Reklama
Reklama

Wojsko kupiło prawie 8 tys. karabinów Beryl

4 sierpnia 2015, 16:24
Fot. chor. R.Mniedło/11LDKPanc.
Żołnierz uzbrojony w karabin Mini-Beryl. Fot. chor. R. Mniedło/11LDKPanc.

Inspektorat Uzbrojenia poinformował o złożeniu zamówienia na 5,5 tys. karabinów szturmowych kalibru 5,56 mm wz. 96 Beryl i 2,4 tys. wz. 96 Mini-Beryl. Dostawy mają się odbyć do 2016 roku, a wartość zamówienia wynosi 42,5 mln zł.

Informacja o podpisaniu umowy na dostawę karabinów Beryl i Mini-Beryl jest następstwem negocjacji, jakie w tej sprawie prowadził z Fabryką Broni "Łucznik"-Radom Inspektorat Uzbrojenia. Ostatecznie zakupionych zostanie - zgodnie z pierwotnym planem - 5498 karabinów Beryl i 2400 Mini-Beryl, a całkowita wartość zamówienia została określona na 42,534 mln zł z VAT.

Żołnierz uzbrojony w karabin Mini-Beryl. Fot. chor. R. Mniedło/11LDKPanc.

Zamówienie złożono w trybie „z wolnej ręki”. Inspektorat Uzbrojenia w uzasadnieniu zwrócił uwagę, że Fabryka Broni Łucznik-Radom przeprowadziła w ramach finansowanej przez MON pracy rozwojowej wdrożenie karabinów Beryl (na amunicję 5,56x45 mm zgodną ze standardami NATO) i jest ich jedynym producentem.

Ponieważ zmiana wykonawcy powodowałyby niekompatybilność pozyskiwanego SpW z wprowadzonym i użytkowanym w SZ RP, oraz nieproporcjonalnie duże trudności w jego użytkowaniu, utrzymaniu i zabezpieczeniu logistycznym, zachodzi konieczność wznowienia dostaw u dotychczasowego wykonawcy

czytamy w uzasadnieniu Inspektoratu Uzbrojenia

Podkreślono ponadto, że wprowadzenie nowego rodzaju karabinka wymusiłoby rozbudowę systemu zabezpieczenia logistycznego, uniemożliwiając np. stosowanie zamienności zespołów. W takim wypadku konieczne byłoby również odpowiednie przeszkolenie zarówno instruktorów, jak i użytkowników karabinów. Brak kompatybilności oraz trudności w użytkowaniu, zabezpieczeniu logistycznym i utrzymaniu uznano za przesłankę do zamówienia u dotychczasowego producenta.

Dostawy karabinów odbędą się w latach 2015-2016. Beryle są wprowadzane w Siłach Zbrojnych przede wszystkim w miejsce broni systemu Kałasznikowa typu AKM/AKMS, na amunicję 7,62x39 mm. Z kolei systemy Mini-Beryl mogą być używane, między innymi, przez żołnierzy jednostek wsparcia, zapewniając przy tym znacznie większą siłę ognia niż np. pistolety maszynowe.

KomentarzeLiczba komentarzy: 33
Ani
środa, 5 sierpnia 2015, 00:54

Dopiero co był artykuł o ustawie nakazującej kupowanie sprzętu polskiej produkcji i tam większość komentarzy pomysł zachwalała. Teraz wojsko kupuje karabinki polskiej produkcji i jest płacz, że drogo i powinniśmy kupować amerykańskie lub niemieckie. Niezły cyrk. Winszuję.

GPAS
środa, 5 sierpnia 2015, 00:43

A co z modernizacją Beryli do wariantu C ???

tt
środa, 5 sierpnia 2015, 11:52

Fabryka robi go we własnym zakresie i własnymi siłami. Armia nie jest nim zainteresowana, ponoć czeka na nowe konstrukcje...

Marek
środa, 5 sierpnia 2015, 00:42

A nasze "geniusze" od już GENERAŁA Dudy(IU) nadal pierdzą w stołki i nadal dumają nad MSBS, zamiast natychmiast zamówić kilkutysięczna serię i skierować do normalnego użytkowania, by wykryć i wyeliminować wady i niedoróbki.

ert80
środa, 5 sierpnia 2015, 18:24

Zdaje się, że MSBS ma być razem z TYTANEM więc za dwa lata będzie wchodził na wyposażenie, pojawiały się informacje, że pierwsze zamówienie na 15 tyś sztuk jest już przyklepane.

vvv
środa, 5 sierpnia 2015, 11:38

tak tak...wyprodukowac 40tys z niedorobkami i pozniej placic 2gie tyle za ich naprawianie :) geniusz poziomu janusza militariów :) MSBS idzie wlasnym trybem i za rok lub dwa będzie w WP. to nie kuchenka ale karabin kroty ma działac wszedzie i zawsze a to kosztuje i trwa. MSBS przeszedl ogromną ewolucję od momentu pierwszej kreski w CADzie.

qwerty
środa, 5 sierpnia 2015, 00:37

A czy wysoka cena Beryla to nie jest czasem pochodna tego, że po prostu mało ich wyprodukowano? G36 czy M16 produkuje się w milionach sztuk co obniża koszt jednostkowy.

qwas
środa, 5 sierpnia 2015, 00:31

Taaaa ... klasyka jak zwykle - IU kupuje 7,9 tys karabinków dla potrzeb 100 tys armii. W tym tempie WP będzie przezbrojone na już przestarzałe Beryle za jakieś 25 lat.

vvv
środa, 5 sierpnia 2015, 11:36

beryli lacznie mamy okolo 70tys ale roznych wersji

rabarbarus
wtorek, 4 sierpnia 2015, 22:38

W polskiej armii nadal jest sporo starszej broni, więc jak dla mnie ta decyzja jest uzasadniona. Mimo wszystko wolałbym jednak, żeby proces wprowadzania MSBS już się rozpoczynał...

Kamil
środa, 5 sierpnia 2015, 13:06

Jestem zdania, że skoro mamy swoją rozwojową wersję kałacha to powinniśmy wycofać pozostałe starsze typy broni i zastąpić je właśnie Berylami w stosunku 1:1. Dodatkowo mamy ok. 2mln sztuk zmagazynowanej broni ale co z tego skoro w większości to broń z 2 wojny światowej? Po cenie jaka obecnie płaci MON musielibyśmy wydać na same Beryle ok. 10mld złotych, ale przynajmniej mielibyśmy chociaż karabiny... A gdzie pistolety? Broń dla snajperów/strzelców wyborowych? CKMy? Kolejne parę miliardów. Nie wspomnę już o obuwiu, umundurowaniu, pasach, plecakach (nie pamiętam specjalistycznej nazwy), kamizelkach i hełmach kewlarowych. Przypuszczam, że musielibyśmy wydać na samo wyposarzenie podstawowe ok 40 mld złotych dla ok. 2 mln żołnierzy (z czego oczywiście tylko 120 tysięcy jest w czynnej służbie wojskowej, ale w razie wojny zabraknie broni dla tych z poboru. To nie średniowiecze że na konia z kopią można było wypuścić chłopów z kosami, na czołg z kamieniem się nikt nie ruszy.

Art37
środa, 5 sierpnia 2015, 15:44

Gościu ,Polska nie ma żadnej broni z 2 wojny w magazynach tylko Rosja,Polska ma zmagazynowane Kałasznikowy i to w liczbie 50-70 tyś z lat 90 tych, w razie wojny dziś Polacy będą walczyć kosami albo nożami kuchennymi poczytaj trochę w internecie znajdziesz na pewno kilka rzetelnych i prawdziwych materiałów jak naprawdę wygląda sytuacja Polskiej armii i jej uzbrojenia .Pozdrawiam

Extern
środa, 5 sierpnia 2015, 15:07

Apropo tej kosy na rycerza, to przypomniało mi się jak mi opowiadał kiedyś jeden gość że w stanie wojennym łamali latarnie i zatrzymywali czołgi wsadzając im je między koła a gąsienice. Ciekawe jakie są realne sposoby na pokonanie/unieruchomienie czołgu powiedzmy w terenie miejskim nie dysponując profesjonalną bronią przeciwpancerną.

morgul
wtorek, 4 sierpnia 2015, 18:35

MSBS - wrzućcie z 2 000 MSBS "na przemiał" na poligony, żeby wyszło szydło z worka i jeśli trzeba po roku mądra ewentualna modernizacja. Dobry karabin nie da sie stworzyć tylko w labolatorium on musi się sprawdzić w błocie i kurzu to żołnierz który z nim spędzi 2 miesiące będzie wiedział co trzeba usprawnić zmienić lub wymienić.

