Francuski sen o wielkości w cieniu redukcji budżetu armii [WYWIAD]

OPUBLIKOWANO: Piątek, 11 Sierpnia 2017, 9:16
Prezydent Emmanuel Macron i gen. Pierre de Villiers
 Le Redoutable, francuska łódź podwodna wyposażona w rakiety balistyczne
Żołnierze pełniący służbę w ramach operacji
Prezydent Emmanuel Macron i Donald Trump podczas wizyty amerykańskiego prezydenta w Paryżu
Emmanuel Macron podczas szczytu NATO w Brukseli
Dr Krzysztof Soloch
  • Prezydent Emmanuel Macron i gen. Pierre de Villiers
  •  Le Redoutable, francuska łódź podwodna wyposażona w rakiety balistyczne
  • Żołnierze pełniący służbę w ramach operacji
  • Prezydent Emmanuel Macron i Donald Trump podczas wizyty amerykańskiego prezydenta w Paryżu
  • Emmanuel Macron podczas szczytu NATO w Brukseli
  • Dr Krzysztof Soloch

„We francuskim rządzie istnieje chęć zrobienia największych oszczędności kosztem wojska, a także ministerstwa spraw wewnętrznych.” – mówi w rozmowie z Defence24.pl dr Krzysztof Soloch. Ekspert Francuskiego Instytutu Spraw Miedzynarodowych skomentował pierwsze miesiące prezydentury Emmanuela Macrona pod kątem polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa oraz stan relacji francusko – polskich. 

Lidia Gibadło: W ostatnich tygodniach jednym z tematów, którymi żyje Francja jest dymisja gen. de Villiers’a w związku z krytyką prezydenckich planów dotyczących oszczędności we francuskim wojsku. Pomimo zapowiedzi wzmacniania sił zbrojnych okazuje się, że mogą one stać się ofiarą planowanych reform gospodarczych.

Dr Krzysztof Soloch: Prezydent Macron stał się w pewnym sensie zakładnikiem swoich własnych przyrzeczeń, ponieważ w trakcie kampanii wyborczej deklarował, że zwiększy budżet obronny Francji do 2 proc. PKB w 2025 r., czyli do 50 mld euro. Przy tym ówczesny kandydat nie mówił, że należy spodziewać się cięć w wydatkach obronnych. Na spotkaniach z wyborcami zaznaczał natomiast, że Francja jest stale zagrożona i że byłby to moralny błąd, gdyby zmniejszano budżet obronny, a tym samym bezpieczeństwo Francji.

Stąd decyzja o redukcji budżetu wywołała reakcję części oficerów, a przede wszystkim gen. Pierre’a de Villiers’a. Gen. de Villiers już wcześniej zaznaczał, że francuskie wojsko jest na skraju wytrzymałości, a dalsze cięcia budżetu armii nie powinny mieć miejsca ze względu na ryzyko, że żołnierze nie będą w stanie wypełniać swoich zadań.

We francuskim rządzie istnieje chęć zrobienia największych oszczędności kosztem wojska, a także ministerstwa spraw wewnętrznych. Cały budżet na 2017 r. musi się zmniejszyć o 4,5 mld euro. Okazuje się jednak, że dwa największe cięcia dotknęły resortów obrony (850 mln euro) i spraw wewnętrznych (526 mln euro). 

Kwota, o której Pan wspomniał, dotyczy dodatkowych kosztów wygenerowanych przez operacje zagraniczne. W czasie kampanii wyborczej Macron zapowiadał odbudowę pozycji międzynarodowej Francji, z czym wiąże się prowadzenie misji poza francuskimi granicami. Wydaje się, że taka decyzja stoi w sprzeczności z deklaracjami z czasu kampanii.

Z pewnością. Choć ostatnio prezydent zadeklarował podniesienie budżetu o 1,5 mld euro czyli do poziomu 34,2 mld euro w 2018 r., to jeśli popatrzymy na wydatki przeznaczane na misje zagraniczne oraz w jaki sposób charakter tych misji zmienił się od publikacji ostatniej Białej Księgi w 2013 r., widoczna jest pewna sprzeczność. Sam gen. de Villiers zaznaczał, że jeżeli armia ma wypełniać dodatkowe misje i chronić Francję i Francuzów to budżet, który w 2016 r. został zwiększony o 600 mln euro, powinien wzrosnąć o prawie 3 mld euro w 2017 r. 

Czytaj także: Francja: Remedium na cięcia budżetu armii

Kilka dni temu senacka komisja finansów opublikowała raport, który pokazuje dramatyczną sytuację francuskiego wojska. Część koszar nie nadaje się do użytku. Część sprzętu jest przestarzała - jedynie niecałe 50 proc. jest dyspozycyjne. Dla porównania, sześć lat temu było to 80 proc. To pokazuje skalę zaniedbań. Gen. de Villiers mówił, że francuskie wojsko wykonuje misje w 130 proc. w porównaniu z oczekiwaniami sformułowanymi w Białej Księdze. Stąd planowane cięcia będą miały duże, wielopłaszczyznowe konsekwencje.

Poza tym od wielu lat plany budżetowe dla wojska są niedoszacowane. Dziś budżetuje się 800 mln euro na operacje zagraniczne, podczas gdy ich koszt przekracza corocznie ponad 1,2 mld euro. W ministerstwie obrony brakuje zatem spójności między zapowiedziami a realną sytuacją.

Dotyczy to też systemu odstraszania nuklearnego?

We Francji na odstraszanie nuklearne (franc. force de frappe) wydaje się 3,5 mld euro rocznie. Już dzisiaj wojskowi mówią, że w celu zachowania dyspozycyjności tych sił i środków fundusze muszą zwiększyć się do 6 mld euro do 2020 r.

 Le Redoutable, francuska łódź podwodna wyposażona w rakiety balistyczne

Fot. Guillaume Rueda / Wikimedia Commons / CC 3.0.

Sytuacji nie poprawia także sposób, w jaki doszło do dymisji gen. de Villiers’a.

Jest to wydarzenie bezprecedensowe. Po raz pierwszy od momentu kiedy w 1958 r. funkcja szefa sztabu generalnego przyjęła obowiązujący do dziś format, głównodowodzący podał się do dymisji. Wcześniej miały oczywiście miejsce dymisje szefów poszczególnych rodzajów sił zbrojnych, ale nigdy nie doszło do dymisji szefa sztabu.

Czytaj więcej: Spór o budżet i dymisja szefa sztabu. Rysa w relacjach Macrona z armią [ANALIZA]

Nie zdarzyło się również, aby prezydent w stosunku do armii posługiwał się językiem uznawanym we Francji za brutalny. W dzień przed główną defiladą organizowaną w czasie obchodów rocznicy zdobycia Bastylii, prezydent w corocznym przemówieniu do żołnierzy zaznaczył, że jest ich "szefem" i że nie potrzebuje żadnych rad ani nacisków, a eksponowanie wewnętrznej debaty wojskowej w dyskursie publicznym jego zdaniem jest nieetyczne. To oburzylo nie tylko wojskowych, ale przede wszystkim opinię publiczna.

A jak siły zbrojne postrzegane są przez opinię publiczną?

We Francji wobec armii stosuje się określenie "wielka niema" (franc. la grande muette). Jednak ta sytuacja zmieniła się od 2013 r. Wynika to poniekąd z potrzeby kreowania pozytywnego wizerunku armii – po zniesieniu poboru do wojska, musi ono zachęcić młodych ludzi, aby weszli w jej szeregi. Dlatego sposób komunikowania i przekaz musiały ulec zmianie m.in. dzięki wykorzystaniu mediów społecznościowych.

Fot. Armée de Terre, Facebook

Efektem większego otwarcia armii jest reakcja wojskowych na zaistniałą sytuację. W czwartek 27 lipca piętnastu wysokich rangą oficerów napisało list otwarty do prezydenta Macrona, opublikowany w dzienniku "Capital". Wojskowi proszą w nim szefa państwa o szacunek i piszą o tym, jak bardzo zabolał ich jego sposób komunikowania się z wojskiem. Jest to bezprecedensowa sytuacja, która do tej pory nigdy nie miała miejsca. 

Jednym z kluczowych haseł wyborczych francuskiego prezydenta było zacieśnianie współpracy europejskiej także w zakresie obronności. Co motywuje prezydenta do lobbowania za tą inicjatywą?

Stabilność europejska to nie tylko kwestia poszczególnych krajów członkowskich, ale także samej organizacji. Po deklaracjach prezydenta Donalda Trumpa dotyczących zmniejszenia zaangażowania w Europie już prezydent François Hollande zaznaczał, że w tym kontekście obowiązkiem krajów europejskich jest wzmocnienie współpracy wojskowej, tak aby wypełnić lukę po ewentualnym wycofaniu się Amerykanów. 

We Francji istnieje ciągłość myślenia polegająca na tym, że na europejskie bezpieczeństwo nie można patrzeć jedynie przez pryzmat NATO. Większość państw sojuszu to członkowie UE, dlatego bez zwiększenia współpracy na poziomie unijnym nie można mówić o realizacji art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego. 

Za tą inicjatywą stoi także chcę dzielenia się wydatkami na zbrojenia. Coraz droższy sprzęt i coraz kosztowniejsze programy wojskowe wymagają, jak widać, zwiększenia budżetów wojskowych. Dlatego francuska administracja proponuje rozpoczęcie wspólnych programów, aby dzielić się tymi kosztami. Stąd pomysł utworzenia europejskiego funduszu obronnego.  

Wśród priorytetów prezydenta jest walka z terroryzmem. W jakim stopniu operacja Sentinel, w ramach której żołnierze patrolują ulice francuskich miast, stanowi obciążenie dla armii? Co możemy powiedzieć o planach nowej administracji dotyczących walki z terroryzmem?

Operacja jest dużym obciążeniem dla armii francuskiej, bo oznacza rozmieszczenie 10 tys. żołnierzy na terytorium Francji, w tym ponad 6 tys. w samym regionie paryskim. Sytuacja która trwa od stycznia 2015 r., czyli po ataku terrorystycznym na redakcję gazety „Charlie Hebdo” jest bardzo istotna, jeśli chodzi o budżet obronny. 

Walka z terroryzmem, czyli dziś największe zagrożenie dla Francji była dla Macrona jednym z priorytetów. Już podczas kampanii przyszły prezydent zaznaczał, że będzie chciał skoordynować służby, tworząc komórkę w rodzaju task force w Pałacu Elizejskim, której zadaniem jest koordynacja pracy służb wywiadowczych. Narodowe Centrum Antyterrorystyczne zaczęło swoją prace na początku czerwca.  

Żołnierze pełniący służbę w ramach operacji

Fot. JB.Tabone/Armée de terre

Pozostaje jednak kwestia funduszy, których jak na razie brakuje. Cięcia budżetowe w ministerstwie obrony i spraw wewnętrznych mają się nijak do zapowiedzi administracji. Koordynacja jest potrzebna. Task force jest wartością dodaną, która na pewno pomoże skoordynować te działania, ale obecnie najważniejsze jest finansowanie, a dziś jest ono nieadekwatne do zagrożenia. W czasie Kongresu w Wersalu w listopadzie 2015 roku, ówczesny prezydent Francji, François Hollande, zaznaczył, że dla niego ważniejszy jest „pakt bezpieczeństwa” od „paktu stabilności” UE.  

Premier Eduard Philippe zaznaczył w swoim pierwszym wystąpieniu w Zgromadzeniu Narodowym, że dziś Francja jest permanentnie zagrożona i nie ma praktycznie miesiąca bez udaremnienia próby zamachu. Z jednej strony słyszymy takie słowa, a z drugiej strony widzimy cięcia w dwóch resortach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Francji. Część wojska, polityków oraz Francuzów nie rozumie tej sytuacji, co przełożyło się na spadek popularności Macrona. 

Ze zwalczaniem terroryzmu wiąże się kwestia wojny w Syrii i eliminacji tzw. Państwa Islamskiego. W planach prezydenta jest zwiększanie roli Francji w zakończeniu konfliktu. 

Francja, która jest członkiem międzynarodowej koalicji walczącej z tzw. Państwem Islamskim, zapowiedziała chęć czynnego włączenia się do rozwiązania tego konfliktu, ale wojna w Syrii jest na tyle skomplikowana, że dziś trudno powiedzieć, jaką rolę mógłby odgrywać Paryż. Obecny przekaz jest dość niespójny.

Jedyną kwestią, która została twardo postawiona są tzw. czerwone linie. Podczas konferencji prasowej w czasie wizyty prezydenta Władimira Putina w Paryżu na pytanie dotyczące ewentualnego wykorzystania broni chemicznej przez reżim Asada, Macron odpowiedział, że Francja nie zawaha się użyć siły, jeśli zostanie ona po raz kolejny wykorzystana przeciwko ludności cywilnej. Powiem szczerze, że obecnie nie widzę, w jaki sposób Francja mogłaby wnieść wartość dodaną do zakończenia tego konfliktu, szczególnie biorąc pod uwagę jak bardzo jest on skomplikowany. 

Ostatnio część komentatorów odnotowuje podjęcie próby resetu z Rosją. Czy podejmowane działania mogą mieć wpływ na stosunek Paryża do sytuacji na Ukrainie?  

W tej kwestii Macron bardzo jasno zaznaczył, że nie chce sobie zamykać drzwi do współpracy z żadnym krajem. On współpracuje ze wszystkimi państwami także z Rosją, ale pod pewnymi warunkami. Respektowanie umów z Mińska jest właśnie takim zastrzeżeniem. Tutaj nie doszło do zmiany francuskiego stanowiska w porównaniu z prezydenturą Françoisa Hollanda, jeśli chodzi o kwestię Ukrainy. Nastąpiło jednak większe otwarcie na stosunki z samą Rosją.

Czytaj także: Francusko-rosyjski "reset" Macrona [ANALIZA]

Emmanuel Macron stara się pokazać, że choć Francja jest otwarta na współpracę z każdym krajem, będzie broniła wartości zachodnich i stabilności europejskiej oraz globalnej jako mocarstwo nuklearne oraz państwo, które po USA dysponuje największą liczbą żołnierzy stacjonującą poza własnymi granicami.

Myśli Pan, że ten argument – zaangażowania poza własnym terytorium – Emmanuel Macron wykorzystał w celu ocieplenia relacji z USA podczas wizyty Donalda Trumpa w Paryżu?

Ta wizyta miała kilka wymiarów, które przyświecały Macronowi podczas jej organizacji. Najważniejszym było pokazanie Trumpowi, że nie jest osamotniony na arenie międzynarodowej, a Francja pozostaje największą sojuszniczką USA, szczególnie w obliczu Brexitu oraz ochłodzenia relacji na linii Berlin - Waszyngton. 

Drugim powodem była chęć przygotowania terenu do ewentualnej zmiany nastawienia Trumpa do kwestii klimatycznej, która dla Macrona jest bardzo ważna. To udało się w pewnym stopniu, ponieważ amerykański prezydent powiedział, że rozważy takie posunięcie.

Prezydent Emmanuel Macron i Donald Trump podczas wizyty amerykańskiego prezydenta w Paryżu

Fot. Shealah Craighead / The White House / Flickr.com

Innym tematem było uwrażliwienie Stanów Zjednoczonych na walkę z terroryzmem, jaką Francja prowadzi w Sahelu. Paryż zwrócił się z prośbą o wsparcie nie tylko w wymiarze wojskowym, ale także finansowym dla grupy G5 Sahelu, której celem jest walka z dżihadystami w tym regionie Afryki. Do tej pory USA opierały się finansowaniu inicjatywy. Dlatego Francja chce przekonać Waszyngton do zmiany decyzji, szczególnie że koalicja odnosi sukcesy w walce z terroryzmem.

Jednym z mocnych akcentów zarówno kampanii prezydenckiej Macrona, jak i pierwszych miesięcy jego prezydentury było wzmocnienie współpracy z Niemcami, szczególnie biorąc pod uwagę brytyjską decyzję o opuszczeniu Unii Europejskiej. 

Jeśli chodzi o Brexit to Francja od początku przypominała, że współpraca z Wielką Brytanią będzie kontynuowana i będzie stanowiła wkład do zapewnienia stabilności kontynentu. W kwestii rozwijania europejskiej polityki obrony we Francji widać dużą chęć wzięcia na siebie roli przywódczej, która miałby opierać się na współpracy z Niemcami. 13 lipca odbyło się wspólne posiedzenie rządów Francji i Niemiec, na którym wspólnie opowiedzieli się za wzmocnieniem polityki obronnej UE. W tym kontekście zapowiedzieli chęć stworzenia wspólnego „systemu do walki w powietrzu”. Do 2021 r. powinna powstać francusko-niemiecka baza lotnicza w Evreux, we Francji gdzie ma stacjonować wspólna eskadra transportowa.

Czytaj więcej: Ciche poparcie Merkel dla Macrona. Nowa oś Berlin - Paryż? [ANALIZA]

Istnieją jednak pewne tradycyjne bariery utrudniające współpracę obu państw, czyli np. brak zaangażowania Bundeswehry w operacje z użyciem siły. Te przeszkody grają kluczową rolę. Oczywiście można mieć wspólne misje, prowadzić wspólne programy wojskowe, ale pozostaje problem z użyciem armii. Pojawiają się pytania dotyczące wykorzystania Eurokorpusu np. w kontekście walki z terroryzmem. A zatem jest chęć współpracy, ale towarzyszy jej szereg kwestii, które to utrudniają. W związku z tym deklaracje dotyczące wzmocnienia europejskiej współpracy obronnej, będzie bardzo ciężko przełożyć na konkrety.

Częstym argumentem w dyskusji nad projektem wspólnej armii europejskiej jest to, że byłaby ona raczej narzędziem francuskiej polityki zagranicznej.

Taka ocena jest obecna w rozmowach na ten temat od wielu lat, np. w Polsce. Dla tej kwestii jest zrozumienie we Francji i przez kilka ostatnich lat chciała pokazać Polsce, że jej interesy i obawy o jej własne bezpieczeństwo są we Francji rozumiane. Stąd uczestnictwo francuskich sił w ćwiczeniach natowskich i ich obecność, co prawda niewielkich ale jednak, w Estonii w ramach misji sojuszu.

Emmanuel Macron podczas szczytu NATO w Brukseli

Fot. NATO

Znaki zapytania stawiane w związku z chęcią partycypacji poszczególnych państw w projekcie wspólnej europejskiej obrony pokazują, że będzie ona zmierzała raczej w kierunku współpracy bilateralnej i opierała się na twardych jądrach. Szczególnie chodzi tu o kraje, które od początku angażowały się w obronę europejską, czyli o kraje Beneluksu, Francję oraz Niemcy, które zdały sobie sprawę jak ważna jest europejska współpraca obronna przy obecnych zagrożeniach.  

Co ciekawe, Francja coraz częściej spogląda na kraje skandynawskie i chętnie współpracuje z Finlandią, która także zainteresowana jest europejską obroną, oraz ze Szwecją. 

Jak w obecnej sytuacji można ocenić współpracę polsko - francuską?

Francja wiązała duże nadzieje na współpracę z Polską. Dzisiaj są one o wiele mniejsze. Po Brexicie we Francji Polska była ukazywana jako kraj zdolny do operacji zewnętrznych, z dużym budżetem obronnym, z wieloma programami zbrojeniowymi. Dlatego była postrzegana jako państwo, które wraz z Niemcami pomoże Francji ruszyć z projektem obrony europejskiej. Początkowe deklaracje strony polskiej dotyczące redynamizacji współpracy w tym zakresie wywołały w Paryżu powiew optymizmu.

Natomiast od czasu przetargu na Caracale można zaobserwować znaczne ochłodzenie relacji. Brak zapisu o współpracy z Paryżem w Przeglądzie Strategicznym opublikowanym przez MON odbił się bardzo negatywnym echem we Francji. Dla francuskich władz jest to sygnał, że nie są już strategicznym partnerem Polski. Spotkało się to z dużym niezrozumieniem.

Jeśli dzisiaj popatrzymy, w jakich obszarach możemy współpracować z Francją, to jest ich mało, zarówno pod kątem polityki bezpieczeństwa, jak i polityki zagranicznej. Ewentualnie jeśli istniałaby chęć ze strony Polski, to w grę w chodzi kooperacja w zakresie walki z terroryzmem. Tutaj w krótkim okresie czasu moglibyśmy bardzo szybko odbudować tę współpracę.

Czy ewentualnym polem dla odbudowy współpracy mógłby być udział francuskiej firmy NAVL Group (dawniej DCNS) w programie Orka?

Zwycięstwo Naval Group podniosłoby kooperację Francji i Polski do poziomu współpracy strategicznej i było przełomem w relacjach między tymi państwami. Jeśli Polska zdecydowałaby się na francuską ofertę, otrzymałaby w jej ramach rakiety manewrujące, do obsługi których potrzebna jest specjalna komórka dowodzenia i Francuzi deklarują pomoc przy jej utworzeniu. Tym samym zwycięstwo Naval Group podniosłoby kooperację Francji i Polski do poziomu współpracy strategicznej i było przełomem w relacjach między Paryżem a Warszawą.

Dziękuję za rozmowę.


Dr Krzysztof Soloch

Krzysztof Soloch, fot. archiwum prywatne

Dr Krzysztof Soloch - absolwent paryskiej Sorbony, gdzie uzyskał tytuł doktorski. Pracownik Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (fr. Institut français des Relations Internationales, Ifri) a następnie Fundacji Badań Strategicznych (fr. Fundation pour la Recherche Stratégique, FRS), gdzie stworzył i kierował programami „Polska w UE” oraz „Nordika”. Obecnie znów współpracuje z Ifri. Autor wielu publikacji naukowych dot. spraw bezpieczeństwa i obronności.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

112 komentarzy

asd Czwartek, 19 Października 2017, 18:37
Okręty lepiej z Samsungiem budować niż z Francuzami - oni są nieprzewidywalni.
Misioa Niedziela, 20 Sierpnia 2017, 23:02
Programy dla Francji: Orka, Wisła, Miecznik(FREMM) te programy i jesteśmy ustawieni na dziesiątki lat. Od Niemiec kupić (może kupić licencję)Czołgi i BWP Puma , oraz może Mustang i Orka.. Nic nie przemawia tak dobrze jak pieniądze. Francuzi sprzedają broń i technologie od lat. Polacy dopiero uczą się kupować broń i licencje na produkcję
underdog Środa, 16 Sierpnia 2017, 20:04
Panowie czytam komentarze i wyciągam wnioski (posiłkując się Piłsudskim):
- Francja wykrwawiła się w I wojnie (ale dostała reparacje), II WS olała i świetnie na tym wyszła
- Polska straty w I WS - 30% majątku narodowego (można powiedzieć (mało) i dobrze na tym wyszła, w II pewnie 95% co nie zniszczyli Niemcy ukradli Rosjanie,
- trzeba mieć silną armię nie koniecznie supernowoczesną, a w konflikty angażować się w ich ostatniej fazie (w przypadku symetrycznego konfliktu mało zostanie nowoczesnego sprzętu na polu walki)
- Piłsudski na łożu śmierci mówił do swoich generałów i niejakiego Becka - wy się na wojnę beze mnie nie pchajcie, bo tą wojnę przegracie - co wprost nawiązuje do teorii wojny Sun Tze (aby rozpocząć konflikt potrzebna jest wola narodu, wola polityczna i wódz, któremu nikt nie rzuca kłód pod nogi)
- Anglia z rozmysłem topiła kilka razy Francję i kilka razy Polskę (wkręt - Nostrodomus o Anglikach nie mówił inaczej jak pijawki), dlatego wydaje się, że jakikolwiek sojusz z Francją jest dużo lepszy niż najlepszy sojusz z Anglią
- Polska co widać po ostatnich działaniach, działa jako przedłużone ramię USA - Niemcy (reparacje) Rosja. mam nadzieję, że ktoś to wszystko kalkuluje i wystawia odpowiednie rachunki dbając przede wszystkim o Nasz Interes Narodowy
A Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 0:06
Jedna uwaga. Straty Polski w 1 wojnie były większe. Front był w Polsce trzy lata. No i polskich żołnierzy na pewno zginęło w 1 wojnie więcej niż w drugiej
Midas Środa, 16 Sierpnia 2017, 23:36
Prawie wszystko się zgadza poza reparacjami. Po telefonie z Waszyngtonu odpuszcza bo mają jednego sojusznika Węgry i to tylko w kwestii ideologicznej
aaaa Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 14:28
Polska wydaje 2% PKB na obronnosc ale 60% z tego idzie na emerytury, pensje. Tyle w temacie.
ktos Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 14:15
Hehe jasne 3 mln wyjechaly - nikt nie wrocil. Czyli co 10 obywatel jest za granica? Powiedz jakim cudem sa korki na drogach jak 1/10 obywateli kraju nie ma? Te 3mln to moze byly za granica na zarobku (ci co wyjechali i ci co wrocili lacznie i to tez nie sadze). Co do 500mld to faktycznie dali nam jak nie wiem co... my pewnie wogole nic nie wplacamy do budzetu prawda, siedzimy tylko a kasa sama wplywa?
Zyla5 Środa, 16 Sierpnia 2017, 23:41
W PRL było 38 mln obywateli a na mojej ulicy było osiem aut. Nie napiszę więcej bo....
Zbrozlo Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 17:32
Tyle dostaliśmy netto w dwóch perspektywach po odjeciu naszej składki. W trzeciej dostaniemy o wiele mniej bo nie pozwolą na to kraje południa Grecja Hiszpania a szczególnie Włochy. Gdyby Polska nie była członkiem UE budżet Mon to byłoby 3mld USD a nie 9 mld USD. Sprawdź sobie wymianę handlowa Polski. Może i ktoś tam wrócił ale masz teraz 2 miliony Ukraińców w Polsce bo nie ma ludzi do pracy. Każda stocznia w Trójmieście ma ogromne wakaty. Bądźmy poważni nie klocmy się o fakty.
ktos Środa, 16 Sierpnia 2017, 13:23
Fakt jest taki ze pisales o 5mln co to wyjechalo, a jest to nieprawda. Analogicznie kazdego turyste tez mozna zaliczyc do takich co wyjechali. W koncu opuscili granice kraju, nie wazne ze na 3 miesiace, rok czy dwa tygodnie. Co do budzetu MON to jest on rowyn 2% PKB a na PKB nie wchodza skladki z UE tylko kwoty z podatkow i paru innych zrodel (jest to w roczniku statystycznym). Ilosc pieniedzy w UE nie wplywa na wysokosc budzetu MON.
Co do samej kasy z UE to wyglada to tak. Chcesz cos zbudowac skladasz wniosek o finansowanie w UE. Za swoje 100% kasy budujesz to co zamierzales, a potem UE weryfikuje czy budowa jest zgodna z deklaracja, jesli tak to przelewa ci X % kwoty na konto w ramach pomocy. Wiec nie piszmy jak to UE cos nam daje a my sobie to wydajemy jak chcemy. jest na ten temat ustawa o finansownaiu projektow z budzetu UE. Mozesz sobie poczytac jak sklada sie takie podanie i jak wyglada cala procedura.
Nikt nam nic nie daje.
raz dwa trzy Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 10:36
Najlepszy jest pomysł forsowany przez Francuzów "ograniczamy wydatki na armię ale ustanawiamy fundusz obronny ...niech cała Europa (w tym tzw nowe kraje UE) zrzucą się a francuscy urzędnicy w UE już dopilnują zapewnią żeby był kupowany sprzęt francuski (i ewentualnie niemiecki) .........super.......
Drań Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 23:19
Akurat jak na razie to zachód zrzuca się na autostrady lotniska kostkę brukowa i aquaparki w Polsce. Masz rację w jednym. Francja chce żeby Niemcy finansowali poprzez Bruksele armię Franacji. To bardzo dobry pomysł.
Drg Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 18:38
Dla wszystkich piewców Francji przypomnę fakty wstydliwie podawane tylko we francuskiej prasie lokalnej. Nie są rzadkością zamieszki w dzielnicach emigranckich, gdzie policję francuską atakuje się z użyciem broni palnej i granatów. Coś co w naszej części Europy jest nie do pomyślenia.
Hybryda Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 10:04
13 zł na godzinę?
b Wtorek, 22 Sierpnia 2017, 3:17
To i tak wiecej niz 8 zl dwa lata temu .
sell Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 11:28
Francuska myśl zbrojeniowa od wielu, wielu lat nie jest pierwszej wody.Sugestię, jak to niby Nam ma zależeć na współpracy za wszelką cenę z Francją, uznaję za zbyt daleką jeśli mało poważną. Caracale były przykładem braku umiaru Francji w traktowaniu Polski jako poważnego partnera. To był okazja do dojenia polskiego podatnika, który miał zapłacić za towar kiepski coś a'la Berliet. Wytykanie nam, pouczanie, ignorowanie nie jest dobre w relacjach dwustronnych. Cenimy sobie honor a to nie jest i nie będzie nam obojętne.
Maciek Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 10:45
Panie sorbonisto, o tym czy kupimy op i rakiety powinno decydować to: czy są nam potrzebne, czy nas na nie stać i w końcu czy są to najlepsze rowiązania w stosunku do ceny (taki wskaźnik cena/zysk). Enigmatyczne odbudowywanie współpracy z kimkolwiek (również z innymi państwami) nie powinno być głównym atutem wyboru uzbrojenia.
gts Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 9:29
No coz, co zrobic jesli trzeba utrzumywac miliony nie pracujscych ludzi czerpiscych pelnymi garsciami z socjalu. Francja za 10 lat to bedzie druga, zrujnowana Syria. Nozna wierzyc w te bajki o jej armii i zdolnosciach, ale jak sie rozmawia z nromalnymi Francuzami to oni w wiekoszosci albo beda zyli w zamnkietych, ogrodzonych i strzezonych militarnie enklawach, osiedlach albo w swoich palacach, inni natomiast beda zmuszni poszukac sobie nowych domow. Czesc z nich mysli nawet o Polsce. Niestety, aami nie koga bronic wlasnego kraji bo lewacka polityka predzej wsadzi ich do wiezenia za wyrazenie sprzeciwu niz ciemnoskorych tereorystow strzelajacych do lduzi na ulicach. Mozesz sobie ze mna polemizowac, panie "Torun", ale polecam wyjscie poza bezpieczne dzielnice i przejrzenie na oczy. Francji nie bedzie jeszcze za naszego zycia... to samo dotyczy innych krajow w ktorych lewackie wladze mysla ze kasa na socjal dla imigrantow sie nigdy nie skonczy, az sie okaze ze nie ma pracownikow i firm placacych podatki w takich krajach... nawet sie nie zorientujesz kiedy scenariusz z Syrii sie powtorzy. Jak sie zacznie to bedzie kilka tygodni i bedzie kalifat, a po kilku miesocach juz bedziesz mial wojne domowa zawsze tak koncza sie rzady lewicowcow - jednym wielkim "burdelem".
Alexxx Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 8:56
Ja od dawna twierdziłem, że juz dawno powinniśmy postawić na sprzęt francuski , Mirage zamiast F16 , nie szkodzi że gorszy na Rosję wystarczy. Produkcja była możliwa w Polsce , do tego być może udział w programie Rafale. Samolot dla vip falcon ( była mozliwość kupna w pakiecie ) . Tarcza Polski ( Aster) itp . z marynarką wojenną być może to samo ( chociaż Niemcy i Holandia moga być ciekawszą opcją )
Robert Sobota, 12 Sierpnia 2017, 21:41
Za 10 lat z Francji, tej którą znamy zostanie tylko nazwa. Podobnie z Niemiec, Szwecji i Kanady. Historia tych krajów zostanie zapomniana, ponieważ nie jest islamska.
Kozi Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 21:04
Kraj taki jak Francja nie zniknie tylko dlatego że duża część polaków ma kompleks francuzki i myśli w sposób zero-jedynkowy (islamista=terrorysta)
katia Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 17:04
NIe rozumiem dlaczego za niebezpieczeństwo uważasz tylko terrorystów. Może pomyślisz że
a/ tam gdzie są muzułmanie nie będzie można pić napojów alkoholowych
b/ nie będzie można jeść bekonu, szynki, wieprzowiny
c/ kobiety będą chodzić w hidżabach
d/ będzie rozgraniczenie kobiet i mężczyzn np. na lekcjach czy na pływalni
e/ te kobiety które nie będą stosowały się do muzułmańskich nakazów religijnych będą atakowane
f/ Islam zabrania wizerunków. Czyli być może że niektórzy zaczną niszczyć obrazy i rzeżby
Uważasz że nic nie zmieni się we Francji?
Już w tej chwili Francja się zmienia, w ubiorze, w zachowaniu. A dalej będzie gorzej.
Wenecja Środa, 16 Sierpnia 2017, 7:16
Skąd te rewelacje. Francja jest państwem świeckim i laickim czego jej bardzo zazdroszczę. Uwazam że nic się nie zmieni we Francji ponieważ muzułmanie żyją tak od 50 lat i żadnych zmian nie ma. We Francji żyje ponad 60! Mln Francuzów którzy Nie są muzułmanami. Wśród ludności muzułmańskiej Większość jest świecka. Wskaz mi bardziej swiecki kraj w Europie. Na pewno nie jest nim Polska.
b Wtorek, 22 Sierpnia 2017, 3:30
Polecam zwiedzic w piatkowy wieczor dzielnice Paryza LE Burge, moze wtedy latwiej pan zrozumie .
hermanaryk Środa, 16 Sierpnia 2017, 18:38
11 lat temu we Francji było 5% muzułmanów, 7 lat temu już 7,5%. Dziś - nie wiadomo ilu, bo kryterium wyznaniowego nie można już podawać w statystykach... Z badań brytyjskich np. wiadomo jednak, że społeczność muzułmańska jest tam, i można sądzić, że również we Francji, znacznie młodsza od społeczności tubylczych, więc sam sobie wyciągnij wniosek.
Hilolit Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 0:18
Co się stanie z 60 mln Francuzów w perspektywie 10 lat. ???? Dla Polski jedynym zagrożeniem jest nacjonalizm w Europie.
MOC Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 10:01
Kozi, nie wiem skąd ta pewność. Przecież powstanie kalifatów w miejsce Francji, Niemiec czy Szwecji jawnie głoszone jest przez ich lokalne diaspory.
Harry Sobota, 12 Sierpnia 2017, 17:14
Francja już jest poddana muzułmanom. Prawo szariatu, kalifat ogłoszone będą niedługo. Jeszcze ktoś ma wątpliwości, że ten kraj/naród wyzbył się własnej tożsamości? Że to koniec Francji którą znaliśmy?
Toruń Sobota, 12 Sierpnia 2017, 21:09
Prędzej Kalifornia wróci do Meksyku. Polecam wizytę w Crazy Horse przekonasz się że z Francja wszystko po staremu.
sid Sobota, 12 Sierpnia 2017, 12:39
Francja sama z UE interweniuje poza Europa walcząc z radykalnym islamem,nie chcą sami ponosząc kosztów,maja duży dług publiczny i to jest dla nich priorytet,poza tym mimo ciec finansowych pozostają najsilniejsza armia w UE
Swietopełk Piątek, 11 Sierpnia 2017, 21:07
Od 80% komentujących tutaj aż bije francuskim kompleksem. Francja ma w tej chwili najlepsza armię w Europie. Wiodący przemysł zbrojeniowy. Ogromna tradycje militarna. Proszę tylko nie piszcie że nas zdradziła we wrześniu 39 bo już ciężko się czyta te sowiecka propagandę.
sojer Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 11:26
Francji do Wielkiej Brytanii jeszcze sporo brakuje...
Zbrozlo Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 14:23
Wielka Brytania poza UE spada piętro niżej. Wyjaśnij pod jakim względem UK jest silniejsza militarnie ?
kenneth Środa, 16 Sierpnia 2017, 22:27
Pod każdym. Wyjaśnij dlaczego masz inne zdanie w tym przedmiocie.
ech Sobota, 12 Sierpnia 2017, 22:18
Oczywiście, że zdradziła w 1939 roku. Jaka rosyjska propaganda? Jeżeli Francja ma najlepszą armię w Europie (dobry żart tynfa wart), to dlaczego nie mogła pokonać i to wspólnie z równie dobrą armią włoską , wojsk Kadafiego?
Sztorm Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 14:26
W jaki sposób zdradziła? Przeciez wywołali Niemcom wojnę. Jaki sens był przeprowadzać szturm na linie Zygfryda 15 września? Sowieckie teorie o 39 ciągle żywe.
rED Sobota, 12 Sierpnia 2017, 19:40
A te tradycje to? Rozumiem nir obejmują '39 ani '40. A więc co?
ito Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 13:17
Zacząć od początku XIX w i niejakiego Napoleona, z którym Polacy wiązali poważne nadzieje? niezbyt może udana wojna z Meksykiem i- znacznie bardziej Wojna Krymska- wbrew brytyjskiej propagandzie Sewastopol zdobyli Francuzi, Angole nie dali rady. Wojną 1871 roku nie ma się co chwalić, natomiast mamy Wielką Wojnę- i obowiązujące w Polsce wyobrażenie jak to GB wojowała z Niemcami do upadu, a potem przyszli Amerykanie i wszystko się szczęśliwie skończyło- ale: w początku roku 1915- go armia brytyjska praktycznie przestała istnieć. Odtworzona w 1916- tym w połowie roku praktycznie przestała być zdolna do działań- znowu czas na odtworzenie. Amerykanie pojawili się w połowie 1917- go- i nie robili prawie nic (to znaczy- szkolili się) aż do 1918-go- zastanowiło Cię przypadkiem co powstrzymywało Niemców od przełamania frontu i dojścia do Zatoki Biskajskiej? Ano właśnie: Francuzi. Całe cztery i pół roku bez przerwy. I znowu-dlaczego rozsypał się Front Południowy i zmusił Niemców do walki na dwa fronty (bo po Rewolucji Frontu Wschodniego nie było), kto wytrącił wytrącił z wojny Bułgarię, odciął Turcję i w efekcie spowodował bezcelowość kolejnych niemieckich ofensyw na Froncie Zachodnim? Ano Francuzi, którzy uderzyli z Grecji na "pozycje nie do przełamania" i je przełamali. Żeby była jasność- w 1939- tym Francuzi w ramach zobowiązań sojuszniczych stoczyli z Niemcami kilkudniową bitwę i doszli do Renu. Jak wiemy z przekroczeniem Renu poważne problemy miały alianckie armie pięć lat później- a z Niemców w tym czasie pozostał już cień. Atak Francji na III Rzeszę stanowił pretekst, który Hitler wykorzystał w 1940- tym. O historii powojennej sam sobie poczytaj.
Dzejson Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 22:02
Problem polega na tym, że mając ogromną przewagę liczebną, bo wraz z brytyjczykami, mogli spokojnie zmusić Hitlera do rozdzielenia sił. Tego zresztą Hitler się obawiał. Fakt, wypowiedzieli wojnę Niemcom, weszli do renu.... poczym się wycofali. Oficjalnie dlatego, że Polska skapitulowała. Ale logicznie rzecz biorąc, jaki był sens przerywania ataku? Wojska były w gotowości, w głębi Niemiec, dywizje rozwinięte, minęło by jeszcze wiele czasu zanim niemiecka armia utworzyła by linię obrony, jeśli w ogóle miałaby na to szanse. Pamiętajmy, że praktycznie cała niemiecka armia była zaangażowana w inwazję na Polskę. Potężne armie Francji i Anglii w 20 dni nie mogły zmusić Hitlera do ustępstw? Otóż mogły i jak już wcześniej mówiłem, Hitler panicznie się tego bał, więc czuł zagrożenie. Po prostu ani francuzi ani anglicy nadal łudzili się, że wojny nie będzie, chociaż wisiała w powietrzu już co najmniej od 1936r. I wywiad francuski jak i angielski doskonale zdawały sobie z tego sprawę. Jak się skończyło, wszyscy wiemy
ito Środa, 16 Sierpnia 2017, 20:26
Przez rzekę wielkości Renu, na umocnione na sposób niemiecki pozycje, przy zerowej wiedzy na temat rzeczywistej obsady tych pozycji, wojska francuskie atakując SAME (pierwsze oddziały Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego przybyły 4- go września- cały korpus w 1939 osiągnął niespełna 150 tys. ludzi. Mizerna ta potęga) popisałyby się skretynieniem na miarę wręcz epicką. Tym bardziej, że armia owszem, miała osiągnąć jakieś 4,3 mln żołnierzy- ale po pełnej mobilizacji- Do MARCA zmobilizowała jakieś 2,2 mln. A zaczęła 2- go września. Do tego trzeba było rozdzielać siły na fronty niemiecki i włoski (sytuacja z Włochami była bardzo napięta, a granicy włoskiej nie broniło nic podobnego do linii Maginota). Sorry- "potężne armie" francuska i brytyjska w 1939 były równie realne jak brytyjskie krążowniki lądujące w Gdyni (wrześniowa plotka). Do dyspozycji była siła wystarczająca co najwyżej do demonstracji. Z czasem oczywiście rosła- do wielkości armii Polski (jakieś 900 tys ludzi) doskoczyła gdzieś w październiku. Nic dziwnego, że 12-go września, po stracie około 2000 ludzi (4-ry razy więcej niż Niemcy), widząc załamanie zorganizowanej obrony polskiej, odpuścili. Byli zwyczajnie zupełnie nieprzygotowani do wojny.
Ryś Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 10:09
Możesz wyjaśnić co masz na myśli pisząc potężne armia Anglii? Czy cytujesz podręcznik do historii z 1975 roku. ?
Dzejson Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 13:13
O tym, że w 1939r. Armie francuska i brytyjska miały ogromną przewagę nad niemcami. Szczególnie, że zachodniej granicy Niemiec broniły tylko nieliczne oddziały. Oficjalnie ofensywa francusko-brytyjska została przerwana, bo Polska skapitulowała. Ale tym sposobem świadomie oddali inicjatywę Niemcom, którzy w 1940 rozjechali Francję prawie tak samo łatwo jak Polskę. Nie, nie cytuję, żadnego podręcznika, a w szczególności z 1975
Wystarczy Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 17:38
Nie było we wrześniu 39 ani jednego brytyjskiego żołnierza we Francji. UK praktycznie nie posiadała armii lądowej . UK wmanewrowala Francję w wojnę w której to Francja miała krwawic bez udziału UK. Na linii Zygfryda było 30 niemieckich dywizji. Polska armia była rozbita w tydzień. Francja nie była w stanie pokonać samodzielnie Niemiec a potem ZSRR.
Masakra Środa, 16 Sierpnia 2017, 10:56
Bzdura jakich mało. To kogo ewakuowano w Dunkierce? Marian? Prawie 400 tys BEFu było w Francji.
ito Środa, 16 Sierpnia 2017, 20:34
Jasne, tylko że zwozili ich tam przez ostatni kwartał 1939-go pół 1940- go. Dobrze napisał- we wrześniu pierwsze oddziały brytyjskie pojawiły się 4-go. Do końca września stanowiły to, co z harcerska nazywa się kwaterką, a nie siłę bojową. Z końcem 1939-go liczyły ok. 150 tys ludzi. Te prawie 400 000 osiągnęli już po wybuchu wojny niemiecko- francuskiej.
Taki jeden z wioski Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 23:30
To się zdecyduj, czy polska armia była pobita w tydzień, czy po wkroczeniu ZSRR?
ewew Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 20:38
I wojna światowa, to jedyny przykład (w ciągu ostatnich 200 lat) wygranej przez Francję. Ale i tak tylko dlatego, że Anglia pilnowała mórz, że Anglia przysłala miliony zólnierzy i wreszcie USA przyslaly swoich. Bez tego Francja z imperium dawno byliby niczym. A zdrada Francji w 1940 (Vichy) jest oczywista.
Trop Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 17:39
Gdyby hitler chciał powołać rząd polski w GG to by powołał. Zdrada wobec kogo?
Imbram Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 8:30
Obejmują. Tak jak polskie obejmują np wojnę Północna i cały XVIII wiek kiedy terytorium Rzeczpospolitej było karczma zajezdna. Z 39 nie wiem o co chodzi?
CKM Piątek, 11 Sierpnia 2017, 20:21
Francuska noc.
De Retour Piątek, 11 Sierpnia 2017, 20:02
Niestety Macron nie odbył służby wojskowej i to widać. Decyzja o cięciu 850 mln była zła i fatalnie zakomunikowana. Podobno szybko się uczy.  Zobaczymy.  Niezmienia to faktu, że budzet 2017 będzie i tak o 600 mln wyższy od 2016. W 2017 wydali 10,2 mld € na nowy sprzęt. Nowa Pani Minister, jako specjalistka od budżetu i finansów pewnie trochę zaoszczędzi np uzdrawiajac relacje wojsko - przemysl, bo było trochę "kwiatków". Obiecali, że np program modernizacji WL Scorpion będzie realizowany planowo.

Współpraca z Niemcami jest trudna, nawet bardzo trudna, ale jest teraz obustronna silna wola polityczna, więc może będą wreszcie realne efekty. Z UK układa się o wiele lepiej. Z USA jest bardzo dobra. Podpisali Strategic Vision Statement itd.

Sentinelle najlepiej było by zakończyć, ale jest to politycznie ryzykowne.

Jedno jest pewne. Albo dojdą do 2% i rozwiną realną współpracę europejską, pozwalająca na realne oszczędności poprzez ujednolicanie sprzętu itd, albo spadną do 2 ligii.
papuga Piątek, 11 Sierpnia 2017, 16:17
Francja ma dosyć ciekawą manierę jednoczesnego oferowania swoich towarów i grożenia sankcjami. To słaba strategia
Okk Piątek, 11 Sierpnia 2017, 13:44
Sprzęt nie walczy podwalina wojska był i będzie żołnierz a jak wiadomo Francuski żołnierz w niezbędniki ma biało serwetkę do machania łatwo się strzela do ludzi uzbrojonych w bambusowy patyk ale jak historia pokazuje to tez nie jest jednoznaczne wiec wielka France kaput
Mieć Piastów Piątek, 11 Sierpnia 2017, 19:06
Szczególnie pod marna i verdun machal chusteczka albo pod dien bien phu albo pod sedanem. Mało który kraj ma tyle militarnych sukcesów w swojej historii jak ma Francja i jedna kampania 40roku tego nie zmieni.
Okkk Sobota, 12 Sierpnia 2017, 16:03
To prawda Francuzi ponieśli straty około 345 tys strat Niemcy 338 tys i tyle w czasie pierwszej wojny światowej zginęło 6 milionów Francuzkich patriotów czyli wszyscy od tamtej pory Francja jest popluczynami byłej potęgi która była większa niż cesarstwo rzymskie proszę się nie mów o roku czterdziestym szkoda że nie pamiętasz co to był rząd vichi zdrajcy i tchórze było i będzie a ty mówisz o jakiś dwuch potyczkach
gts Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 9:38
Dokladnie tak. Maja militarne sukcesu jak inni, silny przemysl i wojskowy i w ogole, ale co moga to juz przenosza za granice bo dobrze wiedza ze Francuzi pacowac nie chca. Miec zdolnosci to jedno a je marnowac to drugie. Owszem sa regiony gdzie ludzie sa bardziej odporni na lewicowy program rozwalania narodow, ale to nie jest cala Francja. O Francji decyduja lewicoei politycy ktorzy za chwile oddadza wladze muzulmanom i tyle bedzie dobrego. Wlascicielw koncernow dobrz o tym wiedza wynoszoac fabryki w mniej "otwarte demokracje" na to ochoczy przystali oferujac wlasnie ofsety i spolki corki ktore pozwoliby zachowac jakas kontrole nad wlasnymi produktami. Nie myslcie ze Airbus to nam tyle ofeorwal za friko (co nie zmienia faktu ze bede zwolennikiem tej niedoszlej umowy). Po prostu elity zawsze sobie znajda nowe kolonie na ktorych beda pasozytowaly, a obywatele sa "expendables".
Mszczuj Sobota, 12 Sierpnia 2017, 22:26
Po 1 straty francuskie były dwa razy większe jeśli mierzyć do populacji niż niemieckie. Po 2 gdyby Niemcy chcieli utworzyć w GG rząd kolaboracyjny to chętni by się znaleźli. W Polsce nie było kolaboracji bo Niemcy jej nie chcieli. Po 3 Francja nigdy nie była większa potęga niż ces rzymskie zresztą żaden kraj rzymowi nie dorownal. Po 4 w Polsce w 56 roku nie doszło do powstania bo wszyscy pamiętali tragedię powstania warszawskiego. To samo było we Francji w 1940. W Polsce 1 wojna światowa jest praktycznie w ogóle nie znana. Francuzi walczyli do 1916 w czerwonych spodniach bo khaki było dla nich nie męskie. Były roczniki z st. Cyr z których Wlk wojnę przeżyło tylko kilka osób. Przypominam też że to we Francji schronienie miała polska wielka emigracja.
ito Środa, 16 Sierpnia 2017, 20:44
Była kolaboracja. Policja państwowa jako formacja chociażby. Jeśli odrzeć z legendy ruchu oporu (legenda wielka, rzeczywistość taka sobie) FB w Radomiu, to okaże się, że dodano jej niemieckiego komisarza- a poza tym pracowała dla Niemców (bardzo wydajnie!) w takim samym kształcie jak przed wojną. Nieco może humorystyczny, ale niewątpliwy przypadek "goralenvolk". i masa innych. Ludzie są ludźmi, chcą w miarę wygodnie żyć,, robienie z nich papierowych herosów jest zwyczajnie głupie.
ktos Piątek, 11 Sierpnia 2017, 13:34
A na czym miala polegac ta budowa europejskieg systemu obronnego? Bo mam wrazenie ze mialo to wyglada tak.
Polska jako kraj frontowy buduje armie, a Francja i Niemcy daja sprzet za ktory placi Polska. Czyli my dajemy kase i ludzi a oni laskawie nawet wyprodukuja nam bron zebysmy migli ich bronic. Oczywiscie bez offsetu, zeby czasami konkurencji nie bylo. NO dobra pozwola nam pomalowac sprzet samodzielnie na ulubione kolory, a co tam!
Zbrozlo Sobota, 12 Sierpnia 2017, 11:01
Jak na razie to UE dała Polsce 500 mld złotych za nic. Swoją drogą powinni wymusić zakupy sprzętu w Europie. Amerykanie na pewno by tak zrobili. Zresztą kupowanie sprzętu w Europie nakręca europejska gospodarkę. Pamiętajcie że bez środków unijnych Polska bankrutuje w pół roku. 5 mln bezrobotnych i wpada w ramiona wschodu
Seba Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 18:26
Kolejny ,,mądry inaczej'' który sądzi że Polska dostaje za free kasę nic nie wnosząc w zamian.Otóż polska składka do budżetu UE już niedługo przewyższy dotacje z UE.Poza tym większość kasy z tych dotacji i tak wraca na zachód w postaci kontraktów dla zachodnich firm.Same dotacje nie są łaską tylko rekompensatą za pełne otwarcie naszego rynku na towary i usługi z zachodu.
kokos Sobota, 12 Sierpnia 2017, 23:47
500 miliardó między innymi nie za nic tylko za otwarcie rynku. OMG
Boczek Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 13:16
... a ile my płacimy za otwarcie ich rynku? Bo jak na razie to zrobili kiepski biznes i mają z nami ujemny bilans handlowy.
b Wtorek, 22 Sierpnia 2017, 5:17
Dobrze pan to napisal " na razie " tyle, ze polityka prowadzi sie na lata, dziesiatki lat i tu juz to tak wspaniale nie wyglada, swobodny przeplyw towarow i uslog czy pan wie jakie pieniadze rok w rok sa wyprowadzane z Polski ile firm zostalo przejetych przez obcy kapital? Gdy to wszystko sie podliczy to juz tak slicznie nie wyglada.
Szyszka Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 14:31
Co to za rynek 38 mln biedaków
Z których 3 mln od razu wyjechały. My zyskaliśmy dostep do 400 mln rynku bogatego. Dali nam 500 mld zł a my kupujemy broń w USA które nie dały nam ani centa. Nawet wiz nie zniosly
Aquirre Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 14:50
A ile wytranswerowali ?Tego nie liczysz?
Ile Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 17:41
No Ile? I jaki jest bilans handlowy między Polską a zachodem? Wiesz?
krzysiek84 Sobota, 12 Sierpnia 2017, 23:26
Przez 1010 lat radziliśmy sobie bez UE i nie zbankrutowaliśmy. Pieniędzy nie dostaliśmy za "nic", ale za otwarcie rynku na zachodnie firmy; to takie odszkodowanie z racji tego, że większość naszego "narodowego" przemysłu stała się przemysłem europejskim, a w zasadzie niemiecko-francuskim. Powiedziałbym Ci co możesz sobie wymusić ciepłą wodą z solą, ale się wstrzymam. Unia wymaga od nas jasnych przetargów; każda próba odbiegania od tego spotyka się z reprymendą, dlatego wymuszanie czegokolwiek byłoby sprzeczne z zasadami.
Boczek Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 13:29
"Przez 1010 lat radziliśmy sobie bez UE i nie zbankrutowaliśmy."
1. 1000 lat temu Niemcy wciągnęli nas do ówczesnej Unii Europejskiej i dzięki temu pozostała otwarta tylko flanka wschodni i dzięki temu rozwijaliśmy się dobrze.
2. Jak najbardziej zbankrutowaliśmy i to wielokrotnie - ostatni raz 30 lat temu.
3. "Pieniędzy nie dostaliśmy za "nic", ale za otwarcie rynku na zachodnie firmy; to takie odszkodowanie z racji tego, że większość naszego "narodowego"" - a ile my im płacimy za otwarcie ich rynku? Bo jak na razie to my eksportujemy tam więcej niż oni tutaj. Wszyscy z wyjątkiem Rosji i Chin mają z nami ujemny bilans handlowy.
4. Miażdżąca większość przemysłu i handlu są w polskich rękach.
5 "Unia wymaga od nas jasnych przetargów; " - od wszystkich!

Jak się o jakimś temacie nie ma pojęcia, to lepiej milczeć.
ech Sobota, 12 Sierpnia 2017, 22:21
"dała Polsce za nic". Jednak zdecydowanie lepiej z mądrym zgubić.
kim1 Sobota, 12 Sierpnia 2017, 22:07
Hahaha, 500 mld zł za nic ? Coś Ciebie poniosło. Wiesz ile UE a szczególnie Niemcy są winne Polsce za II W.Ś.? Więc proszę nie siej fałszywej propagandy. Po za tym Polska też wpłaca składki członkowskie do UE.
Scypion Afrykański Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 14:35
500 mld zł na czysto po objęciu składek. A ile Polska jest winna np Białorusi za 400 lat panszczyzny?
krzysiek84 Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 12:58
Wtedy nie było konwencji haskich, więc nic nie jesteśmy winni. Sorry, taki mamy klimat.
Mysz Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 17:13
A ziemię odzyskane? Też sa uwzględnione w rachunku?
fryz5 Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 15:01
Licząc bilans ... to raczej trzeba mówić - utracone.
Republika Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 18:49
Wobec Niemiec. Przecież z ZSRR wojny nie było.
Jaxa Piątek, 11 Sierpnia 2017, 19:58
Będzie zabawniej. Wolfgang Schaeuble wychlapał co Unia kombinuje w tym zakresie. Otóż kraje członkowskie mają oddać swoje budżety obronne pod zarząd komisarzy UE wyznaczonych przez Brukselę (czytaj Berlin) i to oni będą decydować co kupić, za ile, komu i od kogo. Oczywiście to Armia UE będzie ustalała strategię dla Europy. Tłumacząc z unijnego na Polski - Niemcy mają zarządzać obronnością całej Europy. Kraje mają oddać po zarząd komisaryczny swoją suwerenność i liczyć na łaskę Berlina w sprawie obronności a faktycznie niepodległości. To Berlin będzie ustalał strategię Armii Europejskiej i wskazywał cele i wrogów i przyjaciół. Berlin będzie decydował jakie siły kraj X będzie posiadał i jaką rolę mają pełnić w strukturze. Oczywiście rola NATO będzie najpierw marginalizowana (tak jak teraz jest kontestowana) a potem się całkowicie usunie NATO z Europy. Mówiąc krótko - to czego nie dobił się Adolf teraz mamy podać Berlinowi na tacy. Oddanie finansów obronnych i decyzyjności do Berlina to samobójstwo dla Polski. Granie przeciwko USA i NATO to wzmacnianie hegemonii Berlina i Moskwy.
ktos Piątek, 18 Sierpnia 2017, 8:18
Skoro to takie zle to tak z ciekawosci... jak to dziala w USA? Sadzisz ze kazdy gubernator kupuje sprzet dla swojego stanu? USA maja 10 lotniskowcow... wszystkie bazuja w 4 bazach. Jawna niesprawiedliwosc bo co ma powiedziec stan ktory nie ma dostepu do morza? Musial zaplacic za lotniskowiec a sam z niego nie korzysta!
nbv Piątek, 11 Sierpnia 2017, 17:48
Nie. To ma polegać na tym, że kraje UE w tym Polska będą się wspólnie składać a Francja i Niemcy za te pieniądze opracują sobie w swoich zakładach nowe czołgi i inną broń. Tym sposobem my dołożymy się do ich zakupów nowych leopardów...
Carl Von Clausewitz Piątek, 11 Sierpnia 2017, 11:11
FRANCUSKI SEN O POTĘDZE I ZIMNY PRYSZNIC NA PRZEBUDZENIE:

- Łatwo poddali się Hunom i gotowi byli kolaborować z Attylą, dopiero wyzwolił ich rzymski wódz Aecjusz Flawiusz.
- Saraceni przekroczyli Pireneje i podbijaki Francję tak łatwo, jak "podrywa" się prostytutki. Dopiero germański Karol Młot zakończył ten koszmar i założył germańską dynastie Karolingów.
- Germańscy Wikingowie (Normanowie) dosłownie masakrowali zniewieściałych Francuzów, do czasu aż Dostali ziemię na północy Francji, współczesną Normandię.
- Podczas wojny 100 letniej anglosaski HenrykV zmasakrował wielokrotnie większą i lepiej wyposażoną armie francuską, kończąc sen o potędze.
- Pod Trafalgarem anglosaski Nelson Zmasakrował rozbił w drzazgi znacznie większą flotę Francji i Hiszpanii, kończąc francuski sen o potędze.
- Germańskie Prusy upokorzyły silniejszych Francuzów, zyskując Alzację, Lotaryngię, narzucając Francji ustrój i kończąc jej sen o potędze.
- Podczas IWŚ brytyjscy generałowie naśmiewali się z francuskiej armii rozpolitykowanych żołnierzy, którzy często zamiast walczyć buntowali się.
- IIWŚ Adolf Hitler w 3 tygodnie wybudził Francję ze snu o potędze, rzucając na kolana i zachęcając do uwłaczającej kolaboracji. Wyzwoleni przez Anglosasów.
- Upokarzająca utrata Algierii, kończąca sny o potędze kolonialnej.
- Brutalna klęska w wojnie z słabo wyszkolonymi i jeszcze gorzej wyposażonymi partyzantami w Indochinach.
- Obecnie Francja jest juz na kolanach zdominowana kulturowo i biologicznie przez kolorowych. Francja już nie radzi sobie z utrzymaniem ładu i porządku na własnej ziemi, czego przykładem są liczne strefy do których boi sie zaglądać policja a nawet francuskie "wojsko".

FRANCJA JEST ZDECYDOWANIE PRZEREKLAMOWANA I PRZEWARTOŚCIOWANA
zarysy Sobota, 12 Sierpnia 2017, 23:00
A dlaczego nie wymieniłeś początku wieku XIX i zwycięskich wojen Napoleona i jego wielkiej armii?! Bo to nie gra z twoimi wynurzeniami o tchórzostwie Francuzów, które są tendencyjne. I-sza wojna światowa też była przykładem wielkiej odwagi i ofiarności Francuzów, dzięki czemu odnieśli zwycięstwo ukoronowane podpisaniem przez Niemcy kapitulacji w lasku Compagne. Ale ogrom i rozmiar strat ludzkich i materialnych poniesionych przez Francję przy kunktatorskiej polityce W.Brytanii zniechęcił Francuzów do podobnego wysiłku w II wojnie św. gdzie cały ciężar walki z Niemcami przerzucili na Anglików nie dając się im zepchnąć do ponownej roli mięsa armatniego. I mieli słuszność, z punktu widzenia polskiej hekatomby w II wojnie światowej w którą wmanewrowała nas W.Brytania.
Rak Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 15:02
Dla uzupełnienia warto dodać że Francja mimo że w 2 wojnie odegrała marginalna rolę to wyszła z niej paradoksalnie mocniejsza niż Brytania. A propoS 40 roku proponuję popatrzeć jak skromnej pomocy udzielilo Francji Imperium Brytyjskie. Dunkierka to sukces największego imperium świata? Wylądowali w Europie dopiero w 44 roku gdy Sowieci byli nad Wisłą. Aż bije tu odwagą. Zapłacili stalinowi połowa Europy.
Carl Von Clausewitz Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 14:11
- Pominąłem Napoleona, ponieważ sam o sobie mówił z dumą, że jest Korsykaninem a Francuzi z pogardą mówili o niem, że jest "małym Korsykaninem".

- IWŚ to rzeź Francuzów, po za tym to nie Francuzi wygrali wojnę, gdyż wojska Niemieckie nadal były w głębi Francji. IIWŚ wygrali komuniści niemieccy, którzy byli bliscy rozpętania w Niemczech rewolucji takiej samej jak w Rosji. Gdyby nie ten "drobny" fakt Niemcy mogłyby z powodzenie jeszcze długo prowadzić wojnę i wcale nie były bez szans. Żadna inna armia podczas IWŚ nie zbuntowała się i nie wróciła na tyły, tylko Francuzi.

- Nawet nie chce mi się pisać kolejny raz o IIWŚ, gdyż nieudolność, tchórzostwo i kolaboracja z wrogiem stały się piętnem tego narodu po IIWŚ.
jesien93 Sobota, 12 Sierpnia 2017, 7:32
100% prawda
Logik007 Sobota, 12 Sierpnia 2017, 2:47
Dlatego nie ma sensu prowadzić żadnych interesów wojskowych z Francją: ich sprzęt jest drogi i słaby, a ich wsparcie militarne nie istnieje. W tej chwili na świecie jest tylko kilka krajów, które traktują wojsko poważnie i to są: USA, Izrael, Korea Płd, ew w mniejszym stopniu Wielka Brytania i tylko z nimi jest sens współpracować, reszta to zwykli tchórze, którzy w razie jakiegokolwiek konfliktu po prostu się poddadzą i będą liczyć na łaskę agresorów.
Lekcja Piątek, 11 Sierpnia 2017, 22:08
1870 wojnę z Francja toczyły całe Niemcy a nie Prusy. Mieli dwa razy więcej ludności oraz dwa razy większe PKB to w wyniku tej wojny Francja zaczęła budować imperium kolonialne by choć trochę zrównoważyc potęgę Niemiec.
Boczek Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 13:40
W 1870 nie było już krajów Niemieckich, bo Prusy wszystko połknęły i w styczniu 1871 miejsce formalne zjednoczenie Niemiec.
Qwe Piątek, 11 Sierpnia 2017, 19:32
Nic nie wiesz o Francji. Ludwika XIV albo Napoleona Bonaparte, a wcześniej rewolucyjnych wojsk francuskich bała się cała ówczesna Europa. Po stracie Quebecu Francuzi udzielili pomocy amerykańskiej rewolucji i wydatnie przyczynili się do powstania i uznania USA.
To, że Francja zawsze miała dobre relacje z krajami islamskimi, wynika z tego, że już w czasie odsieczy wiedeńskiej Ludwik XIV wolał być sojusznikiem Turcji niż Habsburgów. Zresztą nie tylko on, po stronie Turcji od XVII w. stały i Prusy i Anglia, bo nie chciały hegemonii Habsburgów. Obecnie to trzeci producent uzbrojenia po USA, Rosji.
gts Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 9:48
To prawda ze gosc troche podkoloryzowal. Wielu sukcesow Francji zwlaszcza w rownowazeniu innych poteg nie wymienil. Mal kto wie ile dzialan roznych krajow bylo obliczone na niwelowanie przewagi strategicznej w regionie innych krajow. To wlasnie z takich dzialan wykluly sie nowe potegi jak USA, powrocily starsze jak Rosja, powstaly lokalne Tygrysy typolu Korea Pld... polityka i interesy strategiczne bywaja wazniejsze niz sukcesy militarne. Niestey, milosnicy Francji jakoby nie dostrzegaja tego ze od II wojny swiatowej i postawienii na lewoce Francja to juz rownia pochyla w dol. Owszem sojusze elit z Niemcami czy inne dzialania moga zapewnic jeszcze dlugi byt samym elitom i firmom ktore maja fabryki chocby w Polsce, ale muzulmanie zajada ten kraj szybciej niz sie wam zdaje... no chyba ze jakims cudem zrobia porzadek we wlanym kraju zanim islam wedrze sie na salony, na co sie nie zanosi.
Durotan Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 14:12
Człowieku skończ już bredzić z tymi muzułmanami, Francja będzie nadal wielka bo imigranci mogą zwiększyć jej potencjał- patrz USA. Jesteś jednym z tych ciemnych zasciankowych Polaków którzy widzą imigrantów jako zagrożenie. Przez takich jak Ty kiedyś płonęli niewinni ludzie na stosach...
katia Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 16:56
I jak w tej chwili imigranci zwiększają potencjał Francji?
Imigranci zwiększali potencjał USA i innych krajów wtedy kiedy nie było internetu, komórek i telewizji, kiedy nie mogli porozumiewać się ze swoimi krewnymi i na codzień wiedzieć jaka jest sytuacja w ich kraju. Wtedy byli zmuszeni do assymilacji. Teraz assymilacji nie ma, a nawet integracja przez wielu uważana jest za coś co jest bardzo niedobre. Teraz nie ma imigrantów, teraz są migranci.
A do twego komentarza o tym że ci którzy widzą migrantów jako zagrożenie są tak jak ci przez których palono na stosach niewinnych ludzi na śmierć przez spalenie na stosie napiszę tylko jedno -- to co napisałeś jest mową nienawiści celującą we wszystkich którzy mają sensowne obawy przed muzułmańskimi migrantami.
Grzmot Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 18:15
Gospodarki krajów rozwiniętych nie są w stanie funkcjonować bez stałego dopływu taniej siły roboczej. Ktoś musi wywozic smiecie zamiatac ulice itp. Nawet w Polsce już to widać. W biedronkach w 3mieście pracuje już chyba więcej Ukraińców niż Polaków . Oczywiście z punktu widzenia Francji Hiszpanii czy Włoch lepiej byłoby zabrać fundusze unijne z Europy Wschodniej i przekazać je do Afryki Północnej ale na to nie będzie zgody Niemiec. Mowa nienawiści wobec imigrantów z 3 świata polski internet aż kipi.
Achilles Piątek, 11 Sierpnia 2017, 19:13
Co ma atylla z Francja wspólnego? Uczyłes się historii w związku sowieckim? Znasz pierwsza wojnę światową od kolegi? Zjednoczenie Niemiec z komiksu w wieczorze wybrzeża. Wojnę w Wietnamie od cioci Jadzi. Każdy kraj ma wzloty i upadki. Francja ma na pewno więcej wzlotow niż Polska. Więcej wygranych wojen niż USA. Ekspercie
Rafal Piątek, 11 Sierpnia 2017, 13:29
"Obecnie Francja jest juz na kolanach zdominowana kulturowo i biologicznie przez kolorowych. Francja już nie radzi sobie z utrzymaniem ładu i porządku na własnej ziemi, czego przykładem są liczne strefy do których boi sie zaglądać policja a nawet francuskie "wojsko"
Co ty czlowieku wiesz o Francji?
zaba Piątek, 11 Sierpnia 2017, 23:25
I tak kolega był miły dla FRancuzów. Wojskowo to był zawsze miałki naród i nie ma kompletnie sensu opierać na nich swojego bezpieczeństwa.
W swoim kraju nawet nie potrafią zaprowadzić porządku gdzie cały czas obowiązuje stan wyjątkowy. O czy tu pisać. Co najwyżej można od nich kupić kilo sera i butelkę wina.
40 po Sobota, 12 Sierpnia 2017, 11:06
Na pewno ich tradycja militarna i sukcesy wojenne przerastaja polskie o lata świetlne. Maja na koncie na pewno więcej sukcesów niż USA. Co do francuskiej tożsamości to się nie martw na pewno ma się lepiej niż polska
zły porucznik Piątek, 11 Sierpnia 2017, 22:31
A co on może o Francji wiedzieć? W swej infantylnej wyliczance zupełnie pominął wieki XVI, XVII, XVIII i okres napoleoński (za wyjątkiem jednej bitwy). Ponieważ nie pasowałoby to do naiwnej tezy o "zniewieściałych" Francuzach. Co bardziej zabawne wybrał sobie nick Carl Von Clausewitz , który notabene u Francuzów spędził w niewoli ponad dwa lata.
papuga Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 23:42
Napisałem już o wieku XVI, to teraz o XVIII. Wiek ten rozpoczął się dla Francji wojną o sukcesje hiszpańską. Burboni tron Hiszpanii utrzymali, ale kraj był gospodarczo i ludnościowo zrujnowany. Długi były takie, że ancien regime już z nich nie wyszedł do końca swoich dni. Dalej było już tylko gorzej. Wojna o sukcesję austriacką - zwycięstwo pod Fontenoy (ostatnie wielkie zwycięstwo królewskiej Francji) , brak realnych zdobyczy i kolejne długi. Wojna siedmioletnia - zatoka Quiberon, Rossbach, utrata Kanady i wypchnięcie z Indii. Eskadra karaibska została jednak rozbita, a jej dowódca de Grasse wzięty do niewoli. No i kolejne długi. Potem mamy powszechną wojnę kolonialną związaną z wojną o niepodległość USA. Tutaj mamy sukcesy floty francuskiej w Indiach, ale cała wojna to dla interesów francuskich co najwyżej remis. No i długi. Takie, że w rezultacie doszło do rewolucji.

Jak by patrzeć - nie jest to pasmo sukcesów. A sprawiedliwie trzeba stwierdzić, że w tym okresie broń francuska uchodziła za najlepszą. To, że ktoś wytwarza wspaniałą broń nie musi oznaczać, że jest najlepszym wojownikiem na świecie, bo tutaj nie ma prostej logicznej zależności.

Warto jeszcze wspomnieć, że Francja była zawsze państwem agresywnym, co dla nas nie jest takie oczywiste. Nawet w pamiętnym roku 1870 to oni wypowiedzieli wojnę Prusom a nie odwrotnie. Można powiedzieć, że nie odwagi brakowało a umiejętności.
papuga Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 0:03
Z XVI wiekiem to bym jednak dyskutował. W historii francuskiej wojskowości to katastrofa.Wystarczy wspomnieć tylko Pawię i Saint - Quentin. Po tej pierwszej ich król był w niewoli. Gdyby nie byli krajem na tamte czasy tak rozległym, to by ich podzielili.Każdy kraj ma słabsze okresy w historii.

Obecnie są pod względem technologii militarnej krajem bardzo zaawansowanym, ale jednak powoli tracącym dystans do wschodzących potęg technologicznych takich jak Korea Płd. Czas działa na ich niekorzyść. Dodatkowo to kraj o potężnych problemach wewnętrznych - poczynając od przeregulowanej i niekonkurencyjnej gospodarki na problemie muzułmańskim kończąc
Durotan Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 9:20
Kolejny bzdurny komentarz! XVI wiek to w historii francuskiej wojskowości katastrofa? Wymieniłeś tylko klęski Francuzów pod Pawią i Saint Quentin ale w okresie wojen włoskich Francuzi odnieśli wiele zwycięstw np. w bitwach pod Agnadello, Rawenną, Marignano i Ceresole a ich wódz Gaston z Foix był postrachem dla wrogów. Francja była krajem nie tylko rozległym ale przez całe wieki najludniejszym w całej Europie i żaden inny kraj nie był w stanie ich pokonać. Zwróć uwagę że przeciwko Francji były zawsze tworzone koalicje państw bo tylko tym sposobem reszta Europy mogła coś zwojować...
Carl Von Clausewitz Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 13:37
@Durotan
"...w okresie wojen włoskich Francuzi odnieśli wiele zwycięstw..."
---------------------------------

ZACYTUJĘ BARDZO STARY, EUROPEJSKI DOWCIP:
"Armia włoska istnieje tylko po to, aby Francuzi mieli z kim wygrać." ;)
Tomy Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 14:44
A ja słyszałem to o Austryjakach podczas pierwszej wojny światowej. Więc nie zmieniaj na siłę potwierdzeń.
pdrbosw Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 11:14
"armia włoska istnieje tylko po to, aby Austriacy mieli z kim wygrywać" . Ja znam taką XIX-to wieczną wersję.
Durotan Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 18:15
Widzisz gdybyś tylko znał historię wojen włoskich to byś tak nie żartował bo w tym konflikcie brało udział wiele krajów i Francja walczyła ze wszystkimi w różnych okresach. No i wtedy nie istniała żadna armia włoska tylko drobne państewka włoskie które ze sobą wzajemnie rywalizowały i nie potrafiły się zjednoczyć. No ale Ty jak widać żyjesz ciągle IIWŚ...
papuga Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 13:24
Bitwa pod Pawią to są właśnie wojny włoskie. W jej rezultacie król Franciszek był przetrzymywany w Madrycie jako jeniec. Oczywiście były też inne starcia, jak choćby nad Garigliano, gdzie siły francuskie zostały rozbite. To, że Francja odnosiła na początku sukcesy (była agresorem) nie oznacza, że wojny włoskie wygrała. Wręcz przeciwnie. Nawet historiografia francuska jest bardzo krytyczna w stosunku do ich ówczesnej polityki. W XVI w. Francja faktycznie nie wygrała żadnej wojny.

To, że przeciwko Francji były tworzone koalicje, to jest oczywiste. Podobnie jak to, że Francja tworzyła koalicje przeciwko Habsburgom. Jednak w XVI w. w rywalizacji Walezjusze - Habsburgowie wyraźnie prowadzili ci drudzy.
Durotan Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 18:06
Zgadza się ale trzeba zwrócić uwagę na to że Francja w ciągu całej swojej historii była agresywnym krajem i wywołała mnóstwo konfliktów zbrojnych w Europie i na całym świecie, więc jakoś nie pasuje to do tezy o ich "tchórzliwej naturze". Wystarczy sprawdzić np. w angielskojęzycznej Wikipedii liczbę stoczonych przez Francję bitew w jej całej historii i okazuje się że żaden inny kraj na świecie nie może się z nimi równać pod tym względem. Ale większość Polaków patrzy na Francję z perspektywy II wojny światowej i wydaje się to niesprawiedliwe biorąc pod uwagę jej całą historię. Każdy kraj ma swoje wzloty i upadki...
papuga Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 20:27
Akurat ja nigdy nie pisałem o nich jako o tchórzach. Każde państwo ma w swoich dziejach okresy, kiedy "kierownictwo polityczne" było albo bardziej asertywne albo gotowe do poważnych ustępstw. W mojej ocenie jest to państwo agresywne. Czuje jednak respekt przed Niemcami i Rosją, bo mają traumę.
Oszczep Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 23:27
Co w tym dziwnego w 39 Niemcy mieli dwa razy więcej ludności i 3 razy większe PKB. Francja dominowała w Europie do zjednoczenia Niemiec. Potem nie miała już z Niemcami żadnych szans
nice Sobota, 12 Sierpnia 2017, 23:51
100/100
Witold Piątek, 11 Sierpnia 2017, 19:24
A co źle powiedział ? Francja ma od kilku lat stan wyjątkowy i nie widać aby miał się zakończyć. Policja, wojsko z ręką na spuście karabinów, transportery opancerzone na ulicach. Wieża Eiffla, symbol Francji ogrodzona od zwiedzających. Mimo to, wbrew zapowiedziom redukuje się środki na bezpieczeństwo. Dominuje strach i jeśli nie jesteś muzułmaninem to ochrona własnej tożsamości jest w praktyce zabroniona. Ten strach dotyczy też wojska i służb, które są niedofinansowane i skrępowane zasadami źle rozumianej tolerancji. To nie jest to stan na kolanach ?
Qwe Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 10:54
Nie jest to stan na kolanach, popatrz co działo się w Niemczech w latach 60 i 70-tych jak walczyli z Frakcją Czerwonej Armii, tam tez byli policjanci z długą bronią i transportery opancerzone. W latach 90 XX wieku wojna domowa w Algierii przeniosła się do Francji i tez bomby wybuchały.
Trzeba mieć dystans do terroryzmu, bo terroryści to zazwyczaj są marionetki w rękach kogoś innego. Lewaccy i palestyńscy terroryści z Europy Zachodniej sponsorowani byli przez ZSRR i pozostałe państwa Układu Warszawskiego, a także przez Syrię. IRA korzystała z pomocy finansowej Libii. Państwo Islamskie jest na garnuszku Państw Zatoki Perskiej, talibowie w Afganistanie korzystają z pomocy Pakistanu, Chin i Rosji, które chcą porażki USA i NATO, 25 lat wcześniej tych samych talibów sponsorowali Amerykanie, NATO i Arabia Saudyjska. Co ciekawe Indiom nie podoba się porażka NATO w Afganistanie i wygrana Pakistanu, więc już nieoficjalnie zapowiadają, że będę interweniować. Terrorysta to zazwyczaj lokaj jakiegoś mocarstwa, które nie może z innym mocarstwem przystąpić do otwartej wojny.
gts Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 9:52
Dokladnie tak, obi zyja historiia (wybrana) i tym jak widza niektore regiony do ktorych nie dotarla fala islamizacji i lewackiego zamordyzmu. Zdziwia sie jak sie okaze ze ten rodowity Francuz nie ma juz nic do powiedzenia, jeszcze bardziej sie zdziwia jak muzulamnie przejma tam wladze i to "doborowe" wojsko zostanie rozwiazane, albo skierowane do bicia bialych...