Zapad kontra Dragon. 1:0 dla Rosji w wojnie propagandowej [OPINIA]

12 października 2017, 10:24
W Kraju Chabarowskim 13 września br. przeprowadzono taktyczne ćwiczenie pododdziałów zmechanizowanych, artyleryjskich i przeciwlotniczych Wschodniego Okręgu Wojskowego. Fot. mil.ru
W trybie alarmowym 13 września br. podniesiono w powietrze około 30 statków powietrznych lotnictwa Floty Pacyfiku stacjonujących na Kamczatce. Fot. mil.ru
Na poligonach Wschodniego Okręgu Wojskowego w połowie września br. zrealizowano taktyczne ćwiczenia pododdziałów artyleryjskich, w których wzięło udział ponad 7000 żołnierzy i 2000 sztuk uzbrojenia. Fot. mil.ru
Pod koniec września br., pododdziału ulianowskiego zgrupowania Wojsk Powietrzno-Desantowych przeprowadziły pierwsze ćwiczenie taktyczne z użyciem dużej liczby bojowych pojazdów desantu: BMD-4M i BTR-MDM „Rakuszka”. Fot. mil.ru
W obwodzie samarskim podniesiono 13 września br. stan gotowości bojowej w pododdziałach Specnazu organizując pokaz dla wojskowych z Uzbekistanu. Fot. mil.ru
W obwodzie kaliningradzkim 13 września br. przeprowadzono ćwiczenie jednostek brzegowych Floty Bałtyckiej połączone z faktycznym strzelaniem przez pododdziały zmechanizowane i artyleryjskie. Fot. mil.ru
W manewrach „Zaścitniki drużby 2017” we wrześniu 2017 r. po raz pierwszy wzięła również udział kompania spadochroniarzy z Egiptu. Fot. mil.ru
Fot. mil.ru
Fot. mil.ru
Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

Białorusko-rosyjskie manewry Zapad-17 zostały przez propagandę rosyjską wykorzystane perfekcyjnie. Pod tym względem toczące się w tym samym czasie i formalnie większe polskie ćwiczenia wojskowe Dragon-17 wypadły pod względem medialnym słabo. 

Jednym z celów manewrów Zapad-17 było pokazanie po raz kolejny, że Polska jest przewrażliwiona na punkcie Rosji i nerwowo reaguje nawet wtedy, gdy za jej wschodnimi granicami nie dzieje się nic niebezpiecznego. Dlatego cały rosyjski aparat propagandowy specjalnie podsycał atmosferę, informując o siłach, jakie wezmą udział w tych ćwiczeniach, szczegółowo relacjonując proces przygotowań oraz później sam przebieg manewrów. Ważny był nawet dobór terminu ćwiczeń, który „dziwnym trafem” zbiegł się z kolejną rocznicą agresji Sowietów na Polskę 17 września 1939 r.

Działania te przyniosły zamierzony efekt. Polscy politycy i niektórzy wojskowi wyrażali zaniepokojenie charakterem i możliwymi celami Zapadu, informowali kraje zachodnie o zagrożeniu, w jakim znalazły się z powodu tych „potężnych” ćwiczeń kraje bałtyckie i Polska oraz ponownie podkreślali konieczność zwiększenia obecności NATO uzasadniając to coraz bardziej agresywnymi poczynaniami wojsk rosyjskich. Doniesienia te powtarzali później niektórzy zachodni wojskowi i politycy, wskazując, że Zapad-17 mogą być postrzegane jako „poważne przygotowanie do wielkiej wojny”.

Czytaj też: Gen. Pavel o Zapad-2017: "Poważne przygotowanie do wielkiej wojny"

Tymczasem manewry Zapad-17 głośno się zaczęły i cicho się skończyły. Rosjanie oczywiście relacjonowali je tak, jakby chodziło o największe ćwiczenia wojskowe w roku, gdy tymczasem tak naprawdę uczestniczyło w nich oficjalnie tylko 13000 żołnierzy. Nawet biorąc pod uwagę, że realnie w serię ćwiczeń prowadzonych przez Siły Zbrojne FR brało udział więcej żołnierzy to i tak nie było ich prawdopodobnie aż tak dużo jak podczas lutowego niespodziewanego sprawdzianu gotowości bojowej.  Dla porównania w cyklicznych manewrach Dragon-17 wzięło udział ponad 17000 żołnierzy, 3500 jednostek uzbrojenia i sprzętu wojskowego z Polski, 9 państw sojuszniczych i 2 krajów partnerskich NATO.

Fot. mil.ru

Rosjanie mogą pokazać teraz, jak "spokojnie" przyjmowali polskie ćwiczenia oraz jak Polacy "nerwowo" zareagowali na ich, przecież formalnie mniejsze, przedsięwzięcie. Dodatkowo władze na Kremlu mogą podkreślać, że o ile rosyjsko-białoruskie wojska działały standardowo, to polskie jednostki wojskowe współdziałały z jednostkami batalionowej grupy bojowej NATO oraz amerykańskiej pancernej brygadowej grupy bojowej, które przybyły do Polski w ramach wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu, więc z nastawieniem "antyrosyjskim". Trzeba jednak pamiętać, że równolegle z manewrami formalnie określanymi jako Zapad-17 przez Rosję odbywały się inne ćwiczenia na dużą skalę, prowadzone w sposób skoordynowany w Zachodnim i Południowym Okręgu Wojskowym Rosji, z udziałem "dziesiątek" tysięcy żołnierzy, jak podkreślał dowódca US Army w Europie gen. Ben Hodges.

Zapad-17 – tylko jedno z wielu, wrześniowych ćwiczeń rosyjskich

Z punktu widzenia wojskowego ćwiczenia oficjalnie określone jako Zapad-17 nie miały tak naprawdę większego znaczenia dla Rosji. Białoruś od dawna jest bazą i sojusznikiem dla rosyjskich wojsk i tak naprawdę wcale nie trzeba było tego po raz kolejny pokazywać. Samo połączenie się systemów dowodzenia i obrony przeciwlotniczej było przygotowywane od kilkunastu miesięcy i na pewno było już wcześniej kilkakrotnie sprawdzone. Zapad-17 był więc bardziej propagandowym pokazem możliwości dla VIP-ów i dziennikarzy niż rzeczywistym sprawdzeniem współdziałania.

Biorąc pod uwagę politykę globalną Rosji, o wiele ważniejsze były np. niewielkie manewry „Zaścitniki drużby 2017” (ros. „Obrońcy przyjaźni”), w których obok rosyjskich żołnierzy z Wojsk Powietrznodesantowych wzięła również udział kompania spadochroniarzy z Egiptu. Te dwustronne ćwiczenia były o tyle interesujące, że po raz pierwszy zorganizowano je na terytorium rosyjskim.

W manewrach „Zaścitniki drużby 2017” we wrześniu 2017 r. po raz pierwszy wzięła również udział kompania spadochroniarzy z Egiptu. Fot. mil.ru

„Zaścitniki drużby 2017” odbywały się w tym samym okresie co Zapad-17 – od 9 do 22 września br. Zostały jednak zorganizowane o wiele dalej na wschód, na poligonie Rajewskim w Kraju Krasnodarskim. Egipcjanie w czasie swojego pobytu byli przyjmowaniu jak sojusznicy, korzystali z rosyjskich samolotów transportowych Ił-76 i jedynie przy przylocie i powrocie do kraju musieli użyć własnego samolotu C-130. Od razu pojawia się wiec pytanie, co jest ważniejsze z punktu widzenia polityki światowej: próba przeciągnięcia na swoją stronę Egiptu czy kolejne, niewielkie manewry przy polskiej granicy?

Niepokojące dla Polski powinny być również, praktycznie niezauważone u nas, ćwiczenia, które Rosjanie przeprowadzili pod koniec września br. w rejonie poligonu Chmieljowka w obwodzie kaliningradzkim - kilkadziesiąt kilometrów od polskich granic. Około 400 rosyjskich żołnierzy ćwiczyło tam desantowanie z morza na opanowaną przez przeciwnika plażę. W manewrach wzięło udział jedynie dziesięć jednostek pływających, samoloty i śmigłowce lotnictwa morskiego oraz dwadzieścia pojazdów należących do wojsk brzegowych i pododdziałów inżynieryjnych, ale Rosjanie trenowali wyraźnie scenariusz operacji wymierzony przeciwko swoim najbliższym sąsiadom.

Czytaj też: W odpowiedzi na Dragona - desant Floty Bałtyckiej

Cała rosyjska armia ćwiczy

Takich ćwiczeń w Rosji tuż przed oraz w czasie Zapadu (który odbywał się od 14 do 20 września) było o wiele więcej. Były one również relacjonowane przez rosyjski resort obrony, ale nie tak intensywnie jak w przypadku manewrów białorusko-rosyjskich formalnie określonych jako Zapad, nastawionych na wywołanie zdenerwowania w krajach Zachodu.

Tylko w przeddzień Zapadu, 13 września 2017 r. Rosjanie informowali o przeprowadzeniu ćwiczeń, w których wzięło udział ponad 13100 żołnierzy (w tym ponad 1000 specnazowców) i 3200 sztuk techniki wojskowej oraz ponad 60 statków powietrznych, a więc więcej niż oficjalnie uczestniczyło w białorusko-rosyjskich manewrach przez cały czas ich trwania:

  • Podniesiono alarm i wyprowadzono na poligon ponad 2000 żołnierzy i 500 sztuk techniki wojskowej z obwodu orenburskiego w Centralnym Okręgu Wojskowym. Aktywna faza ćwiczenia odbyła się 14 września br. z wykorzystaniem m.in. czołgów T-72B3, systemu kierowania i łączności „Strielec”, kompleksu Walki Radioelektronicznej „Borisogliebsk-2”, dronów „Orłan-10” i „Lier-3”, samolotów wsparcia Su-24M i śmigłowców Mi-24;
  • Na jednym z poligonów obwodu kaliningradzkiego prowadzone było ćwiczenie jednostek brzegowych Floty Bałtyckiej. Ćwiczenie to było połączone z faktycznym strzelaniem przez pododdziały zmechanizowane i artyleryjskie. W różnych epizodach manewrów wzięło udział około 1000 żołnierzy i 100 sztuk techniki wojskowej (w tym bojowe wozy piechoty BMP-2, czołgi T-72, samobieżne armatohaubice „Akacja”, „Goździk” i „Hiacynt” oraz rakietowe systemy ognia salwowego „Grad”. Z powietrza wsparcia udzielały śmigłowce Mi-24 i samoloty Su-24 lotnictwa morskiego;

W obwodzie kaliningradzkim 13 września br. przeprowadzono ćwiczenie jednostek brzegowych Floty Bałtyckiej połączone z faktycznym strzelaniem przez pododdziały zmechanizowane i artyleryjskie. Fot. mil.ru

  • W obwodzie samarskim podniesiono stan gotowości bojowej w pododdziałach Wojsk Specjalnych Centralnego Okręgu Wojskowego. Ponad pięciuset żołnierzy Specnazu wzięło później udział w pokazowym ćwiczeniu taktyczno-specjalnym. Komandosi mieli za zadanie pokonać wielokilometrową trasę obciążeni pełnym ekwipunkiem. Epizody ćwiczenia przewidywały m.in. uwolnienie zakładników, ewakuację cywilów z wyższych pięter domów, transport rannych, szturm i rozminowanie budynków oraz strzelanie na krótkich dystansach. Ćwiczenie obserwowali przedstawiciele sztabu generalnego i akademii wojskowej Uzbekistanu, którzy zapoznali się w ten sposób ze sposobami działania rosyjskich Wojsk Specjalnych. Jest to pierwszy efekt dwustronnego porozumienia pomiędzy delegacjami ministerstw obrony Rosji i Uzbekistanu, jakie zawarto pod koniec sierpnia 2017 r. w Taszkiencie;

W obwodzie samarskim podniesiono 13 września br. stan gotowości bojowej w pododdziałach Specnazu organizując pokaz dla wojskowych z Uzbekistanu. Fot. mil.ru

  • Pododdziały Specnazu Centralnego Okręgu Wojskowego z obwodu nowosybirskiego ćwiczyły w zachodniej Syberii desantowanie ze śmigłowców Mi-8 AMTSz w nieznanym terenie. Wcześniej w wybranych jednostkach Wojsk Specjalnych podniesiono gotowość bojową. W ćwiczeniu wzięło udział około pięciuset żołnierzy i 30 sztuk specjalnej techniki wojskowej. Poszczególne grupy Specnazu były zrzucane ze śmigłowców z pułapu około 600 m;
  • Pododdziały łączności Floty Bałtyckiej przeprowadziły planowe, praktyczne szkolenie w warunkach poligonowych w obwodzie kaliningradzkim. W ćwiczeniu wzięło udział 400 żołnierzy i około 30 sztuk mobilnych środków łączności;
  • Na Dalekim Wschodzie (w Kraju Chabarowskim i obwodzie amurskim) przeprowadzono ćwiczenia rosyjskich wojsk kolejowych Wschodniego Okręgu Wojskowego. W ich trakcie zorganizowano m.in. przeprawę promową o długości 37,5 m oraz zakończono budowę połączonego mostu kolejowego o długości ponad 1 km wzdłuż rzeki Zeja przy użyciu mostu ramowego (REM-500) i pływającego mostu kolejowego NŻM-56. W ćwiczeniu wzięło udział 1200 żołnierzy oraz 450 sztuk techniki wojskowej;
  • W Kraju Chabarowskim przeprowadzono taktyczne ćwiczenie pododdziałów zmechanizowanych, artyleryjskich i przeciwlotniczych Wschodniego Okręgu Wojskowego. W manewrach wzięło udział 700 żołnierzy oraz 100 sztuk techniki wojskowej – w tym czołgi T-72B, bojowe wozy piechoty BMP-2, wyrzutnie „Grad”, artyleryjskie, samobieżne zestawy przeciwlotnicze „Szyłka” oraz armatohaubice „Goździk”;

W Kraju Chabarowskim 13 września br. przeprowadzono taktyczne ćwiczenie pododdziałów zmechanizowanych, artyleryjskich i przeciwlotniczych Wschodniego Okręgu Wojskowego. Fot. mil.ru

  • W trybie alarmowym podniesiono w powietrze około 30 statków powietrznych lotnictwa Floty Pacyfiku stacjonujących na Kamczatce. Wykonano w sumie 100 wylotów z wykorzystaniem samolotów Tu-142MZ, MiG-31, Il-38 i Il-38N, An-26 oraz śmigłowców Ka-27 i Mi-8;
  • Na poligonach Wschodniego Okręgu Wojskowego zrealizowano taktyczne ćwiczenia pododdziałów artyleryjskich, w których wzięło udział ponad 7000 żołnierzy i 2000 sztuk uzbrojenia. Rosjanie wykorzystywali m.in. bezzałogowe aparaty latające do kierowania ogniem samobieżnych zestawów artyleryjskich i rakietowych: „Akacja”, „Goździk”, „Grad” i „Tornado-G”.

Na poligonach Wschodniego Okręgu Wojskowego w połowie września br. zrealizowano taktyczne ćwiczenia pododdziałów artyleryjskich, w których wzięło udział ponad 7000 żołnierzy i 2000 sztuk uzbrojenia. Fot. mil.ru

Z innych komunikatów resortu obrony wynika wyraźnie, że manewrach realizowanych na terenie całej Rosji w okresie od 14 do 20 września br. uczestniczyło kilkakrotnie więcej żołnierzy niż w Zapad-17. Tylko w ćwiczeniach Floty Północnej w połowie września wzięło udział dwadzieścia okrętów nawodnych, dziesięć okrętów podwodnych (atomowych i o napędzie diesel-elektrycznym), około dwudziestu jednostek pływających wsparcia, do trzydziestu statków powietrznych, ponad pięć tysięcy żołnierzy i marynarzy Floty Północnej oraz ponad trzysta jednostek sprzętu i uzbrojenia. Oznacza to, że tylko w rejonie Arktyki działała połowa sił, jakiej użyto w manewrach Zapad-17.

Były też rzeczywiście interesujące wydarzenia, pokazujące nowe możliwości wojsk rosyjskich. Tak było np. pod koniec września, gdy pododdziały ulianowskiego zgrupowania Wojsk Powietrznodesantowych przeprowadziły pierwsze ćwiczenie taktyczne z użyciem dużej liczby bojowych pojazdów desantu: BMD-4M i BTR-MDM „Rakuszka”. Głównym zadaniem była nauka działania w bardzo trudnych warunkach terenowych. Uczestnicy ćwiczyli więc w złych warunkach pogodowych, w zalesionym i bagnistym terenie oraz wykonywali nawet stukilometrowe przemarsze po polnych drogach obwodu ulianowskiego.

Pod koniec września br., pododdziału ulianowskiego zgrupowania Wojsk Powietrzno-Desantowych przeprowadziły pierwsze ćwiczenie taktyczne z użyciem dużej liczby bojowych pojazdów desantu: BMD-4M i BTR-MDM „Rakuszka”. Fot. mil.ru

Z jednej strony pokaz polskich, a z drugiej rosyjskich możliwości

Ćwiczenia Zapad i Dragon były pokazem możliwości ćwiczących w niej wojsk oraz sprzętu, jakie w czasie ich trwania wykorzystywano. To między innymi dlatego dostęp do poszczególnych epizodów mieli dziennikarze, a na trybunach zasiedli dygnitarze oraz obserwatorzy. Różnica w przekazie była jednak widoczna.

W przypadku Rosjan wszystko oczywiście odbyło się zgodnie z planem i zakończyło sukcesem. W przypadku Polski oficjalnie przyznano się, że powodu pogody trzeba było odwołać desant ponad trzystu spadochroniarzy na lotnisku w Szymanach (batalion żołnierzy z 6 Brygady Powietrznodesantowej musiał więc lądować na samolotach).

W trybie alarmowym 13 września br. podniesiono w powietrze około 30 statków powietrznych lotnictwa Floty Pacyfiku stacjonujących na Kamczatce. Fot. mil.ru

Rosjanie zupełnie przeciwnie, chwalili się tym co mieli najlepsze - w tym przede wszystkim sprzętem i wyszkoleniem specjalistycznym specjalnie dobranych w tym celu jednostek wojskowych. W Polsce natomiast jednym z najważniejszych i najczęściej wskazywanych epizodów (w tym przez Ministra Obrony Narodowej) był udział żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej w walce o lotnisko w Szymanach.

Efekt takiego „egzaminu” ludzi pełnych entuzjazmu, ale źle wyszkolonych mógł być tylko jeden, i ten co najmniej kilkuletni falstart dobrze opisał Inspektor Szkolenia DGRSZ gen. bryg. Andrzej Danielewski: Jednak, żeby (żołnierze WOT - przyp. red.) stali się takim prawdziwym wojskiem, potrzeba jeszcze paru lat i troszeczkę czasu spędzonego i w ławkach szkolnych, i na poligonach. Równie krytycznie o swoich podwładnych wypowiadał się Dowódca WOT gen. bryg. Wiesław Kukuła: Musimy dalej pracować nad komunikacją i synchronizacją działań. Troszeczkę mi to nie grało.

Niewiele lepiej było przy porównaniu sprzętu. Przykładowo strzelania bojowe w Ustce Polacy przeprowadzili z wykorzystaniem zestawów rakietowych S-125 NEWA SC oraz Grom oraz armatami przeciwlotniczymi ZU-23-2 kalibru 23-mm. Rosjanie w obwodzie leningradzkim ćwiczyli załogi wyrzutni rakiet taktycznych Iskander-M i starszych Toczka-U, a na poligonie Kapustin Jar odpalili rakietę manewrująca z wyrzutni Iskander-K.

Fot. mil.ru

W Dragonie pokazowy nalot bombowy przeprowadziły samoloty Su-22, a nad poligonem latały śmigłowce Mi-8 i Mi-24. Rosjanie zadbali natomiast o to, by w różnych epizodach Zapadu było głośno o udziale ich najnowszych samolotów Su-35S i Su-30SM oraz helikopterów bojowych Mi-28N, Mi-35 i Ka-52. I nie ma tu znaczenia, że były to pojedyncze sztuki statków powietrznych. Ważne, że zostały pokazane i to na oczach wielu obserwatorów, którzy tłumnie zjechali się na „groźne” dla całej Europy manewry. O polskim Dragonie w zagranicznych mediach wspominano przy tym w bardzo ograniczonym zakresie, bez wchodzenia w szczegóły, głównie w oparciu o notatki prasowe MON. 

Rosjanie standardowo nie chwalili się ewidentnymi wpadkami jak np. nieudanym działaniem swojego lotnictwa w dniu 14 września br. Resort obrony przekazał tego dnia dwa różne komunikaty, że w ramach ćwiczenia Zapad-17:

  • sprawdzono dyżurne samoloty rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych Zachodniego Okręgu Wojskowego podrywając w powietrze ponad 20 różnego typu statków powietrznych (Su-34, Su-35S, Tu-134, An-26, Mi-8 i Ka-52). Samoloty działały z wyłączonym urządzeniami rozpoznania „swój-obcy” miały za zadanie unikać wykrycia przez system obserwacji technicznej oraz obrony przeciwlotniczej;
  • wojska obrony przeciwlotniczej Zachodniego Okręgu Wojskowego (w obwodzie leningradzkim) odparły „atak lotniczy”. Rosyjskie stacje radiolokacyjne wykryły ponad 20 celów powietrznych, które wykonywały lot w bezpośrednim sąsiedztwie warunkowej granicy powietrznej z wyłączonymi systemami identyfikacji i nie odpowiadały na zapytania przesyłane drogą radiową.

Z obu tych komunikatów wynika wyraźnie, że żadnemu z ćwiczących, rosyjskich statków powietrznych nie udało się uniknąć wykrycia przez radary, że zostały one namierzone i „teoretycznie zestrzelone” (przez systemy S-300, S-400 i „Pancyr-S”).

Fot. mil.ru

Niebezpieczna dla Polski „rusofobia”

Ćwiczenia takie jak Zapad-17 nie powinny być powodem do strachu, ale lekcją dla naszych wojskowych, w jakim stanie są rosyjskie wojska i jak obecnie działają. Słusznie wspominał o tym np. dowódca operacyjny RSZ gen. dyw. Sławomir Wojciechowski, który wskazywał, że Zapad jest dobrą okazją, żeby przyjrzeć się pewnym procesom, mechanice, relacjom w siłach zbrojnych Rosji. Należy więc z tego korzystać obserwując i rozpoznając sposób działania rosyjskich wojsk, a później uwzględniając to w szkoleniu i wyposażaniu własnych wojsk. 

Fot. mil.ru

Ciągłe i bezproduktywne straszenie Zachodu Rosją jest bardzo na rękę władzom w Moskwie. Polska coraz bardziej traci bowiem swoją wiarygodność, jako źródło informacji o rosyjskich zamiarach i nawet jeżeli coś się rzeczywiście zacznie dziać za naszą wschodnią granicą, to kraje zachodnie zareagują na nasze apele z dużą nieufnością i z opóźnieniem. A opóźnienie czasu reakcji NATO jest właśnie tym, o co Rosjanom w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.

I nie ma tu znaczenia, że inni też byli zdenerwowani białorusko-rosyjskimi ćwiczeniami. Niepokój na temat ćwiczenia Zapad wyrażany głośno przez niemiecką minister obrony jest bowiem o wiele mniej niebezpieczny niż takie same obawy wygłoszone przez naszych polityków. Należy mieć bowiem świadomość, że w razie rzeczywistej sytuacji kryzysowej to nie z Berlina, ale z Warszawy powinny popłynąć pierwsze ostrzeżenia. I powinniśmy zrobić wszystko by zostały one usłyszane i wzięte poważnie pod uwagę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 40
Reklama
Zoomer
piątek, 13 października 2017, 11:03

Cyt. << Rosjanie mogą pokazać teraz, jak "spokojnie" przyjmowali polskie ćwiczenia oraz jak Polacy "nerwowo" zareagowali na ich, przecież formalnie mniejsze, przedsięwzięcie. >> Można by się z tym twierdzeniem zgodzić gdyby nie agresywna polityka Rosji, która pokazała w ostatnich latach, że lepiej w jej przypadku "dmuchać na zimne" niż ponosić koszty zaniedbań i lekceważenia. Polska w mediach rosyjskich jest celowo lekceważona i pomijana, a nasze siły zbrojne są wciąż prezentowane jako "telewizyjne". W mojej ocenie nie jest to wcale zła sytuacja - pomaga nam rozwijać swoje zdolności w cieniu lekceważenia Rosjan i Rosji. Wszystko byłoby więc dobrze gdyby nasz faktyczna skuteczność w modernizacji SZ była większa, a co za tym idzie efektywność w wydawaniu środków na bezpieczeństwo. Ale to już zupełnie inna bajka... Odrębną kwestią jest jednak polityka informacyjna Polski. Autor zarzuca mediom promowanie informacji sensacyjnych i negatywnych. I z tym w pełni się zgadzam. Jednak nie dotyczy to tylko ćwiczenia Zapad. Obserwując poczynania naszych sojuszników w obszarze medialnym uważam, że już najwyższy czas, aby w tej dziedzinie w Polsce również coś się zmienić - może zacząć certyfikować dostęp mediów do źródeł wojskowych? Negatywna kampania medialna ma przecież kolosalne znaczenie na postrzeganie SZ nie tylko przez polskie społeczeństwo, ale też przez społeczeństwo międzynarodowe.

Redrum
piątek, 13 października 2017, 16:04

Łatwo być ekspertem po fakcie. Ciekawe czy był gdzieś na D24 poradnik dla polityków, wojskowych i mediów jak zachowywać się w obliczu nadchodzącego ZAPADU. Co mówić, pisać, pokazywać a czego nie. Prawdą jest, że niektórzy przedstawiciele rządu lub wojska reagują nazbyt impulsywnie na rosyjskie wrzutki medialne i dyplomatyczne zaczepki, ale czyż nawet ten fachowy portal też nie bywa czasami ofiarą rosyjskich manipulacji? Wystarczy od czasu do czasu przytoczyć wieści od TASS czy któregoś z ichnich dzienników, by stać się nieświadomie narzędziem w rękach machiny propagandowej. Moim zdaniem Polska wcale nie tak źle poradziła sobie z problemem Zapadu 2017. W wyrażaniu nieufności wobec tych manewrów wcale nie byliśmy odosobnieni, wszakże podobne stanowisko przedstawiał sam Stoltenberg. Nie rozumiem też, dlaczego mamy wstydzić się naszych ćwiczeń Dragon i dlaczego w ogóle porównujemy ich zakres do Zapadu? Czy ktoś spodziewał się, że Wojsko Polskie użyje w tych manewrach sprzętu w jakości i ilości równemu rosyjskiemu? Róbmy swoje, ćwiczmy sami, ćwiczmy z sojusznikami i przestańmy z takim roztrzęsieniem reagować na to, jak to potraktują Rosjanie.

Fun funów z USA
czwartek, 12 października 2017, 21:02

"Ciągłe i bezproduktywne straszenie Zachodu Rosją jest bardzo na rękę władzom w Moskwie. Polska coraz bardziej traci bowiem swoją wiarygodność, jako źródło informacji o rosyjskich zamiarach i nawet jeżeli coś się rzeczywiście zacznie dziać za naszą wschodnią granicą, to kraje zachodnie zareagują na nasze apele z dużą nieufnością i z opóźnieniem. A opóźnienie czasu reakcji NATO jest właśnie tym, o co Rosjanom w tym wszystkim tak naprawdę chodzi: I to jest szczera prawda. Rosja rozegrała NATO jak "pajacyka". Te autorytatywne elaboraty m. in. na tym forum jak to Rosja zaatakuje (tylko nie wiadomo gdzie ale "niechybnie'podczas 'Zapadu"), te "wynurzenia" szeregu znafców, itd. itd. A do tego te dosłownie "cotygodniowe" alarmy z Ukrainy jak to za dosłownie godzinę ruskie czołgi przejadą Kijw i dojadą do .... Paryża. Żenada!!!

bender
piątek, 13 października 2017, 13:58

Alez jezt dokladnie na odwrot! Nie ma przyzwolenia na rosyjskie awanturki, sankcje sa utrzymywane, odstraszanie militarne kontynuowane. Wiarygodnosc polityczna Rosji jest bliska zeru.

AWU
czwartek, 12 października 2017, 14:28

Wg rosyjskich mediów straciliśmy pierwszą pozycję w rankingu "rusofobów" na rzecz amerykańskich Demokratów "którzy nie potrafią się pogodzić ze zwycięstwem Donalda Trumpa i nie pozwalają mu załagodzić relacji z Rosją". Śledząc głowne światowe media (również francuskie czy niemieckie) łatwo zauważyć że od dłuższego czasu informacje o Rosji dot polityki, spraw społecznych czy gospodarki są niemal wyłącznie w tonie negatywnym. Rosjanie sobie na to uczciwie zapracowali nachalną i wręcz chamską propagandą i atakami cybernetycznymi na demokracje. Chyba do tej pory nie zdają sobie sprawy że ingerując w proces wyborczy USA dokonali cybernetycznego "Pearl Harbour" i że Amerykanie (z obydwu stron Kongresu) nie odpuszczą. Za kilka tygodni Kongres ujawni tysiące płatnych ogłoszeń które zostały umieszczone przez Rosjan na portalach społecznościowych FB/Twitter/Google podczas wyborów, ogłoszeń których jedynym celem było jątrzenie i pogłebianie podziałow. Wobec rosyjskich "mediów" jak RT TV czy sputnik wprowadzono prowizje "Foreign Agents Registration Act" ktory oryginalnie uchwalono w 1938r w celu zwalczania hitlerowskiej propagandy. Jest to bolesne gdyż stacje te na terenie USA (sputnik podobnie jak w Warszawie zatrudnił do retransmisji w Waszyngtonie małą lokalną rozgłośnię) zmuszone będą do informowania widzów/słuchaczy iż reprezentują rząd rosyjski. RT zmieniła nazwę z "Russia Today" aby ukryć tę zależność. Generalnie może się wydawać że Amerykanie działają powoli lecz jednak konsekwentnie i w tym przypadku bezlitośnie. Pierwszym który publicznie "zmieszał z błotem" i odmówił uznania RT i Sputnika za jakąkolwiek formę "mediów" był prez Macron i co ciekawe zrobił to w obecności Putina. Same manewry Zapad i Dragon były opisane w mediach światowych lecz zwięzle i rzeczowo, odnośnie Zapad narracja podkreślała że po pierwsze Rosjanie kłamią odn ich rozmiarów i po drugie Rosjanie lubią maskować inwazję pod pozorem manewrów i obawy Ukrainy czy krajów wschodniej flanki NATO są uzasadnione. Jednak manewry te pozostały w cieniu sytuacji na półwyspie koreańskim i dochodzenia w Kongresie USA. Wydaje mi się iż o wiele więcej uwagi poświęcono ćwiczeniom w Szwecji partycypacji USA, Francji , Niemiec i innych krajów NATO. Podkreślono iż ćwiczenia "Aurora" bezpośrednym rezultatem zachowania Rosji i zagrożenia jakie stanowi wobec neutralnych Szwecji i Finlandii? N.b. jak podała AFP kilka dni temu nowy ambasador Rosji w Helsinkach udzielił pierwszego wywiadu fińskiej prasie który rozpoczął z typowo rosyjską finezją od grózb wobec tego kraju "jeśli będzie zbliżać się do NATO"!

tak tylko...
czwartek, 12 października 2017, 14:05

Ach, jeszcze jedno, byłbym zapomniał. Z niezwykłym zadowoleniem oczekujemy na dalsze medialne nagłaśnianie rosyjskich ćwiczeń wojskowych. Są dla nas dobrą okazją do tego by nagłaśniać temat rosyjskiego zagrożenia na forum NATO celem wzmocnienia jego wschodniej flanki. Jeszcze kilka takich medialnych ćwiczeń i na prawdę będziemy mieli wystarczającą ilość sojuszniczych wojsk na naszym terytorium. Prosimy o kolejne medialne ćwiczenia...

realpolitik
czwartek, 12 października 2017, 20:02

Powinniśmy wzmacniać się sami, a nie liczyć na "sojuszników", dla których liczą się tylko ich własne interesy.

Realista
czwartek, 12 października 2017, 20:21

Ja tam nie wiem, ale tak fatalbej praay jak dziś Rosja na tzw. zachodzie nie miała nawet po Traktacie Brzeskim. Nawet jeśli Zapad 17 był tam jakimś drobnym propagandowym sukcesem, to generalnie Putin raczej na plus nie wychodzi. A i z tą potęgą militarną bym nie przesadzał. Mimo reformy i dozbrojenia Rosja musi wydawać miliony rubli na wypisywanie po wszelakich forach, że "gdyby tylko chciała...".

tak tylko...
czwartek, 12 października 2017, 13:54

Proponuję nieco refleksji. Z historii wojen polsko-rosyjskich jakie miały miejsce przez ostatnie 500 lat ( w zasadzie jest to nasze nieustanne przeciwstawianie się rosyjskiemu "Drang nach western", no może z wyjątkiem krótkiego epizodu z czasów Żółkiewskiego kiedy byliśmy gospodarzami Kremla) jak mantra powtarza się jedna zależność: polskie wojska wyszkoleniem i kunsztem bojowym znacznie przewyższają swoich wschodnich sąsiadów. Począwszy od bitwy pod Orszą, po przez kampanie Batorego, "potop" rosyjski z połowy XVII w (Połonka, Lachowycze, Basia), okres okres księstwa warszawskiego, wojny 1831 roku, aż do wojny z 1920. To są niepodważalne fakty potwierdzane przez historyków i pamiętnikarzy z epoki.Jak ktoś ma inne zdanie w tej kwestii i twierdzi, że to Rosjanie górowali nad nami wyszkoleniem, to chętnie zapraszam do dyskusji. Wnioski z ostatnich ćwiczeń też są symptomatyczne, my dyskutujemy o swoich błędach, a oni są pewni swojego mistrzostwa. Efekty takich postaw przekładają się na realne wyszkolenie oddziałów. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się w naszej pięciowiekowej historii wojen, aby żołnierz rosyjski był lepiej wyszkolony, niż żołnierz polski... Mających inne zdanie zapraszam do dyskusji.

piotr
czwartek, 12 października 2017, 19:32

I niestety mylisz się. Wojny XVIII wieku, począwszy od wojny w obronie tronu S. Leszczyńskiego czy działań konfederatów barskich pokazały przewagę nie tylko liczebną, ale również w wyszkoleniu zwykłego żołnierza, jak i dowództwa po stronie Moskwy. Również wojna w 1792 r., miała taki, a nie inny przebieg nie tylko ze względu na liczebną przewagę Moskali. Również materiałową, w wyszkoleniu i doświadczeniu. To tak odnośnie historii.

bumbum
czwartek, 12 października 2017, 19:15

Bo tak było!! A jesteś gotów postawić swoją głowę że tak jest obecnie? Może żołnierz lepszy ale czy mający lepsze wyposażenie?

Prosty Sołdatmen
czwartek, 12 października 2017, 18:38

Można by podyskutować, pytanie czy to ma sens dyskutować o tym co było 400 lat temu ? Bitwę pod Grunwaldem też wygraliśmy, co nie znaczy że jesteśmy silniejsi od Niemiec dzisiaj... Jeżeli ktoś próbuje porównywać te dwie armie, polską i rosyjską dzisiaj, no to nic tylko się można śmiać i nic więcej i to przez łzy, inna sprawa że wydaje się że 140-milionowa Rosja nie ma ochoty raczej na okupację 38-milionowej Polski, skoro nawet na okupację całej Ukrainy też nie mają ochoty, więc...

obalaczmitow
czwartek, 12 października 2017, 19:30

To już nie lament to histeria zachodnich "ekspertoff". Co do wyborów i ataku hakerskiego - to już jest żałosne - a kto kazał amerykanom czytać i wierzyć w te ogłoszenia? Gdyby włamali się do systemu wyborczego i sfałszowali wynik wyborów a oni umieścili ogłoszenia na facebooku- i to ma być atakiem? Skoro społeczeństwo USA można zmanipulować ogłoszeniami na facebooku? - to co to pokazuje? A kto amerykanom bronił umieszczać własnych ogłoszeń - to już jest lament. Będą oskarżać Rosję o umieszczanie ogłoszeń na portalu społecznościowym natomiast jak sami kupują media i piszą w nich dzień w dzień własną prawdę to jest ok? Rosjanie pokazali broń o której eksperci nie mieli pojęcia. Nikt nie miał pojęcia o stosowaniu sztucznej inteligencji w systemie samoobrony Ka-52 / automatyczna identyfikacja celu/ , pokazali autonomiczne roboty do przeładunku broni, systemy walki elektronicznej, nawet zmodernizowane T90, T72 i T80 to dla tych ekspertoff szok. A u nas - terytorialsi zajmowali lotnisko - co wyglądało jak ćwiczenia harcerzy. Walą Kalibrami w Syrii , budują nowe czołgi, modernizują stare, organizują mistrzostwa świata , olimpiadę i mają 17% PKB zadłużenia, Syria zweryfikowała na plus jakość ich broni - po czołgi, OPL, samoloty ustawiają się kolejki chętnych. Irańczycy nie mogli kupić ich samolotów bo USA nie zgodziło się na ich sprzedaż bo mają w sobie systemy amerykańskie ale już własne chcą im wciskać. A Turcja i Iran właśnie porozumiały się w sprawie transakcji za ropę w ich własnych walutach z pominięciem dolara, to samo będzie robić Rosja w handlu z Chinami gazem i ropą - więc pewien proces się rozpoczął.

JW
piątek, 13 października 2017, 08:11

Sztuczna inteligencja w Ka-52? Automatyczna identyfikacja celu? Właśnie wszyscy widzieliśmy popis ten sztucznej inteligencji w rosyjskim wydaniu jak ostrzelała postronnych widzów. W zwykłym smartfonie jest aparat fotograficzny który ma funkcę automatycznego rozpoznania twarzy. Już w 2013 r. koncern Boeing zademonstrował w F-16 technologię pozwalającą samolotom wykonywać samodzielne loty. Podczas testów samoloty wyposażono w sztuczną inteligencję, która potencjalnie czyni z nich niezależnych zabójców. Amerykanie przetestowali technologię opracowaną przez koncern Lockheed, producenta F-16, pozwalającą robotom podejmować decyzje i samodzielnie wykonywać misje bojowe. Jak na razie ich celem jest wsparcie żywych pilotów przez roboty w ramach programu Loyal Wingman. Niedawno w USA odbyło się ćwiczenie projektu Have Raider II, podczas którego roboty pilotujące maszyny samodzielnie zaplanowały, a następnie przeprowadziły symulowane naloty na cele naziemne chronione przez obronę wroga. Oznacza to, że samoloty same reagowały na działania wroga i podejmowały decyzje pomimo utraty łączności z bazą. Co więcej, maszyny musiały sprostać awariom symulującym szkody powstałe na skutek ostrzału z ziemi. W sztuczną inteligencję opracowaną przez DARPA wykorzystują w Stanach Zjednoczonych od dawna drony, śmigłowce AH-64E Guardian Apache, samoloty, a przede wszystkim F-22 i F-35. Lightning II autonomiczne rozpoznaje cele powietrzne i naziemne, a dzięki SI może prowadzić do boju całą grupę bezzałogowców. Dzięki takiemu rozwiązaniu człowiek może koncentrować się na najważniejszych aspektach misji, a resztą zajmuje się w F-35 sztuczna inteligencja. Często słyszymy jaka ta Rosja silna i jak ile to nowoczesnego sprzętu wprowadza do linii. Jednak jak twierdzą eksperci więcej w tym propagandy niż prawdziwych informacji.

tomuciwitt
czwartek, 12 października 2017, 23:38

“ budują nowe czołgi, modernizują stare, organizują mistrzostwa świata , olimpiadę “ a co jest w tym takiego nadzwyczajnego ? Zawsze to robili , robią i będą robić . “po czołgi, OPL, samoloty ustawiają się kolejki chętnych. “ - to porównaj z kolejką po f-35 . “mają 17% PKB zadłużenia” - już Ci to wytknąłem w innym temacie ale powtórzę : od 2008 r. to zadłużenie wzrosło o 130 % a PKB zmalało o 23 % . W latach 2013 -2015 musieli ratować Rubla uszczuplając rezerwy walutowe o blisko 200 mld $ .To wcale nie jest powód do dumy. Rosja jest zakładnikiem cen ropy i słabości swojej waluty . “A Turcja i Iran właśnie porozumiały się w sprawie transakcji za ropę w ich własnych walutach z pominięciem dolara, to samo będzie robić Rosja w handlu z Chinami gazem i ropą - więc pewien proces się rozpoczął.” Oczywiście , że pewien proces się rozpoczął. Gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie o tym procesie to byś wiedział , że akurat Rosja może na tym najwięcej stracić a odbędzie się to bez uszczerbku dla gospodarki i finansów USA . Po pierwsze - na giełdach ropa jest notowana w $ bo jest to najbardziej płynna waluta na świecie i dopóki taką będzie to cena najważniejszych surowców będzie notowana w $ . Po drugie - od wielu lat jest tendencja do odchodzenia od dolara w transakcjach międzynarodowych . Może to osłabić dolara .Problem jest taki , że 60 % rezerw walutowych na świecie jest w $ i jeżeli dolar znacząco osłabnie to i rezerwy właścicieli też stopnieją ( w tym Rosji co zmniejszy możliwości interwencyjne CBR ) . Poza tym , amerykańskie obligacje to papiery dłużne , które są bardzo popularne w koszykach innych państw. Chiny mają tego tak dużo , że wręcz same stają się powoli odpowiedzialne za wartość $ . Po trzecie - odchodzenie od $ to jego osłabienie czyli wzmocnienie innych walut w tym Rubla. A Rosji najbardziej zależy na tym , żeby dolar był mocny na rynku międzynarodowym bo wtedy jej dochody z eksportu wyrażone w Rublach są większe. Oczywiście zwiększa to koszty importu rosyjskiego i inflację ale jak pokazują ostatnie lata wolą ponosić tego koszty niż reformować finanse państwa . Chiny też nie mogą dopuścić do znaczącego osłabienia $ bo wtedy stracą zyski z eksportu do USA. Po czwarte - sami amerykanie są zdania , że $ jest za mocny i korekta byłaby mile widziana. Po piąte - Chiny chcą wprowadzić CNY to rozliczeń międzynarodowych . Jest to proces naturalny zważywszy wielkość gospodarki. Jest to akceptowane międzynarodowo czego wyrazem było włączenie CNY do SDR Miedz. Fund. Walut. MFW nawet wyemitował obligacje w juanach , które oczywiście były wykupione przez chińskie instytucje finansowe . Wejście CNY do koszyka SDR na lata 2016-2020 odbyło się kosztem EUR , JPY i GBP a nie dolara co świadczy o rozważnym , wynegocjowanym i pokojowym wejściu Chin do rozliczeń międzynarodowych . A co to oznacza dla Rosji ? Jeżeli transakcje Rosja - Chiny będą rozliczane w ich walutach to znaczy , że w najbliższej przyszłości Rosja będzie miała problem z kursem nie tylko w stosunku do $ ale i do juana . I tak na koniec . Poruszyłeś temat odchodzenia od dolara więc chyba masz jakieś przemyślenia na ten temat ( tylko błagam nie ogólniki tylko konkrety ) Systematycznie udowadniam Ci , że się mylisz i piszesz bzdury a Ty konsekwentnie unikasz odpowiedzi . Nawet trochę to rozumiem bo przy niektórych Twoich absurdach ciężko się upierać . A żeby było zabawniej to powiem Ci , że niekoniecznie wszystko ( a może wszystko ) co napisałem powyżej jest zgodne z prawdą :) !!! Sam zacząłeś temat waluty no to dawaj . Może teraz w końcu odpowiesz i podyskutujemy a nie znikniesz .

polak mały
czwartek, 12 października 2017, 12:35

Nie oceniałbym możliwych wariantów reakcji członków NATO na działania Rosji, na podstawie informacji w mediach. Pamiętajmy, że NATO, to nie tylko polityka, ale i siła militarna. Jako taka ma własne rozbudowane możliwości rozpoznania. Wobec tego dowódcy NATO doskonale byli poinformowani o Zapad '17. Wiedzieli jakie siły zostały przemieszczone i co w danej chwili robią. Podstawowy problem to możliwość przerodzenia się manewrów w agresję. Ale w tym przypadku raczej nie było takiego niebezpieczeństwa. Wobec tego wszystkiego politycy powinni się zachowywać bardziej rozsądnie i nie straszyć ruskiem niepotrzebnie. Jestem pewien, że jeśli ruscy rzeczywiście by coś planowali, to w dzisiejszych czasach nie byliby w stanie ukryć swoich zamiarów. Zostałyby one rozpoznane dużo wcześniej. Żeby mogło dojść do agresji musi być odpowiednia sytuacja polityczna - czyli np. faktyczne czy wyimaginowane przyczyny do casus belli, jakiś zatarg graniczny, sytuacja konfliktowa itp. Drugi warunek - przygotowanie wojskowe, w tym logistyka. A przygotowanie ataku na wsch. flankę NATO to nie jest kaszka z mlekiem. Nie wystarczy wsadzić żołnierzy do samolotów a czołgi przewieźć pociągami. Dlatego nie da się takich przygotowań ukryć i jeśli kiedykolwiek rusek zdecyduje się na to szaleństwo, NATO będzie miał czas zareagować.

bumbum
czwartek, 12 października 2017, 19:13

Jednym z celów manewrów Zapad-17 było pokazanie po raz kolejny, że Polska jest przewrażliwiona na punkcie Rosji i nerwowo reaguje nawet wtedy, gdy za jej wschodnimi granicami nie dzieje się nic niebezpiecznego. - -Ale przecież to praweda. Więc o co kaman?

hawaiian
czwartek, 12 października 2017, 11:47

Raczej ruscy sami strzelili sobie gola. Zrobli propagandowa burze, pokazujac calej europie swoje agresywne zamiary. Jeszcze pare takich "sukcesow" a Szwecja z Finlandia poprosza o akcesje do NATO.

Zawisza_Zielony
czwartek, 12 października 2017, 11:36

Tyle ze dla niektórych na zachodzie nazwa Białystok brzmi bardziej egzotycznie niż Mombasa. Nastroje opinii publicznej dziś kształtują media i w tym zakresie włodzarze kremls odnieśli sukces. Wszak to co jest oczywiste dla nas dla innych juz być nie musi. A przekaz medialny był dość jednoznaczny.

(i jeszcze raz dim)
piątek, 13 października 2017, 06:32

Poza tym nikt nie wskazywał w zasłyszanych, oglądanych przeze mnie newsach, na "panikarską" Polskę. Choćby dlatego, że tu się Polski niemal nigdy nie cytuje. Tu nawet, gdy polski myśliwiec sprawdza samolot rosyjskiego ministra, podaje się, że był to "amerykański F-16". Czyli także i tym razem podawano - a to już przy każdej okazji newsów o manewrach ZAPAD 17 - że NATO czy konkretni zachodni politycy jednoznacznie kwestionują wiarygodność rosyjskich danych o liczbie żołnierzy i sprzętu. Plus cytowane zawsze zaniepokojenie bezzasadnie poważnym rozmiarem przygotowań Rosji. W ogóle nikt już dziś nie postrzega Rosji jako potencjalnego rzetelnego partnera. Raczej trwają dyskusje na ile Rosja jest zagrożeniem, w jakim stopniu. A wobec tego, że informacje o manewrach Dragon napłynęły relatywnie bardzo późno i napływały krótko, postrzegane są raczej jako normalne, sprawdzające ćwiczenie, konieczne wobec "Zapadów". Czyli Autor... bezzasadnie czarnowidzi.

AWU
piątek, 13 października 2017, 13:54

@dim: Masz zupełnie rację. Aczkolwiek Rosja nie pozostaje w mediach tematem nr 1 , niemal wszystkie informacje o niej są negatywne. Gdzieś między KRLD a Iranem. Dzięki Putinowi Rosja uplasowała się w lidze "krajów łajdackich". Nikt nie kwestionuje potrzeby odpowiedzi na działania agresywne. Polska ani kraje bałtyckie w kontekście Rosji nigdy nie zostały oskarżone o nadmierną "panikowość" zwłaszcza jeśli fanatycznie neutralne kraje jak Szwecja i Finlandia czują się zagrożone. Zadziwia mnie jednak że Moskwa/Rosja która przez 500 lat swej historii zainwestowała horrendalne sumy w korupcję i określenie słabych punktów światowych Demokracji do dziś zdaje się nie rozumieć Istoty Demokracji. Słynny brytyjski historyk Taylor powiedział "nasza cywilizacja zbudowana jest na fundamentach greckiej filozofii, rzymskiego prawa i chrześcijańskiego miłosierdzia". Wykładający na Królewskiej Akademii Wojskowej Kingston prof McGillivray stwierdził iż rosyjska cywilizacja oparta jest na azjatyckiej" filozofii ":ukradnij od sąsiada; " prawach" Czyngis Chana i "miłosierdziu" Iwana Groznego.

dim
piątek, 13 października 2017, 06:22

Poza tym zupełnie nie podzielam skrajnego czarnowidzenia Autora, w kwestii co "widziano" na Zachodzie. Po pierwsze, poza samą Rosją, czy mediami lokalnej komuny, nikt nie ośmieszałby się cytowaniem oficjalnych ruskich komunikatów. Pokazywano właśnie wszędzie i po bardzo wiele razy tę wpadkę ze śmigłowcem... Z polskich manewrów pokazano piękne zdjęcia ze strzelań Newy i nikt nie zajmował się tym, czy może jest to system wiekowy ? A może jednak modernizowany ? Skoro mówimy o publicznych, powszechnych wiadomościach medialnych, z reguły zachowujących dystans do wszystkiego, co niewidowiskowe.

bender
piątek, 13 października 2017, 13:32

Dokladnie tak, caly artykul jest wyssany z palca, nie ma zadnego polskiego oddzialywania na zachodnia opinie publiczna przez wojskowa propagande, ale faktem jest, ze sojusznicy przyjeli nasza narracje o rosyjskim zagrozeniu. I to juz killa lat temu. Jesli czegos mozna zalowac, to tego, ze rola sojusznikow w manewrach nie byla tak duza jak w Dragon-15. I ze zamiast cwiczyc realne scenariusze to robiono teatrzyk pod polityczne oczekiwania MON

dim
piątek, 13 października 2017, 06:10

Sytuacja przeciwna do zaistniałej - NATO zbagatelizowało Zapad 17, wystraszone państewka bałtyckie nabrały wody w usta, Ameryka zajęła się swoimi sprawami czy "ważniejszym" dla niej Pacyfikiem... Europolitycy spanikowani i tłumaczący "potrzebę opartego o realizm, rozsądnego kompromisu". Rosjanie jasne, że zrobiliby wtedy co im się tylko podoba, niewiele inaczej niż na Krymie. A wojska, dostępne do użycia pod pozorem Zapadu, w zupełności by im do tego wystarczyły. Po prostu nie dano im tej szansy. ========================================== O Krymie wiadomo było na co najmniej trochę dni naprzód, niż zaczął się dziać. Ale każdy europejski czy amerykański polityk, cywilny czy wojskowy udawał, że tego nie widzi. "Bo cóż można poradzić ?" Już nawet po bezproblemowym zagarnięciu Krymu, pamiętam jak kanclerz RFN "przestrzegała" Rosjan, że jeśli zajmą więcej, mogą otrzymać sankcje gospodarcze. Czyli Krym akceptowano ad hoc ! I jasne, że Rosjanie i tak zajęliby także Mariupol, może także Odessę, gdyby nie ten nieoczekiwany opór ochotników. Czyli przypomnę - już przed agresją na Krym, po prostu było ją widać nadchodzącą. Telewizja grecka pokazywała nam co się dzieje, prywatne youtuby filmowały przygotowania, dowożenie sił specjalnych śmigłowcami do baz na Krymie itd. NIKT NIE ZROBIŁ NIC !

ZSMW
czwartek, 12 października 2017, 11:27

Przepraszam pana redaktora - a jaki to niby nowoczesny sprzęt miała pokazać Polska? Jakie nowe samoloty czy śmigłowce albo systemy przeciwlotnicze - tego nie ma nie było i nie będzie!?

dimitris
piątek, 13 października 2017, 06:50

Wiesz, ale to jest jednak kardynalny błąd / wpadka / kompromitacja propagandy ze strony Polski, że przekazy docierały do zachodnich pism fachowych w stylu "Polacy ćwiczyli posowieckie systemy opl", a nie że gruntownie zmodernizowane już systemy. Osobiście uważam, że za takie błędy w MON winny lecieć głowy osób odpowiedzialnych za propagandę m/narodową. Nie wiem kto to jest, ale wykonał swą pracę fatalnie. Nawet w ogóle nie wykonał !

Rain Harper
czwartek, 12 października 2017, 11:14

W artykule zapomniano o utracie samolotu szturmowego i incydencie z ostrzelaniem obserwatorów przez Ka-52.

ansuz
czwartek, 12 października 2017, 11:04

"Rosjanie mogą pokazać teraz, jak "spokojnie" przyjmowali polskie ćwiczenia oraz jak Polacy "nerwowo" zareagowali na ich, przecież formalnie mniejsze, przedsięwzięcie." Przecież każde dziecko na świecie wie, że nasze wojsko nie jest w stanie poważnie zagrozić Rosji a rosyjskie hordy mogą nas zgnieść, gdyby NATO nie zareagowało. Dlatego tez strach Polski jest całkowicie uzasadniony a Ruscy nie mają sie czego obawiać.

Halder
czwartek, 12 października 2017, 14:48

Ansuz: nie ma żadnych rosyjskich hord. To już nie są czasy ZSRR, kiedy ruskich czołgów były tysiące, a armia lądowa liczyła miliony żołnierzy. Już by nas nie nakryli czapkami jak to było jeszcze 20-30 lat temu. Po reformach rozpoczętych pod koniec pierwszej dekady lat 2000, armia rosyjska stawia w coraz większym stopniu na ruchliwość, manewrowość i elastyczność. Widać to choćby po Syrii czy właśnie Ukrainie. Oczywiście ciągle odstajemy, ale warto mieć na uwadze, że to już nie nieprzeliczone szeregi czerwonoarmistów.

Podpułkownik Wareda
czwartek, 12 października 2017, 12:37

ansuz! 1/ (...). " ... każde dziecko na świecie wie, że nasze wojsko [tj. Wojsko Polskie] NIE JEST W STANIE POWAŻNIE ZAGROZIĆ (podkreśl. moje) Rosji ... ". (...). Panie ansuz! Hmm, nawet nie dociekam, czy Pan cokolwiek wie na temat współczesnych sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej, ze szczególnym uwzględnieniem rosyjskich wojsk lądowych oraz lotnictwa? Pomijam już rosyjską marynarkę wojenną, której także - w żadnym przypadku - nie można lekceważyć, a szczególnie jej flotę atomowych okrętów podwodnych z międzykontynentalnymi rakietami balistycznymi uzbrojonymi w głowice jądrowe na pokładach. Tylko głupcy i ludzie kompletnie nie zorientowani w sytuacji polityczno militarnej na świecie, pozwalają sobie na lekceważenie swego (swych?) potencjalnego przeciwnika! Z treści Pańskiego, dzisiejszego komentarza wynika jednoznacznie, że nie jest Pan w stanie nawet wyobrazić sobie, czym zakończyłby się ewentualny (zakładam teoretycznie), konflikt zbrojny między Polską, a Rosją! Dlatego proszę łaskawie przyjąć do wiadomości, że podczas hipotetycznego konfliktu zbrojnego pomiędzy oboma krajami, Wojsko Polskie nie będzie w stanie: nie tylko POWAŻNIE ZAGROZIĆ ROSJI, ale w ogóle cokolwiek zrobić, aby w jakikolwiek sposób, samodzielnie zatrzymać atak wojsk rosyjskich na Polskę! Niech Pan się nawet nie łudzi! 2/ (...). " ... rosyjskie hordy mogą nas zgnieść, gdyby NATO nie zareagowało". (...). No cóż, jeżeli pominiemy idiotyczne określenie "hordy", to generalne - Pana uwaga wydaje się słuszna. Jestem skłonny przyjąć takie założenie i rozumowanie. Dlatego też, Panie ansuz, nie pozostaje nam, czyli Polsce, nic innego, jak tylko maksymalne dążenie do stałego umacniania i zwiększania możliwości i zdolności obronnych NATO. Polska, będąc świadoma swych rodzimych możliwości militarnych, zapewni sobie niepodległość - jedynie w ścisłym i konsekwentnym współdziałaniu z NATO. Niestety, innej opcji nie ma!

ZZ
czwartek, 12 października 2017, 12:19

Przepraszam, ale wiedza powinna opierać się na faktach. Natomiast to, co Pan opisał, to nie wiedza - to raczej naiwne przekonanie, które rozpada się w starciu z danymi.

Sinus
czwartek, 12 października 2017, 11:19

"...a rosyjskie hordy mogą nas zgnieść..." Dokładnie to samo mówili Sowieci w 1920 roku i to jeszcze na początku sierpnia. Praktycznie słowo w słowo.

januszek 94
sobota, 14 października 2017, 09:17

Nie jestem ani rusofobem jak i fanboyem - lecz z perspektywy Polaka urodzonego w województwie STALINOGRÓD a to rok 1955 ! Taki posiadam wypis ze szpitala gdzie matka mnie powiła . A teraz do konkretów - Generałowie , politycy , media swoje - a gospodarka USA swoje ! Temat dyslokacji i wykładania kasy na sprzęt z lat 70-80 z zasobów po pustynnej akcji w Iraku wciąż zaskakuje i co lepsze zachwyt iż wojsko polskie , odkupi sprzęt po remoncie od tak bliskiego sojusznika jakim są podobno nasi nowi okupanci na życzenie władz , nie poprawia mi humoru. Propaganda sukcesu zawsze budziła moje zdziwienie iż można kogoś tak rolować - Tramp chce sprzedać nam badziewie stojące u nich na pustyni w Newadzie i tyle i aż tyle ? Na zachodzie w państwach gdzie problemem jest najazd ( uchodżców ) emigranci nie wiadomo czy zarobkowi czy kolonialni by zasiedlić i rozmnożyć się ( jak stonka czy szarańcza ) EUROPĘ ? USA dalej napiera by dalej mącić gdyż jako kraj stacza się na NR. 3-4 . Wojny a te prowadzi od kilkunastu lat na różnych polach świata - finansując dodrukowując swój sławetny Dolar $ ! Kiedyś te wojny zrujnują ich całkowicie - każda wystrzelona rakieta pocisk kosztuje i to nie mało , każde utrzymanie w pełnej gotowości wojska w różnych bazach lądowych czy same lotniskowce - to przeogromny koszt . Gospodarka tak wyeksploatowana nie wytrzyma , a park maszynowy produkujący na rzecz wojska nie produkuje na zaś ? Inne kraje leżące w Europie zdają sobie sprawę iż szpirala zbrojeniowa pomiędzy USA - ROSJA , to ogromny wydatek by nie rzecz ograniczający rozwój danego kraju . Cel jaki sobie obrało USA a mieli Rosje w garści - należało się w słuchać jak PUTIN prosił o wolny handel od Władywostoku aż po Lizbonę o przyjęcie wojska rosyjskiego w struktury NATO . Dziś gdy bez wyboru innego Putin stawia mimo wszystko przy pomocy niektórych państw zachodnich na rozwój gospodarczy , ale też na podniesienie swego wojska jako narzędzie mobilne - poprzez modernizację starych rozwiązań sprzętowych czy nowych czasami lepszych od rywali . Taka specyfika wojska Rosyjskiego ( CCCP ) ! Automatycznie podniósł i nam poprzeczkę zbrojenia i nie tylko nam . KTO wygra - a KTO przegra tą rywalizację w sprawie uzbrojenia - oczywiście większość państw nie posiadających najważniejszego zabezpieczenia w postaci bomby atomowej - mogą mówić iż są na straconej pozycji . Niewielu ją posiada i to jeszcze w ilości aby zasypać dany kraj czy region ? Dlatego w tamtym czasie USA w dobie po Jelcynowskiej - nie wykorzystały tak słabej Rosji by ją kontrolowac umiarkowanie w ciągając ją w różne struktury Europejskie ? Teraz możemy się już tylko przyglądać jak rozgrywają z powrotem zimnowojenne szachy ?

dim
sobota, 14 października 2017, 23:27

USA pozostawia pieniądze na zbrojenia głównie u siebie w kraju. Często rozmyślnie wywołując też ich redystrybucję do stanów biedniejszych i z większym bezrobociem Hmm... a ta próba zrównania "stalinogrodzkiej" pozycji mieszkańców Polski, z okresu poprzedniej zimnej wojny, do pozycji Polaków w obecnej zimniej wojnie ? Hmm... jakby ją określić... ? Pozdrawiam :)

Gawrobryk
czwartek, 12 października 2017, 17:33

Jest jeszcze inny powód, dla którego Polska niestety poniosła propagandową porażkę. Przekazy medialne z ćwiczeń Dragon były żałosne. 2-4 czołgi, 2 Su-22 (zabytek), telepiące się Langusty (chyba 4), 2-4 Rosomaki, zabytkowe śmigłowce w liczbie 4-6, kilkunastu żołnierzy, desant komandosów, ale po lądowaniu... Mój Boże przecież to wymarzony i łatwy cel. Taki przekaz powinien być zabroniony. Pokazuje mizerię i zachęca do agresji. Sądzę, że nawet z takim sprzętem można było zrobić lepsze ujęcia i poprawić dynamikę. Propaganda, to też oręż.

f-71
piątek, 13 października 2017, 12:42

...i pokazać potencjalnemu przeciwnikowi najsilniejsze "karty"... Właśnie pokazywać to, co i tak znają.

dim
piątek, 13 października 2017, 06:45

Tyle, że praktycznie nikt z telewidzów zachodnich newsów się na tym nie zna, ani nie rozpozna modeli i roczników. Dla nich są to 15- sekundowe migawki filmowe, nic więcej. Właśnie Zapad 17 przebił się do świadomości jako "Rosja robi się niebezpieczna", to już nie są tylko spory graniczne czy Krym ! Przy tym Rosja jest niewiarygodna i podstępna - dociera to z newsów do telewidza już nawet w tej mojej, zawsze najbardziej rusofilskiej Grecji.

Zenon
czwartek, 12 października 2017, 17:31

Autor chyba nagina fakty ku swojej tezie. Zapad 17 był poważną klęską Rosji, bo dał usprawiedliwienie natowskim zbrojeniom. A usprawiedliwienie zbrojeń jest niezmiernie ważne w państwach demokratycznych. Co więcej, to zdecydowana postawa sojuszników, zapowiedzi wzmocnienia potencjału amerykańskiego, zakupy uzbrojenia w państwach zagrożonych przez Rosję doprowadziły do tego, że Zapad 17 zaczął się od fanfar, a skończył skowytem. Na tym polega zwycięstwo propagandowe Zachodu. Więcej - na tym polega zwycięstwo propagandowe jastrzębi z Zachodu.

QDark
czwartek, 12 października 2017, 23:23

Dobre spostrzeżenie, niestety mało o tym się mówi.

Niezależny
czwartek, 12 października 2017, 21:14

Właśnie to chciałem napisać, Zapad to porażka, po pierwsze Rosjanie pokazali ze oprócz kilku nowoczesnych egzemplarzy uzbrojenia wciąż to liczna acz przestarzała armia a dwa takie wymachiwanie szabelką nakręca zbrojenia z których Rosja nie stety nie bedzie miała profitów a większość kasy przeznaczonych na zbrojenia popłynie do USA.

Tweets Defence24