Mireq
czwartek, 6 sierpnia 2015, 00:34

Bardzo rozsądny pomysł

Gottard
wtorek, 4 sierpnia 2015, 22:19

Kolega Morgul oszalał? MSBS to delikatna broń z polimeru dla profesjonalistów. Zraz by popsuli , kto za to zapłaci? Dowódcy nawet teraz nie wydaja żołnierzom kolimatorów bo potrafią przemielić i popsuć wszystko. Nawet toporne Beryle z misji wracają tak zharatane ze koszt remontu dorównuje zakupowi nowej broni. MSBS co najwyżej dla GROM, SG i ŻW

Gottard
wtorek, 4 sierpnia 2015, 17:37

Nie lepiej był zamówić za te same pieniądze 20 tys karabinków amerykańskich M4A1-PIP FNH Lands Army ? Są w cenie $642 czyli jakieś 2.100zł za sztukę, gdy Beryl wychodzi aż po 5.301zł. Nikt w MON nie słyszał o dobrym gospodarowaniu pieniędzmi? Mielibyśmy 20 tysięcy świetnych karabinków światowej renomy zamiast niespełna 8 tysięcy koszmarków, których żołnierze wstydzą się nosić na ćwiczenia międzynarodowe. I to w czasie gdy nie ma już w magazynach karabinów dla rezerwistów, bo były poważne problemy aby przekazać ostatnio policji 2000 szt starych AKM.

y
wtorek, 4 sierpnia 2015, 20:22

Ja od lat używam Beryla (w rożnych wersjach). Używałem go również w Afganie. I jakoś się tego nie wstydziłem i obecnie też się nie wstydzę. To całkiem przyzwoita broń. A w Afganie spotykałem amerykańskich żołnierzy ze starymi M16. I też się tego nie wstydzili. Ale Ty oczywiście wiesz lepiej...

pk
wtorek, 4 sierpnia 2015, 17:42

nie lepiej. Polskie wojsko powinno mieć broń zaprojektowaną przez polskich inżynierów i wyprodukowaną przez polskich robotników w polskich fabrykach.

maniek
wtorek, 4 sierpnia 2015, 17:26

przeciętnie wychodzi 5400 za karabin... czy to dużo?

taki_tam_sobie_internetowy_"ekspert"
wtorek, 4 sierpnia 2015, 20:00

Dużo. Bardzo dużo! Za podobne pieniądze można mieć genialne, niemieckie G36 (w Polsce wykorzystuje go chyba tylko GROM, co samo w sobie mówi jakiej klasy to broń) z całym serwisem (magazynki, naprawy i inne), bo goły G36 to $800 (3600 zł po bardzo niekorzystnym kursie), a z kompletem celowników i magazynków niemcy liczą sobie $1200 (4800 zł po bardzo, bardzo niekorzystnym kursie). A tu za 5600 zł armia dostaje toporną przeróbę starego kałacha na nabój 5,56x45 NATO. No ale pseudopatrioci ("Kupować byle gówno, aby tylko polskie!") i związkowcy ("Wcisnąć armii byle gówno, bylebyśmy hajs z tego mieli") z Radomia się cieszą

chrzysztof
wtorek, 4 sierpnia 2015, 17:39

Cywilna wersja jest po 3800. Różnica w cenie bierze się prawdopodobnie z tego, że wojsko kupuje karabin z kompletem magazynków i obsługą techniczną przez pewien okres czasu.

r.majewski
wtorek, 4 sierpnia 2015, 16:37

a co z MSBS ????

aaaa
wtorek, 4 sierpnia 2015, 16:44

Jest na testach w 17 brygadzie

eybh
środa, 5 sierpnia 2015, 10:13

Cena dla Naszej armii, wyższa niż dla Nigerii. My płacimy po 5385zł za sztukę. Natomiast kontrakt dla Nigerii opiewa na około 3,3 mln zł za 1000 szt, czyli wychodzi za jeden karabin 3300zł.

taki jeden
środa, 5 sierpnia 2015, 16:51

Bo w cenie jest VAT (+ cena promocyjna), którego nie ma przy eksporcie do krajów spoza UE. VAT i tak wróci do skarbu państwa.

vvv
środa, 5 sierpnia 2015, 11:34

bo tam jest cena promocyjna aby opchnac do kraju 3ciego nasze karabinki. takie akcje sa czyms normalnym "tzw promocja" bo nigeriia rozwaza kolejne zamowienia i Łucznik ma sie przymiezyc do beryla 7,62 w wersji dlugiej i mini

jesień89
czwartek, 6 sierpnia 2015, 16:04

Ostra dyskusja się rozwinęła, Panowie jako stary rezerwista z poboru 89 powiem tak: płacimy drogo za krajowe beryle z prostej przyczyny, otóż kupujemy ich mało (niestety zbyt mało) i konieczne jest dotowanie fabryki za podtrzymywanie zdolności produkcyjnych, tzw. gotowości do działania w sytuacji krytycznej. Te nieco ponad 30 mln zł (po odjęciu VAT tyle zostaje) obrotu dla takiej fabryki to tyle co nic, taka firma musi mieć obroty rzędu kilkuset milionów złotych rocznie . I tak się dotuje fabrykę, kupując mało, a za to płacąc więcej za sztukę, nie wykorzystuje się tzw. "korzyści skali" (pojęcie ekonomiczne). Zdolności produkcyjne fabryki zapewne znacznie przekraczają zamówienia z armii, a przynajmniej znacznie powinny przekraczać na wypadek stanu kryzysowego i za to trzeba zapłacić, jeśli chce się mieć broń podstawową produkowaną w kraju. Osobiście wolałbym, żeby zamiast dotować kupowano więcej i istniał system szkolenia rezerw i obrony terytorialnej dla których broń także musi być (bo przynajmniej czterotygodniowe szkolenie unitarne dla każdego 19 latka i jakiś system krótkich kilkudniowych szkoleń co kilka lat dla rezerw to powinien istnieć musowo bo 100 tys. armia jest dobra na czas pokoju, a w razie W trzeba mieć z czego ją rozwinąć bo nawet pełne 100 tys. żołnierzy w boju wymaga minimum 200-300 tys. rezerw na tyłach by było z czego rotować żołnierzy i uzupełniać straty a nasza armia w wypadku konwencjonalnego konfliktu nie może obronić terytorium Polski jeśli będzie mniejsza niż 500 tys. ludzi nawet pomimo zaklęć decydentów jakoby obecnie nie prowadzono masowych wojen jak 70 lat temu- tak nie prowadzi się wojen masową armią dopóki ktoś nie zacznie pierwszy, a nie chciałbym byśmy byli tego pierwszą ofiarą - nawet we wrześniu 1939 nasza armia była przecież liczniejsza ale jednak za słabo uzbrojona, ze zbyt niskimi zapasami, słabą logistyką i systemem łączności i nie dała rady w tamtych okolicznościach). Prawda jest taka, że rocznie armia powinna kupować znacznie więcej Beryli, a potem MSBS (czy co tam wybiorą jako podstawowy), tak minimum 15-20 tys. sztuk (najlepiej ponad 20 tys. sztuk rocznie). To pozwoliłoby przezbroić zawodową armię w najnowszy model w 5-7 lat (i co ważne byłyby to egzemplarze w miarę niezużyte, a broń używana nawet tylko na ćwiczeniach jednak się zużywa i po kilku latach wiele jej elementów nadaje do wymiany) . Kolejne kilka lat pozwoliłoby wyposażyć nieistniejącą obronę terytorialną (może ktoś ją w końcu stworzy) i minimalne rezerwy dla mobilizacyjnego rozwinięcia armii regularnej (pewnie mamy z ostatnich dwóch dekad około 100 tys. byłych zawodowych i to wszystko, bo ostatni poborowi to i tak już wszystko zapomnieli i zapewne nie ma dla nich wyposażenia) .

jesień89
czwartek, 6 sierpnia 2015, 16:00

Ostra dyskusja się rozwinęła, Panowie jako stary rezerwista z poboru 89 powiem tak: płacimy drogo za krajowe beryle z prostej przyczyny, otóż kupujemy ich mało (niestety zbyt mało) i konieczne jest dotowanie fabryki za podtrzymywanie zdolności produkcyjnych, tzw. gotowości do działania w sytuacji krytycznej. Te nieco ponad 30 mln zł (po odjęciu VAT tyle zostaje) obrotu dla takiej fabryki to tyle co nic, taka firma musi mieć obroty rzędu kilkuset milionów złotych rocznie . I tak się dotuje fabrykę, kupując mało, a za to płacąc więcej za sztukę, nie wykorzystuje się tzw. "korzyści skali" (pojęcie ekonomiczne). Zdolności produkcyjne fabryki zapewne znacznie przekraczają zamówienia z armii, a przynajmniej znacznie powinny przekraczać na wypadek stanu kryzysowego i za to trzeba zapłacić, jeśli chce się mieć broń podstawową produkowaną w kraju. Osobiście wolałbym, żeby zamiast dotować kupowano więcej i istniał system szkolenia rezerw i obrony terytorialnej dla których broń także musi być (bo przynajmniej czterotygodniowe szkolenie unitarne dla każdego 19 latka i jakiś system krótkich kilkudniowych szkoleń co kilka lat dla rezerw to powinien istnieć musowo bo 100 tys. armia jest dobra na czas pokoju, a w razie W trzeba mieć z czego ją rozwinąć bo nawet pełne 100 tys. żołnierzy w boju wymaga minimum 200-300 tys. rezerw na tyłach by było z czego rotować żołnierzy i uzupełniać straty a nasza armia w wypadku konwencjonalnego konfliktu nie może obronić terytorium Polski jeśli będzie mniejsza niż 500 tys. ludzi nawet pomimo zaklęć decydentów jakoby obecnie nie prowadzono masowych wojen jak 70 lat temu- tak nie prowadzi się wojen masową armią dopóki ktoś nie zacznie pierwszy, a nie chciałbym byśmy byli tego pierwszą ofiarą - nawet we wrześniu 1939 nasza armia była przecież liczniejsza ale jednak za słabo uzbrojona, ze zbyt niskimi zapasami, słabą logistyką i systemem łączności i nie dała rady w tamtych okolicznościach). Prawda jest taka, że rocznie armia powinna kupować znacznie więcej Beryli, a potem MSBS (czy co tam wybiorą jako podstawowy), tak minimum 15-20 tys. sztuk (najlepiej ponad 20 tys. sztuk rocznie). To pozwoliłoby przezbroić zawodową armię w najnowszy model w 5-7 lat (i co ważne byłyby to egzemplarze w miarę niezużyte, a broń używana nawet tylko na ćwiczeniach jednak się zużywa i po kilku latach wiele jej elementów nadaje do wymiany) . Kolejne kilka lat pozwoliłoby wyposażyć nieistniejącą obronę terytorialną (może ktoś ją w końcu stworzy) i minimalne rezerwy dla mobilizacyjnego rozwinięcia armii regularnej (pewnie mamy z ostatnich dwóch dekad około 100 tys. byłych zawodowych i to wszystko, bo ostatni poborowi to i tak już wszystko zapomnieli i zapewne nie ma dla nich wyposażenia) .

Instruktor
środa, 5 sierpnia 2015, 05:38

Polsce potrzeba cywilnego rynku broni i konkurencji z prawdziwego zdarzenia.

kapralek
czwartek, 6 sierpnia 2015, 02:45

ta, zwłaszcza beryl się nadaje na cywilny rynek broni..

Sidamo
środa, 5 sierpnia 2015, 03:36

Rozumiem ze kupując po takiej dość sporej cenie MON utrzymuje gotowość Fabryki w Radomiu do nagłego zwiększenia producji w wypadku kryzysu a także koszty badań i opracowań nowych wyrobów.

Teodor
środa, 5 sierpnia 2015, 11:52

Po co kupować male partie skoro można złożyć zamówienie np. na produkcje modelu na 20 lat w określonej cenie i minimalnej ilosci egzemplarzy produkcji ciągłej, magazynując ją.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama