Żurawski vel Grajewski: Swoboda dla nowego rządu ws. modernizacji. Rosja wymusza przyspieszenie programu

27 listopada 2015, 14:21
Fot. st. chor. Waldemar Młynarczyk/ Zespół Reporterski Combat Camera DO RSZ
Dr hab. Przemysław Żurawski vel Grajewski, profesor UŁ, członek Narodowej Rady Rozwoju.
Reklama

Nowy rząd powinien zachować swobodę, oceniając czy decyzja o kontynuacji danego programu modernizacji uzbrojenia pociąga za sobą więcej korzyści niż strat (…) Rosja zbroi się intensywnie od 2007 roku, co widać zarówno po skali stopniowo zwiększanych wydatków obronnych przekraczających 4% PKB, jak i zakresie realizowanych szkoleń i ćwiczeń wojsk. Czynnik czasu jest więc jednym z najpoważniejszych, istniejących problemów w procesie modernizacji – mówi w rozmowie z Defence24.pl doktor habilitowany Przemysław Żurawski vel Grajewski, profesor UŁ, członek Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę odpowiedzialny za zagadnienia bezpieczeństwa. W rozmowie poruszane są także między innymi tematy systemu rezerw osobowych i obrony terytorialnej Wojska Polskiego oraz systemu dowodzenia.

Panie Profesorze, jak Pan ocenia obecne założenia rozbudowy i modernizacji Sił Zbrojnych? Były one tworzone przed wybuchem wojny na Ukrainie, a przy ich opracowywaniu nie zakładano prawdopodobieństwa wystąpienia pełnoskalowego konfliktu w krótkim czasie.

Oczywiście sytuacja uległa zmianie, przede wszystkim jeśli chodzi o horyzont czasowy wystąpienia zagrożenia. Jeżeli mamy nawet dobrze przygotowane, sensowne programy, zakładające przyrost zdolności w przeciągu 7 czy 5 lat, a nie w czasie 2-3 lat, zaczyna to być nieprzydatne w reagowaniu na zagrożenia w bezpośredniej bliskości Polski. Jest parę programów, które pomimo inwestycji nie doprowadziły do wdrożenia projektów podniesienia zdolności bojowych Sił Zbrojnych, pomimo wydania znacznych sum pieniędzy. Przykładem jest projekt korwety Gawron. Ponadto, żaden z programów modernizacji sił zbrojnych, nawet rozpoczętych jeszcze w czasie wcześniejszej kadencji rządu PiS (np. Indywidualny System Walki Tytan), nie został ukończony. Czynnik czasu jest więc jednym z najpoważniejszych, istniejących problemów w procesie modernizacji.

Należy odpowiedzieć na pytania: jaka jest proporcja kosztów i wyników poszczególnych programów. W 2014 roku kalkulacje dotyczące natury wyzwań uległy zmianie, z uwagi na konflikt na Ukrainie. Powinny były ulec po 2008 roku, jednak nie zareagowano wtedy w sposób właściwy. Co więcej, w zasadzie zlikwidowano od 2008 roku system odtwarzania rezerw osobowych Wojska Polskiego, a obecne próby jego przywracania i budowy obrony terytorialnej mają charakter improwizowany. W ubiegłym roku na rosyjską agresję zbrojną na sąsiednie państwo nie zareagowano wystarczającą intensyfikacją wzmacniania zdolności obronnych Polski.

Rosja zbroi się od 2007 roku, co widać zarówno po skali stopniowo zwiększanych wydatków obronnych przekraczających 4% PKB, jak i zakresie realizowanych szkoleń i ćwiczeń wojsk. Z kolei w Polsce po 2008 r. nigdy faktycznie nie realizowano jedynie deklarowanego ustawowego wskaźnika wydatków na obronę na poziomie 1,95% PKB, a w latach 2008 i 2013 doszło dwukrotnie do oficjalnych cięć rzędu kilku miliardów złotych. W pierwszym wypadku miało to miejsce w roku inwazji Rosji na Gruzję, w drugim – w połowie roku budżetowego. Problemy Sił Zbrojnych są liczne, i nie zostaną szybko rozwiązane.

Zakupy sprzętu wojskowego za granicą z krótkimi terminami dostaw mogą spowodować, że w efekcie w perspektywie 10 czy 15 lat do Sił Zbrojnych trafią przestarzałe rozwiązania, a same zakupy nie przyczynią się do rozbudowy zdolności przemysłowej. W jaki sposób należy wspierać krajowy przemysł zbrojeniowy przy „krótkoterminowych” zakupach uzbrojenia?

 Tak istnieje takie ryzyko. Krótkie terminy to duże koszty finansowe i niskie korzyści długoterminowe (ryzyko niewielkiego potencjału modernizacyjnego kupowanych modeli, niekorzystnych warunków kooperacji produkcyjno-badawczej z dostawcą i brak impulsu rozwojowego oraz dochodów dla polskiego przemysłu zbrojeniowego). Decyzja zależy od tego, jaka jest ocena czasu wystąpienia zagrożenia i jaka jest skala skomplikowania kupowanego sprzętu – czy i kiedy jesteśmy/będziemy w stanie zastąpić go produktem polskim. Jeśli uznamy, że mamy czas, a produkcja danego rodzaju sprzętu nie przekracza obecnych lub możliwych do osiągnięcia w rozsądnym terminie zdolności własnych, zamówienia należy kierować do rodzimych producentów; jeśli uznamy, że zagrożenie jest bliskie, albo że sami nie będziemy w stanie czegoś skonstruować, jesteśmy skazani na zakupy zagraniczne i akceptację negatywnych skutków takiej decyzji, która będzie miała charakter decyzji wymuszonej okolicznościami.

Jaki jest według Pana najważniejszy aspekt budowania zdolności Sił Zbrojnych w obecnym otoczeniu bezpieczeństwa?

Główne wyzwanie polega na wypracowaniu rozwiązań, które przyniosą efekt w ciągu roku czy dwóch. Moim zdaniem – bardzo mocno upraszczając – lepiej pozyskać 10 tys. sztuk lekkiej broni w ciągu pół roku, niż np. system obrony przeciwrakietowej, który będzie dostępny dopiero za piętnaście lat. W świetle zagrożenia ze strony Rosji czynnik czasu jest rozstrzygający.

Należy odpowiedzieć na pytania, do jakich zadań chcemy użyć wojska, a dopiero potem, jakie zdolności pozyskiwać, w jakim terminie i za jakie pieniądze. Jeśli jest jasne, że np. postawimy Wojsku Polskiemu zadanie uniemożliwienia desantu morskiego na wybrzeżu Bałtyku na zachód od Wisły, to pod tym kątem należy dobierać środki bojowe, a nie pozyskiwać flotę, która będzie „demonstrowała banderę na morzach i oceanach”. Podobnie sytuacja przedstawia się z systemem obrony przeciwrakietowej.

Odwołam się do przykładu z II wojny światowej – rywalizacji licznych sowieckich czołgów T-34 z pojazdami niemieckimi, przewyższającymi je jakościowo, ale kosztownymi, i znacznie mniej licznymi. Innymi słowy - czy można drogą, nieliczną bronią własną tej samej kategorii zwalczać tańszą, liczniejszą broń nieprzyjaciela i wygrać taki wyścig? Czy jesteśmy w stanie zbudować odpowiedni system przeciwpocisków, który pozwoli zabezpieczyć się przed atakiem Iskanderów z obwodu kaliningradzkiego, biorąc pod uwagę że Rosjanie są w stanie wyprodukować i rozmieścić znaczną ich liczbę, a pociski przeciwrakietowe są droższe od rakiet manewrujących, nie mówiąc już o balistycznych? Jeżeli nie, to powinniśmy rozważać asymetryczną odpowiedź. Podobnie rzecz się ma w wymiarze polityczno-strategicznym – Rosja posiada większy ogólny potencjał od Polski, powinniśmy więc szukać asymetrycznej odpowiedzi, która pozwoli nam na neutralizację zagrożenia ze strony Moskwy.

Pojawiają się głosy, że program modernizacji polskiej armii jest niedoszacowany, że wartość poszczególnych programów została oszacowana zbyt nisko w stosunku do ich faktycznego kosztu. Na ile według Pana wiarygodne są oceny dotyczące np. kosztów programu obrony powietrznej?

Przeszacowanie kosztów to zjawisko charakterystyczne dla tego rodzaju programów, zważywszy na presję czasu. Moim zdaniem Polska powinna w zakresie modernizacji armii uznać, że „się śpieszy”. Mamy tu bowiem do czynienia z dwoma sprzecznymi wartościami – bardziej rozwinięta, ale późniejsza odpowiedź na wyzwanie może się okazać zbyt późna, a każda modyfikacja programu opóźnia osiąganie gotowości bojowej. Oceny powinny być jednak dokonywane dla każdego przypadku oddzielnie (case by case), odpowiadając na pytanie czy opóźnienie zapewni nam w przyszłości korzyść z punktu widzenia jakości uzbrojenia, przewyższającą ryzyko związane z jego późniejszym wdrożeniem.

Trzeba w tej sytuacji znaleźć „złoty środek”. Taka kalkulacja jest oczywiście obdarzona dużym ryzykiem, zarówno z finansowego, operacyjnego jak i politycznego punktu widzenia. W każdym przypadku odpowiadamy na pytanie, czy zbudujemy system przydatny dla Sił Zbrojnych, i czy zbudujemy go na czas. „Wypadkowa” odpowiedzi na te dwa pytania musi dawać rezultat akceptowalny, zarówno z punktu widzenia zdolności operacyjnych, jak i horyzontu czasowego wprowadzenia danego systemu na uzbrojenie w świetle pojawiających się wyzwań.

Nowy rząd zapowiedział audyt programu modernizacji technicznej, również pod kątem finansowania. Czy według Pana powinien on obejmować także zmiany priorytetów modernizacyjnych, również w kontekście efektywności środków publicznych, przydatności w świetle konfliktu na Ukrainie? Jakie powinny być kryteria audytu?

Oczywiście, taki audyt będzie potrzebny i powinien również objąć dobór priorytetów modernizacji – także z punktu widzenia efektywności przeznaczanych środków finansowych. Mamy nadzieję, że zgodnie z zapowiedziami nastąpi wzrost udziału wydatków obronnych w PKB, co powinno umożliwić realizację zaplanowanych zadań. Jeśli chodzi o konkretne priorytety – zdaję sobie sprawę, że opinie komentatorów są tutaj bardzo podzielone – ale ja jestem przeciwnikiem zużywania środków na zbrojenia morskie, w sytuacji gdy ich głównym celem ma być „prezentowanie bandery Polski na morzach i oceanach”. Na pewno priorytetem pozostaje rozwiązanie problemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej państwa. Podobnie priorytetem jest problem rezerw osobowych oraz obrony terytorialnej. Każde zadanie musi jednak być oceniane indywidualnie – w wypadku obrony terytorialnej inne znaczenie będzie ona mieć w województwie warmińsko-mazurskim czy podlaskim, a inne w lubuskim – nie wszędzie będzie to najwyższy priorytet.

Mamy z kolei pilne zadanie rozwinięcia zarówno systemu ofensywnego jak i defensywnego w zakresie cyberbezpieczeństwa, obrony w przestrzeni informatycznej. Jest to o tyle istotne, że o potędze w tym wymiarze rozstrzyga nie potencjał ludnościowy, surowcowy czy przemysłowy państwa, a poziom wiedzy informatyków wraz z odpowiednimi rozwiązaniami instytucjonalnymi.

Osobnym wyzwaniem w bieżącej sytuacji jest fakt, iż wstępny audyt programu modernizacji technicznej powinien zawierać także ocenę podejmowanych działań z punktu widzenia osłony antykorupcyjnej. Nie darzyłbym szczególnym zaufaniem poprzedniej ekipy w tym wymiarze. Wszystko to jest niezbędne, ale zużywa czas i to w sytuacji gdy, powtórzę to raz jeszcze, ewentualne zmiany w programie modernizacji technicznej muszą być kalkulowane z punktu widzenia terminów osiągania zdolności. W najbliższych dwóch latach, z uwagi na dynamikę sytuacji międzynarodowej, powinna obowiązywać zasada; lepiej mieć program „nie pierwszej jakości”, ale wdrożony na czas, niż zużyć zbyt dużo czasu na osiąganie wybitnych zdolności, ale w odległym terminie. Potem trzeba znów ocenić okoliczności i podjąć nową decyzję – czy nadal się śpieszymy, czy już nie.

Trwa dyskusja publiczna odnośnie podejmowania decyzji w największych programach zbrojeniowych. Część komentatorów jest zdania że nowy rząd powinien kontynuować działania podjęte przez poprzedników, z uwagi na konieczność jak najszybszej wymiany przestarzałego sprzętu, natomiast inni wskazują, iż powinien dysponować swobodą, gdyż to on będzie realizował decyzje i będzie z tego rozliczany. Czy w takim razie nowy rząd powinien dysponować pełną swobodą?

Nowy rząd powinien zachować swobodę, oceniając czy decyzja o kontynuacji w danym wypadku pociąga za sobą więcej korzyści niż strat. Podstawą decyzji o kontynuacji bądź zaniechaniu danego programu powinna być analiza kosztów i skutków każdej decyzji w wymiarze technicznym, czasowym i finansowym, a nie to kto podejmował decyzję. Oceniając należy wziąć pod uwagę koszty otrzymywania lepszej bądź gorszej jakości systemów uzbrojenia, koszty w postaci opóźnienia oraz aspekt finansowy. W każdym wypadku są trzy scenariusze – kontynuacja programu w niezmienionym kształcie, jego modyfikacja, bądź odrzucenie. Jak wspominałem – decyzje powinny być podejmowane na zasadzie case by case, a więc odrębnie dla każdego przypadku i z pełną autonomią dla nowego rządu.

Jakie powinny być podstawowe kierunki rozbudowy Sił Zbrojnych? Czy w chwili obecnej prawidłowy nacisk kładziony jest na system rezerw? Czy powinniśmy się skupić na modernizacji technicznej oraz ilościowej rozbudowie obrony terytorialnej, czy konieczna jest także ilościowa rozbudowa wojsk operacyjnych?

Przy obecnej liczbie „rzeczywistych” wojsk operacyjnych, które jesteśmy w stanie wprowadzić do działań bojowych, konieczna jest także ich ilościowa rozbudowa. Zgodnie z raportem Najwyższej Izby Kontroli o skutkach „profesjonalizacji” Wojska Polskiego, stopień ukompletowania niektórych jednostek jest dramatyczny. Oczywiście mamy np. 18. Batalion Desantowo-Szturmowy z Bielska-Białej z wysokim stopniem gotowości, ale są też jednostki w których wskaźnik ukompletowania szeregowych żołnierzy spada do 22%. W całym wojsku mamy więcej oficerów i podoficerów niż szeregowych, przy braku rezerw, którymi ci nadliczbowi dowódcy mieliby dowodzić po mobilizacji. Struktura ukompletowania jest więc daleka od optymalnej. Trzeba podnieść liczebność rzeczywistych wojsk operacyjnych, a jednocześnie rozwiązać problem rezerw osobowych i obrony terytorialnej.

Nie może być tak, że liczebność armii z czasu pokoju do czasu wojny zwiększa się o 10 tys. żołnierzy. Mamy jeden z najniższych wskaźników wydolności mobilizacyjnej w Europie. Finlandia, dysponująca około 30 tys. armii czynnej może podnieść jej liczebność w trakcie wojny do ponad 300 tysięcy. Z kolei Estonia jest w stanie zmobilizować 4% populacji, podczas gdy Polska – 0,27%. Jest to trzeci najniższy wskaźnik w Europie, wyższy tylko od Czech i Luksemburga. Warto wspomnieć, że Estonia zdecydowała się budować potencjał mobilizacyjny pomimo niewielkiej liczby ludności i niskiego ogólnego potencjału obronnego w stosunku do innych państw. Takie rozwiązanie zostało jednak uznane za pożądane, zwiększające zdolności odparcia agresji.

Zważywszy na „kresowe” położenie Polski, na granicach UE i NATO, nie ma wyboru pomiędzy wojskami operacyjnymi i obroną terytorialną, a ta ostatnia musi być integralną częścią sił zbrojnych

Reforma dowodzenia i kierowania Siłami Zbrojnymi wywołała znaczne kontrowersje. Czy w Pana opinii potrzebne jest wprowadzenie zmian, jeżeli tak – w jakim zakresie? Czy system dowodzenia powinien być zbudowany od nowa, czy też wymagane są pewne korekty?

Mam trzy główne zastrzeżenia do tego systemu, który został ostatnio zaproponowany i wdrożony. Po pierwsze, rozróżnienie między przygotowującym i używającym wojsk tworzy utrudnienie techniczne w zakresie dowodzenia. Wódz naczelny na czas wojny będzie musiał podporządkować sobie struktury, które były kreowane i dowodzone w czasie pokoju przez kogo innego. Jeżeli struktury pozostałyby w jednym podporządkowaniu, w czasie pokoju sprzyjałoby to budowaniu zaufania i zwiększaniu sprawności procesu dowodzenia, a w obecnej sytuacji nie można wykluczyć braku odpowiedniej koordynacji.

Po drugie, naczelnym dowódcą ma być Dowódca Operacyjny RSZ, który w czasie pokoju dowodzi jednostkami prowadzącymi działania na misjach zagranicznych. Te jednostki stanowią niewielki procent w stosunku do całości potencjału sił zbrojnych, nie przekroczyły nigdy stanu nieco ponad dwóch tysięcy żołnierzy w stosunku do 100 tysięcy w całej armii. Jednocześnie istnieje taki szeroko komentowany pogląd, że prestiż oficerów zależy od liczebności wojsk, którymi dowodzili. Oficer, który dowodzi dywizją, będzie się cieszył większym prestiżem, niż formalny dowódca operacyjny. Obawiam się więc dobru negatywnego, tych którzy nie zdołają poradzić sobie z wywieraną presją.

Trzecim elementem, wywołującym moje wątpliwości, jest zupełny brak uwzględnienia wymogu przeżywalności nowej struktury dowodzenia. Jest ona wzorowana na amerykańskiej, a Stany Zjednoczone – poza pełnoskalową wojną jądrową – w zasadzie nie muszą się obawiać o przeżywalność własnych struktur dowodzenia.

Pierwszym zadaniem polskiej struktury dowodzenia jest przeżycie pierwszego uderzenia, dokonywanego w ciągu kilku pierwszych minut lub godzin ewentualnego konfliktu. Moim zdaniem na pytanie jak ta obecna struktura ma przeżyć pierwsze uderzenie, do chwili obecnej nie udzielono odpowiedzi.

Dziękuję za rozmowę.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 111
Reklama
Quant
niedziela, 29 listopada 2015, 20:52

Ostatnio pojawiła się moda na Obronę Terytorialną wszysy uznają, że to złoty środek do naszego bezpieczeństwa. Postawię się w roli adwokata diabła i napiszę co ja bym zrobił w przypadku zajęcia danego kraju i pojawienia się OT- armia pokonanego nie istnieje i jego OPL też nie istnieje. Niebo moje- bombarduje codziennie infrastrukturę, wodociągi, elektrownie, gazociągi, kolej, mosty, nadajeniki tel. kom, wiadukty, drogi autostrady, centra handlowe, itp.- niszcze wszystko co ma wartość. OT lata z kałachami a ja latam nad nimi, ich infrastruktura zostaje zniszczona całkowicie, system dystrybucji dóbr nie istnieje, brak żywności, leków, wody,internetu, komunikacji- społeczeństwo zaczyna mieć dość. Kiedy sytuacja się uspokaja daję kredyty na odbudowę kraju ale to kredyty... Jeżeli ci Panowie jak Vel Grajewski myślą sobie, że OT to złoty środek to niech się zastanowią drugi raz. Ostatnio w TVP był program o dzisiejszej Czeczenii, były wywiady i ludzie opowiadali jak przez kilka miesięcy mieli naloty dzień w dzień, wszystko zostało zniszczone, nie było niczego do kupienia, wszystko w gruzach, ludzie żyli tylko z ogródków działkowych a noce w piwnicach. Po kilku latach mieli dość i dziś mówią, że to nie miało sensu. Polskę może uratować, dobra dyplomacja ( ta niestety na przestrzeni dziejów zawsze zawodziła) i systematyczne inwestowanie w systemy kupowane na licencjach z produkcją u nas. Przemysł Zbrojeniowy najwcześniej będziemy mieli za 20-30 lat ale pod warunkiem gdybyśmy dziś opracowali konkretny program i wszystkie rzady by go utrzymywały. Zobaczcie na Koreę Płd. -kiedyś kupowali na licencjach a dziś zaczynają produkować swój sprzęt. Przykładem jest KSS-III, wcześniejsze modele były na licencji a te okręty będą całkowicie Koreańskie, to samo z K2, K9 itp.

Geoffrey
poniedziałek, 30 listopada 2015, 09:15

Już widzę jak siły okupacyjne latają sobie codziennie nad zajętym już terytorium bombowcami których godzina lotu kosztuje 30 000 dolarów, a precyzyjna bomba 100 000. To właśnie okupacja obcego terytorium ( Irak, Afganistan) nadwyrężyła siły USA i całego Zachodu, który ma zasoby gospodarcze nieporównywalnie większe od naszego "potencjalnego wroga". Wojna kosztuje. I właśnie wzrost kosztów koniecznych do zdobycia i okupacji Polski może być decydującym czynnikiem zniechęcającym do ataku. Szczególnie przy obecnej słabości polskiej armii.

zLoad
poniedziałek, 30 listopada 2015, 06:24

Po co niszczyć coś co ma wartość? Odbudowa to są koszty. Chyba że jakiś kraj czuje potrzebę zeby zrównać z ziemią jakis obszar - NIE SNUJĄC PLANÓW O ZAJĘCIU GO hehhee Bo co zrobi z niego swoją kolonie w której niewolnicy bedą pracować bez wody i prądu? Ich wydajność byłaby ZNIKOMA.

Borygo
niedziela, 29 listopada 2015, 20:46

Czytałem wszystkie opinie z zainteresowaniem ale jedno wam umknęło że te wszystkie środki są nie wystarczające w obliczu ataku na Rosję pytanie kto będzie bronić naszego wspaniałego kraju??? większość młodych wyjechało za granicą za chlebem i wątpię czy będą walczyć jedyne rozwiązanie to tajny program atomowy nie zważając na środki finansowe dobrym przykładem Ukraina .

zLoad
poniedziałek, 30 listopada 2015, 06:28

Tajny program atomowy - już mi się podoba. Mamy chyba miejsce do badań w Szczyrku czy gdzieś tam. Mówię TAK! :) Francuzi swoje testowali na morzu. Niestety, przyroda będzie musiala przetrwac kolejne testy. Jak naukowcy bedą kompetentni to próbnych eksplozji nie będzie duzo.

really?
sobota, 28 listopada 2015, 06:19

Co do MarWoj, to o ile prezentowanie bandery może nie być priorytetem, to ochrona dostaw ropy i gazu do portów jest absolutnie konieczna; a tylko z brzegu się tego nie da zrobić. Atak piratów na statek polskiego armatora i z polską załogą pokazał właśnie przydatność i potrzebę posiadania floty pełnomorskiej. Historia udowadnia, że zaniedbania w rozwoju marynarki są najtrudniejsze do odrobienia.

raptor
sobota, 28 listopada 2015, 20:34

Moment, moment... sadzisz że państwo powinno władować miliardy w pełnomooceaniczną flotę, po to tylko by ochraniać interesy prywatnych firm, które dla zysku wpychaja się tam gdzie nie powinny??? Armator powinien sam swoim statkom opłacić ochronę albo pokryć koszty akcji ratunkowej, sorki ale Polski nie stać na to by pilnować dochodów armatorów, banksterów i korporacji!

zLoad
poniedziałek, 30 listopada 2015, 17:47

Francuski prezydent Holland, dzisiaj mowil ,ze trzeba dbac o przyrode. Oczywistym jest ze wie , ze ktorys z krajow zamierza rozwijac bron atomowa i ja testowac. On wie, ze oni juz maja. Do kogo apelowal o nie opracowywanie tych rozwiazan? Mam nadzieje ze nas.

zLoad
środa, 2 grudnia 2015, 10:24

Czemu w przetargu na smiglowce zaoferowali nam NIEUZBROJONA wersje swojego produktu? Bo ich sprzet tez jest wyposazony w kody dezaktywujace. W chwili kiedy by ktos im je wykradl i unieruchomil nasz sprzet by to nadwyrezylo nasze stosunki. Dlatego od razu jasno stawiaja sprawe. I z takim krajem warto robic interesy.

Drzewica
wtorek, 1 grudnia 2015, 00:06

Taki stan to wynik dywersyjnych działań ludzi wrogich polskości i Polakom! Sytuacja rezerw możliwych do mobilizacji w wymiarze tylko 10 tysięcy ludzi to obezwładnienie naszego kraju, pytanie w jakim celu tego dokonano? Niemożliwe by ktoś nieświadomie tak zniszczył obronę kraju! Gdzie były służby? Komu służyło BBN i gen. Koziej? Kto nam odpowie na to?

zLoad
wtorek, 1 grudnia 2015, 11:09

No jak sabotowane w kraju bylo wszystko to czemu z armia miano by sie obejsc inaczej?

rabarbarus
piątek, 27 listopada 2015, 19:17

Czyli zamiast kupować zaawansowany sprzęt, będziemy kupowali broń strzelecką (bo to się da szybciej) i organizowali partyzantkę, pod nazwą Obrona Terytorialna. Pan Profesor się zapatrzył chyba na Donbas, ale potencjalna wojna z Polską może wyglądać zupełnie inaczej. Tutaj nie ma mniejszości rosyjskiej, tutaj nie będzie ani zielonych ludzików, ani Striełkowa. Jeśli taka wojna wybuchnie zacznie się od błyskawicznych uderzeń rakietowych na centra dowodzenia i jednostki PSP. Później zacznie się tradycyjny Blitzkrieg, połączony z masowym użyciem oddziałów specjalnych na tyłach. Obrona Terytorialna nic nam nie pomoże przeciwko zagonom T72B3 i T90.

Rafal
sobota, 28 listopada 2015, 10:33

Nie zapatrzył się, może Pan to przeczytać w jego książkach. Na podstawie czego twierdzi Pan, że to będzie wojna totalna z Polską. Rosja podjęła by się tylko w jednym wypadku gdyby chciała iść dalej a tego z pewnoscią nie potrzebuje. Ewentualna wojna będzie podobna do tej Ukraińskiej w której chodzi o zastopowanie rozwoju i jak największe cofnięcie go wstecz. Środki byłyby prawdopodobnie nieco inne, zdziwi się pan ale mniejszość rosyjska nie jest potrzebna, wystarczą terroryści dokonujący zamachów i skrajna prawica która jest skrajnie prorosyjska i np. podobnych zamachów dopuściła się na Białorusi.

B
piątek, 27 listopada 2015, 22:55

Czołg bez paliwa i amunicji daleko nie zajedzie. więc obrona terytorialna będzie jak najbardziej skuteczna, ale jedynie pod warunkiem że nikt nie każe jej walczyć z armią przeciwnika a jedynie paraliżować jego logistykę na tyłach. Przy powszechnej obronie terytorialnej tak naprawdę opanowanie naszego terytorium będzie wymagało by unicestwienia populacji tylko wtedy należy sobie zadać pytanie po co przeciwnikowi takie terytorium.

krol
piątek, 27 listopada 2015, 19:43

Pan prof. nie zapatrzył się w Donbas, lecz w słowa AM, który rzekł był to samo dwa dni temu.

mirr
piątek, 27 listopada 2015, 19:09

mysle ze okrety podwodne powinnismy sobie narazie darowac ,rozwijac bataliony rakietowe obr. wyb.i duzo broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej

Zdegusto
niedziela, 29 listopada 2015, 19:18

Wydawanie pieniedzy na duze jednostki nawodne, oslabia tylko nasze zdolnosci obronne, jak bedzie W to wszystko co plywa bedzie pod woda... Teraz potrzebujemy sie bronic przed dywersja ale te czaple i merliny to tylko strata pieniedzy, w razie wojny zaden tankowiec z Arabii albo gazowiec z Kataru tutaj nie przyplynie, opowiesci o piratach to zostawcie Johny'emu Deppowi. Nie sadze abysmy tak bardzo Rosji byli niepotrzebni, w lupkach ciagle ktos wierci, gaz juz plynie, przy tej cenie ropy stada milionerow z Usa sie nie zjezdzaja ale pomalu za nasze pieniadze , dziurka do dziurki..... W wojne z R mozemy zreszta zostac wciagnieci, Nato to nie tylko korzysci ale i zobowiazania, mniejszosc na Lotwie jest spora, w Estonii troche tez, nawet na Wilenszczyznie jest prawie tyle Rosjan co Polakow, apetyt na korytarz do Kaliningradu jest podobnie jak naszych politykow na prometejskosc.... Ciagle o Patriotach mowicie, Narew ze niby nie wazna bo punktowo broni ale przeciez rakiety o mniejszym zasiegu to mozna ich wiecej kupic, co z tego ze kupimy Wisle i cala pojdzie na pozorne cele w pierwszych paru godzinach? Amerykanie mieli miliard u nas wydac na rozbudowe bazy w Lasku, moze trzeba im bylo powiedziec ze beton to my sami wylejemy a oni moze ten miliard niech wydadza na baterie Thaada albo chociaz Patriota zeby ja tu na stale postawic na szybko. Mam nadzieje ze w te dwa lata zdazymy chociaz kilkaset najlepszych pociskow podkalibrowych do leo dokupic....Na szybko to moze tez moznaby wiecej Nsm ow zamiast homara kupic skoro ten opozniony cele ladowe ponoc moze razic, zasieg podobny,F-16 troche moze dokupic no i gdzies w innej bazie je ulokowac , Dol-e zaczac cwiczyc na efach? Raki i Kraby tluc, gdzie ta amunicja precyzyjna? Szkoda kasy na duze drony, podswietlacze laserowe na mniejszych powiesic niechwskazuja cele dla amunicji Rakow i Krabow. Opowiesci o powszechnym dostepie do broni to strata czasu, od tego tylko bandytyzm wzrosnie, powszechne powinno byc przeszkolenie, chocby w minimalnym stopniu, ile czasu potrzeba zeby kalacha sie nauczyc obslugiwac i celnie strzelac? No i audyt zrobic, gdzies czytalem ze w 2006 w naszych magazynach bylo 2.5 milionow szt Kalasznikowow, ciekawe czy nadal tam sa.....

Sir Galahad
poniedziałek, 30 listopada 2015, 23:19

Amerykanie będą tu co najwyżej "rotacyjnie". Przestańcie się łudzić. To, że tak skromnie angażowali się w Syrii (choć pomogli obronić Kobane swoim lotnictwem) to nie jest przypadek. I nowy prezydent tego nie zmieni. Nie chcą być zakładnikiem swoich mniejszych sojuszników, bo mają ogromne wyzwanie na Pacyfiku. I tam działają i tam idą koszty. Air Sea Battle.

zLoad
poniedziałek, 30 listopada 2015, 06:31

A widzisz , a ja uważam ze trzeba od razu inwestowac w okrety podwodne o napedzie atomowym. Takie które bedą mogły pływać długo w zanurzeniu a tym samym szachować wszystkie kraje na świecie. I wtedy byśmy byli w pełni bezpieczni. Odwetu za jakąkolwiek próbe napasci baliby się wszyscy. I rozmowy o Smoleńsku by byly inne. Czy wyobrazacie sobie lądowanie na tym polu kartofli w Smolensku Air force one?

Bełt
piątek, 27 listopada 2015, 19:06

Obrona Terytorialna "musi być integralną częścią sił zbrojnych" - zgoda w 100%. Pozostała treść sugeruje, że zamiast systemu obrony p.lot. zostanie dokonany szybki zakup 36milonów saperek gdyż kontrakt taki zostanie zrealizowany szybko (w domyśle - przed upływem kadencji obecnych decydentów), a sprzęt jest tak samo przydatna przy wykonywaniu umocnień, czyli działań w obronie, jak i w walce na krótkie dystanse, dodatkowo całość środków trafi w polskie ręce i podniesie zatrudnienie w spółdzielniach inwalidów. Co do floty, to ograniczymy się do doświadczeń komunistycznej Albanii, i każdy mieszkaniec wybrzeża zobowiązany zostanie do wybudowania bunkra i schronu mającego uniemożliwić desant Rosji na polskie wybrzeże. Należy zapomnieć o sławieniu polskiej bandery wojennej na morzach i oceanach, a w szczególności na tym, że będziemy mogli skutecznie zareagować na pirackie napady na nasze statki handlowe i porywanie członków polskich załóg(bo mielenia jęzorem nikt za skuteczne działanie nie uzna). Ceniłem pana, panie Przemysławie, ale wydaje mi się, że pańska przygoda z polityką nie wychodzi panu na dobre. Chwilowo ma pan jeszcze mój kredyt zaufania, gdy go pan wyczerpie, niestety, krytyki nie powstrzymam...

banzai
piątek, 27 listopada 2015, 18:50

Pierwsze uderzenie może nastąpić zwłaszcza na trójmiasto, rejon Elbląga a potem na Świnoujście i "przesmyk suwalski". Na tym koniec

marek!
sobota, 28 listopada 2015, 15:07

nie doczytalem art. do konca....:( nie uwazam sie za swietego, ale pare osob kiedys mnie posluchalo i zdaje sie, ze nie zaluja..... uwazam, ze nalezy jak najszybciej zakupic mozliwie najnowoczesniejszy sprzet od swiatowej czolowki, przez to zyskamy jakies 20 lat spokoju.... "olac" polski przemysl, a raczej jego wyroby, bo bedziemy z reka w nocniku..... nie bawic sie w przetargi i inne administracyjne gierki...... zanim cokolwiek pozyskamy - solidnie sprawdzic to w naszych poligonowych warunkach..... stworzyc w koncu konkretna doktryne obronna..... "podwiesic" sie pod tworzenie nowych "zabawek" wraz z np LM, Airbusem, AW, w miare naszych mozliwosci.... podniesc max. poziom wyszkolenia..... za pomoca pospolitego ruszenia, "kalach w kazdym domu" i partyzantka, Polski nie obronimy..... wstyd, zeby MW Nigerii i dzierzawa samolotow transportowych, ewakulacja polskich obywateli, czy dane wywiadowcze pozyskiwac "last minute" i "after fire"...... podpisac z sojusznikami umowy, umozliwiajace mobilnosc naszych SZ......bez zagrozenia internowaniem.... np bazy morskie w Norwegii, czy lotniska.... UMIEJETNIE WYKORZYSTAC potencjal i energie Armii Krajowej..... zanim mnie "wyminusujecie" lepiej dopiszcie nast punkty...... i mam nadzieje, ze RAZEM zrobimy dodatkowa "sciage" dla decydentow...... pamietajmy tez, ze zolnierz nie jest zapchajdziura, miesem armatnim, czy pionkiem bez znaczenia....

say69mat
poniedziałek, 30 listopada 2015, 13:48

Paradoks COP, wybudowany kosztem poważnych wyrzeczeń. A najbardziej na materializacji, tej koncepcji przemysłu obronnego, skorzystali ... Niemcy. Stąd najpierw należy kupić - najlepszy z dostępnych - system uzbrojenia, następnie dokonać transfer technologii, niezbędnej do zapewnienia elementarnego funkcjonowania systemu. I dopiero wtedy, kupować licencję na produkcję danego systemu uzbrojenia. Przecież, niezależnie czy patrzymy na Japonię, Turcję czy Koreę. Obowiązuje identyczny proces kapitalizacji technicznej i technologicznej potencjału przemysłu obronnego, opartego o produkcję licencyjną. Inny sposób budowania zdolności bojowej armii w oparciu li tylko o potencjał narodowego przemysłu obronnego. Przypomina realizację polityki demograficznej, poprzez ręczne dziurawienie ... prezerwatyw.

autor komentarza
sobota, 28 listopada 2015, 00:22

Mobilizacja armii zawodowej - przecież to oksymoron... I to najlepiej ukazuje stan bezpieczeństwa naszego kraju, oraz stan umysłowy decydentów, którzy tę sprzeczność wymyślili.

zLoad
poniedziałek, 30 listopada 2015, 07:45

Dokladnie. Ludzie decydujacy w imieniu podatnikow o naszym bezpieczenstwie sa w rzeczywistosci alternatywnej badz "dorabiaja na boku"

Zdzich
niedziela, 29 listopada 2015, 10:02

Można kogoś zmobilizować do lepszej pracy.

kibic
piątek, 27 listopada 2015, 18:05

Jeżeli rozważa się przeżywalność struktur dowodzenia w ciągu pierwszych minut lub godzin, to uwzględniając obecne potencjały wojskowe Polski i Rosji, samotnie nie ma sensu sie bronić i narażać kraj na zniszczenie i cierpienia ludności. Albo będziemy mieli stałe bazy NATO w Polsce, silną i liczną armię, zdolną do zadawania bolesnych ciosów na stronie przeciwnika, albo w przeciwnym razie, należy podstawić pociagi, by przewiezć Rosjan nad Odrę. Wydaje się, ze obecnie dla zachodniej Europy jesteśmy kawałkiem mięcha, którym gladiator karmił lwy. Nie jestem defetystą, ale gdy dyskutuje sie o szansach na zwycięstwo w Powstaniu Warszawskim, to było ono w ówczesnej rzeczywistości dużo większe niż samotna walka przeciw Rosji. Nie wiem, czy moderator puści ten post, ale zawsze uważałem, że każde polskie powstanie o wolność miało sens i każda kropla polskiej krwi nie poszła na marne. W czasie pokoju, wódz odnosi zwycięstwo, gdy ma argumenty do uniknięcia wojny.

Leśny
sobota, 28 listopada 2015, 03:54

Niemniej, jeśli społeczeństwo będzie przeszkolone i uzbrojone to koszty okupacji rosną wielokrotnie. Rosjanie dobrze znają historię nawet jeśli czasami udają głupich. Jeśli będą wiedzieli, że w każdej gminie jest tyle a tyle karabinów, sprzętu ppanc plot( i przeszkolone chłopaki czekające na okazję do postrzelania) to inaczej na to spojrzą.

say69mat
poniedziałek, 30 listopada 2015, 08:02

@def24pl: Żurawski vel Grajewski:: Odwołam się do przykładu z II wojny światowej – rywalizacji licznych sowieckich czołgów T-34 z pojazdami niemieckimi, przewyższającymi je jakościowo, ale kosztownymi, i znacznie mniej licznymi. Innymi słowy - czy można drogą, nieliczną bronią własną tej samej kategorii zwalczać tańszą, liczniejszą broń nieprzyjaciela i wygrać taki wyścig? say69mat: Przyjacielu, jakie to straty ludzkie ponosiły radzieckie jednostki pancerne aby odnieść zwycięstwo???

zLoad
poniedziałek, 25 stycznia 2016, 23:02

Znajdujac sposob na zniszczenie jednego czolgu ,znajdujesz sposob na nie wszystkie. Czy bedzie to 100 czy milion. Jak dopracujesz ten sposob z wlasnym rozwiazaniem to mozesz wyprodukowac maszynke co bardzo szybko wyeliminuje przeciwnika. A w dzisieszych czasach moze zostac wystrzelone w jednej chwili 100 rakiet i kazda sobie znajdzie sama odzielny cel. Myslenie kategoriami 2 wojny swiatowej moze sie okazac duzym bledem,.

Widort
piątek, 4 grudnia 2015, 23:28

Przecież to przykład nonsensu ekonomicznego, a nie dokładna analogia. Niemcy produkowali mniejsze ilości droższej i lepszej broni, Rosjanie większe - tańszej i gorszej. Wygrała ilość. W wypadku rakiet ten wymiar jest najważniejszy. W rakietach nie ma załogi. Uwaga o stratach jest więc od czapy. Jak chcesz zatrzymac nielicznymi drogimi przeciwpociskami liczniejsze tańsze? Tego dotyczy ta analogia.

trycykl
wtorek, 1 grudnia 2015, 10:26

A amerykańskie na znacznie gorszym sprzęcie niż sowiecki? Wybacz, ale to nie jest taka prosta zależność, jak ci się wydaje. Większe znaczenie miało tu współdziałanie rodzajów wojsk, wyszkolenie żołnierzy i umiejętności dowódców, a nawet urodziny Stalina.

Przemo
poniedziałek, 30 listopada 2015, 14:57

Słusznie Say69mat, dodajmy do tego kłopoty demograficzne jakie ma Rosja, znacznie większe niż Polska. Jeszcze 10, 20 lat i nie będzie miał kto walczyć w rosyjskiej armii. Obecna sytuacja ekonomiczna jeszcze pogłębi demograficzne problemy Rosji. Biorąc pod uwagę sytuację demograficzną w Rosji, Rosja sobie nie może pozwolić na wojnę na wyniszczenie. Rosja musi stawiać na jakość nie na ilość i decydenci w Rosji o tym wiedzą. Ilość elitarnych wojsk powietrznodesantowych ma zostać podwojona. Postępuje uzawodowienie wojska. Kupowane są systemy uzbrojenia które są naprawdę dobre jak choćby Su-35s.

racjus
poniedziałek, 30 listopada 2015, 13:42

Zgadzam się. Musimy pamiętać, że nie mamy gigantycznych zasobów ludzkich więc niejako z automatu musimy postawić na jakość.

zLoad
poniedziałek, 30 listopada 2015, 13:16

Zgadzam sie , opracowac infrastrukture do budowy duzej ilosci naszych rodzimych czolgow (zamrozona ,modernizowana,ukryta) Tak zeby mozna ja bylo odpalic w ciagu paru dni do produkcji jak najwiekszej ilosci sprzetu. To tez jest jakis pomysl. Przy obecnych technologiach budowy i ochrony (ocieplenie, elektronika ktora zabezpieczy wszystko) koszty utrzymania bylyby minimalne.

magazynier
sobota, 28 listopada 2015, 22:33

Chłopaki , ale was Pan doktor vel Profesor UŁ poruszył. Są dwie opcje: wojna konwencjonalna i na całego. W pierwszej obroną powietrzną i przeciwrakietową zajmują się americanos. My bronimy naszego pięknego kraju na lądzie. A na morzu minujemy co się da, zatoki i redy. Przed wojną wymyślono po to dywizjon kontrtorpedowców i stawiacz min GRYF. Jak nam sie uda z pomocą sojuszników to Rosjanie pójdą na całego. Umarł Maciek!!! Jak nam się nie uda, patrz wyżej. Tylko pokój. Amen.

Paweł Bochenek
niedziela, 29 listopada 2015, 14:43

Ale Gryf nie miał minować własnego wybrzeża tylko zablokować Flotę Bałtycką w Zatoce Fińskiej. To był cały cel naszej floty wg doktryny z lat 30.

zLoad
niedziela, 29 listopada 2015, 12:02

Tu nie chodzi o obrone naszego kraju zrozum, tu chodzi o to zebysmy bylil liczaca sie sila na Pacyfiku. Zebysmy mieli lotniskowce. Nas nikt nie napadnie. Rosyjskie spoleczenstwo ZDYCHA na naszych oczach. Niemcy sa tak podzielone (w jego spoleczenstwie jest tak wielu muzulmanow ktorzy mogliby chciec przejac kraj) ze nawet nie marza o zadnych podbojach. Oni walcza o zachowanie wlasnej tozsamosci kulturowej. Chiny nei sa traktowane jako potencjalny wróg, a sa smiertelnie niebezpieczni. To jest problem.

Mwroble
piątek, 27 listopada 2015, 17:47

Moim zdaniem szybko należy podnieść możliwości ataku rakietami balistycznymi muszą mieć daleki zasięg i być stosunkowo tanie zagrożenie że w razie w Polska może w kilku salwach w przeciągu kilku godzin wysłać kilkaset rakiet na lotniska i inne wrażliwe miejsca o których wiemy będzie wyzwaniem dla napastnika. Nie strącą wszystkiego. A mając taki parasol możemy mieć więcej czasu na inne zakupy. Ztego co wiem takie rakiety ma Pakistan Iran Indie dlaczego nie my. Skoro ciekawe ile takich rakiet można kupić zamiast okrętów podwodnych.

peter
piątek, 27 listopada 2015, 23:31

Jestem amatorem w dziedzinie wojska. Niech mi ktoś kumaty wytłumaczy na czym polega odpowiedź "asymetryczna" na Iskandery? Jak mamy je zwalczać? Bez obrony przeciwrakietowej i co ważniejsze przeciwlotniczej ciężko się obronić. Patriot to przede wszystkim system przeciwlotniczy, którego właściwie nie mamy.... Nigdy nie dorównamy Rosji w liczbie samolotów myśliwskich więc chyba Patriot z rakietami przeciwlotniczymi jest najtańszym sposobem zwalczania wrogich samolotów.....

Paweł Bochenek
niedziela, 29 listopada 2015, 14:47

Niczym. Partioty mają za zadanie tylko obronić sejm, pałac prezydencki i lotnisko, żeby władza miała jak opuścić stolycę :D Natomiast Rosja też nie ma patriotów więc odpowiedź asymetryczna to taka że oni nam 100 mostów, a my im 1. ;)

tagore
niedziela, 29 listopada 2015, 13:10

Asymetria to na przykład umieszczenie w pobliżu (np.30 km) granicy z Królewcem kontenerów z pociskami rakietowymi mającymi w zasięgu całość obszaru i mogącymi w ciągu minuty zniszczyć cele wojskowe. Rozwiązanie tanie ,a dla Rosjan niebezpieczne.

Oscar
sobota, 28 listopada 2015, 19:06

Już tłumaczę choć Pan Doktor sam nic nie zaproponował, wymyślając te dyrdymały - asymetrycznie możemy więc wysłać nasze Fighting Falcons aby rozpyliły stonkę nad Rosją która zeżre ich ziemniaki i nie będą z czego mieli robić wódki, co z kolei wpłynie na morale żołnierzy i pozwoli nam pokonać agresora którego suszy. Niestety plan może nie wypalić ponieważ Pan Doktor uważa że lepiej kupić broń lekką zamiast obrony przeciwrakietowej więc nasze EFy ze stonką pewnie pozostaną na lotniskach :-((

123spark
sobota, 28 listopada 2015, 10:53

System Patriot jest systemem zabezpieczenia konkretnego obszaru, np budynków, baz, lotnisk. Nie nadaje się do zabezpieczenia terytorium kraju przed zmasowanym atakiem, ponieważ nie jest dookólny, ani usieciowiony. Z tego powodu należy baterie ustawić w konkretnym miejscu przewidując atak z konkretnego kierunku, a mała liczba baterii jaką chcieliśmy zakupić powoduje fizyczną niemożliwość ochrony dużego obszaru. Obrazowo: potencjalny agresor musiałby nam powiedzieć przed atakiem, że właśnie z konkretnych miejsc zamierza wystrzelić w nas pociski a my musielibyśmy te 8 baterii porozstawiać planując tak, aby z tego kierunku zestrzelić jak najwięcej pocisków. To obrazuje bezsens całego kontraktu na Patrioty w naszym przypadku. Ten system jest drogi musielibyśmy kupić 3-4 razy tyle baterii niż zamierzamy, mając je i tak w nieustannej gotowości bojowej, bo w przeciwnym wypadku nieprzyjaciel przełamałby system (za mało rakiet...) Poza tym, jakby na dokładkę... Takiego systemu jak chcieliśmy jeszcze fizycznie jeszcze nie ma (stary radar) i... nie wiadomo czy Amerykanie będą chcieli go stworzyć, bo jak wiadomo zamierzają go zastąpić czymś innym, prawdopodobnie będzie nim coś w rodzaju MEADS.

zLoad
środa, 2 grudnia 2015, 06:46

Amerykanie , nasi najpewniejsi sojusznicy , wlasnie dali nam sygnal do tego zeby nie robic tak jak sabotazysta pisze. Sygnalem tym jest przyslanie swoich wojsk do Polski. Dali nam CZAS zebysmy nie wydawali szybko pieniedzy na obcy sprzet. Dali nam czas ,zebysmy zaczeli rozwijac wlasne technologie. Nawet oni nie sa pewni co do sprzetu innych krajow, i wiedza ze kupno tego to moze byc marnotrawstwo srodkow. Zablokujmy wszystkie przetargi na ktore nie zostaly wylozone pieniadze. Potem wyslac zapytanie do polskiego przemyslu co mozne nam zaoferowac i w jakim czasie, jaki jest przewidywany CZAS badan nad wlasnymi rozwiazaniami. Nie bojmy sie wydawac pieniedzy na te firmy. One sie rozwijaja = Polska sie rozwija. Pieniadze na nie wydane wroca do naszej gospodarki. Zmarnowanym sa te ktore wyplywaja za granice. Powtarzam, ammerykanie dali nam WIELKI prezent , CZAS. Rozwiajmy sie zebysmy mogli byc wiarygodnym sojusznikiem. Nie sluchajmy sabotazystow ↑ , ani zachodnich lobbystow.

ja
środa, 2 grudnia 2015, 10:52

Żyjesz na jakiejś innej planecie. Weź sobie nawet w Wikipedii sprawdź jakie jest uzbrojenie Wojska Polskiego. 80% to polska produkcja. Za granicą kupujemy tylko to czego nie jesteśmy w stanie sami zrobić. Albo to nad czym praca i niewielkie relatywnie zamówienia naszej armii nie pokryłyby kosztów badań i wdrożenia do produkcji.....Każdy tak robi. Jest bardzo niewiele krajów na świecie produkujących własne myśliwce (w Europie samodzielnie tylko Francja), śmigłowce. A systemy przeciwlotnicze dalekiego zasięgu i antyrakietowe średniego zasięgu chyba tylko 4 kraje.....Okręty podwodne podobnie . Nawet Indie wysyłające sondę na orbitę marsa tego nie potrafią..... Ostatnio polskie firmy nie potrafią wyprodukować nawet pocisku czołgowego, który przebijałby pancerz zmodernizowanego rosyjskiego t-72.... Wyprodukowali oszczędzając na prochu coś co wybuchło w lufie i zabiło żołnierza. Reformę polskiego zbrojeniówki zacząłbym od jej prywatyzacji. Tak jak to jest na całym cywilizowanym świecie. Za kilka lat kończą się resursy posowieckich śmigłowców i zabytkowych baterii obrony przeciwlotniczej. Śmigłowce i Patriot to temat na wczoraj! Chcesz pozbawić naszą armię uzbrojenia w trudnych czasach? Myślisz, że ktokolwiek będzie nas bronił w sytuacji gdy sami anulujemy przetargi i nie bedziemy w stanie nawet próbować się bronić? To juz przerabialiśmy w 1939. Wielu ekspertów wojskowych i historyków jest zdania, że pomoc sojuszników by nadeszła gdyby w dwa tygodnie nie było pozamiatane..... Podobnie może być i teraz. Bez obrony przeciwlotniczej, której nie zapewnimy sojuszników nikt tu nie przybędzie na przegraną wojnę i ubój drobiu. Człowieku wytrzeźwiej. Rozumiem, że ostatnio modna jest kłamliwa narracja "wstawania z kolan" ale widzę, że Ty nie tylko "wstałeś" ale odleciałeś w kosmos....

LOGOCENTRYZM
piątek, 27 listopada 2015, 23:10

każdy przedmiot, w tym armię buduje się nie od góry ale od dołu... A wiec najważniejsza jest świadomość społeczeństwa, silny patriotyzm i postawy proobronne... 2. Powszechny dostęp do broni i przeszkolenie obywateli, by w razie ataków terroru mogli bronic siebie swojego majątku i rodziny...3. Utworzenie Gwardii Narodowej (wzmocnionej przez lokalne komponenty OT, wyposażonej w broń p-lot i p-panc,ckm itd.) a, wyposażonej w starszy i gorszy ale sprawny sprzęt, który by mógł się sprawdzać w konfliktach niekonwencjonalnych, na naszą korzyść, gdzie na zasadzie koszt-efekt, użycie tych sił byłoby najbardziej celowe i opłacalne... 4. Stworzenie silnej i Nowoczesnej Armii Zawodowej składających się z podmiotów Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej, Wojsk Cybernetycznych, Wojsk Specjalnych, Pancernych i Rakietowych zdolnych do natychmiastowego reagowania... Jeśli chodzi o siły Powietrzne, to widzę dwa kierunki współpracy- Czechy z Ukrainą oraz Skandynawia... Zamiast kupować drogich włoskich Aermacchi M-346, dogadać się z Czechami i razem z Ukraińcami i może Szwedami zmodernizować(lepszy silni, uzbrojenie, opancerzenie) Aero L-159 Alca na własnej licencji.. Traktować ten samolot jako lekki szkolno-szturmowy oraz do zwalczania śmigłowców i bezzałogowców... Z Ukraińcami zmodernizować MIG i SU oraz śmigłowce z rodziny MI, wyposażyć ich lepsze silniki z Motor Sicz, być może dokupić jeszcze z parę sztuk by przedłużyć resurs i zdolności bojowe... Ze Szwedami dogadać się odnośnie Grippenów i produkować u siebie i zakupić na licencji około setki Grippenów, dogadać się odnośnie zakupu A-26, od Duńczyków- jak Okręty patrolowe typu Flyvefisken, okrętów nawodnych typu Absalon czy fregat typu Iver Huitfeldt... Z sił lądowych, rozwijać projekt Rosomak, zmodernizować, spolonizować i uniezależnić żywotność Leopardów do poziomu 2A7+PL... Część T72 zmodernizować i przekształcić w ciężkiego BWP na wzór izraelski, zaś Pt-91 zmodernizować to poziomu 2+, w razie potrzeby dokupić T-72 w celu uzupełnienia i doposażenia wojsk pancernych... W wojskach rakietowych, zrezygnować z koncepcji defensywnych na rzecz ofensywnych, na zasadzie koszt-efekt... Zrezygnować z Wisły, rozwijać i zagęścić program NAREW, skoncentrować się na potencjale odstraszających uderzeniowych... Rozwinąć potencjał optoelektroniczny by mieć pełną i autonomiczną świadomość sytuacyjną w czasie rzeczywistym- własne satelity, samoloty AWACS, smigłowce CSAR, drony rozpoznania nawodne, podwodne, powietrzne i naziemne własne radary pozahoryzontalne, radary trójwspółrzędne 3D, radary o polu widzenia 360 stopni już na poziomie brygady czy nawet plutonu... Opracowanie pociskó hipersonicznych, broni laserowej i mikrofalowej... Stworzenia żołnierza przyszłości, współczesnego opancerzonego rycerza, cyborga wspomaganego przez egzoszkielet, wyposażonego we własna optoelektronikę i łączność indywidualną do bieżącej świadomości pola walki... Taki żołnierz byłby bardziej operatorem bojowych dronów lądowych morskich i powietrznych, zaś wojskowe pojazdy załogowe, byłyby bardziej bazą logistyczną dla bezzałogowców, na wzór dzisiejszych lotniskowców do prowadzenia działań na polu walki... Żołnierz na polu walki byłby tylko częścią wojsk specjalnych i do bitwy wchodził by tylko w ostateczności...

racjus
sobota, 28 listopada 2015, 12:23

Z tym OT uzbrojonym w ckm i krótką broń p-panc i plot to są wzory z II wojny światowej, teraz już nieaktualne. No chyba, że ktoś chce bronić się w miastach ale wtedy trzeba mieć świadomość, że takie miasto zostanie zniszczone (proszę sobie pooglądać zdjęcia Warszawy po powstaniu, gwarantuje, że szybko przejdzie ochota do miejskiej partyzantki). Mastery, nie są drogie zaoferowali najniższą cenę w przetargu do którego Czesi też mogli przystąpić. Żeby L-159 mógł w ogóle latać najpierw trzeba oczyścić niebo z rosyjskich maszyn. Do tego potrzebna jest Wisła, Narew broni tylko punktowo niewielkiego obszaru np. lotniska. Druga sprawa to, że rosjanie mają dobrą obronę przeciwlotniczą która towarzyszy wojsku. W związku z tym aby chociaż ją trochę przerzedzić potrzebne jest co najmniej F-16 z HAARM. Nawet wtedy lotnictwo musi działać powyżej określonego pułapu w obawie przed MANPADS. Co oznacza, że potrzebuje broni nowoczesnej i precyzyjnej np. bomb naprowadzanych laserowo. Wątpię żeby Czesi czymś takim dysponowali. W związku z tym L-159 może służyć co najwyżej za latający cel. Modernizacje MIG-ów oraz śmigłowców z rodziny MI popieram chociaż też nie wszystkich. Natomiast SU to złom, trzeba w nim wszystko wymienić, więc już taniej będzie kupić nowy samolot. Absalony i fregaty to przesada w naszych warunkach. Rosomaka należy rozwijać, Leoparda również ale A7+ to już fantazja przy naszym budżecie (nawet Niemcy go nie kupili).

bolo,
piątek, 27 listopada 2015, 16:57

to ze modernizacja uzbrojenia zaczela się przed konfliktem na ukrainie i w czasie względnego spokoju to tylko swiadczy bardzo dobrze o poprzedniej ekipie. Takiego myslenia zabrakło uwczesnej opozycji a obecnej ekipie, która swoja wiedze o wojsku opiera na tezach takiego geniusza i stratega wojskowego jak Szeremietew. A za opóźnienia w programach odpowida przemysl i związki zawodowe .koniec kropka

new
sobota, 28 listopada 2015, 09:17

Mam odmienne zdanie na temat stanu armii i planowania na przyszłość, ale nie chce narzekać na PO. Szczęściem jest to, dla kraju, że oni już nie rządzą .

AM
piątek, 27 listopada 2015, 22:47

Dowódca Operacyjny/Naczelny Dowódca czasu "W" powtórzył po swojej nominacji tezę jakoby potencjalny przyszły kryzys i w rezultacie konflikt narastał przez jakieś dwa lata. W związku z tym wojsko będzie miało czas na przeszkolenie rezerw a przemysł na wyprodukowanie brakującego wyposażenia. Powiedział to w połowie 2015 roku, po tym wszystkim co wydarzyło się na wschodzie. Tą tezą poprzednia ekipa tłumaczyła likwidację systemu logistycznego, wycofanie i faktycznie przejedzenie zapasów taktycznych i wieloletnie zamrożenie szkolenia rezerw. Nie mogę powiedzieć że to co mamy dzisiaj to pobojowisko bo mamy jeszcze trochę kadry, która wie jak to naprawić. Problem w tym że pierwsze posunięcia nowego kierownictwa MON wskazują na to, że za chwilę tych ludzi nie będzie już w służbie.

Miś
piątek, 27 listopada 2015, 22:44

W końcu sensowny punkt widzenia wśród osób mających wpływ na naszą obronność. Tego mi do tej pory brakowało.

Wiek
sobota, 28 listopada 2015, 08:10

Dobre.... Zgodnie z tą filozofią postawmy na ułanów.... Szable wykuja w hucie stalowa wola wiec wesprzemy polski przemysł.... Koni jeszcze trochę zostało w Polsce.... Będzie szybko i asymetrycznie. A nasz nikczemnego wzrostu wódz poczuje się jak Piłsudski.... A to jest bezcenne

aptekarz
piątek, 27 listopada 2015, 23:45

W końcu zaczynają się pojawiać u władzy udzie którzy MYŚLĄ o przyszłości.

MIREKS
piątek, 27 listopada 2015, 16:51

Pytanie ,,do jakich celów chcemy użyć wojska?,jest naprawdę ,,głęboką myślą,,.Tak samo jak myślenie o obronie na zachód od Wisły,najlepiej oddać połowę Polski na zagładę i splądrowanie przez ,,mochów,,a na drugiej połowie kraju prowadzić walki obronne.Co równa się zniszczeniu całego kraju.I na koniec pytanie,czy wschodnia część polski nie płaci podatków na obronność że nie zasługuje na obronę przez Siły Zbrojne RP?

oko
piątek, 27 listopada 2015, 20:22

Już raz przerabialiśmy obronę graniczną na zasadzie "bo każdy kawałek Polski zasługuje na obronę". Był to wrzesień 1939 roku i jeśli nie kojarzysz jak się taka obrona skończyła to odsyłam do podręcznika historii. Zasady prowadzenia wojny są nieubłagane i mają głęboko gdzieś czy to honorowe oddać pół kraju, czy nie. Jeśli trzeba to trzeba i nie ma że boli.

racjus
piątek, 27 listopada 2015, 16:44

Jak zwykle wszystko nie od tej strony. Projekty długoterminowe są jak najbardziej konieczne i jest to proces normalny w większości państw. Gdybyśmy tylko patrzyli na to co teraz to, polski przemysł produkowałby tylko naboje i karabiny a my byśmy wszystko tylko malowali jak Arabia Saudyjska (oczywiście z dużo mniejszym budżetem). Absurdalny jest argument, że długoterminowe projekty nie przynoszą rezultatów pomimo dużych nakładów jak Gawron. Gawron nie powstał ponieważ MON zwyczajnie nie przelał kasy ! Gdyby panowie decydenci dobrze skalkulowali koszty lub poszukali pieniędzy, to powstałyby 3 nowoczesne korwety a stocznia nie ogłosiłaby upadłości. Winę za klęskę Gawrona ponosi tylko i wyłącznie MON. Pytanie do profesora co uważa, że się da wprowadzić w ciągu roku lub dwóch? Moim skromnym zdaniem to się już Panu coś pomyliło. My Rosomaka niedawno jako tako oswoiliśmy a kontrakt był podpisany jeszcze za rządów SLD. W ciągu roku lub dwóch to da się karabiny kupić i amunicję do nich zamówić. Zresztą jest tu straszna niekonsekwencja skoro programy długoterminowe powyżej 2 lat są be ale program obrony przeciwlotniczej jest jak najbardziej ok. To ja czegoś nie rozumiem, chyba, że pod pojęciem obrony przeciwlotniczej rozumiemy dokupienie kilku gromów. Kolejna niekonsekwencja: rosja zbroi się od 2007 przeznaczając na zbrojenia ponad 4% PKB dzięki temu dosłużyli się teraz nowych systemów i zdobywają przewagę więc co należy zrobić? Oczywiście nie iść ich śladem, lepiej dokupić trochę karabinów. Oczywiście należy zwiększyć wydatki, a obcinanie budżetu MON w poprzednich latach było złem ale to jest podnoszone chyba przez wszystkich. Oprócz programów długoterminowych można podjąć także działania krótkoterminowe ale nie zamiast a obok. To co przyniesie korzyść w ciągu roku-dwóch to modernizacja tego co mamy. Na przykład program Kruk jest dosyć kosztowny i na pewno nie skończy się szybko. Za to mamy trochę Mi-24 których głównym problemem jest to, że części zamienne pochodzą z rosji ale gdyby tak nawiązać współprace z Motor-Sicz, można by było zremotoryzować śmigłowce w oparciu o Polskie zakłady i ukraińskie silniki-części, dodatkowo wymienić awionikę na zachodnią jak to zrobiono w MIG-ach i zintegrować z nowoczesnym uzbrojeniem przeciwpancernym np. ukraińskim (niekierowane pociski produkujemy sami) i niskim kosztem mamy śmigłowiec który spokojnie może poczekać na Kruka co najmniej 15 lat. Można kontynuować modernizacje MIG-ów dodając nowoczesny zasobnik (np. SABa) i pozyskując nowoczesne uzbrojenie np. w kooperacji z Ukrainą. Kolejną możliwością jest nabycie używanego sprzętu ale trzeba to robić bardzo ostrożnie bo można się nieźle w kopać (np. OHP) i tylko w odniesieniu do wybranych pozycji których produkcja była by w tej chwili nieadekwatna. Na przykład BWP-1 jest już złomem a program Borsuk jest opóźniony i nie należy się spodziewać go szybko. Można by było pozyskać trochę używanych np. CV90 jak to zrobili Łotysze i załatać chociaż część dziury. Wtedy spokojnie można by było poczekać na Borsuka a gdy już go wprowadzimy CV90 przekazać do wojsk drugorzutowych. Dużo można zrobić ale mam wrażenie, że myślenia w perspektywie tylko 2-3 lat było aż zbyt dużo w MON w ostatnich latach. Należałoby z tym skończyć.

zLoad
środa, 2 grudnia 2015, 06:40

Sporo racji ALE. Po pierwsze trzeba zaczac zatrzymac wyplyw pieniedzy z kraju. Jesli wydam 100 zlotych na obcy sprzet to tych pieniedzy juz nie zobacze. Jesli je wydam na rodzimy przemysl zbrojeniowy to jego pracownicy wydadza je w polskich sklepach, parkach rozrywki, kinach, lekarzy itp. TO jest najgoretszy problem, zatrzymanie wyplywu pieniadza z kraju. Co do projektow dlugoletnich, na nich wlasnie sa NAJWIEKSZE korzysci. A co do grzebania sie w starym nie naszym sprzecie to tylko w bardzo ograniczonym stopniu. Nie ma co patrzec na Rosje, niech wydaja ile chce , my sie nie spieszmy. Amerykanie nam dali znac zebysmy wlasnie ine dzialali w pospiechu tylko rozwijali wlasne technologie. A z sabotazysta do ktorego piszesz nie ma co rozmawiac, on ma wlasne interesy.

Rony
piątek, 27 listopada 2015, 16:38

Może ktoś wreszcie zrozumiał, że utrzymywanie "równoległych struktur dowodzenia" - w tak małej armii jak nasza, jest wielką pomyłką - to się nazywa rozproszenie wysiłku.

xcz
piątek, 27 listopada 2015, 16:35

Jak na razie, to się zapowiada dewastacja, a nie modernizacja.

antek
piątek, 27 listopada 2015, 16:33

Ponieważ nie ma czasu i szybko musimy wzmocnić armię to : 1. Kupić kolejną eskadrę F16-pilotów mamy. Oczywiście rakiety do nich w tym JASSMy a może także JSM. 2. Kupić używane Leopardy a jeżeli nie są już dostępne to nie ma innego wyjścia jak tylko Abramsy(oczywiście z amunicją bo polskie wynalazki mają wady) 3. BWP z HSW będzie dopiero za kilka lat. Nie ma innego wyjścia i kupić dodatkowe Rosomaki. Kupować BWP za granicą nie warto bo może HSW poradzi sobie i to może być dobry produkt. 4. Dozbroić Ślązaka i OHP a nawet Kormorana w rakiety, zrezygnować z Czapli i Miecznika. Okręty podwodne muszą jednak być i to z rakietami. Wiadomo, ze nie wejda one do linii szybciej niż 5-8 lat. Kupowanie używek bez rakiet nie ma sensu. 5. Nie rezygnować z Caracalli. Ponadto szybko rozpocząć procedurę kupna smigłowców uderzeniowych. 6. Kraby i Raki muszą być produkowane taśmowo 24h na dobę. 7. Kupić kolejne Langusty i przyśpieszyć Homara.

Autor
piątek, 27 listopada 2015, 23:36

Coś kolega o OPL nie wspomniał a to chyba największy nasz problem jeśli chodzi o obronę:) Dodatkowo jeśli ktoś spełnia wymogi ustawy o broni powinien ją dostać a nie czekać na niełaskę komendanta policji i odmowę. Jeśli ktoś chce posiadać broń to powinien mieć prawo posiadać ją w domu. Wtedy sami możemy się jakoś bronić bo na państwo nie ma co czekać. A jak wiadomo przestępcy nie kupują broni w sklepach więc bym nie demonizował. Władza chce ludzi rozbroić bo wtedy może robić co chce a barany tylko beczą......

racjus
piątek, 27 listopada 2015, 22:48

ad. 1 zgadzam się tylko, że wyprodukowanie JASSM-ów też długo trwa (: podpisaliśmy kontrakt w 2014 a zobaczymy pierwsze rakiety pewnie około 2017. Niestety sprzęt wojskowy tak już ma, że trzeba planować rozsądnie i z dużym wyprzedzeniem bo potem nadrobić jest bardzo ciężko. ad. 2 Z tego co wiem to jest tylko kilka sztuk holenderskich ale mają inne wyposażenie np. radiostacje. Może warto byłoby je dokupić, jeśli cena byłaby atrakcyjna ale trzeba się liczyć z koniecznością ich przerabiania (czas i pieniądze), poza tym trochę nie wiadomo by było gdzie je wpiąć. Brygada z Leopardami 2 A4 ma już komplet a mniejsza ma z kolei A5 ale może się czepiam. O Abramsach można zapomnieć (logistyczny koszmar oraz koszty wprowadzenia następnego rodzaju czołgu). ad. 3 Tylko że BWP są w brygadach ciężkich wyposażonych w czołgi. Według filozofii MON Rośki nie zastąpią BWP-1 bo nie mają gąsienic i oferują znacznie gorszą ochronę pancerza. Natomiast inne kraje często odchodzą od takiego ścisłego podziału. Np. Dania w rozpisanym przetargu dopuściła zarówno pojazdy gąsienicowe jak i kołowe, wybierze co się lepiej sprawdzi. Natomiast Patria przedstawiła ostatnio nowego AMV cięższego i z silniejszym silnikiem, który oczywiście nie pływa. Może warto byłoby pójść tą drogą. Dołożyć cięższy pancerz, siatkę przeciw granatnikom, silniejszy silnik, przekładnie etc. oczywiście nie pływający. W miarę szybko mamy nie ustępujący pod względem mobilności i opancerzenia BWP. Mamy już prawie gotowe wieże, elektronikę, logistykę itd. Potem można byłoby na spokojnie opracować wieżę z większym kalibrem i byłoby git. ad. 4 Dozbrojenie Ślązaka, np. w RBS-15 ma sens zwłaszcza, że marynarka ma chyba jeszcze na stanie RBS-15 mk. 2 trochę starsze ale dadzą radę. Do tego jakiś system przeciwlotniczy (nie musi być to jakiś wypas wystarczy żeby chronił sam okręt) i mamy niskim kosztem zgrabny okręcik. Co prawda pozbawiony możliwości zwalczania okrętów podwodnych i udzielania osłony przeciwlotniczej ale coś za coś. Dodanie tych funkcji drastycznie zwiększyło by koszty. OHP to złom a na temat uzbrojenia Kormorana już się nie wypowiem. Natomiast Miecznika i Czaple bym zostawił. Co do okrętów podwodnych są one potrzebne ale będą za tyle lat, że to inna bajka. Kobbeny nie dotrwają do nich więc można je spokojnie zezłomować i przestać się oszukiwać. Natomiast warto byłoby zmodernizować Orła bo to jedyny okręt, który ma szanse zobaczyć nowe. ad. 6. Przyśpieszenie Krabów ma sens nawet HSW przebąkiwała coś ostatnio, że skończą wcześniej ale zależy to od MON-u kiedy podpiszą umowę. Raki też zgoda. ad. 7 Dokupienie Langust to dobry pomysł ale na przyśpieszenie Homara bym nie liczył. To akurat skomplikowany system a do tego przetargi umowy i inne du*erele to się zejdzie.

piłka
piątek, 27 listopada 2015, 17:11

Popieram. Dodatkowo proponuję kupić szybko gotową licencję na BWP - inaczej nie damy rady

Darnok
wtorek, 1 grudnia 2015, 23:56

Widziałbym się ew. wśród naukowców, gdybym był zdrowy, a nie jestem (dodam: na ciele, nie na umyśle:)... Ale jeśli wśród polityków, czy generałów byłyby wybitne jednostki, to kilkaset miejsc dla nich z pewnością powinno się znaleźć. Dla większości zostanie niestety powierzchnia. - nie my urządziliśmy tak ten świat, frustraci muszą mieć pretensje do "wujków", którzy kiedyś obradowali w Jałcie, a dziś siedzą w Moskwie lub Waszyngtonie. I to jest główny problem: jak szaremu, prostemu człowiekowi (których jest większość) wyjaśnić, że wszyscy bezpieczni być nie mogą, że silna armia w naszym położeniu którą finansują z podatków, jeśli już dojdzie co do czego, to i tak będzie mięchem, które nikogo nie odstraszy, niczemu nie zapobiegnie i tym bardziej niczego nie wygra. Jak wyjaśnić ludziom z lewicowym odchyleniem, że jednak jakaś gradacja w społeczeństwie być musi, ktoś zawsze jest zdrowszy, inteligentniejszy, ktoś ma większe doświadczenie w jakiejś dziedzinie (nie muszą to być przedstawiciele tzw. "elit", albo ludzie "przy kasie", to może być p. Henio spod spożywczaka - ale obiektywnie musi spełniać jakieś kryterium). Najlepsi muszą przeżyć albo po polskości zostanie wspomnienie (czytaj: atomowy opad). Takie uświadomienie społeczeństwa byłoby skrajnie trudne w dzisiejszych warunkach, kiedy spora część społeczeństwa nie widzi długu publicznego, nie orientuje się w podstawowych mechanizmach władzy, chłonie papkę z tv i liczy że zawsze będzie czynna Biedronka. Uświadomienie społeczeństwa byłoby trudniejsze niż wybudowanie miasteczka 200 metrów pod Bieszczadami czy Górami Świętokrzyskimi. ;-| Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłaby loteria z utajonymi wynikami, a w czasie "W' pół godziny-godzina na dodarcie do punktu zbornego wylosowanych... kto się nie stawi, ma pecha.

Krzysiek
niedziela, 29 listopada 2015, 14:43

Powinniśmy zacząć myśleć przyszłościowo. Według mnie Wisła od Francji w zamian rakiety manewrujące do OP. OP SAAB A26, być może Gripeny zamiast SU do przemyślenia KARL GUSTAW SAAB ma małe AWAKS-y itp.montowane na zwykłych samolotach Wejść w ścisłą współpracę MBDA + SAAB Zacząć coś myśleć planować długofalowo.

zLoad
niedziela, 29 listopada 2015, 16:01

Uzależnianie się od obcych technologii to ma byc myślenie przyszłościowe? W chwili kiedy Francja by została zbombardowana pociskami a głowicami atomowymi zostajemy z ręką w nocniku. Mamy francuska technologie która nie wiadomo co robi, której nie jesteśmy w stanie rozwijać, i z wydaną kupą kasy. Gratuluje pomysłu. Sabotażysci by lepiej tego nie wymyślil. Z takim myśleniem juz zawsze zostaniemy zapleczem taniej sily roboczej dla Europy

LogicHunter
piątek, 27 listopada 2015, 16:30

Trudno sie ZvG nie zgodzic. Wiecej takich glow blizej rzadzacych i wiecej takich materialow na D24.

s
piątek, 27 listopada 2015, 16:24

No cóż -jak przez 8 lat byliśmy mistrzem świata w planowaniu i produkowaliśmy coraz to piękniejsze i doskonalsze projekty (przynajmniej w ocenie minionej ekipy) to w końcu brak czasu na działanie, trzeba się spieszyć i ponosić koszty opóźnień.

kowalski
wtorek, 1 grudnia 2015, 10:30

Może rację ma PŻvG, twierdząc, że na obecną niepewną chwilę podstawowe znaczenie ma czynnik czasu oraz ilości uzbrojenia. Jeśli tak jest rzeczywiście, to w najbliższych latach zakup śmigłowców nieszturmowych mija się z celem. Już tylko rezygnacja z Caracali za 13,5 mld zł dałaby możliwość pilnego zakupu, w ciągu 1-2 lat, 32 EF Tr.1 z Hiszpanii i Włoch (c. 6 mld), 16 FV z AESA (c. 5,5 mld) i śmigłowców: zamiast 50 carcali 50 lekkich SW4 oraz 16 W3. A to już czyni różnicę w potencjale obronnym.

teer
wtorek, 1 grudnia 2015, 15:52

I rozbitków z Morza Bałtyckiego czym będziesz ratował? Czym będziesz zwalczał okręty podwodne? Czym będziesz ratował ludność w razie powodzi? Czym będziesz transportował oddziały aeromobilne? Czym będziesz wykonywał misje CSAR (odzyskiwania z terenu wroga zestrzelonych pilotów). Chcesz dać zarobić Włochom kupując przestarzały sprzęt którego nie chcą modernizować o słabych parametrach lotnych, bez perspektyw modernizacyjnych (W3 Sokół) i maszynę o znikomym udźwigu która nadaje się jedynie do szkolenia (SW4). Po co polska armia ma kupować nieperspektywiczny sprzęt którego ma już aż nadto? Bo tak sobie wymyślili związkowcy z włoskiej fabryki w Świdniku?

zLoad
wtorek, 1 grudnia 2015, 13:27

sabotazysta, chce zebysmy jak najszybciej wydali jak najwiecej kasy. Wie ze racjonalnosc tego co zaplanowalo PO jest zerowa. Jak by moj plan wisial na wlosku, robilbym tak samo jak on

Ułan1981
piątek, 27 listopada 2015, 16:10

Mam przydział do rezerwy nad morzem ;) Kierowca kat C + spawacz. Prawko mam, ale z wykształcenia jestem biologiem, a sprzęt do spawania widziałem tylko jak hydraulik montował ogrzewanie w domku :) Mówię, że nie potrafię spawać, a pan major czy kapitan, że to nieistotne i gdzieś muszę odbyć szkolenie :D Pewnie większa część ludzi którzy się tam zjawią nie będą posiadać umiejętności spawania. Wyobraźcie sobie, że w razie W wyślą takich żołnierzy by coś naprawili, pospawali na już. Co będzie? Nic przejażdżka ciężarówką i palenie głupa bo albo ktoś ma dany zawód albo nie. Kilka lat temu byłem w rezerwie jako kierowca :] 5dni szkolenia dwa razy strzelanie po 5 pocisków a ciężarówki widziałem jak spacerowaliśmy po jednostce. Ćwiczenia rezerwy to gł statystyki dla ludu. Człowiek nagle nie będzie potrafić obsługiwać wojskowego sprzętu i nikt go nie zmusi by się nauczył. Jakie jest odszkodowanie dla rodziny jak ktoś zginie podczas szkolenia rezerwy?

racjus
poniedziałek, 30 listopada 2015, 13:59

Zauważyłem różne głosy na forum od pesymizmu (i tak nie mamy szans w przypadku agresji rosyjskiej) po skrajny optymizm (partyzantka i wszyscy pod broń) a także tezy, że Rosjanie nas nie zaatakują. Sytuacja nie jest taka zła. Rosja to rozległy kraj otoczony potencjalnymi wrogami, nigdy nie może sobie pozwolić na atak wszystkimi siłami. Poza tym przerzut sił z odległych okręgów trwa. Partyzantka jest złym pomysłem (pisałem o tym kilka razy poniżej). Faktycznie w otwartej wojnie zwłaszcza przez dłuższy okres bylibyśmy bez szans. Natomiast dzięki silnej i nowoczesnej armii możemy zniechęcić potencjalnego agresora. Wystarczy, że potencjalna agresja kosztowałaby 25% samolotów i większość nowoczesnych czołgów. Będzie po prostu nieopłacalna. Z takiej wojny agresor wyjdzie bardzo osłabiony. Rosja zdaje sobie sprawę ile kosztuje kupno nowego sprzętu i ile to trwa. Natomiast oczywiście nie wiemy czy nastąpi potencjalny atak ale warto być na niego przygotowanym. Zapobiegnięcie mu będzie i tak znacznie tańsze niż wojna. Po drugie z oczywistych względów rozpatrujemy scenariusz agresji ze wschodu. Jednakże nie ma to takiego znaczenia, ponieważ jeśli zbudujemy nowoczesną silną armie zdolną stawić czoła rosyjskiej, będzie ona mogła się zmierzyć z każdym przeciwnikiem. Nie ważne skąd nadejdzie to, myślenie bardzo długoterminowe.

zLoad
poniedziałek, 30 listopada 2015, 16:54

Domyslam sie skrajny optymizm odnosi sie do mnie. Mi nie chodzi o obrone kraju (po czesci tez) ale o to zeby w Polsce mozna bylo zyc komfortowo w oparciu na wzajemnym szacunku wszystkich obywateli. I byciu powaznie traktowanymi przez wlasnych urzednikow.

MRUCZEK
piątek, 27 listopada 2015, 15:59

.. czyli krystalizuje się program MON ...."synonimem priorytetowy" ..będzie opracowanie ,budowanie , rewitalizacja starych nowych systemów, infrastruktur dowodzenia ,kierowania ....OK jest nam to potrzebne ..w końcu zostało nam tego trochę po Układzie Warszawskim tylko doprowadzić do stanu używalności ...inna sprawa powiem sarkastycznie ... kadra w wojsku a przede wszystkim ta wyższa zawsze dawała sobie radę by umknąć wojnie ......wystarczy popatrzeć na historię ......druga sprawa wojnę zawsze wygrywała rezerwa

wewiór
piątek, 27 listopada 2015, 15:55

Namnożyło się tych ekspertów od gadania- a na poligonach nadal jeżdżą muzealne bwp1(w ilości 1000sztuk!),t72,dany,szyłki,hibneryty,zestawy zsu23mm,żołnierze w orzeszkach na głowie i kałachami na plecach,a nad głowami wszystkich latają s-22,mi8,mi24,stare herkulesy-do których strach jest wstawić Rosomaki(wprawdzie nowoczesne pływające ale o słabym pancerzu)-bo mogłyby się rozlecieć na kawałki w powietrzu z takim ciężarem na pokładzie.Na dodatek nie będzie śmigłowców wielozadaniowych bo pan minister na 100% uwali Caracale-zastepując je jak to powiedział najlepszym sprzętem amerykańskim. O MW z litości nie wspomne.A ekspertów coraz więcej-a wojsku od tego nie przybędzie.Pewnie moderator usunie mój post-ale sobie ulżyłem przynajmniej.

Benek
piątek, 27 listopada 2015, 15:49

A tak konkretnie to co z tego wynika?

Darnok
piątek, 27 listopada 2015, 21:17

Panu "profesorowi" i jemu podobnym przydałby się jednak jakiś kursik geopolityki. Może zdaliby sobie sprawę, że Polska nie jest centrum czegokolwiek. Jesteśmy skolonizowanym peryferium, wydrenowanym z zasobów, ze starzejącą się, skłóconą populacją, szprycowaną mitami o pięknych porażkach i pomocy opatrzności. Dlatego nikt nie będzie o nas i za nas się bił, bo to nie leży w niczyim żywotnym interesie, nie ma też u nas strategicznych zasobów dla potencjalnego agresora. Tymczasem p. "profesor" i jemy podobni ciągle myślą albo w kategoriach XIX-XX wiecznych (inwazja i zajęcie terytorium) albo porównują Polskę z Ukrainą i wierzą, że ktoś nas zaatakuje hybrydowo. Ruskiej mniejszości jednak u nas nie ma, nie ma skupisk ludności na peryferiach, a bez infrastruktury Trójmiasta czy Białegostoku możemy się obyć, więc po co ZBiR ma je zajmować. Zdecydowanie też nie traktuje się Polski jako części "ruskiego mira"... Jeśli więc nastanie czas "W' z naszym udziałem, będzie to wojna globalna, zainicjowana być może gdzieś po drugiej stronie świata, trwająca względnie krótko. W wyniku takiej wojny runie system gospodarczy, wszelkie wyświechtane hasła o wolności, wartościach, demokracji, tolerancji itp. To będzie czas upadku sojuszy polityczno-militarnych i czas walki o przetrwanie. Ew. zwycięzca takiej wojny (jeśli w ogóle ktoś wygra) zastanie świat w ruinie, jakiej historia nie znała. Z pewnością oberwiemy i my, pytanie tylko w jakim stopniu. Więc dlatego jedyna rozsądna myśl, jedyny cel to za wszelką cenę przetrwać jako naród (odrobinę o to zahaczył "profesor", co mnie pozytywnie zaskakuje, mówiąc o żywotności dowództwa). Cel ten powinien być priorytetowy dla naszej armii i w ogóle całego społeczeństwa. W wypadku konfliktu, o którym pisze, jedynym zadaniem państwa winno stać się zabezpieczenie biologicznego przetrwania jak największej części społeczeństwa oraz polskiego dziedzictwa kulturowego, abyśmy "po zagładzie" odżyli jako Polacy. Do tego powinien główny wysiłek państwa zmierzać. Zamiast więc inwestować ogromne środki w starzejącą się broń, która w wypadku "W" co najwyżej opóźni atak lub pozwoli odeprzeć pierwsze ciosy, albo zamiast ściągać tu obce wojska, które nie zapobiegną wojnie, ale na pewno ściągną dodatkowe głowice nad Polskę, lepiej inwestować w schrony atomowe dla ludności, podziemne kompleksy infrastrukturalne z magazynami niezbędnych zasobów oraz wspierać ośrodki polonijne we względnie bezpiecznych miejscach na Ziemi itp. To powinien być nasz cel, bo jako jedyny wydaje się w miarę realny do osiągnięcia, choć oczywiście horrendalnie drogi (bo skuteczna obrona przed atakiem, ani zwycięstwo nad krajem takim jak Rosja jest nierealne w naszym położeniu i to bez względu na zainwestowane środki). Trzeba sobie jasno powiedzieć - choć zabrzmi okrutnie - że milion-dwa miliony Polaków, zdrowych i bezpiecznych, przygotowanych i dysponujących środkami odbudowy po "W", która niewątpliwie kiedyś nadejdzie, dla interesów narodu i państwa znaczyć będzie więcej niż zmasakrowane uderzeniami atomowi, może kilkunastomilionowe społeczeństwo (w kraju skażonym i bez infrastruktury), złożone z ludzi szczycących się, że próbowali walczyć... Polska ma do realizacji tego celu odpowiedni potencjał w postaci dobrych inżynierów budowlanych, rozwiniętego górnictwa i sektora rolnego, kraj jest stabilny pod względem geologicznym i w miarę równomiernie zaludniony. Kilkadziesiąt mld PLN a infrastruktura i odpowiedni system powstaną w oparciu o nasze siły, a potem już tylko szkolenia z PO i loteria decydująca - jak w jednym z filmów - kto biegnie pod ziemie, a kto zostaje na powierzchni. Takie moje, futurystyczno-apokaliptyczno-socjologiczne przemyślenia. K> //poza tym pomysł uzbrojenia społeczeństwa w lekką broń i np. ręczne systemy ppanc i plot jest jak najbardziej słuszny//...

polgj7
wtorek, 1 grudnia 2015, 14:11

Zapewne ty widzisz się wśród tych 2 mln , wśród generałów , polityków i bogatych polaków

Rafal
sobota, 28 listopada 2015, 10:11

Ja bym Panu radził iść do biblioteki lub księgarni i zaopatrzyć się książki profesora, o geopolityce napisał ich kilka. Jego scenariusz konfliktu na Ukrainie opisany kilka lat temu w jednej z nich potwierdził się w100% Na koniec odniosę się do Pana argumentacji, proszę sobie wyobrazić że istnieją na świecie państwa a jedno takie właśnie z nami graniczy które nie potrzebują nowych zasobów. Pana zdaniem o to toczyły się wojny co oczywiście jest nieprawdą. Dla tego państwa istotne jest choćby to by nie powstał blisko niego żaden silny sąsiad i zrobi wszystko by do tego niedopuścić. Rosja nie potrzebuje zajmować i okupować Polski wystarczy że zniszczy nam infrastrukturę i cofnie nas w efekcie o jakieś 40lat wstecz w rozwoju. Skutki tego powinny być oczywiste dla każdego. Musimy być wystarczająco silni militarne by nikomu nie przyszło to do głowy jednym z takich najistotniejszych elementów jest system obrony przeciwrakietowej, dlatego Patriot potrzebny jest teraz a nie za 15lat.

Kris
piątek, 27 listopada 2015, 21:11

Faktem jest, że tan polskiej armii to skandal. Niestety musiały upłynąć dwie dekady od wyjścia z czasów kiedy o stanie polskiej armii decydowali inni, aby coś zaczęło się zmieniać. Swoje zrobił chaos lat 90. i nijakość pierwszej dekady millenium. Jakimś plusem jest na pewno to, że ze wszystkich państw Układu Warszawskiego u nas dzieje się najwięcej (pomijam Rosję), gdyż reszta, albo stoi w miejscu albo się cofa.

s
piątek, 27 listopada 2015, 21:00

przecież minister obrony powiedział ze nie będzie żadnej modernizacji bo znalazł "tajemniczy dokument". To jak to jest w końcu?

gegroza
piątek, 27 listopada 2015, 21:00

Boże chroń od takich ekspertów. Błędne jest podstawowe założenie. Nigdzie się nam nie śpieszy bo Rosja nas po prostu w najbliższej przyszłości nie zaatakuje ! Bo i po co ? W dłuzej perspektywie nie wiemy jak bedzie kształtować sie sytuacja. Dlatego systemy muszą być najlepsze ale niekoniecznie dziś. Lepiej miec jutro coś dobrego niż dziś dziadostwo

Afgan
sobota, 28 listopada 2015, 00:21

A ty jasnowidz jesteś, że wiesz że Rosja nas nie zaatakuje ?........ Jakieś 2 lata temu nie przypuszczał bym że Rosja zaatakuje Ukrainę, a tu proszę mamy wojnę pod naszym nosem, kilka godzin jazdy samochodem od wschodniej granicy. Kilka dni temu omal nie doszło do wybuchu otwartego konfliktu rosyjsko-tureckiego. Nikt nie wie co będzie za rok czy 2 lata. Może nie będziemy musieli walczyć z Rosją, ale na przykład z Ukrainą, bo Prawy Sektor przejmie tam władze w kolejnym majdanie i stwierdzi że Przemyśl i Zamość im się należą bo to kiedyś było ukraińskie. Może będziemy musieli walczyć z Białorusią bo Łukaszence coś odwali. Nie wiemy co będzie za kilka dni, a co dopiero co będzie za rok i takie mówienie, że nikt nas nie zaatakuje to jakiś obłęd. Maszyna do przewidywania przyszłości nie istnieje, a jeśli kiedykolwiek ktoś coś takiego zbuduje, to ten ktoś będzie władał całym światem.

Spartakus
piątek, 27 listopada 2015, 15:27

Mając odpowiednio uzbrojoną i wyposarzoną flotę , można nie tylko chronić szlaków i podejść do portów oraz Polskiego wybrzeża ale również stworzyć tarczę przeciwlotniczą i przeciwrakietową dla Polski północej oraz dla takich aglomeracji jak Trójmiasto i Szczecin , zbudowaliśmy gazoport LNG , który może zapewnić 1/3 dostaw gazu dla Polski , w Gdańsku mamy nafto port . Flota wojenna nie będzie tylko „demonstrowała banderę na morzach i oceanach” ale również chroniła trzeba jej tylko stworzyć takie możliwości . Odpowiednia demonstracjja możliwości i siły militarnej jest jak najbardziej wskazana , bo zapobiega ewentualnym konfliktom . Pozdrawiam autora w/w artykułu .

PieczonaPrażynkaOST2008
wtorek, 1 grudnia 2015, 01:11

Współpraca sojusznicza w ramach NATO marynarki i floty handlowej na CAŁEJ KULI ZIEMSKIEJ. Ruskie mieli wywiad globalny już przed II wojną światową. Rusie mają rakiety atomowe w swej flocie. Na co tu czekać ?

Jakitaki
sobota, 28 listopada 2015, 00:06

W tej sadzawce zwanej dla zmylenia przeciwnika morzem, ta nasza wspaniała flota nie przetrwa 3 dni. Jedynym sensowym ruchem będzie jej ewakuacja (patrz 1939 r.). Flota nie jest nam potrzebna bo morze bałtyckie jest zwyczajnie za małe jak na możliwości potencjalnego agresora i wspołczesnej broni - nie ma się gdzie ukryć. Zdecydowanie bardziej potrzebujemy kolejnych morskich dywizjonów rakietowych do obrony wybrzeża i systemów plot.

czytelnikokazjonalny
piątek, 27 listopada 2015, 16:54

Znaczy VI flotę amerykańską ściągnąć na Bałtyk?

zLoad
sobota, 28 listopada 2015, 19:37

Setki milionow dolarow na badania ? Dla spoleczenstwa to jak pstrykniecie palcami, ALE chce cos z tego miec. Niech obywatele moga sie bawic z bronia, zalegalizujmy wiekszosc to sfinansuja badania wlasnego przemyslu.

Gość
sobota, 28 listopada 2015, 10:03

Swięte słowa i oczywiste dla każdego kto myśli samodzielnie.

dst
sobota, 28 listopada 2015, 16:15

Ten Pan twierdzi, że do obrony Polski da ci kałacha. Więc będziesz strzelał z niego do samolotów bombardujących przez miesiąc Twoj dom i miasto, do czołgów itp. OLAĆ "polski przemysł" i kupić nowoczesny sprzęt ( co się da to na licencje), który da nam 20 lat spokoju do tego czasu sytuacja geopolityczna się zmieni a my w między czasie będziemy posiadać w miarę dobrze uzbrojoną armię. NASZ PRZEMYSŁ NIE JEST W STANIE WYPRODUKOWAĆ NOWOCZESNEJ BRONI W KONKURENCYJNEJ CENIE. Jak myślisz gdzie będzie Pam Vel Grajewski jak Rosjanie będą podchodzić pod Warszawę? Ja stawiam na Londyn/Paryż z resztą naszych władz. A TOBIE dadzą każą biegać z karabinem na nowoczesne czołgi i drony.

kkjghf
poniedziałek, 30 listopada 2015, 12:36

Obrona Terytorialna to dodatkowa formacja którą łatwiej podporządkować politycznie (coś jak Chavez w Wenezueli), mało użyteczna przeciwko agresorowi, OT nie będzie służyło obronie przeciwko wrogom zewnętrznym

rolnikZpola
piątek, 27 listopada 2015, 20:46

A ja mam takie marzenie , że ktoś przyjdzie i zamrozi przywileje emerytalne (40 MLD) , zamrozi odliczenia z VAT (40 MLD), zamrozi wydatki biurokratów na niepotrzebne rzeczy i w ten sposób znajdzie 100 MLD zł w ciągu roku i przeznaczy to na jak najszybszy zakup bez przetargu tylko wysyłamy pieniążki i czekamy na dostawę 64 wyrzutni kołowych Tomahawk (2 Mld zł) z konwencjonalnymi rakietami o zasięgu 2000 km 64 samolotów KT-50 Golden Eagle w miejsce Su (7,7 Mld zł) , Suki możemy dać Litwinom i Łotyszom 32 samoloty F-15 Silent Eagle w miejsce Migów (13,5 Mld zł) , Migi można trzymać w zapasie i do treningów 64 śmigłowce MH-47 Chinook (10 Mld zł) Modernizacja posiadanych F-16 do wersji Viper (6 Mld zł) 64 śmigłowce AH-64 Apache (15,5 Mld zł) - było by to doskonałym uzupełnieniem do obecnego braku porządnych czołgów 4 samoloty transportowe C-17 (3,5 Mld zł) za pozostałe 40 Mld zł kupujemy Meads z wymogiem dostawy nawet tymczasowo obecnego Patriota i tyle w ciągu jednego roku.

zLoad
poniedziałek, 30 listopada 2015, 13:13

Zartujesz sobie? Wyjmujesz pieniadze z gospodarki zeby je wyslac na zachod, na zakup sprzetu co do ktorego nie mamy pewnosci czy dziala. Te pieniadze musza dla nas zarobic nasi eksporterzy inaczej nie bedzie srodkow na rope i gaz. Slaby pomysl.

oko
piątek, 27 listopada 2015, 23:15

Bije z tego komentarza kompletną ignorancją ws. ekonomii (zamrożenie odliczenia VAT???) i podstawowych faktów (lądowe Tomahawki nie istnieją od ponad 30-tu lat i istnieć nie mogą, zgodnie z traktatem INF).

m
piątek, 27 listopada 2015, 20:43

Cenie opinie p. Grajewskiego i zawsze chętnie przysłuchuję się czy to jego wystąpieniom, czy też dyskusje z jego udziałem. Posiada on rozległą wiedzę historyczną i politologiczną, jest także oficerem rezerwy (artylerzystą). Niemniej nie ze wszystkimi jego ocenami, tutaj wskazanymi się zgadzam. Chodzi mi o dwie kwestie: Marynarkę Wojenną i podniesienie liczby związków taktycznych. Po pierwsze uważam, że o ile nie napotka to trudności finansowych należy zbudować 6 korwet i 3 OP dla MW (te ostatnie niekoniecznie z pociskami manewrującymi, których tańszą alternatywą będą zestawy "Homar"). Ta liczba okrętów to minimum, jakie MW powinna mieć, choć OP na czas wojny powinien być dyon z 6 jednostkami. W wojskach lądowych należy najpierw skompletować stany osobowe do 100-110 %, następnie je usprzętowić i uzbroić tak nowocześnie, jak tylko stać państwo. Równolegle należy optymalizować struktury, nie tylko dowodzenia, ale i związków taktycznych i operacyjnych (np. przemyśleć działania aeromobilne i odwód śmiglaków szturmowych, wzmocnić siły rozpoznawcze w dywizjach itp.). Dopiero gdy osiągniemy zadowalający stan w/w zagadnieniach i będziemy mieć środki, należy tworzyć nowe brygady, których moim zdaniem w wojskach operacyjnych powinno przybyć jeszcze przynajmniej 2 (przynajmniej lekkie, ale za to zasobne w środki ppanc.) i 2 brygady pancerne lub zmechanizowane w rezerwie (do rozwinięcia na czas wojny - nawet w oparciu o wybrane egzemplarze starych wzorów sprzętu tj. T-72, BWP-1 itd.). Wielka szkoda, ze PiS nie sięgnął po Szeremietiewa, choćby tylko jako doradcę szefa MON, bo to człowiek doskonale zorientowany, z dużym zasobem wiedzy i też oficer rezerwy.

zLoad
wtorek, 1 grudnia 2015, 20:21

Zastanow sie czy warto cenic osobe ktora chce jak najszybciej wydac jak najwiecej pieniedzy polskiego podatnika na obcy sprzet , o ktorym nic nie wiemy.

loko
sobota, 28 listopada 2015, 11:28

"Posiada on rozległą wiedzę historyczną i politologiczną, jest także oficerem rezerwy (artylerzystą)." A czy może pan wyjaśnić, jakie to ma znaczenie dla współczesnych potrzeb wojska polskiego? Zwłaszcza znajomość artylerii z lat 80. XXw.

Noc luster
sobota, 28 listopada 2015, 03:44

Szeremietiew to człowiek KPN. Prędzej pustynia błędowska zakwitnie fiołkami niż sobie zapomną z Macierewiczem lustrację i nocną zmianę.

zLoad
sobota, 28 listopada 2015, 09:38

Powtarzam, nie wydawajmy bezsensownie pieniedzy bo rosja na nas wymusza. Tak USA rozsadzily ZSRR. Dajmy prawo zabawy z bronią cywilom, niech maja mozliwosc jej produkowania. Zyskają wszyscy. Cywile beda produkowac super zabawki ktore MON bedzie mogl kupowac po nizszych ,konkurencyjnych cenach. Parametry i jakosc czegos takiego beda duzo wyzszej jakosci niz te z panstwowych firm. Rozkrecmy ten biznes a zwieksza sie dodatkowo wplywy podatkowe. Wszyscy bedziemy szczesliwsi i bezpieczniejsi.

Lancet
sobota, 28 listopada 2015, 14:41

To chyba jakiś żart? Ludzie ogarnijcie się, mamy XXI w. przecież nikt w domu nie będzie rusznicy wymyślać. Masz pomysł, wiedzę, to możesz firmę założyć i produkować co Ci się żywnie podoba po uzyskaniu odpowiednich zezwoleń. A po co zezwolenia? Choćby po to, żeby domorosły piroman nie wypierdzielił w powietrze 10 piętrowego bloku. Nowoczesna broń, to laboratoria, technologia, komputery za dziesiątki milionów dolarów. Pomijam powracające pomysły obdarowania obywateli prawem do noszenia broni. Myślę, że w krótkim czasie zawstydzilibyśmy terrorystów za całego świata.

racjus
niedziela, 29 listopada 2015, 11:31

Jak można zwiększyć potencjał sił zbrojnych? Najprostsza odpowiedź to ciąć zbędne koszty żeby starczyło kasy i dokończyć zaczęte projekty (Wisła, Narew, Krab, Rak, Orlik, Gryf, Miecznik itd.) i rozpocząć modernizacje jeszcze perspektywicznego sprzętu (MIG i MI). Z kilkoma zastrzeżeniami. 1. Według mnie można spokojnie zrezygnować z Zefira, Kruka można przełożyć o kilka lat w zamian zmodernizować MI-24 w oparciu o ukraiński przemysł i zachodnią awionikę jeśli uniezależniłoby to nas od części z rosji. Chociaż jeśli oczywiście starczy kasy na wszystko to lepiej kupić sprzęt nowy i zachodni. 2. Nie można już czekać na Borsuka. BWP-1 to w tej chwili największa pięta achillesowa naszej armii poza obroną przeciwlotniczą. Według mnie są 2 wyjścia albo kupić coś używanego np. CV90 jak zrobili to Łotysze lub odpowiednik albo pójść śladem Patrii i zwiększyć nośność Rosomaków, zwiększyć pancerz i mobilność kosztem pływalności. W dłuższej perspektywie opracować drugą wersje wieży bezzałogowej z większym kalibrem. Należy zwiększyć stan ukompletowania jednostek. Z tym, że zwiększenie liczebności armii jest najprostszym rozwiązaniem ale musiałoby z tym pójść skokowe zwiększenie nakładów na siły zbrojne. W przeciwnym wypadku spowolniłoby to proces modernizacji i byłoby tragedią. Mielibyśmy liczną armie za to bez wartości bojowej. Natomiast można poszukać etatów w tych 100 tys. Jak się doda liczebność wojsk lądowych, sił powietrznych, wojsk specjalnych i marynarki daje ok 75 tys. Gdzie jest ok 1/4 etatów? W różnych agencjach, uczelniach, prokuraturach, urzędach itd. Także w samych siłach zbrojnych można zredukować ilość oficerów i generałów a do części papierkowej roboty zatrudnić pracowników cywilnych.

zLoad
sobota, 28 listopada 2015, 09:17

Powtarzam, nie wydawajmy bezsensownie pieniedzy bo rosja na nas wymusza. Tak USA rozsadzily ZSRR. Dajmy prawo zabawy z bronią cywilom, niech maja mozliwosc jej produkowania. Zyskają wszyscy. Cywile beda produkowac super zabawki ktore MON bedzie mogl kupowac po nizszych ,konkurencyjnych cenach. Parametry i jakosc czegos takiego beda duzo wyzszej jakosci niz te z panstwowych firm. Rozkrecmy ten biznes a zwieksza sie dodatkowo wplywy podatkowe. Wszyscy bedziemy szczesliwsi i bezpieczniejsi.

Oficer
środa, 2 grudnia 2015, 11:02

Dowodca operacyjny powinien być zastępcą dowódcy naczelnego SZ RP. Jemu powinny podlegać centra operacji ladowych i powietrznych i prowadzenie misji zagranicznych. Calością SZ RP POWINIEN DOWODZIĆ NACZELNY DOWÓDCA SZ RP i to niezależnie kto nim będzie czy Szef Sztabu Generalnego czy obecny Gieneralny Dowódca. Struktura dowodzenia musi być czytelna i prosta a kompetencje jasno określone.

peter
niedziela, 29 listopada 2015, 10:32

Sami mądrale na tym forum a nadal nie otrzymałem konkretnej odpowiedzi. Ponawiam pytanie: NA CZYM MA POLEGAĆ ASYMETRYCZNA ODPOWIEDŹ NA ISKANDERY? Oprócz tego , że wystawimy w ich kierunku "gołą klatę"....

Zasłyszane
niedziela, 29 listopada 2015, 21:31

Ja bym walił laserami zamiast kupować rakiety ( taniej i efektywniej) ale zostanę wyśmiany, że się nie da... do czasu kiedy przeczytacie na tym forum, że Niemcy już mogą i USA tak samo. Lasery można umieścici na balonach i stworzyć prawdziwą OPL gdzie NIC się nie prześliźnie- potrzebujemy tylko dobry radar. Jeżeli chodzi o lasery to wiem co piszę.

123spark
niedziela, 29 listopada 2015, 19:42

Asymetryczna odpowiedź oznacza zamiast próby zniszczenia w locie wszystkich Iskanderów - odpowiedź ofensywną. Jak wiadomo nie damy rady zniwelować przewagi ilościowej, należy więc uderzyć siłami rakietowymi (jak będziemy je mieli) w cele wrażliwe, na zapleczu wroga. Posiadając pociski manewrujące dajemy komunikat: "zaatakujcie nas, to macie jak w banku automatyczne bombardowanie rafinerii, elektrowni, zapór wodnych, ujęć wody itd." Inaczej nie da się przeciwstawić takiej przewadze ilościowej. Przeciwnik musi rozważyć czy mu sie to opłaca, i czy zysk polityczny związany z atakiem zrekompensuje straty, głównie finansowe, powstałe na skutek takiej odpowiedzi, a wbrew pozorom mogą być one kolosalne i liczone w miliardach euro. Wystarczy wyobrazić sobie co stałoby się po zniszczeniu zapory wodnej na dużej rzece, gigantyczne wymierne straty, wysokie koszty odbudowy i naprawy zniszczonych instalacji, długi czas powrotu do stanu sprzed ataku. Oczywiście odpowiedź wymuszałaby również działania destrukcyjne nieprzyjaciela na naszym terenie, ale strat własnych taka odpowiedź przecież nie naprawi i nieprzyjaciel musi kalkulować, czy mu się ten atak opłaci czy jednak może nie. Z zaporą wodną to tylko przykład. Można pokusić się o więcej takich spekulacji odnośnie bolesnych i skutecznie zniechęcających przeciwnika celów. To się nazywa równowaga strachu, i właśnie dlatego jeszcze nie poumieraliśmy na chorobę popromienną w wyniku wojny nuklearnej między USA i ZSRS.

Chris
niedziela, 29 listopada 2015, 14:23

Odpowiedź brzmi "na niczym". Obrona przeciwlotnicza (antybalistyczna) jest na zachód od Odry. "Matkę możecie pożegnać machaniem ręki z tarasu. Najbliższy taras we Wrocławiu". My jesteśmy goli i bosi, chyba że z AK-47 będziemy do Iskanderów walić...

zLoad
niedziela, 29 listopada 2015, 11:57

Zgadzam się. Jesteśmy bezbronni i nic nie możemy. Niemcy o tym wiedza.Amerykanie tez. Rosjanie moga sie domyslac. To wplywa na calutka polityke zagraniczna naszego kraju. Potrzeba RADYKALNYCH ale przede wszystkim przemyslanych rozwiazan. Glównie prawnych. Na finansowe nas nie stac w az takim stopniu jakie mamy potrzeby. Jesli w artykule padly slowa jakie piszesz to szkoda czasu na czytanie tego. Ladnymi slowami ine zmienimy otarczajacej nas rzeczywistosci.

Boruta
czwartek, 3 grudnia 2015, 10:32

Głównym celem floty nie jest demonstrowanie bandery, tylko obrona obywateli polskich zamieszkujących wybrzeże i pracujących na morzu. Jeśli typ z interioru, który sam nie wie jak się nazywa chce bronic wyłącznie swój stołek nim zdąży wykonać manewr "na Zaleszczyki", to niech sobie reaktywuje Kongresówkę.

Tweets Defence24