Sejm za podwyższeniem limitu żołnierzy zawodowych. Teraz podpis prezydenta

OPUBLIKOWANO: Piątek, 29 Września 2017, 12:28
Leopard 2A4 Dragon-17

Sejm przyjął w piątek poprawkę Senatu, która zwiększa limit żołnierzy zawodowych ze 130 tys. do 150 tys. Głosowanie oznacza, że ustawa, która zawiera harmonogram stopniowego zwiększania wydatków obronnych, czeka już tylko na podpis prezydenta.

Za odrzuceniem poprawki (taka formuła obowiązuje w Sejmie w głosowaniach nad uwagami Senatu do ustaw) było 27 posłów. Przeciw zagłosowało 398. Nikt nie wstrzymał się od głosu.

Była to jedyna senacka poprawka do nowelizacji ustawy o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu sił zbrojnych. Przewiduje ona stopniowe zwiększanie wydatków obronnych do poziomu 2,5 proc. PKB w roku 2030 i latach następnych oraz podwyższenie maksymalnej liczebności sił zbrojnych i maksymalnej wysokości zaliczek, jakie MON może wypłacać przy zamówieniach. Zdaniem szefa MON Antoniego Macierewicza ustawa oznacza, że proces odbudowy armii wszedł w decydującą fazę.

Teraz ustawa trafi do prezydenta Andrzeja Dudy. Zgodnie z konstytucją od momentu przedstawienia ustawy ma on 21 dni, aby ją podpisać, skierować do Trybunału Konstytucyjnego lub zawetować. Trudno się spodziewać innego scenariusza niż podpisanie.

Według jeszcze obowiązujących przepisów maksymalna liczebność wojska jest określona na 150 tys. żołnierzy, a nie mniej niż połowa stanowisk jest przeznaczona dla żołnierzy zawodowych, z czego nie więcej niż jedna trzecia – dla oficerów.

Nowelizacja przewiduje, że liczebność sił zbrojnych będzie wynosiła nie więcej niż 200 tys. stanowisk etatowych żołnierzy. Jednocześnie wprowadza maksymalny limit stanowisk dla żołnierzy zawodowych. Zarówno w projekcie skierowanym przez rząd do Sejmu, jak i w uchwalonej nowelizacji wynosił on 130 tys. Senat zaproponował 150 tys.

Senat uznał, iż zwiększenie liczebności całych Sił Zbrojnych do 200 tys. żołnierzy będzie wiązało się z koniecznością zwiększenia liczebności żołnierzy zawodowych, co może spowodować, iż przyjęty przez Sejm limit 130 tys. żołnierzy będzie zbyt niski. Aby temu zapobiec i zagwarantować ustawie właściwą elastyczność podniesiono ten limit do 150 tys. żołnierzy zawodowych.

uzasadnienie uchwały Senatu

Czytaj więcej: Senatorowie za zwiększeniem limitu żołnierzy zawodowych

130-tys. limit żołnierzy zawodowych wywołał dyskusję jeszcze podczas prac nad projektem w Sejmie. PO interpretowała go jako faktyczne zmniejszenie liczebności wojska – resztę 200-tys. armii stanowiłyby bowiem Wojska Obrony Terytorialnej, których wartość PO głośno podaje w wątpliwość. PiS i resort obrony podkreślali natomiast, że to obecny rząd zwiększył liczebność wojska – z 95 tys. żołnierzy w 2015 r. do ponad 101,5 tys. aktualnie. Niemniej, jeszcze pod koniec debaty w Sejmie przedstawiciele partii rządzącej sugerowali, że może zostać złożona poprawka zwiększająca limit żołnierzy zawodowych. Tak się stało w Senacie. To dlatego ustawa wróciła jeszcze do Sejmu i była głosowana w piątek.

Mimo dyskusji nad maksymalną liczbą żołnierzy zawodowych, to nie ona wydaje się być najważniejszym punktem nowelizacji. Zawiera ona bowiem harmonogram stopniowego zwiększania wydatków obronnych. W 2018 i 2019 r. na ten cel ma zostać przeznaczone nie mniej niż 2 proc. PKB (liczone już według nowej metodologii), w 2020 r. – co najmniej 2,1 proc. PKB, w latach 2021-23 – minimum 2,2 proc. PKB, w latach 2024-25 – nie mniej niż 2,3 proc. PKB, w latach 2026-29 – co najmniej 2,4 proc. PKB, a począwszy od 2030 r. – minimum 2,5 proc. PKB.

Czytaj więcej: Sejm uchwalił plan podnoszenia wydatków obronnych

Jak wspomniano, zmieni się także metodologia obliczania odsetka produktu krajowego brutto przeznaczanego na wydatki obronne. Obecnie ustawa mówi, że wynoszą one nie mniej niż 2 proc. PKB z roku poprzedniego. Nowelizacja przewiduje, że wartość PKB ma dotyczyć tego samego roku, na który planowane są wydatki (według wielkości PKB określonej w założeniach projektu budżetu państwa na dany rok). Przy założeniu, że PKB będzie nadal rósł oznacza to zwiększenie wydatków obronnych. Jak wielokrotnie podkreślało MON, jest to krok zgodny z metodologią naliczania wydatków obronnych przez NATO.

Czytaj więcej: Pierwotnie plan podnoszenia wydatków obronnych był nieco inny – zobacz, jak ewoluował

Nowelizacja zakłada także zwiększenie – z 25 proc. do 33 proc. wartości zamówienia – maksymalnej wysokości zaliczek, których można udzielać, zamawiając uzbrojenie i sprzęt wojskowy. W założeniu MON ma to m.in. przyspieszyć proces modernizacji technicznej armii i obniżyć ceny uzbrojenia i sprzętu wojskowego (producent dysponujący pieniędzmi z zaliczki nie będzie musiał sięgać po oprocentowany kredyt bankowy lub pożyczy mniejszą kwotę).

W pierwotnej wersji projekt przewidywał zaliczki 50-procentowe. Zapis ten został jednak zmodyfikowany po interwencji Ministerstwa Finansów. Pomysł podwyższenia zaliczek jest krytykowany przez opozycję jako wydawanie pieniędzy bez pozyskiwania uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Natomiast według wiceszefa MON Bartosza Kownackiego zwiększenie zaliczek to sposób na wsparcie krajowej zbrojeniówki i obniżenie cen zamawianych przez MON produktów.

Ustawa o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu sił zbrojnych została uchwalona w 2001 r. z inicjatywy ówczesnego szefa MON Bronisława Komorowskiego i dlatego była nazywana ustawą Komorowskiego. Obecne zmiany, przygotowane już w resorcie kierowanym przez Antoniego Macierewicza, są na tyle istotne, że możemy mówić o ustawie Komorowskiego-Macierewicza.

Czytaj więcej: Mamy ustawę Komorowskiego-Macierewicza. Wydatki obronne mają być wyższe [KOMENTARZ]

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

19 komentarzy

Lewkon Wtorek, 03 Października 2017, 16:22
Ustawa kładzie tylko warunki do powyżej wymienionych planów. Wszystko swoim czasem
UnKnown Sobota, 30 Września 2017, 11:10
To teraz tylko należy zapytać skąd wezmą tylu ludzi żeby te etaty zapełnić. Żeby to zrobić armia musi być konkurencyjnym pracodawcą, bo niestety sam patriotyzm i chęć obrony ojczyzny to za mało, żeby wyżywić i utrzymać rodzinę. Więc albo zwiększą zarobki żołnierzy zawodowych, albo najczęściej występującym nazwiskiem w Wojsku Polskim będzie Vacat.
Płace na obecnym poziomie, może i są zadowalające dla osób z minimalnymi kwalifikacjami więc żołnierzy do biegania za BWP'ami nam nie zabraknie, ale specjalista informatyk, elektronik czy mechanik w cywilu zarobi o wiele więcej niż "we" Wojsku.
sojer Sobota, 30 Września 2017, 22:24
Zwiększenie limitu nie jest równoznaczne z zatrudnieniem kogokolwiek, ale mim zdaniem, gdyby to była prawda to nie wiem skąd wezmą kandydatów do WOT... chyba w tylko w liceum lub klubie emeryta.
as Sobota, 30 Września 2017, 9:37
Przecież nie jest jedynym pomysłem. Z realizacją tego też może być podobnie jak z opóźnieniami do kótrych nawiązujesz.

Ogólnie należy rozliczać nie za same chęci, tylko ich realizację. Ew brak chęci :)
asta Sobota, 30 Września 2017, 9:12
A jaki jest limit dolny? I czy czasem podległe ministrowi wot z czasem nie zastąpią regularnej?
Autor koment Sobota, 30 Września 2017, 9:02
Najpierw obnizyli by teraz podwyzszyc. Jaja jak berety
pozdrawiam Piątek, 29 Września 2017, 23:47
Putin w 1999 roku obejmując władzę miał niemalże zerowy budżet na armię. Zaczął od ograniczenia liczebności armii o 2 miliony żołnierzy. To co zostało wykorzystał na rozbudowę arsenału rakietowo-atomowego. Rozumiecie o co w tych chodziło? A o to, że nasi politycy robią akurat na odwrót wydając bezsensownie kasę.
Jemioł Sobota, 30 Września 2017, 12:31
Nie, nie rozumiem. Polska armia jest zdecydowanie zbyt mała jak na nasze położenie, oraz populację - powinno być to ok. 300 - 350 tysięcy. Mogę zrozumieć, że część tego stanu uzupełnią formacje WOT, ale małą armią nie pokryjesz całego terytorium Polski ( chyba że znów koncepcją obronną jest trzymanie linii Wisły).
kapralek Sobota, 30 Września 2017, 20:34
bez nowoczesnego sprzętu to pokryjesz kraj co najwyżej 300 000 grobów, mamy XXI wiek, a nie I WŚ
Jemioł Niedziela, 01 Października 2017, 16:27
A co to za jakiś dziwny argument? Gdzieś pisałem o 300 tysięcznej armii uzbrojonej we widły i cepy? Wojny z ruskimi i tak nie wygramy, więc trzeba się bronić na tyle długo, aby zadziałały zobowiązania sojusznicze. Aby to osiągnąć trzeba spełnić odpowiednie warunki i znaleźć kompromis pomiędzy liczebnością a poziomem uzbrojenia, mając do wykorzystania budżet w takiej a nie innej wielkości, natomiast często spotykane argumentowanie; "zróbmy małą ale mega-nowocześnie uzbrojoną armię", jest dziecinną argumentacją. Co mamy bronić taką armią? Samą Warszawę? Poczytaj analizy i wypowiedzi ekspertów z dziedziny wojskowości - jest ich sporo w internecie.
Ps. Sam generał Skrzypczak wspomniał jakiś czas temu, że mamy ok 15 tysięcy (!!!) "bojówki" - żołnierzy pierwszej linii. Niech to posłuży za cały komentarz do Twojej wypowiedzi.
pyton Niedziela, 01 Października 2017, 10:29
Co z tego że będziesz miał "nowoczesny sprzęt" jeśli nie będziesz miał ludzi chętnych do walki: vide Czechosłowacja 1938 czy Francja 1940?
ryszard56 Piątek, 29 Września 2017, 18:12
a gdzie najnowocześniejszy sprzęt i nowe rodzaje uzbrojenia??dzidami mają walczyć??
asawe Piątek, 29 Września 2017, 16:46
w sumie bardzo dobra wiadomosc. tylk sprzetu kupowac wiecej nowoczesnego.
bartek Piątek, 29 Września 2017, 13:41
Bez urazy ale czy to ma być jedyny pomysł na naszą obronę że zwiększymy liczbę żołnierzy? a czym ci biedni wojacy będą operowali??? Opóźnienia są na każdym, dosłownie na każdym kroku jeśli chodzi o wyposażenie. Co ciekawe w jakiś sposób jednak są wydawane te miliardy złotych na wojsko, pomimo że sprzetu przybywa nieadekwatnie do tych pieniędzy...
Reds Sobota, 30 Września 2017, 0:29
Dokładnie takie same uwagi chciałem napisać. Nawet najlepiej wyszkolona lekka piechota nie wygra wojny. Trzeba wywalić wszystkich pseudoanalityków, specjalistów od koncepcji i założeń. Nawet jeśli przeplacimy za czołgi systemy ptzeciwlotnicze, fregaty przeciwlotnicze, bojowe śmigłowce granatniki, czy bwp, to bedą one bronić tego kraju. Dlaczego nie można kupić uh1z,aw201, 150 leopardow 2 z opcją modernizacji, Carl Gustaw, izraelskich rakiet i homara, czy norweskiego systemu p.lot.? Wojna partyzancka to powinna być opcja B. Obecnie nasze f16 zostaną zaorane pierwszą salwą islander m. Nic ich nie ochroni. Nie rozumiem dlaczego po tych wszystkich wpadkach stoczni MW ktokolwiek tam jeszcze pracuję. Jak mogli dopuścić do uszkodzenia ORP Orzeł.?
x Piątek, 29 Września 2017, 20:56
póki co to niema kto operować "kałachem" bo sprzętu trochę jest choć starego
Wincenty Kadłubek Piątek, 29 Września 2017, 20:20
Drogi Bartku!
I właśnie dlatego , po wieloletnich zapóźnieniach, dajemy szansę na dobrą zmianę . Pozdrawiam
Harry Piątek, 29 Września 2017, 18:25
Chcesz nadrobić 25cio letnie zaległości sprzętowe w 2-3 lata? To niemożliwe. Za ok 10lat armia będzie mogła mówić o jako takim, dobrym wyposażeniu którego wcześniejsze serie produkcyjne będzie można wówczas zacząć modernizować.
Większa liczba żołnierzy też jest potrzebna bo człowieka nic, tak do końca nie zastąpi. Ponadto, współczesne wojny będą się toczyć na ulicach w miastach (patrz obecnie: Francja, Niemcy, Anglia...)
Ktoś Piątek, 29 Września 2017, 17:47
Regina w terminie wyszła