereg umów z kurdyjskimi władzami, dzięki którym w znacznym stopniu przejął kontrolę nad handlem kurdyjską ropą i gazem. Znacznie bardziej skomplikowana jest sytuacja po syryjskiej stronie granicy, gdzie syryjscy Kurdowie są sojusznikami USA i mają ciche porozumienie z Arabią Saudyjską. Rosja chce rozbić ten sojusz rękoma Turków, ale nie zamierza wpuszczać na ten teren ani Turcji ani Iranu. Saudowie, mający wrogie stosunki zarówno z Turcją jak i Iranem, naciskają natomiast na USA, by nie opuszczały tych terenów i utrzymały wsparcie dla Kurdów.

Saudowie nie robią tego jednak z sympatii dla Kurdów, lecz z obawy, że Iran wypełni lukę i porozumiewając się z Kurdami otworzy swój wymarzony szlak tranzytowy. Iran mógłby być przy tym znacznie skuteczniejszym mediatorem między Asadem a Kurdami niż Rosja, gdyż - po pierwsze - jest bliższy Asadowi, a po drugie, w przeciwieństwie  do Rosji, zależałoby mu na osiągnięciu takiego porozumienia. Rosyjska mediacja między Kurdami a Damaszkiem to bowiem kolejna gra pozorów. Wiele wskazuje na to, że USA mogą się dogadać z Rosją w kwestii ich wycofania się z Syrii pod warunkiem udzielenia gwarancji zablokowania szlaku Iran – Morze Śródziemne, czemu służyłoby m.in. nie dopuszczenie do porozumienia Kurdów z Damaszkiem (zamiast tego północna Syria byłaby okupowana przez rosyjskie „siły pokojowe”). Warto dodać, że relacje saudyjsko-rosyjskie co najmniej od roku ulegają dynamicznemu ożywieniu. W 2017 r. inwestycje saudyjskie w Rosji były warte 2 mld USD, ale docelowo mają wzrosnąć do 10 mld USD. To również porozumienie saudyjsko-rosyjskie w sprawie ograniczenia wydobycia zablokowało spadek cen ropy.

Fakt, że w celu przygotowania szczytu Trump-Putin do Moskwy poleciał doradca ds. bezpieczeństwa John Bolton, który jeszcze niedawno wzywał do dokonania nalotów na Iran, mówi jednoznacznie o tym co Amerykanie chcą osiągnąć przez to spotkanie. Podobnie jak fakt, że trzecia wizyta Netanjahu w Moskwie zbiega się w czasie ze szczytem NATO i ma miejsce pięć dni przed szczytem amerykańsko-rosyjskim. Pytanie brzmi jednak również jak wiele Amerykanie są gotowi zapłacić za osiągnięcie swych celów i jak bardzo Rosja może się odkryć w swej antyirańskiej polityce.

image
Fot. kremlin.ru

 

Stosunki między USA a zachodnioeuropejskimi sojusznikami (w szczególności Niemcami) uległy ostatnio znacznemu pogorszeniu. Oczywiście, osłabienie więzi euroatlantyckich jest na rękę Rosji. To, że jedną z kości niezgody jest stosunek do Iranu jest kolejną korzyścią jaką Rosja wyciąga z faktu wycofania się USA z porozumienia nuklearnego z Iranem. Warto przy tym zaznaczyć, że raporty Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej nie potwierdzały zarzutów stawianych Iranowi o łamanie zasad porozumienia, a oczekiwanie od Iranu rezygnacji z programu rakietowego nie ma uzasadnienia prawnomiędzynarodowego. Brak też jakichkolwiek zdarzeń potwierdzających tezę, iż Iran stanowi bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Izraela. Ponadto, Izrael ma gwarancje bezpieczeństwa zarówno ze strony USA jak i Rosji.

Dla Europy rynek irański jest zbyt atrakcyjny, by mogła ona sobie pozwolić na rezygnację z ratowania porozumienia nuklearnego mimo stanowiska USA. Np. francuski Total zaangażowany jest w warty 2 mld USD projekt eksploracji pól gazowych Południowy Pars, a Airbus szykował się do zaspokojenia znacznej części z wartego 40 mld dolarów zapotrzebowania irańskich linii lotniczych na nowe samoloty i części. Total stara się przy tym o wyłączenie go spod działania sankcji. O to samo stara się zresztą PGNiG.

Porozumienie rosyjsko-amerykańskie najprawdopodobniej nie wpłynie bezpośrednio na stosunki amerykańsko-polskie w zakresie bezpieczeństwa. Może natomiast wpłynąć na stosunek USA do problemu ukraińskiego. Uznanie aneksji Krymu przez Trumpa to cena jaką jest on z całą pewnością w stanie zapłacić, jeśli otrzyma od Rosji odpowiednią propozycję w kwestii Iranu. Z punktu widzenia Polski Krym nie jest jednak największym problemem. Znacznie ważniejsze jest to, czy Polska będzie musiała zrezygnować ze współpracy z Iranem. Będzie to dla nas szczególnie bolesne, jeśli inne kraje europejskie nie odwrócą się od Iranu mimo polityki USA (lub otrzymają od Amerykanów wyłączenie z sankcji). Wtedy stracimy bezpowrotnie okazję zaistnienia na tym rynku, a Irańczycy wielokrotnie pokazali że są zainteresowani współpracą z nami m.in. ze względu na konkurencyjność cenową polskich firm.

Po zniesieniu sankcji obroty handlowe polsko-irańskie gwałtownie wzrosły w 2016 r. choć dalszy rozwój tego trendu zahamowała antyirańska polityka Trumpa. W 2016 r. byliśmy jednak znaczącym  i perspektywicznym graczem w Iranie. Nasz import z Iranu był wprawdzie 10 razy mniejszy niż francuski, ale tylko dwukrotnie mniejszy niż rosyjski. Rósł również nasz eksport do Iranu, a Ministerstwo Rozwoju prognozowało wzrost obrotów do 1 mld USD. Import z Iranu obejmował przede wszystkim ropę, którą Iran, by odzyskać rynki, zaczął sprzedawać po cenach dumpingowych (co było kolejnym uderzeniem w Rosjan, bo to z rosyjską ropą na polskim rynku rywalizuje irańska). W sierpniu 2016 r. do Grupy Lotos trafiło 300 tys. ton irańskiej ropy a w kwietniu 2018 r. 130 tys. ton ropy otrzymał Orlen. Warto przy tym zwrócić uwagę, że tankowiec płynący z ropą dla Lotosu nie mógł przepłynąć Kanału Sueskiego. Gdyby istniał szlak transportowy Iran-Morze Śródziemne, to sytuacja byłaby znacznie prostsza.

To jednak nie wyczerpuje strat jakie poniesie Polska, jeśli w wyniku amerykańskich nacisków zostaniemy zmuszeni do wycofania się ze współpracy z Iranem. Od końca 2018 r. Iran zamierza rozpocząć sprzedaż swojego LNG, co stanowiłoby dużą szansę na dalszą dywersyfikację dostaw gazu do Polski i uniezależnianie się od gazu rosyjskiego. Ponadto PGNiG pod koniec 2016 r. podpisał z North Iranian Oil Company list intencyjny, którego efektem miała być wspólna eksploatacja ropy z irańskiego złoża Soumar. Dalsze prace jednak zostały zawieszone ze względu na politykę USA. PGNiG jeszcze w maju wyrażało jednak nadzieję, że spółce tej uda się wynegocjować z USA wyłączenie spod sankcji.

Odcięcie Polski od irańskiego rynku będzie korzystne zarówno dla Rosji, jak i dla USA, które jest zainteresowane sprzedażą do Polski swojego LNG i swojej ropy. Układ międzynarodowy jest jednak obecnie bardzo niekorzystny dla Polski, zważywszy na to, że głównym brokerem porozumienia rosyjsko-amerykańskiego przeciwko Iranowi jest Izrael, który nie jest zainteresowany jakimikolwiek ustępstwami ze strony USA w kwestii stosunków irańsko-polskich. Jest to paradoks, gdyż w przeciwieństwie do Rosji, Polska tradycyjnie popiera Izrael na forum międzynarodowym. Izrael jednak potrzebuje wsparcia Rosji na Bliskim Wschodzie, a jego wpływ na politykę USA jest ogromny. Dla Rosji jest to idealny, dodatkowy kanał nacisku dla osiągania swoich celów w Europie Wschodniej. Być może odpowiedzią powinna być bardziej asertywna postawa Polski.

KomentarzeLiczba komentarzy: 66
Wrt
poniedziałek, 16 lipca 2018, 00:06

Uznanie ankeksji Krymu mniejszym problemem dla Polski niż jakieś marginalne w sumie geszefty z Iranem? No bez żartów. Pomijając uproszczoną wizję powyższej analizy, dyktowaną chyba jakąś XIX wieczną optyką stosunków międzynarodowych i osobistymi sympatiami i antypatiami wobec narodów Bl.Wsch, to uznanie aneksji Krymu jest kompletnym wywróceniem realiów - burzy porządek, a do tego oddaje Ukrainę Rosji. Z punktu widzenia interesów Polski to sprawa życiowych interesów, zwłaszcza w porównaniu z jakimiś interesikami lotosu, czy innej spółki w Iranie, rynku odległym i ryzykownym. Przewartościowanie w sprawie Ukrainy bedzie nasza największa strata, jeśli do tego dojdzie w Helsinkach, a nie Iran.

asd
piątek, 13 lipca 2018, 19:01

\"Największy przegrany\" to chyba przegięcie; czym są nasze inwestycje w porównaniu do zachodnioeuropejskich gigantów ? Poza tym zawierucha wokół Iranu to może być tylko zasłona dymna przed likwidacją Izraela, którą to przewidział Kissinger w 2012 r. i która ma nastąpić do 2022.

Marek L.
piątek, 13 lipca 2018, 03:22

PS. Odnośnie Instytutu Yad-Vashem w Jerozolimie, to ja miałem tu na myśli ten absolutnie największy tam polski las Drzewek Pamięci w tym tam Parku .......

Marek L.
czwartek, 12 lipca 2018, 01:43

Zdumiewają mnie tutaj te wszystkie lamenty, biadolenia, oraz jeremiady autora tego tutaj powyższego artykułu, jak to rzekomo Trump \'przyblokuje\' te genialne Super-Interesy, które Państwo Polskie miałoby robić z Islamską Republiką Iranu. Czyli, z KIM ???? Z fanatycznie teokratyczną, i całkowicie totalitarną dyktaturą Ayatollahów & Mullahów z Teheranu, którzy już od całych, pełnych, bitych 39:ciu lat gnębią i brutalnie \'cisną\' swój własny naród.... Gdzie prawdziwą władzę posiada tam Korpus Irańskiej Gwardii Rewolucyjnej, całkowicie tam \'Państwo w Państwie\', w pełni wzorowane na modelu SS & SS-Waffen, również będącymi 100-procentowym Państwem w Państwie w ramach Trzeciej Rzeszy. Tenże Korpus, który zakwalifikowany jest przez większość państw zachodnich, jako organizacja czysto terrorystyczna, eksportująca Islamski terroryzm, w jego wersji szyickej, na cały świat, w tym też na Europę !!!!....... Jeśli chodzi o narrację Ayatollahów od 1979 roku, to używają oni od tego czasu wokabularza na 100 % rodem z III Rzeszy, autorstwa Josepha Goebbelsa. O Państwie Izrael mówią oni wyłącznie jako o \'Jednostce Syjonistycznej\', o trującej chorobie / narośli Raka, którą trzeba raz na zawsze \'wyciąć\' z Bliskiego Wschodu, i regularnie, co dwa tygodnie, Ayatollahowie & Mullahowie, oraz najwyższe dowództwo Irańskiego Korpusu Gwardii Rewolucyjnej grożą \'całkowitym starciem Jednostki Syjonistycznej z powierzchni Ziemi\'.... Tego typu czysto-nazistowski język był ostatnio używany przez egipskiego Gamala Abdela Nassera w latach sześćdziesiątych, no a wcześniej to jedynie przez Trzecią Rzeszę.... No a oprócz tego, to Iran, jako jedno z niewielu państw, całkowicie zaprzecza Holokaustowi w latach 1939 - 1945. Ci bardziej \'liberalni\' Ayatollahowie to czynią to bardziej \'oględnie\', a z kolei ci bardziej \'twardogłowi\' to czynią to całkowicie otwarcie. Czyli, według nich wszystkich to ta nasza obecna ustawa o IPN\'nie to w ogóle NIE byłaby potrzebna, ponieważ, skoro nigdy nie było Holokaustu, no to w takim razie również NIGDY NIE było tych naszych polskich \'Sprawiedliwych Wśród Narodów\', którzy mają absolutnie największy las tam w Parku Yad-Vashem pod Jerozolimą....... Oczywiście, można się tutaj zastanawiać, czy moralność w ogóle powinno się łączyć z biznesem???? Szczególnie, że firmy niemieckie oraz francuskie tak obecnie ganiają w kierunku rynku irańskiego, że aż kurz się kłębi.... Chociaż, jest bardzo prawdopodobne, że za jakiś czas Trump na nich (Niemców, Francuzów) mocno warknie ---- i wtedy oni z podkulonymi ogonami się z tej swojej \'pogoni\' za tym irańskim rynkiem wycofają.... A my to jak gdyby nie mielibyśmy NIC przeciwko temu, aby NASZE pieniądze, czyli pieniądze NAS, polskich konsumentów miały finansować irański eksport terroryzmu, oraz irańskiej religijnej, islamskiej \'Rewolucji\' w wydaniu Szyickim, na cały świat ???.... A może, jak raz, to warto by było być w tej kwestii choć trochę bardziej moralnym, aniżeli obecnie są Niemcy, czy też Francuzi ????

Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda
środa, 11 lipca 2018, 14:36

Do - Hanys! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Panie Hanys, ze zdumieniem przeczytałem Pańskie stwierdzenie, że cyt.: < ... pierwsze co zrobi Iran, gdy zostanie napadnięty, to odpali 1500 rakiet na Izrael, niszcząc go doszczętnie ... >. Hmm, oczywiście tradycyjnie niczego nie wykluczam. Podobno na naszym, najlepszym ze światów, wszystko jest możliwe. Ale w tym przypadku, mam określone wątpliwości. Otóż wydaje mi się, i to nie jest tylko moja opinia, że Pana przewidywania - odnośnie Iranu i Izraela - będą miały tyle wspólnego z rzeczywistością, ile publiczna zapowiedź, iż od nowego roku kalendarzowego - nie Ziemia będzie krążyć wokół Słońca lecz odwrotnie? Mam wiele, nieskrywanej sympatii dla Persów, m.in. za ich bardzo pozytywny stosunek do Polaków (żołnierzy gen. W. Andersa oraz polskiej ludności cywilnej) podczas II wojny światowej. Dlatego ze swej strony, prywatnie apeluję do przedstawicieli władz Iranu, aby - w taki bądź jakikolwiek inny sposób - nie prowokowali Izraela. Ponieważ dla Iranu, to może się bardzo źle skończyć. Panie Hanys, w przypadku bezpośredniego konfliktu zbrojnego (zakładam teoretycznie!), to nie Iran zniszczy Izrael, lecz będzie dokładnie odwrotnie: to Izrael dokumentnie zetrze Iran na proch. Bez względu na to, jak Iran obecnie dobrze jest lub będzie w przyszłości uzbrojony! I proszę mi wierzyć, nie ma tutaj żadnych wątpliwości! A wszelkiego rodzaju dywagacje w tej sprawie są jałowe, bezprzedmiotowe i zwykłą stratą czasu. Natomiast, jakie byłyby światowe reperkusje z powodu unicestwienia Iranu przez Izrael, to jest oddzielny temat. Ale to już są spekulacje akademickie na inny komentarz.

Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda
środa, 11 lipca 2018, 13:39

Do - gegroza! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Panie gegroza! Czy dopiero tekst powyższej analizy, autorstwa Witolda Repetowicza, uzmysłowił i przekonał Pana, że mechanizmy polityki międzynarodowej są zgniłe, amoralne, a nawet jeszcze o wiele, wiele gorsze? Otóż proszę przyjąć do wiadomości, że polityka międzynarodowa zawsze taka była! To nic nowego pod Słońcem! Z tą jedynie różnicą, że w poprzednich wiekach - osoby, które zawodowo zajmowały się realizacją określonej polityki międzynarodowej swoich władców i pryncypałów, to w przypadku braku efektów swoich działań - nie tylko byli odsuwani na boczny tor i popadali w niełaskę. Ale najczęściej - byli skracani o głowę, a także członkowie ich rodzin oraz tracili cały swój majątek i dobytek! Bardzo rzadko byli skazywani na długoletnie lub dożywotnie wygnanie bądź umieszczano ich na całe lata w koszmarnych lochach. Taką praktykę prowadzono we wszystkich ówczesnych państwach, a nie tylko w tzw. despocjach wschodnich! Żeby daleko nie szukać, podam tylko jeden przykład, a mianowicie: książę Mieszko I, pierwszy historyczny władca Polan, który przez współczesnych jest uważany za faktycznego twórcę państwowości polskiej. Sprawny polityk, utalentowany wódz i charyzmatyczny władca, który prowadził zręczne działania dyplomatyczne. W polityce zagranicznej kierował się (w dzisiejszym rozumieniu tego słowa), przede wszystkim racją stanu, wchodząc w układy i sojusze - nawet ze swoimi wcześniejszymi wrogami. I na odwrót. Np., zawierał sojusze z Czechami, by w ostatnich latach swego życia, przystąpić do wojny z Czechami, zdobywając Śląsk i prawdopodobnie Małopolskę. W życiu prywatnym, zachowywał się bardzo podobnie, a właściwie tak samo. Mieszko I, zanim zdecydował się w 966 roku przyjąć chrzest i włączyć swoje państwo w zachodni krąg kultury chrześcijańskiej, to rok wcześniej - w 965 roku - wziął ślub z księżniczką czeską Dobrawą Przemyślidką z dynastii Przemyślidów, córką księcia czeskiego Bolesława I Srogiego. Obecnie sądzi się, że zmiana wyznania przez Mieszka I, była jednym z punktów porozumienia polsko-czeskiego, a rola Dobrawy w nawróceniu męża nie była aż tak istotna, jak przedstawiali ją kronikarze średniowieczni? Ale ... Chciałbym, aby sprawa była już jasna do końca: zanim Mieszko I w 965 roku wziął ślub z Dobrawą, to wcześniej rozkazał uśmiercić ... swoje siedem żon pogańskich. Panie gegroza, myślę iż tylko ten jeden przykład wystarczy, aby przekonać się, że mechanizmy polityki międzynarodowej <od zawsze> są - powtarzam - zgniłe, amoralne, a nawet jeszcze gorsze.

Marek L.
środa, 11 lipca 2018, 04:04

Dla \"Jarka\", oraz też i dla sporej ilości innych : To, iż Putin ostatnimi czasy wysłał te trzy bardzo \"świeże\" PROTOTYPY maszyn SU-57 do Syrii, to świadczy jedynie i tylko o jego pełnej desperacji ---- albowiem oznacza to, że te obecnie stacjonujące tam rosyjskie myśliwce, oraz myśliwce-bombardujące, jak te SU-33, czy też te MIG-29 SM, to jest kupa bardzo już przestarzałego złomu, która nie jest w stanie skonfrontować się z jakimikolwiek nowoczesnymi myśliwcami (i ich systemami bojowymi, typu: radary, pociski powietrze-powietrze, itd.) produkcji zachodniej.... A twierdzenie, jakoby te izraelskie F-35 miały jakoby \"specjalnie\" latać nad tą rosyjską bazą powietrzną w Syrii, aby te stacjonujące tam trzy rosyjskie myśliwce SU-57 miały: \"....aby ruskie zdobyli ich profile termiczne i radiolokacyjne....\" (ma Pan chyba, Panie \"Jarku\", tutaj na myśli \"rosyjskie\", a NIE \"ruskie\") ------ to jest to całkowicie NIEMOŻLIWE, chociażby z tego jednego i JEDYNEGO powodu, a mianowicie, że te rosyjskie PROTOTYPY są wciąż jeszcze całkowicie do tego typu bardzo zaawansowanych bojowo możliwości jeszcze, i jak do tej pory CAŁKOWICIE NIEPRZYGOTOWANE, są one nie \"opracowane/dopracowane\", i jeszcze w tym aspekcie nierozwinięte ----- za kilka lat, to być może TAK, natomiast jeszcze obecnie ---- to jeszcze całkowicie NIE....... Owszem, te maszyny bojowe IAF\'u (do niedawna, ich 10, a obecnie to już ich 12), mogły, (i nadal mogą!) sobie spokojnie oraz swobodnie latać nad tą rosyjską bazą w Syrii, aby tam \"pooglądać\" sobie całkiem z bliska stojące i zaparkowane tam te trzy SU-57 ----- ale były to wtedy akcje jedynie \"JEDNOKIERUNKOWE\"..... Odnośnie zaś tego, aby Izraelczycy mieli przekazywać \"każdą śrubkę, oraz każdy kod oprogramowania\" Rosjanom (\"ruskim\"), to jest to oczywiście ten klasyczny MIT, propagowany (i to już od bardzo wielu lat!!! ---- i to już całe pełne bite wiele TYSIĘCY razy!!!), przez BARDZO aktywnych między innymi i tu, na tym tutaj forum, Potomków Rasputina....... A jeżeli JUŻ, to oczywiście, Rosjanie otrzymają \"w prezencie\" \"każdą najmniejszą nawet śrubkę, oraz każdy wiersz kodu oprogramowania\" tego największego oraz najdroższego pojedynczego programu zbrojeniowego całego dotychczasowego Świata, czyli całego programu US F-35, za jakiś czas od Turków, gdy dyktator Erdogan przekaże, w ten, lub w inny sposób, całą oraz pełną dokumentację projektu F-35 dyktatorowi rosyjskiemu Putinowi, w dowód \"wdzięczności\" za tę wyjątkowo błyskawiczną oraz sprawną dostawę do Turcji rosyjskich systemów S-400.... Oczywiście, o ile Amerykanie w końcu w ostatniej sekundzie się nie opamiętają, i całkowicie nie zablokują dostaw tych tureckich F-35 do Turcji (no bo póki co, to te już zapłacone tureckie maszyny wciąż jeszcze znajdują się na terytorium USA.).......

yaro
środa, 11 lipca 2018, 01:13

Panie @Reset again nie będzie żadnego nieporozumienia pomiędzy Rosją a Chinami, zacytuję Panu dzisiejsza informację podaną przez agencję lotniczą oczywiście wycinek tylko: --------- \" Poprzednia wersja rosyjskiego pocisku, R-37, mogła być przenoszona wyłącznie przez samoloty myśliwskie MiG-31. Jak podaje freebeacon R-73M ma stanowić uzbrojenie nie tylko zmodernizowanych MiGów-31BM, ale także innych myśliwców WKS FR – Su-30, Su-35 i Su-57 (Bojowe użycie Su-57 w Syrii, 2018-05-26). Co gorsza dla Zachodu, oznacza to, że w jego posiadanie może wejść wkrótce także ChRL – według niepotwierdzonych informacji przeprowadzono już pierwsze testy kompatybilności chińskich Su-35 z R-37M\" ---------- Proszę zwrócić uwagę na ostatnie zdanie bo ono daje dużo do myślenia. Rosja i Chiny pomimo gry pozorów (np. Chiny wstrzymują sie od głosu np w RB ONZ kiedy Rosjanie coś chcą uchwalić) grają do jednej bramki ale jeszcze nie zobrazowały jaki jest dokładnie ich cel, na pewno jest związany z pozbawieniem USA roli globalnego mocarstwa tyle tylko, że jest to robione stopniowo i jest rozłożone na długi czas. Chiny otrzymują od Rosjan (pewnie w wersji zubożonej) najnowszy pocisk rakietowy. Osobiście nie uważam by Rosja odrzuciła obecnie Iran, jeśli ten zezwala jej samolotom na przeloty przez ich terytorium to rosyjski układ z Iranem jest głębszy niż my tutaj myślimy.

Grueber
wtorek, 10 lipca 2018, 22:14

Szanowny Panie Witoldzie, czy na pewno chodzi o North Iranian Oil Company a nie National Iranian Oil Company?

konfiv
wtorek, 10 lipca 2018, 21:27

wszystko są to działania dla P0koju.....

saint
wtorek, 10 lipca 2018, 20:44

Dlatego zawsze śmiech mnie ogarnia jak słyszę pianie kogucików, że jesteśmy suwerennym, niepodległym państwem z niezależnym rządem. Gdyby tak było, to takie pakty nic by nas nie obchodziły. A tak USA pstryknie, a my się kulimy. Jak wcześniej ZSRR (Rosja).

megik06
wtorek, 10 lipca 2018, 20:26

Witam Panie Witoldzie dziękuję za interesujący artykuł.W ostatnim zdaniu zasugerował Pan,że Polska powinna mieć bardziej asertywną politykę.Widząc działania w.w Państw nie widzę możliwości bardziej asertywnej polityki,bo nasze interesy są przeciwstawne do USA,Izralela,Rosji,Arabii Saudyjskiej.Nasz antyeuropejski stosunek jednocześnie spowodował,że jesteśmy \"niewolnikiem USA\".Ewentualnie prosiłbym o artykuł,gdzie Pan wyjaśni zasady tej \"asertywnej polityki Polski\".

Fred
wtorek, 10 lipca 2018, 16:42

Tak się zastanawiam, po co Iran tak mocno chce położyć rurę nad Morze Śródziemne jak może próbować z Azerbejdżanem i Gruzją lub Armenią i Gruzją wybudować połączenie nad Morze Czarne. Kierunek zasadniczo ten sam, Europa.

Reset again
wtorek, 10 lipca 2018, 16:00

Czyli wszystko wraca w stare koleiny. Mamy znów \"reset\" Rosja-USA, zresztą na zbliżonych warunkach. Znów cenę ma zapłacić Polska i Persowie. Wtedy ceną było wycofanie się Amerykanów z bazy GBI w Redzikowie, a Rosji z dostawy S-300 dla Achmadinedżada, a de facto cały ten deal, namotany przez Szymona Pereza w Soczi w sierpniu 2009, wymierzony był strategicznie w Chiny, by przeciwstawić ten sojusz rodzącemu się sojuszowi Chin z krajami muzułmańskimi. Przy okazji, treścią oficjalnego komunikatu prezydentów Rosji i państwa położonego w Palestynie była koordynacja polityki tych państw wokół dwóch \"dogmatów\": \"wyzwolicielskiej\" roli Armii Czerwonej i absolutnej wyjątkowości holocaustu w dziejach. Próba likwidacji pomnika w Jersey City nie jest zatem żadnym \"nieporozumieniem\", tylko znakiem nowych czasów (\"nowe\" wraca). Jakiekolwiek strategiczne porozumienie pomiędzy Rosją a USA będzie miało tych samych akuszerów, którzy zrealizują te same co zwykle swoje interesy, dlatego ceną znów zapłacimy my i Persowie. Chyba że pójdziemy w końcu po rozum do głowy i wspólnie z Persami poprosimy o pomoc Pekin, w najlepiej zresztą rozumianym interesie zarówno Chin jak i szerzej - pokoju na świecie, który w tej chwili - po ludzku rzecz biorąc - może uratować jedynie \"Wejście żółtego Smoka\", zarówno do Zatoki Perskiej (w ochronie złóż które są gwarancją możliwości ekonomicznego rozwoju Chin), jak i do serca Heartlandu, co uniemożliwi powstanie efektywnego sojuszu wojskowego Rosji z Zachodem, siłą rzeczy utworzonego przeciw Chinom i po naszym trupie. Rosja i Zachód chce powrotu \"koncertu mocarstw\", \"la belle epoque\", czyli XIX wieku. który jednak ani dla Polski, ani dla Chin nie był zbyt łaskawy...

Podporucznik wojsk kwatermistrzowskich
wtorek, 10 lipca 2018, 00:28

Izrael na pewno nie boi się ataku Iranu, bo ma 300 bomb atomowych. Izrael obawia się, że nie mógłby tak swobodnie atakować Iranu i innych państw, gdyby utracił monopol na broń atomową na Bliskim Wschodzie. _______ Rosja broni Syrii, bo z Kataru miał iść gazociąg przez Syrię do UE wpychając z rynku UE Rosję, co byłoby dla Rosji katastrofą. Dla Rosji byłoby opłacalnym transportowanie gazu z Iranu gazociągiem Rosji przez Turcję do UE pod warunkiem , że Iran kupowałby rosyjską broń nakręcając koniunkturę gospodarczą Rosji. ________ Podejrzewam, że Trump chce koniecznie znieść sankcje wobec Rosji i potrzebuje Iranu jako pretekstu, to zaś oznacza, że Rosja może się porozumieć z Iranem, aby nie przejmował się porozumieniem Rosji z USA kosztem Iranu.

Trzcinerro
wtorek, 10 lipca 2018, 00:17

I to jest DEAL miedzy mocarstwami. Malutcy- m.in. my..... musimy cicho siedzieć, nie podskakiwać i mieć nadzieję że nas oszczędzą. USA czy FR, UE czy UW a jaka to różnica. Zawsze na kolanach

papuga
poniedziałek, 9 lipca 2018, 22:28

Jak zawsze Pan Witold Repetowicz przedstawił nam bardzo dobry artykuł. W sposób oczywisty koncentruje się on na perspektywie bliskowschodniej, bo takie są zainteresowania autora. Jest zupełnie oczywiste, że blok USA - Izrael - Arabia Saudyjska chce \"coś zrobić\" z Iranem. Pytanie, czy destabilizacja Iranu nie ma związku z budową przez ten kraj i Turcję południowej odnogi Nowego Jedwabnego Szlaku. I tutaj pojawiają się interesy Chin, których wpływy będą cały czas rosnąć. A przecież Iran byłby wymarzonym sojusznikiem dla USA - daje dostęp do Azji Środkowej, można równoważyć Saudów, ze względu na swoją wielkość i zasoby ma perspektywiczną gospodarkę. Ale chyba nie przy tej administracji. Pełna zgoda z autorem jeżeli chodzi o nasze interesy w tamtym regionie świata.

Wacek
poniedziałek, 9 lipca 2018, 21:54

Ostatnio czytałem jak Trump przeprowadza negocjacje, na podstawie przeprowadzonych w przeszłości transakcji. Strategia jest bardzo prosta. Najpierw firma budowlana buduje hotel za swoje a na końcu Pan Trump ma jej zapłacić. Jak hotel jest gotowy to Pan Trump i jego prawnicy szukaja sposobów aby nie płacić. Kiedy firma budowlana jest przy finansowej ścianie wtedy Pan Trump godzi sie zaplacic ale dużo mniejsza kwotę jak pierwotnie było w kontrakcie. Pozdrawiam Polskich strategow którzy kupili sobie bezpieczenstwo w Patriotach drogich jak zboże.

Szept
poniedziałek, 9 lipca 2018, 21:38

Nie mogę się zgodzić z autorem że istnienie szyickiego półksiężyca zagraża rosyjskim interesom gospodarczym. Do wiosny arabskiej szyicki półksiężyc był stabilny i nikt nawet nie planował budowy gazociągów czy ropociągów, a pamiętajmy że ceny ropy i gazu były znacznie wyższe. To USA z wahabickimi sojusznikami zrobiło wiele aby ten półksiężyc rozerwać, gdyby się to udało budowa rur ruszyła by pełną parą. Dlatego w wojnę w Syrii ładowano i ładuje się nadal grube pieniądze. Oczywiście zamieszanie wokół Iranu jest dla Rosji korzystne bo powoduje wzrosty cen surowców energetycznych. Powtarzane cyklicznie groźby Trumpa i Izraela napędzają ceny ropy i gazu. Jednak w mojej ocenie Rosjanie już raz zaufali Amerykanom w Libii i zakończyło się to z ich perspektywy katastrofą, dlatego nie mogą ustąpić teraz z Iranem. Oczywiście jakiś układ jest możliwy ale nie będzie to nic przełomowego, obecne napięcie jest korzystne dla Rosji i USA więc grilowanie Iranu będzie kontynuowane. A co do naszych interesów z Iranem to cóż, albo masz jaja i kręgosłup albo wszyscy tobą pomiatają. Pozdrawiam.

Niuniu
poniedziałek, 9 lipca 2018, 20:53

Raczej się nie zgadzam z główną tezą autora o jakoby ukrytej chęci Rosji do \"dokopania\" Iranowi i to do spółki z USA, AS i Izraelem. Jest możliwe również diametralnie inne spojrzenie na stosunek i plany Rosji wobec Iranu. Rosjanie celowo mogą rozegrać Trumpa w celu \"zmiękczenia\" ajatollahów. Na pewno nie przehandlują ich USA. Wcześniej czy później nastąpi uruchomienie irańskich pokładów ropy i gazu. Jeśli teraz Rosja \"odda\" IranTrumpowi to za kilka lat irańską ropę i gaz będą pompować i sprzedawać na całym świecie amerykańskie koncerny natomiast w techeranie będzie rządzić prozachodnia \"demokracja\" lub wróci z emigracji \"potomek\" szacha i powstanie tam ustrój zbliżony do proamerykańskie Arabii. To będzie koniec dla Rosji - utrata wpływu na światowy rynek ropy i gazu oraz powstanie u swoich granic prozachodniego państwa wyznaniowego - w perspektywie rozpad całego południa Rosji+Kazachstanu itd. Jednym słowem samobójstwo. Wydaję się, że Rosja może się zgodzić \"powstrzymać\" ekspansje Iranu w Syrii ale nie całkowicie \"wyeleminować\" go z niej. Rurociąg/gazociąg z Iranu do Europy przez Syrję - a co to za problem dla Rosji jeśli ta ropa czy gaz będzie kupiona/sprzedana przez Gazprom lub Rosnieft? A to jest możliwe tylko jeśli Rosja pozostanie sprzymierzeńcem Iranu i nie \"odda\" go USA. Trump potrzebuje sukcesu dziś (wybory i jeszcze raz wybory - reelekcja). Putin dziś niczego nie potrzebuje od USA.

Polanski
poniedziałek, 9 lipca 2018, 18:51

Nie trzeba być geopolitykiem, żeby wiedzieć, że Iran jest naturalnym sojusznikiem dla USA. Co temu Trampowi strzeliło do łba? Jedynie taka polityka Obamy była prawdziwa. Reszta to katastrofa. Co Stany zyskują na popieraniu Izraela? Proszę mi powiedzieć, co? Panie Witoldzie błagam o odpowiedź.

B22
poniedziałek, 9 lipca 2018, 17:04

\"….są zainteresowani współpracą z nami m.in. ze względu na konkurencyjność cenową polskich firm.\'\' Jak się walczy ceną to ryzyko straty rynku jest i tak duże. Irańczycy, którzy zapragną Mercedesa S to zapłacą tyle ile zechcą Niemcy. No i żeby być mocną kartą w talii USA trzeba mieć mocną gospodarkę i znaczącą armię. W tym skomplikowanym układzie nie widzę osobowości skutecznie reprezentującej interesy PL. Trzeba być wreszcie \"in\" a nie poza.

Bardzo Jasnowłosa
poniedziałek, 9 lipca 2018, 15:14

dobry artykuł. A wniosek dla nas: po pierwsze sami powinniśmy być swoim sojusznikiem, a nie działać autodestrukcyjnie. Zmiana organizacji całej RP, postrzeganie perspektywiczne /a nie w kategoriach sondaży i kiełbasy wyborczej/ wzmacnianie się ekonomicznie i militarnie. Wyznacznikiem i warunkiem skuteczności naszego państwa jest, czy najaktywniejsi obywatele wyjeżdżają, co osłabia, czy wracają z zagranicy, co wzmacnia państwo. Ale obawiam się, patrząc na naszą historię najnowszą, że te postulaty przerastają możliwości naszych tzw. elit.

Olgierd
poniedziałek, 9 lipca 2018, 15:01

@Davian Charakterystyka radarowa SU-57 jest inna niż F-35, nie wiem czy gorsza czy lepsza. Na tą chwilę nie ma jednoznacznych informacji o tym, żę piloci F-35 prawie padli ze śmiechu gdy zobaczyli rosyjskie samoloty 5-generacji. Śmiem twierdzić, że nawet się do nich nie zbliżyli i jedyne na co sobie pozwolili to na test radarowy polegający na śledzeniu tych maszyn różnymi typami urządzeń radarowych aby sprawdzić jak bardzo jest \"niewidoczna\".

Realista
poniedziałek, 9 lipca 2018, 13:58

Prosze podac mi choc jedyna dziedzine gospodarki, obszar w polityce, sporcie, kulturze, finansach etc. gdzie Polska nie bylaby na przegranej pozycji. Pozdrawiam

Davien
poniedziałek, 9 lipca 2018, 13:42

Panie marcin, USA jak najbardziej moga zaatakować Iran, nie wiadomo co Trumpowi do głowy strzeli. A co do nalotów to niby czym Iran bedzie im przeciwdziałął?? Antycznymi Hawkami czy S-125?? Czy może wysle swoje mysliwce kontra F-16I/F-15I albo SH i F-22?? Rosja na pewno by się nie przyłaczyła do konfliktu z Iranem bo i po co a co do jatrzenia i zametu to zapewne by to próbowali robic ale bardzo ostroznie by nie oberwać w odpowiedzi

Hanys
poniedziałek, 9 lipca 2018, 13:22

Davien, a niby jak USA może wygrać wojnę z Iranem, skoro w Afganistanie nie potrafi? Iran to kraj większy, ludniejszy i lepiej uzbrojony. Rosja nawet nie musi angażować się w ten konflikt, wystarczy ze Irańczyków jeszcze trochę dozbroi, a ci urządzą amerykanom taką rzeźnię, że Wietnam będą miło wspominać :) Zresztą Iran jest już i tak dobrze uzbrojony, dodajmy do tego teren w większości górski i od razu widać że USA jest bez szans. Po za tym pierwsze co zrobi Iran gdy zostanie napadnięty, to odpali 1500 rakiet na Izrael, niszcząc go doszczętnie a tego tam nie chcą :) A twoje bajki o wyniku spotkań F-35 i Su-57 w Syrii są żałosne :)

Sel. Soc.
poniedziałek, 9 lipca 2018, 13:17

Musimy przemyslec rok1938 :-) Abysmy w 2018 nie przegrali tego rozdania i nie przelicytowali. Sojusz z USA to miraz. Piwot na UE, ChRL i Iran wydaje sie lepszy.

yaro
poniedziałek, 9 lipca 2018, 12:50

Gratulacje dla Pana Repetowicza, wreszcie materiał na neutralnym politycznie poziomie. Pozdrawiam !

magazynier
poniedziałek, 9 lipca 2018, 12:41

Ile kosztuje litr wody pitnej w Izraelu? I skąd ona pochodzi? Panie redaktorze gaz, ropa to nie wszystko w tej układance. A Putin musi też uwzględnić interesy Chin i Europy.

rmarcin555
poniedziałek, 9 lipca 2018, 12:25

@Davien Amerykanie nie zaatakują Iranu. Nie pisz proszę takich bredni. Wysłuży się co najwyżej Izraelem i to co najwyżej będziemy świadkami mniej lub bardziej nieudanych nalotów. Operacja lądowa jest wykluczona. Problem między Iranem i USA jest taki, że Amerykanie od czasów ambasady nie potrafią na Iran realnie patrzeć, a Izrael to umiejętnie wykorzystuje. Rosja będzie robić to co robi najlepiej - jątrzyć i siać zamęt.

wuka
poniedziałek, 9 lipca 2018, 11:51

Dobry artykuł.Szukaj przyjaciół za miedzą,nie oceanem..

sża
poniedziałek, 9 lipca 2018, 11:42

Jeżeli USA zaatakuje Iran, to ceny ropy ponownie przekroczą 100$ za baryłkę. I może o to chodzi, aby Amerykanom opłacało się wydobywać ropę z łupków?

dropik
poniedziałek, 9 lipca 2018, 11:23

Wygląda na to że zamiast taniego gazu i ropy z Iranu będziemy musieli kupić \"tańszy\" gaz z USA. To dopiero biznes stulecia. A do tego rosyjskie wpływy w Europie Wschodniej zostaną wzmocnione. Nie mówie , że zostaniemy oddani Rosji, ale Ukraina już pewnie tak, a Krym z pewnością tak. Przy czym nie jest pewne jak na to zareagują nasze władze. Być może nawet im na rękę jest taki układ , że Ukraina \"przynależy\" do Rosji do dla nich to jedynie konkurent o pieniędze z Uni i względy USA. Tylko żeby się nie przeliczyli bo Amerykanie traktują nas jak przedmiot, w przeciwieństwie np do Niemiec

Okręcik
poniedziałek, 9 lipca 2018, 11:14

Nie jednokrotnie pisałem że należy sojuszników szukać blisko [np. Niemcy] bo wielcy daleko i sprzedadzą nas jak już to miało miejsce w zamian za swoje interesy w Azji czy gdzie indziej. Dla USA Korea czy Iran ważniejsze niż Ukraina i Polska razem wzięte.

Davien
poniedziałek, 9 lipca 2018, 11:00

Do Brajana: A co Rosja moze zrobic jak USA zaatakuja Iran?? Rozpocząc wojenke której nie ma najmniejszej szansy wygrać? Bedzie jak do tej pory, Putin uszy po sobie połozy i będzie siedział cicho by i mu się nie oberwało.

Davien
poniedziałek, 9 lipca 2018, 10:56

Do jarka: jak ruskie Su-57 poleciały do Syrii to F-35 poleciały sobie obejrzec ten \"cud techniki\" i ich piloci prawie padli ze smiechu jak go zobaczyli. S Suczki nawet nie wiedziały że ktos im się przyglada;)

realizm
poniedziałek, 9 lipca 2018, 10:55

Najważniejsze zdanie, skądinąd bardzo dobrego artykułu, to zdanie ostatnie, przy czym zrezygnowałbym z trybu pytającego na rzecz oznajmującego: \"Odpowiedzią powinna być asertywna postawa Polski\". Do diabła, jest nas na świecie 60 milionów, mamy potencjał, którego nie da się zbagatelizować - a tu co? Lelum polelum, ciągle odgrywamy rolę ofiary, a rząd, zamiast wziąć za mordę wewnętrzną agenturę, pokazując tym siłę i podmiotowość państwa, kluczy i dyskutuje z jakimiś obwiesiami z UE. Do d...y taka robota.

observer48
poniedziałek, 9 lipca 2018, 10:42

Autor wydaje się nie zauważać Chin, które są bardzo blisko z Iranem i cały czas kupują irańską ropę na przekór międzynarodowym sankcjom. RoSSja, która też cały czas sprzedawała irańska ropę jako swoją własną, nie odpuści swoich wpływów w Iranie pomimo swojej słabości, bo nie jest sama w stanie kontrolować korytarza dla tras rurociągów z Zatoki Perskiej do Turcji przebiegającego przez libańską Dolinę Bekaa i Północną Syrię. Przejęcie kontroli nad tym korytarzem przez reżimy przyjazne Izraelami i USA oznaczałoby upadek RoSSji, która nie byłaby w stanie konkurować cenowo z tanimi surowcami energetycznymi z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

Janek
poniedziałek, 9 lipca 2018, 08:26

czyli Krym za zniesienie sankcji bo przecież biznes trzeba robić!

Mir
poniedziałek, 9 lipca 2018, 02:59

\"Polska będzie ofiarowana Rosji i Izraelowi, gdy dojdzie do rozgrywki USA i Chin.\" Prawdopodobnie może tak być.

analityk
poniedziałek, 9 lipca 2018, 00:30

Dziwne dywagacje,słabo trzymające się konkretów.Jeśli Rosja miałaby postąpić zgodnie z życzeniami Repetowicza, to utraciłaby jakiekolwiek zaufanie w Chinach, które mają swoje interesy w Iranie. Ponadto Trump też nie chce się przesadnie angażować na Bl.Wschodzie, bo ma inne priorytety.

Troll i to wredny
poniedziałek, 9 lipca 2018, 00:23

Nareszcie naprawdę profesjonalny materiał.

KAR
poniedziałek, 9 lipca 2018, 00:22

Tym artykułem Witold Repetowicz tylko potwierdza swoja klasę. Dla nas to jasny sygnał, że brak asertywnej postawy względem USA i Izraela, pcha nas w czarna dziurę. Wystarczy tylko, że ambasada USA lub Izraela pokręci nosem, a nasi politycy potulnieją. Iran to ciekawy rynek do współpracy, ale z taką postawą naszej ekipy rządzącej....

asasdf
poniedziałek, 9 lipca 2018, 00:20

Panie Witoldzie ! Znakomita robota ! aż musiał napisać kom

Progresor
niedziela, 8 lipca 2018, 23:48

Dobrze napisany artykuł, no cóż mamy czasy jak przed I WŚ - gra mocarstw.. I pomyśleć że Izrael jest mniejszy od nas.. (wielokrotnie..) Kiedy nasz kraj stanie się na tyle silny by brać udział w grze nie tylko na lokalnym podwórku..

Qwe
niedziela, 8 lipca 2018, 21:02

Trudno odmówić racji autorowi opinii. Izrael gra rolę \"uczciwego\" brokera pomiędzy USA a Izraelem. Pytanie co Trump zaofiaruje Rosji w zamian za zgodę na atak na Iran, wycofanie sił USA z Syrii i uznanie przynajmniej de facto aneksji Krymu. Polska będzie ofiarowana Rosji i Izraelowi, gdy dojdzie do rozgrywki USA i Chin. Każdej ze stron konfliktu będzie zależało na przynajmniej życzliwej neutralności Rosji. Obecność dużych sił wojskowych w Kaliningradzie, rosyjskie ćwiczenia, wysunięta obecność sił NATO ma nakręcić sprzedaż broni Rosji i USA.

zawiedzione
niedziela, 8 lipca 2018, 20:53

\"skutki niekorzystne dla Polski...\" znowu ten sam blad, liczyc na to, ze sojusznicy zrobia dla nas cos wiecej niz wlasny rzad. oczywiste, ze stany robia to co najlepsze dla ich interesow, a jak ktos zaproponuje dobry interes za PL, to watpie, zeby nie skorzystali z okazji. ale czy mozna ich winic? raczej trzeba winic tych, ktorzy nie sprawili, ze jestesmy krajem z silna gospodarka i wojem. wystarczy spojrzec co dzieje sie w parlamencie - zamiast rozmow o konkretach sa kolejne debaty o aborcji, spisie lektur szkolnych... itd. a w tym czasie sojusznicy i niesojusznicy robia z tym krajem co chca

jarek
niedziela, 8 lipca 2018, 20:00

W końcu znakomity komentarz w defence24.pl, a nie wmawianie bzdur, ze ruskie S-400 nie bronią Irańczyków przed nalotami samolotów Izraela bo nie potrafią. Nieoficjalnie można przeczytać w Internecie, że jak ruskie Su-57 poleciały do Syrii to Izraelskie F-35 specjalnie tak latały aby ruskie zdobyli ich profile termiczne i radiolokacyjne. Rosja i Izrael to dwa bratanki i każdą broń która ma Izrael, Rosja pozna co do każdej śrubki i kodu oprogramowania.

pawel108
niedziela, 8 lipca 2018, 19:41

Dobry realny artykulk. dzieki

gegroza
niedziela, 8 lipca 2018, 19:07

Tekst doskonale naświetla mechanizmy zgniłej i amoralnej polityki międzynarodowej. niestety nasz polityka międzynarodowa to od wielu lat niekompetencja, imposybilizm i naiwność pomieszana z pseudomoralnością

Gojan
niedziela, 8 lipca 2018, 18:54

Co w tej sytuacji może zrobić Polska? Może przyłączyć się nieoficjalnie do proirańskiego stanowiska UE, próbując uzyskać w zamian anulowanie wniosku KE ws. tzw. „łamania demokracji w Polsce”. Ale czy pragmatyzm wygra z ideologią?

irański agent XD
niedziela, 8 lipca 2018, 18:08

dobry artykuł

Hqj
niedziela, 8 lipca 2018, 17:36

USA to nie jest dla nas dobry kolega i nigdy nie będzie, a z tego co widzę ludzie siedzący w sejmie narażają nasz kraj na niepotrzebne straty...

MIlton Friedman
niedziela, 8 lipca 2018, 17:33

Nic strasznego dla polski. LNG jest nie tylko w Iranie.

słupszczanin
niedziela, 8 lipca 2018, 17:08

Jest jeszcze Redzikowo, które mocno przeszkadza Rosjanom. Obecne opóźnienia przy budowie tarczy (dwa lata) mogą mieć polityczne, a nie techniczne przyczyny.

Sebo
niedziela, 8 lipca 2018, 16:40

Moze jak dotrze do rządzących że jesteśmy kartą przetargowa to zaczną prowadzić racjonalną politykę. Zawsze mozemy sie zgadzac z np USA co do rosji i zagrozen z jej strony ale np. z Pakistanem oraz Iranemprowadzić odmienną politykę kałbojów..

JSM
niedziela, 8 lipca 2018, 16:37

Z polskiego punktu widzenia na sojuszy z USA wychodzimy jak Zabłocki na mydle. Nie dość że wymuszona (?) uległość wobec Izraela, nie dość że zupełnie bezprawna ustawa 447 to jeszcze odetną nas od interesów z Iranem do którego nie mamy o nic pretensji. Skończy się tym, że obecne stronnictwo amerykańsko-żydowskie poleci w kosmos a do władzy wrócą Pawlak z Kwaśniewskim i uwalą Baltic Pipe tak jak Miller już raz uwalił nam w 2003 r. rurociąg z norweskim gazem.

Brajan
niedziela, 8 lipca 2018, 16:32

Rosja nie da się wydymać USA. Jak Trampek chce Iran to będzie musiał Rosji dać coś naprawdę dużego (Ukraina nie - nie jest warta Iranu, w dodatku Ukrainę to Rosja sama sobie weźmie, bez łaski z USA, to tylko kwestia czasu). Obecnie Trampek może najwyżej w zamian za wyniesienie się z Syrii wynegocjować wstrzymanie dostaw rosyjskiego uzbrojenia do Iranu, ale bez prawa inwazji na Iran. I Iran nie jest sam: ma Chiny i Indie za sojuszników.

Zaniepokojony
niedziela, 8 lipca 2018, 16:21

Gdyby Izrael nie miał takich wpływów w USA to by to panstewko prawdopodobnie już nie istniało a tak mają duży wpływ na politykę zagraniczną wielu krajów w tym niestety Polski.... Co do prawdopodobnego paktu USA - Rosja to znowu nad naszymi głowami rozgrywa się wszystko bez żadnego wpływu z naszej strony szkoda bo nasz sojusz z USA jest jedyną sensowną opcją ale historia lubi się powtarzać i gdyby znowu wybuchła wojna nasz sojusznik z USA zachował by się tak samo jak nasi sojusznicy z Anglii i Francji w 39r. Jedyna nasza szansa to stać się na tyle silnym państwem militarnym aby móc samemu się obronić ale tu trzeba by było wszystkie możliwe fundusze przeznaczyć na ten cel np. m.in. pieniądze z 500 plus, stać nas na to no ale jest to niestety nierealne bo każda partia która zrezygnuje z 500 plus automatycznie straci władze noi druga strona medalu nawet gdyby te fundusze jednak zostały przeznaczone na cele \'\'wojskowe\'\' to trzeba jeszcze odpowiednich ludzi którzy z głową by te pieniądze przeznaczali na to co trzeba a w naszym kraju chyba takich nie ma....

Dyson
niedziela, 8 lipca 2018, 16:21

Bardzo ciekawa analiza, ukazująca skrywane za nagłówkami wiadomości prawdziwe powody konfliktu i wpływ geopolityki mocarstw na sytuację w innych, pozornie niezwiązanych że sobą, zakątkach świata. To jeden z najlepszych opracowań jakie czytałem w tym roku.

roland
niedziela, 8 lipca 2018, 16:13

Dobry tekst ! a paradoksów jest więcej. Polska jest przegranym ws. ustawy o IPN a przecież to Izrael walczy o przetrwanie w relacjach z Iranem. Polska swoimi ustępstwami wobec Trumpa broni integralności terytorialnej Ukrainy mimo że to USA naciska aby Polska była jeszcze aktywniejszym adwokatem Ukrainy. Porozumienie USA-Rosja zaciska gazową pętlę na szyi Ukrainy a co robi Polska mając gazoport i czekając na tani LNG który może zaoferować Iran ? Podpisała 2 tygodnie temu umowę na zakup przez 20 lat amerykańskiego LNG w ilości 5 mld m3/rocznie po regazyfikacji. Amerykańskie instalacje w rejonie Zatoki jeszcze nie istnieją a już zapewniamy im zwrot rentowności. Gaz będziemy odbierać sami a nie mamy floty transportowców LNG, możliwy swap lub reexport na nasze ryzyko ale żegnaj supertani irański LNG. Przy Baltic Pipe i kontrakcie z Katarem amerykański gaz całkowicie wykorzystuje a nawet przewyższa zdolności odbiorcze gazoportu (gazoport po rozbudowie 7,5 mld m3 rocznie, gaz z USA 5 mld m3, Katar od 2,5 do 4 mld m3 ?). Baltic Pipe + LNG całkowicie pokryją polskie zużycie po zakończeniu kontraktu Jamalskiego. Wielkim przegranym jest Ukraina a Polska w roli wiecznego adwokata Ukrainy, Izarela, USA wiecznie obrywa. Już wiadomo że nie będzie wycofania wojsk USA z Niemiec a polskie ustępstwa to efekt presji nie Izraela a Trumpa przed szczytem Putin-Trump. Możliwe że skończy się na stałym a nie rotacyjnym stacjonowaniu brygady USA w Polsce. Czy było warto ? Patriot, LNG, IPN, BlackHawk ? Za te pieniądze mielibyśmy nową polską dywizję, tani irański LNG, bardzo dobre relacje z chłonnym perskim rynkiem, możliwość presji na Izrael wzmocnienie pozycji w relacjach Ukrainą i wbrew pozorom z USA.

ck16
niedziela, 8 lipca 2018, 16:02

A ja bardziej bym się obawiał porozumienia USA z Rosją przeciwko Chinom we właśnie rozpoczynającej się globalnej wojnie gospodarczej USA p-ko Chiny. W zamian za poparcie, Rosjanie mogą domagać się od USA odbudowania swojej strefy wpływów. Wtedy będzie po Ukrainie a i Polska pozostanie osamotniona.

Mirek
niedziela, 8 lipca 2018, 15:51

Prognozy Ministerstwa Rozwoju są tak samo wiarygodne jak projekty modernizacji naszej armii. W 2015 r obrót między Polską a Iranem wynosił niecałe 100 ml dolarów. Najwięcej eksportujemy produkty rolne a kupujemy ropopochodne. Jeszcze raz potwierdza się w praktyce , że nie mamy pewnych sojuszników w USA i krajach zachodnich europy. Gotowi są nas sprzedać jak Ukrainę za swoje korzyści gospodarcze. I nie oglądają się na krzywdy wyrządzone im w przeszłości. Czy to nie jest lekcja dla polskich polityków ?

tut
niedziela, 8 lipca 2018, 15:16

Bardzo dojrzała analiza.

KrzysiekS
niedziela, 8 lipca 2018, 14:42

I to właśnie jest przykład dlaczego popieram HOMARA z Izraela przynajmniej mamy produkcję nikt nawet USA nie wstrzyma dostaw amunicji.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama