Żmija wybrana na wyposażenie wojsk dalekiego rozpoznania

28 lipca 2017, 10:54
Lekki pojazd uderzeniowy Wirus. Fot. J. Sabak
Wirus, Fot. Concept Sp. z o.o.
Fot. Concept Sp. z o.o.
Fot. Concept Sp. z o.o.
Fot. Concept Sp. z o.o.

Jak podaje Inspektorat Uzbrojenia (IU) Polski Holding Obronny Sp. z o.o. oraz Concept Sp. z o.o. przedstawiły jedyną ostateczną i zarazem najkorzystniejszą ofertę na dostawy pojazdów dalekiego rozpoznania o kryptonimie Żmija. Konsorcjum obu spółek zaoferowało Lekki Pojazd Uderzeniowy (LPU) Wirus. 

Wybór zwycięskiej oferty oznacza, że po ponad dwóch latach prowadzonego postępowania rozpoczną się dostawy 118 pojazdów Wirus dla wojsk rozpoznawczych. Wartość brutto zamówienia wyniosła 90,7 mln zł. Zgodnie z przyjętymi kryteriami oceny ofert, przedstawiony przez wykonawców pojazd wraz z towarzyszącym mu pakietem dodatkowym otrzymał 100 proc. punktów (tj. 85 proc. za cenę dostaw i 15 proc. za uzyskane terminy związane z gwarancją).

Założeniem programu jest pozyskanie pojazdów wysokiej mobilności w układzie napędowym 4x4, o DMC nie przekraczającej 2600 kg (masa własna do 1700 kg) i zarazem zdolnych do przewozu trzech żołnierzy, uzbrojenia, sprzętu specjalistycznego i ładunku o masie minimum 900 kg. Tak skonfigurowany pojazd powinien pozwolić na autonomiczność prowadzonych działań przez co najmniej 7 dni.

Fot. Concept Sp. z o.o.

Ponadto powinien on być dostosowany do transportu lądowego (koleją), morskiego i powietrznego (w tym w ładowni samolotu C-130E Hercules i na zawiesiu zewnętrznym śmigłowca) oraz desantowania metodą spadochronową. Powinien też być wyposażony w klatkę kapotażową i elastyczne osłony balistyczne podłogi dające mu odporność przeciwminową na poziomie I wg STANAG 4569 Aneks B. W terenie wymaga się zdolności do pokonania brodów o głębokości co najmniej 500 mm (bez przygotowania pojazdu), rowów o szerokości 600 mm i ścianek pionowych o wysokości 300 mm.

Do napędu wykorzystany powinien być silnik o mocy maksymalnej nie niższej niż 90 kW (123 KM) przystosowany do krótkotrwałej pracy (15 minut) przy wzdłużnych (35o) i bocznych (25o) przechyłach pojazdu oraz umożliwiający okresową pracę na biegu jałowym z oporami wydechu co najmniej 78 kPa.

Koła pojazdu z kolei powinny mieć średnicę osadzenia nie mniejszą niż 15” i być wyposażone we wkładki typu run-flat, a jednym ze standardowych elementów wyposażeniem będzie wyciągarka do samoewakuacji z siłą uciągu nie mniejszą niż 65 proc. DMC.

Lekki Pojazd Uderzeniowy Wirus ma już kilkuletnią historię. Pierwsza generacja została zaprezentowana podczas MSPO w Kielcach w 2012 roku. Od tego czasu powstała już czwarta generacja Wirusa. Różnice między „jedynką” a „czwórką”. Tym, co różni poszczególne generacje, jest przede wszystkim podwozie. Wirus nr 1 był zbudowany na podwoziu Toyoty Hilux, najnowszy jest oparty na podwoziu Mistubishi L200. Kolejne zmiany wynikały z doświadczeń zbieranych przez producenta sprzętu - firmę Concept oraz zmieniających się warunków zamówienia. Na przykład nie wiadomo było na początku, ile osób powinna przewozić „Żmija”, więc pierwszy Wirus był przeznaczony dla czterech żołnierzy. „Czwórka”, która trafi do wojsk dalekiego rozpoznania jest przeznaczona do przewożenia trzech osób: kierowcy, dowódcy i operatora broni. 

Wirus przy małej masie pojazdu wynoszącej 1700 kg. osiąga moc 190 kM i moment obrotowy 430 Nm. Jego zaletą jest szybkość i zwrotność, porównywalna z quadem. Ma tak niski promień zawracania, a rowy czy krzaki nie stanowią dla niego przeszkody. Kabina pojazdu jest otwarta, ale z możliwością zamknięcia. Wirus zbudowany jest z nowoczesnych materiałów, np. część podłogowa wykonana jest z włókien szklanych, dzięki czemu samochód jest lekki i wytrzymały. Jak informuje producent pojazdu premiera Wirusa IV czyli Żmii będzie mieć miejsce na tegorocznych targach MSPO w Kielcach. 

Fot. Concept Sp. z o.o.

Początkowo chęć udziału w tym postępo­wa­niu zgło­siło ośmiu wykonawców, z któ­rych tylko trzech speł­niało wyma­ga­nia stawiane przez zama­wia­ją­cego. Oprócz zwy­cię­skiego kon­sor­cjum były to PGZ S.A. z WZM S.A. oraz JLR Warszawa Sp. z o.o. z AMZ Kutno Sp. z o.o. Te dwa ostanie konsorcja nie złożyły jednak ofert osta­tecz­nych.

Wybór nowego sprzętu dla SZ RP należy odnotować jako pozytywny krok, ale trzeba przy tym przyznać, że zapewnienie skutecznego i właściwego działania wojsk operujących na głębokości 100÷150 km pod względem taktycznym i technicznym w polskich realiach wydaje się raczej mało prawdopodobne. Samo dostarczenie takich maszyn w rejon ich operacji obecnie przekracza możliwości naszych wojsk (choćby z braku/małej liczby wyboru odpowiednich śmigłowców i symbolicznej liczby maszyn transportowych czy wsparcia).

Właściwszym kierunkiem wobec obecnych i przyszłych zagrożeń pola walki byłoby więc rozwijanie bezzałogowych systemów dalekiego rozpoznania, które mogły by zostać rozrzucone w interesujących nas obszarach (lub wcześniej tam być pozostawione) i zbierać dane na sygnał, pozostając przez okres oczekiwania w stanie uśpionym/czuwania.

Co również ciekawe, w tym samym czasie IU ogłosił chęć pozyskania pojazdu dla wojsk aeromobilnych o zbliżonych parametrach taktyczno-technicznych.

Mamy więc obecnie w różnej fazie realizacji kilka wzajemnie zazębiających się pod względem taktyczno-technicznym programów tj. przedstawiona Żmija, nowy pojazd dla wojsk aeromobilnych, Mustanga (tu praktycznie dwa typy pojazdu), Żubra jako nośnika specjalistycznych systemów, Szopa w Żandarmerii wojskowej czy M-ATV i Pegaza dla wojsk specjalnych a w dalszej perspektywie i lądowych. Jak więc to pogodzić z szeroko propagowaną swego czasu w MON, ale i realizowaną obecnie na całym świecie, unifikacją sprzętu?

Czytaj też: Nowe pojazdy dla wojsk aeromobilnych

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 131
Reklama
Autor
niedziela, 29 grudnia 2019, 00:13

Male kola, nadaja sie najlepiej do miasta i na asfaltowe nawierzchnie. Brak drzwi wskazuje, ze nikt do niego nie bedzie strzelal. Bezmyslnosc autorow tego projektu, zaskakuje i jest czyms zadziwiajacym!

xewd
poniedziałek, 31 lipca 2017, 15:11

Januszowóz bojowy, ręcznie spawany, na zielono pomalowany. Eliminuje żołnierzy z pola walki po uderzeniu golenią o kanciaste, wystające fragmenty nadwozia. Swoich żołnierzy, nie wroga.

Rycerz Imbram
poniedziałek, 31 lipca 2017, 00:43

Żmija Pegaz Mustang Zubr jaki jest klucz w tym nazewnictwie? Jak się zwierzyna skończy to co my zrobimy? Zresztą Pegaz jest bardziej Aeromobilny niż Żmija. Żmija bardziej pasuje do pola migowego. Czai się i kąsi, ewentualnie snajper.

taki jeden
piątek, 28 lipca 2017, 13:46

Nie jestem specjalistą, ale mam szereg wątpliwości. Tak na logikę. W takiej postaci, jak zaprezentowany, ten poja zd bardziej predestynowany jest dla wojsk specjalnych, niż rozpoznania. 1. załoga nie jest praktycznie niczym osłonięta ani chroniona. Zero opancerzenia i otwarty na przestrzał. Przecież w trakcie rozpoznania na tyłach wroga może natknąć się na niespodziewany ogień. 2. Jeżeli dysponuje górną bronią, to po co tylne stanowisko broni maszynowej ? W dodatku niczym nie osłonięte. Dla samobójców ? 3. Górne stanowisko strzelca z taką osłoną poważnie zwiększa wykrywalność pojadu i utrudniać będzie poruszanie się w terenie lesistym. 4. Czy nie powinien mieć napędu hybrydowego, dla cichego podejścia na silniku elektrycznym ? Nie wiem gdzie tu jakakolwiek logika.

jinks
piątek, 28 lipca 2017, 21:18

Tu przeważył koncept .... taczanki. Rozwijamy się, ale powoli, na razie wymienili konie na silnik-jakiś postęp jest. Kto wie może pojazd bedzie musiał się ostrzeliwać przed jazdą wroga.

jurgen
piątek, 28 lipca 2017, 18:06

Ad. 2. po co tylny km ? bo ta niby obrotnica na górze jest w istocie pół-obrotnicą na półkolu i chroni tylko przednią i boczne części pojazdu - taki nieoczekiwany dla wroga myk :), stąd ten sam operator musi się chyżo teleportowac miedzy górnym i tylnym stanowiskiem ino gibko; Ad. 3. biorąc pod uwagę nieoczekiwany pomysł jak wyżej, być może ta osłona od km jest w czasie jazdy składana na dach i robi za parasol, żeby się operatom nie lało na łeb (tzw.Military Umbrella System)

Tytus
niedziela, 30 lipca 2017, 09:37

To miało sens ale 10-15 lat temu a nie dziś. Na misje też się nie nadaje. Chyba że ktoś chce przerabiać doświadczenia z Iraku od nowa. Ale na poligon pojeździć poszaleć z kolegami jak najbardziej.

Natalia Woźniak
poniedziałek, 31 lipca 2017, 23:25

Nurtuje mnie jedno pytanie... Dlaczego Polska nie jest światową potęgą militarną, skoro posiadamy tylu światowej rangi specjalistów? Praktycznie każdy internauta komentujący ten artykuł, posiada wiedzę i doświadczenie potrzebne do budowy znacznie lepszego pojazdu, to dlaczego nikt tego nie zrobi porządnie? Muszą to robić amatorzy bez odpowiedniej wiedzy :( szkoda, że tak się dzieje.

NN
środa, 2 sierpnia 2017, 09:32

Odpowiadając na to pytanie posłużę się przykładem WZE. Dlaczego, pomimo, że Polska ma wielu naprawdę dobrych programistów nie garną się oni do WZE? Po pierwsze, niskie pensje. Po drugie, archaiczne rozwiązania jeśli chodzi np. o metodyki rozwoju oprogramowania. To wystarcza, i dlatego WZE jest w lesie.

PRS
wtorek, 1 sierpnia 2017, 01:32

Przesadzasz. Ale ... prawdopodobnie wiedzę wystarczającą do ZAKUPU takiego pojazdu. I nie jest ona czymś tajemnym. Zobacz jak wyglądają przykładowe oferowane w Europie pojazdy rozpoznawcze i zadaj sobie pytanie dlaczego 95% z nich jest opancerzona http://www.defence24.pl/100319,nowa-generacja-lekkich-pojazdow-nie-tylko-dla-sil-specjalnych-galeria oraz poczytaj co nieco o ,,założeniach" programu. http://www.defence24.pl/394239,lekkie-pojazdy-zmija-w-wojsku-polskim-jakie-miejsce-w-systemie-rozpoznania-opinia

Lorad
wtorek, 14 listopada 2017, 12:11

Żenada. Tego się po prostu nie da skomentować.

Drzewek
piątek, 28 lipca 2017, 20:39

Z tyłu bym nie wsiadł

Bartek
piątek, 28 lipca 2017, 20:31

7 dni przy -10 na zewnątrz. Samochód wytrzyma. ;-)

Lis
piątek, 28 lipca 2017, 13:20

Silnik ma chyba 430 Nm a nie 4300 Nm.W końcu to 190 KM.

rozczochrany
piątek, 28 lipca 2017, 20:13

Istnieją silniki wolnoobrotowe Diesla o stosunkowo niskiej mocy ale potężnym momencie obrotowym. Moment jest ważny a nie moc.

Willgraf
sobota, 29 lipca 2017, 12:50

Jaki hura optymizm....jaki zachwyt....MON. chyba nie zauważył, ze w Polsce mamy zime, wiosne i jesień..... to jakiś mega absurd... to całkowicie nie trafiony zakup dla wojsk oberujacych w Polsce, a cena absurdalna...tak mozna wykończyć każdy budżet MON i dale nie mieć nic przydatnego na polu walki....to nie Afryka i zwiady SAS z II wojny...

N@ti
sobota, 29 lipca 2017, 19:25

W Kanadzie też i co z tego! Tylko dlatego mają zrezygnować np. z quadów? heh

rozczochrany
piątek, 28 lipca 2017, 20:27

Dobre do walki manewrem dla lekkiej piechoty by nie dać się wymanewrować, do szybkich rajdów na pozycje wroga. Może tez służyć jako nośnik broni wsparcia np. wyrzutni kierowanych pocisków przeciwpancernych, przeciwlotniczych, granatnika automatycznego, karabinu napędowego gatlinga kal.12.7mm, po dodaniu płyty oporowej moździerza. Przydało by się też dla WOT. Większe zamówienie spowodowało by, że cena by znacznie spadła.

mar
sobota, 29 lipca 2017, 05:12

Autobus autosana też to Ale ma ogrzewanie

12121
piątek, 28 lipca 2017, 13:05

Ciekawe, jaka jest stabilność pojazdu (środek ciężkości wydaje się być dość wysoko). Dodatkowo te boczne skrzynie na bokach są dość duże, wysoko zamontowane - żołnierz w oporządzeniu z bronią może mieć problem z szybkim opuszczeniem pojazdu.

621496274689
piątek, 28 lipca 2017, 13:04

Fajna zabawka do ganiania się z tallibami po pustyni, ...ale u nas? w starciu z naszym hipotetycznym wrogiem? hmm... jakoś słabo widzę założenia tego programu

Kierowca
piątek, 28 lipca 2017, 12:57

Tylko Honker!

Jo81
piątek, 28 lipca 2017, 19:48

To jakiś żart? Nie lepiej wziąć toyote hilux? Przynajmniej kabina ogrzewana. I wielka paka.

rozczochrany
sobota, 29 lipca 2017, 02:54

To nie ma być samochód do przewożenia na pace. Ten pojazd ma prowadzić ogień podczas jazdy, w tym także w trudnym terenie. Ma chronić załogę przed wybuchem miny pod podłogą czy kołem. Chodzi o siłę ognia i manewr.

oliwer
sobota, 29 lipca 2017, 11:56

Cóż to za kuriozalnie wyglądające paskudztwo, wiem, że nie wygląd się liczy, lecz tu nie chodzi tylko o wygląd jak również funkcjonalność i ergonomię. Proszę spojrzeć na podobne zachodnie konstrukcje. Doczepiane boczne i tylne kufry na dodatkowy osprzęt to jawny żart. Mogliśmy kupić sprzęt z prawdziwego zdarzenia wraz z transferem technologii ale wyszło jak zawsze...

Cynik
piątek, 28 lipca 2017, 19:31

Czy nie lepiej zrobić jeden uniwersalny pojazd, modyfikując go tylko na potrzeby konkretnej służby? Szczerze to ten "Wirus" wygląda jak napompowany quad. Gdzie dach i osłona przed warunkami atomsferycznymi. Ciekawe jak na stanowisku strzelca da się przejechać ponad 100 km. w terenie.

b
niedziela, 30 lipca 2017, 00:20

Wygodnie, siedzisz obok kierowcy.

Mietek
piątek, 28 lipca 2017, 12:37

Mitsubishi? Przecież założeniem było użycie Toyoty Hilux z racji dostępności części. Znaczy się kolejny raz w koło Macieju podważamy podstawowe założenia i korzyści.

gol
sobota, 29 lipca 2017, 11:41

Pojazd Żmija to kolejny polski cud techniki po zestawach poprad i pilica. Firma nie mająca doświadczenia w budowie tego typu specjalistycznych pojazdów wygrywa przetarg. To dość ciekawe nieprawdaż ?

mamaq
piątek, 28 lipca 2017, 19:14

Nie czepiajcie się że pojazd nie ma pancerza. Jest lekki i mobilny i taki ma być. To nie jest pojazd do walki ale do przemieszczania, na 90% w czasie misji zostanie tylko jedno stanowisko KM. Francuski P4 też nie ma pancerza a jest bardzo przydatny.

Marek
wtorek, 1 sierpnia 2017, 21:30

Wirus nie jedno ma imię. Tytułem przykładu jedna z wcześniejszych jego wersji "bardzo brzydka i kanciasta oraz nie bojowo wyglądająca" posiadająca drzwi, nadawała się do tego, by dołożyć opancerzenie ceramiczne i kuloodporne szyby.

Willgraf
sobota, 29 lipca 2017, 00:31

ale LATEM a nie zimą..a w POLSCE 10 miesięcy zimy ..reszta wszystko LATO

Willgraf
piątek, 28 lipca 2017, 12:24

w tej konfiguracji to na pustynie..anie na tereny RP nonsens.... zwykły trabant zwei cylinder lepiej nadaje się do zwiadu po polskich lasach niż to w wersji pustynnej , po dwóch godzinach w grudniu-styczniu załoga nie będzie miała żadnych chęci walki poza chęcią ogrzania się

MadMax
piątek, 28 lipca 2017, 16:55

Ale mniej więcej wiesz jak prowadzi się dalekie rozpoznanie? I że absolutnie nie prowadzi się go BRDMem?

dex
piątek, 28 lipca 2017, 12:21

Niestety kilka "szczegółów" w tym pojeździe to lekka kpina. 1. Wyciągarka o uciągu 65% DMC. Nie wiem kto pisał te założenia, ale dolną, bezpieczną granicą dla wyciągarki (i to markowej - a na zdjęciach widać chińską wyciągarkę Dragon Winch, czyli najtańsza taniość) jest 150% DMC, optymalna wartość to 200-250%. 2. Zastosowano opony 33-34 cale średnicy (na oko). Seryjny układ napędowy Hiluksa czy L200 ma problem z takimi dużymi kołami (seryjne koło ma śr. 30,5 cala) w dwóch kwestiach: wydłużenie przełożeń i wytrzymałość układu napędowego - główny problem to przednie przeguby i przedni dyferencjał, awaryjność tych elementów rośnie geometrycznie, a LPU nie będą jeździć doświadczeni kierowcy terenowi dbający o sprzęt, tylko żołnierze. 3. Założenie dla kół to opony run-flat militarne. Dlaczego więc na zdjęciu są zwyczajne opony typu mud-terrain, na dodatek używane i w starym modelu, wycofanym z rynku 2 lata temu?

emeryt
sobota, 29 lipca 2017, 00:18

Nie pomyślałeś że na zdjęciu nie jest ten pojazd jaki został wybrany przez IU. Te ze zdjęć to pojazdy powstałe kilka lat temu a nowy premierę będzie miał dopiero na MSPO 2017.

rftldfuk
piątek, 28 lipca 2017, 17:54

Bo w wojsku polskim po pierwsze decyduje cena a po drugie sztuka jest sztuka.

Kamil
piątek, 28 lipca 2017, 16:59

Nie wiem jak wygląda budowa specjalistycznych opon dla wojska ale pracuję w firmie cywilnej produkującej ogumienie na całą Europę. Na moje oko to opona nie większa niż 265/65 R18.

el ninio
sobota, 29 lipca 2017, 10:24

Przydala by sie przyczepka z kuchnia polowa ;)

MadMax
piątek, 28 lipca 2017, 11:54

Jak zunifikować? Wydawałoby się oczywiste: 1) aeromobilny oprzeć na Żmii 2) Mustanga powiązać z Pegazem i zamiast gdy jeden 3,5 ton, a drugi 12 oprzeć nowy pojazd na 6-8 ton (zresztą jak cały świat) 3) Żubr to chyba taka pomyłka trochę. Systemy można byłoby montować na Jelczu a nawet na KTO Rosomak. Odrębny pojazd TYLKO do wożenia sprzętu jest raczej zbędny, nikt nie stosuje takich rozwiązań na świecie - systemy osadza się na powszechnych platformach czyli KTO lub BWP lub ciężarówkach (lub wozach lekkich 4x4 ok. 6 ton). Stąd podobne systemy do Poprada są instalowane na M-113, czy kołowych transporterach 8x8, a w Rosji na GAZ Tigr (czyli odpowiednikach naszych Mustangów). Ale że my lubimy udziwniać... to przepłacamy za logistykę i serwisowanie... lubimy widać.

tomuciwitt
piątek, 28 lipca 2017, 17:05

Ad. 2. Mustang ma przede wszystkim zaspokajać podstawowe potrzeby komunikacyjne wojska w czasie pokoju a w czasie W do transportu na tyłach stąd oddzielenie go od Pegaza. Unifikacja ma swoje granice - koszty zakupu i eksploatacji muszą dzięki temu maleć a nie rosnąć. Czy logistyka i żandarmeria musi mieć wszystkie samochody w wersji opancerzonej ? Raczej nie.

NN
piątek, 28 lipca 2017, 12:36

Bzdura. Rosyjskim odpowiednikiem Mustanga jest UAZ 469.

Ansuz
piątek, 28 lipca 2017, 11:54

DLACZEGO NIE PŁYWAJĄCY? Właśnie kołowe pojazdy zwiadowcze powinny być pływające (podobnie jak transportery kołowe), natomiast wszystkie gąsienicowe maksymalnie opancerzone i niepływające.

kronan
niedziela, 30 lipca 2017, 18:52

No właśnie też tego nie rozumiem...Nawet niemieckie Volkswagen Kübelwagen miały wersję pływającą również.A już na oko wygląda że ta sama klasa ze Żmiją :-)

el ninio
sobota, 29 lipca 2017, 10:01

Bo Rosomak ma plywac, Kryl latac a Zmija stac pod wiatą :) Wladza ma obowiazek wydac 2% PKB wiec wydaja :)

Podbipięta
piątek, 28 lipca 2017, 12:55

Tu by się przydał Supcat czy nasz Lewiatan 6x6.

Dropik
piątek, 28 lipca 2017, 11:53

Te pojazdy to nonsens .podobnie jak autonomiczne. Za duże zaludnienie w naszej części świata.

say69mat
piątek, 28 lipca 2017, 11:49

def24.pl: Lekki Pojazd Uderzeniowy Wirus ma już kilkuletnią historię. Pierwsza generacja została zaprezentowana podczas MSPO w Kielcach w 2012 roku. Od tego czasu powstała już czwarta generacja Wirusa. Różnice między „jedynką” a „czwórką”. Tym, co różni poszczególne generacje, jest przede wszystkim podwozie. Wirus nr 1 był zbudowany na podwoziu Toyoty Hilux, najnowszy jest oparty na podwoziu Mistubishi L200. Kolejne zmiany wynikały z doświadczeń zbieranych przez producenta sprzętu - firmę Concept oraz zmieniających się warunków zamówienia. Na przykład nie wiadomo było na początku, ile osób powinna przewozić „Żmija”, więc pierwszy Wirus był przeznaczony dla czterech żołnierzy. „Czwórka”, która trafi do wojsk dalekiego rozpoznania jest przeznaczona do przewożenia trzech osób: kierowcy, dowódcy i operatora broni. say69mat: Hmmm ... od kiedy to jakikolwiek model Toyoty/Mitsubishi jest podstawowym pojazdem naszych sił zbrojnych??? Po drugie, jeżeli projektowaniem i produkcją tego typu projektami platform uzbrojenia na rzecz US SOCOM zajmuje się General Dynamics/Marvin Group??? No cóż, co kraj to obyczaj, w przypadku Polski, niszowa firma, praktycznie bez doświadczenia. Może swoim projektem zaimponować recenzentom i specjalistom od uzbrojenia w Ministerstwie ON. Na ten przykład, konstrukcja podstawowego pojazdu sił dalekiego rozpoznania SOCOM - Flyer 60/72 - jest opracowana na podstawie konstrukcji poczciwego Humvee.

:) dim
piątek, 28 lipca 2017, 21:08

"...pierwszy Wirus był przeznaczony dla czterech żołnierzy. „Czwórka”, która trafi do wojsk dalekiego rozpoznania jest przeznaczona do przewożenia trzech osób: kierowcy, dowódcy i operatora broni..." - przepraszam, zapytam niefachowo, ale bardzo zdziwiony: A "języka" gdzie można tam wsadzić ? Przecież po to się jedzie pojazdem terenowym, na bardzo niebezpieczny zwiad ? (a też nie pojmuję czemu nie ma się za co schować w razie ostrzału... Inne sprawy szybciej - dokładniej - bezpieczniej poznać można różnymi dronami. Ale gdy potrzeba "języka", oczywiście, że wysłać trzeba ludzi. Właśnie wtedy. Czyli za autem na arkanie ?

raf
sobota, 29 lipca 2017, 09:47

W sumie to jakaś osłona balistyczna jest ;), Żeby trafić kierowcę od tyłu jest duże prawdopodobieństwo że trzeba przestrzelić klatkę tylnego operatora i nogi op. z górnego stanowiska. Samochód turystyczny na ładną pogodę. Współczuję dalekiemu rozpoznaniu w mrozie i silnym wietrze na dystansię 200 km do pokonania - jest się gdzie osłonić. Dzielność pojazdu i dzielność załogi powinny być w balansie.

Gepard24
piątek, 28 lipca 2017, 11:24

Spoko wygląd. Pojazd bardzo dobry a to że nie mamy dobrej logistyki i maszyn transportowych to już inna sprawa. No cóż. Powodzenia. Tylko żeby nie było jak z mustangiem.

dimitris
piątek, 28 lipca 2017, 18:22

I to jest dobry przykład, jak przepuścić 2% PKB, a z efektem gorszym, niż kraje wydające znacznie mniej. By nie powiedzieć - kabaretowym.

hAm
piątek, 28 lipca 2017, 11:23

Po co ta parodia z pancerzem na ckm skoro od pasa w dół strzelec nie osłonięty. Sprawdza sie tylko w ataku zza wzniesienia.

Ula2
piątek, 28 lipca 2017, 21:01

Zawsze można prowadzić ogiem z zagłębienia terenu, dolinki, zza górki, z wąwozu, no i przeciwnik widzi tylko osłonięte stanowisko strzelca!

264684298
piątek, 28 lipca 2017, 13:01

wiesz... postrzał w udo czy inne kolano jest mniej szkodliwy od postrzału w klatę czy twarz. Jak miał bym wybór nie mieć nic, albo mieć osłoniętą górę to wybieram osłonę.

PRS
piątek, 28 lipca 2017, 17:54

Jakiś czas temu oglądałem we TV jakiś hiszpański serial o cywilach i żołnierzach w Afryce. Akcja działa się w Mali. W skrócie - grupa dalekiego rozpoznania wyrusza na pustynię. Jadą w ,,Humvee" których załogę stanowi 3 żołnierzy. Wpadają w zasadzkę (a w zasadzie w boczny ostrzał). Gaz do dechy by wyrwać się z niebezpiecznej strefy. Strzelec na obrotnicy z M2 HB dostaje postrzał i osuwa się do środka. Kierowca... kieruje a pozostały ,,wolny" członek załogi próbuje zatamować krwotok rannego towarzysza... Wóz pozostaje ,,bezbronny" i nie może się ,,odgryzać" napastnikom osłabiając istotnie cała formację. Fikcja filmowa. Czy aby na pewno? Moim zdaniem koncepcja 3 osób w takim pojeździe jest powiedzmy... dyskusyjna. Ta wersja 4 osobowa bardziej do mnie przemawia. Ale wydaje mi się, że ogólnie to leżą założenia podstawowe. Oddział (grupa) dalekiego rozpoznania ma nie walczyć, a skrycie i do tego szybko dokonać rekonesansu. Silne uzbrojenie - tak. Gdy zostanie wykryta, natknie się na wrogi oddział ma ,,przydusić i odskoczyć" a do tego ,,zadymić" (np. system ROSY od Rh). Żadnych filmowych rajdów. Cel to zwiad i rozpoznanie. A to mają wykonać SPIESZENI żołnierze. Przy użyciu środków optycznych oraz lądowych dronów i lekkich, ,,plecakowych" BSLi. Nie wiem jakie są zasady taktyki 2 Hrubieszowskiego Pułku Rozpoznawczego (,,Hubal") ale na internetowej stronie Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca (obie te jednostki mają min. za zadanie dokonywanie ,,dalekiego zwiadu") jest podane 5 zasad sformułowanych przez płk Johna Collinsa: - Ludzie są ważniejsi niż sprzęt. - Jakość jest ważniejsza niż ilość. - Siły specjalne nie mogą być produkowane masowo. - Wartościowej jednostki sił specjalnych nie można stworzyć po tym, jak zaistnieje potrzeba jej użycia. - Większość operacji sił specjalnych wymaga wsparcia jednostek regularnych. ,,Obecnie, powyższe pięć zasad stanowi dewizę współczesnych sił specjalnych, oddające ich charakter oraz specyfikę działania. Najważniejsza z nich jest pierwsza - właściwi ludzie, doskonale wyszkoleni i pracujący jako zespół wypełnią misję z dostępnym sprzętem. Ale, nawet najlepszy sprzęt nie zrekompensuje braku właściwych ludzi." Stąd moje wątpliwości czy aby pojazd przeznaczony do takich zadań nie powinien mieć możliwość transportu do 6 żołnierzy z wyposażeniem i zaopatrzeniem (paliwo, woda, żywność). Czy nie powinien mieć możliwości szybkiego (polowego) montażu paneli balistycznych (kompozytowe robi Lubawa + pancerne blachy perforowane). Oraz wiele innych... wątpliwości. ma rację autor artykułu pisząc: ,,Wybór nowego sprzętu dla SZ RP należy odnotować jako pozytywny krok, ale trzeba przy tym przyznać, że zapewnienie skutecznego i właściwego działania wojsk operujących na głębokości 100÷150 km pod względem taktycznym i technicznym w polskich realiach wydaje się raczej mało prawdopodobne. Samo dostarczenie takich maszyn w rejon ich operacji obecnie przekracza możliwości naszych wojsk (choćby z braku/małej liczby wyboru odpowiednich śmigłowców i symbolicznej liczby maszyn transportowych czy wsparcia). Właściwszym kierunkiem wobec obecnych i przyszłych zagrożeń pola walki byłoby więc rozwijanie bezzałogowych systemów dalekiego rozpoznania, które mogły by zostać rozrzucone w interesujących nas obszarach (lub wcześniej tam być pozostawione) i zbierać dane na sygnał, pozostając przez okres oczekiwania w stanie uśpionym/czuwania." Oraz: ,,Mamy więc obecnie w różnej fazie realizacji kilka wzajemnie zazębiających się pod względem taktyczno-technicznym programów tj. przedstawiona Żmija, nowy pojazd dla wojsk aeromobilnych, Mustanga (tu praktycznie dwa typy pojazdu), Żubra jako nośnika specjalistycznych systemów, Szopa w Żandarmerii wojskowej czy M-ATV i Pegaza dla wojsk specjalnych a w dalszej perspektywie i lądowych. Jak więc to pogodzić z szeroko propagowaną swego czasu w MON, ale i realizowaną obecnie na całym świecie, unifikacją sprzętu?" Ja dodałbym jeszcze program ,,Kleszcz"

Leo
sobota, 29 lipca 2017, 08:53

Krytykować można ale każdy powiew świeżości w naszej armii to plus. Zamówiona ilość nie jest wielka a z pewnością będzie przydatny.

EWARE
sobota, 29 lipca 2017, 16:17

Powiew świeżości to będą mieli żołnierze zasuwający tym czymś w mrozie, śniegu i deszczu. Rozumiem ten hurra optymizm i klaskające ręce ale bez przesady. Warto czasem pomyśleć przed zakupem bubli. a to jest ewidentny bubel za duża kasę. Też byś się cieszył gdyby kupili nowe włócznie i miecze? co z tego że się nie nadają do walki ale są nowe prawda? BRAWO TY!

Doku
czwartek, 7 września 2017, 00:58

Ale tu dużo specjalistów wojskowych. Wyraźnie jest napisane samochód rozpoznania, a ludzie nie rozumieją co to znaczy - rozpoznać i uciec a nie brać udziału w walce do tego przeznaczony jest inny sprzęt.

leśniczy
piątek, 28 lipca 2017, 17:37

Fajna przewiewna kabina.

Podbipięta
sobota, 29 lipca 2017, 08:59

A po co tam te ,,ramki" materiału z zawleczkami na klatce antykapotażowej...Do mocowania brezentowych drzwi i dachu....

Jak mogliśmy to przeoczyć?
poniedziałek, 31 lipca 2017, 11:40

Już przeszła moda na straszenie taktyczną bronią atomową Rosji? Jak można wyposażać polskich zwiadowców w pojazdy nie chroniące przed bronią ABC? Irak czy Syria nie mają taktycznej broni atomowej, ale Rosja posiada!

zapłakany
sobota, 29 lipca 2017, 08:13

Ciekawe koncepcje - płakać czy śmiać się ? Już nie wiadomo czy my żyjemy na sacharze - czy w umiarkowanym klimacie , zima -20stopni , lato +20stopni ? coś z tym konstruktorem nie tak ?

krzysztof
sobota, 29 lipca 2017, 07:43

pomyślcie o wersji z napędem hybrydowym która by mogła jakiś czas na samym silniku elektrycznym jechać - silnik taki jest cichy i nie emituje ciepła trudniej będzie wykryć zwiadowców

gość
piątek, 28 lipca 2017, 17:16

To są jakieś jaja. Wystarczy kupić 100 używanych Patroli GR Y61 po jakieś 30tyś sztuka. Czyli w sumie 3 miliony. I zostaje 87 baniek na bieżące naprawy i dodatkowe wyposażenie. I na pewno będą lepsze od tego gokarta.

Uczciwy ekspert
niedziela, 30 lipca 2017, 17:49

Armia RFN ma specjalną, tajną jednostkę KSK liczącą ok. 1100 żołnierzy, która jest odpowiednikiem polskiego Gromu i posiada najróżniejsze pojazdy, w tym takie niemieckie Wirus w nazwie Serwal w ilości ok. 21 sztuk. Głównie chodzi chyba o to, że niekiedy liczą się ułamki sekund a z Wirusa można najszybciej wysiąść i otworzyć ogień, bo nie ma drzwi. Te Serwale/Wirusy nie służą tylko do rozpoznania, ale i do ataku na terrorystów - z reguły poza Europą. Większość zadań rozpoznawczych, prawie 100%, niemieckiej armii nie odbywa się w oparciu o Serwale/Wirusy lecz o wszystko inne. Dlatego armia ta ma tylko 21 Serwali dla niemieckiego Gromu, a normalne rozpoznanie prowadzi zamknięty, klimatyzowany i opancerzony pojazd specjalistyczny naszpikowany aparaturą szpiegowską i odpowiednio posiadany w ilości ponad 220 sztuk. Polska armia jest mniejsza, ale i tak kupiła 118 Wirusów, co oznacza, że MON wyobraża sobie normalne rozpoznanie tak jak niemiecka armia wyobraża sobie rozpoznanie w rzadkich, wyjątkowych przypadkach. W rzeczywistości polskie wojsko potrzebuje może 18-cie Wirusów, ale nie 118. Normalnie, czyli praktycznie zawsze, zwiadowcy RFN używając auta, wsiadają do pojazdu opancerzonego, klimatyzowanego, chroniącego przed skażeniami ABC i klimatem/niepogodą, a nawet dysponującego aparaturą szpiegowską pozwalającą na rozpoznanie z dala od wroga, aby nie zmieniał odkrytych planów. Oczywiście są też zadania wymagające quadów, motocykli, koni, pojazdów śnieżnych lub bycia dobrym piechurem. Gdy jednak potrzebne jest auto, to Wirusa/Serwala stosuje tylko mała, tajna jednostka do zadań specjalnych, a i to raczej rzadko.

kola
niedziela, 30 lipca 2017, 22:12

U nas jednostki specjalne mają już tego typu pojazdy, te są typowo dla wojsk regularnych.

CB
niedziela, 30 lipca 2017, 22:11

Najciekawsze jest to, że równocześnie IU poinformował, że planują zakup pojazdów dla "wojsk aeromobilnych". Jedne i drugie mają spełniać bardzo podobne wymagania, między innymi możliwość desantowania na spadochronach. To jest dopiero kuriozum. Na takie coś nawet Niemcy nie mogą sobie pozwolić finansowo.

CB
sobota, 29 lipca 2017, 20:04

Swoją drogą chciałbym zobaczyć, jak ten pojazd będzie wyglądał po "desantowaniu metodą spadochronową"... Tak na pierwszy rzut oka, to on nie spełnia chyba z połowy tych "założeń" opisanych na początku.

ekonomista
piątek, 28 lipca 2017, 17:01

90 700 000/1,23/118 = 624 913 za jeden pojazd. Czyli: 150 000 EUR lub 170 000 USD

j.j.
sobota, 29 lipca 2017, 19:54

Ja bym zrobił lepszy wóz chociaż to nie moja branża. Szkoda pieniędzy na takie coś

Kowa
niedziela, 30 lipca 2017, 11:52

Trzeba było robią a tak uciekł ci kontrakt na 91 baniek.

rozczochrany
poniedziałek, 31 lipca 2017, 18:40

Pamiętacie jak w Iraku polscy żołnierze sami obspawywali blachami pancernymi honkery? Bali się o życie i zdrowie i za własne pieniądze kupowali od amerykanów postrzelane już blachy od Hamerów i montowali na patrolowych honkerach. Urzędnicy w MON niczego się nie uczą. Dla nich życie żołnierza jest tanie.

WojtekMat
piątek, 28 lipca 2017, 16:46

Czegoś nie rozumiem. ciężki sprzęt ma pływać a pojazdy "dalekiego" rozpoznania już nie?

Nihl
sobota, 29 lipca 2017, 01:57

Hmm... A ja myślałem, że nowoczesne pola walki zmierzają w stronę piechoty zmechanizowanej w opancerzonych pojazdach rozpoznawczych, jak np brytyjskie Oceloty, Niemieckie Fenneki czy Amerykańskie M1127. Bliski wschód udowodnił zachodowi, że nawet ruchomy cel wciąż pozostaje łatwym celem, a zasadzki, ładunki IED i ostrzał z broni automatycznej dosłownie zmiotą "żmiję" i jej załogę w przeciągu kilku sekund. Czyli jak zainwestować 90 milionów złotych w nieuniknioną śmierć korpusu zwiadowczego podczas pierwszej operacji. A M1127 Stryker jako nówka kosztuje 2 mln USD..... Ameryki by pewnie opchnęły starsze wersje za połowę tej ceny. Może by zostało kasy na drony zwiadowcze...

Petroniusz
poniedziałek, 31 lipca 2017, 10:01

Zmija? to racej jakis dinzaur.Po drugie zwiadwcy potrzeuja woz ktory sie skryje w lesie zagajniku, czy w czasie wojny w zbozu A ta zmija na przekor teb prawdziwej wystaje ponad zarosla.Raczej pasowala by nazwa zyrafa. No i jakies takie nijakie.

MMMM
piątek, 28 lipca 2017, 15:50

7 dni w terenie przy -10 , no ja nie wiem może jakiś namiot producent dorzuci do tego pojazdu ...

MadMax
poniedziałek, 31 lipca 2017, 13:50

Piękny pomysł by podgrzać pojazd tak, by był doskonale widoczny w zimie w termowizji. Cudowny sposób na samobójstwo. Może lepiej dać ludziom bardzo dobrą odzież zimową? Zastanówcie się najpierw co to jest dalekie rozpoznanie i jak się je prowadzi. I od razu zaznaczam, że pojazdami o małych emisjach (i nie chodzi tu o spaliny).

Cynik
piątek, 28 lipca 2017, 19:27

To prawda fajną chłopaki dostaną zabawkę ale nie na zimę. Pewnie blandenki podadzą w gratisie.

rydwan
poniedziałek, 31 lipca 2017, 18:10

Ja tu czytać a tu same znawce tematu na zasadzie cos se powiem zebym powiedział !!! na dodatek mieszają dwa inne programy tj.Żmija i Kleszcz a potem sie dziwic że wychodzi masło maślane .

jurgen
piątek, 28 lipca 2017, 15:46

pytanie po co to ? na misje - powiedzmy rozumiem - do pustynnego bantustanu, co się jedzie przez pustynie 3 dni i nikogo nie ma, ale już nie do Afganistanu czy Iraku, bo kompletny brak opancerzenia, to zagrożenie dla operatorów. Do Europy w ogóle się nie nadaje - tu do rozpoznania lepiej wziąć już zwykłą skodę lub golfa, przynajmniej się nie rzuca w oczy, a takie coś pierwszy widzący zgłosi gdzie trzeba. Więc pytanie po co aż 118 sztuk ? Rozumiem Concept zrobił pod zamówienie z MON, tylko po co to MON-owi ? Żeby pokazać , że się coś takiego da zrobić ? Nie jesteśmy mocarstwem kolonialnym i nie mamy interesów w Mali czy innej Somalii

b
sobota, 29 lipca 2017, 10:15

Przeciez ten pojazd nie jest przeznaczony do walki, on ma slyzyc do rozpoznania. Zawiezc ekipy z dronem zebrac informacje i je przekazac. Za duzo mad maxa sie naogladaliscie.

Istan
piątek, 28 lipca 2017, 23:34

Sorry Skoda czy Golfem nie wiedziesz w las i nie dasz rady jechac przez wysoka trawei krzaki. Przyda sie to auto chlopakom w rozpoznaniu bez watpienia.

Autor komentarza
sobota, 29 lipca 2017, 00:07

umieszczenie w ostatnim akapicie Żubra nie do końca jest uzasadnione, bowiem Żubr to 12 tonowa ciężarówka Iveco Eurocargo 4x4. Mon propagował unifikację sprzętu? Kiedy? Jeśli propagował, to jak to się stało, że obecnie wojsko używa 12 (dwunastu) różnych typów terenowych osobówek: Ford F-550XL HMMWV Honker Land Rover Defender Land Rover Discovery M-ATV Mercedes G290 Mercedes MB250GD Wolf Mitsubishi L200 Plasan SandCat Toyota Hilux UAZ 469B przy czym niektóre w zapierających dech w piersiach ilościach, jak cztery Fordy F-550, albo czternaście Sandcatów. Niektóre z tych pojazdów używają wyłącznie pojedyncze służby czy rodzaje wojsk - Żandarmeria i Wojska Specjalne prowadzą całkiem autonomiczną politykę sprzętowa - takie byty niezależne i niepowiązane.

PRS
poniedziałek, 31 lipca 2017, 14:51

Dodaj trzy BMW serii 7, osiemnaście BMW X5.oraz jedenaście aut marki Audi Q7. Trafiły do Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej.

Jonasz
niedziela, 30 lipca 2017, 05:18

Nazywanie M-ATV czy SandCata osobówkami to, delikatnie mówiąc, brawura ;)

Rgied
sobota, 29 lipca 2017, 11:35

W Bydgoszczy można spotkać na wojskowych tablicach Toyotę Land Cruiser i ... Musso.

Amator
poniedziałek, 7 sierpnia 2017, 21:55

Zwracam uwagę na lusterka od Lublina. Są tak zamontowane, że kierowca niewiele w nich widzi. Są za wysoko i dodatkowo pole widzenia przesłania np. koło zapasowe i jakiś zasobnik. Z przodu szekle do podpinania liny nie pozwalają swobodne operowanie liną - haczą o wyciągarkę - są zbyt cofnięte. Z tył nie widzę haka - może jakiś jest?

anty pi
piątek, 28 lipca 2017, 23:51

Przypomina mi to coś finansową biedę z brakiem wyobraźni... tak patrze i dosłownie Ci z ISIS robią podobne z bylejakiej blachy. Kpina wielka i bieda konstrukcyjna zero osłony dla żołnierzy. Jak to pokażą za granicą to ich śmiechem zabiją

Tytus
niedziela, 30 lipca 2017, 09:46

No wieszm, jak będą mieli za małą osłonę to sobie dospawają blachy, przypną kamizelki haha. No już widzę jak robią to dalekie rozpoznanie, cichutko i szybko przemykają niezauważeni zbierając cenne dane z pod nosa wrogowi a bronią pokładową dziesiątkują przeciwnika haha

Edek124
piątek, 28 lipca 2017, 23:47

To ma góra 250mm prześwitu w terenie objedzie go seryjny Samurai

arnold
sobota, 29 lipca 2017, 17:23

Osobiście wolałbym siedzieć w starym BRDM-ie, zawsze jakaś ochrona i za kołnierz nie leci.

hermanaryk
czwartek, 7 września 2017, 08:24

Z BRDM-em jest ten problem, że wprawdzie siedzi się w nim znośnie, ale wychodzi z niego tragicznie. Jednym słowem, to trumna na kółkach.

Tomasz
piątek, 8 września 2017, 09:27

Pojazd wygląda trochę jak samoróbka państwa islamskiego ,ciężkie karabiny a załoga nie jest chroniona pancerzem a przecież żołnierze dalekiego rozpoznania to elita ,której szkolenie zabiera mnóstwo czasu i pieniędzy.Strzelec z tyłu i z boku oraz kierowca idą do rozwałki na hita ,co z tego ze gościa na górze chroni płyta pancerna jak od pasa w dół wszystko wchodzi jak w masło.

Zawisz_Zielony
niedziela, 30 lipca 2017, 12:51

Czemu tylkoponaf 1.5 mln za egzemplarz. To jakieś złote pojazdy.

MMMM
piątek, 28 lipca 2017, 15:02

Projekt z januszeksu z grubą kasę , porównując z odpowiednikami innych państw po prostu rozpacz

Morgul
niedziela, 30 lipca 2017, 12:41

ok to tylko 118 sztuk więc na szczęście nie jest to zakup za miliardy. fakt jednak jest faktem w naszych warunkach klimatycznych potrzebny jest wóz trochę bardziej dostosowany do zmiennych warunków atmosferycznych :)

Olaf
niedziela, 30 lipca 2017, 18:39

No fakt to tylko 90 mln zł. Tylko że jak pomnożysz to przez ilość podobnych do tego przetargów to się robią MILIARDY. MILIARDY zmarnowanych złotych.

Autor komentarza
piątek, 28 lipca 2017, 23:02

LPU-1 = Letni Pojazd Uderzeniowy. Teraz czas rozpisać przetarg na ZPU - Zimowy Pojazd Uderzeniowy

Autor
piątek, 28 lipca 2017, 22:48

Dziwne są ostatnie zamówienia w NON zawsze tylko 1 oferta

DDT
sobota, 29 lipca 2017, 15:14

Ale jakieś są.

Dar
piątek, 28 lipca 2017, 14:48

Zart, w naszej strefie klimatycznej bez stalych drzwi etc ? Jedna firma i pojazd 1mln za sztuke !

say69mat
poniedziałek, 31 lipca 2017, 08:37

@def24.pl: Założeniem programu jest pozyskanie pojazdów wysokiej mobilności w układzie napędowym 4x4, o DMC nie przekraczającej 2600 kg (masa własna do 1700 kg) i zarazem zdolnych do przewozu trzech żołnierzy, uzbrojenia, sprzętu specjalistycznego i ładunku o masie minimum 900 kg. Tak skonfigurowany pojazd powinien pozwolić na autonomiczność prowadzonych działań przez co najmniej 7 dni. say69mat: Czy nie prościej jest zorganizować w sumie dwa przetargi na samochody dla naszej armii??? Jeden, na platformę użytkową, drugi na platformę bojową. Gdzie platforma bojowa będzie stanowiła podstawę pod zabudowę specjalistycznej wersji przeznaczonej dla jednostek dalekiego rozpoznania. Co zyskujemy??? Ujednolicenie parku samochodów w naszej armii. Bo jak na razie to mamy Żmije na Mitsubishi, Mustangi na ...??? Pegazy na ...??? Itp itd ;)))

Bren
środa, 2 sierpnia 2017, 11:49

Można, ale po co??? Lepiej bawić się w niekończące się nigdy "dialogi techniczne" i "przetargi"....

Otek
poniedziałek, 31 lipca 2017, 08:34

Żmija to prawie jak Polaris MRZR 4 MILITARY TAN

Kowal
niedziela, 30 lipca 2017, 11:54

To ma zastąpić BRDM2? Poza tym wątpliwe, że spełnia większość z tych opisywanych wymagań. Wygląda na szybki wóz wypadowy dla sił specjalnych a nie dla wojsk rozpoznania.

Marek
wtorek, 1 sierpnia 2017, 22:14

Ten pojazd to odpowiednik motocykli z przyczepą, którymi umiejętnie potrafił się posłużyć swego czasu Fritz Klingenberg. I nie jest odpowiednikiem BRDM-2. Temu służy odrębny program, z którego nie za wiele do tej pory wychodzi. Na razie wyszła pływająca puszka o nazwie "Bóbr". Takie coś jak białoruska modyfikacja BRDM-2. Tyle, że lepsza, bo przy podobnych właściwościach ma drzwi z tyłu. No i trzy osiowy Rosiek, który nie wypalił. Jak dla mnie żaden dwuosiowy pojazd tu nie wypali. Zastępca BRDMa-2 ma pływać. Z tym nie dyskutuję. Tyle, że prócz elektroniki, jeśli chodzi o odporność balistyczną, to od frontu odporność na 12,7, z boku na pełnowymiarowy rosyjski 7,62. No i choć pojazdy zwiadowcze do "debat publicznych" nie służą, to jednak mile widziane by były argumenty do przypadkowej "debaty". W postaci odchudzonej ZSSW-30 na przykład. Czyli trzy osie to minimum.

AA
piątek, 28 lipca 2017, 14:45

operator broni ma 2 lub 3 ckm obsłużyć??

cziter
piątek, 28 lipca 2017, 17:40

A dlaczego nie? W call of duty jeszcze ma RPG na stanie. Można? Można!

Teodor
środa, 2 sierpnia 2017, 11:36

Skoro z tylu brak jest opancerzenia, oslona balistyczna strzelca jest w zasadzie dyskusyjna. Tankietka kiedys wazyla cos kolo 2,5T, a czolgi R39 fruwaly w powietrzu od wybuchow artyleryjskich lub bomb lotniczych.

Ja
czwartek, 7 września 2017, 11:53

Masz pojęcie o działaniach zwiadu - faktycznie podstawa to zabezpieczyć ich przed bombardowaniem i zmasowanym ostrzałem artyleryjskim : )))

Skoczek224
wtorek, 1 sierpnia 2017, 21:34

Na początek starczą cztery -pięć. Dać specjalsom do "skatowania" i poprawienia a jak przeżyją to można jeszcze sto. Pojazd ze zdjęć jest "surowy" i brak mu wielu praktycznych cech a bez sensu byłoby oczekiwać, że wojsko samo będzie je przerabiać w garażach.

ryszard56
poniedziałek, 31 lipca 2017, 16:45

a badziew lepiej było od Niemców kupić mają świetny transporter dla wojsk rozpoznawczych

intro
piątek, 8 września 2017, 08:32

zero osłony przed ogniem przeciwnika wymagania mizerne cena KOSMICZNA

Paweł S.
sobota, 29 lipca 2017, 15:17

Za 100 tys to pewnie znalazłby nabywców cywilnych. Dla zabawy, dla rajdów terenowych. Inne zastosowanie cywilne wątpliwe. Zastosowanie wojskowe, szybki wypad, uderzenie i szybka ucieczka. Przenoszenie środków przeciwpancernych. Może. Cena zdecydowanie za duża. Ale jeśli potraktujemy to jako prototyp, do większej seryjnej produkcji to może być. Jeśli jednak nie chcemy produkować tego masowo także na rynek cywilny to lepiej zapomnieć, szkoda kasy. Podstawowa wada polskiej produkcji wojskowej, także uzbrojenia to brak wersji cywilnych. Producenci liczą tylko na drogie zakupy z armii. To się nie sprawdza. Tylko masowa produkcja i masowe użycie ma sens.

Łukasz
niedziela, 30 lipca 2017, 10:56

Myślę, że lepiej było kupić quady z dużymi bakami. Możliwości podobne.

b
niedziela, 30 lipca 2017, 00:09

To nie 2WS, ten pojazd ma zabrac np drona, ewentualnie podac namiary dla artylerii. To nie jest woz do rozpoznania walka jak np bataliony rozpoznawcze whermahtu. Litosci. ......

CB
sobota, 29 lipca 2017, 19:48

Za 100 tys, to można sobie zrobić zajefajną zmotę, która na głowę pobije to "coś" we wszystkich rajdach terenowych. A co do wad "polskiej produkcji wojskowej", to przecież Polska jest tu tylko nadbudowa, posadzona na japońszczyźnie, więc jak to masowo produkować i sprzedawać?

N@ti
sobota, 29 lipca 2017, 19:21

Nie seryjne i spec.wozy zawsze będą znaczenie droższe i nie znajdziesz na cywilnym rynku nikogo za mniej. Prosty przykład ubranie chemiczne to ok 25,tys więc to dużo czy mało.

Łukasz
piątek, 28 lipca 2017, 22:14

Jakbym wiedział, że jest przetarg to wyj... (ąłbym) tylną szybę z mojej dyskoteki i wygrana murowana. Takie parametry jezdne na luzie, można się ostrzeliwać zza zapasu, a drzwi dorzucam gratis. Na maksa można zapakować 7 specjalsów, ale jak ktoś woli to niech wozi trzech (zgadzam się że nie powinno się wsiadać do tego typu jednostki w więcej niż 4 żołnierzy). Jedyny mankament to rdza nie utrzymałaby budy po lądowaniu na spadochronie. Poważnie to wydaje mi się, że można dostosować jakiś seryjnie produkowany samochód i pewnie wyszłoby taniej. A temu chłopakowi na taborecie z tyłu przydałaby się rzeczywiście jakaś osłona.

RadekP 12br
wtorek, 8 sierpnia 2017, 23:38

Pozazdrościć chłopakom w zimie i w deszczu. Ochrony zero. Sprzęt dobry dla przemieszczania się spadochroniarzy w ciepłych afrykańskich krajach. jeszcze zatęsknią za starymi Brdm-2 o ile je pamiętają. Jako zabawka sprzęt ładny i nic poza tym. Mógł zrobić wrażenie na chłopcach w garniturach którzy nie za bardzo są w temacie co dokładnie potrzeba w zwiadzie. Jestem ciekaw czy ktoś rozmawiał z dowódcami jednostek (kompani rozpoznawczych) jakiego sprzętu by oczekiwali aby dobrze wykonywać swoją pracę.

Ja
czwartek, 7 września 2017, 11:52

Po latach służby w rozpoznaniu WL - a zaczynałem na BRDM-2 - wreszcie widzę odpowiedni pojazd dla zwiadowców. Nie jakaś wysoka puszka, z której mało co widać i ciężko wyjść, a zapewnia tylko pozorną ochronę (przed najsłabszymi pociskami i odłamkami), tylko mały. lekki, zwrotny pojazd, z którego i tak wysypujesz się do rzeczywiście zwiadowczej roboty (a nie wożenia się po drogach przed resztą).

hermanaryk
czwartek, 7 września 2017, 08:17

To jest - i miał być - taki większy quad, a nie camper. Ma być szybki, zwrotny, lekki i łatwy do ukrycia. Jeśli wojsku będą potrzebne motocykle, to też będziesz narzekał, że wieje?

zaniepokojony
piątek, 28 lipca 2017, 14:12

118 aut za 90,7 milionów - nie taniej było kupić SUVy Bentleya?

Olo
piątek, 28 lipca 2017, 16:58

"...pojazd wraz z towarzyszącym mu pakietem dodatkowym..."

doktor
czwartek, 7 września 2017, 09:15

ten gość z tyłu od razu spisany jest na straty, chętnie wezmę udział w przetargu na budowę takiego wozu, tylko pewnie zostanę od razu odrzucony :P. Wiem że ma być praktyczny, ale tu nawet wygląd jest tandetny

Ja
czwartek, 7 września 2017, 11:45

Wygląd IV jest bardzo dobry, nie odbiega w niczym od podobnych wzorów z innych państw. Żeby pisać o spisanych na straty trzeba mieć pojęcie o taktycznym sposobie wykorzystania takich pojazdów. To nie jest transporter opancerzony, tylko wóz o innym przeznaczeniu w związku z czym priorytetem nie jest zapewnienie maksymalnej osłony balistycznej. Na tej samej zasadzie możesz napisać, że zwiadowcy na quadach i motocyklach są spisani na straty.

sobota, 29 lipca 2017, 14:29

Wygląda jak jakaś zabawka zrobiona z klocków LEGO. Wiem że wygląd nie świadczy o wszystkim, ale "to coś" w tej konfiguracji zupełnie nie sprawdzi się w naszych warunkach pogodowych [zima] o opancerzeniu już nie wspominając. Ot, taka zabawka na upalne weekendy - szkoda, że w taki nieefektywny sposób marnujemy te 2% PKB...

Marek
niedziela, 30 lipca 2017, 08:23

Można podyskutować o sensowności wprowadzania takich nowoczesnych odpowiedników motocykli z przyczepą. Ale to, że pojazd nie sprawdzi się w naszych warunkach klimatycznych to bujda na resorach. Swego czasu z powodzeniem wykorzystywano tu przecież na szeroką skalę takie pojazdy jak Willys, Kübelwagen czy też wojskowe motocykle. No i zważywszy na to, że z założenia miał być mały lekki i zwinny, to nie wiem, jak twoim zdaniem taki pojazd miałby wyglądać?

ryba
sobota, 29 lipca 2017, 15:05

pojazd ma jak najbardziej uzasadnione zastosowanie tak na misjach jak i u nas .co niektórym sie cos chyba pomyliło bo jesli jestes w samym srodku ognia to naprawde zadna plandeka ci nie jest potrzebna przed deszczem czy osłona przed kulami zyskuje za to lekkosc i mobilnosc .

AndyP
piątek, 28 lipca 2017, 21:42

Fajny pojazd na Syrię czy Kazachstan... Będą "osobne" pojazdy - a wiec inne silniki, części, logistyka... - dla rozpoznania, aeromobilnych, żandarmerii, specjalsów, zwykłych wojaków... a może i dla generałów... Ciekawe ilu typów używają tak biedne kraje jak Francja czy USA... Dziwnie się robi. Zupełnie jakby ktoś chciał nam uniemożliwić zbudowanie systemu dalekiego rozpoznania wydając pieniądze na...???

Tweets Defence24