Reklama

Zamiast krążowników. Rosja buduje pływające wyrzutnie rakiet cruise [ANALIZA]

23 grudnia 2017, 13:33
W momencie wodowanie drugiej korwety typu Karakurt „Tajfun” były już na niej widoczne dwie anteny ścianowe radaru wkomponowane w ściany nadbudówek. Fot. www.pellaship.ru
Minoborona poinformowała o wodowania korwety „Tajfun” jedynie przy okazji wizyty w stoczni „Pełła” studentów wydziału budowy okrętów Wojennomorskiego Instytutu Politechnicznego z Sankt Petersburga. Fot. mil.ru
Na korwetach typu Karakurt pojedynczy (na razie?) kontener z wyrzutniami pionowego startu jest montowane prostopadle do osi okrętu w pokładzie za masztem. Fot. kremlin.ru
Wodowanie pierwszej korwety typu Karakurt „Uragan” w stoczni „Pełła” koło Sankt Petersburga. Fot. www.pellaship.ru
Na większych niż Karakurty korwetach typu Bujan-M pojedyncze kontenery z wyrzutniami pionowego startu są montowane wzdłuż osi okrętu w pokładzie za masztem. Fot. kremlin.ru
M.in. pod potrzeby programu Karakurt zmodernizowano infrastrukturę w kilku rosyjskich stoczniach w tym w zakładach „Pełła” koło Sankt Petersburga. Fot. www.pellaship.ru
[[OBRAZ-62394]]
Moment wyprowadzenia korwety typu Karakurt „Tajfun” z nowocześnie wyposażonej halki stoczniowej stoczni „Pełła”. Fot. www.pellaship.ru
Korwety typu Karakurt wykorzystują trzy śruby napędzane trzema silnikami diesla M-507D-1 i trzema diesel-generatorami DGAS-315. Fot. www.pellaship.ru
Z tyłu górnej nadbudówki dwóch zwodowanych już korwet Karakurt nie ma trzeciej i czwartej anteny radaru Zasłon, ani nawet miejsca pod ich zamontowanie. Fot. www.pellaship.ru
Antena radaru Zasłon na pasmo X, która prawdopodobnie jest wkomponowana w nadbudówki korwety „Tajfun”. Fot. www.zaslon.com
W momencie wodowanie pierwszej korwety typu Karakurt „Uragan” nie było na niej jeszcze anten ścianowych radaru wkomponowanych w ściany nadbudówek. Fot. www.pellaship.ru

Opisując wizytę studentów Wojennomorskiego Instytutu Politechnicznego w stoczni „Pełła”, rosyjskie ministerstwo obrony ujawniło, że nastąpiło wodowanie „Tajfuna” – drugiego w serii małego okrętu rakietowego projektu 22800 typu Karakurt. Według Rosjan ma to być jednostka: „o szybkości niszczyciela, wymiarach małej korwety i sile ognia krążownika”. W rzeczywistości może to być pływająca wyrzutnia o wyporności 800 ton dla nawet 24 rakiet manewrujących 3M-14 systemu „Kalibr-NK”.

Informacja o wizycie studentów wydziału budowy okrętów Wojennomorskiego Instytutu Politechnicznego (MWPI) z Sankt Petersburga rosyjskie ministerstwo obrony opublikowało 1 grudnia br. Wodowanie „Tajfuna” miało miejsce 24 listopada br., czyli cztery miesiące po opuszczeniu na wodę „Uragana” - pierwszej jednostki projektu 22800 (29 lipca 2017 r.). To ograniczanie przez Minoboronę informacji na temat nowych okrętów i ich możliwości odbywa się nie bez przyczyny. Rosjanie mają bowiem pewien problem - chcieliby czego innego, niż to, co leży w zasięgu ich możliwości finansowych i konstrukcyjnych.

Minoborona poinformowała o wodowania korwety „Tajfun” jedynie przy okazji wizyty w stoczni „Pełła” studentów wydziału budowy okrętów Wojennomorskiego Instytutu Politechnicznego z Sankt Petersburga. Fot. mil.ru

Przykładowo, wiadomo już, że obecnie zwodowane okręty nie są takie, jakie miały być docelowo, a program Karakurt ma już kilkunastomiesięczne opóźnienie. Pierwsza korweta miała bowiem wejść do służby jeszcze w tym roku. Teraz podaje się, że oba zwodowane okręty („Uragan” i „Tajfun”) mają wejść do służby we Flocie Bałtyckiej w 2018 r. Co więcej – nie będą one wyposażone tak jak te Karakurty, które zostaną wprowadzane później.

Tymczasem program ten wydaje się być priorytetem dla całego rosyjskiego przemysłu stoczniowego i marynarki wojennej. To dlatego kolejnych sześć jednostek typu Karakurt ma zostać przekazanych do Floty Czarnomorskiej (budowa czterech z nich już się rozpoczęła). Podobnie jak w przypadku pierwszych dwóch okrętów, jest ona realizowana przez stocznię „Pełła” koło Sankt Petersburga, z tym że dwie korwety są składane w filii tych zakładów w Teodozji na Krymie.

Wodowanie pierwszej korwety typu Karakurt „Uragan” w stoczni „Pełła” koło Sankt Petersburga. Fot. www.pellaship.ru

Równolegle trwa budowa siódmej i ósmej jednostki typu Karakurt w stoczni OAO „Zielonodlskij zawod imieni A.M.Gorkowo” niedaleko Kazania nad centralną Wołgą. Stamtąd korwety mają być przekazywane głównie na Morze Kaspijskie. Dodatkowo, przygotowywana jest infrastruktura w stoczni PAO „Amurskij sudostroitielnyj zawod” na Amurze. Zakłady te mają z kolei dostarczać korwety projektu 22800 dla Floty Oceanu Spokojnego. W sumie Rosjanie obecnie planują zbudować aż osiemnaście Karakurtów, jednak liczba ta może ulec zmianie.

Wszystko zależy od tego, czy Rosjanom uda się zbudować to, co rzeczywiście chcieli i planowali. Na razie są z tym prawdopodobnie bardzo duże problemy.

[[OBRAZ-62396]

Tańsze Bujany-M z większymi możliwościami

Projekt Karakurt powstał po to, by w trudnej sytuacji finansowej szybko i tanio wypełnić lukę powstałą w starzejącej się rosyjskiej flocie nawodnej. Władze w Moskwie doskonale zdają sobie bowiem sprawę, że nie są w stanie wprowadzać dużych okrętów w takim tempie jak Amerykanie albo chociażby jak Chińczycy (którzy produkują dwie-trzy fregaty lub niszczyciele rocznie).

„Szybkość niszczyciela, rozmiary korwety, siła ognia krążownika – specjalistom okrętowym AO Centralnego morskiego biura konstrukcyjnego „Ałmaz” udało się połączyć wszystkie niezbędne cechy na jednym okręcie”.

Rosyjskie ministerstwo obrony

To prawdopodobnie właśnie dlatego Rosjanie starają się jak najszybciej stworzyć liczną flotę małych okrętów rakietowo-artyleryjskich, których najważniejszym zadaniem będzie wystrzelenie co najmniej ośmiu rakiet manewrujących. Oczywiście, zgodnie z oficjalnym komunikatem mają być to jednostki przeznaczone do „prowadzenia operacji bojowych w bliskiej strefie morskiej i uczestniczenia w zadaniach w czasie pokoju i w czasie wojny, samodzielnie i we współpracy z innymi jednostkami pływającymi”.

Na większych niż Karakurty korwetach typu Bujan-M pojedyncze kontenery z wyrzutniami pionowego startu są montowane wzdłuż osi okrętu w pokładzie za masztem. Fot. kremlin.ru

W rzeczywistości są to okręty, które mają być jedynie tańszymi następcami małych korwet projektu 21631 typu Bujan-M. To prawdopodobnie właśnie dlatego Rosjanie zaprojektowali okręt mniejszy: o długości 67 m (w porównaniu do 74,1 m w przypadku jednostek typu Bujan-M) i wyporności około 800 ton (949 ton w przypadku korwet Bujan-M), obsługiwany przez mniej liczną załogę (39 osób w porównaniu do 52), ale lepiej przystosowany do najważniejszego zadania, jakim jest podprowadzenie do wskazanego regionu pływającej wyrzutni rakiet manewrujących. Obszar takich działań znacząco się zwiększył również przez to, że Karakurty mają z założenia działać także na dużych rzekach (chociaż mają zanurzenie około 4 m).

Zmieniono układ napędowy zastępując silniki diesla napędem diesel–elektrycznym (zastosowano trzy śruby napędzane przez trzy silniki diesla M-507D-1 i trzy diesel-generatory DGAS-315 - dostarczone przez rosyjskie zakłady PAO „Zwiezda”). Udało się dzięki temu zwiększyć prędkość (z 25 do 30 w), autonomiczność (z 10 do 15 dób) i zachowano zasięg - pomimo mniejszego zapasu paliwa (do 2500 Mm).

Korwety typu Karakurt wykorzystują trzy śruby napędzane trzema silnikami diesla M-507D-1 i trzema diesel-generatorami DGAS-315. Fot. www.pellaship.ru

Najważniejsza zmiana pojawia się jednak w samym systemie uzbrojenia. W porównaniu do korwet typu Bujan-M zmniejszono kaliber:

  • artylerii głównej zastępując armatę A-190 „Uniwersał” (kalibru 100 mm) na armatę AK-176MA (kalibru 76 mm);
  • ciężkich karabinów maszynowych: wymieniając dwa karabiny kalibru 14,5 mm na dwa kalibru 12,7 mm „Kord”.

Należy bowiem pamiętać, że okręty projektu 21631 typu Bujan-M wywodzą się z prostej linii z okrętów artyleryjskich projektu 21630 typu Bujan. Teraz Rosjanie wyraźnie uznali, że Karakurty nie mają być już jednostkami artyleryjskiego wsparcia działań na lądzie i zmniejszyli kaliber artylerii głównej. Nie było to na pewno wymuszone zmniejszeniem wyporności do 800 ton, ponieważ na okrętach typu Bujan o wyporności około 500 ton bez problemu zmieszczono na dziobie armatę A-190 kalibru 100 mm.

Moment wyprowadzenia korwety typu Karakurt „Tajfun” z nowocześnie wyposażonej halki stoczniowej stoczni „Pełła”. Fot. www.pellaship.ru

Okręt czy pływająca wyrzutnia nawet 24 rakiet?

Głównym uzbrojeniem okrętów typu Karakurt jest jak na razie osiem rakiet (manewrujących lub przeciwokrętowych) wystrzeliwanych z wyrzutni pionowego startu typu 3S14 umieszczonej na pokładzie za masztem. Nie wiadomo jednak dotychczas jaki typ wyrzutni zastosowano, oraz ile ich chciano w rzeczywistości zamontować na każdej korwecie.

Okrętowe systemy pionowego startu 3S14 są bowiem w Rosji produkowane w czterech podstawowych wersjach: kontenerowej i bezkontenerowej (zabudowanej na stałe w pokładzie) oraz w obu przypadkach: ośmiosilosowej i czterosilosowej. Najprawdopodobniej Rosjanie zastosowali wyrzutnię pionowego startu 3S14UK2, a więc kontenerową – przeznaczoną do przenoszenia i wystrzeliwania ośmiu rakiet.

Przemawia za tym sam projekt okrętów typu Karakurt, który w odróżnieniu od tego co zrobiono na korwetach typu Bujan-M, zakłada odmienne ułożenie stanowisk startowych. O ile bowiem na Bujanach-M ośmiosilosowa wyrzutnia były umieszczona wzdłuż osi okrętu, o tyle teraz zamontowano ją w poprzek. Taki sam sposób ułożenia kontenerów startowych Rosjanie stosowali wcześniej głównie na większych okrętach (np. na fregatach projektu 22350 – o wyporności 5400 ton).

Na korwetach typu Karakurt pojedynczy (na razie?) kontener z wyrzutniami pionowego startu jest montowane prostopadle do osi okrętu w pokładzie za masztem. Fot. kremlin.ru

Teraz zdecydowano się użyć go na korwetach o wyporności 800 ton, co wynikała prawdopodobnie z dwóch powodów. Po pierwsze, chodziło o problemy ze stabilnością poprzeczną, ponieważ wyrzutnia o masie około 17 ton (bez rakiet) i wysokości 9,58 m została zamontowana na szczycie bardzo wysoko wyniesionej nadbudówki. Umieszczenie jej w poprzek mogłoby lepiej rozłożyć ciężar po obu stronach osi okrętu.

O wiele ważniejszym powodem zastosowania takiego rozwiązania były jednak prawdopodobnie plany zwiększenia liczby rakiet, które można wystrzelić w jednej salwie. Poprzeczne rozkładanie silosów oraz rozszerzenie pokładu za masztem dało bowiem teoretycznie miejsce na zamontowanie nie jednej, ale dwóch lub nawet trzech wyrzutni. Gdyby więc Rosjanie tylko rzeczywiście chcieli, to każdy ich okręt projektu 22800 mógłby teoretycznie przenosić nawet 24 rakiety manewrujące o zasięgu ponad 2000 km lub pakiet 24 pocisków różnego rodzaju: manewrujących (3M14 Kalibr), przeciwokrętowych (typu 3M54 Kalibr, 3M55 Oniks, 3M22 Cirkon) oraz przeciwko okrętom podwodnym (typu 91RT2 Kalibr).

Oczywiście, jak na razie Rosjanie zastosowali jedynie jeden, ośmiosilosowy kontener startowy, ale może to wynikać jedynie z ograniczeń finansowych oraz problemów z uruchomieniem docelowego systemu obrony przeciwlotniczej. Bez niego, przy ogromnej przewadze w powietrzu państw zachodnich, Karakurty mają małą szansę na wystrzelenie wszystkich rakiet. Rosjanie próbują zniwelować to dużą liczbą wprowadzanych jednostek, zakładając prawdopodobnie, że przy takiej liczebności którejś z nich może się uda przedrzeć przez obronę przeciwnika.

Brak uzbrojenia przeciwlotniczego?

Zarówno Bujany-M jak i zwodowane dwa okręty typu Karakurt są pozbawione skutecznej obrony przeciwlotniczej. W przypadku Bujanów wyglądało to tak, jakby Rosjanie pogodzili się z krótkim życiem ich małych korwet w przypadku konfliktu zbrojnego uznając, że mają one jedynie odpalić w odpowiednim momencie rakiety manewrujące, bez nacisku na „bezpieczny” powrót (działanie według zasady „wystrzel i ratuj się”).

Jednak w przypadku Karakurtów miało być prawdopodobnie zupełnie inaczej. Pierwsze modele tych okrętów oraz wygląd obecnie budowanych okrętów wskazują bowiem wyraźnie, że Rosjanie chcieli w rzeczywistości zbudować „korwetę Aegis” – a więc kilkunastokrotnie mniejszy odpowiednik amerykańskich niszczycieli i krążowników.

Podstawą systemu obserwacji miała być bowiem stacja radiolokacyjna Zasłon z kilkoma płaskimi antenami rozmieszczonymi na ścianach nadbudówki  stanowiącej podstawę masztu i klasycznej, obracanej stacji radiolokacyjnej (umieszczonej pod wielką kopułą). Cztery, odpowiednio rozłożone, nieruchome szyki antenowe dawały możliwość dookólnego przeszukiwania przestrzeni, podobnie jak takie zachodnie stacje jak: AN/SPY-1 i APAR. Radar „Zasłon” opracowany przez Centrum naukowo-techniczne NTC „Zasłon”, miał z założenia składać się z dwóch kompletów systemów antenowych (po cztery na pasmo X i po cztery na pasmo S). Taką stację opracowano jednak na duże jednostki – klasy niszczyciel i krążownik, a takich na razie w Rosji się nie buduje.

Antena radaru Zasłon na pasmo X, która prawdopodobnie jest wkomponowana w nadbudówki korwety „Tajfun”. Fot. www.zaslon.com

Dlatego na małe korwety założono wprowadzenie tylko jednego kompletu anten mniejszych rozmiarowo – na pasmo X. Szczegółowe dane na temat tego rosyjskiego „radaru SPY-1” są jednak nadal niedostępne, a encyklopedyczne informacje na temat Karakurtów nawet o nim nie wspominają.

Wiadomo jednak na pewno, że coś chciano zamontować, ponieważ w nadbudówce pod masztem w czasie budowy były umieszczone wyraźnie otwory pod jakieś urządzenia radiolokacyjne. Musiał to być radar wykrywania celów powietrznych, ponieważ Rosjanie (w odróżnieniu od źródeł zachodnich) wyraźnie informują, że na Karakurtach nie ma innej stacji radiolokacyjnej zdolnej do wyszukiwania statków powietrznych i nadlatujących rakiet.

Z tyłu górnej nadbudówki dwóch zwodowanych już korwet Karakurt nie ma trzeciej i czwartej anteny radaru Zasłon, ani nawet miejsca pod ich zamontowanie. Fot. www.pellaship.ru

Według rosyjskich danych pod wielką kopułą umieszczoną nad tą nadbudówką z antenami ścianowymi nie kryje się bowiem radar wykrywania celów powietrznych i nawodnych Pozitiw-ME1.2 (tak jak na korwetach typu Bujan i Bujan-M), ale „tylko” kompleks radiolokacyjny Minerał-ME. Kompleks ten składa się z: radaru wykrywania celów nawodnych (Minerał-ME1), pasywnej stacji rozpoznania radioelektronicznego (Minerał-ME2) i systemu przekazywania danych i kierowania działaniami bojowymi (Minerał-ME3) .

Trudno jest przypuszczać, by na tak ważnych okrętach zrezygnowano z możliwości wykrywania statków powietrznych, a tym samym musiano zakładać, że zrobi to np. rosyjski odpowiednik amerykańskiego radaru AN/SPY-1 – czyli stacja Zasłon.

W momencie wodowanie pierwszej korwety typu Karakurt „Uragan” nie było na niej jeszcze anten ścianowych radaru wkomponowanych w ściany nadbudówek. Fot. www.pellaship.ru

Czegoś prawdopodobnie nie udało się zrealizować w tym projekcie, o czym świadczy brak anten ścianowych w momencie wodowania na pierwszej korwecie projektu 22800 typu Karakurt „Uragan” i zamontowanie jedynie dwóch szyków antenowych na drugim z kolei okręcie - „Tajfun”. Nie jest to komplet zabezpieczający obserwację dookólną, a więc obserwacja celów powietrznych jest - być może - możliwa na razie jedynie ze strefy dziobowej. „Być może”, ponieważ nie wiadomo jak w rzeczywistości będzie działał cały radar np. przy „przerzucaniu” tych samych celów z jednej anteny do drugiej, oraz czy w sektorze pomiędzy nimi (a więc w kierunku dziobu) nie odnotowano spadku zasięgu.

W momencie wodowanie drugiej korwety typu Karakurt „Tajfun” były już na niej widoczne dwie anteny ścianowe radaru wkomponowane w ściany nadbudówek. Fot. www.pellaship.ru

Żaden rosyjski okręt nie miał jeszcze w pełni sprawnego rozwiązania tego typu, a w tym przypadku mamy przecież do czynienia z korwetę o wyporności tylko 800 ton. Pomimo tego są już zdjęcia kolejnych Karakurtów, na którym nadbudówki mają otwory na cztery systemy antenowe. Czy jednak wyposażenie tych okrętów w cztery systemy radarowe zakończy się pomyślnie, nie wiadomo. Najdroższe w radarach ścianowych są bowiem same anteny, a więc w tym przypadku trzeba zapłacić praktycznie nie za jeden, a za cztery radary Zasłon.

Samo uzbrojenie przeciwlotnicze jest na razie standardowe, jak na tej klasy i wielkość okręty. Rakietowe uzbrojenie „woda–powietrze” opiera się więc na przenośnych, przeciwlotniczych zestawach rakietowych typu Igła, które w przypadku Bujanów-M są umieszczone na dwóch wieżyczkach 3M-47 Gibka razem z głowicą optoelektroniczną. W przypadku Karakurtów o systemie Gibka jednak na razie się nie mówi.

Na nowych okrętach rakietowych zrezygnowano dodatkowo z zastosowanej na Bujanach-M pojedynczej wieżyczki wielolufowego systemu artyleryjskiego AK-630M-2 Duet (na której zainstalowano dwa mechanizmy sześciolufowe kalibru 30 mm). Wymieniono ją natomiast na dwa zestawy AK-630 (każdy z jednym mechanizmem sześciolufowym kalibru 30 mm).

Rosjanie informują jednak, że na trzecim i kolejnych Karakurtach zamiast AK-630 zainstalowane zostaną już zestawy rakietowo–artyleryjskie Pancyr-M (z dwunastoma rakietami przeciwlotniczymi i dwiema dwulufowymi armatami 2A38M kalibru 30 mm). Dlaczego nie zrobiono tego na pierwszych dwóch jednostkach jak na razie nie wiadomo. I być może nie zrobi się tego jeszcze na kilku następnych korwetach, ponieważ wprowadzenie na uzbrojenie zestawu okrętowego Pancyr-M jest przesunięte na 2019 r.

Do tego czasu Karakurty będą bronione dwoma zestawami AK-630 i ze „ślepą” ze względu na brak radarów strefą rufową. Później wykrywanie celów powietrznych z tyłu być może zapewni radar wstępnego wykrywania celów powietrznych kompleksu Pancyr-M, a jeszcze później trzeci i czwarty szyk antenowy stacji radiolokacyjnej Zasłon.

M.in. pod potrzeby programu Karakurt zmodernizowano infrastrukturę w kilku rosyjskich stoczniach w tym w zakładach „Pełła” koło Sankt Petersburga. Fot. www.pellaship.ru

Na szczęście Rosjanie mają ograniczenia budżetowe

Docelowa konfiguracja oraz rodzaj planowanego do zastosowanego na Karakurtach wyposażenia i uzbrojenia jak na razie nie są znane. Dlatego większość ocen i analiz (w tym ten artykuł) opiera się tylko na przypuszczeniach i gdybaniach.

Okręty typu Bujan-M udowodniły jednak, że Rosjanie potrafią zaskoczyć (w sensie pozytywnym) swoimi rozwiązaniami technicznymi i dlatego założenie, że na Karakurtach może być aż 24 rakiet wcale nie musi być przesadzone. Tak samo możliwe do zrealizowania mogą być plany stworzenia w Rosji miniaturowych odpowiedników amerykańskich okrętów Aegis. Na Karakurtach nie muszą być bowiem dokładane tylko kontenerowe wyrzutnie 3S14, ale równie dobrze kontener ze startującymi pionowo rakietami przeciwlotniczymi.

Na szczęście dla państw zachodnich, Rosjanie nie mają wystarczających środków finansowych, by zrealizować wszystkie swoje pomysły i plany. Jeszcze.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 75
Reklama
Lewandos
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 02:33

No ale ta stocznia, to wypas... Trzeba przyznać... Widział ktoś kiedyś taką infrastrukturę! A wszystko jak spod igły... No ale widać ile na zbrojenia idzie...

Urko
wtorek, 26 grudnia 2017, 20:39

Pełła to jedna z lepszych stoczni w Rosji. Była dosyć wcześnie sprywatyzowana bo już w 1992 roku. W 2014 kupili 3 co do wielkości i najbardziej doświadczoną niemiecką stocznię Sietas. Tak więc mają zapewniony dopływ zachodnich technologii łącznie z wsparciem doświadczonych fachowców. Ciekawostką w artykule jest, że część zlecenia miała by dostać stocznia ASZ, która jest z zupełnie innej bajki. Amurska stocznia wybudowała ponad setkę okrętów w czasach ZSRR. W tym również sporo podwodnych, atomowych. A w tym stuleciu znana jest z rozpoczynania budów i ich przeciągania w nieskończoność. Dziesięć lat temu, gdy ją ratowano, przez przekładanie akcji giełdowych z jednej państwowej kieszeni do drugiej, wartość stoczni została "wyceniona" na 100$, a państwowy bank udzielił firmie kilkuset-milonowego kredytu na restruktualizację, co wcale nie wpłynęło na cenę tych akcji, gdy były "wykupywane" przez państwowy koncern zbrojeniowy... Mimo tej finansowej "kroplówki" od tamtego czasu udało się oddać tylko 2 okręty!. (3 jest w trakcie testów odbiorczych)

dobra inwestycja
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 14:05

Ale się zwróci: założę się, że na takie jednostki będzie popyt na całym świecie i tak jak okręty podwodne Kilo, będą hitem eksportowym, nie mając sobie równych pod względem cena/możliwości.

poznaniak
niedziela, 24 grudnia 2017, 13:35

Jeżeli Rosjanom uda się umieścić na tych okrętach skuteczny system opl np. tor 2 to będą to na pewno skuteczne i dobre jednostki z potężną siłą ognia równą sile ognia krążowników z II wojny światowej.Poza tym przy tak długiej linii brzegowej do obrony jaką ma Rosja to chyba nikt nie byłby w stanie wybudować tyle fregat czy niszczycieli.My możemy tylko pozazdrościć pomysłu .Pamiętajmy ,że to nie orp.Warszawa ale nasze tarantule przez bardzo długi okres były trzonem naszej marynarki i marynarze bardzo dobrze je wspominają.

Rys
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 01:30

Polska powinna budować 2 rodzaje okrętów przeznaczonych na Bałtyk (tonaż).jeden z plot i rakietami manewr. Drugi z nowoczesną armatą np 76 i przeciw podwodnym osprzętem (sonary jakieś torped ew zdalna amunicja.

dżozef
sobota, 23 grudnia 2017, 20:10

czemu takie krzywe burty i nadbudówki? jeszcze nawet niczego nie widziało.

CB
niedziela, 24 grudnia 2017, 11:48

Bo to okręt wojenny, a nie limuzyna VIP i nikt się "blacharką" nie przejmuje. Wszystkie statki i okręty na świecie tak mają, bo szkoda pieniędzy na prostowanie blach po spawaniu. Odpuszcza się tylko naprężenia tam, gdzie jest to niezbędne.

AAK
środa, 27 grudnia 2017, 09:36

Stocznia - jak by z 21 wieku ! A podobno bankrut i państwo pijaków ? A tak na poważnie jak na nowoczesność - stocznia nie wielka ale ma ten swój dizajl ? A w tle budują następną jednostkę - podobną lub inne parametry !

b
środa, 27 grudnia 2017, 11:51

Niech pan popatrzy na stocznie w Japonii czy Koreanskie a potem cos pisze o XXI wieku.

Drzewica
sobota, 23 grudnia 2017, 19:53

Z tego wywodu wynika oczywistość że Rosjanie stawiają na rozwój swoich zdolności do silnego jednoczesnego pierwszego uderzenia, taki nowy rodzaj wojny błyskawicznej, niszczącego ataku z oddali za wszelką cenę! Zatem i my musimy dysponować odpowiednikiem takiej broni zdolnym do odstraszania i pewnym wsparciem armii USA.

geostrateg
środa, 27 grudnia 2017, 10:14

Z tego wynika, że Rosja już osiągnęła stopień odbudowy swoich sił zbrojnych pozwalający na obronienie się bez użycia broni nuklearnej i stawia na ukaranie przeciwnika. Siłami konwencjonalnymi jest w stanie odeprzeć atak na swoje terytorium a takie pociski będą służyć do ukarania napastników w ich "sercu" by nie myśleli sobie, że "napadniemy na Kaliningrad a jak się nie uda, to trudno, stracimy trochę wysuniętych jednostek, ale Rosjanie też i wyjdą gorzej, bo wojna będzie na ich terytorium" - teraz Rosja daje do zrozumienia, że taki akt spotka się z karną odpowiedzią nawet tysiące km od miejsca starcia, więc ucierpi nie tylko ich terytorium, ale i zaplecze przeciwnika. Nie przeszło to niezauważone i w przeciwieństwie do "tak tylko", Trump umieścił "kraj o PKB wielkości Holandii" na liście krajów stanowiących zagrożenie dla hegemonii USA.

Kowalskiadam154
sobota, 23 grudnia 2017, 19:26

To tyle w temacie odbudowy imperium:-)

dociekliwy
niedziela, 24 grudnia 2017, 22:55

Bardzo ciekawa koncepcja. Mały kilkuset tonowy okręcik przenosi aż 24 rakiety z głowicami po np. 100 kt o zasięgu do 2500 km. Jedna salwa z daleka i nie ma jednego państwa. Okręcik kosztuje niewiele i jest można powiedzieć odpowiednikiem ufortyfikowanego silosu z rakietą SS-18 albo bombowca Tu-95 z 16 pociskami AS-15. Tani nosiciel broni jądrowej średniego zasięgu. Pewnie za kilka lat w tę samą koncepcję pójdą USA, Francja, Wielka Brytania.

Davien
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 20:40

Jak na razie to przenosi 8 rakiet i uzycie ich z głowcami jądrowymi spowodowałoby odpowiedż jakiej rosja by na pewno nie chciała. Pociski Kalibr sa powolne i łatwe do zestrzelenia więc z całej tej salwy nic mogłoby nie dolecieć zwłaszcza biorąc pod uwage dotychczasowa celność 3M14 .

Tajna Polska
sobota, 23 grudnia 2017, 18:50

A czy coś już wiadomo o rosyjskiej wersji Mistrali ?

Urko
niedziela, 24 grudnia 2017, 15:42

Jeśli chodzi Ci o nowy projekt "Priboj", to ostatnia informacja była taka, że przed 2018 żadnego nie zamówią...

Jo81
sobota, 23 grudnia 2017, 18:44

Bardzo ciekawe rozwiązanie. Najpewniej tańsze niż nasza orka

Grf
niedziela, 24 grudnia 2017, 11:31

Czy jeden NSM wystarczy na taką korwetę, no i czy jest planowana zamiana RBS na norweskie rakieta? Przy takim kierunku rozwoju floty sąsiada koniecznie trzeba dozbroić ORP Ślązak przeciwlotniczo. Najprościej byłoby dogadać się z Brytyjczykami ale Mon nawet produkcja kolejnych Kormoranów nie jest prosta. Co dalej z Adelajdami? pensje dla analityków i ekspertów są wypłacane co miesiąc a postępów i decyzji brak...

tak mniemam
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 12:11

Raczej nie: ta korweta jest mała, ale ma całkiem dobre uzbrojenie przeciwlotnicze. Np. to działo 76mm ma szybkostrzelność 150 strz/min i zdalną detonację pocisków ustalaną przez radar na podstawie ich położenia i celu. Do tego odpowiednik Pancyra-M a NSM jest pociskiem wolno latającym. Raczej będzie potrzebny atak saturacyjny i 1 NSM nie wystarczy. Do tego dochodzi przeciwdziałanie: np. zasłona dymna itp.

polak mały
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 11:24

Jeden pocisk wystarczy, nawet skromne rakiety podwieszane na Kamanach wystarczą, tyle że wcześniej rusek zdąży odpalić te swoje Kalibry. Dlatego pilnie potrzebujemy systemu rozpoznawania celów na morzu, żeby można było stale monitorować aktywność ruskich i w razie czego przydzielać im asystę.

sdf
sobota, 23 grudnia 2017, 18:23

Gdyby tak był uzbrojony Ślązak/Gawron to bym zrozumiał tą cenę i dekadę budowy.

Orsza 1508
sobota, 23 grudnia 2017, 18:22

Zaraz pewnie się dowiemy,że to jest lepsze niż fregaty i niszczyciele rakietowe. A tak na poważnie to jak na państwo,którea ma aspiracje mocarstwowe to słabo. Żeby nie powiedzieć bardzo słabo.

fgh
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 12:09

Nie musi być lepsze. Może po prostu je uzupełniać przez operowanie bliżej lądu. Nie w każdych warunkach da się wykorzystać krążownik rakietowy. Jeśli potrzeba mniej rakiet na niewielkim akwenie, to taka korweta jest wystarczająca. Nie trzeba narażać większej droższej jednostki. Poza tym te korwety są swego rodzaju sposobem na omijanie(jakby ruscy ich nie łamali) zakazu posiadania wyrzutni lądowych tego typu rakiet. Nie można na lądzie? To postawimy na barce czy korwecie. Na jedno wyjdzie.

Nie znam się
niedziela, 24 grudnia 2017, 15:42

może niekoniecznie, może Rosja wraca do idei Stalina? - możliwości zwycięstwa po prostu ilością?

Podpułkownik Wareda
niedziela, 24 grudnia 2017, 14:08

Orsza ... ! (...). " ... państwo [tj. Rosja], które ma aspiracje mocarstwowe, to słabo. Żeby nie powiedzieć - bardzo słabo". Naprawdę? Panie ekspert, proszę przyjąć do wiadomości, że Rosja - w zasadzie - nie musiałaby budować dla siebie żadnych klasycznych nawodnych i podwodnych okrętów bojowych. Za wyjątkiem jednostek specjalistycznych, np.: okrętów hydrograficznych, holowników portowych i pełnomorskich, lodołamaczy pełnomorskich, pływających dźwigów portowych, portowych pogłębiarek ssąco-refulujących, okrętów ratowniczych, gaśniczych i zwalczania rozlewów olejowych, jednostek do transportu, obsługi, wymiany i kontroli pław morskich, a także okręty do poszukiwania, klasyfikacji, identyfikacji oraz neutralizacji min morskich i wszelkiego rodzaju materiałów wybuchowych itp. Panie ekspert, proszę przyjąć do wiadomości (jeżeli Pan do tej pory tego nie wiedział?), że Rosja nie ma aspiracji mocarstwowych. Rosja jest mocarstwem atomowym! W chwili obecnej, rosyjski arsenał atomowy, tj. łączna ilość głowic jądrowych oraz techniczne środki do ich przenoszenia - w zupełności wystarczą, aby skutecznie ostudzić wszelki zapał do wojaczki, dowolnego przeciwnika na świecie. Aktualnie, osobiście nie widzę na horyzoncie jakiegokolwiek wojownika, który pomimo wspaniałej muskulatury, byłby skłonny i na tyle odważny - aby wyprowadzić cios w kierunku rosyjskiego niedźwiedzia. Cudów nie ma! Radzę o tym pamiętać, Panie ekspert, i nie lekceważyć wspomnianego niedźwiedzia! Otóż ten niedźwiedź, nie musi swemu dowolnemu przeciwnikowi skoczyć do gardła. Wystarczy jedno uderzenie łapą w dowolne miejsce! Tylko jedno uderzenie! Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda.

Smuteczek
niedziela, 24 grudnia 2017, 13:52

To wyglada na bardzo waska specjalizacje okretu. Gdyby sie jednak okazalo ze jest zapotrzebowanie na rynku na taki temat to moze sie sprawdzic. Co by zrobiła AS gdyby sie okazało ze Jemen "kupił" z 2 takie "okrety"? Jak dotad obrone przeciwrakietowa mogli koncentrowac praktycznie całkowicie na jednym kierunku. Wieksze rozproszenie baterii plot i radarow odbiloby sie zapewne na skutecznosci przechwycen

max
sobota, 23 grudnia 2017, 18:22

A budżet z roku na rok leci w dół, wiec to "Jeszcze" to jest dobre podsumowanie artykułu.

GRACJAN
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 18:17

Gdybyśmy mieli ze 3 sztuki tego typu Bujanów tobybyło piknie i MW RP mogłaby epatować skutecznymi środkami odpowiedzi a tak mamy 2 amerykańskie falochronowce o skuteczności motorówek somalijskich piratów ale nicto w. 2020 uruchomiony ma byc program likwidacji tworu zwanego MW a srodki izadania scedowane do morskiego oddziału SG. oraz 3wydzielonych samodzielnych morskichgrup operacyjnych ma być likwidowana niepotrzeba infrastruktura oraz. okręty i logistyka. z całego stanu floty ma zostać. 21% okrętów bojowych i28% okrętów wsparcia izabezpieczenia ainfrastruktura MW zmiejszona o 67% za to mamy pozyskać dodatkowy dywizjon obrony wybrzeża z systemami radarowymi dla obu dywizjonów oraz uruchomiona budowa zespołu ZMOR uniwersalnych 1000 tonowych 6-8 okrętów budowanych modułowo. MW ma mieć nie więcej niż 4 tyś stanuosobowego zgrupowanych w 3 grupy operacyjne program mabyc dopięty do 2030 roku

regon
niedziela, 24 grudnia 2017, 21:52

Silimy się na Orkę a tymczasem nawet Ślązak nie ma radaru wykrywania celów powietrznych nie mówiąc o rakietach przeciwlotniczych. Nie potrzebujemy OP a asymetrycznej odpowiedzi czyli rakiet samosterujących o zasięgu 500+km które do celu mogą lecieć nad krajami bałtyckimi, morzem oraz Narwi i lepszego rozpoznania radiolokacyjnego dla NSM. Trzeba przyznać że Rosjanie zadziwiają świeżością a na ich miarę nowatorskim optymalnym asymetrycznym podejściem do przewidywanych zagrożeń wykorzystując np. przewagę nad Chińczykami jeśli chodzi o pociski przeciwokrętowe i manewrujące. Małe korwetki, dotankowane na Pacyfiku uzbrojone w rakiety o zasięgu ponad 2000 km mogą z powodzeniem uderzyć w systemy radiolokacyjne i tarczy antyrakietowej na zachodnim wybrzeżu USA niwelując przewagę w zdolnościach antybalistycznych USA.

Polanski
środa, 27 grudnia 2017, 13:57

A ty oczywiście odkryłeś Amerykę. Każdy statek "dotankowujący" okręt wojenny bierze udział w wojnie i zostanie zniszczony. Każdy musi mieć transponder i jak go wyłączy to zostanie natychmiast zniszczony. Każdy podlega inspekcji na morzu. Nie po to Amerykanie panują na morzach, żeby takie głupie błędy popełniali. Co nie znaczy żeby samobójców brakowało.

b
środa, 27 grudnia 2017, 12:53

To nowatorskie rozwiazanie wymyslili Japonczycy w obliczu kleski.

oskarm
wtorek, 26 grudnia 2017, 05:37

@regon, Slazak ma 3-wspolrzedy radar wykrywania celow powietrznych Smart-S. Fakt, ze Slazak po ewentualnym dozbrojeniu i jego radar to zdecydowanie za malo jak na dzisiejsze warunki baltyckie...

Rotmistrz
sobota, 23 grudnia 2017, 17:53

Bujan M kub Karakurt do typ okrętu jakiego my potrzebujemy. Mały i bardzo silnie uzbrojony rakietowo. Dostosowany do wykonania jednej decydującej salwt. A my.....budujemy wielkrotnie większy, droższy i bezbronny okręt Ślązak, duże trałowce Kormoran - mimo że mamy obecnie najsilniejsze siły trałowe na Bałtyku. Jeden taki mały Bujan lub Karakurt jest w stanien zniszczyć większość naszej floty jedną salwą rakietami przeciwokrętowymi. Zapewne są też tańsze od praktycznie nieuzbrojonego Kormorana.

Bartosz
wtorek, 26 grudnia 2017, 10:21

Po co nam okręt do jednorazowej misji „wystrzel i ratuj się”!? My potrzebujemy większych jednostek z silna obrona przeciwlotnicza, które będą mogły długo przetrwac na polu walki i zapewnić ochronę pozostałym jednostkom.

oskarm
niedziela, 24 grudnia 2017, 15:54

@Rotmistrz U nas do tego celów mamy NDR. Taniej i efektywnej. Zadania nawodnych sił okrętowych w wojnie obronnej będą powinna być obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa oraz zwalczanie okrętów podwodnych => fregaty. Przy okazji takie okręty mogą działać skutecznie w czasie kryzysu i pokoju zarówno na Bałtyku jak i poza nim.

Pim
niedziela, 24 grudnia 2017, 11:07

Zastanawia mnie ta koncepcja. Biorąc pod uwagę akwen morza Kaspijskiego, sieć rzeczną + wszelkie śródlądowe drogi wodne, posiadanie takich mobilnych platform do wystrzeliwania rakiet manewrujących ma sens. Z drugiej strony to samo można robić z platform powietrznych bez ograniczeń geograficznych. Czy w takim razie to nie projekt mający "dać zatrudnienie" do czasu aż pojawią się nowe koncepcje i pieniądze dla przemysłu stoczniowego? Analogicznie jak nowa generacja River-ów dla RN? (czytaj oczekiwanie na ruszenie programu fregat).

Racjonalność wydatków
wtorek, 26 grudnia 2017, 16:40

Nie wiem czy można w to wierzyć, ale Deagel podaje, że koszt Bujana-M w 2014 wyniósł zaledwie 70 mln $ (to chyba bez uzbrojenia?). Żadnej platformy powietrznej za tyle nie kupisz, bo taka zabierająca 4/8 szt. pocisków samosterujących średniego zasięgu to kosztowny bombowiec strategiczny (ilość limitowana umowami) a kosztowne myśliwce wielozadaniowe zabierają góra 2 szt. takich pocisków więc potrzeba ich 2-4 szt. więc kosztują drożej od Bujana-M. Ponadto to samoloty posiadają ograniczenia geograficzne: położenie ich baz jest znane i są to podatne na zniszczenie. Obszar gdzie może przebywać Bujan-M jest nieporównywalnie większy niż obszar baz lotniczych, więc jest trudniejszy do zniszczenia. Na godzinę lotu myśliwca przypada min. 30 godzin serwisowania. Bujana-M przerzucisz drogą morska np. pod Jemen, bo jedyne co będzie potrzebował to np. wodę, żywność i ropę, co może dostarczać nawet statek handlowy. Jeśli chciałbyś tam przez miesiąc użyć myśliwce wielozadaniowe, to musiałbyś się dogadać z jakimś Egiptem czy kimś tam i stworzyć całą bazę do serwisowania tych 30 godzin na 1 godzinę lotu i by mieć w powietrzu cały czas parę gotową do odpalenia takich rakiet, to musiałbyś mieć kilkadziesiąt myśliwców w takiej bazie a Bujan-M może z rakietami gotowymi do startu bujać się tam cały miesiąc niskim kosztem, tylko co 10 dni będzie zaopatrywany przez jakiś statek w wodę, żarcie i paliwo. Nie bój się - przy rozmiarze swojego budżetu Rosja dokładnie przemyślała w jaki typ uzbrojenia inwestować.

jur73
czwartek, 28 grudnia 2017, 01:23

Odkrywcze . Należy jednak dodać małe " ale " , żeby tak małe okręty mogły przenosić systemy rakiet manewrujących , trzeba posiadać zestawy rakiet o odpowiednio małych rozmiarach przestrzennych i masowych . Jednocześnie zachować odpowiednią donośność i możliwości przenoszenia głowic o odpowiedniej sile rażenia . Na dzień dzisiejszy tylko FR dysponuje odpowiednią do tego technologią . I to jest cała tajemnica pomysłu .

As
sobota, 23 grudnia 2017, 17:24

Jak my budowaliśmy podobnej wielkości okręt to udało się nam do pokładu przykręcić działko na wróble i wyposażyć w zestaw do szukania min. Jakby okręt miał służyć morskiej grupie rekonstrukcyjnej do wojowania na modłę lat czterdziestych ubiegłego wieku.

Davien
niedziela, 24 grudnia 2017, 10:53

AS jakoś jak widzę zapomniałeś o Orkanach które w kwestii zwalczania innych okrętów są w pełni porównywalne do Bujanów-M czy Karakurta

PolExit
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 16:07

Okrety jednorazowego uzytku, ale i tak wiecej niz my posiadamy.

tadek
sobota, 23 grudnia 2017, 17:12

jak sie nie ma tego co by się chciało to trzeba sie zadowolić tym co jest dostępne

drewatex
niedziela, 24 grudnia 2017, 17:31

my w odpowiedzi zamowimy wiecej holownikow dla Marynarki Wojennej plus przekrojow broni dla reszty armii - troche wiecej samolotow i smiglowcow dla ViP- ow tez by sie przydalo

hkjhkj
środa, 27 grudnia 2017, 19:55

a my stawiamy na niszczyciele min..genialny pomysł...

Wajda
wtorek, 26 grudnia 2017, 22:11

Informacja z dzisiaj: Morskie testy kompleksu Pancyr-ME rozpoczną się w 2018 roku. Pierwszą morską wersję tego rakietowo-artylerskiego zestawu otrzyma właśnie projekt 22800 "Karakurt". Czyli okręt nie bezbronny.

Davien
środa, 27 grudnia 2017, 13:12

Czyli dostanie kolejna wersję Kasztana, bo tym jest Pancyr-ME. Przynajmniej da radę z seaskimmerami . O ile oczywiście cos z tej modernizacji 3M87 wyjdzie a zmian ma byc sporo.

polak mały
środa, 27 grudnia 2017, 12:50

Pancyr to system, który nie poradzi sobie z pociskami manewrującymi typu cruise, zwłaszcza stealth (nasze NSM). Spójrzmy prawdzie w oczy - Rosja w ogóle nie ma takiego systemu. Nie wyklucza to możliwości stworzenia takowego w przyszłości, no ale, w przyszłości... to my być może w kosmos polecimy.

rED
środa, 27 grudnia 2017, 10:09

Otrzyma czas przyszły czyli teraz bezbronny

Tenor
wtorek, 26 grudnia 2017, 11:08

Czy to nie jest przypadkiem forma ominiecia ustalen zimnowojennych, ze nia mozna rozmieszczac rakiet o takim zasiegu i mocy blisko NATO ale na ladzie i dlatego buduja takie stateczki ?

Marcin
niedziela, 24 grudnia 2017, 00:44

Dlaczego ''na szczęście'' dla państw zachodnich? Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie zamierza używac takich okrętów przeciw flocie NATO a przeciw terrorystom z państwa islamskiego w Syrii czy innych tego typu miejscom na bliskim wschodzie lub północnej Afryce.

dim
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 10:44

Wystarczy, że dołączą grupę takich okręcików do zespołu starszego typu, za to bardzo mocno wyposażonych w opl. Zwielokrotniając wtedy siłę uderzeniową zespołu i czyniąc jego lepiej wtedy rozproszone środki ogniowe znacznie trudniejszymi do pełnego zniszczenia przez celne trafienia.

rzeszow
niedziela, 24 grudnia 2017, 00:32

Tor-M2 bedzie montowany -juz testowali i zdal sprawdzian bojowy

Davien
niedziela, 24 grudnia 2017, 10:51

Tor-M2 nie jest w stanie dalej przechwytywać seaskimmerów a jego montarz ograniczy ilość VLS 3S14 wiec cos za cos. będzie jakaś obrona na śmigłowce bo samolotom to nie zagrozi i dalej nic na pociski przeciwokretowe

Marcin Kleinowski
niedziela, 24 grudnia 2017, 00:20

A czy my też nie powinniśmy pomyśleć o tańszym odpowiedniku okrętów podwodnych ? Francuzi przedstawili parę lat temu koncepcję okrętu, który poruszałby się częściowo zanurzony lub w niedużym zanurzeniu.

oskarm
niedziela, 24 grudnia 2017, 16:02

@Marcin Kleinowski A skąd pomysł że byłoby taniej? Tamta koncepcja ma kupę wad (brak sensownej OPL w trybie nawodnym, większy hałas w trybie podwodnym od OP). Taki okręt będzie łatwiejszy do zatopienia w trybie nawodnym od fregaty czy nawet korwety i łatwiejszy do wytropienia od okrętu podwodnego. Stąd nikt nie ma ochoty jej wdrażać.

Put-in rulez!
sobota, 23 grudnia 2017, 14:57

Te jednostki mają zastosowanie w tylko dwóch przypadkach: propagandowym, gdy strzela się do celów w krajach trzeciego świata, oraz gdy uzbrojone w głowice nuklearne mogłyby wykonać jednorazowy atak rakietowy na dowolne cele w Europie, a chwilę później wraz z załogami pójść na dno. De facto w obu przypadkach chodzi o propagandę i wywieranie presji, a nie o jakiekolwiek realne znaczenie militarne. Bieda aż piszczy, ale zgrywają kozaków jak za Chruszczowa!

Smuteczek
niedziela, 24 grudnia 2017, 13:48

Niezupełnie. Aktualnie jednym z hitow eksportowych Rosji jest Kalibr. Bron ta moze byc uzywana jako odwetowa dla niektorych dyktatorow. Niekiedy tez pocisk z ograniczonym zasiegiem ( a tylko takie wolno wg miedzynarodowych przepisow sprzedawac) nie jest w stanie siegnac zakładanego celu. Stad kupuje sie taki "okret", ktory poza wyzutniami rakiet i zupełnie podstawowym radarem nie ma prawie nic. Nie jest szybki, nie obroni sie ( o by mogł sie obronic przed samolotami spod znaku białej gwiazdy to musiały byc duzo wiekszy i duuuuuuuuuzo drozszy) ale w zupełnosi wypełnia luke z zasiegiem. Widzielismy ostatnio na przykładzie AS ile przeciwrakiet odpala sie by przechwycic jeden pocisk atakujacy wazny cel. Ile przeciwrakiet trzea bedzie wystrzelic by gwarantowac przechwycenie 8? A co bedzie gdy salwe odpali 2 lub 3 takie "okrety"? Sa przeciez bardzo tanie Taki własnie pomysł widze na ten okret.

Zaklinanie rzeczywistości nic nie pomoże
niedziela, 24 grudnia 2017, 11:58

Przypomnij mi jakie cele atakowały lotniskowce i całą flota podążajaca za nimi? Kraje którego świata?

Davien
niedziela, 24 grudnia 2017, 10:58

W drugim przypadku odpowiedzią byłyby Tridenty II D5 i M5.1 z brytyjskich i francuskich SSBN nawet zakładając ze USA się nie włączy. Istotnie "opłacalna " dla Rosji wymiana. Bujan-M i Karakurt to po prostu nowoczesniejsza wersja kutrów rakietowych mająca wykonać atak pociskami manewrującymi,/przeciwokrętowymi i zwiewać. My tez mamy podobne okręty czyli Orkany, mające dokładnie te same zadania w walce na morzu co Bujany-M czy Karakurty

oko
sobota, 23 grudnia 2017, 14:49

Czyli jedna taka motorówka wystarczy aby przeoraćcałe zaplecze dowództwa wielonarodowej dywizji w Elblągu.

wert
wtorek, 26 grudnia 2017, 02:13

Biorąc pod uwagę powstający w Redzikowie system, który ma zneutralizować Okręg Kaliningradzki umożliwiając flocie USA wejście na Bałtyk zostało nam jakieś pół roku. Kiedy ta baza będzie gotowa to już będzie po Rosji. A dokładnie to po jej mocarstwowych ambicjach bo podbijać tego kolosa nikt nie ma zamiaru. Chyba, że uderzą wcześniej. 1 Gwardyjska Armia Pancerna będzie gotowa lada moment.

trew
wtorek, 26 grudnia 2017, 20:51

A jakiż to w Redzikowie "powstaje system", "który ma zneutralizować Okręg Kaliningradzki umożliwiając flocie USA wejście na Bałtyk", bo nawet w Białym Domu o tym nie słyszeli? Możesz to nam bliżej naświetlić? Bo na razie na Redzikowo wystarczy para starych Su-24M lecąca poniżej 50m...

BUBA
wtorek, 26 grudnia 2017, 14:04

Po wystrzeleniu zapasu pocisków (Zdaje się 16 a nawet niech będzie 32) załoga Redzikowa wsiądzie na Herkulesy i odleci w bezpieczne miejsce... a Redzikowo zostanie zniszczone bo bronione będzie przez dwie polskie przestarzałe baterie Patriot PAC-3+ z pierwszej fazy "Wisły". Znamiennym jest ze MON nie podaje do dziś lokalizacji nowo zakupionych Patriotów. Co ma Redzikowo do Kaliningradu? Samo w sobie jako obiekt przeciwbalistyczny jest bezbronne przed uderzeniem pocisków manewrujących. To Polacy muszą zabezpieczyć tą amerykańską bazę przed atakiem lotnictwa i pocisków taktycznych oraz manewrujących. Po to są prawdopodobnie pilnie potrzebne pierwsze dwie baterie Patriot by wypełnić umowę z USA o współdziałaniu w ochronie Redzikowa. Militarne znaczenie tej bazy jest żadne przeciw Rosji. Dla Polski oznacza stałe uwiązanie sił OPL w obronie bazy i tym samym osłabienie całej OPL. Nie słychać by Amerykanie zamierzali w Polsce umieścić system THAAD czy własne systemy Patriot. Tak więc nam odpadnie przynajmniej jedna bateria (Dwie sa potrzebne do stałej rotacji na czas serwisu i przeglądów)

WW1
sobota, 23 grudnia 2017, 14:22

Co ruscy budują.... a u nas co?? Ślązak budowany prawie 20 lat i będzie uzbrojony w dwie armatki,kilka karabinów i wyrzutnie gromów,śmiech na sali a program Miecznik anulowano

TM
niedziela, 24 grudnia 2017, 15:08

Do Autora Jak to jest z tym układem napędowym, czy śruby są napędzane przez: - silniki wysokoprężne M 507, każdy silnik na swoją śrubę - podobno już nie, - typowy układ diesel - elektryczny tj. każda śruba jest napędzana bezpośrednio swoim silnikiem elektrycznym, - czy też układ hybrydowy spalinowo - elektryczny. Z tekstu artykułu nie mogę się zorientować.

tak mniemam
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 12:03

Sądzę, że skoro to przeznaczone na płytkie wody, to raczej będzie każdy silnik swoją śrubę: daje to mniejsze zanurzenie i większą odporność na uszkodzenia.

AA
wtorek, 26 grudnia 2017, 17:51

w sumie to równie dobrze mogą kontenery startowe przyspawać do pokładu frachtowca - efekt ten sam, a koszt niższy, ba kamuflaż lepszy

muminek
sobota, 23 grudnia 2017, 14:05

Jaki kraj taki krążownik ...

Polanski
środa, 27 grudnia 2017, 14:06

Piękne memento, ale nie darowałem sobie, żeby nie skomentować.

dfg
niedziela, 24 grudnia 2017, 14:56

Nam też by się takie jednostki przydały. Skoro "orka" ma przenosić rakiety manewrujące to warto by było zintegrować te same rakiety z naszymi okrętami od korwet do fregat. Nie musi to być nie wiadomo ile silosów. Nawet symboliczna ilość wystarczy, żeby śmieszna łódeczka na którą szkoda tracić siły i środki, urosła w oczach agresora do celu na który trzeba uważać. Wtedy nasze korwety byłyby coś warte.

dim
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 10:41

@dfg "byłyby coś warte", ale jako ruchome, a bezbronne cele. Okręty jak ten rosyjski mają sens w dużych zespołach, wtedy ochraniane są przez okręty dobrze wyposażone w broń stricte obronną). Lub mają sens blisko brzegu, który atakować będą z dużą dozą działań samobójczych. Co jednak bezpieczniej i taniej, w polskim wypadku, załatwią wyrzutnie lądowe. Tylko na Miłość Boską nie ta potwornie droga, a mało skuteczna dla Polski amerykańska oferta, w wersji jak przedstawiono ją w tym piśmie dopiero co.

Kiks
niedziela, 24 grudnia 2017, 14:21

Na szczęście my już nie będziemy się do tego dokładali.

Czu
sobota, 23 grudnia 2017, 21:33

Jesteśmy gotowi! Kormoran z działkiem wróbel na czele !

ddd
sobota, 23 grudnia 2017, 21:24

Wiedzą co robią, a my podniecamy się sprzątaczami min, czyli robimy to samo co emigranci. Nawet wojsko jest sprzątaczem dla zachodu. Kiedy w końcu nasze władze, zrozumieją, że jeśli chcą się liczyć to muszą mieć siłę uderzeniową, bez tego nikt nie będzie nas poważnie traktował.

b
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 14:26

A ten rosyjski rarytas to odporny jest na miny? MB to "wielkie jezioro" , mocno nasycona obrona, tu nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie prowadzil wielkich morskich operacji. Nam potrzeba zabezpieczenia szlaku zeglugowego oraz torow wodnych do kluczowej infrastruktury np.gazoport , a tu najlatwiej narobic problemow minami, dlatego takie jednostki to koniecznosc.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama