Reklama
Reklama
Reklama

Blisko, ale oddzielnie. Wyszehrad odbudowuje armię [ANALIZA]

10 lutego 2018, 16:02
IGW2
Fot. Lithuanian MoD

Czechy, Słowacja i Węgry, wchodzące wraz z Polską w skład Grupy V4, do niedawna bardzo mocno redukowały swoje siły zbrojne, gdyż jako członkowie UE i NATO, państwa te w zasadzie w ogóle nie czuły się zagrożone. Od szczytu NATO w Walii państwa V4 powoli, ale wyraźnie zwiększają budżety wojskowe i wzmacniają siły zbrojne. Czy zatem odbudowa armii Wyszehradu może stać się szansą regionalnej współpracy? Na to pytanie w analizie dla Defence24.pl odpowiada Marek Dąbrowski.

W czasach istnienia Układu Warszawskiego (UW) Siły Zbrojne (SZ) tych trzech państw (a właściwie dwóch, bo wówczas istniała jeszcze Czechosłowacja) były stosunkowo duże. Armia Czechosłowacji, pomimo że trzecia w Układzie pod względem wielkości (wg „The World’s Armies” posiadała na przełomie lat 80. i 90. ok. 3700 czołgów), wydaje się jednak, że pod względem posiadania zaawansowanych systemów uzbrojenia była druga, zaraz po armii radzieckiej. Posiadała np. wozy BMP-2, produkowane zresztą na licencji, w Czechosłowacji powstawały też ppk II generacji Konkurs/Fagot, podczas gdy w Polsce jedynie starsze Malutkie. Wszystko to uległo nagłej zmianie wraz z rozpadem ZSSR, UW i przyjęciem przez te kraje polityki prowadzącej do zmian demokratycznych.

W wyniku kolejnych zmian Czechy, Węgry i Polska w 1999 r. przystąpiły do struktur Paktu Północnoatlantyckiego (NATO), Słowacja zrobiła to w 2004, natomiast wszystkie te państwa przystąpiły w 2004 roku do Unii Europejskiej (UE).

Obecnie, podobnie jak w wypadku SZ innych krajów, które wcześniej znajdowały się w UW lub w strefie militarnego zainteresowania ZSSR, kraje te nadal eksploatują dużą ilość sprzętu uzbrojenia wywodzącego się jeszcze z tego okresu. Wymagana jest więc jego wymiana lub przynajmniej dostosowanie do standardów obowiązujących w NATO. Utrzymywanie w eksploatacji sprzętu radzieckiego i rosyjskiego pochodzenia jest obecnie dla tych państw problematyczne. Chodzi tu nie tylko o wysokie koszty z tym związane, ale również uzależnienie od dostaw części zamiennych czy prowadzenie napraw w Rosji lub innych krajach WNP (dotyczy to głównie Słowacji i Węgier). To problem nie tylko ekonomiczny i techniczny, ale w obecnej sytuacji również polityczny.

Niskie są również w tych trzech krajach nakłady na obronność i stąd wynika brak odpowiednich środków na wymianę nawet zasadniczego sprzętu na ten produkowany na Zachodzie lub we własnych zakładach zbrojeniowych.

Omawiane kraje, poza Polską, mimo przynależności do NATO i związanego z tym wymogu przeznaczania minimum 2% PKB na obronność, nie osiągnęły tego pułapu. Jedynie Węgrzy i Słowacy deklarują spełnienie tego kryterium, ale najwcześniej ok. 2024-26 roku. Czesi planują na razie osiągnąć pułap 1,4% własnego PKB i to uzależniając to od dobrej sytuacji gospodarczej.

SZ tych trzech państw uczestniczą w operacjach prowadzonych przez NATO i UE. Pododdziały i odziały odpowiadające za obronę powietrzną współpracują z siłami sojuszniczymi w ramach systemu NATO Integrated Air and Missile Defence Systems (NATINAMDS). Czeska 4. Brygada Szybkiego Reagowania (BSR) i 252. dywizjon 25. pułku przeciwlotniczego wchodzą w skład sił szybkiego reagowania NATO (NATO Response Force).

undefined
Fot. Czech Army

W 2005 roku Czesi i Słowacy wyrazili swoją gotowość do przystąpienia do właśnie tworzących się grup bojowych, tzw. EU Battlegroup. W 2009 roku w Czechach w gotowości do natychmiastowego użycia w ramach tych sił było 2200 żołnierzy, a na Słowacji 400. Od 1 stycznia do 30 czerwca 2016 roku gotowość do natychmiastowego działania zachowywała grupa bojowa V4-EU Battlegroup pod kierownictwem Polski, która kolejną gotowość ma osiągnąć od 1 lipca do 31 grudnia 2019 roku. Kraje te przystąpiły do stałej współpracy strukturalnej w dziedzinie obronności PESCO.

Czeska 7. Brygada Zmechanizowana (7 BZmech.) będzie afiliowana do składu Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód (Multinational Division North-East).

Węgry i Czechy brały udział w misji NATO Baltic Air Policing, a Czesi również w Icelandic Air Policing. Węgrzy przeprowadzają też patrole powietrzne nad Słowacją. Niedawno w ramach wzmocnienia tzw. flanki wschodniej 17 krajów NATO utworzyło NATO enhanced Forward Presence Bttlegroups. 250-osobowy pododdział czeski wchodzi w skład takiej grupy batalionowej stacjonującej na Litwie, a 30-osobowy pluton moździerzy na Łotwie.

Węgrzy biorą udział w programie Strategic Airlift Capability (wspólna eksploatacja trzech transportowych C-17 operujących z ich bazy w Pápa) a Czechy i Słowacja w NATO Alliance Ground Survillance (AGS – eksploatacja BSP RQ-4B Global Hawk Block 40).

Z własnej inicjatywy Czesi i Węgrzy prowadzą rozmowy dotyczące utworzenia wspólnej eskadry bojowej, wyposażonej w eksploatowane w obu krajach Gripeny. Korzyścią z takiego posunięcia byłoby obniżenie kosztów eksploatacji tych maszyn i wzajemna wymiana doświadczeń. Lotnictwo obu tych krajów realizowało już wspólne loty m.in. podczas ćwiczeń Lion Effort.

Wcześniej Czesi próbowali wyjść z podobną inicjatywą względem Słowacji, ale na przeszkodzie stanęła decyzja Bratysławy o dalszym wykorzystywaniu myśliwców Mig-29.

Ostatnio państwa te również coraz aktywniej biorą udział w różnego rodzaju ćwiczeniach realizowanych głównie w ramach NATO, co spowodowane jest m.in. kryzysem ukraińskim czy agresywną postawą Rosji. Przykładowo, na Węgrzech odbywały się ćwiczenia Steadfast Javelin III, m.in. z udziałem żołnierzy z USA, których scenariusz zakładał wspólne odpieranie agresji zbrojnej.

Czechy

W 2015 roku rząd w Pradze zatwierdził nową Strategię Obronną Republiki Czeskiej oraz Długoterminowy Plan Rozwoju Armády Českéy Republiky do 2030 roku. M.in. z zawartych w tych dokumentach wytycznych wynika, że Czesi w ciągu najbliższych lat planują prawie dwukrotnie zwiększyć środki przeznaczone na SZ oraz powiększyć samą liczebność armii (z obecnych ok. 21.3 tys. do ok. 26÷27 tys. w 2025 roku). Od 2004 roku armia czeska jest w pełni zawodowa a w jej składzie jest prawie 13% kobiet (w maju 2017 roku pierwszy raz w historii kobieta została generałem). Rozważana jest jednak możliwość przywrócenia powszechnego lub częściowego poboru, przy czym na razie dodatkowo 5 tys. rezerwistów ma być w stanie wysokiej gotowości do natychmiastowego przystąpienia do realizacji powierzonych im zadań.

W najbliższych latach ma nastąpić stopniowy wzrost nakładów na obronność z pułapu 1,1% PKB w 2015 roku do poziomu 1,4% PKB w 2020 roku (przy założeniu wzrostu PKB o 2% rocznie). Oznaczałoby to realny wzrost środków z ok. 2,1 mld USD w 2015 do ponad 3 mld USD pod koniec obecnej dekady. Spora część tych funduszy ma zostać przeznaczona na utrzymanie nowych etatów i szkolenia rezerw, ale też znaczną pulę pochłoną obszary związane z modernizacją armii. W planach jest, przede wszystkim, pozyskanie nowych śmigłowców wielozadaniowych, bojowych wozów piechoty oraz samolotów, ale również stworzenie nowego systemu obrony powietrznej, czy wymiana uzbrojenia i wyposażenia na zgodne ze standardami obowiązującymi w NATO.

Obecnie Wojska Lądowe składają się z dwóch brygad (średniej 4. BSR na KTO Pandur II i ciężkiej 7. BZmech. na 108 bwp BVP-2 i 30 czołgach T-72M4CZ) oraz jednostek wsparcia (artylerii, inżynieryjnych, chemicznych, rozpoznania elektronicznego itp.). Ma być też utworzona trzecia lekka brygada, formacja niejako uzupełniająca te już istniejące (wyposażona w pojazdy Kajman, LMV czy ciężarówki Tatra).

Rozbudowywane i modernizowane są również siły specjalne, wojska inżynieryjne oraz komponent logistycznego wsparcia działań. Wszystkie te jednostki pomimo obecnie realizowanych planów wprowadzenia na ich wyposażenie nowoczesnego sprzętu nadal wymagać będą dalszej modernizacji przede wszystkim w zakresie systemów dowodzenia, łączności i wymiany danych (m.in. planuje się pozyskanie 60 systemów klasy C4ISTAR i 20 KTO Pandur w wersji wozów dowodzenia i łączności).

W dalszej perspektywie mowa jest o nowych systemach artyleryjskich kalibru 155 mm (dwie baterie), przeciwpancernych i czołgach, ale najwcześniej po 2025 roku (m.in. 18 przenośnych ppk czy 310 granatników). Co do samego czołgu to niedawno Izraelczycy zaoferowali Czechom kolejną zmodyfikowaną odmianę M60 Sabra. Nie można wykluczyć, że Praga zdecyduje się na pozyskanie nadwyżkowych czołgów Leopard 2, modernizowanych do standardu 2A7, w ramach programu Europejskiej Agencji Obrony.

Od kilku lat dokonywany jest proces wymiany starych karabinków wz. 58 zasilanych amunicją 7,62mmx39 na nowy karabinek 5,56 mm CZ 805A1/A2 Bren oraz pozyskiwane są pistolety CZ-75 SP-1. Ze sprzętu ciężkiego partiami dostarczane są ciężarówki Tatry (w eksploatacji ponad 3100 sztuk) będące zarówno nośnikami systemów specjalistycznych, jak i wykorzystywanymi w wersjach typowo transportowych oraz 20 kolejnych KTO Pandur. Od dłuższego czasu eksploatuje się partię wielozadaniowych pojazdów opancerzonych LMV (m.in. pojazd obserwacyjny LOV-PZ) i Dingo 2, głównie w wersjach specjalistycznych.

Z broni pancernej Czesi dysponują 103 wyrzutniami ppk Spike LR (w rezerwie starsze Fagoty) a w perspektywie planowane jest pozyskanie Javelinów w ramach FMS z USA. W 2020 roku planuje się pozyskać przenośne rakietowe systemy rozminowania z ładunkami wydłużonymi, po 2020 nowe mosty szturmowe, a po 2021 pontonowe.

W procesie pozyskania bwp jako faworyci wymieniane są wozy: Puma, Lynx, Ascod 2 i CV90. Na zapytanie ofertowe na początku ub. r. odpowiedzieli też: turecki FNSS Savunma Sistemleri z bwp typu Kaplan 2 oraz Otokar Savunma Sanayi proponujący bwp Tulpar, a także czeska firma Zetor Engineering, proponująca koncepcję krajowego pojazdu Wolfdog. Ostatecznie Czechy planują podpisanie kontraktu na 210 nowych bwp w latach 2019-2020. Dodatkowo do 300 Titusów różnych wersji zasili wojska lądowe (w lipcu 2017 roku podpisano kontrakt na dostarczanie 62 takich pojazdów, w tym sześciu w odmianie dowódczo-sztabowej, 20 przeznaczonych dla wysuniętych obserwatorów wsparcia artyleryjskiego i 36 w wersji wozu łączności).

Do niedawna planowano też modernizację 33 (z 48 posiadanych) 152 mm samobieżnych kołowych haubic ShKH vz. 77 Dana. Łącznie będą to cztery baterie wyposażone w wersję M1M czyli z montażem APU oraz nowymi środkami łączności, nawigacji, czy systemem kierowania ogniem, który pozwoli wreszcie na wykorzystanie trzech posiadanych już radarów artyleryjskich ARTHUR). Niedawno jednak czeska minister obrony zapowiedziała, że za pół miliarda zostaną zakupione nowe haubice, wyprodukowane w kraju NATO, gdyż Dany mają zbyt niski potencjał bojowy. Dodatkowo armia czeska ma na stanie 40 120 mm moździerzy M1982 i osiem również 120 mm holowanych/przewożonych M85 PRAM-L.

Jednym z priorytetów modernizacyjnych będzie zastąpienie posiadanych 17 śmigłowców szturmowych Mi-24W, jak i transportowych Mi-8 nową, wielozadaniową maszyną. W pierwszej fazie ma być pozyskanych 12 śmigłowców wielozadaniowych z opcją na kolejne egzemplarze. W kręgu zainteresowania znajdują się  śmigłowce AW139M,  UH-1Y Venom, Black Hawk oraz AS565 Panther. Niedawno Departament Stanu USA udzielił Czechom zgody na sprzedaż poprzez FMS 12 śmigłowców UH-1Y Venom, to właśnie Venom i AW139M zakwalfikowały się wcześniej do finalnego etapu przetargu na śmigłowce. Minister obrony Karla Šlechtová ogłosiła jednak, że wymagania zostaną zmienione, a dwie zakwalifikowane oferty przekroczyły budżet. W praktyce więc procedura rozpocznie się od nowa.

Typowe maszyny uderzeniowe są planowane do pozyskania w perspektywie kolejnych 5-7 lat. W miarę wyczerpywania resursów będą wycofywane z eksploatacji stare Mi-8, natomiast Mi-17 i Mi-171Sh będą modernizowane (łącznie 24 egz., w tym w wersji SOATU dla wojsk specjalnych). Te ostatnie doposażono już w głowice optoelektroniczne Star Safire III, radary dopplerowskie TWR 850 i cyfrową awionikę, dodatkowo zainstalowano też 7,62 mm wielolufowe karabiny maszynowe M134D-H Minigun.

undefined
FOT. CZECH ARMY

Siły Powietrzne (Vzdušne Síly Armády Českéy Republiky) mają na wyposażeniu jedną  eskadrę 14 samolotów wielozadaniowych JAS-39C/D Gripen (dzierżawione od Szwedów) i jedną lekkich maszyn wsparcia rodzimej produkcji L-159 ALCA (21 egz.). Dochodzi do tego jedna eskadra szkolna (dziewięć L-39) i dwie lotnictwa transportowego (m.in. z dwoma C-295M, sześcioma L-410, dwoma Jak-40, dwoma A-319 i jednym CL-601). W skład lotnictwa wchodzi też zgrupowanie SAR, wyposażone w śmigłowce PZL W-3 Sokół.

Same maszyny bojowe mają być zmodernizowane, tak by miały większe możliwości w atakowaniu celów lądowych uzbrojeniem precyzyjnym różnego zasięgu.

W 2019 roku pozyskane ma być osiem samolotów szkolenia zaawansowanego L-159T1 i L-159T2, a po 2024 spodziewana jest dostawa dwóch średnich maszyn transportowych KC-390.

W dalszej perspektywie planowany jest zakup dwóch samolotów VIP, które zastąpią eksploatowane obecnie Jaki-40 oraz dwóch śmigłowców o takim samym przeznaczeniu (po 2025 roku). W latach 2021-2022 planuje się też pozyskanie małych samolotów transportowych (15-30 miejscowych) z opcją ich dostosowania do realizacji misji MEDEVAC.

Wraz z modernizacją sprzętu latającego prowadzona będzie reorganizacja baz lotniczych i unowocześnianie ich oprzyrządowania technicznego. Dotyczy to zwłaszcza systemów związanych z bezpieczeństwem i możliwością startu oraz lądowania w każdych warunkach.

Obronę powietrzną górnego piętra tworzą zmodernizowane zestawy 2K12 Kub, a niższego 16 wyrzutni RBS 70 z pociskiem Mk 3 Bolide i Strzała-10M. W 2015 roku zdecydowano o pozyskaniu kolejnych 16 zestawów RBS 70 NG oraz sprzężonych z nimi rodzimych stacji radiolokacyjnych ReVISOR (łącznie nabyto sześć egzemplarzy z opcją na kolejne dwie).  

Planuje się również pozyskać nieokreśloną liczbę systemów bardzo krótkiego zasięgu VSHORAD (Very Short Range Air Defence) dla wojsk lądowych. Pod uwagę brane są FIM-92 Stinger, Grom, Mistral czy RBS 70. W dalszej perspektywie (lata 20. obecnego wieku) planuje się pozyskanie zestawów typu C-RAM i C-UAV (możliwe, że będą to zestawy artyleryjskie, rakietowe, czy nawet laserowe).

Obecnie, jeżeli chodzi o zestawy typu SHORAD (Short Range Air Defence), w pierwszym etapie planuje się pozyskanie czterech baterii dla zastąpienia Kubów (w latach 2019-2020), w kolejnym dodatkowe baterie. Łącznie na ten cel ma być przeznaczone 500-600 mln USD, pod uwagę brane są systemy MEADS, NASAMS, Spyder-MR czy IRIST-T SLM. Dodatkowo mają być pozyskane radiolokatory dla tych baterii osadzone na podwoziach Tatra 815-7. Najprawdopodobniej będą to stacje Eltra ELM-208, osiem takich zamówiono już wcześniej, w 2016 roku.

Z kolei pozyskanie systemu obrony powietrznej średniego zasięgu należy do perspektywy czasowej po roku 2020.

Podstawę systemu nadzoru przestrzeni powietrznej stanowią radiolokatory RAT-31DL, które są również  element systemu obrony powietrznej NATO.  Inne eksploatowane systemy to odległościomierze radarowe P-37, wysokościomierze PRW-17, radary trójwspółrzędne ST-68U CZ i radiolokatory RL-4AS.

W czasach istnienia Układu Warszawskiego (UW) czechosłowacki przemysł zbrojeniowy u szczytu swej potęgi był w pierwszej dziesiątce największych eksporterów broni na świecie. Wraz z przemianami, podziałem kraju i znaczną redukcją armii jego możliwości szybko malały. Dopiero ostatnie lata przyniosły ponowne ożywienie i stopniowy wzrost eksportu uzbrojenia (obecnie prawie 90% produkcji specjalnej trafia na eksport).

Czeskie MON stara się przede wszystkim pozyskiwać nową broń z rodzimy zakładów takich jak Tatra, Ceska Zbrojovka (CZ), Aero Vodochody (AV), Interlink CS, STV, SVOS  czy  Retia. W tej ostatniej produkowany jest sprzęt radiolokacyjny jak m.in. zamawiane radiolokatory  ReVISOR.

Czesko-Słowacki holding zbrojeniowy Czechoslovak Group a.s. (CSG) skupia wiele podmiotów zajmujących się produkcją systemów uzbrojenia z tych krajów. M.in. są to znane na rynkach światowych firmy Excalibur Army, Tatra Trucks, Retia czy Avia Motors.

Z kolei VOP-025 jest spółką państwową, która zajmuje się pracami rozwojowymi, produkcją, remontami i modernizacją sprzętu i uzbrojenia oraz zarządzaniem cyklem jego eksploatacji. Spółka ta dostarczyła już ponad 100 KTO Pandur II i nadzoruje modernizację czołgów podstawowych T-72M4 CZ. Firma ERA to znany producent systemów Vers-NG i MSS.

W 2015 roku CZ poinformował o pobiciu własnego rekordu sprzedaży i spodziewanych jeszcze większych zyskach w kolejnych latach. Największą popularnością na świecie cieszą się  9 mm pm Scorpion EVO 3A1 i karabinek BREN, którego model A2 niedawno nabyła francuska jednostka specjalna Groupe d’Intervention de  la Gendarmerie Nationale.

Czesi sprzedają wyremontowane czołgi i bwp m.in. do Nigerii (16 egz. T-72 pochodzące z Węgier). Firma Ray Service dostarcza wiązki przewodów elektrycznych dla szwedzkiego moździerza samobieżnego Mjölner, a Meopta, specjalizująca się w optyce, będzie dostawcą urządzeń celowniczych dla CV90. Również w Polsce, m.in. w Wojskach Specjalnych, użytkowane są jednorazowe granatniki RPG-75 od spółki ZEVETA Bojkovice a.s.

Niedawno też Excalibur Army przekazał  do Indonezji  pierwszą partię KTO Pandur II a Rosjanie ogłosili chęć zakupu w Czechach lekkich samolotów transportowych L-410 Turbolet.

Z kolei AV dostarcza L-159A ALCA dla Iraku (15 egz. ) oraz do amerykańskiej firmy Draken International (21 egz.) świadczącej usługi szkoleniowe. Opracowano też w niej najnowszą wersję popularnego na całym świecie samolotu szkolnego Albatros oznaczoną L-39NG.

undefined
FOT. A. HŁADIJ/DEFENCE24.PL

Tatra dostarcza nie tylko liczone w setkach partie swoich ciężarówek np. do Indii czy Arabii Saudyjskiej, ale też podwozia czy kompletne układu zawieszenia, wykorzystywane w budowie pojazdów specjalistycznych w wielu krajach całego świata.

Słowacja

W 2013 roku w słowackim ministerstwie obrony narodowej opracowano tzw.”Białą Księgę”, w której zawarto rekomendacje związane z organizacją, zasadniczym uzbrojeniem i zasadami funkcjonowania SZ Republiki Słowacji oraz zadania do wykonania przez nie w kolejnych latach. Jednym z dokumentów kierunkowych opracowanych na bazie księgi była „Koncepcja rozwoju Sił Powietrznych”.

Niedawno zakończono również opracowanie dokumentu „Długoterminowy plan rozwoju obrony narodowej do roku 2030”. Założeniem podstawowym jest  przeznaczenie ok. 6,5 mld EUR na modernizację SZ. Sam rząd w Bratysławie podkreśla, że  Słowacja powinna wybierać europejskie rozwiązania dla własnych SZ, jeśli chce być częścią bardziej zintegrowanej UE.

W 2015 roku w armii było ok. 13 400 tys. zawodowych żołnierzy, a budżet MON w 2016 roku wynosił 1,1% PKB tego kraju (ok. 900 mln EUR). Poziom ten ma wzrosnąć do 1,6% PKB w 2020 i 2,0% PKB do 2024 roku.

W wojskach lądowych służy ponad 9 tys. żołnierzy (2016), głównie w dwóch BZmech. i Brygadzie Wsparcia. Na stanie są czołgi T-72 (30), bwp BMP-1/2 (ok. 136), KTO OT-64 i TATRAPAN (15). W skład artylerii wchodzą 155 mm haubice samobieżne Zuzanna i 152 mm Dana. Niedawno do eksploatacji wdrożono pierwsze 84 mm granatniki bezodrzutowe Carl-Gustaf w najnowszym wariancie M4. Na stanie była już wcześniej niewielka partia tej broni w wariancie M3. CZ dostarczyła też partię karabinków BREN.

Najważniejsze plany to pozyskanie 81 nowych KTO (wybrano zmodyfikowany transporter AMV) oraz uniwersalnych wozów opancerzonych Aligator. W maju 2017 roku rząd zatwierdził plan wydania 1,2 mld EUR na ten cel. Słowacy zmodernizują też 18 posiadanych wozów rozpoznawczych Svatava (lokalny wariant BWR-1), przystosowując je do działania w ramach niedawno utworzonego batalionu szybkiego reagowania.

W Siłach Powietrznych służy ok. 4 tys. żołnierzy, a na ich stanie jest 12 myśliwców Mig-29AS/UBS, 15 szkolnych L-39, dwa transportowe C-27J oraz śmigłowce.

undefined
PROTOTYP NOWEGO SŁOWACKIEGO KTO, CZYLI PODWOZIE PATRIA AMV XP I WIEŻA EVPÚ TURRA 30. FOT. SŁOWACKIE MINISTERSTWO OBRONY NARODOWEJ

Niedawno do Słowacji dotarły dwa pierwsze śmigłowce UH-60M Black Hawk z dziewięciu zamówionych w USA (kolejne pięć dostarczone będzie w 2019 roku). Rozważana jest opcja wyposażenia ich w systemy uzbrojenia, czy doposażenia w specjalistyczne zestawy jak np. samoobrony. Dotychczas eksploatowane śmigłowce to pięć zmodernizowanych transportowo-desantowych Mi-17M i cztery przeznaczone do wykonywania zadań poszukiwawczo-ratowniczych Mi-17LPZS. Obecnie służą one głównie do realizacji zadań w ramach lotniczej grupy poszukiwawczo-ratowniczej, a ich resursy zakończą się w 2019 roku. Do zachowania zdolności operacyjnych lotnictwo potrzebuje minimum 18 śmigłowców.

Jak na razie Bratysława postanowiła odłożyć w czasie podjęcie decyzji o wyborze nowych wielozadaniowych samolotów bojowych. Pod uwagę brane były maszyny F-16 i JAS-39C/D Gripen. Obecnie wiadomo tylko, że umowa z Rosją dotycząca obsługi technicznej maszyn wyprodukowanych w Rosji wygasa na jesieni 2019 roku.

Podobnie jak w Czechach również na Słowacji wykorzystuje się zestawy 2K12 Kub M3 (pięć baterii) i jedną baterię zestawu dalekiego zasięgu S-300PMU. Ponadto eksploatuje się lekkie wyrzutnie Igła-2 i Strzała-2M wraz z systemem dowodzenia Astra posadowionym na opancerzonym pojeździe Tatrapan. Biała Księga mówi m.in. o „wymianie/modernizacji” zestawów 2K12 Kub i S-300 PMU, obrona powietrzna będzie więc jednym z ważniejszych programów.

Planuje się pozyskać 3-4 trójwspółrzędne stacje radiolokacyjne za ok. 100 mln USD mające zastąpić stare odległościomierze P-37 SK i wysokościomierze PRW-11.

Podobnie jak w wypadku Czech przemysł zbrojeniowy Słowacji znacznie podupadł i dopiero od niedawna na nowo rośnie jego rola. Częściowo jego możliwości zostały wcześniej ograniczone poprzez narzucenie mu niekorzystnych umów z firmami rosyjskimi, głównie związanych z obsługą i remontami sprzętu radzieckiej/rosyjskiej produkcji.

W styczniu 2015 r. ZVS Holding a.s. i ZVS Impex a.s. przejęły prywatną spółkę MSM Martin, działającą przede wszystkim w branży obronnej, by w maju 2015 roku utworzyć MSM GROUP, obejmującą kilka ważnych firm zaangażowanych w działalność związaną z obronnością. Sam ZVS Holdings a.s. jest znanym producentem amunicji i broni strzeleckiej. Z kolei firma EVPŬ Defence, znana z wieży TURRA-30, dostarcza głównie systemy elektroniczne, optoelektroniczne, czy sterowania. Firma Konstrukta Defence ostatnio zaprezentowała 155 mm samobieżny kołowy system artyleryjski EVA. Ma ona też w ofercie 81 mm oraz  98 mm moździerze.

Węgry

Roczny budżet obronny wynosi na Węgrzech niemal 1 mld USD, co przekłada się na 0,9 % PKB (2015). Zakładany jest jednak stopniowy wzrost wydatków na obronność, tak by ok. 2022 roku osiągnąć 1,4% PKB (budżet ma co roku rosnąc o minimum 0,1 PKB), a w 2026 roku 2% PKB. Niedawno też poinformowano, że na nowy sprzęt i modernizację armii przeznaczane będzie 30% budżetu MON, który w 2018 roku osiągnie kwotę 1,7 mld USD. Pozostałe 30% pochłoną wydatki zwiane z utrzymaniem i remontami, a 40% wydatki osobowe. Same założenia związane z modernizacją zostały zawarte w  „Długoterminowym planie rozwoju SZ Węgier do 2026 roku”.

W SZ służy prawie 30 tys. żołnierzy (2014), kolejne 8 tys. znajduje się w aktywnej rezerwie. Tych ostatnich ma być coraz więcej, by ok. 2026 roku osiągnąć pułap 20 tys.

Wojska lądowe to głównie 5. i 25. Brygada Piechoty i 34. batalion operacji specjalnych. Na wyposażeniu są 44 czołgi T-72, ok. 600 KTO BTR-80/80A i 30 152 mm holowanych haubic D-20.

Na stanie Sił Powietrznych (Magyar Légierő) jest 12 JAS-39C/D (wydzierżawione od Szwecji do 2026 roku), cztery transportowe An-26 i dziewięć maszyn szkolenia podstawowego Jak-52. Flota śmigłowców obejmuje 12 Mi-24 (wycofane z eksploatacji) i 12 Mi-8T/17.  

W 2014 roku Węgry zakupiły w Rosji trzy śmigłowce Mi-8T, a w 2017 wyremontowali w tym kraju pięć Mi-17. W 2017 roku ogłoszono pozyskanie dwóch samolotów A319 zapewniających wsparcie w transporcie zaopatrzenia i żołnierzy na misje czy realizację zadań w ramach sił NATO (nie wiadomo, czy będą to następcy An-26, czy też zostanie przeprowadzona oddzielna procedura). Zamiarem w dalszej perspektywie jest zastąpienie szkolnych Jak-52 nową maszyną oraz dozbrojenie Gripenów w kierowane laserowo bomby GBU-12.

Jednym z priorytetów modernizacji węgierskiej armii jest zakup nowych śmigłowców. Władze Węgier sugerowały niedawno, że nie jest przesądzone czy będą one pozyskane od kraju NATO. Dodatkowo w planach jest pozyskanie lekkich, kierowanych zestawów przeciwpancernych i/lub granatników, nowych radiolokatorów, systemów artyleryjskich i amunicji.

undefined
FOT. ROB SCHLEIFFERT/CC-BY-SA 2.0

USA przeznaczy środki na naprawę i rozbudowę struktur i instalacji baz lotniczej w Kecskemet.

Ważnym zadaniem jest też utworzenie specjalnych struktur przeznaczonych do walki w obszarze cyberprzestrzeni.

Podstawą obrony powietrznej są  zmodernizowane zestawy 2K12 Kub (ok. 16 sztuk) oraz 45 szt. zestawów Atlas (lekka, podwójna wyrzutnia pocisków Mistral M2/3 na podwoziu kołowym czy bezpośrednio posadowionych na ziemi). Te ostatnie wspiera system dowodzenia MCP SHORAR z radiolokatorem X-TAR 25 i nowo zakupione celowniki optoelektroniczne Matis MP3.

Stosunkowo niedawno wprowadzono do służby trzy radiolokatory dalekiego zasięgu RAT-31DL. Ich uzupełnieniem są zmodernizowane stacje ST-68UM i P-18M oraz P-37. Planuje się pozyskać przynajmniej dwa nowe radary trójwspółrzędne.

W celu pozyskania środków armia węgierska co jakiś czas sprzedaje partiami  uzbrojenie, którego spore ilości ma zmagazynowane jeszcze od czasów upadku UW. Np. w 2013 roku od Węgier można było kupić m. in. samoloty Mig-29 oraz czołgi T-72.

Dziś Węgrzy pozyskują nowoczesny sprzęt głównie z zagranicy, chociaż jeszcze kilka lat temu, podobnie jak większość państw będących w UW, mieli oni bardzo rozwinięty przemysł zbrojeniowy, który ostatecznie upadł w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Dobrym tego przykładem była znana firma Fegyver- és Gépgyár produkująca broń strzelecką i często dostarczająca ją nawet siłom partyzanckim czy rebelianckim. Gdy większość jej  rynków eksportowych została objęta embargiem, w 2004 roku ogłoszono jej upadłość. Obecnie np. w Győr jest produkowana ciężarówka Rába H25, która przede wszystkim trafia do własnej armii.

Niedawno przedstawiciele rządu węgierskiego zapowiedzieli stopniowe odradzanie własnego przemysłu zbrojeniowego, głównie w obszarach związanych z systemami łączności i informatyki czy cyberbezpieczeństwa.

Podsumowanie

Przedstawiony obraz SZ trzech krajów należących do V4 oraz ich zamierzeń na kolejne lata związanych z szeroko pojętą obronnością jest bardzo zróżnicowany. Z jednej strony mamy Czechy z w miarę nowocześnie wyposażoną armią i rozbudowanym przemysłem zbrojeniowym, który przynosi zyski. Ale kraj ten wyraźnie nie stara się zwiększać nakładów na obronność tak jak wymaga tego NATO, czy nawet bieżąca sytuacja w Europie i na świecie. Sam proces modernizacji - choć przemyślany - jest rozłożony na długi okres i silnie uzależniony od dobrej koniunktury gospodarczej. Do tego w Czechach problemem są też częste afery związane z zakupami uzbrojenia.

Z drugiej strony mamy Słowację, która nadal eksploatuje sporo sprzętu wschodniego pochodzenia, przez co jest uzależniona od serwisowania i dostaw części głównie z Rosji. Wcześniejsze zaniedbania i niskie nakłady na wojsko raczej nie spowodują szybkiego procesu zmian i nagłej poprawy sytuacji, pomimo przedstawianych deklaracji oraz planów z tym związanych.

Z kolei Węgrzy balansują pomiędzy Zachodem i Wschodem. Podobnie jak w wypadku Słowacji muszą nadrobić wcześniejsze zalęgłości, a proces modernizacji komplikuje wysokie uzależnienie od importu i koniczność choć częściowej odbudowy przemysłu zbrojeniowego.

W przeciwieństwie do Polski kraje te w mniejszym stopniu widzą zagrożenie ze strony Rosji a raczej mają własne, inne problemy (np. Węgrzy z falą uchodźców). To pierwsze wynika również z historycznych uwarunkowań w nich panujących.

undefined
FOT. LITHUANIAN MOD

Patrząc na całokształt planów modernizacji armii tych państw można zauważyć, że charakteryzuje się ona długoterminowym i w miarę realistycznym planowaniem odzwierciedlającym własne możliwości zarówno gospodarcze jak i militarne. Wpisuje się to w realizację dotychczasowych zapowiedzi i związane jest z możliwie dużym zaangażowaniem krajowych przemysłów zbrojeniowych wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Zaangażowanie to oznacza nie tylko samą produkcję, ale i kooperację i - przede wszystkim - wsparcie eksploatacji i nabywanie unikatowych zdolności technologicznych (w przypadku Węgier również odbudowę możliwości przemysłowych).

Jeśli chodzi o samą współpracę militarną w ramach Grupy V4, to nie układa się ona tak, jak by tego chcieli politycy, poszczególne SZ, czy chociażby same zakłady przemysłu zbrojeniowego tych czterech krajów. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy może być słaba wymiana informacji o planach i potrzebach, która poza oficjalnymi spotkaniami i deklaracjami nie skutkuje konkretnymi decyzjami. Rozbieżne są tu przede wszystkim koncepcje, założenia, poszczególne wymagania taktyczno-techniczne a nawet sposób pozyskania konkretnych rodzajów systemów uzbrojenia. Dobrym przykładem jest plan pozyskania nowego bwp, w którym nasz kraj dąży do samodzielnego opracowania zupełnie nowego, pływającego pojazdu. Z kolei np. Czesi są zainteresowane pozyskaniem istniejącego pojazdu bazowego z szerokim udziałem rodzimych rozwiązań w jego ostatecznym kształcie. Podobne rozbieżności były gdy powstał plan wspólnego opracowania i pozyskania trójwspółrzędnych radarów przeznaczonych dla obrony powietrznej, czy - jeszcze wcześniej - wspólnej modernizacji śmigłowców Mi-24. Nie udało się też – z różnych przyczyn – sfinalizować zakupu podwozi KTO Rosomak przez Słowację, pomimo listu intencyjnego podpisanego przez premierów Polski i Słowacji w lipcu 2015 roku.

Dla Czechów, mających stosunkowo silny przemysł zbrojeniowy, współpraca możliwa jest tylko w tych obszarach, w których będzie ona dla niego korzystna. Z kolei Węgrzy, dążąc do odbudowy swoich zakładów, chcą nawiązać kontakty z zagranicznymi podmiotami, m.in. z PGZ. Budapeszt jest szczególnie zainteresowany pozyskaniem m.in. systemów artyleryjskich, obrony przeciwlotniczej i przeciwpancernych, ale nie chodzi im o zwykły zakup, a o transfer technologii i wsparcie odbudowy przemysłu. Pozytywnym przykładem współpracy z Polską jest porozumienie dotyczące opracowania i produkcji amunicji artyleryjskiej pomiędzy ZVS Holdings a.s. a  Dezametem. Słowackie armaty 2A46MS były też używane do czołgów PT-91M2 wyeksportowanych do Malezji, a obecnie są proponowane w ramach pakietu modernizacji przygotowanego przez PGZ dla Sił Zbrojnych RP.

undefined
FOT. ARCHIWUM 7BZ REPUBLIKI CZESKIEJ/DGRSZ.MON.GOV.PL

Nie ulega wątpliwości, że po latach cięć budżetów obronnych i wydawania na wojsko około 1 proc. PKB, państwa Grupy V4 podejmują wysiłki w celu odbudowy swoich armii. Do głównych priorytetów należy zaliczyć zakupy śmigłowców, planowane w zasadzie we wszystkich trzech krajach, istotną rolę odgrywają też transportery opancerzone i/lub BWP, czy systemy obrony powietrznej. Modernizowane mają też być systemy artyleryjskie. Ważną rolę odgrywa również broń strzelecka i wyposażenie indywidualne żołnierzy.

Rolę niekwestionowanego lidera modernizacji odgrywają tutaj Czechy, choć również Węgry i Słowacja przyspieszają  modernizację swych SZ. Grupa Wyszehradzka staje się więc ważnym rynkiem zbrojeniowym. Inicjatywy współpracy w Grupie napotykają jednak na przeszkody, nawet wśród państw tak silnie powiązanych jak Czechy i Słowacja. Mówiąc generalnie, państwa Grupy V4 na razie nie wykazały determinacji, aby w sposób skuteczny i skoordynowany wspólnie realizować najważniejsze projekty zbrojeniowe. Zmiana tego stanu rzeczy wymagałaby decyzji politycznej o ściślejszej kooperacji zarówno na poziomie sił zbrojnych (na etapie definiowania wymagań i określania priorytetów), jak i przemysłu. Na razie jednak wiele wskazuje na to, że modernizacja armii państw Wyszehradu będzie się w dużej mierze odbywać oddzielnie.

Marek Dąbrowski

KomentarzeLiczba komentarzy: 69
Birma is a war zone
środa, 14 lutego 2018, 09:32

Ten cy wyszechrad to wydmuszka, nie mamy nic do zaoferowania. Ideałem byłby sojusz że Szwecja i Turcja i własna bomba atomowa, wtedy naturalnie lgnelyby do tego sojuszu inne panstwa

ck16
wtorek, 13 lutego 2018, 09:35

Polska polityka zagraniczna jest obciążona epoką romantyzmu i poczuciem misji dziejowej. W uproszczeniu Polska ma ratować cały świat a przynajmniej całą UE. Taka polityka zagraniczna grozi unicestwieniem całego narodu co pokazała II wojna światowa. Ale Polacy są przecież dumni z milionów poległych w różnych przegranych wojnach i powstaniach narodowych. Polityka zagraniczna takich państw jak Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia itd to polityka zdrowego rozsądku. Oni chcą ratować własny naród i państwo a nie cały świat (mają ok po 10 mln obywateli każde). Dlatego państwa te starają się mimo wszystko żyć w zgodzie z potężnymi sąsiadami i w razie wojen tak lawirować aby przetrwać (w tym z Rosją nawet jeśli same są w NATO). Polityka w stylu \"polskim\" groziła by im totalną zagładą, czego większość Polaków nie rozumie.

deg
wtorek, 13 lutego 2018, 00:17

NO i na Czechów i Słowaków będziemy mogli chyba najbardziej liczyć w razie W ... W przepowiedniach podane jest że Chiny zaatakują Rosję i Niemcy bedą chciały uderzyć z drugiej strony przez Polskę (przy okazji sobie coś zająć) na Rosję , ale kolektywna obrona PL, Sło i CZ da radę...

PolExit
niedziela, 11 lutego 2018, 23:19

Budzet WP jest 3 x wiekszy od budzetow tych 3-ech panstw razem wzietych, tyle tez jest wart ich potencjal. Sa one Nam potrzebne politycznie i terytorialnie jako bufor. Nic wiecej nic mniej.

Nesher
poniedziałek, 12 lutego 2018, 16:53

Spójrz na mapę i zastanów się, kto jest buforem dla kogo. Polska to bufor dla innych 3 krajów, a nie przeciwnie :-)

PolExit
środa, 14 lutego 2018, 10:02

Tak jak RFN kiedyś, tak My dziś, warto działać by to zmienić. Tyle ze od południa zbliża się kolejne zagrożenie - odwieczne, nie zauważyłeś?

Gts
poniedziałek, 12 lutego 2018, 01:53

Moze i nasz bydzet jest 3x wiekszy od ich wszystkich razem wzietych, za to skutecznosc realizowania programow mamy 3x mniejsza niz kazde z tych panstw z osobna. Takie Polnische Wirschaft sie klania. Oni kupuja a my urzadzamy niekonczace sie dialogi ktore tak naprawde sa klotniami roznych ukladow obliczonymi na trwanie na stolkach i branie kasy za symulowanie dzialan.

PolExit
poniedziałek, 12 lutego 2018, 12:44

Gts: czasy samobiczowania, polityki wstydu i obrzucania Polski błotem się bezpowrotnie skończyły. To ze jest bajzel w zamówieniach i jest to żenada to jedno. Ale drugie i ważniejsze jest to ze nie jest większy niż w wymienionych krajach. Niby co te takie stawiane za przykład Czechy kupiły czego My nie kupiliśmy? A inne kraje? No słucham?

ozone
niedziela, 11 lutego 2018, 17:19

Gdyby BWP Anders był z HSW a nie OBRUM prawdopodobnie już byłby produkowany i mozna by go zaproponowac jako wspólną platforme dla V4,a tak to lipa.

vis
niedziela, 11 lutego 2018, 22:39

nieważne skąd on ma być musi pływać, latać i najlepiej służyć jako korweta rakietowa.....

Maxiu
niedziela, 11 lutego 2018, 20:45

Jasne, skonczyloby sie tak jak z Krabem

Perun
niedziela, 11 lutego 2018, 13:16

Grupa V4 przestanie istnieć tak jak umarł Trójkąt Weimarski. Teraz rząd chciał tworzyć Międzymorze, Trójmorze i nie wiadomo co jeszcze a efekt będzie taki sam, czyli nic nie wyjdzie z marzeń o mocarstwie. A w tym czasie wszyscy dookoła będą robić interesy.

Oreo
środa, 14 lutego 2018, 11:20

V4 rozpadnie sie dlatego ze Czesi, Slowacy i Wegrzy nie chca byc amerykanskim oslem trojanskim w UE.

Gts
poniedziałek, 12 lutego 2018, 01:56

Niestety wina lezy po naszej stronie. Nawet jak probujemy dograc jakaa umowe to na koncu okazuje sie ze albo komus chcemy wcisnac badziew, albo sami chcemy wszystko produkowac lub co najgorsze zrobic tak ze ktos kuoi od nas a my wycofamy sie z umowy kupienia od nich... Znaja nas jako kombinatorow i cwaniaczkow i dlatego zadnych umow z nami nikt nie zawrze.

V4
niedziela, 11 lutego 2018, 13:14

Jak juz mamy to v4 to powinismy na szczeblu wyzszym troszke wymusic wspulprace np my od czech samoloty l 410 a oni od nas np bryze. Itd... Z krabem tez podobnie mozna by zrobic .Co do samolotow to z 20 gripenów polska powinna nabyc i wspulny kontrakt z v4 na technologie miedzy krajami obnizylo by to koszt zakupu wspulnie niz pojedynczo.J na czwiczeniach podkreslalo by to nas wizerunkowo jako grupe panstw .Nie jak dotychczas niczego soba nie prezentujemy.

Kozi
niedziela, 11 lutego 2018, 23:22

Po co nam dodatkowy typ samolotów?? Nowe f16 albo od razu f35

Nesher
niedziela, 11 lutego 2018, 19:24

A co by zrobiła Polska z L410? A co byśmy zrobili z Bryzą? Te samoloty są tej samej kategorii. A dla wersji patrolowej marynarki wojennej nie używamy, bo nie mamy morza. :-) Szczerze mówiąc, nie widzę, aby jakikolwiek produkt polskiego przemysłu wojskowego mógł interesować się czeską armią. Być może z wyjątkiem Rak, będziemy potrzebować w niedalekiej przyszłości systemu samobieżnych moździerzy. Ale konkurencja będzie naprawdę wysoka, ale szansa jest tutaj.

ck16
wtorek, 13 lutego 2018, 10:38

Szkoda, że Polska nie zakupiła L-159 ALCA. Ten samolot mogłaby użytkować i Polska i Węgry inne podobne państwa. Jestem pewien, że przy zakupie znaczącej ilości tych samolotów Czechy zdecydowały by się przenieść do Polski część produkcji i serwis a w przyszłości ten samolot mógłby być stale rozwijany i modernizowany. Wiadomo, że nigdy to nie będzie F-16 ale też inny jest jego cel. Niestety Grupa Wyszechradzka w przypadku zakupów uzbrojenia nie współpracuje ze sobą.

Kozi
wtorek, 13 lutego 2018, 11:25

Znaczna ilość forumowiczów uważa, że jakaś firma bądź kraj rozwija technologie za własne pieniądze po to by potem przenosić produkcje do innego kraju tylko dlatego że kupili kilka sztuk. I tak się tworzy super warunki i współprace które nigdy nie zaistnieją. Tak jak Polska chciała by sprzedać Słowakom bądź Czechom 24 Raki i przenosili tam część produkcji. To nie jest śmieszne?? Produkcja to może być na licencji jak się kupi coś w setkach pod warunkiem że nie jest to najnowsza technologia.

niki
niedziela, 11 lutego 2018, 11:46

Na militarnej i politycznej mapie nie ma czegoś takiego jak Grupa Wyszechradzka. Ona istnieje tylko w wyobraźni naiwnych Polaków. Na przykład Czesi mają zupełnie odmienne od nas spojrzenie i na Rosję i na Niemcy. Węgrzy również. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie wiązał się z antyrosyjską Warszawą bo nikt nie chce mieć zatargów z Moskwą. Oni wychodzą z założenia że jak już to z Rosją trzeba robić interesy a nie wojować. I mają rację.

łowca rusoidów
niedziela, 11 lutego 2018, 20:03

To po po co Czesi, Słowacy, Węgrzy wstępowali do NATO? Przed kim chcą się bronić? Bo przecież z Rosją to tylko złote interesy się robi...Myślisz, że oni już zapomnieli jak jęczeli pod butem Moskwy? Albo nie odrobiłeś lekcji historii w szkole, albo to nie była polska szkoła...

ck16
wtorek, 13 lutego 2018, 10:51

Polska polityka zagraniczna jest niestety skutkiem epoki romantyzmu i poczucia misji dziejowej. My Polacy jesteśmy dumni z tego, że w naszych nieudanych powstaniach i wojnach poległy miliony ludzi. Podobno bez tych ofiar Polska by nie istniała (nasz koronny argument) tylko, że jakoś inne państwa, które nie robiły takich powstań również istnieją i funkcjonują. Polityka Czech, Węgier, Rumunii itp. to typowa polityka \"zdrowego rozsądku\". Oni wiedzą, że nie zbawią świata tylko starają się tak lawirować w polityce międzynarodowej aby ich narody jakoś przeżyły i istniały. Gdyby Rumunia, Węgry czy Czechy prowadziły politykę zagraniczną w \"stylu polskim\" to obecnie albo tych państw by nie było albo te narody po II wojnie światowej liczyły by po 2-3 mln obywateli. Czesi, czy Węgrzy starają się zawsze ugrać coś dla siebie. Opłacało się wstąpić do NATO to wstąpili. Jeśli za 5 lat będzie opłacało się lub będzie konieczne bardziej związać się z Rosją to to zrobią. To się nazywa realna ocenia swoich możliwości a nie durny, polski romantyzm.

bbb
wtorek, 13 lutego 2018, 14:27

Mi często polska polityka zagraniczna kojarz się z wybieraniem żony.Przeszłość musi być nieposzlakowana,my dla niej najważniejsi i popierać nas musi w 100% i zawsze...a inni traktują politykę jak przygodne spotkania.Jest interes to się robi,jak ten ktoś zrobi interes z kimś innym to też nie zdrada tylko interes.

Z
niedziela, 11 lutego 2018, 10:12

Jak oni beda sie tak zbroic, jak my, to ten pakt zaistnieje okolo 2050 ...

Marek1
niedziela, 11 lutego 2018, 09:28

Jest jedna, ale za to zasadnicza różnica między kr. gr. V4, a Polską. Kraje te stopniowo, ale konsekwentnie kupują nowoczesny sprzęt i wprowadzają go na uzbrojenie, a u nas wyłącznie się o tym mówi w mediach NIE realizując z tego prawie nic.

ffhj
niedziela, 11 lutego 2018, 07:14

Im, i nam w zupełności wystarczyłby Gripen

JSM
niedziela, 11 lutego 2018, 01:37

\"nadwyżkowych czołgów Leopard 2\" A niby skąd? Podobno nigdzie nie ma nadwyżkowych Leo 2.

Gts
poniedziałek, 12 lutego 2018, 02:04

Wg ostatnich danych jest oonad 300 Leopardow 2. Wszystkie beda przerobione na WZT, dawcow czesci lub Leo 2A7+. Niestety plan Niemcow jest cwany i maja byc nie sprzedawane a leasingowane. Tm ma zajac sie KMW, takze jest juz pozamiatane. Jak pisalem ze trzeba pewne sprzety pozyskiwac tylko dlatego ze sa, to kazdy pisal ze tylko OPL... To samo jest z F-16 czy smiglowcami, bedzie tylko drozej.

Nesher
sobota, 10 lutego 2018, 23:42

W artykule jest kilka nieścisłości: Czeskie lotnictwo ma cztery, a nie dwa C295. Umowa na pierwsze 62 pojazdy Titus nie jest jeszcze podpisana W przypadku modernizacji VSHORAD zdecydowano, że będzie to zakup RBS 70NG, Stinger lub Grom są poza grą. Przetarg na zakup nowego systemu rakiet przeciwpancernych jest na początku, nie jest prawdą, że chcemy kupić Javelin, Javelin jest tylko jednym z trzech kandydatów. Podobnie jest w przypadku samolotów transportowych, KC 390 jest tylko kandydatem. Armia interesuje się C 130J i japonią C2, ale ze względu na znaczny udział Aero Vodochody w produkcji KC390 jest faworytem. W słowackim przetargu na 400 pojazdów opancerzonych 4x4 Master stracił pozycję faworyta (testy porównawcze nie były dobre). Według najnowszych wiadomości jest to ulubiony czeski Patriot (w Polsce znany jako Husar). CSG zadeklarowało montaż końcowy na Słowacji.

V4
sobota, 10 lutego 2018, 23:36

Wychodzi na to ze jezeli nasz przemysl dokonal by skoku technologicznego w krutkim czasie byla by szansa jeszcze cos W naszym regionie sprzedac np kraba tyle ze umowa musiala by byc tak skonstruowana aby tylko na kraje nato Amerykanie juz tak sie zalatwili z abramsem ze sojusznik odsprzedal wrogowi.

pol
niedziela, 11 lutego 2018, 09:43

krótkim....

Olgierd
niedziela, 11 lutego 2018, 09:24

Skoku technologicznego można dokonać generalnie na dwa sposoby. Pierwszy to radykalne zwiększenie nakładów na badania naukowe, oczywiście zakładając że posiadamy odpowiednio wykształcone kadry. Drugi to zakup technologii za granicą. Który miałeś na myśli?

Gts
poniedziałek, 12 lutego 2018, 02:13

Poerwsza opcja krotka nie jest. Nawet kupa pieniedzy wpompoeana w nasz przemysl nie gwarantuje postepu technologicznego, dlatego ze zarzadzanie i kontrola leza pod psem. Widac to po dzielach Bumaru, Tarnowa itp. Zeby wyszkolic absolwentow to i kadra profesorska powinna byc obeznana z najnowszymi technilogiami. Jak inaczej ma przekazywac wiedze, czy pracowac nad nowymi technologiami jak w wiekoszosci sami dysponuja wiedza z lat 70-80 ubieglego wieku? Samo zwiekszenie nakladow nic nie da bez wspolpracy z przemyslem w tym zagranicznym. Dovhodzimy wiec do meritum. Tylko pozyskiwanie technologii za granica cos moze dac. To pozyskiwanie moze byc rozbie realizowane czy to w formie licencji, offsetu czy zalupu technologii, ale tak aby nasze uczelnie i firmy mogly przy tym pracowac aktywnie uczesnitczac w procesach budowy, modernizacji czy opracowywania nastepcow. W kazdym przypadku to kilkadziesiat lat pracy, a im pozniej sobie uswadomimy ze nie ma innej drogi tym gorzej dla nas. Samemu bedziemy gonic wlasny ogon.

Olgierd
poniedziałek, 12 lutego 2018, 16:54

Właśnie jesteśmy na etapie rozwalania naszego systemu edukacji, trudno powiedzieć z jakiego powodu. Już nie wspominam o znaczeniu jakie w naszej szkole ma religia. Oraz jej nauczyciel. Istnieje ścisły związek pomiędzy jakością systemu edukacji a możliwościami wytworzenia nowoczesnych technologii. Niszcząc edukację skazujemy nasze dzieci na rolę bardzo taniej siły roboczej. Oraz wiecznych emigrantów.

Xd kek
sobota, 10 lutego 2018, 22:09

Czesi I Słowacy powinni wspólnie rozwijać siły zbrojne jak za czasów wspólnego państwa.

real
sobota, 10 lutego 2018, 19:51

Wszyscy lepiej sobie poradzą niż Błaszczak czy Macierewicz i tyle .

Pudelszczak
niedziela, 11 lutego 2018, 01:28

Możesz rozwinąć swą myśl

Jam
sobota, 10 lutego 2018, 19:40

Utrzymywanie rodzimego przemysłu zbrojeniowego na własne potrzeby obronne jest niemal dwukrotnie droższe od zagranicznych zakupów. Tym bardziej, że polski przemysł nie jest w stanie dostarczyć broni inteligentnej, więc rozwijanie go w zakresie dostaw wewnętrznych np broni strzeleckiej ma wyłącznie kosztowne uzasadnienie polityczne.

Tamtam
niedziela, 11 lutego 2018, 12:23

Polecam przestudiowanie wojny 1920 a w szczególności dostaw amunicji panie (z małej litery) ekonom (bo nie ekonomista).

Rysio buchalter
niedziela, 11 lutego 2018, 14:11

Ja polecam ci przestudiowanie jaki wpływ na jakość i cenę produktu mają monopole.

Tamtam
wtorek, 13 lutego 2018, 01:41

A jakiż to monopol mamy. Ile broni i amunicji kupujemy za granicą? Kolejny liberał pożal się Boże. Inni mogą nam oferować amunicję tańszą niż produkuje Radom bo...mamy ten Radom. Gdybyśmy nie mieli to ceny byłyby dużo wyższe. Oczywiście dla tych co wierzą w \"niewidzialną rękę rynku (czyli jakiegoś potentata)\" byłoby taniej, że o jakości taniej amunicji przez litość nie wspomnę.

niki
niedziela, 11 lutego 2018, 12:07

Wystarczy sprywatyzować całą polską zbrojeniówkę a zacznie produkować sprzęt na światowym poziomie i konkurencyjny cenowo. Pewnie by się to związkowcom nie spodobało ale kit z nimi.

Lock
wtorek, 13 lutego 2018, 01:43

To już ćwiczyliśmy na całej gpodpodarce w 1989 i skończyło się tak, że jesteśmy obcy we własnym kraju. Zostaliśmy podbici gospodarczo. 3mln ludzi wyjechało. Niektóry nie są w stanie uczyć się na własnych błedach tylko powtarzają mantrę nawiedzonych ekonomów.

Dier
niedziela, 11 lutego 2018, 11:43

\"Utrzymywanie rodzimego przemysłu zbrojeniowego\" jest podstawą bezpieczeństwa narodowego. Względy ekonomiczne są zupełnie nieistotne.

Gts
poniedziałek, 12 lutego 2018, 02:20

Co za brednie. Masz dobry przyklad w postaci naszego przemyslu ktory w ogole nie przyczyjmnia sie do bezpieczesntws narodowego. Jest wrecz skarbonka bez dna, w ktorej wszelkiej masci cwaniaczki znalazly sobie zrodlo utrzymania siebie, awoich rodzin i zaplecza politycznego bez jakichkolwiek efektow zwieskzania potencjalu obronnego Polski. Jednym slowem topimy, palimy czy wyrzucamy w bloto miliardy zlotych. Jaki jest wiec tego sens? Rozumislbym gdyby zbrojeniowla produkowala dobry sprzet ktory znajdowalby nabywcoe za granica tymczasem pompujemy miliardy zl dotacji nie otrzymujac nic w zamian.

Kozi
niedziela, 11 lutego 2018, 23:25

Tylko póki co nie mamy przemysłu ani armii. Pieniądze za to wyrzucany w błoto co roku.

Ass
niedziela, 11 lutego 2018, 09:25

Polski przemysl panstwowy, prywatni radza sobie niezle i to na nich powinnismy stawiac dodatkowo zwiazki zawodowe won z przemyslu obronnego.

mario
niedziela, 11 lutego 2018, 15:43

hahahaha propaganda z lat 90 ala prywatyzowac za 1 zł - wszystko!!! naprawdę ktoś w to wierzy? Tak sobie radzi ten przemysł zbrojeniowy??? A nasze WB? MON musiał wykupić ponad 20% aby nie padli bo sie termin wykupu obligacji kończył. Jeżeli ktokolwiek przejmie polskie zakłady z \"prywatnych firm\" - czytaj francuskie albo niemieckie państwowe koncerny to i tak je pozamykają , ewentualnie będą tutaj je przemalowywac.

Ass
poniedziałek, 12 lutego 2018, 15:11

Dlatego że MON nie kupuje nic od \"badylarzy\" kolejny przykład to BMS Jaśmin gotowy od dawna a jak tam BMS z PGZ? Gdzie ja napisałem coś o prywatyzacji za 1zl? Chodzi mi bardziej o styl zarządzania, państwowa zbrojeniówka to skansen i zaplecze polityczne.

Gts
poniedziałek, 12 lutego 2018, 02:21

Nie to WB musialo zgodzic sie na odkup akcji bo inaczej nic by Antek od nich nie wzial.

Harry 2
sobota, 10 lutego 2018, 17:47

Nie bądźmy naiwni! Każde państwo chce prowadzić własną politykę obronną i dlatego o współpracy państw Grupy V4 możemy zapomnieć. Zresztą, co mogą sobie wzajemnie zaproponować? Sprzęt z lat 70 i często sowieckiej proweniencji? To za mało. Zachodnie firmy oferują więcej i znacznie nowocześniejszy sprzęt (rakiety p/lot, samoloty bojowe itd) Życie dowiodło, że najlepiej posiadać sprzęt własnej produkcji i należy do tego dążyć w każdej dziedzinie związanej z obronnością kraju i nie tylko. Gdyby to nie było możliwe, należy dążyć do zakupów licencji na korzystnych warunkach z możliwością ingerencji w sprzęt we własnym zakresie. Tego wymaga bezpieczeństwo każdego państwa.

Ass
niedziela, 11 lutego 2018, 09:30

Kazde? Np Polska takiej nie prowadzi

bobo
sobota, 10 lutego 2018, 21:42

Lepiej aby te trzy państwa nie były uzbrojone bo ich politycy i biznes lubi flirtować z Rosją. Jedynym państwem, które ma bezpośredni problem z Rosją to Rumunia. I to jak przed wojną nasz jedyny realny sojusznik przeciw Rosji. Być może Rosjanie będą starali się osłabić Rumunię wspierając finansowo i politycznie ideę Wielkich Węgier. Choć akurat gdyby do tego doszło oficjalnie to Słowacja wsparłaby raczej Rumunów a nie Węgrów.

dżinks polowy
sobota, 10 lutego 2018, 18:25

Dokładnie. Ja tu wodzę tylko jakieś niszowe obszary wspłópracy. Czesi mają Tatrę. My Jelcza. Czesi mają Dany i a my Kraby (wiem róznica w powoziu). Nasze przemysły są konkurencyjne. Szansę dają nowe technologie które razem możnaby rozwijać, tylko jak to zrobić skoro Wszehrad nie czuje się zagrożony.

Ziem
niedziela, 11 lutego 2018, 12:03

Czesi nas nie potrzebują. Pozostali rownież. A stawianie Tatry obok jelcza to gruba przesada i poważna obraza Tatry. Przemysł czech jest konkurencyjny, eksportuje. Nasz żeruje i czeka na kolejne kroplówki od polskiego podatnika.

dżinks polowy
wtorek, 13 lutego 2018, 01:47

Przecież o tym pisałem. Co tam, porównanie tatry i jelcza się nie spodobało? Kroplówki są niebędne aby postawić ten przemysł na nogi. W 1989 już tacy byli co twierdzili, że wystarczy mieć pieniądze aby dobrze żyć. Mieli rację, zapomnieli tylko powiedzieć skąd brać te pieniądze.

Gts
poniedziałek, 12 lutego 2018, 02:22

Lepiwjbym tego nie ujal.

Zbys
niedziela, 11 lutego 2018, 10:17

Polska tez nie czuje sie zagrozona. Dzialalnosc kolejnych rzadow i kolejnych MONow dokladnie to pokazuje. A to co opowiadaja o sobie to tylko usprawiedliwienie co zrobili z pieniedzmi na bron ...

Olgierd
niedziela, 11 lutego 2018, 09:29

Wyszechrad nie istnieje. To znaczy nie istnieje z udziałem Polski. \"Dobra Zmiana\" izoluje nasz kraj, ostatnio postanowiła wywołać wojenkę z USA, Izraelem i Ukrainą. Pozostałe kraje Wyszechradu utrzymują relacje między sobą, jak również z Austrią. W pewnych obszarach jest to rozszerzane o Chorwację i Słowenię. Ale Polski w tym nie ma.

Nesher
niedziela, 11 lutego 2018, 01:04

Czesi nie mają Dany, Dana to stary system opracowany w byłej Czechosłowacji i produkowany na Słowacji. Słowackie firmy kontynuują opracowywanie tej koncepcji, dziś oferują czwartą generację (Dana, Ondava, Zuzana i Zuzana 2) oraz Eva, bezpośrednią konkurencję dla polskiego Kryla. A Jelcz i Tatra to nie to samo, Jelcz nie jest konkurencją dla Tatry. Tatra jest jedną z najlepszych ciężkich ciężarówek na świecie.

jurgen
niedziela, 11 lutego 2018, 17:44

na polskie niziny i równiny Jelcz wystarcza i daje radę. Na czeskie góry potrzebna raczej Tatra. Geografia w dużym stopniu określa wymogi dla sprzętu. U nas z reguły wymóg pływalności, w Czechach się ten wymóg z reguły pomija. U nas ważna obrona plot, W Czechach niekoniecznie, bo do Czech z Kalinigradu i tak nic nie doleci. Po prostu inne potrzeby i zagrożenia.

Nesher
niedziela, 11 lutego 2018, 19:07

Nikt nie zaprzecza, że geografia w Polsce jest inna niż w Czechach, ale to nie znaczy, że Jelcz i Tatra są na tym samym poziomie jakości, bo to nieprawda. Tatra jest jedną z najlepszych off-roadowych ciężarówek, Jelcz jest przeciętnym pojazdem (w najlepszym przypadku). A nasze góry nie są tak wysokie, jak ludzie w Polsce bardzo często myślą, średnia wysokość wynosi około 450 metrów nad poziomem morza. Nie jesteśmy Austrią ani Słowacją. Co więcej, nie budujemy naszej armii, aby chronić nasze granice, ponieważ jeśli ktoś zaatakuje nasze terytorium, nasza szansa jest naprawdę minimalna. Budujemy armię zdolną do wysyłania wojsk do państw bałtyckich, wschodniej Polski lub Bałkanów jako część sił NATO, jeśli jest taka potrzeba. To jest na początek. Po drugie, nie sądzimy, że ktoś z naszych sąsiadów stanowi dla nas zagrożenie w ciągu 20 lat. Może z małym wyjątkiem Polski, która jest dla nas bardziej niezrozumiała. Tak więc terytorium użycia naszej armii mogło być takie samo jak polskie. Albo polskie niziny, albo czeski Śląsk :-)

jurgen
poniedziałek, 12 lutego 2018, 21:34

z tym zagrożeniem Czech z Polski to po prostu bredzisz, nawet mi się tego nie chce uzasadniać. Czesi są w Polsce lubiani, tak samo jak Słowacy. Sam wielokrotnie byłem w Czechach i mi się tam podoba, jak wszędzie zresztą. Więc chłopie - nie szukaj sobie wrogów na siłę :).

Nesher
wtorek, 13 lutego 2018, 00:48

Oczywiście był to raczej żart niż prawdziwy opis sytuacji. Ale twoje poczucie, że Polacy są na takim samym poziomie popularności jak Słowacy w Czechach, jest naprawdę złe. Polska znajduje się na trzecim miejscu popularności naszych sąsiadów i szacunku Niemiec (czwarte miejsce), a Polska jest niewielka. To, że ludzie byli dla ciebie mili, jest dobre, ale to nie znaczy, że my (jakoś bardzo) lubimy Polskę. Dla większości młodych ludzi jesteście jak Rosja (niezrozumiały kraj na wschodzie), a starsi pamiętają lata 1919, 1938 i 1968. Ponadto nie rozmawiałem o ludziach (nie chcą walczyć, dopóki polityk nie przekonał ich, że jest to ich święty obowiązek), ale o państwie i obecnym reżimie, który budzi kontrowersje ze wszystkimi sąsiadami i nikim (nie tylko w Czechy) rozumie, dlaczego. Nie można więc dziwić się, że przez następne 20-30 lat widzimy pewne zagrożenie (choć niewielkie) w Polsce. Kto nam zagwarantuje, że żaden przyszły rząd w Warszawie nie otworzy tego nonsensu z polskim pretekstem do Śląska Cieszyńskiego. Nawiasem mówiąc, ten sam problem (choć o wiele bardziej realny) dotyczy Słowacji i Węgier. Ale nie być tak pesymistycznym (lubię Polskę, choć mam coraz mniej zrozumienia w ostatnim czasie), wszystko, o czym tutaj mówimy, jest po prostu teorią piwa, jak mówimy w Czechach :-)

ck16
wtorek, 13 lutego 2018, 11:36

W epoce globalizacji jakieś tam wojny lokalne tracą całkowity sens. Przykład byłej Jugosławii świetnie to obrazuje. Tym bardziej w UE lokalne wojenki nie mają sensu. Jedynie Rosja prowadzi obecnie politykę zagraniczną rodem z poprzedniej epoki. Jeśli Polska, Czechy, Węgry idt. mają prowadzić ze sobą jakąś wojnę to raczej jest to wojna o młodzież. Wszystkie te państwa strasznie boją się wyludnienia. Polska chętnie by chciała aby u nas osiedliło się z 300-500 tys Czechów, Węgrów itd. Dlatego Rząd RP cieszy się, że w Polsce mieszka już ok 1-1,5 mln Ukraińców (we Wrocławiu podobno to 10% mieszkańców). Nikt ich z Polski nie wygania i nie zamierza tego robić nawet jeśli obydwa państwa kłócą się na temat historii. Historia polsko-ukraińska jest o wiele bardziej krwawa niż polsko-czeska. W Czechach również podobno pracuje dużo Polaków i nic się z tego powodu nie dzieje (oczywiście, zawsze trafią się jacyś idioci, którzy będą narzekać). Szkoda. że przed II wojną światową Polska i Czechosłowacja nie umiały ale i nie chciały ze sobą współpracować. W roku 1920 to Czesi uderzyli na Polaków, korzystając z tego, że wojska bolszewickie podchodziły pod Warszawę. W roku 1938 Polska wzięła idiotyczny odwet i jako Polak stwierdzam, że była to totalna głupota. Rząd II RP p usiłował wypytać Rząd Czechosłowacji, czy ten będzie walczył z Hitlerem ale Czesi nie widzieli Polski jako swego sojusznika. Jeśli już to prędzej takim sojusznikiem miał być dla Czechosłowacji w roku 1938 Stalin, który przysłał na pomoc Czechosłowacji swoje samoloty. Sądzę, że Polska i Czechosłowacja w roku 1938 zatrzymały by Hitlera, gdyby tylko współpracowały albo ten by nie zdecydował się na wojnę. Za rok 1968 Polska w żaden sposób nie może odpowiadać bo decyzja zapadła w Moskwie a nie w Warszawie, która nie miała nic do powiedzenia. Jako rozsądny człowiek powinieneś to wiedzieć. We wrześniu 1939 zdaje się, że Słowacja również uderzyła na Polskę zajmując jakieś tam tereny ale większość Polaków nawet o tym nie wie i z pewnością nikt obecnie Słowaków za to nie obwinia (Słowacy ściśle współpracowali z Hitlerem). Wiem, że jeśli jakiś naród czy państwo obawia się Polski to jest to Litwa. Gdy rozpadał się ZSRR to Litwini podobno strasznie bali się, że Polska znowu zajmie Wilno jak w roku 1920 (tzw. bunt Żeligowskiego). Rząd w Warszawie nigdy nie miał jednak zamiaru tego robić a i obecnie polityka Polski względem Litwy jest bardzo delikatna. Polska raczej stara się nie zauważać pewnych niemiłych spraw rządów Litwy niż doprowadzać do zaognienia wzajemnych relacji (zamykanie polskich szkół na Litwie, czy zmiana polskich nazwisk na litewskie).

Nesher
wtorek, 13 lutego 2018, 21:48

Mniej więcej zgadzam się z tobą. Ale w tekście jest kilka drobnych błędów. Czechosłowacka - polska wojna miała miejsce w styczniu 1919 r., A nie w 1920 r. Konflikt ten trwał tylko tydzień, a nie był to czeski atak na Polskę, ale odwrotnie, czeska armia wyzwoliła część kraju (Śląsk Cieszyński wchodzi w skład czeskiego państwa od XIV wieku ), który był okupowany przez Polskę. Polska wykorzystała sytuację, że w listopadzie 1918 roku nie mieliśmy prawie żadnej armii, dawne wojska austriackie były jeszcze we Włoszech, a najlepsze wojska (legiony czechosłowackie z Włoch i Francji były nadal na froncie, rosyjskie legiony walczyły z bolszewikami na Syberii) i okupowane nasze terytoria. Nasi reprezentanci próbowali negocjować z Polską, ale bez sukcesów. Ostatnią kroplą było to, że Polska zaczęła przygotowywać się do wyborów do parlamentu także na tym terytorium (była to de facto aneksja). Dzięki Bogu zmieniła się nasza sytuacja i przybyły pierwsze oddziały, głównie legiony z Włoch i Francji, i mogliśmy zacząć bronić. Nasze działania były szybkie i bezkompromisowe, po tygodniu wojna się skończyła. Jeśli jesteś zainteresowany tym tematem, mogę polecić Ci czeski portal Palba.cz, znajdziesz tam bardzo dobry i obiektywny serial o wojnie siedmiodniowej. Odnośnie potencjalnej koalicji przeciwko Hitlerowi, po śmierci Piłsudskiego (dopóki był żywy, nasze relacje były dobre, np. Szefowie sztabów mieli kilka spotkań, tych samych szefów służb wywiadowczych) nie było to możliwe, głównym problemem był Józef Beck, tak bardzo nienawidził naszego kraju, że nie było możliwe zawarcie jakiejś umowy. Słowacy w 1939 r. Zajmowali tylko tę część Polski, która została okupowana przez Polskę w 1938 r. A w 1968 r. Polscy komuniści wraz ze wschodnimi Niemcami popchnęli Brezniewa, by zaprzestał liberalizacji w Pradze. Tak więc inwazja była decyzją rosyjską, ale Gomułka miał w tym udział.

ck16
środa, 14 lutego 2018, 10:40

Odnośnie sporu polsko-czechosłowackiego o Zaolzie to polska wersja jest zupełnie inna i zapewne tak samo \"obiektywna\" jak wersja czeska. Również mogę Tobie przesłać ciekawy i \"obiektywny\" artykuł na ten temat. Podobno to Czesi nie dotrzymali jakiejś umowy z dnia 5 XI 1918 r., i oszukali Polaków. Jestem natomiast ciekawy jaka zdaniem Czechów była struktura ludnościowa na Zaolziu bo według Polaków to Zaolzie było zamieszkane głównie przez Polaków (123 tysięcy na Zaolziu; 139 tys. w całej czeskiej części Śląska Cieszyńskiego) z mniejszościami czeską (32 tys.) i niemiecką (22 tys.). Nie zdziwię się jak według Czechów proporcje były zupełnie inne. Doczytałem się również, że podobno mało brakowało aby w roku 1945 ponownie pomiędzy Polską i Czechosłowacją nie wybuchła nowa wojna o Zaolzie ale Stalin na to nie pozwolił. Dopiero 13 czerwca 1958 rządy PRL i CSRS podpisały porozumienie ostatecznie zostawiając Zaolzie w granicach Czechosłowacji. Strona czeska zobowiązała się przestrzegać praw polskiej mniejszości narodowej na Zaolziu (szkoły z polskim językiem nauczania, organizacje polskie, polskie gazety) oraz zrzekła się roszczeń do terytoriów znajdujących się pod władzą polską.

Nesher
środa, 14 lutego 2018, 13:29

Wiem o tej umowie od listopada 1918, ale nie partii czeskiej (nie mieliśmy tego terytorium pod kontrolą), ale strona polska nie przestrzegała tej umowy (np. Polska zaczęła dzwonić do armii miejscowych mieszkańców, przygotowywała się do wyborów do polskiego parlamentu i tak na). Argument, że większość jest polska, a więc państwo polskie ma prawo zajmować to terytorium, jest taki sam, jak argument Hitlera z 1938 r. W niektórych częściach Czech było około 90% Niemców (w niektórych małych wioskach blisko granicy prawie 100% ), ale nie oznacza to, że były to Niemcy lub że Niemcy miały prawo aneksować nasze regiony przygraniczne, ponieważ te regiony przez wiele stuleci stanowiły część państwa czeskiego (ostatniego \"niemieckiego\" terytorium wokół Chebu, jednoczyły się z państwem w tym samym czasie, co Śląsk Cieszyński (w XIV w.), więc agresorem była Polska i chroniliśmy naszą historyczną granicę, a ponad 50% ludności polskiej to \"nowi\" emigranci, biedni ludzie, którzy przybyli w drugiej połowie XIX wieku z Austriacka Galicja jako tanie siły robocze w kopalniach i hutach Nie zapominajmy, że państwo czeskie (królestwo) w przeciwieństwie do Polski nigdy nie przestało istnieć de iure, więc prawo było po naszej stronie, a dodatkowo w tym czasie była tylko jedna poważna kolej z Moraw na Słowację (przełęcz Jablunkov), aw 1919 roku my toczył kolejną (i bardziej niebezpieczną) wojnę z czerwonymi Węgrami, które chciały podbić Słowację i Polskę, aby połączyć się z Armią Czerwoną. Odnośnie naszej umowy z 1936 r. Z ZSRR, był to pakt trójstronny (Francja była zaangażowana) przeciwko Niemcom, a nie Polsce. I że Józef Beck bardzo mocno nienawidzi naszego kraju (szczególnie prezident Benesza), jest faktem. Szczerze mówiąc, bardzo trudno jest zawrzeć jakąś umowę, jeśli jedna ze stron ma prośbę terytorialną do drugiej strony. Problem stosunków polskich statków z sąsiadami był i według mojego punktu widzenia nadal jest tylko jeden. Polska postrzega się jako supermocarstwo, co zdecydowanie nie jest realne.

ck16
środa, 14 lutego 2018, 16:25

Polska jest dzisiaj jakimś supermocarstwem tylko w głowach jakiś pomyleńców, ale i tacy się pewnie trafiają. Przed II wojną światową to Czechosłowacja rywalizowała z Polską o prymat w tej części Europy. Obje strony uważały się za lokalne supermocarstwa i tu był problem a nie jakiś Beck. Czesi mieli w roku 1938 zdecydowanie lepszy przemysł wojskowy ale Polska więcej ludności. Potencjały tak naprawdę obydwu armii były więc podobne. Dzisiaj Polska chciała by być liderem Europy Środkowej ale polityka jest zupełnie inna. Wszelkie projekty gospodarcze planowane z sąsiadami mają przynieść korzyść gospodarczą i rozwój wszystkim naszym sąsiadom a nie tylko Polsce. Tylko Rosjanie się wściekają bo mogą stracić rynek ropy i gazu a i zapewne Niemcy nie są zadowoleni z tego, że Polska chciałaby odbudować swój przemysł. Polskie stocznie na Bałtyku to konkurencja dla stoczni Niemieckich. W Polsce obecnie o przedwojennych konfliktach z Czechami czy Litwą nikt już nie pamięta. Poza tymi, którzy się interesują historią. Jedynie Ukraińcom, Polacy nie mogą zapomnieć mordowania z lat 1943-44 chociaż w Polsce obecnie pracuje ok 1,5 mln Ukraińców i nie ma z tym problemu. To, że Litwini i Czesi pamiętają jeszcze spory sprzed około 100 lat świadczy o ukrytym strachu przed Polską. Na takiej samej zasadzie zapewne Polacy obawiają się większych Niemców, chociaż tylko z powodów demograficznych Niemcy nie mają dzisiaj możliwości podbicia Polski. Jeśli Niemcy podbili by dzisiaj Polskę to co mieli by dalej z nią zrobić. Znowu zacząć wszystkich mordować. Bzdura. Ja jestem jednak bardzo ciekaw dlaczego Czechosłowacja po roku 1989 się rozpadła na Czechy i Słowację. Co o tym zadecydowało. Przed rozpadem Czechosłowacja to była w sporcie potęga, nawet USA czy Rosja dostawała w hokeja w skórę. Proszę o odpowiedź.

ck16
środa, 14 lutego 2018, 09:58

Odpowiem Tobie inaczej. Kiedyś interesowałem się bitwą pod Grunwaldem w roku 1410 i to wygląda tak w różnych krajach: - Polacy oczywiście uważają, że to oni główne pokonali wojska krzyżackie bowiem wojska litewskie po początkowych sukcesach nie wytrzymały naporu Krzyżaków i jako słabiej uzbrojone uciekły by oczywiście po jakimś czasie powrócić i walczyć dalej, - historycy litewscy uważają, że to głownie wojska Litewskie zadecydowały o zwycięstwie pod Grunwaldem bowiem w początkowej fazie bitwy Litwinom udało się rozbić piechotę krzyżacką a przede wszystkim krzyżacką obsługę armat z których Krzyżacy wystrzelili tylko ze 3 razy. Potem Litwini zastosowali typowy manewr dla armii ze stepów wschodnich, czyli istotnie wycofali się, by po jakimś czasie powrócić i walczyć (w części Litwini mogą mieć istotnie rację), - historycy dawnego ZSRR uważali, że to wojska rosyjskie zadecydowały o zwycięstwie pod Grunwaldem a ściśle mówiąc miały to uczynić posiłkowe Pułki Smoleńskie. Istotnie pod Grunwaldem walczyły posiłkowe Pułki Smoleńskie ale chyba było to kilkaset osób a rosyjscy historycy uczynili z nich ze dwie dywizje pancerne jak w czasach II wojny światowej. Tak mogą różnić się stanowiska trzech państw tylko na temat jednej bitwy pod Grunwaldem. Podobnie jest ze stosunkami polsko-czechosłowackimi w latach 1919-1939. To nie jest tak, że tylko Beck nie chciał współpracy a Czesi bardzo chcieli. Obydwa państwa nie widziały takiej możliwości. To, że Czechosłowacja postawiła na Stalina w roku 1938 świadczy o całkowitym nierozumieniu istoty komunizmu albo o tym, że osoby, które go zaprosiły musiały być radzieckimi agentami. Polacy nie mieli żadnych złudzeń na temat Stalina. Z tego co wiem to podobno Rząd Polski pytał się rządu w Pradze, czy Czesi będą walczyć i otrzymano odpowiedź, że nie. Gomułka był skrajnym komunistą i obarczanie dzisiejszej Polski i Polaków za lata komunizmu to potężny błąd. Czy Polacy mają obciążać dzisiaj Bułgarów za przygotowanie zamachu na Jana Pawła II. To całkowita bzdura. Wszystkie te decyzja w istocie zapadały w Moskwie i nawet jeśli lokalni przywódcy komunistyczni mieli jakiś wpływ na te decyzje to i tak ostatecznie decydowała Moskwa. Zakładasz, że bez Gomułki, wojska Układu Warszawskiego nie wykroczyły by do Czechosłowacji. To bardzo wątpliwa teza. W Polsce jest ogromny spór na temat, czy gdyby Jaruzelski 13 grudnia 1981 nie wprowadził stanu wojennego to czy wojska Układu Warszawskiego by wkroczyły do Polski. Ja uważam, że nawet gdyby takiej decyzji nie było w grudniu 1981 to mogła zapaść np. w styczniu 1982 ale szanuję i odmienne poglądy na ten temat. W roku 1981 ZSRR jest jeszcze potęgą i nikt nie przewidywał, że za kilka lat się rozpadnie.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama