Reklama

MON wysłał wstępne zapytanie ws. Adelaide. Kownacki: Za wcześnie, by mówić o zakupie

20 kwietnia 2017, 14:12
Reklama

Ministerstwo Obrony Narodowej wysłało wstępne zapytanie do władz Australii w sprawie pozyskania używanych fregat typu Adelaide. – Na razie jest zdecydowanie za wcześnie, aby mówić o decyzji dotyczącej zakupu tych okrętów. Sprawa wymaga dalszych analiz – mówi w rozmowie z Defence24.pl sekretarz stanu w MON Bartosz Kownacki.

Jak dowiedział się nieoficjalnie Defence24.pl, resort obrony wysłał do władz Australii zapytanie w sprawie pozyskania dwóch używanych fregat typu Adelaide. Obejmuje ono trzy warianty potencjalnej transakcji: zakup okrętów „w systemie zero”, z uzbrojeniem oraz wraz ze śmigłowcami pokładowymi S-70B-2 Sea Hawk. Dokument został przygotowany przez Departament Polityki Zbrojeniowej we współpracy z Departamentem Wojskowych Spraw Zagranicznych MON.

Na razie jest zdecydowanie za wcześnie, aby mówić o decyzji dotyczącej zakupu tych okrętów. Sprawa wymaga dalszych analiz, uzyskania potrzebnych zgód i pełnej informacji o warunkach transakcji. Pozyskanie fregat Adelaide jest jednym z rozważanych wariantów, ale trudno przesądzać, czy będzie realizowany. Warto zaznaczyć, że Ministerstwo Obrony Narodowej analizuje każdą, potencjalnie atrakcyjną, ofertę w celu uzupełnienia zdolności. Tak było między innymi w przypadku analizy pozyskania samolotów F-16 A/B. Wyniki analiz okazały się niekorzystne dla resortu.

Sekretarz Stanu w MON Bartosz Kownacki

Informacje o złożeniu zapytania w sprawie fregat Adelaide skomentował w rozmowie z Defence24.pl sekretarz stanu w MON Bartosz Kownacki. Wiceminister zaznaczył, że na razie jest zdecydowanie zbyt wcześnie aby przesądzać, czy zostanie podjęta decyzja o pozyskaniu okrętów, a sama kwestia musi jeszcze być analizowana.

Czytaj więcej: Fregaty Adelaide: Za i przeciw [OPINIA]  

Celem złożenia zapytania do władz Australii jest uzyskanie informacji o ewentualnej zgodzie strony australijskiej na pozyskanie tych okrętów, jak i o cenie takiej transakcji w każdym z dopuszczonych wariantów. Zakup musi także być zaaprobowany przez władze Stanów Zjednoczonych.

Adelaide
Fot. LSIS Justin Brown/navy.gov.au.

Po uzyskaniu wszystkich potrzebnych zgód kolejnym krokiem będzie ocena stanu okrętów przez polskich specjalistów, w tym z Marynarki Wojennej. Posłuży ona do oszacowania całościowego kosztu ewentualnego zakupu używanych okrętów. Należy bowiem pamiętać, że najnowsze z fregat Adelaide weszły na wyposażenie marynarki wojennej w pierwszej połowie lat 90. XX wieku, mowa więc o ponad 20-letnich jednostkach.

Co za tym idzie, koszt ich utrzymania w eksploatacji jest ważnym czynnikiem, mogącym wywrzeć wpływ na decyzję o zakupie. Do tego należy dodać cenę samych fregat, jak i uzbrojenia lub wyposażenia, nawet jeżeli w pewnej części miałoby zostać pozyskane nie bezpośrednio z Australii, a na przykład z USA.

Czytaj więcej: Fregaty Adelaide – rozwiązanie pomostowe, a nie odrzucenie możliwości rozwojowych sektora stoczniowego 

Dopiero po uzyskaniu danych pozwalających na jednoznaczną ocenę australijskiej oferty będzie mogła zostać podjęta decyzja w sprawie nabycia lub nie okrętów z nadwyżek tamtejszej marynarki wojennej. Należy jednocześnie pamiętać, że w chwili obecnej nadal obowiązuje program operacyjny „Zwalczanie zagrożeń na morzu”, zakładający między innymi pozyskanie nowo budowanych okrętów obrony wybrzeża Miecznik i jednostek patrolowych z możliwością zwalczania min Czapla.

Resort obrony będzie więc musiał zbadać, w jaki sposób zakup fregat wpłynie na realizację tego programu i ocenić, czy wprowadzenie głęboko zmodernizowanych, ale używanych okrętów będzie celowe z punktu widzenia potrzeb i zdolności Sił Zbrojnych RP, również w dłuższym okresie.

Adelaide
Fot. POIS Paul McCallum/navy.gov.au.

W stosunku do fregat znajdujących się obecnie na wyposażeniu Marynarki Wojennej, jednostki typu Adelaide charakteryzują się znacznie szerszym zakresem zdolności. Australijczycy zmodernizowali bowiem ich uzbrojenie, sensory i systemy zarządzania walką. Okręty otrzymały między innymi możliwość odpalania pocisków przeciwlotniczych średniego zasięgu Standard SM-2MR, jak i wystrzeliwania rakiet ESSM (Evolved Sea Sparrow Missile) z wyrzutni pionowych. Dysponują więc silniejszą obroną przeciwlotniczą.

Australijskie fregaty zaliczają się też do „wydłużonych” okrętów typu Oliver Hazard Perry, a co za tym idzie mają możliwość wykorzystania śmigłowców większych i cięższych, niż używane obecnie przez Marynarkę Wojenną Kaman SH-2G Super Seasprite. W Australii do operowania z ich pokładów pierwotnie przeznaczono maszyny S-70B-2 Sea Hawk, a obecnie rolę tych ostatnich przejmują nowsze MH-60R.

Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że okręty typu Adelaide koncepcyjnie pochodzą z czasów Zimnej Wojny, a ich podatność modernizacyjna po ewentualnym wprowadzeniu do Marynarki Wojennej będzie ograniczona. Na razie nie ma oficjalnych informacji ze strony australijskiej o zgodzie na zakup tych okrętów, czy też dotyczących kosztu takiej transakcji. Jest jednak prawdopodobne, że może ona zostać zaapbrobowana, gdyż przekazanie okrętów innym państwom, użytkującym fregaty OHP – np. Republice Chin (Tajwanowi) byłoby problematyczne ze względu na konieczność uzyskania zgody USA.

O prowadzeniu rozmów w sprawie fregat typu Adelaide oficjalnie poinformował w marcu br. w Sejmie Dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi BBN, generał brygady Jarosław Kraszewski. Obecnie wiadomo, że Ministerstwo Obrony Narodowej wysłało wstępne zapytanie w tej sprawie do strony australijskiej. Dopiero po otrzymaniu odpowiedzi, jak również po ocenie stanu okrętów i wpływu ich pozyskania na proces modernizacji i rozbudowy zdolności Marynarki Wojennej, również pod kątem kosztów będzie mogła zostać podjęta decyzja w sprawie ewentualnego zakupu fregat. W chwili obecnej jest więc za wcześnie, aby przesądzać, czy resort obrony ostatecznie będzie dążyć do pozyskania australijskich okrętów.

KomentarzeLiczba komentarzy: 11
Reklama
Anuluj
adleR
poniedziałek, 24 kwietnia 2017, 22:45

ciekawe jakie zioło pala w MON-ie że takie rzeczy wymyślają ...chyba takie samo jak w BBN-ie ...to będzie zakup "dwa okręty w cenie złomu" czy "kupa złomu w cenie okrętów" ???

ja
piątek, 21 kwietnia 2017, 19:25

lepiej mieć te jednostki niż nie miec i myslec ze wybuduja nowena których niema kasy i czekac będziemy kolejne 10 lat bo zanim wybiorą producenta i wymysla jakie te okrety maja mieć wyposażenie to przyjdzie kolejna grupa zadzacych i uwali program tak jak to było z karakalami bo im koncepcja się zmienila ,i kolejne dwadzieścia lat marynarka nie dostanie zdnych okretow.Nasi politycy wszyscy muwia jakie to plany fajne maja a później utrocaja przetarg bo tojest caly czas ta sama koncepcja bujac narod i wojsko az będzie zapozno dozbroić armie by się bronic i nastapi kolejny rozbior polski a politycy zwieja za granice a narod będzie gnojony

eryk
piątek, 21 kwietnia 2017, 14:07

Po co? to nie ma sensu. Nie kupujecie Caracali, choć był to dobry przetarg, w chcecie kupić złom!

Paweł
piątek, 21 kwietnia 2017, 10:31

Wypowiedź ministra Kownackiego z ostatniego wywiadu dla Polski Zbrojnej: "Musimy przeanalizować, w jakim stopniu polski przemysł stoczniowy jest w stanie zrealizować równolegle dwa tak duże programy, jak Orka i Miecznik. Obawiam się, że jeśli zlecimy mu Miecznika, to nie będzie zainteresowany Orką lub na odwrót. Ze względu na konieczność wycofania okrętów klasy Kobben priorytet mają zatem nowe okręty podwodne." Oznacza to, że jeżeli nie zakupimy fregat Adelaide to nie będziemy mieli nowych nawodnych okrętów bojowych przez minimum najbliższe 10 lat. Jaka jest z tego konkluzja? Brać Adelaide!

romano
piątek, 21 kwietnia 2017, 02:04

a widelce dla francuzów burak wysłał

romano
piątek, 21 kwietnia 2017, 02:01

a widelce dla francuzów wysłał burak

romano
piątek, 21 kwietnia 2017, 02:00

a widelce dla francuzów wysłał burak

Marek1
piątek, 21 kwietnia 2017, 01:05

... "Zakup musi także być zaaprobowany przez władze Stanów Zjednoczonych" ... przyznam, że zaskoczyło mnie to stwierdzenie . AZ TAK jesteśmy wasalem USA, by musieć pytać o KAŻDY zakup starego w sumie uzbrojenia ?!?!?!? To niestety zmienia znacząco wg. mnie optykę pojmowania tego ... "sojuszu" . Ps. Dobrze byłoby wiedzieć na jakie zakupy NIE musimy dostawać zezwolenie "wielkiego brata".

Moshe Schwantz
czwartek, 20 kwietnia 2017, 21:13

Ach i och i cacy i Adele będą na tacy - jakie to nowoczesne?, jakie ładne, takie hamerykańskie?...ma nawet Hawki, ESSM-y I SM-2... i wszystko będzie wpięte w nieistniejący system obrony powietrznej kraju - logika czy logistyka? A jak to mawiają na zachodzie - klunkier zostanie klunkrem. Co za banda szrotników!!!

PRS
czwartek, 20 kwietnia 2017, 17:02

Nareszcie jakiś konkret. Bo jest to ,,konkret". Teraz zapewne nastąpi zmasowany medialnie atak Totalnej Opozycji inspirowanej przez ,,pożytecznych idiotów" i ,,wraże siły" które od lat skutecznie zwalczają Polską Marynarkę Wojenną. Kupować jak najszybciej z pełnym wyposażeniem (nawet z większa ilością śmigłowców bo chyba po tych dwóch pierwszych wycofanych ze służby w RANy jakieś zostały) a w ,,prezencie" Kangurom przekazać ze 100 Gromów.

Łżeliberał
czwartek, 20 kwietnia 2017, 15:48

Z uporem maniaka chcemy się wpakować w ten sam problem co z obecnymi OHP. Gołe platformy dostaniemy za przysłowiowego AUD, a potem USA będzie nas golić za części zamienne, aż zrezygnujemy z jakiegokolwiek serwisu, certyfikacji uzbrojenia, itp. Skończymy ze skorupami bez wartości bojowej. Najciekawsze, że cała akcję nakręciła "ekipa amatorów" którzy zyskali posłuch u Przewodniczącego SKON. Na posiedzeniu SKON temat australijskich fregat nie był referowany przez Inspektora MW (gestor), przedstawiciela SG WP (właściciel wymagań operacyjnych) czy szefa Inspektoratu Uzbrojenia (zamawiający) tylko przez Pana Nikt. Rewelacja.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama