Łukaszenka zaprasza obserwatorów NATO na manewry Zapad. Wbrew Moskwie?

OPUBLIKOWANO: Poniedziałek, 20 Marca 2017, 16:57
Łukaszenka

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka zapowiedział, że na ćwiczenia Zapad-2017 zostaną zaproszeni obserwatorzy z Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wcześniej sceptycznie o możliwości inspekcji NATO na tych manewrach wypowiadał się rosyjski MSZ.

„Wspólne białorusko-rosyjskie ćwiczenia Zapad-2017 będą miały wyłącznie obronny charakter, będą mogli je obserwować przedstawiciele NATO” - powiedział cytowany przez agencję BiełTA Łukaszenka podczas spotkania poświęconego koncepcji rosyjsko-białoruskich ćwiczeń wojskowych Zapad-2017.

Żądam od was wszystkich, by te manewry na terytorium naszego kraju było przejrzyste i dostępne nie tylko dla naszych przyjaciół z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ros. ODKB), Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, Wspólnoty Niepodległych Państw, ale także dla przedstawicieli NATO. Niczego nie ukrywamy i nie powinniśmy ukrywać. Jeśli przedstawiciele NATO chcą być obecni na naszych manewrach, to zapraszamy

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka

Łukaszenka stwierdził też, że współpraca wojskowa z Rosją nie będzie ograniczana. Wiadomo jednak, że Moskwa chce poszerzyć jej zakres, przez stałe rozmieszczenie na Białorusi lotniczej bazy wojskowej, a być może także brygady systemu rakiet operacyjno-taktycznych Iskander. Do chwili obecnej białoruski prezydent sprzeciwiał się ustanawianiu na terenie kraju stałej obecności dużych jednostek bojowych sił zbrojnych Rosji, choć systemy obserwacyjne czy pary dyżurne myśliwców były rozlokowywane.

Czytaj więcej: Rosja chce ukryć wielkie manewry przed NATO. Wstęp do agresji? [KOMENTARZ]

Wbrew opiniom niektórych +ekspertów+ szczególnie podkreślam, że nikt nie zamierza redukować współpracy z Rosją w sferze wojskowej z powodu nieporozumień w innych dziedzinach. Przeciwnie, manewry są demonstracją niezmienności naszego podejścia do zapewnienia bezpieczeństwa dwóm naszym bratnim narodom

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka

Współpraca wojskowa obu państw obejmowała już w przeszłości i nadal zakłada prowadzenie wspólnych ćwiczeń, w tym na dużą skalę. W odniesieniu do manewrów Zapad-2017 komentatorzy obawiają się, że mogłyby one zostać użyte do agresywnych działań wobec Białorusi, bądź nawet krajów NATO w Europie Środkowo-Wschodniej. Mogłyby one mieć formę nie tylko otwartej agresji, ale też np. wymuszonego pozostawienia (na Białorusi) części kontyngentu na stałe, bądź też agresji informacyjnej (wobec krajów NATO).

Niezależnie od tego, jak układają się nasze relacje w kwestiach ropy, gazu, żywności i innych rzeczy, to wszystko są problemy do rozwiązania. To są nasze kwestie – Białorusi i Rosji. Ale żartować z bezpieczeństwa, obrony naszych wspólnych granic w żadnym wypadku nie wolno. To nie podlega żadnym targom

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka

Rosyjski MSZ stwierdził niedawno, że nie będzie zapraszał obserwatorów NATO na ćwiczenia wojskowe. Brak notyfikacji i obecności obserwatorów na dużych manewrach jest sprzeczny z zapisami Dokumentu Wiedeńskiego i wiąże się z dodatkowym ryzykiem eskalacji. W takiej sytuacji łatwiej jest bowiem ukryć pod "parasolem" ćwiczeń, szczególnie prowadzonych na dużą skalę, podejmowanie innych, potencjalnie agresywnych działań.

Czytaj więcej: Ekspert: Rosjanie chcą zwiększyć skalę ćwiczeń Zapad. Jaka polityka wobec Białorusi? [WYWIAD]

Łukaszenka stwierdził jednoznacznie, że chce obecności obserwatorów z NATO na ćwiczeniach, co być może należy odczytywać jako wyraz dążenia do ograniczenia ryzyka (również dla Mińska) związanego z manewrami Zapad-2017. Na razie otwartą kwestią jest, czy jego stanowisko zostanie zrealizowane (co niewątpliwie byłoby korzystne). Być może stoi sprzeczności z zamiarami Moskwy (choć z uwagi na możliwość celowej dezinformacji trudno o tym przesądzać). Faktem jest, że białoruski prezydent wielokrotnie dawał wyraz swojej niechęci wobec zbyt ścisłej współpracy wojskowej z Moskwą, jeżeli uznawał ją za zagrażającą swojej suwerenności.

Planowane ćwiczenia są najlepszym sposobem na to, by sprawdzić gotowość wojskowych obu krajów do współdziałania. W ten sposób umacniamy naszą wspólną obronność i będziemy to robić w przyszłości(...) W przypadku konfliktu, nie daj Boże wojny, istnieje określony plan prowadzenia działań bojowych przez białoruskie siły zbrojne, które natychmiast zostaną wzmocnione przez odpowiednie struktury sił zbrojnych Rosji(...) „nigdy tego nie ukrywaliśmy i nie ukrywamy: chcesz pokoju, szykuj się do wojny

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka

JP/PAP

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

9 komentarzy

PRS Wtorek, 21 Marca 2017, 13:28
Oczywiście, że zaprosi ,,obserwatorów" z krajów NATO.
Z Turcjii, Węgier, Albanii, może Słowacji...
Wotumski Wtorek, 21 Marca 2017, 8:44
Zapad 17 to będzie początek III Wojny Światowej
Givi Wtorek, 21 Marca 2017, 18:52
Wojny swiatowej pomiedzy kim a kim ? Zeby wybuchła wojna swiatowa to musza istnieć koalicje państw ktore beda walczyły ze sobą na wielu kontynentach. Rosja nie jest w stanie prowadzic sama wojny swiatowej. Jedynie jakis lokalny konflit.
nonsensus Wtorek, 21 Marca 2017, 10:12
Dokładnie. Dlatego w sierpniu kupuję dolary...
wza Wtorek, 21 Marca 2017, 7:46
Czy ćwiczenia ZAPAD-2017 odbywają się na terenie Rosji czy Białorusi? Więc kto może zapraszać obserwatorów, a kto nie?
Gall Anonim Wtorek, 21 Marca 2017, 7:42
No i prawidłowo. Skoro te manewry są na terenie Białorusi, to Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka jest tam gospodarzem. Więc jeśli ktoś ma zapraszać kogoś na te manewry, to właśnie on.
loki Poniedziałek, 20 Marca 2017, 23:17
Jak na manewrach nie pojawią się obserwatorzy z NATO to obawiam się że ćwiczenia zapad 17 zakończą się okupacją lub podmianka prezydenta (na bardziej pro kremlowskiego) na Białorusi.
prawieanonim Poniedziałek, 20 Marca 2017, 17:25
Czyżby Pan Łukaszenka obawiał się że jak rosyjska armia wejdzie to już nie wyjdzie?
filip Poniedziałek, 20 Marca 2017, 17:11
Łukaszenka boi się, że rosyjskie wojska po manewrach mogą zrobić powtórkę Krymu. Jak zaprasza to trzeba tam wysłać naszych obserwatorów.